Dodaj do ulubionych

Numerologia


Okej, doszlismy tutaj (tzn niektorzy doszl) do wniosku, ze ilosc trzezwych dni
to probierz trzezwosci, doskonalosci, madrosci.
Uczymy sie od tych, co sa trzezwi juz dlugo, im dluzej trzezwy tym wieksza
inspiracja.
I ok, to jest jedna strona medalu.
Nie chce z tym dyskutowac,chce pokazac inna.

Otoz, co z tym, ile ktos pil? Przykladowo, wezmy dwie osoby.
Jedna to kobieta lat 50, ktora zaczela pic po rozwodzie, w wieku lat 47, w
wieku lat 49 trafila na terapie i przestala. Ma rok trzezwosci.
Druga to kobieta lat 50, ktora zaczela pic w wieku lat 10 i w wieku lat 40
przestala. Ma 10 lat trzezwosci.

Kobieta 1 ma rok trzezwosci, pila dwa lata. Rok trzezwosci po piciu. Ale 47
przed.Lacznie 48
Koieta 2 ma 10 lat trzezwosci. Ale zaczela jak miala 10. Czyli lacznie ma
trzezwosci lat 20 (10 od kolyski i 10 od zaprzestania).

Tutaj 48 a tutaj 20.
Ale nie, formalnie, pierwsza ma rok a druga dziesiec.
Kto tutaj jest bardziej trzezwy?

Oczywiscie druga, bo ma 10.

Nie chce tutaj kwestionowac tego, ze dluzsza trzezwosc po picu jest lepsza niz
krotka. Ale jest druga strona medalu.

Pisze to ku uwadze pyszalkow, ktorzy chwala sie numerami, chwala sie stazem i
mysla, ze z racji tegoz ktos ma ich calowac po stopach.

Niech wiec pokaza tez ten drugi numer.


p.s. wiem, ze im dluzej sie pilo, tym wieksza trudnosc w wyjsciu z nalogu, nie
przecze. Czapka z glowy. Ale mowimy o tym, ze ktos osiagnal sukces wychodzac z
nalogu, czy tez ze ktos roscic sobie prawa do madralowania?
Edytor zaawansowany
  • 12.02.10, 10:51
    "Okej, doszlismy tutaj (tzn niektorzy doszl) do wniosku, ze ilosc trzezwych dni
    to probierz trzezwosci, doskonalosci, madrosci."
    Nie daj się nabrać na tę bzdurę!
    Ciało nie może stanowić platformy ponieważ jest śmiertelne.
    Jaki sens ma abstynencja skoro i tak umrzesz?
    Tutaj chodzi o coś zupełnie innego, ale tego nie zrozumie osoba/ogólnie/,która
    żyje w ciągłym strachu przed zapiciem-uwarunkowana narzuconą ideologią.
    Tyle już lat robi się forsę na uzależnieniach ,i jak widać,nie znaleziono dotąd
    panaceum.
    Oczywiście dzięki Wspólnotom można zachować abstynencję przez wiele lat, ale bez
    mityngów wlecisz ryjem, w błoto.
    Paradoksalnie wyjście znajduje poza zbiorowością.
  • 12.02.10, 12:40
    Ja rozumiem, że jedyny pomysł jaki masz na wychodzenie z własnego uzależnienia -
    to nieustanne zajmowanie się uzależnieniem innych ludzi, zarówno tych realnych,
    których trochę znasz, jak i tych zupełnie wydumanych (dwie kobiety w twoim poście).
    Po co to robisz?
    ano po to, aby trwać w swoich własnych iluzjach.
    Co ci do kobiet, tak w ogóle. Toć Ty facet jesteś.
    Ja nie znam kobiet pijących od 10 do 40 roku życia.
    Tak pić mogą tylko faceci.
    Jeżeli kobieta zaczęła w 10 roku życia i uzależniła się to przestała (jeśli
    wcześniej nie umarła) w okolicy 20 - tki. Takich znam sporo.

    Nie wiem właściwie po co to piszę, bo ogólnie bezsilność czuję wobec Twojej
    upartej postawy, pogardzania, tymi którzy skutecznie sobie PORADZILI. No nic,
    przyjdzie czas, że może i u Ciebie się zmieni.
    Dokładnie pamiętam jeszcze swoje gadanie na temat alkoholików, którzy nie pili
    blisko 10 lat (brat i przyjaciel z młodości) i widocznie mam teraz za karę ;-)
    Co ja o nich, to Ty o mnie, bo wiadomo, że zawsze wraca do nas to co dajemy innym.

    Przyznam, że już mi się nie chce...
    Apropos ludzi w AA, którzy po 20 latach zapijają.
    Wczoraj słyszałam gościa na antenie pewnego radia, który zeznał, że jest w AA
    lat 19, a potem dodał, że nie był na GRUPIE kilka lat.
    Użalał się nad sobą i takie tam...
    Można uznać, że jest AA-owcem, czy, że przestał nim być kilka lat temu?

    Ponad wszystko jednak bawi mnie, jak na temat trzeźwienia )jego skuteczności i
    jakości) wypowiadają się ludzie, którzy nie pija kilka miesięcy, lub nawet
    jeszcze pić nie przestali :-((((((

    Oby Ci którzy szukają pomocy omijali to miejsce szerokim łukiem.
    --
    *Moi przyjaciele są Mistrzami Świata*
  • 12.02.10, 12:55
    ela_102 napisała (do beki):
    > ... Co ci do kobiet, tak w ogóle. Toć Ty facet jesteś...
    _______________________________________.
    On ma inna orientacje... - To dlatego...!
    A... :-(

  • 12.02.10, 13:04
    Przecież, w tych postach nie ma żadnej złośliwości-Beka analizuje,dogłębnie
    stara się zrozumieć mechanizm i chwała Mu za to!
    Są ludzie, którzy byli np. w AA, a później rozpoczęli indywidualną drogę.
    Ela102 powołuje się na kilkumiesięczny staż-tak jakby inteligencja,mądrość
    zależała od wieku.
    Sam fakt,Beka, że zajmujesz się tą problematyką, świadczy o Tobie bardzo pozytywnie.
  • 12.02.10, 13:10
    pierzchnia napisał:
    > Przecież, w tych postach nie ma żadnej złośliwości-Beka
    analizuje,dogłębnie stara się zrozumieć mechanizm i chwała Mu za to!
    > Są ludzie, którzy byli np. w AA, a później rozpoczęli indywidualną
    drogę. Ela102 powołuje się na kilkumiesięczny staż-tak jakby
    inteligencja,mądrość zależała od wieku.
    > Sam fakt,Beka, że zajmujesz się tą problematyką, świadczy o Tobie
    bardzo pozytywnie.
    __________________________________________________.
    Tu nie chodzi o zlosliwosc pierzchnia, lecz glupote,
    ktora (wg. mnie) jest gorsza od alkoholizmu...!
    On juz na samym poczatku wciska idiotyzmy, (cyt.):
    > "Okej, doszlismy tutaj (tzn niektorzy doszl) do wniosku, ze ilosc
    trzezwych dni to probierz trzezwosci, doskonalosci, madrosci." <
    . . .
    Czy Ty takze uwazasz to pierwsze juz zdanie za badanie mechanizmow
    choroby alko...!? - Powiedz mi, wtedy ja powiem Tobie, kim i Ty
    jestes dla mnie...! ;-)
    A...
  • 12.02.10, 13:56
    Pierzchnia :-)
    A czy ja gdzieś napisałam, że Adi jest złośliwy?
    Czy wyczuwasz jakąkolwiek złośliwość w tym co napisałam do niego?
    Ty idziesz do pijących kumpli i ich nie pouczasz, śmiejesz się z nimi, a w jakim
    celu to robisz? Coś dla nich ? czy dla siebie?
    AA - to jest INDYWIDUALNA droga, którą znajdujesz przy konkretnym wsparciu
    innych alkoholików, bo tylko oni zrozumieją z czym się aktualnie zmagasz.
    Pisanie, że AA jest dla ludzi zastrachanych, tchórzliwych to największa blaga
    jaką sama wypowiadałam, tylko dlatego, że zanim tam poszłam bałam się dosłownie
    wszystkiego.
    Przejść przez KROKI UCZCIWIE to droga dla bardzo silnych i odważanych jednostek.
    Wiem, bo przeszłam przez nie i stąd uważam się za silną i odważną.
    To jak beka zajmuje się alkoholizmem też mam za sobą.
    Tyle tylko, że ja robiłam to w nieświadomości (co często podkreślam) dlatego
    podziwiam jedynie jego AUTODESTRUKCJĘ bo wydaje się być całkiem świadoma.
    Kilkumiesięczna abstynencja, nie świadczy o mądrości czy inteligencji, ale o
    braku doświadczenia w wychodzeniu z uzależnienia, zwłaszcza gdy opierają się w
    tej drodze tylko na sobie.
    To trochę tak jakby uczyć się budowlanki z wykładów Słodowego.
    Nie zleciłabym komuś takiemu budowy domu.
    Ja tam wolałam słuchać tych którzy sobie poradzili w dodatku w zauważalny dla
    mnie sposób, jak już miałam taki wybór, a nie udowadniać im, że się mylą, że się
    mądrzą.
    Może dlatego jestem trzeźwa.
    --
    *Moi przyjaciele są Mistrzami Świata*
  • 12.02.10, 13:05
    ela_102 napisała:
    > ... Wczoraj słyszałam gościa na antenie pewnego radia, który
    zeznał, że jest w AA lat 19, a potem dodał, że nie był na GRUPIE
    kilka lat. Użalał się nad sobą i takie tam...
    > Można uznać, że jest AA-owcem, czy, że przestał nim być kilka lat
    temu?
    ____________________________________________________.
    Uwazam druga odpowiedz za wlasciwa...!
    AA to inicjaly od Wspolnoty Anonimowych Alkoholikow,
    ktora ma swoja Preambule i swoj Program...
    Sam alkoholik nie potrafi ani reprezentowac, ani nazywac sie
    Wspolnota AA... - Tym samym w pojedynke nie potrafi wypelniac
    glownego celu, jaki ma AA...
    A...
    Ps. Do tej bzdurnej wypowiedzi beki nawet nie podchodze...! ;-)
  • 12.02.10, 13:26
    Poszukując odpowiedzi, człowiek musi błądzić, ale to on szuka i to on znajduje.
    Jaką wartość mają wpajane regułki skoro nie są twoje?
    Nie można komuś przekazać własnego doświadczenia.

    Stosuję techniki obrazowania-wyobrażam sobie, że np. piję piwo,alkohol rozchodzi
    się żyłami po organizmie itd.
    Takich rzeczy nie może stosować człowiek do tego nie przygotowany bo znów
    zacznie chlać.
    Odwiedzając moich dawnych znajomych nie sprawdzam siebie-rozmawiam z
    nimi,wygłupiam się-nie pouczam...
  • 12.02.10, 14:24
    pierzchnia napisał:
    > Poszukując odpowiedzi, człowiek musi błądzić, ale to on szuka i to
    on znajduje...
    - - - - - - - - - -
    Znajduje "kolo od nowa"!
    _______________________.
    pierzchnia napisał dalej:
    > Nie można komuś przekazać własnego doświadczenia. Stosuję techniki
    obrazowania-wyobrażam sobie, że np. piję piwo,alkohol rozchodzi się
    żyłami po organizmie itd.
    > Takich rzeczy nie może stosować człowiek do tego nie przygotowany
    bo znów zacznie chlać.
    > Odwiedzając moich dawnych znajomych nie sprawdzam siebie-rozmawiam
    z nimi,wygłupiam się-nie pouczam...
    - - - - - - - - - - - - -
    To juz prawie, jak AA...! ;-)
    A...
  • 12.02.10, 16:55
    Możesz mi wyjaśnić w jakim celu wizualizujesz rozchodzenie się alkoholu po
    organizmie?

    Chcę zrozumieć po co się do tego przygotowywać.

    --
    Korowód | Moje paranoje
  • 12.02.10, 13:27
    Nie ma takiej możliwości, aby ktokolwiek, kto zaczął nałogowo pić w wieku
    lat dziesięciu, nie został na tym szybko schwytany i odwykamy przy pomocy
    rodziców, nauczycieli, pedagogów, psychologów, psychiatrów, terapeutów. Znasz,
    Addi, takie środowisko, w którym podobny fenomen przeszedłby niezauważalnie?

    Chyba że nałogiem nazwiemy łyk wina czy spróbowanie, jak to ta wódka smakuje -
    brrrr. W takim ujęciu wszyscy jesteśmy nałogowcami, cała populacja w 99% zwana
    kulturą sródziemnomorską, bo np. abstynent twierdzi: nie piję wina, ma paskudny
    smak, piwo jeszcze wstrętniejsze, a wódka to coś niewyobrażalnie ohydnego.

    Według rozumowania: każdy kontakt z alkoholem to nałóg! - musiałabym uznać się
    za nałogowego palacza, nałogowego hazardzistę (totolotek, sześćdziesiąt sześć),
    nałogową grywaczkę gier komputerowych, nałogową siecioholiczkę, nałogową
    seksoholiczkę, nałogowego obżartucha i co tam jeszcze tych nałogów mamy na liście.

    Tymczasem pijaństwo wymaga pewnych cech charakterystycznych: upijania się, picia
    codziennego, zaniedbywania obowiązków zawodowych czy rodzinnych, "knajpa moim
    domem", ustawicznego kaca, ciągów, narażania zdrowia na szwank, zagrożenia
    śmiercią, zbydlęcenia emocjonalnego, zaniku intelektu.

    Znam kobiety, które od kilkudziesięciu lat piją te swoje piwa codzienne, nieraz
    jedno, nieraz pięć - nikomu to nie przeszkadza, są zdrowe, dobrze pracują,
    prowadzą fajne domy, są kochane przez dzieci. Gdyby z jakichkolwiek powodów,
    np. po schwytaniu z promilami za kierownicą, musiały podjąć "leczenie" - to po
    solidnym praniu mózgu okrzyknęłyby się alkoholiczkami. Im abstynencja nie
    sprawiałaby żadnych trudności, gdyż nie zaznały "głodu alkoholowego".

    Na forach alkoholowych jest parę takich kobiecinek, które np. o swoim
    alkoholizmie dowiedziały się przy okazji wizyty u terapeuty - w sprawie
    pijaństwa partnera. Samotne - weszły w środowisko alkoholiczne i tam pozostają,
    często z partnerem... trzeźwym czy mniej trzeźwym alkoholikiem.

    Pasuje kobiecinkom alkoholizm - a komu to przeszkadza?

    Nie ma empirycznego sprawdzianu pozwalającego orzec, kto w jakim stopniu
    alkoholikiem pozostaje i czy jego alkoholizm był jedynie stylem życia, czy
    doskwierającym nałogiem.

    Natomiast ten alkoholik (alkoholiczka), który pił w taki sposób, że nie nauczył
    się życia wśród ludzi, któremu pijaństwo odebrało możliwość rozwoju społecznego,
    który nie był synem (córką), mężem (żoną), ojcem (matką)... itd. - takiemu
    wystarczy dwadzieścia lat uśpienia, aby nie był zdolny funkcjonować wśród ludzi.
    Zachowuje się jak smarkacz z szóstej klasy, bo i taki jego smarkaty rozum.

    I - niestety - ma tylko swoją abstynencję: minuty, godziny, dni, tygodnie,
    miesiące, lata.

    Eli, Augusta czy Jarasa do grupy smarkaczy nie da sie zaliczyć. A do której
    grupy ty przynależysz - to sam wiesz.

    Ja nie wiem :-)

  • 12.02.10, 13:40
    "Znam kobiety, które od kilkudziesięciu lat piją te swoje piwa codzienne, nieraz
    jedno, nieraz pięć - nikomu to nie przeszkadza, są zdrowe, dobrze pracują,
    prowadzą fajne domy, są kochane przez dzieci"

    Mineralna jest tańsza.
  • 12.02.10, 13:43
    Ale komuś smakuje piwo. Ja uwielbiam wino i gdyby nie ten alkohol, piłabym sobie...

    Mineralna - no, też się ją ciekawie przyrządza. Bardzo lubię mineralne napoje -
    bez alkoholu, ma się rozumieć.

    Zdrufki, Pierzchnio :-)
  • 12.02.10, 13:56
    Przecież ja Tobie wierzę,eska, dlatego ,te Panie, piją zapewne piwo bezalkoholowe.
  • 12.02.10, 14:27
    pierzchnia napisał:
    "Znam kobiety, które od kilkudziesięciu lat piją te swoje piwa
    codzienne, nieraz jedno, nieraz pięć - nikomu to nie przeszkadza, są
    zdrowe, dobrze pracują, prowadzą fajne domy, są kochane przez dzieci"
    _____________________________________________________________.
    I maja jeszcze po ok. 30-lat, bo do 40-tki (50!)trudno dozyc...
    A...
  • 12.02.10, 13:40
    Pociągając sznureczek dalej:

    I - niestety - ma tylko swoją abstynencję: minuty, godziny, dni, tygodnie,
    > miesiące, lata.


    Wynika z tego, ze pewien typ alkoholika musi odbyć przyspieszony kurs życia,
    odbudować czy raczej zbudować te rozmaite sfery przy pomocy warsiawskich
    dochtorów czy innych. Porządna terapia, potem uczestnictwo solidne w AA, praca
    nad sobą.

    Ponieważ nauka to proces - chronologiczny - więc w tym przypadku staż się bardzo
    bardzo bardzo liczy. To naturalne zachowania, że dla kogoś, kto zaczyna
    mityngowanie, staż aowskiego trzeźwienia jest bardzo ważny.

    Ja mityngowania nie zaczęłam, ale myślę podobnie: z większym szacunkiem odnoszę
    się do osób z wieloletnią abstynencją, dobrze przez te lata funkcjonujących
    społecznie i psychicznie, niż do paromiesięcznego oseska.

    :-)
  • 12.02.10, 14:06
    Eska staż się bardzo liczy - ja nie palę 15 lat i kazdy co nie pali mniej a jak
    nie pali miesiąc czy dwa to ma słuchać z rozdziawionymi ustami co ja akurat
    mówię na temat rzucania palenia i co najwyżej cichym głosem wypowiedzieć ...
    .. Tak jest panie deo !!!!

    w alkoholiźmie zreszta też ale ponieważ jest to forum to niech tam sobie mówi co
    chce

    W poprzednim temacie o meskim podejściu do alkoholizmu usiłowałem wyciągnąc od
    Jarasa 5 powodów dla których przestał pić co jest klasycznym tematem
    terapeutycznym - oczywiście bez skutku co było do przewidzenia ale .... Jaras w
    pewnym momencie napisał coś o Bogu , który sprawił , że akurat przestał
    oczywiście tę siłe Boga poczuł nie tak od razu jak przestawał tylko po jakims
    czasie ...

    I tu jest sedno ...

    Faktycznie trzeba się nawiedzić trzeźwością aby nie pić przez dłuższy czas i do
    tego mamy albo Kościół albo jeśli chodzi o alko " sektę " czyli wspólnote AA ..
    Zostaniesz nawiedzony - nie pijesz .. nie albo wypadniesz z transu - pijesz z
    powrotem ...

    ale to tyczy promila wśród pijących czy tam zamierzających przestac pić ..

    ale co zrobic z pozostałymi czyli nienawiedzonymi ...
    ano klasyczne 5 powodów dla których nie chce pic ... i częśćc je znajdzie na
    pewno tyle tylko , że od razu rodzi się pytanie
    NA jak długo to starczy !!!!!

    ano jak Bóg da

    pzdr deoand

  • 12.02.10, 14:51
    5 powodów dla których przestał pić co jest klasycznym tematem
    terapeutycznym -


    Tak(!) dla gościa który właśnie wypoczywa po ataku padaczki i przeżyciu
    wcześniejszej delirki, aby mógł przypomnieć sobie o istnieniu mózgu. Rzecz w
    tym, że jak nie dojdzie do 100% pewności, że nie chce pić, ponieważ jest
    alkoholikiem(!) to nawet 10000 powodów dla których chciałby przestać pić mu nie
    POMOŻE. To tylko rodzaj sztucznego DEO-zamiennika do powodów dla których kiedyś pił.

    Alkoholik musi zrozumieć, że jedynym powodem dla którego pił, był jego
    alkoholizm, by potem (z czasem) uznać, go za jedyny powód dla którego ma nie pić.
    Jak wymyśli pięć...np.
    Dla żony, dla syna, dla córki, dla szefa, dla pieniędzy - to jeśli to wszystko
    straci, nie będzie już miał POWODU, dla którego warto nie pić i zacznie mieć
    powody powrotu do picia.
    --
    *Moi przyjaciele są Mistrzami Świata*
  • 12.02.10, 17:18

    deoand napisał:
    > Faktycznie trzeba się nawiedzić trzeźwością aby nie pić przez dłuższy czas i do
    > tego mamy albo Kościół albo jeśli chodzi o alko " sektę " czyli wspólnote AA ..
    > Zostaniesz nawiedzony - nie pijesz .. nie albo wypadniesz z transu - pijesz z
    > powrotem ...

    Nawet uprościć tego nie potrafisz (to po co się zabierasz). Gdyby wiara i wiedza
    miała znaczenie w alkoholizmie, nie byłoby alkoholików wśród księży i lekarzy.
    Najwięcej alkoholików byłoby wśród ludzi słabo wykształconych i niewierzących. A
    tak nie jest. Inteligencja może nawet przeszkadzać w wychodzeniu z nałogu. Przed
    alkoholizmem nie chroni nic, nawet abstynencja (zaryzykuje to stwierdzenie), bo
    gdy abstynent sięgnie po alkohol w wieku czterdziestu kilku lat i to
    poczuje, to przepadł z kretesem. Abstynujący alkoholik już o tym wie -
    oczywiście pod warunkiem, że szanuje nowy styl życia.

    > W poprzednim temacie o meskim podejściu do alkoholizmu usiłowałem wyciągnąc od
    > Jarasa 5 powodów dla których przestał pić co jest klasycznym tematem
    > terapeutycznym - oczywiście bez skutku co było do przewidzenia ale .... Jaras w
    > pewnym momencie napisał coś o Bogu , który sprawił , że akurat przestał
    > oczywiście tę siłe Boga poczuł nie tak od razu jak przestawał tylko po jakims
    > czasie ...

    Rozumiem, że nie rozumiesz co pisałem. Dla mnie trzeźwość to nie tylko chęć nie
    wystawiania się na pośmiewisko, bo mogę to robić, przewrócenia się, bo mogę to
    robić, utraty szacunku, bo mogę go stracić i wiele, wiele takich przykładów. Dla
    mnie zachowanie trzeźwości nie sprowadza się do walki z alkoholem. Nie
    potrzebuję sobie, a już na pewno innym, udowadniać, że ja nie chcę pić. Nie piję
    i koniec opowieści. Kiedyś było inaczej, ale istotne jest dla mnie znalezienie
    się w mojej teraźniejszości, najlepiej jak tylko potrafię, a nie udowadnianie
    sobie jej znaczenia i wartości.

    To co nazywasz u mnie nawiedzeniem, jest moim zwykłym stanem ducha. Nie mam
    pretensji, że nie rozumiesz tego jak i czym dziś żyję, pozostając alkoholikiem.
    Zastanawiam się tylko po co to odrzucasz?

    --
    Korowód | Moje paranoje
  • 12.02.10, 18:00
    tenjaras napisał:
    > Nawet uprościć tego nie potrafisz (to po co się zabierasz). Gdyby
    wiara i wiedza miała znaczenie w alkoholizmie, nie byłoby
    alkoholików wśród księży i lekarzy.
    > Najwięcej alkoholików byłoby wśród ludzi słabo wykształconych i
    niewierzących.
    > A tak nie jest. Inteligencja może nawet przeszkadzać w wychodzeniu
    z nałogu. Przed alkoholizmem nie chroni nic, nawet abstynencja
    (zaryzykuje to stwierdzenie), bo gdy abstynent sięgnie po alkohol w
    wieku czterdziestu kilku lat i to poczuje, to przepadł z
    kretesem. Abstynujący alkoholik już o tym wie - oczywiście pod
    warunkiem, że szanuje nowy styl życia. W poprzednim temacie o meskim
    podejściu do alkoholizmu usiłowałem wyciągnąc od Jarasa 5 powodów
    dla których przestał pić co jest klasycznym tematem terapeutycznym -
    oczywiście bez skutku co było do przewidzenia ale .... Jaras w
    pewnym momencie napisał coś o Bogu , który sprawił , że akurat
    przestał oczywiście tę siłe Boga poczuł nie tak od razu jak
    przestawał tylko po jakims czasie ...
    > Rozumiem, że nie rozumiesz co pisałem...
    _______________________________________________.
    Mam wrazenie, ze on sie uczy od Ciebie i Eli...!
    Jezeli cos z tego zrozumie, bedzie to z korzyscia dla innych...!
    Jade na Mityng...!
    Do jutra: A...
  • 12.02.10, 14:08
    "Nie ma takiej możliwości, aby ktokolwiek, kto zaczął nałogowo pić w wieku
    lat dziesięciu, nie został na tym szybko schwytany i odwykamy przy pomocy
    rodziców, nauczycieli, pedagogów, psychologów, psychiatrów, terapeutów. Znasz,
    Addi, takie środowisko, w którym podobny fenomen przeszedłby niezauważalnie? "

    Ty chyba żyjesz na księżycu.
    Dzieciaki się prostytuują,a nauczycielom zakłada się śmietnik na głowę.
  • 12.02.10, 14:15
    Nie mówmy o menelstwie i rodzinach patologicznych czyli o marginesie społecznym
    tylko o normalnych ludziach co to grzeczni byli jak nie pili a potem się
    stoczyli i znowu chcieli by ludźmi być .
  • 12.02.10, 14:20
    Uważaj żebyś sobie rączek nie pobrudził.
  • 12.02.10, 14:30
    pierzchnia od tego masz mydło abyś sobie pobrudzone ręce umył i nie capił na
    kilometr bo wtedy nawet ela nie będzie ciebie chciała nie mówiąc o przewielebnym
    wielokrotnie służebnym , który nawet słowa z tobą nie zamieni ...

    Twoja nadzieja w esce bo ona zbiera takich niedomytych z ulicy / o czym sama
    pisała / niczym moja żona bezpańskie psy .
  • 12.02.10, 14:33
    Ty chciałeś być tak czysty, że już nie pachniesz, ale śmierdzisz mydłem.
  • 12.02.10, 14:40
    pierzchnia napisał (do deo):
    > Ty chciałeś być tak czysty, że już nie pachniesz, ale śmierdzisz
    mydłem.
    ___________________________.
    Pierzchnia, wyjdz z tej ubikacji, bo mi Cie zaleja...! :-(
    A... ;-)
    Ps. Nie mydlem, lecz deo śmierdzi...! :-(
  • 12.02.10, 14:47
    Wpuścili cię do WC?
    Znów przekupiłeś Babcię Klozetową.
  • 12.02.10, 16:31
    pierzchnia napisał:
    > Wpuścili cię do WC?
    > Znów przekupiłeś Babcię Klozetową.
    __________________________________.
    Powolalem sie na Ciebie... - Od razu
    wpuscila...!
    A...
  • 12.02.10, 17:23
    aaugustw napisał:

    > pierzchnia napisał:
    > > Wpuścili cię do WC?
    > > Znów przekupiłeś Babcię Klozetową.
    > __________________________________.
    > Powolalem sie na Ciebie... - Od razu
    > wpuscila...!
    > A...

    Obawiam się,aauguście, że gdybyś powołał się na mnie, to Babcia Klozetowa
    wyjęła by ciężką patelnię-ostatnio uciekłem nie płacąc.
  • 12.02.10, 14:56
    bo wtedy nawet ela nie będzie ciebie chciała

    oooooooo jak boli :-))))))))
    Gdzie Tobie do jakiegokolwiek alkoholika Deo.
    Myślę, że nawet ten menelski w Twoim pojęciu jest barwniejszą, ciekawszą i
    wartościowszą od Ciebie istotą ludzką.

    --
    *Moi przyjaciele są Mistrzami Świata*
  • 12.02.10, 14:37
    pierzchnia napisał (do hepika):
    > Uważaj żebyś sobie rączek nie pobrudził.
    _______________________.
    Co Ty na to, hepik...!?
    A... ;-)
  • 12.02.10, 14:32
    deoand napisał:
    > Nie mówmy o menelstwie i rodzinach patologicznych czyli o
    marginesie społecznym tylko o normalnych ludziach co to grzeczni
    byli jak nie pili a potem się stoczyli i znowu chcieli by ludźmi
    być .
    ________________________________.
    Nareszcie deo nawija konkrety...!
    Wysylaj ich do AA...
    (a grzesznikow do kosciola...!)
    A...
  • 12.02.10, 14:30
    pierzchnia napisał:
    > Dzieciaki się prostytuują,a nauczycielom zakłada się śmietnik na
    głowę.
    ______________________________________.
    Zeby nie widzialy nauczyciela, czy on ich...!? :-()
    A... ;-)

  • 12.02.10, 15:18
    Cytuje ela:

    ooooooo jak boli :-))))))))
    Gdzie Tobie do jakiegokolwiek alkoholika Deo.
    Myślę, że nawet ten menelski w Twoim pojęciu jest barwniejszą, ciekawszą i
    wartościowszą od Ciebie istotą ludzką.

    A niby co ma mnie boleć ????????

    Oczywiście , że menelski alkoholik sorry każdy jest postacia barwniejsza i
    ciekawszą niż ja ale nie WARTOŚCIOWSZĄ !!!

    Moja wartościa jest akurat nie picie , pracowitośc , poczucie obowiązku stały
    związek małżeński uczciwośc czyli PROZA i
    SZAROSC życia rozświetlana pojedynczymi błyskami uniesień jeśli już

    i to są moje cztery ASY które zawsze będa wartosciowsze od twoim czterech
    dwójek niezależnie jakbyś te dwójki przekręcała i dowartosciowywała .... i tak
    zostaną blotkami !!!!

    Po co namiętnie chcesz wartosciować mnie i ciebie ... to bez sensu
    napisałem ci powyżej i nie zmienisz swego życia chocbyś nie wiem jak była teraz
    trzeźwa i uduchowiona ...
    Co było w życiu to i tak zostaje na człowieku chocby nie wiem jak sie od
    przeszłości odcinał ... Takie prawa życia ..

    więc dyskutuj o zjawisku chocby duchowosci a nie kto lepszy

    pzdr deoand
  • 12.02.10, 16:02
    więc dyskutuj o zjawisku chocby duchowosci a nie kto lepszy

    Nie Ciebie głąbie miało boleć, ale mnie jak rozumiem.
    Wszak w zdaniu przeze mnie zacytowanym, a przez Ciebie napisanym zawiera się
    zaproszenie do dyskusji na temat wartości, przynajmniej MOJEJ. Nawet ela Cię
    nie zechce
    może oznaczać tylko jedno - jak stoczysz się jeszcze niżej
    pierzchnia, nawet taki śmieć jak ela Cię nie zachce, czyż nie deo? czyż nie to
    miałeś na myśli?
    Wpadasz mi pod nogi jak świeże gó...uszko, a potem się dziwisz, że czyszczę
    sobie pantofelki?

    Przynajmniej się nie dziw, skoro za własną wartość podajesz Uczciwość. Wszystkie
    pozostałe i wymienione przez Ciebie też tak łatwo idzie obalić???????
    Bardziej widzę przed sobą CHAMA, którego szarość życia zmusza do dostarczania
    sobie rozrywek w postaci "poniżania" ludzi na forach.

    Co było w życiu to i tak zostaje na człowieku chocby nie wiem jak sie od
    przeszłości odcinał ... Takie prawa życia ..


    Gdyby ktokolwiek tutaj się odcinał od swojej przeszłości, nie miałbyś
    możliwości, ani powodu dla czuć lepszym.
    Gdybyś spotkał mnie na ulicy, mógłbyś tylko pomarzyć, aby ktoś taki jak ja
    zwrócił na Ciebie swoją uwagę.
    A tutaj, daje Ci nawet możliwość, abyś czuł się lepszym.
    Inna sprawa, że urojoną, ale zawsze to coś ;-)
    --
    *Moi przyjaciele są Mistrzami Świata*
  • 12.02.10, 16:45
    deoand napisał:
    > Moja wartościa jest akurat nie picie , pracowitośc , poczucie
    obowiązku stały związek małżeński uczciwośc czyli PROZA i SZAROSC
    życia rozświetlana pojedynczymi błyskami uniesień...
    _________________________________________________________.
    To bardzo musisz byc deo biedny, w porownaniu z takim (np.)
    trzezwym alkoholikiem...! :-(
    Duchowe wartości, jak krolowie musza do nas same przemowic,
    one nie lubia być zmuszane... - Miara mezczyzny jest to co
    on daje...!
    Ale skad ty o tym mozesz wiedziec...!? :-(
    (biedny zawsze bedzie myslal o totku! - A glupi o tym, ze madry)
    A... ;-)
  • 12.02.10, 16:58

    Struktura wartości

    Świat, w którym żyjemy, jest światem wartości. Można w nim wyróżnić wartości
    ekonomiczne, estetyczne, moralne, prawne, poznawcze i religijne. Wszystkie te
    wartości tworzą system określany mianem sieci wartości. Jeśli niektóre z nich są
    przez człowieka preferowane i szczególnie wysoko cenione, tworzy się wówczas
    hierarchia wartości.
    Na ogół przyjmuje się, iż pojęcie wartość stanowi podstawową kategorię
    aksjologii (nauki o wartościach) i że oznacza ona "to wszystko, co uchodzi za
    ważne i cenne dla jednostki i społeczeństwa oraz jest godne pożądania, co łączy
    się z pozytywnymi przeżyciami i stanowi jednocześnie cel dążeń ludzkich" - M.
    Łobocki. Podobnie słowo wartość zdefiniował Stanisław Kowalczyk: "Wartością jest
    to, co jest przedmiotem pożądania, co jest upragnione przez człowieka, co jest
    celem jego zabiegów".
    System i hierarchia wartości cechują każdą kulturę. Są one uzależnione od
    przeszłości historycznej, tradycji narodowych tworzących daną kulturę, będących
    spuścizną minionych pokoleń, warunków społeczno-ekonomicznych, stosunków
    międzyludzkich i własnościowych, systemu sprawowania władzy.
    Sugestywną hierarchię wartości podał Max Scheller. Według niego wartościami
    najniższymi są wartości hedonistyczne, to jest wartości przyjemnościowe, iluzja
    łatwego i przyjemnego życia. Wyższe od wartości hedonistycznych są wartości
    utylitarne, cywilizacyjne, to znaczy przynoszące korzyści. Nad wartościami
    utylitarnymi górują wartości witalne, zwane też biologicznymi( prawo do życia,
    zdrowie, siły życiowe). Na wyższym szczeblu znajdują się wartości duchowe, tzn.
    prawda, dobro, piękno, miłość. Wartościami najwyższymi są wartości religijne,
    które będąc trwale włączone w ludzką naturę, są nieporównywalne z żadnymi innymi
    wartościami. Max Scheler uwypuklił drogę wartości ku Bogu, zwrócił uwagę na to,
    że wśród istniejących wartości najwyższą ich odmianę stanowią wartości
    religijne, które finalizują się ostatecznie w wartości absolutnej, to jest w
    Bogu i dążeniu do świętości.
    Życie człowieka jest procesem realizowania wartości. Człowiek jako osoba wolna
    dokonuje wyboru wartości, czyli tego, co uważamy za ważne, cenne dla jednostki i
    społeczeństwa, co jest godne wysiłku, poświęcenia, co stanowi cel dążeń
    ludzkich. Odkrywanie, przyjmowanie i prowadzenie życia zgodnego z przyjętym
    systemem wartości jest celem wychowania i samowychowania. Przyjęty system
    wartości wypełnia osobowość, nadaje kształt życiu człowieka, sens jego
    egzystencji. Kształtowanie pożądanej hierarchii wartości winno przejawiać się w
    stawaniu coraz lepszym. Człowiek dokonując wartościowania, powinien odrzucać
    wartości pozorne, a także rezygnować z wartości niższych na rzecz wartości
    wyższych i najwyższych.

    Najważniejsze wartości

    W warunkach szybkich przemian społecznych, politycznych i ekonomicznych
    rozwijają się nowe wartości, a dotychczas istniejące zyskują nowy profil lub
    podlegają procesom destabilizacji. Zmieniają się nie tylko pojedyncze wartości,
    ale także całe systemy wartości.
    Nasuwa się wobec tego pytanie czy wszystkie wartości są zmienne, zdeterminowane
    przez aktualne, społeczno-ekonomiczne warunki życia, czy istnieją wartości
    trwałe, ogólnoludzkie, ponadczasowe, uniwersalne? Z całą pewnością można
    odpowiedzieć, że tak. Wydaje się, że takimi wartościami są w europejskim kręgu
    kulturowym wartości chrześcijańskie, ponieważ wyrosły ze zrozumienia natury
    człowieka, a nie jedynie z wiary. Dają one rękojmię normalności i przetrwania
    życia, co istotnie podnosi ich znaczenie wśród wszystkich pozostałych wartości.
    Są podstawowym stymulatorem rozwoju umysłowego, kulturowego, społecznego i
    moralnego ludzkości. Ich akceptacja zapobiega i przeciwdziała dehumanizacji
    różnych dziedzin życia, występowaniu zjawisk patologii społecznej, groźbie
    zagłady atomowej lub ekologicznej.
    Do podstawowych wartości uniwersalnych zalicza się prawo do życia, pokój,
    tolerancję, wolność, prawdę, sprawiedliwość, miłość.
    Życie zajmuje centralne miejsce w całokształcie dóbr posiadanych przez
    człowieka. Prawo do życia dotyczy biologicznego istnienia oraz nienaruszalności
    organizmu. Wiąże się ono nierozerwalnie z potrzebą zachowania pokoju, jako
    warunku nie tylko pomyślnego rozwoju, lecz również biologicznego przetrwania
    gatunku ludzkiego. Poszanowanie życia to nie tylko troska o zdrowie i
    biologiczne istnienie innych ludzi, lecz również poszanowanie ich godności
    przejawiające się w tolerancyjnym nastawieniu wobec ich przekonań, poglądów i
    sposobów życia. Tolerancja wymaga, aby człowieka akceptującego odmienne od
    własnych poglądy nie traktować jak wroga, lecz starać się zrozumieć i uszanować
    jego racje. Do wartości ogólnoludzkich należy również prawda. Jest ona
    wartością, dzięki której człowiek zachowuje swoją osobową integralność, bez
    prawdy ginie lub degeneruje się. Prawda jest fundamentem wolności, warunkuje
    uzyskanie wewnętrznej wolności człowieka. Wartością ogólnoludzką jest również
    sprawiedliwość. Najważniejszą wartością jest miłość, ponieważ ogniskuje w sobie
    wszystkie inne wartości.

    Alicja Majocha
    Żródło

    Zobacz na której pozycji stawiają Cię Twoje WŁASNE wartości.
    (podane przez Ciebie)
    Dlatego piszę, że mało wartościowy z Ciebie człowiek.

    --
    *Moi przyjaciele są Mistrzami Świata*
  • 12.02.10, 17:14
    Wyobraziłam sobie, siebie siedzącą na wielkim tronie i mówiącą, że moją
    największą wartością jest NIE ĆPANIE NARKOTYKÓW, pracowitość, poczucie
    obowiązku, bycie Matką, uczciwość...

    iiiiiiii...
    Nie mogłam sobie wyobrazić, abym mogła być aż tak "denna".
    Nawet wtedy gdy piłam.

    --
    *Moi przyjaciele są Mistrzami Świata*
  • 12.02.10, 17:26
    O swoich afirmacjach już kiedyś Pisałaś.
  • 12.02.10, 18:02
    Wyobraziłam sobie, siebie siedzącą na wielkim tronie i mówiącą, że moją
    największą wartością jest NIE ĆPANIE NARKOTYKÓW, pracowitość, poczucie
    obowiązku, bycie Matką, uczciwość...

    iiiiiiii...
    Nie mogłam sobie wyobrazić, abym mogła być aż tak "denna".
    Nawet wtedy gdy piłam.

    No własnie dlatego , że nie możesz sobie tego wyobrazić to jesteś
    alkoholiczka chwilowo nie pijącą / jak piszesz / i narkomanką / chyba nie
    bioracą - tego nie wiem bo nie pisałaś a przynajmniej ja nie zwróciłem na to uwagi .

    i niby w czym ty widzisz ten swój rozwój duchowy tak propagowany przz jarasa i
    augusta ...

    Twoje słowa świadczą o ZEROWYM rozwoju duchowym - po prostu NIC z sobą nie
    zrobiłaś oprócz chwolowego nie picia czytaj dokładnie wejścia w trans nie picia
    może pod wpływem jarasa czy tam kogokolwiek innego ...

    ale Zero rozwoju osobistego jeden silniejszy bodziec negatywny i PIJESZ ....

    tak daje ci z nadmiarem circa dwa lata ???

    Po co zaczynasz tematy osobiste , które zawsze są śliskie i do niczego dobrego
    nie prowadzą ...

    Pamiętaj jeszcze o jednej rzeczy - tolerancja to nie znaczy akceptacja a do tego
    istnieje jeszcze psychologiczna obrona swego terytorium , która to przekraczaja
    alkoholicy trafiając na zastraszonych małych ludzi -najczęsciej
    współuzależnionych , którzy boja się powiedzieć NIE alkoholikowi i pokazać mu
    jego miejsce w szeregu - stąd potem płacze na forach i w sądach i gdzie się
    tylko da i opowiadanie o mistrzostwie manipulacji alkoholika

    ale niestety nie ze mną ela ....

    pozdrawiam deoand
  • 13.02.10, 12:04
    Po co zaczynasz tematy osobiste , które zawsze są śliskie i do niczego
    dobrego nie prowadzą ...


    To pytanie powinieneś zadać sobie i uczciwie na nie odpowiedzieć, jeśli w ogóle
    potrafisz być uczciwy.
    Poza tym jest w tym kolejna NIEPRAWDA, ponieważ z wieloma osobami rozmawiam na
    tematy osobiste i NIGDY nie doprowadzają one do czegoś niedobrego, a wręcz
    zawsze DOBREGO.
    W rozmowie z Tobą np. przekonuję się, że istnieją na świecie IDIOCI, których
    istnienia nie dopuszczałam. W konsekwencji będę się pewnie trzymać od nich z
    daleka, bo to udręka dla mojej duszy.

    Podałeś za swoją wartość nie picie alkoholu i kilka jeszcze...które w dodatku
    nazywasz ASAMI podczas gdy nawet nie ma ich w talii kart.
    Dlatego napisałam, że jakby moją główną wartością było Niećpanie (nigdy tego nie
    robiłam) to musiałabym być tak dennym jak Ty człowiekiem i tego właśnie nie
    mogłam sobie wyobrazić - aby ktoś taki jak ja był takim nikim - kapujesz?

    Twoje słowa świadczą o ZEROWYM rozwoju duchowym - po prostu NIC z sobą nie
    zrobiłaś oprócz chwolowego nie picia czytaj dokładnie wejścia w trans nie picia


    ha ha ha ha, tylko tak można to skomentować.
    Musiałbyś jeszcze być choć minimalnym w moich oczach autorytetem , abym mogła to
    uznać, za prawdopodobną info zwrotną.
    Twoje info to dla mnie tylko informacja jaki z Ciebie malutki człowieczek.
    To, że z Tobą wymieniam tutaj zdania świadczy o moim rozwoju, wszak tak jak mój
    mistrz chodzę do tych, którzy go najbardziej potrzebują.
    Bóg chyba jednak o Tobie nie zapomniał - jestem narzędziem w jego ręku.

    ale Zero rozwoju osobistego jeden silniejszy bodziec negatywny i PIJESZ ..

    Deo, ja jestem pewna, że gdybyś Ty miał ZMAGAĆ się z tym czym przyszło zmagać
    się mi w zwykłym codziennym życiu - strzeliłbyś sobie w łeb. Mało jest takich
    "cienkich bolków" tutaj dorównujących Tobie.

    Tak uwaga jeszcze wynikająca z chrześcijańskiej troski.
    Na co Ci przyszło zachorować, żeś tak się sponiewierał społecznie?
    Pamiętaj, 12 kroków to sposób na wyjście z kłopotów, nawet poza alkoholowych.
    Masz przed sobą mistrzów to korzystaj, bo się udławisz swoją własna śliną, lub
    zalejesz swoją własną żółcią.

    Będę się za Ciebie modlić :-)))))
    Tego potrzebujesz jak ryba wody.
    --
    *Moi przyjaciele są Mistrzami Świata*
  • 13.02.10, 12:26
    Traktujecie ,Deo, poważnie, a on Was po prostu wkręca.

    Może kiedyś bym się śmiał, ale dzisiaj już nie potrafię napawać się widokiem
    pijanego człowieka.
    Sprawa musi być wspólna bo inaczej wychodzi z tego schizofrenia.
  • 13.02.10, 14:49
    pierzchnia napisał:

    > Traktujecie ,Deo, poważnie, a on Was po prostu wkręca.

    Niekoniecznie tak jest. Przecież może być tak, że ktoś trzeci przeczyta te jego
    zabobony i pomyśli, że tak jest...
    Czyli poważnie może być traktowany ktoś, kogo próbuje wciągnąć w tą swoją
    makabryczną grę.
    Ale uważam, że i tak dzieje się jeszcze więcej, a najwięcej z tego wszystkiego
    nie da się przewidzieć i nawet zauważyć ;-)

    --
    Korowód | Moje paranoje
  • 12.02.10, 17:46
    Bill Wilson, pomysłodawca i współzałożyciel AA, autor 12 kroków AA, niewątpliwie
    alkoholikiem był. Uznanym został największym społecznym architektem XX wieku.

    --
    Korowód | Moje paranoje
  • 12.02.10, 18:24
    ozumiem, że nie rozumiesz co pisałem. Dla mnie trzeźwość to nie tylko chęć nie
    wystawiania się na pośmiewisko, bo mogę to robić, przewrócenia się, bo mogę to
    robić, utraty szacunku, bo mogę go stracić i wiele, wiele takich przykładów. Dla
    mnie zachowanie trzeźwości nie sprowadza się do walki z alkoholem. Nie
    potrzebuję sobie, a już na pewno innym, udowadniać, że ja nie chcę pić. Nie piję
    i koniec opowieści. Kiedyś było inaczej, ale istotne jest dla mnie znalezienie
    się w mojej teraźniejszości, najlepiej jak tylko potrafię, a nie udowadnianie
    sobie jej znaczenia i wartości.

    To co nazywasz u mnie nawiedzeniem, jest moim zwykłym stanem ducha. Nie mam
    pretensji, że nie rozumiesz tego jak i czym dziś żyję, pozostając alkoholikiem.
    Zastanawiam się tylko po co to odrzucasz?

    Gdyby Jarasie był to twój zwykły stan ducha to nigdy nie stałbyś się
    alkoholikiem a się stałeś ... więc tenstan ducha , który ja nazwe nawiedzeniam
    musiał kiedyś przyjsc ...

    i co sam przyszedł bo niby co - Anioł pokazał sie we śnie czy najpierw na którys
    z podanych przez ciebie wyżej punktów jako debiutant w trzexwości odpowiedziałeś
    - nie chce wyglądac źle , źle się czuć itd a potem / kiedy ?? / nastąpiło
    nazwane przeze mnie nawiedzenia a przez ciebie normalny stan ducha ???

    Nie wiem więc pytam

    Niczego nie odrzucam - tak może być skoro tak mówisz tyle tylko że mnie
    interesuje aspekt socjologiczny alkoholizmu a nie psychologiczny czyli
    jednostkowy ...

    Nie pijesz ok fajnie ale co należałoby zrobić - klasyczny przykład forumowy aby
    nasz beka przestał pić - skoro picie mu w niczym nie przeszkadza a kontroli nad
    soba i tej zewnętrznej i wewnętrznej nie ma żadnej

    Chyba tylko Anioł Stróż !!!!



  • 13.02.10, 14:21
    Deo, ja nigdy nie chciałem źle wyglądać i źle się czuć. Kiedyś myślałem, że
    zapewnię to sobie dzięki alkoholowi. Próbowałem drogi na skróty. Znalazłem w
    tych skrótach tak daleko, że ktoś musiał mi pokazać, którędy wrócić na swoją
    zwykłą ścieżkę. Przypomnieć mi gdzie chciałem iść, bo przecież zabłądziłem i
    pokazać, że nadal mogę osiągnąć swój cel. Tak naprawdę nic szczególnego.

    Żeby więc teraz umieć dobrze wyglądać i umieć dobrze się czuć, jestem pewien, że
    alkoholu do tego nie potrzebuję. Jednak, jak wszyscy tu zauważamy, są ludzie,
    którzy do tego alkoholu wracają. Czyli jest coś, co zakłóca poczucie
    bezpieczeństwa i wolność wyboru. Uczuliłem się na to właśnie w swoim
    trzeźwieniu. To nie jest jakaś wiedza tajemna i zabobonna. To jest spisane przez
    zwykłych psychologów, choć ich wielkość istnieje i objawia się tym, że pracują z
    alkoholikami, najniewdzięczniejszymi ludźmi na świecie, w symptomach nawrotu
    choroby alkoholowej. O tym się mówi wśród alkoholików którzy chcą wytrzeźwieć i
    trzeźwymi pozostać, zarówno w zwykłych rozmowach, jak i podczas spotkań AA. Ta
    mądrość jest tym tajemniczym nawiedzeniem, o którym ja mówię, jako zwykłym
    stanie ducha. Czuję się bezpieczny i wolny, ponieważ jestem trzeźwy. Jestem
    trzeźwy, ponieważ o to dbam będąc stale u źródeł tej mądrości życiowej, dla
    alkoholików podstawowej.

    Mam nadzieję, że nie zakręciłem za bardzo...

    Beka będzie pił, ponieważ na tym forum znalazł aprobatę, pozwolenie i
    usprawiedliwienie. Dla niego to forum się zamknęło i nie przejawia nic nowego od
    tamtego czasu, gdy przeczytał, że nie robi nic szkodliwego dla siebie i dla
    innych, sięgając po to piwo. Nie przeczyta tu nic nowego od kiedy przeczytał, że
    Woronowicz go okłamał. Tak działa mózg na potrzeby uzależnienia. Wiem to nie
    tylko dlatego, że go tutaj czytam. Wiem to, bo mój mózg też tak kiedyś pracował.
    A to co odmieniło jego pracę, to nie jakiś świetlisty aniołek, tylko młot prawdy.

    --
    Korowód | Moje paranoje
  • Pije, bo dostal wsparcie na forum?
    hah, zeby to bylo tak latwo, wylogowac sie z forum i problem mija.
  • 13.02.10, 14:57
    Jak widać po Tobie nie jest. Marionetka jaką się stałeś w intencjach
    nieprzychylnych Ci ludzi jest bardzo czytelna. I jak na szablonowo pijanego
    alkoholika odczytujesz ich jako sprzymierzeńców i pełnych zrozumienia
    przyjaciół. Oni trzymają tylko sznurki, staczasz się Ty. Oni widząc Twoją
    degradację uznają, że sami nie muszą niczego zmieniać. Udowadniasz im to.
    Rozmowa z Tobą nie ma sensu. Traktujesz życie jak zabawę w pijanego zajączka. Mi
    nie jest do śmiechu. Dlatego na razie sobie pij, a jak będziesz miał szansę
    wyjść z tego żywy, przypomnisz sobie dobrze znane Ci adresy i ludzi, na których
    możesz liczyć.

    --
    Korowód | Moje paranoje
  • ale o kim ty mowisz,
    ja nie zauwazylem, zeby ktos mnie tu namawial do picia?
    niektorzy czasem chwala moje refleksje czy pomysly, ale picie?
    jesli ktos mnie namawia to ty teraz, mowiac "pij sobie" gdy ja 10 linijek nizej
    napisalem, ze od dzis probuje nie pic.
  • 13.02.10, 15:19
    Nie czytałem tego jeszcze, ale więcej tu pisałeś o tym jak to świetnie Ci ze
    swoim pijaństwem. Jest sobota, a Ty piszesz, że chcesz przestać pić? Z kogo
    próbujesz zrobić idiotę? Ja się nie dam. Myślisz, że pić się przestaje siedząc
    przy kompie? Że alkoholik sobie życzy przestać, to przestaje? Chcesz sobie do
    powodów picia dołożyć "jak to bardzo walczysz ze swoim nałogiem"? Idź na to piwo
    i przestań strugać bohatera.

    --
    Korowód | Moje paranoje
  • Skad w Tobie tyle agresji?
    Masz widze nieciekawa nature, jak ktos nadstawia drugi policzek to bys walil po
    calym ciele, jak ktos silniejszy tupnie to sie chowasz do dziury, a jak ktos
    slabszy (w twoim mniemaniu) albo podlozy sie, to od razu walisz serie.
    co z tego, ze sobota? a co za roznica kiedy? co dozwolone tylko od poniedzialku?
  • 13.02.10, 15:52
    Ten wpis pokazuje, jak bardzo się nie zmieniłeś. Od kilku lat takimi słowami się
    do mnie zwracasz. Ja Ci w powyższym tekście napisałem, że nie ze mną takie
    numery, nie gram w Twoją grę. A Ty odczytałeś jak zwykle, "oto zły jaras cie
    napastuje". I co teraz zrobisz? To co zawsze, jak zawsze. Dlatego się z Tobą nie
    bawię.

    --
    Korowód | Moje paranoje
  • Nie zgrywaj sie tutaj na twardziela.
    Zrozum, ze Ty u mnie nie masz szacunku nie dlatego, ze jestes w AA, ze nie
    pijesz, ze mnie prawda boli, ze jestes alkoholik, ze piles dlugo czy inne cokolwiek.
    Zraziles mnie juz dawno cechami ludzkimi a nie alkoholicznymi. Zarozumialstwo,
    pozowanie, brak umiejetnosci przyznania sie do bledu i slabosci i
    wszystkowiedzenie. Nie lubie takich cech i takich ludzi nie slucham, bo nie
    wierze w ich autentycznosc i szlachetnosc motywow.
    Oczywiscie to tylko moja opinia i wrazenie po tym, co tu piszesz, moze jestes
    inny na zywo, nie wiem.

    A w gre zadna z Toba nie gram, nie mam pojecia o czym mowisz, jak zwykle dziwne
    niejasne insynuacje i wieloznacznosci.
  • 13.02.10, 16:38
    Twoja gra, między innymi polega na tym, że widzisz we mnie bardzo skrajne i
    wykluczające się cechy. Celem tej gry jest wypicie piwa w poczuciu dobrze
    spełnianego obowiązku.

    Piszę do Ciebie dlatego, że taki jest charakter kontaktów forumowych. Gdybyśmy
    byli w jednej sali, po prostu stalibyśmy w dwóch różnych grupach ludzi.

    Mnie nie interesuje czy masz, czy nie, szacunek do mnie. Nie musisz go mieć.
    Nikt nie musi. Nie po to tu przyszedłem. Jak to zrozumiesz, będziesz wiedział,
    jaką grę tutaj prowadzisz. Jak dla mnie możesz pić, przecież to Twoje życie, a
    jeśli uważasz, że nie musisz w nim funkcjonować jak należy, to co mnie to
    obchodzi? Z pijanym nie mogę się dogadać, trzeźwym nie chcesz być. Nie masz nic
    do zaoferowania.

    --
    Korowód | Moje paranoje
  • Widzisz, problem z Toba polega na tym, ze Ty widzisz porozumienie ale tylko na
    Twoich warunkach. Zbyt nadete ego. i nie chodzi tu o trzezwosc czy pijanosc. To
    dla ciebie latwy pretekst do wymigania sie od dyskusji i uciecia wszystkiego
    haslem- szuka okazji do picia. moze nawet jak biore prysznic to tez jest
    szukanie okazji do picia? umyl sie to moze pic bo nie pijak?
  • 13.02.10, 16:50
    Na tym forum spotykamy tylko z powodu trzeźwość czy pijaność. Bo tylko po to tu
    przyszedłem.

    --
    Korowód | Moje paranoje
  • tak, ale wedlug twoich kryteriow, ty rozdzielasz etykietki kto trzezwy a kto
    nie, ja oczywiscie jako ten co pije nie moge nawet chciec nie pic, nie bo nie bo
    jaras tak mowi, ale sa inni wg ciebie pijani, bo nie robia tak jak ty kazesz
    tylko po swojemu.
    a wg mnie trzezwosc ocenia sie po zachowaniu a nie po tym, czy ktos odprawia
    rytualy. tak samo jak to, ze dobrym katolikiem jest bardziej ten, kto jest
    uczynny, mily i zyczliwy ludziom a nie ten, co chodzi codziennie na msze, nalezy
    do oazy i jezdzi na pielgrzymki a na codzien jest niemily.
    Ty mi wlasnie troche przypominasz czasem takich katolikow-formalistow, co to
    obgadaja jak ktos nie pojedzie do czestochowy albo nie chodzi do kosciola, bo
    przeciez trzeba, a czemu trzeba- trzeba bo trzeba.
  • rzygac mi sie chce jak cie czytam, lizanie dupy ludziom, ktorych mieszalas z
    gownem jeszcze wczoraj, kobieto, jestes obrzydliwa i tyle.
    zamilknij na wieki i wstydu oszczedz. twoje filipiki juz nikogo chyba nie
    rajcuja, tylko tych chyba, ktorym lizesz rowa, i to tylko dlatego, ze lizesz, bo
    poglady masz nie takie same.
    amen
  • 12.02.10, 20:02
    Następny do umycia.

    Iluż to ciekawych i sympatycznych pisarzy forumowych zamieniło się w chamskich
    idiotów, bo nie mogli zerwać z pijaństwem czy ćpaniem...

    A było ich wielu - oj, było.

    Pij więcej, to dopiero styl ci rozbłyśnie, a nienawiść do trzeźwych wyżre
    resztki rozumu.

    :-(
  • 12.02.10, 20:20
    A widzisz eska - już dawno ci mówiłem , że lokujesz swoje uczucia jakoś
    niefortunnie - jeden faworyt młody pije i pije , drugi dobrze dojrzały spiewa
    serenady tylko fałszuje nieco ,trzeci kły szczerzy .

    i tak to z tym alkoholizmem bywa choc służebni twierdza , że alkoholik to wielki
    Człowiek Jest !!!
  • 12.02.10, 21:08
    Już chciałem złożyć samokrytykę bo pomyślałem, że czasem przesadzam ze swoimi
    złośliwościami, ale dostrzegłem obrazy o wiele czarniejsze od moich bohomazów.
    Z tych wszystkich opisów wyłania się prawdziwy demon-ela102.
  • 12.02.10, 21:18
    Hej beka .. Olimpiada się zaczyna - Małysz skacze jutro i po ptokach jak
    normalnie - dziś otwarcie o 3.00 - nie ma co robić .. a może by tak sie piwa
    napić bo na inne trunki zdrowie nie pozwala ...

    Ostatecznie zrzuci się na elę 102 demona zła w końcu - że mnie zdenerwowała ...

    Co ty na to beka ????
  • 12.02.10, 22:54
    I gdzie by tu dobrego egzorcystę natrafić?

    Demon 102 łatwo się nie podda - jak jaki pierwszy lepszy lucyfer.

    :-)
  • 12.02.10, 22:51
    Deo, ja tylko w tobie ulokowałam swoje szczere uczucia, więc ani chybi rozpijesz
    się jak 100 beczek od łyskaczy, a potem zaczniesz do mnie latać z różanymi
    kroplówkami.

    Albo zaczniesz palić.

    Ty sobie zawczasu przyswajaj słownictwo knajackie, bo jak potem wyrazisz swoje
    emocje w kierunku Eski???

    Hę?
  • 12.02.10, 23:58
    Trochę słownictwa knajackiego już teraz umiem - w końcu nie od dziś jestem na
    forum ...

    Ano i jest dylemat do 3,00 troche czasu i otworzyc to piwo w intencji beki czy
    nie = oto jest pytanie ... w końcu nie piję juz hoho a nawet cho cho
  • 13.02.10, 09:59
    Jeszcze raz: ja się nie gniewam.

    Parę głupich pijanych wpisów nie zaprzecza wartości tego, co do tej pory napisałeś.

    Lepiej, żeby się na forum wykrzyczeć niż w realu z kim się pobić czy pokłócić.

    Co do samego tematu: myślałam trochę o tym, co napisałeś i co ja napisałam. W
    odniesieniu do ciebie. Nie tego wzburzonego alkoholem, ale tego naszego starego
    Addiego.

    Bo może refleksja moja będzie jakimś wyjaśnieniem twoich odczuć? twoich
    wątpliwości?

    Ale nie chce mi się pisać od rana, więc - potem?

    Naraski, Addi...
  • 13.02.10, 12:27
    dlaczego, przy obrażaniu drugiego człowieka tworzy się tyle wymyślnych słów,
    skomplikowanych zdań, porównań, sformowań - a to chamskich , a to bardziej
    delikatesowych, a naprzeciw, gdy zrozumie się swoje "przeginanie" stawia tylko
    jedno słowo? PRZEPRASZAM
    Dlaczego nie buduje się jakiejś uroczej powiastki wokół dobrego zdarzenia?
    Czyżby zła było w człowieku więcej, niż dobra?
    Czy może to dobro jest "przemyślane" (jak nie przeproszę będę miał przerąbane),
    a zło NIE (wszyscy tutaj są tacy sami, więc nie będę odstawał).
    Jak to jest...
    Ja mam ogromną satysfakcję, gdy trenuję tutaj (nigdzie więcej się nie da)
    rozmowy z ludźmi którym z łatwością przychodzi PONIEWIERANIE innymi. Deo pisząc
    do mnie i o mnie obraźliwe treści nawet się nie domyśla ile czyni dla mnie
    dobra. Przypuszcza nawet, że wyrządza krzywdę dlatego tak mnie bawi. On ma
    pewien cel i w jego umyśle ten cel zostaje osiągnięty, choć wcale tak nie jest.
    Zaskoczyłby moją zdolność do przewidywania działań takich dupków, gdy zacząłby
    przepraszać, szanować, kompletować - ale ktoś taki na to nie wpadnie. Działa jak
    maszyna, automat. Zero zaskoczeń ;-)
    --
    *Moi przyjaciele są Mistrzami Świata*
  • 13.02.10, 12:39
    W trzeciej klasie podstawówki gdy wraz z rodzicami mieszkałam w Żurominie
    zgłosiłam się na ochotnika aby w jasełkach zagrać DIABŁA.
    Wkurzyłam się na koleżanki które, wszystkie, jak jedne mąż chciały grać
    księżniczkę ;-) nawet chłopaki na diabła się nie porwały ;-)
    Pamiętam też jak rodzina się ze mnie śmiała - znaczy Mama z chłopakami, bo Tata
    dzielnie wykonał dla mnie własnoręcznie strój diabła ha ha ha ha :-))))
    Piękne wspomnienie, dzięki za nie, bo pod wpływem waszego tutaj pisania mi się
    ono odtworzyło.
    Księżniczkę zwiodłam na drogę zła, ale taki był scenariusz.
    Za to na terapii będąc dostałam od Cześka terapeuty - zadanie, aby faceta
    niepijącego wówczas półtora roku w luźnej rozmowie zawieść do knajpy - UDAŁO
    SIĘ, już po 3 minutach ;-)

    ha ha ha coś diabelskiego z pewnością jest we mnie :-)
    --
    *Moi przyjaciele są Mistrzami Świata*
  • to proste. przeprasza sie jak sie to czuje krotko i zwiezle i juz, wyjasnienia
    beda tylko usprawiedliwianiem sie, im wiecej tym bardziej to wyglada na
    wybielanie sie i odkrecanie sprawy, dla mnie to pijane podejscie, jak przegialem
    to przyznaje, ze przegialem i przepraszam. jak sie zrobi zle to lepiej nie
    probowac udowadniac, ze to niby zle ale nie tak zle a wlasciwie to calkiem dobrze.
  • 13.02.10, 15:27
    Przepraszam bez refleksji nad swoim postępowaniem jest żadnym wysiłkiem. Chyba,
    że testem czy mogę sobie na to pozwalać i nie ponosić jakichkolwiek kosztów.

    --
    Korowód | Moje paranoje
  • 13.02.10, 12:40
    beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
    > rzygac mi sie chce jak cie czytam, lizanie dupy ludziom, ktorych
    mieszalas z gownem jeszcze wczoraj, kobieto, jestes obrzydliwa i
    tyle. zamilknij na wieki i wstydu oszczedz. twoje filipiki juz
    nikogo chyba nie rajcuja, tylko tych chyba, ktorym lizesz rowa, i to
    tylko dlatego, ze lizesz, bo poglady masz nie takie same.
    ______________________________________________________________.
    Ha, ha, ha... ;-))))))) tu beka sam z siebie zrobil "mezczyzne"...!
    Wyszlo tylko z tego dziecinada i chamidlo...!!) ;-(
    Na zdrowie: A... ;-)
  • nie podjudzaj, wyszedl mezczyzna, bo juz przeprosil i przyznal sie do bledu, ty
    wyzywasz i obrazasz ludzi na kazdym kroku a nie przepraszasz nigdy.
  • 13.02.10, 18:43
    Ela po co wchodzisz w wartościujące wątki osobiste kto jest madrzejszy lepszy
    czy kto jest idiota a kto nie ...
    Pominąwszy prosty fakt , że na forum każdy uważa sie za najmądrzejszego a reszte
    ma za idiotów - takie fora juz sa a i wasze dyskusje tego dowodza ... przecież
    nie było tematu bez mojego w nim udziału abyscie WY jak to nazywasz wspaniali
    alkoholicy nie pokłócili sie każdy z każdym ...

    ale tym bardziej w układzie TY - JA - przeciez to oczywiście że moje asy nigdy
    nie beda twoimi a twoje dwójki nigdy nie będa moimi asami .

    A ja nigdy nie przyznam twojej wyższości nade mną ... no nie rozśmieszaj mnie !!

    Do pierzchni a w co ja mam niby kogokolwiek wkręcać .. w to , że nie wolno pic
    jak sie wpadło w alkoholizm a chce się byc znowu normalnym człowiekiem a nie
    pijanym czyms ???

    pzdr deoand

  • 13.02.10, 20:06
    deoand napisał:
    > ... Pominąwszy prosty fakt , że na forum każdy uważa sie za
    najmądrzejszego a reszte ma za idiotów...
    - - - - - - - - - - - - - - - -
    Do takich nieporozumien deo dochodzi wtedy, kiedy na FU myli ktos
    mądrosc z trzezwoscia...!
    _________________________________________.
    deoand napisał dalej:
    > ... wasze dyskusje tego dowodza ... przecież
    > nie było tematu bez mojego w nim udziału abyscie WY jak to
    nazywasz wspaniali alkoholicy nie pokłócili sie każdy z każdym ...
    - - - - - - - - - - - - - - - -
    Tu takze mylisz pojecia, nie uwzgledniajac w tych "klotniach" grupy,
    ktora te "klotnie" (czyt. chamstwa) wszczyna...!
    Sami alkoholicy na Mityngach AA nie kloca sie, gdyz tam decyduje
    sumienie Grupy AA...
    A...
    Ps. Napisze jeszcze cos co i tak nie zrozumiesz: Te nasze "dwojki" w
    ramszu, lub walety w skacie sa najwiekszymi atutami...! ;-)
  • 13.02.10, 20:09
    aaugustw napisał (do deo...):
    > - - - - - - - - - - - - - - - -
    > Tu takze mylisz pojecia, nie uwzgledniajac w tych "klotniach"
    grupy, ktora te "klotnie" (czyt. chamstwa) wszczyna...!
    __________________________________________.
    Na mysli, oczywiscie mam tu wszystkich czynnych pijakow i
    drobnopijakow, ktorzy z AA maja tyle wspolnego co ja (np.) z
    pierzchnia...! ;-)
    A...
  • 13.02.10, 20:39
    Wracając do tematu głównego tego Forum.
    Co Ty deo możesz wiedzieć o rozmowach alkoholików ?
    Począwszy od tej pierwszej, historycznej kiedy Bob z Billem przegadali ze sobą
    kilka godzin, pomimo, że umówili się wcześniej z wielkim oporem ze strony Boba
    na rozmowę 15-minutową?
    I czy wiesz co z tej rozmowy WYSZŁO dla innych?
    Nie mieszaj się w sprawy których nie jesteś w stanie pojąć już nie tylko z
    powodu braku intelektu, ale zwykłego braku doświadczenia w tej materii.

    To w jaki sposób prowadzą z sobą dialog alkoholicy może wydawać się kłótnią dla
    laika. W konsekwencji Ci ludzie dogadują się (jak im laik nie przeszkadza), więc
    Deo, zajmij właściwe sobie miejsce, jak chcesz tu być - miejsce kompletnego laika.
    --
    *Moi przyjaciele są Mistrzami Świata*
  • 13.02.10, 21:50
    Ela uważaj bo przyjdzie wilk i od razu ci wytłumaczy w taki sposób w jaki tylko
    jesteś w stanie zrozumieć kim jesteś !!!!!

    Napisałem ci kiedyś , że ty ja jestem strażnikiem alkoholowego ZOO a ty jego
    pensjonariuszem i z konieczności nie obchodzi mnie to co o mnie myśli
    alkoholiczka ...

    nie interesuje mnie twój los czy pijesz czy nie - interesuje mnie alkoholizm
    jako zjawisko socjologiczne i jak ono zmienia osobowośc i myślenie alkoholika ..

    na twoim przykładzie widac , że strasznie to już zaniki korowo -podkorowe

    ale nawet bez mózgu - kobieta może życ bo do czego ma ten mózg używać - do
    gotowania starczy jeden zakręt

    a co ty niby robisz oprócz gotowania ????

    ale najważniejszy dzisiaj jest Adam Małysz bravo bravo - trzeźwośc popłaca !!!!!

    i to bez AA !!!!

    pzdr deoand
  • 14.02.10, 10:03
    Dobrej Niedzieli DEO :-)
    Jak to mówią mądry głupiemu zawsze ustąpi.
    A jak to jest nie mieć żadnego "zakrętu" widzimy po Twoim pisaniu :-)
    --
    *Moi przyjaciele są Mistrzami Świata*
  • 14.02.10, 11:03
    deoand napisał(do Eli):
    ja jestem strażnikiem alkoholowego ZOO a ty jego
    > pensjonariuszem

    Co konkretnie znaczy "strażnikiem alkoholowego ZOO" ?
    Znaczy to,ze jestes Salowy na Oddziale w Szpitalu Psychiatrycznym ?
    Portier ? Noszowy ? Pchajacy wozek inwalidzki do Wyjscia przy
    opuszczaniu Szpitala przez "chorego" ?A moze Ktos
    do "obezwladniania" agresywnych pacientow ?
    Kto ?

    deoand napisał(do Eli):
    > na twoim przykładzie widac , że strasznie to już zaniki korowo -
    podkorowe


    Co upowaznia Cie do wydania takiej Opini ?
    Z pewnoscia "doktorat" podkreslony dlugopisem w butonierce
    wykrochmalonego czystego(to wazne!) bialego fartucha ?

    Ja stawiam na patologicznie zraniona sfera nieodwzajemnionych uczuc
    jakiejs pieknej alkoholiczki z "twojego ZOO".Zgadlem ?

    "Male ludziki" lubia sie "mscic" , za otrzymanego kiedys tam "kopa w
    dupe"(poetycko: czarna polewka).

    Deo,"Doktorze",kobiecie to mozna co najwyzej powiedziec ,ze jest
    cudowna,tajemnicza.
    Albo zamilczec.Wszystko co powyzej to wystawianie sobie samemu
    swiadectwa.

    To wie kazdy "chlop",nawet ten na roli bez "osmiu klas"
    podstawowki,ktorymi Ty sie tak chwalisz("ja jestem strażnikiem")
    .
  • 14.02.10, 11:21
    Deo należy do tych ludzi, którym się wydaje, że są ulepieni z lepszej gliny.
    Tę swoją bzdurę stara się udowodnić ,tymi wszystkimi paszkwilami, ponieważ boi
    się prawdy -jak diabeł święconej wody.
  • 14.02.10, 11:47
    pierzchnia napisał:
    > Deo należy do tych ludzi, którym się wydaje, że są ulepieni z
    lepszej gliny.
    > Tę swoją bzdurę stara się udowodnić ,tymi wszystkimi paszkwilami,
    ponieważ boi się prawdy -jak diabeł święconej wody.
    __________________________________________________.
    Tak Pierzchnia... - Tylko prawda moze nas wyzwolic...!
    Glupota ludzka polega wlasnie na tym, kiedy ktos
    probuje pokazac swoja "lepszosc" i "mundrosc" nad drugimi...!
    A... ;-)
  • 14.02.10, 12:44
    aaugustw napisał:
    > Glupota ludzka polega wlasnie na tym, kiedy ktos
    probuje pokazac swoja "lepszosc" i "mundrosc" nad drugimi...!



    Naucz sie powyzszych (wlasnych!)slow na pamiec,potem stan przed
    lustrem i patrzac sobie samemu gleboko w oczy,wypowiadaj je do
    siebie z 1000 razy.Moze dotrze :)


  • 14.02.10, 14:20
    ity napisał (do A...):

    > aaugustw napisał (do pierzchni o deo...):
    > > Glupota ludzka polega wlasnie na tym, kiedy ktos
    > probuje pokazac swoja "lepszosc" i "mundrosc" nad drugimi...!

    - - - - - - - - - - - - - - - - -
    > Naucz sie powyzszych (wlasnych!)slow na pamiec,potem stan przed
    > lustrem i patrzac sobie samemu gleboko w oczy,wypowiadaj je do
    > siebie z 1000 razy.Moze dotrze :)
    ______________________.
    Tak mnie odbierasz...!? :-o
    DZIEKUJE za uznanie...! ;-)
    A...
  • 13.02.10, 20:19
    Deo ja w nic nie wchodzę, ja jedynie reaguje na zaczepki chama i prostaka, który
    nie wiedzieć czemu uważa się za kogoś kim nie jest.
    Pisałeś gdzieś, że potrafiłeś wódzie powiedzieć NIE.
    Ja osobiście sądzę, że Twojej wódzie Nie(!) mówiła raczej Twoja żona w innym
    przypadku straciłbyś swoją jedną w wartości (ha ha ha).
    Zresztą co to za wartość [b]Stały związek{/b]????
    Gdybyś napisał, że Twoją wartością jest MIŁOŚĆ w związku, można było by to uznać
    za wartość, a tak znowu LIPA(!)

    ale, ale...
    Co z tego, że potrafiłeś powiedzieć tej wódzie NIE(!)
    skoro w chamstwo i prostactwo wchodzisz jak KLASYCZNY alkoholik.
    Tak jak on nie potrafi wycofać się z picia, tak Ty z błota w które brniesz
    pomimo, że już dotyka Twojej szyi, bez żadnej uczciwej refleksji nad sobą.

    A ja nigdy nie przyznam twojej wyższości nade mną ... no nie rozśmieszaj mnie
    !!


    robisz to każdym swoim kolejnym wpisem DEO i nawet o tym nie wiesz:-))))) O ile
    ja kieruję się zwykłym miłosierdziem wobec Ciebie o tyle ty STRACHEM. Strach
    rodzi w Tobie agresję i system zaprzeczeń.
    Odwracasz rzeczywistość na potrzeby tkwienia w iluzji skąd my to znamy ha ha ha
    ha :-)

    Apropos IDIOTÓW, ja tylko Ciebie tutaj za takiego mam :-)
    Może spróbuj pisać w innych tematach niż ELA, to się przekonasz, że bucików nie
    ubabranych łajnem czyścić nie trzeba :-)

    Zrób to dla własnego dobra :-))))))


    --
    *Moi przyjaciele są Mistrzami Świata*
  • 14.02.10, 12:34
    beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
    > rzygac mi sie chce jak cie czytam, lizanie dupy ludziom, ktorych
    mieszalas z gownem jeszcze wczoraj, kobieto, jestes obrzydliwa i
    tyle. zamilknij na wieki i wstydu oszczedz. twoje filipiki juz
    nikogo chyba nie rajcuja, tylko tych chyba, ktorym lizesz rowa, i to
    tylko dlatego, ze lizesz, bo poglady masz nie takie same.


    Czym rozni sie psychika pijanego Addiego od pogardzanych przez
    niego "alkoholikow-->meneli z dworcow" ?

    Niczym.

    Te same agresywne slowa.A agresja w slowach to zwykle poczatek,
    czesto tuz za wulgarna agresja slowa nastepuje--> agresja w czynach.

    "Eska" to przeciez dla Ciebie ktos wirtualny,ale co by moglo sie
    zdarzyc gdyby jakas kobieta zyjaca z Toba na codzien ktorys raz z
    rzedu doprowadzila Cie do "punktu wrzenia" ?

    Agresja w Twoich slowach skierowanych do kobiety powinna dac Ci duzo
    do myslenia.

    lizanie dupy ludziom, ktorych mieszalas z gownem

    kobieto, jestes obrzydliwa

    ktorym lizesz rowa

    tylko dlatego, ze lizesz


    Czy tak wyraza sie w 21 wieku zdrowy na umysle 40-letni mezczyzna
    mieszkajacy w od kilku lat Anglii ?

    Na zdrowie,Adi.Pij dalej.



  • 14.02.10, 14:16
    ity napisał:
    > Czym rozni sie psychika pijanego Addiego od pogardzanych przez
    > niego "alkoholikow-->meneli z dworcow" ?
    - - - - - - - - - - - - - - - - -
    Oni sa na dworcu przy pociagu, a on przy kompie, (po)ciagu
    ___________________________________________.
    ity napisał dalej:
    > ... agresja w slowach to zwykle poczatek, czesto tuz za wulgarna
    agresja slowa nastepuje--> agresja w czynach.
    - - - - - - - - - - - - - - - -
    Doswiadczenia wlasne...(!?) :-o
    _______________________________________.
    ity napisał dalej:
    > "Eska" to przeciez dla Ciebie ktos wirtualny...
    - - - - - - - - - - - - -
    Cos ci sie ity pomieszalo...!
    ____________________________.
    ity napisał dalej:
    > ... ale co by moglo sie zdarzyc gdyby jakas kobieta zyjaca z Toba
    na codzien ktorys raz z rzedu doprowadzila Cie do "punktu wrzenia" ?
    - - - - - - - - - - - - - - - - -
    Jezeli jest mezczyzna, poszliby do lozka, (o lizaniu nie wspomne..!)
    _______________________________.
    ity napisał dalej:
    > Czy tak wyraza sie w 21 wieku zdrowy na umysle 40-letni mezczyzna
    > mieszkajacy w od kilku lat Anglii ?
    - - - - - - - - - - - - - - -
    Jak widzisz, ity...!
    A...

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.