Dodaj do ulubionych

choroba alkoholowa POMÓŻCIE

IP: *.ampr.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.04, 19:39
Mój tata jest nałogowym alkoholikiem. 10 lat temu rzucił picie. rok temu miał
zawał serca i rzucił papierosy. Miesiąc temu upił się. Byłam zrozpaczona a
moja mama jeszcze bardziej, poprosiłam go żeby nie pił bo nic innego nie
mogłam zrobić. Od tej pory kilka razy wypił piwo nie przyznając się i
zaprzeczając choć osoby która to przeszła nie oszuka się tak łatwo. Dzisiaj
były to 4 piwa twierdzi że lekarz zalecił mu bo on żyje w wielkim stresie. On
twierdzi że umie nad tym zapanować. Wiele czasu dzisiaj rozmawiałyśmy z nim
lub tylko ja mówiłam a on słuchał. Nie wiem co zrobić, co o tym myśleć , czy
jest jakaś rada, czy coś JA mogę zrobić?
Edytor zaawansowany
  • wojtech451 08.02.04, 20:53
    Musi być jakaś przyczyna, która spowodowała nawrót choroby. Poznanie jej byłoby
    punktem zwrotnym. Wiedziałabyś DLACZEGO!
    Znając przyczynę można leczyć skutek.
    Uważam, ze absolutnie nie możesz go zostawić samego z problemem bo nie da sobie
    sam rady i "popłynie". Jesteś mu potrzebna. Ale Ty go słuchaj a nie ..."tylko
    ja mówiłam a on słuchał". Z tym, że nie moze to być pomoc "na siłę". Musisz to
    zrobić delikatnie aby nie wywrzeć skutku odwrotnego do zamierzonego

    --
    Jutro to dziś
    tyle że jutro...
  • 4friday 08.02.04, 21:14
    Ja zas uwazam, ze nie ma znaczenia przyczyna. A tym bardziej - Ty nie musisz
    zastanawiac sie - DLACZEGO? Niekoniecznie - znajac przyczyne - mozna leczyc
    skutek, jak podaje moj Przedmowca. Wrecz przeciwnie, powiem, leczenie skutku to
    tylko dzialanie ambulatoryjne. "Mozesz zatamowac krwotok, uciskajac...".
    Nie tyle masz sie zastanawiac - dlaczego - ile - jak pomoc. A na pewno nie -
    doraznie. Twoj Ojciec jest, i - do konca zycia - bedzie chorym na alkoholizm.
    To wlasnie taka choroba, ktora Jemu ogranicza pole definiowania rzeczywistosci,
    ale i taka, ktora odbiera wladze nad wlasna wola. Twoja/Wasza /i Twojej Mamy?/
    pomoc - to spokojny, skuteczny i nieustepliwy nadzor. Nad tym, jak sie Ojciec
    czuje, kiedy wreszcie wybierze sie do osrodka terapeutycznego, czy nie trzeba
    Go tam zawiezc, a moze trzeba umowic termin wizyty u terapeuty? I tyle, i az
    tak wiele. Zapewne - jestes Mu potrzebna, ale lepiej, by to nie
    znaczylo: "pociagne Cie do Mojego dna".
    Ale moze ja sie nie znam - tak do konca? Niemniej jednak - nie zgadzam sie we
    wrobienie kogokolwiek, w tym wypadku - Ciebie - w role Dobrej Ofiarnej
    Owieczki. A - co za tym idzie - nie podoba mi sie koniecznosc rozpostarcia
    parasola ochronnego nad "pacjentem" /tym razem to Twoj Ojciec, a moze to byc
    Moj Syn, Maz, Twoj Brat, Matka???/. Duzo - nie tyle cierpliwosci, co
    konsekwencji w dzialaniu zycze. 4F.
  • Gość: kubek IP: 195.177.196.* 09.02.04, 09:07
    wojciech cóż jakoś nie przemawia do mnie to poznawanie "dlaczego" i pomaganie -
    bo w zasadzie w czym ? no tak bądź przy nim i ? i co dalej - córka nie jest
    ani psychologiem ani terapeutą i to bycie i poznawanie w tym przypadku jeśli
    będzie pił dalej prowadzić będzie tylko do pogłębiania w niej poczucia
    winy...to alkoholik i nie córka powinna go leczyć - tym bardziej że z postu
    można wnioskować że to było niepicie po prostu ze strachu...tak też można tyle
    że na pewien czas....jedyna rada to udanie się po pomoc do tych którzy znają i
    umieją sobie z chorobą poradzić a nie wymaganie od córki by walczyła z
    problemem ojca
    to tyle pozdrawiam
  • kraxa 23.08.04, 16:27
    wojtech451 napisał:

    > Musi być jakaś przyczyna, która spowodowała nawrót choroby. Poznanie jej
    byłoby
    >
    > punktem zwrotnym. Wiedziałabyś DLACZEGO!
    >
    Wojtku, nie zgadzam się, alkohol nie ptrzebuje Przyczyn, on nie jest skutkiem.
    ALKOHOL JEST ZAWSZE PRZYCZYNĄ. on po prostu nie był zdrwoy, był słaby, potknął
    się, przez 10 lat był tylko niepijącym. Pozwolił swojej czujności zasnąć,
    poczuł sie za pewnie. Musi rozpocząc cały proces zdrowienia od nowa. I córka mu
    w tym nie pomoże, a dawanie jej rad typu:poznaj przyczynę, to kierowanie jej
    myslenia ponownie na tor współuzależnienia. to nie jet moim zdaniem dobra rada.
  • Gość: Do Wojciecha 451 IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 28.08.04, 21:48
    Abslotutnie nie!!!!!!!!!! Nie pyta sie Dlaczego-!!!!!!!!! Bo wysłuchujesz
    wyłącznie racjonalizacji!! Pije, bo zona niedobra, bo w pracy kiepsko, bo
    rodzice nie kochali etc, etc!!!!!! a to nieprawda!!!!!!! Powód zawsze się
    znajdzie!!! I na litośc boska! Nie wcinajmy dziewczyny we współuzaleznienie!
    Choc jesli pyta, jak mu pomóc, to już jest!!!!!!!!!!
    n atym polega choroba alkoholowa: że bywaja i nawroty. Bo alkoholikiem jest
    się już na zawsze. Mozna co jedyne być trzeźwym, ale zawsze alkoholikiem!!!!!!!!
    To choroba, a nie kwestia silnej woli i chęci!!!!!!!!!
  • Gość: smutna IP: *.ampr.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.04, 21:03
    Dzięki za odpowiedź, jeżeli chodzi o rozmowę z nim to również rozmawialiśmy ja
    spokojnie on jest nerwowy ale ja byłam opanowana ale po jakimś czasie
    powiedział że nie ma już więcej i czym rozmawiać po prostu nie będzie już pił
    ale było to raczej mało przekonujące i po prostu mówiłam mu że jego kocham ale
    tego nie jestem przeżyc jeszcze raz i jaka byłam z niego dumna wcześniej...
    Stresów on ma wiele ale nie da się ich wyeliminować: praca, śmierć jego mamy w
    pażdzierniku choć nie byli bardzo związani, sprzedaż jej domu i największy
    budowa nowego domu obecnie-jego marzenie. On chce żyć i jak mówi pocieszyć się
    jeszcze życiem i pomieszkać w nowym domu.
  • wojtech451 08.02.04, 21:12
    Gość portalu: smutna napisał(a):

    >........ ale
    > tego nie jestem przeżyc jeszcze raz i jaka byłam z niego dumna wcześniej...

    Absolutnie nie możesz mówić o tym w czasie przeszłym!!! Jest tylko człowiekiem
    i jak każdy ma wzloty i upadki. Znajdź siły i pomóż mu. Wierzę, że chcesz i
    potrafisz.
    Mnie bardzo pomogła miłość córki.


    --
    Jutro to dziś
    tyle że jutro...
  • Gość: smutna IP: *.ampr.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.04, 21:22
    Najgorsze jest to że nie wiadomo co zrobić i kiedy oraz ten brak stabilizacji
    który w jednej chwili jest w stanie tak wiele zmienić. Nie wiem jakie słowa są
    najskuteczniejsze w takim przypadku rozmawiając z nim.
  • hepik1 08.02.04, 21:39
    Jeśli nie pił dziesięć lat będąc alkoholikiem,to chyba robił coś ,było coś ,co
    mu w tym pomagało.Być może zapomniał co to było?Może trzeba sobie o tym
    przypomnieć?I wrócić do tego wypróbowanego sposobu,który pomógł kiedyś i
    pozwalał nie pić przez dziesięć lat?Bo znowu wydaje się,że nie ważna jest
    przyczyna -dręczenie się pytaniem dlaczego?Bo to już się stało.Ważne co zrobić
    by mogło byc najpier pierwsze 24 godziny a potem następne ,i jeszcze jedne.O
    koszmarach picia można szybko zapomnieć.Są miejsca gdzie pamięć o nich wraca.I
    one pomagają w utrzymaniu trzeźwości na przyszłość.
    --
    " Nie wolno tracić nadziei dopóki człowiek żyje z człowiekiem"
  • kleofas11 08.02.04, 21:46
    Czy nie warto by było pójść do poradni ( z tym człowiekiem lub bez )? Moim
    zdaniem jak najszybciej. Nic to nie zaszkodzi a pomóc może znacząco.
  • Gość: stachu34 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.04, 23:07
    Napisałaś że 10 lat temu rzucił picie.Nic nie podałaś czy w okresie tych 10
    lat cokolwiek zrobił,aby utrwalić swoją abstynencję...Z dalszej części twojego
    postu wynika że nic!!!I to jest przyczyna,może jedna z przyczyn.
    Samo zaprzestanie picia jest zbyt małym kroczkiem do trzeźwości i wcale jej
    nie oznacza.
    Przed rokiem dotknął Twojego Tatę zawał serca...Dobrze,że rzucił palenie.W
    moim odczuciu to jest obawa o dalsze własne zdrowie,a w konsekwencji zapewne i
    życie. Stres z tym związany jest zapewne przyczyną powrotu do picia.Ojcu
    potrzebna była pomoc psychologa w trakcie rekonwalescencji po zawale.Myślę że
    przedewszystkim na tym powinniście się teraz skoncentrować,a nawrót choroby
    alkoholowej sam ustąpi.Pozdrówka
  • caro.jaro 08.02.04, 23:26
    Mogę powiedzieć tylko tyle, że bardzo Ci współczuję, bo tu nigdy nie wiadomo co
    robić. Bo terapeuci zalecają twardą linię, ale wiem, że ktoś, jak Twój ojciec
    (przy wielkich podobieństwach to jednak bardzo zróżnicowana choroba), może
    chcieć przez chwilę popić, żeby sobie ulżyć albo wyrwać się z poczucia, że
    spełnia czyjeś oczekiwania, i potem znowu nagle odstawić alkohol. Ale niewielu
    udaje się odstawić. Z tym, że jest tu jeszcze niepokojąca bariera - Ty i mama.
    Bariera, która powinna odstraszać. Jeśli pije przy Was, albo tak, że możecie to
    wyczuć, i zaprzecza, to może to być nawrót choroby, a wtedy to walcie do
    mądrych osób, np. do Woronowicza lub Ewy Woydyłło na Sobieskiego w Warszawie, w
    Oddziale Terapii Uzależnień - oni radzą nie tylko chorym na alkoholizm, ale i
    rodzinom. Zwłaszcza Woydyłło - mistrzyni. Bo przećwiczyła na sobie i jest
    bardzo mądra. Rzecz ważna - radzą twardo postępować z młodymi narkomanami,
    wręcz usuwać ich z domu. Moja koleżanka usunęła córkę i córka popełniła
    samobójstwo. Dlatego to mówię, bo ważna jest jedna tylko wiedza -nie ma recept.
    I trzeba zaufać specom, choć - jak sądzę - do granicy strachu o bezpieczeństwo
    bliskich chorych. Ja na Twoim miejscu zrobiłbym wszystko,żeby pogadać z
    Woydyłło. Ona ma recepty. Trudne, osobiście angażujące, ale czasami skuteczne.
    Po raz pierwszy biorę udział w forum - tylko dlatego, że czuję, że możesz tego
    nie wiedzieć. A ja wiem, stąd i zowąd. Mówię to ze wstydem, nie z dumą. Bardzo
    podziwiam za to, że szukasz, pytasz.
  • wojtech451 09.02.04, 08:26
    caro.jaro napisał:
    > walcie do
    > mądrych osób, np. do Woronowicza lub Ewy Woydyłło na Sobieskiego w Warszawie,
    w Oddziale Terapii Uzależnień - oni radzą nie tylko chorym na alkoholizm, ale i
    > rodzinom. Zwłaszcza Woydyłło - mistrzyni. Bo przećwiczyła na sobie i jest
    > bardzo mądra. Rzecz ważna - radzą twardo postępować z młodymi narkomanami,
    > wręcz usuwać ich z domu. Moja koleżanka usunęła córkę i córka popełniła
    > samobójstwo.
    > ...żeby pogadać z
    > Woydyłło. Ona ma recepty. Trudne, osobiście angażujące, ale czasami
    skuteczne.


    Faktycznie - recepta była bardzo skuteczna. Wyeliminowała problem raz na zawsze!

    --
    Jutro to dziś
    tyle że jutro...
  • Gość: jerzy IP: 195.187.99.* 09.02.04, 09:46
    Niech idzie na mityng AA.
    A tak na marginesie - czy przez te 10 lat był na mityngu AA i czy w ogóle wie
    co to jest. {ja myślę, że nie był i że nie wie co to jest]Bo jak jak nie to mu
    się przez te 10 lat nazbierało emocji, stresów, złości - stąd zapewne zawał.
    Samo niepicie to pestka. Ty mu możesz pomóc tylko w ten sposób, że go namówisz
    na ten mityng. I na terapię w Osrodku leczenia uzależnień.
    Inaczej może być słabo z nim. Nie zamieszka w tym domu - nie zdąży.
  • Gość: smutna IP: *.ampr.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.04, 10:09
    Na mitingu nigdy nie był i to jest problem bo 10 lat temu nie chciał .
    powiedział że sam sobie poradzi. Wówczas znalazł siłę bo został zwolniony z
    pracy za picie a jest bardzo ambitną osobą. Muszę też dodać, że nie lubi jak
    się jemu narzuca coś.
    Dzisiaj jest pierwszy dzień sądzę, że będzie dobrze ale bardziej obawiam się o
    następne gdy już zapomni trochę o rozmowie i znowu zacznie go coś namawiać
    wewnątrz i tłumaczyć że przecięż jedno piwko to nic złego.
  • Gość: kubek IP: *.ld.euro-net.pl 09.02.04, 15:40
    jeszcze raz powtórzę to o czym pisałem wyżej - nie Twoją rolą jest słuchanie
    żalów i uświadamianie ojca jak też poznawanie przyczyn czemu teraz a nie
    wcześniej czy później zaczął znowu pić - nie jesteś ani terapeutą ani
    psychologiem czy psychiatrą... jeśli jest alkoholikiem (a jest nim jak mi się
    wydaje) możesz jedynie wskazać drogę - by udał się do ludzi którzy znają bądź
    żyją i radzą sobie ze swoim uzależnieniem...do tej pory jak piszesz przez te
    10 lat jechał na ambicji i zaciśniętej...co musiało się skończyć tak jak się
    skończyło...
    pozdrawiam
  • wojtech451 09.02.04, 18:34
    Gość portalu: kubek napisał(a):

    > jeszcze raz powtórzę to o czym pisałem wyżej - nie Twoją rolą jest słuchanie
    > żalów i uświadamianie ojca jak też poznawanie przyczyn czemu teraz a nie
    > wcześniej czy później zaczął znowu pić - nie jesteś ani terapeutą ani
    > psychologiem czy psychiatrą...

    Ale jest CÓRKĄ której zależy na ojcu, najbliższym człowiekiem, jej wsparcie
    jest mu zwłaszcza w obecnej sytuacji bardzo potrzebne!!!
    I często jako najbliższy człowiek moze zdziałać więcej niż niejeden terapeuta.
    Przeciez alkoholizm to choroba uczuć.

    >...co musiało się skończyć tak jak się skończyło...

    A może wyolbrzymiamy problem, może na tych 4 piwach się skończy i następne 10
    lat będzie spokój? Oby!

    --
    Jutro to dziś
    tyle że jutro...
  • Gość: smutna IP: *.ampr.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.04, 22:40
    dzisiejszy dzien był dniem sukcesu- trzeźwości. Pomimo,że wiem że jest on
    spięty- walczy. jest ok.dzwoniłam dzisiaj żeby dowiedzieć się gdzie się udać,
    ale nie rozmawialiśmy na ten temat. Najmniejsza próba nawiązania do
    wczorajszych wydarzeń jest szybko zbywana. Postanawiam czekać i dawać mu do
    zrozumienia że jestem przy nim. On jest bardzo upartą osobą , a przecież na
    siłę nie zaprowadzę go na meeting a nawet jeśli to on musi chcieć słuchać,
    mówić i brać w nim udział. Staram się wierzyć w niego, że znajdzie w sobie tą
    siłę by zdać sobie sprawę co jest najlepszym rozwiązaniem- nigdy więcej
    alkoholu. To przecież zabija nie tylko jego, ale też ludzi mu bliskich,
    zaufanie, wiare, szczęście, spokój...........
  • jklepacz 10.02.04, 01:55
    twój tata musi sam wiedzieć dlaczego nie pije !!
    a może chce pić??
    jeden czy dwa dni abstynencji to jescze nie sukces
    a gdy spróbuje odpowiedziec sobie na to pytanie pić czy żyć ?
    to będzie wiedział że abstynencja i trzeżwosc
    wyjdą jemu na dobre
    pozdrawiam
    Jutro tez jest dzien trzexwego alkoholika

    --
    jareq
  • Gość: kubek IP: *.ld.euro-net.pl 10.02.04, 07:55
    Ale jest CÓRKĄ której zależy na ojcu, najbliższym człowiekiem, jej wsparcie
    jest mu zwłaszcza w obecnej sytuacji bardzo potrzebne!!!
    I często jako najbliższy człowiek moze zdziałać więcej niż niejeden terapeuta.
    Przeciez alkoholizm to choroba uczuć.

    tak to choroba uczuć tyle że - wsparcie w czym ? ojciec nie przejawia chęci do
    leczenia więc w podtrzymywaniu na siłę abstynencji ? nie bardzo wierzę że na
    siłę można , można za to wpędzić się w jeszcze większe poczucie winy co już
    dotyczy córki a będzie się pogłębiało z każdym wypitym przez ojca piwem...


    A może wyolbrzymiamy problem, może na tych 4 piwach się skończy i następne 10
    lat będzie spokój? Oby!

    oj chyba nie bardzo... ale może - tyle że nie znam alkoholika (a znam ich
    sporo) który po dziesięciu latach trzeźwienia "na siłę woli i ambicję" bo nie
    oszukujmy się to było i jest tego rodzaju trzeźwienie zakończyłby na czterech
    czy nawet czterdziestu piwach....smutne ale prawdziwe
    pozdrawiam
  • kleofas11 10.02.04, 08:30
    Masz bardzo dobre intencje ale rzecz widzisz po swojemu, intuicyjnie jakoś.
    Myślenie alkoholika jest inne, chore, chociaż nie wynikające ze złej woli.
    Trzeba, by sięgnął do podstaw, uznał bezsilność wobec alkoholu, poznał bądź
    przypomniał sobie charakter choroby no i wkróce zrozumiał, że trzeba zmieniać
    swój sposób myślenia, popracować nad sobą. Samo odstawienie alkoholu niczego
    nie daje. Naprawdę w tym wszystkim nie chodzi o samo niepicie, bo sytuacja
    kiedyś się powtórzy. Mam odczucie, że Ty z tych podstawowych rzeczy sobie nie
    zdajesz sprawy chociaż chcesz jak najlepiej. Powtórzę więc, że trzeba się
    skontaktować z terapeutą w poradni ( możesz nawet sama pójść ) albo z aowcami,
    którzy też pewnie Cię tam skierują. Szkoda czasu na czekanie aż on sam się
    zdecyduje, bo zaczynasz żyć jego problemem. Nie działaj już po omacku. Pojęcia
    których używasz: "dzień sukcesu-trzeźwości", "on ...walczy" pokazują mi,
    alkoholikowi, że chcesz jak najlepiej ale nie bardzo wiesz jak postępować. To
    nie jest jakaś nietypowa sytuacja. Są zwykłe, sprawdzone sposoby postępowania w
    takich sytuacjach. Pogody ducha!
  • Gość: jerzy IP: 195.187.99.* 10.02.04, 12:55
    Postaw warunek - terapia w ośrodku albo AA albo "JA". Nie dzwoń, nie namiawiaj
    więcej i nie wierz, że znajdzie w SOBIE siłe na "niepicie". Już "znalazł" i
    zawał go dopadł. 10 lat niepicia w "zaparte" - to się tak nazywa to straszne.
    To jego życie, on się zapija, zadbaj o siebie. Jak zadbasz o siebie to może
    przejrzy na oczy, że Cię "traci". Tak naprawdę "traci" w jego chorej wyobraźni.
    Masz jedno życie, swoje własne. Tylko tak możesz mu momóc
  • Gość: smutna IP: *.ampr.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.04, 21:17
    Chciałabym podziękować Wszystkim za wsparcie. Dzisiaj wszystko jest znowu o.k.
    Wiem że wszyscy dobrze radzicie i jeżeli chodzi o mnie to przekonaliście mnie
    do terapi, on niestety jest bardzo zamknięty w sobie. Jeżeli chodzi o mnie to
    za parę miesięcy kończę studia i w związku z tym powiedziałam tacie ( w
    niedzielę), że musi wybrać albo piwo albo ja. Bo wyprowadzam się z domu ale
    wówczas by mnie już nigdy nie zobaczył, bo dla mnie pijany ojciec to tak jak
    bym go nie miała. Ojciec mnie ceni i podziwia. Wiem, że tak jest na pewno. Może
    to wywarło na nim jakiś wpływ.
  • kleofas11 10.02.04, 21:49
    Nie zrozum mnie źle ale ojciec nic nie musi wybierać. To nie na tym polega.
    Twoje ultimatum jest logiczne tylko z Twojego punktu widzenia. Obyś nie była
    zaskoczona, że wybrał w końcu piwo. Nie ma sensu trzeźwienie "dla kogoś", w tym
    przypadku dla Ciebie. Naprawdę to nie tak. Alkoholik trzeźwieje dla siebie a
    przy okazji jego otoczenie ma się lepiej.Jeśli nie chcesz rozmawiać o tym z
    fachowcami co uporczywie sugeruję, to koniecznie poczytaj na ten temat.
    To nie są sprawy intuicji lecz wiedzy, poznania pewnych mechanizmów.
    Jestem trzeźwiejącym alkoholikiem i widzę, że pchasz się w ślepy zaułek.
  • Gość: kubek IP: *.ld.euro-net.pl 11.02.04, 08:05
    cóż i zostaje tylko przyznać rację - i jeszcze jedna uwaga - jeśli ojciec
    wybierze picie NIE ZNACZY ŻE CIĘ NIE KOCHA CZY NIE PODZIWIA... to jest
    choroba - naprawdę sens jest w leczeniu , a nie w stawianiu warunków nie pij
    bo...
    pozdrawiam
  • letek17 11.02.04, 09:49
    Jestem przekonany, że moi poprzednicy maja rację. Nie tędy droga, nie te
    mechanizmy. Już tysiąc razy napisano we tym czy innym forum, że wystosowałaś
    komunikat typu " tato, jak mnie kochasz to przestań kaszleć" ojcu choremu na
    gruźlicę. Wielce prawdopodobne są stwierdzenia, że Ojciec kocha Ciebie i Ojciec
    będzie pił. Dlatego mówi się o uzależnionym myśleniu, systemie iluzji i
    zaprzeczeń oraz o współuzależnieniu. Twoje zachowanie przypomina koncepcje
    wychowania poprzez karanie. Czuję inną obawę, Ojciec pomyśli - nawet ona już
    jest przeciwko mnie, jestem ..............., moje życie już nie ma sensu,
    wszystko nie ma sensu, jak się napiję to jeszcze jakoś mi się chce żyć. To
    bardzo destruktywne myśli. Najlepsze rozwiązania dla laika są w przypadku
    alkoholika rozwiązaniami najgorszymi. Terapeuta pomoże Tobie zrozumieć i poznać
    problem Ojca i Twój. Może wtedy będziesz mogła naprawdę pomóc Ojcu. Mam na imię
    Letek, jestem alkoholikiem, mam dorosłe dzieci. Życzę pogody ducha.
  • Gość: jerzy IP: 195.187.99.* 11.02.04, 09:54
    Wyprowadzka z domu to dobry pomysł. Przynajmniej spokojnie zakończysz swoją
    naukę i nie będziesz patrzyć na jego pijaństwo.
    Jak możesz się wyprowadzić - zrób to. Ale musisz wiedzieć, że jak postanowisz
    to zrobić i zapowiesz ojcu to MUSISZ to zrobić. Konsekwencja.
    Jak on zostanie sam ze swoimi problemami i pijaństwem to może przejrzy
    na "oczy".
    Nikt mu nie poda herbaty, nie ułoży pijanego spać, nie zrobi zakupów, nie da
    obiadu - SAM będzie musiał o to zadbać. A jak się pije to inne czynności [te z
    normnalnego życia] są trudne do realizacji - trudno iść naprutym do sklepu po
    bułkę i mleko - bo lodówka jest całkiem pusta.
    Sam tego doświadczyłem - picia na wyłącznie swoje konto, sam w mieszkaniu,
    zapity i głodny i zdychający i bez jednej suchej bułki [lodówka pusta jak
    prosto z fabryki] - to było straszne i to mnie popchnęło w końcu do AA.
  • herbapekt 11.02.04, 12:09
    Wyprowadzka z domu to dobry pomysł. Przynajmniej spokojnie zakończysz swoją
    > naukę i nie będziesz patrzyć na jego pijaństwo.

    A jak on sie zapije do tego czasu? Potem dziewczyna moze miec wyrzuty
    sumienia, ze jednak ojca zostawila.

    > Nikt mu nie poda herbaty, nie ułoży pijanego spać, nie zrobi zakupów, nie da
    > obiadu - SAM będzie musiał o to zadbać.

    A co wtedy jesli sie nie chce jesc czy pic? Potrzeby takie sa malo istotne i
    czlowiek sie powoli wykancza? Organizm przestaje funkcjonowac coraz wolniej?

    > to było straszne i to mnie popchnęło w końcu do AA.
    tobie sie udalo, gratuluje, ale inni nie musza byc tacy odwazni.

    pozdrawiam,

    problem nadal nie jest do konca rozwiazany
  • Gość: jerzy IP: 195.187.99.* 11.02.04, 15:22
    A niech się zapija.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Robi to na własne konto.
    Co Ty Ją w poczucie winy próbujesz wpakować.?!?!?! Kto Ci dał takie
    upoważnienie??????? Coś taki litościwy - może weź go do siebie. Niech chla u
    Ciebie i podwaj mu tę herbatkę.
    To nie odwaga jest potrzebna W AA do ludzi nie strzelają ani nikogo nie mordują.
    Jak nie rozumiesz problemu alkoholizmu to siedź cicho.
  • herbapekt 11.02.04, 15:48
    > A niech się zapija.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    zapije, poprawka mała.

    Coś taki litościwy - może weź go do siebie. Niech chla u
    > Ciebie i podwaj mu tę herbatkę.
    mam jednego pijaka, nie potrzeba mi wiecej i nie podaje herbatki. bo jestem
    wtedy bardziej niz zla.

    > To nie odwaga jest potrzebna W AA do ludzi nie strzelają ani nikogo nie
    mordują
    Ale ja na sile swojego pijaka nie wezme do AA.

    > Jak nie rozumiesz problemu alkoholizmu to siedź cicho
    moze i nie rozumiem, bo wczesniej nie mialam tego typu problemu.

    wczoraj zalozylam tu watek dziecko alkoholika/iczki, ale nikt nie umie mi
    pomoc wiec dolaczylam do was.
    tez chce sie wyprowadzic. ale boje sie ze sie zapije na smierc. a to jedyna
    bliska mi osoba. nie moge jej chyba zostawic samej sobie. to nie jest takie
    latwe. wyprowadzajac sie z domu pewnie to bedzie jak odwrocenie sie tylkiem do
    problemu. sama nie wiem co poczac. ona do tego pali jednego od drugiego.
    licze sie rowniez z tym ze kiedys sie nie obudzi.
    ALE CHCE JAKOS POMOC! jedynie nie wiem jak...
  • herbapekt 11.02.04, 18:46
    przeczytane, dzieki. ładna forma ;). tylko jedynie chce zeby ktos mi powiedzial
    ze to dziala. ze odwrocenie sie plecami uleczy ją. i jeszcze jedno: jesli
    uleczy czy to moze trwac tak jak w artykule nawet ok.3 lat?
    pan jerzy bodajze, ktory tak na mnie naskoczyl powie mi jak to bylo?

    dzieki hepik. bardzo mi to na psyche podzialalo. zmieniam zdanie,wyprowadze sie
    tak szybko jak mi sie uda. jesli znasz sie na tym lepiej niz ja bardzo chetnie
    nawiaze jakis kontakt

  • Gość: kubek IP: *.ld.euro-net.pl 11.02.04, 18:54
    hmmm czy chcesz aby Ci ktoś powiedział że to działa ? cóż działa napewno ale
    nikt nie da zapewnienia że w Twoim przypadku zadziała....może tak , a może nie :
    ( - czy wystarczy trzy lata ? u mnie wystarczył rok - tylko tyle albo aż tyle -
    z tym że wylądowałem w szpitalu po atakach padaczki z wagą troszkę większego
    koguta - cóż przez ten rok nikt mi nie pomagał , ile łez i złych słów zostało
    wtedy przezemnie wypowiedzianych w stosunku do najbliższych lepiej nie mówić -
    z tym że na dziś jestem im bardzo wdzięczny...
    pozdr...
  • herbapekt 11.02.04, 19:12
    o rany, dzieki coraz lepiej sie czuje i ciesze sie ze Tobie sie udalo. kubku,
    czy Ciebie tez zostawili tak jak ja chce mame?, czy po prostu sie od Ciebie
    odwrocili? Bo ciekawi mnie kto pierwszy powiedzial: "To rozwiazanie bylo
    najlepsze, bo sie udalo." I czy jest juz u Ciebie tak jak "przed"?
  • hepik1 11.02.04, 19:52
    jerzy już tak ma,jest bardzo radykalny i stanowczy,zresztą każdy ma troche
    inaczej,letek np to uosobienie spokoju,kubek rozwagi i tak u każdego cos dobrego
    można by znaleźć,mnie się wiekszość rozmówców forumowych bało-takie dostawałem
    zwroty:)każdy jednak swoje przeżył i teraz nie pije,czyli tak to działa, a
    jeśli pomogło innym czemu nie ma pomóc mamie?zobacz jeszcze na forum
    alkoholizm.akcjasos.pl tam też znajdziesz ciekawe wątki poświęcone DDA,pozdr
    --
    " Nie wolno tracić nadziei dopóki człowiek żyje z człowiekiem"
  • hepik1 11.02.04, 20:25
    A może jeszcze taki wątek,bo to i tak Ty będziesz musiała podjąć decyzję:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=7197855
    --
    " Nie wolno tracić nadziei dopóki człowiek żyje z człowiekiem"
  • Gość: kubek IP: *.ld.euro-net.pl 12.02.04, 08:44
    cóż czy się odwrócili ? - tak - bo ile można wierzyć zapewnieniom że już "nigdy
    w życiu" co miało miejsce prawie zawsze po kolejnym odtruciu i trwało całe
    lata...w pewnym momencie zostałem namówiony na "leczenie" u "znanego"
    psychiatry od alkoholizmu co poskutkowało kolejnym uzależnieniem (dołożyłem do
    alkoholu leki psychotropowe) i stratą dość sporej gotówki...
    kto pierszy powiedział ? cóż tego nie wiem - wiem że w pewnym momencie (po moim
    kolejnym wyczynie...) zostałem sam - dosłownie - moje układy rodzinne i tak nie
    były najlepsze...
    i dałem radę pożyć tak przez rok - i lepiej żebym tego roku nie opisywał...ale
    na wtedy o czym myślałem ? hmmm jaki ja biedny byłem , opuszczony jak oni mi to
    mogli zrobić ? i skończyło się jak się skończyć musiało czyli szpitalem i
    kolejną terapią (to była moja trzecia - tyle że tym razem zamkniętą - i tego
    jak się okazało mi było trzeba - troszkę czasu mineło już od tej pory - na dziś
    mieszkamy razem (znowu) i chyba nawet zostaniemy razem :)
    pozdrawiam
  • kraxa 23.08.04, 16:46
    herbapekt napisała:

    > przeczytane, dzieki. ładna forma ;). tylko jedynie chce zeby ktos mi
    powiedzial
    >
    > ze to dziala. ze odwrocenie sie plecami uleczy ją. i jeszcze jedno: jesli
    > uleczy czy to moze trwac tak jak w artykule nawet ok.3 lat?
    >

    Nikt Ci nie daje gwarancji, nic nie zrozumiałaś, przestań uzależniać jej picie,
    lub nie picie od tego co TY robisz. To może trwac całe zycie, a ona może się
    nawet zapije, ale Ty juz będziesz od tego daleko.
  • kraxa 23.08.04, 16:44
    herbapekt napisała:


    >
    tez chce sie wyprowadzic. ale boje sie ze sie zapije na smierc. a to jedyna
    > bliska mi osoba. nie moge jej chyba zostawic samej sobie. to nie jest takie
    > latwe. wyprowadzajac sie z domu pewnie to bedzie jak odwrocenie sie tylkiem
    do
    > problemu. sama nie wiem co poczac. ona do tego pali jednego od drugiego.
    > licze sie rowniez z tym ze kiedys sie nie obudzi.
    > ALE CHCE JAKOS POMOC! jedynie nie wiem jak...

    A ty jestes dla alkoholika jedyna bliską osobą, czy to go stopuje przed piciem,
    nie, nie i jeszcze raz nie. jesteś DDA, potrzebana Ci terapia, żeby wyzwolić
    się z poczucia odpowiedzialności, za odwrócenie sie tylkiem. Zamierzasz w imię
    miłości do alkoholika dac się wykończyć. Jeśli tylko masz taką TECHNICZNĄ
    mozliwośc to go zostaw. Niech robi co chce, uważasz, że on miał prawo zmarnować
    Ci zycie, a Ty masz tkwić w popkłonie przed wódą, która od dawna rzadzi i Twoim
    życiem, chociaż TY NIE PIJESZ. Ja tez jestem DDA, przerabiałam to u siebie
    miliony razy. Dla alkoholika twoja troska to tylko dowód na to, że można Cię
    bedzie jeszcze raz zamanipulowac i wyżebrac Twą litość.
  • Gość: jerzy IP: 195.187.99.* 12.02.04, 09:10
    hepik ma rację. jestem radykalny i stanowczy a być może ortodoksyjny w
    podejściu do alkoholizmu. Za dużo straciłem.
    Podobnie jak kubek - ja zostałem z domu praktycznie wyrzucony - przeklinałem
    matkę i ojca, że "mi to zrobili - wyrzucili!". Teraz jestem im wdzięczny.
    Uratowali mi moje życie. Nie piję 13 lat, leczę się od lat 13 - skutecznie,
    chodzę na mitingi. Na dodatek mam żonę psychopterapeutę od tych spraw -
    nieustająca terapia. Jak się nasłucham o tragediach ludzi pijących,
    uzależnionych, osobach współuzależnionych, dzieciach z tych rodzin to jestem
    radykalny - być może do przesady.
    Pomożesz ojcu zostawiając go samego - [a możesz jednocześnie czuwać gdzieś z
    boku - jak będzie potrzebował faktycznej pomocy]. On MUSI poczuć, że jego
    alkoholizm to jego sprawa, jego ból serca, jego kac, jego nieprzespane noce,
    jego strach przed ......
    Masz tu tyle wiadomości???????? Może mu to wydrukuj - ten post [cały].
    Załapie, że z nim coś nie tak.
  • herbapekt 12.02.04, 11:19
    bardzo dziekuje za pomoc, naprawde duzo mi to dalo. odezwe sie za jakis czas i
    opisze efekty. jestem w trakcie szukania mieszkania.

    pozdrawiam was mocno i zycze powodzenia!
  • Gość: jerzy IP: 195.187.99.* 13.02.04, 11:56
    Uszy do góry A ja trzymam kciuki [za Ciebie o Twojego Ojca]. jakby co to wal do
    nas na internet. Czy internet masz w domu? Jak tak to może naucz go korzystania.
  • Gość: smutna IP: *.ampr.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.04, 21:58
    Jeżeli chodzi o mnie to jak do tej pory tata nie pił czyli od niedzieli. Na
    chwilę obecną wierzę ,że być morze mój warunek odniesie pozytywny skutek. Ja
    sobie zdaję sprawę,że jeżeli zacznie pić to nie dlatego,że mnie nie kocha. Wiem
    że jest chory, że to jest choroba nieuleczalna. jednak każdy ma tak zwany słaby
    punkt. Nie na każdego to samo działa.Mój ojciec pił przez 18 lat przestał na
    10, w tej chwili przeżywa z pewnością kryzys. Mój szantaż ma rację bytu(może
    bardzo małą tylko dlatego bo nie zrzędzę o tym żeby nie pił a on mi
    odpowiada "na odwal się" że nie będzie, on sobie zdaje sprawę że jest
    alkoholikiem. Ma chwile słabości. On 10 lat temu przestał pić bo wywalili go z
    pracy to jest dla niego sprawą pierwszorzędną, najważniejszą. Dlatego być może
    teraz też się uda. Każdy człowiek jest inny, pokręcony. On jest baaaaardzo
    ambitny. Ja wychowywałąm się w domu z ojcem "czynnym" alkoholikiem przez 15 lat
    dlatego w pełni sobię zdaję sprawę z sytuacji, że jest on perfekcjonistą w
    kłamaniu i lawirowaniu gdy chce wypić. Ja chcę doprowadzić do sytuacji kiedy to
    on chce NIE pić dla siebie , a nie dla mnie. Mitingi to z pewnością dobra
    sprawa ale on nie chciał, a muuszę dodać,że jest cholerykiem i nie mogę na siłe
    ciągnąć go żeby się zasapał, zawrzeszczał, i na chodniku dostał kolejny zawał.
    Jeżeli nie uda się, i będzie pił to na pewno nie będę z nim utrzymywać
    kontaktów, bo nigdy nie rzucam słów na wiatr i ON o tym wie.
  • Gość: kubek IP: *.ld.euro-net.pl 13.02.04, 08:20
    cóż i to by było na tyle...może będzie pił może nie będzie...ale innej drogi
    nie znajdziesz i nie ma znaczenia ambicja, to czy będziesz utrzymywać kontakty
    z ojcem czy nie , to czy jest w miarę normalny czy jak piszesz "pokręcony" i to
    czy go wywalili z pracy czy zwolnił się sam...
    pozdr...
  • kleofas11 13.02.04, 20:32
    Pozdrawiam Cię, Smutna i życzę Tobie i ojcu dobrej przyszłości. Ty masz swoje
    zdanie, pewnych prawd oczywistych nie przyjmujesz do wiadomości. Macie
    prawdopodobnie silne osobowości, Ty i ojciec. Ciągle grasz tę samą melodię. Jak
    jakiś specjalista porządnie z Tobą nie porozmawia, żywy człowiek w cztery oczy,
    to będziesz się kręcić dalej w kółko. To nie są żadne złośliwości, bo widzę, że
    ciągle chcesz dobrze i ciągle nie traktujesz rzeczy poważnie. A może tam u was
    w domu nie ma żadnego problemu alkoholowego? Może chcesz tylko ojcem
    manipulować? Jeżeli jednak problem jest, to na pewno nie do rozwiązania na
    forum. Pogody ducha !

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka