Dodaj do ulubionych

Przychodnia.

14.12.11, 18:38
Witam,
Chcę podzielić sie swoimi wątpliwościami dotyczącymi pracy przychodni przy ul. Żymirskiego z pozostałymi mamami oraz tatusiami. Od razu chcę napisać, że przeprowadziłem się do Kobyłki z innego miasta.
Chciałbym poznać opinie innych rodziców, w moim przypadku praca całej przychodni jest skandaliczna i powierzanie zdrowia naszych pociech jest co najmniej wątpliwe. Począwszy od pielęgniarek a skończywszy na lekarzach. Jedyne co mogę dobrego powiedzieć to praca pani z rejestracji, ale niestety tylko to jedynie.

Problemy zaczeły się od odczynu poszczepiennego który wystąpił u mojej córki. Panie pielęgniarki z gabinetu zabiegowego dla dzieci zdrowych (ważenie mierzenie, szczepienia itp.) są bardzo niemiłe. Traktują małych pacjentów jak zło konieczne. Po podaniu ostatniej (na pewno w tej przychodni) dawki szczepienia hexa, córcia bardzo źle zaareagowała. Pojawił się olbżymi rumień co było bagatelizowane przez Panią Mianowską-Ezzat. Stwierdziła ona że jest to ugryzienie owada (było to latem), po trzech dniach i podaniu leków odczulających nie było poprawy to w końcu pani doktor wystawiła skierowanie do przychodni odczynów poszczepiennych, a my w tym czasie zdążyliśmy odwiedzić szpital na Niekłańskiej. Po tym zdarzeniu panie pielęgniarki nagle stały się bardzo miłe.

Druga sytuacja miała miejsce na początku listopada - udałem się do przychodni ponieważ Ania miała trochę katarku oraz jakieś szmery w klatce, które mnie niepokoiły. Chciałem tylko aby lekarz ją osłuchał i ewentualnie mnie uspokoił. Ale nie spodziewałem się że spotka mnie taka sytuacja. Otóż pani doktor Hanna Krakowska przez pół godziny przyjmowała prawdopodobnie przedstawiciela handlowego gdyż wyszedł bez dziecka, następnie przyjeła jednego pacjenta co zajeło jej może pięć minut po czym wyszła z gabinetu mówiąc - "mam telefon" i znikneła na kolejne dwadzieścia minut, przez przypadek zauważyłem, że jest zajęta dyskusją z personelem rejestracji. W między czasie przyszło dziecko zapisane na konkretną godzine i zostało ono przyęte jako pierwsze choć w tym czasie nie było żadnych pacjentów a rano zostałem poinformowany o braku wolnych numerków. Sumując na godzinę oczekiwania zostało przyjęte jedno (!) dziecko - zaznaczam sezon zwiększonej zachorowalności. W związku z tym zrezygnowałem z wizyty. Chciałem złożyć ustną skargę do dyrektora, ale tego dnia był nieobecny więc zostałem poproszony o złożenie pisemnej. Tak też uczyniłem. Nie spodziewałem się jednak takiej odpowiewdzi - delikatnie mówiąc aroganckiej, chamskiej i butnej.

Podobno "podsępem wyłudziłem" wizytę bez zgody lekarza. Faktycznie - dziecko zachorowało mi "podstępnie" i musiałem "wyłudzać" wizytę. Cała sprawa znalazła finał w NFZ-ecie. Po takich doświadczeniach zmieniam przychodnie w trosce o mojego skarba. Jestem ciekaw czy inni rodzice podzielają moje zdanie. Jesli tak to piszcie !!! ja sam niewiele zdziałam, ale jesli będzie więcej osób z takimi zastrzeżeniami to mamy szansę coś zmienić !
Opiszcie swoje historie i wysyłajcie na saylor@poczta.fm Pamiętajcie - im nas więcej tym większa szansa na jakąkolwiek zmianę.

Pozdrawiam,
Darek.
Edytor zaawansowany
  • cotelle24 14.12.11, 19:51
    Mieszkam w Kobyłce od 2 lat i 2 lata temu mialam dylemat z wyborem przychodni.
    Miałam do wyboru 3 placówki w tym na Żymirskiego. Jednak tej przychodni nie wybrałam może dlatego że w Warszawie mieliśmy niepubliczny zakład opieki i jakoś sie do tego przyzwycziłam.
    Przez rok byliśmy pacjentami przychodni Marvit. Nie miałam zastrzeżeń oprócz tego że w zimowe dni w poczekalni było zimno a przyjżdzając z chorym dzieckiem trzęsło sie z zimna. Zmieniłam przychodnie tylko dlateo że przez nie było na stałę pediatry. Mieli dobrą pediatrę ale nie miałam pewności aby trafić za każdym razem do niej.
    Teraz jesteśmy pacjentami przychodni Multi - Medica. Ma swoje minusy ale jak na razie jestesmy zadowoleni.

    A co o pani dr. Krakowskiej to miałam przyjemność spotkać ją w nocnej pomocy lekarskiej przy Gdyńskiej w Wołominie. Pojechałam tam z synkiem bo mimo konsultacji w naszej przychodni nie bylo poprawy ( wtedy lekarz stwierdził wirusa). Pani dr. Krakowska stwierdziła że gorączka za długo juz trwa i NA PEWNO zrobiło się nadkarzenie bakteryjne. Zajrzała w gardło i wynalazła tam opryszczkę!!! Przepisała antybiotyk i jakieś inne leki. Zdziwiłam się ale w końcu lekarz. wróciłam do domu dalam antybiotyk.
    Coś mnie tknęło i następnego dnia pojechałam do naszej przychodni. Lekarka zbadała małego i powiedziala że ona nic nie widzi . Że on ma takie samo gardło jak mial 5 dni temu i osłuchowo jest czysty.
    Niepotrzebnie dostał wtedy antybiotyk - po nim organizm mu się bardzo osłabił i bardzo często chorował.
  • mariusz.102 15.12.11, 08:10
    Polecam Multi-medicę - na szczęście jest wybór.
    Korzystam z ich usług od kilku lat - zwłaszcza z dwóch pediatrów, do których mam bardzo duże zaufanie.
    Z wyłączeniem kilku lekarzy (do których zawsze można iść po zwolnienie, w razie konieczności). bardzo dobrze oceniam tą placówkę --- na pewno o lata świetlne lepiej od przychodni przy Zymirskiego. Polecam zwłaszcza pediatrów poza tym m.in. ortopedę, chirurga i stomatologów.
  • magdas07 16.12.11, 09:11
    Hej, fajnie, że znalazł się ktoś odważny i wreszcie poruszył temat tej przychodni! Moja rodzina również miała poważne problemy ze zdrowiem przez Kobyłkowską przychodnię oraz niestety Panią Harasimiuk z wołomińskiego szpitala. Dwa lata temu mój syn strasznie kasłał (suchy kaszel + gorączka prawie 40 st)- wylewałam łzy, niewiedziałam co się dzieje... Pojechałam tamtego wieczoru do lekarza przy szpitalu w wołominie- zrobili prześwietlenie płuc, które rzekomo nic nie wykazało (wspomne, że było to około 29, 30 grudnia...). Odesłli nas do domu z receptą na syrop pulneo! W domu tragedia- gorączka prawie nie spadała, okłady, czopki- wszystko na raz. Do tego dziecko przelewało się w rękach! Łzy i strach... Myślałam, aby przeżył te noc.. 01.01 około 9:00 byłam z powrotem w szpitalu. Inna lekarz, która wtedy baardzo nam pomogła- dr Kutyłowska- patrząc na zdjęcie rentgenowskie oznajmiła nam, że dziecko ma obustronne zapalenie płuc i oskrzeli!!! Leżał pod tlenem. To była tragedia- a to dzięki "doświadczonej" dr Harasimiuk!
    Druga sytuacja dotyczyła również suchego, duszącego kaszlu u synka. Poszłam z Nim więc do kobyłkowskiej przychodni (wszyscy tutaj wiedzieli, że u syna już po tamtej wizycie w szpitalu jest podejrzenie astmy). Nie dośc, że długo czekaliśmy na wizytę- dokładnie tak jak Wy- to na koniec okazało sie, że mam kupic zastrzyk (którego obecnie nie było w żadnej aptece, co potwierdziła mi później w szpitalu dr Kutyłowska, bo do tego oczywiście przez tą przychodnię kobyłkowską trafiliśmy...). Miałam w ten czas szukac "gdzieś', niewiadomo gdzie zastrzyku, któremgo rzeczywiście nie było, z duszącym się dzieckiem. Wtedy też Pani "PIELĘGNIARKA" z Kobyłki powiedziała mi, że ona ma w swojej torbie taki zastrzyk, ale on jest dla osoby z zagrożeniem życia!!! Moje dziecko w takiej sytacji było!!! Później trafiliśmy do szpitala około 16stej i pędem dawali mi skierowanie "DZIADY JEDNE"!!! Wspomnę jeszcze o zapisach do tej przychodni- kiedy to w ogóle próbowałam sie dodzwonic to zajete albo nie odbieraja. Postanowiłam tam pojechac z dzieckiem- stoję przy okienku a ta sięga po telefon i zapisuje kolejne osoby!!! Szlak! Obsmaruj ich!- dołączamy się do Ciebie ;-) Niech wiedzą, że przyczyniają się do wielu stanów pogorszenia zdrowia zamiast pomocy.
  • da27933 16.12.11, 10:15
    Super, ze piszeszecie, mam tylko prosbe - wysylajcie mi to na mejla - musze miec jakies podstawy do walki z przychodnia, a mam zamiar walczyc w NFZ - nikt nie prosi o podawanie danych osobowych, tylko o pokazanie skali problemu. Im nas wiecej tym wieksza szansa na zmiane sytuacji - bo jak do tej pory czuja sie bezkarni. Moja sprawa oparla sie o NFZ i musialem wystapic z imienia i nazwiska. Moze macie jeszcze innych znajomych, ktozy maja podobne niemile przejscia z ta przychodnia ?
    Niech inni zobacza ile nas jest !
  • owieczka1 16.12.11, 10:41
    chcesz walczyć z przychodnią czy z lekarzem który nałgał i odwrócił kota ogonem i ciebie za tamtą sytuacje obwinia?

  • da27933 16.12.11, 11:06
    owieczka1,
    Na początku miałem nieprzyjemną sytuacje z lekarzem i chciałem zakończyć sprawę na skardze do dyrekcji. Jednak do tego dochodzi, według mnie nieprofesjonalny personel medyczny (w przychodni dla dzieci zdrowych), postawa personelu medycznego, a na koniec arogancja i buta dyrekcji placówki - jak można na pisemną skargę odpisać że "podstępnie wyłudziłem" wizytę u lekarza ? Mam to na piśmie i zostało to skierowane do NFZ-tu.

    Całą sprawę opisałem w pierwszym poście. Tam z skąd się przeprowadziłem było to nie do pomyślenia, żeby dziecko (nawet bez zapisu) nie zostało przyjęte do lekarza przez godzinę, a w kolejce tylko jeden pacjent, którego wizyta zajmuje raptem pięć minut, a przez resztę czasu (55 min) lekarz załatwia swoje prywatne sprawy.

    Dla tego - tak, mam zamiar walczyć z całą przychodnią pediatryczną, z powodu nieprofesjonalnego podejścia personelu medycznego, a na dyrekcji skończywszy, która nie ma nic do zarzucenia pracy swojego personelu, twierdzi wręcz, że wykonuje on swoją pracę bez zarzutu, co mam również na piśmie.
    Darek.
  • owieczka1 16.12.11, 11:29
    100% faktem jest że panie ( nie wiem czy można je nazwać pielęgniarkami pediatrycznymi, bo te przechodzą specjalne szkolenia i odnoszą się do dzieci z życzliwością ) które zajmują się dziećmi zdrowymi niestety nie nadają się do tego, stwierdzenie do dziecka że umrze jak go nie zaszczepi lub problem z ważeniem dziecka na przestarzałej wadze ( dziwne że tak podobno dobrze prosperującej przychodni nie stać na wagę elektroniczną dla niemowląt która kosztuje góra 400zł)
    byłam w wielu przychodniach i szpitalach ale tylko w tej przychodni jest tak nikły profesjonalizm co chodzi o podejście do dzieci przez personel pielęgniarski .
  • nebukatnesar007 17.12.11, 08:30
    To ze placówka w Kobyłce nie funkcjonuje jak należy nie jest tajemnicą. Poziom obsługi pozostawia wiele do życzenia. Jednak nadal z dziećmi korzystam z tej przychodni, a to ze względu na dr Milewską i dr Mianowską. Uważam że są świetnymi lekarkami i mam do nich pełne zaufanie. Jeżeli chodzi o wspomnianą w jednym z wpisów dr Krakowską w pełni podzielam zdanie da27933 , jest bardzo niesympatyczna, aby nie powiedzieć chamska, a jej lekarstwem na wszystkie choroby jest antybiotyk. omijam ją szerokim łukiem. Do Kobyłki przeprowadziliśmy się wiele lat temu i muszę obiektywnie stwierdzić, iż mimo pewnych niedoskonałości i tak w ostatnim czasie dużo się zmieniło na lepsze jeżeli chodzi o przychodnię. Mam nadzieję że kierownictwo przychodni zagląda na to forum i wyciągnie wnioski.
  • da27933 17.12.11, 16:49
    Na reakcję kierownictwa bym nie liczył, świadczy o tym odpowiedź jaką otrzymałem.
    Darek.
  • martynagolebiowska 09.02.15, 10:09
    Witam.
    Chciałabym opisać swoją sytuację związaną z Kobyłkowską przychodnią przy ul.Żymirskiego. Na samym już początku chciałabym rzec, że w ubiegłym roku ukończyłam 18 lat więc jak robili to moi poprzednicy udałam się do przychodni aby zabrać swoje papiery z dołu gdzie znajdują się lekarze dla dzieci u których dotychczas byłam przyjmowana, ALE okazało się jednak, że mój rocznik jednak mimo tego iż ukończył 18 lat pozostaje u lekarzy dla dzieci i nie mogę przenieść się na górę do osób dorosłych jak i zmienić lekarzy co moim zdaniem jest niedopuszczalne. Pomijając drobne nieliczne potknięcia o których mimo wszystko powinnam wspomnieć lecz nie będę tracić czasu mojego jak i osób czytających i chcę jedynie opisać jedną z sytuacji która miałą miejsce całkiem niedawno bo 6 lutego czyli kilka dni temu.. otóż obudziłam się z wielkim bólem brzucha późno w nocy lecz przetrzymałam się do rana, ból był tak paraliżujący przechodzący aż na kręgosłup i mimowolnie zginałam się w pół nie wspominając już o łzach, we wczesnej porannej godzinie wybrałam się do przychodni lecz już na wstępie usłyszałam w recepcji, że nie ma wolnych miejsc ponieważ jest tylko jedna pani doktor która przyjmuje i w tym momencie wyszła z gabinetu oto ta pani robiąc sobie chyba u wszystkich już znaną pół godzinną przerwę na kawcię więc moja mama nie poddając się podeszła do niej prosząc o sprawdzenie jedynie co mi jest lecz pani doktor nieubłagalnie szła twardo mówiąc, że ona nie ma czasu i po godzinach zostawać nie będzie ( przypomnę, że była to godzina poranna a na korytarzu stały może ze 3 osoby w kolejce ) więc poproszona zostałą przynajmniej o skierowanie do szpitala ta odmówiła i z wielką łąską przyjęła mnie w tej oto przerwie gdzie kazała mi się tyłko położyć sprawdziłą brzuch i stwierdziła, że mam roto wirusa przepisując leki za ponad 60 zł, wróćiłąm do domu zażywając je lecz z chwili na chwilę było ze mną coraz gorzej, przespałąm się z godzinę ledwo usypiając i wstałam z jeszcze gorszym bólem już nie płacząc lecz wyjąc z bólu,wsiadłam w samochód i pojechaliśmy do szpitala gdzie nawet koiety w recepcji nie powinny lecz szybko skierowały mnie do odpowiedniego lekarza i zostałam podłączona pod kroplówkę i wysłana na odpowiednie badania, okazało się, że oto wirus nie był żadnym wirusem lecz mam problem z wrzodami a przy okazji porobiono mi różne badania i wykryto cukrzycę i kilka złych diagnoz w moczu i tak znowu dostałam skierowanie na dziś do przychodni do swojego lekarza i będąc tam o godz 8.10 okazało się, że zapisów już nie ma do środy i mogę przyjść jutro na 7 może zwolni się jakiś numerek, moje proszenie i przypomnienie, że mam skierowanie koniecznie na dziś nic nie dało i muszę czekać. Na dodatek tego przede mną stała pani która prosiła bardzo o przyjęcie swojego małego dziecka które miało 40 st. gorączki jednak pani z recepcji jest nieubłagalna i pani musi czekać do środy z dzieckiem. Co musi się stać aby panie w przychodni zrozumiały, że przez nie cierpią dzieci? co by się stało gdyby lekarki nie robił wiecznie łaski o wszystko i przyjęły te jedno czy 2 dzieci więcej które są naprawdę w potrzebie zamiast robić sobie po każdym pacjencie przerwy na głupie pogaduszki? nie wspominając już o tym jak traktowani są pacjenci przez te miłe panie. Dziś lekarze nie patrzą już na zdrowie pacjentów lecz na to ile zarobią i kiedy skończą pracę, a to, że przez nie gdzieś dziecko może umierać czy męczyć się strasznie. Gdzie są ci prawdziwi lekarze którzy jeszcze po godzinach przyjmują ludzi którzy czekają i nie zdzierają z nich pieniędzy oraz nie robią łaski? Przychodni zeszła na psy.
  • mama248 09.02.15, 13:42
    Z tą przychodnią cały czas są problemy. W listopadzie moje dziecko 8 miesięczne miało katar i chrypkę. Dzwoniąc po godzinie 8.05 usłyszałam ze nie ma już numerków więc wybrałam się z dwójką dzieci (ze starszą 3-letnią ponieważ nie miałam z kim jej zostawić) myśląc że może dostane się bez numerka. Byłam tam 0k 12.30 gdzie przyjmowała tylko dr. Mianowska. Gdy weszłam do gabinetu i się zapytałam czy przyjmie młodszego syna powiedziała że ma już i tak duże opóźnienie, jest po nocnym dyżurze w Wołominie i nie chce z tego zmęczenia się pomylić. Ok, naprawdę było widać zmęczenie na twarzy pani doktor. Odpuściłam bo o 14 przychodził drugi lekarz. więc pomyślałam że przyjadę o 14 żeby znów nie usłyszeć że pani dr ma opóźnienie. Gdy weszłam do gabinetu dr. Szydlik i zapytałam się czy mnie przyjmie usłyszałam że jak przyjmie wszystkich pacjentów i jak bedzie jeszcze miała czas to tak. Wieć miałam czekać z dwójką dzieci do godz. 18. Chodziło mi tylko żeby ktoś osłuchał syna czy to tylko przeziębienie czy coś innego. Była godzina 14.30 jak poszłam do dyrektora ale go nie zastałam. Gdy w recepcji zapytałam sie w jakich godzinach pracuje dyrektor PAŃSTWOWEJ PRZYCHODNI odpowiedziała że nie będzie ze mną rozmawiać bo mam podniesiony głos. Wróciłam do domu, poczekałam do 18 i pojechałam na nocną izbę do wolumina. Okazało się się że dziecko ma zapalenie gardła i musi mieć antybiotyk.
    Wniosek taki że, gdybym wstała rano ( po nieprzespanej nocy bo dziecko nie mogło spać przez zatkany nosek) obudziła starszą córkę, wyszykowała nas i pojechała o godz. 7.30 i stanęła w kolejce do okienka do zapisu z dwójką dzieci nie było by sprawy. Dodam że nie każdy ma możliwość zostawienia dzieci i pojechania do przychodni aby je zapisać. A dzwoniąc o 8.05 nie ma już numerków.


    Czy ktoś zna godziny pracy Dyrektora przychodni? I czy są gdzieś statystyki np. od 2010 roku ile zostało zapisanych dzieci do przychodni a ilu przez te lata zostało zatrudnionych lekarzy. Bo pacjentów przybywa a lekarzy ilu było tylu jest...
  • ella242 26.02.15, 22:23
    Ella24, Jestem osoba starsza ,na emeryturze ,mam dyskopatie ,potrzebowalam zapisac sie do lekarza przez telefon,Pani z rejestracji powiedziala mi zebym osobiscie przyszla i sie zapisala,jak bym mogla to bym tak zrobila ,ale ona nie zdaje sobie sprawy co to jest dyskopatia ,ja nie moge sie ruszyc ,a co dopiero przyjsc do przychodni
  • azwierz72 07.02.18, 17:27
    Dzień dobry,

    Lada moment przeprowadzamy się do Kobyłki.
    Czy coś zmieniło się w przychodni przy ul. Żymirskiego ?
    Poszukuję dobrego pediatry dla 2,5 latka .

    Pozdrawiam,
    Ania
  • elzbietabryla 21.02.18, 08:56
    Niestety nic się nie zmieniło a nawet jest o wiele gorzej Jakieś durne biletomaty do zapisów.Jeden wielki chaos.Kiedyś była pani która wypisywała recepty więc nie trzeba było zapisywać się do lekarza teraz niestety się to zmieniło.Obecny dyrektor nie ma zielonego pojęcia o prowadzeniu placówki a co gorsza Burmistrz Roguski mu na to pozwala ale na szczęście już za pasem wybory więc podziękujemy i Roguskiemu i Kutyłowskiemu za dręczenie ludzi.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.