Dodaj do ulubionych

Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo...

24.01.10, 10:55
Czy to nie jest dziwne i ciekawe, ze tyle lat wspolnych nam tu juz
minelo, a jakos ta grupa ludzi, ktorzy maja szacunek i blizszy
kontakt "z" i "do" Wspolnoty Anonimowych Alkoholikow - AA, (czyli
ci "przebudzeni duchowo"), nigdy sie tu jeszcze miedzy soba nie
poklocili, czego powiedzeic sie nie da z ta inna grupa ludzi...!
A... ;-)
Edytor zaawansowany
  • ela_102 24.01.10, 12:03
    Gdy zaczęłam tu pisać, co już nie raz podkreślałam, byłam w szoku.
    Że w ogóle są takie miejsca, że ludzie tak ze sobą walczą.
    A w największy szok wpędzał mnie poziom wiedzy na temat uzależnień u samych
    uzależnionych. (Socjopatie takie jak, przebieranie się w inne nicki i ganianie
    za tymi czy tamtymi, mniej).Tak przynajmniej o sobie pisali ;-)
    Wprowadzali niezłe i szkodliwe dla innych dźwigających się z nałogów - w/g mnie
    - zamieszanie. Uczestniczyłam w tym świadomie niosąc treść "właściwszą" - moim
    skromnym zdaniem. Efektem tego zamieszania jest mój własny w sieci projekt,
    skierowany do kobiet alkoholiczek.
    Grunt to ze złego, dobre wyprowadzić.
    Pisząc tu z ludźmi, którzy ciągle negowali nie tylko moje podejście ale i mnie
    całą wiedziałam, że wystarczy "usnąć" na bok twór z którym walczyli czyli,
    Jarasa Augusta Elę, aby sami z sobą pozagryzali się najskuteczniej. Tak też się
    stało.
    Tyle, że niektórzy z nich potrafili zreflektować się nad tym i wiele w sobie
    samym pozmieniać czytaj Eska, a innych nadal niesie fale zawiści i nienawiści.
    Co z pewnością niszczy tylko ich samych, nikogo więcej.
    Nasza trójka jak żyła w serdeczność, zrozumieniu i przyjaźni tak właśnie żyje nadal.
    A swoją drogą ciekawe dlaczego?
    taki temat niedzielny ;-)
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • darekwolf 24.01.10, 12:49
    co Ty chrzanisz Ela?........byłas w szoku?
    a cos Ty pomiędzy tymi wszystkimi "awanturkami" robiła jako
    jedna z pierwszysch?
    gdzie draka.tam i Ela
    kto sie tu zagryza poza:
    Ela 102
    August
    Eska
    Wolf ?
    no kto?
    widzisz tu jakies inne zagryzione źwierzątka?
    bo jak na mój obsewacyjny zmysł....to tkwisz Elu w penwej
    sytuacji od kilku dobrych lat w necie.......i jednoczesnie
    cały czas twierdziz, ze w niej nie tkwisz.
    a ja jakoś nijak nie dostrzegam Twej aktywności tutaj poza ;
    turniejami.
    ot i tyle
    tylko nie pisz Elu /jak juz kilka razy robiłas/ ,ze gdzieś,
    indziej, het daleko , na innych forach itd etc.....pisujesz
    sobie łagodnie , bez potrzeby polemiki i udowadniania tego czy
    tamtego.
    równie dobrze August pisując swoje texty w takiej a nie
    innej formie moze jednoczesnie nieustannie wtryniac kij w
    szprychy całkiem normalnie jadacego roweru.
    bo jak dotad jest tak:
    August
    Ela
    Eska
    Wolf..........sa zawsze w tym samym składzie i na tych samych
    pozycjach
    a reszta userów?.........gapi się i ma to albo gdzies, albo
    niekiedy komentuje.
    i tyle , moi mili samozadowoleni z siebie odmieńcy
    pa

    klub pacyfistów się znalazł
  • ela_102 24.01.10, 14:42
    a ja jakoś nijak nie dostrzegam Twej aktywności tutaj poza ;
    turniejami.ot i tyle


    Doskonale wiem ile trzeba zrzucić energii i czasu , aby nie widzieć rzeczy
    takimi jakie one są. Ilu manipulacjom trzeba ulec aby na błoto mówić złoto i
    odwrotnie.
    Jak można nie wstydzić się za siebie wygadując stek bredni i idiotyzmów, a
    jeszcze dostrzec w tym niezłą zabawę. Jak można się nie bać, że te idiotyzmy
    może czytać ktoś z rodziny najbliższej.

    To miejsce mogłoby być normalne...
    Przez trzy dni takim właśnie było.
    Ale szkoda mojego czasu i energii nawet na czytanie wilka czy Deo.
    Niech pogadają sami z sobą na sobie właściwym poziomie w dodatku tutaj, bo tylko
    tutaj mogą udawać, że cokolwiek znaczą.

    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • aaugustw 24.01.10, 19:37
    ela_102 napisała:
    > Gdy zaczęłam tu pisać, co już nie raz podkreślałam, byłam w
    szoku...
    > ... Pisząc tu z ludźmi, którzy ciągle negowali nie tylko moje
    podejście ale i mnie całą wiedziałam, że wystarczy "usnąć" na bok
    twór z którym walczyli czyli, Jarasa Augusta Elę, aby sami z sobą
    pozagryzali się najskuteczniej. Tak też się stało.
    > Tyle, że niektórzy z nich potrafili zreflektować się nad tym i
    wiele w sobie samym pozmieniać czytaj Eska, a innych nadal niesie
    fale zawiści i nienawiści...
    > Nasza trójka jak żyła w serdeczność, zrozumieniu i przyjaźni tak
    właśnie żyje nadal.
    > A swoją drogą ciekawe dlaczego?
    - - - - - - - - - - - - - - - - -
    jerzy30 napisał:
    zycie radosne Towarzystwa Wzajemnej Adoracji> bez flaszki
    > pijani bez picia
    _________________________________________________.
    Witaj Elu na 102 ;-)
    Na Twoje pytanie potrafie tylko w malej czesci odpowiedziec, gdyz
    jestem przekonany, że w tym co tutaj poruszylem jest o wiele więcej
    niż jestem w stanie ogarnąć...!
    W tym realnym Swiecie Duchowym jest ogromna Sila... - Wezmy
    chociazby pod uwage, np. to, ze ja napisalem tu tylko temat, bardzo
    ogolnie, a zobacz kto sie odzywa i jak same od siebie oddzielaja sie
    te "ziarna i plewy"...! ;-))
    Czy to juz nie jest dowodem na to, ze ten swiat nocy i swiatla
    istnieje, ale kto potrafi to dostrzec zyjac w ciemnocie...!?
    Nie bede wiec pisal o tym, bo tacy jak Ty wiedza, a inni i tak nie
    zrozumieja, cokolwiek napisze...!
    Pozdrawiam serdecznie:
    A... ;-)
  • ela_102 24.01.10, 20:35
    Nie bede wiec pisal o tym, bo tacy jak Ty wiedza, a inni i tak nie
    zrozumieja, cokolwiek napisze...!


    oto chodzi August :-)

    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • darekwolf 24.01.10, 12:03
    pierwsze słysze ,żeby ktoś się tutaj kłócił.
    swawolił owszem, kłamał jak najbardziej, pisał bzdury także, ale
    kłócił?
    na to trzeba być rabniętym , by wierzyć w realnośc kłótni
    pomiedzy wirtualnymi alkoholikami.
    ale to już zupełnie inny wymiar trzexwości........to nawet
    nadwymiar.
    zwłaszcza gdy trzexwy August wychwala tych , co nadal
    piją......tyle ,ze piją inaczej, bo w wyniku przebudzenia
    duchowego.
    hey
  • ela_102 24.01.10, 12:07
    pierwsze słysze ,żeby ktoś się tutaj kłócił.

    ha ha ha :-)
    Ja piję, pierwsze słyszę ;-)
    No czasami zaledwie dla wesołości i towarzystwa, ale nigdy nałogowo.

    Alkoholik ten mechanizm ma póki chce mieć.
    Przenosi na każdą sferę pojmowania.
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • deoand 24.01.10, 13:09
    widzisz tu jakies inne zagryzione źwierzątka?

    No chyba tylko słynny mityczny Janu co to mignął jak efemeryda i znowu
    podryziony do klatki .

    Ciekawe jak u uduchowionej do imentu eli robi sie zupa na obiad i schabowy czy
    jak mitingowcy a-ocy nachyla się nad schaboszczakiem to on sam sie usmaży - może
    jak zaprosza beke i chuchnie on whiskey to kto wie ?????
  • ela_102 24.01.10, 14:54
    Nie dla psa kiełbasa Deo.
    Moja kuchnia jest dla wybrańców w ilości 13 sztuk plus dwa zwierzaczki.
    Tylko dlatego świetnie gotuję, że musiałam zacząć to robić w wieku 10 lat i w
    dodatku CHCIAŁAM.
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • tenjaras 24.01.10, 17:35
    Co Ty właściwie takim wpisem chcesz osiagnąć i obecnością na tym forum w takiej
    formie działania?

    Musze Ci napisać, że zdegradowałeś się w moich oczach. Kiedyś Twoje uwagi, choć
    uszczypliwe, ziały dowcipem. Teraz piszesz jakbyś cierpiał.

    --
    Playing For Change | Song Around the World
    One Love |
    Przesłanie
  • rarely 24.01.10, 13:50
    a nie przebudzeni z toba na czele wam nie potrzebny alkohol zeby byc
    pijanymi

    i tak to jest w tej chorobie
  • jerzy30 24.01.10, 18:17
    bez flaszki
    pijani bez picia
    Oby tak dalej
  • tenjaras 24.01.10, 17:32
    O tyle dziwne i ciekawe jak różnica między dystansem do siebie i zdrowym
    rozsądkiem, a kierowaniem się zachciankami i egocentryzmem.

    --
    Playing For Change | Song Around the World
    One Love |
    Przesłanie
  • deoand 24.01.10, 23:22
    Jaras .. ponieważ z konieczności życiowej występujesz w imieniu eli to zakładam
    , ze się identyfikujesz z jej poglądami więc łatwiej mi będzie z wiadomych
    wzgledów ospowiedziec tobie ...

    Trener Bogdan Wenta w końcówce meczu ze Słowenią gdy przegrywaliśmy czteroma
    bramkami wziął czas i zrezygnowany nieco zapytał chłopaków - co trzeba zrobić ??
    Po chwili ciszy Artur Siódmiak powiedzial - Trzeba zap......

    No to zap.... rzekł Wenta i skończyło sie szczęsliwym remisem .

    Alkoholik , który lezal w rynsztoku , przepij swoje życie stracił rodzine itd
    jak akurat przestał pic to nie ma opowiadac dyrdymałek jakie to radosne życie
    nastała -jak to wspaniale , że został alkoholikiem i jaki to alko bohaterem jest
    tylko ma za.. aby ozdyskac szacunek ludzi i stac się znowu normalmym
    człowiekiem ....
    a o duchu to niech sobie poopowiada na mitingu albo w kościele bo tam miejsce Ducha

    pzdr deoand
  • beka.smiechu-w.sali.obok 24.01.10, 23:59
    To nieco upraszczajace.
    Nie kazdy alko traci szacunek, czasem wrecz (np w przypadku muzykow rockowych)
    go wrecz zyskuje (bedac alko), ale nie o tym.
    Kazdy czlowiek musi zap... by miec szacunek i przyjaciol. Zycie. Jesli je jakos
    straci, to tym wiekszy wysilek. Alkoholik oczywiscie ma latwiej stracic, tak jak
    inny nalogowiec, nerwus, agresor, krymynalista, ale tez ma latwiej odzyskac, bo
    moze "zwalic" na alkohol.

    Natomiast zgodze sie z tym, ze zaprzesanie picia i chodzenie do AA nie zwalnia z
    prostych podstawowych cnot ludzkich, jak skromnosc, pokora, tolerancja. Jesli
    ludzie zaczynaja sie zakochiwac w samych sobie z racji "trzezwienia" to zaczyna
    sie tworzyc karykatura.

    Po czynach go poznacie, slowa to sloma. Gadanie niewiele daje, jesli nie pokrywa
    sie z dzialaniem. I faktycznie mdlo sie robi, gdy czyta sie kogos, kto nawet
    pozornie jest skromny, ale w istocie wymaga jakiegos klekania na kolanach przed
    jego majestatem.

    Prorocy marnie gina, szczegolnie we wlasnym kraju.
  • tenjaras 25.01.10, 11:35
    beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
    > Nie kazdy alko traci szacunek, czasem wrecz (np w przypadku muzykow rockowych)
    > go wrecz zyskuje (bedac alko), ale nie o tym.

    > Prorocy marnie gina, szczegolnie we wlasnym kraju.

    Morrison, Hendriks i Joplin to są Ci, którzy zyskali na szacunku? Tacy ludzie
    jak Ty, nie powinni nawet wymawiać tych nazwisk, a co dopiero ferować osądy -
    jesteś na prostej drodze, by Cię znaleziono zarzyganego na śmierć, problem w tym
    ile wrażeń estetycznych i jakie, po sobie zostawisz.

    Nie trzeba być prorokiem, ani jasnowidzem, by wiedzieć jak kończy pijący alkoholik.

    --
    Playing For Change | Song Around the World
    One Love |
    Przesłanie
  • tenjaras 25.01.10, 11:27
    Coś Ci napiszę o konieczności życiowej, bo może nie zauważyłeś. Nie krępuję sie
    tego i byłoby z mojej strony fałszem, nie przyznawać się do tego, że
    zapie...łem kiedy trzeba było. Nie jestem takim słabym duchem jak wolfy, beki
    i inne typki, które nawet prostej abstynencji zachować nie potrafią - jestem
    przykładem na to, że alkoholizm nie jest usprawiedliwianiem powrotów do picia.
    Po prostu są niedojrzałymi dzieciakami, których żony i mamusie podtrzymują przy
    życiu, bo sami potrafią jedynie skoczyć na piwo i cieszyć się, że wypili tylko
    trzy w przeciągu ostatnich 10 godzin.

    Kiedy czytałem Cie kilka lat temu na sosach, Twoja ironia idealnie pasowała do
    takich słabych duchów, co to jak nie gorzała, to antydepresanty, a przyszłość
    żałosna. Teraz czytam, że jesteś po ich stronie. Dlatego uważam, że się
    zdegradowałeś, a nie że Ela...

    Ela akurat też należy do osób, które zapie...ły, zapewniam Cię, że mógłbyś
    dech stracić, gdybyś wiedział co zrobiła w swoim życiu. To, że jakiś pijany
    szczeniak uważa, że jej brak pokory, to zwyczajnie musi oznaczać, że pokora to
    jej drugie imię. A dzieciak ma życiową konieczność tak pisać, bo inaczej jego
    życie traci sens - tak to działa w umysłach alkoholików. Jeżeli o tym
    zapominasz, to się zresetuj, bo zaczynać grać po stronie alkoholowej porażki.
    Stawką jest ludzkie życie, dopiero na drugim miejscu jest jego komfort.

    Nadal uważasz, że tu trzeba szukać jakichś trenerów sportowych? Czy może
    wystarczą przykłady z własnego podwórka? W alkoholowym świecie znajdziesz więcej
    sukcesów niż w świecie sportu. Porażek też, to prawda, ale ja tu nie przychodzę
    hołubić porażkę, tylko sukces. Po której stronie jesteś Ty?

    --
    Playing For Change | Song Around the World
    One Love |
    Przesłanie
  • beka.smiechu-w.sali.obok 25.01.10, 15:59
    Do Eli:

    Pytanie o inne fora- odpowiadam: nie, nie zagladam na zadne inne fora o
    alkoholizmie. Kiedys czytalem troche literatury w temacie, ale teraz to nawet tu
    rzadko zagladam.

    Do Jarasa:

    Napisalem o tym zyskiwaniu szacunku- bo tak jest, narkotyki i alkohol sa, a
    przynajmnien byly w latach 70 czescia legendy i nie ja to wymyslilem. Nawet
    koniec w postaci zacpania na smierc tworzyl i tworzy legende. To malo
    pedagogiczne, ale prawdziwe. Temu co sie zacpa nic pozytku z tej legendy, mowie
    o fakcie.
    Tego jak ja skoncze radze mi nie prorokuj, bo sam abys sobie nie wyprorokowal.
    Pycha poprzedza upadek, pamietaj.
    Deoand w oczach Jarasa zdegradowal sie z prostego powodu- o ile wysmiewal innych
    byl ok, jak tupnal na ele i jarasa jest be, co tu filozofowac. Krolowej sie nie
    krytykuje?

    Co to za wyzwiska w bialych rekawiczkach poza tym, jakis dzieciek, jakies typki?
    Moze wprost?Ze ja nie moge napisac o kims, ale ktos o mnie moze? Co, z gory
    jaras zaklada, ze ela czy ktokolwiek ma pokore a ja nie mam?

    Nieco "goru sekty" myslenie.
  • tenjaras 25.01.10, 16:59
    beka, mi nie musisz niczego tłumaczyć na temat lat 70, muzyki i jej gwiazd. Wiem
    co myślałem o Morrisonie jak piłem, wiem co myślę teraz. Wtedy, na potrzeby i
    pod dyktando swojego uzależnienia najważniejsze dla mnie było to, że można żyć w
    odmiennym stanie świadomości i zrobić coś wspaniałego. Sam jednak do niczego nie
    doszedłem.

    Teraz, jak do funkcjonowania w świecie nie muszę sam siebie okłamywać i zamulać,
    mam wielki żal, że tak skończył. Mogło się wydarzyć jeszcze wiele fajnego gdyby
    umiał żyć na trzeźwo. A tak mam tylko tyle ile mógł z siebie dać i co gorsza,
    rozumiejąc uzależnienie, wiem, że nie dał wszystkiego - dlatego między innymi
    cierpiał. A z cierpieniem radził sobie jak każdy uzależniony - odlotem. Żył w
    obłędzie, a z siebie dał tylko tyle na ile mu ten obłęd pozwolił.

    Ja wiem i Ty wiesz jak kończą pijaki. Niczego nie prorokuję, wręcz się od tego
    odżegnuję. W tym temacie nie trzeba sięgać po zdolności paranormalne. Śmierć
    pijaka nikomu nie niczego nie przynosi, wszyscy tracą.

    --
    Playing For Change | Song Around the World
    One Love |
    Przesłanie
  • beka.smiechu-w.sali.obok 25.01.10, 23:30
    Wiesz, nie kwestionuje faktu, ze lepiej byloby, gdyby ludzie z klubu 27,
    morrisony jopliny hendrixy zyli i tworzyli, ale taka widac karma, ja nie
    oceniam, nie postuluje, stwierdzam fakt. Do dzis, 40 lat po smierci, ludzie
    pielgrzymuja do ich grobow i jakos nikt nie widzi w nich degeneratow i
    zarzyganych przegrancow (nawet Tobie rura mieknie jak mowisz o nim, o Kowalskich
    wyrazasz sie z pogarda, a Morrissonie jednak bez, choc jestem pewien, ze
    zarzygany Morrison nie wygladal bardziej uroczo od zarzyganego Kowalskiego. Ale
    Ty przechodzisz miekko od "Morrison cierpial i radzil sobie jak mogl" do "wiemy
    jak koncza pjaki").
  • aaugustw 25.01.10, 12:00
    Reprezentanci roznych "klubow pilkarskich" nam sie tu
    przedstawiaja...! ;-)
    Co ich tak boli...? - Chyba nie to, ze reprezentacja nie
    zakwalifikowala sie do gry na wyzszym poziomie, albo...!?
    A...
  • beka.smiechu-w.sali.obok 24.01.10, 23:35
    To jakas tania propaganda chyba?

    Kto tu z kim sie gryzl a kto nie?
    Konstelacje bywaly rozne, ale nie zauwazylem, by to zalezalo od "jestem w AA/
    nie jestem w AA".

    Raczej zauwazylem jakas pachnaca komuna solidarnosc miedzy kilkoma nickami. Ale
    tylko paroma. Ale o czym to swiadczy, wg mnie o niczym ponad to, ze jak w PZPR-
    kto nie z nami ten przeciw nam, jak jakas sekta.

    Bo owszem, np chamstwo Augusta jest widzialne dla wszystkich, ale nie dla Eli
    czy Jarasa. Jak Wolf czy nawet Deo napisze cos obrazliwego, od razu Jaras rzuca
    gromy. Ale gdy August prownuje ludzi do kocich gowien, sugeruje im choroby
    psychiczne itp- to gdzie jest Jaras?

    Czyn jest czynem, niezaleznie czyja reka go dokonala, ale niektorzy wola
    odwrocic glowe.


    W takim podejsciu jak dla mnie tkwi wielki falsz. Zawsze, gdy zamiast sily
    argumentow pojawia sie sila "wyzszej racji", pachnie to nieco dziwnie.


    Swoja droga odzywa sie tu np czasem Jerzy, ktory jest w AA od lat nastu i
    potrafi zauwazyc pewne rzeczy, czyli jednak mozna jak sie chce.

    Po prostu niektorzy uwazaja sie za trzezwych, ale to tylko etykietka, trzezwosc
    to prawda a nie przekonywanie, kto jest madrzejszy, doskonalszy i lepszy.
  • ela_102 25.01.10, 09:23
    Tia propaganda, straszenie się Sądami i Prokuratorami.
    Adi Ty alko nie czytasz, albo czytasz tak, żeby w tej swojej ułudzie tkwić, albo
    w ogóle "jaja" sobie robisz;-)
    Wolałabym osobiście,żeby to były jaja.
    Czy zauważyłeś, że jaras nie pisał tu blisko rok?
    A ja pojawiałam się od czasu do czasu - bo to mnie ciekawi?
    Minie 100 lat, a Ty rzeczy będziesz widział takimi samymi.
    To co Deo pisze o alkoholikach to w zdecydowanej większości idiotyzmy. W tym
    przypadku przyznasz rację, bo sam siebie wolisz spostrzegać jako "wyjątkowego
    alkohola" który daleko stoi od tych opisywanych przez Deo. Nie masz na to zgody.
    Chamskie teksty jerzego spostrzegasz jako mądre refleksje tylko dlatego, że
    pisze wbrew Augustowi.
    Mnie z jarasem odczytujesz jako osoby, które oczekują pokłonów i "uświęcania",
    to jest dopiero "odjazd" - wydaje Ci się, że to miejsce może powodować w innych
    takie zachowania?
    Dla mnie to bardziej schodzenie do "podziemi" - gdzie skrywają się zapomniani
    przez Boga ludzie. Muszę uważać żeby nie dostać butelką.
    Zapomnij o pokłonach.

    Adi czy Ty bywasz w innych miejscach?
    Czy zdarza Ci się czytać Forum Jarasa np?
    Lub Akcje sos?
    Czy pozostajesz tylko tutaj i tutaj czerpiesz swoja wiedzę i o alkoholizmie i o
    ludziach w ogóle?
    Bo jak tak to rozumiem.
    I naprawdę mogę Tylko współczuć.

    To byłoby na tyle, na kolejny rok.
    Napisałam do Ciebie, mimo podjętej wcześniej decyzji, że nic tu po mnie, bo Cię
    szanuję i szkoda mi Ciebie.

    Dobrego wszystkiego :-)


    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • deoand 25.01.10, 14:09
    Do beki - to oczywiste że zawody artystyczne opieraja sie w
    uproszczeniu oczywiście na alkoholu czy narkotykach - pytanie tylko
    czy ich przedstawiciel skończy tak jak wymienieni przez ciebie
    Hendrix i inni czy tak jak Hołdys - który sam mowi że przestał pic
    ze dwadziescia lat temu bo skończyłby jak menel w rynsztoku a tak to
    żyje ...

    Do Jarasa oczywiście , że jestem z tymi co nie piją i żyja i odnoszą
    sukcesy ale ponieważ nie znam NIKOGO osobiscie to analizuję tylko
    tekst , który jakis nick napisze i rzeczywiście rozśmieszaja mnie
    teksty pod tytułem alkoholizm bez alkoholizmu astmatyk bez astmy
    czy jakas dziwna awersja tak zwanych aaowców vide august czy ela do
    realizmu ... a realizm jest w chorobie alko bardzo prosty ..
    najpierw zero alkoholu potem praca u podstaw aby odzyskac zaufanie
    innych i cały czas pamiętanie o tym , że nie wolno mi siegnąc po
    kieliszek ...
    oczywiście dodanie do tego wszelakiej motywacji duchowej jest jak
    najbardziej na miejscu ale nie da sie samym duchem żyć ani stac w
    rozkroku między NIEBEM a ZIEMIĄ !!!

    Trzeba stać twardo na ZIEMI !!!!!!

    POprzez sam fakt nie picia / ja też nie pije od roku z powodów
    zdrowotnych /i nie palenia JA nie uważam abym akurat przez sam fakt
    stał sie lepszym czy bardziej uduchowionym ..

    Jestem jakim jestem i tyle ...

    ale ja jestem realista i trudno - romantykiem byłem za młodu !!!

    pzdr deoand
  • aaugustw 25.01.10, 14:31
    deoand napisał:
    > ... czy jakas dziwna awersja tak zwanych aaowców vide august czy
    ela do realizmu ... a realizm jest w chorobie alko bardzo prosty ..
    ________________________________________________.
    Nie ma nic bardziej realnego (nie tylko w chorobie
    alkoholowej, anizeli swiat duchowy wraz z Jego Regulami...
    A...
    Ps. To co potem radzisz choremu, cyt.:
    > " najpierw zero alkoholu potem praca u podstaw aby odzyskac
    zaufanie innych i cały czas pamiętanie o tym , że nie wolno mi
    siegnąc po kieliszek ... " <
    mozesz swojej babci opowiedziec na dobranoc...
    A...
  • deoand 25.01.10, 14:53
    August - babcia to najwyżej nie zaśnie do rana a TY NA PEWNO
    wrócisz na DETOKS kto wie czy nie szybciej niz Beka ..

    Cudów nie ma

    cbdo .

    deoand
  • ela_102 25.01.10, 14:58
    Cudów nie ma

    a TY NA PEWNO
    wrócisz na DETOKS


    Jedno zaprzecza drugiemu REALISTO.
    Cudem bowiem jest przewidzieć komuś przyszłość ;-)
    Ty właśnie tego dokonałeś.
    po co ja marnuję czas na takich idiotów?
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • aaugustw 25.01.10, 15:10
    ela_102 napisała:

    > Cudów nie ma
    > a TY NA PEWNO
    > wrócisz na DETOKS

    - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
    > Jedno zaprzecza drugiemu REALISTO.
    > Cudem bowiem jest przewidzieć komuś przyszłość ;-)
    > Ty właśnie tego dokonałeś.
    > po co ja marnuję czas na takich idiotów?
    _________________________________________.
    ;-) Ela, Ty jestes dobra (czyt. trzezwa) pod kazdym wzgledem..! ;-)
    Ja z kolei wykorzystuje tu tych idiotow do gloszenia prawdy
    i niesienia poslania chorym alkoholikom, na tyle ile sie da...!
    Elu na 102, nie przejmuj sie:
    "Z glupkami i bogowie walcza nadaremnie"
    A... ;-)
  • ela_102 25.01.10, 14:43
    czy jakas dziwna awersja tak zwanych aaowców vide august czy ela do realizmu
    ... a realizm jest w chorobie alko bardzo prosty ..


    rzeczywiście realizm jest bardzo prosty, a ja uważam się za realistkę.
    Nikt kto wyszedł z nałogu nie może od realizmu uciekać, bo znowu może popaść w
    kłopoty. To bardzo proste.
    Mi się to udaje z sukcesem dokładnie tyle samo czasu, co nie udawało.
    Nic nie wskazuje na to aby się miało zmienić Deo.
    Alkoholicy bardzo często używają słów "rynsztok" nie w sensie dosłownym, Ty tego
    nie potrafisz odczytać inaczej, bo (ponoć) alkoholikiem nie jesteś. To słowo ma
    na celu podkreślenie różnicy w myśleniu o sobie, kiedy się piło i jak to się
    widzi z pozycji osoby trzeźwej. Ja z pewnością nie byłam w rynsztoku i nie
    straciłam szacunku u ludzi. Bardziej spotkało mnie wkurzenie otoczenia, że
    domyślili się na późno lub, że pozwolili mi się od siebie oddalić tracąc w ten
    sposób "czujność" i możliwość szybszej interwencji.

    To co ważne Deo i na co ja się oburzam gdy czytam Twoje wpisy.
    To nie realizm lecz prostactwo z chamstwo.
    Powiedz co to może mieć wspólnego z realizmem?

    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • aaugustw 25.01.10, 15:00
    ela_102 napisała:
    > ...To co ważne Deo i na co ja się oburzam gdy czytam Twoje wpisy.
    > To nie realizm lecz prostactwo z chamstwo.
    > Powiedz co to może mieć wspólnego z realizmem?
    _________________________________________________.
    To co ja teraz napisze - deo, to nie jest zadne slepe
    solidaryzowanie sie z Ela na 102 jak sugeruje prozna beka...
    Ja po prostu tak samo jak i ona (i kazdy inny trzezwy
    alkoholik) odczuwam... - Ci ktorzy tak sie tutaj chwala tym,
    ze nie lezeli jeszcze w rynsztoku, od dawna go juz nosza w sobie...!
    (pod pozostalym tekstem Eli na 102 takze sie podpisuje...!).
    A... ;-)
    Ps. W rynsztoku nigdy nie lezalem...!
  • tenjaras 25.01.10, 15:36
    Nic prostszego, żeby poznać trzeźwego alkoholika wystarczy pójść na pierwszy
    lepszy, otwarty mityng AA. Na zasadzie "swój do swego" dowiesz się wszystkiego.
    Będziesz też miał przeniesienie do piszących tutaj.

    Inną rzeczą, że nigdy, my ludzie, nie znajdziemy recepty na alkoholizm. Taka
    jest natura tej choroby. A to, że jednak można z niej wyjść i uwolnić się na
    zawsze(!) świadczą właśnie te osoby, które krytykujesz. Ci, którzy uznają
    podobne podejście jakie tu zacząłeś preferować z punktu widzenia znawcy tematu,
    mają się raczej kiepsko. Może inaczej rozumieją określenia "nie pić" i "praca u
    podstaw", może wcale. Jednak kierat tu nie daje żadnych efektów, podobnie jak
    strach. Na strachu żyją ludzie, którzy poprawiają sobie nastrój farmakologią, by
    się go pozbyć. A najlepszym przykładem, na tym forum, zastosowania "pracy" do
    uwolnienia się od alkoholizmu jest janulodz.

    Jak widzisz mamy tu całą gamę tego co reprezentują alkoholicy, od pijących,
    poprzez niepijących, aż do trzeźwych. Nie ustawiaj się po stronie tych, którzy
    mają rację, ale tych, którzy są skuteczni.

    Od kiedy tu jestem na tym forum, powtarzam jak uparty osioł te samą śpiewkę -
    abstynencja niczego nie daje, często nawet dopiero kłopoty się zaczynają. Trzeba
    zacząć lub powrócić do zdrowego rozsądku. To znaczy zacząć uznawać wszystko co
    normalne, za nienormalne, a co nienormalne, za normalne. Nie ma innego
    rozwiązania dla alkoholika. Niezależnie czy wylądował na dworcu, czy zaczął
    kupować sobie tańszy alkohol - o ile to jest jego dno, musi sobie wszystko -
    dosłownie wszystko - odkiełbasić. Inaczej będzie wciąż sięgał głębiej, aż do
    śmierci.

    To nie działa tak, że usiądziesz sobie w fotelu, weźmiesz głębszy oddech i coś
    postanowisz. Albo, że kładziesz się wieczorem z myślą "no ok, nie napiłem się,
    czyli wszystko jet ok". Tak to może myśleć dzieciak, któremu coś tam się upiekło
    w piaskownicy.

    To działa tylko w sferze rozwoju duchowego. Tylko laik uważa, że ma tu miejsce
    jakieś zachwycające wydarzenie, fruwające aniołki i takie tam. To orka po
    betonie, a betonem jest własny mózg.

    Piszę tu kilka lat. Wcale się nie dziwię, że można mnie brać za nudziarza.
    Ciągle ci sami ludzie, te same polemiki. Na innych forach to chociaż jakaś
    rotacja jest, podobnie jak na terapiach i grupach AA. Ludzie trzeźwieją i idą
    robić swoje, wspierając kolejne pokolenia nowicjuszy. Tylko tutaj spotkałem
    takich ludzi, którzy przez kilka lat nie robią nic ze sobą i pozostają dumni ze
    swojej postawy. W tym czasie świat już stał się inny, a tu apiać tak samo i ci sami.

    Kogo Ty deo tutaj bronisz i przed kim?

    --
    Playing For Change | Song Around the World
    One Love |
    Przesłanie
  • aaugustw 25.01.10, 16:27
    tenjaras napisał:
    :::::::::::::::::
    __________________________________.
    Jaras, dziekuje za te slowa, (perly)...!
    A...
  • tenjaras 25.01.10, 16:48
    aaugustw napisał:

    > Jaras, dziekuje za te slowa, (perly)...!
    > A...

    W pewnej pięknej krainie, wśród najpiękniejszych lasów leżała taka piękna
    polana. Płynęła tamtędy taka piękna rzeczka, w której kąpały się takie piękne
    ptaki. A na środku tej pięknej polany, na takim pięknym wzgórzu stał taki piękny
    pałać, w którym mieszkała taka piękna księżniczka. Wręcz kochała wystawiać swój
    piękny fortepian w tej pięknej scenerii i grać takie piękne melodie, które
    poruszały jej piękne serce i całą, otaczającą piękną przestrzeń.
    Pewnego pięknego dnia, w tym pięknym miejscu, z tego pięknego lasu, po pięknej
    drodze wyjechał taki piękny książę. Jechał na takim pięknym koniu, pięknie
    przyozdobionym. Sam był pięknie ubrany i miał taką piękną blond czuprynę, którą
    mu rozwiewał cieplutki zefirek. Dojechał ten piękny książę, na swoim pięknym
    rumaku, który tak pięknie stawiał swoje kroki, do tej pięknej księżniczki, która
    tak pięknie grała na tym swoim pięknym fortepianie i odezwał się swoim pięknym,
    młodzieńczym głosem: oo... piękna księżniczko, jak ty pięknie grasz, na tym
    swoim pięknym fortepianie w tej pięknej scenerii... a księżniczka na to: aaa tak
    se napjendalam

    ;-)

    --
    Playing For Change | Song Around the World
    One Love |
    Przesłanie
  • aaugustw 25.01.10, 17:00
    ;-))
    ale bajke przeczytalem cala...!
    A...
  • e4ska 27.01.10, 10:09
    W tym wątku, żeby nie odgrzebywać innego ;-)

    Deo napisał, że trafiały mi się przypadki:
    "odsądzania od czci i wiary
    tych co na taka terapie pójść zechcą'.

    Nie zmyślaj, Deo. nie wypada... Wprost przeciwnie, zdarzają mi się - i to nader
    często - przypadki namawiania, aby ktoś poszedł na terapię, żeby poszedł na mityng.

    Nie myl dwóch rzeczy: krytyki systemu, krytyki drenażu kieszeni naiwnego klienta
    luksusowych odwyków, wskazywania skutków negatywnych, jakie niesie terapia,
    bałaganu panującego w ośrodkach (no jasne jasne, prawa pacjenta są tam
    przestrzegane aż miło), braku opracowanego i stabilnego programu terapii
    krótkoterminowych - cały ten archaiczny kosztowny i skuteczny w paru procentach
    aparat przemocy... oddziel to od "wyśmiewania" tych, co chcą iść na terapię.

    A kłamstwo terapeutyczne: Sam sobie nie poradzisz - należy zwalczać. Bo jest dla
    pijaka bardzo szkodliwe.

    Zresztą największym krytykiem wyczynów terapeutycznych jesteś ty sam, drogi Deo.
    Jakby nie było - fachowiec doskonale zorientowany w problemie leczonych
    alkoholików. Według ciebie i twoich wywodów skuteczność terapii, do tego
    wspomagana mityngami, jest równa =====zero.


    He he he :-)))
  • wolfigen 27.01.10, 12:52
    e4ska napisała:

    - przypadki namawiania, aby ktoś poszedł na terapię, żeby poszedł na
    mit
    > yng.
    >
    :-)))


    he , he, he ?
    o czym TY W ogóle gadasz kobieto, skoto sama twierdzisz ,ze
    czasami wypijesz kilka lampek winka dla tradycji ?
    lub kilka gram nalewki na spirytusie dla zdrowia?

    idx się leczyć i przestań pić........wtedy pogadamy.
    inaczej wszystko co piszesz , na temat alkoholizmu to
    brednie pijanej baby ..w dodatku baby pijnej mocno i
    puszczającej się wirtualnie z każdym , kto jej się wyda
    agtrakcyjnym Kazimierzem , chocby mu było na ksywe Wolf, lub
    inne Addi .
  • wolfigen 27.01.10, 12:55
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • wolfigen 27.01.10, 12:58
    kiedy EWy w końcu zrozumiecie moi drodzy adwersarze:
    ERSKA PIJE
    i jej wirtualne epopeje...to banialuki.
    i jak się to ma do Waszych wszechobecnych deklaracji o
    trzeźwości bezkopmromisowej ?
    albo w tę, albo we wtę....sie opowiedzcie moi ELOGUCIOJARO-
    inni .
    pijany to pijany.......cokolwiek by wymyslił
  • wolfigen 27.01.10, 13:14
    ze dwa lata temu Eska w majlach mi pisywała rózne kawałki na
    temat swego picia........i jakos dziwnie mnie prosiła , by
    tego nie ujawniał publicznie...........ok
    sobie myslałem.....dziwne jakieś , ale może ma sens
    az tu nagle okazało sie ,że o innych sprawach, o których
    pisywałem do Eski prywatniwe , oraz moi przyjaciele netowi
    pisywali..........wiedziało pół pewnego forum, plus kilka
    okolicznych.
    a jak potem wyszło czarno na białym.......punktem zbieznym
    wszystkich owych informacji było rondo pod
    nazwa :rondo "imienia Eski "
    owszem nasza dobrotliwa Eska wymysliła sobie propedeutyke, że
    niby walczy o prawde. tyle ,że: co komu do tego jak ma na
    imie cudza zona, co robią cudze dzieci i czemu ktoś nie
    rozszedł się z zona, choć rozsadek nakazywał to zrobic?
    jaki to ma związek z prawdą?

    a nawet gdyby zona Janoludzia miała szajbe?..........a Janu jej
    o tym napisał,-/czyli Esce to napisał w zaufaniu-co jest dowodem
    jego głupoty mimo ostrzeżeń/...czy to wystarczający powód, by
    o tym informowac na kilku forach wokół?
    w dodatku informowac w sposób dośc perfidny i zajadły?
    ja nadal podtrzymuję swoja opinie , że Eska gotowa mi była
    fiuta lizać swego czasu........bylebym dał jej szanse na
    bliższe kontaktu z sobą, olał swoją zonę, i kilka innych
    osób w necie, które akurat niczym mi nie zawiniły, a wręcz
    przeciwnie. nastroiły moją zonę, by zukała u nich pomocy dla
    mnie, tyle ,ze bez mojej wiedzy. co dobrze świadczy o mojej
    zonie. a nie o tej qu*** z miasta Łodzi, co poinformowałą o
    tym mnie i wiele innych osób.........w nadziei na co?
    ze porzuce własną zonę dla niej?
    idiotyzm..............moja ,zona to prawdziwa
    lady............choć z mazowsza
  • wolfigen 27.01.10, 13:23
    ta durna suka pod nikiem Eska ............od kilku dni
    wypisuje mi majle,ze mnie zaskarzy prywatnie o pomówienie z
    powództa cywilnego.
    cikaw jestem, na czym się zasadza jej racjonalność powództwa?

    \na pijanych widzimiesie jej , czy moich?
    swego czasu pisywalismy do siebie oboje "pod wpływem" i było
    ok.a tu nagle Pani "cnotliwa" , okazała się cnotliwa
    rzeczywiście.......jak plastikowa butelka z recyklingu po
    keczupie.osadźcie sami......gdzie sie kończy rozum. gdzie zaczyna
    pijacka fantazja, a gdzie jest kres tego kabaretu.
    mnie to rybka.........ale lubie jasne sytuacje. i w karty lubie
    wygrywac.
    zawsze blefowałem tylko wtedy, gdy tak naprawde miałem w
    reku same tuzy.
    inaczej nie blefuje, bo to nie daje mi gwarancji wygranej.
    a tylko to mnie interesuje. jak nie moge wygrac , to nie
    siadam do gry..
  • e4ska 27.01.10, 13:51
    Ano - długo nie wytrzymałeś... znowu literki skaczą i gra chora fantazja.

    swego czasu pisywalismy do siebie oboje "pod wpływem" - tzn. ty pisywałeś.

    Notorycznemu pijakowi zdaje się, że wszyscy wokół piją. Każdy jest pijany. Takie
    wizje źle rokują dla pijaka. Pocieszaj się, ale nie tędy droga. Mimo wszystko
    żal pijaka, no bo żal. Jak każdego alkoholika.

    "wypisuje mi majle,ze mnie zaskarzy prywatnie o pomówienie z
    > powództa cywilnego".

    Pisanie takich rzeczy - jak to ci się ostatnio notorycznie zdarza - jest
    przestępstwem. Zostałeś przez mnie poinformowany, co cię czeka. I ode mnie tylko
    zależy, czy odpowiesz za to w sposób prawnie unormowany.

    A właściwie zależy to od mojej rodziny: czy zgodzą się na proces.

    Tak więc - pisz sobie. Im więcej napiszesz - tym lepiej.




  • e4ska 27.01.10, 15:03
    Zastanawiam się nad zjawiskiem Zespołu Wirtualnego Otella.

    No bo często czytam podobne brednie:

    "wszystko co piszesz , na temat alkoholizmu to
    brednie pijanej baby ..w dodatku baby pijnej mocno i
    puszczającej się wirtualnie z każdym , kto jej się wyda
    agtrakcyjnym Kazimierzem
    , chocby mu było na ksywe Wolf, lub
    inne Addi
    "

    Inne Addi, inne Pierzchnia, inne Szacki, inne Deo...

    Addi jak najbardziej... bardzo go lubię i interesują mnie jego losy. Myślę o
    nim, martwię się, żałuję marnowanego talentu.

    Myślę też o Mikołaju Szackim i chciałabym, aby się odezwał - że jest, że żyje po
    prostu, że mu się na dobre odmienia.

    Na domiar złego - myślę o Rushmoore i Czlowieeku... jako że czytam ich blogi
    czekając, kiedy się uśmiechną wreszcie tak, jak im się to należy.

    I o kobietach myślę...

    To myślenie w niczym mi nie przeszkadza.

    Nawet przy pracy.

    Dobra pamięć... Fajnie jest mieć dobrą pamięć. Są ludzie, którzy na taką
    pamięć zasługują.

    Miło jest dobrze pamiętać. Źle pamiętać - nic przyjemnego.
    ;-)

  • beka.smiechu-w.sali.obok 28.01.10, 10:19
    moze faktycznie spotkajcie sie lepiej w sadzie, chociaz polskie sady z
    "bieglymi" za 50PLN to wydadza pewnie wyrok po uwazaniu, ale mozna sie odwolywac
    az do Strasburga, a tam juz biegli wyzszych lotow, ciekawe jestem jakby sie
    sprawa zakonczyla, to by w ogole byl moze jakis precedens na skale swiata, w
    koncu kwestie zaufania internetowego, anonimowosci na forach, prywatnosci
    elektronicznej korespondencji sa uregolowane glownie teoretycznie, w sadach
    jeszcze sie o to zbyt wielu nie bilo.
  • e4ska 28.01.10, 11:23
    Addi, są konkretne paragrafy za lżenie ludzi na publicznych portalach
    internetowych. Nic nowego, żadne precedensy.

    Nie chodzi też o ujawnianie jakiś treści z prywatnej korespondencji, ale
    o zmyślanie.

    Ja mam tak... Jednego dnia dochodzę do wniosku: trzeba skończyć z takimi
    wpisami, bo to jest oczernianie... obelżywe wyzwiska są przestępstwem. .

    No a drugiego dnia śmieję się z wpisów i zastanawiam: co ten dureń jeszcze
    wymyśli? No bo jakże mi się nie śmiać, kiedy czytam: twarzy gościa nie
    widziałam, a chciałam rozwieść go z żoną i wydać się za pijaka! O kurczę!

    I mam w sobie wstręt do takich ludzi. A trzeba by się spotykać na sali sądowej,
    patrzeć na takiego, słuchać, rozmawiać. I wiedzieć, że gdy się do takiego pisało
    - o niczym poważnym zresztą - to taki w trakcie lektury... hm. Obrzydlistwo.

    Tak że niech się lepiej moderator tutejszy stuknie w łepek, bo kompletnie nie
    reagował na obecność pisarza forumowego, ba - jedyny ocenzurowany wycinek
    zniknął z wpisów, ponieważ dotyczył pewnego faworyta i jego "siajby" domowej.

    Tak się więc zastanawiam... i nie wiem, co zrobię.

    A gdy dowiesz się, Addi, że przekazywałam twoje miłosne listy durniowi ;-),
    wcale się nie dziw, tylko pomyśl, do czego prowadzi trzydzieści lat leczonego
    pijaństwa.

    Znałam jednego faceta - realnego jak najbardziej - inteligentnego, fachowiec od
    mechaniki. Wódka zeżarła mu mózg. Zanim umarł, chodził i opowiadał po wsiach,
    jak się w nim kobiety kochają, jak go napastują, pod okna przychodzą, listy
    piszą. To chyba takie stadium jest w chronicznej chorobie alkoholowej?

    I weź się z takim procesuj. Heh ;-)
  • jasnolud 28.01.10, 11:40
    Wolfigen napisał;
    „a nawet gdyby zona Janoludzia miała szajbe?..........a Janu jej
    o tym napisał,-/czyli Esce to napisał w zaufaniu-co jest dowodem
    jego głupoty mimo ostrzeżeń/...czy to wystarczający powód, by
    o tym informowac na kilku forach wokół?"

    Oświadczam, że na żadnym forum, ani do ŻADNEGO usera nie pisałem, ani nie mówiłem o swojej żonie nic, co byłoby podstawą zajadłych, pełnych nienawiści oszczerstw umieszczanych mściwie na wielu forach i w korespondencjach prywatnych przez userkę e4ska.
    Pisanie oszczerstw niepopartych faktami też jest przestępstwem.
    Na tym kończę z mojej strony temat eski, bo jego kontynuacja niewarta jest nawet splunięcia.
  • e4ska 28.01.10, 12:50
    Ty lepiej napisz, jak to było z moim telefonem do żony.

    Bo jak do tej pory wiadomo, że zadzwoniłam do żony (telefon zwiastował mi
    Archanioł Gabriel), poinformowałam o twoich amorach, po czym żona podjęła próbę
    samobójczą. Jakoś się zapomniało, że małżonka opisała na kominkowym forum fakt
    spenetrowania mężowskiego komputera, ponieważ mąż wpadł w nałóg zwany
    siecioholizmem i całkowicie wyłączył się z życia rodzinnego.

    I nie łaź za mną, nie interesuj się tym, co piszę, a już najmniej prywatną
    korespondencją. W mojej prywatnej korespondencji mogę pisać wszystko. I nic
    tobie do tego.

    Może jeszcze mam nikomu nic nie powiedzieć w realu? Ależ oczywiście, że mówię.
    Moi sąsiedzi zostali poinformowani o tym, że jeśli pojawi się w domu ten a ten
    gościu, mają natychmiast mnie powiadomić. Przecież cię widywano. Kręciłeś się po
    moim domu - jak sam to na FU opisałeś - już kilka lat temu. My takich ludzi do
    naszego mieszkania nie wpuszczamy.

    Potrzebujesz drugiego alkoholika - na mityng marsz! A nie nachodzić kobiety i
    beczeć, że Eska cię nie nie chce. Całkiem zgłupiałeś.

    O żonie trzeba było pomyśleć wcześniej, a nie wypisywać na forach o wielkiej
    miłości i odnalezieniu drugiej połówki. Jak się publicznie pisało głupoty, to
    się siedzi cicho.

    Przecież do prokuratora jedna droga... Idź i zgłoś sprawę. I nie zaczepiaj mnie
    na forum.
  • e4ska 28.01.10, 12:58
    No i małżonka poinformowała forumowiczów, że jest słabą kobietą z licznymi
    uzależnieniami.

    No to się leczcie i głowy mi nie zawracajcie. Ostatni telefon do mnie od
    Janulodzia był... parę dni temu.

    Nie przeszło?

    Tylko w przeciwieństwie do Wolfa, ja cię kochałem. :(((((
    Trzeba przyznać Esko, że w efektowny sposób mnie powaliłaś.
    Co to było zemsta, znudzenie, zabawa?


    forum.gazeta.pl/forum/w,176,85066359,85122050,Re_Male_dobrej_nocy_.html
    Nie, to była litość. Oraz niewiedza. Jakie jest prawdziwe janulodziowe
    uzależnienie. Bo alkoholizm to takie małe co nieco.


  • deoand 28.01.10, 13:36
    No widzisz eska i takie twoje pisanie o alkoholikach i terapiach -
    - i dobrze ci tak bo zgodnie z moimi przewidywaniami a ja się nie
    myle nigdy jesli chodzi o alko to sie doczekałaś ... oczywiście
    pominąwszy gdzie leży prawdziwa PRAWDA ..

    Janu - akurat postępujący zgodnie z twoimi zaleceniami -zero terapi
    i msz eska babo placek - przyjemnie ci .

    wolf terapeutyzowany alko i masz za swoje - przyjemnie ci ...

    a co po twoich diagnosach i nawoływaniach do samoterapii - oto
    skutki ..

    Eska alkoholizm prawdziwy to nie jarasowe czy augustowe picie drinka
    od czasu do czasu bo duch uleciał z ciała i trzeba go zawrócić aby
    usiadł nad główka albo twoje picie kielonka dla zdrowotnosci - to
    jesli juz to mniej więcej wolfowe pisanie o alkoholiźmie odpowiada
    jego prawdziwej istocie - i tak jeszcze delikatne przez wolfa
    ujmowane !!....

    Pamiętaj eska , że świat alko to poje.... świat !!!! i wszyscy
    znajdujący sie w tym ZOO sa po... i aby sprawić ci przyjemnośc
    dozorcy też !!

    pozdrawiam deoand

  • aaugustw 28.01.10, 14:41
    deoand napisał:
    > ... alkoholizm prawdziwy to nie jarasowe czy augustowe picie
    drinka od czasu do czasu bo duch uleciał z ciała i trzeba go
    zawrócić aby usiadł nad główka...
    - - - - - - - - - - - - - - - - -
    ;-)) Deo, Tys sie udal mamie...! ;-))
    Bylbys jeszcze lepszy, gdybys pisal pelne teksty... - Nie dodales,
    ze prawdziwy i wyleczony alkoholizm to drinki bezalkoholowe...!
    _______________________________________________.
    deoand napisał dalej:
    > Pamiętaj eska , że świat alko to poje.... świat !!!! i wszyscy
    > znajdujący sie w tym ZOO sa po... i aby sprawić ci przyjemnośc
    > dozorcy też !!
    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
    Tylko, ze (i tu zapomniales dodac), taki Jaras i A... oni sa juz po
    tej drugiej stronie krat... - I to nas rozni od innych i dozorcow...!
    A...
    Ps. Co tu sie dzieje na tym moim watku...!?
    Wystarczy wyjechac na dwa dni i chalupa (czyt. klatka w ZOO)
    wywrocona do gory nogami...! :-(
  • e4ska 28.01.10, 15:51
    Deo... A skąd ja mogłam wiedzieć, nie korzystając z terapii i ośrodkowych form
    leczenia, że ten lekarz, co to dodawał janulodziowi poweru - to był psychiatra?

    Leczenie u psychiatry bywa ryzykowne, jeśli się rezygnuje z psychoterapii.

    Uzależnienia czynnościowe, o których dopiero teraz nam wiadomo w odniesieniu do
    Janulodzia... A skąd ja mogłam o nich wiedzieć wcześniej? Jakoś mimochodem
    poinformował o przegraniu swojego samochodu... Potem wyłaziły siecioholiczne
    skłonności - mieszanie wirtualu z rzeczywistością - ot, takie tam "Dlaczego mnie
    zabiliście...".

    Czy normalny nieuzależniony człowiek napisałby coś tak dramatycznego - bo akurat
    dyskusja nie poszła po jego myśli?

    Pisałem,jak umiałem i jak mi serce dyktowało.
    Teraz moje serce stanęło.
    Godzina 10 33


    forum.gazeta.pl/forum/w,176,86783766,86783766,Dlaczego_mnie_zabiliscie_.html
    Jak cierpi przez Eskę niewierną - to nie tylko na tym forum, ale jeszcze ładniej
    skarżył się na Kominkach. I zawsze znaleźli się tacy, co mu współczuli. Ty
    zresztą, Deo, też współczułeś - możesz poszukać gdzieś wątku na FU.

    Nie zarzucaj mi głupoty czy naiwności. Współczuć można - jak kto tak strasznie
    biedny i samotny. Ale - zauważ - od wszystkich wirtualnych znajomości trzymam
    się z daleka. Gdybym miała potrzebę spotkać się z alkoholikami, to tylko w
    grupie. Najlepiej na mityngu.

    Bardzo chętnie zobaczyłabym się osobiście z Augustem czy Jarasami - ale też przy
    okazji aowskich spotkań. Lubię ich z daleka... i zna sie troche ich obyczaje.

    Natomiast takie znajomości jak Janulodź czy wolf... na tyle to ja mam rozumu,
    żeby przerwać korespondencję z czynnymi alkoholikami czy siecioholikami.

    Inna sprawa, ze janulodź rozuchwalił się, bo przebywał tutaj pod specjalną
    ochroną. Co napisał idiotycznego, to mu zdejmowano ... jak już wyszło, że zmyśla.

    Mógłby janulodź napisać prawdę o swoim uzależnieniu, jak też prawdę o licznych
    uzależnieniach pani słabej. Bo nie tylko alkoholizm niszczy człowieka.

    Dlatego warto pamiętać, żeby forumowe znajomości traktować bardzo ostrożnie.

    A co by było, gdybym ja się zaczęła z takimi wielbicielami spotykać? Bez świadków?

    Inna sprawa, że jestem w kropce ;-) bo pewne zachowania realne świadczą o tym,
    że mam do czynienia z niebezpiecznie chorymi ludźmi.

    I to mnie trochę martwi.

    No i szkoda mi forum - że jest tyle fajnych rzeczy do obgadania, a tu ciągle jak
    nie wyzwiska, to walka o dobre imię żony. Dziwne, że ja się o dobre imię męża
    nie muszę martwić, bo jakoś nie musiał biedaczek pisywać do forumowiczów ani mu
    się nie pałętałam po cudzych podwórkach.

    Za to - jak mnie telefonicznie poinformował janulodź - podobno mąż mnie
    ubezwłasnowolnił czy też chciał ubezwłasnowolnić? Nie wiem, bo po prostu
    zakończyłam rozmowę.

    Tak więc - alkoholizm sam w sobie nie taki straszny... ale w połączeniu z innymi
    problemami natury psychicznej - jest uciążliwy wirtualnie i realnie. Również dla
    postronnych osób.

  • beka.smiechu-w.sali.obok 28.01.10, 23:13
    Jednego Eska przyznam nie rozumiem calkowicie.
    W jakim celu grzebiesz po archiwach, by ciagle wyciagac jakies stare kawalki i
    udowadniac, ze ten czy tamten jest chory, glupi, ma psychiczna zone czy przegral
    samochod? Nie wnikam, kto ma racje, bo nie znam faktow, moge myslec sobie
    jedynie to czy tamto, ale uwazam, ze Twoje zachowanie jest delikatnie mowiac
    malostkowe. Nawet gdybym zalozyl, ze masz racje, choc powtarzam, nic nie
    zakladam, to jest takie powiedzenie- nie kopie sie lezacego. Natomiast Ty
    znajdujesz jakas dziwna przyjemnosc w znecaniu sie nad w Twoim przekonaniu
    upadlymi. Dobra, piszesz, ze Janulodz nalogowy psychiczny hazardzista, zona
    wariatka, wolf pijacy wariat, ale przeciez juz to wiemy z Twoich 1000 relacji i
    cytatow z archiwum, po co to ciagle wywlekanie tego?
    Jeszcze wolf rozumiem, funckcjonuje tutaj na forum, moze sie bronic i wyjasniac,
    ale o co chodzi z tym Janu? Czlowiek dawno temu zniknal stad, pojawia sie jak
    meteoryt raz na kwartal, a Ty ciagle o nim i jego problemach i jego perypetiach
    i ciagle po archiwum.
    Jest to niesmaczne, to najdelikatniejsze, co moge o tym powiedziec.
  • e4ska 29.01.10, 00:09
    Addi...

    Januludź nie pojawia się jak meteoryt. Pojawia się bardzo często - z tym, że
    jego elaboraty są usuwane. Są to elaboraty obrzydliwe. Wstrętne.

    I - jak do tej pory - Januludź nie przyznał, jak to z małżonką uzależnioną było.
    Nie dość, że dzwonili do mnie: ona rano, on po południu, to jeszcze mi nie
    podziękowali za zmarnowany czas. Przeciwnie - w podziękowaniu otrzymywałam maile
    z pogróżkami.

    Ciekawa jestem, jak zareagowałbyś, gdyby kto ciebie oskarżył o popychanie
    "rywala" do samobójstwa. Albo jakby jaki maniak nachodził cię we własnym domu -
    i jeszcze miał pretensje. No bo go zmanipulowałeś.

    Całe szczęście, że jest archiwum.

    Addi, zwyczajny szary człowiek głupio się czuje w takich sytuacjach. Co byś
    powiedział, gdyby np. przyjeżdżasz do domu, a twoja matka musi wyłączać
    telefony, bo akurat znowu dzwoni ten pijak z Internetu. Matka nie odbiera,
    dzwonek... lecisz, a tu staje przed drzwiami pijak z Internetu.

    Fajnie czułbyś się? Bo nam wszystkim było... nieprzyjemnie.

    I potem czytasz na forum, jaka ta Eska okropna, jak zmanipulowała, jak oszukała.
    Zapomina się, że siecioholizm jest bardzo ciężką chorobą. Że polega na
    mieszaniu fantazji z realnością. To jest jak schizofrenia. To jest całkiem co
    innego niż alkoholizm. To jest chyba gorsze... ?

    Strona erotyczna tego typu rojeń... Może rację miał stary Freud, że Eros jest
    bardzo silnym instynktem. Z tym, że - w moim przekonaniu - Eros kieruje
    myśleniem i zachowaniami człowieka chorego, znerwicowanego, natomiast człowiek
    społeczny nie ma kłopotu z instynktami. Tzn. ma kłopot, kiedy się zakocha
    nieszczęśliwie, ale nie odnosi swoich odczuć do "sfery genitalnej".

    A że stare pijaki z imponującym stażem nałogu mają coś na tym punkcie - hmm...

    Całe szczęście, że ty jeszcze młody jesteś. Względnie młody, ale możesz
    wyciągnąć jakieś wnioski... :-)
  • yuraathor 29.01.10, 08:57
    kiedyś dawno temu jeden z pierwszych AA w tym kraju- (ŚP)Józef Jan powiedział:
    kiedy Adam mówi cos o Zenonie więcej dowiadujemy się o Adamie niż Zenonie.
    imiona może inne w tym cytacie były ale nie o to chodzi.


    tak sobie myslę: co mogą obchodzic kogos kto szukał by tu pomocnej dłoni czyjeś
    obsesje??
  • e4ska 29.01.10, 13:32
    :-)))
    "Nakładem kosztów i pracy
    > odzyskałem te materiały, skasowane rok temu na życzenie mojej żony. Informatyka
    > , to potęga".

    Obsesja kosztuje.

    "Otrzymywałem też od swojej respondentki szereg, nieraz bardzo osobistych
    informacji o innych userach. Łącznie z wklejaniem fragmentów listów. Sensacje
    dotyczyły wykonywanych zawodów, dochodów, miejsc pracy, profesji, nieraz
    wstydliwych, nieraz intymnych, jaki pan z jaką panią, oraz kto JĄ adorował i był
    cacy, albo be.
    Z przewagą „be” oczywiście. Na nikim nie pozostawiała suchej
    nitki".

    Yura, a ty też sobie troszkę pokorespondowałeś z Eską. Latek parę wstecz. Tylko
    nie wiem, czy to była adoracja? Intymna?
    :-)))

    Wirtualne miłości, wirtualne nienawiści, wirtualne zaloty - ale odloty jak
    najbardziej realne.


    Zwyczajny siecioholizm. Nie - ile piszesz. To - jak podchodzisz do swojego i
    cudzego pisania.

    Fajnie byłoby, żeby tego typu rewelacje nie przedostawały się na forum. Nie ode
    mnie jednak zależy.
  • deoand 29.01.10, 14:28
    No i widzisz eska - ile razy można tobie tłumaczyć jak krowie na
    rowie , że alkoholizm to nie tylko picie alkoholu , gdzie wystarczy
    tylko powiedzieć nie piję i po sprawie .. To choroba mózgu a co za
    tem idzie i psychiki i wszystkiego razem o czym przekonujesz sie na
    sobie ...

    Nie chciałas wierzyć to masz - nie bardzo widzę aby nawet twoi
    faworyci tak bardzo tobie wierzyli .

    Tu naprawdę trzeba terapii aby alko z powrotem zawrócić napierw do
    punktu zero czyli do nie picia a potem uczyc zachować ludzkich jak
    niemowlaka ...

    pzdr deoand
  • beka.smiechu-w.sali.obok 30.01.10, 02:41

    Trening mowy ezopowej:

    Nie mam takiej sklonnosci, by podazac za sposobem postepowania osob, ktore w
    moim przekonaniu kieruja sie motywami spoza krainy lagodnosci i obyczaju. Moja
    wiara (czesto zachwiana) w dobroc homo sapiens spoczywa, gdy ogladam zachowania
    i postepki ze zgola innej krainy.

    I prosciej- budzi moj wstret plotkarstwo, gowniarstwo, lapanie za lydki i
    nurzanie w blocie. Kto w blocie nurza ten w blocie bedzie zanurzony, stara prawda.

    Teraz bede jak Jaras z kolei- ktos tu gdzies nie wiadomo czemu i skad jakos tak
    dziwnie stara sie w pewien sposob nurzac w blocie jakies inne pewne osoby.

    I ostrzezenie, gdyby ktokolwiek chcial zanurzyc mnie w blocie, predzej sam w nim
    utonie. Cokolwiek, nawet gdyby nic, o mnie wiedzial, im wiecej tym gorzej,
    zanurze go w blocie nie po szyje, bo tak moglby oddychac, zanurze po wierzch glowy.

    Nie zartowawszy.

  • yuraathor 29.01.10, 16:42
    > Yura, a ty też sobie troszkę pokorespondowałeś z Eską. Latek parę wstecz. Tylko
    > nie wiem, czy to była adoracja? Intymna?
    > :-)))

    owszem zdarzyło sie kilka maili, nawet jedna walentynka byla.
    nigdy jednak nie wykroczyło to poza jakies ramy czy kowenanse.
    przynajmniej z mojej strony. potem otrzymałem stwierdzenie że do Augusta nigdy
    nie dorosne i zakończylem korespondencje zapowiadajac ze nie będę otwierał maili
    od Eski i przestałas wysylać bo po co jak mają byc nie czytane.
    nie czuję potrzeby korespondowania z osobami z tego forum
  • e4ska 30.01.10, 10:43
    zakończylem korespondencje zapowiadajac ze nie będę otwierał mail
    > i
    > od Eski


    Dostałeś jakiś mail, którego nie otworzyłeś? Bo sugerujesz, niechcący
    oczywiście
    , że pragnę z tobą korespondować. A o czym niby mielibyśmy pisać?
    Nie widzę żadnego wspólnego tematu ani żadnej innej potrzeby.

    Wysłałeś maile bodajże dwa, dostałeś odpowiedzi bodajże dwie. Nie pasują? A co
    mnie to obchodzi. Tylko w jakim celu wspominasz o tym na forum?

    Gdybyś był zasypywany mailami, ktoś by się tobie naprzykrzał, zapychał ci
    skrzynkę pocztową, nudził, lżył, molestował, wyznawał - oczywiście, wtedy o
    takich sprawach można poinformować na macierzystym forum nękacza.

    Jeżeli ktoś do mnie pisze i jego pisanie nie podoba mi się - to nie lecę z
    rewelacją na forum publiczne. Po prostu załatwiam rzecz drogą mailową
    "opiepszając" osobę albo jej nie odpowiadam. I już.

    "Zakończyć korespondencję" można tylko wtedy, kiedy ona jest. Dwa maile na krzyż
    to jeszcze nie korespondencja.

    "otrzymałem stwierdzenie że do Augusta nigdy
    > nie dorosne
    "

    No i ujawniłeś treść prywatnej korespondencji na forum publicznym, panie Yura. A
    nieładnie jest tak postępować. Skoro jednak ujawniłeś, potwierdzę: w moim
    prywatnym mniemaniu do Augusta nigdy
    nie dorośniesz. Wolno mi tak mniemać, za to nie zamykają na detoksie ;-)

    "owszem zdarzyło sie kilka maili, nawet jedna walentynka byla.
    > nigdy jednak nie wykroczyło to poza jakies ramy czy kowenanse.
    "

    I o to chodzi, Yura.

    Żeby sobie pogadać mailowo, z uśmiechem, na wesoło, dla przyjemności rozmowy z
    drugim człowiekiem. Jako jeden z nielicznych mężczyzn z tego forum, którzy
    cokolwiek do mnie napisali, możesz potwierdzić słowa janulodziowe: - czy
    poinformowałeś mnie o swoich zarobkach, o lewych łózkach, itd? A może napisałam
    o takich sprawach w odniesieniu do innych osób?

    Więc na drugi raz, kiedy widzisz, że komuś zaczyna się potężnie mieszać, że
    traci kontakt z realiami - nie wspieraj go w głupstwie, bo mu więcej
    zaszkodzisz.
  • yuraathor 30.01.10, 10:55
    Tylko w jakim celu wspominasz o tym na forum?
    dwa posty wstecz sama nadmieniłas o naszej korespondencji to i odpowiedziałem.
    Jeżeli ktoś do mnie pisze i jego pisanie nie podoba mi się - to nie lecę z
    > rewelacją na forum publiczne.

    czyżby???
    w moim
    > prywatnym mniemaniu do Augusta nigdy
    > nie dorośniesz.

    i nie zamierzam
    możesz potwierdzić słowa janulodziowe: - czy
    > poinformowałeś mnie o swoich zarobkach, o lewych łózkach,

    przecież pisałem że nie wykraczam poza jakieś ramy
    A może napisałam
    > o takich sprawach w odniesieniu do innych osób?

    nie będę ujawniał treśći prywatnej korespondencji przecież
  • e4ska 30.01.10, 11:16
    [i]poinformowałeś mnie o swoich zarobkach, o lewych łózkach,[/b]
    > przecież pisałem że nie wykraczam poza jakieś ramy
    > A może napisałam
    > > o takich sprawach w odniesieniu do innych osób?

    > nie będę ujawniał treśći prywatnej korespondencji przecież[/i]

    Nie ujawnisz. TAK albo NIE - było o zarobkach cudzych czy nagabywanie o "adorację"?

    Wicie i zawijanie zostaw piskorzom :-)
  • e4ska 30.01.10, 11:07
    Gwoli ścisłości: o wymianie maili z Eską napisałeś już kilka tygodni temu.

    Wątek został ocenzurowany i pocięty, zostało twoje:

    "będę sie wypowiadał wyłącznie w swoim imieniu.
    a maile w skrzynce pozostawię sobie ku przestrodze i jako curiosum".


    forum.gazeta.pl/forum/w,176,103147627,103147627,Moj_spokoj.html
    Podkreślę raz jeszcze:

    Jeśli nie podoba się nam to, co pisze do nas dana osoba w mailu - załatwiamy
    rzecz na drodze prywatnej korespondencji. Jeśli osoba uporczywie pisze do nas
    mimo naszych próśb i gróźb, wtedy możemy poinformować o tym innych forumowiczów.
    Informujemy o fakcie elektronicznego nękania, które np. wzięło początek z
    uczestnictwa w życiu forumowym.


    Czy jasno się wyraziłam, Yura?

    Poruszam tę kwestię, bo w powodzi rewelacji ostatnich, co kto komu w mailach
    prywatnych proponował, opowiadał, przekazywał, adorował i pożądał - jest tematem
    na miejscu. Informować możesz o fakcie nagabywania, natrętnego wysyłania maili,
    straszenia itd., ale nie informujesz o tym, że napisałeś do kogoś albo że
    otrzymałeś list, którego treść nie odpowiada twoim przekonaniom.

    O tym możesz napisać prywatnie do swoich zaufanych przyjaciół. A nie na FU.
  • ela_102 30.01.10, 12:19
    Chęć wyjaśnienia przez Eskę tych "oszczerstw i pomówień", które ciągną się za
    nią odkąd ja pamiętam, czyli od lat dwu i pół.
    Ciągną się nie poprzez prywatną korespondencję - choć często jest tutaj ten
    aspekt wykorzystywany - ale właśnie na niwie PUBLICZNEJ.
    Nikt tak jak Ona nie był tutaj wyśmiewany.
    Nikt tak jak Ona nie był tutaj obrażany.
    Nikt tak jak Ona nie ma wokół siebie osób które w tak zapalczywy sposób starają
    się manipulować opinią innych.
    Za nikim nie ciągnie się tyle "absurdalnych" i idiotycznych opisów jej zachowań.
    Bardzo podoba mi się jej upór i logika jaką się posługuje.
    Do mnie to przemawia.
    O ile większość osób wypowiadających się w tej kwestii zna rzeczy pobieżnie i
    wycinkowo, a Tyle ona z pewnością zna je od początku do końca i wie, o czym pisze.

    Ja życzę jej, aby to WSZYSTKO powyjaśniała, bo w innym wypadku te ciągnące się
    za nią "gówienka" będą jej towarzyszyły do grobowej deski, a to forum nigdy nie
    stanie się NORMALNE.
    Wyraźnie zmniejszyła się ilość nicków niosących te bzdurne treści i na mam swoją
    prywatną odpowiedź.

    Polsat zapłacił KRRIT 500 tys za obrażanie uczuć religijnych innych obywateli
    przez K.Szczukę w ich programie, a nie sama Szczuka.
    To co tutaj się dzieje i na co opiekunowie pozwalają, przechodzi ludzkie pojęcie.

    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • 7zahir 30.01.10, 13:03
    że nikt tu nie był wyśmiewany
    i obrażany - bo własnie ona to robi i robiła.

    Ona jest nie tylko alkoholiczką.
    To niebezpieczna psychopatka.

    Typowy przykład na jeden ze skrajnych skutków
    zakłamania alkoholika,
    który nie chce się leczyć


    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • ela_102 30.01.10, 13:10
    Zahir nie napisałam, że NIKT, sama nieźle nazbierałam.
    Napisałam, że Ona najwięcej.
    Twoje pisanie, że ktoś jest psychopatą i że zasłużył na licz to nic innego jak
    właśnie bezkarne obrażanie, charakterystyczne temu miejscu.
    I nie ma to nic wspólnego z prawdą lecz z Twoją niechęcią, aby nie rzec
    "nienawiścią". Może dlatego tak dobrze się tutaj czujesz?
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • 7zahir 30.01.10, 13:14
    Coraz częściej zastanawiam się czy nie jesteś kolejnym jej wcieleniem.
    Ten sam styl rozumowania i pisania.


    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • ela_102 30.01.10, 13:19
    Zahir :-)
    To już było i pisałam, że aby wpadać na takie idiotyzmy, trzeba bardzo chcieć.
    Poza tym zajmuj swój czas i myśli czym tylko chcesz wiedz tylko, że nie ma to
    nic wspólnego ze zdrowieniem.

    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • 7zahir 30.01.10, 13:28
    Twoja napastliwośc jest w jej stylu.
    I to też nie ma nic wspólnego ze zdrowieniem.

    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • ela_102 30.01.10, 13:36
    Sugerujesz IDIOTYZMY, że ja jestem Eską.
    Piszesz obraźliwe na jej temat słowa.
    Piszesz, że należy jej się opluwanie bo sama jest jego źródłem.
    I ja mam Ci przytaknąć?
    Podziękować?
    Abyś Ty uznała mnie za zdrową?
    Napastliwa, dobre sobie.

    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • beka.smiechu-w.sali.obok 30.01.10, 13:14
    Nie chce wskazywac palcem winnego, bo "niech rzuci kamien kto bez winy" a i
    winnych jest wiecej niz jeden/jedna, wlasciwie wiekszosc po trochu- ale to forum
    zrobilo sie posmiewiskiem, jest tu jak na wieczornej awanturze pod wiejskim
    sklepem w wykonaniu paru pijakow i pijaczek. Ciagnei za habety i wlosy, plucie
    na siebie, plotki, pomowienia, wywlekanie zaszlych historii.

    Pod sklepem byloby tak:
    - " ty skulwysynu, zes sie rok po slubie kulwil z ta kulwa piotrosko ze
    drogoszewa- bo ci zara przepierdele ty ruhawico zajehana to tys sie kulwila z
    pol wsi- uspokujta sie kulwa bo milicja przyjadzie- a ty co sie wpierdylasz nie
    twoja- bo sie kulwa glosno zachowujeta- zaraz ci jybne- a co chcesz sie bzic- a
    ty kulwo sie odwal-sam jestes alfons"

    mam nadzieje admin nie wykasuje. taka atomosfera mniej wiecej tu jest:)

    A Ela nie badz radzieckim doradca i nie podjudzaj Eski, takie wywlekanie
    historii i zaszlosci nie rozwiazuje spraw tylko je rozwleka, tak jak z tym yura,
    cos dorzucil 3 grosze o mailach, palnal dwuznacznie, eska sie uniosla i zaczyna
    sie wyjasnianie i przechodzi w niedomowienia i aluzje, ja juz bym mogl pomyslec
    przeciez, ze moze eska do yury pisala amory a on jako gentelman teraz milczy, a
    moze odwrotnie on ja zawalal i nie chce sie przyznac, jak to mowia- ukradl nie
    ukradl, zegarek zginal, po co to komu.
  • ela_102 30.01.10, 13:24
    Adi :-)
    A tak często podkreślasz, że nie mówisz innym co mają robić lub nie ;-)
    A jednak mówisz...
    To Były tylko życzenia Adi z pewną refleksją własną.
    I choć rzecz ma swoje korzenie tutaj nie tutaj powinna mieć swój KONIEC. Tutaj
    wiadomo, że NIC się nie wyjaśni, nawet w kluczowej sprawie jaką są uzależnienia.
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • ela_102 30.01.10, 13:30
    Nie ludzie...
    Jaki gospodarz taki dom.
    Nie uważasz? bo może nie zrozumiałeś mojego wcześniejszego wpisu jednak ;-)
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • beka.smiechu-w.sali.obok 30.01.10, 13:39
    zrozumialem, zrozumialem, jednak z wpisow eski wynika, ze admini kasuja np wiele
    agresywnych wpisow janu, jezeli tak jest to eska powinna interweniowac o
    przywrocenie tychze obrazajacych ja wpisow janu.

    No bo jesli jest jak pisze eska, ze my nie znamy kontekstu bo wpisy sa usuwane,
    to na placu boju pozostaja tylko wpisy eski walczacej z janu czy wilkiem, ich
    wpisow nie ma- i wyglada to tak jak wyglada.
    jak moge ocenic wpisy czyjekolwiek, jak sa usuwane?
    jak moge sobie wyrobic poglad na sytuacje?

    interesuja mnie fakty, jezeli cokolwiek jest tu w ogole w tych personalnych
    bojach ciekawego, ale jesli juz na te ploty zeszlo to niech beda fakty a nie
    intrygi, pomowienia i insynuacje.


  • ela_102 30.01.10, 13:50
    Adi, nie nam to wyjaśniać to pewne.
    Jednak zawsze podziwiam stronę dążącą do rozwikłania sporu.
    Zwłaszcza gdy wpływa to na jej wizerunek.
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • e4ska 30.01.10, 14:30
    "z wpisow eski wynika, ze admini kasuja np wiel
    > e
    > agresywnych wpisow janu, jezeli tak jest to eska powinna interweniowac o
    > przywrocenie tychze obrazajacych ja wpisow janu".


    Chyba ci się coś porobiło, Addi.

    Oczywiście, powinny być kasowane - i to natychmiast. One za długo na forum
    pozostają! A już wysłanie na Oślą ławkę wpisów, gdzie janulodzie informują o
    tym, że ponoszę winę za próbę samobójczą szanownej małżonki... wybacz, ale to
    jest wyraźna moderatorska niedyspozycja ;-)

    I z całą pewnością wpis pozostałby na miejscu do dziś dnia, gdyby los nie był
    dla mnie łaskawy. Otóż na Kominkach małżonkowie oboje zamieszczali piękne
    informacje. Zdradzona okrutnie żona wyjawiła, że sama - z własnej
    nieprzymuszonej woli - spenetrowała mężowski komputer. I wiele innych równie
    ładnych rzeczy - on o kolacyjkach wybaczalnych, ona o rozwodzie...

    Po czym małżonkowie zniknęli sobie cichutko... i nic.

    Nikt by się nie dowiedział, co tam, panie, za firanką, gdyby coś nie strzeliło
    do łbów zawziętych. Kiedy to domagałam się od pana Hepika potwierdzenia, jakie
    to tajemnice zostały zdradzone w wykasowanym po paru miesiącach spokojnego
    istnienia wątku na Kominkach, jak raz wleciały na FU janulodzie z motywem, że i
    owszem, a jakże - tajemnice męża, żony, córki, wnuczka i co tam jeszcze.

    Na to zapanowała ogólna radość i szczęście takich jak np. zahir... Niestety,
    zachowały się wpisy małżonki szanownej z całkiem inną wersją wydarzeń.

    I tak mnie, ateistce, Siła Wyższa przyszła z pomocą...

    Chcesz się dowiedzieć, co wypisują janulodzie - a to poproś moderatora, niech ci
    wpisy dostarczy. Ja sama chętnie bym jeden wpis zdobyła - bo był bardzo
    ciekawy, a skopiować nie zdążyłam, oj ;-)

    Zaś co do tego, kto sobie roi o moim prywatnym pisaniu...

    Gdybym tak regularnie zaczęła żalić się na forum, że Addi zaniedbuje płacenie
    alimentów Esce - bo mnie, starszą, uwiódł niby jaką irlandzką ministerkę -
    dziecko mi głoduje, płacze, a ta wiśnia chla piwa i płyty muzyczne kupuje... i
    do tego podąłączałyby się rozmaite zahiry, wolfy, hepiki, ariele, yury... huzia!
    pijaki kupą!

    Co byłbyś zrobił, Addi kochany ty mój? No, z twoją szlachetnością zacząłbyś
    posyłać mi funty i diamenty... ;-)))

    Heh, ja się przede wszystkim śmieję, ale i wyciągam wnioski: dla bardzo wielu
    alkoholików alkohol nie jest jedynym problemem... to jest czasem najmniejszy
    problem. I jeśli mnie kto zapyta, jaka jest moja droga zachowania dobrego
    zdrowia bez pomocy z zewnątrz, odpowiem - trzeba być zadowolonym z siebie, z
    życia swojego, mieć wokół siebie dużo fajnych i życzliwych ludzi, czerpać radość
    z tego, co jest - a nie faszerować się psychotropami. Sam psychiatra i jego
    powery nie pomogą, gdy żyjesz w pustce, gdy masz skłonności do działań
    nieracjonalnych, w tym do hazardu, do siecioholizmu, do chorego erotomańskiego
    fantazjowania.

    Elu, dziękuję i cieszy mnie, co napisałaś.

    O odszkodowaniach wypłacanych za lżenie ludzi w Internecie wiem doskonale. Każdy
    mecenas potwierdzi. Jak wspomniałam: jeśli moja rodzina wyrazi zgodę na proces -
    skorzystam z przysługujących mi praw.

    Uważam, że byłoby to pożyteczne działanie, gdyż w ten sposób ukróciłoby się
    bezkarność patologicznych pieniaczy.

    Przy okazji procesu chcę poruszyć problem dożywotniego odbierania prawa jazdy
    notorycznym pijakom. Groza ogrania, kiedy się pomyśli, ze ktoś wiecznie pijany
    siada za kierownicą.
    !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • beka.smiechu-w.sali.obok 30.01.10, 17:06
    Nie zrozumialas mnie. Nie postuluje zostawiania postow, aby upowszechniac
    zawarte w nich klamstwa czy zdradzone tajemnice, czyjekolwiek.
    Rzecz w tym, ze skoro kasuja wpisy jednej strony to powinni kasowac i drugiej,
    bo inaczej to rzecz wyglada groteskowo- zostaja tylko twoje wpisy, wyglada to
    jak dyskusja z samym soba, przez to ze nie ma dyskutantow wyglada to jak jakies
    urojenia, piszesz ze janu to i to, potem piszesz ze jednak po tym co janu zrobil
    to janu to i to, a potem piszesz ze teraz to przegial i jest to i to, potem
    wycioagasz z archiwum jakis kawalek. a janu gdzie? nie ma. wiec jakie ja mam
    powody obiektywne, by wierzyc w prawdziwosc twoich slow?
    nie mowie, ze nie sa prawdziwe, nic nie zakladam, moge miec pewne wrazenia, ale
    nie znam faktow.
    sa oczywiscie rzeczy, ktore ciezko udowodnic. jak zarzut o naklanianie do
    samobojstwa zony- janu moze pisac, ze naklanialas, a ty ze nie, widz i tak nie
    zna prawdy, no ale usunieto wpis janu o tym a ty w w swoim i tak o tym
    napisalas, wiec ja i tak wiem ze bylas oskarzona o spowodowanie proby
    samobojczej- sama wo wyjawilas, ale ze jak mowie nie widze wpisow drugiej
    strony, co moge powiedziec?

    Wiec tutaj z tym zostawianiem postow nie chodzilo mi o atakowanie Ciebie czy
    kogokolwiek, ale o pelniejszy obraz.

    moze skoro wpisy znikaja to po prostu zapomnij o tym, zniknelo- nie ma?

    bo tak to psujesz sobie opinie. jak mowie, nie wiem jak jest, nie mnie oceniac.
    jesli masz racje, to dzialasz przeciwskutecznie.
    bo z racji tego, ze widac twoich adwersarzy, wyglada to jak wyglada, a wyglada
    dziwnie.
  • e4ska 30.01.10, 21:03
    Coś ty nabyłeś bardzo krótkiej pamięci, Addi... Przeciez pisaleś wtedy na forum
    i twój wątek tez poleciał na Osły.

    Ale: mówisz i masz.

    Przytaczam fragmenty wypowiedzi wysłanych na Oślą ławkę, już bez adresów.

    Oto wpisy - fragmenty - pani janulodziowej:

    e4ska 13.07.09, 09:03
    "Witam,jestem na tym forum po raz pierwszy i nie bardzo wiem jak to powiedzieć.
    Żony nie spoczywajcie na laurach gdy mąż przestanie pić ,mój mąż nie pije od
    kilku lat ale wpadł w inne uzależnienie-forum dla uzależnionych.Pierwszy
    okres
    nie picia był ciężki ale jakoś to szło,dużo rozmawialiśmy.Po jakiś czasie
    zaczęło się forum,też się ze mną dzielił tematami.Potem niewiadomo kiedy zaczął
    się kryć ze swoimi myślami uczuciami, jak typowy alkoholik zaczął ukrywać przede
    swoje myśli ,kontakty na forum aż stracił nad tym kontrolę i pomieszał dwa
    życia.Jest to strasznie dla mnie bolesne.że nie daję sobie z tym rady.Piszę nie
    po to by użlać się nad sobą,ale ku przestrodze zadawolonych nie pijących
    alkoholików.Nigdy nie odpuszczajćie, nigdy nie pozwólcie odsunąc się bez względu
    na ich reakcję,wrzaski,
    zasłanian ie się innymi zajęciami.Ja ten błąd popełniłam
    i tak jak przez kilkadziesiąt lat picia miałam wolę waalki o moje małżeństwo,
    tak w tej chwili nie mam siły poddaję się"

    ........

    "Nie mam nic przeciwko forum dopóki nie zostaje przekroczona cienka granica
    pomiędzy światem wirtualnym a realem,dopóki nie traci się samokontroli.do tej
    pory nie byłam na żadnym forum chociaż czytałam wypowiedzi na interesujące mnie
    tematy,jestem tylko słabym człowiekiem z własnymi uzależnieniami".
    ................
    "Gorąco namawiałam mojego męża abyś razem chodzili na terapię ale
    postanowił
    że wyjdzie z tego podobnie jak Ty bez pomocy AA".

    RAZEM.

    "ufaj ale zaufaniem kontrolowanym.
    Pamiętajcie,że tak łatwo jest tą drugą osobę bardzo boleśnie zranić i upokorzyć.
    W dzisiejszych czasach bardzo łatwo zdobyć informacje /nawet niechciane/
    grzebiąc w komputerze
    ".


    Teraz fragmenty wpisu Janulodzia:
    "Zapewniam wszystkich, że moja żona nie cierpi na żadną chorobę psychiczną,
    nigdy
    nie leczyła się psychiatrycznie i nie jest nigdzie notowana, jako
    współuzależniona, od czegokolwiek uzależniona, czy na cokolwiek z
    tym związanego
    leczona".


    Furia eski obróciła się przeciwko mojej żonie, kiedy zdała sobie sprawę ze
    swojej klęski. Szczegóły sobie daruje. Pewnie będziecie zawiedzeni.
    Jak w brazylijskim serialu.


    Jaka to furia... ;-)

    Wątek założony przeze mnie: „Ban za pomoc” został skasowany na moje
    żądanie.

    Zrobiłem to w momencie, kiedy userka e4ska posłużyła się linkiem do niego w celu
    odegrania się na innym , niewygodnym dla niej w tym momencie respondencie.
    Nie życzyłem sobie, aby wycierano mną gębę. Oczywiście dla w/w nie miało to
    najmniejszego znaczenia, bo: „bardzo ten wątek lubiła”, ale dla mnie był on
    osobistą porażką.


    Janulodź manipulował moderacją - z powyższego wynika. Nie wyszło mu to na
    zdrowie. Lepiej, gdyby dał sobie spokój z tym, co go przerasta. Ostatnie wpisy
    to obraz nędzy i rozpaczy.

    A podobno to ja kasuję wątki... kasuję... kasuję...

    Przytoczony przez hepika link: www.alkoholizm.jawnet.pl/ do tematu na
    Strefie: „Floe o Janu”, zanim został (również na moją i mojej żony prośbę)
    ocenzurowany
    przez tamtejszą moderatorkę zawierał oszczerstwa
    wypisane przez
    Eskę na mnie, moją rodzinę, tj. żonę, córkę i wnuka.


    Szczególnie ciekawe są oszczerstwa wnuka - toż to malutkie dziecko, o ile
    pamiętam. O córce też niczego nie czytałam. Nikt chyba nie pisał o Januludziównie.

    ["i]mimo usilnych starań userki e4ska, która w prywatnych rozmowach z moją
    żoną omal
    nie doprowadziła do tragedii, informując ją np. o mojej z nią korespondencji

    [/i]"

    Wystarczy, Addi?










  • e4ska 30.01.10, 21:19
    Addi. Wpisy żony są o kilka miesięcy wcześniejsze.

    Żona otwarcie pisze o swoich uzależnieniach, prezentuje domowe piekiełko
    (wrzaski, płacze, załamanie), wyjaśnia, że dowiedziała się o aktywności
    mężowskiej w wyniku włamania do cudzego komputera.
    Januludź twierdzi, że żona została poinformowana przez Eskę. Zapytam: jak zdobyć
    nr komórki osoby nam nieznanej? I czemu miałabym informować jakąś nieznaną mi
    osobę o korespondencjach, a jednocześnie bronić się przed spotkaniem z
    "ukochanym" janulodziem?

    Dla mnie jest to przykład chorobliwej chęci wymyślania zupełnie innej
    rzeczywistości, tęsknoty za jakimś szalonym powodzeniem u kobiet, wiary w to, że
    ktoś pokocha takiego zmyślonego. Że jak się napisze rzewny kawałek na forum, to
    się to stanie prawdą.

    Nic podobnego i wprost przeciwnie ;-)

    Uciekało się w gorzałę, uciekało w hazard, uciekało w net. I czerpało power od
    psychiatry.

    Najgorsze, co można samemu sobie wyrządzić.

  • beka.smiechu-w.sali.obok 30.01.10, 21:46
    No dobra, Eska, czemu nei przyjac takiej tezy- Janu zakochal sie w Tobie, chlop
    z milosci oglupial i zachowywal sie jak miliony oglupialych z milosci, tu nawet
    nie ma do rzeczy wiele alkoholizm, po prostu tak jest. Przyjmij to na twarz,
    takie zycie. Po co tu cokolwiek udowadniac?
    Wlasciwie nasuwa sie pytanie, co Ty chcesz udowodnic. Ze Janu zachowywal sie
    glupio? No jak sie zachowywal, to co z tego? Zachowywal sie i tyle, bylo minelo.
    Ze zona ma problemy z nim i ze soba? No to ma, trudno, co swoimi wpisami
    zmienisz? Nie wyleczysz ich ani nie cofniesz czasu. Po co sie zacietrzewiac w
    tym udowadnianiu?
    Ja jak kiedys bylem zakochany tez zachowywalem sie glupio i co z tego? Mam isc
    do wiezienia odsluzyc wyrok? Nie wierze, ze i Ty nie robilas w swym zyciu glupot
    z milosci, oczarowania?

    Po prostu zapomnij o Janulodzu, coa tam sie dzialo miedzy wami, ale to
    przeszlosc, odkresl to gruba kreska i pisz na inne tematy, nie to ze mowie co
    robic, proponuje, lepiej dla Ciebie, Jana iczytelnikow forum. Zaloze sie, ze
    kazdy wolalby poczytac jak piszesz na jakies neutrealne tematy, posmiac sie z
    zartow, a tu ciagle od 3 miesiecy janulodz to janulodz tamto zona janulodza
    zycie janulodza problemy zony janulodza, janulodzowie jakby to powiedzial august
    zamieszkali w twojej glowie:)
    wypusc ich i zrob miejsce na inne rzeczy:)
  • yuraathor 30.01.10, 21:54
    dziwię się że jeszcze się dziwię.
    a moze dziwię się że się już nie dziwię
  • ela_102 31.01.10, 10:45
    A czyje? Moje z pewnością RADOSNE(!)
    Rzecz w tym, że ludzie przebudzeni duchowo takich "żałosnych" jazd nie czynią.
    Ja być może będę mieć inne zdanie od Ciebie, czy Augusta, a nawet Jarasa (zdarza
    się, przecież) ale z tego powodu nawet się z Tobą nie posprzeczam, i wbrew temu
    co pisze ADI, (że nie przepraszam) gdy się pomylę posorkuje. Ludzie przebudzeni
    duchowo maja pewne narzędzia postępowania. W takie kłopoty nie wchodzą, a jak
    jakimś cudem "pobłądzą" potrafią wyjść z tego z klasą.

    Tak to widzę.
    Dobrej Niedzieli.
    Jestem po wspaniałym, wyjazdowym mityngu uroczystym AA.
    Spotkałam masę przyjaciół, ze Szlaku.
    Nawet za pośrednictwem jednego z nich uściskam naszego Augusta w Calsbergu.
    Wygadałam się, wyściskałam, wytańczyłam, wyśmiałam ;-)
    Moje życie z pewnością jest radosne, bo zaufałam kiedyś innym alkoholikom, że
    takie właśnie będzie. Nie zawiodłam się Yuraa, Ty pewnie też ;-)
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • e4ska 31.01.10, 11:43
    Co do "przebudzenia duchowego".

    Zgadzam się, że niektórym ludziom dane jest coś, co nazywa się przełomem,
    transformacją, oświeceniem itd. ale jest to, moim zdaniem, bardzo rzadkie
    zdarzenie, a rozmaici "przebudzeni" są jednocześnie trochę nawiedzeni. Jak np.
    August czy Jaras - dodam, że ja zawsze lubiłam i lubię "nawiedzonych".
    Może trochę nawiedzony jest Pierzchnia? - ale on w innym kierunku podąża.

    Mój światopogląd i cechy charakteru ukształtowały się około 25 roku życia i
    właściwie niewiele się we mnie zmieniło. To, że na swojej drodze spotykamy
    różnych ludzi, w tym też takich, od których należy trzymać się z daleka - to nie
    od nas zależy, ale od okoliczności zewnętrznych.

    W moim bogatym w wydarzenia życiu - iluż ja spotkałam niewdzięczników,
    zazdrośników, ba, oszustów, złodziei, idiotów emocjonalnych. Ale to nie znaczy,
    że miałabym bać się ludzi, nie zawierać nowych znajomości, nie nawiązywać
    kontaktów czy ich nie utrzymywać.

    Może też być tak, że jakiś człowiek pod wpływem silnych przeżyć, stresu
    dotkliwego - staje się silniejszy, doskonalszy, "przebudzony". Ale inny człowiek
    w takiej samej sytuacji zamienia się w karła, w ogrodowego krasnoludka z
    gipsowymi emocjami, traci resztę rozsądku, samokontroli, dystansu i przyzwoitości.

    Dlaczego tak się dzieje?

    Oto jest pytanie :-)


  • ela_102 31.01.10, 11:55
    Bardzo proste Eska.
    Przebudzenie duchowe to akt kilkusekundowy (poczucie, że od teraz wszystko
    będzie inne) bardzo jednak głębokie i wymowne.
    Jeżeli zbagatelizujesz ten moment, uznasz, za wytwór Twojej wyobraźni, nie
    pójdziesz za ciosem - skarlejesz.
    Nie trzeba być osobą uzależniona aby skarleć (!)
    Jednak na bazie uzależnienia można ROZKWITNĄĆ, są na to GOTOWE sposoby. Można
    też ROZKWITAĆ całe życie nie popadając w holizmy.
    Ja też jestem teraz wręcz IDENTYCZNA do siebie gdy miałam 2o parę lat. Tyle, że
    wtedy nie miałam odwagi taką być. Popadałam w znajomości takie, że szkoda gadać
    z naiwności. Dziś tego elementu w moim życiu nie ma.
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • e4ska 31.01.10, 12:26
    Popadałam w znajomości takie, że szkoda gadać
    > z naiwności.


    Dlatego potrzebny jest nie tyle dystans, co - powiedziałabym - pewnego rodzaju
    mądrość. Wiedza: nasz znajomy może zmienić się na gorsze. Ale to jego
    zmartwienie, nie nasze.

    Kiedyś jeden z kolegów męża, przyjaźń od podstawówki (na weselu naszym był),
    przyszedł do nas mocno pijany i zaczął się popisywać bogactwem. W pewnym
    momencie zaczął rozrzucać po pokoju pieniądze - garście monet i banknotów, w tym
    obcą walutę ;-) Wreszcie jakoś go do taksówki wsadziliśmy, na drugi dzień
    dzwonię, żeby po rozrzutki przyjechał.

    Mało - powiada. - Ja przecie miałem..., a tu jest.....

    Trochę się obraziłam, ale przeszło.

    I tak po latach może piętnastu z hakiem - sam przypomniał o wypadku, dodając:
    "Po co mnie powiadamiałaś, trzeba było pieniądze wziąć, ja nic nie pamiętałem. Z
    pijakiem trzeba krótko".

    Podobno przez całe lata gnębiło go sumienie, ale się wstydził o tym wspomnieć.

    Czy doznał oświecenia? Na pewno tak. Jest bardziej serdeczny, życzliwszy,
    spokojniejszy. Czy leczył się z nałogu? Nie pytałam.

    Gdybyśmy się na niego obrazili, stracilibyśmy naprawdę fajnego kolegę. Realnego
    jak najbardziej.

    Zaś wirtualne znajomości? Moją zasadą jest nie przenosić ich w wymiar
    rzeczywisty. Szkoda tylko, że inni forumowicze cierpią z powodu bałaganu.

    Jednak taki bałagan - jak wielokrotnie podkreślałam - jest w pewien sposób
    użyteczny, pokazując prawdziwe oblicze nałogu.
  • ela_102 31.01.10, 12:41
    racja i to:
    Jednak taki bałagan - jak wielokrotnie podkreślałam - jest w pewien sposób
    użyteczny, pokazując prawdziwe oblicze nałogu.

    jak i to, że KOLEDZY, Koleżanki mogą się zmienić.
    Zarówno na lepsze w naszej ocenie jak na gorsze.
    Dlatego fajnie jest skupić się tylko na tym na co mamy wpływ.
    Na własnej czujności - wynikającej z doświadczeń i mądrości , a jakże(!) jak i
    ufności, z czym do kogo i jak. Trzeba ją umiejętnie dozować, zwłaszcza gdy było
    się zbyt hojnym i za to dostało po tyłku.

    Ja tam kilka miesięcy temu, zrobiłam sobie test na seksoholizm. UCZCIWY, bo to
    już z pewnością potrafię. Z powiedzeniem nie pije blisko 7 lat i nie palę blisko 6.
    Miałam tylko jeden objaw,który zresztą równie dobrze można by podpiąć pod zwykła
    troskę o kogoś, niż życie jego życiem, więc spoko.
    Może za jakiś czas zrobię kolejny, ale z pewnością obserwacja niektórych
    "cudaków" net-owych pomogła mi RUSZYĆ ten temat.


    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • e4ska 31.01.10, 13:24
    Dlatego fajnie jest skupić się tylko na tym na co mamy wpływ.
    Na własnej czujności - wynikającej z doświadczeń i mądrości , a jakże(!) jak i
    ufności, z czym do kogo i jak. Trzeba ją umiejętnie dozować, zwłaszcza gdy było
    się zbyt hojnym i za to dostało po tyłku.


    Elu. Czytam np. o setkach maili i setkach rozmów. GG zainstalowałam na krótko -
    parę tygodni bodajże, przyszedł remont i wymiana firmowego sprzętu. Nie było GG,
    po kilku miesiącach nastąpiło ze trzy tygodnie tegoż komunikatora. A już żeby
    skype czy kamera... brrrr. Komórkę miałam na kartę, więc też trudno, żeby sobie
    na puste gadki pozwalać.

    Maili moich przez lata nazbierało się -eści.

    Raz jeden siedziałam do trzeciej w nocy na GG. Pierwszy i ostatni. Szkoda oczu,
    szkoda czasu. Nic z takich sesji nie pozostaje. Są puste. To nie dla mnie.

    Więc znowu nie było aż takiej bliskości czy zażyłości. Ostre konflikty
    pryncypialne - jak najbardziej. Można poczytać na tymże forum.

    A że kto będzie pisał na forum, co tam w jego prywatnej korespondencji się
    znalazło - wszakże może napisać, że jestem z Al-Kaidy i że mnie trzeba podtopić,
    cobym się przyznała.

    Wydaje mi się, że kobiety raczej są nieczułe na wirtualne bodźce seksualne,
    chociaż - o czym nam wiadomo - nie brak takich kobiet na forach alkoholowych. To
    jednak chorobliwe przypadki są.

    Wirtualne ciągoty do notorycznych pijaków... heh :-)))

    Nie cierpię więc z tego powodu, że ktoś napisze, co mu się wyślini na
    klawiaturze. Bardziej mi zależy na tym, żeby inni nie mieli przykrości.

    Forumowanie to i zabawa, i nauka.

    Mnie się podoba.

  • ela_102 31.01.10, 13:44
    Ja też czytałam niezłe BZDURY na swój temat w dodatku bez śladowej
    korespondencji prywatnej. Masz rację, że bardziej boli gdy krzywda dzieje się
    komuś z kim sympatyzujemy. Wtedy szybciej ruszamy do "walki" niż we własnym
    interesie. Nasza krzywda bowiem płynąca z "wymyślanek" choć może drażnić z
    czasem staje się powodem do śmiechów.
    A więc nawet pojawia się "wdzięczność" bo wszyscy wiedzą, że śmiech to zdrowie ;-)
    Jak ktoś używa terminu, że jakiś tam nick nie jest wart jego splunięcia, podczas
    gdy istnieje wiele dowodów na to, że ciągle pozostaje w centrum jego
    zainteresowania, to takie stwierdzenie jest jawnym kłamstwem. Człowiek ów nie
    potrafi nazwać rzeczy po imieniu, bo w świetle jego zachowań, chce po prostu
    wyrazić swoją pogardę, a nie obojętność.

    Ja mam taką osobę, która w wyniku pewnych przeżyć stała się dla mnie NIE GODNA
    moje uwagi, rozmów o niej, nerwów, czy pogardy nawet.
    Wyrażam to skrajną obojętnością.
    Nie śledzę, nie czytam, nie prostuję, nie zaczepiam...
    Jestem w jakiś sposób wdzięczna za tamto doświadczenie i zamykam je we współczuciu.
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • daleh 31.01.10, 20:49
    e4ska...
    Dlaczego tak się dzieje?

    Oto jest pytanie :-)

    --

    No właśnie dlaczego tak się z Toba dzieje...?
    www.komudzwonia.pl/
  • yuraathor 31.01.10, 18:48
    ja do dzis nie wiem czy się przebudziłem duchowo w aowskim rozumieniu tego terminu.
    mam ponad siedmioletnią przerwę w piciu, jestem zadowolony z tego jak zyję i na
    zewnątrz wyglądam na zadowolonego, wydaje mi się ze jestem lubiany w niektórych
    kręgach mam też paru takich co dostrzegam że sympatią mnie nie darzą ale to ich
    zmartwienie, nie zamierzam się dostosowywać pod kogoś jak mi dobrze tak jak jest.
    gmach swojej trzeźwości wciąż poprawiam, fundamenty umacniam gdzie cos pęka
    zaklejam.
    i wciąż szukam odpowiedzi na pytanie:
    trzeźwieję czy tylko abstynentem jestem???
    sam sobie nie odpowiem a spytać kogoś się boje bo po co kogoś obarczac rolą
    sędziego.


    akurat też byłem na uroczystym mityngu i też mam wrażenia niezapomniane.
    solenizantka pięcioletnia zgodziła się by w mityngu uczestniczyły studentki
    pedagogiki socjalnej a ja posredniczylem w rozmowach.
    dziewczyny były oszołomione w pozytywnym znaczeniu tego słowa.
    a pani prof osobiście mi dziękowała wylewnie. :)
  • deoand 31.01.10, 20:15
    trzeźwieję czy tylko abstynentem jestem???
    sam sobie nie odpowiem a spytać kogoś się boje bo po co kogoś obarczac rolą

    No własnie - wszystko kwestią nomenklatury charakterystycznej dla danej grupy w
    tym wypadku dla AA .
    Z punktu widzenia osób nie bedacych w tej organizacji / AA / odpowiedź jest
    jasna - jestes abstynentem i koniec kropka - nic do dodania .

    bo niby czym masz mierzyc to trzeźwienie - dniami - nerwami -zadowoleniem czy
    czym tam jeszcze ..

    No bo jesli sie zdenerwowałes z powodu ostatnich porażek polskich piłkarzy
    recznych to przestałes trzeźwiec czy nie ... ważne , że sie nie napiłes !!

    pzdr deoand
  • ela_102 31.01.10, 20:57
    wciąż szukam odpowiedzi na pytanie: trzeźwieję czy tylko abstynentem
    jestem???


    Ja tutaj nie miałam dylematów Nigdy ;-)
    Abstynentką byłam od urodzenia do 19 roku życia.
    Od 19 - 33 byłam osobą pijącą towarzysko.
    Od 34 - 40 Byłam czynną alkoholiczką (fazy od ostrzegawczej do chronicznej)
    od 40 - 47 jestem niepijącą alkoholiczką.
    Abstynentką tak samo jak dziewicą już się nie stanę :-)

    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • e4ska 30.01.10, 22:12
    Wolałabym...
    Bo ja wiem?

    Żeby padło słowo "przepraszam". Ale tego raczej się nie doczekam.

    Masz wiele racji, Addi.

    Na docinki Deo, że się pomyliłam w ocenie pewnych problemów: jak dotąd nie mam
    potrzeby sama iść na terapię, do AA czy gdziekolwiek. Tyle wiemy o forumowiczu,
    ile nam sam o sobie powie.
    :-)
  • beka.smiechu-w.sali.obok 30.01.10, 22:36
    Kiedys byla taka stara punkrockowa maksyma- nigdy nie przeprzszaj. Moze janu
    jest punkiem?
    (Jaras i Ela na pewno sa, bo tez nie przepraszaja, a August to po prostu
    punkowiec na calego!)
    :)
  • e4ska 30.01.10, 23:37
    Addi... :-)

    Cała ta historyja jest przecie śmieszna i ja o tyle jestem nią zainteresowana, o
    ile mogłoby mi być niebezpiecznie w realiach. Ale skoro chciałeś, żeby coś
    zapodać, to zapodałam.

    Co do "przepraszam". Nie przepraszam zbyt często, ale nie jestem na tyle
    doskonała, żeby nigdy nie przepraszać. Korona z głowy nie spadnie.

    Oczywiście, żeby nie było tylko o przepraszaniu.

    Addi. Tak się jakoś złożyło (i weź tu nie wierz w dziwne przypadki) - dopiero co
    niedawno pisałes o ewentualnych studiach... I w tym tygodniu traf - dziewczyna
    młoda opowiada mi, że zebrała w Anglii kasę na studia (ma polskiego magistra),
    ale przekazała wielką kasę na pomoc dla swojej matki. W ciężkiej sytuacji jest
    matka - ojciec pijak...

    Młoda strasznie chce studiować w Anglii. Bo: "Tam znajdę innych ludzi niż w
    mojej pracy, niż w moim otoczeniu".

    Addi. Jakbyś tak spróbował? co?

    Serdeczne zdrufki, lecę na tv.

  • beka.smiechu-w.sali.obok 30.01.10, 23:51
    Jesli chodzi o studia w Anglii, to zalezy jakie.
    Podstawowe studia- czytaj licencjat- kosztuja, ale kazdy kto chce moze dostac
    preferencyjny kredyt od panstwa, ktory splaca po studiach i to dopiero, gdy
    przekracza granice zarobkow 16 tys funtow rocznie ( jakies 70tys), w innym
    przypadku nie placi. Splata jest rozlozona na 30 lat, wiec to zaden problem. Ale
    trzeba studiowac 3 lata.
    co innego studia podyplomowe, jakie i ja chcialem robic. te trwac moga nawet
    tylko rok, ale tu trzeba wylozyc wlasna kase. a koszt to jakies 8 tys funta za rok.
    wiec to jest juz powazna decyzja zwazywszy na to, ze w uk tez jest kryzys i
    wielu ludzi pracuje ponizej kwalifikacji za nedzne (jak na tutejsze warunki)
    pieniadze. I to nie tylko emigranci, znam wielu rodowitych miejscowych, ktorzy
    maja tytul i pracuja za slabe pieniadze.

    Ta dziewczyna zapewne myslala o tej drugiej opcji. Coz, czasem jest inaczej
    jakby sie chcialo. A co do innych ludzi i klimatu- owszem, jest tu inaczej. Jak
    wszedzie sa zawisci, niesnaski, problemy, ale jednak na codzien jest milej, nie
    ma tego wyscigu szczurow, tego calego "pokaz mi swe konto powiem ci kim jestes",
    ja mam na koncie nieco i nie uwazam, zebym byl lepszy niz ci, co nie maja, w
    Polsce pewnie bym tak uwazal, taki chory klimat.

    nie wiem, czy kiedykolwiek wroce do polski, bo jakkolwiek jestem Polakiem i
    jakos tam czuje sie zwiazany z krajem, jednak ta atmosfera wyscigu szczurow w
    Polsce mnie przeraza. w Anglii jak nie chcesz to sie wylaczasz z wyscigu i
    zyjesz sobie normalnie pracujac w jakiejs zwyklej pracy. A Polsce nawet kasjerka
    czy sprzataczka musi sie scigac, po to by przegrac i nie byc "targetem" dla
    jakiejkolwiek firmy, bo przeciez czlowiek zarabiajacy 1000 pln nie moze byc
    targetem dla nikogo, na odstrzal albo w ukryciu jak zyd za okupacji.
  • ela_102 31.01.10, 11:43
    Ja wyznaję zasadę, czuję ją i trzymam się jej
    Tam swej szukam szczęśliwości, gdzie MYCH przodków leżą kości

    Rzecz w tym, że czuję się w Polsce jak u siebie.
    Jak w domu.
    W Polsce tak samo zresztą jak w innych państwach ( Nie w Chinach) nie jest
    JEDNOZNACZNIE. Widzisz jednak to, na co zwracasz uwagę.
    Chcesz widzieć wyścig szczurów to nie zauważysz spokoju i dobrostanu, nie
    koniecznie wynikającego z walki o byt.
    Ja dostrzegam i jedno i drugie.
    Mój brat jest Niemcem z przekonania i należy do "grupy etnicznej". Nie ma tam
    bowiem mniejszości narodowej, takiej jaką Niemcy mają w Polsce. Dla mnie byłby
    to obciach. To trochę tak jak dać się w świadomą adopcję bogatej rodzinie tylko
    dlatego, że moja jest biedna.
    Ja wolałabym popracować na dobro własnej rodziny, niż tej i tak już bogatej w
    dodatku nie mojej.
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • aaugustw 01.02.10, 16:48
    beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
    > ... a August to po prostu punkowiec na calego!)
    > :)
    ___________________________________.
    Punktowiec, (jezeli juz) - punkt...!
    A... ;-)
  • aaugustw 30.01.10, 14:56
    beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
    > ... interesuja mnie fakty, jezeli cokolwiek jest tu w ogole w tych
    personalnych bojach ciekawego, ale jesli juz na te ploty zeszlo to
    niech beda fakty a nie intrygi, pomowienia i insynuacje...
    ______________________________________________________.
    Beka, jezeli kiedys tam zdobedziesz jeszcze w realu swoje
    doswiadczenie zyciowe(!?) bedziesz takze wiedzial, ze
    za taka ekspresja emocji jaka tu ma miejsce musi sie
    kryc cos wiecej... - Cos wazniejszego i wiekszego...!
    Nie zabieram glosu w tej sprawie, bo dalem slowo w
    odpowiedzi na pewna korespondencje mailowa jednej ze
    stron...!
    Podpowiem Ci tylko, (bo widze, ze starasz sie to
    zrozumiec), ze w wirtualnym swiecie kompa moga ludzie
    z nieprzerobionymi uzaleznieniami wytworzyc w sobie
    takie chore uczucia duchowe, ktore potrafia nawet
    zniszczyc te codzienne, prawdziwe - realne uczucia...!
    (kiedys czytalem pewien tekst, w ktorym pewien wierzacy
    porownywal kompa, pod postacia Diabla...! ;-) mysle, ze
    takze mial duzo w tym racji...!) ;-)
    Sam moglbym takze podzielic sie w tym temacie swoim
    doswiadczeniem... - Kiedy o tym teraz pisze, smieje sie
    i mysle o sobie: "Jaka ja musialem miec wtedy jeszcze chora
    swiadoomosc, chore uczucia"...!
    Coz, to takze dowod na to, ze te "Reguly Duchowe" na nas
    oddzialywuja, czy nam sie chce ich przestrzegac, czy nie...!
    "Kazdy z nas otrzyma tylko to, na co zasluzyl...!" :-(
    (czyli: "jak sobie poscielisz, tak sie wyspisz..!" ;-)
    A...
    Ps. Dzisiaj wdzieczny jestem za moja trzezwosc, za moje
    przebudzenie duchowe, za szczescie, ktore niezalezne jest
    od okolicznosci zewnetrznych, a przez to nie musi takze
    juz cierpiec moja rodzina...!
    (ja zdobylem te wolnosc wsrod Anonimowych Alkoholikow - AA...!)
  • daleh 31.01.10, 20:56
    ela...
    Ciągną się nie poprzez prywatną korespondencję -
    --


    A skąd u Ciebie taka pewność, ze eska to
    taka nieskazitelna kobieta...
    Włazi wam w pupę to fakt, ale to o niczym nie świadczy...
    www.komudzwonia.pl/
  • 7zahir 30.01.10, 13:33
    Bo to co się dzieje w tym wątku
    daje przerażający jego obraz.

    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • ela_102 30.01.10, 13:38

    W mojej ocenie Twoje wpisy, właśnie są przerażające.

    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • 7zahir 30.01.10, 13:48
    ela_102 napisała:

    >
    > W mojej ocenie Twoje wpisy, właśnie są przerażające.
    >

    Nasze Elu, nasze ..... ku radości Eski.

    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • ela_102 30.01.10, 13:52
    Ja swoich wpisów się nie wstydzę Zahir:-))))))
    Żadnego.
    Nasze Elu, nasze ..... ku radości Eski.

    czyli mojej?
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • obajednacy 30.01.10, 14:37

    Przykro się to czyta.

    Właśnie ostatnio czytam sobie "Powiastki filozoficzne Woltera", czytam już po
    raz drugi, ta książka mnie urzekła i wiele w życiu wyjaśniła.
    Na wstępie jest parę słów "Od Tłumacza" Tadeusza Boy-Żeleńskiego.

    Cytuje...

    Wolter nie gardził żadnym środkiem:
    cieszyły go i obiegające plotki z drobnych wydarzeń jego domowego życia, nie
    cofał się też przed ohydną nieraz polemiką z lada jakim przeciwnikiem, z której
    obie strony wychodziły umazane błotem.
    Nie wyczerpany tym jeszcze........itd.

    Książka super, polecam.)
  • e4ska 30.01.10, 14:56
    Bardzo lubię i cenię Woltera, jego świetne polemiki z Rousseau - o tym, czy
    cywilizacja degeneruje człowieka, czy też wzmacnia, odzwierzęca.

    W ogóle Wolter, jego przewrotny dowcip i jego styl myślenia jest mi bardzo
    bliski, chociaż nie podzielam pesymistycznej wizji człowieka. Ale mnie żaden
    Fryderyk nie więził w dowód wdzięczności ;-)

    Nie traktuj wpisów jako "smutnych". Więcej się z nich dowiesz o ludzkiej naturze
    niż z Kandyda.

    Na innych forach pijackich panuje sztuczna, często wymuszona grzeczność. Tutaj
    zaś masz do czynienia z prawdziwymi fobiami, obsesjami, intryganctwem - i z
    ciężkimi schorzeniami, które współgrają z alkoholizmem czy z lekomanią.

    No to na razie, pozdrawiam i zmykam do moich ciężkich robót. Forum to także
    rozrywka - niemniej są też inne.
    ;-)
  • jasnolud 31.01.10, 23:47
    www.alkoholizm.jawnet.pl/viewtopic.php?t=1799
    Link do wątku na strefie, który zmanipulowała eska w nędznym celu skompromitowania mnie i mojej żony w oczach userów.
    1. Nigdzie nie było napisane, że Krysiaro i Janulodz to małżeństwo.
    2. Nigdzie na forum nie było napisane, że moja żona włamała sie do MOJEGO komputera.
    3. Nigdzie na forum nie było napisane, że moja żona usiłowała popełnić przez eske samobójstwo.
    Podtrzymuje:
    Niewarte splunięcia łajdactwa.
  • daleh 01.02.10, 01:34
    jasnolud napisał:

    > www.alkoholizm.jawnet.pl/viewtopic.php?t=1799
    > Link do wątku na strefie, który zmanipulowała eska w nędznym celu skompromit
    > owania mnie i mojej żony w oczach userów.
    > 1. Nigdzie nie było napisane, że Krysiaro i Janulodz to małżeństwo.
    > 2. Nigdzie na forum nie było napisane, że moja żona włamała sie do MOJEGO
    > ] komputera.
    > 3. Nigdzie na forum nie było napisane, że moja żona usiłowała popełnić przez es
    > ke samobójstwo.
    > Podtrzymuje:
    > Niewarte splunięcia łajdactwa.


    --
    Sadze ze się mylisz, to inna osoba musi być, ponieważ czytając
    poematy na jej cześć, takich autorytetów, jak August czy Ela ,
    odnoszę wrażenie, ze to święta osoba jest...
    Oj się narobiło ha, ha, ha ...



    www.komudzwonia.pl/
  • e4ska 01.02.10, 09:46
    Lepsze takie wycofanie się niż żadne. Czyli: nie ma sprawy ;-)

    Co prawda krysiaro i tutaj trochę popisała sobie,. m.in.

    "Jeśli chodzi o pocieszanie się cudzym mężem to już Twoja wola.Jeśli się na to
    zdecydujesz to poproś eskę o naukę. Jest mistrzynią w pocieszaniu się cudzymi
    mężami. Pozdrawiam Krysiaro"

    forum.gazeta.pl/forum/w,176,94277568,94296687,Re_Czy_to_juz_uzaleznienie_Jak_pomoc_.html
    Ani też prawdą nie jest kosztowne odzyskiwanie skasowanych wiadomości na
    komputerze januludzia. Taki zbieg okoliczności.

    Się zdarza.

    A więc - jeśli w komputerze Janulodzia nie było tych maili, co to w nich Eska
    cytuje listy wielbicieli i wyjawia, kto z kim i za ile - to może całkiem nie o
    te osoby chodzi?

    Janulodziu. Dotąd cię będzie gniotła zmora siecioholizmu i innych tego typu
    manii, dopóki nie pogodzisz się z rzeczywistością. Już ja cię z tego wyciągać
    nie będę. Ze swoimi uzależnieniami walczcie w zaciszu domowym oraz w gabinetach
    specjalistów.






  • beka.smiechu-w.sali.obok 01.02.10, 10:04
    Eska,przestan juz grzebac w archiwach, zachowujesz sie normalnie jak straznicy
    moralnosci z pisu, oni grzebia w aktach ipn a ty w archiwum gazety, wyciagnac
    haka na kogos by go pograzyc, daj juz spokoj, kazdy tutaj wie, kim jestes, nie
    musisz tego ciagle udowadniac, jak ktos cie lubi i rozumie to lubi i rozumie,
    jak nie to muru glowa nie przebijesz, po co ci te nurzanie sie w przeszlosci?
    Ja wiem, ze masz czesto dobre intencje, ale zle je ubierasz w slowa, co dziwne,
    ale czasem budzi sie w tobie jakas msciwosc, po co to komu, daj spokoj janu i
    innym, po co ci te zemsty? kogo tym karmisz, jak widze tobie to ulgi nie daje
    tylko barziej sie nakrecasz, w koncu pojdziesz i jak ten koreanczyk kogos
    zastrzelisz, uspokoj sie, zrelaksuj, napij sie zielonej hebraty, posluchal pink
    floyd, wiesz ile mocy jest w zielonej herbacie, a czy wiesz jak pieknie brzmi
    pink floyd???
    wlacz glosniki dosyc glosno, zarzuc another brick in the wall. co za gitary! co
    za bas!
    A sluchalas dokladniej nawet starych nagran michaela jacksona? tych z quincy
    johnsem? a wiez, ze w beat it gra na gitarze van halen? piekne solo, docys
    oczywistem ale piekne.
    zapomnij o rodzinie janulodzow. to nie twoja sprawa, lepiej posluchaj michaela.
  • e4ska 01.02.10, 17:18
    Musisz się zdecydować, Addi, czego naprawdę chcesz.

    Piszesz najpierw:
    "[...] skoro kasuja wpisy jednej strony to powinni kasowac i drugiej,
    bo inaczej to rzecz wyglada groteskowo- zostaja tylko twoje wpisy, wyglada to
    jak dyskusja z samym soba, przez to ze nie ma dyskutantow wyglada to jak jakies
    urojenia, piszesz ze janu to i to, potem piszesz ze jednak po tym co janu zrobil
    to janu to i to, a potem piszesz ze teraz to przegial i jest to i to, potem
    wycioagasz z archiwum jakis kawalek. a janu gdzie? nie ma. wiec jakie ja mam
    powody obiektywne, by wierzyc w prawdziwosc twoich slow?
    [...]"

    No to teraz masz pełniejszy obraz.

    "jak widze tobie to ulgi nie daje
    > tylko barziej sie nakrecasz"

    Nie nakręcam się, Addi, nie umieszczam na forach jakichkolwiek opowieści o tym,
    że mi januludź przekazywał informacje o tym, co kto w domu, komu esperal, kto
    lafirynd w necie szuka, kto w nerwicy skamla, itd.

    Mam jednak wrażenie, że powoli skończy się umieszczanie wypracowań na tematy
    Eski. To zależy od nowej generacji leków.

    A to, co ty wybierzesz? - masz do czynienia z konkretnymi tekstami, znanymi
    tobie od lipca 2009 roku. Czytać umiesz.

    Nie jest mściwością wykazanie komuś kłamstwa, Addi.

    Zamiana miłości wirtualnej na nienawiść wirtualną też żaden to ewenement.

    Tyle - że można zastanawiać się, jak daleko w swoim obłędzie posunie się netowy
    wielbiciel.

    Na tej płaszczyźnie zielona herbata nie pomoże, Addi.

    Czy uważasz, że jestem bezpieczna - nie na forum, ale tutaj, gdzie mieszkam,
    gdzie bywam...

    Bo ja mam mieszane uczucia. Dalekie od wszelkiej mściwości.

  • daleh 01.02.10, 18:55
    "Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo..."
    W zamyśle autora wątku miało być pięknie,
    jak sadze,
    a wyszło jak zawsze czyli do duuppyyy...
    --
    www.komudzwonia.pl/
  • e4ska 01.02.10, 21:22
    Wątek jest bardzo ciekawy.
    Mnie się podoba.

    Cokolwiek byśmy tu nie dorzucili czy zinterpretowali, wychodzi na to, że ci
    okropni dogmatycy, ci aowcy zacofani, mają się o wiele lepiej niż leczeni tylko
    terapeutycznie lub, co już najgorsze jest, tylko i wyłącznie psychiatrycznie.

    No i nie ma tak, że ktoś, kto potrzebuje pomocy specjalisty, może tę pomoc
    znaleźć na forum. Samodzielność w dochowaniu reguł abstynencji jest możliwa, ale
    tylko wtedy, gdy jest się silnie zakorzenionym w swojej małej wspólnocie:
    rodzinnej, przyjacielskiej, sąsiedzkiej, zawodowej.

    Nierealną okazała się metoda zapożyczania cudzych rozwiązań. Jeden z bohaterów
    pisał niegdyś:

    "Do pewnego czasu, czytając i słuchając wypowiedzi osób korzystających z
    terapii i wspomagających się w trzeźwieniu programami AA, odnosiłem wrażenie, że
    Wasze trzeżwienie przyczynia się do rozwoju i kształtowanie osobowości. Takie
    głosy jak Killego, Hepika, trochę Jarasa, były dla mnie pewnymi wskazówkami z
    których korzystałem i wybierałem dla siebie niektóre elementy pozwalające mi
    zrozumieć moją chorobę. Różnice zdań na tym forum, inne fora, materiały ze stron
    internetowych, parę książek, były dla mnie drogowskazami i pomagały mi w moim
    trzeźwieniu.
    Proces ten tzn. poznawanie istoty uzależnienia trwa u mnie w
    dalszym ciągu. Dowiaduję sie coraz to nowych rzeczy, czytam o badaniach, pracach
    nad metodami leczenia uzależnień i przyznam, że to mnie pochłania.
    Swój proces trzeźwienia uważam za dawno zamknięty i skończony"
    .
    forum.gazeta.pl/forum/w,176,57126696,,Zapraszam_dr_Woronowicza.html?v=2
    Droga samodzielnego wyjścia z nałogu nie ma nic wspólnego z podglądactwem czy
    kradzieżą cudzych cudzych rozwiązań. Nie ma "eksternistycznego" trzeźwienia.
    Jeśli mamy poważne problemy rodzinne, jeśli dusimy się w czterech ścianach
    użyczonego nam domu - możemy zabłądzić.

    Niestety, muszę przyznać rację terapeutom, że samemu się nie da zwalczyć kilku
    nałogów. Jeśli szuka się pomocy na forum po dwóch latach abstynencji,
    chorobliwie przywiązuje do nieznanej osoby - znaczy: coś jest nie tak.

    Samodzielni, których spotykam w realu - osobiście też - nie muszą wiedzieć, co
    to takiego jest "trzeźwienie". Idą własną drogą - i nikomu nic do ich sposobu na
    spokojne normalne życie.
  • beka.smiechu-w.sali.obok 02.02.10, 06:34
    Eska, zakoncz wasc, wstydu oszczedz!
    Osmieszasz sie tu tylko tymi wiecznymi wyjasnieniami.
    Zakoncz w koncu te sage o janulodzu. Ile mozna?
    Zostaw go w spokokoju.
    Twoja pamietliwosc mnie wrecz przeraza.

  • daleh 02.02.10, 09:01
    beka.smiechu-w.sali.obok napisała:

    > Eska, zakoncz wasc, wstydu oszczedz!
    > Osmieszasz sie tu tylko tymi wiecznymi wyjasnieniami.
    > Zakoncz w koncu te sage o janulodzu. Ile mozna?
    > Zostaw go w spokokoju.
    > Twoja pamietliwosc mnie wrecz przeraza.
    >

    -------------------------
    Ty nie rozumiesz, ze Ona nie potrafi inaczej żyć...
    Musi mieć wroga, aby normalnie wg. niej funkcjonować.
    Inaczej nie potrafi zaistnieć, a ze coraz trudniej
    przyłączyć się do jakiejś watahy, to ma swojego
    prywatnego, który zawsze jest gotów odpierać jej
    wyimaginowane zarzuty, a Ona ma wtedy swoje piec minut,
    które przedłuża w nieskończoność...
    Następny etap to policja i sad za "naruszanie dóbr osobistych" ,
    jeżeli rodzina pozwoli ha, ha, ha...
    To ostatni przebój eski...





    --
    www.komudzwonia.pl/
  • hepik1 02.02.10, 14:20
    >Ona nie potrafi inaczej żyć...
    Musi mieć wroga, aby normalnie wg. niej funkcjonować.

    Wśród żywych braknie,może i świeżą mogiłę rozkopać-cuchnące
    szmaciarstwo i tyle.
  • e4ska 02.02.10, 10:06
    Co tobie z tym Januludziem odbija, Addi?

    Ja piszę o samodzielnym trzeźwieniu, bo swego czasu podpiął się gościu pod tę
    ideę. Już ci zaoszczędzę zarchiwizowanych wpisów, jakie to były między nami
    kłótnie na tymże forum, bo znowu zobaczysz tylko jedno.

    Zamienić sobie alkoholizm na siecioholizm (nie o pisanie na forum chodzi, ale o
    pewnego rodzaju zaspokajanie chorych potrzeb)- to przecie terapeuci o tym
    nadają. Że jest to bardzo często spotykana zamiana pijaństwa na kolejny nałóg.
    Niszczący i niebepieczny, prowadzący do tragedii itd.

    O tym pisałam w nieszczęsnym wątku, który państwo J. zaatakowali na Kominkach i
    domagali się jego ocenzurowania. Odpowiadałam na konkretne pytanie, na problem.
    Samodzielne trzeźwienie nie polega na ślepym małpowaniu zachowań ludzi
    trzeźwiejących.

    Albo sam masz swój indywidualny skuteczny sposób, albo na terapię trzeba... i AA
    podeprzeć się. "Terapeutyzowanie" przy pomocy domowej grupy wsparcia jest
    idiotyzmem. Grupa to nie jest żona czy siostra, czy brat, czy ojciec, czy matka.
    Najbliżsi nałogowca, szczególnie gdy ten pił 30 lat, sami są chorzy i wymagają
    pomocy.

    Wycofuję się ze stanowiska, ze KAŻDY potrafi dać sobie radę sam.

    Addi... Jeszcze jedno. Tęsknisz za dawnym czytelnym podziałem, za tym, że ten
    kopie tego, a tamten kopie tamtego. Niestety, ja nie kieruję się uprzedzeniami.
    I jeśli Jarasele mają się dobrze, są szczęśliwi, mają swój ogląd świata - to
    jakże mam być ich wrogiem, czepiać się. Praktyka potwierdza, że w ich przypadku
    droga, jaką wybrali, jest właściwa.

    Teraz ty musisz sam stworzyć jakąś spójną koncepcję własnego egzystowania - nie
    w opozycji do Jarasa, Eli, Augusta - stworzyć, że tak powiem, definicję
    pozytywną, nie negatywną. Na razie tylko się plączesz.

    Może faktycznie, zamiast po angielski dyplom, musisz iść na następną terapię?
    Ja nie wiem.
  • beka.smiechu-w.sali.obok 02.02.10, 22:59
    Eska, ja pisze do Ciebie wbrew pozorom w Twoim a nie moim interesie.
    Ja to sobie moge sie wylogowac i tyle, a to Ty sprawiasz dziwne wrazenie
    ciaglymi powiesciami o janulodzu i jego zonie. Na co to komu- tylko o to pytam.
    Czy ja walcze z Jarasami czy Elami i domagam sie tego od Ciebie? Nie wiem czy
    walcze, dyskutuje, a traktuje te osoby nieco zbiorowo, bo jednak stoi za nimi a
    oni za jakas ideologia i tyle.
  • e4ska 03.02.10, 09:02
    Myślę, że temat J. został wyjaśniony i nie ma potrzeby do niego wracać. Moi
    sąsiedzi, ba, szczególnie pijaki, co to dyżury pełnią po bramach i ulicach, w
    razie czego wiedzą, jak zareagować.

    Wielokrotnie o tym wspominałam, że alkoholiki tutejsze zawsze kłaniają się,
    czasem porozmawiamy sobie - wiem, kto ile wytrwał po odwyku, a kto na odwyk iść
    nie chce. Ale najczęściej rozmawiamy o pogodzie, o zdrowiu, kto umarł i na co, o
    różnych sąsiedzkich przygodach.

    Nie mam w sobie niechęci do pijaków, chociaż brudzą okropnie. Faktycznie - lubię
    ich po swojemu, a nawet - czego bym się nie spodziewała - polubiłam jedną
    kobietę, mocno zdegenerowaną swojego czasu. Mimo swego nałogu i kilkunastu lat
    rozmaitego leczenia (w tym mityngi - jej nie pomogły) ma w sobie coś ciekawego,
    a przy tym jest życzliwa dla ludzi, opiekuńcza wobec rodziny...

    Wielu takim osobom pomogłam, kiedy nie mieli mydła czy ubrania, bo pijak to
    nawet mydełko przepije. A kiedy umyje się, założy co czystego, to może iść do
    ośrodka choćby i parę miesięcy przeżyć godnie.

    Tylko dlaczego, jeśli wiem, że ten ktoś tęskni za trzeźwym życiem, i tak wraca
    do picia? jeden z pijaków okolicznych powiedział, że on to tylko tyle był
    abstynentem, ile miał esperal. No i żeby on miał pieniądze, to by sobie ten
    esperal wszył. A te wszystkie gadki odwykowe nic mu nie dają.

    Są też w gromadce wystawaczy ulicznych tacy, co kiedyś strasznie pili, a teraz -
    nie piją. Stoją razem z tymi, co sączą rojal melinowy, śmieją się, gadają jak
    nakręceni - ale kolejka ich nie dotyczy. Sami przestali. Z różnych przyczyn.
    Najczęściej około 50-tego roku życia.

    Może więc wpływ na pijaństwo ma jaki hormon? I jest oczywistym, że po ustaniu
    jakiejś tam chemii nie ciągnie starszych mężczyzn do alkoholu? Nie są też
    obleśni, dziewczętom powiedzą jakiś komplement, ale bez tego "ognia" właściwego
    młodym.

    Doczekasz pięćdziesiątki, Addi, to pogadamy ;-)
  • aaugustw 02.02.10, 13:25
    daleh napisał:
    > "Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo..."
    > W zamyśle autora wątku miało być pięknie,
    > jak sadze, a wyszło jak zawsze czyli do duuppyyy...
    ____________________________________________________.
    ;-)) Ha, ha, ha... - Chcialbys, zeby tak bylo...! ;-))
    Co dla ciebie jest do "duuppyyy..." dla innych nie jest...!
    Tu wlasnie, na tym watku wyraznie widac tych "przebudzonych",
    o tobie daleh.... powiedziec sie tego nie mozna...! ;-)) Ha, ha,
    ha...!
    A...
  • ela_102 02.02.10, 13:35
    W przypadku daleha, nie mogę wyjść z zadziwienia, poważnie(!)
    Jak można płodzić przez tyle lat tyle wpisów, w których nie ma żadnej treści.
    Mądry to już by choć trochę "przesiąkł" mądrością innych, a ten za czorta ;-)
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • aaugustw 02.02.10, 13:48
    ela_102 napisała:
    > W przypadku daleha, nie mogę wyjść z zadziwienia, poważnie(!)
    > Jak można płodzić przez tyle lat tyle wpisów, w których nie ma
    żadnej treści.
    > Mądry to już by choć trochę "przesiąkł" mądrością innych, a ten za
    czorta ;-)
    ______________________________________________________.
    On jest odporny na zmiany w sobie, jak szklo butelki z alkoholem...!
    Pozdrawiam: A... ;-)
  • daleh 02.02.10, 14:29
    ela_102 napisała:

    > W przypadku daleha, nie mogę wyjść z zadziwienia, poważnie(!)
    > Jak można płodzić przez tyle lat tyle wpisów, w których nie ma żadnej treści.
    > Mądry to już by choć trochę "przesiąkł" mądrością innych, a ten za czorta ;-)


    --
    Kobieto już Ci pisałem, abyś odpuściła sobie te denne uwagi
    dla dobra wspólnego...
    Nie masz zajęcia to zabierz się do szorowania garów,
    co ponoć Ci świetnie wychodzi...
    www.komudzwonia.pl/
  • daleh 02.02.10, 14:26
    aaugustw napisał:

    > daleh napisał:
    > > "Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo..."
    > > W zamyśle autora wątku miało być pięknie,
    > > jak sadze, a wyszło jak zawsze czyli do duuppyyy...
    > ____________________________________________________.
    > ;-)) Ha, ha, ha... - Chcialbys, zeby tak bylo...! ;-))
    > Co dla ciebie jest do "duuppyyy..." dla innych nie jest...!
    > Tu wlasnie, na tym watku wyraznie widac tych "przebudzonych",
    > o tobie daleh.... powiedziec sie tego nie mozna...! ;-)) Ha, ha,
    > ha...!
    > A...


    --
    Przebudzone demony chorej wyobraźni co niektórych
    userek, chyba masz na myśli...
    Kazdy kto ma poukładane i radosne zycie, jak by chciala
    ela czy eska, a także wg. Twojej opini,
    z jakakolwiek pogoda ducha nie ma nic wspolnego
    i trzeba mieć dobrze poprzestawiane w glowie, aby twierdzic
    coś innego...
    www.komudzwonia.pl/
  • daleh 03.02.10, 14:25
    aaugustw napisał:

    > daleh napisał:
    > > "Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo..."
    > > W zamyśle autora wątku miało być pięknie,
    > > jak sadze, a wyszło jak zawsze czyli do duuppyyy...
    > ____________________________________________________.
    > ;-)) Ha, ha, ha... - Chcialbys, zeby tak bylo...! ;-))
    > Co dla ciebie jest do "duuppyyy..." dla innych nie jest...!
    > Tu wlasnie, na tym watku wyraznie widac tych "przebudzonych",
    > o tobie daleh.... powiedziec sie tego nie mozna...! ;-)) Ha, ha,
    > ha...!
    > A...


    --
    Chochli taniec w wykonaniu waszego trio,
    nazywasz przebudzeniem duchowym...
    Schizofreniczka, "gospodyni domowa" i jeden kloszard
    na socjalu, to w jakim rozwoju chcecie pomagać...?
    www.komudzwonia.pl/
  • beka.smiechu-w.sali.obok 01.02.10, 09:53

    Musisz zrozumiec, ze kazdy czytajacy tutaj ma swoj rozum. A na pewno ja mam:) I
    kazdy ocenia fakty w miare obiektywnie, a nie ze jak eska czy janu kaze myslec
    to sie mysli.
    eska ma swoje jazdy, ty swoje, ja dodaje i odejmuje i wychodzi mi moja opinia,
    nie tak ze bezgranicznie wierze jednej czy drugiej stronie.
    takze nie stresuj sie chlopie, twoja reputacja jest zachowana, nawet jesli
    kiedys zakochales sie w esce i robiles glupoty jakies, to nadal jestes ok, kazdy
    robi bledy, to probowalem tez tlumaczyc esce, nieptrzebna ta (nomen omen)
    eskalacja nienawisci, po co to?

  • ela_102 01.02.10, 10:04
    Podpisuje się pod słowami Adiego, dwoma rękoma i dwiema nogami.
    Tylko głupcy dają się zmanipulować.
    Ja oceniam ludzi nie po tym, co mówią o nich inni - do czego by to doprowadziło?
    jeden powie, że to super gość, drugi, że kompletny idiota. Jeden, że altruista,
    drugi, że złodziej.
    Oceniam ludzi po ich osobistym wkładzie we własny wizerunek.
    Strefy nie czytam, tak samo jak nie piję alkoholu - KOMPLETNIE - jakby co.
    Wiedzę na temat poruszanych tutaj spraw czerpię TYLKO stąd.

    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • deoand 02.02.10, 10:45
    Eska tym razem jestem w pełni podziwu dla Ciebie naprawde zmądrzałas
    i myślisz głową a nie jajnikami , za które to słuszne zreszta
    stwierdzenie chcą powiesić za ja..... ja pewnego radnego z
    Tomaszowa bodaj hahah !!!
    Cytuję eska ..
    " Wycofuję się ze stanowiska, ze KAŻDY potrafi dać sobie radę sam."

    Jak widzę moja forumowapraca szkolno wychowawcza nad toba momo iz
    trwała długo nie poszła na marne

    szczęśliwie eska skutki swego stanowiska poczuła na sobie co
    niewątpliwie nakierowało szacowną na myślenie głową ...

    No no jednak forum czasem na coś sie przydaje

    Co do wolfa .. chciałem przypomnieć , że w czasie gdy ja odpierałem
    ataki stada wilków i organizowałem nagonke to szacowni właśnie
    zapaływali miłościa do wolfów niczym Brigitte Bardotte - a teraz
    larum ..

    Ponieważ tak sie stało w końcu , że ani wilk mnie nie zagryzł ani ja
    go nie ustrzeliłem to traktuje wolfa merytorycznie i jak ma racje to
    stwierdzam że ja ma - a jak nie ma to przemilczam hahahah

    nie podoba mi sie czasem słownictwo wolfa ale wtedy gdy wolf pisze o
    alkoholiźmie to akurat pisze prawdę czyli opisuje alkoholizm takim
    jakim on jest naprawdę a nie roztacza idyliczną wizję alkoholiczki
    rodem z Hollywoodu jak to czyni nasza ela wspierana z koniecznoiści
    jarasem .. Alkoholizm holiwoodzki to akurat Sandra Bullok był taki
    film o dziennikarce alkoholiczce tyle tylko że wazniejsze w nim były
    wdzięki samej sandry a nie alkoholizmu jako takiego !!!

    Natomiast alkoholizm to jest smród brud i ubustwo - tak jak o nim
    pisał wolf ...

    Ja na forum terapeytyzowałem jak widac z pozytywnym skutkiem tylko
    eske a nikogo innego nie zamierzam ... jego sprawa -jego życie

    pzdr deoand
  • e4ska 02.02.10, 11:22
    gdy wolf pisze o
    > alkoholiźmie to akurat pisze prawdę czyli opisuje alkoholizm takim
    > jakim on jest naprawdę


    Nie, wolf pisze o sobie. Nie tyle o alkoholizmie, co o sobie -człowieku, hm, no
    też z niego człowiek. Stwierdzenie, że wolf jest "wzorcowym" alkoholikiem - to
    jest obraza dla wszystkich nałogów! chciałbyś, Deo, żeby wszyscy alkoholicy
    mieli popiepszone na tle seksualnym. W przypadku wolfa dewiacje tego typu -
    wprost: zamiłowanie do seksu na poziomie szamba - nie ma odniesienia do innych
    alkoholików. Podobnie jak z innymi netowymi kochasiami - jeśli ktoś mówi, że nie
    pije, a wyprawia najdziksze brewerie - takie zachowanie nie wynika z alkoholizmu.

    Chciałbyś, żeby alkoholicy gromadnie byli nienormalni - w sensie choroby
    psychicznej. Ale tak nie jest. Chciałbyś, żeby każda alkoholiczka praktykowała
    pod śmietnikiem... ale możesz sobie tylko pomarzyć.

    Natomiast co do samodzielnej abstynencji: nic w niej nie ma dziwnego. Ja bardzo
    się cieszę, że nie spotykałam się z ludźmi pokroju wolfów, dalehów, arielek,
    hepików... Strata czasu.

    Natomiast: jeśli ktoś jest uzależniony od hazardu, telefonów, sieci - to owszem,
    pić przestanie, ale do zdrowia takiemu daleko.
    Rozumiesz?
  • deoand 02.02.10, 12:08
    Chciałbyś, żeby alkoholicy gromadnie byli nienormalni

    pytanie jest wbrew pozorom bardzo interesujące bo czy normalny
    człowiek może zostac alkoholikiem ? przecież jeśli jest normalny to
    w któryms tam momencie powie spoko - nie pije i tyle a nie pije rok
    dwa itd ...
    a potem rózne zachowania aż dziw bierze ...

    sama sie przekonałas ... ale kto ma to zdiagnozowac delikwenta -sam
    alko - wątpliwe - stąd potrzebi ci twoi " worono-terapeuci "

    Ale z drugiej strony własciwie o czym tu mowa - samo picie to
    uszkodzenie mózgu więc delikwent musi byc nienormalny w jakieś
    sferze zachowań
    pzdr deoand
  • e4ska 02.02.10, 12:49
    Deo. Jestem przeciwna hipotezie, ze alkoholizm stanowi pochodną zaburzeń
    psychicznych.

    Statystycznie ludzie z problemami natury psychicznej zostają alkoholikami
    częściej niż inni. Nie chcę tutaj kogokolwiek poniżyć czy wyśmiać, gdyż choroby
    psychiczne nie degradują człowieka. Cierpi kto na dziwne depresje o nieznanej
    etiologii, ratuje się alkoholem - wychodzi z tego przy pomocy specjalistów...
    jest mu na pewno gorzej niż mnie, która jestem raczej na antypodach bieguna
    smutków i rozpaczy.

    Workono-terapeuci są potrzebni, ale nie każdemu alkoholikowi.

    Mnie terapeuta z ośrodka sumiennie namawiał na terapię, bo podobno w najbliższym
    czasie miałam zapić się na śmierć, a on mi ten proces śmiertelny zatrzyma.
    Dowiedziałam się też, że alkoholik przybywający do wielmożnego pana terapeuty,
    który brał kasę za nieobecność w godzinach pracy - odczuwa strach i wstyd.
    Jednak jest bohaterem, bo mimo strachu i wstydu - przybył, żeby mu glindziołek i
    koledzy pomogli.

    Nijakiego wstydu czy strachu nie odczuwałam. Przecie to chyba było widoczne -
    pełna animuszu i wiary w siebie osoba. No to od razu: Zosia Samosia i idź się
    napij.

    Dla ludzi, którzy uzależnili się od alkoholu, ponieważ za dużo imprezowali, byli
    towarzyscy, uważali, ze od rana lampka koniaczku to samo zdrowie - nie są
    potrzebne tasiemcowe terapie, ale informacje dotyczące skutków zdrowotnych - no
    i uświadomienie, ze może pojawić się głód alkoholowy.

    Wyobrażasz sobie, czym dla kogoś pewnego swoich przekonań, o wykrystalizowanym
    światopoglądzie, pełnego energii, a przy tym i sporej wiedzy socjo-psycho w
    odniesieniach metodologicznych (gnoseologia... filozofia nauki to moja prywatna
    pasja) - pozostaje terapia w jej jedynym obowiązującym modelu?

    I ja miałabym przyjąć ten cały prymitywizm terapeutycznej recepty na szczęście?

    Naprawdę, te aowskie dogmaty bardziej mi pasują, ponieważ zostawiają człowiekowi
    jakąś tam swobodę myślenia, wyboru. Podoba mi się idea pracy nad sobą. A ty
    próbujesz ośmieszyć "nawiedzonych". Posługując się prymitywnym osobnikiem,
    wiecznie pijanym.

    Tak na marginesie dodam: Jak te współuzależnione mogą uprawiać seks z wolfowymi
    czy innymi chorymi przypadkami? Przecie w trakcie aktu ludzie trochę się
    upodabniają do alkoholika w odlotach.

    Co też je trzyma przy takich? Pieniądze czy inna żądza?
    Hm.



    co mogloby się stac
  • e4ska 02.02.10, 12:50
    Bez ostatniej linijki...
    ;-)
  • ela_102 02.02.10, 13:22
    takie opisy alkoholizmu jakie stosuje Deo mają wiele wspólnego z czasem gdy
    zaczynała swą działalność Wspólnota AA.
    Był to czas (70 lat temu) kiedy trud lekarzy w kierunku pomocy takim sczezł na
    niczym. Psychiatrzy, interniści i inni. uznali skrajnych pijaków za przypadki
    beznadziejne i pozostawili SAMYM sobie.
    Dojście do skrajnego alkoholizmu było zatem jedyną drogą dla alkoholika.
    Szybciej zaczęto by proces zamykania zbyt agresywnych przypadków w
    psychiatrykach i skuwano w dyby, niż uznano by, że może taki przestać pić.
    Nie wiem Deo, czy zauważyłeś jak sprawy poszły do przodu?
    Może ty nadal w 1935 roku tkwisz?
    albo w wilku widzisz taki właśnie przypadek.
    dziś alkoholik ma ratunek i pomoc przede wszystkim DRUGIEGO alkoholika. Jest to
    pomoc nad wyraz skuteczna.
    Przychodzą do AA i szukają pomocy ludzie którzy tak nisko nie musieli upaść, aby
    Deo uznał ich za alkoholików.
    Są to ludzie w wieku od 19-33 lat.
    Kiedyś kończyli picie po 20, 30, 40, latach nałogu i rzeczywiście nawet tutaj
    takie przypadki występują, co widać w tym jak siebie prezentują.
    Wiedza, że można przestać pić jest wszechobecna.
    Wiedza, że można nie pić do samej śmierci poparta jest konkretnymi przypadkami.
    Wiedza, że można żyć, często aktywniej i fajniej niż przed nałogiem też poparta
    jest życiem konkretnych ludzi. To są fakty, nie bzdety którymi Ty się tutaj
    posługujesz.
    I nie ma to nic wspólnego z Hollywood, ale z naszą Polską rzeczywistością.
    Wychyl swój "dziób" z międzywojennego kurnika to może to dostrzeżesz.
    Osobiście znam chłopaka, który w wieku 19 lat obchodził swoją 4 rocznicę
    abstynencji i mówił o sobie ALKOHOLIK. Wariat? czy świadom?

    ja rozumiem, że zakaz picia alkoholu i palenia fajek przez doktorów opiera się
    na jakiejś konkretnej diagnozie. Może to być serce (silna nerwica, wieńcówka,
    zawał) może to być wątroba (marskość, złe żywienie, picie, żółtaczka). Ta druga
    może też nieźle "walić" na głowę. Tak samo jak w przypadku skrajnych
    alkoholików. Wszak nie o powód uszkodzenia wątroby chodzi, lecz o to jaki ona
    czyni skutek w Organizmie. Bilirubina może uszkodzić funkcje mózgu nieodwracalnie.
    Nawet jeśli trochę się zregeneruje.
    Moje picie nie uszkodziło mi żadnych podrobów, jakby co.
    Takie geny.
    Deo, mam prośbę, odczep się ode mnie raz na zawsze.
    Mam w dupie jak Ty odbierasz moje wpisy, bo nie jesteś dla mnie autorytetem w
    sprawcach alkoholizmu.
    jasne?

    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • ela_102 02.02.10, 13:48
    Skoro sobie przypisujesz - nie wiedzieć czemu? - wyterapeutyzowanie Eski, to
    rzeknij jeszcze słówkiem, kiedy do picia wróci? wszak w/g Ciebie każdy alkoholik
    do picia wraca. To kiedy to nastąpi?
    Może zacznę odkładać forsę na wódkę dla niej?
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • daleh 02.02.10, 12:32
    eska...
    Natomiast co do samodzielnej abstynencji: nic w niej nie ma dziwnego. Ja bardzo
    się cieszę, że nie spotykałam się z ludźmi pokroju wolfów, dalehów, arielek,
    hepików... Strata czasu.

    --
    Szmatko Daj Arielce spoczywać w pokoju...
    Moze sie ze mną nie spotkałaś, ale świat mały jest...

    www.komudzwonia.pl/
  • pierzchnia 02.02.10, 13:20
    Właśnie się dowiedziałem, że zmarł mój znajomy z wernisaży-podobno pierwsza, i
    może jedyna, ofiara mrozów, w Poznaniu.
    Nie znałem Go dobrze, ale myślę, że to był dobry,wrażliwy człowiek.
    Ci najsłabsi już nie żyją...
    Bo się Balcerowiczowi zachciało robić cięć.
    A ile samobójstw było z tego powodu-Bóg jeden raczy wiedzieć.
    Gdy zapytano Olszewskiego czemu się Radom rozpił,ten powiedział, że nie wie, nie
    rozumie...
    Ale ja rozumiem!
    Bo ich oszukaliście- WY SKUR....Y!
  • e4ska 02.02.10, 13:50
    Człowiek przemija, plwocina pozostaje.

    Z litości nie zamieszczę cytatów (a dysponuję również tymi skasowanymi).

    Tak to jest, daleh... Widać wyraźnie na forach, że ci alkoholicy leczeni w
    ośrodkach rozmaitych, którym ciężko mityngować, wpadają w paranoiczne "Pluję na
    ciebie!"

    Śmierć nikogo nie usprawiedliwia ze zła, co za życia czynił. Nie zamażesz... nie
    wyprostujesz. Ktoś przeprosin nie zdążył zrobić wdanym mu czasie, pewnie nie
    chciał, fajnie mu z tym było?

    Cieszę się, że z takimi jak daleh, arielka, wolf - nigdy nie spotkałam się w
    grupie terapeutycznej. A na mityngach tacy nie bywają... nie takim na mityng droga.

    Tak jest.
  • daleh 02.02.10, 14:18
    e4ska napisała:

    > Człowiek przemija, plwocina pozostaje.
    >
    > Z litości nie zamieszczę cytatów (a dysponuję również tymi skasowanymi).
    >
    > Tak to jest, daleh... Widać wyraźnie na forach, że ci alkoholicy leczeni w
    > ośrodkach rozmaitych, którym ciężko mityngować, wpadają w paranoiczne "Pluję na
    > ciebie!"
    >
    > Śmierć nikogo nie usprawiedliwia ze zła, co za życia czynił. Nie zamażesz... ni
    > e
    > wyprostujesz. Ktoś przeprosin nie zdążył zrobić wdanym mu czasie, pewnie nie
    > chciał, fajnie mu z tym było?
    >
    > Cieszę się, że z takimi jak daleh, arielka, wolf - nigdy nie spotkałam się w
    > grupie terapeutycznej. A na mityngach tacy nie bywają... nie takim na mityng dr
    > oga.
    >
    > Tak jest.


    --
    Plujesz to Ty szmatko na tych którzy się nie potrafią
    lub nie mogą już bronic, jak Ariel...
    Nie ma w tym przypadku znaczenia to, ze jesteś alkoholiczka
    czy paranoiczka, a raczej dwa w jednej...
    Wypowiadasz się na temat rzeczy o których nie masz
    bladego pojęcia, jak choćby terapii i z kim chciałabyś być,
    jakby od tego miała zależeć Twoja trzeźwość...
    Juz Ci kiedyś pisałem, ze biegasz po forach
    obszczekując jak taki ratlerek tych, którzy
    w Twoim mniemaniu nie sa wstanie Ci kopa zapalić,
    aby Cie sprowadzić na ziemie...

    www.komudzwonia.pl/
  • e4ska 02.02.10, 14:54
    No - z zaświatów to nawet z IP o tym czy innym numerze nie zaszalejesz.

    Jeśli duszyczka twoja łaknie pięknych wpisów tutejszych zynabenowskich - mogę
    sprostać twemu zapotrzebowaniu. Bo przecie nie ma tak, ze np. umrze sobie Eska
    (oby nie w ciągu najbliższych stu lat), to całe FU padnie na plecy i odleżyn
    sobie narobi.

    I wtedy otworzą się niebiosa, góra czyśćcowa plunie wulkanicznymi gazami... i
    może wiosna się zrobi się na świecie, bo coś ostatnio te mrozy i śniegi
    uciążliwe są okrutnie.

    Jak się głupoty pisało... ta cóż - jak mówią sąsiedzi.

    Ja tam nikomu nie napisałam: "Pluję na ciebie!" ani się na cudze fora nie
    włamywałam pod kolejnymi nickami.

    I za nic nie chciałabym otrzymywać od takich osób infa zwrotnego na terapii, bo
    nie wyszłoby mi na dobre.

    Jeśli chcesz, dalehu, dobre imię twojej przyjaciółki utrzymać - znajdź, proszę,
    wpisy dobrze o twojej przyjaciółce świadczące... no choćby z ostatniego roku.
    Masz przecie FU do dyspozycji. Jak pomagała pijącym cierpiącym, jak ich
    wspomagała dobrym słowem, jak pozwalała na szczere wypowiedzi, pocieszała,
    zastanawiała się nad nimi i wraz z nimi.

    Dziesięć sprawiedliwych wpisów w tutejszej Sodomie i Gomorze.

    Znajdź.
  • daleh 02.02.10, 15:11
    eska...
    Jeśli chcesz, dalehu, dobre imię twojej przyjaciółki utrzymać - znajdź, proszę,
    wpisy dobrze o twojej przyjaciółce świadczące... no choćby z ostatniego roku.
    Masz przecie FU do dyspozycji. Jak pomagała pijącym cierpiącym, jak ich
    wspomagała dobrym słowem, jak pozwalała na szczere wypowiedzi, pocieszała,
    zastanawiała się nad nimi i wraz z nimi.
    --
    Kazdy z nas przechodzi rożne mniejsze i większe kryzysy,
    rożnie wtedy reagują, a dziś już nie czas na ocenianie
    uczynków nieobecnych...
    A Ty cóż zachowujesz się tak, jakbyś bez scigania tworow
    swojej wyobraźni żyć już nie potrafiła, ale to się leczy...
    A sciganie urojonych demonow po forach na pewno
    Ci nie pomoże...
    www.komudzwonia.pl/
  • ela_102 02.02.10, 15:18
    Napiszę do ciebie TYLKO RAZ(!)
    Nie daj się tępy dalehu podpuszczać hepikom.
    Rozkręcasz swoją głupotę do czerwoności.
    Jak marionetka na sznureczkach.
    Co niby opluwającego było w PIERWSZYM stwierdzeniu Eski,
    że nie chce mieć nic wspólnego z Tobą i ariel i jeszcze kilkoma innymi?
    Nie ma prawa do takiego stwierdzenia?
    Ja też nie utożsamiam się z Wami i co? pluję? najwyżej jesteście dla mnie
    powodem do radości, że mam inaczej.
    Po co tutaj znowu przylazłeś?

    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • daleh 02.02.10, 15:31
    ela...
    Ja też nie utożsamiam się z Wami i co? pluję? najwyżej jesteście dla mnie
    powodem do radości, że mam inaczej.
    Po co tutaj znowu przylazłeś?

    --
    Zadajesz pytanie i odpowiadasz jednocześnie, dobre...
    Po to tu jestem aby nieść radość trzeźwienia...
    To tyle na dziś, bo wsiadam w auto i jadę do chorych rodzicow,
    a to szmat drogi stad...
    www.komudzwonia.pl/
  • aaugustw 02.02.10, 15:38
    daleh.. napisal:
    > ... wsiadam w auto i jadę do chorych rodzicow, a to szmat drogi
    stad...
    _______________________________________.
    Szerokiej drogi, mam nadzieje, ze im pomozesz i ze
    ta powrotna do nas droga bedzie jeszcze dluzsza...(!?).
    A...
  • daleh 03.02.10, 14:20
    aaugustw napisał:

    > daleh.. napisal:
    > > ... wsiadam w auto i jadę do chorych rodzicow, a to szmat drogi
    > stad...
    > _______________________________________.
    > Szerokiej drogi, mam nadzieje, ze im pomozesz i ze
    > ta powrotna do nas droga bedzie jeszcze dluzsza...(!?).
    > A...


    --

    Byla dłuższa i cięższa ze względu na śnieżyce,
    ale mam szybkie i sprawne auto, to i mało czasu
    powrot mi zajął...
    www.komudzwonia.pl/
  • ela_102 02.02.10, 15:48
    Po to tu jestem aby nieść radość trzeźwienia...

    popracuj nad tym, zanim tu wrócisz.
    Bo cel nie został osiągnięty.
    Dla mnie Twój pobyt tutaj ZAWSZE niesie takie przesłanie:
    Chciałbym, ale nie potrafię

    najwyżej poprzeszkadzam, co tam ;-)
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • aaugustw 02.02.10, 19:55
    ela_102 napisała:

    daleh.. :
    > Po to tu jestem aby nieść radość trzeźwienia...
    - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
    > popracuj nad tym, zanim tu wrócisz.
    ________________________________________________________.
    Cos Ty kazala mu zrobic...? - On nigdy tu juz nie wroci...!
    A... ;-)
  • aaugustw 02.02.10, 15:35
    ela_102 napisała:
    > Napiszę do ciebie TYLKO RAZ(!)
    > Nie daj się tępy dalehu podpuszczać hepikom.
    > Rozkręcasz swoją głupotę do czerwoności.
    > Jak marionetka na sznureczkach...
    _______________________________________.
    On nie jest w stanie tego zrozumiec... -
    To tanczacy pajac na sznureczkach...! :-(
    A... ;-)
  • e4ska 02.02.10, 17:23
    Zamiast mącić i gmatwać, znajdź, proszę, 10 sprawiedliwych postów twojej
    przyjaciółki (?) z ostatniego okresu.

    Może pięć postów sprawiedliwych, ku ludziom napisanych? Ku ich dobru? Postów
    serdecznych... jak kobieta dobra i szczera pisać potrafi.

    Może trzy posty sprawiedliwe? Przecież jaka jest ta nasza moderacja, taka jest,
    ale postów pomocowych czy ciekawych głosów w dyskusji nad problemem uzależnień
    nie usuwa.

    Ze dwa takie posty?

    Jeden?

    Widzisz, Daleh... Tak jak ty piszesz rozmaite głupoty o sforze czy o tym, że np.
    ja przeszkadzam komukolwiek w pisaniu na jakimś tam forum, żadnego przykładu nie
    podając (bo takich przykładów nie ma - po prostu nie piszę, nie przeszkadzam i
    już) - to jakbyś nie wrócił z podróżny, zostaniesz na FU takim, jakim byłeś
    tutaj w dniu ostatnim.

    Z innego trybika: jakie ty ludziom, współtowarzyszom i współtowarzyszkom niedoli
    terapeutycznej, dawałeś "zwroty"? - tak chorą i pokręconą moralnością
    dysponując? Zastanawia mnie, na ile inni alkoholicy, którzy byli z tobą na
    turnusie leczniczym, skorzystali z twoich przemądrych komentarzy, a ilu
    dorowadziłeś do zniechęcenia, do depresji?

    Tak więc powinno się ostrzegać tych biednych ludzi, którzy idą na terapie, żeby
    się rozmaitym dalehom, arielkom, hepikom i wolfom nie poddawali. Info zwrotne -
    jaki ma sens, jeśli uzyskuje się ocenę ze strony takich ludzi jak arielka,
    daleh, hepik, wolf?

    Może dlatego dobrzy i serdeczni ludzie nie mogą przez wiele miesięcy, ba - przez
    wiele lat - wrócić do równowagi? Zapijają się na śmierć.

    Czy terapia grupowa, będąca swoistą zbieraniną rozmaitych dalehów, ma sens?
    ??????????????????
  • daleh 03.02.10, 14:30
    eska...
    Może dlatego dobrzy i serdeczni ludzie nie mogą przez wiele miesięcy, ba - przez
    wiele lat - wrócić do równowagi? Zapijają się na śmierć.

    --
    To przełam się i pójdź na ta terapie, abyś się nie zapiła...
    W prywatnych ośrodkach za parę tysięcy, znajdziesz
    doborowe towarzystwo i milo spędzisz czas,
    ale co potem...?

    www.komudzwonia.pl/
  • e4ska 03.02.10, 14:50
    To przełam się i pójdź na ta terapie, abyś się nie zapiła...

    Klepu klepu. Chciałbyś, co?

    Tacy jak ja nie mają zamiaru zapić się, leżeć na detoksach, na odwykach,
    wspierać psychiatrycznym farszem.

    Ani umrzeć przedwcześnie w wyniku uszkodzonej trzustki, wątroby, zjedzonego
    gorzałą żołądka i jelit, otyłości, chorób naczyniowych, wylewów itp.

    Ile to lat leczyłeś się, panie daleh? Pierwsze turnusy demoludyczne - pomogło
    przed pięćdziesiątką?

    Ile związków, ile przysiąg w USC?

    I gdzie masz swój dom? Bo zdaje się, że starym fizolem jesteś na obcej ziemi.

    Tak ja nie ciekawa jestem historii podobnych na odwykach słuchać. Do niczego mi
    nie potrzebne historie dalehów, hepików, arielek.

    Szkoda czasu.
    :-)
  • daleh 03.02.10, 15:17
    eska...
    Tacy jak ja nie mają zamiaru zapić się, leżeć na detoksach, na odwykach,
    wspierać psychiatrycznym farszem.

    --
    To mogłoby być motto na drzwiami wejściowymi,
    każdej szanującej się placówki uzależnień...
    Bardzo mnie ciekawie opinia na temat tej wypowiedzi,
    tych bardziej uduchowionych...ha, ha , ha ...
    www.komudzwonia.pl/
  • daleh 03.02.10, 15:22
    eska...
    Tak ja nie ciekawa jestem historii podobnych na odwykach słuchać. Do niczego mi
    nie potrzebne historie dalehów, hepików, arielek.

    --
    Zapewniam Cie, ze niczym się nie różnią od opowieści
    reszty alkoholików na tym FU jak i innych,
    zmieniają się tylko ludzie i sytuacje, fabula jest podobna
    lub taka sama...

    www.komudzwonia.pl/
  • e4ska 03.02.10, 15:47
    Jednak setki psujacych na forach uzaleznieniowych nie pluje.
    "Pluję na ciebie, Eska".

    A może piękny wpis kolegi, który na zjazd towarzyski nie zdążył, bo zachlał jak
    zwykle:

    ""zezmace Cię jak nikogo dotad.
    i choć raz będe miale prymat prawdy nad praktyka.
    Eska to qu..................ok?
    potrzebna mi zahaczka dla tej sądowej idiotki
    .
    Eska to qu...
    Eska to qu....
    itd etd"

    Do tego kolejne szmaty, szmatki i cała reszta.

    dobrze ci w tym towarzystwie, Daleh?
  • daleh 03.02.10, 16:04
    eska...
    A może piękny wpis kolegi, który na zjazd towarzyski nie zdążył, bo zachlał jak
    zwykle:

    ""zezmace Cię jak nikogo dotad.
    i choć raz będe miale prymat prawdy nad praktyka.
    Eska to qu..................ok?
    potrzebna mi zahaczka dla tej sądowej idiotki
    .
    Eska to qu...
    Eska to qu....
    itd etd"

    Do tego kolejne szmaty, szmatki i cała reszta.

    dobrze ci w tym towarzystwie, Daleh?
    --
    Dla Ciebie nie liczą się fakty, a cel nadrzędny, aby za wszelka cenę
    niezależnie od prawdy udowodnić swoje racje...
    Nie identyfikuje się z tym czego wyraz dałem
    pisząc do Wolfa tu na FU, zaraz po jego pierwszych wpisach
    na Twój temat...
    Tym sie rożnie od wielu z was, ze nie boje sie pisać
    co myślę i nie pisze tego co wypada pod publiczkę,
    aby nie być przeciw drużynie w której gram...
    Jeśli ktoś nie potrafi sie zachować to tylko jego problem...




    www.komudzwonia.pl/
  • e4ska 03.02.10, 16:46
    Po prostu - bądź uczciwy.

    Odpuść sobie tych, którzy cię oszukali, wykorzystali - również w sensie pisania
    forumowego. Mnie też wykorzystano, walczyłam o dobre imię .. tfu!!! - i co, po
    otrzymaniu zapłaty wyłysiałam na blado?

    Ja też długo, o wiele za długo broniłam dziwnych ludzi. Bo to bardzo im ciężko,
    płaczą ci do słuchawki, skarżą się mailowo. Nie warto, Daleh. Najwyżej cię
    obsmarują, wyzwą od ....

    Nie uchronisz ludzi przed ich losem.

    Tak - w istocie - jedyne, co możesz dać swoim dzieciom w tej chwili, to
    pieniądze na studia. Ale daj im też czułość, opiekuńczość. Pytaj o porażki
    (delikatnie), nie wymagaj w zamian za pieniądze jakichś sukcesów.

    Należy doskonale zorientować się w programie studiów. Nic dziecku nie mówić, ale
    samemu popatrzeć. Jaka kadra. Jakie tytuły.

    Mój syn już w trakcie studiów był na tyle świetny, że zatrudniono go na uczelni.
    Normalny los zdolnego studenta. Ile zapłacił za to nieprzespanych nocy -
    straszne. Nie warto było.

    Zastanawiaj się wraz z dzieckiem nad tematem pracy magisterskiej. Może jakie
    dane zbierzesz? Ankietowe?

    Rozmawiaj z nami zwyczajnie. Rozmawiaj szczerze. Po to jest forum.



  • daleh 03.02.10, 17:07
    eska...
    Tak - w istocie - jedyne, co możesz dać swoim dzieciom w tej chwili, to
    pieniądze na studia. Ale daj im też czułość, opiekuńczość. Pytaj o porażki
    (delikatnie), nie wymagaj w zamian za pieniądze jakichś sukcesów.

    --
    Juz to pisałem, ja dostałem wędkę i z niej korzystam...
    Dziś daje ja innym, nie tylko dzieciom,
    a kto z tego skorzysta, to już nie mam na to wpływu...
    Wymagania to mogę mieć tylko wobec siebie...
    Rzucam rożne propozycje, co nie oznacza, ze są wiążące...
    Ja nie czuje sie w żaden sposób wykorzystany czy wykorzystywany...
    Prezentuje jakieś poglądy na życie, które u mnie sie sprawdzają,
    a to ze ktoś interpretuje je tak, aby zminimalizować
    wszystko co osiągnąłem przez swoja trzeźwość, dzięki
    wytezonej pracy nie tylko nad soba, ale dbaloscia
    o godziwe życie, to wcale mnie nie dziwi,
    bo zawiść to taka ludzka cecha jest...

    www.komudzwonia.pl/
  • e4ska 03.02.10, 17:42
    Uważam, że dałeś się swego czasu trochę zmanierować forumowo, ale to jest temat
    na prywatną pocztę. Gdybyś zechciał, proszę.

    Natomiast to, o czym teraz piszemy - może to jest jakaś wskazówką dla innych
    alkoholików?

    Wiem z prywatnych źródeł, że dzieci alkoholika wyjawiają pretensje np. rodziców
    nawet po upływie wielu lat.

    Ja swoim opilstwem zakłóciłam życie syna wtedy, kiedy miał grunt pod nogami.
    Był niezależny finansowo. Ale mam wrażenie, że... gdyby? - to już nie mam
    takiego autorytetu, jakim cieszy się w moim życiu mama moja, mój ojciec.

    Kiedy jadę do nich, kiedy się z nimi witam - to jest dla mnie spotkanie z ludźmi
    dobrymi i mądrymi. A tyle miałam do nich pretensji... rany, ojciec mnie zdzielił
    pasem, bo mu przeszkadzałam w odbiorze Radia Wolna Europa.
    Parę razy przylał mi też łapciem po głowie.Zaraz po tym akcie przepraszając, że
    coś tam za mnie odpowiada, itd. Rozpuścili mnie rodzice do cna.

    Po sprawiedliwości - należało mi się :-)
    No okropnie niezdyscyplinowaną przemądrzałą Eską byłam.

    Jak rodzice wytrzymali z takim dzieckiem, jakim byłam - nie wiem. Teraz tęsknimy
    za sobą, bo śniegi i mrozy okrutne.

    Ale wiem, że kiedy przyjadę, mama upiecze torty i ciasta, tato się popłacze, a
    ja - będę szczęśliwa w swoim panieńskim pokoiku, w to samo okno patrząc.

    Dlatego nie piję.
    :-)
  • daleh 03.02.10, 17:53
    eska...
    Ja swoim opilstwem zakłóciłam życie syna wtedy, kiedy miał grunt pod nogami.
    Był niezależny finansowo. Ale mam wrażenie, że... gdyby? - to już nie mam
    takiego autorytetu, jakim cieszy się w moim życiu mama moja, mój ojciec.

    --
    Ja sie zatrzymałem przed matura córki czyli ostatni dzwonek,
    abym jej nie zmarnował dorosłego życia...
    Powiem tylko, ze rozumiemy się bez slow,
    każdy rodzic powinien wiedzieć co to znaczy...
    Co się zaś tyczy pw., to ja nie jestem zwolennikiem
    tej drogi porozumiewania sie, tym bardziej,
    ze nie mam nic do ukrycia...
    a

    www.komudzwonia.pl/
  • alkoholik1 02.02.10, 13:36
    pozdrawiam.andrzej alkoholik
  • aaugustw 02.02.10, 13:50
    alkoholik1 napisał:
    > pozdrawiam.andrzej alkoholik
    ______________________________.
    Pogody Ducha do tego zycze...!
    A... ;-))
  • deoand 02.02.10, 14:21
    Deo, mam prośbę, odczep się ode mnie raz na zawsze.
    Mam w dupie jak Ty odbierasz moje wpisy, bo nie jesteś dla mnie
    autorytetem w
    sprawcach alkoholizmu.
    jasne?

    No i niby czym ty sie róznisz od wolfa we wszelakich postaciach -
    sposób myslenia dokładnie taki sam a i słownictwo dośc podobne ...
    wolf tez ma wszystkich i wszustko w dupie ....

    To własnie jest alkoholizm - no trudno - co byś nie napisała to i
    tak będziesz alkoholiczka a to co powyżej jest twoim obrazem ...
    Nie bedzie inaczej niezależnie od tego czy osiągniesz wg ciebie i
    augusta najwyższe stadia uduchowienia w AA czy jeszcze nie ...

    Przykład , który podałas czyli młodych ludzi co to przychodzą na aa
    czy do terapeutów co to niczego nie stracili oprócz jakis tam
    pieniędzy rodziców idealnie pasuje do naszego beki ...

    za wcześnie terapeutyzowany , niczego nie stracił , z niczym sie nie
    zidentyfikował i jaki efekt terapii takich alkoholików - żaden

    Beka pije nadal bo pić musi ...

    a eska - nie wiem kiedy pić zacznie - pewno zacznie ale co ja jestem
    Nostredamusem ???
    ale odpowiem jak Nostredamus - zacznie w stosownym czasie .

    pzdr deoand
  • daleh 02.02.10, 14:44
    deoand...
    a eska - nie wiem kiedy pić zacznie - pewno zacznie ale co ja jestem
    --
    Deo nie rób jaj, przecież ona nigdy tak na prawdę
    nie zerwała z alko o czym sama wielokrotnie informowała
    tu na FU...
    Nalewki ziołowe, czy inne produkty z zawartością alko
    dla mnie sadze byłyby samobójstwem, byłyby bo nie
    robiłem takich eksperymentów i nie zamierzam...
    Istnieje taka ewentualnosc, ze to pijaczka tylko
    jest z zaawansowaną schizofrenia...

    www.komudzwonia.pl/
  • ela_102 02.02.10, 14:58
    wolf tez ma wszystkich i wszustko w dupie ....
    jak zwykle nic nie rozumiesz deo
    Ile wysiłku trzeba włożyć, aby chcieć moje pisanie postawić obok pisania wilka?
    i jak jedno konkretne zadanie do konkretnej osoby w konkretnej sprawie, można
    tak skomentować, tego ja nie zrozumiem, wybacz, jakiem alkoholiczka.

    Ja napisałam Deo, że w dupie mam Twój odbiór moich wpisów, a nie WSZYSTKO I
    WSZYSTKICH, dość konkretnie tłumacząc DLACZEGO.
    zadając na koniec pytanie - czy jest to dla Ciebie jasne?

    umiesz odpowiedzieć?
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • ela_102 02.02.10, 15:06
    co byś nie napisała to i
    tak będziesz alkoholiczka a to co powyżej jest twoim obrazem


    Nie jest moim obrazem Deo zacytowane przez Ciebie zdanie.
    W nim zaledwie wyraża się mój stosunek do Twojej wiedzy na temat mi najbliższy.
    W dodatku nie jest to widza "jednodniowa".
    Możesz uważać mnie za kogoś gorszego, tylko dlatego, że nazywam siebie
    alkoholiczką. Nic mi do tego. Ale pisanie o alkoholizmie BZDUR w takim jak to
    miejscu to już sprawa na którą się zwyczajnie nie godzę.
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • pierzchnia 02.02.10, 20:46
    Należy zamknąć,w celi izolowanej i po miesiącu, przez kraty w suficie, spuścić
    pół litra na sznurku.
  • deoand 02.02.10, 22:05
    Cytuje :
    " Możesz uważać mnie za kogoś gorszego, tylko dlatego, że nazywam siebie
    alkoholiczką. Nic mi do tego. Ale pisanie o alkoholizmie BZDUR w takim jak to
    miejscu to już sprawa na którą się zwyczajnie nie godzę.

    Tutaj jestesmy zgodni - ja tez sie nie godze aby kobieta nie pijaca raptem z 6
    lat wypisywała bzdury o alkoholiźmie , który tak czy inaczej jest męska rzeczą i
    wygląda po wolfowemu a nie po eskowemu czy elowemu .

    Jedynym twoim usprawiedliwieniem jest to , że jesteś kobietą a kobieta .....
    damą jest .

  • ela_102 03.02.10, 09:58
    Tyle, że Ty ani mężczyzna, ani alkoholik, ani znawca alkoholizmu...
    Co najwyżej ekstremalny user FU, mało liczący się w oczach innych userów. Gdzie
    indziej popisać być sobie nie mógł.
    Więc pisz te swoje DEBILIZMY na zgodą tutejszych opiekunów.
    Przynajmniej Ci z wątroby zajedzie.
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • deoand 03.02.10, 10:21
    Zupełnie mnie nie interesują stosunki personalne i interakcje
    zachodzące między userami , które jakie są każdy widzi !!!
    Pisze wtedy gdy zainteresuje mnie jakiś temat albo dygresja do
    niego , która dotyczy alkoholizmu i na której akurat znam sie
    oczywiście lepiej od ciebie - stad prostuje beznadziejne bzdury ,
    które szerzysz ...
    Każdy może uważać sie za speca od alkoholizmu na forum i ten co
    pije kieliszeczek do kolacji i ten co pije rok cały ...

    Ja juz ci kiedys napisałem jestem " dozorcą ZOO " więc siła rzeczy
    to pensjonariusze ZOO słuchaja dozorcy a nie odwrotnie .

    ale pominąwszy słowna polemikę o " ja " która zawsze pozostanie
    nierozstrzygnięta bo każdy uważa swoje ..i ok .
    to nie bardzo wiszę jaki ty ela masz program - chodzic na AA
    regularnie czy nie - chodzic do Poradni chodzić prywatnie do
    terapeuty , wygonic meża pijaka czy nie ..
    Nawet eska przekonała się na sobie , że bez terapii nie da się ...

    To są konkrety a nie opowiadanie pt jak sie ciesze , że zostałam
    alkoholiczka


    deoand
  • ela_102 03.02.10, 10:37
    Konkrety - żadnego nie podajesz, to raz.
    Piszesz ogólnie, najczęściej nie na temat,
    Z punktu widzenia kogoś kto nawet nie był na mityngu AA.
    I jedynych alkoholików których "zna" czyta w tym miejscu.
    Żałosne po prostu.
    To tak jak jakbym napisała, że, znam się lepiej od kierowcy Formuły pierwszej na
    jeździe autem, bo widziałam jak jeżdżą i przeczytałam jedna na ten temat
    książkę. Tak jest ta Twoja wiedza o ALKOHOLIZMIE.
    Wmówiłeś sobie, że ja masz. No cóż taka iluzja. Każdy ma taką iluzję jaką sobie
    stworzy.

    stad prostuje beznadziejne bzdury ,
    które szerzysz ...


    Mógłbyś przytoczyć choć jedną?
    Bo o ile ja piszę konkretnie co w twoim podejściu jest CHORE, ty używasz samych
    ogólników.
    Ja znam blisko 1000 alkoholików.
    50% z nich nie wróciło do picia przez ponad 10 lat.
    30% nie pije ponad 20 lat.
    10% zapija, ale wraca do AA.
    10% nie wraca.

    Jak to się ma do głoszonych przez Ciebie tutaj TEZ?
    Ty przez 7 lat, piszesz brednie opierając je NIE WIADOMO NA CZYM.
    Ja przez 7 lat żyje, nie pijąc i uczestniczę w życiu AA.
    Pomijając zupełnie wcześniejszy fakt ZDIAGNOZOWANIA u mnie Alkoholizmu
    chronicznego. który tutaj jednak wydaje się kluczowy.
    Piszę więc o alkoholizmie "przeżytym: a nie wydumanym, tak jak robisz to TY.
    Przez 2 lata uczestniczyłam w procesie terapii, który uporządkował we mnie
    sprawy związane z alkoholizmem najbliższych.

    Naprawdę sądzisz, że w obliczu powyższego możesz wiedzieć WIĘCEJ? i lepiej?
    Musisz być w takim razie IDIOTĄ.
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • e4ska 03.02.10, 12:08
    Piszesz ogólnie, najczęściej nie na temat,
    > Z punktu widzenia kogoś kto nawet nie był na mityngu AA.


    Elu... Deo nie jest alkoholikiem. Ale zna alkoholików doskonale.
    Czy był na mityngu? Myślę, że jeśli poszedł - to z ciekawości czy obowiązku.

    Prezentuje spojrzenie "z zewnątrz". Pod jego wypowiedziami mogliby podpisać się
    mój mąż, tato, mama... i spora część moich znajomych. Alkoholicy są niejako
    skazani na przebywanie w swoim środowisku. W innych alkoholika za bardzo nie
    chcą, Elu.

    Nie bronię stanowiska Deo, ale rozumiem jego postawę.
  • ela_102 03.02.10, 12:20
    Mnie tam chcą wszędzie, przebywam też z kobietami z al-anonu.
    Nigdzie i przez nikogo nie zostałam odrzucona ze względu na swój alkoholizm. No
    chyba, że ze względu na swoją trzeźwość ;-)

    Nie bronię stanowiska Deo, ale rozumiem jego postawę.

    Ja też.
    dlatego uważam go za laika.
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • e4ska 03.02.10, 11:54
    Nawet eska przekonała się na sobie , że bez terapii nie da się ...

    Nie przekrącajmy, Deo :-)

    Ja uważam, że nie da się bez psychoterapii pokonać uzależnień czynnościowych
    (siecioholizmu, telefonomanii, erotomanii, uzależnienia od hazardu,
    eskomanii). Uważam, że ludzie, którzy cierpieli na alkoholizm + reszta
    przez cały swój piękny wiek męski, te przysłowiowe 30 lat picia - że oni wracają
    jakby do punktu wyjścia. Do 13, 14 lat... rozwoju osobowości. Na tym się ich
    rozwój osobowościowy zakończył. Stąd zachowania infantylne, te forumowe
    dziecinady w stylu "zemsty miłosne".

    Bardzo poważnie podchodzę do depresji, do rozmaitych zachowań nerwicowych.
    Przecież ten, kto nawet nie zna zapachu alkoholu, powoli wychodzi z niedobrych
    stanów. Prześladują go lęki, ma halucynacje, nie jest w stanie prawidłowo
    odbierać bodźców zewnętrznych.

    Ja się przekonałam NA SOBIE, że cudownie jest nie pić bez terapii. I nie widzę
    takiej możliwości, żeby mnie na detoksie instruowano, jaka to ja biedna jestem,
    jak mnie tu boli, a tam - dolega. Z żadnymi treserami pijaków gadać nie
    zamierzam, bo jak będę chciała posłuchać kazania, to pójdę do kościoła. W Łodzi
    świetnych kaznodziei nie brakuje. Są porywający.

    wolfy, hepiki i cała zgraja... to są ludzie, którzy... hm, powiedzmy,
    "pozakochiwali się" się w forumowych towarzyszkach. Nie wyszło, ano - szmata w
    alkowie.

    Kobieta jest bardziej praktyczna, Deo, i jeśli masz niskie konto, zrujnowane
    przez wycieczki zagraniczne, to nawet flaszką na sznurku nic nie zdziałasz.

    Gdzie się podziały te cudne zwyczaje - kiedy sie miało apartament, w
    apartamencie utrzymankę...

    Tak dobrze było... i komu to przeszkadzało?
    :-)))

  • pierzchnia 03.02.10, 12:48
    Tak właśnie kończą się wszelkie dyskusje-każdy pozostaje przy swoim zdaniu.
    Inną sprawą jest niemoc twórcza, która szuka ujścia, w robieniu burd.

    Jeżeli ktoś ma do zaproponowania jakieś lepsze uniwersum od AA to niech
    przedstawi swój projekt na jednym z posiedzeń.
    To ,co jest dobre dla mnie ,nie musi być dobre dla innych-trochę empatii.Dla nie
    pijących od lat najlepsze są wolne przestrzenie
    mentalne bo dla bezdomnego alkoholika takie dywagacje to luksus nie do osiągnięcia.
  • deoand 03.02.10, 18:10
    Jeżeli ktoś ma do zaproponowania jakieś lepsze uniwersum od AA to niech
    przedstawi swój projekt na jednym z posiedzeń.

    To akurat słuszne spostrzeżenie tylko za chwile pojawia sie pytanie dlaczego do
    " słusznej zwycięskiej partii " wstępuje tak mało potencjalnych członków czyli
    alkoholików ?????

    To jest ciekawe a jesli juz wstapia to jakos liderzy jak mniemam tej parii
    czytaj Wspólnoty AA nie ciesza sie zbyt duzym uznaniem i szacunkiem pozostałej
    społecznosci alko vide forum ??????

    tez ciekawe ...

    do eli . ano i zacząlem liczyc i stosując już najgorszy przelicznik wyszło mi
    5000 to twój tysiac to pryszcz .. na kolana ...
    ale nie o to chodzi ...

    Zawsze jak kobieta mowi o alkoholiźmie i o piciu w szczególności to wprowadza
    mnie w nastrój rozbawienia gdy udowadnia jaka to ona najlepsza z najlepszych ...

    w dawnych czasach gdy startowałem w tej zabawie kulinarnej jaka jest spozywanie
    alko to nie raz różne damy usiłowały dowodzic , że one to są prawdziwe potęgi
    alkoholowe .. i skutek zawsze był taki sam - trzeba było owe damy holowac na
    miejcse zasłuzonego spoczynku no wypoczynku .... wiec ela nie wymadrzaj sie
    kto tu laik a kto nie !!!

    To , że nie zostałem alkoholikiem to ogolnie siła wyższa czyli Pan Bóg a w
    szczególe alkoholikiem nie zostałem bo menelstwa nie toleruję i potrafie sorry
    potrafiłem powiedzieć STOP wtedy kiedy trzeba ...

    i tym sie różnimy wiec faktycznie porozumienia nie bedzie ela

    Co do konkretów to jeśli juz nie daj Boze zostałes alko to

    1 - zero alkoholu
    2 nie wolno siegnac po pierwszy kieliszek pod żadnym pozorem
    z wyjatkiem eski oczywiście
    3 spróbować terapii w osrodku uzależnień
    4 pójsc na miting do zaznaczam dobrej grupy AA ale takiej
    z tradycjami gdzie bedzie naprawdę kilkanaście osób a nie
    dwie czy trzy , które po mitingu pójda razem na piwo
    5 jak juz zacząłeś chodzic na mitingi czy do Poradni to chodź
    regularnie
    6 Nie przebywaj tam gdzie pija alkohol
    7 Pamietaj , ze jak nawet dojdziesz do NIE CHCĘ PIĆ alkoholu
    to zawsze NIE WOLNO PIC TOBIE alkoholu !!!!!!
    8 a teraz to zyj jak normalny człowiek i chwal sie swoimi
    osiagnieciami zawodowymi rodzinnymi itd a nie tym , że jesteś

    ALKOHOLIKIEM !!!!

    To akurat nikogo z normalnych ludzi nie interesuje a zyjesz w przeważającej
    mierze wśród normalnych zwykłych ludzi a nie alkoholików ....

    Dla normalnych czyli pijących ludzi masz jedną odpowiedź

    NIE DZIĘKUJĘ - NIE PIJĘ I NIE PALĘ !!!

    pzdr deoand



    teraz to nie pije z innych zdrowotnych powodów .


  • ela_102 03.02.10, 19:03
    To , że nie zostałem alkoholikiem to ogolnie siła wyższa czyli Pan Bóg a w
    szczególe alkoholikiem nie zostałem bo menelstwa nie toleruję i potrafie sorry
    potrafiłem powiedzieć STOP wtedy kiedy trzeba ...


    Deo.
    Nie o ilość poznanych alkoholików tutaj idzie, bo ja za 10 lat będę znać ich
    ZNACZNIE więcej pewnikiem, jak i żon które zdobyły się na refleksję nad swoim
    udziałem w pijaństwie męża, dzięki czemu oni nie piją. Gdy piszesz takie jak
    powyższe zdanie - Nie mogę uznać, Twojego laictwa po raz kolejny jak i
    przypuścić, że to nie Bóg ale działania Twojej żony najprawdopodobniej uchroniły
    Cię przed alkoholizmem. To oczywiście żart, ale na poważnie, nie zna się ani
    przyczyn alkoholizmu do końca na na 100%, ale powodów dla których ktoś w tę
    chorobę nie popadł. Choć spekulować można bez końca.

    5000 tys alkoholików i każdy z nich wrócił do picia?
    To jest temat sporny przede wszystkim.

    Konkrety podane przez Ciebie w tym poście i ja zawsze potwierdzę.
    Więc gdzie te BREDNIE? która ja tutaj piszę?
    Bo to miało być wyłuszczane.
    Za trudne ?

    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • ela_102 03.02.10, 19:18

    To jest ciekawe a jesli juz wstapia to jakos liderzy jak mniemam tej parii
    czytaj Wspólnoty AA nie ciesza sie zbyt duzym uznaniem i szacunkiem pozostałej
    społecznosci alko vide forum ??????


    Po pierwsze w AA nie ma żadnych liderów.
    A na tym forum, kto nie był w AA?
    Eska, Deo, ś.p.Ariel, pierzchnia? Januludź?
    Wszyscy pozostali w mniejszym lub większym stopniu uczestniczyli w AA. Szacunek?
    tutaj? Ty należysz do osób które robią wiele, aby trzeźwiejący alkoholicy go w
    tym miejscu nie mieli.
    Ja nie oczekuję go w tym akurat miejscu.
    Mi w zupełności wystarczy do życia, mój własny do siebie szacunek Deo :-)

    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • pierzchnia 03.02.10, 19:44
    Nigdy nie byłem na jakimkolwiek mityngu AA.
    Mój kontakt pośredni z Tą Wspólnotą ogranicza się do
    wymiany postów z osobami należącymi do AA.
    Dzieje się dlatego ponieważ droga, którą wybrałem stawia uzależnienie na
    poziomie przeszkody, którą należy poznać i przejść.

    Tzw. żule,menele,lumpy itd. to tacy sami ludzie jak my-tam gdzie istnieją
    podziały nie ma miłości.
    www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=698
  • ela_102 03.02.10, 19:48
    Zawsze jak kobieta mowi o alkoholiźmie i o piciu w szczególności to wprowadza
    mnie w nastrój rozbawienia gdy udowadnia jaka to ona najlepsza z najlepszych ...

    w dawnych czasach gdy startowałem w tej zabawie kulinarnej jaka jest spozywanie
    alko to nie raz różne damy usiłowały dowodzic , że one to są prawdziwe potęgi
    alkoholowe .. i skutek zawsze był taki sam - trzeba było owe damy holowac na
    miejcse zasłuzonego spoczynku no wypoczynku .... wiec ela nie wymadrzaj sie
    kto tu laik a kto nie !!!


    a widzisz kolejny dowód na laicyzm, myślałam nad tym kończą gołąbki na
    jutrzejszy obiad, dlatego piszę teraz.
    Nie myl pijackich wygłupów z prawdziwym alkoholizmem kobiecym.
    Żadna alkoholiczka nie udowadniałaby chłopu, że może wypić więcej od niego. Ona
    udowadniałaby - jak już - że pije umiarkowanie, trzymałaby fason do końca
    imprezy oczekując z utęsknieniem momentu kiedy znajdzie się w domu i wtedy
    dokona dzieła DOCHLANIA się.
    Jeśli uważasz, że o alkoholizmie świadczy ilość wypijanego alkoholu to też
    PUDŁO. Gdzie zmiana tolerancji w trakcie rozwoju nałogu?

    ja przez półtora roku codziennie wypijałam litr wódki i cztery piwa na rozruch.
    Pływało to we mnie jak woda z czasem. Zero szumku czy oznak nachlania. Dasz
    wiarę? spróbuj tak popić chłopie(!)

    nie radzę, to dla bardzo mocnych jednostek jest.
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • ity 04.02.10, 10:21
    ela_102 napisała(do Deoand):
    > ja przez półtora roku codziennie wypijałam litr wódki i cztery
    piwa na rozruch.

    > Pływało to we mnie jak woda z czasem. Zero szumku czy oznak
    nachlania.
    Dasz
    > wiarę? spróbuj tak popić chłopie(!)


    ój, ój ,ój ,ój...!!!
    Tu klamiesz do potegi-->nieskonczonej!
    Albo...? Rzeczywiscie myslisz,ze to "prawda",a to falsz.Bo musi byc
    falszem.Nie moze byc inaczej!

    Albo...?Chcesz wziasc Deo pod Wlos...?

    Pic w zyciu zaczynalem nie raz i nie dwa i nie sto razy.Za kazdym
    razem po takich dniach(dwoch,trzech) "czystej imprezy
    alkoholowej"(czyt.alkoholizmu pur,bo szlo tylko o upicie sie),bylem
    totalnie psychicznie wymeczony,fizycznie wykonczony,wyglodzony i tak
    dopity,tak przepity,ze dluzej wlewac alkohol w siebie nie
    moglem,chocbym chcial,a chcialem nie raz.

    W takim stylu pilem ja i moi "znajomi od kieliszka",tez alkoholicy.
    Nigdy nie pojme by mozna pic litr alkoholu codziennie,dzien w
    dzien,i to przez poltora roku.To jest niemozliwe fizycznie jak i
    praktycznie.
    To na tyle,zawsze alkoholika,ity.
    "Dzisiaj nie pije" - spodobalo mi sie to okreslenie:)


  • e4ska 04.02.10, 10:40
    Zero osiem, to jest możliwe.

    Przy dobrej budowie ciała, w młodym wieku.

    Ja wypijałam co prawda około setki na co dzień (nie jeździłam na rowerze w tych
    czasach), ale wiem, że np. zanim mnie ciąg powalił, to kilka dni piłam tak kolo
    0,5 l na dobę.

    Znam też doskonale ludzi, którzy świetnie prosperują, rozpoczynając KAŻDY dzień
    od szklanki wódki. Pisałam tutaj o takim gościu.

    Wolno mu. Stać go, organizm reaguje pozytywnie. Na imprezach pije więcej, ale
    nigdy tyle, żeby co zrobił głupiego, żeby kogo obraził, dopiekł komu. Jest
    bardzo miłym serdecznym człowiekiem... buzia mi się śmieje, kiedy go na
    horyzoncie zobaczę.

    No gdyby poczytał nasze forum...
    :-)))
  • ela_102 04.02.10, 11:09
    Skoro w coś nie wierzysz, to dla CIEBIE znaczy, że tego Nie ma???
    Bo dla mnie to znaczy tylko tyle, że NIE WIERZYSZ, nic ponad to.
    Znam kilkanaście kobiet pijących w ten sposób.
    Jedną miałam okazję obserwować - to moja Mama.
    Ja piłam wódkę, ona piwo w makabrycznych wręcz ilościach od 5 rano do 22 - 20
    butelek np. Gdyby to przeliczyć, wyszłoby pewnie to samo.
    Mój tata pił znacznie mniej, mniej mu wystarczało, aby osiągnąć podobny, efekt.
    Stąd ciągle się kłócili, gdy już nie chciał iść po piwo. Mama więc robiła
    zapasy. To praktyka bardzo wielu kobiet. Pić tak, aby nikt z zewnątrz nie widział.
    Kobieta pije DUŻO krócej w natomiast "agresywniej" - dlatego że znacznie
    szybciej od faceta uzależnia się. To widać dopiero przed Tobą Zdzisio, czy jak
    Ci tam.
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • ity 04.02.10, 13:09
    ela_102 napisała:
    > Znam kilkanaście kobiet pijących w ten sposób.
    > Jedną miałam okazję obserwować - to moja Mama.
    ...ona piwo w makabrycznych wręcz ilościach od 5 rano do 22 - 20
    > butelek



    Zakladam,ze WIESZ,co piszesz.Dwadziescia(20!) butelek piwa 0,5
    litrowych,to juz samego tylko wypitego plynu 10 litrow
    dziennie.Dzennie!
    Czy do przelkniecia to wogle mozliwe?

    A kac po takim piciu ?
    Ja po dwudniowym ostrym piciu(tzn. wieczor i dzien nastepny)
    zdychalem do dziesiecu dni(pierwsze trzy to strach bylo wyjsc na
    ulice).


    Obserwowalas mame i mimo to sama pilas.Mojra.

    Pozdrawiam,Zdzisio:)
  • beka.smiechu-w.sali.obok 04.02.10, 13:21
    20 piw= 10L moczopednego napoju.
    ja po 10 -12 razy 2 dni jestem odwodniony na maksa. sucha skora, sikanie po pol
    kieliszka, zmeczenie. no ale to sie robi troche dziwna licytacja- kto moze
    wiecej a z drugiej strony kto moze mniej.
    ja ciesze sie, ze nie moge duzo, bo predyspozycje psychiczne do nalogu mam
    kolosalne, ale cialo mnie hamuje na szczescie w tym nieszczesciu.
    no i poczucie winy, po 2 dniach juz nie dam rady go zagluszyc nawet alkoholem.
  • beka.smiechu-w.sali.obok 04.02.10, 13:43
    WLasnie, jak juz tutaj, to jeszcze jedna rzecz, niezwykle wazna!

    Mniej wazne kto ile pil w ciagu ale co robil. Czy pijac tego przyslowiowego
    litra dziennie mozna funkcjonowac? Tzn zakladam, ze ma sie np praece gdzie mozna
    pic albo sie jej nie ma.

    Ja w takim 2 dniowym ciagu nie nadaje sie do niczego, jedyne co robie to:
    leze/probuje spac/ pije/pale/ grzebie w necie.
    W necie nawet nie mam sily i ochoty pisac, wtedy glownie czytam albo sie gapie
    tepo, to jest tylko na czas wypicia.
    To wyglada tak, ze jak sie obudze pijany z rana -8,9 czy 10 rano-to jesli mam w
    domu z poprzedniego dnia np 2 piwa wiec je wypijam i ozywiam sie i jest lepiej-
    i to ostatnie lepiej tego dnia. potem ide do sklepu po kolejne cztery, wypijam
    jedno lub dwa, to mnie zamula i spac na 3 godziny, wstaje powiedzmy o 2 po
    poludniu, ani trzezwy ani pijany, czekac na kaca sie nie da, do wieczoru za
    daleko by sie juz mozna bylo upic i zasnac na dobre- wiec dopijam te 2 czy 3 co
    zostaly i znowu do wyra. pobudka o 6-7 wieczor, wtedy "juz mozna" wiec ide po
    kolejny czteropak, jak dobrze pojdzie do 10 wieczorem wypite i mozna spac.
    Piekny dzien po prostu.
    Ale wiem, ze sa ludzie, ktorzy jakos umieja funkcjonowac, isc na poczte, na
    zakupy, obejrzec film, potem isc do pubu. Ja jakis czas temu mialem taki ciag,
    ostatnio ich nie miewam ale w stresie zdarza sie raz na miesiac czy dwa, to
    wieczorem nie mialem sily isc gdzie? do knajpy 5 minut piechota od domu.
    znajomego musialem odwolac.
  • ela_102 04.02.10, 15:02
    Pamiętam jeszcze swoje osobiste szoki, jak np. jechałam do rodziców na Święta,
    raczej starłam się ich unikać bo zwyczajnie wstydziłam się ich i ich stylu
    życia, potem mnie to "wciągło". Jednego dnia WYPILIŚMY wspólnie i ja w efekcie
    tego spożywania "umierałam" cały następny dzień. Oni "dawali" dalej i robili
    wszystko co trzeba było zrobić, nawet z moich obowiązków. Wtedy właśnie miałam
    okazję policzyć DOKŁADNIE ilość wypitych przez Mamę piw. Oburzałam się,
    dokuczałam jej, ona zawsze, że przesadzam z uśmiechem na twarzy.
    Wtedy nabierałam pewności, że ja ALKOHOLICZKĄ nie będę, bo NIGDY nie będę zdolna
    pić tak jak ONI.
    ups...
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • ela_102 04.02.10, 14:32
    Adi oczywiście, że nie o to chodzi aby się prześcigać.
    I Twoje obecne picie nie jest mi obce, jako pewien w piciu ETAP.
    Moja Mama też piła tak w końcówce przecież, a nie od razu.
    Dlatego mówimy o uzależnieniu jako PROCESIE doprowadzającym do zgonu.
    Mnie takie wlewanie wódy w siebie, stale i na tym samym poziomie upewniało w
    myśleniu, że widać stałam się MISTRZYNIĄ w łykaniu a nie alkoholiczką. Wszystkie
    bowiem czynności dnia codziennego wykonywałam dość spokojnie i na czas. Uważałam
    że znalazłam świetny środek na przetrwanie.
    Moja Mama nie pije też 7 lat.
    Ma obecnie 73 lata.
    To co jest ważne. Gdy piłam nie liczyła tego w tak dosłowny jak teraz sposób. Na
    pewno nie zastanawiałam się nad tym ile piję (to było znacznie wcześniej)lecz
    nad tym jak tego nie dostrzec jako coś NIENORMALNEGO i przed innymi ukryć.
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • beka.smiechu-w.sali.obok 05.02.10, 00:20
    wlasnie widzisz, etap.
    u mnie ten etap trwa juz jakies 10 lat i nic.
    jak kojarze, pierwszy klina i picie z rana to bylo jakos na studiach, razem z
    kolegami, nie ze sam w domu, piwo z rana, wtedy nawet jakos weszlo, ale faktem
    bylo 1-2 z rana potem 1-2 w poludnie. Potem lata kiedy zaczelo mi sie to zdarzac
    czesciej, na zasadzie, kiedy mialem pewne przyzwolenie, weekend, wakacje itp.
    Ale im dalej w las tym bylo gorzej, mniejsza odpornosc, wieksze opory, rzyganie
    na widok.
    Reasumujac jakies 10 lat temu wypilem pierwszego klina i od tej pory dlugosc
    mojego ciagu najdluzszego nie zwiekszyla sie, raczej owdwrotnie, jeszcze 5 lat
    temu norma bylo piatek wieczor, cala sobota, cala niedziela i w poniedzialek
    mniej lub bardziej spokojnie do pracy, a od kiedy wrocilem do picia w 2007 w
    lipcu, 3 dni to sie zdarza od wielkiego swieta (a raczej wielkiej depresji) i po
    3 dniach do pracy nie dam rady pojsc.
    Dziwne, bo moja odpornosc psychiczna jest odwrotna, w sensie uzaleznienie
    psychiczne wzrasta a fizyczne wlasciwie zniknelo.
    5 lat temu pilem powiedzmy 4 albo 5 dni pod rzad- w sensie wieczorem po 4-6 piw,
    i potem latwo przestawalem na tydzien czy dwa, po powrocie do picia moge pic
    wieczorami nawet po 2 tygodnie i organizm sie przyzwyczaja i czuje normalnie,
    ale tylko pojawi sie nawet krotki ciag i po ptakach, zdycham.
    To mnie dziwi. Alkoholik, ktory musi byc codziennie trzezwy. Codziennie
    wieczorem musi wypic, ale musi wytrzezwiec i byc trzezwy caly dzien. To jakby
    lekko wbrew alkoholizmowi, bo niby powinienem wpadac w coraz dluzsze ciagi.
    Wpadam, ale w ciagi wieczorne, a te "calodniowe" coraz krotsze.

    p.s. byc moze ma tu do rzeczy to, ze jak pije tylko wieczorami to zarazem dobrze
    sie odzywiam i czuje sie dobrze psychicznie, tzn nie czuje sie dobrze ze pije,
    ale czuje sie normalnie, z lekkimi sygnalami z sumienia. Natomiast ciag konczy
    sie zawsze tak samo- 2-3 dni i smierc, depresja, upadek.




  • ela_102 05.02.10, 11:40
    u mnie ten etap trwa juz jakies 10 lat i nic.

    Ogromne znaczenie maja tutaj dwie rzeczy.
    Płeć i świadomość.
    Pisałam już wcześniej gdzieś, że kobieta UZALEŻNIA się ZNACZNIE szybciej i jest
    to FAKT.
    Poza tym ja kiedy piłam nie posiadałam Kompletnie żadnej wiedzy na temat
    alkoholizmu. No chyba, że alkoholik to żul pijący denaturat z marską wątroba.
    Dlatego trudno było mi też własnych rodziców zakwalifikować w ten sposób.
    Dyrektorski dom, Mama nauczycielka pedagog, niania, brydż, prominenci...sam
    rozumiesz ;-)

    Ty wiesz na temat choroby BARDZO dużo.
    Wikłasz wiedzę w swoją iluzję i niezły pasztet z tego powstaje.

    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • aaugustw 04.02.10, 13:47
    ity napisał:
    > Obserwowalas mame i mimo to sama pilas.Mojra.
    ______________________________________________.
    Nigdy nie zrozumiesz czlowieka dotknietego choroba alko...
    A...
  • ity 04.02.10, 14:33
    ela_102 napisala(we wczesniejszym poscie):
    Abstynentką byłam od urodzenia do 19 roku życia.
    Od 19 - 33 byłam osobą pijącą towarzysko.
    Od 34 - 40 Byłam czynną alkoholiczką (fazy od ostrzegawczej do
    chronicznej)
    od 40 - 47 jestem niepijącą alkoholiczką.




    > ity napisał(do eal_102):
    > > Obserwowalas mame i mimo to sama pilas.Mojra.



    aaugustw napisał:
    > Nigdy nie zrozumiesz czlowieka dotknietego choroba alko...

    Z wpisow dedukuje,ze Ela_102 miala mozliwosc "obserwowania" swojej
    mamy przez 33 lata.

    Moi rodzice wogole nie pili alkoholu,dlatego tez nie mialem tej
    mozliwosci co Ela,doswiadczyc,wrecz namacalnie,do czego moze
    doprowadzic sie czlowiek przez,poczatkowo samo tylko towarzysko-
    kumpelskie,naduzywanie alkoholu.

    PS.
    A propo`s,ciekawe jak Ela_102 oddzielila okres swojego picia
    towarzyskiego,lata 19-33,od okresu picia juz nalogowego,lata 34-40 ?
  • ela_102 04.02.10, 14:39
    Zdzisio to bardzo proste i dziwię się, że można tego nie wiedzieć, gdy stara się
    zabierać głos w sprawach uzależnień jako OSOBA UZALEŻNIONA.
    Bo za taka si chyba uważasz tak?
    Alkoholizm liczę od dnia pierwszego w życiu KLINA.
    Czym jest klin tez wyjaśnić?
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • ity 04.02.10, 15:38
    Mogla bys pisac bardziej merytoryczno-opisowo-wyjasniajaco z checia
    dojscia do jakis konkluzji,bez tych osobistych przy/docinek?
    Patrz texty Addiego.
    To prosba.

    ela_102 napisała:
    > Alkoholizm liczę od dnia pierwszego w życiu KLINA.

    Kazdy niech sobie liczy jak chce,ale sadze,ze zle liczysz.
    "Klin" po np. uroczystosci weselnej to chyba jeszcze nie alkoholizm ?

    Alkoholizm,w/g mnie,zaczyna sie powoli,w sumie trudo uchwycic ten
    moment.Nikt nie wie gdzie i kiedy jest jego poczatek.

    Sadze,ze ten "moment" zaczyna sie z chwila pojawiania sie silnej
    potrzeby "upicia sie".Uczucie takie jest zwyklemu "pijakowi" obce.

    Dlugosc i ilosc picia dla osob dotknietych alkoholizmem nie wiem
    czym jest uwarunkowana.Jednemu wystarczy jeden wieczor,drugi pije
    dwa dni i czuje sie "dopity" i wiecej nie chce,ma dosc na tygodnie,
    miesiace.Ale sa alkoholicy,ktorzy potrzebuja dluzej,czesciej,
    wiecej...i pija,bo musza,jak sama piszesz,latami.
    I to i tamto tragedia.
  • ela_102 04.02.10, 15:54
    Kazdy niech sobie liczy jak chce,ale sadze,ze zle liczysz.

    Zobacz, to nie złośliwość lecz opadanie rąk.
    Czy widzisz, że w zacytowanym przeze mnie zdaniu zawierają się dwie skrajne
    przeczące sobie treści?
    Niech każdy liczy sobie jak chce- dziękuje za pozwolenie, ale ja właśnie
    liczę od klina, bo wynika to z faktów jakie poznałam na temat choroby własnej.
    Ty sobie licz jak chcesz...

    ale sądzę, że źle liczysz - to zaprzecza pierwszej części zdania, bo co
    to znaczy, źle, w sytuacji - niech każdy liczy jak chce.
    Mnie takie jak Twoje odkrycia już nie interesują.
    Ja nie głowie się nad uzależnieniem innych osób, lecz własnym.
    Dzięki temu nie piję trwale.
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • ela_102 04.02.10, 16:15
    Mogla bys pisac bardziej merytoryczno-opisowo-wyjasniajaco z checia
    dojscia do jakis konkluzji,bez tych osobistych przy/docinek?
    Patrz texty Addiego.
    To prosba.


    Musisz wiedzieć, że NIGDY nie traktuję POWAŻNIE w dyskusji kogoś, kto w
    pierwszym wpisie do mnie ZARZUCA mi kłamstwo lub manipulację odnosząc się do
    opisywanych FAKTÓW z mojego życia.
    Mogłoby to ulec zmianie, gdyby zreflektował się i np. przeprosił.
    Na pewno nie zmieni się samo z siebie.
  • ela_102 04.02.10, 14:23
    Toż piszę nie raz, że ja ALKOHOLICZKA jestem, a nie cienki Zdzisio, czy Deo. O
    powielaniu wzorców rodzinnych słyszał?

    Obserwowalas mame i mimo to sama pilas.Mojra.

    błąd, zdecydowanie nie POMIMO, ale DLATEGO :-)
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • beka.smiechu-w.sali.obok 04.02.10, 11:43
    Tez nie to wlasnie zastanawialo, jak to jest, ze ktos pije codziennie np rok a
    nawet miesiac, ja po 2-3 dniach wrak kompletny, wydaje mi sie serio, ze umre. No
    ale to musza byc roznice w organizmie, u niektorych pewnie lata praktyki, choc u
    mnie z uplywem lat zadnej "poprawy odpornosci" na alkohol nie nabylem. Tzn.
    oczywiscie zmiana tolerancji, pijac codziennie wieczorem np 7 dni 7 mego dnia
    mialem tolerancje wieksza, potem jesli jakis czas nie pilem znowu spadalo.
    Ale jesli chodzi o ciagi- 2 gora 3 dni i wrak. W tym liczac pierwszy dzien jako
    wieczor, drugi to juz masakra, od rana picie tylko na to, by do konca nie
    wytrzezwiec i jakos podsypiac, wieczorem oszolomienie sie by zasnac na noc, brak
    apetytu, a na kolejny dzien- bezsennosc przerywana chwilowymi koszmarami, zero
    sil na przewrocenie sie na drugi bok nawet czasem, uczucie, ze mnie wszystko
    swedzi, nawet dziasla, odwodnienie totalne, brak apetytu, zacisniety zoladek,
    depresja, myslenie negatywne, no i brak checi picia, wrecz poczucie, ze nawet
    jakby stalo obok to nie dam rady wypic, zgaga piecze, na samy mysl o smaku
    alkoholu chce sie rzygac.

    A pomyslec, ze sa ludzie, ktorzy w tej sytuacji wstaja, pija szklanke wodki i np
    wsiadaja w samochod albo ida na budowe i tak przez lata! Ktos mi kiedys o
    woronowicza powiedzial, ze to kwestia przelamania bariery i ti przychodzi z
    czasem, ze na poczatku po 2 dniach sie zdycha a potem juz sie pije, ale u mnie
    jakos to nie nastapilo, za slaby organizm i za duza hipochondria chyba- na
    szczescie.
    To dziwne, ze gdy pije wieczorami i tylko wieczorami, moge wypic nawet 6 piw
    codziennie i organizm sie przyzwyczaja po 3 dniach i nie ma juz ani kaca, apetyt
    normalny, jakby alkohol wchodzil w krwiobieg, ale jest inaczej, bo poziom
    alkoholu ciagle przeciez skacze, od pewnie ze 2 promili wieczorem spada do zera
    ok rana i tak do wieczora, jak znam historie alkoholikow wielu to wielu mialo
    wrecz stala dawke, norme, caly dzien np musialo byc minimum promil we krwi a
    czasem upicie sie, jak mowie, nie wiem jak tak da sie, ale przeciez skoro tak
    ludzie pija to tak musi byc, nie zmyslaja.
    (a juz jak przeczytalem ze pewien gosc pil latami 2 litry wodki dziennie i nie
    pil wody, brrr).
  • yuraathor 04.02.10, 11:45
    > Tu klamiesz do potegi-->nieskonczonej!
    oj ity czy jak tam sie nazywasz, swoją miarkę przykładasz i zaraz FAŁSZ krzyczysz
    ja wierzę, co prawda najdłuższe ciągi miałem miesięczne ale
    dolitraspirytusu litra spirytusu z niemieckiego statku wolnocłowego na
    dobe dochodziłem.
    a innym razem jak się zawziąłem że będzie inaczej to 500 (pięćset)
    browarów na miesiąc przez nerki przepuszczałem, ćwierć tony , dajesz wiarę??.
    no niestety nie mam na to kwitów
  • ela_102 04.02.10, 12:11
    Mam przyjaciela o wzroście ponad dwa metry. Do dziś mówi, że z nikim tak fajnie
    się nie piło jak ze mną. Mało kto przy nim zostawał w końcówce imprezy, choć
    była jeszcze jedna Beatka. Chłopy posnęły, a my taksówką na disco. On też mówi,
    że zdaje sobie doskonale sprawę, że gdyby przestał pracować (tak jak ja przed
    ciągiem) popłynąłby w zbliżony do mnie sposób. Dla mnie moje zdolności pijackie
    biorą się ze zdrowia - moje dwie ciotki 1913 i 1915 rocznik, żyją i mają się
    świetnie jak na ten wiek. Ja pewnie sobie przez pijaństwo trochę ODJĘŁAM z
    kalendarza, ale ważne, że przestałam.

    dlatego mnie śmieszy jak Deo pisze o "wybrykach" panienek za stołem biesiadnym.
    Alkoholiczki kryją się ze swoim pijaństwem (powiedz komukolwiek, oprócz
    sąsiadów, że moja mam piła), a potem kryją się ze swoim niepiciem w większości
    przypadków. Było, minęło i już. Żyją.
    Dla kobiety większy wstyd pić niż dla chłopa.
    Rozumiem, że można nie chcieć o tym mówić.
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • ity 04.02.10, 14:04
    Za to dzisiaj masz "kwity" na trzezwosc."Twoje" AA i Ty sam jestes
    takim "kwitem" trzezwosci godnym nasladowania.To dobre "kwity" do
    pokazania innym.Szczegolnie Rodzina i Wnuczek sa szczesliwe,ze maja
    taki "KWIT".I to jest najwazniejsze.




  • pierzchnia 04.02.10, 15:13
    Ja wypiłem cały ocean i kobiet miałem wtedy krocie, a wszystkie były brzydkie
    jak noc.
  • ela_102 04.02.10, 15:24
    Pierzchnia :-)
    Ja tam od chłopów, zwłaszcza brzydkich uciekałam :-))))))))

    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • pierzchnia 04.02.10, 15:28
    Może były brzydkie, ale robiły to koncertowo.
  • ela_102 04.02.10, 15:36
    nawet gdyby ONI robili cokolwiek koncertowo, ja bym tego nie poczuła ;-) tak
    samo zresztą, jak smaku, czy węchu...
    To wszystko wróciło później.
    Mało wiarygodne jest Twoje pisanie czytając je przez OCEAN alkoholu.
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • pierzchnia 04.02.10, 15:48
    "nawet gdyby ONI robili cokolwiek koncertowo, ja bym tego nie poczuła ;-) tak
    samo zresztą, jak smaku, czy węchu... "

    Trudno cokolwiek czuć gdy jest się nieprzytomnym.
  • ela_102 04.02.10, 15:57
    Trudno cokolwiek czuć gdy jest się nieprzytomnym.

    Tobie jednak na sztuczka się "ponoć" udawała ;-)
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • ela_102 04.02.10, 15:58
    Chyba, że piszesz o koncertowym pozbawianiu Cię forsy ;-)
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • pierzchnia 04.02.10, 16:08
    No właśnie, że się nie udała bo muszę płacić alimenta.
  • ela_102 04.02.10, 16:45
    Mam nadzieję, że chociaż dziecko ładne ;-)
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • daleh 04.02.10, 18:25
    pierzchnia napisał:

    > Ja wypiłem cały ocean i kobiet miałem wtedy krocie, a wszystkie były brzydkie
    > jak noc.


    --
    Ale z każdym wypitym kieliszkiem,
    stawały sie coraz piękniejsze...

    www.komudzwonia.pl/
  • beka.smiechu-w.sali.obok 03.02.10, 19:48
    Deo zastanawia mnie od lat swoim pobytem tutaj.
    Z jednej strony bowiem- nie ukrywa nawet swego niewielkiego szacunku dla
    alkoholikow i uczucia wyzszosci wobec nich. Zarazem skoro tak, po co tutaj jest
    i po co pisze? Jesli ja nie lubie szalikowcow legii to nie wchodze na fora
    sportowe przez 5 lat piszac, ze szalikowcy sa zli. WIec albo Deo ma obsesje
    maksymalna albo w istocie lubi alkoholikow, ale wypiera to ze swiadomosci, nie
    wiem czemu.

    alkoholikowi nie wolno pic- alkoholik nie chce pic, jedno nie wyklucza drugiego,
    nie wolno to fakt zewnetrzny, nie chce to uczucie subiektywne, jako np osoba z
    chorym zoladkiem moge miec zabronione jedzenie papryki chili, ale moze ja wcale
    jej nie chce jesc.
    wiec to jest chyba tylko proba deo dokopania- a tam nie chcesz, nie wolno ci i
    tyle, bo nie wolno sugeruje- zakaz, zakazany owoc, pozadany, cierpienie ze nie
    mozna po niego chwycic.
    ja wiem ze swojego doswiadczenia, ze mozna nie chciec pic, bo moja 2 letnia
    abstynencja zakonczyla sie nie z powodu checi napicia sie, a z tego, ze mialem
    obsesje ze mi wlasnie nie wolno, ze kto mi tu zabroni itp, dziecinne nieco ale
    to byl powod, chora ambicja, ale w zadnym stopniu smak ani efekt dzialania.
    nie chcialem i wkurzalem sie ze ktos mi mowi, ze nie wolno. a dzis wolalbym nie
    chciec, a jak ktos mowi nei wolno to niech se mowi.
  • pierzchnia 03.02.10, 20:35
    "bo moja 2 letnia
    abstynencja zakonczyla sie nie z powodu checi napicia sie, a z tego, ze mialem
    obsesje ze mi wlasnie nie wolno, ze kto mi tu zabroni itp, dziecinne nieco ale
    to byl powod, chora ambicja, ale w zadnym stopniu smak ani efekt dzialania."

    Kiedy pisałem o tzw. Przejściu to niektórzy pukali się, w czoło-przykład Beki
    jest najlepszym dowodem na to, że miałem rację.
    Gdy ktoś uważa się za kalekę, bo nie może się napić, to sam stwarza potwora,
    który go kiedyś dopadnie.
    Mój znajomy pije, w sposób kontrolowany i ma całkiem niezłe efekty, ale ma
    okresy gdy dopada go deprecha bo tak naprawdę wciąż łaknie alkoholu-wtedy
    śpiewam jemu moją piosenkę:
    Nie słuchałeś pierzchni to teraz słuchaj psiej skóry.

  • daleh 03.02.10, 20:41
    pierzchnia...
    Gdy ktoś uważa się za kalekę, bo nie może się napić, to sam stwarza potwora,
    który go kiedyś dopadnie.

    --
    Ja ten stan nazywam, przestałem cierpieć, ze nie pije...
    www.komudzwonia.pl/
  • daleh 03.02.10, 20:28
    deo...
    To jest ciekawe a jesli juz wstapia to jakos liderzy jak mniemam tej parii
    czytaj Wspólnoty AA nie ciesza sie zbyt duzym uznaniem i szacunkiem pozostałej
    społecznosci alko vide forum ??????


    --
    Deo nie jest tak jak piszesz, bo nikt tutaj nie ma prawa
    reprezentować wspólnoty i jak sadze w swoim mniemaniu tak myśli,
    choć przy każdej okazji podkreślając swoje członkostwo,
    można dojść do wniosku, ze to robi...
    Ci którzy tutaj się tak tym afiszują i zasłaniają
    przy każdej okazji wspólnota AA, stanowią margines
    tej wspólnoty, choć często wypaczający sens i zasady,
    ale o tym to już było i efekt tej dyskusji jest żaden...


    www.komudzwonia.pl/
  • deoand 04.02.10, 21:15
    Do eli

    Aż dziw bierze , że snujesz takie menelskie opowieści - pojawiaja sie u mnie dwa
    uczucia - jedno obrzydzenie bo kobieta pijana i do tego nie zdajaca sobie sprawy
    ze swego stanu tylko takowe budzi - drugie politowania czy współczucia : matka
    pijaczka -ojciec pijak i córka tez musi byc pijaczką ... brr..

    To jest naprawde tragiczne w tym kraju

    Rodzi sie także inna refleksja ogólna - każdy musi znależć swoje miejsce i swoja
    grupe w życiu ....

    Nigdy ela nie znajdziesz miejsca wśród normalnych ludzi bo wtedy gdy menelsko
    piłas sama sie eliminowałas i dystansowałas od zwykłych ludzi a jak akurat
    przestałas pić to twoje zadufanie oraz powtarzanie ja alkoholiczka tez ciebie
    eliminuje z normalnego towarzystwa ...

    Natomiast mogłas woeśc prym wśród meneli gdy piłas a teraz wśród jakis Aowców
    ala august ...

    Kazdy musi znaleźć swoje miejsce w życiu !!!
  • aaugustw 04.02.10, 21:35
    deoand napisał:
    > ... Kazdy musi znaleźć swoje miejsce w życiu !!!
    ________________.
    Gratuluje deo...! ;-))))
    A...
  • daleh 05.02.10, 00:32
    deo...
    Natomiast mogłas woeśc prym wśród meneli gdy piłas a teraz wśród jakis Aowców
    ala august ...


    Kazdy musi znaleźć swoje miejsce w życiu !!!
    --
    Jakie by to nie było miejsce, to zawsze jest lepsze od tego
    w którym się przebywało, kiedy się pilo...
    A każdy komu udało się wypłynąć na powierzchnie musi nauczyć
    się z tym żyć, ponieważ inaczej nie ma szans powrotu
    do normalnego życia...To już było Deo i każdy z nas robi wszystko
    niezbędne dla siebie, aby nie wróciło nigdy...
    To wcale nie jest proste ani łatwe, aby przy każdej okazji
    i bez okazji, nie przeżywać na nowo przeszłości, na która dziś
    nikt z nas nie ma wpływu, ani zmienić nie może...
    Nowy dzień i nowe szczęście...


    www.komudzwonia.pl/
  • beka.smiechu-w.sali.obok 05.02.10, 01:38
    Nie rozmawiaj z Deo.
    On tylko czycha na takie okazje. zeby alkoholikowi puknac kopa w dupe.
    Swego czasu, jak Deo tylko mnie ponizal, gotowili byli mu lizac jajka i august i
    ela i jaras i eska, ja jedyny sie od razu poznalem, oni tez w koncu zrozumieli,
    ze to my jestesmy po jednej stronie barykady, a nie swiatobliwy deo, on jest po
    po drugiej, tej gdzie alkoholik musi walczyc ze "spolecznymi wrogami", czytaj
    ludzmi ktorzy dowartosciowuja sie, ze alkoholik jest gorszy. Tacy ludzie z
    reguly nic specjalnego sami nie prezentuja, ich moc to pocieszac sie slaboscia
    innych, nawet potencjalna.
    Cieszy mnie, ze po 3 latach to zauwazono. Martwi mnie to, ze po 3 latach to
    zauwazono.
  • e4ska 05.02.10, 08:55
    Swego czasu, jak Deo tylko mnie ponizal, gotowili byli mu lizac jajka i august
    > i
    > ela i jaras i eska,


    Coś się chyba uczuliłam na wulgaryzmy ostatnio... i ta ekspresja mi nie pasuje -
    zwłaszcza w wydaniu Addiego.

    Nie schodź to TEGO poziomu, Addi. Bo się całkiem od ciebie odkocham ;-)))

    Chcę nadmienić, że byłam i jestem przeciw ocenie, jaką Deo wyraża w odniesieniu
    do twojej osoby. Nigdy go nie popierałam w obrażaniu Addiego. Tobie zaczyna
    mieszać się widzenie tej maleńkiej forumowej rzeczywistości - widzisz okopy i
    szańce. Zaczynasz głupio mieszać się w osobiste animozje "bywalców", nie
    przyjmujesz oczywistych faktów. Nie podoba mi się taka postawa.

    Przeczytałam teraz to, co napisaliście o swoich pijackich obyczajach i ze
    smutkiem stwierdzam, że... lecisz w dół, Addi. Że doszedłeś do etapu, kiedy się
    MUSI pić???

    Wypowiedzi Deo są ciekawe z różnych względów. Jest "ludziem", który
    "dowartosciowuja sie, ze alkoholik jest gorszy. Tacy ludzie z
    > reguly nic specjalnego sami nie prezentuja, ich moc to pocieszac sie slaboscia
    > innych, nawet potencjalna
    ".

    Najbliższym mentalnie dla Deo jest śląski piwosz hepik.
    (Wysyłanie piwoszy śląskich na terapie daje dziwaczne efekty). to jakby Robinson
    i Piętaszek. Kiedyś Piętaszek wyśledził, skąd Robinson nadaje - ale było minęło.

    Chcesz się spodobać Deo, Addi? - musisz zostać Piętaszkiem. Czyli morowym
    śląskim moderatorem, którego baba za łeb wzięła, obuła w kapcie, kupiła
    tornister - i na terapię marsz!

    Solidarność kapciowych, Addi, to piękna rzecz. Nie masz baby, to nie rozumiesz.

    Dlatego: Jaras sie napije, Ela sie napije, August się napije... wszyscy się
    napiją, tylko hepik wieczny abstynent.

    Urojenia i chore ambicje.
  • wolfigen 05.02.10, 10:28
    najlepszym sposobem opowiedzenia o
    swoim "przebudzeniu"............jest pisanie o sobie.
    w mikro skali
    albo i minimickro scali///////////
    i pozostawienie innym czytelnikom, swobody myślenia co o tym
    sądzą, czy w to wierzą, czy sobie lekcewazą/
    itd etc

    wszelkie próby doktrynalnego zdefiniowana -ja jestem git , rezta
    nie.
    trąca kłamstwem////////////i kłamstwem w 99 % są.
    o to tu się rozbiega od kilku lat.
    o kłamstwa zdefiniowane doktrynialnie
    i niekłamstwa

    reszta to netowy bluff - czyli folklor tutejszy

    żal mi Was
  • deoand 05.02.10, 11:50
    Eska wiadomo beka skoro pije to musi sie staczac - przeciez
    powiedziałem kazdemu na początku i tobie też , że deo sie nie myli
    jesli chodzi o alko swiat ... cbdo

    beka za młody jesteś w stosunku do mnie zbym musiał sie
    dowartosciowywać twoimi niepowodzeniami czy twoim alkoholizmem ...

    ja najwyżej mógłbym dyskutowac z twoim ojcem dlaczego nie lał ciebie
    pasem gdy była jeszcze taka możliwośc ... teraz to juz zycie da ci
    w .... żeby nie ranic uszu eski .

    Dowartosciowywać to ja sie mogę - jak kazdy normalny człowiek -
    politykami , którzy co prawda zaszli daleko dalej niz ja i maja
    daleko więcej niz ja ale
    JA jestem UCZCIWY a oni napewno NIE wg mnie !!!!

    To klasyczne tylko co mi to daje ..nic !!!
    Cytat daleh
    A każdy komu udało się wypłynąć na powierzchnie musi nauczyć
    się z tym żyć, ponieważ inaczej nie ma szans powrotu
    do normalnego życia

    i to akurat uważam za bardzo istotne .. przeciez przestajac pic
    zaczynasz żyć w nowym swiecie i rzeczywiście musisz na nowo uczyc
    sie jego zasad i reguł ...
    Nauczysz sie ok ... nie to trudno pewno wrócisz do starego swiata ..
    ale czy w nowym świecie warto pokazywac że jestes z innego swiata
    tzn . słynne Jola , Basia , Kasia Janek Franek - Jestem
    alkoholiczką - i co to da - chyba od razu stawia ciebie na
    marginesie albo blisko niego ????
    może nie ....

    Natomiast problemem jest oczywiscie to , że " zwiedzanie tego
    swiata , który dla alko jest szambem dla normalnego świata jest
    czasem fascynujacą zabawą w której alko musi odmówić wziecia
    udziału ..

    pzdr deoand
  • wolfigen 05.02.10, 12:30
    ścierwo,ścierwem, śćierwo upadla.
    kiedys tez naiwnie sądziłem, ,że argumenty maja siłę argumentu.
    i sa trafiającedla wszystkich niemal.
    ale .................dupa
    środowisko netowe, to śrpodowisko w 80% składające się z
    czubków.
    gadac do czubków to jak gadać do żab na wiosnę.
    amen.
  • wolfigen 05.02.10, 12:33
    o czym Ty Deo gadasz?
    o sprawach tak oczywistych, ze mało kto słuchac je lubi?
    gadasz o nich od lat kilku . po co?
    pijak to ścierwo...........i sam tylko może ten satn zmienic.
    al nic nie zmieni jego przeszłości. pod żadną
    postacią "choroby" , sie tego nie da ukryć.
    ścierwo to ścierwo...............i tyle.
    a kobieta ścierwo, to podwójne ścierwo.
  • ela_102 05.02.10, 12:44
    Deo ma dyskutanta na swoim poziomie :-)
    I właściwe zaangażowanego w swoją chorobę MENELA.

    Pogadaj ta se ze sobą o swoim życia pojmowaniu, przynajmniej w ten sposób
    doświadczę onego menelstwa ;-)
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • daleh 05.02.10, 14:15
    wolfigen napisał:

    > o czym Ty Deo gadasz?
    > o sprawach tak oczywistych, ze mało kto słuchac je lubi?
    > gadasz o nich od lat kilku . po co?
    > pijak to ścierwo...........i sam tylko może ten satn zmienic.
    > al nic nie zmieni jego przeszłości. pod żadną
    > postacią "choroby" , sie tego nie da ukryć.
    > ścierwo to ścierwo...............i tyle.
    > a kobieta ścierwo, to podwójne ścierwo.


    --
    To jeden z głównych powodów, ze względu na który wiekszosci
    alko, tak trudno zaprzestać picia... Kto przeszedł terapie
    to wie jak trudno było uznać przeszłość za swoja,
    bez zamazywania rzeczywistości, podkreślam uznać nie tylko przyjąć
    do wiadomości...Bez uznania i pogodzenia sie w jakimś sensie
    z przeszłością, rozliczenia sie z nia, ona zawsze będzie wracać ...
    A wtedy jest bardzo duże prawdopodobieństwo, ze wrócimy
    do picia, aby sobie ulżyć...
    Dlatego dziś trzeba żyć tak, aby każdy dzień utwierdzal nas
    w przekonaniu, ze odnaleźliśmy właściwą drogę, swoja drogę...

    www.komudzwonia.pl/
  • daleh 05.02.10, 14:03
    deo...
    i to akurat uważam za bardzo istotne .. przeciez przestajac pic
    zaczynasz żyć w nowym swiecie i rzeczywiście musisz na nowo uczyc
    sie jego zasad i reguł ...
    Nauczysz sie ok ... nie to trudno pewno wrócisz do starego swiata ..
    ale czy w nowym świecie warto pokazywac że jestes z innego swiata
    tzn . słynne Jola , Basia , Kasia Janek Franek - Jestem
    alkoholiczką - i co to da - chyba od razu stawia ciebie na
    marginesie albo blisko niego ????

    może nie ....
    --
    Tyle, ze ten Franek, Janek czy Kasia alkoholik,
    podkreślają to w określonej sytuacji, jakiej jest mityng AA...
    Zle się dzieje, gdy "nawrócony " alko zaczyna mylić
    mityng z realnym życiem i szukać uznania i podziwu
    u ludzi nie związanych z tym problemem...
    Rodzina, najbliżsi przyjaciele sa wstanie cie zrozumieć,
    ale nie można tego wymagać od kazdego napotkanego
    na swej drodze człowieka...
    Podkreślanie jakim to bylem kawal ch..a, a jakim to dziś
    stałem sie wspaniałym człowiekiem, nie znajdzie zrozumienia
    poza mityngiem AA...
    www.komudzwonia.pl/
  • deoand 05.02.10, 14:39
    Cytuje daleh
    Dlatego dziś trzeba żyć tak, aby każdy dzień utwierdzal nas
    w przekonaniu, ze odnaleźliśmy właściwą drogę, swoja drogę...

    Oczywiście zgoda bez sprzeciwu ale niestety do tej strefy
    dichowej w alkoholiźmie dołacza się fizycznośc uzależnienia czyli
    nagle wystepuje głod alkoholu i nawet po 5 -10 20 latach abstynencji
    alko siega po kieliszek ...

    i jest to alko swiadomy - aowiec szkolony i terapeutyzowany i sam
    terapeutyzujacy - słowem ekspert w alkoholixmie .. a tu figa ...
    pije ...

    Tak niestety tez bywa -takie są pułapki alkoholizmu - oby na nie
    nie trafiać


    Podkreślanie jakim to bylem kawal ch..a, a jakim to dziś
    stałem sie wspaniałym człowiekiem, nie znajdzie zrozumienia
    poza mityngiem AA...

    Dokładnie tak - ale do tego trzeba trochę poczucia realizmu i
    dlatego tak mnie dziwi postawa naszej koleżanki forumowej , która z
    uporem godnym okowów świętej Trójcy odrzuca wszystko co realnym
    swiatem jest - nie alko swiatem a zwykłym swiatem , w którym
    alkoholik to rzeczywiście co najmniej jakiś kosmita .
  • ela_102 05.02.10, 14:51
    Moja Mama, przepracowała w szkolnictwie 35 lat.
    Odeszła na wypracowaną emeryturę. Do dziś cieszy się sympatią i szacunkiem
    swoich uczniów. Powiedz, do jakiego ona świata nie dorosła?
    Czego ma się uczyć na nowo?

    Chodzi o to, że alkoholizm przedstawiany przez Ciebie miał rację bytu 70 lat
    temu nie teraz. Są różne przedziały wiekowe osób które się uzależniają.
    Zwłaszcza tyczy to kobiet. Ty nie dopuszczasz czegoś co jest faktem i to jest
    chore. Oczywiście, że istnieją i takie przypadki jak w 1935 roku ale istnieją i
    inne.
    Ty ich nie dopuszczasz i to nie jest normalne.

    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • ela_102 05.02.10, 15:05
    - ale do tego trzeba trochę poczucia realizmu i
    dlatego tak mnie dziwi postawa naszej koleżanki forumowej , która z
    uporem godnym okowów świętej Trójcy odrzuca wszystko co realnym
    swiatem jest


    jeżeli już coś robię, to najlepiej jak potrafię.
    Nie robiłabym tego gdyby właśnie nie Twoje zupełnie oddalone od REALIZMU wpisy
    na temat choroby.
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • aaugustw 05.02.10, 16:30
    deoand napisał:

    > Cytuje daleh
    > Dlatego dziś trzeba żyć tak, aby każdy dzień utwierdzal nas
    > w przekonaniu, ze odnaleźliśmy właściwą drogę, swoja drogę...
    - - -
    > Oczywiście zgoda bez sprzeciwu ale niestety do tej strefy
    > dichowej w alkoholiźmie dołacza się fizycznośc uzależnienia czyli
    > nagle wystepuje głod alkoholu i nawet po 5 -10 20 latach
    abstynencji alko siega po kieliszek ...
    ______________________________________________.
    Ta prorocza przepowiednia pasowaloby i do mnie,
    gdybym tak zyl jak on (lub myslal, jak ty...!).
    A...
  • aaugustw 05.02.10, 16:35
    deoand napisał:
    > ... nawet po 5 -10 20 latach abstynencji alko siega po kieliszek...
    ___________________________________________________.
    Dlatego zaleca sie chodzic regularnie na Mityngi AA,
    zeby trzezwiec i rozwijac sie duchowo, aby nie zyc
    na duposcisku - w abstynencji, jak to robi (np.) daleh..
    A...
  • daleh 05.02.10, 18:00
    aaugustw napisał:

    > deoand napisał:
    > > ... nawet po 5 -10 20 latach abstynencji alko siega po kieliszek...
    > ___________________________________________________.
    > Dlatego zaleca sie chodzic regularnie na Mityngi AA,
    > zeby trzezwiec i rozwijac sie duchowo, aby nie zyc
    > na duposcisku - w abstynencji, jak to robi (np.) daleh..
    > A...


    --
    Przeczytałem cala Twoja dzisiejsza twórczość z mieszanymi uczuciami,
    bo jak zwykle śmieci pomieszałaś z cennymi uwagami czym jak
    zwykle sama wypaczasz sens swoich slow...
    Znany działacz wspólnoty AA wielce zasłużony,
    po 20 latach abstynencji zapił, to przykry przypadek z przed kilku
    tygodni związany z Łodzią wiec możesz zweryfikować
    prawda czy fałsz...
    Zgodzę się z Toba w tym punkcie, ze po kilku latach abstynencji
    zapicie to świadoma decyzja, a nie dzieło przypadku,
    każdy który to zrobi musi być świadomy konsekwencji...
    Dlatego dziś musimy żyć tak, aby alko był zbędny w naszym życiu,
    zdając sobie jednocześnie sprawę z tego, ze z pierwszym kieliszkiem
    możemy stracić wszystko co do tej pory udało nam się osiągnąć...
    Natomiast jeśli jest tym osiągnięciem jedynie trzeźwość,
    to strata szybka do nadrobienia po kolejnym zapiciu...
    www.komudzwonia.pl/
  • e4ska 05.02.10, 18:23
    Znany działacz wspólnoty AA wielce zasłużony,
    po 20 latach abstynencji zapił, to przykry przypadek z przed kilku
    tygodni związany z Łodzią


    To jest tak...
    Jeśli ten człowiek nie pił przez dwadzieścia lat, służył ludziom - miał pasję
    pomagania innym - to niech ja tyle nie piję, a umrę w abstynencji.

    To jest wielki sukces!

    Czytałam niegdyś wpisy na twoim forum, Daleh. Mimo że nigdy tam się nie
    zalogowałam ani nie czytałam dokładnie (teraz wcale, ale czas goni) - początkowo
    filarem nowego forum był pewien bardzo uczciwy i dobry człowiek. Z Łodzi.

    Tak mi było smutno, że sobie nie wyobrażasz :-(((

    Wielką mam nadzieję, że się nie stoczył, że żyje i ma się dobrze.

    Niech mu się układa!

    Najserdeczniej myślę o nim, mimo że nie wymieniliśmy ze sobą nawet jednego słowa.

    To był uczciwy gość.
  • daleh 05.02.10, 19:22
    eska...
    Czytałam niegdyś wpisy na twoim forum, Daleh. Mimo że nigdy tam się nie
    zalogowałam ani nie czytałam dokładnie (teraz wcale, ale czas goni) - początkowo
    filarem nowego forum był pewien bardzo uczciwy i dobry człowiek. Z Łodzi.

    --
    To nie o tego przyjaciela chodzi, a o świeży przypadek...
    Ludzie którzy go znają osobiście byli zszokowani,
    taki staż i wszystko na marne...
    Pytam w tym i podobnych przypadkach co poszło na marne,
    staż - śmiech na sali...
    Ten człowiek nie pil dwadzieścia lat, wykorzystał ten czas jak potrafił, a to ze
    zapił niczego tak na prawdę nie zmienia...
    Podniesie się i pójdzie dalej mam nadzieje...
    Dramat to przeżywają Ci, którzy próbowali lub żyli jego życiem...
    Mit niezłomnego padł i okazuje się ze to tylko człowiek,
    jak każdy z nas, tyle ze takie indywidua jak August nigdy tego
    nie weźmie do siebie, bo On dalej jest w knajpie,
    a ubliżanie tym, którzy chcą i potrafią żyć inaczej
    utwierdza go w złudnym przekonaniu, ze jego to nie dotyczy...
    Tez tak miałem, ale wtedy jeszcze chodziłem nawalony jak
    perszing...

    www.komudzwonia.pl/
  • e4ska 05.02.10, 19:36
    Nigdy na mityngu nie byłam, więc nie znam osobiście "doskonałych". Nie wiem, kim
    ci ludzie są. Kogoś poznał mój mąż, ale obeszło się bez zażyłości.

    Przykro, że osoba przebywająca na świeczniku - upada. Szkoda i tyle.

    To jakby tropienie: ten umarł, ten umarł...

    Wiesz? to jest bardzo częsty temat rozmów pijackich. Jakby pijaki cieszyły się,
    że nie na nich padło, że kolega, że... Opisy barwne, jak który i na co umierał.

    A jeśli to jest cechą wszystkich ludzi? Taka fascynacja śmiercią - zawsze cudzą,
    bo naszą to się już nie da zafascynować?

    Może alkoholicy są bardziej normalni niż się o tym mówi w oficjalnych pisemkach?
    ???????????
    ???
    ?

  • daleh 05.02.10, 19:49
    eska...
    Wiesz? to jest bardzo częsty temat rozmów pijackich. Jakby pijaki cieszyły się,
    że nie na nich padło, że kolega, że... Opisy barwne, jak który i na co umierał.

    --
    Osobiście nawet nie dopuszczam takiej myśli, aby ktoś mógł
    się cieszyć z cudzego upadku, ani nie spotkałem się z taka sytuacja,
    kiedy ktoś na chwile wrócił do picia...
    Natomiast widziałem zadowolenie z jakim się wypowiadali,
    po jakimś czasie etatowi bywalcy mityngów,ponieważ mieli
    potwierdzenia swojej tezy, ze kto przestanie regularnie
    uczęszczać na mityngi, to niechybnie zapije...
    Tyle, ze nikt nie wnika w to co sklonilo kogos, aby przestac
    chodzić, a później dlaczego świadomie się napił...
    Na prawdę nie ma miejsca, a siła wyższa to dogmat
    tylko gdzie w tym człowiek...

    www.komudzwonia.pl/
  • aaugustw 06.02.10, 11:47
    e4ska napisała (w dialogu z daleh....):
    > Nigdy na mityngu nie byłam, więc nie znam osobiście "doskonałych".
    Nie wiem, kim ci ludzie są. Kogoś poznał mój mąż, ale obeszło się
    bez zażyłości.
    > Przykro, że osoba przebywająca na świeczniku - upada. Szkoda i
    tyle.
    > Wiesz? to jest bardzo częsty temat rozmów pijackich. Jakby pijaki
    cieszyły się, że nie na nich padło, że kolega, że... Opisy barwne,
    jak który i na co umierał...
    ????????????????
    __________________________________________________.
    Eska nie daj sie nabierac przez daleh... - On doskonale
    wie, ze nie chodzilas na Mityngi AA, wiec wciska Ci ciemnote...!
    Na takich spotkaniach trzezwych alkoholikow, ktorzy
    oderwali sie juz od "dalehowskiego" poziomu myslenia i odczuwania,
    nie ma żadnych "doskonałych", czy "lepszych alkoholikow"! ;-)
    Tam sa wszyscy rowni...!
    Nie spotkalem sie jeszcze z przypadkiem, aby taki ktory ma sponsora
    i ktory regularnie chodzi na Mityngi AA, zeby zapil...!
    Pozdrawiam (uwazaj na takich, ktorzy wstydza sie innych alkoholikow)
    A... ;-))
  • deoand 06.02.10, 12:12

    Cytuję august :
    " Uwazaj wiec daleh... zebys
    i ty nie zapil po parunastu latach, bo to ci grozi bankowo, jezeli
    nie zmienisz swego francowatego - jeszcze pijanego - sposobu zycia.
    Nie uzywam tu slowa; "charakter", piszac o tobie, bo na to
    okreslenie trzeba sobie najpierw zasluzyc, czyli potrzeba po prostu
    stac sie najpierw czlowiekiem dla innych......!

    No jak to jest służebna rola alkoholika wobec drugiego alkoholika , która
    swiadczy o równosci i miłości w nałogu ...

    to nie dziwota , że alko padają jak muchy i zapijają niezależnie od czasu
    trwania abstynencji ....

    ale miłośc jak wiadomo niejedno ma oblicze hahahahah

    pzdr deoand
  • ela_102 06.02.10, 12:17
    A ktoś tu potrzebuje POMOCY????
    nie widzę Deo.
    Zarówno August jak i daleh nie piją i mają się ok.
    Nie myl wymiany zwykłych tutaj uprzejmości, z niesieniem pomocy.
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • daleh 06.02.10, 12:29
    ela_102 napisała:

    > A ktoś tu potrzebuje POMOCY????
    > nie widzę Deo.
    > Zarówno August jak i daleh nie piją i mają się ok.
    > Nie myl wymiany zwykłych tutaj uprzejmości, z niesieniem pomocy.


    --
    Tyle, ze ja ciężko przezywam brak akceptacji ze strony Augusta,
    a to mnie bardzo dołuje i nieuchronnie doprowadzi di zapicia
    czyli nachlania się...

    www.komudzwonia.pl/
  • ela_102 06.02.10, 12:34
    może dołować, może utwardzać - wybór należy do ciebie ;-)
    ja zawsze wybieram to drugie
    polecam ;-)
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • daleh 06.02.10, 15:37
    ela_102 napisała:

    > może dołować, może utwardzać - wybór należy do ciebie ;-)
    > ja zawsze wybieram to drugie
    > polecam ;-)


    --
    Zle odczytałaś moje słowa...
    Gdybym sie tutaj dołował czy dowartościowywał, to by mógł
    być początek mojego końca...
    Zawsze drażniło mnie chamstwo i prostactwo, nawet wtedy kiedy
    piłem, to unikałem takiego towarzystwa, chlanie było odskocznia
    od problemów, dlatego z zadymiarzami nigdy nie było mi po drodze,
    aby się nie wpakować w jeszcze większe problemy, jak wejście
    w konflikt z prawem...
    Tutaj muszę to tolerować z wiadomych względów, ale i mam prawo
    wyrażać swoja dezaprobatę dla takich zachowań często zniżając
    sie do poziomu adwersarza, aby łatwiej do niego dotrzeć...
    Choć niektórych granic udaje mi się nie przekroczyć,
    a raczej nie chce przekroczyć...

    www.komudzwonia.pl/
  • ela_102 06.02.10, 16:12
    Zrozumiałam, że to był żart, ale wykorzystałam to w innym celu.
    Piszesz o chamstwie i prostactwie, ja jestem przekonana, że nikt tak naprawdę
    tego nie lubi i każdy z nas może napisać, że schodził do poziomu adwersarza, aby
    być lepiej zrozumianym.
    Jak jeden mąż.
    Jednak kto kiedy na pisanie czyje do tego poziomu zszedł już na pewno się nie
    dojdzie. Każdy piszący tutaj, biorący udział w "błotnych" tematach jak pięknie
    to ujęła zyg_zyg_zyg wykazywał się chamstwem i prostactwem. Ja też i Ty też.
    Więc co można z tym uczynić?
    Można umówić się, że każdy z nas przestanie to robić.
    Ale może przecież być odpowiedzialny tylko za siebie prawda?
    I co z takim który się nie dostosuje?
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • daleh 06.02.10, 20:57
    ela...
    I co z takim który się nie dostosuje?
    --
    Odpowiedz na to pytanie może być jedna czyli kolejny
    temat do wywołania zadymy...

    www.komudzwonia.pl/
  • aaugustw 06.02.10, 13:01
    daleh napisal:
    > ...Tyle, ze ja ciężko przezywam brak akceptacji ze strony Augusta,
    a to mnie bardzo dołuje i nieuchronnie doprowadzi di zapicia
    czyli nachlania się...
    ________________________________________________.
    Nic sie nie martw, daleh... - Twoja (mimo duposcisku)
    przekornosc i glupota nie pozwola na to...!
    A...
  • aaugustw 06.02.10, 12:58
    deoand napisał:
    No jak to jest służebna rola alkoholika wobec drugiego alkoholika ,
    która swiadczy o równosci i miłości w nałogu ... to nie dziwota , że
    alko padają jak muchy i zapijają niezależnie od czasu trwania
    abstynencji ....
    ______________________________________________.
    Czy ty slepy jestes, deo... - Nie widzisz, ze on
    nie pije, choc jest abstynentem...!?
    Jak ty chcesz takiemu wiecznemu i na duposcisku inaczej
    pomoc, skoro nie pojdzie taki na Mityngi AA, zeby byc ludziem...!?
    On jest odporny na rozwoj duchowy, jak ty na rozwoj umyslowy...!
    A...

  • daleh 06.02.10, 20:54
    August...
    Czy ty slepy jestes, deo... - Nie widzisz, ze on
    nie pije, choc jest abstynentem...!?

    --
    Tez mu sie dziwie, jak mógł tego nie zauważyć ha, ha, ha...

    www.komudzwonia.pl/
  • ela_102 06.02.10, 11:57
    Przykro, że osoba przebywająca na świeczniku - upada. Szkoda i tyle.

    pewnie, że to przykre, ale, życie, życiem i nie tylko z powodu picia ludziom się
    w nim źle dzieje. Zapicie jest wpisane w chorobę, ale nie pozbawia alkoholika
    ani godności, ani tego co udało mu się przez 20 lat osiągnąć. Godności może go
    pozbawić dopiero dalsze picie, które nie musi przecież mieć miejsca. Ważne jest
    jak sobie z tym faktem poradzi. Wielu orientuje się dość szybko, gdzie zmierza.
    Wielu nie. To co chciałam wyjaśnić Eska
    w AA nie ma świeczników, ani ludzi na nich.
    Co najwyżej My sami może ich takimi uczynić, ale zupełnie indywidualne i na
    własne potrzeby (być może chore)
    Chroni przed tym procederem Tradycja II AA, która brzmi...

    Jedynym autorytetem w AA jest Bóg (jakkolwiek wyrażałby się ON w sumieniu
    każdej grupy), nasi przewodnicy są tylko zaufanymi sługami, ONI nami nie rządzą


    Dla mnie jeżeli ktoś zapije, znaczy tylko tyle, że jest ALKOHOLIKIEM i oto
    spotkało go coś, czego ani jemu ani sobie nie życzę.
    Zastanawiałam się kiedyś na samym początku, co mogłoby spowodować mój powrót do
    picia i uważałam, że jakieś wielkie nieszczęście, które pozbawiałoby moje życie
    sensu - np.śmierć córki.
    W trakcie tych lat nie picia uważam - że nie ma takiego powodu, oprócz tego
    właśnie - Bycia alkoholiczką

    .
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • ela_102 06.02.10, 12:13
    Ostatnio po 6 latach spotkałam kolegę, z którym robiliśmy sesję "złości",
    młodziutki wtedy był trochę po dwudziestce. Nie pił kilka miesięcy. Spotykam i
    nie wiem, co u niego. Zakładam, że ok, choć na wizus nie bardzo. Wystraszony,
    skulony, ale trzeźwy.
    Okazuje się, że ciągu tych 6 lat, miał 5 zapić, a teraz szczególnie boi się o
    podroby i dlatego przyszedł do AA.
    Pyta jak u mnie?
    Odpowiadam, że od tamtego czasu nie pije i wiedzę SZOK w jego oczach, być może
    podziw, dodaję Miałam po prostu więcej szczęścia nie czuję się z tego
    powodu lepsza, bardziej żal mi tych którym się nie udaje.
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • daleh 06.02.10, 12:26
    ela...
    Odpowiadam, że od tamtego czasu nie pije i wiedzę SZOK w jego oczach, być może
    podziw, dodaję Miałam po prostu więcej szczęścia nie czuję się z tego
    powodu lepsza, bardziej żal mi tych którym się nie udaje.

    --
    Tyle ze szczęściu trzeba pomagać i pamiętać o tym,
    ze nic nam nie jest dane na zawsze...
    A szukanie gorszych od siebie, to równanie w dol
    dlatego, choć to trudniejsza droga, nie zazdrościć lepszym,
    uczyć się od nich i próbować im dorównać...
    Aby w pełni wykorzystać swoje możliwości warto tez
    korzystać z rożnych źródeł wiedzy, aby na tej podstawie
    dopiero dopasować i korzystać z tego co nam przyniesie
    korzyści...


    www.komudzwonia.pl/
  • daleh 06.02.10, 12:17
    ela...
    Z przyjemnością przeczytałem Twój post i w pełni
    się identyfikuje z tym co napisałaś...

    --
    www.komudzwonia.pl/
  • ela_102 06.02.10, 12:23
    To może być punkt zwrotny w naszych relacjach ... Oby ;-)
    Ja jakby co potrafię przejść do porządku dziennego nad tym co było.
    A ty?
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • daleh 06.02.10, 15:20
    ela_102 napisała:

    > To może być punkt zwrotny w naszych relacjach ... Oby ;-)
    > Ja jakby co potrafię przejść do porządku dziennego nad tym co było.
    > A ty?


    --
    Juz to podkreślałem, ze wierze w ludzi a te przepychanki
    jakie robiliśmy, nie mogą rzutować na przyszłość,
    były w większości bezsensowne i nie wiem jak Ty,
    ale ja traktuje je z przymrużeniem oka, choć pozornie
    może wydawać się ze jest inaczej...
    Ludzie o roznych pogladach potrafia rozmawiac, ale trzeba
    wykazać odrobinę dobrej woli, aby uszanować poglądy innych,
    a kiedy chcemy je podważyć, to do tego służą tylko argumenty,
    a wtedy nie ma wzajemnych często bezpodstawnych zarzutów
    czy oskarżeń, domysłów nie popartych żadnymi faktami...
    Tu jest net i każdy poważny user nie bierze sobie
    cudzych slow do serca, ponieważ często jest tak, ze w dzikim pedzie
    by udowodnić absurdalne zarzuty, chwytamy sie slow w ktore,
    jeśli mamy choć odrobinę wyobraźni, to wiemy, ze użyte są na potrzebę chwili,
    aby tylko dokopać oponentowi...
    Przyszłość tu na FU , jak w pozostałych aspektach naszego życia,
    kreujemy sami wiec wszystko w naszych rekach...

    www.komudzwonia.pl/
  • ela_102 07.02.10, 12:11
    Juz to podkreślałem, ze wierze w ludzi a te przepychanki
    jakie robiliśmy, nie mogą rzutować na przyszłość,
    były w większości bezsensowne i nie wiem jak Ty,
    ale ja traktuje je z przymrużeniem oka, choć pozornie
    może wydawać się ze jest inaczej...


    W takim razie, idźmy w przyszłość ze zrozumieniem wzajemnym u boku :-))))) lubię
    takie zmiany sytuacji. Może sobie nawet pogadać o studiach naszych dzieci i
    rozwoju wnucząt ;-)

    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • aaugustw 07.02.10, 18:00
    daleh napisał:
    > ... wierze w ludzi a te przepychanki ...nie mogą rzutować na
    przyszłość...
    > ... ja traktuje je z przymrużeniem oka, choć pozornie
    > może wydawać się ze jest inaczej...
    ____________________________________.
    Łżesz, jak "pies"... - Niedawno pisales,
    ze draznia one twoje uszy...(!?).
    Zaklamany jestes po uszy...!
    A...
  • aaugustw 06.02.10, 11:30
    daleh.. napisal (do A...):
    Przeczytałem cala Twoja dzisiejsza twórczość z mieszanymi
    uczuciami...
    Znany działacz wspólnoty AA wielce zasłużony, po 20 latach
    abstynencji zapił...
    __________________________________________________________.
    Co z tego ze przeczytales, skoro nic z tego nie kumasz...! :-(
    Poza tym w AA nie ma dzialaczy, sa tylko sluzebni, ale skad ty
    o tym mozesz wiedziec...!?
    Taki "dzialacz wspólnoty AA", o ktorym piszesz, musial miec swoj
    prywatny klub a´la daleh.. - czyli duzo pier-dzielenia, a malo
    sluzby tym, ktorzy jeszcze cierpia... - Uwazaj wiec daleh... zebys
    i ty nie zapil po parunastu latach, bo to ci grozi bankowo, jezeli
    nie zmienisz swego francowatego - jeszcze pijanego - sposobu zycia.
    Nie uzywam tu slowa; "charakter", piszac o tobie, bo na to
    okreslenie trzeba sobie najpierw zasluzyc, czyli potrzeba po prostu
    stac sie najpierw czlowiekiem dla innych... - Co mam na mysli,
    ty dobrze wiesz - daleh...!
    A...
  • daleh 06.02.10, 12:00
    August...
    Taki "dzialacz wspólnoty AA", o ktorym piszesz, musial miec swoj
    prywatny klub a´la daleh..

    --
    To jest zakłamywanie rzeczywistości, co w Twoim przypadku mnie
    nie dziwi...
    Czytałem wypowiedzi ludzi z rożnych wspólnot z Łodzi
    i wszyscy z szacunkiem wypowiadali się o człowieku,
    ale to się kłoci z Twoim oderwanym od rzeczywistosci,
    obrazem otaczającego Cie świata...
    Tyle w temacie, ponieważ jakakolwiek dyskusja z Toba
    nie ma sensu...
    Uważaj tylko aby w Twoja głowę, znajdująca się w chmurach,
    nie przypieprzył samolot...

    www.komudzwonia.pl/
  • daleh 05.02.10, 17:46
    aaugustw napisał:

    > deoand napisał:
    >
    > > Cytuje daleh
    > > Dlatego dziś trzeba żyć tak, aby każdy dzień utwierdzal nas
    > > w przekonaniu, ze odnaleźliśmy właściwą drogę, swoja drogę...
    > - - -
    > > Oczywiście zgoda bez sprzeciwu ale niestety do tej strefy
    > > dichowej w alkoholiźmie dołacza się fizycznośc uzależnienia czyli
    > > nagle wystepuje głod alkoholu i nawet po 5 -10 20 latach
    > abstynencji alko siega po kieliszek ...
    > ______________________________________________.
    > Ta prorocza przepowiednia pasowaloby i do mnie,
    > gdybym tak zyl jak on (lub myslal, jak ty...!).
    > A...


    --
    To fakt, bo ty nie żyjesz w pełnym tego słowa znaczeniu,
    a na temat myślenia, to już się nie wypowiem...

    www.komudzwonia.pl/
  • ela_102 05.02.10, 17:22
    w alkoholiźmie dołacza się fizycznośc uzależnienia czyli
    nagle wystepuje głod alkoholu i nawet po 5 -10 20 latach abstynencji
    alko siega po kieliszek ...


    Gdyby głód alkoholu był jedynym powodem powrotu do picia, to żaden alkoholik nie
    przestałby pic trwale.
    Obowiązkiem alkoholika wręcz jest mieć głód.
    Szkolony alkoholik wie, że to dla niego znak, aby stał się bardziej na siebie
    czujny, bo oto dzieje się w jego życiu coś trudnego, co w normalnym pijackim
    czasie by zapił.
    Głód ma 16 objawów i tylko jeden dotyczy samej chęci wypicia.
    Szkolony alkoholik potrafi rozpoznawać każdy symptom i ma na niego swój własny,
    wypracowany sposób.
    im dalej w trzeźwość tym mniej trzeba zwracać na to uwagę,
    Sprawa się utrwala i zajmuje miejsce ongiś chorych nawyków.
    Dla mnie głód to nie podwód aby się napić, ale aby spojrzeć - Co się ze mną
    dzieje. Czyniąc regularnie pewne czynności z tytułu swojej choroby, chronię się
    w sposób skuteczny przed najniebezpieczniejszym dla alkoholika NAWROTEM.
    Naprawdę dziś musiałabym bardzo się postarać (czytaj zaniedbać)aby do nawrotu
    dopuścić, a aby zapić musiałabym oszaleć.

    Rozmawiałam z ludźmi, którzy zapili nieraz.
    Żaden z nich nie stwierdził, że nie wie jak do tego doszło.
    Doskonale wie jak i wie, że właśnie tego chciał.
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • aaugustw 05.02.10, 16:25
    daleh napisal o sobie:
    > ...Podkreślanie jakim to bylem kawal ch..a, a jakim to dziś
    stałem sie wspaniałym człowiekiem, nie znajdzie zrozumienia
    poza mityngiem AA...
    _______________________________.
    Dlaczego w czasie przeszlym...!?
    Dowody pomocy innym, jakie dales klasyfikuja cie w czas terazn.!
    A...
  • daleh 05.02.10, 17:40
    aaugustw napisał:

    > daleh napisal o sobie:
    > > ...Podkreślanie jakim to bylem kawal ch..a, a jakim to dziś
    > stałem sie wspaniałym człowiekiem, nie znajdzie zrozumienia
    > poza mityngiem AA...
    > _______________________________.
    > Dlaczego w czasie przeszlym...!?
    > Dowody pomocy innym, jakie dales klasyfikuja cie w czas terazn.!
    > A...


    --
    Nawet nie pomyślałem o Tobie pisząc ten post,
    ale Ty należysz niestety do ludzi o tego typu zachowaniach,
    którzy zamienili knajpę na mityng, te same głodne kawałki,
    tyle ze w czasie przeszłym, podobne towarzystwo tyle, ze trzeźwe...
    Wydaje Ci sie, ze zbawiasz świat ta niekończącą się opowieścią,
    a w rzeczywistości, to przede wszystkim Tobie jest niezbędne,
    abyś nie wrócił do chlania...
    Poza tym, ze jesteś trzeźwy, co w sobie zmieniłeś...
    Pozostałeś zarozumiałym bufonem ze swoim JA AUGUST ,
    chamskim błaznem, który w normalnym towarzystwie jest nikim...



    www.komudzwonia.pl/
  • ela_102 05.02.10, 11:25
    Nigdy ela nie znajdziesz miejsca wśród normalnych ludzi bo wtedy gdy menelsko
    piłas sama sie eliminowałas i dystansowałas od zwykłych ludzi a jak akurat
    przestałas pić to twoje zadufanie oraz powtarzanie ja alkoholiczka tez ciebie
    eliminuje z normalnego towarzystwa ...


    dlatego piszę, ześ głupi jak BUT(!)
    Skąd być wiedział, że jestem alkoholiczką, gdybym o tym nie pisała?
    Dlaczego więc to robię?
    Żeby takie cymbały jak Ty z czasem w ogóle nie miały PRAWA głosu w temacie.
    Chciałbyś mieć tylu znajomych co ja z tzw. Normalnego Świata i pisałam nie raz
    NIKT z nich mnie NIGDY nie opuścił.
    Tobie się nawet takie znajomości nie śniły.
    Alkoholizm tylko zwiększył grono cudownych osób.
    Bo ja większość alkoholików za takich właśnie uważam, łącznie z moimi rodzicami
    i bratem.
    Masz świadomość z kim np. piła i kim się otaczała Lisa Minnelli?
    Ona głośno mówi o swoich uzależnieniach. Nie pretenduje do jej poziomu, ale
    spróbuj napisać o jej menelstwie?
    Trudno pić z Menelami kiedy alkoholizm kobiety zamyka się w czterech ścianach.

    Nigdzie, prze nigdzie nie mógłbyś pisać swoich nienawistnych postów.
    Tylko tutaj.
    W moich oczach jesteś Skończony jak człowiek.
    Żwykły z Ciebie dupek.

    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • ela_102 05.02.10, 12:06
    ja też ma refleksję do Twojej Deo twórczości, pomijając radość jaka czuję, że
    nie ma w moim świecie ludzi tak myślących jak Ty. Ciekawostka, stanowisz jednak
    jakiś ewenement społeczny, aż strach pomyśleć jaką NORMALNOŚCIĄ się otaczasz.
    tfuj...

    Kiedy pracowała w szpitala, ileś lat temu, na bloku operacyjnym zatrudniono
    pielęgniarza - Edka - Niezłe grzała. Ale wiele można było od niego wyciągnąć A
    to o grafiku operacji, a to o składzie lekarskim, a to o przebiegu samej
    operacji - kiedy operowano kogoś bliskiego. facet nauczył się wielu fachowych
    terminów. Używał żargonu medycznego w sposób perfekcyjny wręcz. Nie dziwiło
    mnie, że czasem imponował w pewnych kręgach wiedzą (wśród panienek zwłaszcza) i
    PODAWAŁ się za ANESTEZJOLOGA. Wiele babeczek w ten sposób wyrwał...
    Tak refleksja na Twój temat, w związku z tym co o sobie mówisz Deo.
    Kto Cię wyśle na szkolenie, kiedy nie ma do czego się dokształcać.
    Żadna osoba pracują z uzależnionymi, którą ja znam, nie mogłaby wykazywać się
    takim NICZYM jak ty w interesującej nas kwestii.
    No chyba, że pielęgniarz chcący się dowartościować.
    Powiem, że mnie twoja postawa nie brzydzi, co najwyżej BAWI:_)
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • ela_102 05.02.10, 13:14
    Deo leczy pijaków na detoxie

    Konieczne sprostowanie do spraw istotnych.
    Reszta to bzdety chorej łepetyny, ale dzięki nim rozumiem, co deo ma na myśli
    mówiąc o Menelstwie i niezdolności do funkcjonowania w normalnym świecie. Trudno
    odnaleźć się tam gdzie się NIGDY nie było.
    a teraz do rzeczy.
    na detoksie nie LECZY się alkoholików.
    Zastanawia mnie co takiego czyni im deo, że 5000 osób wraca tam ponownie???????
    ja na detoskie nie byłam. Może dlatego nie pije:-)
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • deoand 05.02.10, 13:42
    Życie alkoholika zaczyna sie i kończy na detoksie o czym mniej
    więcej mówi wolf byc może nawet i niezamierzenie , który
    alkoholikiem chyba jest ....

    Pokój to przerwa między wojnami jak mawiaja generałowie a
    abstynencja to przerwa między ciagami alkoholowymi jak mawiać winni
    i często mówią prawdziwi alkoholicy ...

    Pamiętaj ela cudów nie ma wars wita was a detoks czeka na was !!

    Ela - ja nie wiem kto jest kim bo nikogo nie znam ale werbalnie to
    głupka możesz sobie robic z nieswiadomych dziewczynek lub
    chłopaczków z dobrych domów chwalac się potem mistrzostwem w
    manipulacji alkoholiczki ... litr wódki z dziesięc piw przez iles
    tam miesiecy i zero objawów ani nietrzeźwości ani abstynencyjnych i
    spoko wychodzisz nez niczego na prosta po przyjsciu na miting AA ..

    Takie bajki to do augusta a nie do mnie ...

    Dawno byś zdychała na psychiatrii !!!!!!!!!!!!

    ale każdemu wolno spiewac więc i każdej kobiecie wolno mówić o
    alkoholiźmie !!!!!


    Muzycy aktorzy - wiadomo , że piją i albo się stoczą i zejda z tego
    swiata jak chocby różne Hendrixy albo przestana jak Hołdys / sam o
    tym mówił / i uratuja życie ..

    Do wolfa - alkoholizm jest tak prosta choroba / jeśli w ogóle jest
    choroba / , że wystarczą w jego leczeniu 2 słowa - Nie piję ale
    ponieważ nikt ich nie rozumie to trzeba gadać i gadać i gadać co
    czynię przez prawie 20 lat ...
    aż w końcu sam sie uzależnię / uzależniłem od netu itd między nami
    nałogowcami hahahahaha


    pzdr deoand

  • ela_102 05.02.10, 13:56
    Dawno byś zdychała na psychiatrii !!!!!!!!!!!!

    Oczywiście jedyne co może przyjść do głowy takiemu zakompleksionemu Edziowi to
    NIE WIERZYĆ, podważać.
    Widzisz widać dużo osób mnie kochało, bo aby nie zwariować wystarczyła miłość i
    modlitwa przyjaciół. A nie detoks, mityng czy nawet terapia, to było znacznie
    później.
    Trzeba być silną jednostką aby objawy odstawienne przeżyć na "żywca".
    Mojej mamie ta sztuczka też się udała. deo.

    Powiem Ci jeszcze raz.
    Dla mnie Ty ani autorytet, ani facet, ani nawet ktoś ma coś do powiedzenia, więc
    daruj już sobie pisania do mnie.
    Poczytaj trochę na ten temat w książkach i będziesz wiedział więcej, oczywiście
    jak chcesz zabierać głos.
    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein
  • ela_102 05.02.10, 14:02
    Podrukowałam sobie Twoje "mądrości" około alkoholowe i dam jutro poczytać
    kumplowi Instruktorowi Terapii Uzależnień na zebraniu Stowarzyszenia
    działającego na rzecz Rodzin z Problemem Alkoholowym.
    Staniesz się sławniejszą niż dotychczas "maskotką - głupotką"

    --
    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
    nie jestem pewien" - Albert Einstein