Dodaj do ulubionych

co myślicie o alkoholizmie jako grze?

11.12.09, 22:47
przeczytałem jakiś czas temu "W co grają ludzie" Berne'a gdzie był opis roli "alkoholika" w grze zwanej życiem, a teraz zacząłem książkę jego ucznia Steinera z tego co widzę to w tym ich nurcie psychoanalitycznym bardziej patrzy się na role odgrywane przez uczestników gry w Alkoholizm, a relacja człowiek - chemiczna substancja jest właściwie pomijana.

co myślicie o tym, jeżeli początkujący nie ma nikogo kto by go wspierał, opieprzał, wyręczał, robił wyrzuty, sprzątał, udawał że nic się nie stało, itd to jest większa szansa że koleś może pić srogo i nie zostanie alkoholikiem?
Obserwuj wątek
    • e4ska Re: co myślicie o alkoholizmie jako grze? 12.12.09, 12:35
      Powoli bardzo odczytuję tekst angielski, wielu słówek nie znam i raczej "lecę po
      kontekstach", ale doczytam do końca, sprawdzę też, czy autor ma jakieś polskie
      tłumaczenia.

      Fajnie by było, jeśli nie istnieje tłumaczenie polskie tego tekstu, aby nasz
      kolega Addi zrobił przekład w wolnej chwili, max. przy jednym piwie.


      Tak więc - zanim poznam artykuł do końca, pomijając jego założenia teoretyczne
      napiszę coś, co mi przychodziło już wcześniej na myśl.

      Istnieje grupa alkoholików, którzy rozpili się z powodu swoich bliskich. Miedzy
      innymi. To jest tylko jeden czynnik spośród wielu. U mnie np. rozpicie się
      wynikało z odkrycia cudnych właściwości klinowania. A czemu to ja musiałam klinować?

      Ano dlatego, że po imprezie, kiedy np. mój małżonek smacznie wylegiwał się przed
      telewizorem, ja musiałam od samego rana pracować, sprzątać, zarabiać na życie...
      musiałam być w formie, bo kobieta nie może przeleżeć przedpołudnia, że o całym
      dniu nie wspomnę.

      A jak tu funkcjonować, kiedy ci się na wymioty zbiera i czujesz, że za chwilę
      zemdlejesz. Wiec instalujesz klinika i OK. A to jest, niestety, brama do
      alkoholizmu. Głównie alkoholizmu kobiet.

      Pozdrawiam serdecznie.
      :-)
        • e4ska Re: co myślicie o alkoholizmie jako grze? 12.12.09, 14:40
          Prymitywne zaczepki w każdym temacie - świadczy to tylko o jednym: że problemem
          wielu najbardziej dotkniętych nałogiem pijaków, co to ich żony przez
          kilkadziesiąt lat posyłały na esperale, anticole, terapie, odwyki, mityngi,
          demaskowały legendy mężowskie na forach - ma problemy natury emocjonalnej,
          wynikającej z niedostatków intelektu.

          Podłożem najbardziej niebezpiecznej formy alkoholizmu jest głupota.
          • darekwolf Re: co myślicie o alkoholizmie jako grze? 12.12.09, 18:56
            a mnie sie wydaje , Esko ,ze prawdziwym problemm było:
            jak sie klinuje to znaczy ,że sie miało kaca giganta,a kac
            gigant wystepujue wtedy , gdy dzień wczesniej ktoś sie urznął
            jak świnia.
            i jakoś nie dostrzegam w tym współdziałania innych członków
            rodziny
            chyba ,że pili razem z Tobą.
            a te anticole, mityngi, terapie............to zwykła proza
            pijakciego zycia.
            tyle,że jedni majom te odwage to zrobić i patrzeć na rzecz
            taką jaka jest.......a inni bajdurza od lat te same kawałki
            i nie jst to żadna zaczepka moja droga.
            mojej zonie z całą pewnościa nie moge owmówic
            jednego........zainteresowania moją osoba. i może stad
            jej "posyłanie" mnie na terapie, do samego diabła nawet itd
            etc.zamiast gapić się w tv......wolała emanować swoja
            kobiecościa, a gdy już tego nie dostrzegałem?.......coż?
            dałą mi popalic z inej beczki.
            no i kaców juz nie mam, klinowanie przestało mi sie śnić po
            nocy jak uroczy cwiszenróż
            amen
            to moja smutna obserwacja.
            • e4ska Re: co myślicie o alkoholizmie jako grze? 17.12.09, 11:20
              Nie w celu kontynuowania głupawych przepychanek w stylu: na melinie wszyscy chlają.

              Warto obalić fałszywe przekonanie, żeby ktoś nie wziął sobie do serca kolejnego
              idiotyzmu.

              jak sie klinuje to znaczy ,że sie miało kaca giganta,a kac
              > gigant wystepujue wtedy , gdy dzień wczesniej ktoś sie urznął
              > jak świnia.
              > i jakoś nie dostrzegam w tym współdziałania innych członków
              > rodziny
              > chyba ,że pili razem z Tobą.


              Nie, tak nie jest.

              Pierwszym stopniem prowadzącym do uzależnienia w przypadku imprezowiczów, którzy
              nie upijają się na rautach i bankietach domowych, jest pojawienie się kaca w
              sytuacji, w której dawniej się on nie pojawiał. Z powodu jakichś czynników
              natury fizjologicznej organizm odmawia filtrowania aldehydu.

              Opić się do nieprzytomności pół litrem można w przypadku natychmiastowego
              spożycia. Ale nie w godzinach 19-3. Kiedy nam nawet nie zaszumiało w głowie. A
              tu - taka niespodzianka.

              Nie dość, ze jesteśmy niewyspani, to jeszcze dziwaczne fanaberie żołądkowe.

              Więc chwytamy się klinika.

              A potem i tak - ratunku, tonę!

              Alkoholizm nie rozwija się wedle zasady: notorycznie upijamy się w trupa. W
              pewnych krańcowych przypadkach tak jest, ale to margines marginesu.

              W moim rozumieniu tego, co marginalne :-)
              • darekwolf Re: co myślicie o alkoholizmie jako grze? 17.12.09, 11:37
                na melinie wszyscy chlaja?
                Ty chyba Eskanigdy nie byłaś na melinie...........Ty owszem
                konfabulacje masz prawdopodobną.
                i tylko tyle.
                konfa-bu-la-cje !!!!!
                reszta to kity.
                a wiesz czyje kity?
                Twoje.
                kobiety . która nie potrafi i nie chce spojrzeć prawdzie w
                oczy.
                czyli: jak się miewa "malownicze" kace giganty, po których
                rzyga się dalej niż żółć trafia, i się wybieta dziecku ze
                skarbonki drobne.........znaczy tylko tyle:
                jest się matką -scierką-alkoholiczką
                ale to mozna ...............zmienić !
                • e4ska Re: co myślicie o alkoholizmie jako grze? 19.12.09, 11:42
                  Ty chyba Eskanigdy nie byłaś na melinie
                  Adyć to fakt, którego nie zatajam. Nigdy nie byłam na melinie :-))) Czasem coś
                  napiszesz do rzeczy.

                  I popiepszył ci się proces uzależniania z procesem ciągowym. Ciąg ma inną logikę
                  - i nie polega na natychmiastowym wypiciu 0,7. Znawca to ty może i jesteś, ale
                  zalanych gaci i obicia pijackiej mordki przez współmałżonkę. Może by tak
                  opowiedział o przemocy domowej?

                  Cienko coś przędziesz, marudo. Pomocy ci trzeba.

                  buratino, buratino, przybądź Wolfowi ku pomocy! Zjaw się na rydwanie zaprzężonym
                  w gołąbki nadziewane oliwkami i dołóż szmatę do ścierki, i huzia, i łubudubu.

                  I niech się pojawi opis Eski, której żółć ścieka do garnka z zupą, na dywan
                  odkurzany i na wycieraczkę sąsiada. Dołóż tam swoje co nieco, żeby rozwikłać
                  tajemnicę alkoholizmu w wydaniu szmacianym.
                  • b.u.r.a.t.i.n.o Re: co myślicie o alkoholizmie jako grze? 19.12.09, 15:36
                    e4ska napisała:
                    "buratino, buratino, przybądź Wolfowi ku pomocy!"

                    e4ska,
                    A co ty tu robisz przed świętami? Czas trwonisz na kłótnie?

                    Podłogę w izbie byś jakąś ścierką przetarła, przeprała szmatki,
                    buraki nastawiła na barszcze, farszu z kapusty i cebuli przygotowała
                    na pierogi, śledzie namoczyła w marynacie, maku utarła na kukiełki…
                    Gdy się gospodyni dobrze ze świętami sprawi, to i na nagrodę liczyć
                    może…

                    Podobno w noc wigilijną w wiejskich studniach woda zamienia się na
                    kilka godzin w wino…
                    ale skorzystać z tego mogą tylko te osoby, które zasłużyły na
                    nagrodę…
                    więc przestrzegam – weź się za siebie, bo inaczej z darmowego
                    wytrawnego nici będą!
                    :)


                    Wolfie,
                    Komentatorzy piłkarscy mówią o okazjach do strzelenia gola, że
                    niewykorzystane się mszczą…
                    Wygląda na to, że tak samo bywa czasem z egzaltowanymi damami
                    upadłymi:
                    - niewykorzystane się mszczą!
                    :)
                    • e4ska Re: co myślicie o alkoholizmie jako grze? 19.12.09, 15:53
                      Witaj, ksyweczko.

                      Dziękuję, służącą nabyłam sobie tanią ku pomocy, buratina mi nie trzeba, sorki,
                      gosposia mnie nawiedza od czasu do czasu, a w święta pasożytuję na rodzinie,
                      jako ścierkom i szmatom przystoi.

                      Mam zamiar spożywać syropy na kaszel oraz nalewy pokrzywowe, następnie
                      podprowadzić jakąś konkretną sumkę dzieciarni, bo będzie jej spora gromadka. Na
                      wytrawne wystarczy, ba, nawet na słodkie i to ze dwa.

                      też pozdrawiam dobrego znajomego.
            • e4ska Łgarstwo w roli wybielacza 19.12.09, 22:51
              Czego to pijak nie wymyśli, żeby się wybielić. Że taki sam jak inni uzależnieni,
              cnota rżnięta niby kryształ.

              "jak sie klinuje to znaczy ,że sie miało kaca giganta,a kac
              gigant wystepujue wtedy , gdy dzień wczesniej ktoś sie urznął
              jak świnia".

              Pijak, który nigdy nie pił normalnie, nienałogowo, który jak się dorwał,
              urżnął się jak świnia, nie ma pojęcia, że kac występuje nie tylko po
              urżnięciu.

              Dowód jak znalazł:
              deser.pl/deser/1,83453,7382968,Po_wodce_bedziesz_mial_mniejszego_kaca_niz_po_whisky.html
              Uważam, że na forum, gdzie czasem może ktoś szuka akurat jakiejś wiedzy,
              potrzebuje informacji, nie powinno wpisywac się głupot podyktowanych agresją.
              Powtarzam: to jest bardzo niebezpieczne przekonanie, że alkoholikiem zostaje się
              pod warunkiem upijania, czyli urżnięcia - jak chce Dariusz.

              Jesli kac jest, co normalne po imprezie, niech nas gnębi - lepiej niech nas
              głowa poboli, niech nas troche pomdli, ale za nic nie wolno sięgać po klina.
              :-)
              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Łgarstwo w roli wybielacza 21.12.09, 11:35
                Piwo na kaca z rana po porzadnym urznieciu?

                To jest sprzecznosc sama w sobie. Po porzadnym urznieciu to rano sie jest
                jeszcze pijanym, do kaca droga daleka przed nami.
                Zalezy co kto uwaza za urzniecie, dla porzadnej nastolatki to bedzie wypicie 4
                piw, wiec tu jest inaczej, ale jestesmy na forum, gdzie ludzie "porzadnie
                urznieci" pili czy pija minimum pol litra na wieczor, ale podejrzewam, ze raczej
                litr wodki lub przelicznik.
                Organizm, nawet wytrenowanego alkoholika z wieksza tolerancja, rozklada litr
                wodki/400 ml. czystego spirytusu/rownowartosc jakichs 15 piw/ minimum dobe.
                Jak ktos zaczyna pic o 20, konczy o 3 rano i budzi sie o 9 to nie ma sily, ma
                jeszcze z promil albo dwa.

                Paradoksalnie wiec, im potezniejsze urzniecie tym "kac gigant" mniejszy, a jak
                urzniecie juz naprawde maksymalne to kaca w ogole nie ma tylko sie jest rano w
                pelni pijanym.
                No chyba, ze zakladamy ze rano to jest 17 po poludniu.

                Tak wiec- picie z rana po poteznym urznieciu to dalszy ciag lejca, czyli
                czlowiek po prostu nie konczy jeszcze wieczornego picia, albo jest to reakcja
                organizmu silnie uzaleznionego fizycznie na spadek promili, gdy np czlowiek
                powyzej np 2 funkcjonuje normalnie a jak mu spada, to choruje.

                Jaki alkoholik ze stalym promilazem 2 we krwi moze miec z rana nagle zero po
                porzadnym upiciu i kaca giganta? To sprzecznosc na sprzecznosci.

                Tak wiec reasumujac reasumowanie, cos takiego jak picie z rana na kaca giganta
                nie istnieje. To albo ciag alkoholowy albo kontynuacja libacji z poprzedniej nocy.

                --
                Beka
                --------
                pszeciesz ja w zyciu nie wyzekne sie wutki.
      • darekwolf Re: co myślicie o alkoholizmie jako grze? 12.12.09, 19:07
        bo problem jest taki z Toba Esko.od zawsze. odkąd Cię znam.
        Ciebie trzeba podziwiać......lub znielubisz kazdego.
        i nie lubisz pisac rzetelnie o swoim nałogu....wolisz go
        ubierac w jakiś kolorowe szmatki. każdy text popełniony przeciw
        Twym "poezjom" traktujesz jak osobisty atak......a to nie atak
        Esko.
        ja na terapi napatrzyłem się własnie jak ludzie, przy
        odrobinie dobrej woli, chęci przełamywali własne odkłamania na
        swój własny temat. i wtedy byli gotowi usłyszeć prawde na
        swój temat.a jest ona banalna. byli i pozostana alkoholikami.
        zostali nimi z wlasnej nieprzymuszonej woli, i na nich spada
        odpowiedzialność za to. a nie na zadne cuda, rodziny,
        dziecinstwo , warunki socjalne itp.

        czytując Ciebie Esko na przestrzeni lat kilku.nie dostrzegam
        żadnej zmiany:
        te same żale do świata
        te same pretensje do terapii/ na ktorej notabene przecież
        podobno nie byłas/
        te same fobie
        te same lęki
        ten sam smutek
        i ta samo niezrozumienie wartości, jaką jest szczera komunikacja
        z innym człowiek. komunikacja wynikająca z zywej i
        autentycznej potrzeby. jak w przyjaźni. raz się mówi rzeczy
        miłe i cudowne, innym razem przykre.
        Ty wymagasz tylko trzech rzeczy :by Ciebie głaskac, podziwiac i
        rozgrzeszyć in blanco
        mnie to zmeczyło i nie powiem ,że nie znudziło przy okazji
      • konto.goscia Re: co myślicie o alkoholizmie jako grze? 13.12.09, 16:06
        > Fajnie by było, jeśli nie istnieje tłumaczenie polskie tego tekstu, aby nasz
        > kolega Addi zrobił przekład w wolnej chwili, max. przy jednym piwie.


        mnie bardziej interesuje temat dda i różnych psychologicznych manewrów i uwikłań
        z tym związanych, więc raczej nie będę się skupiał na Steinerze, ale z tego co
        dotąd przeczytałem twierdzi on że jakieś 10% alkoholików można poddać terapii po
        której będą mogli pić "towarzysko"
        • e4ska Re: co myślicie o alkoholizmie jako grze? 13.12.09, 19:13
          Zrozumiałe.
          Po tym, co przeczytałam, ze 90 procent obywateli stanów uczestniczyło w grze
          alkoholika.
          Dla mnie bardzo zabawne formy wspomagania DDA to przecie zabawy w teatr. Tak się
          pisze scenariusze (konspekty zajęć), żeby potem terapeutyzowani mogli odnieść
          dramę do rzeczywistości, w której żyją.

          Wiesz - istnieje wiele teorii, które odnoszą teorię gier do rożnych sfer:
          ekonomii, polityki (o, tutaj to wręcz cudowny żywy teatr - Steiner ma na stronie
          artykulik z Obamą), sportu, sztuki. Nawet literatury. Sto lat temu męczyłam się
          nad jakimś tekstem z bodajże Akcentu i za nic nie mogłam się zgodzić z autorem.

          Psychoanaliza od początku jest grą podszyta. Tak ją pojmowano - może
          podświadomie??? ;-) Ówczesny Nowy Wiedeń pasował do psychoanalizy, był taki
          nieautentyczny i rozpaczliwie bezbronny wobec wielkich rozczarowań.

          Mnie kiedyś zachwyciły opowiadania Schnitzlera, w tym opowiadanie o pewnym
          młodym oficerze, który musiał się zastrzelić - jak w koszmarnej grze. Byl to
          hazardzista. O hazardzie świetne opowiadanie Zweiga "24 godziny z życia kobiety"
          - tam to dopiero hazardzista toczy grę z kobietą. Współuzależnioną jak jasna... !

          Psychoanaliza podchodzi do alkoholizmu tak, jakby to uzależnienie miało
          charakter właściwy uzależnieniom czynnościowym, a nie chemicznym. Bo w istocie
          uzależnienia takie jak hazard czy siecioholizm są obłędem i są grą. Zaś w
          przypadku alkoholizmu? Oczywiście, udajemy wiele rzeczy, ale udawać trzeba i w
          trzeźwym życiu, choćby na zasadzie: Dobra mina do złej gry.

          No a informacja, ze alkoholizm nie jest choroba... cóż, niezależnie od
          globalnych definicji ja od zawsze byłam i jestem przekonana, ze alkoholizm nie
          jest chorobą.

          Dlatego uważam się za osobę genialną, heh ;-0
          (powyżej to żart, ale mam o sobie dobre mniemanie, co u alkoholików raczej
          rzadko się zdarza).

          Wielkie dzięki za odnośnik.

      • konto.goscia Re: co myślicie o alkoholizmie jako grze? 13.12.09, 16:02
        3 razy powtórzyłaś słowo "choroba", jakby to oficjalnie było rozstrzygnięte,
        podczas gdy Steiner prowokacyjnie to podważa :)
        no to jak to właściwie jest?

        weźmy taki przykład: jest gość, bezdzietny kawaler, rentier który odziedziczył
        znaczny majątek i stać go na wszystko (w sensie: nie musi się obawiać utraty
        środków na utrzymanie czy mieszkania). Kupuje alkohol przez internet nie
        wchodząc z nikim w dyskusje i oceny, nie ma żadnych znajomych z którymi rozmawia
        na temat alkoholu. To byłby dla mnie przykład czystego alkoholika który nie gra
        w gry społeczne, ale czy jest możliwe coś takiego?
        • 7zahir Re: co myślicie o alkoholizmie jako grze? 13.12.09, 16:51
          Sam zauważyłeś, że Steiner prowokuje.
          Nie mnie to oceniać
          Alkoholizm jest chorobą wpisaną do międzynarodowego rejestru.

          Poczytaj w wątku HALT,
          jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej.



          --
          Rzeczy dla których warto żyć
          nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
          • darekwolf Re: co myślicie o alkoholizmie jako grze? 13.12.09, 18:24
            najłatwiejszym do obserwacji polem gier i zabaw alkoholików-jest
            to forum. nie tylko zresztą to.
            po cóż zatem tracić czas , na odkrywanie rzeczy oczywistych?
            w wiekach poprzednich pisano : homo ludens
            całkiem niedawno odkryto: społeczeństwo
            a w przyszłości być może będzie to : matrix
            nawet wyizolowany w sposób doskonały dla potrzeb doświadczalnych
            alkoholik, będzie grał ze swoja wyobraxnią..........bo jest
            człowiekiem.
            nawet źwierzaki mają swoje gry...........jedna z nich to:
            -głodny jestem
            • 7zahir Re: co myślicie o alkoholizmie jako grze? 13.12.09, 20:36
              darekwolf napisał:
              nawet źwierzaki mają swoje gry...........jedna z nich to:
              > -głodny jestem

              W chowanego tez się bawią,
              lecz nie ze swoim umysłem jak alkoholik,
              broniący się " ręcami i nogami"
              przed prawdą.
              :-)
              --
              Rzeczy dla których warto żyć
              nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
        • aaugustw Re: co myślicie o alkoholizmie jako grze? 13.12.09, 21:05
          konto.goscia napisał:
          > ... nie musi się obawiać utraty środków na utrzymanie czy
          mieszkania). Kupuje alkohol przez internet nie wchodząc z nikim w
          dyskusje i oceny, nie ma żadnych znajomych z którymi rozmawia na
          temat alkoholu. To byłby dla mnie przykład czystego alkoholika który
          nie gra w gry społeczne, ale czy jest możliwe coś takiego?
          __________________________________.
          Takie teoretyzowanie jest chore...!
          A...
          • konto.goscia Re: co myślicie o alkoholizmie jako grze? 14.12.09, 21:54
            aaugustw napisał:

            > Takie teoretyzowanie jest chore...!

            chora może być motywacja, a nie samo budowanie takich modeli czy przeprowadzanie
            "eksperymentów myślowych".

            Zgodzę się z tobą, że może być chore jeżeli służy ukrywaniu przed sobą swoich
            zaburzeń.

            Ale z drugiej strony, niechęć do takiej refleksji też być może nie jest oznaką
            pełni zdrowia.
            • aaugustw Re: co myślicie o alkoholizmie jako grze? 15.12.09, 12:51
              konto.goscia napisał:

              > aaugustw napisał:
              > > Takie teoretyzowanie jest chore...!
              - - - -
              > chora może być motywacja, a nie samo budowanie takich modeli czy
              przeprowadzanie "eksperymentów myślowych".
              > Zgodzę się z tobą, że może być chore jeżeli służy ukrywaniu przed
              sobą swoich zaburzeń. Ale z drugiej strony, niechęć do takiej
              refleksji też być może nie jest oznaką pełni zdrowia.
              ________________________.
              Na mysli mialem alkoholika!
              A.

              ZACZAROWANE KOŁO ZAPRZECZEŃ
              Autor Ksiądz Józef L. Kellerman
              Dyrektor Rady ds. Alkoholizmu w Charlotte (Północna Karolina)
              Ksiądz Kellerman przedstawił ten materiał po raz pierwszy na Drugim
              Rocznym Spotkaniu Grup Al-Anon w Connecticut, w Milford, 5
              października 1968 roku.
              Jego teorie zostały przyjęte z takim entuzjazmem, że postanowiono je
              opublikować celem szerszego rozpowszechnienia. Główne Biuro Służb
              Rodzinnych Al-Anon uzyskało pozwolenie od księdza J. Kelermana na
              wydrukowanie i rozpowszechnienie tego materiału. Materiał dotyczy
              każdego, kto pośrednio lub bezpośrednio związany jest z życiem osoby
              cierpiącej na chorobę zwaną alkoholizm.
              W fikcyjnej sztuce ukazano, w jaki sposób ludzie w życiu alkoholika
              przedłużają jego chorobę i przeszkadzają w jej uleczeniu. Ponadto
              metody postępowania, jakie powinni zastosować wobec alkoholika
              bliscy mu ludzie, jeśli faktycznie pragną jego uzdrowienia.
              Publikacja niniejsza proponuje Al-Anon jako jeden z sposobów dawania
              sobie rady w sytuacjach stworzonych przez alkoholizm.
              Alkoholizm jest tragedią w trzech aktach. W tragedii bierze udział
              co najmniej czworo ludzi: pijący , jego rodzina, przyjaciele,
              koledzy w pracy, a nawet jego doradcy. Wszyscy oni przyczyniają się
              do obrotów tego zaczarowanego koła alkoholizmu. Choroba ta rzadko
              pojawia się u osoby całkowicie odseparowanej od ludzi. Rzadko
              również trwa w całkowitym odosobnieniu. Jeden człowiek pije i upija
              się - inni reagują na jego picie i zachowywanie się. Pijący reaguje
              z kolei na ich reakcje i znowu pije. W ten właśnie sposób zaczyna
              się obracać zaczarowane koło oskarżeń i zaprzeczeń - staczająca się
              w dół spirala alkoholizmu.
              Aby zrozumieć alkoholizm - musimy spojrzeć nie tylko na samego
              alkoholika, ale na całkowity obraz jego choroby tak - jakbyśmy byli
              widzami odgrywanej na scenie sztuki. Musimy dostrzec dokładnie role
              wszystkich aktorów tego dramatu.
              Alkoholik – jako gwiazda całej sztuki – występuje na początku
              pierwszego aktu. Gra on główną rolę, a inni reagują tylko na to, co
              on robi na scenie. Więc oto nasz gwiazdor – zazwyczaj mężczyzna w
              wieku 30 – 50 lat przeważnie zdolny, inteligentny i pracowity.
              Często jednak jego ambicje przekraczają jego możliwości. Widzimy, że
              jest to bardzo wrażliwy, samotny i nerwowy człowiek. Jest on również
              niedojrzały w sposób, który go czyni bardzo zależnym od innych
              ludzi. Prawdopodobnie zachowuje się sposób bardzo „niezależny’’, aby
              tej niedojrzałości całkowicie zaprzeczyć. Właśnie z tego
              zaprzeczania powstał tytuł naszej sztuki: Zaczarowane Koło
              Zaprzeczeń. Aby alkoholik mógł grać swą rolę z powodzeniem,
              potrzebuje pomocy innych. Dlatego musimy obserwować bardzo
              dokładnie, w jaki sposób każdy z aktorów spełnia swą rolę w tym
              dramacie.
              Prolog
              Alkoholik odkrył, że picie poprawia mu nastrój, pozwala czuć się
              lepiej. Wydaje to mu się błogosławieństwem, a nie przekleństwem.
              Lekarstwem, a nie trucizną. Na kilka godzin znikają kłopoty i lęki,
              napięte nerwy doznają odprężenia i wszystkie problemy są rozwiązane.
              Akt 1.
              Alkoholik wkracza na scenę twierdząc, że nikt nie ma prawa mówić mu,
              co on powinien robić, że tylko on sam może rozkazywać innym.
              Rodzinie bardzo to utrudnia jakąkolwiek rozmowę z nim na temat jego
              picia i rezultatów picia. Nawet gdy pijaństwo stwarza naprawdę
              poważne problemy – alkoholik nie chce na ten temat rozmawiać. Każda
              dyskusja jest czymś w rodzaju podwójnego monologu: nikt nie słyszy
              tego, co mówi druga strona. Obie strony mówią co innego, a robią co
              innego.. Dlatego, aby alkoholika zrozumieć konieczne jest dokładne
              poznanie tej gry. Obserwowanie samego alkoholika, czytanie naukowych
              opisów jego choroby, albo wysłuchiwanie narzekań jego rodziny, to
              tylko mała cząstka dramatu. Najważniejszym słowem w alkoholizmie
              jest „zaprzeczanie’’, gdyż ludzie niezmiennie robią to, czego
              postanawiają nigdy więcej nie robić, albo zaprzeczają temu, co
              zrobili.
              Na początku pierwszego aktu alkoholik potrzebuje kieliszka – więc
              pije. Pije często i wiele, a nie rzadko i w małych ilościach. Może
              pić otwarcie, ale prawdopodobnie z ilością wypitych kieliszków kryje
              się, pijąc poza plecami reszty aktorów tego przedstawienia. Tu
              właśnie jest pierwsza część zaprzeczania: ukrywanie ilości wypitego
              alkoholu. Dowodzi to, że pijący zdaje sobie sprawę z tego, że pije
              zbyt wiele, pije częściej i więcej niż inni, a przede wszystkim - że
              picie znaczy dla niego o wiele więcej niż dla innych ludzi. Fakt, że
              pije za wiele i zbyt często, nie jest zależny od jego woli. I tu
              dostrzegamy pierwszą oznakę alkoholizmu. Ciągłe zaprzeczanie przez
              chowanie butelki i picie w samotności wskazuje jasno, jak bardzo
              jego poczucie jest zależne od alkoholu. Po dwóch lub trzech
              kieliszkach nie może już być mowy o powstrzymaniu picia. Po paru
              następnych kieliszkach zauważymy ogromną zmianę w pijącym. Staje się
              on pełen zadowolenia i absolutnej niezależności. Znajduje się na
              samym szczycie świata i może się zachowywać jak prawdziwy „bożek’’.
              Teraz on ma tylko rację, każdy inny jest w błędzie, szczególnie
              jeżeli spróbuje przeciwstawić się jego piciu. Nie wszyscy alkoholicy
              zachowują się w identyczny sposób kiedy są pijani, ale wszyscy
              zachowują się nienormalnie i bezsensownie, są nieodpowiedzialni za
              swoje czyny. Ignorują przepisy towarzyskie, czasem posuwają się do
              łamania prawa
              Przykładem jest tu prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwym, co u
              niealkoholika uznane zostałoby za czyn całkowicie niepoczytalny.
              Jeżeli picie trwa wystarczająco długo - alkoholik stwarza krytyczne
              sytuacje, wpada w kłopoty i najrozmaitsze powikłania. Mogą mieć one
              różne scenariusze, ale ogólny ich zarys jest zwykle taki sam.
              Alkoholik jest zależny, a zachowuje się niezależnie i picie
              utwierdza go w tym przekonaniu.
              Jednak rezultaty pijaństwa uzależniają go coraz bardziej od innych.
              Kiedy stworzony przez niego samego kryzys chwyta go w pułapkę –
              czeka aby coś się stało, udaje że ten kryzys nie istnieje, ucieka od
              konsekwencji lub wzywa pomocy innych. Alkohol, który dał mu początek
              zadowolenia i niezależności, zdziera z niego maskę i pozwala nam
              zobaczyć, jakim jest bezradnym i bezbronnym dzieckiem.
              Akt 2.
              W drugim akcie alkoholik nie robi nic innego, jak tylko oczekuje
              pomocy innych.
              Pozostali trzej aktorzy tej sztuki odgrywają swoje role i alkoholik
              z nich korzysta. Sam nie robi nic, albo niewiele. Wszystko robione
              jest za niego.
              Wybawca
              Pierwszą osobą, który pojawia się na scenie, jest wybawca,
              dobroczyńca- który dzięki swoim słabościom czuje się zobowiązany
              do „ratowania przed nieszczęściem swego przyjaciela alkoholika.
              Pragnie wydobyć go z każdej trudnej sytuacji i ulżyć ciągłemu
              napięciu nerwowemu, Jakie w rezultacie tych trudności następuje.
              W rzeczywistości Wybawca prawdopodobnie zaspokaja swoje potrzeby, a
              nie prawdziwe potrzeby alkoholika. Choć może to robić w całkowitej
              nieświadomości. Wybawcą może być mężczyzna spoza kręgu najbliższej
              rodziny. Taką rolę może także odgrywać kobieta. Rola ta podejmowana
              jest także przez doradców zawodowych: księży, lekarzy, adwokatów lub
              pracowników społecznych. Wielu z nich posiada zbyt mało (a często
              wcale nie posiada) istotnej wiedzy o alkoholizmie, wiedzy w tego
              rodzaju doradztwie wręcz niezbędnej. Wskutek
    • obajednacy Re: co myślicie o alkoholizmie jako grze? 13.12.09, 20:30

      Konto.goscia napisał:

      co myślicie o tym, jeżeli początkujący nie ma nikogo kto by go wspierał,
      opieprzał, wyręczał, robił wyrzuty, sprzątał, udawał że nic się nie stało, itd
      to jest większa szansa że koleś może pić srogo i nie zostanie alkoholikiem?


      Koleś może pić srogo i nie zostanie alkoholikiem jesli jest początkującym nie ma
      nikogo kto by go wspierał,opieprzał, wyręczał robił wyrzuty ,sprzątał ,udawał że
      nic się nie stało?? itd

      Ja tego nie rozumiem, mógłbyś wyjaśnić ?

      • konto.goscia Re: co myślicie o alkoholizmie jako grze? 14.12.09, 21:49
        > Ja tego nie rozumiem, mógłbyś wyjaśnić ?

        chodziło mi o to, że nie tylko alkoholik jako taki ale i osoby z jego otoczenia
        uczą się odgrywać pewne role, które decydują o "atrakcyjności" gry.

        np. dla żony czy siostry takiego delikwenta jest to okazja do wejścia w rolę
        "Wybawcy" czasem "Prześladowcy" - tworzy się milczący układ poczucia winy,
        przebaczenia, pogardy, wyższości itd, który zaspokaja jakieś tam potrzeby
        emocjonalne uczestników.

        Z tego co wiem jedną z podstawowych rad dawanych żonom alkoholików jest "nie
        wyręczaj, pozwól mu zmierzyć się z konsekwencjami własnych czynów".

        A co, gdyby już przy pierwszym razie kazać ponieść odpowiedzialność? gdyby gra
        nigdy się nie zaczęła?

        Tak sobie myślę np. o niedawno zmarłym Robercie Cameronie, który znany był nie
        tylko ze swoich fotografii, ale również jako autor poradnika "The Drinking Man's
        Diet" w którym zawarł menu takie jak np.
        Lunch
        - whisky z wodą
        - <jakieś jedzenie>
        - dwie szklanki wina wytrawnego

        Kolacja
        - martini
        - <jakieś jedzenie>
        - znowu wino

        Zakładając, że gość tak się "odżywiał" przez dłuższy czas, przypuszczam, że nie
        wylądował w rynsztoku dlatego, że nie dał się wciągnąć i nikogo nie wciągał w
        gierki tylko był szczery sam ze sobą i z otoczeniem.

        Być może zresztą wg kryteriów PARPA z takim spożyciem zostałby uznany za
        alkoholika, ale jakoś nikomu to nie zaszkodziło :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka