czy to już alkoholizm ...? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

  • nie upijam się,ale codziennie lub co drugi dzień ( czasem bywa,że 3 razy w
    tyg.) pijemy z mężem wieczorem piwo,czasem dwa,często też kupujemy wino
    wytrawne do kolacji... w zasadzie non stop jest u nas w domu jakiś alkohol...
    póki co nie widzimy w tym problemu,ale u mnie w rodzinie są alkoholicy i nie
    chciałabym skończyć jak oni...na co mam zwrócić uwagę?kiedy powinno zapalić
    się nam światełko ostrzegawcze?pozdr.
    • Już się zapaliło skoro o tym myślisz.
      23.
    • Zadaj sobie pytanie po co Wam ten alkohol?

      Poczytaj w moim watku HALT .
      Podaje tam linki do artykułów np takich:
      www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=45
      --
      Rzeczy dla których warto żyć
      nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)

      • zaraz, to znaczy że gdyby pili tyle ile piją, ale nie autorka wątku
        nie zadała sobie tego pytania, to wszystko byłoby ok??
        Śmieszne! Moim zdaniem nie jest to żadne 'zapalenie się lampki' -
        raczej na odwrót: ktoś ze skłonnością do alkoholizmu nic by nie
        zauważył, a zjechałby na dno. Pytanie zadane na forum to objaw
        zdrowego, normalnego postrzegania rzeczywistości.

        Co do faktu 'czy to jest alkoholizm' się nie wypowiem bo nie mam
        kompetencji. Ale jeżeli to JEST alkoholizm, to alkoholikami jest
        większość moich znajomych (Warszawa, młode małżeństwa ok 30-35lat, po
        studiach, średni-wyższy szczebel menago). Alkohol w takich ilościach
        jak piszesz jest jak najbardziej dla ludzi - tyle że prawdziwi
        alkoholicy od tego zaczynają a na tym nie kończą. Na pewno rację ma
        7zahir (pytanie 'po co wam ten alkohol..')
        • dziękuje za odpowiedzi na mój post, otóż "po co nam alkohol" ? wydaje mi
          się,że z przyzywyczajenia - tak jak kupuje się np. colę to my kupujemy
          alkohol,bo lubimy jego smak...często jest tak,że robimy sobie przerwy,gdyż
          zwyczajnie mamy przesyt i niedobrze nam na widok alkoholu. Wspomnę jeszczę,że
          wódki nie pijamy(ja w ogóle)a mąż sporadycznie 2-3 razy do roku. Zastanawiam
          się nad tym głównie czy takie codzienne picie do kolacji to już wstęp do
          uzależnienia ?
          pozdr.
          • Twoja odpowiedź przypomina mi moją racjonalizację
            w pijanym życiu.
            Przecież w cywilizowanym świecie ludzie codziennie po pracy
            spotykaja sie na drinka,lub lampką wina.
            Serial Ally McBeal był wtedy na topie.

            Na podobne do Twojego pytanie tu na forum
            ktoś odpowiedział:
            " Spróbuj przez 2 tygodnie nie pić i nie kupować alkoholu
            ( woda mineralna jest zdrowsza)
            i wtedy zobaczysz czy jesteście od niego uzależnieni.

            --
            Rzeczy dla których warto żyć
            nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
          • Kilka miesięcy temu piłam alkohol parę razy w tyg, i czasami czułam
            potrzebę jego picia (i też zaczynałam się martwić:))- to podobnie
            jak z piciem Coca-coli, jak się często ją pije to później ma się na
            nią ochotę. W tej chwili mam wino w lodówce i od kilku dni obiecuje
            sobie że je wieczorkiem wypije, tylko że wieczorem zapominam że
            miałam je wypić :)


            otóż "po co nam alkohol" ? wydaje mi
            > się,że z przyzywyczajenia - tak jak kupuje się np. colę to my
            kupujemy
            > alkohol,bo lubimy jego smak...

            Trochę nie wierzę w to co napisałaś , u mnie w domu rodzinnym też
            był problem alkoholowy, i dla mnie alkohol nigdy nie był tylko
            dlatego że go lubię (bo często po paru miesiącach przerwy piwo jest
            nie dobre- gorzkie, a nawet ulubione wino ma już nie ten smak), dla
            mnie alkohol to coś więcej- np.złudne wyluzowanie, emocje . Ale może
            u ciebie jest inaczej.
            --
            Ludzie byli dawniej bliżsi sobie. Musieli. Broń nie niosła daleko.
          • Zdecydowanie tak. To początek. Odstawcie alk na 1-2 mc i zobaczcie co będziecie myśleć w tym czasie. Jesli chodzi tylko o smak - wytrzymacie, jeśli o cos wiecej ,to alkoholizm
        • mmaciekg napisał:

          >
          > zaraz, to znaczy że gdyby pili tyle ile piją, ale nie autorka wątku
          > nie zadała sobie tego pytania, to wszystko byłoby ok??
          > Śmieszne! Moim zdaniem nie jest to żadne 'zapalenie się lampki' -
          > raczej na odwrót: ktoś ze skłonnością do alkoholizmu nic by nie
          > zauważył, a zjechałby na dno. Pytanie zadane na forum to objaw
          > zdrowego, normalnego postrzegania rzeczywistości.
          >


          Hah, celne i racjonalne spostrzezenie.
          Polowa testow na alkoholizm zawiera polowe testu pytania w rodzaju "czy czujesz,
          ze pijesz za duzo" "czy masz wyrzuty sumienia, ze pijesz", wedle tych testow
          alkoholikiem jest ten, kto zauwaza problem, a ten kto nie zauwaza nie jest, moze
          stad wielu tutaj pilo po 20 lat ciagami 3miesiecznymi i "nigdy nie wiedzieli" ze
          pili za duzo, jakos wydawalo im sie naturalne, ze jak sie o 7 rano wali 100tke
          wodki to jest to norma, a teraz jak przejrzeli na oczy to malo sie nie zabija
          zeby diagnozowac alkoholizm u kazdego, kto stapnie na to forum, nawet gdyby
          pomylil sie i szukal porady kulinarnej.
    • "Na co mam zwrócić uwagę?"

      -Markę
      -Rocznik
      -No i oczywiście bukiet-pod warunkiem, że sprzedawca pozwoli...
      Wina krajowe kategorycznie odradzam!
    • marpessa napisała:
      czy to już alkoholizm ...?
      _________________________.
      Nie... - To nie alkoholizm,
      ale juz uzaleznienie...!
      A...
    • Wydaje mi sie, ze nie przekraczacie granic bezpiecznego picia.
    • Jeżeli czujesz niepokój zrob sobie po prostu test dla
      alkoholika,można znaleźć go w internecie.
      • fuuuu napisała:

        > Jeżeli czujesz niepokój zrob sobie po prostu test dla
        > alkoholika,można znaleźć go w internecie.>

        też tu:
        forum.gazeta.pl/forum/w,176,83726447,83756202,Testy_czy_jestes_alkoholikiem_.html



        --
        Rzeczy dla których warto żyć
        nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
        • Pogoda, w tym roku dopisała - porzeczki będą wielkie jak arbuzy.
          Niebawem udam się na ogródki działkowe, gdzie nabędę, około 20 kg.tych wspaniałych owoców.
          Po drodze wstąpię do sklepu kolonialnego i kupię tonę cukru oraz rurę fermentacyjną...
          Wszystko to wrzucę do wielkiego balona, doleję wody źródlanej i całość zadam odpowiednią porcją drożdży marki- Józef Stalin.
          Gdy przestanie pracować, przeleję do drugiego balona, poczekam kilka miesięcy żeby pięknie się wyklarowało, a następnie wszystko to wyleję do ubikacji.

          • pierzchnia napisał:
            > Pogoda, w tym roku dopisała - porzeczki będą wielkie jak arbuzy.
            > Niebawem udam się na ogródki działkowe, gdzie nabędę, około 20
            kg.tych wspaniałych owoców.
            > Po drodze wstąpię do sklepu kolonialnego i kupię tonę cukru oraz
            rurę fermentacyjną...
            > Wszystko to wrzucę do wielkiego balona, doleję wody źródlanej i
            całość zadam od powiednią porcją drożdży marki- Józef Stalin.
            > Gdy przestanie pracować, przeleję do drugiego balona, poczekam
            kilka miesięcy żeby pięknie się wyklarowało, a następnie wszystko to
            wyleję do ubikacji.
            _________________________________________.
            Przed czy po wypiciu wylejesz to-to do ubikacji...!?
            A...
            Ps. Taki zacier mozna juz po 6 dniach puscic w obroty...!
    • Fazy rozwoju uzależnienia
      I. Picie konwencjonalne – towarzyskie (symptomatyczna – objawowa
      faza prealkoholiczna)

      •picie sprawia mi przyjemność, rozwesela
      •sposób picia mieści się w konwencji picia towarzyskiego
      •uśmierza nieprzyjemne stany emocjonalne, daje uczucie satysfakcji
      •mogę wypić coraz więcej – zaczynam mieć „mocną głowę”
      •wyraźne doznawanie ulgi po wypiciu
      •napięcia, łagodzone są alkoholem

      •wzrost tolerancji na alkohol – picie coraz więcej i częściej

      II. Faza zwiastunowa – ostrzegawcza

      •po raz pierwszy „urywa mi się film”- mam „przerwę w życiorysie”
      (palimpsesty)
      •niecierpliwię się, gdy towarzystwo pije za wolno
      •piję więcej niż inni
      •po wypiciu znacznie lepiej się czuję
      •szukam i tworzę okazje do wypicia
      •piję po kryjomu – poza kolejnością

      •pojawienie się palimpsestów

      •odczuwana jest potrzeba picia
      •zmienia się sposób picia – picie samotne, częste, potajemne, poza
      kolejką, szukanie pretekstów do picia
      poczucie, że taki sposób picia jest odmienny od towarzyskiego –
      poczucie winy
      III. Faza krytyczna:

      •rozpoczęte zażywanie alkoholu kończy się silnym upiciem
      •wypijam na drugi dzień, po to aby poczuć się lepiej („klinuję”)
      •czuję duży wstyd i poczucie winy z powodu picia
      •mam konflikty z bliskimi osobami spowodowane moim uzależnieniem
      •pojawia się silne i trudne do opanowania pragnienie wypicia
      •usprawiedliwiam picie licznymi okazjami
      •zaniedbuję zdrowie fizyczne przez picie – problemy ze zdrowiem
      mam nieobecności w pracy (urlopy, zwolnienia),
      •piję ciągami
      •mam poważne konflikty lub konsekwencje społeczne
      •sam lub za namową innych robię przerwy w piciu – próbuję
      kontrolować picie
      •usprawiedliwiam, racjonalizuję, lekceważę skutki picia, izoluję się

      •utrata kontroli nad ilością wypijanego alkoholu

      •możliwa decyzja, czy rozpocząć picie
      •zaniedbywanie obowiązków zawodowych, rodzinnych
      •utrata pozycji zawodowej, towarzyskiej
      •poczucie niezrozumienia i opuszczenia – obwinianie otoczenia;
      mechanizmy obronne – zwłaszcza zaprzeczanie
      •początek picia porannego
      IV. Faza chroniczna

      •piję długimi ciągami alkoholowymi upijając się, często w samotności
      •obserwuje u siebie spadek tolerancji na alkohol,
      •nastąpił rozpad więzi rodzinnych, degradacja społeczna i zawodowa
      •alkohol staje się najważniejszy w moim życiu
      •mam psychozę alkoholową, padaczkę, tremor

      •objawy abstynencji

      •picie poranne, aby zlikwidować objawy
      •brak kontroli nad piciem – picie stałe, różne alkohole, w różnych
      okolicznościach

      •spadek tolerancji alkoholu


      •odstawienie alkoholu może prowadzić do majaczenia drżennego

      V. Zgon
      • Ja nie rozprawialabym o uzaleznieniu i staczaniu sie z powodu dramatycznego
        wyznania autorki, ze zdarza jej sie wypic jedno piwo 3 razy w tygodniu.
        Nie ten kaliber.
        • ja np. też nie - ale to jest forum UZALEŻNIENIA, rozmawiamy o
          ALKOHOLIZMIE, i udzielają się tutaj , z najlepszymi chęciami,
          autentyczni ALKOHOLICY (tak! co z tego że niektórzy trzeźwi od wielu
          lat..); oni przeszli przez tę chorobę tyle, że wolą ostrzec choćby na
          zapas, na wszelki wypadek ; i jeżeli choć 1 osobę odwleką dzięi swoim
          poradom od tego co przeszli oni sami - to chwała im za to.

          Nawet jeżeli ich posty bywają ironiczne
          (i wkurwiające :D )

          ps dzieki aaugust i pierzchnia za Wasze rady dla mnie
          • Wiesz, dobrymi checiami pieklo jest wybrukowane.
            Ostrzeganie na zapas ma taki skutek, ze jedna osobe mozna odwlec a 10 kolejnych
            zniechecic fanatyzmem, bo jednak kazdy ma swoj rozum i jak czyta wyznania pelne
            przesady to pomysli, ze tym bardziej problem go nie dotyczy, nie poczuje zadnej
            identyfikacji i na pewno nie wezmie nic do serca.
            Ja przezylem to sam beda na terapii. Zglosilem sie dobrowolnie, poszedlem gdy
            nie pilem od kilku miesiecy, w ogole nie mialem ochoty na picie, poszedlem
            dlatego, ze chcialem sie czegos o sobie dowiedziec, popracowac nad soba. A gdy
            tam trafilem nagle okazalo sie, ze na pewno chce mi sie pic- choc mi sie wcale
            nie chcialo- oraz ze na pewno okradalem rodzine jak pilem- chociaz wcale nie
            okradalem, oraz- ze na pewno jak napije sie raz to wpadne w 2miesieczny ciag i
            pewnie umre, a w istocie zrodzilo to we mnie bunt, i napilem sie na zlosc, bo
            wiedzialem ze mi makaron an uszy nawijaja. Gwoli wyjasnienia dodam, ze od
            "zapicia" czyli wypicia jednego piwa to upicia sie minal prawie rok, a do ciagu
            2 dniowego poltorej, a z kolei potem ciagi wyeliminowalem, bo zle sie czulem
            pijac maratonem, moj alkoholizm niestety nie postepowal tylko sie cofal, bo pare
            lat wczesniej potrafilem pic przez caly weekend co drugi weekend, a potem
            niestety juz nie, jeden ciag na 3 miesiace wystarczyl, a juz ostatnie moje
            doswiadczenia z piciem "ciagiem" byly takie, ze wypilem 2 piwa z rana i nie
            dosc, ze nie pilem wiecej tego dnia az do wieczora, to nie musialem sie zmuszac,
            po prostu nie mialem ochoty, zbieralo mnie na rzyganie na sama mysl o piciu, te
            2 z rana to bylo jak jeszcze sie obudzilem pijany, a potem jak mi przeszlo to
            nie bylo bata- nie moglem juz pic, wolalem zjesc i pospac, dopiero wieczorem- na
            sile- wtloczyc kilka piw i to tylko dlatego, ze balem sie ze nie bede dobrze
            spal, a nie zebym chcial pic.
            A wg diagnozy powinienem juz byc martwy.
            Znam goscia z AA, kiedys go spotkalem, potem uslyszalem, ze zapil i pil 2
            miesiace i umarl, pil na maksa, wczesniej 7 lat mityngow i abstynencji, inni w
            AA nie umieli mu pomoc, on sobie tez chyba, nasluchal sie ze umrze to i umarl, 7
            lat propagandy nie poszlo w piach, bo jak inaczej to okreslic?
            Ludzie pija denaturat po piec lat, spia na lawkach albo w smietnikach i zyja i
            wkurwiaja spoleczenstwo, bo smierdza, a ten w 2 miesiace zmienil sie z dbajacego
            o zdrowie Aowca w trupa.
            Czy tak musialo byc? Nie sadze. Musialo pod jednym wzgledem- jak wchodzi w forum
            alkoholowe i zaczynasz gadac z Aowcami to zaczynasz przyjmowac taka optyke-
            abstynencja albo smierc. A naprawde to nie jest tak czarno biale.
            • bardzo rozsądnie piszesz

              Natomiast rozumiem podejście 'AA' - tam założenie (z tego co się
              zorientowałem z lektury własnej) jest takie, że jeżeli do nich już
              trafiłeś , to znaczy że byłeś na DNIE. A jeżeli jakimś cudem jeszcze
              nie byłes - to NA PEWNO prędzej czy później będziesz. Alkoholicy - z
              tego co widzę- nie dowierzają, że można się stoczyć, i odbić łagodnie
              bez przypierdolenia o samo dno.
              Prawda jest taka, że spośród pijących umiarkowanie i sporo, część
              faktycznie się zapije - ale jaki to odsetek?2 - 5 - 10?? (w 10 już
              nie wierzę). Więc kierowanie profilaktycznie wszystkich podejrzanych
              o alkoholizm na terapię /AA uważam podobnie jak Ty za mocno
              nietrafione.
              • Dwie poprzednie wypowiedzi są naprawdę ciekawe....
                Ale mam jedno pytanie,skoro nie macie problemu z alkoholem(tak
                przynajmniej twierdzicie)i umiecie pić kontrolowanie.To po co
                idziecie na terapię, zaszywacie się i wchodzicie na stronę dla
                uzależnionych??????? Uważam,że ciągle nie jesteście w stanie
                pogodzic się z tym,że jesteście uzależnieni i probujecie za wszelką
                cenę sobie to udowadniać
                I w kwestii formalnej alkoholik nie musi być menelem i pić
                denaturat,ale moze być biznesmenem,dyrektorem,lekarzem i wypijać
                regularnie 2-3 piwa dziennie przez kilka lat.I gwarantuję Ci,że
                objawy odstawienia tego piwa na kilka dni dadzą o sobie znać,tak
                samo jak u osoby pijące kilka razy w tygodniu o wiele więcej.
                Powodzewnia Wam życzę.
                • Fuuu, to nie chodzi o zaprzeczanie problemom, tu chodzi o widzenie spraw w
                  odpowiedniej optyce.
                  Podam moze taki przyklad, nieco metafryczny. Kiedy boli Cie zab, idziesz do
                  dentysty. ALe zanim pojdziesz do dentysty, to masz jakies wyobrazenie o staie
                  swoich zebow. Codziennie je myjesz i zapewne codziennie widzisz w lustrze. Jesli
                  widzisz, ze masz wszystie zeby biale i rowne, nic Cie nie boli i nie uwiera,
                  tylko ten jeden zab, i potem idziesz do dentysty i slyszysz "musimy usunac
                  wszystkie zeby i wstawimy protezy, bo kiedys te zeby i tak sie panu zepsuja" to
                  raczej nie myslisz kategoriami- lekarz wiec na pewno wie- i zgadzasz sie, a
                  raczej szukasz innego dentysty, by potwierdzic, czy to naprawde konieczne, bo
                  wydaje sie to tak nieprawdopodobne. To naturalna ludzka reakcja. Nie
                  zaprzeczasz, ze trzeba zajac sie bolacym zebem, ale szokuje cie koniecznosc
                  usuniecia calej szczeki. I oczywiscie, mozliwe jest, ze kiedys faktycznie
                  wszystkie zeby padna, ale czy konieczne jest tak na zapas wyrywanie wszystkich
                  teraz?
                  • beczka....
                    No twoja "optyka"widzenia spraw jest dla mnie mało jasna...
                    Nie mam zamiaru Cie przekonywac czy masz problem czy nie.Twoje życie
                    i zrobisz z nim co uważasz.Ja mogę wyrazic tylko swoje zdanie,a Ty
                    możesz iśc w zapartę.Nigdy jeszcze nie spotkałam się z takim
                    przypadkiem żeby z osoby pijącej kontrolowanie ,zrobic
                    alkoholika,jesteś pierwszy!!!!
                    No ,ale [nigdy nie mów nigdy...]
                    • fuuuu napisała:

                      > beczka....
                      > No twoja "optyka"widzenia spraw jest dla mnie mało jasna...
                      > Nie mam zamiaru Cie przekonywac czy masz problem czy nie.Twoje życie
                      > i zrobisz z nim co uważasz.Ja mogę wyrazic tylko swoje zdanie,a Ty
                      > możesz iśc w zapartę.Nigdy jeszcze nie spotkałam się z takim
                      > przypadkiem żeby z osoby pijącej kontrolowanie ,zrobic
                      > alkoholika,jesteś pierwszy!!!!
                      > No ,ale [nigdy nie mów nigdy...]


                      To nie o to chodzi. Alkoholizm ma rozne oblicza. Czy naprawde uwazasz, ze
                      musialem krasc by pic? Wiem, ze w pewnych przypadkach tak sie dzieje, ale jak
                      ktos napisal, nawet biznesmen moze byc alkoholikiem. Czy to znaczy, ze kradl,
                      skoro zarabial np 30 tysiecy na miesiac? Mozna oczywiscie to naciagac i
                      powiedziec, ze kradl bo pil a mogl dac na powodzian, ale takim tropem idac to
                      nalezaloby uznac, ze kazdy biznesmen kradnie, bo w koncu placi swoim pracownikom
                      tylko tyle ile musi, a moglby wiecej. Sam zarabia 30 a placi po 2, wiec niejako
                      kradnie- wedle tej optyki- a jak juz ukradl to kogo obchodzi, czy ukradzione
                      wydal na wodke czy na dacze w Peru?
                      • Ja nie wiem co ty robiłeś,czy kradłeś czy nie.Jestem daleka od
                        takiego osądu.Jeżeli uważasz,że z Toba wszystko ok to niech tak
                        będzie!
                        Chociaż pokuszę się o takie twierdzenie,że głód Twój jest już blisko.
                        Powodzenia życzę.

    • postanowiliśmy z mężem przez 2 tyg.nie pić żadnego alkoholu- zobaczymy jak
      nasze organizmy zareagują. Póki co mnie zupełnie nie ciągnie nawet do łyka
      piwa,z kolei mój mąż zgodził się na tą próbę,ale już się umówił z kumplem na
      piwko,więc ten jeden wyjątek MUSI zrobić...i jeszcze jedna ważna kwestia- dla
      męża to nie jest uzależnienie a PRZYZWYCZAJENIE ( porownał je do picia coli ).
      Dawniej,tuż po ślubie w ciągu jednego roku upił się 4 razy tak poważnie -
      zrozumiał swój błąd i od tego czasu( 4 lata) nie upił się ani razu,ale
      niepokoi mnie to,że on ma taki łatwe i proste podejście do alkoholu,że nie
      widzi w nim potencjalnego zagrożenia...
      • Musi?
        Nie może iść na spotkanie i nie pić?
        23.
      • *** >od tego czasu( 4 lata) nie upił się ani razu, ***
        (ale niepokoi mnie to,że on ma taki łatwe i proste podejście do
        alkoholu,że nie widzi w nim potencjalnego zagrożenia.)

        Pzeczytaj co najpierw napisałaś, a potem sama się uczciwie zapytaj: z
        jakiej racji miałby się martwić o cokolwiek? Skoro nie upił się przez
        4 lata ani razu, to 'Łatwe i proste podejście' jest jedynym słusznym.
        A Ty wypełniasz typowo kobiecą rolę - martwiąc się na wyrost i
        szukając problemu. 'Potencjalnym zagrożeniem' są też przejeżdzające
        samochody i potrawy z tłuszczem typu trans. Tutaj są ludzie co przez
        4 lata byli pijani przez większość czasu- to jest alkoholizm. W
        ilościach w których Wy pijecie alkohol, pewnie zdrowiej jest pić
        właśnie alkohol niż Fantę czy Cole.
    • Kiedy powinno zaświecić się światełko ostrzegawcze ? A jeszcze się nie zaświeciło skoro post został umieszczony?
      A który alkoholik przyzna się, że ma problem? Dopiero gdy osiągnie swoje własne dno
      i zdecyduje się na terapię...
      Podaje test na alkoholizm, może się przyda:
      www.psychoster.eu/test_audit.php

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.