Dodaj do ulubionych

W sprawie tzw. „żołnierzy wyklętych” z przyległośc

22.09.17, 16:39
iami.

Tytułem wstępu… Ze 20 lat temu albo więcej w programie Baliszewskiego „Rewizja nadzwyczajna” leciał cykl nt. tzw. granatowej policji: zdrajcy czy bohaterowie?
Właśnie tam któryś z historyków przypomniał zupełnie nieznany w Polsce epizod z II W. Św. Mianowicie, jedynym terytorium brytyjskim okupowanym przez Niemców były Wyspy Kanałowe, skąd w 1940 r. część ludności ewakuowano, część została, a wraz z nią lokalna policja. Taż właśnie policja, na polecenie Londynu, miała m.in. za zadanie tępić wszelką niewczesną, samowolną konspirację wydając konspiratorów Niemcom. Po wojnie posypały się za to ordery i awanse.
Ad rem…
Dla mnie nie istnieje temat „żołnierzy wyklętych”, podobnie jak nie istnieje temat „Powstania Warszawskiego” i innych zdarzeń. To wszystko to były idiotyczne skutki piramidalnej głupoty popełnionej przez kierownictwo państwa polskiego w ostatnich latach przed 1939 r. Można oczywiście gdybać, co by było, gdyby marszałek Piłsudski żył w 1939 r. Ale jedno jest pewne, dla niego pakty o nieagresji z obydwoma wielkimi sąsiadami miały znaczenie czysto taktyczne, nic więcej. Miały więc zupełnie inne znaczenie niż dla Becka, Rydza i Mościckiego.
Dalej, gdy sięgnie się do źródeł niemieckich i innych sprzed 1939 r., to nigdzie nie widać nawet śladu antypolskości Hitlera i jego najbliższych współpracowników. Źródła późniejsze są niewiarygodne, bo „podrasowane”.
Mówiąc krótko, można ekipie przedwrześniowej wybaczyć błąd w kalkulacjach, ale nie wolno jej wybaczyć jednego: urabiania opinii publicznej w duchu antyniemieckim, a w konsekwencji – prorosyjskim (prosowieckim).
Dalej, jeśli już wojna stała się czymś nieuniknionym, należało uczynić wszystko, co możliwe, aby nie zaczęła się od Polski i z jej udziałem. To, że Polska „wałczyła” od pierwszego do ostatniego dnia, nie jest ŻADNYM TYTUŁEM DO CHWAŁY, lecz świadczy o głupocie. Polska, i Polacy, nie po raz pierwszy w swoich dziejach nie potrafili wykorzystać korzystnej koniunktury i związać się węzłami małżeństwa z rozsądku z Niemcami. Ale czemu się dziwić, dwa lata temu Polacy postąpili podobnie. Przez głupotę wybrali rząd, który zakończył najlepsze ćwierćwiecze w historii Polski. Takie to już polskie zboczenie.
Widocznie posiadanie dyplomatołków to też polska cecha.
A propos wspomnianych "żołnierzy wyklętych". Nieprzypadkowo wspomniałem o przykładzie brytyjskim. Takich żołnierzy należało wystawić Niemcom do odstrzału, podobnie ja wszystkie organizacje niepowiązane z Londynem. Nawet tego ci pożal się Boże konspiratorzy nie potrafili. Bo że to działało w odwrotną stronę, to wiadomo. Patrz "Miecz i Pług".
Edytor zaawansowany
  • 23.09.17, 00:00
    Podpiszę się obiema rękami.
    Powiem więcej - Powstanie Warszawskie - tak u nas gloryfikowane - to kompletna katastrofa. Zginęło 14 tys żołnierzy AK i minimum 140 tys cywili. Plus kolejne 100 tys w czasie poniewierki po zburzeniu miasta.
    Co to za duma dla żołnierza, który walczy, ginie i razem z nim 15 cywili, w imieniu których niby walczy???
    Pójdę dalej. Daliśmy w czasie wojny dupy. Ulegliśmy Niemcom w tydzień. Generalicja uciekła. Sowieci wygarnęli kogo chcieli. AK było wydmuszką. Niemcy utrzymywali w Polsce kilkanaście trzeciorzutowych batalionów. W porównaniu do Greków czy Jugosłowian, ba! Włochów po 43 - u nas praktycznie NIE było oporu.
    A armie? Obie. Pod Lenino - katastrofa. Pod Warszawą, Kolobrzegiem, Budziszynem - masakry. Na Zachodzie - tak samo - Monte Cassino to była rzeźnia. Niepotrzebna. Maczek - dwie małe bitwy. Tylko piloci w bitwie o Anglię i spadochroniarze w PRZEGRANEJ operacj Market Garden - nieco ratowali honor. Żyjemy - my Polacy - złudzeniami. Bitwa pod Grunwaldem - zmarnowana szansa, Bitwa pod Wiedniem - wsparcie dla wroga... Dalej???? Od wieków jesteśmy idiotami...

    --
    YCDSOYA
  • 23.09.17, 02:12
    "Bitwa pod Wiedniem - wsparcie dla wroga"
    Niezupełnie. Janusz Choiński wyjaśnia, dlaczego Sobieski trzymał się jak pijany płotu Świętej Ligi, za to zawarł zdradziecki układ z Rosją, oddający Kijów i ostatecznie Zadnieprze za nic. Otóż za trwanie przy Habsburgach, papieżach i innej swołoczy do prywatnej kieszenie Sobieskiego kapało raz po raz parę milionów czerwonych złotych (dla porównania, budżet RP w czasach Sobieskiego wynosi ~5,5 mln zł). Wyprawa wiedeńska, i późniejsze, to było prywatne przedsięwzięcie popaprańca Sobieskiego, którego cała sztuka wojenna ograniczała się do jednego: kupą mości panowie. To była taka miniaturka marsz. Żukowa. Jerzemu Lubomirskiemu buty mógł pucować. No ale Lubomirski ma od 400 lat czarny PR, w przeciwieństwie do Sobieskiego. Pod tym względem Polactwo ma też wiele grzechów na sumieniu, bo nie zdobyło się nawet na porządne monografie. Ba, nawet taki arcy-bohater Kościuszko doczekał się jej dopiero w latach 70-ych XX w., którą napisał zresztą nie historyk, lecz Stefan Bratkowski, prawnik z wykształcenia. Tzw. zawodowi historycy Kościuszce nieźle wcześniej tyłek obsmarowali.
    Polacy to taka wredna nacja, która gnoi wielkich, za to wynosi na ołtarze kanalie, np. protektorów pedofilów. Tyle. Zdecydowałem się całkowicie wycofać z publicznego zabierania głosu, bo nawet w rzekomo elitarnych miejscach pleni się pisowsko-katolickie szambo, które jest mi wstrętne.
  • 23.09.17, 13:16
    Zapomniałbym:
    "Zginęło 14 tys żołnierzy AK i minimum 140 tys cywili. Plus kolejne 100 tys w czasie poniewierki po zburzeniu miasta."
    A ilu zginęło Niemców? 1,5-2 tysiące, przecież nie Wehrmachtu, lecz wszelkiej swołoczy od Dirlewangera, RONA, formacji Kamińskiego, itd. itp. A polscy przywódcy wytracili to, co najcenniejsze: młode pokolenie wychowane już w II RP. Przyszłej elity. Tak bardzo jej potem brakowało, no ale przecież trzeba było zrobić miejsce dla chamów z awansu!
  • 23.09.17, 18:14
    gandalph napisał: no ale przecież trzeba było zrobić miejsce dla chamów z awansu!
    ----------------------------------------------------------------------------------------------------
    ... i zydow




    --
    Naród,który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości.
    Im dalej społeczeństwo dryfuje od prawdy, tym bardziej nienawidzi tych, co ją głoszą. Prawda jest mową nienawiści. Mówienie prawdy w epoce zakłamania, jest rewolucyjnym czynem. George Orwell
  • 24.09.17, 00:44
    Spadaj głąbie na forum dla małorolnych wypierdków pańszczyźnianych. Ale uważaj, że karbowi ci tyłka batem nie wysmagał.
  • 24.09.17, 21:21
    Duch żydowski jest na wskroś przesiąknięty sceptycyzmem, wszystko podważają, poddają w wątpliwość, dążą do destrukcji i zniszczenia. Żydzi nie są w stanie stworzyć niczego pozytywnego i budującego. Zniszczą każdą kulturę, każdą ekonomie, ład moralny – pozostawiając po sobie jedynie chaos.
    1. Żydzi ukrywają swe pochodzenie, udając rodowitych mieszkańców kraju, w którym pasożytują. Nierzadko grają rolę “superpaństwa”. Zdarza się, że członkowie tej samej rodziny występują po rożnymi nazwiskami. Wpadają we wściekłość i furie, gdy ktoś odkryje ich prawdziwe pochodzenie, ich prawdziwe nazwisko itp., co jest cechą zupełnie niespotykaną wśród innych nacji.
    2. Żydowska rodzina wpaja dzieciom silne poczucie świadomości narodowej, Każdy Żyd poda z pamięci bez zająknięcia imiona przodków do 10 pokoleń wstecz. Żaden inny naród nie posiada tak silnego poczucia odrębności narodowej. Jeśli jedno z rodziców jest Żydem, to niemal z pewnością dzieci zostaną Żydami. Czynnikiem wzmacniającym ten proces jest opieka gminy żydowskiej. Posiadają silny instynkt gromadny – są zorganizowani w tajnej sieci gmin żydowskich, tzw. “kahałach”.
    3. Żydowskość jest ekspansywna i żądna władzy. Władza to naczelny motor jej aktywności. Dla katolika wzorcem będzie osobista świętość, skromność, pokora, służba prawdzie, dobru i pięknu. Horyzonty polityczne Polaka zamykają się w granicach Polski. Tylko wybitniejsze jednostki maja szerszy krąg zainteresowań. Dla Żyda jest to śmieszne. Jego wzorcem będzie bankier (bo posiada największą władzę nad gojami), dziennikarz (bo może kształtować dusze narodu) albo polityk (bo może kierować państwem w interesie Żydów, czego najlepszym dowodem jest Polska, ze swymi Geremkami, Kuroniami, Bieleckimi, Sztolcmanami, Bermanami itp.). Każdy Żyd myśli na sposób globalny, choć działa lokalnie w danym środowisku.
    4. Żydzi brzydzą się praca fizyczna (czy kto widział kiedy Żyda pracującego przy budowie dróg albo w kopalni?). Ich ulubionymi zajęciami jest spekulacja i handel. Często zostają również adwokatami.
    5. Żydzi wykazują niezwykłą solidarność plemienną. Nie jest trudno nakłonić Żyda, formalnie obywatela innego państwa, do działania na korzyść Izraela, choćby szkodziło to krajowi, w którym mieszka.
    6. Wśród Żydów silnie umocowana jest instytucja zemsty. Przykłady: morderstwo syna Bolesława Piaseckiego, syna i synowej Mariana Jurczyka. Ulubionym rodzajem zemsty Żydów jest zamordowanie osób najbliższych ofierze: w ten sposób cierpi ona więcej, niż gdyby sama została zabita.
    7. Żyd nigdy nie przyłoży reki do potępienia swoich, choćby przedstawiono mu niezbite dowody zbrodni. Będzie zawsze, bezwarunkowo popierał swych współplemieńców, idąc w zaparte wbrew faktom lub pokrętnie tłumacząc je na ich korzyść, w typowo żydowski sposób odkręcając kota ogonem.
    8. Żydzi są mistrzami konspiracji. W każdym nowym środowisko w mig odnajdują współplemieńców i skrycie rozgrywają sprawy na swoją korzyść. Sztandarowym przykładem jest tu masoneria – tajna, ogólnoświatowa organizacja satanistyczna, która służy celom polityki żydowskiej i która niezmiennie kierują Żydzi.
    9. Żydzi łatwo się adaptują (jeśli chcą) w każdym otoczeniu. Żyd rosyjski będzie powierzchownie przypominał Rosjanina. Ale i tak będzie współpracował z innymi Żydami dla ich dobra, kosztem Rosji.
    10. Łatwo opanowują języki obce.
    11. Nie uznają żadnej świętości ani niezmiennej prawdy. Świętością jest tylko to, co służy Żydom (np. religia Holocaustu).
    12. Kierują się podwójną moralnością – jedna w stosunkach miedzy sobą, a całkiem inna na użytek gojów.
    13. Są mściwi i okrutni. Nigdy nie okażą żadnego miłosierdzia obcym. Wymordowali narody Ziemi Obiecanej, ukrzyżowali Jezusa, dokonywali mordów rytualnych. Mieli wśród siebie dr-a Mengele, A. Eichmanna, H. Himmlera. Żydowska była CZEKA i NKWD. Masakrują Palestyńczyków. Z całą bezwzględnością stosują zasadę “oko za oko”.
    14. Żydzi nigdy za nic nie przepraszają, nie okazują żadnej skruchy za najgorsze zbrodnie i absolutnie nigdy nie zadośćuczynią za dokonane zło. Polak za doznane krzywdy zapała gniewem na krótko i jest skłonny do pojednania i zapomnienia. Żyd natomiast nie da po sobie tego poznać, ale zacznie skrycie i przebiegle niszczyć przeciwnika, zaprzęgając do tego celu swą inteligencję i umiejętności, na zimno, z wyrachowaniem.
    15. Żydów cechuje poczucie wyższości i wybraństwa, które przechodzi chwilami w groteskową megalomanię. Z tego powodu nigdy nie ścierpią doznanego upokorzenia – a upokorzeniem była dla nich także pomoc uzyskiwana od Polaków w czasie wojny. Żyd, który zawdzięcza Polakowi swe ocalenie, nierzadko będzie go nienawidził (np. pisarz Kosiński, czyli Józef Lewinkopf). Regułą było, że Żydzi złapani przez Niemców natychmiast wydawali swych dobroczyńców, aby ci zginęli razem z nimi.
    16. Żyd będzie pochlebcą i przyjacielem dopóki ciągnie z goja korzyści. Gdy osiągną cel, gdy zdobędą nad gojem przewagę, zmieniają się nie do poznania, bez skrupułów zrywają znajomości i stają się wrogami.
    17. Specjalnością Żydów jest przewrotność i pokrętna logika w argumentowaniu (np. Jacek Kuroń, prof. Maria Szyszkowska, Adam Michnik).
    18. Żydowskość jest “nierozpuszczalna” i niezniszczalna. Świadczy o tym:
    odżywanie żydowskości w trzecim lub czwartym pokoleniu, fenomen nigdzie nie spotykany;
    powrót do żydostwa na stare lata, dotyczy to nawet osób dla Polski zasłużonych (Karski, Nowak-Jeziorański, Bartoszewski).
    19. Żydzi nie czują żadnego przywiązania do narodu, wśród którego żyją. Bez sentymentów wyjadą z kraju, oczerniając Polskę i udając wielce “dyskryminowanych”. Za granica zaś udają Polaków, włączają się do organizacji polonijnych i starają się je opanować albo rozbić.
    20. Żydzi przyjaźnią się i zawierają małżeństwa przeważnie tylko miedzy sobą.
    21. Rasa żydowska wykazuje swego rodzaju “nadaktywność” – zawsze Żydzi stoi na czele wszystkiego, co jest skrajne, czy to w polityce, czy w nauce, czy w Kościele (Marks, Lenin, Trocki, Darwin, Freud – w Polsce zaś Anda Rottenberg. ks. Musiał, ks. Czajkowski).
    22. Jedną z najgorszych zniewag dla Żyda jest, gdy inny Żyd zarzuci mu asymilacje w jakiejś społeczności gojów. Rozpiera ich duma bycia “narodem wybranym” – bycia ludźmi, gdy cała reszta, wg. Talmudu, to tylko zwierzęta z ludzka twarzą.
    Cykl artykułów nt. “Jak rozpoznać Żyda” wywołał dokładnie takie reakcje, jak można było bez trudu przewidzieć.
    Żydzi reagują wściekłością i swymi sztampowymi, monotonnymi oskarżeniami o “antysemityzm”. Gdyby mogli – wsadziliby autora i tych, którzy się z nim zgadzają, do ciężkiego wiezienia. Albo rozjechali czołgami, w czym maja dużą praktykę z Palestyny.
    Polacy mieszkający za granica nie ukrywają swego pochodzenia. Nie zawsze się z nim obnoszą, ale i nie popadają w furie, gdy ktoś je wykryje. To samo zresztą dotyczy wszystkich innych nacji.
    Żydzi zaś z reguły otaczają swe pochodzenie tajemnicą, zmieniają nazwiska, czasami nawet wyznanie. Udają lepszych Polaków, niż sami Polacy. I oczywiście z zaciekłością atakują tych, którzy im żydowskie korzenie przypomną.
    Warto się zastanowić, dlaczego tak jest. Dlaczego Żydom tak bardzo zależny na tym, by uchodzić za kogoś innego – zwłaszcza, gdy chodzi o Żydów zajmujących wpływowe stanowiska (w polityce, mediach, bankowości itp).
    alexjones.pl/aj/aj-polska/aj-publicystyka/item/113549-jak-rozpoznac-zyda
    --
    Naród,który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości.
    Im dalej społeczeństwo dryfuje od prawdy, tym bardziej nienawidzi tych, co ją głoszą. Prawda jest mową nienawiści. Mówienie prawdy w epoce zakłamania, jest rewolucyjnym czynem. George Orwell
  • 25.09.17, 13:30
    Zgłosiłem cię.
    Mossadowi.


    --
    YCDSOYA
  • 25.09.17, 23:48
    W dupie byl, goowno widzial.
  • 30.11.17, 19:02
    Nie wierzę, że można takie cos na serio pisać. Ja raczej traktuję to jako przekorę. Coś w rodzaju zabawy w licytację na bzdury z forumową "elitą" samozwańczą. Jeśli w błędzie jestem, to czas się już bać, że szambo wybije kolejny raz.
  • 02.12.17, 00:35
    Bernard nieuku pokaż JEDEN temat na którym się znasz. Oprócz walenia konia.
    A potem zabieraj głos, bo poki co to zaśmiecasz forum.
    Nie odpisuj tylkospier dalaj

    --
    YCDSOYA
  • 02.12.17, 03:00
    Rozkazywać, to możesz takim prostakom jak sam jesteś. Nie wiem na czym ty się znasz, ale na pewno nie jest to historia, a już na pewno nic co by miało cokolwiek z rozumem wspólnego.
    Ale faktycznie zaglądanie tu to strata czasu.
  • 02.12.17, 16:24
    No wiec na czym się znasz?
    Na niczym?
    Tak myślałem...

    --
    YCDSOYA
  • 02.12.17, 20:59
    Jeep kogucie, literatura austriacka się kłania
  • 26.10.17, 16:57
    W zasadzie to tylko Brygada Śwętokrzyska wykonała rozkaz Naczelnego Wodza dotyczącego Planu Burza, tj. zakazu dekonspiracji przed Armią Czerwoną. Teza o nieposłuszeństwie jest trochę na wyrost.
    Samowolą to wykazał się warszawski Sztab AK docydując się na wszczęcie Powstania Wrszawskiego mimo braku wszelkich założeń i podstaw do jego zwycięskiego zakończenia.
    Co do sojuszu z Niemcami: tak, byłby to najrozsądniejsze wyjście ale OZON zeżarłby z kopytami słaby rząd marionetkowego Sławoja. Dla SN wciąż najbardziej była aktualna idea Dmowskiego o "wielkiej słowiańszczyźnie", która na dłuższą metę wykluczała sojusze z państwami zachodnimi, z Niemcami w szczególności.
    No i pozostaje jeszcze kwestia francuska. W tamtych czasach Beck, Mościcki, Kwiatkowski doskonale zdawali sobie sprawę ze słabości paktu z Francją. Mieli żywy przykład gdy Niemcy dokonali aneksji Sudetów, a Francja związana paktem militarnym z Czechami nawet nie kiwnęła palcem. Choć może nie do końca "nie kiwnęła", bo usiłowała sprytnie wmanewrować do wojny z Niemcami Polskę w obronie Czechosłowacji. Tak, że Polacy doskonale wiedzieli co wart jest sojusz z Francją, czyli nic. Jednakże pamiętajmy, że Polacy w tamtym czasie byli zakochani w Republice miłością tyleż czystą co nieodwzajemnioną. To tak jakbyśmy dziś chcieli opuścić naszego Wilekiego Brata zza oceanu i przystąpić do sojuszu, choćby nie wiem jak najbardziej korzystnego z Rosją. Społecznie i politycznie niemożliwe! Tak też było w 1939 r.
    Uprzedzam hejtowanie: też jestem zwolenikiem sojuszu polsko-niemieckiego przed wojną.

    --
    Keep watch! Enemy don't sleep!
  • 27.10.17, 16:28
    "Uprzedzam hejtowanie: też jestem zwolenikiem sojuszu polsko-niemieckiego przed wojną."

    Konferencja monachijska miała ostrze antysowieckie, a nie antyczechosłowackie. Nikt nikogo nie próbował w nic wmanewrowywać. Po prostu Czechosłowacja była traktowana jako "lotniskowiec" Stalina i Rosja zastępcza, np. w kwestii Rusi Zakarpackiej.
    Z czego zdawali sobie sprawę Mościcki i Rydz, to nie wiem. Raczej żyli w błogostanie, natomiast Beck po prostu był nałogowym pijakiem.
  • 06.11.17, 13:35
    Uprzedzam hejtowanie: też jestem zwolenikiem sojuszu polsko-niemieckiego przed wojną.
    ----
    Moim zdaniem w 39 nie bylo szansy na sojusz. Może w 35, 36 - potem za długo graliśmy na zwłokę. I niecwykorzystaliśmy podziwu Hitlera dla Piłsudskiego.
    Co można było zrobić w 38/39 ?
    Mościcki powinien byl zdymisjonować Becka, oddać Gdańsk, pozwolić budować korytarz.... obiecać brak pomocy w razie wojny z Francją...
    Nic więcej - wtedy - Niemcom nie było potrzebne.


    --
    YCDSOYA
  • 06.11.17, 15:05
    Moim zdaniem, w oparciu o lekturę Janusza Choińskiego, wojny takiej, jaka faktycznie miała miejsce, mogliśmy uniknąć jeszcze w marcu 1939* r. Nie ma przy tym zasadniczego znaczenia, czy oznaczałoby to sojusz polsko-niemiecki, czy też Hitler zadowoliłby się polską neutralnością w nieuchronnym konflikcie z Sowietami. (Oczywiście wtedy Hitler nie uderzyłby na Francję, Skandynawię itd., ale też nie miałby takiej potrzeby). No i oczywiście Hitler zaatakowałby Sowiety 2 lata wcześniej, niż to faktycznie miało miejsce, i w zupełnie innych okolicznościach. Ale taki wariant wywracałby do góry nogami plany Roosevelta i Stalina (oraz Churchilla). Za to nieuchronnie prowadziłby do czynnego zaangażowania się Japonii po stronie Niemiec.

    *Po fiasku wizyty Ribbentropa w Warszawie w styczniu 1939 Hitler rozważał usunięcie go ze stanowiska jako nieudacznika, obwiniając swego ministra za niepowodzenie rozmów z Polską. Dopiero potem Hitler połapał się (nie do końca!), w co gra Beck, a kamieniem obrazy stał się pijacki wybryk Becka na dworcu w Berlinie 2. kwietnia 1939, w drodze do Londynu. Gwoli jasności: gwarancje brytyjskie z 31. marca miały zupełnie inny sens niż się to przedstawia, a Hitler nie miał nic przeciwko. Zdaniem J. Ch. jeszcze 30-31 sierpnia 1939 było możliwe jakieś porozumienie na linii W-wa-Berlin, oczywiście nie tak korzystne, jak w styczniu).
  • 07.11.17, 19:59
    Wątpliwe aby to było możliwe. Niemcy nawet nie kryli tego, że potrzebują przestrzeni życiowej i zasobów i po prostu chcą wymordować ilu tylko będą w stanie, aby zawładnąć cudzymi terytoriami. Jedyne porozumienie jakie by ich zadowoliło, to odstawianie kilka tysięcy Polaków dziennie do rozstrzelania. Zaś po dopracowaniu technologii uśmiercania zapewne jeszcze więcej by się domagali aby komory gazowe czasu nie marnowały.
  • 09.11.17, 23:04
    Nie ma żadnych dowodów na poparcie tej tezy, co więcej, do marca 1939 r. ani Hitler, ani żaden z dostojników, nie powiedział złego słowa o Polsce (bez wzajemności!). Hitler mówił o przestrzeni życiowej na Wschodzie mając na myśli olbrzymie przestrzenie Sowietów, dodajmy, że ze wszelkimi możliwymi surowcami i urodzajnymi ziemiami, których Rosjanie, Sowieci, potem znowu Rosjanie i Ukraińcy po dziś dzień nie potrafili wykorzystać. (Niemcy potrafiliby!). Poza tym, widzę, że nie dość kłaść do głowy, że pomysł z wojną przeciwko Rosji/Sowietom to nie był pomysł Hitlera, ten program istniał od schyłku XIX w. Polegał na tym, żeby Rosji tak przetrzepać skórę, aby mieć z nią spokój na całe pokolenie. (Powiem więcej: od czasów napoleońskich stale jest tak, że ktoś ruskim skopie tyłki). Generalnie chodziło o to, żeby Rosję odsunąć od Bałtyku i od Morza Czarnego, a na olbrzymie, rzadko zaludnione tereny osiedlić ludność niemiecką. Do tego potrzebna była Hitlerowi Polska, bo każda polska dywizja oznaczała zluzowanie jednej dywizji niemieckiej. (Dodajmy do tego 15 dywizji fińskich, tyleż dywizji Bałtów, 20-30 dywizji rumuńskich, a jeszcze Węgrzy, Słowacy...), no i Japonia przebierająca nóżkami na Dalekim Wschodzie.
    Żeby było zabawniej: Niemcy już raz "Lebensraum" na Wschodzie zdobyli, w latach 1915-8. I po drugie: teraz generałami i feldmarszałkami Wehrmachtu byli oficerowie, którzy w poprzedniej wojnie jako majorzy, kapitanowie, porucznicy, zrealizowali bardzo podobny plan. Wtedy Niemcy przegrali z powodu przystąpienia do wojny Ameryki. II W. św. przegrali z tego samego powodu, ale ruskim skopali tyłki tak, że Rosja do dzisiaj tego nie odrobiła.
    Mówiąc krótko: zajęcie Polski Hitlerowi nic nie dawało, wręcz przeciwnie, oznaczało same koszty, bo musiał dać Stalinowi swój podpis na czymkolwiek, nawet na kwicie z pralni. Dla Niemców pakt R-M był zapchajdziurą, dla Sowietów przyzwolenie na inwazję na Europę. W dodatku pakt R-M spowodował nieodwracalne skutki w stosunkach z Japonią i wciągnął USA do wojny.
  • 10.11.17, 13:31
    A jak z tym pogodzić pamięć o Powstaniach Wielkopolskim i Śląskich? Do marca 1939 Niemcy niby o nich nie pamiętali? Ciekawe więc kiedy sobie o nich przypomnieli, bo na pewno zaraz po wkroczeniu już o nich pamiętali i urządzili polowanie na żyjących uczestników. Jak wytłumaczyć planową eksterminację polskiej inteligencji zaraz po wejściu do Polski? Od marca do września taką wielką przemianę przeszli?
    Wiedzy takiej nie mam, ale na zdrowy rozum coś te klocki nie pasują. Wszystko wskazuje na to, że Polacy spisani byli na zagładę. Nawet zakładając, że poszli by na współpracę. Być może w przypadku współpracy zagłada była by nieco odwleczona, w najlepszym razie zaproponowano by ratunek dla chcących się zgermanizować. Ale odwleczenie nic by nam nie dało jako zysk na czasie, skoro przyjmujemy że Niemcy pokonały by Rosję i to oni zyskali by na czasie i zasobach na tyle, że pierwsi zbudowali by bombę atomową. A potem już by ruszyła nomen omen reakcja łańcuchowa i światowym językiem w mig stałby się niemiecki.
  • 10.11.17, 14:55
    Co ci nie pasuje? Materiałów na temat planów Hitlera (i poprzedników!!) jest dość, tylko trzeba ich poszukać, a nie wylizywać jęzorem stale te same g...a pozostawione przez propagandę lewacką i endecką. Marzec 1939 roku jest datą graniczną o tyle, że do tego czasu Hitler liczył albo na sojusz z Polską przeciwko Sowietom, albo przynajmniej na neutralność. Ba, nawet brytyjskie gwarancje dla Polski Hitlerowi nie wadziły. Znamienna jest przy tym proporcja ewentualnej pomocy finansowej Brytyjczyków dla Polski: 3 mln funtów w wariancie "Niemcy", 800 mln funtów w wariancie "Sowiety". Dalej, plan "Wschód" nasz Sztab Gł. miał opracowany w szczegółach, plan "Zachód" został wysmarowany na kolanie i to tylko na pierwszy tydzień.
    Powtarzam: gdyby Warszawa chciała rozmawiać, to ugoda z Hitlerem była możliwa jeszcze 31. sierpnia 1939, pakt R-M trafiłby do kosza. Jasna sprawa, że warunki byłyby znacznie mniej korzystne niż w styczniu 1939, ale jeszcze to i owo można było odkręcić. A Hitler przecież nie zaczynałby wojny z Sowietami we wrześniu, czekałby do wiosny.
    Hitler nie mógł planować przestrzeni życiowej na terenie Polski, Czechosłowacji itd., bo tu po prostu nie było na to warunków. Takie warunki były tylko między Dnieprem, Wołgą i Bałtykiem.
    Co się zmieniło wobec Polski między marcem a wrześniem 1939? A no to, że Hitler wpadł w furię, bo mu Polska,a właściwie Beck, wywróciła wszystko do góry nogami: musiał dogadywać się, wprawdzie taktycznie, ze Stalinem. Ceną za to dogadanie było "trzęsienie ziemi" w Tokio, upadek rządu i - co gorsze - upadek ekipy pro-niemieckiej, która świeżo dorwała się do władzy po 25 latach pozostawania w opozycji, ekipy, która wcale nie była antypolska, wręcz przeciwnie. Japonia w ogóle była bardzo przychylna wobec Europy Wsch. (Przy okazji: japoński konsulat w Warszawie działał aż do późnej jesieni 1941, to o czymś świadczy. Likwidacja ambasady też się przeciągała do tego czasu).
    Hitler nie mógł brać pod uwagę bomby nuklearnej, bo sprawa była świeżutkiej daty: odkrycie Otto Hahna ukazało się w styczniu 1939. Zresztą przy takim wariancie, jaki się rysował, bomba atomowa nie byłaby do niczego potrzebna.
    A tak przy okazji: nikt nie miał zamiaru niszczyć Rosji ani obalać bolszewizmu. Bo niby dlaczego ktoś miałby za samych Rosjan wyciągać kasztany z ognia? Chodziło tylko o OSŁABIENIE Rosji na tyle, by przestała komukolwiek zagrażać. I to było realne, ale... Taki wariant był sprzeczny z celami Roosevelta, Churchilla i Stalina. Natomiast bardzo podobał się Brytyjczykom i Francuzom. Ponieważ kluczową była w tym momencie (przez przysłowiowe 5 minut) stanowisko Polski, stąd naciski na Warszawę: 1) aby pójść na porozumienie z Berlinem - Paryż i Londyn, 2) aby postawić się Berlinowi - Moskwa i Waszyngton. Niestety, sternikiem polskiego MSZ był notoryczny pijak, Beck, który urwał się ze smyczy. Dopiero gdy jechał do Londynu, nie dostał pełnomocnictw Rydza i Mościckiego na zawarcie jawnego paktu. Ale było już za późno, bo po drodze był incydent na dworcu w Berlinie, po którym Hitler się wściekł.
    Na wszystko, co napisałem, są źródła.
  • 10.11.17, 15:28
    Jeszcze a propos zdania: '' a nie wylizywać jęzorem stale te same g...a pozostawione przez propagandę lewacką i endecką." Swoje kłamstwa dołożyli zwolennicy Churchilla i Roosevelta (czyli głównych mataczy i podżegaczy wojennych); przy okazji przypominam, że to USA były JEDYNYM zwycięzcą tej wojny. Roosevelt wydudkał wszystkich.
    Z polskiej strony do kłamstwa dołożyli się sikorszczacy, ba nawet osobnicy o tzw. "nieposzlakowanej opinii", jak prof. Komarnicki, wydawca "Diariusza i tek Jana Szembeka", który tak "zoperował" niektóre teksty, że sam diabeł się nie rozezna.
    Kłamstwa zaczęły się już jesienią 1939 r. Specjalna komisja w Paryżu zbierała relacje różnych oficerów z działań w Polsce. Płk Eppler z SGO "Polesie" napisał, że w dniach 1-3 października 1939 jego grupa na płd Podlasiu zniszczyła ponad setkę czołgów. Tyle, że nie pozwolili mu napisać, jakich, a więc wyszedł wariant domyślny "niemieckich". Tymczasem Niemców tam już od tygodnia nie było, nasi natłukli ponad setkę czołgów sowieckich. Aha, wedle żmudnej dłubaniny pewnego autora, znanego mi, tzw. bitwy pod Kockiem w ogóle nie było. Pod Kockiem parlamentariusze generała Kleeberga dopędzili wycofujących się już Niemców, aby SGO Polesie mogła przed nimi skapitulować, co się udało!
    Dalej, ze wszystkich publikacji nt. września 1939 w W-wie "wyparował" dzień 27. września. (przypomnę, 26. września Niemcy żądali bezwarunkowej kapitulacji, a 28. września ni z gruszki, ni z pietruszki zgodzili się na honorową, z wkroczeniem Wehrmachtu do stolicy dopiero 1 lub 2 października (musiałbym sprawdzić!). Co się stało 27. września? Ano stało się to, że około południa i potem około 17-ej były dwa szturmy SOWIECKIE przeprowadzone z marszu i odparte. Tymczasem 28. września Ribbentrop poleciał do Moskwy po nową delimitację...
    Mam dalej wymieniać kłamstwa?
    Krótko: w miarę wiarygodne są tylko te publikacje dot. Niemiec, które pochodzą sprzed 1939 r., potem dokumenty i archiwa były czyszczone i poprawiane.
  • 11.11.17, 21:30
    Taa, wszyscy kłamią, tylko nie Hitler.
  • 12.11.17, 00:10
    To jest argument na co? Na trąbienie stale jednej i tej samej wersji od 80 lat, która kupy się nie trzyma?
  • 12.11.17, 01:10
    Jeszcze jedno... Czy Hitler zawsze kłamał? A może jednak mówił prawdę. Miał powiedzieć, że wojna była wynikiem spisku "plutokratów, bolszewików i Żydów". Zastanów się nad tym, czy przypadkiem nie miał racji. Może mimowolnie, ale jednak: sojusz Roosevelta ze Stalinem już w 1934 r. Kto stał za Rooseveltem? Na przykład klan Kennedych (no nie oni jedni!). Wielu z tych plutokratów z Wall Street było żydowskiego pochodzenia. A w Moskwie wielu wpływowych ludzi też było żydowskiego pochodzenia. Sorry, ale taka jest prawda.
    Hitler mawiał o okrążaniu Niemiec... Czy nie miał racji? Czy Hitler był ślepy i głuchy wobec umizgów FDR wobec Wujka Joe i to na długo przed wojną? Czy Hitler nie wiedział, jaką faktyczną rolę pełniła do 1938 r. Czechosłowacja? A przecież leżała na szlaku drugiego, południowego ramienia kleszczy niemieckich, które miały zamknąć się na Ukrainie i Białorusi.
    Przypomnij sobie aferę szyfranta ambasady USA w Londynie, Tylera Kenta, który via ambasada włoska, przekazywał do Berlina korespondencję FDR z Churchillem ZA PLECAMI CHAMBERLAINA, a potem podpięcie się Niemców do radiolinii Londyn-Waszyngton.
    10. lutego 1940 roku niemiecka Luftwaffe przechwyciła nad Danią sowiecki samolot kurierski lecący z Londynu do Moskwy, zmusiła do lądowania i poddała drobiazgowej kontroli z fotografowaniem wszelkich znalezionych dokumentów. Tak, wiem, czysty bandytyzm, ale... Niemcy znaleźli dokument: tajny traktat podpisany ~15 października 1939 przez Churchilla i Majskiego przewidujący 1. podział Skandynawii: Anglicy i Francuzi biorą Danię, Norwegię i Szwecję, Sowieci - Finlandię i być może północną Norwegię. 2. drugi front antyniemiecki rusza znad Renu, 3. trzeci front antyniemiecki rusza znad Bugu, 4. czwarty front - z Bałkanów. Fotokopia tego dokumentu została parę lat temu znaleziona w prywatnym archiwum Marszałka Mannerheima (mam nadzieję, że wiesz, kto zacz).
    Hitler wściekł się, zażądał od Stalina natychmiastowego zakończenia wojny z Finlandią (to wyjaśnia przyczynę nagłego zakończenia Wojny Zimowej, gdy Sowieci mieli już Finlandię "na widelcu"), a sam uruchomił "Unternehmen Weseruebung", czyli plan działań na Danię i Norwegię, który wcześniej był przygotowany na wszelki wypadek. (Przy okazji: to nie Quisling wciągnął/zaprosił Hitlera do Norwegii, zrobili to Brytyjczycy z Sowietami).
    Pytam: Miał Hitler rację, mówiąc o okrążaniu Niemiec, czy nie miał? Bez kręcenia: TAK czy NIE?
    Miał Hitler rację mówiąc o "spisku plutokratów, bolszewików i Żydów"? TAK czy NIE?
    Miał Hitler rację mówiąc, że nie ma zamiaru podbijać Wysp, bo to było wyciąganiem kasztanów z ognia za Sowietów i Amerykanów? TAK czy NIE?
    Miał Chamberlain rację mówiąc, w 1938 r., że wojna z Niemcami byłaby na korzyść tylko Sowietów i Amerykanów? TAK czy NIE? Bez kręcenia!!!
  • 12.11.17, 15:50
    I jeszcze jedno, co mi się przypomniało.
    Mam na swojej długiej liście książek zaczętych, niedokończonych/do przeczytania m.in Ludwiga Bernharda,"Die Polenfrage" ["Sprawa polska"]. Otóż zaręczam, że bynajmniej nie wszyscy Niemcy byli polakożercami; tak ich przedstawiała propaganda endecka, potem komunistyczna, dzisiaj siurki spod znaku ONR/kościoła/PiS. Zarówno w c.k. monarchii austro-węgierskiej, jak i w cesarskich Niemczech, zauważono i to dobitnie, że ze wszystkich narodów słowiańskich tylko Polacy nienawidzą Rosji. Pierwszym krokiem do niepodległości był Akt Dwóch Cesarzy z 5. listopada 1916. Otóż bardzo mocno pracowali nad tym w Wiedniu Węgrzy. W ogóle w Austrii Rosję traktowano z wielką podejrzliwością*. W Niemczech, zwłaszcza południowych, również.
    30. stycznia 1933 r. oznaczał również potężną zmianę warty w Berlinie. Dotychczasowa orientacja pruska (a więc umiarkowanie przychylna Rosji) musiała ustąpić. Hitler pociągnął za sobą całą plejadę nazistów z Bawarii, potem również z Austrii. Sam, wychowawszy się w Wiedniu, też siłą rzeczy przesiąkł wcale niekoniecznie prusactwem. Numerem 2 w NSDAP był Rudolf Hess, który lepiej mówił po angielsku, niż po niemiecku, po wychował się w Egipcie. Mówił po niemiecku z akcentem, z czego koledzy szkolni robili sobie śmichy-chichy. Ale studia skończył w Niemczech, miał zasługi bojowe z poprzedniej wojny i wywierał przemożny wpływ na Hitlera.
    ----
    *Kazimierz Schleyen w "Lwowskich gawędach" pisze m.in. że tradycyjnie pochód z okazji uroczystości rocznicy 3. maja kończył się na pl. Mickiewicza bodajże, ale co roku, już nieoficjalnie, szedł dalej pod konsulat rosyjski, gdzie demonstranci kamieniami wybijali szyby. Nie zdarzyło się, żeby policja zdążyła na czas.
  • 14.11.17, 20:49
    gandalph napisał:

    > Mam na swojej długiej liście książek zaczętych, niedokończonych/do przeczytania
    > m.in Ludwiga Bernharda,"Die Polenfrage" ["Sprawa polska"]. Otóż zaręczam, że b
    > ynajmniej nie wszyscy Niemcy byli polakożercami; tak ich przedstawiała propagan
    > da endecka, potem komunistyczna, dzisiaj siurki spod znaku ONR/kościoła/PiS. Za
    > równo w c.k. monarchii austro-węgierskiej, jak i w cesarskich Niemczech, zauważ
    > ono i to dobitnie, że ze wszystkich narodów słowiańskich tylko Polacy nienawidzą Rosji.

    Wygląda mi na to, że u Gandalfa nienawiść do Rosji decyduje kto jest dobry a kto zły.
  • 14.11.17, 22:12
    "Wygląda mi na to, że u Gandalfa nienawiść do Rosji decyduje kto jest dobry a kto zły. "

    Przestań, kobito, bredzić! Przecież tu w ogóle nie chodzi o to, kto dobry, a kto zły. Chodzi tylko i wyłącznie o wspólnotę interesów.
    A jeśli chodzi o Rosję, to zważywszy fakt, że co najmniej dwukrotnie w naszej historii traciliśmy suwerenność za przyczyną Rosji-sojusznika, mniejszym zagrożeniem w moim pojęciu jest Rosja-wróg, niż Rosja-sojusznik. Odsyłam przy tej okazji do "Ostatniego raportu" Józefa Becka, gdzie autor cytuje rozmowę jego z Marszałkiem Piłsudskim i Patkiem, amb. w Moskwie. Wniosek z niej jest jednoznaczny: Rosja nie nadaje się na partnera w żadnej dużej sprawie. Można z nią wykłócać się o wagon cebuli, ale nie o współdziałanie dajmy na to na Ukrainie.
  • 15.11.17, 13:08
    Rosja chce mieć granicę z Niemcami. I nie toleruje w swojej strefie wpływów niezależnego państwa. Dlatego nie tylko Putin, ale każdy kolejny rząd rosyjski będzie prowadził politykę wasalizacji Polski...

    --
    YCDSOYA
  • 16.11.17, 01:33
    Tu nie chodzi o granicę z Niemcami akurat. To jest wynik kilkusetletniego pie...a władców Rosji, którzy ubzdurali sobie, że muszą mieć dostęp do oceanu światowego. (Niech nikt nie da się zmylić: ROSJA NIE MA DOSTĘPU DO MORZA). To kiedyś, 100-200 lat temu, miało jakieś racjonalne uzasadnienie, dzisiaj nie ma. Po prostu, Rosja dawno temu przekroczyła swoimi rozmiarami wszelkie granice absurdu i dlatego prze do ekspansji; im łatwiej jest podp....ić dajmy na to węgiel sąsiadom, niż wydobywać go u siebie. (Zamiast węgla może być cokolwiek innego). Długi czas nie mogłem skapować, po jakiego grzyba Sowietom był węgiel ze Spitsbergenu (jeszcze w latach 20-ych kupili tam kopalnię posiadaną do dzisiaj). Przecież ten węgiel jest kompletnie nieopłacalny! A jednak: Sowieci od samego początku rozbudowywali do monstrualnych rozmiarów wszelkie możliwe gałęzie przemysłu w Karelii, ale... Był jeden problem z gatunku kwadratury koła: brak węgla, a bez węgla nie ma hutnictwa. (Ogrzewać chałupy można i końskimi kaktusami, ale do wielkiego piec potrzeba wungla!). Wozili z Dobnasu, ale... Z Leningradu do Murmańska daleka droga, ~1500 km, a to jeszcze nie połowa drogi do Doniecka. Więcej niż połowa węgla wiezionego przez skład kolejowy do Murmańska szła Panu Bogu w okno, a przecież pusty skład musiał jeszcze wrócić. Tu nie chodzi o koszty, to Rus ma w dupie. Tu chodzi o wydajność energetyczną. Ponieważ ze Spitsbergenu można wozić wungiel wodą, wniosek nasuwa się sam. Aha, z tego samego powodu przydawała im się Workuta.
    Rosji nie chodzi o granicę z Niemcami. Oni chcą wybrzeża Atlantyku!!!! A ponieważ ten program jest absurdalny, od paruset lat jest w Rosji tak:
    prężenie muskułów i tromtadracja - wielki łomot i skopanie ruskich tyłków (regularnie! Co parędziesiąt lat, jak nie Napoleon, to Turcy, jak nie Turcy, to Japończycy, jak nie Japończycy to Niemcy, Amerykanie, albo Wujek Reagan) - wielka smuta (do następnego cyklu). Teraz mamy fazę pierwszą, bo kopanie tyłków w czasach Reagana i Gorbaczowa było 30 lat temu i już zapomnieli. [A Niemcy w II W.Św. tak dokładnie zerżnęli im dupska, że przez 40 lat lizali rany].
  • 12.11.17, 21:20
    > Pytam: Miał Hitler rację, mówiąc o okrążaniu Niemiec, czy nie miał? Bez kręcenia: TAK czy NIE?

    No niewątpliwie w sierpniu 1939 był przez Polskę tak okrążony, że po polskim ataku na Gliwicką radiostację nie wytrzymał już nerwowo i lawina ruszyła. No bo co miał zrobić ten znany na świecie miłośnik pokoju?

    A co z takimi znanymi hasełkami, jak "noc długich noży" albo "noc kryształowa"?
    Wydarzyły się niewątpliwie przed marcem 1939 roku. Albo ustawy norymberskie? Przecież było to dowodem, że Niemcy nie są państwem normalnym i cywilizowanym, tylko przez morderców i rabusiów opanowane. Każdy zdrowy na umyśle to wiedział. Jak sobie wyobrażasz oddanie się dobrowolne w ręce morderców i rabusiów licząc na ich łaskę?
  • 13.11.17, 01:11
    Człowieku, opanuj się i pomyśl trochę (samodzielnie!).
  • 13.11.17, 14:13
    Samodzielne myślenie właśnie doprowadza do tego, że aby uznać za sensowne to co piszesz, należało by zanegować prawdziwość, że przed marcem 1939 roku miały miejsce noc długich noży, noc kryształowa oraz ustawy norymberskie. No to bez kręcenia. Miały miejsce te zdarzenia, czy nie?
  • 13.11.17, 19:40
    Miały, i co z tego? W czym to zmienia ocenę sytuacji? Przecież takie akty były NORMĄ w Europie. Dlatego zadaję ponownie pytanie: Hitler pieklił się o "okrążanie Niemiec", a więc miał rację, czy nie miał racji? Co ma tu do rzeczy "noc długich noży"?
    Chamberlain i jego ekipa nie chcieli wojny z Niemcami, bo uważali, że to woda na młyn Sowietów i Amerykanów. Mieli rację czy nie mieli? TAK czy NIE?
    Tak samo uważali Francuzi, a tam z kolei działali cagoulardzi, "Croix-de-Feu" itp., dopuszczające się różnych paskudztw. Pytam: co te paskudztwa miały do oceny sytuacji przez rząd francuski? Mieli Francuzi rację utrzymując, że wojna z Niemcami jest tylko w interesie Sowietów i Amerykanów, czy nie mieli? I tak dalej...
    Vladimir Bukovski w przedmowie do książki Pierre de Villemarest, "Untouchable", monografii nt. Martina Bormanna i jego wysługiwania się Sowietom, napisał w tym sensie, że to sowiecka dyplomacja i propaganda wmówiła (skutecznie!) ludziom, że oto byli "good guys", czyli Sowieci, i "bad guys", czyli Niemcy/naziści. Tymczasem prawda wygląda zupełnie inaczej: po jednej stronie był wolny świat, po drugiej - dyktatorzy. Ale taki obraz został narysowany po II W. Św., tymczasem Hitler NIE CHCIAŁ wojny z Zachodem, nie chciał wojny z Polską ani mgławicą małych państewek w Europie Wsch., lecz widział wroga tam, gdzie widział go KAŻDY myślący Europejczyk: Chamberlain, Daladier, Piłsudski, Vidkun Quisling, król Jerzy VI, królowa Wilhelmina, król Gustaw V i cała plejada polityków europejskich i pozaeuropejskich. Tak więc, jeśli tu czy tam spadło parę lewackich/komunistycznych łbów (o wiele za mało!), to żadna strata. A więc przestań mi tu pier....ić!
  • 13.11.17, 17:34
    co z takimi znanymi hasełkami, jak "noc długich noży" albo "noc kryształowa"?
    Wydarzyły się niewątpliwie przed marcem 1939 roku. Albo ustawy norymberskie? Przecież było to dowodem, że Niemcy nie są państwem normalnym i cywilizowanym, tylko przez morderców i rabusiów opanowane. Każdy zdrowy na umyśle to wiedział.
    ----
    Słucham?
    A II RP była "normalna"? Słyszałeś o przewrocie majowym? Skrytobójstwach? Berezie? Ghettcie ławkowym? Karnych operacjach antyukraińskich??? Byliśmy w 39 TAKIM SAMYM obrzydliwym państwem!!!

    --
    YCDSOYA
  • 14.11.17, 20:45
    No właśnie. A na wschód od Polski było jeszcze więcej tej "normalności" ;)
  • 17.11.17, 14:14
    I co niby z tego wynika? Bo dla mnie jasne jest jedno: stanem naturalnym dla Polski i Polaków jest Rosja-wróg, a wroga się tępi, szkodzi mu się, a przynajmniej sypie piach w tryby. Między Polską i Niemcami przed 1939 r. nie było jakichś drastycznych nieporozumień, których nie dałoby się usunąć. Powiem więcej: po obu stronach, polskiej i niemieckiej, istniało bardzo liczne pokolenie uznające/zauważające/szanujące braterstwo broni z poprzedniej wojny. Weterani z obu stron spotykali się wielokrotnie przy piwku. Dalej, odsyłam do pamiętników gen. Ludendorfa, co pisał na temat swoich działań na terenach Polski, jaki wkład wnieśli Niemcy W TRAKCIE DZIAŁAŃ WOJENNYCH w likwidację skutków metody "spalonej ziemi" zastosowanej przez wycofujące się wojska carskie.
  • 17.11.17, 14:42
    Ty tak na powaznie, czys pejsachowka sie zapyerdolil?!
    O zniszczeniu Kalisza slyszal i niemieckiej wersji "spalonej ziemi"; wywozeniu czarnoziemu i komor olowiowych z fabryk kwasu siarkowego?


    gandalph napisał:

    > I co niby z tego wynika? Bo dla mnie jasne jest jedno: stanem naturalnym dla Po
    > lski i Polaków jest Rosja-wróg, a wroga się tępi, szkodzi mu się, a przynajmnie
    > j sypie piach w tryby. Między Polską i Niemcami przed 1939 r. nie było jakichś
    > drastycznych nieporozumień, których nie dałoby się usunąć. Powiem więcej: po ob
    > u stronach, polskiej i niemieckiej, istniało bardzo liczne pokolenie uznające/z
    > auważające/szanujące braterstwo broni z poprzedniej wojny. Weterani z obu stron
    > spotykali się wielokrotnie przy piwku. Dalej, odsyłam do pamiętników gen. Lude
    > ndorfa, co pisał na temat swoich działań na terenach Polski, jaki wkład wnieśli
    > Niemcy W TRAKCIE DZIAŁAŃ WOJENNYCH w likwidację skutków metody "spalonej ziemi
    > " zastosowanej przez wycofujące się wojska carskie.




    --
    Naród,który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości.
    Im dalej społeczeństwo dryfuje od prawdy, tym bardziej nienawidzi tych, co ją głoszą. Prawda jest mową nienawiści. Mówienie prawdy w epoce zakłamania, jest rewolucyjnym czynem. George Orwell
  • 17.11.17, 23:44
    rabbi.rozencwajg napisał(a):

    > O zniszczeniu Kalisza slyszal i niemieckiej wersji "spalonej ziemi"; wywozeniu
    > czarnoziemu i komor olowiowych z fabryk kwasu siarkowego?

    Co to za sprawa?
  • 18.11.17, 00:00
    Rabbe-samozwaniec jak zwykle słyszy, że gdzieś dzwonią, ale nie wie gdzie.
  • 18.11.17, 13:36
    Chwila.
    Z zaborów wyszliśmy kulturowo zgermanizowani. Kuchnia, obyczaje, etos pracy... Elity mówiły po niemiecku, kształciły się w Berlinie, Wiedniu i Monachium.
    I wtedy i dziś bliżej nam do Niemców i Europy niż do Rosji i Azji.
    Zaprzeczycie?
    Jak dziś wygladamy my a jak Ukraina i Białoruś? A zaczynaliśmy z grubsza z podobnego poziomu w 89 tym...

    Dlatego II RP wiążąc się mocno z Francją po 1918 - popełniła błąd. Piłsudski o tym wiedział, stąd korekta polityki. Nieudana, bo następcy sparszywieli...

    --
    YCDSOYA
  • 19.11.17, 17:00
    Z zaborów wyszliśmy kulturowo zgermanizowani.
    --------------------------------------------------------------
    Nawet w najwiekszym zaborze rosyjskim!?

    --
    Naród,który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości.
    Im dalej społeczeństwo dryfuje od prawdy, tym bardziej nienawidzi tych, co ją głoszą. Prawda jest mową nienawiści. Mówienie prawdy w epoce zakłamania, jest rewolucyjnym czynem. George Orwell
  • 20.11.17, 00:26
    rabbi.rozencwajg napisał(a):

    > Z zaborów wyszliśmy kulturowo zgermanizowani.
    > --------------------------------------------------------------
    > Nawet w najwiekszym zaborze rosyjskim!?

    Jemu raczej chodziło o germanizowanie kulturowe w zaborze pruskim. Na przykład jak Michała Drzymałę. Jako Polakowi nie pozwolono mu na swojej ziemi domu zbudować. Przez jakiś czas bawił się w ciuciubabkę, ale ostatecznie zmusili go do sprzedania ziemi. Albo we Wrześni chłostając polskie dzieci. Zapewne takie kulturowe germanizowanie miał na myśli.
  • 30.11.17, 10:17
    To nie całkiem tak.
    O germanizacji najgłośniej wrzeszczą głąby impregnowani na wszelką wiedzę, o dwóch lewych rękach do roboty, za to z szeroką japą. "Germanizują!" - bo ktoś usiłuje zaprowadzić w Polszcze trochę ładu albo i zwykłego pomyślunku. Tymczasem, jako że od 1000 lat Niemcy są, i pozostaną, naszymi sąsiadami, wszelkie nowinki docierają do nas PRZEZ NIEMCY, a więc chcąc nie chcąc przesiąkają smakiem i zapachem, i są nie do odróżnienia. (Może poza krótkim okresem zalewania nas włoszczyzną w dobie Renesansu?). Co za problem, zdawałoby się, odwrócić trend, niech to inni uczą się naszych nowinek via Niemcy? Tak więc dla siurków jest germanizacja (i słusznie, bo takich to tylko kijem traktować), dla ludzi światlejszych - europeizacja.
    Około 2000 roku byłem we Wrocławiu na imprezie architektoniczno-historyczno-coś tam, na temat mniej więcej Poelzig, Max Berg, Behrens itd. w architekturze W-ia, z udziałem dygnitarzy z urzędu marszałkowskiego i konsula Niemiec Petera Ohra. I tam padło z kręgów marszałkostwa coś takiego: "jak nie możemy czego załatwić w Warszawie, to załatwiamy w Berlinie" (to były czasy przedunijne!). Setnie mnie to ubawiło, ale to uwaga na marginesie.
    We Wrocławiu po 1945 r. obowiązywała idiotyczna polityka polegająca na tym, że średniowieczną sławojkę rozwaloną przez bombę pieczołowicie odbudowywano ("bo piastowska!"), a piękne, XVII- albo XVIII-wieczne gmaszysko, z ledwo odrapanym tynkiem rozbierano ("bo niemieckie"). Kto kazał to robić? Ano takie siurki, jakich pełno tu przyłazi na forum. Wymieniać nie będę, wszyscy wiedzą.
  • 30.11.17, 14:17
    > Tak więc dla siurków jest germanizacja (i słusznie, bo takich to tylko kijem traktować), dla ludzi światlejszych
    > - europeizacja.

    Dziękuję za wyjaśnienie, dlaczego uważasz, że te biedne dzieci (które dla ciebie to jakieś siurki) słusznie kijami potraktowano we Wrześni. Wprawdzie poszło o to w jakim języku ma być pacierz powiedziany, ale skoro uważasz, że tu chodziło o wyższość kulturową i osiągnięcia cywilizacyjne, to spierał się nie będę.
  • 19.11.17, 12:47
    W "Pulsie Biznesu" taki oto znalazłem kwiatek w drobnej, zdawałoby się, sprawie, mianowicie Jesse Owens i Hitler na olimpiadzie w Berlinie. Autorzy sięgnęli do pamiętników Jesse Owensa:
    Hitler mnie nie znieważył. To Roosevelt mnie znieważył! - historia olimpijskiego kłamstwa
    Skoro można było (skutecznie) nałgać w tak małej sprawie, to dlaczego nie w większych?
  • 28.11.17, 14:05
    Tacy jak ty najbardziej byliby szczęśliwi gdyby Polska zniknęła raz na zawsze.
    Ale pomyśl,o czym byś pisał wówczas ?
    O Niemcach nie ma sensu przecież.
    Bo jaki sens jest pisać o bandytach pospolitych ?
  • 28.11.17, 14:28
    Za chwilę bedziesz pisał
    cyrylycą

    --
    YCDSOYA
  • 28.11.17, 14:41
    "Tacy jak ty najbardziej byliby szczęśliwi gdyby Polska zniknęła raz na zawsze."

    Skoro Polacy to stado wołów i matołów, to może faktycznie...
  • 28.11.17, 23:02
    > Skoro Polacy to stado wołów i matołów, to może faktycznie...

    A sam bardziej identyfikujesz się z wołami, czy matołami?
  • 29.11.17, 01:42
    Ani z jednymi, ani z drugimi mi nie po drodze. Niestety, naokoło wszędzie takich widzę. Najprostszych faktów kojarzyć nie potrafią, w cuda wierzą, głupoty gadają. I tak od 1000 lat. Niestety!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.