Dodaj do ulubionych

Holmgard, Miklagard, Rusini i Skandynawowie

02.07.19, 15:52
Wielokrotnie już wspominałem o tym, że uważam, iż cała historia współczesna jest zafałszowana i wymaga ponownego napisania. Okazuje się jednak, że to samo dotyczy i historii dawniejszej, nawet tej sprzed 1000 lat. Ot, choćby rzekomy chrzest Polski, który miał mieć miejsce w Wielkanoc 966 r. Tymczasem Kamil Janicki „na palcach” udowodnił, że to niemożliwe, bo wydarzenie tego kalibru musiałoby być na tyle głośne, zwłaszcza wobec umizgów księcia Mieszka wobec cesarza, że znalazłoby jakiś oddźwięk w kronikach. Nic z tych rzeczy! Okazuje się jednak, że miały miejsce krętactwa, wręcz – szalbierstwa, na jeszcze większą skalę, ba, jeszcze dzisiaj niektórzy bajkopisarze, nie wiedzieć, czemu zwani historykami, po dziś dzień fałszują historię tę z VIII-XI wieku. Zawsze byłem bardzo powściągliwy wobec tzw. normańskiej/wareskiej koncepcji początków Rusi, teraz już wiem, że to pic na wodę z elektromontażem. Mistrz Stefan Bratkowski w książce „Pan Nowogród Wielki” udowadnia to ponad wszelką wątpliwość. To nie jest tak, że to Normanowie/Wikingowie/Waregowie (a właściwie Waręgowie) założyli Ruś, za przyczyną niejakiego Ruryka. (Roboczo nazwę ich Skandynawami). Skandynawowie nie byli do tego zdolni, po prostu stali cywilizacyjnie znacznie niżej nawet niż Słowieńszczyzna (nie poprawiać!), ba, nawet plemiona ugrofińskie na dalekiej północy. Tym bardziej, że tuż obok był (do czasu) Chorezm i państwo Chazarów, akurat na szlakach z Chin i kalifatu bagdadzkiego do północnej Europy. A były to państwa, można by rzec, wręcz wyrafinowane – w porównaniu. Przede wszystkim Skandynawowie (p. wyżej) byli niebywałymi zbójami i rzeźnikami oraz żeglarzami, ale na tym ich umiejętności się kończyły. Oni nie stworzyli nawet zalążków państwa, bo stanowili wspólnotę plemienną/rodową/klanową, a nie terytorialną. Tymczasem w swoich rejzach na Słowian napotykali raz po raz grody pośród rzek, jezior, bagien i lasów, dokąd nawet hordy Batu-chana nie odważyły się zapuszczać 200-300 lat później. Wśród tych grodów był jeden szczególny, położony na obu brzegach Wołchowa, który zamykał drogę do jeziora Ilmeń. Skandynawowie nazywali go Holmgardem, u nas znany jest jako Nowogród Wielki. Musiał być nie byle jaką przeszkodą, skoro porównywali go do Miklagardu czyli Konstantynopola. Ale to właśnie przeczy skandynawskiemu rodowodowi Rusi: ktoś musiał wybrać miejsce, zaplanować, zorganizować, pokierować. Kto? Najpewniej jakaś rada starszych czyli wiec. (Wiec u swoich początków nie był spędem byle kogo). W tamtych czasach zwykle było tak, że kniaź budował gród, wokół grodu powstawało podgrodzie, które następnie było otaczane murem. Tu było akurat na odwrót. Skąd wiadomo? Wiele głupot powypisywano na temat początków Rusi, z sobie znanych powodów władcy Rosji, będącej kontynuacją Księstwa Moskiewskiego, chcieli wykreślić z historii, że istniało coś takiego jak Nowogród (przypominam rzeź Nowogrodu z 1570 dokonaną przez opryczninę na rozkaz Iwana IV). Pewnie nawet wykreśliliby „Kronikę Nestora”, gdyby nie to, że już w XIX w. miała wiele wydań, również w kilku językach. [Mistrz Bratkowski raz po raz robi sobie jaja z rosyjskich, a zwłaszcza sowieckich historiografów, którzy koniecznie chcieli Nowogrodowi przypiąć uprawę zbóż, na którą nie było miejsca ani klimatu, tylko po to, by na modłę marksizmu wcisnąć tam feudalizm.
I teraz wisienka na torcie (tego w książce Mistrza nie ma, znalazłem gdzie indziej): rosyjscy/sowieccy historycy są gotowi przełknąć gorzką pigułkę, którą utoczył jakiś domorosły historyk, i przyjąć skandynawską wersję początków Rusi tylko po to, aby spod moskiewskiej tapety (tzn. wersji, że wszystko zaczęło się w Moskwie) wychwalającej moskiewskie samodzierżawie, nie wylazł republikański Nowogród, jako twór znacznie wcześniejszy niż Kijów, o Moskwie nie wspominając, z alternatywną tradycją i narracją. Dlatego Pan Nowogród Wielki, miasto kupców z całego cywilizowanego świata, a więc z gruntu republikański, tolerujący wszelkich obcych, nie przeszkadzał w głoszeniu czegoś wręcz przeciwnego.
A Skandynawowie? Owszem, byli. Skoro nikt nie mógł sobie poradzić z tymi rzeźnikami, ktoś wpadł na genialny pomysł, aby ich nająć od obrony. Drużyna wareska pełniła rolę wojsk najemnych, aż w końcu się zeslawizowała. Ale jeszcze długo później podróżnicy/kupcy arabscy łatwo odróżniali Słowian od Rusów (tak, Rusami nazywano mniej lub bardziej skandynawskich czyli mniej lub bardziej zeslawizowanych osobników Nowogrodu): Skandynawowie 1. Nie golili bród, 2. Nie kąpali się, w przeciwieństwie do Słowian i Ugrofinów. Istotnym punktem negocjacji handlowych w Konstantynopolu zawsze był dostęp do wody – Słowianie się kąpali, Skandynawowie – śmierdzieli.
Edytor zaawansowany
  • gandalph 02.07.19, 19:02
    A propos... Pierdoły wypisywać można, ale wreszcie od lat 50-ych XX w. w Nowogrodzie i gdzie indziej, a nieśmiało już przed II W. Św., ruszyły wykopki archeologiczne. Pod działaniem pędzelków i łopatek archeologów przemówiła ziemia i to przemówiła niczym trąby Jerycha. To tak gwoli uzupełnienia...
  • apersona 03.07.19, 11:03
    Skąd się wzięła nazwa Rusini?

    Nowogród Wielki leży na szlaku Bałtyk-Morze Czarne-Konstantynopol. Czy był to również początek drogi bardziej na wschód? Na tej trasie bliżej Bałtyku zbudowano później Petersburg.
    Bratkowski wspomina, że różnica poziomów pomiędzy jeziorem Ładoga a Ilmeń jest tak mała, że czasami łącząca je rzeka Wołch płynie w przeciwnym kierunku co ułatwia transport w górę Nowogród byłby więc miejscem przymusowego postoju dla załadowanych łodzi, nie tylko handlu.
  • gandalph 03.07.19, 20:07
    "Rusini" wywodzi się najprawdopodobniej z języka staroszwedzkiego. Pierwotnie mogło oznaczać, jak doszukał się Mistrz, grupę etniczną zamieszkującą krainę w Upplandii zwaną Roslagen (pobrzeże Ros). [W ówczesnej wymowie to mogło brzmieć "Ruos", z czasem "Rus"]. Tak więc "Rus' " oznaczała skandynawską grupę zamieszkującą Nowogród i okolice, z czasem coraz bardziej zeslawizowaną.
    Istotnie, cofka na rzece Wołch miała istotne znaczenie dla żeglugi. Zaś sam Nowogród powstał zapewne jako gród graniczny tej krainy usianej grodami, zwanej przez Skandynawów "Gaerdarike", kraj grodów], a poza tym dla osłony Starej Russy, źródła bajecznych dochodów północnych Słowian z uwagi na warzelnie soli.
    Dalej, wielu istotnych rzeczy Słowianie północni nauczyli się nie od Skandynawów, lecz od Chazarów. Ci jednak byli w czasach sowieckich nieprawomyślni jako jedyna zjudaizowana nacja poza Żydami. Od nich nauczyli się wytapiać żelazo (z powszechnej tam rudy darniowej) i STAL. Przy okazji małe BUM: badania spektralne ujawniają śladowe ilości molibdenu (ew. niklu) w wyrobach stalowych z północnej Słowiańszczyzny. Tego nie da się podrobić. [O zaprzężeniu analizy spektralnej do badań archeologicznych czytałem już w 1984 r. Na podstawie składu pierwiastków śladowych można było ustalić pochodzenie znaleziska, np. starego miecza albo monety.]
  • gandalph 03.07.19, 20:10
    ... tzn. nie chodzi o to, gdzie wykuto miecz/wybito monetę, bo to można ustalić na podstawie cech zewnętrznych, lecz o to, skąd pochodził materiał.
  • tbernard 15.07.19, 14:39
    apersona napisała:

    > Skąd się wzięła nazwa Rusini?

    Eto Ruskowie. Czyli od Etrusków ;)
  • apersona 15.07.19, 14:41
    :D
  • apersona 15.07.19, 14:42
    tbernard napisał:

    > apersona napisała:
    >
    > > Skąd się wzięła nazwa Rusini?
    >
    > Eto Ruskowie. Czyli od Etrusków ;)

    e-Tusków? No jasne

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka