Dodaj do ulubionych

Baclofene-ponoc nadzieja

10.12.09, 20:12
Lekarze kanadyjscy i francuscy maja wielka nadzieje na ten lek w leczeniu
uzaleznienia od alkoholu,wg statystyk we Francji jest:
13 milionow ludzi pijacych regularnie alkohol
7 milionow ma juz problemy zdrowotne,w pracy i zyciu codziennym
2 miliony alkoholikow
calkiem niezle
Obserwuj wątek
    • yuraathor Re: Baclofene-ponoc nadzieja 10.12.09, 21:28
      pierdu pierdu.
      to ile w końcu tych alkoholików tam jest???
      a baclofen to na kręgosłupowe bóle się stosuje.
      żona ma w apteczce.
      mi nie potrzebny bo ja chcę nie pić i mi to wychodzi calkiem nieźle od siedmiu
      lat przy wsparciu innych co chcą nie pić
    • e4ska Re: Baclofene-ponoc nadzieja 10.12.09, 23:00
      Tak, o baclofenie już było.
      Odsyłam do wątku:
      forum.gazeta.pl/forum/w,176,98094362,98228048,Re_Pigulka_z_niebieskich_migdalow_.html
      Cieszy mnie, że są ludzie poszukujący jakichś skuteczniejszych metod pomocy
      alkoholikom. Gdyby pomoc ludziom, którzy naprawdę nie chcą pić w opanowaniu
      głodu alkoholowego, byłoby mniej tragedii, mniej zdziczenia i mniej kasy na
      tasiemce odwyków.

      Oczywiście, dla karierowiczów, którzy czują się wielkimi z racji funkcji
      pełnionych w rozmaitych wspólnotach, dla zbijających kasę w branży leczenia
      alkoholizmu (leczenie, heh :-o), tego typu rozwiązanie wydaje się straszliwym
      zagrożeniem.

      Dobrze byłoby, gdyby cześć pieniędzy pochodzących z tzw. korkowego przeznaczyć i
      u nas na finansowanie badań naukowych. A nie tylko na izby wytrzeźwień.

      Konserwy - w nadmiarze spożywane - szkodzą. Miejmy nadzieję, że postęp i w tej
      dziedzinie dokona się - ku dobru wszystkich alkoholików.
    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Baclofene-ponoc nadzieja 01.06.10, 14:38
      Ostatnio w brytyjskim Observerze byl obszerny artykul o baclofenie i jego
      "wynalazcy". Dosyc ladnie udokomentowane i wyjasnione.a jesli chodzi o
      wynalazce, to sam mowi, ze poza odwykami i terapiami chodzil 7 lat do AA dwa
      razy dziennie- i nic, ciagle zapijal, baclofen mu pomogl wyeliminowac glod.
      Mowil tez, jakie przeszkody spotkal ze strony tradycyjnych terapeutow i aa,
      jedni przez perskeptywe utraty zrodla zarobku (przemysl odwykowy to wbrew pozorm
      wielki przemysl) natomiast AA to z tradycyjnego zacietrzewienia, niemal jak
      klasyczna sekta aa nie dopuszcza zadnych informacji z zewnatrz, bo "juz wie".
      • e4ska Re: Baclofene-ponoc nadzieja 02.06.10, 13:29
        natomiast AA to z tradycyjnego zacietrzewienia, niemal jak
        > klasyczna sekta aa nie dopuszcza zadnych informacji z zewnatrz, bo "juz wie".


        Niechby oni dzielili się takimi wiadomościami na mityngach - ze swoją wspólnotą.
        Ale pozostaje faktem, że wszelkimi siłami hamują postęp w leczeniu alkoholizmu.
        To jest niedobre, to jest niebezpieczne, a ludzie płacą za to zdrowiem, nieraz i
        życiem.

        Miejmy nadzieję, że środowiska naukowe, w tym koncerny farmaceutyczne, zajmą się
        wreszcie alkoholizmem. Co zresztą powoli się dzieje.

        Alkoholizm nie jest "chorobą" o identycznym przebiegu. Objawy podobne, ale
        podłoże inne. Dlatego farmakologiczne leczenie może skutkować w jakiejś grupie
        alkoholików.

        Ja byłabym usatysfakcjonowana, gdyby istniał lek zapobiegający ciągom. Dla osób,
        które napiły się, nie chcą pić na drugi dzień, jednak muszą, bo organizm
        wariuje. Nic by taki środek nie pomógł osobom, które po prostu chcą popijać
        kilka dni, co oczywiste.

        Tak więc - komu pasują mityngi i terapie, niech sobie robi, co mu pasuje. Ale po
        co wtrącać się do cudzego korytka i włazić tam z brudną racicą, żeby innemu
        nieszczęśliwemu paskudzić jadło? No bo ja też tak miałem... tak samo miałem,
        tak samiuteńko.


        Nikt nie miał tak samo.
        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Baclofene-ponoc nadzieja 02.06.10, 14:05
          AA nie pomaga przestac pic, AA jest dla tych co i tak juz nie pija.
          AA nawet nie jest dla tych, co chca przestac pic.
          AA tez nie jest dla tych, co zapili.
          Ktos, kto ma problem z piciem i przychodzi do AA nie znajdzie zrozumienia, co
          nawet widac po wpisach Jarasa, Augusta i innych- taki czlowiek zostanie odeslany
          "z powrotem" by pil dalej i zaliczyl tzw dno i wtedy wrocil, jak juz nie bedzie
          pil.

          Czlowiek, ktory ma problem z piciem i przyjdzie do AA i powie szczerze, co mu
          dolega, zostanie wysmiany przez "aktywistow", bo w AA sie nie pije. Tak wiec AA
          nie pomaga przestac pic, wedlug mnie.
          • aaugustw Re: Baclofene-ponoc nadzieja 02.06.10, 17:05
            beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
            > AA nie pomaga przestac pic, AA jest dla tych co i tak juz nie pija.
            > AA nawet nie jest dla tych, co chca przestac pic.
            > AA tez nie jest dla tych, co zapili...
            _______________________________________.
            Dla Programu AA nie mozna byc za glupim,
            dla Programu AA mozna byc za madrym...!!
            A...
        • aaugustw Re: Baclofene-ponoc nadzieja 02.06.10, 17:04
          e4ska napisała:
          > Niechby oni dzielili się takimi wiadomościami na mityngach - ze
          swoją wspólnotą.
          > Ale pozostaje faktem, że wszelkimi siłami hamują postęp w leczeniu
          alkoholizmu...
          > ... Miejmy nadzieję, że środowiska naukowe, w tym koncerny
          farmaceutyczne, zajmą się wreszcie alkoholizmem. Co zresztą powoli
          się dzieje.
          > Alkoholizm nie jest "chorobą" o identycznym przebiegu...
          __________________________________________________________.
          Moja trzezwoosc zawdzieczam Wspolnocie alkoholikow, tzw. AA.
          Nigdy nie spotkalem sie z czyms takim, zeby ktos tam, (cyt.):
          "wszelkimi siłami hamują postęp w leczeniu alkoholizmu...
          Nikt z aowcow nie wtraca sie w sprawy spoza Wspolnoty, o czym
          przestrzega Tradycja 10 AA, cyt.:
          "AA nie zajmuja stanowiska wobec problemow spoza ich Wspolnoty...".
          Na pewno jest to problem dla "koncernow farmakologicznych, (jak
          piszesz), skoro nie moga wynalezc lepszego sposobu od tego, jaki
          stworzyli zwyczajni alkoholicyw - AA...! ;-)
          A jak powaznie traktuje sie na swiecie Wspolnote AA, podam na
          przykladzie gdzie mieszkam... - Wlasnie dzisiaj otrzymalem
          informacje o tym ze pani minister d/s uzaleznien wyslala list
          pozdrawiajacy z okazji 75 lat Wspolnoty AA na swiecie...
          Pozdrawiam serdecznie: A... ;-)
          • pierzchnia Re: Baclofene-ponoc nadzieja 02.06.10, 19:20
            Nad czym tu dyskutować?
            Jeżeli taki lek istnieje, to trzeba zacząć go stosować, ale jak znam życie, to kolejny mit - panaceum -perpetuum mobile.

            PS
            Tak całkiem prywatnie muszę Wam zdradzić, że już od kilku miesięcy pracuję nad tym specyfikiem - w wielkim balonie...
          • wolfbreslau Re: Baclofene-ponoc nadzieja 04.01.14, 12:23
            aaugustw napisał:

            > e
            > A jak powaznie traktuje sie na swiecie Wspolnote AA, podam na
            > przykladzie gdzie mieszkam... - Wlasnie dzisiaj otrzymalem
            > informacje o tym ze pani minister d/s uzaleznien wyslala list
            > pozdrawiajacy z okazji 75 lat Wspolnoty AA na swiecie...
            > Pozdrawiam serdecznie: A... ;-)

            i to Ciebie tak rajcuje?
            ten tandetny poklask ?
            oj Guciek , Guciek. rozczarowujesz mnie....AA klepane po plecach przez niemicka ministerke zdrowia....Orwell i Hitler by sami tego nie wymyslili razem wzięci ;-)



            --
            trzeźwiejący bohater w pampersie
            • aaugustw Re: Baclofene-ponoc nadzieja 04.01.14, 15:05
              > aaugustw napisał:
              > A jak powaznie traktuje sie na swiecie Wspolnote AA, podam na
              > > przykladzie gdzie mieszkam... - Wlasnie dzisiaj otrzymalem
              > > informacje o tym ze pani minister d/s uzaleznien wyslala list
              > > pozdrawiajacy z okazji 75 lat Wspolnoty AA na swiecie...
              > > Pozdrawiam serdecznie: A... ;-)
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              wolfbreslau napisał:
              > i to Ciebie tak rajcuje?
              > ten tandetny poklask ?
              ___________________________________________.
              Poklask...!? - A tobie czemu znowu sie pogorszylo...!?
              Jaki poklask...!? - Czy ty nie widzisz potrzeby wlaczenia sie
              (powaznych) politykow do tego rodzaju zdegradowanej choroby...!?
              Widze, ze nie czujesz bluesa tej narodowej plagi w PL...!
              A...
              • wolfbreslau Re: Baclofene-ponoc nadzieja 08.01.14, 10:23
                aaugustw napisał:
                - Czy ty nie widzisz potrzeby wlaczenia sie
                > (powaznych) politykow do tego rodzaju zdegradowanej choroby...!?
                > Widze, ze nie czujesz bluesa tej narodowej plagi w PL...!
                > A...
                co to jest zdegradowana choroba ? :-)
                a , ze sporo politykow juz jest wlączonych bezposrednio w sama chorobe alkoholowa, to wiem osobiscie....wystarczylo mi kilka razy wypic w kilku knajpach , by zobaczyc jak sie wlaczyli w oproznianie butelki i co z tego wyniklo potem :-)
                nic tak wyborcy nie podnosi na duchu, jak pijany polityk na czworaka.
                swoja droga, ktos kiedys powiedzial: czym mniej panstwa w panstwie, tym lepiej dla państwa.
                skandynawowie osiagneli kiedys wspanialy rezultat w walce z pijanstwem. wódka koszmarnie droga, kary za pijanstwo drakońskie i pozornie sukces....dopóki taki szwed, lub fin nie wsiadal na zagraniczny prom. a najlepiej na polski....lub grecki. uzo i wódka wyborowa, lały sie i leją nadal strumieniem w okrętowym kambuzie i barze, a w kraju ojczystym skandynaw grzeczny jak ministrant u redemptorystów :-).

                --
                trzeźwiejący bohater w pampersie
    • aaugustw Re: Baclofene-ponoc nadzieja 02.01.14, 19:05
      bez-problemu napisała:
      Tabletki na alkoholizm- przewlekłą chorobę mózgu. Blog o leczeniu Baclofenem.
      ______________________________________________.
      Oj wielu tu nie znajdziesz z przewlekla choroba mozgu...!
      Napisz do szpitali dla nerwowo chorych...
      A´propos; Co ty za tabletki wpier.dzielasz, ze masz ciagle
      przewlekla chorobe mozgu...!? :-(
      A...
      • iskram Re: Baclofene-ponoc nadzieja 02.01.14, 19:20
        > Oj wielu tu nie znajdziesz z przewlekla choroba mozgu...!
        > Napisz do szpitali dla nerwowo chorych...
        > A´propos; Co ty za tabletki wpier.dzielasz, ze masz ciagle
        > przewlekla chorobe mozgu...!? :-(
        > A...
        iskram napisała:
        > A kogo to interesuje jak ty leczysz swój mózg , idz do neurologa !
    • aaugustw Re: Baclofene-ponoc nadzieja 04.01.14, 11:38
      bez-problemu napisała:
      > Wczoraj wyganialiście mnie na swojego bloga. Kiedy zabrakło Wam argumentów wszy
      > stkie moje posty zostały usunięte, chociaż to ja byłem obrażany. Ludzie, zastan
      > ówcie się co robicie, zachowujecie się jak stara UBECJA. Kto nie jest z nami je
      > st przeciw nam.
      ______________________________________________________.
      Nam zabraklo argumentowe, wiec jego posty zostaly usuniete...! ;-)
      ;-) ha, ha, ha... - Mnie tu nie bylo, kiedy zrobili z toba porzadek...! ;-)
      Ty sie lepiej zastanow nad soba, czy ten swiat sie myli, czy to moze ty...(!?)
      A...
      Ps. w AA mowia; jak ci jedna osoba mowi, ze masz ogon z tylu,
      zlekcewaz to i nie obracaj sie, ale jak juz inni takze to mowia, to
      obejrzyj sie do tylu...! ;-)
    • alkodarek Re: Baclofene-ponoc nadzieja 04.01.14, 11:51
      bez-problemu napisała:

      > Wczoraj wyganialiście mnie na swojego bloga. Kiedy zabrakło Wam argumentów wszy
      > stkie moje posty zostały usunięte, chociaż to ja byłem obrażany.<

      Tak to tutaj działa, brak argumentów jest wystarczającym argumentem usunwania niewygodnych postów. A tak na prawdę powodem jest zwyczajne tchórzostwo i strach.
      Jednak na nic się to zda, baclofen działa i ratuje zdrowie i życie coraz większej liczbie chorych.

      Nie przejmuj się miałkimi postaciami, w każdym zdrowym społeczeństwie musi być hałaśliowy margines i nic tego nie zmieni.
      • aaugustw Re: Baclofene-ponoc nadzieja 04.01.14, 12:07
        alkodarek napisał do bez-problemu:
        > Tak to tutaj działa, brak argumentów jest wystarczającym argumentem usunwania n
        > iewygodnych postów. A tak na prawdę powodem jest zwyczajne tchórzostwo i strach
        > Jednak na nic się to zda, baclofen działa i ratuje zdrowie i życie coraz większ
        > ej liczbie chorych...
        ___________________________________________________.
        ;-) Niesamowite, jak probnopijoczki pijacy kontrolowanie alkohol
        mierza sie z osobami dotknietymi choroba alkoholowa i jak probuja
        zaistniec...!
        A...
          • alkodarek Re: Brawo Jerzy30! 05.01.14, 19:07
            jerzy30 napisał:

            > jak na razie to jest skierowany do badan klimnicznych .... <

            Jerzy30, miło zauważyć Twoją ewolucję, częściowo przestajesz kłamać, i chyba zacząłeś pozyskiwać wiedzę a nie tylko konfabulować.
            Brawo!
        • alkocezar Re: Baclofene-ponoc nadzieja 08.01.14, 01:38
          Na początek chciałem się przywitać jako nowy na tym forum.
          Moje pytanie do aaugustaw, kto dał Ci prawo do klasyfikowania ludzi i stawiania diagnoz.
          Co to za określenie "drobnopijaczki"? Wyczuwam w nim pogardę, rozumiem, że ci których określasz tym mianem są gorsi tacy "niepełni" alkoholicy. Przychodzi mi na myśl sytuacja w której chory na raka płuc, deprecjonuje chorego na raka jądra. Zastanawia mnie też przekonanie o nieomylności i słuszności Twojej drogi do trzeźwości. Skąd u Ciebie taki brak empatii, a nawet pogarda dla ludzi którzy próbują innej drogi.
          Pozdrawiam
          • alkodarek Re: Baclofene-ponoc nadzieja 08.01.14, 09:05
            alkocezar napisał:

            >Skąd u Ciebie taki brak empatii, a nawet pogarda dla ludzi którzy próbują innej drogi.<


            Witaj Cezary !

            Nie przejmuj się aalibami, te typy tak mają i nic nie zmieni ich duchowości i trzeźwości ( nie mylić Zzzz ). Odsiewaj ziarno od plew, nie będziesz miał problemów z ich identyfikacją. Uważaj na cudowne rozmnożenie forumowicza do kilku postaci. Po czasie, o ile tu pozostaniesz wytrzymując zalew chamstwa i żółci, też będziesz czaił takie wrzutki pod postacią "zagubionego duchowo" ja1024.

            No to miłej zabawy życzę :)
            • alkocezar Re: Baclofene-ponoc nadzieja 08.01.14, 21:47
              Cześć Darek.
              Od miesiąca czytam tu różne wątki na temat baclo i mniej więcej wiem "Who is Who" :)
              Postanowiłem się odezawać, bo nie mogę znieść ilości jadu tu sączonego.
              A tak przy okazji, mój nick jest celowym plagiatem, mam nadzieję, że nie masz nic na przeciwko ;)
              • alkodarek Re: Baclofene-ponoc nadzieja 08.01.14, 23:21
                Nikt nie zmieni aalibanu, to stan umysłu bez reszty odporny na argumenty, prośby i groźby. Oderwani od świata we własnej rzeczywistości bronią się przed wyimaginowanym wrogiem i to ich łączy. Kto nie z nami ten przeciwko nam! Tak mają i nie należy tego przyjmować z dobrodziejstwem inwentarza ani bez. Przede wszystkim nie dawać żarcia trollom a jeśli już rzucisz kępkę suchej ściółki to bez krzty siebie.

                Nicka nie opatentowałem, więc nie ma sprawy. Może w ten sposób powstanie nas cały legion albo chociaż zastęp, np. alkowolf mógłby do woli się przeprowadzać!
    • marakuya Re: Baclofene-ponoc nadzieja 10.01.14, 11:47
      Moja przygoda z Baclofenem trwa trzy miesiące. Z alkoholem barowałam się prawie dziesięć lat. Wielkim Pijusem nie zostałam, ale wystarczyło, żeby obsesja alkoholowa skutecznie obrzydzała
      każdy dzień. Baclofen spowodował, że przymus i obsesja alkoholowa minęły.
      Oczywiście, że lepiej by było, gdyby nigdy nie były potrzebne żadne leki, ale w moim przypadku
      głód, to nie była metafizyka i metafizyką nie dawał się uleczyć.
      Baclofen dał radę.
      Dzięki, Darek, za rozpropagowanie tej metody.
        • boja55 Re: Baclofene-ponoc nadzieja 11.01.14, 11:41
          Spójrzmy na to z innej strony . O baclofenie najwięcej pisze Alkodarek i robi to jak dobrze pamiętam niecałe dwa lata . Kilkanaście osób przyznaje się do jego stosowania i ma abstynencje po parę miesięcy . Na dobrą sprawę leczenie baclofenem w Polsce jest praktycznie mało znane , więc nie można mówić jaką to ma skuteczność . Przyglądam się temu na FU i moim zdaniem jeśli ta tabletka pomaga w zaprzestaniu picia , to dobrze . Z drugiej strony pamiętam o moich próbach z anticolem i esperalem . Ciekawi mnie też , bo nie spotkałem jeszcze informacji co się dzieje kiedy alkoholik biorący baclofen zapije ?
          • alkocezar Re: Baclofene-ponoc nadzieja 11.01.14, 22:57
            Ciekawi mnie też , bo nie spotkałem jeszcze informacji c
            > o się dzieje kiedy alkoholik biorący baclofen zapije ?

            Sprawa wygląda tak, że jest małe prawdopodobieństwo iż zapije.
            Tak jak pisał nieraz Darek, alkohol staje się substancją obojętną, nie masz ochoty na picie.
            Jestem właścicielem pub-u, siedzę całymi godzinami w lokalu i nawet mi do głowy nie przychodzi żeby się napić. Często na FU pada określenie "dupościsk" i ja go taż zawsze miałem próbując skończyć z piciem. Dzięki baclo mam luz, nie biję się z myślami nie walczę z samym sobą. Teraz czytając twojego posta zadałem sobie to pytanie-odpowiedź brzmi: ale po co miałbym zapić, tak samo jak po co miałbym zjeść tonę frytek? ;)
            Biorę baclo od miesiąca(trudny okres do rzucania picia: święta, sylwek, itp.) i nie wiem jak będzie dalej, ale narazie jego działanie napawa mnie optymizmem.
            Pozdrawiam
          • alkodarek Re: Baclofene-ponoc nadzieja 11.01.14, 23:03
            boja55 napisał:

            > Ciekawi mnie też , bo nie spotkałem jeszcze informacji co się dzieje kiedy alkoholik biorący baclofen zapije ? <

            Bardzo chętnie odpowiem na Twoje pytanie jednak proszę abyś zdefiniował pojęcie "zapicia" , określ co się kwalifikuje jako zapicie.
            • boja55 Re: Baclofene-ponoc nadzieja 12.01.14, 15:50
              alkodarek napisał:


              > Bardzo chętnie odpowiem na Twoje pytanie jednak proszę abyś zdefiniował pojęcie
              > "zapicia" , określ co się kwalifikuje jako zapicie.

              Po pierwszej wszywce nie piłem pół roku . Byłem przekonany że tak już zostanie , namawiałem innych pijących aby się zaszyli , zacząłem pić piwo bezalkoholowe i zupełnie niespodziewanie w pracy kazałem sobie wlać pół szklanki wódki ( pamiętam była to wiśniówka ) i w ciągu 8 godzin wypiłem to na cztery razy obserwując reakcje organizmu co będzie się działo . Nie działo się nic , nadeszła mnie tylko ochota na alkohol . Finał był taki , że przywieźli mnie do domu kompletnie pijanego . Myślę , ze dobrze wiesz jak jest gdy po jakimś okresie abstynencji przyjdzie chęć napicia się . Zgoda , może po backlofenie następuje zobojętnienie na alkohol , ale pamiętając swoje zachowania z okresu kiedy piłem , wiem że wielokrotnie próbowałem kontrolowanego picia . Pisałeś o sobie z okresów kiedy zapijałeś jeszcze przed baclofenem . Tobie udaje się nie pić teraz prawie dwa lata , ale jeśli się zdarzy taki jak ja wtedy po wszywce co pragnie "poeksperymentować" , to co się będzie działo ? Czy ten baclofen już "na zawsze" odbiera chęć napicia się ?
              • thomi73pl Re: Baclofene-ponoc nadzieja 12.01.14, 18:11
                boja55 napisał:

                > alkodarek napisał:
                >
                >
                > > Bardzo chętnie odpowiem na Twoje pytanie jednak proszę abyś zdefiniował p
                > ojęcie
                > > "zapicia" , określ co się kwalifikuje jako zapicie.
                >
                > Po pierwszej wszywce nie piłem pół roku . Byłem przekonany że tak już zostanie
                > , namawiałem innych pijących aby się zaszyli , zacząłem pić piwo bezalkoholowe
                > i zupełnie niespodziewanie w pracy kazałem sobie wlać pół szklanki wódki ( pami
                > ętam była to wiśniówka ) i w ciągu 8 godzin wypiłem to na cztery razy obserwują
                > c reakcje organizmu co będzie się działo . Nie działo się nic , nadeszła mnie t
                > ylko ochota na alkohol . Finał był taki , że przywieźli mnie do domu kompletnie
                > pijanego . Myślę , ze dobrze wiesz jak jest gdy po jakimś okresie abstynencji
                > przyjdzie chęć napicia się

                Nie wiem jak Darek czy inni., ale ja nie wiem jak to jest jak przyjdzie taka ochota na alkohol ze chcę sie ze tak powiem uj....ać do końca. . Na maxa..
                Kiedy Pierwszy raz napilem sie po ponad rocznej abstynencji to bylo to związane z mocnymi emocjami , lekiem o przeżycie. . (Stres w niepewnym miejscu z dala od domu.. w samotności).. , i napilem sie by trochę "ogarnac emocje", zacząłem dzialac , a po wszystkim wystraszyłem sie tylko tego e musiałem ulec alkoholowi w stresie..ale nie nachalalem sie wtedy.
                Nie mialem kaca, nie myślałem o piciu.. lecz tykko ze to byl wypadek i koniec z tym..
                Jednak po jakims miesiącu zaczalem pić. . Bo mózg "zakodowal"- , że "nic sie nie stało".
                I tez nie id razu bylem nawalony..
                Jak teraz przypomnę sobie moje 'zapicia"..- , wypicia po jakiejś przerwie. , po jakims czasie abstynencji.. to zawsze zaczynałem "spokojnie"..

                Dwa lata temu po prawie roku niepicia nachlalem sie z premedytacją na sylwestra kompletnie nie myśląc czy mi to zaszkodzi, czy bede cierpiał. ., nawet nie myśląc czy po prostu zapominając o tym jaki mam problem..!.
                Musze przyz nawet ze wtedy mialem tak zwany "komfort picia" ( wbrew temu co czasem mowia na terapiach i wbrew temu o czym pisze czesto eska , jako powodu do destrukcji ze strachu)..
                Ale nie pisze to po by się chwalić. .
                Chce tylko pokazać ze sa rozne modele picia i rozne modele zapijania..
                Faktycznie tamtejszego sylwestra bawiłem sie super, a na drugi dzień no niestety musiałem miec duposcisk i to mocny. . Bo balem się poprawki. . ( choc w sylwestra się nie balem )..
                I co..?..
                Prawie jak po backlofenie no nie..?
                Ale po okolo miesiącu zaczalem znowu pic i ewidentnie załatwiłem tym jakies emocje.
                Przez okolo 8 miesięcy nie byłem nawalony..
                Choc piłem raz mniej raz więcej ale prawie co dzień.
                We wrześniu musiałem na miesiac oddac prawko..
                I wtedy sobie "pozwolilem".. wpadlem w ciąg .
                Destrukcyjny ciag.. 9 miesiecy po chwyceniu sie za mocne trunki z premedytacja..

                I potem znów po miesiącu zacząłem pic..
                I znów w sylwestra ostro..
                I tym razem nie potrafiłem opamietac sie sam.
                Przestalem pic kiedy juz organizm nie przyjmował nic..


                ☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★

                Lubie Siebie
              • alkodarek Re: Baclofene-ponoc nadzieja 13.01.14, 00:08
                boja55 napisał:

                >.... Nie działo się nic , nadeszła mnie tylko ochota na alkohol . Finał był taki , że przywieźli mnie do domu kompletnie pijanego <

                Przyjmując baclofen obce jest uczucie ochoty na alkohol. Zanika ochota na alkohol jako magiczną substancję o baśniowym działaniu przenoszącym w krainę radości i ukojenia. Jeśli zostaje wprowadzony do organizmu nie otula już opiekuńczą kołderką ciepła rozchodzącego się do najdalszych zakamarków steranego żądzą ciała. Jest nieprzyjemnym efektem ubocznym przyjemności zaznania słodkiej goryczki portera, muskających język i podniebienie iskierek szampana, przez co odbiera ochotę na kontynuację smakowych doznań. Zniechęca do picia.

                > Myślę , ze dobrze wiesz jak jest gdy po jakimś okresie abstynencji przyjdzie chęć napicia się<

                Znałem to gwałtowne uczucie chęci doznania rozładowania nieznośnego napięcia głodu wręcz fizycznego zmiksowanego z szaleństwem pożądania alkoholu. Te uczucia zupełnie przestały mnie nawiedzać, brak relacji emocjonalnej z alkoholem już nie występuje.

                >Zgoda , może po backlofenie następuje zobojętnienie na alkohol , ale pamiętając swoje zachowania z okresu kiedy piłem , wiem że wielokrotnie próbowałem kontrolowanego picia.<

                Podejmowanie prób picia kontrolowanego jest wynikiem walki dwóch przeciw biegunowych przymusów. Przymusów te tworzą układ na wzór magnesu.Pierwszy to narzucona sobie konieczność ograniczenia picia do nieniosącego konsekwencji spożycia, drugi przymus to obsesja alkoholowa nakazująca pić bez końca.
                Pierwsza jest kwestią decyzji a ta podlega krytycyzmowi, który zmienia się w wyniku przyjęcia dawek alkoholu na bezkrytyczne działania. Druga jest obsesją zupełnie wyjętą z pod kontroli. Zawsze wygra druga.
                Baclofen powoduje zanik drugiego, zanik obsesji alkoholowe. Ponieważ zanika jeden biegun drugi nie może istnieć. To powoduje w kuracji baclofenem niemożność zastosowania pojęcia picia kontrolowanego. Nie kontroluję picia ponieważ nie ma przyczyn dla których powinienem je kontrolować. Nie mam ochoty na kolejne dawki i to skutecznie gasi pragnienie.

                > Pisałeś o sobie z okresów kiedy zapijałeś jeszcze przed baclofenem . Tobie udaje się nie pić teraz prawie dwa lata , ale jeśli się zdarzy taki jak ja wtedy po wszywce co pragnie "poeksperymentować" , to co się będzie działo ?<

                Dzisiaj minęło półtora roku od uwolnienia od obsesji alkoholowej :)

                Nie, do przeczytania Twojego postu nie wpadłem na to aby poeksperymentować, nie mam takiej potrzeby, nie mam pragnienia sponiewierania dla ujścia napięcia obsesji alkoholowej, ponieważ ona we mnie już nie istnieje.

                Znam takie sytuacje z relacji osób, które korzystają z baclo. Żadna nie skończyła się zapiciem. Nawet po jednorazowym przekroczeniu rozsądnej ilości alkoholu do stanu zamroczenia na drugi dzień pozostał tylko tęgi kac i zero ochoty na klina. Następne dni to dyskomfort wynikający z zatrucia organizmu, bez ciągot a raczej wstręt do alkoholu.

                > Czy ten baclofen już "na zawsze" odbiera chęć napicia się ? <

                Jak na razie tak.

                ps. Tak naukowo może powinienem przejść taką próbę ale jak na razie nie mam na to najmniejszej ochoty. Czego sobie i wszystkim z całego serca życzę :)
                • heine-ken Re: Baclofene-ponoc nadzieja 13.01.14, 02:14
                  Dobra. Bo zabrzmiało zbyt patetycznie i mało obiektywnie. Kilka faktów:

                  1. Jak ktoś będzie chciał, będzie pił, wręcz Baclo może mieć chwilowy negatywny skutek w kwestii picia, tzn. znosząc euforyzujący efekt alkoholu kuracjusz może próbować wlać w siebie więcej niż gdyby wlał zazwyczaj.

                  2. Baclofen jest także badany jako alternatywa dla benzodiazepin na detoksach. Gasi nadaktywność pewnych neuroprzekaźników, która to mogła by wpędzić alkoholika w ciąg. Ale znowuż, jak ktoś nie ma innego pomysłu na życie, da radę pić dalej - nie jeden przepił esperal.

                  Całe podejście behawioralne ma poważną wadę: z jednej strony alkoholicy powinni być obojętni wobec alkoholu, tzn. nie myśleć o nim i go nie pożądać, z drugiej żyć ze świadomością, że stanowi śmiertelne zagrożenie. I tak wielu udowadnia, że nie jest im do niczego potrzebny i skutecznie wyeliminowali go ze swoich żyć, z drugiej boją się jak ognia tortów z dodatkiem alkoholu czy piwa bezalkoholowego. Jak dla mnie ta sprzeczność prowadzi do sporego dysonansu, z którym także trzeba sobie poradzić i który też kosztuje. Podejście chemiczne jest bardziej obiecujące, bo daje siłę i wiarę w swoje możliwości, nie ma tego miecza Damoklesa nad głową, pt. jak wypijesz jedną lufę, to popłyniesz. Bo ani ta lufa nie będzie taka fajna jak kiedyś była, ani następny dzień jakiś porażający. Ale wciąż - to tylko wspomaganie i narzędzie. Jak ktoś się uprze, przepije i Baclofen.

                  • alkodarek Re: Baclofene-ponoc nadzieja 13.01.14, 08:50
                    heine-ken napisał:

                    > Dobra. Bo zabrzmiało zbyt patetycznie i mało obiektywnie. <

                    Nie mogło być obiektywnie, bo pytanie było do mnie i o mnie :)

                    Kilka faktów:
                    > 1. Jak ktoś będzie chciał, będzie pił, wręcz Baclo może mieć chwilowy negatywny skutek w kwestii picia, tzn. znosząc euforyzujący efekt alkoholu kuracjusz może próbować wlać w siebie więcej niż gdyby wlał zazwyczaj.<

                    Tak jak wspomniałem, kończy się to katuszami organizmu, nawet z dobowymi torsjami ( ale znam tylko dwa takie przypadki, więc nie mogę uogólniać) .

                    > Jak ktoś się uprze, przepije i Baclofen.<

                    Nie przeczę, ludziska potrafią mieć silną wolę. Nie jestem jednak przekonany czy baclo można przepić, ponieważ w dłuższym czasie z bilansu zysków i strat pozostają tylko straty.

                    To są wyłącznie moje dywagacje na podstawie samoobserwacji i wymiany doświadczeń z kilkudziesięcioma osobami stosującymi baclofen w celu uwolnienia od obsesji alkoholowej. Czas odkryć i weryfikacji jeszcze przed nami.

                    • boja55 Re: Baclofene-ponoc nadzieja 14.01.14, 12:24
                      Dziękuję za informacje . Nie piję już długo i nauczyłem się żyć bez alkoholu , jednak nigdy nie powiem , że jestem już tak mocny , że już nigdy itp. Mam "przeprawy" z papierosami , obecnie palę elektroniczne i dobrze wiem , że mam Z tym jak w powiedzeniu " chciałabym , a boję się' . Co do picia to dobrze oddaje to powiedzenie Deo "Wars wita was , detoks czeka na was" jeśli tylko nastąpi chwila zapomnienia .
                      • wolfbreslau Re: Baclofene-ponoc nadzieja 14.01.14, 12:32
                        a po co "zapijać" baclofen?...czy nie prościej poprostu pić?
                        nigdy nie umiałem pojąc, pewnych okołoterap[iowych doktryn, ze : nawrót, głody i tym podobne banialuki.
                        przecież wiele razy w zyciu, ktoś mnie wkurzył i miałbym ochote dac mu w ryj..a nie dałem.
                        ktoś mnie zawiódl , a mimo to nadal sie z nim koleguje.
                        i analogicznie jest z alkoholem w moim zyciu...jak zechce, to wypije. i zadna sila mnie nie powstrzyma.
                        ani zaden baclofen od tego nie uwolni...
                        jak kulawy idzie na Rysy. to powinien pamietac ze jest kulawy ..i tyle.
                        a nie potem, gdy rypnie na glebe, obwiniac swoją kulowatosc o wypadek. i nawrót choroby kulawowatej :-)
                        --
                        trzeźwiejący bohater w pampersie
      • miki485 Re: Baclofene-ponoc nadzieja 27.01.14, 17:19
        Witam. Jestem tutaj po raz pierwszy. Od ładnych paru lat mam problemy z piciem ale dopiero teraz doszły mnie słuchy o baclofenie chciałabym spróbować bo już nie daje rady. niestety lekarz nie chciał mi wypisac recepty ja jednak załatwiłam sobie tabletki tylko mam problem bo nie wiem jak powinnam go dawkowac może mi pomożesz ? Bardzo proszę .Miki
    • wolfbreslau Re: Baclofene-jest i git 14.01.14, 12:46
      baclofen nikogo pewnie nie zabił i nie zabije.
      p[odobnie rzecz się ma z alkoholem...on tez nie zabija sam z siebie. trzeba wiele trudu w to wlozyc, by zabic samego siebie przy pomocy alkoholu. na swoj wlasny uzytek i wlasną odpowiedzialność. gadanie ,ze alkoholizm to choroba niezamierzona, to ewidentna terapiowa bzdura, oawska zreszta tez. szkodliwa zreszta, jak sie okazuje. bo rozgrzesza wielokrotnie pijaka z jego przeszlosci i czyści mu sumienie jak gumka myszka...wszak zadośćuczynil, stal sie gotowy i tym podobne bzdety. bo niewinny ci on...biala nałęczką go trzexwościowa Danusia nakryła i git.
      hey
      --
      trzeźwiejący bohater w pampersie
      • boja55 Re: Baclofene-jest i git 14.01.14, 12:58
        Wolf zbytnio uprościłeś . To że chlałem , robiłem wiele złego nie rozgrzesza mnie zadośćuczynienie , przyznanie się i inne takie . To ja piłem , sam tego chciałem i te świństwa ja robiłem . To się stało i tego wymazać się nie da .
        • wolfbreslau Re: Baclofene-jest i git 14.01.14, 22:08
          boja55 napisał:

