Dodaj do ulubionych

Esperal - jak wygląda wszywka?

01.08.12, 14:51
Witam
Mam problem, mam 20 lat i od dwóch lat nie mieszkam z rodzicami, głównie przez ich problem z alkoholem. Już raz mieli wszywkę, ale wtedy nie mieliśmy kontaktu więc nie miałam okazji zobaczyć jak to wygląda. Teraz mamy lepszy kontakt, Esperal skończył im się w marcu, teraz znowu wpadli w alkoholizm i po kilku moich interwencjach mama zarzeka się, że dzisiaj będzie miała wszycie. Problem polega na tym, że już kilka razy mnie oszukała więc chcąc się upewnić chciałabym sprawdzić czy rzeczywiście zrobiła sobie wszywkę. Czy ktoś miał styczność wie gdzie tego na ciele szukać i jak powinno wygląć (czy w ogóle wygląda). Będę wdzięczna za pomoc, bardzo mi zależy na tym, żeby mama przestała pić ponieważ już raz miała przez alkohol problem z udarem, boję się, że jeśli tym razem znowu wpadnie po uszy już może z tego nie wyjść cało.
Dziękuję za pomoc i pozdrawiam
Obserwuj wątek
          • aaugustw Re: Esperal - jak wygląda wszywka? 29.09.12, 13:10
            miskolaj napisała:
            > przychodzi mi do głowy tylo jedno słowo: alkoholizm dla ludzi bliskich to total
            > na masakra. po tym poscie postanowiłam ze ide w srode na alanon (Otwarty maja)
            ___________________________________________.
            Gratuluje wyboru...!
            Alkoholizm "bliskich" wspol-uzaleznia tych drugich, a
            kazde uzaleznienie jest choroba...!
            A...
            • hubertsam Re: Esperal - jak wygląda wszywka? 24.01.18, 10:04
              Byłem 2 tygodnie temu w tej poradni w szczecinie o której pisaliście tu na forum, o www.alkopomocni.pl. Próbowałem dostac sie gdzie indziej ale byl problem. jak narazie jestem zadowolony, miałem chwile kryzysu ale swiadomość konsekwencji jakos mnie utrzymalo na powierzchni. Zobaczymy jak dalej. Napisze wam za kilka tygodni:)
          • sayaha Re: Esperal - jak wygląda wszywka? 30.09.12, 11:31
            Spoko, widziałam tydzień po także chyba coś tam ma. Czasem odnoszę wrażenie że nadal pije ale to pewnie przez moją obsesję. No i przez to, że ojciec się nie zaszył. Może gdyby on nie pił łatwiej byłoby mi jej zaufać.
            • aaugustw Re: Esperal - jak wygląda wszywka? 30.09.12, 13:47
              sayaha napisała:
              > Spoko, widziałam tydzień po także chyba coś tam ma. Czasem odnoszę wrażenie że
              > nadal pije ale to pewnie przez moją obsesję. No i przez to, że ojciec się nie z
              > aszył. Może gdyby on nie pił łatwiej byłoby mi jej zaufać.
              _______________________________________________.
              Widze, ze wszystko masz pod kontrola... - Tylko po co...!?
              Zrob lepiej cos ze swoim wspoluzaleznieniem, bo to jest chore...!
              A...
            • 7zahir Re: Esperal - jak wygląda wszywka? 30.09.12, 19:41
              sayaha napisała:

              > Spoko, widziałam tydzień po także chyba coś tam ma. Czasem odnoszę wrażenie że
              > nadal pije ale to pewnie przez moją obsesję. No i przez to, że ojciec się nie z
              > aszył. Może gdyby on nie pił łatwiej byłoby mi jej zaufać. >

              Nie masz obsesji - jesteś DDA
              Poczytaj tu:
              piekniezyc.republika.pl/
              Wybierz się też na mityng Al Anon:
              www.al-anon.org.pl/index.html


              --
              Rzeczy dla których warto żyć
              nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
          • 5flaszek Re: Esperal 02.12.12, 19:07
            witam mam wszyty esperal od ponad 3 miesięcy nie mam ochoty iść pić ale przy sobocie mam ochotę wypić sobie jedno piwko. Zaryzykowałem i wypiłem jedno nic mi nie było. teraz przy wekendzie wypiję sobie jedno wieczorem i nic mi nie jest. Mam pytanie czy jeśli teraz nic mi nie jest to czy nie ma to jedno piwo jakiegoś ujemnego wpływu na mój organizm. Czy są możliwe jakieś skutki uboczne które będą odczuwalne pózniej? proszę o pomoc bo być moze wyrządzam sobie krzywdę nieświadomie.
            • aaugustw Esperal i po co, skoro nawet abstynencji nie ma 02.12.12, 20:10
              5flaszek napisał(a):
              > witam mam wszyty esperal od ponad 3 miesięcy nie mam ochoty iść pić ale przy so
              > bocie mam ochotę wypić sobie jedno piwko. Zaryzykowałem i wypiłem jedno nic mi
              > nie było. teraz przy wekendzie wypiję sobie jedno wieczorem i nic mi nie jest.
              > Mam pytanie czy jeśli teraz nic mi nie jest to czy nie ma to jedno piwo jakieg
              > oś ujemnego wpływu na mój organizm. Czy są możliwe jakieś skutki uboczne które
              > będą odczuwalne pózniej? proszę o pomoc bo być moze wyrządzam sobie krzywdę nie
              > świadomie.
              ________________________________________________________________.
              Czuje sie w obowiazku odpowiedziec na te Twoje watpliwosci i pytania,
              choc przyznam sie nie jestem tu pewien czy robisz nas "w konia", czy nie...(!?).
              Nie chce mi sie wierzyc, ze zyjesz w takiej ciemnocie, ze nikt nie poinformowal
              Ciebie podczas wszywania tego gowna o mechanizmach tej smiertelnej choroby,
              nie mowiac juz o tym jakie negatywne skutki psychiczne niesie za soba wypicie
              alkoholu u tych, ktorzy w swym uzaleznieniu i niemocy wydaja gruba forse na to,
              aby sobie zrobic to swinstwo...!
              (pomijam fakt, ze w cywilizowanych krajach wszywka dawno jest juz zabroniona).
              Pytasz; Czy są możliwe jakieś skutki uboczne które będą odczuwalne pózniej?
              i prosisz o pomoc bo być moze wyrządzasz sobie krzywdę nieświadomie.
              Odpowiadam: Oczywiscie, ze wyrządzasz sobie przeogromna krzywdę nieświadomie,
              a to dlatego, bo Twoja swiadomosc jest chora, (alkoholizm to choroba psychiczna).
              Gdybys mial zdrowa swiadomosc nie robilbys tego wszystkiego co robisz. Na mysli
              mam przede wszystkim samo picie alkoholu pod rozna postacia...
              Po co pijesz to "jedno" piwko , skoro wszywales sobie to "G"...?
              Co chcesz przez to osiagnac...!? - Powrot do kontrolowanego picia...!?
              Nie ma czegos takiego u ludzi, ktorzy maja problem z piciem... - To
              znaczy; ludzi, ktorzy dotknieci sa choroba alkoholowa...
              To jedno piwko w Twojej chorej glowie daje Tobie przepustke do
              wyprobowania drugiego piwka, a jezeli nic sie nie stanie, (a nie stanie
              sie nic), wtedy zrobisz sobie po trzecim piwku wyjatek i zapijesz te wszywke,
              a potem bedziesz zbieral pieniazki z pustych butelek na kolejna wszywke...
              Czlowieku, to nie jest nieswiadome robienie sobie krzywdy... - To jest
              zabijanie sie... - To jest; Samobojstwo na raty...!
              Zycze Ci powodzenia, choc z mojego doswiadczenia trzezwego alkoholika
              wiem, ze bedzie Ci cholernie trudno odzyskac zdrowa swiadomosc, ale
              wiem takze, ze nie ma przypadkow beznadziejnych... - Trzymam kciuki
              za Ciebie, zebys odnalazl droge do trzezwych alkoholikow, na spotkania
              zwane Mityngami AA... - Tam bys sie dowiedzial jak oni przestali pic i jak
              uratowali sobie tym swoje zycie...!
              A...
            • jerzy30 Esperal to takie go wno co nie leczy 02.12.12, 20:14
              wiekszosc lekarzy w obawie o zycie i zdrowie pacjenta [moze zapic] nie wszywa esperalu a zwykle witaminki lub nawet nic nie wszywa - kasuja 600 zeta i nastepny naiwny
              dlatego mozna chlac do woli - czego dwa przypadki mamy tu na forum
              ty sie nie zajmuj czy ktos ma wszyty esperal czy nie - zajmij sie soba
              za tego wszytego nie wyzdrowiejesz i nie przestanie on pic
              jak chce pic to niech pije - taka jest prawda
              ludzie idcie sie leczy i nie liczcie ze zaszyta d..a to sposob na niepicie
              w calej Europie esparal jest zakazany - tylko w Polsce sa takie hieny co go propaguja
                • aaugustw Bez serc, bez ducha...! 03.12.12, 10:30
                  deoand napisał:
                  > W Europie to daja jeszcze pieniądze pijaczynom aby chlali - w Polsce na szczęście nie .
                  ____________________________________.
                  No jakze to, nie dac choremu nic na kaca...?
                  A... ;-)
                  Ps. Deo, widze ze przynajmniej uczucie
                  patriotyzmu w Tobie wywolalem, bo
                  serca dla alko to u Ciebie nie ma...!
                  • deoand Re: Bez serc, bez ducha...! 03.12.12, 10:45
                    August tu serce nie ma nic do rzeczy - serce można mieć dla pięknej dziewczyny a nie dla alko -tu trzeba twardych realiów czyli Nie pije lub po niemiecku z polska - drinken kaputt !! . I tyle , wykonać z wszywką albo bez !!!
                    • aaugustw Re: Bez serc, bez ducha...! 03.12.12, 11:22
                      deoand napisał:
                      > August tu serce nie ma nic do rzeczy - serce można mieć dla pięknej dziewczyny
                      > a nie dla alko -tu trzeba twardych realiów czyli Nie pije lub po niemiecku z po
                      > lska - drinken kaputt !! . I tyle , wykonać z wszywką albo bez !!!
                      ____________________________________________________.
                      Tu sie zgadzam... - Ordnung muss sein... - (ale bez wszywki...!!!) ;-)
                      A...
                  • szacki Re: Esperal to takie go wno co nie leczy 03.12.12, 20:36
                    Esperal to placebo, równie dobrze mogą im w tyłku zaszyć tic-taci. Szok, że jeszcze ktos się na to nabiera. Weź dziewczyno olej staruszków ochlejusów bo szkoda Twojego czasu i młodości. Tylko sie bedziesz spalać na walce z wiatrakami. 20 lat masz i walczysz ze starą żeby sie zaszyła. Chryste dziewczyno to jakies chore jest. Bez kitu. Mieszkasz osobno, weź sie zajmij swoim życiem i wrzuc na luz. Pakujesz sie na siłe w gó..., za chwile bedziesz narzekała ze nie ma w poblizu grupy Al- anon, nosiła brzemie DDA i leczyła sie na nerwice. Odpul. Mówie powaznie.
                    • aaugustw Re: Esperal to takie go wno co nie leczy 03.12.12, 20:50
                      szacki napisał:
                      > ... Mieszkasz osobno, weź sie zajmij swoim życiem i wrzuc na luz.
                      Pakujesz sie na siłe w gó..., za chwile bedziesz narzekała ze nie ma
                      w poblizu grupy Al- anon, nosiła brzemie DDA i leczyła sie na nerwice.
                      Odpul. Mówie powaznie.
                      ____________________________________________________________.
                      Nie da rady... - Od urodzenia kazdy z nas solidaryzuje sie ze swoja rodzina
                      i bierze z niej wzorce, a poza tym; nadzieja jest i tutaj silniejsza, ona umiera
                      na ostatku...! :-(
                      A...
                    • sayaha Re: Esperal to takie go wno co nie leczy 18.12.12, 10:32
                      Piękne podejście. Wszystko fajnie jak się pisze. Gorzej w praktyce. Moja mama miała udar przez przepicie. Pomieszała z lekami na sen bo spać nie mogła i poszło dalej. A dostęp do leków ma bo ma chorego alkoholika w domu. Pije bo on pije. Nie śledzę jej, chcę tylko żeby żyła. Nie pozwolę jej się przekręcić tylko dlatego że mieszkam osobno. Mieszkam bez niej tylko przez alkohol, gdyby nie to pilnowałabym jej d*py 24/7 bo ją kocham i nie pozwolę jej się dla wódki zabić. Jeśli tego nie pojmujesz to nie wiem gdzie w tobie miłość.
                      Ktoś tam pisał że wszywka to g*wno. Nie uważam tak, może i to są witaminki. Nie obchodzi mnie to, mama nie pije i jak wszywka jej się skończy zapłacę jej za kolejną i za rękę zatargam ją do lekarza. Póki pomaga teraz może pomóc w przyszłości, nawet jeśli umysł nie czysty. Chociaż wiem że u niej to bardziej kwestia współuzależnienia z jej mężem. On pije więc i ona musi, bo nie chce na to patrzeć. Kiedyś on powiedział jej że jeśli nie będzie z nim piła to może się wynieść. Więc zaczęła pić, nie mogę powiedzieć że jej nie rozumiem. Miłość to również w pewien sposób uzależnienie.
                        • sayaha Re: nie upilnujesz jej a w koncu po zaszyciu 18.12.12, 17:20
                          Ja to widzę tak, każda sytuacja jest inna, inny jest każdy alkoholik pomimo iż łączy ich jedno pragnienie. Obserwowałam to odkąd miałam kilka lat. Przyjaciółka mamy po prostu tak żyje. Nie upija się do nieprzytomności ale także nie trzeźwieje. Mój tata twierdzi, że nie jest alkoholikiem ale bez wina go jeszcze nie widziałam, pracuje w winiarni. How convenient... Znajomi dziadków piją bo mają kasę więc czemu nie. Mój ojczym miał kasę więc pił. Zaczął po śmierci jego żony, siadła mu trzustka, wątroba i wyszła na wierzch cukrzyca. Dziwię się że on jeszcze żyje. Moja mama pije bo on pije. Wcześniej tak nie było. Kasa jest więc nie ma tak, że jak się wódka skończy to i oni by nie pili. Czemu piją? Bo mogą? Wszyte ma już od września. Trzyma się, widujemy się trzy razy w tygodniu. Chodzi na siłownię, zaczęła pisać ze swoją przyjaciółką z liceum. Ma zajęcie cieszę się że jest jak jest. Wiem że się nie napije. Znam ją. On też jej zmuszać nie będzie póki ma wszywkę. Święta, urodziny, spotkania, wszyscy piją a ona świetnie bawi się bez tego. Nie boję tego co ona zrobi, boję się co on jej zrobi kiedy już wszywka się skończy. Nie możecie mi mówić, że lepsze nic niż wszywka. Była na granicy wytrzymałości i musiała coś zrobić. Tak jest odkąd mam 12 lat więc to że mam 20 lat nie ma tu nic do rzeczy. Nie rzucę tego i nie zostawię jej tylko dlatego że mam 20 lat, mieszkanie, pracę i studia. Psychicznie zatrzymałam się wtedy kiedy to się zaczęło i rozwijam się tylko wtedy kiedy jest tak jak teraz.
                          • 7zahir Może jest szansa, że doceni życie bez alkoholu. 18.12.12, 17:44
                            Skoro - jak piszesz - świetnie się bawi nie pijąc.

                            Masz rację pisząc:
                            "Nie możecie mi mówić, że lepsze nic niż wszywka".

                            Skoro wszywka działa - dobre i to, lecz - jak już czytałaś to nie załatwia problemu.
                            To nie jest leczenie.

                            Może uda Ci się namówić mamę na następny krok, żeby nie wróciła do picia.
                            Mityngi AA, terapia.

                            Jej potrzebna jest motywacja, którą może być Twoja miłość.

                            A Tobie potrzebne jest wsparcie , powyżej napisałam Ci gdzie możesz je znaleźć.
                            Zrobiłaś już coś w tym kierunku?

                            --
                            Rzeczy dla których warto żyć
                            nie sposób wymyślić - trzeba je czuć :-)
                          • smutek112 Re: nie upilnujesz jej a w koncu po zaszyciu 19.12.12, 08:30
                            sayaha napisała:

                            > Psychicznie zatrzymałam si
                            > ę wtedy kiedy to się zaczęło i rozwijam się tylko wtedy kiedy jest tak jak tera
                            > z.

                            rany jakbym słyszała siebie...

                            na terapii zapytano mnie, jak siebie widzę jako : matkę, żonę, kochankę, kobietę sukcesu?...odpowiedziałam- jako córkę swojej matki.

                            ja zatrzymałam się też mając jakieś 12 lat. Stoję na moście i czekam aż wróci mama z pracy...i tak czekam i czekam.....i już nigdy nie wróci.
                            • jerzy30 "jako córkę swojej matki" 19.12.12, 08:39
                              no to jestes kompletnie na 300 % wspoluzalezniona i do teo DDA

                              Pomoc potzrebna jest Tobie a nie twojej matce.

                              jak sie bedziesz skupiac na leczeniu matki, czy wszyc jej esperal a moze nie to zmarnujesz swoje zycie i zycie swojej rodziny. W koncu trafisz do psychiatryka lub na kardiologie z zawalem.

                              Matki nie wyleczysz w zaden sposob, nie masz na to zadnego wplywu co zrobi.

                              A kazdy lekarz po krotkiej diagnozie nie wszyje jej tego esperalu bo nie wezmie odpowiedzalnosci za to ze zapije i zejdzie smiertelnie.

                              To ty chcesz ja zaszyc a nie ona siebie.
                              Kobito idz sie leczyc.
                              Bo psychicznie to masz 12 lat i za lat dwadziescia tez bedziesz miala lat 12 cie.
                      • smutek112 Re: Esperal to takie go wno co nie leczy 19.12.12, 08:23
                        sayaha- tak trzymaj, jeśli chcesz żeby żyła!

                        czytając Twój post, czuję się jakbym czytała swoją historię (poczytaj dla przestrogi)

                        oddałabym wiele, na pewno wszystko co dotyczy mnie, abym mogła cofnąć czas i warować przy jej łóżku, nawet jak piła.

                        p.s. ja byłam na terapii, i to że się odcięłam od picia moich rodziców było przyczyną, że się zapiła...nie było nikogo kto by jej pomógł. sama nie miała na to siły.

                        pewnie! wszyscy powiedzą, że to współuzależnienie- zgadzam się, ale co z tego??

                        siła moich uczyć nie jest efektem współuzależnienia.

                        Sayaha! walcz o nią, zabierz ją od ojca. niech gnije sam....ja bym teraz tak zrobiła
                        • jerzy30 walcz o nia - ta walka to skazana jest na porazke 19.12.12, 08:45
                          niech sie do matki przeniesie - niech porzuci swoja rodzine, zycie, przyszlosc

                          "odcielam sie od rodzicow i sie dlatego zapila" - to po prostu kosmos
                          zapila sie bo byla uzalezniona od gorzaly

                          ale to sie nazywa wspoluzaleznienie i jak nie zrobisz z tym porzadku to do konca zycia bedziesz sie obwiniac a wczesniej zapadniesz na jakies choroby

                          sila uczuc do pijanej matki i sila uczuc do tego ze sie zapila to rozne sprawy - to wspoluzaleznienie

                          trudno przy luzku warowac 24 godziny na dobe - kiedys trzeba do pracy isc, wyspac sie, do lazienki, na zakupy - a mamusia w tym czasie chlast z flaszki i sie juz siezapija - taka to walka jest o zycie pijacego
                          • sayaha Re: walcz o nia - ta walka to skazana jest na por 19.12.12, 08:57
                            Jak tak was czytam to mam wrażenie, że to wszystko znacie tylko w teorii. Jeśli nie i udało wam się odciąć od czegoś takiego i pomimo tego ktoś wam bliski nie umarł jak smutek112 to gratuluję ale jestem przekonana że wasz przypadek był jednym na milion. Nie zostawię jej nie ważne co powiecie czy napiszecie. Nawet jeśli będę musiała mieć 12 lat do końca życia. Tyle czasu ile mam poświęcę jej. Nie poświęcej swojej przyszłości ale skoro mam możliwość zajrzeć do niej, wyciągnąć z domu, pogadać i być może tym samym ją uratować to nie będę z tego rezygnowała. Mówią, że tonący brzytwy wię chwyci, może i tak jest ze mną. Ale póki to co robię dla niej nie wpływa na moje życie w ogromnym stopniu to będę to robiła bez względu na to co mówią inni. Nikt nie wyperswaduje mi miłości aka. współuzależnienia. Tak to działa, działało i działać będzie. Byłam u psychologa, próbowałam się odciąć skupić na czymś innym ale kończy się to tak, że siedzę w pustym mieszkaniu i płaczę bo nie wiem co robi. Kiedy nie odbiera telefonu mam 100 myśli na temat sposobów w jakie mogła się przekręcić. Nawet jeśli wiem, że nic jej nie jest. Jeśli wiem że nie odbiera bo zostawiła telefon. Jestem na nią zła i obiecuję sobie że już więcej do niej nie zadzwonię, ale za kilka minut znowu to robię. Nic już tego nie zmieni, bo i ja nie chcę tego zmieniać.
                            • jerzy30 26 lat jestem w tej "branzy" 19.12.12, 09:07
                              na slabego terapeute trafilas
                              matke mozesz kochac alena to co zrobi to nie masz zadnego wplywu
                              placzesz w pustym mieszkaniu, dzwonisz setki razy - przenies sie do niej i waruj 24 na okraglo

                              daj jej troche wolnosci - niech sama decyduje o sobiejak tego nie zrobisz to ona bedzie zyla i nosila kwiatki na twoj nagrobek - zawal, nowotwor, itp od tych zgryzot

                              ale co ja pisze - bez profesjonalnej terapii to nic z tego

                              jedna wizyta u marnego psychologa to jest nic - oni sie na tym nie znaja
                            • sama-1 Re: walcz o nia - ta walka to skazana jest na por 15.04.13, 17:59
                              Witaj sayha ,doskonale Cię rozumiem . Sama borykam się z piciem mamy od kiedy pamietam . Jeśli masz ochote pogadać to napisz maya0709@interia.pl bo ja chętnie nawiązałabym kontakt z kimś kto myśli podobnie i ma podobne problemy . Mam dość rad typu : odetnij sie od niej ,zostaw ja itd . to brednie dla ludzi bez sumienia i serca .
                              • aaugustw Re: walcz o nia - ta walka to skazana jest na por 15.04.13, 18:50
                                sama-1 napisał(a):
                                > Witaj sayha ,doskonale Cię rozumiem . Sama borykam się z piciem mamy od kiedy p
                                > amietam . Jeśli masz ochote pogadać to napisz maya0709@interia.pl bo ja chętni
                                > e nawiązałabym kontakt z kimś kto myśli podobnie i ma podobne problemy ...
                                _________________________________________________________________.
                                Taak, to pomaga takie gadanie o kims...! - Szkoda tylko, ze nie uzaleznionemu...! :-(
                                A...
                                • sama-1 Re: walcz o nia - ta walka to skazana jest na por 15.04.13, 23:12
                                  aaugustw o co Ci chodzi ? myślisz ,że tylko Tobie jest zle a co z rodzinami alkoholików ,myslisz że fajnie jest spedzac święta z pijaną matką albo gdy pilocja przywozi ją do ciebie bo spała pijana w parku ??? ale nie , my rodziny alkoholików nie mamy prawa miec dość ,wedłog ciebie to jest ok
                          • smutek112 Re: walcz o nia - ta walka to skazana jest na por 19.12.12, 09:31
                            rany, jakie to proste.

                            czy nie rozumiesz że gorsze jest stracić ją- niż stracić siebie?


                            moja mama się zapiła- bo ja poszłam na terapię- to ogromny skró myślowy.

                            oczywiście się zapiła bo piła, ale za każdym razem ją ratowałam. tym razem odwróciłam się od niej. mając nadzieję, że wywalczy to sama. nie wierzyłam, ze umrze.
                            i teraz cofnęłabym czas aby być za każdym razem jak będzie już na dnie, aby wyciągnąć ją z tego bagna. I robiłabym to za każdym razem

                            mówię to z pełną świadomością jak to brzmi.
                      • 1tom13 Re: Esperal to takie go wno co nie leczy 22.12.12, 20:48
                        Pięknie o mamie napisałaś. I popieram Cię w Twoim podejściu. Na mnie żadne AA nie działa, może dlatego że raczej mnie śmieszy. 10 czy ileś tam lat niepicia z ciągłym strachem i kotwicą u szyi. Co za frajda. Nie gnębię tu Aowców, każdy ma swoją technikę. Terapie otwarte, pozamykane bez klamek- ten sam efekt. Esperal to działa podobnie jak anticol, bo działa!! Miałem, zapiłem, widziałem na detoksie gościa co zapił po 2 dniach. Nie było mu do śmiechu i ciut się dusił. Ja zapiłem po 2 mies prawie bezkarnie. Po tym już nie działał wcale. Jest wszywany również w okolicy łopatki. Blizna widoczna wyraźnie co najmniej 2-4 mies. Ta cena 600 zł to chyba za rodzinę. Tak w sumie: komuś pomaga 1 terapia, komuś AA, komuś nic. Ja stosuję Baclofen w/g najnowszych m.in francuskich metod leczenia i działa. Żadnych głodów,nawet myśli alkoholowych. Może mnie dobije za ileś lat ale gorzała na pewno prędzej. Jak na razie nikomu nie zaszkodził a ma skuteczność 95%.
                        Pozdrawiam
        • hubertsam Re: Esperal - jak wygląda wszywka? 24.01.18, 10:03
          Byłem 2 tygodnie temu w tej poradni w szczecinie o której pisaliście tu na forum, o www. alkopomocni. pl. Próbowałem dostac sie gdzie indziej ale byl problem. jak narazie jestem zadowolony, miałem chwile kryzysu ale swiadomość konsekwencji jakos mnie utrzymalo na powierzchni. Zobaczymy jak dalej. Napisze wam za kilka tygodni:)
    • j.ulka15 Re: Esperal - jak wygląda wszywka? 25.08.13, 22:32
      Hej sayaha, temat prawie sprzed roku jednak ciekawa jestem czy Twoja mama pije. Wiesz ja mam 31 lat i pochodzę z rodziny alkoholików. Pił mój ojciec ( powiesił się jak miałam 5 lat, oczywiście pijany ) pije matka i całe moje rodzeństwo ( miałam 3 braci i siostrę, jeden brat zmarł na marskość wątroby ). Od kiedy pamiętam walczyłam z nimi różnymi sposobami, namawiałam na terapie, wszywkę. Nic nie pomagało, dalej piją. Z jednym bratem nawet zamieszkałam " żeby go pilnować " miał właśnie wszyty niby esperal. Cóż po 2 miesiącach zaczął znowu pić, wcześniej popijał piwo bezalkoholowe o czym nie wiedziałam, bo przecież do pracy musiałam chodzić. Byłam bardzo uzależniona od nich wszystkich, a raczej POMAGANIEM im. Ciągle walczyłam z wiatrakami, bo niestety tak to właśnie wygląda. Alkoholik jeżeli sam nie chce to możesz sobie pogwizdać. Z tego co czytam u Ciebie jest tak samo, tyle że Ty walczysz o matkę. Odetnij w końcu pępowinę, bo ona Cię udusi. Można pomagać, " walczyć " o ukochaną osobę, ale trzeba czasem być trochę egoistą, Twoja matka niestety jest. Nie patrzy na Ciebie, jak Ty się z tym czujesz..... Wolała pić, bo nie mogła patrzeć jak ojciec pije, a przepraszam gdzie Ty byłaś w tym wszystkim??!! Odpowiedz sobie sama. Pozdrawiam Cię serdecznie :)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka