Dodaj do ulubionych

twarda miłość do alkoholika

15.04.04, 20:44
Próbuję to zastosować. Pomagałam mu w pracy (własna działalność), już staram
się nie pomagać, ale przypominam: zrób to, zrób tamto. Walę głową w mur. Pije
na umór, zrobi jedną rzecz, zawali dziesieć innych. Firma pada ale
najlojalniejsi klienci, albo najmniej zorientowani w całej sytuacji (szef
raczej nieobecny w firmie, ani w domu)jeszcze nie zwiali do konkurencji. Gdy
pomagałam było źle (bo wykorzystuję fakt że coś wiem i podobno się mądrzę),
gdy nie pomagam też źle, bo On sam mnie tego uczył a teraz ja "pizda jebana w
dupę, ścierwo i szmata, najgłupsza osoba jaka zna" - przepraszam za
wyrażenia, same cytaty) zostawiam go w potrzebie. Wyzwiska lecą na całą
klatkę. I co zrobić - jak się nie zachowam zawsze źle.
Potrafi być miły i uroczy gdy jest trzeźwy (ale to już rzadkość)- bez setki
Żołądkowej dziennie - dzień stracony. Jeszcze mogę sie wyprowadzić, ale boję
się że spali nasze wspólne mieszkanie (to palenie w łóżku po pijaku),albo
zostawi otwarte drzwi (bo jest nawalony a zamek się śmiał się zaciąć). Mogę
wrócić do rodziców, ale czy to jest jedyne wyjście. Mimo choroby alkoholowej,
mimo wyzwisk - wciąż go kocham. Totalny pat.
A.
Edytor zaawansowany
  • 16.04.04, 08:45
    Po zobaczeniu Twojego nicku spodziewałem się postu z stekiem obelg,wyzwisk i
    wulgarnych słów. A jest normalnym postem bezradnej,współuzależnienonej kobiety.
    Dlaczego taki nick? Wytłumacz.
  • Gość: kubek IP: *.ld.euro-net.pl 16.04.04, 08:52
    mam te same odczucia dlatego nic nie powiem
  • 16.04.04, 17:23
    hepik1 napisał:

    > Po zobaczeniu Twojego nicku spodziewałem się postu z stekiem obelg,wyzwisk i
    > wulgarnych słów. A jest normalnym postem bezradnej,współuzależnienonej
    kobiety.
    > Dlaczego taki nick? Wytłumacz.


    Taki nick bo tak zwraca się do mnie mój facet. Głupio z tym wyszło.
    Chyba zwariowałam bo zaczynam myśleć że sobie w jakiś sposób na to zasłużyłam.
    Latam po domu jak wariatka, zaglądam w każdą szparę w poszukiwaniu pustych i
    pełych butelek wódy, wydzwaniam dziesiątki razy dziennie, kontroluję,
    ograniczam do rozsądnych(?) granic picie w weekendy. I tak całymi dniami się
    zamartwiam. Nie pozwalam się wyzywać, wyję jak dzieciak w domu, w pracy. Ale
    cóż mogę. Żeby wstrząsnąć alkoholikiem, musiałabym chyba się powiesić. Tylko
    cóż to za wyjście?
  • 16.04.04, 18:25
    pizda12345 napisała:
    Żeby wstrząsnąć alkoholikiem, musiałabym chyba się powiesić. Tylko
    > cóż to za wyjście?

    Obawiam się ,że wyjście to żadne.A nawet dodatkowo zachęcające do wypicia
    kolejnych skrzynek wódki.Tym razem z żalu nad sobą,że został facet sam,że mu
    takie coś zrobiłaś i teraz to dopiero naprawdę musi się napić.
    Co masz zrobić?-zacznij od zmiany nicka.Potem poczytaj na temat
    współuzależnienia.Poczytaj forum,zobacz stronę ,którą dałem w wątku obok i
    wreszcie trzeba podjąć terapię.Ty .I dla siebie.Zobaczysz,że nie jesteś sama i
    nie jedna przeżywasz to, co przeżwasz.
  • 16.04.04, 19:05
    Zmieniłam nicka.
    Fakt, długie, ale porażające. Jestem każdą z tych ról. Najbardziej prowokatorem
    bo jestem w zasadzie żoną (bez ślubu). Daje do myślenia, muszę spojrzeć na to z
    boku, idę się przejść i podumać.
    Dzięki hepik1.
  • Gość: ja7 IP: 217.153.24.* 16.04.04, 16:41
    Nie chce sie wymadrzac, ale czy mi sie wydaje, czy sie plawisz w tych
    wyzwiskach? czy jestes faktycznie :"pizda jebana w dupę, ścierwo i szmata..."
    jesli nie, to dlaczego zgadzasz sie zeby jakis menel Cie tak nazywal?
  • 16.04.04, 17:27
    Gość portalu: ja7 napisał(a):

    > Nie chce sie wymadrzac, ale czy mi sie wydaje, czy sie plawisz w tych
    > wyzwiskach? czy jestes faktycznie :"pizda jebana w dupę, ścierwo i szmata..."
    > jesli nie, to dlaczego zgadzasz sie zeby jakis menel Cie tak nazywal?

    Nie można się pławić w czymś takim. Nie można zamknąć nikomu gęby. Moja zgoda
    nic tu nie znaczy. Zeby tego nie słuchać mogę tylko się wyprowadzić, ale czy to
    jedyne wyjście.
  • Gość: ja7 IP: 217.153.24.* 16.04.04, 17:31
    tak
  • Gość: jaga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.04, 17:34
    tak !!!
  • 16.04.04, 22:56
    ...ja nie wierze w milosc do alkoholika (jezeli zdajesz sobie z tego
    sprawe)...czasami mozna uwierzyc w litosc dla alkoholika...ale zwroc uwage na
    koszty...
  • 23.08.04, 16:19
    czy Ty czasem Agato, nie jesteś DDA-Dorosłym Dzieckiem Alkoholika? Jak było u
    Ciebie w domu. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, żeby, wybacz szczerośc
    niezaburzona osoba była w stanie liczyć na ochłapy "uroku na trzeźwo" w morzu
    upokorzenia, wyzwisk i zawodu. ty raczej nie kochasz jego, tylko swoją rolę
    przy nim. Ty musisz sie leczyć, ajego zostaw samemu sobie, wierz mi, nawet będą
    z nim 24na dobe nie uchronisz go przed samym sobą. Nawet je sli to oznacza
    spalenie mieszkania. Uciekaj, musisz odnależć SIEBIE
  • Gość: mikaszka IP: 217.153.124.* 17.04.04, 18:09
    Przepraszam, ale na temat twardej milosci to slyszalas, ze gdzies dzwonia i nic
    wiecej. Co to za twarda milosc, jak mu mowisz, co ma robic, przypominasz? Jak
    szukasz butelek, wydzwaniasz, kontrolujesz? Odpusc sobie kobieto. W ten sposob
    nie tylko mu nie pomozesz, ale przedluzasz i podtrzymujesz jego picie.
    Twoja sytuacja to nie jest zaden pat. Mozesz zrobic wiele, tylko nie od tej
    strony sie do tego zabierasz. Idz do poradni odwykowej, poszukaj specjalisty od
    WSPOLuzaleznienia, poszukaj grupy Al-anon, idz na otwarty miting AA - zamiast
    trawic czas na bezsensowne kontrolowanie.
  • Gość: tatko IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.04, 01:55
    sam wiem że zbytnia kontrola pogarsza tylko sytuacje
    dlatego zgadzam się ze stwierdzeniami zawartymi w poprzednim poscie
    pozdr
    tatko
  • Gość: obserwator IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.04, 11:06
    Jeśli piszesz prawdę to głupota twoja nie ma granic i zasłużyłas na to co masz.
    Jeśli zamiast głową muślisz dolna częścią ciała to nie ma dla Ciebie
    ratunku ..chyba,że kupisz sobie ..wibrator.
    To kobieta odpowiada za porzadek w domu i za wyrzucanie śmieci.
    W tej chwili wyrzucić alkoholika z domu to naprawdę żaden problem.- jest tyle
    organizacji przeciw przemocy , że zrobią to za Ciebie.
    Ale jeśli plują Ci w twarz a ty mówisz , że to deszcz i jeszcze mówisz - Ja
    kocham deszcz - to rzeczywiscie zostaje Ci życie w iluzji w tym " chocholim "
    alkoholowym świecie .
    Lecz to Twój Cyrk - twoje małpy -twój wybór .
    Pzdr.
    Obserwator Cyrku.
  • Gość: forty IP: 80.72.38.* 19.04.04, 11:46
    Zostań przy nowym nicku, ten pierwszy jest nie do przyjecia. Zostaw go!!!!!!!
    Dlaczego dajesz mu prawo do pomiatania sobą?
  • 29.04.04, 18:40
    kobieto ! o co Ty sie nas pytasz? pomysl sama ! o co ? o to co masz zrobic ze
    swoim zyciem ? czy LUBISZ to zycie z tym chamem do ntej potegi ? i nie wiesz CO
    z tym zrobic? rzuc tego szmatlawca w diably i ratuj swoje zycie !!!
    --
    i im bardziej Puchatek tam zaglądał, tym bardziej Prosiaczka tam nie było
  • Gość: matka IP: 81.219.184.* 16.05.04, 12:20
    To co piszecie, chwilami pelne obleg slowa rzucane pod adresem Agaty w zaden
    sposob nie zadzaialaja. Tu terazpia szokowa nie jest dobra, bo szok w zyciu z
    alkoholikiem to normalka. Wiem, co pisze, bo kilka lat musialo uplynac, kiedy
    powiedzialam dosc. I pierwsza terapia nie zdzialal cudu (potraktowalam ja
    informacyjnie, no tak juz wiem, bede madrzejszy - wystarczy). Kolejne meetingi,
    grupy otwarte w pierwsze tygodnie miesiecy, ALanon i wielki bol niemocy daly w
    koncu rezultaty. Skonczyla sie milosc (i nie myslalam dolna czescia ciala, jak
    sugeruje jeden z piszacych, tylko sercem, ktore chcialo wierzyc, ze damy rade,
    sercem ufajacy i czekajacym). Ktos madrzejszy wytlumaczyl mi, ze to nie milosc,
    ze to jakies chore uwiazanie, moze litowanie, moze uzalanie sie troche nad
    soba. To naprawde trudno, podobnie jak alkoholikowi, trzeba zburzyc obraz
    siebie, dobrze znany, akceptowany (najczesciej biednej ofiary) i budowac sie na
    nowo. Cegielka po cegielce. Teraz jest coraz lepiej, nasz syn nie musi patrzec
    na jego ciagi (juz w ciazy zdecydowalam o oddzielnym mieszkaniu),
    minimalizujemy nasze spotkania, kazdy dzien przynosi slonko. Czego i Tobie
    zycze. Ruszaj w droge. Szkoda zycia...
  • 16.05.04, 12:48
    Gość portalu: matka napisał(a):

    > To co piszecie, chwilami pelne obleg slowa rzucane pod adresem Agaty w zaden
    > sposob nie zadzaialaja.

    Liczba mnoga w tym wypadku nie wydaje mi się uzasadniona.Może nazywać rzeczy po
    imieniu i zwracać się do tego kto takie obelgi rzucał bezpośrednio w liczbie
    pojedyńczej.
  • Gość: matka IP: 81.219.184.* 16.05.04, 13:25
    Przepraszam, ale zrobilo mi sie przykro, amoze po prostu bylam wsciekla, bo
    niech rzuca kamieniem ten, kto sam nim kiedys dostal. Jeszcze raz przepraszam
    wszystkich, ktorych dotknelam.
  • Gość: matka IP: 81.219.184.* 16.05.04, 13:25
    Przepraszam, ale zrobilo mi sie przykro, a moze po prostu bylam wsciekla, bo
    niech rzuca kamieniem ten, kto sam nim kiedys dostal. Jeszcze raz przepraszam
    wszystkich, ktorych dotknelam.
  • 16.05.04, 22:39
    > Próbuję to zastosować. Pomagałam mu w pracy (własna działalność), już staram
    > się nie pomagać, ale przypominam: zrób to, zrób tamto. Walę głową w mur.

    Najlepsza pomoc dla alkoholika: NIE POMAGAĆ!!!

    --
    Jutro to dziś
    tyle że jutro...
  • 17.05.04, 21:22
    Agata

    szukanie butelek, pomaganie w pracy krycie picia narpawdę nic nie pomoże. Wiem
    to z własnego doświadczenia, mam za sobą 13 letnie małżeństwo z alkoholikiem,
    robiłam dokładnie to samo wiele lat. Jedyne co można zrobić, to pozwolić spaść
    na samo dno. Ale u mnie to nie pomogło. PIje. Ale bez nas (ja + syn). A my mamy
    spokój. Jednak jestem pewna, że jest wiele takich osb, ktrym się udaje.... są
    tutaj i na forum alkoholizm.akcja.sos , ...
  • Gość: jerzy IP: 195.187.99.* 26.08.04, 15:30
    Idź na Al-anon. To jedyna droga dla Ciebie. Innej nie ma - chyba, że na
    cmentarz, szpital wariatów, ulica [do wyboru]. On Cię zniszczy. Tak po prostu.
  • Gość: alicja IP: 149.156.76.* 05.09.04, 14:47
    Dziewczyno, uciekaj! Alkoholicy to potworni egoiści. Współuzalezniają swoich
    bliskich i bez skrupułów wysysają z nich soki. Jeżeli uciekniesz za kilka lat,
    trudno będzie Ci wrócic do równowagi. Sama popatrz, jaki nick wybrałaś. Jestem
    dorosłym dzieckiem alkoholika.
    Pozdrawiam ciepło
    Alicja
  • Gość: ania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.09.04, 21:49
    Wiem że to co piszecie to prawda, ale sama mam podobny problem. Jestem z
    chłopakiem prawie 4 lata i często uwazam że są one straconymi. On lubi wypic i
    uważam że jest uzależniony, ale z drugiej strony go kocham i ciągle wydaje mi
    się że nam się uda. Nie wiem co robic bo on chce się oświadczyć, a ja boje
    pakować się w sytuację bez wyjścia.
  • Gość: joana IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.09.04, 22:22
    moim zdaniem uciekaj, ja urodzilam alkoholikowi dwoje dzieci, dla niego
    wyprowadzilam sie z rodzinnego domu i zeby jemu bylo lepiej zamieszkalismy
    osobno - wytrzymalam dwa lata. leczyl sie juz dwukrotnie. dzisiaj lezy
    nieprzytomny w domu swojego ojca- alkoholika zreszta przebywajacego w
    psychiatryku - po ciagu alkoholowym, zacpany lekami 'tatusia', ktore gdzies tam
    w domu znalazal. a wszystko dlatego, ze dalam mu ultimatum albo rodzina albo
    picie. moje pierwsze slowa po narkozie, kiedy urodzilam pierwsze dziecko
    to 'teraz nam sie uda' - minelo 5 lat i jest jak jest.
    zatem jeszcze raz radze 'uciekaj!!!!!!!!!!!!!!

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.