          > Wolf zbytnio uprościłeś . To że chlałem , robiłem wiele złego nie rozgrzesza mn
          > ie zadośćuczynienie , przyznanie się i inne takie . To ja piłem , sam tego chci
          > ałem i te świństwa ja robiłem . To się stało i tego wymazać się nie da .

          odniosłem, sie tylko do tego co wielokrotnie slyszałem na mityngach i terapii.
          od osób "rozgrzeszonych" chorobą .
          hey


          --
          trzeźwiejący bohater w pampersie
      • rauchen Re: Baclofene-jest i git 15.01.14, 23:57
        choroba nie choroba
        baclofene zabije czy nie zabije
        mysle ze balansowanie pojec i sytuacji jest jednym z tych miernikow, ktore najlepiej swiadcza na ile dajemy sobie rade z piciem
        jesli alkoholizm jest choroba, powinnismy probowac szukac zbalansowania na ile sami sobie na nia zapracowalismy - nie usprawiedliwiac choroba, ale tez nie obwiniac siebie za to czego nie wiedzielismy bo jesli bysmy wiedzieli to bysmy moze nie zabrneli
        widziec za i widziec przeciw
        nie robic z siebie wariata bo sie jest alkoholikiem, ale tez nie robic swietego bo sie przestalo pic, bah, i to zupelnie i wie ze bez alkoholu mozna zyc
        bo paradoksow w tym wszystkim jest za duzo, za duzo by probowac zrozumiec
        to czy ow baclofene zabije alkoholika jak ten juz zdecyduje sie go brac zawsze mozna porownac do owego wypadku samolotu w los angeles, z dwoma ofiarami.
        Jedna z nich przezyla katastrofe samolotu....po czym zostala smiertelnie potracona przez jadaca na ratunek straz pozarna....nie wiadomo wlasciwie czy smiac sie czy plakac w najlepszym wydaniu
        • wolfbreslau Re: Baclofene-jest i git 16.01.14, 06:20
          rauchen napisała:
          ale tez nie obw
          > iniac siebie za to czego nie wiedzielismy bo jesli bysmy wiedzieli to bysmy moz
          > e nie zabrneli
          i dupa :-)
          juz pierszy kac, powinien nam dac do myslenia, wszak zadna małpa nie napije sie ponownie ze zródełka, po którym sie struła , lub nie zeżre banana, z plantacji, gdzie do nie strzelali :-)
          a na przykład taki jeden mistrz swiata w akrobacjach deskorolkowych, gdy go zapytali jakie mial kontuzje, wyliczyl: x razy zlamany obojczyk, zęby implanty w miejsce wybitych, jedno jądro usunięte, kość udowa zdrutowana.....zapytany czy dalej uprawia te dyscyplice odpowiedzial z usmiechem idioty: a jakżeby inaczej ?

          --
          trzeźwiejący bohater w pampersie
    • mazak1144 Re: Baclofene-ponoc nadzieja 15.01.14, 23:48
      Witam
      Słuchajcie potrzebuję pomocy, byłem dziś u terapeutki która przypisała mi anticol, coaxil i dobroson na sen, ale z tych trzech nigdzie nie ma anticolu, sprawdziłem wszystkie apteki w całym Lublinie, chciałbym zdobyć i to bardzo baclofen tylko nie wiem jak, czy pójsc do mojej terapeutki czy wybrać się do rodzinnego i wyjasnic na czym sprawa polega.

      A Wy jak zdobyliście go dla siebie?
    • rauchen Re: Baclofene-ponoc nadzieja 30.01.14, 22:54
      Polazilam sobie troche po obcych artykulach, i jakos caly czas mam wrazenie ze pod ten baklofen jak najbardziej sie pije.
      Nie przytocze zadnych entuzjastycznych przykladow ( zostawie to dla mesjaszy) wiec tak tylko te sceptyczne, i ktore mi sie rzucily w oczy.
      Do zapijania ( zabojady) - no zamiast 2 butelek wina pacjent pije 1 ( krotko - zamiast sie sponiewierac zupelnie, tylko sie sponiewieral); badania nad innym pacjentem - przy jednej dawce chec na picie wcale nie opada, przy drugiej wzrasta, dopiero przy nastepnej udaje sie zmniejszyc dawke. Ciekawe jak ta dawke znachorzy ustalaja przez maila.
      badania nad baklofenem - ogolnie musisz byc tylko zupelnie zdrowym alkoholikiem, bez przypdadlosci, a juz na pewno nie psychicznych, we francji nie mozesz byc bezdomny i musisz miec zaplecze finansowe - czyli zdrowy i bogaty alkoholik; w holandii jak cie stac na 49 dni w klinice i 7500 tysiaca euro zaplaty to jak sie zgodzisz na badanie - 50 procent znizki, aha, fundusze na badania od zamoznego pana - nikt tego nawet nie ukrywa.
      W Francji zazycie baklofenu sie podwoilo /bodajze 2012/ z czego polowa to zazywanie nielegalne - czytaj do leczenia alkoholizmu. 20-30 tys na 2 miliony alkoholikow. Duzo - malo - rzecz wzgledna.
      Przecietny, uzywajacy balkolfenu w celu leczenia alkoholizmu to mezczyzna, lat ok 50. Czyli ogolnie, po kilkunastu-dziesieciu lat nadmiernego picia, okaz zdrowia bez zadnych przeciwskazan do zazywania lekow na lewo.
      Reakcja AA-owca lat 28 od okolo roku nie pijacego i nie zazywajacego baklofenu:
      "It’s funny when people talk about using baclofen to get rid of cravings. My experience was, when I used baclofen WITH alcohol, the combination was juuuuust right. If you know what I mean."
      // to zabawne kiedy ludzie mowia o baklofenie zeby sie pozbyc glodu ( alko). Z mojego doswiadczenia, kiedy ja zazywalem baklofen Z alko, kombinacja byla taaaaa wlasciwa. Jesli wiesz co mam na mysli//

      zatem zdrowia zycze. I troche pieniedzy.
      pzdr
      ---------------------
      I 
      My Psychiatrist
      • rauchen Re: Baclofene-ponoc nadzieja 30.01.14, 23:18
        aha, jeszcze jedno:
        >> ...bla bla bla.... baklofen wyleczyl...bla bla bla....wciaz biore 300 mg baklofenu....>>
        no skoro do badan biora jak biora, a dawke raczej do 100, rzadziej do 200 mg, to ten z 300 to na pewno zdrowy. Albo slon.
        --
        ---------------------
        I 
        My Psychiatrist
      • heine-ken Re: Baclofene-ponoc nadzieja 31.01.14, 08:56
        Baclo nie przeszkadza w piciu, może nawet pomagać, bo redukuje objawy odstawienia. W odpowiednich dawkach stanowi tak jakby filtr, wyciszacz głodu alkoholowego. Owszem, przy dawkach rzędu 200-300 mg ludziska opisują nieprawdopodobne wręcz dla alkoholików skutki typu "robiłem coś ciekawego i zapomniałem się wczoraj napić" albo "otworzyłem sobie puszkę piwa, wziąłem łyka i zapomniałem o niej", ale zdecydowanie lepiej go traktować tylko jako katalizator, aby nie przekonywać się na własnej skórze jakie to skutki uboczne wystąpią przy 300 mg.
        • aaugustw Re: Baclofene-ponoc nadzieja 31.01.14, 12:00
          heine-ken napisał:
          > Baclo nie przeszkadza w piciu, może nawet pomagać, bo redukuje objawy odstawien
          > ia. W odpowiednich dawkach stanowi tak jakby filtr, wyciszacz głodu alkoholowego...
          ________________________________________________________________.
          Jakie to jest chore psychicznie...!
          (nie mowie o tobie heine-ken lecz o tych ktorzy tak postepuja, jak napisales...!).
          Po co wogole ludzie pija...!? - Po co oni zmieniaja sztucznie swoja swiadomosc...!?
          Co mozna robic lepiej po wypiciu alkoholu...!?
          Ani wtedy nie mozna madrzej myslec, ani lepiej pracowac, ani kochac, ani pewniej
          auto prowadzic, itd...!) :-(
          A...
          • heine-ken Re: Baclofene-ponoc nadzieja 31.01.14, 12:37
            Część, powtarzam, część alkoholików, których Ty raczej określasz pijakami, pije ze względu na zaburzenia. Ciągłe zamartwianie się, gonitwa negatywnych myśli, ogólnie dysforia, lęki fobiczne, łagodne objawy socjofobii - nieważne jak to nazwiesz: byciem wrażliwym, neurotycznością, nerwicą, często bywa powodem sięgania po alkohol. Z jednej strony taki stan rzeczy jest bagatelizowany, ludzie uważają, że już taki jest ten świat, oni już tak mają i przecież nie pójdą z tym do psychiatry, bo przecież nie są wariatami. Z drugiej strony nie widzą nic złego w samoleczeniu tych objawów alkoholem. Z biegiem czasu chęć doznania ulgi staje się wprost głodem alkoholowym a kuracja uzależnieniem. Natomiast rzeczywiście nie widzę sensu picia, jeśli ktoś czuje się szczęśliwy, zrelaksowany, opanowany - nie ma sensu wpływać na taki stan.
            • aaugustw Re: Baclofene-ponoc nadzieja 31.01.14, 12:45
              heine-ken napisał (do A...):
              > Część, powtarzam, część alkoholików, których Ty raczej określasz pijakami, pije
              > ze względu na zaburzenia. Ciągłe zamartwianie się, gonitwa negatywnych myśli,
              > ogólnie dysforia, lęki fobiczne, łagodne objawy socjofobii - nieważne jak to na
              > zwiesz: byciem wrażliwym, neurotycznością, nerwicą, często bywa powodem sięgani
              > a po alkohol. Z jednej strony taki stan rzeczy jest bagatelizowany, ludzie uważ
              > ają, że już taki jest ten świat, oni już tak mają i przecież nie pójdą z tym do
              > psychiatry, bo przecież nie są wariatami. Z drugiej strony nie widzą nic złego
              > w samoleczeniu tych objawów alkoholem. Z biegiem czasu chęć doznania ulgi staj
              > e się wprost głodem alkoholowym a kuracja uzależnieniem. Natomiast rzeczywiście
              > nie widzę sensu picia, jeśli ktoś czuje się szczęśliwy, zrelaksowany, opanowan
              > y - nie ma sensu wpływać na taki stan.
              ___________________________________________________.
              Zgadzam sie z toba, ale oddzielic musimy ludzi naduzywajacych
              picie alkoholu i potrafiacych pic kontrolowanie od tych ktorzy
              dotknieci sa choroba alkoholowa, czyli tych ktorzy nie potafia
              pic kontrolowanie a ich pierwszy wypity kieliszek wywoluje obsesje picia...!
              A...,
        • rauchen Re: -ponoc nadzieja 01.02.14, 00:17
          troche to wszystko tak szczerze mowiac wyglada, ze jak dotad pijaki/akoholiki mieli cel nachlac sie i miec wszystko gdzies, teraz wyjdzie nazrec sie baklofenu i tez miec wszystko gdzies.
          Probowac cos dodac od siebie co tylko jaki cien na baklofen by nalozyl - to sie obrazaja.
          Rozdmuchuja balon jak tylko sie da, zeby jak najwiecej alkoholikow dotarla do tego cudownego srodka. Dmuchaja jak moga bo im sie wydaje ze takie dobra czynia. I tak dalej.
          Natomiast mnie zastanawia wlasnie to co napisales - katalizator - i czy dlugo bedzie trzeba czekac jak niealkoholicy zaczna stosowac baklofen w celu wlasnie by moc wypic wiecej i kaca nie miec.
          Skoro istnieje comadrinking to wlasciwie chyba tylko czekac kiedy doloza do takich zabaw baklofen. Bo tani. Bo moze faktycznie powodowac dodatkowe doznania z alkoholem. Bo kaca nie bedzie. Stare glupie to czego oczekiwac po mlodych. I moze sie okazac ze to nie tylko rozdmuchanie balona, ale i tez otworzenie puszki Pandory. Choc juz niektorym sie wydaje ze jak baklofen zakroluje to juz nie bedzie zadnych przestepstw kryminalnych.

          Ekstremalny przypadek zazycia baklofenu opisany zanim zostal oslawiony przez Monsiuer Olivier to 300 tabletek po 10g plus butelka wina. Ze te wredne tabletki nie zadzialaly! Natomiast doznan pacjentki nie poznamy nigdy.

          pzdr
          ---------------------
          I 
          My Psychiatrist
          • aaugustw Mocne to - Rauchen...! 01.02.14, 11:40
            rauchen napisała:
            > ... juz niektorym sie wydaje ze jak baklofen zakroluje to juz nie bedzie zadnych
            przestepstw kryminalnych.
            > .... Ekstremalny przypadek zazycia baklofenu opisany zanim zostal oslawiony przez
            Monsiuer Olivier to 300 tabletek po 10g plus butelka wina. Ze te wredne tabletki nie
            zadzialaly! Natomiast doznan pacjentki nie poznamy nigdy.
            _________________.
            Nic dodac, nic ujac...!
            A...
            • rauchen Re: Mocne to - Rauchen...! 01.02.14, 14:28
              Tak?
              a co powiesz na chodzenie na meeting AA przez 7 lat, zwykle po dwa meetingi dziennie. I nadal nie pomoglo. Po prostu rece opadaja, ale coz, wierzyc moge wierzyc, czego sie nie robi dla wyzszej idei. Cel uswieca srodki - oby tylko udowdnic swoje racje. Jak zwykly pijak poszedl dwa razy i nie pomaga, to z panem doktorem tak latwo nie pojdzie.
              I jeszcze jedno, paradoksalne. Jeden z mesjaszy baklofenowych oznajmil ze wie kiedy dochodzi do homostazy w mozgu, i ze to go chroni. Paradoksalnie Monsieur Olivier chyba wiedzial kiedy dochodzi do zawalu serca, jak malo kto. A jednak.


              pzdr

              ---------------------
              I 
              My Psychiatrist
              • wolfbreslau Re: Mocne to - Rauchen...! 01.02.14, 14:37
                rauchen napisała:

                > Paradoksalnie Monsieur O
                > livier chyba wiedzial kiedy dochodzi do zawalu serca, jak malo kto. A jednak.
                >
                paradoksalnie, to spora liczba alkoholikow, potrafi "przepic" esperal i zyje . ja kiedsy przepilem anticol i tez mnie nie zabilo...
                zatem mozna pic i zrec baclofen....wolny wybór.
                można chodzic na mityngi i pić regularnie.
                brać udział w terapii i pić pomiedzy spotkaniami....
                i tak najczesciej bywa.
                a ze ktos tam nie pije, i zamienil flaszke na wielka ksiege?
                zadna roznica jak dla mnie.
                mnie obchodzi, kto ,co i dlaczego. a nie czy pije, czy nie pije.
                hey
                > I 
                > My Psychiatrist


                --
                trzeźwiejący bohater w pampersie
                • rauchen Re: Mocne to - Rauchen...! 01.02.14, 14:52
                  Heine-ken napisal cos w sumie ciekawego - ze jak ktos dzieki baklofenowi przestanie pic, a nie bedzie w stanie zagospodarowac w zaden sposob pozyskanego przez to czasu, to zacznie tez zapijac i baklofen.
                  Jest takie ladne chodzenie na skorty wlasciwie u wyznawcow balklofenu - biore baklofen, jestem zdrowy i juz psychiatrow i terapeutow, oraz AA mam gdzies. Psychiatrzy i terapeuci bojac sie stracic prace, AA pozycje i dlatego tak odradzaja baklofen.
                  Wiec raczej nie chodzi o zamienianie alkoholu na wielka ksiege, tylko o to co kto zrobi z zyskanym czasem.
                  Tak typowe dla osob uzaleznionych jest to ze brakuje im zwykle kasy na zaplacenie rachunkow, na podstawowe rzeczy, natomiast jakos zawsze potrafia znalesc kase na srodek uzalezniajacy.
                  Sadzisz ze te osoby tak automatycznie po zazyciu baklofenu zmienia sie w przykladowego platnika podatkow?
                  Albo ze jak juz wszystkich alkoholikow dzieki baklofenowi wyleczy sie z alkoholizmu, to dzieki nim szybciej polecimy na Marsa?

                  pzdr
                  ---------------------
                  I 
                  My Psychiatrist
                  • heine-ken Re: Mocne to - Rauchen...! 02.02.14, 00:15
                    Rauchen, rzadko zabieram głos, ale jeśli, staram się przekazać coś interesującego (nie ciekawego - sprawdź słownik). Mnie osobiście interesuje SKUTECZNA pomoc alkoholikom. Terapia + AA daje jakieś 15% szansy na sukces. Owszem, August powie, że trzeba sięgnąć dna, upodlić się do granic możliwości, żeby mieć szansę na powrót do normalności, ale JA szukam innych, alternatywnych ścieżek pomocy, przed tym mitycznym dnem.

                    Baclo wydaje się obiecującym środkiem pozwalającym stanąć na nogi. W żaden sposób pigułka nie nauczy nikogo życia na trzeźwo. Zresztą AA też nikogo nie nauczy - pozwala jedynie zamienić alkoholizm na ortodoksję. Jeszcze raz: uważam, że w walce z tym inwalidztwem jakim jest alkoholizm wszystkie chwyty są dozwolone. Jeśli ktoś nie jest w stanie przełknąć AA, bo np. ma "podwójną diagnozę", niech spróbuje Baclo. Jedno jest pewne: w jednym i drugim przypadku trzeba chcieć przestać pić. Jeśli ten warunek nie jest spełniony, nie ma ch...a, nic nie pomoże.
                    • aaugustw Moje doswiadczenia (alkoholika) sa takie...! 02.02.14, 11:41
                      heine-ken napisał (do Rauchen):
                      > ... Terapia + AA daje jakieś 15% szansy na sukces. Owszem, August pow
                      > ie, że trzeba sięgnąć dna, upodlić się do granic możliwości, żeby mieć szansę n
                      > a powrót do normalności, ale JA szukam innych, alternatywnych ścieżek pomocy, p
                      > rzed tym mitycznym dnem.
                      ____________________________________________________.
                      Wiec dlugo bedziesz ich jeszcze szukal (bez efektu, oczywiscie),
                      bo ktory czlowiek nie osiagnawszy swojego dna, swojego upadku
                      moralnego (psychicznego, duchowego) i fizycznego przyzna sie do
                      nie kierowania wlasnym zyciem, do swojej bezsilnosci, do swojej
                      slabosci...!? - Nikt...!
                      A twoje dane, ze terapia + AA daje jakieś 15% szansy na sukces
                      moze i sa prawdziwe liczac ktorzy tam sie raz pojawili, ale dla
                      tych, ktorzy tam pozostali (na mysli mam AA) szanse te z wlasnego
                      doswiadczenia wiem, wynosza jakies 95%...!
                      A...
                    • rauchen Re: Mocne to - Rauchen...! 02.02.14, 13:23
                      Zauwazylam Heine-ken ze rzadko zabierasz glos, ale jesli piszesz robisz to rozsadnie. Albo po prostu cos ukrywasz :), choc moze wlasnie z rozsadku.

                      >>Terapia + AA daje jakieś 15% szansy na sukces.
                      Baclo wydaje się obiecującym środkiem pozwalającym stanąć na nogi.>>

                      Nie mam podstaw zeby z tym dyskutowac, skoro wlasnie takie dane sie przewijaja.
                      Natomiast w zaleznosci jak na to patrzec, na dzien dzisiejszy mamy 85 procent zaleglosci, z czego jakis tam procent robi balagan za pomoca baklofenu. Nie mam na mysli wszystkich tych, ktorzy zazywaja baklofen, bo im pomaga, mam na mysli tych ktorzy tworza swoisty marketing wokol tabletki nawet jesli kieruja sie dobrymi intencjami, choc zwlaszcza dobrymi intencjami. Z brakiem rozsadku wlacznie.
                      Bo to jednak jest lek, i jak kazdy inny lek powinien byc traktowany.
                      Zwlaszcza ze sa sygnaly ze nie jest tak zupelnie niegrozny, i zwlaszcza w dawkach ktore niektorzy stosuja w leczeniu alkoholizmu.
                      Na dzien dzisiejszy z tych 85 procent alkolikow/osob uzaleznionych z zalozenia na dzien dobry trzeba czesc odrzucic. Mozna oczywiscie na ten poczet wpisac tych, ktorzy nie zabrna za daleko z tych osob, ktore wciaz jeszcze mozne zaliczyc jako osoby zagrozone alkoholizmem ktore beda w stanie sie zatrzymac dzieki baklofenowi.
                      Natomiast nie pomijajac nadziei wiazanych z leczeniem alkoholikow, tak czy siak i tak trzeba na to nalozyc caly problem zwiazany z dystrybucja leku. Lek nie ma patentu, koncerny nie sa zainteresowane, wyglada jakby baclo wypadl wprost krowie spod ogona, tyle ze moze sie stac sie bardzo pozyteczny. Koncern nalozylby na ten lek odpowiednio wlasciwa cene, ale rowniez ryzyko probowalby zminimalizowac jak tylko by mozna, bo wiazaloby sie z tym jego wlasne ryzyko finansowe.
                      Wez chociazby opakowanie baklofenu - zwykle w listkach, nie w butelkach typu children lock.
                      Wez taka francje - do tej pory lek stosowany u jakis 20-30 tys osob. To jest promil ludnosci we Francji. Wez watek wprowadzajacy - wychodzi ponad 30 procent ludnosci. To jest produkcja juz masowa. Zagrozenie rowniez.
                      Tabletka zazywana kilka- kilkanascie razy dziennie. przy dawce 300 mg - wychodzi co pol godziny. Baclofen tu, baklofen tam, zeby nie przeoczyc. Kampania spoleczna - pozwolcie ludziom brac tabletki co pol godziny - bo co na to pozostale 70 procent ktorzy tabletki nie zazywaja?
                      Dystrybucja leku - no przeciez nie w piekarni tylko w aptece i na recepte - nie widze zadnych okolicznosci lagodzacych. Podobnie jak nie widze zeby juz teraz byl problem ze zdobyciem internecie. Przy czym drugie wyklucza potrzebe tej pierwszej. Ostatecznie wychodzi na leczenie domowe typu problem pod dywanik, cichutko, innym doradzic to samo. Lekarz nie, bo wyjdzie zes alkoholik, a wiec degenerat, a wiec nie, nie i raz jeszcze nie lekarzom. Bo bedzie dawkowal, a ty wiesz lepiej, w necie wystarczajaco danych.

                      I pewnie wiele innych detali na ktore trzeba zwrocic a ktorych na dzien dzisiejszy nie ma, a jesli sa to i tak trzeba dopracowac.

                      Tak ze na dzien dzisiejszy jest nadzieja. I dochodzi druga nadzieja, zeby ta pierwsza znow nie zostala matka co poniektorych jak zwykle. Dmuchanie na zimne jak najbardziej wskazane wg mnie. I zeby rozwiazanie jednego problemu - co niewatpliwie jest problemem, bo alkoholizm problemem jest - nie skutkowalo pojawieniem sie innego problemu ktorego skali pewnie nie jest latwo okreslic. Wybor typu mniejsze zlo - tyle ze co tym mniejszym zlem sie okaze.


                      pzdr


                      -

                      ---------------------
                      I 
                      My Psychiatrist
                      • rauchen Re: Mocne to - Rauchen...! 02.02.14, 14:22
                        ha, biarac wlasciwie pod uwage wszystko to co napisalam wyzej, pewnie gdy juz bym miala wybor, i zdecydowala sie pic i leczyc, wybralabym Selincro Lundbeck'a.
                        Tez w sumie brzmi obiecujaco, i ma wlasciwie ta oprawe muzyczna o ktora mi chodzi. I jest kogo ciagac po sadach, jesli cos wyszloby nie tak. Choc wlasciwie co do Lundbecka jako koncernu jakos tak od dawna mam dobre przeczucie.
                        --
                        ---------------------
                        I 
                        My Psychiatrist
                        • heine-ken Re: Mocne to - Rauchen...! 02.02.14, 18:15
                          Jest firma, która rozwija zmodyfikowany Baclo - działa tak samo, ale da się opatentować. Wtedy znajdą się pieniądze na marketing i tenże lek będzie wciskany każdemu przez każdego detoksiarza domowego, tak jak teraz Naltrekson. Selincro kosztuje prawie 300 zł za 14 tabletek, gdyby Baclo kosztował podobnie, od razu znaleźliby się entuzjaści. A tak nie ma się co dziwić sceptyczności, skoro nie da się na tym zarobić. Dwuletnia kuracja Baclo kosztuje tyle co jeden domowy detoks, zatem jest oczywiste, że branża jest na nie - oni żyją z cudzego alkoholizmu.
                          • rauchen Re: Mocne to - Rauchen...! 02.02.14, 19:46
                            Selincro k
                            > osztuje prawie 300 zł za 14 tabletek, gdyby Baclo kosztował podobnie, od razu z
                            > naleźliby się entuzjaści.
                            przeciez widzisz ile entuzjastow jest na baclofen.


                            Selincro 300 zl za 14 tabletek - czyli cos kolo 75 euro; lekarz tyle samo, tyle ze rzadziej, kasa wydana na wypity alkohol - no nie, jak ja bede zarla tabletki za 75 euro, to nie bede przeciez pila piwa za 50 centow czy wina za 5 euro. Wiem, bedzie szampan tak od 30 euro wzwyz, koniaki mniam mniam mniam

                            Heine - mi nie chodzi o kase, przy czym baclo faktycznie jest bajotycznie tani. Mam kase na picie - mam kase na lekarza i leki; mam czas na picie - mam czas na lekarza. Gdyby ta kasa ktora wydalam na moje poczatkowe leczenie, a ktorej nie wydalam bo akurat aparat panstwowy - czytaj obsluga zapewnila mi to bym nie placila, to tylko dzieki temu stac mnie na to zeby placic teraz. Lub rowniez nie placic bo miec wlasciwe ubezpieczenie. Powie ktos, ze alkoholizm z ubezpieczen zazwyczaj probuja wykluczyc - jak dobrze zapracujesz sobie, to nigdzie nie bedzie ze twoje leczenie ma cos wspolnego z alkoholizmem. Najwiekszym kosztem ktory ponioslam na swoje leczenie alkoholizmu, to moja motywacja i determinacja zeby nie pic - a to jest wartosc bezcenna. Ja juz kiedys myslalam jak sobie pomoc w zyciu, i wymylilam flaszke. Ja juz nie chce w tej kwestii myslec sama - oddaje to w rece specjalistow.
                            Tak ze koszt Selincro, ktory ponoc moze brac doraznie przed planowanym piciem, moze mnie wyniesc tyle co nic. Lub jesli jednak kiedy gdzies tam z jakies powodu - niech sobie lezy w aptece z cena niewazne jaka i czeka a nuz sie pacjentka zainteresuje.

                            W kwestii jak pomoc tym 85 zaleglym, ja mam jedna odpowiedz: niech do lekarza pojda. Z baklo czy nie, ale do lekarza. Trudno jest czasami pojac co ci terapeuci ci kleca ze jak widzisz pijaka ze sie przewrocil to dzwonisz na pogotowie i reszte masz gdzies, przeciez to takie nieludzkie, tu jakies wieksze dzialania podjac trzeba, pomoc itp. Dopiero w praktyce mozna sie przekonac ze to jest najlepsze rozwiazanie - bo ostatecznie jedyna osoba ktora masz chronic przed alkoholizmem jestes ty sam, jesli jestes alkoholizmem dotkniety, co innego jesli jestes terapeuta czy tez tez aktywista AA. Ja nie jestem zadnym z nich wiec najlepiej bym zajela sie soba. To tylko przekora, i akurat teraz baclo jest powodem ze wlasciwie pisze - straszenie przed koncernami farmaceutycznymi z powodu tabletki za 3.50 pln i bez patentu jest po prostu tak straszne ze starch sie bac, a samo zamieszanie wobec tabletki samej w sobie - podobne.


                            pzdr
                            --
                            ---------------------
                            I 
                            My Psychiatrist
                    • wiesj23 Re: Mocne to - Rauchen...! 02.02.14, 13:45
                      heine,to też nie jest takie proste.Do wszystkiego potrzebny jest czas.Czas na diagnozę,która wymaga obserwacji.Co jest wynikiem picia,a co innych zaburzeń.Nie zrobisz rezonansu i stwierdzisz,że ktoś ma schizo czy nerwicę.Pamiętam może zabawną,a może niezbyt .Naszemu kochanemu sądownictwu i naszej szanowanej prokuraturze nagle zechciało się odgrzebać sprawę rozboju na mnie/a wyrok zapadł kilka lat wstecz/.Postanowiono koniecznie wezwać mnie do dalszego postępowania.Skala wezwania była odwrotnie proporcjonalna do wydarzenia.Pisemne wezwanie do domu i wizyta dzielnicowego bez wyjaśnień/rodzice w szoku:co ten narozrabiał/,pisemne wezwanie i wizyta dzielnicowego w wynajmowanym mieszkaniu/właścicielka w szoku:kto śpi pod moim dachem/.U mnie złość,lęk o zachwianie misternie budowanego spokoju w pierwszym roku.Podczas wizyty u psychiatry opowiedziałem o tym/mam dość barwny sposób wypowiedzi,często stosuję skróty myślowe/ to porównałem się do "Ściganego".Nie wiem co sobie pomyślała psychiatra:paranoja?psychoza?zwidy?Efekt:pernazyna.
                      Z tą pernazyną też "śmieszna" sytuacja.Pierwsze podejście do terapii,5 m-ąc niepicia i mocno stresujące przejścia.A tu brak znanego od lat środka na stres:piwo.No i coś mnie napadło.W skrócie czacha zaczeła mi dymić i bzdury w głowie.Rozwiązałem to na krótko i nie napiłem się.Rano poleciałem do poradni.No i po raz pierwszy dostałem pernazynę.Niestety nikt nie wyjaśnił po co.Tu czacha jeszcze dymi a ja czytam ulotkę i widzę spis chorób które leczy/schizo,dwubiegunowa itp/.No i zaczęło się.Co tam mi w głowce znaleźli?Kiedy Tworki?
                      Na szczęście trochę później trafiłem na dość dobry opis leku.A tam,że jest stosowany w leczeniu alkoholizmu.No i pozwala wyciszyć psychozę reaktywną.A to sobie zdiagnozowałem i to potwierdziło się w diagnozie psychiatry/cyt."pacjent prawdopodobnie przechodził psychozę reaktywną"/.Prawdopodobnie,a nie na pewno.Taka specyfika leczenia uzależnień.Pewnie dlatego w poradniach ostrożnie sięgają po leki.Gdyby o razu sięgano to komplikowało by diagnozę.Inną przyczyną jest skłonność do ulżenia sobie w przebiegu leczenia.To rodzi ryzyko powstania nowego uzależnienia.
                      Gdy potrzebne są leki,czas na dobór odpowiednich.Monitorowanie skutków ubocznych.Choćby morfologia krwi.
                      ktoś tu komuś zalecił interdyscyplinarność.Interdyscyplinarne to są zespoły,a nie ludzie.Choć może są jeszcze "ludzie renesansu".Jakoś nie słyszałem o kardiologu,który jednoosobowo i nie korzystając z innych badań podjął się operacji serca.
                      Sięgnę jeszcze do swoich doświadczeń.
                      Przestając pić postanowiłem rzucić palenie.Kolega z terapii polecił mi pewien antydepresant/na ile skuteczny nie wiem.Opinie ma pochlebne.Kolega był przykładem,a kitu mi nie wklejał./Problem w tym,że nie poinformowałem o tym psychiatry.Interakcja z lekiem przepisanym mi przez nią była taka,że chyba przenosiłem się na tamten świat.
                      Sięgnę do chemii w paleniu drugi raz.Wiem,że tradycyjne rzucanie nie dla mnie.Jednak nad doborem podyskutuję z lekarzem,a będę nie korzystał z wpisów na forach.Podstawowy warunek spełniam:chcę przestać palić.
                      niestety heine:nic jest proste tak lub nie i być może zginie kolejny wojownik
                      • heine-ken Re: Mocne to - Rauchen...! 02.02.14, 18:22
                        Gdybyś mnie poczytał, doczytałbyś, że w mojej opinii leki należy ordynować osobom opornym na terapię. Primum non nocere. Jeśli zadowalające efekty można uzyskać pogadawszy sobie, czy to na terapii czy na AA, nie ma sensu wdrażać chemii. Jeśli natomiast nie pijesz miesiąc, dwa, trzy, dwanaście i dalej jesteś nieszczęśliwy, trzeba się przyjrzeć i podrążyć temat. Teksty pt. z pewnością samo przejdzie uważam za kurestwo, bo jednak wielu nie przechodzi.
                        • wiesj23 Re: Mocne to - Rauchen...! 02.02.14, 19:10
                          też rzadko pisze.I nie śledzę wpisów.Na to trzeba mieć czas.Często się łapię,że powtarzam coś co wcześniej ktoś napisał.
                          moje zdanie: w leczeniu ważnym jest stabilizacja biochemii mózgu/pełny obrót słońca wokól ziemi/..Leki raczej na to nie pozwolą.
                          Alkoholik w 1 roku wygaduje i wymyśla takie rzeczy,że w drugim ciężko mu sie nawet przyznać.Znam to z własnego doświadczenia.
                          .Jeżeli ktoś zapije ten rok 2-3 razy to za 4 może mu się udać.Doświadczenie,refleksja,wiedza itp itd.Ale jeżeli ktoś 7 raz podchodzi do terapii to może lepiej dać np.baclo i niech wydyga ze 2 lata,a później podrążyć resztę.
                          Sam to katar przechodzi.
                        • aaugustw Z jednego uzaleznienia w drugie...! 02.02.14, 20:25
                          heine-ken napisał:
                          > ... Jeśli natomiast nie pijesz miesiąc, dwa, trzy, dwanaście i dalej jesteś nieszcz
                          > ęśliwy, trzeba się przyjrzeć i podrążyć temat...

                          (do A...):
                          > ... Ty sprzedajesz swoją wspólnotę, ja swoją medycynę i przy tym pozostańmy.
                          _________________________________________________________________.
                          OK, ja takze znam pare takich chemicznych wynalazkow na "szczesliwe" zycie:
                          Tabletki ecstasy, haszysz, amfetamina, LSD, Marihuana, kokaina lub heroina, itd...
                          Po nich tylko nadchodzi zacma - szczesliwa smierc...!
                          A...
                          Ps. Jeszcze nie spotkalem w zyciu ani jednego czlowieka, ktory zawdzieczal by
                          swoja trzezwosc tabletkom, medycynie, wiezieniu, szpitalom, etc...!

                    • aaugustw Z mojego doswiadczenia...! 02.02.14, 16:30
                      heine-ken napisał:
                      > ... JA szukam innych, alternatywnych ścieżek pomocy, przed tym mitycznym dnem.
                      > ... w walce z tym inwalidztwem jakim jest alkoholizm wszystkie chwyty są dozwolone.
                      > ... Jedno jest pewne: w jednym i drugim przypadku trzeba chcieć przestać pić.
                      > Jeśli ten warunek nie jest spełniony, nie ma ch...a, nic nie pomoże.
                      ___________________________________________________________________.
                      No wlasnie; "Jeśli ten warunek nie jest spełniony, nie ma ch...a, nic nie pomoże"...!
                      A wiec podpowiem ci; ty zajmujesz sie tu tylko ta garstka chorych alkoholikow,
                      ktorzy juz zaprzestali picia, czyli zajmujesz sie garstka ~ 7% alkoholikow i dla nich
                      szukasz sposobu, aby na stale przywrocic ich do zdrowia... - Dlaczego...?
                      Bo chory alkoholik to taki osobnik, ktory nigdy nie ma zamiaru zaprzestac picia, lecz
                      jedynie pragnie on powrocic do kontrolowanego picia i robi to z iscie zelazna, mocna
                      i silna wola, ktora "madrzy trzezwi" nazywaja obsesja...!
                      Z tych 100% chorych tylko ta mala wspomniana juz garstka (~7%) osiaga swoje
                      dno i przezywa je - reszta ginie...! :-(
                      Moja sugestia: Zmien moze swoj sposob myslenia i zastanow sie moze nie nad
                      medycyna, ktora leczy juz tylko skutki tej smiertelnej choroby i jest juz tylko
                      "musztarda po obiedzie", lecz pomysl moze nad zwykla profilaktyka wsrod mlodych,
                      np. w szkolach, tak jak to robi juz od dawna Wspolnota AA...!
                      Tylko; na milosc Boga nie chciej czasem wprowadzac prohibicji na swiecie...
                      A...
                      Ps. W Rosji zapytano starszego pana co sadzi o takiej prohibicji...!?
                      A on na to: Ja to juz jestem stary i swoje wypilem, ale mlodych szkoda...! :-\
                      • heine-ken Re: Z mojego doswiadczenia...! 02.02.14, 18:32
                        August, medycyna nie jest od zbawiania świata. Do lekarza zgłaszasz się jak jesteś chory. Lekarz stara się zrobić wszystko, abyś jak najszybciej wyzdrowiał i aby ulżyć w cierpieniu. Nieważne czy chodzi o grypę, wyrostek robaczkowy czy choroby psychiczne. Lekarz nie może powiedzieć pacjentowi z grypą, żeby się doziębił i wrócił z zapaleniem płuc, bo może wtedy bardziej doceni kurację. Lekarz nie powinien mieć także ulubionych lekarstw ani opierać sądów na osobistych doświadczeniach. Ty sprzedajesz swoją wspólnotę, ja swoją medycynę i przy tym pozostańmy.
                      • wolfbreslau Re: Mocne to - Rauchen...! 01.02.14, 19:05
                        rauchen napisała:

                        > a nie czasem La derniere verre?

                        ja na razie nie planuje swojej derniery zyciowej...jestem w koncu niedlugo po premierze, i spektakl idzie cała parą i nadal mi sie p[odoba :-)
                        --
                        trzeźwiejący bohater w pampersie
                      • aaugustw Re: Mocne to - Rauchen...! 01.02.14, 19:15
                        rauchen napisała:
                        > a nie czasem Le dernier verre?
                        ___________________________________________________________.
                        Le Dernier Verre (: the last glass = ostatnie szklo, szklanka, kieliszek...!).
                        Olivier Ameisen
                        Prix conseillé : EUR 19,25
                        Ladny to tytul: "Ostanie szklo", ksiazki doktora-alkoholika, ktory sam siebie
                        zalatwil baclofenem... - Hm, gdybym ja byl lekarzem, nie liczacym na zyski
                        materialne i chcialbym swiatu zaprezentowac nie siebie-alkoholika po krotkim
                        okresie zycia w niepewnej abstynencji, zaprezentowalbym nie siebie lecz ten
                        "rewelacyjny lek na alkoholizm", (wiemy ze leku takiego nie ma i nigdy nie bedzie)
                        i nazwalbym to swoje odkrywcze arcydzielo nie "Ostatni kieliszek", bo brzmi to jak
                        zapowiedz wlasnego pogrzebu, lecz dalbym temu tytul bardziej oryginalny, bardziej rewelacyjny, jak przystalo na lekarza, (np.);
                        "Medycyna zwyciezyla alkoholizm" (= "Medical vicit alcoholism"), ale jak wiemy
                        on sam biedak tego nie dozyl...! - Niech mu przynajmniej ziemia lekka bedzie...! :-(
                        A...
                        • rauchen Re: Mocne to - Rauchen...! 01.02.14, 19:30
                          widac ze zartownis z zabojada bo powinno byc la dernier bouteille - przestal z flaszki, no chyba ze faktycznie bylo odwrotnie i zaczal towarzysko pic z butelki
                          ---------------------
                          I 
                          My Psychiatrist
                          • alkodarek Re: Mocne to - Rauchen...! 01.02.14, 21:29
                            rauchen napisała:

                            > widac ze zartownis z zabojada bo powinno byc la dernier bouteille - przestal z
                            > flaszki, no chyba ze faktycznie bylo odwrotnie i zaczal towarzysko pic z butelki<

                            Żałosna jesteś, zawiść Cię zaślepia.
                            • rauchen Re: Mocne to - Rauchen...! 01.02.14, 22:00
                              oo, mocne slowa - a moglbys je rozwinac?
                              zawisc do czego? ze sie nie moge napic? Problem w tym ze zawsze moge.
                              Poza tym widzisz, mamy baklofen srodek cud ktory nie pozwoli mi sie upic.
                              Zawisc ze ty potrzebujesz baklofenu bo inaczej nie mozesz przestac pic?
                              Zawisc do tego ze nie mam potrzeby latac z paczka baklofenu i co pol godziny tabletka jak tik-taka na swiezy oddech?

                              Wlasciwie raczej powinienes sie cieszyc ze ktos cie probuje sciagnac na ziemie w tej baklofenowej psychozie - bo akurat ty widzisz bewzglednie tylko jedna strone medalu co do tego baklofenu.


                              ---------------------
                              I 
                              My Psychiatrist
                        • wolfbreslau Re: Mocne to - Rauchen...! 01.02.14, 20:28
                          aaugustw napisał:

                          >
                          > Ladny to tytul: "Ostanie szklo", ksiazki doktora-alkoholika, ktory sam siebie
                          > zalatwil baclofenem... -

                          to nadużycie...wykończyl sie na zawał i zapewne w efekcie nadużywania wczesniej alkoholu.a baclofen miał w tym udział marginalny o ile w ogóle miał.
                          równie dobrze, można pijakowi ,co zamarzł po pijanemu, napisac na nagrobku, ze zabił go mróz, a alkohol mu te ostatnie chwile osłodził :-)
                          "zmarzł na mrozie, zmarzł na kość,
                          wódki wypił wczesniej dość,
                          dość na nóżkę, dość na wóz,
                          mało jednak, jak na mróz "

                          --
                          trzeźwiejący bohater w pampersie
                          • aaugustw To manipulowanie... 01.02.14, 20:50
                            wolfbreslau napisał:
                            > to nadużycie...wykończyl sie na zawał i zapewne w efekcie nadużywania wczesniej
                            > alkoholu.a baclofen miał w tym udział marginalny o ile w ogóle miał...
                            ______________.
                            Skad to wiesz...!?
                            A...
      • aaugustw Re: Baclofene-ponoc nadzieja 31.01.14, 12:40
        rauchen napisała:
        > Polazilam sobie troche po obcych artykulach, i jakos caly czas mam wrazenie ze
        > pod ten baklofen jak najbardziej sie pije.
        > Nie przytocze zadnych entuzjastycznych przykladow ( zostawie to dla mesjaszy) w
        > iec tak tylko te sceptyczne, i ktore mi sie rzucily w oczy.
        > Do zapijania ( zabojady) - no zamiast 2 butelek wina pacjent pije 1 ( krotko -
        > zamiast sie sponiewierac zupelnie, tylko sie sponiewieral); badania nad innym p
        > acjentem - przy jednej dawce chec na picie wcale nie opada, przy drugiej wzrasta...
        > zatem zdrowia zycze. I troche pieniedzy.
        > pzdr
        > ---------------------
        > I 
        > My Psychiatrist
        __________________________.
        Jak zwykle trzezwo i na temat...! ;-)
        Pozdrawiam:
        A...
    • wolfbreslau Re: Baclofene-ponoc nadzieja 02.02.14, 19:36
      w baclofenie jest tyle samo nadziei, co w terapii, AA, innych sektach i wspólnotach, psychanalizach itp. reszta należy od nas i zależy od szczęścia....jak wycieczka w góry kulawego ze slepym. jedni wrócą do schroniska, inni zostana na wieki w przepaści. nie ma na to reguły. tylko naiwni i nieodpowiedzialni wierzą w jakis z góry określony i gwarantowany plan....takiego planu nie ma. ale warto w niego wierzyc.
      hey :-)
      reszta gadek juz mnie nudzi....jałowosc i pretensjonalnosc. to nasze najczesciej spotykane tutaj cechy.
      --
      trzeźwiejący bohater w pampersie
      • alkodarek Re: Baclofene-ponoc nadzieja 02.02.14, 21:38
        Ależ kawał życia na jałową dysputę marnujecie! Dzisiaj zamiast umacniać się w swojej trzeźwości w toczeniu z baclofenem, obejrzeliśmy z żoną ciekawy film, a jakże, z morałem. Po dobrym espresso poszliśmy z naszym pchlarzem na długi spacer, po powrocie zrobiłem, według mojej żony, pyszne spaghetti frutti di mare, oczywiście sos na białym wytrawnym winie a do tego kieliszek Cserszegi fűszeres.

        Dwa lata temu rzecz nie do pomyślenia! Alkohol legalnie w lodówce w moim domu? I żeby butelka częściowo wypełniona miesiąc czekała na swoją kolej jako dodatek do sosu? I żeby kieliszek wina do obiadu? Nie, to niemożliwe, ponieważ "mam na imię Darek i jestem" alkoholikiem nie może tknąć kropli alkoholu bo go ostatnia wagon zabije.

        Patrz pan, co te 35mg baclofenu na dobę zrobiło z porządnego alkoholika, może chłop nie zapijać, nie zalewać pały, nie upodlić się, nie sponiewierać się, nie iść w cug, nie iść w Polskę, a legalnie przy stole do morskich robaków w kluskach kieliszek wina wypić. Po obiedzie statki umyć, herbatkę z kardamonem i imbirem żonie podać i poczytać Wysokie Obcasy.

        Strach się bać tego gender-smoka baclofena, tak truje, uśmierca i psuje porządnych alkoholików.

        ps. Pewnie pomyślicie, co za głupoty pisze, pewnie się baclofenu obżarł! Wiem, wiem do krewetek powinno być np. Gros Plant, ale akurat nie mieliśmy go pod ręką.
          • aaugustw Re: Baclofene-ponoc nadzieja 03.02.14, 11:40
            alkodarek napisał:
            > Errata:
            > "Dzisiaj zamiast umacniać się w swojej trzeźwości w toczeniu wojny z bac
            > lofenem"
            _____________________________________________.
            Tak to widzisz...!?
            Ze to wojna powiadasz...!? ;-)
            Nie to tylko obrona nowicjuszy przed takimi pijanymi, jak ty
            ktory nie rozumiejac problemu alkoholizmu, wciska taki
            glupoty samemu bedac pijoczkiem, potrafiacym kontrolowanie pic...! - Eto wsio...! ;-)
            A...
                • ona40311 Re: Baclofene-ponoc nadzieja 03.02.14, 17:28

                  " Prócz ciebie , którego zwa drobnopijoczkien pijacym ..." Auguscie napisz prosze nick , kto jeszcze zwie tak Alkodarka tylko konkretnie bez zbędnego " nudzenia " . Proszę tylko o nicki i nic więcej !
                  • thomi73pl Re: Baclofene-ponoc nadzieja 03.02.14, 19:06
                    Jesli o mnie chodzi. .
                    Ja jestem tu forumowiczem..
                    .. mam w głębokim poważaniu kto jak mnie zwie. . :), ale lubię poczytać jak ktoś próbuje mnie sobie jakos za pomoca jakies nazwy 'objac w ramy', tak samo jak i innych..

                    Ja osobiście nie musze. .
                    Wszyscy ludzie którzy piszą na takim "problemowym" forum , maja jakis problem. Nawet jak pisza o "czyims problemie"..
                    A wiec jeśli nawet nazwa "alkoholik" czy "uzalezniomy" nie jest tu potrzebna..
                    To forum jest juz nazwane a odwiedzajacych ich stale w tym mnie uważam ze nie ma potrzeby nazwać. .
                    Chyba ze ma sie Alzheimer a.. i trzeba sobie przypominać ze to gdzie jestem. . To portal fanów motoryzacji ;) , ... lub muzyki klasycznej.. (ale moze niektorzy potrzebuja sobie przypniec..)..


                    --
                    ☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★
                    Powyższy post wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może być on wykorzystywany przeciwko mnie, kopiowany oraz powielany bez mojej zgody, za wyjątkiem cytatowania postu przy odniesieniu się do niego z zastrzeżeniem , że odniesienie nie zawiera zlosliwych uwag, oraz pospolitej głupoty.
                    Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany zdania, bez podawania przyczyny.
                    Nie biore odpowiedzialności za wpłynięcia na zmiany poglądów innych I pojawiających się przy tym odczuciach czytajcych moje wypowiedzi.
                    • thomi73pl Re: Baclofene-ponoc nadzieja 03.02.14, 19:08

                      -- jeeee...

                      Jak ja pisze... :D...

                      Nieważne. .


                      ☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★
                      Powyższy post wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może być on wykorzystywany przeciwko mnie, kopiowany oraz powielany bez mojej zgody, za wyjątkiem cytatowania postu przy odniesieniu się do niego z zastrzeżeniem , że odniesienie nie zawiera zlosliwych uwag, oraz pospolitej głupoty.
                      Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany zdania, bez podawania przyczyny.
                      Nie biore odpowiedzialności za wpłynięcia na zmiany poglądów innych I pojawiających się przy tym odczuciach czytajcych moje wypowiedzi.
                  • aaugustw Re: Baclofene-ponoc nadzieja 03.02.14, 20:57
                    ona40311 napisał(a) (do A...):
                    > ... kto jeszcze zwie tak Alkodarka tylko konkretnie bez zbędne
                    > go " nudzenia " . Proszę tylko o nicki i nic więcej !
                    ________________________________________________________.
                    Tym tonem to ty mozesz sobie w domu swoim mezem dyrygowac...!?
                    A..
                  • alkodarek Re: Baclofene-ponoc nadzieja 03.02.14, 22:34
                    Wszystko co wykracza poza pustosłowie niby-aowskich frazesów jest ponad siły aaugusta. Dlatego nie otrzymasz odpowiedzi innej niż jest w stanie wygenerować zafiksowany umysł truizmach wyjętych z "24 godzin" i "złotych myśli" zasłyszanych tu i ówdzie na zlotach radości.
                    Niby odpowiedź wyraźnie informuje wszem i wobec: aaugust jest wszystkim i wszystko jest aaugustem.
                    Amen.
                • ona40311 Re: Baclofene-ponoc nadzieja 03.02.14, 17:29
                  " Prócz ciebie , którego zwa drobnopijoczkien pijacym ..." Auguscie napisz prosze nick , kto jeszcze zwie tak Alkodarka tylko konkretnie bez zbędnego " nudzenia " . Proszę tylko o nicki i nic więcej !
                  • aaugustw Ona40311, ksiazke piszesz...!? 03.02.14, 21:00
                    ona40311 napisała (do A...):
                    > ... napisz prosze nick , kto jeszcze zwie tak Alkodarka tylko konkretnie bez zbędne
                    > go " nudzenia " . Proszę tylko o nicki i nic więcej !
                    _____________________________________________________________.
                    Widze, ze rece ci sie trzesa skoro wysylalas drugiego, tego samego posta... -
                    Nerwowa jestes, jakbys byla wspoluzalezniona od paru drobnopijoczkow,
                    pijacych kontrolowanie z przekaska baclofenowa..! :-(
                    Ulze ci w tym twoim obronnym postepowaniu matczynym wobec alkodarka
                    i odpowiem na twoje pytanie: "To my - A..." ;-)
                    A...
        • aaugustw Re: Baclofene-ponoc nadzieja 03.02.14, 11:33
          alkodarek napisał:
          > ... pyszne spaghetti frutti di mare, oczywiście sos na białym wytrawnym winie
          a do tego kieliszek Cserszegi fűszeres....
          _________________________________________________________________.
          A dlaczego niby nie...(!?) - To jest tradycja, to jest dla ludzi, ktorzy nie sa chorzy
          i potrafia kontrolowanie pic...!
          Ja, np. jako trzezwy alkoholik polecialbym "w tango" po takiej "zakasce" i musialbym
          cos konkretnego "zjesc"...! ;-)
          A...
        • wolfbreslau Re: Baclofene-ponoc nadzieja 03.02.14, 20:40
          alkodarek napisał:

          > .
          >
          > ps. Pewnie pomyślicie, co za głupoty pisze, pewnie się baclofenu obżarł! Wiem,
          > wiem do krewetek powinno być np. Gros Plant, ale akurat nie mieliśmy go pod ręk
          > ą.

          polecam care finca bancales z aragonii....a potemtez najlepiej zrobic sobie samemu sangrie wedle tradycyjnej receptury jako deser w płynie.
          1/4 wina z rioca, lub innego jeres, 1/4 najtanszego koniaku, porto, winiaku, 1/4 owocow wszelkich i 1/4 soku z pomaranczy

          smakuje bosko, wali o glebe dopiero nad ranem i pozwala cieszyc sie kobietami, póki sie nie uśnie :-)


          --
          trzeźwiejący bohater w pampersie
          • aaugustw Na zdrowie, bo ono jest im (drobnym) b. potrzebne 03.02.14, 21:10
            wolfbreslau napisał:
            > 1/4 wina z rioca, lub innego jeres, 1/4 najtanszego koniaku, porto, winiaku, 1/
            > 4 owocow wszelkich i 1/4 soku z pomaranczy
            > smakuje bosko, wali o glebe dopiero nad ranem i pozwala cieszyc sie kobietami,
            > póki sie nie uśnie :-)
            _____________________________________.
            ;-) Na zdrowie wszystkim drobnopijoczkom...! ;-)
            A...
            www.youtube.com/watch?v=pxYrUj953yQ&list=PLdwAzFyIEb3vU9mr9V_KisIuM101KmXOW&index=19
            • ona40311 Re: Na zdrowie, bo ono jest im (drobnym) b. potrz 03.02.14, 22:29
              Auguście prosiłam tylko o nicki a nie o bzdety ... martwisz się o moje ręce , spokojnie wszystko u mnie ok , lecz teraz zastanawiam się czy ty aby nie powinnieneś martwić sie o swoje konfabulacje by nie nazwać dobitnie KłAMSTWA . Celowo wysłałam dwa posty bo jeden mygłbyś nie zauważyc , może i oczka juz nie te :-))))
                • aaugustw "Pije mniej dzieki baclofenowi"... 04.02.14, 12:00
                  iskram napisała:
                  > A ja myślę ze ludzie którzy chcą kontrolować picie powinni założyć forum , ulec
                  > zeni z pijaństwa, bowiem nie moga nijak równać do uzależnionych alko , jest duż
                  > a róznica pomiedzy nami- w alkoholizmie nie ma kontrolowanego picia- proste?
                  _________________________________________________________________.
                  To jest swietny pomysl, aby drobnopijoczki zalozyli wlasne Forum, ale ich nadete
                  Ego i chec porownywania sie z nami na to im nie pozwoli, aby mogli sobie tam pisac
                  np. cos takiego; "Wczoraj na imieninach wypilem wiecej od innych, bo przedtem
                  wypilem w domu sloik plynnego smalcu, a dzisiaj jestem juz sam w domu, wiec
                  zrobilem na odwrot, dzieki baclofenowi nie musialem juz tyle pic, aby byc soba...!"
                  A...
                  • heine-ken Forum tematyczne 04.02.14, 16:36
                    Darek, miałeś założyć coś, bodajże na niemieckim? Może jakoś pomóc, jeśli nie masz czasu czy innych zasobów? Najwyraźniej łączenie wyznawców AA, mellibrudowości i farmakoterapii jest równie utopijne jak połączenie forum o wierze w Allaha, tradycji wsi polskiej, lotach kosmicznych i feminizmie - tzn. nikomu nie służy.
                    • aaugustw Re: Forum tematyczne 04.02.14, 17:55
                      heine-ken napisał:
                      > Darek, miałeś założyć coś, bodajże na niemieckim? Może jakoś pomóc, jeśli nie m
                      > asz czasu czy innych zasobów? Najwyraźniej łączenie wyznawców AA, mellibrudowoś
                      > ci i farmakoterapii jest równie utopijne jak połączenie forum o wierze w Allaha
                      > , tradycji wsi polskiej, lotach kosmicznych i feminizmie - tzn. nikomu nie służy.
                      _________________________________________________________________.
                      ;-) No nareszcie zrozumiales, ze nie da sie dyskutowac trzezwym z pijanymi...! ;-)
                      (uzaleznionymi od innego swinstwa...!)
                      To takie proste...!
                      A...
                    • rauchen Re: Forum tematyczne 04.02.14, 18:15
                      hahahaha
                      dzialanie w zorganizowanej grupie przestepczej, nielegalny obrot substancjami psychoaktywnymi, rozboj i wymuszenia - za to grozi do 8 lat :/
                      Jak zmienia na grzywne to kto wie, wkrotce pojawia sie naglowki: znalezli sie sponsorzy na badania nad baclo

                      wiec moze na francuskim bedzie latwiej :)

                      pwdr
                      ---------------------
                      I 
                      My Psychiatrist
                    • alkodarek Re: Forum tematyczne 04.02.14, 22:27
                      Bardzo chętnie przyjmę pomoc, mam wykupioną domenę, mozolnie składam układ i zasoby, szukam kogoś kto doklei moduł forum. Przesyłam Ci maila z kontaktem.
                      Z aalibanem nie ma co dyskutować, przypadki beznadziejne. Na forum będę ile sił i chęci wystarczy. W realu kolejny uratowany od piekła alkoholizmu powraca do życia w wolności, do żony i córeczki. Jest dobrze i z dnia na dzień co raz lepiej. Warto pomagać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka