Dodaj do ulubionych

I znów księżniczka Anna spadła z konia

21.05.19, 00:31
jak śpiewały wiele lat temu Ewa Bem i Maryla Rodowicz. Skoryguję:
I znów koparka utknęła w glebie...
W ramach remanentów po przeczytaniu "Historii Bizancjum" Ostrogorskiego (patrz któryś z moich wątków wcześniejszych) zakupiłem "Złota Orda. Problemy genezy państwa rosyjskiego". Już sam autor szokuje: Eduard Salmanowicz Kulpin-Gubajdulin (1939-2015), profesor i kierownik katedry historii w niezwykle prestiżowym moskiewskim Instytucie (UWAGA, UWAGA, UWAGA!) Fizyczno-Matematycznym. Taki koktajl są w stanie wymyślić tylko Rosjanie. Katedra historii (nie historii fizyki) w instytucie fizyki. Pierwszych kilkanaście stron: szybka analiza porównawcza przebiegu pewnych procesów w Europie Zach. i Wsch. Wśród źródeł Marc Bloch i Jacques Le Goff czyli "ewangeliści" historii wczesnego Średniowiecza. Analiza porównawcza! Toć to prawie fizyka. A zaraz potem dane klimatyczne, geologiczne, gleboznawstwo itd., czyli OBIEKTYWNE ramy (albo sztaluga, jeśli ktoś woli), na której ma się opierać pisanie o historii: na 1. obiektywnych, 2. sprawdzalnych, 3. jednoznacznych, 4. powtarzalnych kryteriach. A to już czysta fizyka (w sferze metodologicznej). Opieranie analizy na papierach jest przeważnie zwodnicze, bo papiery bywają bardzo często dezinformacją albo falsyfikatem. Danych hydrologicznych, geograficznych itd. sfałszować się nie da, bo autor takiej próby najwyżej się ośmieszy. I to jest właśnie to, do czego sam doszedłem już dawno: do konieczności dokopywania się do "twardego dna faktów", czyli obiektywnych, sprawdzalnych i jednoznacznych danych. Wszystko po to, aby z historii uczynić naukę quasi-ścisłą i pozbyć się tzw. humanistów.
Po przeczytaniu 30 stron książki mogę wam, moi mili barankowie, powiedzieć jedno: wszystkie książki na temat historii Rusi w kontekście Mongołów możecie z ceremonią albo bez ceremonii wypieprzyć i zwolnić miejsce na półkach na wartościowe rzeczy.
Edytor zaawansowany
  • rabbi.rozencwajg 21.05.19, 12:30
    Jak nie Mongolowie to Waregowie, Niemcy i Anglicy?

    --
    Naród,który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości.
    Im dalej społeczeństwo dryfuje od prawdy, tym bardziej nienawidzi tych, co ją głoszą. Prawda jest mową nienawiści. Mówienie prawdy w epoce zakłamania, jest rewolucyjnym czynem. George Orwell
  • gandalph 22.05.19, 16:25
    Okazuje się, że historia Złotej Ordy (z przyległościami: Chanat Krymski - co oczywiste, Kazański, Astrachański, Syberyjski) ma niezwykle istotne znaczenie dla historii Europy. Przykładowo: ład, porządek i bezpieczeństwo na szlakach handlowych przebiegających przez Złotą Ordę, o co bardzo dbali władcy, zwłaszcza w porównaniu z barbarzyńską Europą, znajdował mocne przełożenie na rozwój handlu dalekosiężnego między Zachodem i Chinami, a tylko taki handel dawał wymierne przychody kruszców. Co więcej, to włoscy kupcy dokonali wiekopomnego odkrycia niezwykłej stabilności warunków na kontynencie Ordy (od Dniestru po Jangcy), co umożliwiało dokładne przewidywanie zysków. Zaczęły się wręcz pojawiać przewodniki, hm, turystyczne po ZO.
    Koniecznie muszę znaleźć wielokrotnie cytowaną pozycję Gaziza Gubajdullina, "Historia Chanatu Krymskiego". Nie będzie to łatwe; autor rozstrzelany w 1937, jego dzieło ukazało się w tłumaczeniu rosyjskim dopiero w 1994.
  • gandalph 22.05.19, 17:03
    Poprawka: chodziło o "Historię Chanatu Kazańskiego" nie Krymskiego.
  • apersona 22.05.19, 21:12
    gandalph napisał:

    > Po przeczytaniu 30 stron książki mogę wam, moi mili barankowie, powiedzieć jedn
    > o: wszystkie książki na temat historii Rusi w kontekście Mongołów możecie z cer
    > emonią albo bez ceremonii wypieprzyć i zwolnić miejsce na półkach na wartościow
    > e rzeczy.

    Czy chodziło o Ruś gdy w wątku bizantyjskim taką uwagę poświęcałeś Andegawenom?
  • gandalph 23.05.19, 00:16
    Słyszy Sz.P., że coś dzwoni, ale nie wie, w jakim kościele. Nie, nie chodzi o Andegawenów.
  • gandalph 14.06.19, 18:32
    Przeczytałem wzmiankowaną książkę prof. Kulpina-Gubajdulina i jestem w totalnym szoku! Ja nigdy wcześniej nie przypuszczałem, że tak można pisać o historii. To jest całkowite zerwanie z dotychczasowym sposobem uprawiania badań historycznych, z dotychczasowym traktowaniem przeszłości, a przede wszystkim – historia, na naszych oczach, przestaje być nauką humanistyczną.
    Na początku czułem lekki zawód, bo spodziewałem się czegoś innego. Chciałem dowiedzieć się czegoś o historii Złotej Ordy, sprowokowany do tego lekturą „Historii Bizancjum”. Zamiast tego otrzymałem niezły pasztet, który przyjdzie rozgryzać dłuższy czas, a zapewne wymagać będzie powtórnego przeczytania i to nie jeden raz! W każdym razie lektura owej książki siłą rzeczy narzuciła linię rozgraniczenia: przed i po, odnośnie do moich zainteresowań historią. Parę dni temu dotarła zamówiona książka Stefana Bratkowskiego „Pan Nowogród Wielki” (tytuł mówi sam za siebie). Książka powstała 20 lat temu, w każdym razie autor nijak nie mógł znać pracy prof. Kulpina. Przeczytałem ledwie kilkanaście stron i już muszę, niejako w duchu, poprawiać Mistrza Bratkowskiego: „to nie tak”, „było inaczej” itd. Ale druga rzecz, jaka się zdarzyła, to to, że po lekturze „Złotej Ordy” gdzieś w głębokich czeluściach pamięci zaczęły mi błyskać światełka, że pierwsze ogniki tego ogniska to ja napotkałem już grubo ponad 30 lat temu.
    Zmiana charakteru historii (jako nauki) przejawia się w tym, że wedle modelu prof. Kulpina to, kto, kiedy, z kim i dlaczego to są pierdy, albo zupełnie nieistotne, albo też PRAWDZIWE przyczyny tkwią zupełnie gdzie indziej. Kulpin zajmuje się nie tyle Złotą Ordą, co faktem, że Księstwo Moskiewskie, a w konsekwencji Rosja, powstały na gruzach Złotej Ordy. W związku z tym jakaś tam spuścizna po ZO miała wpływ na rozwój państwa moskiewskiego, a w jakiejś mierze ma go po dziś dzień.
    Zacząć trzeba od wyprostowania pewnych dawnych bzdur, które plenią się w literaturze przedmiotu. Po pierwsze, znikomy, wręcz zaniedbywalny wpływ cerkwi prawosławnej na ludność Rusi (wpływ istniał, ale ograniczał się do miast i elit, a więc 0,5% ludności). Po drugie, największy rozkwit cerkwi prawosławnej przypada na 150 lat tzw. niewoli mongolsko-tatarskiej. Ponieważ władcom ZO religie dyndały, poza sporadycznymi przypadkami nie było żadnych prześladowań cerkwi, a wręcz odwrotnie – przywileje. W każdym razie, u schyłku XV w., za rządów Iwana III, w rękach cerkwi była jeśli nie większość ziemi w ogóle, to z pewnością większość najlepszej ziemi. Od tego też czasu wielcy kniaziowie/carowie kombinowali, jakby tu cerkiew prawosławną wziąć pod but. Ostatecznie udało się to Piotrowi I. Dalej, Iwan IV Groźny jest uważany za dewianta; prof. Kulpin utrzymuje, że był on DESPERATEM. Wszystkie jego działania miały wszelkie znamiona aktów desperacji, mających na celu uchronienie Ks. Moskiewskiego przed kolapsem. (Epicentrum tego stanowiła tzw. Wielka Smuta, 1604-5. Dymitriady to były tylko zewnętrzne objawy gorączki trawiącej Moskwę. Otóż, schyłek „niewoli” mongolsko-tatarskiej cechował się eksplozją demograficzną północno-wschodniej Rusi (czyli tego, co potem stało się Wielkim Księstwem Moskiewskim). Ale ta eksplozja oznaczała niebywały nacisk ludności na niszę ekologiczną, brało się to z niezwykle prymitywnego rolnictwa. Stosowana była metoda żarowa, czyli wypalano las, a potem wprost w popiół wysiewano ziarno siewne. Starczało to na 3-4 lata, potem należało przenieść się gdzie indziej. Kulpin zwraca uwagę na fakt, że wypalony step regeneruje się po około roku, las – po 80 latach. Wypalaniu lasów towarzyszyło przekształcanie się lasu w lasostep, tego w step, a potem pustynnienie stepu. Niżej położone tereny odlesione przekształcały się w bagna i jeziora wypełnione paskudną wodą. Efekt? Ludność uciekała, gdzie pieprz rośnie. To był antropogeniczny kryzys ekologiczny na niebywałą skalę. Władcy Moskwy na gwałt potrzebowali ZIEMI, aby ten nawis demograficzny gdzieś przesiedlić. Tym właśnie Kulpin tłumaczy podbój Nowogrodu Wielkiego i Chanatu Kazańskiego, połączony z rzezią na niebywałą skalę. (Chanat Kazański stracił 1/3 ludności). Władcom Moskwy nie byli potrzebni nowi poddani, lecz ZIEMIA. Równocześnie Iwan IV toczył wojnę na 4 innych frontach (Inflanty: Polska i Szwecja, Chanat Krymski, Turcja) i po prostu się miotał.
    Ale tym, na co zwraca uwagę, jest fakt, że na każdym podbitym terenie władcy Moskwy wysiedlali tamtejsze elity na INNY TEREN, jednakże już nie na zasadzie własności. Tu jest gwóźdź programu: w ślad za Złotą Ordą, Chinami i innymi potęgami Wschodu, władcy Moskwy uważali, że WSZYSTKO jest własnością władcy, ten zaś może nadawać w użytkowanie, ale i odbierać. Pojawiło się coś, co nie jest znane na Zachodzie: władza-własność. W połączeniu z upaństwowioną cerkwią mamy triumwirat: władza-własność-indoktrynacja. O tym czytałem w publikacji prof. Leszka Nowaka (nie mylić z rydzykowym idiotą), socjologa, lewicowego, ale nie-marksistowskiego. Wszyscy znają trójpodział władzy według Monteskiusza. Ale równolegle jest jeszcze ten wspomniany drugi: właściciele – władcy – kapłani. Pełne połączenie tych ostatnich trzech jest elementem typowym dla krajów/despocji Wschodu: Chin, Mongolii, Persji, Rosji itd. I to jest to, co odróżnia je od Zachodu. Wedle Kulpina Rosja była i jest po prostu Azją.
    Ale jest inny aspekt sprawy; wszystkie te humanistyczne dyrdymały, które znamy, to po prostu kwiatek do kożucha. Prof. Kulpin, nie-historyk z wykształcenia, z upodobaniem posługuje się aparatem pojęciowym i narzędziami ogólnej teorii systemów, gdzie poczesne miejsce zajmuje Ludwig von Bertalanffy. Tu zapaliła mi się druga lampka, bo kiedyś-kiedyś we wstępie do „Historii Indii” prof. Jan Kieniewicz pisał, jak to teoria formacji społecznych, czyli marksizm, okazała się o kant …. rozbić, bo prowadziła do całkiem bzdurnych wniosków. W każdym razie powstania systemu kastowego, tak typowego dla Indii, na jej gruncie wytłumaczyć się nie dało. Otóż, jeżeli społeczeństwo i środowisko, w którym żyje, przyjąć za układ, to istnieje w nim sprzężenie zwrotne, czyli, teoretycznie przynajmniej, możliwość samoregulacji. Zbyt silny nacisk społeczeństwa na środowisko powoduje odpowiednią reakcję tego ostatniego, a w efekcie działanie korekcyjne. Zbyt słaby nacisk na środowisko powoduje ograniczenia rozwoju. Ale jak wiadomo z ogólnej teorii systemów, istnieją dwa rodzaje sprzężenia zwrotnego: ujemne i dodatnie. Istnienie tego pierwszego oznacza większą stabilność systemu, w warunkach tego drugiego występuje ekspansjonizm. Co oznacza ujemne sprzężenie zwrotne? Ano, ni mniej, ni więcej, społeczeństwa w imię stabilności same na siebie nakładają ograniczenia; w każdym ze znanych przypadków jest to despotyzm; państwo, niczym złoty cielec, jest windowane na piedestał. A to oznacza wszelkie dalsze konsekwencje, jak choćby wspomniana unifikacja: władcy-właściciele-kapłani. Tymczasem formacje z dodatnim sprzężeniem zwrotnym na szczycie piramidy umieszczają JEDNOSTKĘ. Państwo zaś pełni tylko i wyłącznie funkcję służebną. To tak w skrócie.
    Zachęcam do lektury, ale uprzedzam: książka jest BARDZO trudna choćby przez niespotykane podejście do historii.
  • gandalph 14.06.19, 18:38
    Zapomniałem dopisać: po podboju Chanatu Kazańskiego w 1552 r. (Astrachańskiego w 1556) z terenów wokół Moskwy uciekło 95% ludności. Jak podaje Kulpin, jeszcze za czasów reform stołypinowskich (1906-7) tylko około 30% wsi tamże odrodziło się.
  • apersona 16.06.19, 20:08
    gandalph napisał:

    > Zapomniałem dopisać: po podboju Chanatu Kazańskiego w 1552 r. (Astrachańskiego
    > w 1556) z terenów wokół Moskwy uciekło 95% ludności. Jak podaje Kulpin, jeszcze
    > za czasów reform stołypinowskich (1906-7) tylko około 30% wsi tamże odrodziło
    > się.

    Jak on się tego doliczył? Poważnie pytam
  • gandalph 17.06.19, 13:46
    Pustkowia utrzymywały się jeszcze na początku XX w. A liczbę ludności można oszacować w oparciu o różne dane źródłowe.
  • apersona 15.06.19, 22:37
    "...Otóż, jeżeli społeczeństwo i środowisko, w którym żyje, przyjąć za układ, to istnieje w nim sprzężenie zwrotne, czyli, teoretycznie przynajmniej, możliwość samoregulacji[...] Ale jak wiadomo z ogólnej teorii systemów, istnieją dwa rodzaje sprzężenia zwrotnego: ujemne i dodatnie. Istnienie tego pierwszego oznacza większą stabilność systemu, w warunkach tego drugiego występuje ekspansjonizm. Co oznacza ujemne sprzężenie zwrotne? Ano, ni mniej, ni więcej, społeczeństwa w imię stabilności same na siebie nakładają ograniczenia; w każdym ze znanych przypadków jest to despotyzm; państwo, niczym złoty cielec, jest windowane na piedestał. "

    Despotyzm, państwo... A średniowieczne cechy? ewidentnie nakładały ograniczenia i zwiększały stabilność.
  • gandalph 15.06.19, 23:58
    Kobito, obudź się! Nie mówimy o średniowiecznej, barbarzyńskiej Europie, lecz o wyrafinowanych Chinach i w ogóle Wschodzie i w przekroju 1000 lat. Barbarzyńskość Europy XI-XIII w. polegała m.in. na tym, że wyścibienia nosa poza bramę miejską wiązało się z ryzykiem rabunku i darcia pasów. Na terenach Złotej Ordy był ład i porządek i DOBRE drogi, od Wołgi po Jangcy. Oczywiście do czasu. Odrodzenie przyniosło eksplozję Europy, a na Wschodzie był zastój. I tak aż do dzisiaj.
    Poza tym, umacnianie ujemnego sprzężenia zwrotnego w celu pogłębiania stabilności i tak nic nie dało, bo społeczeństwa czy to Indii, czy Turcji ottomańskiej, czy Rosji, czy Chin itp. pogrążały się w marazmie, a potem wystarczał ledwie podmuch z zewnątrz i konstrukcja waliła się z łoskotem.
    Przy okazji zwracam uwagę na to, że Rosja podbijała Syberię - coraz bardziej na wschód - gdyż zasyfiwszy tereny na zachód od Uralu w związku z prymitywizmem technologicznym posuwała się coraz bardziej na wschód aż dotarła do Pacyfiku i Chin i pierdut', koniec. Przestała być państwem kresowym, a stała się centralnym, a wtedy zaczęła regularnie brać ciężki łomot w d..., tak mniej więcej co pokolenie. I w związku z tym sam autor nie wróży Rosji przyszłości, chyba że w ścisłej kooperacji z Europą.
    Novum tej publikacji polega m.in. na tym, że trzeba zerwać z chronologią; sam autor - choćby dla celów porównawczych - wykorzystuje (celne!) przykłady z czasów nowszych dla uzasadnienia procesów starszych: "skoro w XIX w. to czy tamto przebiegało tak a tak, to w warunkach prymitywnej technologii nie mogło przebiegać szybciej". (to ostatnie to tylko przykład).
  • apersona 16.06.19, 20:11
    "Na terenach Złotej Ordy był ład i porządek i DOBRE drogi, od Wołgi po Jangcy. Oczywiście do czasu. "

    Co rozumiesz przez dobre drogi? W jakim okresie czasu i na jakim terenie?
  • gandalph 17.06.19, 13:52
    1. Drogi przejezdne, i bez rozbojów
    2. Na terenie Azji Środkowej- od Wolgi do Jangcy. O karawanserajach nawet nie wspominam, bo kupcy musieli mieć wygodnie i bezpiecznie.
    Czasy ZO to 1240-1502, ale po 1390 to już upadek.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka