Dodaj do ulubionych

Pytanie do uczęszczających na AA i innych

24.11.09, 23:06
Mój mąż jest uzależniony od alkoholu,codziennie wypija od 5 do 9
piw.Pijany jest zaczepny,opryskliwy,upokarza mnie,następnego dnia
nie pamięta tego co robił i mówił,czyli klasyczny schemat.Uczęszcza
na spotkania AA oszukując prowadzących terapię,którzy myślą że mój
mąż nie pije..Chciałabym tam pójść,porozmawiać i poradzić się co z
nim począć.Zdradziłabym oczywiście że pije.Czy to może
spowodować,że zostanie wyrzucony z terapii?Nie chcę go chronić,ale
zwyczajnie boję się,że bez tych spotkań stoczy się jeszcze bardziej
i oczywiście mnie będzie za to obwiniał,bo go "wsypałam"
Obserwuj wątek
    • czlowieek Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 24.11.09, 23:43
      Terapia i mityngi AA to nie to samo. Na terapii uzależnień
      rzeczywiście obowiązuje całkowita abstynencja. Nie wierzę zresztą,
      że udałoby się tam ukryć to, że piję. Na spotkaniach AA, w
      większości grup nie ma obowiązkowej abstynencji.

      W większości grup też raz na miesiąc są tzw. mityngi otwarte, na
      które możesz przyjść także Ty. Zobaczyć jak to wygląda i
      porozmawiać.

      Tak naprawdę dla Ciebie przeznaczone są mityngi AlAnon. Tam spotkasz
      osoby, które są w sytuacji podobnej do Twojej i chętnie podzielą się
      z Tobą swoim doświadczeniem, podpowiedzą, co z tym fantem robić.
      Będzie Ci lżej.

      Informacje o AlAnon, gdzie i kiedy zbierają się grupy blisko
      miejsca, w którym mieszkasz, z łatwością znajdziesz w internecie.

      Pozdrawiam Cię.

      /////
      • maras2011 Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 25.11.09, 09:00
        ON oszukuje przede wszystkim samego siebie, na mitingu widzą kto pije a, a kto
        nie, idź na otwarty, ciekawe jak zareaguje, to mu nic nie daje, jeśli ma spaść
        jeszcze niżej to spadnie, tym bardziej że teraz myśli że jest cwany, i może
        każdego oszukać, a krzywdę robi sobie i tobie , tak jak wyżej, terapii nie ma na
        mitingu.


        --
        >----------------------------------------------------------------<
        Jeśli sam o siebie nie zadbasz, to nikt za ciebie tego nie zrobi !
        • darekwolf Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 25.11.09, 09:18
          ludzie pijący , też chodzą na mityngi. to im niekiedy pomaga
          przetrwać i w końcu się wyrwac z piekła nałogu.
          ale jesli ktoś to robi, tylko po to, by się wszyscy od niego
          odczepili i żeby markować jakieś nibydziałania abstynenckie........to
          znaczy ,ze jego czas jeszcze nie przyszedł.
          i kablując na niego, lub nie.........zdziałasz dosłownie nic.
          najwyżej trzasnie drzwiami, lub zacznie łazić tam, gdzie go jeszcze
          nie znają.
          a terapia?.........jak to terapia. jest dla tych co chcą. nie dla
          tych co nie chcą.
          sama w sobie jest bezsilna........tak jak zresztą i AA jest
          bezsilne, wobec tych co jeszcze chcą musieć pić.
          takie jest zycie.
          jesli możesz coś zrobić........to zrób coś dla siebie. odetnij się
          od alkoholika i jego problemów i na przykład idx na spotkanie -al-
          anon ....tyle ,ze nastaw się, że potrzebna Ci bedzie cierpliwość i
          ewentulanie poszukanie innej grupy. bo nie każda grupa ,jst dla
          każdego. z terapią jest nieco prościej, można ja traktowac jak
          rehabilitacje---bezosobowo niemal i czysto pragmatycznie.
          • ja.aja Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 25.11.09, 11:24
            Dziekuję za odpowiedzi i za poważne potraktowanie tematu.Mąż od
            czasu do czasu idzie na mitting,w tygodniu chodzi na terapię(3 razy
            po 2 godz.)oraz na tzw.dmuchanie.Naprawdę udaje mu się
            oszukiwać.Pije wieczorami,dmuchanie jest następnego dnia po
            południu. Tak,on nie jest gotów by zerwać z nałogiem,ba,uważa że to
            niemożliwe,bo presja społeczeństwa(kolegów)by się napić jest
            silniejsza(!!!).Problem komplikuje moje wieloletnie uzależnienie od
            benzodiazepin,które byłam w stanie pokonać.Przeszłam detoks,chodzę
            na terapię,od leków trzymam się z daleka,chcę iść do przodu w
            przeciwieństwie do mojego męża.Myślę że zadziałam w kierunku pójścia
            z nim na mitting bądż na terapię.Pozdrawiam
    • aaugustw Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 25.11.09, 11:30
      ja.aja napisała:
      > Mój mąż jest uzależniony od alkoholu,codziennie wypija od 5 do 9
      > piw.Pijany jest zaczepny,opryskliwy,upokarza mnie,następnego dnia
      > nie pamięta tego co robił i mówił,czyli klasyczny
      schemat.Uczęszcza na spotkania AA oszukując prowadzących terapię...
      _________________________________________.
      Skad wiesz, ze chodzi na spotkania AA...!?
      Ile razy tam bylas na otwartych Mityngach...!?
      Ile razy bylas na "swoich" spotkaniach Al-Anon...!?
      Jezeli ani razu, to nie narzekaj, tylko pogodz sie z ta
      sytuacja, az stanie sie ona nie do wytrzymania, potem
      wszystko ruszy, jezeli nie bedzie za pozno...(!?).
      A...
      Ps. Ty piszesz, ze "chcialabys tam pojsc..."
      Wiec czemu tam nie idziesz... - Kto Cie trzyma...!?
      Jezeli ja cos chce, to dzialam w tym kierunku...
      (im szybciej on doprowadzi sie do dna, tym szybciej Ty sie wyzwolisz
      z tego wspolnego klinczu i obledu... - "Woz, albo przewoz", innej
      opcji nie ma w tej smiertelnej chorobie alkoholowej...!).
      • darekwolf Re: Pytanie do ja.aja 25.11.09, 12:12
        a po co Ty masz iśc z nim na mityng? albo na terapie?
        idź na swoja terapoie, lub na mityng dla żon alkoholików al-
        anon..albo gdziekolwiek, gdzie uda Ci się zając sobą przedewszystkim.
        nie naprawiaj jego.......tylko siebie.
        mężowi możesz co najwyżej powiedzieć, że zawsze znajdzie w Tobie
        wsparcie o ile przestanie pic naprawde........i to tyle co
        możesz zrobic dla niego.
        moja zona po wielu latach opiekowania się mną i naprawiania za
        mnie moich "wyczynów", zostawiła mnie samego sobie. i powiedziała
        wprost: ja Ci pomoge, ale jak sie przekonam , że w ogóle warto.

        no i chwalić pory roku....nadal jestesmy razem. choć niewiele
        brakowało byśmy jednak nie byli.
        • ja.aja Re: Pytanie do ja.aja 25.11.09, 12:30
          darekwolf jesteśmy z mężem na granicy rozwodu.Masz rację JA TERAZ
          NIC NIE MOGĘ DLA NIEGO ZROBIĆ,bo on nie chce pracować nad sobą,mnie
          obwinia o wszystko.Wiesz,takie odpowiedzi jak Twoja dodają skrzydeł
          w tym znaczeniu,że człowiek wie co robić dalej.Gratuluję szczerze że
          Ci się udało i nadal udaje,choć pewnie łatwe to nie jest
          • darekwolf Re: Pytanie do ja.aja 25.11.09, 12:40
            gwoli wyjasnieniea Augustowi.na wielu terapiach 4 kategorii w
            polsce.......jest obowiązkiem łazić na mityngi, przynosić z nich
            papierki z podpisem i dmuchac w balon.
            paranoja w czystej postaci.
            jakby złodzieja kontrolowac na resocjalizacji z jakiego paragrafu
            siedzi.........kpina nie resocjalizacja pod przymusem.
            i tu sie zgadzam z Eską............zła terapia i głupki na mityngu
            podpisujący takie papierki.......to woda na młyn alkoholika, który
            chce pic w spokoju i stwarzac pozory leczenia się.
            alkoholik nie jest głupiek, z reguły jest bardzo cwany
            • aaugustw Re: Pytanie do ja.aja 25.11.09, 14:50
              darekwolf napisał:
              > gwoli wyjasnieniea Augustowi.na wielu terapiach 4 kategorii w
              > polsce.......jest obowiązkiem łazić na mityngi, przynosić z nich
              > papierki z podpisem i dmuchac w balon.
              _______________________________________.
              Dmuchac w balon, bedac na terapii - OK...!
              łazić na mityngi, podczas terapii - OK...!
              Ale przynosic z nich papierki z podpisem,
              to nie moga (i nie sa) Mityngi AA...
              A...
      • ja.aja Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 25.11.09, 12:23
        aaugustaw wiem że mąż chodzi na AA,bo przynosi do domu coraz to nowe
        prace domowe,które rozwiązuje,często z trudem.Czasem zdarza mu się
        opowiedzieć co tego dnia robili.Więc na temat chodzi czy nie,nie ma
        co dyskutować.
        Najpierw musiałam sie uporać z własnym uzależnieniem(również chodzę
        na terapię)by móc działać dalej.Przy sobie mam małe dziecko,pracę
        straciłam.Nie narzekam,no,czasami,ale każdemu się zdarza.Z wolą
        działania jest u mnie ogromny problem(stany depresyjne itp.ale i tak
        sobie radzę,bo ode mnie zależy przyszłość moja i dziecka).
        Teraz "biorę"się za męża terapię.Sytuacja juz jest nie do
        wytrzymania,ale nie siedzę na dupie z założonymi rękami i nie czekam
        na cud.Zdaję sobie sprawę z tego,że "jak sobie teraz pościelam tak
        póżniej się wyśpię"
        • aaugustw Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 25.11.09, 14:46
          ja.aja napisała:
          > aaugustaw wiem że mąż chodzi na AA,bo przynosi do domu coraz to
          nowe prace domowe,które rozwiązuje,często z trudem.Czasem zdarza mu
          się opowiedzieć co tego dnia robili.Więc na temat chodzi czy nie,nie
          ma co dyskutować...
          _____________________________________________.
          Mam inne zdanie tutaj... - 13 lat uczeszczam na
          Mityngi AA. W roznych miastach tego swiata bylem
          juz na Mityngach, ale NIGDY jeszcze nie spotkalem
          sie z tym, co Ty mi tu piszesz, zeby ktos tam komus
          na Mityngu AA zadawal prace domowe...(!?).
          A...
          Ps. Moja sugestia: Zajmij sie tylko soba (Al-Anon) i dzieckiem
          • darekwolf Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 25.11.09, 14:51
            August Ty niczego nie rozumiesz......prace domowe ma z terapii i
            o tym pisala ja.aja.......a bywanie na mityngu to obowiązek
            narzucony przez ośrodek terapeutyczny........no i laża takie
            niedopitki potem po mityngach i zbieraja podpisy.......a ktoś im
            to przeciez podpisuje
            ocknij się Guciu...czytaj ze zrozumieniem.
              • darekwolf Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 25.11.09, 14:55
                i ddodam od siebie,że dmuchanie w balon na terapii-wcale nie jest
                ok
                to ubezwlasnowolnienie i traktowanie czlowieka jak szmate
                oraz..........kardynalny błąd. bo dla kogoś kto chce naprawde się
                leczyć jest potrzeba chiocby minimum szacunku do niego
                samego.....a nie traktowanie go jak potencjalnego oszusta i klamce
                i takie sa wlasnie potem efekty Auguscie.
                ze po warszawskich mityngach snuje sie zawsze grupa smętnych
                pijakow z karteczkami do podpisu.........i im podpisują
                jedne karteczki sa dla kuratorów
                inne dla terapeutów
                a jeszcze inne dla diabli wiedza kogo

              • aaugustw Czego nie robi Wspolnota AA 25.11.09, 15:00
                CZEGO NIE ROBI WSPÓLNOTA AA

                1. Nie dostarcza alkoholikom wstępnej motywacji do zdrowienia, nie
                ubiega się ani nie usiłuje nakłaniać kogokolwiek, aby włączył się do
                AA.
                2. Nie prowadzi spisów członków ani "historii choroby".
                3. Nie angażuje się w badania, ani im nie sponsoruje.
                4. Nie łączy się z organami władzy lub administracji, ani też z
                organizacjami społecznymi.
                5. Nie tropi, ani nie usiłuje "kontrolować" swoich członków.
                6. Nie stawia diagnoz czy prognoz - medycznych ani psychologicznych.
                7 . Nie udziela pomocy w wytrzeźwianiu (tj. odtruwaniu),
                pielęgnowaniu, hospitalizacji, nie podaje leków, ani nie udziela
                żadnej pomocy medycznej czy psychiatrycznej.
                8. Nie oferuje usług duchowych, ani religijnych.
                9. Nie angażuje się w edukację czy propagandę na temat alkoholu.
                10. Nie zapewnia kwater, wyżywienia, ubioru, zatrudnienia, pieniędzy
                czy innych korzyści lubusług socjalnych.
                11. Nie zapewnia konsultacji domowych, ani zawodowych.
                12. Nie przyjmuje żadnych pieniędzy za swe usługi, ani żadnych
                dotacji spoza AA.
                Indywidualny uczestnik Wspólnoty AA może robić niektóre z tych
                rzeczy na "prywatny rachunek", nie należy to (str.114) jednak do
                członkostwa AA.
                Członkami AA są także liczni profesjonaliści od spraw alkoholizmu.
                Ich praca zawodowa nie jest jednak częścią ich członkostwa w AA. AA -
                jako Wspólnota - nie udziela pomocy zawodowej (profesjonalnej).
                (str.115)
                A...
                • darekwolf Re: Czego nie robi Wspolnota AA 25.11.09, 15:02
                  ja Ci mówie o praktyce......a te litanie poboznych zyczen to
                  se wsadz w buty
                  znasz regilamin netetykiety?...........jest podobnie martwy jak
                  Twoja wyliczanka
                  i obaj go umartwiamy
                  zejdx na ziemie człowieku i zmierz się z faktami
                  ku... jego mać ............że tam powiem eufemistycznie

                  hle hle......zeby nie być posadzonym o stan upojenia wirtualnego
            • aaugustw Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 25.11.09, 14:56
              darekwolf napisał:
              > August Ty niczego nie rozumiesz......prace domowe ma z terapii i
              > o tym pisala ja.aja.......a bywanie na mityngu to obowiązek
              > narzucony przez ośrodek terapeutyczny........no i laża takie
              > niedopitki potem po mityngach i zbieraja podpisy.......a ktoś im
              > to przeciez podpisuje ocknij się Guciu...czytaj ze zrozumieniem.
              ____________________________.
              Dalej uwazam, ze on zamiast na Mityngi AA - chleje...!
              A...
              • darekwolf Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 25.11.09, 15:00
                człowieku...........przeciez Ona sama o tym pisze.
                co Ty .........ślepy jesteś?
                łazi na mityngi a zaraz potem wali z gwinta.
                łazi na terapie i pije wieczorem ,żeby rano nie bylo wskaznika
                na balonie
                Ty chyba nie chcesz nikogo przekonac tutaj ! ,ze wystaczy samo
                wejscie na mityng ,aby odpuścilo wszysto i sila wyzsza uzdrowila
                alkoholika.
                takie coś to mit
                mam niekiedy wrazenie Auguscie,że Ty zyjesz w krainie uludy.a
                nie realnym świecie gdzie alkoholicy kłamią piją i wygrzebująsię
                z gówna nałogu powoli i mozolnie.
                to jest choroba paskudna.....a nie jakies bajdy do opowiadania
                miłego przy kominku wieczorem
                  • darekwolf Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 25.11.09, 15:04
                    to przeczytaj jeszcze raz powoli i wtedy być moze zrozumiesz,
                    ze chodzi jednoczesnie na terapie i mityngi.......bo już mi sie
                    nie chce tego wyjasniac po raz wtóry
                    i przestan teraz sie wycofywać jak zwykle.......nie doczytales, xle
                    zrozumialeś osądzileś w ciemno.....a teraz rzniesz flimka
                    mówi sie wtedy: - "sory winnetou" i po sprawie.

                    kapewu?
                    • darekwolf Re:twyjasnienie 25.11.09, 15:09
                      cytat :
                      "Mąż od
                      czasu do czasu idzie na mitting,w tygodniu chodzi na terapię(3 razy
                      po 2 godz.)oraz na tzw.dmuchanie"

                      koniec cytatu -ja.aja

                      od czasu do czasu........to okreslenie czegos niesystamtycznego.
                      trzy razy w tygodniu.......to okreslenie bardzo systematyczne.

                      i to cala tajemnica.........ale swoja droga, mam wraznie Guciu,ze
                      masz blade pojęcie o polskich realiach,a tak często zabierasz głos
                      w ich sednie.
                      i nie jest to zaden atak z mojejstrony tym razem...
                      • darekwolf Re:twyjasnienie 25.11.09, 15:13
                        u nas w w-wie spotyaka sie jeszcze "karteczkowych" na mityngach.
                        to relikt dawnej epoki
                        a jak chca to na terapii i bz karteczki sparwdzająco bylo na
                        mityngu.w końcu nie jest tajemnica że mityng jedzie wedle
                        schematu: 11 miesiąc 11 krok potem radości i smutki rekolekcje
                        na dzien tygodnia itp
                        można przy odrobinie cwancyku i wyobraźni wykreowac mityng jak ta
                        lala.
                        • aaugustw Re:twyjasnienie 25.11.09, 15:21
                          darekwolf napisał:
                          > u nas w w-wie spotyaka sie jeszcze "karteczkowych" na mityngach.
                          > to relikt dawnej epoki a jak chca to na terapii i bz karteczki
                          sparwdzająco bylo na mityngu...
                          _____________________________.
                          Picujesz i tyle...!
                          Kiedy ostatni raz byles na Mityngu AA...!?
                          Ile to lat...!? - Byles tam choc trzy razy...!?
                          Wiec nie pier-dol mi tu glodnych kawalkow, wolfik...!
                          A... ;-)
                    • aaugustw Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 25.11.09, 15:11
                      darekwolf napisał:
                      > to przeczytaj jeszcze raz powoli i wtedy być moze zrozumiesz,
                      > ze chodzi jednoczesnie na terapie i mityngi.......bo już mi sie
                      > nie chce tego wyjasniac po raz wtóry
                      > i przestan teraz sie wycofywać jak zwykle.......nie doczytales,
                      xle zrozumialeś osądzileś w ciemno.....a teraz rzniesz flimka
                      > mówi sie wtedy: - "sory winnetou" i po sprawie. kapewu?
                      ______________________.
                      Ludzie duzo gadaja...!
                      A...
                • ja.aja Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 25.11.09, 15:09
                  ale dokładnie!Mąż chodzi na TERAPIĘ i na pewno na nią chodzi,ale o
                  to się nie spierajmy.Na miting ma zalecone pójść,gdy z ważnej
                  przyczyny opuści terapię i nie ma obowiązku przynosić karteczki z
                  podpisem.Rzeczywiście aaugustow nie dociera do Ciebie kompletnie co
                  ja piszę,a piszę wyrażnie,a Ty trwasz i trwasz przy swoim
                  • aaugustw Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 25.11.09, 15:18
                    ja.aja napisała:
                    > Uczęszcza na spotkania AA...
                    > wiem że mąż chodzi na AA,bo przynosi coraz to nowe prace domowe...
                    > od czasu do czasu idzie na mitting...
                    > Na miting ma zalecone pójść...
                    ____________________________________________.
                    Komus tu powietrze uchodzi... - Ale jaja...!
                    Alleluja...!
                    Amen...
                    A...
                    • darekwolf Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 25.11.09, 15:23
                      z terapii przynosi prace domowe.czlowieku !
                      ocknij sie i przestan czepiac sie przecinkow.....
                      teraz bedzisz sledzil caly watek w poszukiwaniu przejezyczeń?
                      jest wiadome ,że prace domowe przynosi sie z terapii.....i tyle
                      jest tez wiadome,że mozna lazic na mityngi i pic w międzyczasie
                      ja tak robilem prawie rok........by oszukiwac żone
                      a na mityngi lazilem, bo musialem coś zrobić z czasme przez
                      trzy godziny. no i co moj Ty cwany Guciu?
                      uwazasz ,że to niemozliwe?
                      mozliwe
                      karteczek co prawda nie musialem nosić z mitngów na moją
                      terapie...ale trafilem na jedna terapie 4 lata temu,m gdzie bylo
                      to kontrolowane przez pierwsze trzy miesiące lazenia na terapie
                      dochodząca.
                      pogodz sie z faktami.bo inaczej wyjdziesz na oszoloma.
                      • darekwolf Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 25.11.09, 15:28
                        Auguscie/.......wiesz po czym sie poznaje poważnego i trzexwego
                        faceta>?
                        po tym ,ze potrafi spojrzec na rzeczy takimi jakimi są
                        a nie takimi jakimi by je chcial widzieć
                        a Ty widujesz to czego nie ma........i współczuję Ci
                        musialbym buyc ostatnim gamoniem by akurat orzed Toba się
                        tłumaczyc kiedy byłem i gdzie....
                        od takich wyjaśniatek to masz Bekę na tym forum
                        on pasjami lubi sie tłumaczyc
                        a Ty Guciu........choc raz spójrz prawdze w oczy i zwyczajnie
                        przemilcz wlasną gapowatość w czytaniu.
                        bo teraz jak Cie znam, bedzisz dal odwrocenia ogonka u kotka
                        szukal dziury w calym:
                        "sa kartecki cy ich nie ma?"

                        całuj psa w nos.......to partner go rozmów z Toba
                        • darekwolf Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 25.11.09, 15:36
                          mam do Augusta pytanie pryncypialne:
                          na jakich zasadach sądy stanowe w californi i nevadzie/plus
                          pewnie i gdzie indziej/ zasadzają jako karę prewencyjną bez
                          konieczności odsiadki za pierwszy przewienieniem dla pijanych
                          awanturników i kierowców 30-to dniowe maratony AA......lub podobne?
                          czyzby sądy stanowe opierały się li tylko na słowie
                          obwinionego ,że pójdzie na mityngi i tam był ?
                      • tenjaras Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 25.11.09, 18:31
                        Zastanawiam się jakim cudem Twoje własne doświadczenia wolfie mają byc takie
                        powszechne? Ja z "karteczkami" spotkałem się dopiero w zeszłym roku. Była próba
                        wprowadzenia tego na potrzeby kontroli kuratorskiej.

                        August się nie myli, tylko przedstawia inną rzeczywistość niż Ty. To nie znaczy
                        jednak, że Ty sie mylisz. Tak to już, po prostu, jest.

                        --
                        Playing For Change | Song Around the World
                        One Love | Przesłanie
                        • darekwolf Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 25.11.09, 19:23
                          a kto Jarasie mówi o powszechności?
                          ja mówie o codzienności..........i tyle
                          i nie kituj mi tu głupot Jaras, ktorych nigdzie nie napisalem.
                          nie napisalem ,że August sie myli nigdzie.napisalem tylko ,że
                          czytał posty ja.aja pobieznie i bez znajomości rzeczy
                          odpowiedzial na nie jakby ową znajomość posiadał.
                          poprostu sie zbłaznil poraz kolejny....a usiłuje uchozic za osobe
                          poważna i wiarygdona
                          i daj spokój z karteckami....bo jak juz pisalem nico wczesniej.
                          ze sprawy faceta co pije ;pomiędzy mityngami , zajęciami na
                          terapii.....powstanie sprawa czwartorzędnych karteczek.
                          jakas dziecinada.
                          ja.aja ma swój kłopot i moze zadbac o siebie.....a nie
                          czytywac analizy gamoniowatych psychologow amatorow na swoj temat.
                          znasz Jaras moją opinie o sobie......zatem daruj sobie zadawanie mi
                          twych kretynskich pytan. bo zapytam Cie o zasadność kwoty
                          brutto na umowie towarowej z niemieckimi firmami i polegniesz jak
                          prosiak w piekarniku Ty doradco podtakowy od 7 bolesci.
                    • ja.aja Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 25.11.09, 15:59
                      wiesz aaugustw,z Tobą rozmowa to rozmowa hardcorowa,jak z moim
                      mężem..przepychanka słowna na temat samego przebiegu rozmowy,ale nie
                      na WŁAŚCIWY TEMAT,odwracanie kota ogonem i odbijanie
                      piłeczki,czepianie się słów i sprawianie,że ktoś zaczyna się
                      zastanawiać,że to może coś z nim jest nie tak..
                      Uczęszcza na spotkania AA...
                      > wiem że mąż chodzi na AA,bo przynosi coraz to nowe prace domowe...
                      > od czasu do czasu idzie na mitting...
                      > Na miting ma zalecone pójść...
                      Nie rozumiem o co Ci tu chodzi,ale zostawmy to.Wyraziłam się
                      jasno.Moje słowa prawdopodobnie przysłoniły Ci Twoje własne myśli
                      czy przekonania.A że nie do końca rozróżniam pojęcia"mitting,terapia
                      AA,spotkanie AA itp."i być może nieświadomie używam ich zamiennie
                      (choć tutaj takiego "błędu"nie popełniłam),to cóż,pewnie wkrótce się
                      to zmieni.Szczególne dzięki dla darekwolf.Pozdrawiam
                      • darekwolf Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 25.11.09, 16:16
                        znajdx sobie ja.aja jaks grupe al-anon /to odpowiednik AA -
                        tyle ,ze dla zon alkoholików-wystarczy wklepac w gogle haslo al-
                        anon/--poszukaj terapii dla współuzaleznionych......najlepiej nieco
                        zasiegnąć języka na ten temat. dlatego własnie dobrze iść na al-
                        anon wpierw. tam kobitki mają lepsze rozeznanie jaki ośrodek
                        jest ok , a jaki odwala zwykłe fuchy z funduszu NFZ . to bardzo
                        trudna i powazna sprawa. więc nie należy jej traktowac
                        powierzchownie
                        bo widzisz to jest tak: alkholik jak juz wyrznie ryjem w dno.to
                        szuka każdego sposobu.nawet na palme wlezie , jak uwierzy ,że mu
                        to pomoże. alkoholicy to straszne cieniasy i hipohondrycy.
                        takie : " oj boli mnie mamo ".
                        żony alkoholików maja trudniej......mają na głowie domy, dzieci
                        itp...ale mogą zadziałać w kwestii leczenie siebie bez tego
                        przymusu chwili jaki dopada alkoholika. rozumiesz co mam na myśli?
                        alkoholik czynny ......działa pod wpływem impulsów. jak nakręcona
                        zabawka.
                        no i leczys się też w końcu pójdzie pod wpływem impulsu.......a
                        ile się przy tym nabiadoli, naużala nad swoim losem ciężkim
                        zreszta pewnie sama to już wiesz.
                        powodzenia ja.aja
    • bar-fly Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 25.11.09, 20:28
      cześć, jesli chodzi on faktycznie na AA a nie na terapie (to nie to
      samo) to nikt go nie ma prawa stamtąd wyrzucić, o ile jest trzeźwy i
      deklaruje "chęć zaprzestania picia". Możesz iść i porozmawiać z
      kimś, ale nie licz raczej na to że ludzie z AA będą chcieli wpływac
      bezpośrednio na niego - kłóci się to trochę z tradycją AA, AA po
      prostu się tym nie zajmuje. Myślę za to że dobrze by zrobiło jakbyś
      udała sie do jakiegoś najbliższego ośrodka leczenia uzależnień,
      ewentualnie specjalisty od tego - tam powinni Ci poradzić jak
      postępować z nim - czy dobrowolnie czy sądownie.
      Myśle że najsensowniejszym rozwiązaniem jest skierowanie męża na
      faktyczną terapię - czy to poprzez perswazję, czy sądownie.

      --
      coś tam, coś tam: barfly.blox.pl/html
    • e4ska Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 25.11.09, 21:21
      Wybacz, Jaajo, że w twoim wątku. Swoją drogą - to jak na osobę leczącą się z
      własnego uzależnienia i depresji... ty nie rozróżniasz terapii od wsparcia grup
      samopomocowych??? - dziwnie nic nie rozumiesz i takie proste rzeczy trzeba ci
      tłumaczyć. Zapytaj swoich terapeutów, a na pewno wszystko ci dokumentnie
      wyjaśnią w sposób odpowiedni dla twojego stanu umysłu, serca i ducha.

      W twoim wątku poruszę sprawę ogólną. Wolf z werwą wyjaśnia Augustowi tajemnice
      polskiego AA... istotnie, że to bodajże AA jest... bo chyba że co całkiem
      innego. Ale co?????
      "August Ty niczego nie rozumiesz......prace domowe ma z terapii i
      o tym pisala ja.aja.......a bywanie na mityngu to obowiązek
      narzucony przez ośrodek terapeutyczny........no i łażą takie
      niedopitki potem po mityngach i zbieraja podpisy.......a ktoś im
      to przeciez podpisuje

      ocknij się Guciu...czytaj ze zrozumieniem
      ".

      August ze względu na to, że pracuje-wspomaga-dzieli się itd. na emigracji, w
      grupach Polaków, nie zaznał jeszcze dobroci przydepnięcia. Nie wie, co to
      znaczy, kiedy administracja państwowa, pracownicy socjalni, rozmaite PARPY,
      rozmaite grupy zawodowe psychologiczno-terapeutyczne zaczynają żywić się cudzym
      entuzjazmem. Nikt tych entuzjastycznych obywateli nie broni, bo kto tam będzie
      się pijakami przejmował. Indywidualnie nazywałoby się to kradzieżą własności
      intelektualnej... ale tak? Nie ma sprawy.

      A co August winien, że jakiś, he he he, "aowiec" podpisuje papierki kobicie,
      której urządza mityng, bo inaczej dziecko zabiorą pijaczce. A co tam... trzęsła
      się przerażona, a nic tak nie tuczy jak cudzy strach. We wspaniałych USA,
      ojczyźnie demokracji, tak się robi i proszę, jakie sukcesy kraj odnosi -
      najpierw w produkcji krzeseł elektrycznych, a teraz w automatycznych
      strzykaweczkach. Mogliby importować gilotyny od Francuzów, ale co tam - sami
      wymyślili, sami mają, stosują i OK.

      Że August pozostaje trochę z boku, widać:
      forum.gazeta.pl/forum/w,176,98291803,98291803,Zagrozenie_dla_Wspolnoty_AA.html
      Więc nie miejmy do Augusta pretensji, że ktoś inny podpisuje papierki na
      mityngach, że terapeuci zrzucają obowiązek dalszej pomocy na ruch społeczny aowski.

      Niech każdy odpowiada za to, co robi. Dla siebie, dla innych. Wystarczy.
      • aaugustw Czystosc stolu AA... 25.11.09, 22:01
        Zawsze dbalem o czysty stol AA (literatura AA, nie obca. Historie
        AA , nie obce...itd...itp...).
        Wiec musze sprostowac tu co niektore sprawy wypowiedziane prze
        sympatykow AA, (na mysli mam kibicow AA)...!
        Jak Wy sobie, (np.) wyobrazacie wystawianie potwierdzen, czy Listy
        Obecnosci AA...!? - Kto mialby to robic...? - Przeciez zadna Grupa
        AA nie posiada zadnej pieczatki a dwa krzyzyki moga przecie zrobic
        przy bufecie Felek z Wieska, po co im do tego AA...!?
        Ten link, ktory przytoczyla Eska (po mnie), dotyczyl poczatkow
        rozwoju Wspolnoty AA i wspolpracy z zawodowcami, kiedy oni zaczeli
        zakladac swoje szkolki terapeutyczne po skutecznym uzdrawianiu
        alkoholikow we Wspolnocie AA...
        A...
        Ps. Bedac na terapii, w Niemczech takze mielismy obowiazek raz w
        tygodniu odwiedzac Mityngi AA... - Wtedy myslalem jeszcze, ze oni sa
        ze soba w zmowie (AA i terapia). Na Mityngach tych wypowiadalem
        tylko to, co uwazalem wtedy, ze mi nie zaszkodzi, kiedy mnie
        zakabluja...! ;-) Oh, jaki ja durny (czyt. chory psychicznie)
        bylem...! :-(
        • e4ska Re: Czystosc stolu AA... 25.11.09, 22:44
          Auguście, ja na żadnym mityngu aowskim nie byłam, nie wiem, czy tam się robi
          listy, czy się list nie robi, czy podpisują zaświadczenia dwoma krzyżykami, czy
          dwoma kółkami...

          Jaras napisał:
          Ja z "karteczkami" spotkałem się dopiero w zeszłym roku. Była próba
          wprowadzenia tego na potrzeby kontroli kuratorskiej.


          O tym, że kurator wymaga "karteczki" (ależ żadnej listy obecności), to podobno
          prawda taka jest. Ale ponieważ ja nie jestem kuratorem, to nie wiem, czy ja
          wymagam karteczki, czy nie wymagam - czy mi ja podpiszą kółkiem, krzyżykiem,
          czymkolwiek - kompletnie wiem tylko tyle, że po podobnych, masowych akcjach w
          Łodzi, kiedy MOPS wymógł od rodzin biorących jakieś tam mąki, cukry i makarony z
          opieki, aby odbyły 90 mityngów... nie da się opisać zdziczenia, które potem
          nastąpiło.
          Wymienili adresy, wymienili kontakty - między sobą. Ci przymuszeni. I
          pooooszłoooo....

          Po przymuszonej marchewce zbiera się na wymioty.

          O czym chyba najlepiej wie "leczony" mąż Jaji. Ja tam nie wiem nic.
          :-)
          • aaugustw Re: Czystosc stolu AA... 26.11.09, 09:56
            e4ska napisała:
            > Auguście, ja na żadnym mityngu aowskim nie byłam, nie wiem, czy
            tam się robi listy, czy się list nie robi, czy podpisują
            zaświadczenia dwoma krzyżykami, czy dwoma kółkami...
            > ... wiem tylko tyle, że po podobnych, masowych akcjach w
            > Łodzi, kiedy MOPS wymógł od rodzin biorących jakieś tam mąki,
            cukry i makarony z opieki, aby odbyły 90 mityngów... nie da się
            opisać zdziczenia, które potem nastąpiło. Wymienili adresy,
            wymienili kontakty - między sobą. Ci przymuszeni. I pooooszłoooo....
            > Po przymuszonej marchewce zbiera się na wymioty.
            > O czym chyba najlepiej wie "leczony" mąż Jaji. Ja tam nie wiem nic.
            > :-)
            ____________________________________________.
            ;-)) Dobre to...! ;-))
            OK... - Sprobuje z drugiej strony:
            Zakladam, ze jestem zwolennikiem ubezwlasnowalniania ochlaptusow
            i jestem za wprowadzeniem "karteczek" na Mityngach AA...
            Znowu stoje przed dylematem:
            Mityngi AA nie sa organizacja, nie maja zadnej pieczatki, ani mocy
            prawnej... - Kto tam ma te "karteczke" podpisac: nerwowy i znowu
            nawalony Karlik, czy ten tepo juz patrzacy przed siebie Hugo...!?
            W koncu podpis taki (czyli ten krzyzyk) moze zrobic sobie sam
            scigany...! - I tu chce dodac, ze my zyjemy juz w Europie i zaden
            sad nie jest w stanie wygrac tej sprawy, aby zmuszal kogos
            na "dobrowolne" leczenia. Moze to zrobic, ale na przymusowe, jezeli
            petent zagraza sobie i otoczeniu...
            Takie jest moje zdanie, ale moge sie mylic...! ;-)
            A...
            • e4ska Re: Czystosc stolu AA... 26.11.09, 15:55
              August... czymże ty się przejmujesz?

              Ze mną to jest trochę tak:
              wpadam do koleżanki, a oni obiad jedzą, goście...
              wycofuję się, bo normalne, że nie w porę weszłam. Bez gniewu, ale przecie
              normalna sytuacja,

              Jednak dostrzegam, że jedni biesiadnicy pod krawatem, a inni z brudem pod
              paznokciami. Co nie uwłacza białym obrusom.

              Jak już wszyscy biesiadnicy będą mieli krawaty i czyste paznokcie, znaczy -
              stołujem sie u Abrahama.
              ;-)))
              • darekwolf Re: Czystosc stolu AA... 26.11.09, 15:58
                mój pies miał przesliczny biały krawat na szyi i zawsze równo
                starte pazury......a brudu resztki zawsze se dokładnie wylizał.
                to był pies esteta........jak żona jego pana.
                ale nie nazywał sie Fatalista Jacobe.......szkoda nawet
                • e4ska Re: Czystosc stolu AA... 26.11.09, 16:13
                  A ja poznałam miłego pieska, którego leczy prawdziwy psi psycholog.
                  Zdaje mi się, że ten pan w pierwszym rzędzie leczy właścicieli.

                  Leczenie równie skuteczne co pijackie terapie.


                  • darekwolf Re: Czystosc stolu AA... 26.11.09, 16:19
                    dawnymi czasy role terapii i AA spełniał: meski fryzjer dwa
                    razy w miesiącu , magiel, deptak w Ciechocinku, kółko różańcowe
                    plus pielgrzymka dla wtrzymałych w obie strony, bo drzewiej
                    łaziło sie na nogach , w te i we wte z jasnej góry ,lub innego
                    compostella santiago......dodatkowo było harcerstwo, hitlerjudend,
                    skauci i jak kto miał globusa, to se mógł zamówić u znachorki dwie
                    zdrowaśki, lub jednorazowo kuracje piecową....hej
      • ja.aja Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 26.11.09, 09:19
        e4ska masz pełne prawo tak pisać"w moim wątku",a ja mam prawo
        odpisać Ci że nie lubię takiego tonu jak Twój.Nie jestem nowicjuszem
        ani dzieckiem,któremu trzeba tłumaczyć podstawowe rzeczy,a że
        wszystkiego nie wiem,to cóż,pewnie nawet bogato doświadczony przez
        życie 80-cio latek nie zgłębił wszystkich uroków i "uroków" życia.
        Pomoc i wsparcie dla osób uzależnionych od alkoholu jest o wiele
        bardziej rozbudowane niż dla uzależnionych od leków.Dziwne,że o tym
        nie wiesz i widzisz,z mojej perspektywy Tobie też trzeba tłumaczyć
        oczywiste rzeczy...Paradoksalnie łatwiej by mi było,gdybym była
        uzależniona od narkotyków.Obecnie leczę się pod szyldem Monaru mając
        szczęście że mieszkam w większym mieście.Ale nawet tu nie ma,nie
        wiem,jakichś świetlic,mittingów dla lekomanów,grup wsparcia,ani
        nawet tak intensywnej terapii jak dla
        alkoholików.Pozostają "zwykłe"oddziały dziennie czy
        zamknięte,które "zaliczyłam"i WYKORZYSTAŁAM CO OFEROWAŁY,BO MI
        ZALEŻAŁO.Nie mam kilku terapeutów do dyspozycji 3 razy w tygodniu
        jak mój mąż,tylko jednego raz na tydzień.Poza tym żeby trafić
        tu,gdzie teraz się leczę,zostawiłam za sobą lata sukcesów i porażek
        nie tylko sama ze sobą ale też z
        lekarzami,psychologami,lekami,byciem na granicy psychozy,śmierci
        itd. A funkcjonować trzeba było w miarę normalnie,bo dziecko,bo
        praca.
        Takiego stanu umysłu,serca i ducha jaki mam obecnie życzę swojemu
        mężowi i niejednemu uzależnionemu.Byłam i jestem bardzo
        zdeterminowana,ale mogę"wymieknąć"jeśli mój mąż się nie pozbiera i
        kopnę go w tyłek,bo nie pozwolę sobie ryzykować na powrót do
        własnego nałogu.
        Byłoby pięknie gdyby każdy uzależniony czy to od
        alkoholu,leków,narkotyków,każdy chory na depresję,nerwicę,psychozę
        itd. od razu zapierniczał do lekarza,trafiał na tego
        właściwego,który oferowałby mu szeroki wachlarz grup
        wsparcia,spotkań,mittingów,terapii takich siakich czy
        owakich,terapeutów takich siakich czy owakich i żyliby długo i
        szczęśliwie,aha,a pracodawdcy byliby bardzo wyrozumiali i trzymali
        miejsce dla uzależnionego,bo ja właśnie straciłam pracę..Ale co
        tam,może zacznę wszystko od nowa,świat bez leków,nowa praca,praca
        nad sobą itd itp
        Darekwolf mój mąż usłyszał wczoraj ode mnie takie słowa jakie Ty
        usłyszałeś od swojej żony i się wystraszył(!!!),i dodatkowo bardzo
        na serio poradziłam mu by szukał lokum do wynajęcia dla
        siebie.Pierszy raz nie wypił piwa!Oczywiście o niczym to nie
        świadczy,to taki mały pikuś,ale może coś mu się w mózgu zasieje i
        wyrośnie z tego świadomość,że nie będzie już wisiał na żonie a ma
        sie sam brać za siebie.Może..
        • e4ska Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 26.11.09, 09:54
          W takim razie - nie masz się co na mnie boczyć, bo skoro ty nie wiedziałaś, to
          skąd ja mam wiedzieć, że ty nie wiedziałaś ;-)

          Bardzo ci serdecznie gratuluję, że jesteś w stanie dobrze funkcjonować, a po
          ludzku mówiąc, że umiesz sobie radzić w życiu. Obyś jeszcze odczuwała
          satysfakcję z codziennego trudu.

          Czasami - to jest taki paradoks - kiedy się czymś zajmujemy, czymś martwimy, o
          coś zabiegamy - to wtedy... jest nam lepiej. Najgorsza jest stagnacja i nuda.
          Więc twoja walka o trzeźwość męża może mieć na ciebie dobry wpływ. Bo uwierzysz
          w swoje możliwości, w swoją siłę. Zdasz sobie sprawę, że potrafisz zmieniać
          świat na swoją korzyść. To jest bardzo miłe uczucie :-)

          Bez względu na to, czy twój mąż wreszcie zacznie traktować poważnie przymus
          zerwania z piwami, nauczysz się samodzielności.

          Zgodzisz się tym razem ze mną? Tzn. ja uważam, że optymizm polega m.in. na
          odnajdowaniu czegoś dobrego nawet w tym, co nas początkowo męczy. I wykorzystać
          to coś z pożytkiem dla siebie.

          Znajdziesz pracę następną, się nie przejmuj. Przecie kwalifikacji ci nie ubyło.
          I jeśli jeszcze jesteś bez pracy, może jakieś szkolenie, jakiś kurs? Żebyś była
          jeszcze lepsza zawodowo. I żeby naprawdę zająć się sobą, w siebie inwestować.
          Dla twojego bezpieczeństwa i dla bezpieczeństwa dziecka.

          Leczenie pijaków... Kto wie, czy ty nie dlatego tak świetnie sobie poradziłaś,
          że sama musiałaś się starać o efekty? A jak kto ma gotowe podane na tacy, w
          dodatku wchodzi w świat pozorów, gry, udawania, pustych frazesów - to jak on ma
          się uczyć dobrego?

          Życzę ci z całego serca wolności od twojej choroby, uśmiechu i jak najszybciej
          rosnącego konta.
          :-)
        • darekwolf Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 26.11.09, 15:17
          ja.aja napisała:

          > > Darekwolf mój mąż usłyszał wczoraj ode mnie takie słowa jakie Ty
          > usłyszałeś od swojej żony i się wystraszył(!!!),i dodatkowo bardzo
          > na serio poradziłam mu by szukał lokum do wynajęcia dla
          > siebie.Pierszy raz nie wypił piwa!Oczywiście o niczym to nie
          > świadczy,to taki mały pikuś,ale może coś mu się w mózgu zasieje i
          > wyrośnie z tego świadomość,że nie będzie już wisiał na żonie a ma
          > sie sam brać za siebie.Może..


          wiesz........u mnie też takich słów wypowiedzianych prze żonę było
          sporo. póki jednak były to tylko słowa w Ona potem "leczyła "
          moje pijakcie rany.......to ja jak ten pies pawłowa. do sklepu po
          flaszke migiem , z gwinta połowe w garażu , a potem gumka mietówka i
          byle do wieczora. albo łaziłem na wigilijne spacery z psem do
          lasu i chowałem flaszki w starych okopach. ale jak sie końcu moja
          kobita wzięła na konkrety..........to się sprawa rypła i moje
          zatopienie znacznie się przyspieszyło.
          tak to mniej więcej działa......z alkoholikiem trzeba jak z psem.
          i to psem dość grymasnym. raz macha ogonem innym razem warczy.
          trzeba sobie domowego alkoholika nieco wytresowac dla jego
          własnego dobra miedzy innymi.
          heja i powodzenia ja.aja

          ps- i nie zrazaj się naszym forumowym folklorem. my już tak
          mamy.ale poza tym całkiem fajne z nas ludzie
          • ja.aja Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 27.11.09, 21:36
            Zgodzisz się tym razem ze mną? Tzn. ja uważam, że optymizm polega
            m.in. na
            odnajdowaniu czegoś dobrego nawet w tym, co nas początkowo męczy. I
            wykorzystać
            to coś z pożytkiem dla siebie
            Zgodzę się,zgodzę,nie mam wyjścia,dokładnie nad tym samym dziś
            myślałam:)Pracodawca fair się nie zachował i gdybym nie miała
            łepetyny na karku,to zostałabym dyscyplinarnie zwolniona.Naszła mnie
            refleksja,że jednak nie jestem życiową ofermą,że mimo wszystko
            potrafię zadbać o siebie.Rzeczywiście nie miałam żadnych gotowców w
            walce z uzależnieniem,ale korzystałam z wszelkich możliwości
            niejednokrotnie gorzko się przekonując,że ludzie kształceni do
            pomocy innym potrafią przytopić człowieka po tym,gdy ten
            samodzielnie przepłynął całe morze.
            Właśnie,móc jeszcze zrobić DOBRY użytek z takich doświadczeń..
            Jeszcze długa droga przede mną,jeszcze dłuższa przed moim mężem.
            Darekwolf mąż dalej pije,niczego innego się nie spodziewałam.
            Nie zraził mnie wasz forumowy folklor,pewnie że fajne z Was
            ludzie,autentycznie.Na różnych forach bywałam,ale to tutaj odbyłam
            malutką sesyjkę terapeutyczną,która niemało mi dała,dobrzy z Was
            terapeuci:)
            Pozdrawiam
            • darekwolf Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 28.11.09, 08:01
              bo widzisz ja.aja.to jest w sumie proste.
              zaden /tak uwazam/ alkoholik nie przestanie pić, póki coś mu
              tam w srodku się nie przestawi. a to wątroba wysiądzie, a to
              wsadza go do pudła na lat kilka, a to wyląduje na dworcu
              kolejowym, a to co innego itd....i dopiero wtedy jest taka
              chwila ,ze byc moze alkoholik zaskoczy.
              wysiłki żon, córek, synów, mam i teściowych...mogą taki stan
              rzeczy przyspieszyć. tylko tyle. ale i tak nie ma gwarancji ,że to
              poskutkuje. potem dobrze jest , jesli alkoholik skorzysta z AA,
              lub terapii. najlepiej moim zdaniem gdy obie te "rzeczy"
              przetestuje na swoje potrzeby. bo chodzi własnie o te potrzeby.
              nie o żadne cuda, duchowe pierdoły, dyrdymały spod kapliczki i
              psychologiczne androny. tylko o uświadomienie sobie nowych
              potrzeb:......."nie chcę już dalej pić, bo inaczej sie wykończę -
              ale jak to zrobić trwale?". --bez takie potrzeby całe te
              towarzycho aowsko-terapiowe nadaje sie tylko do czytanek szkolnych
              dla ułomnych na rozumie.
              • ja.aja Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 28.11.09, 10:29
                Po co mojemu mężowi znajomość mechanizmów obronnych w alkoholiżmie
                czy wyuczony wzór uzależnienia,czyli czysta teoria,skoro on,jak sam
                przyznał,nie widzi powodu,dla którego miałby przestać pić !!! Z
                terapii mógłby jak najbardziej skorzystać,ale nie może,bo nie może
                się przyznać,że pije!Sam się zapętlił.Długi czas "wisiał" na
                mnie,obwiniał o wszystko i oczekiwał,że będę go motywować i jeszcze
                raz motywować,wspierać na duchu i pocieszać..
                Moim motorem raz że było bagno,jakie sobie urządzałam,a dwa
                przewartościowanie.Przez wiele lat byłam przekonana,że skoro los
                mnie tak skrzywdził to należy mi się coś więcej od niego.Guzik z
                pętelką,należy mi się tyle co innym.Tyle będę miała ile sama sobie
                wezmę.Nie było łatwym zadaniem strącić się samej z piedestału .Do
                tej pory lubię sobie pocierpieć i poużalać się nad sobą,jaka to ja
                biedna jestem,przecież należy mi się czymś znieczulić
                ból..Znieczulenie znieczuleniem,a na końcu KAŻDEGO UZALEŻNIENIA
                czeka bardzo złe zakończenie.A wtedy,żeby siebie "naprawić"trzeba
                się cofnąć i wziąć za przyczynę,przez którą popadło się w nałóg.
                Papierochy też rzuciłam,a paliłam dwie paczki dziennie i nikt mi nie
                wmówi,że nie można.Można.Papierosy też mogą "dać po tyłku".Ja nie
                miałam pieniędzy,życzałam od znajomych,sąsiadów,przechodniów
                itp.Rozwinęło sie przewlekłe zapalenie oskrzeli i nieustanny męczący
                kaszel.Pomyślałam sobie "ooo nie!"To ja mam się tak
                męczyć,wyskubywać ostatnie pienądze,niszczyć zdrowie i wzbogacać
                koncerny tytoniowe,które tylko zacierają ręce???I rzuciłam z dnia na
                dzień...
                Może moje słowa pomogą niektórym uzależnionym:)
                Obecnie jestem beznałogowa i oby tak pozostało:)
                • e4ska Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 28.11.09, 10:57
                  Można - z dnia na dzień. Rzucić picie, rzucić palenie.

                  Oczywiście, każdą nieprzyjemną refleksję da się określić w kategoriach "dna".
                  Tylko idąc tym tropem, nasze dnie składałyby się z den (fajnie brzmi)i obietnic
                  poprawy.

                  No bo np. zauważam, że za dużo kawy... i tak tydzień jeszcze piję, wreszcie -
                  nie, starczy... buzia szara jakaś.

                  Albo kiedyś grałam w zręcznościówki ma kompie. Dno? Tak, bo przez kilka tygodni
                  z niczym nie mogłam zdążyć? Dno.

                  Chodzi mi o to, że musimy dostosować się do realnych warunków. Gdyby gry
                  zręcznościowe sypały kaską, powinnam je kontynuować. Skoro nic mi nie dają, a
                  przyjemność stała się bezmyślna - po co grać? Jeśli moje popijanie przestało być
                  przyjemnością - po co pić?

                  Mój mąż pół roku nie pali. Z dnia na dzień. Bez jakiegoś wspomagania, bez jęków,
                  bez samozachwytu - jaki to bohater. Zadowolony od samego początku,ale tak jakoś
                  zwyczajnie: tyle a tyle zaoszczędził sobie. Bardzo spora sumka. Na razie minęło
                  mu ponad pół roku i cieszymy się, bo firanki nie ciemnieją.

                  Do tego ograniczył swoje alkoholowe narowy. Na spotkaniach z przyjaciółmi bierze
                  tylko jedno piwo, a kiedyś trzy, cztery. Straszy, że zostanie abstynentem
                  stuprocentowym, co mnie martwi - bo kto w domu, z gośćmi, będzie pił? I tak na
                  starość zostanie nam tylko polewanie :-(
                  ..............................................................
                  Tak więc ty wymagaj od męża niepicia - nieważne, czy z terapią, czy bez. Ma nie
                  pić - a jeśli tego nie robi, musisz się bardzo mocno zastanowić, co dalej
                  będziesz robiła. Nikt nie wie, co w przypadku konkretnego człowieka pomoże.

                  Aha, i to, że silniejszy fizycznie osobnik probuje cię zdołowac - nie przejmuj się.

                  On tak ma. On. Nie ty.

                  zdrufki :-)
                  • darekwolf Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 28.11.09, 12:26
                    uzaleznienie staje sie wtedy wlasnie, gdy jakas czynnosc,
                    zdarzenie, przestaje byc przyjemnoscia, traci swoj towarzysko-
                    pomocowo-rozrywkowo-spoleczny charakter.
                    moza sie uzaleznic od wszystystkiego niemal.......są ludzie
                    uzaleznieni od czystego tlenu........od czystych rąk. i faktycznie
                    wszystko wokół nich lsni czystoscią.ale czy sa z tego powodu
                    szczesliwi?
                    watpie.
                    pewien magnat prasowy z ameryki.skonczyl w namocie tlenowym, pod
                    baldachimem antybakreryjnym. obawial sie juz pod koniec zycia
                    wszystkiego. nawet czystosci.
                    • darekwolf Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 28.11.09, 12:29
                      zapomnialem dodac.......w koncowym okresie mojego picia. nie bylo
                      w nim niczego przyjemnego. to byla czysta fizjologiczna koniecznosc.
                      a gdy jakims cudem nad ranem 1 lutego odstawilem gorzale.......to
                      mnie to omal nie zabilo.
                      tak to wygląda z bliska.
                      a teoria dna jest tak rozlegla jak roznorodnosc ludzkich
                      oczekiwan, strachow, potrzeb i urojeń.
                      czyli: widzimisie i widziwamsie
                      • e4ska Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 28.11.09, 13:03
                        Skrajny subiektywizm - i tak, i tak, i ani tak, ani tak... cóż, jeśli towarzyszy
                        życiu realnemu, jest bardzo niebezpieczny. Wszystkie idejki, zaflancowane na
                        pustyni, wyschną, wyrwie je pierwszy wicher. Mieć pustynną duszę - jaki to
                        ciężki żywot, jaka udręka być musi.

                        Jasne, że nałóg niszczy człowieka. Ja od dawna twierdzę, chociażby się z tego
                        wyśmiewano, że cały problem z nałogiem alkoholowym kryje się z fizjologii. Gdy
                        nie masz silnego ducha, żeby pokonać ciało, wtedy marny twój los.

                        Zwracam uwagę, że nie musisz spaść na tzw. "dno", żeby podjąć decyzję o
                        zaprzestaniu picia. Nie od razu Kraków zbudowano... próbujesz raz, próbujesz
                        dziesiąty, wreszcie - zaskakuje jakaś klapeczka, masz nowe szanse.

                        Pewnie, że uzależnienie zaczyna się wtedy, kiedy nie możesz zakończyć picia,
                        kiedy ciąg staje sie makabryczny. I chociaż człowiekowi "zaciągniętemu" wydaje
                        się, ze on nigdy nie przestanie... to niemożliwe... a jednak - jakoś tam
                        przetrzeźwiejemy. A co dalej z tą świadomością się robi?

                        Jeśli radzimy sobie bez trudu, bez kłopotów, z uśmiechem, jesteśmy szczęśliwi -
                        nic nam więcej nie potrzeba. Jeśli nie umiemy sobie poradzić psychicznie, mamy
                        depresję, czujemy się zagubieni, skrzywdzeni, zazdrościmy innym, że poszli w
                        ordynatory, a my - guzika z pętelką nie mamy, uciekamy od rzeczywistości w
                        konfabulacje... słowem - kiedy nasza abstynencja jest dla nas uciążliwa niczym
                        niewola, mamy na sumieniu wybryki z powodu skłonności do niebezpiecznych
                        uzależnień: trzeba korzystać z pomocy profesjonalnej.

                        Też nie od razu się załapuje, ale... można osiągnąć większą satysfakcję z siebie
                        i świata.

                        No, ale jak to jest z nim, indywidualnym bytem ludzkim - to każdy pijak sam musi
                        sobie odpowiedzieć :-)
                        • darekwolf Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 28.11.09, 13:30
                          wlasnie o ten subiektywizm chodzi Eska.bo nalog dotyka kogos
                          konkretnego. nie jakiegos hipotetycznego osobnika, tylko mnie,
                          Ciebie, kogos nam bliskiego.
                          a teraz napisz cos Eska, co ma wymiar osobisty. jak bylo u Ciebie.
                          tylko bez tej literatury i uciekania sie do malowniczych
                          opowiesci o innych, lub o nikim konkretnym.
                          co Ciebie konkretnie sklonilo do niepicia i jaka byla cena jaka
                          zaplacilas za lata przepite w uludzie szczescia i sukcesow ?
                          bo ,ze ktos przestal pic, gdyz przestalo mu to sprawiac
                          przyjemnosc , na takie cos pozwolic sobie moze osoba
                          nieuzalezniona..ktora straty miala z gatunku: mialem kaca giganta i
                          ukradli mi 100 zlotych na przystanku gdy spalem smacznie po
                          imieninach cicoci.
                          • e4ska Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 28.11.09, 18:13
                            napisz cos Eska, co ma wymiar osobisty. jak bylo u Ciebie.

                            no to możesz zacząć od mojego pierwszego niezdarnego nicku: e3ska

                            Dawno temu...
                            "Ja nie piję dopiero od ponad dwustu dni. Też prawie bez terapii. Przepełnia mnie
                            radość, zwykła radość z niczego. To pewnie głupie, jeśli cieszymy się bez
                            powodu, a właściwie - ze wszystkiego. Wizyty w ośrodku wspominam jednak z
                            niesmakiem i żałuję, że kiedyś tam mnie zaprowadzono. Pewne kwestie zmąciły moją
                            pogodę, zachwiały wiarę w siebie, w swoje możliwości. Samodzielność myślową
                            określa się "pijanym myśleniem", wprowadza schematy, swoistą "uraniłowkę"
                            psychiczną. Dopiero jak się skończyło moje dorywcze wstępne terapeutyzowanie,
                            wrócił spokój, poczucie dumy z siebie, ufność wobec świata i ludzi, jakaś
                            dobroć, chęć działania. Alkohol w ogóle mnie nie pociąga, nie przeszkadza mi,
                            gdy inni piją.
                            Jedyne, co mnie martwi, to fakt, że nie za wiele mi wiadomo o alkoholizmie.
                            Najwięcej wnioskuję z internetowych dyskusji. Pewnie dobrze byłoby zapytać
                            fachowców, ale wtedy ryzykuje się jakąś bebechowatość rozmów czy porad. A
                            żadnych broszur w poradni nie było widać.

                            Drogi Janu! Ucieszył mnie fakt, że dajesz sobie radę bez podpórek. Podobnych
                            Tobie znam kilka osób i naprawdę, nie są to jacyś smutni i nieszczęśliwi ludzie,
                            przeciwnie, pogodni, pracowici, zaradni, życzliwi. Ich życie nie kręci się wokół
                            choroby. Ale oni nie wiedzą, że bez terapii to żadne trzeźwienie.

                            Ja natomiast nie mam pewności, a właściwie wiedzy. Dobrze by było pójść i
                            powiedzieć: co należy mi wiedzieć, czego się bać, wystrzegać. Ponieważ mieszkam
                            w Łodzi, zapytam: w jakiej poradni (wystarczy ulica)trafiłeś na tego lekarza, o
                            którym piszesz na wstępie? Może by i mnie się udało, bez terapeutycznych
                            męczarni, zrozumieć więcej z istoty mego uzależnienia.
                            Pozdrawiam, e3ska"
                            http://forum.gazeta.pl/forum/w,176,31299067,33796415,Re_1000_dni_bez_terapii.html

                            No, dodam, żem terapii nie podjęła, istoty żadnej - uważam dziś - nie ma, z
                            pomocy fenomenalnych psychiatrów czy psychologów nie korzystałam i nie
                            korzystam. To jest zupełnie zbędne osobom mego pokroju.

                            I nic mi złego się nie dzieje.

                            Jak zwykle zresztą.
                            :-)
                            • darekwolf Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 28.11.09, 18:41
                              szczerze?
                              Eska .........tam nie ma nic o Tobie
                              jest za to mnóstwo o nieistotnej krytyce systemy terapiowego....
                              ja pytalem co Ciebie ...doprowadzilo do "niepicia".......jak sobie
                              z tym radzilas,nie radzials .......a nie jakie jest Twoje zdanie o
                              urrawnilowce i terapii
                              to bzdety.........i doskonale o tym wiesz.
                              napisalas tam mnóstwo słów...........zbednych i o niczym
                              byle tylko zagadac temat.
                              po kiego grzyba [przestalas pic?..........co do tego
                              doprowdzilo.to jest warte opowiedzenia
                              a nie nasze osobiste zdania o AA, terapii.....bo to go*** warte
                              bajki
                              • e4ska Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 28.11.09, 21:17
                                To nie są bzdety, Wolfie.

                                Od lat piszę, że ludzie tacy jak ja, nie potrzebujący psychoterapii, ba -
                                odsuwający wizję psychoterapii ze wstrętem - są pozostawieni sami sobie.

                                Dla nas powinna być przygotowana wiedza sucha. Wiedza medyczna przede wszystkim.

                                a nie smętne dyrdymały.

                                Mówiąc "my" mam w tej chwili tylko i wyłącznie siebie. Nikogo innego z tego
                                forum nie mam na myśli.

                                ;-)
                                • darekwolf Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 29.11.09, 07:52
                                  Eska.........nadal migasz sie z jakiejkolwiek wypowiedzi jak bylo u
                                  Ciebie.
                                  nieustannie piszesz o nieprzystawalnosci terapii do Ciebie. ok
                                  ale z jakiego powodu doszlas do wniosku ze terapia Ci zaszkodzi?
                                  no chyba nie z powodu ,że lubisz jexdzic na rowerze?
                                  ja nikogo nie namawiam na terapie, nie dziwi mnie ,ze sa alkoholicy
                                  co sobie bez niej swietnie radza,nie dziwi mnie ,ze ludzie w AA
                                  potrafia stworzyc sobie nowe godne i ciekawe zycie abstynenckie itd...
                                  natomiast wiem, że jest spora grupa osob uzaleznionych.ktora
                                  zagada kazdy temat........byle nie gadac o sobie czegokolwiek
                                  konkretnego. zagada na terapii, na mityngu, na forum .wszędzie.
                                  to są wlasnie owe "opowiesci dziwnej tresci"........z ktorych nic
                                  nie wynika.
                                  i powiem Ci Eska.........ze gdybys zadala sobie odrobine trudu
                                  zdobylabys wiedze medyczna na temat alkoholizmu bez trudu. i co z
                                  tego?
                                  skoro nadal nie wiem........jakim cudem przestalas pic i w ogole
                                  dlaczego?
                                  przestalo Ci sie podobac? czy co?.......a życie Twoje bylo i wtedy i
                                  teraz takie samo?

                                  w takim razie czemu nie pic?.
                                  ja bym pil
                                    • darekwolf Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 29.11.09, 08:41
                                      mylisz sie moj drogi......nikogo nie krytykuje
                                      nawet Ciebie.
                                      poprostu zapytalem o cos Eska....a czy ona postanowi odpowiedziec to
                                      jej sprawa. bo to co Eska uzanala za odpowiedz swoja, ja uznalem
                                      za wymiganie sie od odpowiedzi. i nie jest to ani ocena, ani
                                      krytyka.....tylko moj subiektywny osąd jej wypowiedzi.
                                      wiesz jak wyglada krytyka?
                                      zaraz Ci napisze: korzystajac z Twoich slów:
                                      " zamiast to ,lub tamto zacznij wolfiku trzexwiec"

                                      a kiedy Ty mnie Guciu widziales kiedykolwiek pijanego?......
                                      bo jesli nie widziales ani razu. to Twoja sugestia ,ze jstem
                                      nietrzexwy /w kazdym znaczeniu/ jest krytyka. w dodatku idiotyczna.
                                      ja lubie konkrety Auguscie....a nie trzexwosciowa mitologie.
                                      mitologie interesujaca to wymyslili grecy i żydzi.......no i
                                      wikingowie. reszta to obciach
                                      • aaugustw Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 29.11.09, 09:40
                                        darekwolf napisał:
                                        > mylisz sie moj drogi......nikogo nie krytykuje
                                        > nawet Ciebie.
                                        > Czy wiesz jak wyglada krytyka?
                                        > zaraz Ci napisze: korzystajac z Twoich slów:
                                        > " zamiast to ,lub tamto zacznij wolfiku trzexwiec"
                                        - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                        To nie krytyka, lecz moja sugestia dla Ciebie...!
                                        ________________________________________________.
                                        darekwolf napisał dalej:
                                        > a kiedy Ty mnie Guciu widziales kiedykolwiek pijanego?......
                                        - - - - - -- - - - - - - - - - - -
                                        Widziec, to ja nie widzialem, ale czytam Cie takiego codziennie...!
                                        A... ;-)
                                      • e4ska Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 29.11.09, 10:21
                                        Oj, widzę, ze wróciła zwyczajna bełkotliwa agresyjka. Może nie psuj tego
                                        sympatycznego wątku, Wolfie. Poczekaj, az ci przejdzie.

                                        Otrzymałeś wpis, gdzie nie pisałam jako e4ska, dla uzupełnienia. Reszta moich
                                        wpisów jest do twojej dyspozycji - wbijasz na wyszukiwarkę gazetową e4ska - i
                                        wszystko jasne.

                                        Dna jako takiego faktycznie nie przeżywałam - po prostu strasznie chorowałam,
                                        cudem nie umarłam z przepicia, traciłam zdrowie i pieniądze, marnowałam czas.
                                        Syn się nade mną rozpłakał kiedyś, co raczej dnem nie było, ponieważ miłość
                                        dziecka stała się dla mnie - no, wielce mnie zmotywowała i uradowała. Mąż łzę
                                        uronił... a więc mam dla kogo żyć.

                                        Moim zdaniem - jeśli człowiek wyposażony jest w stabilny umysł, ma w sobie
                                        urodzajne ogrody, jest pełen ufności wobec ludzi, a nawet gdy ktoś zawiedzie, to
                                        się tym zbytnio nie przejmuje,

                                        gdy robi swoje...

                                        gdy się budzi, to mu się z przyzwyczajenia pieśń święta przypomina:
                                        Wielu snem śmierci upadli,
                                        Co się wczoraj spać pokładli,
                                        My się jeszcze obudzili,
                                        Byśmy Cię, Boże, chwalili


                                        to chociaż ateista z niego filozoficznie, a nie próżniaczo ugruntowany...

                                        cieszy się, że cały dzień przed nim po spokojnie przespanej nocy.

                                        No a jak do tego - wyjazd się szykuje... do wiejskiego domu, do kochanych ludzi,
                                        życzliwych i serdecznych, gdy się uwielbia podróże...

                                        Otóż, byłoby szkodą choćby dla skarbu państwa, żeby szczęśliwemu entuzjaście
                                        wmawiać konieczność terapii
                                        .

                                        Tobie opieka ustawiczna specjalistyczna jest niezbędna cały czas, więc się jej
                                        trzymaj i słuchaj fachowców. Nie jest to żaden wstyd.

                                        Ja bym jeszcze doradzała Wolfowi gruntowne szczere kształtowanie ducha
                                        aowskiego. I nie tylko tobie. Bardzo wielu osobom, które niepotrzebnie ustawiły
                                        się z boku, a mogłyby się przydać kiedyś we wspólnocie.

                                        Na tyle ;-)


                                        • darekwolf Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 29.11.09, 10:53
                                          wreszcie napisalas Eska cos ,co ma jakis charakter pijackiego
                                          kresu.ja nie mam zamiaru szperac po jakichkolwiek archiwach.
                                          pisze i czytam, tu i teraz. gdy pytam : ile jest dwa razy
                                          dwa?.......mam nadzieje ,że ktos mi odpowie ile to jest.
                                          a gdy ktoś mi wtedy odpowiada, jak to byl onegdaj na bazarze i
                                          chcial kupic 100 kg zmieniakow, lecz nikt mu nie chcial sprzedac.
                                          taka odpowiedz uwazam za czarująca, ciekawa, tyle ,ze nie na temat.
                                          moge sobie popisac o bazarowych wycieczkach, czemu nie.
                                          widzisz Eska to jest tak.........moje dzieci tez wiele razy
                                          plakaly nade mna , przez mnie, z innych powodow o ktorych
                                          nic nie wiedzialem, bo bylem pochloniety swoim pijackim zyciem.i
                                          to bylo z jedno z moich wielu ladowań na dnie.
                                          i prosze mnie nie posadzac o agresyjki. nic mi nie musi
                                          przechodzic, bo nic mnie nie naszlo.
                                          natomiast wyszlo jak zwykle tutaj
                                          bywa .....................sugerowanie ,ze mam jakies problemy
                                          emocjonalne, ze powinienem trzymac sie specjalistow...itd etc,a
                                          wszystko po to, by odwrocic uwage o meritum rozmowy.
                                          czyli od konkretu.
                                          a meritum bylo proste i pozbawione jakichkolwiek insynuacji: skoro
                                          ktos stal sie alkoholikime, to przeciez cos musialo sprawic,ze w
                                          końcu uczepil sie mysli: "nie chce juz pic, bo nie moge wiecej" ....

                                          a o zyczliwosci Esko.....to jakos nie bardzo Ci teraz dowierzam.
                                          bo sadze ,ze jak niedawno calkiem...dalas upust swojemu
                                          uprzedzeniu, jakobym Cie atakowal i czychal na potkniecie. ja
                                          poprostu zapytalem : dlaczego nie pijesz i co Cie do tego
                                          dprowadzilo?
                                          jak sobie radzialas w pierwszym okresie po zaprzestaniu picia?
                                          Augustowi moglbym zadac to samo pytanie......i po ludzku
                                          liczylbym na rzetelna, klarowna odpowiedx.
                                          jakby mnie ktos zapytal.....to bym odpowiedzial tez.
                                          zreszta....sporo odpowiedzialem z dobrowolnosci pisujac z innymi
                                          osobami niz Ty Esko i August.


                                          ja w odroznieniu od Ciebie Esko.....niczego Ci nie bede doradzal w
                                          kwestii ducha.bo ja w duchy nie wierze.
                                          natomiast wierze w to co czytam.....a czytam odpowiedzi nie na temat.

                                          i tyle......jest mi nico przykro, bo chcialem z Eska stosowac
                                          pakt o współpracy. ale to niemozliwe jak sie okazuje.
                                          niestety
                                          Augusta to tez dotyczy....i tez mi nie jest wcale milo z tego
                                          powodu.
                                            • e4ska Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 29.11.09, 12:09
                                              Nie obrażaj się, Wolfie - nie wiem dlaczego, ale ty masz dziwny sposób
                                              zapędzania siebie w kozi róg.

                                              Twój alkoholizm jest inny, jest - czy ja wiem - bardziej destrukcyjny.
                                              Uświadomiony alkoholizm. Bo mój uświadomiony alkoholizm trwał bardzo krótko -
                                              może ze dwa miesiące. Albo - aż dwa miesiące.

                                              August określił mnie jako ćwierćpijaczkę i ma on w tym rację, ponieważ ja jestem
                                              innym typem alkoholika niż ty. Może jest inaczej - może to ja jestem alkoholik
                                              stuprocentowy, a wy macie (mieliście) tylko problemy emocjonalne, wywołujące
                                              chęć picia, które można załagodzić drogą terapii oraz AA.

                                              A z tym pisaniem o mnie - ile można ludzi nudzić opowieściami o sobie?
                                              Naprawdę, nic trudnego wejść na dawniejsze wątki, poczytać sobie... jest tam i o
                                              moich poszukiwaniach teoretycznych, dotyczących terapii - w specjalistycznej
                                              literaturze przedmiotu, nie w chłamie linków.

                                              Nie mam tyle czasu, żeby siedzieć na forum i pisać, pisać... mimo że ja piszę
                                              bardzo bardzo bardzo szybko.

                                              A to, że przechodzisz od złości do uśmiechu bądź odwrotnie, i że jest to zbyt
                                              szybkie tempo... to wiemy wszyscy, którzy cię znamy. Nie byłabym sobą, żebym
                                              sobie nie zadawała pytania: dlaczego ten człowiek tak się zachowuje, co mu jest?
                                              Bez obrazy, tak już mam :-)

                                              Tak więc - przed wyjazdem - pozdrowienia i nie chmuraj się nadto ;-)

                                              Wszystkim miłej niedzieli i potem... bez syndromu dnia następnego.
                                              Augusta też to dotyczy... nie ma zmiłuj :-)
                                              • darekwolf Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 29.11.09, 12:26
                                                o czym Ty w ogole piszesz Eska?
                                                o moim obrazaniu sie?......ja poprostu stracilem zainteresowanie
                                                czytaniem nieustannych unikow.
                                                piszesz o 2-miesiecznym alkoholizmie?
                                                a wczesniej nim go sobie uswiadomilas byl on czy go nie bylo?

                                                i czemu w kazdym poscie------nawet o Jarmarku w Bielawie
                                                wspominasz o terapii w takiej czy innej formie?

                                                to jakis absurd.

                                                skoro zaczynasz Esko pisywac sobie z kims nowym na forum.dajmy na
                                                to ja.aja........to chyba nie oczekujesz ,ze taki ktos bedzie
                                                sledzil Twoje archiwa........ja zreszta tez nie.
                                                tu i teraz........a Twoje wypowiedzi sa od lat nietematyczne.
                                                i powiem Ci wprost Eska........alkoholizm jest zawsze
                                                destrukcyjny. chocbys sie tego wypierala jak diabel swieconej wody.
                                                mozesz go co prawda wywwpierac ze swych kreacji forumowych.....i
                                                udawac cnotliwa Zuzanne......ale jesli jstes alkoholiczka.no to
                                                jestes i fertig.
                                                na tym polega w moim rozumieniu rozmowa z osoba ,ktore na swoj
                                                sposob szanuje i traktuje powaznie.
                                                mowie to co uwazam ,a nie to co ladnie brzmi
                                                a prawda jst taka Eska......usilujesz sie przedstawic jako
                                                alkoholiczka z wyzszej polki.tyle ,ze to nie prawda, bo wszyscy
                                                alkoholicy siedza na tej samej.z nogami w wodce i mozgiem
                                                wypalonym.
                                                koniec wykladu
                                                ide do pracy

                                                heja

                                                --ps to sierobi nudne
                                                • e4ska Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 01.12.09, 23:13
                                                  piszesz o 2-miesiecznym alkoholizmie?
                                                  a wczesniej nim go sobie uswiadomilas byl on czy go nie bylo?


                                                  Dla jasności - gdyby ktokolwiek chciał czegoś się dowiedzieć - dla publicznego
                                                  pożytku.

                                                  Piszę o dwumiesięcznym uświadomionym alkoholizmie.
                                                  UŚWIADOMIONYM.

                                                  Nie wiem, od kiedy był - na pewno męczył mnie około 3-5 lat. Jakoś się walczyło,
                                                  nie poddawało.

                                                  Dwa miesiące świadomosci, że to jest TO - ukazały mi moc nałogu. Dna nie
                                                  osiagnęłam, bo wyciagnięcie drobnych z portfela domownika czy łażenie świtem
                                                  bladym po alkohol nie są równe jeździe po pijanemu, rozbojowi, lenistwu,
                                                  brudowi, awanturowaniu się, delirkom, rozbijaniu łbów własnych i cudzych,
                                                  więzieniu, rozwodom, alimentom itp.

                                                  Stwierdzam, że pijącemu dno nie jest konieczne, aby przestał pić. Wystarczy chęć
                                                  życia, refleksja i miłość do najbliższych.

                                                  Temat wydzierania i marnotrawienia pieniędzy państwowych na terapie oferowane
                                                  osobom terapii niepotrzebującym, fundowanie pijusom spokojnego zimowania na
                                                  oddziałach szpitalnych... nieinformowanie podejmujących zbędne leczenie o
                                                  konsekwencjach prawnych terapii... tzn. papierów istotnych w zdobywaniu licencji
                                                  pilota , heh...

                                                  to jest bardzo ważny temat.
                                                  Także i dla ciebie.
                                              • tranzyt.08 Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 29.11.09, 20:31
                                                darekwolf do eski: "napisz cos Eska, co ma wymiar osobisty. jak
                                                bylo u Ciebie."

                                                eska do darka: "no to możesz zacząć od mojego pierwszego niezdarnego
                                                nicku: e3ska"


                                                e4ska w 2oo9 napisała:
                                                >Bo mój uświadomiony alkoholizm trwał bardzo krótko - może ze dwa
                                                miesiące. Albo - aż dwa miesiące.
                                                > August określił mnie jako ćwierćpijaczkę i ma on w tym rację
                                                (...)



                                                w roku 2006 eska napisala:

                                                Janu, mam za sobą ponad trzydziesci lat picia, od piątej klasy
                                                podstawówki.
                                                I dziewięć trzeźwych miesięcy.
                                                I postanowienie: nie pić.

                                                -----------------------------------------------------------------
                                                Czyżbym nie wiedziała, co to pijacki cug, trzęsące sie ręce i
                                                obrzmiała twarz?


                                                Bezsenność o świcie i podkradanie dziecku drobnych "na te
                                                naprawdę
                                                ostatnie dwieście gram"?

                                                Rozpacz, gdy ostatni szklany skarb jest pusty i trzeba
                                                wyjść chwiejnym krokiem, aby uzupełnić naszą piwniczkę, pokazać się
                                                ludziom, jako tako umyć się, odziać, powstrzymywać torsje przed ladą
                                                sklepiku na rogu, a wreszcie
                                                obmyślać, czy się pociąć, czy powiesić?
                                                --------------------------------------------------------------------


                                                PS.
                                                Pytanie do AA-owcow.
                                                Czy norma jest dla alkoholiczek,ze po kilku latach zycia bez picia
                                                alkoholu,wiekszosc alkoholiczek szczegolnie tych w tzw. latach
                                                przedemerytalnych,jak eska,zatracaja poczucie rzeczywistosci i
                                                zaczynaja wymazywac z pamieci,banalizowac i trywializowac
                                                swoje "osiagniecia" z czasow picia?
                                                Jak to jest u AA-owcow? Czy w wypowiedziach alkoholiczek na
                                                mittyngach mozna zaobserwowac cos podobnego?

                                                • yuraathor Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 29.11.09, 20:57
                                                  jako aowiec odpowiem Tranzycie
                                                  dziewczyny w AA to jakas jedna szósta, pieknieją trzeźwiejąc.
                                                  zauważylem po róznych grupach latając że przychodzą wystraszone, zwykle na
                                                  początku umniejszaja swoje picie,jako takie prawie alkoholiczki się
                                                  przedstawiają a potem wychodzi jak było naprawdę.

                                                  zdarza się że zmieniają co rusz zeznania a potem wychodzi że po prostu jeszcze
                                                  pic nie przestały.

                                                  nie wiem jak ma ta pani na e , która tak Cię zajmuje
                                                  • tranzyt.08 Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 29.11.09, 21:45
                                                    yuraathor napisał:
                                                    > zdarza się że zmieniają co rusz zeznania a potem wychodzi że po
                                                    prostu jeszcze pic nie przestały.

                                                    > nie wiem jak ma ta pani na e , która tak Cię zajmuje

                                                    Yuraathor,a ty wchodzac na forum czym sie zajmujesz,czytasz...?
                                                    Bo ja czytam to forum od roku 2005.Nie czytam oczywiscie
                                                    wszystkiego,ale posty stalych bywalcow z lat 2005/06/07...
                                                    ktorych "znam".Pamietam do dzisiaj,mniej wiecej,co ktos pisal
                                                    osobistego na swoj temat.I jezeli sie to nie zgadza w 100 procentach
                                                    z dzisiejszym stwierdzeniem,to porownuje i pytam.
                                                    Pytam,czy jeszcze jest przy zmyslach:)

                                                  • darekwolf Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 30.11.09, 08:09
                                                    ja spotkalem jakby dwa rodzaje mitologow alkoholizmu:
                                                    sam sie niestety do nich nie zaliczam.........moze szkoda, byloby
                                                    ciekawiej .
                                                    rodzaje :
                                                    1--umniejszaja swoje pijackie dokonania ,zeby bron boze nikt nie
                                                    pomyslal ,ze to pospolity alkoholizm.jesli juz to jakis
                                                    nadzwyczajny. lub paradoksalnie eskaluja swoja przeszlosc, by wykazac
                                                    sie ogromem wysilku i hartu ducha na potrzeby trzexwiennych
                                                    rekolekcji.
                                                    2--raz umniejszaja, raz eskaluja , zaleznie od efektu jaki chca
                                                    uzyskac w danym momencie. najczescie jest tak jak pisal Yura.

                                                    jest jeszcze trzecia podgrupa. ktora ulega zwyklej niepamieci i
                                                    konfabulacji, ale jest to poza ich swiadomoscia niejako. cos w
                                                    rodzaju sklerozy kreatywnej, albo demencji twórczej.

                                                    tak bym to okreslil.
                                                    temu wlasnie wszystkiemu sluzyly pewne "wypracowania" na terapii.
                                                    zeby psycholog, terapeuta, reszta grupy mogla wyciagnąć wnioski dla
                                                    siebie. wnioski dwojakie. pierwszy-wszyscysmy podobni ,choc zupełnie
                                                    inni. drugi wniosek: ktos tu cos kręci, albo-już nie. na mityngach
                                                    zamknietych gdzie grupa dobrze sie już zna /pomijam komety
                                                    przelatujace raz i nigdy potem/-jest podobnie. w pracy ze
                                                    sponsorem chyba tez....ale tego akurat nie wiem z wlasnego
                                                    doswiadczenia. raczej z rozmow z kumplami.
                                                    najwieksze nieporozumienie jakie sie czesto wkrada na roznych
                                                    forumowych i nie tylko pogawędkach.polega na tym ,ze terapia,
                                                    mityngi, maja sluzyc snuciu opowiesci grupowych, opowiesci
                                                    tragicznych. ku dzieleniu sie doswiadczeniem i inne tego typu
                                                    banialuki. a zaraz potem kolejnym nieporozumieniem jest tak
                                                    zwane "pranie mozgu" itp. nikt nikomu mozgu prac juz nie
                                                    musi.bo mozg alkoholika jest wyprany. opowiesci takie czy
                                                    inne...maja sluzyc temu co opowiada. jako lustro. obrazowo mi to
                                                    kiedys wyjasnil jeden aowie nawiedzony. ale calkiem fajny.:
                                                    mityng to takie miejsce gdzie kazdy kazdego widzi, ale kazdy
                                                    powinien miec wlasne "lusterko" przed soba, zeby mogl zobaczyc
                                                    to, co widza inni.
                                                    jak w starej mądrosci ludowej: "jak cie widza , tak ci pisza".
                                                    bo to i prawda.
                                                    hej tranzycie..........juz nie szukaj dziury w calym, przyjmij
                                                    kazda opowiesc "tu i teraz"........bo kontekst sprzed lat 4 ,
                                                    jest kompletnie bezuzyteczny dzisiaj.
                                                    jak w tym wierszu francuskim:

                                                    ..."ty, Echo, co głos wracasz skory
                                                    gdy pomknie nad strumienia biegi
                                                    mów, gdzie są piękne dawne pory
                                                    ach, gdzie są niegdysiejsze śniegi..."


                                                  • tranzyt.08 Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 30.11.09, 12:19
                                                    darekwolf napisał:
                                                    dwa rodzaje mitologow alkoholizmu:

                                                    > rodzaje :

                                                    > 1--umniejszaja swoje pijackie dokonania,zeby bron boze nikt
                                                    nie pomyslal ,ze to pospolity alkoholizm.jesli juz to jakis
                                                    > nadzwyczajny. lub paradoksalnie eska_luja swoja
                                                    przeszlosc(...)

                                                    > 2--raz umniejszaja, raz eska_luja, zaleznie od
                                                    efektu jaki chca uzyskac w danym momencie(...)

                                                    > jest jeszcze trzecia podgrupa. ktora ulega zwyklej
                                                    niepamieci i konfabulacji, ale jest to poza ich swiadomoscia
                                                    niejako. cos w rodzaju kreatywnej, albo demencji twórczej
                                                    .


                                                    Kreatywny ten Twoj podzial.Szczegolnie podgrupa:"eskaluj".:)

                                                    darekwolf napisał:
                                                    > hej tranzycie..........juz nie szukaj dziury w calym, przyjmij
                                                    > kazda opowiesc "tu i teraz"........bo kontekst sprzed lat 4 ,
                                                    > jest kompletnie bezuzyteczny dzisiaj.

                                                    Popelniasz tu blad,twierdzac,ze wytykanie nonsensow(wbielanie
                                                    prawdziwej przeszlosci alkoholowej)jest bezuzyteczne.
                                                    Uwazam wrecz przeciwnie,to moze byc bardzo pomocne w powstrzymaniu
                                                    od powrotu do picia.Powrot w czynny alkoholizm grozi caly czas
                                                    kazdemu alkoholikowi,a szczegolnie tym,ktorzy "przepoczwarzaja" sie
                                                    we wlasnych wyobrazeniach,stopniowo,powoli i czesto skutecznie,ze
                                                    scierki alkoholowej najpierw w pijaczke,potem w polpijaka,
                                                    cwiercpijaka...na koncu w przesadzajacego z ilosciami smakosza.Stad
                                                    juz nie daleko do stwierdzenia,ze bylo sie calkiem normalnym...

                                                    Alkoholik nie powinien zapominac,ze jest alkoholikiem,a do tego
                                                    miedzy innymi sluzy uczeszczanie na mittyngi AA-owskie.
                                                    Sa i tacy,ktorym wystarcza forum,tak sadze.
                                                    To na tyle.Najlepszego!:)
                                                  • e4ska Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 01.12.09, 20:13
                                                    Panowie...
                                                    Może by tak dodać: od szóstej klasy na anticolu?

                                                    Pan od wystawiania zaświadczeń dla zaszczutych pijaczek zauważył:
                                                    zauważylem po róznych grupach latając że przychodzą wystraszone, zwykle na
                                                    początku umniejszaja swoje picie,jako takie prawie alkoholiczki się
                                                    przedstawiają a potem wychodzi jak było naprawdę.

                                                    zdarza się że zmieniają co rusz zeznania a potem wychodzi że po prostu jeszcze
                                                    pic nie przestały.

                                                    nie wiem jak ma ta pani na e , która tak Cię zajmuje


                                                    Święte słowa!
                                                    Własnie wróciłam z wyjazdu, podczas którego spożyłam stosowną ilość stosownego
                                                    trunku, jako że od zawsze (tzn. od czterech lat ponad) jestem w stanie
                                                    bezpiecznie spożyć zwyczajową, na mnie przypadajacą dawkę. Czy to ziółka na
                                                    kaszel, czy krople pokrzywowe, czy czekoladka z rumem, czy lampka szampana, czy
                                                    tyle, ile mogę i ile chcę... Ponadzwyczajowa dawka jest dla mnie śmiertelnie
                                                    niebezpieczna.

                                                    Dziś mam więc dopiero drugi dzień abstynencji ;-))) I nic mi nie jest... głodów
                                                    żadnych, żadnych pragnień niecnych.

                                                    W drodze powrotnej do miasta obmyślałam kreację sylwestrową. Będę miała jeżyka w
                                                    odcieniach niebiesko-fioletowych, klipsy srebrne z szafirami, potem - góra
                                                    obcisła, dół zwiewny, coby fruwał... buciki - widziałam... przeczuwałam, że mi
                                                    będą potrzebne... w stylu blisko flamenco, czarne, solidna twarda podeszwa,
                                                    obcas nieduży, zgrabny,wypośrodkowany, paski dobrze mocujące przy kostce...
                                                    (buciki powinny jeszcze być, bo drogie). Ciemne paznokcie. W prześwitach
                                                    nalepiony motyw ulubionego mojego kwiatu w fiolecie i błękitach. Czerń, srebro i
                                                    niebieskie blaski.

                                                    Na balu będę bez męża, gdyż mąż pracuje. Z grupą moich przyjaciół - moich
                                                    kochanych, serdecznych i bliskich.

                                                    Będę tańczyć, spiewać i... rozmawiać. Będę z ludźmi, których szanuję, za którymi
                                                    tęsknię, gdy dłużej nie widzę.

                                                    Dla formy - od jutra obowiązkowo godzina pływania - co drugi dzień, może
                                                    częściej. Soki warzywne. Zielona herbata. Minimum kawy.

                                                    Przewiduję: szampan w momencie kulminacji, 70 gram wina z wodą mineralną na całą
                                                    imprezę.

                                                    Tę informację o mojej bezpiecznej ilości podaję dla tych, którym nie odpowiada
                                                    całkowita abstynencja.

                                                    Alkoholicy mogą cieszyć się pełnią życia. Uwielbiałam się bawić - i nie
                                                    zmieniłam zapatrywań. Kocham ludzi - a oni mnie (nie wszystkich i nie wszyscy).

                                                    Dodam jeszcze dla szczególnie zainteresowanych, że obecny mój poziom "nałogu"
                                                    jest o wiele wyższy niż w klasie piątej - powiedziałabym, że utrzymuje się na
                                                    poziomie klasy maturalnej.

                                                    Osoby, które wybrały AA, nie powinny pić wcale. To jest poza wszelką dyskusją.

                                                    Zdrufki od strasznej kobiety... no bo w dodatku myślę, że zwyczajowo jakiś
                                                    sylwestrowy powzdycha do mojej straszności. Co mi wcale nie będzie przeszkadzać.

                                                    Heh :-)))
                                                  • e4ska Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 01.12.09, 22:50
                                                    Uprzejmie proszę o niezabieranie głosu w tematach pani... e...

                                                    Komentarze zostaw zastraszonym pijaczkom, którym urządzasz indywidualne mityngi.

                                                    Pokomentować to se możesz, jak mnie zobaczysz w swojej beczącej gromadce, panie
                                                    trzeźwy.

                                                    Na razie się nie wybieram. Powiem więcej - nie wybieram się w ogóle.

                                                    adieu.
                                                  • darekwolf Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 02.12.09, 08:48
                                                    e4ska napisała:

                                                    > Panowie...
                                                    > Może by tak dodać: od szóstej klasy na anticolu?
                                                    >
                                                    odrobina wiedzy nikomu nie zaszkodziła Esko........
                                                    facet ma taka konstrukcję psycho-fizyczną.........że alkohol
                                                    degeneruje go latami.
                                                    kobieta.........wrecz przeciwnie...trzy lata i po kobiecie.
                                                    p-lus opuchlizna na twarzy, która nie gdy nie zejdzie w
                                                    odróznieniu od męzczyzny. taki jest pijacki metabolizm. i do tego
                                                    pewne spowolnienie foniczne w rozmowach w realu.
                                                    to są ewidentne symptomy uzaleznienia kobiet..........czy sie komu
                                                    podoba , czy nie
                                                    to fakty
                                                    centralny układ nerwowy tym zarządza.........a nie żadna dusza
                                                  • e4ska Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 03.12.09, 11:46
                                                    Czemu ty wypisujesz takie głupoty? Jaka wiedza?

                                                    trzy lata i po kobiecie.
                                                    > p-lus opuchlizna na twarzy, która nie gdy nie zejdzie


                                                    Mam taką znajomą bliską, która pije ciągami od kilkunastu lat, ciągi tygodniowe,
                                                    kilka razy w roku, tragiczne. Jasna cera, bystre piękne oczy, twarz delikatna. A
                                                    jej córka, która w ogóle nie pije, abstynentka absolutna - wygląda, jakby
                                                    wczoraj suszyła kufle do rana.

                                                    Sama też do żadnej opuchlizny się nie przyznaję. Jeśli przytyję, rysy grubieją,
                                                    jeśli zrzucę parę kilo, mam subtelniejszą buzię.

                                                    Natomiast alkoholików i alkoholiczki cechuje inne nieusuwalne piętno: z ich
                                                    twarzy możesz łatwo odczytać idiotyzm, tępotę, nieuctwo, lenistwo, złość i
                                                    zwierzęcą agresję. Jakąś chamską bezczelność. Pospolita brzydota, spotęgowana
                                                    brakiem moralnych skrupułów. Tak - złość zaklęta w bruzdy i podkowy.

                                                    Obejrzałam w ostatnich miesiącach twarze pijackie. Filmik, który mnie dosłownie
                                                    zrzucił z fotela, wywołał strach i odrazę. Jakieś rozpaczliwe fotki...

                                                    Ale z przyjemnością patrze też na zdjęcia pięknych ludzi, którym zdarzyło się
                                                    zostać alkoholikami. Trzeźwymi i naprawdę szczęśliwymi.

                                                    I ja tam żadnych opuchlizn nie dostrzegam. Ani duchowych, ani cielesnych.

                                                    ;-)
                                                  • darekwolf Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 04.12.09, 12:32
                                                    e4ska napisała:

                                                    > Czemu ty wypisujesz takie głupoty? Jaka wiedza?
                                                    .......................
                                                    >> Obejrzałam w ostatnich miesiącach twarze pijackie. Filmik, który mnie
                                                    dosłownie
                                                    > zrzucił z fotela, wywołał strach i odrazę. Jakieś rozpaczliwe fotki...
                                                    >

                                                    nie wiem czy rozpaczliwe, bo nie ogladalem. ale podpisze sie pod
                                                    tym co pisalas o bruzdach niczym piętno na twarzy.
                                                    dotyczy to i Ciebie i mnie........chocbys nie wiem jak zaklinala
                                                    rzeczywistosc.
                                                    to nie zadna zaczepka.........to smutna konstatacja faktów.
                                                  • e4ska Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 04.12.09, 13:25
                                                    dotyczy to i Ciebie i mnie.

                                                    Nie, mnie nie dotyczy. Pisz o swojej bruździe, sorki, bruzdach.

                                                    Podobno trwałe bruzdy i opuchlizna powstają w wyniku działania anticolu czy
                                                    wszywek. Zapijanych - wysiada wątroba, nerki, a w przypadku dodawania do tego
                                                    psychotropów starej generacji - człowiek wygląda niby upiór.

                                                    W dodatku - kiedy się chodzi po dworcach kolejowych w zasikanych majtach -
                                                    nadweręża się pęcherz, wilka się dostaje - a to przeszkadza w sprawnym działaniu
                                                    układu wydalniczego, trucizna kumuluje się w organizmie...

                                                    Pierś obrzygana stygnie na wietrze, zaś płuca, ogrzewane jeno tytoniem, nie
                                                    dostarczają potrzebnej ilości tlenu, tkanka gębowa nabrzmiewa, wolne rodniki
                                                    śpiewają alewuja...

                                                    To po czymś takim już się na Don Juana nie ma co zgrywać, tudzież pijaczce
                                                    anticolowo-psychotropowej na piękność. Chyba że nocy - mocno bezksiężycowej :-)

                                                    Aha, i zeby ci nie było za blisko: piąta klasa to była moja świadoma inicjacja
                                                    alkoholowa. Nie będąc kształconą w terminologii terapeutycznej napisałam, jak
                                                    napisałam. Lecz chcoiazbyś pekał ze zlości: ja ze swoim nałogiem skończylam w
                                                    tempie ekspresowym - w odniesieniu do słynnych 30 lat, bez anticolu,
                                                    psychiatrów, psychologów, terapeutów, bez mityngowania, bez włażenia na głowę
                                                    rodzinie.

                                                    I mam z tego ogromną satysfakcję.

                                                  • darekwolf Re: alkoholizm kobiet--fakty , nie mity 05.12.09, 09:13
                                                    Specyfika problemów kobiet wynikających z nadużywania przez nie
                                                    alkoholu :


                                                    Zaburzenia psychiczne. U kobiet nadużywających alkoholu
                                                    powszechniejsze są zaburzenia psychiczne - głównie pod postacią
                                                    depresji, fobii, somatyzacji i niepokoju, a także obniżonej
                                                    samooceny, uczucia wyobcowania lub samotności. Częściej także zdarzają
                                                    się u nich próby samobójcze. Kobiety z problemami alkoholowymi częściej
                                                    też nadużywają innych środków psychoaktywnych.

                                                    Uszkodzenia mózgu. Obrazy mózgu uzyskane techniką rezonansu
                                                    magnetycznego pozwalają przypuszczać, że kobiety bardziej niż
                                                    mężczyźni są podatne na alkoholowe uszkodzenia mózgu
                                                    . Uszkodzenie
                                                    zdolności poznawczych, spowodowane trwającym wiele lat nadużywaniem
                                                    alkoholu, objawia się obniżeniem sprawności percepcyjno-ruchowych,
                                                    upośledzeniem procesów wzrokowo-przestrzennych, uczenia się i
                                                    zapamiętywania, abstrakcyjnego myślenia i rozwiązywania problemów.

                                                    Rak piersi. Istnieje sporo danych wskazujących, że zarówno
                                                    umiarkowane, jak i intensywne picie alkoholu zwiększa ryzyko raka
                                                    piersi. To hormony płciowe, szczególnie estrogeny mogą być czynnikiem
                                                    wywołującym raka sutka. Związek miedzy piciem a rakiem sutka tłumaczy
                                                    się faktem, że właśnie alkohol powoduje wzrost poziomu estrogenów.

                                                    Marskość wątroby. Związane z płcią różnice w podatności na
                                                    alkoholową marskość wątroby można odnieść do różnic w sposobie reakcji
                                                    na alkohol organizmu mężczyzny i kobiety. Pewne cechy procesów
                                                    biochemicznych zachodzących w organizmie kobiety mogą powodować większe
                                                    ryzyko destrukcyjnego oddziaływania alkoholu na tkanki
                                                    . Alkohol jest
                                                    substancją, która lepiej rozpuszcza się w wodzie niż w tłuszczach, a w
                                                    ciele kobiety jest więcej tkanki tłuszczowej i mniej wody niż w ciele
                                                    mężczyzny. Stąd stężenie alkoholu we krwi, przy wypiciu takiej samej
                                                    ilości, jest wyższe u kobiety niż u mężczyzny ważących tyle samo.
                                                    Również enzym, który znajduje się w żołądku i który to rozkłada alkohol,
                                                    jest u kobiety mniej aktywny, przez co z jej układu pokarmowego
                                                    przedostaje się więcej alkoholu do krwi. Dlatego uważa się, że
                                                    przyswajalność alkoholu a zatem ekspozycja tkanek na jego działanie jest
                                                    większa u kobiet niż u mężczyzn
                                                    .

                                                    Zaburzenia seksualne. Zaburzenia natury seksualnej mogą być czynnikiem
                                                    zwiększającym ryzyko pojawienia się problemów z piciem, ale tez
                                                    odwrotnie – picie może być przyczyną zaburzeń seksualnych. itd etc
                                                  • e4ska Re: alkoholizm kobiet--fakty , nie mity 05.12.09, 10:08
                                                    Zaburzenia psychiczne. U kobiet nadużywających alkoholu
                                                    > powszechniejsze są zaburzenia psychiczne - głównie pod postacią
                                                    > depresji, fobii, somatyzacji i niepokoju, a także obniżonej
                                                    > samooceny, uczucia wyobcowania lub samotności. Częściej także zdarzają
                                                    > się u nich próby samobójcze. Kobiety z problemami alkoholowymi częściej
                                                    > też nadużywają innych środków psychoaktywnych.

                                                    Itd.

                                                    Znaczy - sugerujesz, że używam środków psychoaktywnych i mam depresję???? Raka
                                                    piersi i zaburzenia seksualne?

                                                    Chciałbyś, drogi Wolfie, bardzo chciałbyś... ale widzisz, za krótko piłam, żeby
                                                    mi się co stało niemiłego.

                                                    Kobieta. Ale nie ta.

                                                    Heh :-)))))
                                                  • darekwolf Re: alkoholizm kobiet--fakty , nie mity 05.12.09, 10:29
                                                    ja nic nie sugeruje.........zacytowałem tylko pewien zasób
                                                    informacji w mikroskrócie......i jak sama wiesz, gdyby wszystkie
                                                    opisane powikłania u jakiejs kobiety wystapiły jednoczesnie..to by
                                                    była już nieboszczka.
                                                    poprostu dla kobiet.......czas, fizycznośc zewnetrzna, naduzywanie
                                                    alkoholu latami, psychika i wiele, wiele innych składników są
                                                    mniej dotkliwe niż dla facetów.
                                                    to biologia naszego organizmu.
                                                    niepotrzebnie bierzesz osobiscie wszystko co jest napisane o
                                                    kobietach . co dziwnego w tym, że jako alkoholicy jestesmy tacy
                                                    jacy jestesmy?
                                                    inni już nie będziemy.........chocbys sie zapierała nogami i rekoma.
                                                    czasu nie cofniesz, swej twarzy nie zmienisz/ nawet operacja
                                                    plastyczna w tym nie pomoże/ to fakty.
                                                    ja sie pogodziłem z tym ,że głos mam ordynarnie przepity, niczym
                                                    Himilsbach. że na twarzy pozostały mi takie,a nie inne zmarszczki
                                                    mimiczne, że miewam takie ,a nie inne probemy zdrowotno-psychiczne
                                                    związane bezpośrednio z alkoholizmem.
                                                    znam sposo kobiet alkoholiczek niepijących i do głowy mi nie
                                                    przychodzi oceniac je po pewnych cechach. ale gdyby , która
                                                    usiłowała "wybielać" powierzchowność i przeczyć faktom. to bym
                                                    sie tylko usmiał do łez.
                                                    bo tak własnie jest...Ty Eska usiłujesz przeczyć wszystkiemu, co
                                                    mogłoby ustawić Ciebie w jakimś niekorzystnym
                                                    świetle...niekorzystnym wedle Twoich, niezrozumiałych mi kryteriów.
                                                    to tak...........jakby kulawy do końca zycia wmawiał innym, ze
                                                    on tak sobie kuśtyka , bo ma taki kaprys.
                                                    ja kulawych traktuje jak kulawych.........czyli jak niekulawych.
                                                    i tyle
                                                  • darekwolf Re: alkoholizm kobiet--fakty , nie mity 05.12.09, 10:32
                                                    errat -* bardziej dotkliwe . miało być
                                                    ot taki lapsus, gdy sie pisze szybko i zmienia podmiot z
                                                    orzeczniem
                                                    heya Eska........Ty się nie bulwersuj
                                                    ino podziwiaj swoje zmarszczki i dziury w mózgu.
                                                    wiesz co by było, gdybyś miała mniej perfekcyjny mózg?
                                                    lub nieco była w młodości brzydsza?

                                                    to se wyobraź.......i się ciesz z tego co masz.
                                                    heya
                                                  • e4ska Re: alkoholizm kobiet--fakty , nie mity 05.12.09, 10:52
                                                    Wolfie.
                                                    Są różni ludzie i są rożne rodzaje alkoholizmu. Chamy, tchórze, kłamcy,
                                                    złodzieje, oszuści - i grzesznicy w normie. Alkoholizm nikogo nie zrównuje. Ja
                                                    to ja, a ty - to ty.

                                                    Tak, znam kobiety, które np. rozpiły się po przejściu na przedwczesną emeryturę.
                                                    Styl picia - tabletki od pana psychiatry popijane gorzałą. Depresje wprost
                                                    odjazdowe, urojenia, bezmyślność, tępota, chorobliwa agresja.

                                                    W czasie mojego ostatniego wyjazdu rozmawiałam przy stole z osobą medycznie
                                                    kompetentną. Chodziło o ogłupianie starszych pacjentów psychotropami. To
                                                    przekleństwo - ta wiara w pigułki uspokajające, wypogadzające. Ojciec mój
                                                    zemdlał kiedyś, zabrało go pogotowie. W niedzielę tato był OK, a w poniedziałek
                                                    - po nafaszerowaniu - ledwo nas poznawał, bredził. Szybko go zabraliśmy do domu.

                                                    Dlatego jestem bardzo przeciwna metodom "nienaturalnym". Przeciw mieszankom
                                                    działającym na mózg. Przykłady ogłupienia psychotropowego zdarzają się i na
                                                    forach ;-) Bo czy alkohol faktycznie takie dziury w mózgu czyni? Mój pradziad
                                                    syberyjski podobno wypijał dzień w dzień szklaneczkę spirytusu, a był bardzo
                                                    mądrym gościem. Do końca swoich dni.

                                                    Co innego, gdy ktoś ma autentyczne problemy - nerwice, depresje, uzależnienia
                                                    czynnościowe - pozaalkoholowe przede wszystkim. Ale jak kto dobrze się czuje -
                                                    niech sobie radzi po swojemu.

                                                    Po zakończeniu picia pierwsze, co zrobiłam - popielgrzymowałam po lekarzach. Od
                                                    dentysty począwszy, na gastrologu skończywszy. No to jakoś leci :-)
                                                  • darekwolf Re: alkoholizm kobiet--fakty , nie mity 05.12.09, 11:37
                                                    Ty sie przedewszystkim Eska boisz.
                                                    to widać, słychac i czuć
                                                    boisz się: co ludzie powiedzą..........to taka metafora.
                                                    a ludzie.............powiedzieli już dawno temu i prawde mówiąc
                                                    mają zupełnie "gdzieś" , czy my pijemy, czy nie.
                                                    to jst tylko nasz sprawa.......nikogo więcej
                                                    nawet nie naszych bliskich.
                                                    nasza..........no i naszego sumienia.

                                                    zbyt duzo poswięcasz uwagi innym Eska w swych rozmowach w realu/
                                                    jak sama twierdzisz/.psychotropy?
                                                    a Ciebie one obchodza
                                                    terapie?........a na co Ci one?
                                                    mityngi i inne uduchowione gadżety?.......sa Ci przecież zbędne.
                                                    wiesz jak to się nazywa?
                                                    zasłona dymna.........."bede się zajmować wszystkimi......byle nie
                                                    samym sobą"
                                                    tak to wygląda.
                                                    i powiem Ci Eska........że na przetsrzeni 4 / a może
                                                    trzech? / ........jesteś ciagle w tym samym miejscu.
                                                    te same akcenty
                                                    ta sama bezradność
                                                    i ten sam pazur.........skierowany na wszelki wypadek na zewnatrz.
                                                    to sie nazywa stan zagrożenia urojonego........i nie jest to
                                                    żaden atak z mojej strony. żadna napaść. żadne zuchwałe
                                                    pierdzielnie.
                                                    to........cos w rodzaju empatii z mojej strony.
                                                    nicego nie naprawisz Eska w swoim zyciu.........pisując tutaj
                                                    swoje błyskotliwe texty i eseje.
                                                    niczego!
                                                    masz potencjał
                                                    masz niebanalną inteligencje
                                                    masz doswiadczenie zapewne
                                                    ale te trzy cechy......w takiej formie w jakije ich używasz na
                                                    forum. uzywasz ich na "własną zgubę"........stajesz się coraz
                                                    mniej wiarygodna
                                                  • e4ska Re: alkoholizm kobiet--fakty , nie mity 05.12.09, 11:29
                                                    ja sie pogodziłem z tym ,że głos mam ordynarnie przepity, niczym
                                                    Himilsbach. że na twarzy pozostały mi takie,a nie inne zmarszczki
                                                    mimiczne, że miewam takie ,a nie inne probemy zdrowotno-psychiczne
                                                    związane bezpośrednio z alkoholizmem.


                                                    Jesteś, Wolfie, interesujący.

                                                    Co do zmarszczek - naprawdę, nie mają one związku z alkoholizmem. Starzejemy się
                                                    - oczywiście, wolniej niż reszta świata, bośmy się solidnie konserwowali.

                                                    :-)))
                        • darekwolf Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 28.11.09, 13:35
                          gdy pisze o jakims "dnie" mam przed oczami swoje.
                          i doskonale rozumiem ,że dno jest takie , jaki jest dany czlowiek.
                          nawet wiem, ze takich "dennych" momentow w zyciu bywa z
                          reguly kilka.
                          moje dno.........to nie delira co mnie dopadla jak stara kur**
                          impotenta, to nie jakies peregrynacje ekonomiczne, nie zdrowie
                          pijackie , a raczej jego brak.
                          moje dno.........to wyautowanie z zycia rodziny, degeneracja
                          zawodowa, i autentyczne poczucie ,ze spierd**** sobie co najmniej
                          kilkanascie lat zycia. nie tylko zreszta sobie.
                          jak si obejrzalem w lustrze ktoregos tam dnia po ostatnim
                          piciu.wygladalem jak szmata. jakbym mial 60 lat
                  • ja.aja Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 28.11.09, 15:51
                    e4ska ja opisałam swoją metodę,to co mnie pasowało i to co mnie
                    pozwoliło się pozbierać.Dla innych może być to niewystarczające,nie
                    do przyjęcia,śmieszne,niezrozumiałe...itd itp.Dla mnie dnem nie była
                    ziemista cera,ale upokorzenie związane z ciągłym żebraniem o
                    papierosa,dyskomfort z duszącym kaszlem(ledwo weszłam do
                    kina,urzędu,auta,sklepu a dusiłam się,czerwieniłam,zalewałam
                    potem),poczuciem uwięzienia.Miałam serdecznie dość palenia,co nie
                    znaczy że przez następny rok nie płakałam(dosłownie)z tęsknoty za
                    papieroskiem..Czułam się jakbym straciła przyjaciela.I tak
                    przyplątały się leki..
                    Roztrzaskanie się o dno nie jest jedynym sposobem pozbierania
                    się.Każdy musi szukać swojego sposobu.
                    W depresji też długo tkwiłam,o jakże cierpiałam,błądziłam w
                    mroku,umierałam za życia,no dno!Ale paradoksalnie taki stan dawał mi
                    pewną korzyść,którą musiałam sobie uświadomić,by
                    powiedzieć "przyjaciółce" pa pa.
                    Zapomniałam o kompulsywnych zaburzeniach odżywiania,które też można
                    potraktować jako uzależnienie..od którego jednak nie do końca jestem
                    wolna.
                    A co się kryje pod grubymi warstwami tych problemów to już zupełnie
                    inna bajka.
                    Nie oczekuję od męża całkowitej abstynencji.Mnie samej trudno sobie
                    to wyobrazić,tak tak.Ale nie wiem czy jest możliwe by się ograniczył
                    do kilu piw tygodniowo..Cała ta historia będzie miała jakiś ciąg
                    dalszy,się zobaczy jaki.Pozdrawiam
                    • e4ska Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 28.11.09, 18:01
                      Ajku, nie ma sposobu takiego, żeby w czasie kilku dni odpowiedzieć sobie: aha,
                      powinnam postąpić w kolorze żółtym, a nie zielonym. Nasza przeszłość nabiera
                      sensu dopiero wtedy, gdy ją sobie łączymy z następstwami. W stylu: Gdyby Gajusz
                      Juliusz Cezar postąpił troszkę wyżej, zamiast troszkę niżej... to wtedy Serbowie
                      wygraliby IV wojnę światową.

                      Ważne, że nie palisz, że w ogóle stanęłaś psychicznie w postawie godnej homo
                      sapiens
                      , a co będzie dalej? Cóż, z mężem, który popija w trakcie terapii..
                      ani na niego donieść, ani nie donieść... ;-))) po prostu: powiadomić ośrodek o
                      fiasku ich metod leczniczych.

                      Masz nadzieję, że pójdzie na zamkniętą? ale jak on z przekory terapeutom pije?
                      Nie powiesz, nie porozmawiasz? To jeszcze gorzej.
                      Może faktycznie wybierz się do ośrodka terapeutycznego i powiedz, co się dzieje.
                      W końcu ci ludzie BIORĄ PIENIĄDZE ZA LECZENIE. Im mąż nie naskoczy tak szybko,
                      bo jakby co, to mają do pomocy szybką pomoc służb itp.

                      Jeśli dla męża i tak rodzina zobojętniała, nic nie tracisz. A jak nie jest
                      obojętna, to i takie posunięcie - walki w imię twojego dobra - musi tobie wybaczyć.

                      Leczenie pijaków to ogromne pieniądze i nie ma co olewać cudzych obowiązków. Po
                      to mąż ma opiekę specjalistów, żebyś ty miała spokój.

                      A że można wygrać ze słabością - sama sobie jesteś najlepszym przykładem.

                      No to ja dalej do obowiązków człowieka trzeźwego. Pijak ma lepiej, bo sobie
                      tylko leży i rozmyśla, a my? Heh.
                      :-)
                      • ja.aja Re: Pytanie do uczęszczających na AA i innych 28.11.09, 20:27
                        nie ma sposobu takiego, żeby w czasie kilku dni odpowiedzieć sobie:
                        aha,
                        > powinnam postąpić w kolorze żółtym, a nie zielonym. Nasza
                        przeszłość nabiera
                        > sensu dopiero wtedy, gdy ją sobie łączymy z następstwami
                        e4ska i tu uchwyciłaś kwintesencję zmiany,która we mnie zaszła,a
                        która bardzo mi odpowiada,najzwyklej w świecie jest przyjemna,bo
                        wiem że mogę sama tworzyć i formować swoją przyszłość.Nie upieram
                        się,że zielone rozwiązanie będzie strzałem w 10,bo jutro może się
                        okazać,że okoliczności się zmieniły i to fioletowe zwycięża..
                        Taaa,można by spędzić życie na gdybaniu,a gdybym trochę w prawo a
                        nie w lewo,a gdybym nogi jednej i drugiej nie goliła to mąż mój
                        myślałby żem facet i teraz bym się z pijakiem nie użerała..;)
                        Mąż nie pójdzie na zamkniętą,za bardzo boi się utraty pracy.Na
                        rodzinie mu zależy.Wiedzę teoretyczną może zdobywać w
                        nieskończoność,ale to nie studia..Skoro jego nie stać na konkretny
                        ruch to chyba ja muszę to zrobić,tyle że z jego perspektywy będzie
                        to ostry kopniak w tyłek.Życzy sobie bym o niego zadbała to proszę
                        bardzo..Terapeuci męża nie dość że biorą pieniądze za swoją pracę,to
                        być może autentycznie się wysilają by mu pomóc..a on co?,on zdobywa
                        wiedzę teoretyczną..Nawet jeśli z tego wyjdzie to nie wiem czy będę
                        chciała być...z dzieckiem..jedno już mam,które z racji swego wieku
                        ma pełne prawa do bycia niedojrzałym i niesamodzielnym;na kim mam
                        się w razie potrzeby oprzeć,na kijku od storczyka???Nawet na tą
                        terapię poszedł naciskany przeze mnie,gdy miałam dość
                        odbierania "skruszonego"pyska z izby wytrzeżwień,codziennych
                        kłótni,irracjonalnych oskarżeń,wyzwisk,upokarzania..
                        Tak,można wygrać ze słabościami,wszystko mozna,takie banalne,takie
                        proste,a takie trudne,ale jednak możliwe.W wyżej opisanym "cieple"
                        domowego zacisza mocowałam się ze swoim mężem,dojrzewałam do
                        zerwania z własnym nałogiem,chroniłam dziecko,pracowałam,dbałam o
                        dom..Bez popadania w samozachwyt i poczucie mocy(skromność i pokora
                        wobec samego siebie też jest ważna)piszę,że da się,ale dlaczego
                        jednym się udaje innym nie tego nie wiem..
                        Dobrej nocy
                        • e4ska Prawo do orgazmu 28.11.09, 21:09
                          piszę,że da się,ale dlaczego
                          jednym się udaje innym nie tego nie wiem..


                          Ajku... ej-no :-)

                          Tyle że... postaw sobie problem następująco: po jakim czasie się innym udało? Po
                          dziesięciu latach? Po piętnastu latach? Po dwudziestu? I więcej?

                          I weź pod uwagę, że wielu alkoholików - mimo swego nałogu - utrzymywało rodzinę.
                          Pili, piiiiliiii... ale kasę na dom dawali. Martwili się - na ile ich było stać
                          - o to, żeby żona i dzieci mogły żyć w bezpieczeństwie socjalnym, a ich dzieci
                          zdobywały wykształcenie. Na czterech, ale kasa w zębach - braknąć nie mogło.

                          Najpierwsze - patrz: z czego masz chleb. Tak mawiali bardzo bardzo starzy ludzie
                          - jak ich zachowałam w pamięci. Patrzaj, z czego masz chleb.

                          A reszta - ułoży się.

                          Kobiety współczesne wywalczyły sobie prawo do orgazmu. Podobno, jak zmyślają
                          seksuolodzy, nasze prababki nie wiedziały, co to takiego. Ja w swojej oporności
                          wobec osiągnięć myśli psychologicznej, jestem zdania, że dawniejsze kobiety były
                          o wiele bardziej bezwzględne zarówno w domaganiu się kasy na dzieci, jak też w
                          kwestiach orgazmu.

                          Tak też się uśmiechnij - bądź egoistyczna...
                          Nie ma co się martwić na zapas.

                          Po przemyśleniu rowerowym twojego problemu, co polega na: Gdybym ja... to akurat
                          dzisiaj - ja bym poszła i powiedziała. Nie na mityng, ale do terapeutów. Bo jak
                          będziesz ukrywała problem, to...
                          gdzie potem pójdziesz? Na policję?

                          ale ja - to jest moje usposobienie... a ktoś może rozumować całkiem inaczej.

                          Cokolwiek zrobisz - trzymam mocno kciuki.
                          • ja.aja Re: Prawo do orgazmu 30.11.09, 01:16
                            Dziękuję Ci serdecznie e4ska :)Sprawa terapii sama się
                            rozwiązała,mąż zrezygnował..Jakoś to będzie,ale to "jakoś"znaczy że
                            zrobię wszystko by było jak najlepiej dla mnie i dla
                            dziecka,amen.Śpij dobrze i również powodzenia!
                            • e4ska Re: Prawo do orgazmu 01.12.09, 22:44
                              Wcale mnie to nie ucieszyło... z tą rezygnacją męża z terapii.

                              Sama jesteś silna i odpowiedzialna, jednak - zanim sprawy ułożą się, minie
                              wielki czas. Zauważ - rozstrzygają się sprawy rodzinne, sprawy emocjonalne -
                              miesiącami, latami... Ludzie rozstają się, wracają do siebie, próbują jeszcze
                              raz, niby tak samo, a inaczej.

                              Nie umiemy tutaj, na forum, dać ci jakiejkolwiek wskazówki oprócz banalnych:
                              bądź wytrwała, bądź silna.

                              Strasznie trudno o dobrego męża, o dobrego odpowiedzialnego towarzysza życia.
                              Pytamy - czy to alkohol, czy charakter?

                              Chciałabym, abyś napisała o was coś optymistycznego. Wydaje mi się, że jeśli
                              poszukasz, to znajdziesz.

                              Mnie się udało rzucić nałóg dość szybko... jest zatem nadzieja, że i tutaj nie
                              potrzeba latami wyglądać na poprawę. Ale kilka miesięcy cierpliwości,
                              sprawdzania - to jest czas konieczny.

                              Chyba jednak poszłabym do tych terapeutów, Ajku... nie po to, aby kogo zmuszać
                              do terapii, ale żeby rozeznać się w prawie administracyjnym - dla twojego i
                              dziecka bezpieczeństwa. Żeby wiedzieć, czy i na jaka pomoc ewentualną możesz
                              liczyć - w razie niedostatku, czego absolutnie nie życzę, ale... strzeżonego...

                              serdecznie, Eska.

                              PS Idiotycznymi wpisami nie przejmuj się. Niech se piszą.
                              • ja.aja Re: Prawo do orgazmu 02.12.09, 15:51
                                Tak,odnośnie zabezpieczenia dla mnie i dziecka na pewno o to
                                zadbam.Nie bojąc się i mając grunt pod nogami inaczej bedę patrzyła
                                na męża.
                                Znajdzie się coś optymistycznego..Jakiś czas temu schowałam własne
                                negatywne emocje i urazy do kieszeni i zaproponowałam
                                rozmowę,czule,delikatnie,bez jakichkolwiek oskarżeń..Mąż był
                                zachwycony moim zachowaniem,ale do rozmowy nie doszło,bo
                                stchórzył..On chce wrócić do tego co było kiedyś,czuje się oszukany
                                że się zmieniłam,że poszłam do przodu,boi się kroku do przodu,boi
                                się zmiany.
                                I to moje zachęcenie do rozmowy,z gruntu pozytywne było jak
                                wsadzenie kija w mrowisko.Od tamtej pory zaczęły się nieustanne
                                kłótnie.Tyle że te kłótnie nie mają na celu dokuczania
                                sobie,złośliwego dobijania siebie nawzajem,nie świadczą o
                                nienawiści.To wyraz chęci dogadania się,zrozumienia,tyle że
                                wydzieramy się w różnych językach,obojgu nam zależy na sobie i to
                                jest pozytywne:)Jemu zależy i na mnie i na rodzinie.I to jest
                                optymistyczne:) Również to,że jasne jest że on za Chiny nie ruszy z
                                miejsca bez terapii i to niekoniecznie w AA,a może nawet byłoby
                                lepiej gdyby terapię poprowadził po prostu psycholog,może pod kątem
                                jego dzieciństwa i młodości,gdzie w domu szalał ojciec pijaczyna.
                                Mój mąż musi dostać kopa w dupę.A ja pomijając jego picie muszę go
                                zaakceptować takim jaki jest,jeśli oczywiście będę chciała z nim być.
                                On natomiast od siebie musi zacząć wymagać chęci by coś ze sobą z
                                robić,nie tylko gadać,ale działać,działać i jeszcze raz działać.
                                Banalne nie banalne,rady bardzo dobre.I nie tylko rady,też
                                opisywanie własnych doświadczeń czy próba ukierunkowania na bardziej
                                optymistyczne myślenie.Ja też pewnie piszę banalnie i co z tego?:)
                                Mądra jesteś i silna e4ska..
                                P.S. A to są tu jakieś idiotyczne wpisy??? Bo nie wiem,czytam tylko
                                Twoje:)

                                • aaugustw Re: Prawo do orgazmu 03.12.09, 20:06
                                  ja.aja napisała (do Eski):
                                  > P.S. A to są tu jakieś idiotyczne wpisy??? Bo nie wiem,czytam
                                  tylko Twoje:)
                                  __________________________________________________.
                                  To wielka szkoda, bo powinnas takze poczytac swoje...! :-(
                                  A... ;-)
                                  • ja.aja Re: Prawo do orgazmu 04.12.09, 10:32
                                    Moje wpisy nie są idiotyczne,przeciwnie.To ty je za takie uważasz,bo
                                    pewnie gdzieś ci tu na odcisk nadepnęłam.Co nie? Wskaż co w nich
                                    według ciebie idiotycznego,potrafisz?Pewnie tak,wymyślać każdy
                                    potrafi...
                                    Natomiast twoje słowa skierowane do mnie bezsprzecznie są idiotyczne
                                    i złośliwe.
                                    • aaugustw Re: Prawo do orgazmu 04.12.09, 16:23
                                      ja.aja napisała (do A...):
                                      > Moje wpisy nie są idiotyczne,przeciwnie.To ty je za takie
                                      uważasz,bo pewnie gdzieś ci tu na odcisk nadepnęłam.Co nie? Wskaż co
                                      w nich według ciebie idiotycznego,potrafisz?Pewnie tak,wymyślać
                                      każdy potrafi...> Natomiast twoje słowa skierowane do mnie
                                      bezsprzecznie są idiotyczne i złośliwe.
                                      ______________________________________.
                                      Czyzbym niechcacy uderzyl w stol...!? :-(
                                      A... ;-)
                                      • ja.aja Re: Prawo do orgazmu 04.12.09, 17:14
                                        Czyzbym niechcacy uderzyl w stol...!? :-(
                                        Traktuj to jak chcesz.W każdym bądż razie nie potrafiłeś wskazać cóż
                                        tak idiotycznego jest w moich wpisach.
                                        Są takie fajne słowa"nie dyskutuj z głupcem,bo ściągnie cię do
                                        swojego poziomu i pokona doświadczeniem".Zrozumiałeś?
                                        W tym wątku dostałam już co chciałam,a ty nie masz nic sensownego do
                                        zaoferowania.Bez odbioru
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka