Dodaj do ulubionych

esperal-ból

27.09.12, 15:09
Witam. Moja przyjaciółka jest alkoholiczką. Półtora roku temu przyznała mi się (chociaż się domyślałam). Prawie 2 tyg temu wszyła sobie esperal. Sześć dni temu zdjęto jej szwy (po 7 dniach). Ale bardzo boli ją jak siedzi, czy leży. Czy to ma tak boleć. Nie ma tego miejsca zaczerwienionego, czy zaognionego, "ranka" dobrze się goi, ale po prostu bardzo boli miejsce, gdzie ten esperal jest, wczoraj wieczorem nie mogła wytrzymać. Czy to normalne? Jak długo ból może się utrzymaywać. Bardzo proszę o pomoc. Aha. jest to jedyna metoda walki z nałogiem, koleżanka nie chce żadnych mitingów, rozmów z psychologami, ani spotkań AA. Pomagam jak mogę. Mam nadzieję, że dobrze zrobiłam namawiając ją na zaszycie.
Edytor zaawansowany
  • bananarama-live 27.09.12, 15:56
    Boli ,bo nie można się nachlać.
  • aaugustw 27.09.12, 16:36
    bananarama-live napisał:
    > Boli ,bo nie można się nachlać.
    _____________________________________.
    Od pewnego czasu Bana nie poznaje Ciebie...!
    Czujesz bluesa...! ;-)
    A...
  • bananarama-live 27.09.12, 17:33
    To się samo dzieje :-] Nie staram się. Nic nie robię :-] Po prostu czas swoje robi.
  • aaugustw 27.09.12, 18:15
    bananarama-live napisał:
    > To się samo dzieje :-] Nie staram się. Nic nie robię :-] Po prostu czas swoje robi.
    _____________________________.
    Wiem, to dziala, jezeli ty dzialasz...! ;-)
    A...
  • ol_e 27.09.12, 17:46
    > Boli ,bo nie można się nachlać.


    Dobre :))))
  • aaugustw 27.09.12, 16:30
    marta13sar napisała:
    > Witam. Moja przyjaciółka jest alkoholiczką. Półtora roku temu przyznała mi się
    > (chociaż się domyślałam). Prawie 2 tyg temu wszyła sobie esperal. Sześć dni t
    > emu zdjęto jej szwy (po 7 dniach). Ale bardzo boli ją jak siedzi, czy leży. Czy
    > to ma tak boleć. Nie ma tego miejsca zaczerwienionego, czy zaognionego, "ranka
    > " dobrze się goi, ale po prostu bardzo boli miejsce, gdzie ten esperal jest, wc
    > zoraj wieczorem nie mogła wytrzymać. Czy to normalne? Jak długo ból może się u
    > trzymaywać. Bardzo proszę o pomoc. Aha. jest to jedyna metoda walki z nałogiem,
    > koleżanka nie chce żadnych mitingów, rozmów z psychologami, ani spotkań AA. Po
    > magam jak mogę. Mam nadzieję, że dobrze zrobiłam namawiając ją na zaszycie.
    ___________________________________________________________________.
    Jezeli, (cyt.): " koleżanka nie chce żadnych mitingów, rozmów z psychologami, ani
    spotkań AA", a zaszycie to jedyna "metoda walki z nałogiem", to nie rozumiem po
    co ty jeszcze wogole o cos pytasz, tu - na tym Forum Uzaleznien...!?
    Pozwol jej "powalczyc" z alkoholem...- To ona musi sie przekonac, ze nie ma szans
    na zwyciestwo... - A ty chyba nie myslisz, ze mozesz jej w czymkolwiek pomoc, bo
    wtedy bankowo jej zaszkodzisz jeszcze bardziej...!
    Poza tym, niestety ale musze rozwiac tobie te nadzieje uczynienia dobra namawiajac
    przyjaciolke na zaszycie. Cos takiego zawiera az dwa kardynalne bledy:
    1.- Na chorobe alkoholowa nie ma lekarstwa, a ty namawiasz chora osobe do
    zalatwienia swej choroby metoda "bialych rekawiczek", (w AA doswiadczeni trzezwi
    mowia na to, ze to jest "myslenie dupa", z czym i ja sie zgadzam...!).
    2.- Decyzja podjeta przez kogos przynosi choremu wrecz odwrotne efekty... -
    Obojetne co sie bedzie dzialo dalej, to ty bedziesz "odpowiedzialna" za jej
    niepowodzenie, ktore jest tylko kwestia czasu...! (najdalej do waznosci
    dzialania esperalu).
    Piszesz, ze: (cyt.) "... Nie ma tego miejsca zaczerwienionego, czy zaognionego,
    "ranka" dobrze się goi, ale po prostu bardzo boli..." - Czy to normalne?
    Nie, to nie jest normalne, jezeli nie ma zadnych zaczerwienien...!
    Moze przyjaciółka ma juz dosc tej abstynencji i najchetniej wydrapalaby sobie
    ten esperal, na ktory ja namowilas...!? - Nie wiem...
    Ale wiem do czego jest zdolny alkoholik opetany obsesja picia alkoholu...!
    A...
  • elfkabezhaltera 27.09.12, 16:48
    O bólu się nie wypowiem, bo nie mam żadnych doświadczeń.

    Esperal bywa pierwszym krokiem do przyznania się, że "cos jest nie tak". To może być pierwszy krok do terapii. Moim zdaniem pomogłaś jej. Ja sam kiedyś, zanim przyznałem się do swojego alkoholizmu pożyczyłem na zaszycie. Efekt był taki, że kilka lat później śladem tego kolegii poszedłem na odwyk :)
  • aaugustw 27.09.12, 17:00
    elfkabezhaltera napisała:
    > O bólu się nie wypowiem, bo nie mam żadnych doświadczeń.
    > Esperal bywa pierwszym krokiem do przyznania się, że "cos jest nie tak". To moż
    > e być pierwszy krok do terapii. Moim zdaniem pomogłaś jej. Ja sam kiedyś, zanim
    > przyznałem się do swojego alkoholizmu pożyczyłem na zaszycie. Efekt był taki,
    > że kilka lat później śladem tego kolegii poszedłem na odwyk :)
    __________________________________________________.
    No tak, tu braklo mi juz argumentu, bo gdybys np. napisal, ze
    kupujac przyjaciolce 1/2 litra gorzaly pomogla jej to poniekad
    masz takze racje...!
    A...
  • bananarama-live 27.09.12, 17:34
    Wszywka nie rozwiazuje problemu, ale przynajmniej wątroba chwilę odpocznie.
  • boja55 28.09.12, 00:28
    Cuda się zdarzają i może ta Twoja koleżanka przestanie pić.Z własnego doświadczenia wiem , że jest to strata pieniędzy . Byłem zaszyty trzy razy , a okres mojej abstynencji wynosił odpowiednio pół roku , dwa miesiące , dwa dni.
  • marta13sar 28.09.12, 08:18
    Staram sie pomóc przyjaciółce jak tylko mogę. Na męża nie może tak naprawdę liczyć, prawie cały czas na delegacjach, wyjazdach, a jak już jest to nie potrafi zrozumieć, że w domu alkoholika nie może być alkoholu, a on lubi się czasem napić dobrego wina (jeździ po całym świecie, to i ciekawe trunki do domu przywozi). Od ponad 1,5 roku namawiam przyjaciółkę na wizytę w AA. Kilkakrotnie już byłyśmy umówione, a jak podjechałam po nią, to nie otwierała drzwi. Udało mi się znaleść psychiatrę, do którego przywoziłam ją, który na trochę pomógł, ale nie do końca. Przepisuje anticol, jakieś antydepresanty i tyle. Ona ciągle piła. Wieczorami do mnie wydzwaniała i płakała. Ma dzieci poważnie chore, teraz jedna z córeczek wraca do domu po operacji, więc myślę że się ucieszy mając do dyspozycji trzeźwą mamę. Wiem że esperal to tylko chwilówka, ale może teraz jak będzie trzeźwa, będą do niej trafiać argumenty, że sama nie da rady. Ja sobie zdaję sprawę, że jak ona nie będzie chciała to nikt jej nie pomoże, ale teraz na trzeźwo, będę miała szansę jej to wytłumaczyć. Nie uważam, że źle zrobiłam, że namówiłam ją do zaszycia się. Uważam, że to pierwszy krok w dobrym kierunku. Nie chcę poprzesatawać na tym. Na razie ją wspieram, chwalę, że bardzo dobrze zrobiła, że szanuję jej decyzję itp, ale za jakąś chwilę będą ją namawiała na kolejne kroki, mam nadzieję że się uda. Przerabiałam z nią wiele rozmów, różne były etapy, od pocieszania jej, okazywania zrozumienia co do problemu, do ostrej krytyki, oskarżania o egoizm i zapominaniu o dzieciach itp. Nie jestem psychologiem, nie wiem jak powinnam postąpić. Sama poszłam do psychologa, w jej sprawie, ale pani ps. powiedziała, że sama emocjonalnie się wykańczam i najlepiej przyjaciółce i sobie pomogę, jeśli zerwę z nią kontakty, dopóki ona nie wytrzeźwieje naprawdę. Czy to naprawdę ma sens?
    A jeśli chodzi o ten ból, czy to faktycznie może być wymysł tylko jej wyobraźni, żeby pozbyć się esperalu. A może jednak coś złego się dzieje. Ona twierdzi, że nie mogła spać z bólu do 2 w nocy. Jak stoi chodzi to jest ok, ale jak usiądzie lub się położy, to bardzo boli.
  • aaugustw 28.09.12, 09:45
    marta13sar napisała:
    > Staram sie pomóc przyjaciółce jak tylko mogę...
    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
    Wierze Ci... - Dobra z Ciebie kobieta, ale sama widzisz ile do tej pory osiagnelas...
    W tej chorobie jedyna pomoca dla Twojej przyjaciolki to pare krotkich broszur
    mowiacych o tej chorobie i o tym jak mozna sobie pomoc... - Reszta nalezy do niej...!
    Np. cos takiego:
    Decyzja należy wyłącznie do Ciebie
    Jeśli wydaje ci się, że masz kłopoty z piciem, albo jeśli twoje picie osiągnęło punkt, w którym zaczęło cię trochę martwić, to być może chciałbyś dowie¬dzieć się czegoś o Wspólnocie Anonimowych Alkoholików i programie zdrowienia AA z alkoho¬lizmu. Zapoznawszy się z tą broszurką, możesz uznać, że AA nie ma ci nic do zaoferowania. Nawet jeśli rzeczywiście tak pomyślisz, proponujemy, abyś zachował w tej sprawie otwartość umysłu. Uważnie przyjrzyj się swemu piciu w świetle infor¬macji przedstawionych na tych stronach. Ustal sam dla siebie, czy alkohol istotnie stał się ¬czy też nie - problemem w twoim życiu. Pamiętaj również. że zawsze możesz przyłączyć się do tysię¬cy mężczyzn i kobiet z AA, którzy problemy zwią¬zane z piciem mają już za sobą i którzy wiodą teraz „normalne” życie, oparte na konstruktywnej trzeź¬wości, zachowywanej dzień po dniu.
    Kim jesteśmy
    My, uczestnicy AA - zarówno mężczyźni, jak i kobiety - jesteśmy ludźmi, którzy przekonali się i przyznali, że nie panują nad alkoholem. Dowie¬dzieliśmy się, że musimy żyć bez niego, jeżeli chce¬my uniknąć katastrofy w życiu naszym i naszych bliskich.
    Jesteśmy częścią nieformalnej międzynarodowej wspólnoty, działającej obecnie w ponad 160 kra¬jach, na którą składają się tysiące grup w lokalnych społecznościach. Mamy tylko jeden zasadniczy cel: utrzymać własną trzeźwość i pomagać tym, którzy zwracają się do nas o pomoc w osiągnięciu trzeź¬wości.
    Nie jesteśmy reformatorami; nie jesteśmy zwią¬zani z żadną grupą interesu, nie propagujemy ani nie zwalczamy żadnych racji, nie jesteśmy przypisani do żadnego wyznania religijnego. Nie zamierzamy zaprowadzić abstynencji na całym świecie. Nie werbujemy nowych członków, ale nowicjusze są w naszej wspólnocie zawsze mile widziani. Nie na¬rzucamy innym naszych doświadczeń związanych z piciem, ale chętnie się nimi dzielimy, gdy ktoś nas o to poprosi.
    Wśród uczestników AA znajdują się ludzie w bar¬dzo różnym wieku, o różnym statusie społecznym, ekonomicznym i kulturowym. Niektórzy z nas pili przez wiele długich lat, zanim zrozumieli, że nie ra¬dzą sobie z alkoholem. Inni mieli na tyle szczęścia, by już w początkach swojej pijackiej kariery zorien¬tować się, że alkohol wymknął im się spod kontroli.
    Różnorodne byty także skutki naszego picia. Wielu z nas zamieniło się w ludzkie wraki, zanim poprosiliśmy o pomoc w AA. Niektórzy stracili ro¬dzinę, majątek i godność. Staczaliśmy się do rynsz¬toka w różnych miejscach. Część z nas w kółko lą¬dowała w szpitalu lub powracała za mury więzienia. Dopuszczaliśmy się poważnych wykroczeń - prze¬ciw społeczeństwu, przeciw swoim rodzinom i pra¬codawcom, a nawet przeciw samym sobie.
    Ale są wśród nas i tacy, którzy nigdy nie trafili do szpitala czy więzienia ani nie stracili przez picie swojej pracy lub rodziny. W pewnym momencie jednakże dotarliśmy wreszcie do punktu, w którym uświadomiliśmy sobie, że alkohol przeszkadza nam normalnie żyć. Kiedy zaś odkryliśmy, że nie umie¬my żyć bez niego, my również poszukaliśmy pomo¬cy w AA.
    W naszych szeregach są przedstawiciele wszyst¬kich najważniejszych wyznań, a wielu duchownych popierało i wspiera rozwój naszej wspólnoty. Ale są także pośród nas ateiści i agnostycy. Przypisanie do jakiejś konkretnej, uznanej religii nie jest bowiem warunkiem uczestnictwa.
    Jednoczy nas łączący nas wszystkich problem ¬alkohol. W s p ó I n i e się spotykając, rozmawiając i pomagając innym alkoholikom jesteśmy w stanie zachować trzeźwość i uwolnić się od przymusu picia, który kiedyś był dominującą silą w naszym życiu.
    Nie uważamy siebie za jedynych, którzy znają sposób na rozwiązanie problemu alkoholowego. Wiemy jednak, że program AA działa w odniesieniu do nas i na własne oczy widzieliśmy, jak pomógł on niemal wszystkim bez wyjątku nowicjuszom, któ¬rzy uczciwie i szczerze pragnęli zaprzestać picia.
    Dzięki AA dowiedzieliśmy się sporo o sobie i o alkoholizmie. Wiedzę tę przez cały czas odświe¬żamy, gdyż wydaje się ona kluczem do naszej trzeź¬wości. A dla nas trzeźwość zawsze musi być naj¬ważniejsza.
    Czego dowiedzieliśmy się o alkoholizmie
    Najpierw dowiedzieliśmy się, że alkoholizm to je¬den z najstarszych problemów w dziejach ludzkości. Dopiero od niedawna jednak możemy czerpać ko¬rzyści z całkiem nowego podejścia do niego. Obecnie, na przykład, lekarze wiedzą znacznie wię¬cej na temat alkoholizmu niż ich poprzednicy sprzed zaledwie dwóch pokoleń. Zaczynają szukać dla nie¬go precyzyjnej definicji i szczegółowo go badają.
    Choć nie istnieje żadna formalna „aowska definicja” alkoholizmu, większość z nas mogłaby go opi¬sać jako fizyczny przymus picia połączony z obsesją psychiczną. Odczuwaliśmy dojmującą fizyczną po¬trzebę spożywania alkoholu, a zarazem nie byliśmy w stanie kontrolować jego ilości ani panować nad swoim zachowaniem, które przeczyło wszelkim za¬sadom zdrowego rozsądku. Nie tylko odczuwali¬śmy chorobliwe pragnienie alkoholu, ale często też ulegaliśmy mu w najmniej odpowiednich momen¬tach. Nie wiedzieliśmy, ani kiedy, ani jak przestać pić. Nierzadko nie mieliśmy nawet tyle rozumu, że¬by wiedzieć, że w danej chwili nie powinniśmy w ogóle zaczynać.
    Jako alkoholicy, w bolesny sposób przekonali¬śmy się, że sama siłą woli - choćby nie wiem jak sil¬nej w odniesieniu do innych spraw - nie wystarczy do tego, byśmy wytrwali w trzeźwości. Zachowy¬waliśmy abstynencję przez wyznaczony sobie czas. Składaliśmy uroczyste przyrzeczenia. Przerzuca¬liśmy się z jednych trunków na inne. Próbowaliśmy pić tylko w określonych godzinach. Ale żadna z tych metod nie sprawdziła się. Prędzej czy później zawsze się upijaliśmy - i to wtedy, gdy nie tylko chcieliśmy być trzeźwi, ale i mieliśmy po temu ra¬cjonalne powody.
    Wpadaliśmy w czarną rozpacz, nabierając coraz większej pewności, że jesteśmy umysłowo chorzy. Nienawidziliśmy siebie za to, że zmarnowaliśmy ta¬lenty, którymi nas obdarzono i że staliśmy się nie¬znośnym ciężarem dla naszych rodzin, znajomych, współpracowników. Często pławiliśmy się w żalu nad sobą i desperacko ogłaszaliśmy, że nic nie jest w stanie nam pomóc.
    Dziś na myśl o tym wszystkim możemy się już uśmiechać, ale wówczas były to zaiste ponure, nad wyraz nieprzyjemne doświadczenia.
    Alkoholizm jako choroba
    Dziś zgadzamy się z koncepcją, że - jeśli o nas chodzi - alkoholizm to choroba; choroba postępują¬ca, której nigdy nie da się „wyleczyć”, ale którą, po¬dobnie jak pewne inne choroby, można zatrzymać w rozwoju. Uznajemy, że w byciu chorym nie ma nic wstydliwego, pod warunkiem, że uczciwie zmierzymy się z tym problemem i spróbujemy mu zaradzić. Bez zastrzeżeń przyznajemy, że jesteśmy uczuleni na alkohol i że już sam zdrowy rozsądek ka¬że nam trzymać się z daleka od źródła tego uczulenia.
    Rozumiemy już, że jeśli ktoś raz przekroczył nie¬widzialną granicę, jaka dzieli pijaka od osoby uza¬leżnionej, to człowiek ten do końca życia pozostanie alkoholikiem. Z naszych doświadczeń wynika, że dla alkoholika nie ma mowy o powrocie do „normal¬nego”, bezpiecznego picia towarzyskiego. „Jeśli jest się alkoholikiem, to pozostaje się nim na zawsze” ¬trzeba nauczyć się żyć z tym prostym faktem.
    Dowiedzieliśmy się również, że alkoholik nie ma przed sobą zbyt dużego wyboru. Jeśli nadal będzie pił, jego sytuacja będzie się pogarszać, aż w końcu wyląduje on w rynsztoku, w szpitalu, w więzieniu, w domu dla u
  • aaugustw 28.09.12, 10:20
    marta13sar napisała:
    > ... Na męża nie może tak naprawdę liczyć, prawie cały czas na delegacjach, wyjazdach, a jak już jest to nie potrafi zrozumieć, że w domu alkoholika nie może być alkoholu, a on lubi się czasem napić...
    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
    Wiec istnieje tu pilna i konieczna potrzeba porozmawiania z nim o problemie, ktory i jego dotyczy, jako ojca i meza rodziny...!
    ____________________________.
    marta13sar napisała dalej:
    > ... Od ponad 1,5 roku namawiam przyjaciółkę na wizytę w AA. Kilkakrotnie już były
    > śmy umówione, a jak podjechałam po nią, to nie otwierała drzwi....
    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
    Probuj dalej... - Wpierw moze pojdz sama na Mityng AA, tzw. "otwarty", aby
    samej zobaczyc i przygotowac podloze na ktorym przyjaciolka bedzie czula sie najlepiej...
    ________________________.
    marta13sar napisała dalej:
    > ... Udało mi się znaleść psychiatrę, do którego przywoziłam ją, który na trochę pomógł, ale nie do końca. Przepisuje anticol, jakieś antydepresanty i tyle....
    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
    Czyli: Nie pomogl NIC...!
    ________________________.
    marta13sar napisała dalej:
    Nie uważam, że źle zrobiłam, że namówiłam ją do zaszycia się. Uważam, że to pierwszy krok w dobrym kierunku...
    - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
    Nie tedy prowadzi ta droga...!
    ________________________.
    marta13sar napisała dalej:
    > ... pani ps. powiedziała, że sama emocjonalnie się wykańczam i najlepiej przyjaciółce
    > i sobie pomogę, jeśli zerwę z nią kontakty, dopóki ona nie wytrzeźwieje naprawd
    > ę. Czy to naprawdę ma sens?
    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
    To ma gleboki sens...!
    A na razie to przyjaciolka ma w Tobie wiernego, uzalajacego sie kibica jej choroby...
    Nic tylko pic i plakac...!
    ________________________.
    marta13sar napisała dalej:
    > A jeśli chodzi o ten ból, czy to faktycznie może być wymysł tylko jej wyobraźni...
    - - - - - - - -- - - - - - - - - - -
    ?????????????????????????
    A...
  • elfkabezhaltera 28.09.12, 12:20
    marta13sar napisała:

    > pani ps. powiedziała, że sama emocjonalnie się wykańczam i najlepiej
    > przyjaciółce i sobie pomogę, jeśli zerwę z nią kontakty, dopóki ona nie wytrzeźwieje
    > naprawdę. Czy to naprawdę ma sens?
    Alkoholi w zasadzie rozumie tylko ból - jak nie zaboli to pić nie przestanie. Czuję mądrość w tym co pani psycholog mówi

    > A jeśli chodzi o ten ból, czy to faktycznie może być wymysł tylko jej wyobraźni,
    > żeby pozbyć się esperalu.
    Może tak być. Ona wie, że jak się napije to nie boli.

    > A może jednak coś złego się dzieje. Ona twierdzi, że nie mogła spać z bólu do 2 w nocy.
    > Jak stoi chodzi to jest ok, ale jak usiądzie lub się położy, to bardzo boli.

    Niczego w ten sposób nie ustalimy - niech idzie z zaczerwienionym dupskiem do lekarza.
    Jeśli nie będzi chciała, to najprawdopodobniej - jak to zostało powiedziane - boli bo chlać nie może :)
  • alkop0000 26.10.12, 09:33
    niesłuchaj tu pierduł bo tu tylko krytykować potrafią ja zrobiłem trzy dni temu drugą wszywkę rok temu miałem to samo po zdjęciu szwów miałem zaognione i czerwone to normalne poprostu pod mięśniem ma obce ciało i jest to normalne ale tak do dwóch trzech tygodni mnie troche bolało ale potem wszystko wraca do normy no ja miałem troszke inaczej bo po pierwszej wszywce to wytrzymałem 6miesięcy i zapiłem głód popadł i dupa zbita przepiłem wszywke i gożej chlałem jak przed nią teraz zaszyłem się drugi raz ale dodatkowo chodze na terapie i do klubu AA namów koleżanke do tego samego bo ja sie przekonałem że bez pomocy psychologów niewyjdzie z gówna sama z esperalem:)
  • aaugustw 26.10.12, 09:42
    alkop0000 napisał:
    > niesłuchaj tu pierduł bo tu tylko krytykować potrafią ja zrobiłem trzy dni temu
    > drugą wszywkę...
    ______________________________________________________.
    Tak jest... - Nie sluchaj nikogo. Posluchaj goscia, ktory ma trzy dni
    doswiadczenia w niepiciu... - A co...!
    A...
  • alkop0000 26.10.12, 09:50
    aaugustw napisał:

    > alkop0000 napisał:
    > > niesłuchaj tu pierduł bo tu tylko krytykować potrafią ja zrobiłem trzy dn
    > i temu
    > > drugą wszywkę...
    > ______________________________________________________.
    > Tak jest... - Nie sluchaj nikogo. Posluchaj goscia, ktory ma trzy dni
    > doswiadczenia w niepiciu... - A co...!
    > A...
    chłopie ty masz problemy czytania ze zrozumieniem ale no cóż tacy ludzie też muszą być
  • aaugustw 26.10.12, 10:16
    alkop0000 napisał (do A...):
    > chłopie ty masz problemy czytania ze zrozumieniem ale no cóż tacy ludzie też muszą być
    _____________________________________________.
    Skoro ty - ekspert - to mowisz to cos w tym musi byc...
    Mam nadzieje ze to dotyczy tylko twoich tekstow...(!?).
    Jak by nie bylo z twoimi problemami nie zamienie sie...!
    A... ;-)
  • default 26.10.12, 12:36
    Wszywka raczej nie boli, może troszkę, jak każde skaleczenie, ale na pewno nie tak że nie można spać w nocy - to przegięcie i wymysły.
    Wszywka może być pomocna tylko w jednym przypadku (moim zdaniem) - kiedy alkoholik jest w pełni zdecydowany przestać pić, pragnie tego najbardziej na świecie, a bez "bata" w postaci wszywki nie znajduje sił w sobie by przerwać picie. Wtedy wymuszony wszywką okres trzeźwości pozwala na "ogarnięcie się" i przekonanie jak fajnie jest być trzeźwym.
  • deoand 26.10.12, 13:06
    A ja to ujmę tak , co mniej wiecej odpowiada temu co napisał przedmówca , wszywka będzie skuteczna wtedy i tylko wtedy gdy zostaną jednoczasowo spełnione TRZY warunki :
    1 - delikwent nie chce pić !!!
    2 - boi się o własne zdrowie !!!
    3 - wierzy , że mu to pomoże !!!
  • jerzy30 26.10.12, 14:38
    bo pod esperal, wszywki czy inne takie "gowna" pic mozna spokojnie aczkolwiek z umiarem na samym poczatku.
    Zazwyczaj jest to witaminka, nic nie grozna tabletka z gipsu - bo sie lekarze zwyczajnie boja ze zaszyty zapije. tabletka z gipsu za 600 zeta.
    Jak jest to "prawdziwa" wszywka - a sa takie ......... co to wszywaja -to mozna to zapic spokojnie.
    Pomaga tyle co wrzod na dupie - swedzi ale pic pozwala.
    Nie pijewszak sie d...ą
  • gizmo.2007 28.01.13, 22:27
    powiedz ile to kurestwo dziala?
  • zdzislaw50 29.01.13, 09:17
    gizmo.2007 napisał(a):

    > powiedz ile to kurestwo dziala?

    Pisać już umiesz to naucz się czytać i przeczytaj to forum :)
  • tomekalk 13.05.14, 14:14
    wiekszosc sie wychwala tylko na tema ze perzpił wszywke wiec to palanty,a ilu ludzi uratowała maja rodziny i zyja godnie
  • aaugustw 13.05.14, 14:20
    tomekalk napisał:
    > wiekszosc sie wychwala tylko na tema ze perzpił wszywke wiec to palanty,a ilu
    > ludzi uratowała maja rodziny i zyja godnie
    _________________________________________________.
    Bo i wiekszosc przepija wszywke, a to ze niby sie tym chwala,
    to juz twoj nietrzezwy na sucho wymysl niedorobionego...! :-(
    Wszywka to nic innego, jak myslenie dupa...! (mialem dwie).
    A...
  • iskram 14.05.14, 07:59
    Moze i pomoze jak bedziesz chodził na mityngi , i prac. na programie.
  • aaugustw 14.05.14, 09:18
    iskram napisała:
    > Moze i pomoze jak bedziesz chodził na mityngi , i prac. na programie.
    ______________________________________________________.
    Wtedy nie tylko myslenie dupa, ale i bacllofen i tesciowa pomoze...! ;-)
    A...
  • iskram 14.05.14, 09:51
    przeciez Ty i Ja wiemy co zaszywaja , nie nerwuj sie , miłego dnia;-))
  • aaugustw 14.05.14, 10:40
    iskram napisała:
    > przeciez Ty i Ja wiemy co zaszywaja , nie nerwuj sie , miłego dnia;-))
    _______________________________________________________.
    Milego dnia...! ;-)
    A...
    Ps. Nie ponosza mnie nerwy, jestem zaszyty w sercu Programem AA...! ;-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka