Przymusowy odwyk Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Jak skierować alkoholika na przymusowy odwyk w zakładzie zamkniętym?
    Do jakich urzędów trzeba iść i jakie formalności załatwić? Proszę o
    pomoc. Kasia.
    • przeczytaj a potem poszukaj w swoim miescie komisji rozwiązywania problemów
      alkoholowych

      Instytucja zobowiązania do leczenia odwykowego stosowana na podstawie ustawy o
      wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi często nie jest
      właściwie rozumiana nie tylko przez rodziny osób, wobec których jest
      podejmowana, ale często także przez osoby, które są odpowiedzialne za jej wdrażanie.

      Najwięcej nieporozumień związanych jest z oczekiwaną skutecznością wdrożenia tej
      procedury. Dlatego też warto dokładniej przyjrzeć się podstawom prawnym i celom,
      którym służy instytucja zobowiązania do leczenia .

      Podstawą prawną zobowiązania do leczenia są artykuły od 24 do 36 ustawy z dnia
      26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu
      alkoholizmowi (z późniejszymi zmianami).

      1. Procedurę zobowiązania do leczenia odwykowego wdraża się wobec niektórych
      kategorii osób uzależnionych od alkoholu. Art. 24 ww. ustawy wskazuje, że są to
      osoby, które w związku z nadużywaniem alkoholu powodują rozkład życia
      rodzinnego, demoralizację małoletnich (...), systematycznie zakłócają spokój lub
      porządek publiczny.

      2. Postanowienie o zobowiązaniu do leczenia odwykowego zapada w trybie
      nieprocesowym (art. 26 ust. 2 ww. ustawy) i nie nosi charakteru wyroku sądowego
      - sankcji karnej.

      3. Funkcja społeczna instytucji zobowiązania do leczenia jest funkcją polegającą
      na instytucjonalnym motywowaniu do podjęcia terapii odwykowej. Zobowiązanie nie
      ma charakteru przymusu w sensie przymusu prawnego. Przymus można zastosować
      zgodnie z zapisami ustawy na etapie doprowadzania osoby uzależnionej od alkoholu
      na badanie przez biegłego, na rozprawę w sądzie i do zakładu leczniczego na
      podjęcie kuracji. Nie ma jednak możliwości prawnych ani organizacyjnych
      zatrzymania pacjenta w takim zakładzie wbrew jego woli.

      4. Brak możliwości stosowania przymusu nie oznacza biernej postawy ze strony
      specjalisty przyjmującego do zakładu lecznictwa odwykowego pacjenta
      zobowiązanego sądownie i oczekiwania z jego strony na wyrażenie woli pozostania
      w zakładzie. Proces przyjmowania pacjenta nie powinien rozpoczynać się od
      pytania, czy podejmuje on decyzję pozostania w zakładzie. Z dużym
      prawdopodobieństwem można wtedy oczekiwać odpowiedzi negatywnej. W prawidłowo
      funkcjonującym zakładzie lecznictwa odwykowego specjalista nawiązuje z pacjentem
      zobowiązanym kontakt taki, jak z innymi przyjmowanymi do leczenia, starając się
      go zmotywować do rozwiązania problemów życiowych i zdrowotnych na drodze
      terapii. Tłumaczy mu na czym polega terapia. W znacznej części przypadków
      pacjenci właściwie motywowani do terapii decydują się na pozostania w zakładzie
      lecznictwa odwykowego.

      5. Podstawowym celem terapii uzależnienia od alkoholu jest uzyskanie poprawy
      zdrowia pacjenta. Cel ten jest realizowany zarówno wobec pacjentów zobowiązanych
      do leczenia przez sąd jak i wobec pacjentów zgłaszających się do zakładów
      lecznictwa odwykowego dobrowolnie. Oczekiwanym efektem terapii uzależnienia od
      alkoholu jest trwałe zatrzymanie spożywania alkoholu przez pacjenta, uzyskanie
      przez niego świadomości choroby, uzyskanie wglądu w mechanizmy choroby, dzięki
      któremu może on nauczyć się unikania powrotu do picia w przyszłości.

      6. Celem pobytu w zakładzie odwykowym nie jest izolacja pacjenta od otoczenia
      społecznego.

      7. Jak dotąd brak jest środków farmakologicznych, skutecznych w terapii
      uzależnienia od alkoholu. Na dzień dzisiejszy jedyną skuteczną metodą terapii
      uzależnień są programy psychoterapeutyczne leczenia uzależnienia od alkoholu. Z
      tego wynikają jednak określone konsekwencje, zwłaszcza dotyczące niezbędnego
      zmotywowania pacjenta do udziału w terapii.

      8. Polskie lecznictwo odwykowe realizuje skuteczne programy terapeutyczne, około
      40-50 pacjentów na każdych stu ma szansę trwale zatrzymać picie i uzyskać
      poprawę zdrowia. Taka szansa zdrowienia oferowana jest wszystkim pacjentom, w
      tym także zobowiązanym do leczenia przez sąd. Muszą jednak zostać spełnione
      pewne warunki: m.in. liczba pacjentów zobowiązanych do leczenia odwykowego na
      drodze sądowej nie może przekraczać jednej trzeciej składu pacjentów
      uczestniczących jednorazowo w programie terapeutycznym. Jest to związane z ich
      słabszą od przeciętnej motywacją do podejmowania leczenia. Wiadomo, że motywacja
      do podejmowania terapii przez osoby uzależnione od alkoholu jest zawsze niższa
      niż w innych grupach pacjentów. Z tego powodu wytworzenie u pacjenta właściwej
      motywacji jest najważniejszym zagadnieniem pierwszego okresu terapii. Niestety w
      grupach, w których zbyt wiele jest osób zobowiązanych przez sąd do leczenia
      odwykowego dochodzi do zaburzenia procesu terapeutycznego na wstępnym etapie
      terapii, właśnie wtedy, gdy tworzona jest motywacja pacjenta do leczenia.

      9. Około 60 % pacjentów, którzy znaleźli się w zakładzie lecznictwa odwykowego w
      wyniku sądowego zobowiązania do leczenia i weszli do programów terapii ma szansę
      na uzyskanie takich samych efektów, jak pacjenci tzw. dobrowolni.

      10. Często oczekuje się, że wdrożenie procedury zobowiązania do leczenia
      odwykowego rozwiąże problem przemocy w rodzinie. Jak już wyżej zostało to
      powiedziane pogląd taki jest nieprawdziwy. Zakłady lecznictwa odwykowego nie są
      przygotowane do pełnienia roli aresztów. Ochronę rodziny osoby uzależnionej
      przed przemocą powinien zapewnić system lokalny rozwiązywania problemów
      alkoholowych - koordynowany przez gminną komisję rozwiązywania problemów
      alkoholowych, wspierany przez system wymiaru sprawiedliwości. Leczenie odwykowe
      sprawcy przemocy, czy osoby zakłócającej porządek publiczny w związku z
      nadużywaniem alkoholu nie może być proponowane jako jedyny rodzaj oddziaływań.

      11. Osoby uzależnione od alkoholu nie są chore psychicznie i nadal ponoszą
      odpowiedzialność za swoje, niezgodne z prawem, postę
    • Ty masz adresy
      www.parpa.pl/samorzady/index.php?d=3&k=&a=8
      Tu tez możesz znaleźć ocpowiedzi:
      www.psychologia.edu.pl/index.php?dz=strony&op=spis&id=994

      --
      Rzeczy dla których warto żyć
      nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
      • Prawda jest taka,że teraz jest bardzo ciężko "załatwić" komuś przymusowe
        leczenie.A jak załatwisz to czekaj "tatka latka" na leczenie w zakładzie zamkniętym.
        • Słyszałam o tym że kilku było na leczeniu przymusowym, ale jak i
          dlaczego tego nie wiem. Mi osobiście nie udało się doprowadzić
          pewnej chorej osoby do takiego ośrodka.
          --
          Wszyscy chcą naszego dobra. Nie dajcie go sobie zabrać.
    • Poczytaj w tym wątku, nie jest tylko o przymusowym leczeniu, ale myślę, że
      znajdziesz odpowiedź:
      forum.gazeta.pl/forum/w,176,98601550,,Osiemnastoletni_alkoholik.html?v=2
      W skrócie wygląda to tak że nie można nikogo do niczego zmusić w tym kraju więc
      nie licz na pomoc państwa za bardzo. Przykre ale prawdziwe:(
      --
      Twarze naznaczone śladami nałogu
    • yuraathor zamiescil tu bardzo obszerny tekst i widac, ze sie
      niesamowicie nameczyl ale osobiscie sie w tym pogubilam.
      Mnie udalo sie skierowac mojego tate na przymusowe leczenie odwykowe
      ale cala procedura trwala 2 lata (a co sie przez te 2 lata wydarzylo
      to szkoda gadac!) mimo, ze picie bezposrednio zagrazalo jego zyciu.
      Paranoja-przeciez picie ogolnie zagraza zyciu (marskosc watroby,
      klopoty z trzustka itp). ja mialam o tyle latwiej, ze moj tata jest
      diabetykiem insulinozaleznym i mysle, ze ten fakt bardzo mi pomogl.
      Kiedy pil to albo nie przyjmowal lekatstw ( w tym insuliny) albo
      mieszal jedno i drugie i skutki tego byly okropne, lacznie z utrata
      przytomnosci. kilkakrotnie musielismy wzywac karetke.
      Ja nie bawilam sie w zadne istytucje, ktore w statucie maja leczenie
      z uzaleznien, tylko wzielam sprawy w swoje rece (nie wiem czy to
      dobrze, bo jak wspomnialam wczesniej caly proces kierowania na
      leczenie trwal 2 lata). wniosek do sadu o skierowanie na przymusowe
      leczenie pomogl mi napisac nieodplatnie prawnik z Miejskiego Osrodka
      Pomocy Spolecznej. Gotowy wniosek zanioslam do sadu do wydzialu
      rodzinnego i czekalam... Z tego co pamietam odbyly sie chyba 3
      rozprawy, rowniez z obecnoscia taty a sam werdykt zostal zasadzony
      zaocznie.
      • Jak długo trwało to leczenie? Pomogło?
        Mi mojego eksa nie udało się skierować na przymusowe lecznie, przed
        sprawą w sądzie nie pił 3 miesiące, chodził na grupy, więc dali mu
        tylko nakaz leczenia się w Poradni- nie był tam ani razu. Tydzień po
        sprawie zaczął pić, i pił przez całe dwa lata, z kilkoma przerwami.
        Kuratorka rozmawiała z nim na ulicy jak był pijany. Nie zrobiła nic,
        a może nic nie mogła zrobić?
        --
        Tylko prawda nie musi być prawdopodobna.
        • Oj,dawno mnie tutaj nie było...
          Mój tata też chodził na spotkania z psychoterapeutą-były to
          spotkania zarówno grupowe a póżniej indywidualne. Zaczynał taką
          kurację conajmniej 4 razy ale tylko ostatnia udało mu się dociągnąć
          do końca. Mimo tego nie zaszły żadne zmiany-ukończył pewnie tą
          kurację bo wisiała nad nim grożba oddziału zamkniętego. Dziś z
          perspektywy czasu wiem, że najgorzej zebrać się w sobie i zacząć
          działać, bo albo nie wiadomo od czego zacząć,albo do kogo uderzyć,
          jakie pisma zbierać itp.
          Z tego co wiem, o przymusowe leczenie dla alkoholika można się
          starać, gdy np.pod wpływem alkoholu jest niebezpieczny dla siebie
          lub kogoś z otoczenia (wypowiada myśli samobójcze lub grozi śmiercią
          komuś innemu).
          Nie pamietam dokładnie ile trwa leczenie ale chyba 7 tygodni, z tym
          że sprawa jest bardziej skomplikowana. Bo jeśli jest zasądzone
          leczenie odwykowe na odziale zamknietym, to alkoholik dostaje termin
          w którym ma sie zgłosić do szpitala. Jeśli tego nie zrobi, to
          przyjeżdża po niego Policja i ma ona za zadanie doprowadzenie
          alkoholika na leczenie. I ten moment jest decydujący, bo jeśli
          delikwent będzie wtedy pod wpływem alkoholu to te 7 tygodni wydłuża
          się do 9, bo pierwsze 2 tygodnie spędza się na detoksie. W przypadku
          mojego taty bylo tak,ze kombinował strasznie zeby jednak na leczeniu
          nie wylądować (może się wstydził opinii innych??) ,okłamywał mnie i
          brata, że zgłosił się do szpitala ale go odesłali mówiąc, że "są
          gorsze przypadki od niego" :P Ostatecznie w drzwiach pojawiła się
          Policja i wtedy juz przestał kombinować. To był okres ,kiedy nie
          pił od 3 miesięcy.
          Po odwyku przez 2 lata mieliśmy spokój-wreszcie mieliśmy tatę! Nawet
          on był pod wielkim wrażeniem terapeutów i samej terapii ale pewnego
          dnia ten zachwyt się skończył i zaczęło się...2 miesiące totalnego
          szaleństwa. Pózniej było jeszcze jedno lądowanie w szpitalu (tym
          razem zwykły szpital rejonowy ,oddział chorób wewnętrznych), ojciec
          sprawiał wrażenie splątanego, błądził po bloku, opowiadał
          niestworzone historie ale hcyba wreszcie zdał sobie sprawę z tego
          jak bardzo alkohol rujnuje jego organizm i przestał pić....na razie.
          Życie z alkoholikiem to jak mieszkanie na bombie atomowej-nie
          wiadomo kiedy wybuchnie. I mimo tego, że leczenie na odziale
          zamkniętym nie przyniosło oczekiwanych efektów (miałam nadzieję, że
          picie skończy się na dobre) to jednak nie żaluję fatygi-było warto
          walczyć chocby dla tych dwóch lat- to były najcudowniejsze 2 lata w
          moim życiu-pełne stabilizacji i spokoju.

          Eh,ale się rozpisałam :P
          • 1.zwariowalam napisała:
            > Życie z alkoholikiem to jak mieszkanie na bombie atomowej-nie
            > wiadomo kiedy wybuchnie. I mimo tego, że leczenie na odziale
            > zamkniętym nie przyniosło oczekiwanych efektów (miałam nadzieję,
            że picie skończy się na dobre) to jednak nie żaluję fatygi-było
            warto walczyć chocby dla tych dwóch lat- to były najcudowniejsze 2
            lata w moim życiu-pełne stabilizacji i spokoju.
            ______________________________________________.
            Nie mieszkam w Polsce, ale czytalem, ze przymusowe
            leczenie zniesli (i bardzo dobrze) ustawa z ub. roku.
            Leczenie na przymus niczego nie daje (uwazam i ja).
            A te 2 lata stabilizacji i spokoju zaprzeczaja tym
            slowom, ktore wczesniej napisalas: zycie z alkoholikiem
            to jak mieszkanie na bombie atomowej...
            Tak byc nie musi, gdybys chciala cos dla siebie robic,
            (np.) w Al-Anon. Alkoholika nie da sie miec pod kontrola
            A...
            • Puki co istnieje jeszcze w Polsce możliwość sądowego skeirowania
              alkoholika na przymusowe leczenie .Sejm Najjaśnieszej pracuje nad
              nową ustawą o przeciwdziałaniu alkoholizmowi i zakłada się
              zniesienie tego przymusu oraz wiele innych obostrzeń(między innymi
              izb wytrzeźwień).Trzeba wiedzieć że po wejściu ustawy w życie stracą
              moc orzeczenia sądu dotyczące obowiązku poddania się leczeniu.
              Tak się składa że udało mi się uzyskać takie orzeczenie w stosunku
              do byłej żony.Jest to bardzo trudne i śmię twierdzić mało skuteczne.
              Musisz zdawać sobie sprawę że chory trafi do ośrodka za mnie więcej
              3 lata .Czy dożyje tego czsu?Otóż należy zacząć od gminnej komisji
              rozwiązywania problemów alkoholowych bo tylko ona może złożyć
              wniosek w sądzie o przymusowe leczenie ( nie koniecznie zamknięte).O
              sposobie leczenia decyduje sąd na podstawie opini biegłych , którzy
              zazwyczaj opwiadają się za leczeniem ambulatoryjnym.Moja żona
              wprawdzie pojawiła się w sądzie ale pijana i w pierwszej instancji
              mimo widocznych oznak upojenia ( biegli nie zauważyli , a sędzia
              stwierdził tylko że poraz pierwszy w swej karierze spotyka osobę
              która na rozprawę stawiła się pijana) orzeczono leczenie
              ambulatoryjne.Dopiero po odwołaniu do drugiej instancji i zeznaniach
              dzieci ci sami biegli ale już przed innym sądem zasugerowali
              leczenie zamknięte.Orzeczenie uzskałem 15 grudnia ale dopiero 6
              lutego sąd zwrócił się do szpitala o wyznaczenie terminu
              przyjęcia .Jest koniec marca i termin taki nie jest jeszcze
              wyznaczony.Po wyznaczeniu terminu sąd przesyła nakaz do Policji w
              celu doprowadzenia w wyznaczonym terminie .Otóż najciekawsza
              rzecz .Na termin leczenia przymusowego mężczyźni czekają około 2 lat
              a kobiety 1,5 roku .Czyli cała procedura przed sądem i do chwili
              doprowadzenia będzie trwać około 3 lat.Po trzech latach o ile
              pozostanie ta ustawa która obecnie obowiązuje chory trafi do ośrodka
              na 7 tygodni.Śmię twierdzić że po wyjściu pierwsze co zrobi to upije
              się ponieważ jak wszycy twierdzą jest to praktycznie nie skuteczne.
              • aaugustw wybacz,ale nie po to pisałam to wszystko, żebyś mnie oceniał, chciałam
                opisać swoją historię i odpowiedzieć na pytanie, które padło w poście wcześniej
                i które smiem twierdzić było skierowane do mnie. Gdybys zwrócił uwagę na post
                poprzedzający mój to byś był zorientowany. Poza tym pisząc, że motam się w
                zeznaniach zaprzeczając samej sobie pokazujesz, że z aktywnym alkoholikiem nigdy
                nie miałeś do czynienia. Więc po co się wypowiadasz??
                Do Twojej wiadomości : zrobiłam coś dla siebie- stanęłam na głowie, żeby mój
                tata zaczął się leczyć, nawet pod przymusem. I mogłabym się kłócić czy taki
                sposób wymuszania na kimś abstynencji jest nikczemny, bo po wszystkim usłyszałam
                od mojego taty "Dziękuję!"
                • 1.zwariowalam napisała:
                  > aaugustw wybacz,ale nie po to pisałam to wszystko, żebyś mnie
                  oceniał, chciałam opisać swoją historię i odpowiedzieć na pytanie,
                  które padło w poście wcześniej...
                  ________________________________________________.
                  Zwariowalam, zwariowalas... - Nie wybacze...! :-(
                  Skoro "Tobie wolno smrodzie, to i mnie - wojewodzie"! ;-)
                  Jedyne slowa, ktore napisalem po Twojej wypowiedzi, to te, (cyt.):
                  "Nie mieszkam w Polsce, ale czytalem, ze przymusowe
                  leczenie zniesli (i bardzo dobrze) ustawa z ub. roku.
                  Leczenie na przymus niczego nie daje (uwazam i ja).
                  A te 2 lata stabilizacji i spokoju zaprzeczaja tym
                  slowom, ktore wczesniej napisalas: zycie z alkoholikiem
                  to jak mieszkanie na bombie atomowej...
                  Tak byc nie musi, gdybys chciala cos dla siebie robic,
                  (np.) w Al-Anon. Alkoholika nie da sie miec pod kontrola"
                  Czy to jest grzech...!? - Czy mi nie wolno bylo pisac tych slow...!?
                  Nie jestem Twoim ojcem, (choc moglbym byc...!), zebys sie do mnie w
                  ten sposob odzywala...! :-(
                  A... ;-)
              • kipur napisał:

                Orzeczenie uzskałem 15 grudnia ale dopiero 6
                > lutego sąd zwrócił się do szpitala o wyznaczenie terminu
                > przyjęcia .Jest koniec marca i termin taki nie jest jeszcze
                > wyznaczony.

                Sąd uzgodnił ze szpitalem termin przyjęcia mojej eksżony na
                przymusowe leczenie pomiędzy 23 a 26 września 2011 roku.
                Takie są polskie realia przymusowego leczenia
                • Próbowałeś stosować blokery /naltrexon/.
                  Może to zadziała.
                  • pierzchnia napisał:

                    > Próbowałeś stosować blokery /naltrexon/.

                    a co to takiego?
                      • Będę wdzięczny jeżeli ktoś zna miejsce lub sposób aby kupić NALTREXON
                        ponieważ pytałem w aptekch i niestety nikt nie wie gdzie to dostać.
                        • Szukaj, kipur, na Necie.
                          Ja znalazłem to:
                          NEMEXIN
                          Bez recepty
                          Producent - Du Pont, Niemcy.
                          Forma leku: tabletki 50 mg.
                          substancja czynna - naltrexone hydrochloride.

                          Lek pod nazwą Naltrexone (nazwa firmowa Revia, 50 mg, producent Bristol Mayers Squibb, dystrybutor np. w Skandynawii: Parnova AB) nie jest dopuszczony do rynku polskiego, niemniej jednak pacjenci w Polsce mogą się w niego zaopatrzyć w dwojaki sposób:
                          - na podstawie specjalnej recepty realizowanej w aptekach prowadzących import docelowy,
                          - przy pomocy krewnych lub znajomych, którzy w danym kraju muszą się postarać o receptę i ją wykupić.
                • kipur napisał:
                  > Sąd uzgodnił ze szpitalem termin przyjęcia mojej eksżony na
                  > przymusowe leczenie pomiędzy 23 a 26 września 2011 roku.
                  > Takie są polskie realia przymusowego leczenia
                  _____________.
                  Wspolczuje...!
                  A...
                  • Do takiego przymusu leczenia radziła bym podchodzić z wielkim dystansem ponieważ u niektórych owszem może pomóc ale u innych zaszkodzić i to bardzo o czym w Polsce wciąż za mało się informuje doskonale manipulując niewiedzą na ten temat. Stowarzyszenia które przed tym ostrzegają to między innymi Międzynarodowe Stowarzyszenie Przeciwko Przemocy Psychiatrycznej z tego co wiem to znajduje się w Niemczech ale mają oddział w Polsce deklarują że nawet w przypadku gdy kogoś nie stać na połączenie oddzwonią.
                    • magaddaa napisał(a):
                      > Do takiego przymusu leczenia radziła bym podchodzić z wielkim dystansem poniewa
                      > ż u niektórych owszem może pomóc ale u innych zaszkodzić i to bardzo o czym w P
                      > olsce wciąż za mało się informuje doskonale manipulując niewiedzą na ten temat.
                      > Stowarzyszenia które przed tym ostrzegają to między innymi Międzynarodowe Stow
                      > arzyszenie Przeciwko Przemocy Psychiatrycznej z tego co wiem to znajduje się w
                      > Niemczech ale mają oddział w Polsce deklarują że nawet w przypadku gdy kogoś ni
                      > e stać na połączenie oddzwonią.
                      ___________________________________________________________.
                      Tak, jest cos takiego... - Zdarzaja sie takie wypadki (Bogu dzieki rzadko),
                      ze nawet niewinna osobe wpakowano do psychiatryka...!
                      Niedlugo dojdzie do odnowienia procesu, w ktorym skazano faceta na
                      pobyt w takim szpitalu. Siiedzi tam juz 7 lat. (zadenuncjowal zone, ktora
                      pracowala w "wiellkim" banku. Miala kochanka i przewozila lewe pieniadze
                      do bankow szawajcarskich. Miala takie znajomosci, ze zarowno szef kliniki
                      psychiatrycznej, ktory - bez badania - stwierdzil u niego chorobe psychiczna,
                      jak rowniez i sedzia, ktory na procesie nie chcial slyszec o "czarnej" forsie
                      skazal go tam na pobyt i obserwacje... - W tym i politycy byli wmieszani.
                      Zadna z tych osob zyjacych na wolnosci fizycznej nie chce udzielic wywiadu
                      reporterom...).
                      A...

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.