Wspoluzaleznienie, taka karma? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam, jestem tu nowa. Przez kilkanascie lat bylam zona alkoholika. Bylam jego ofiara, manipulowana i wykorzystywana przez lata. Bylam wspouzalezniona, ale tez robilam wiele zeby poddal sie terapii. Udalo sie, zostal abstynentem, ale malzenstwo nie przetrwalo. Kazde z nas poszlo swoja droga. Zdecydowalam, ze nigdy wiecej toksycznych zwiazkow. Ukladalam swoje zycie od nowa. I teraz mam problem. Nie chce spedzic zycia samotnie ale jakims dziwnym trafem przyciagam same uzaleznione osoby. Gdyby w autobusie siedzialo 20 samotnych facetow jestem pewna, ze dosiadlabym sie do alkoholika. I odwrotnie na 20 kobiet alkoholik zdecydowanie wybralby mnie! Problem sie zaczyna kiedy sie zwyczajnie polubi alkoholika i traktuje jak przyjaciela, kogos bliskiego. Obawiam sie, ze znowu moge wpasc w pulapke wspoluzaleznienia...
    • Witaj. Ty nigdy z pułapki współuzależnienia się nie uwolniłaś.... Maż, w czasie trwania małżeństwa, zaczął się leczyć, a Ty? Skorzystaj z terapii, grupy Al-Anonu i uwolnij się :)
      --
      www.youtube.com/watch?v=Z2mf8DtWWd8
      • Ano tak juz jest , że byłe żony alkoholików znowu znajduja sobie kolejnego alkoholika -dlaczego nie wiem ale tak jest . Alanon to odradzam , bo jeszcze pójdziesz na jakiś miting AA i alkoholika masz w sypialni i w mieszkaniu na bank - to , ze akurat trzeźwego to tylko chwila . Natomiast na rozmowę w Poradni z terapeutą uzależnień jak najbardziej ale najbardziej potrzebny zdrowy rozsądek !!! Nie pije w ogóle - to pewno alkoholik , upija sie to niedługo bedzie alkoholikiem , pije umiarkowanie to może uda ci sie natrafić na normalnego ale tylko może . Powodzenia .
        • Dlaczego nie skorzystasz z jakiegos biura matrymonialnego?Tam będziesz miała w czym wybierac.
          • Dziekuje za odpowiedzi. Biuro matrymonialne odpada. Nie interesuje mnie wyjscie za maz. Na terapie zwyczajnie nie mam czasu. Mieszkam za granica i trudno byloby mi nawiazac kontakt z tutejszymi. Szczerze, to nawet nie wiem jakie sa tutaj mozliwosci dla wspouzaleznionych.... Napisalam bo pol roku temu poznalam mezczyzne. Zaprzyjaznilismy sie. Od poczatku wiem, ze ma problem z alkoholem. On z tych co zaprzecza ale stara sie ograniczac picie. Nie wchodze w nim w zwiazek, bo nie chce powtorki z rozrywki jaka mialam w malzenstwie. Faktem jest ze go cholernie lubie, ma ciekawa osobowosc, jest swietnym kumplem. Nie chce zrezygnowac ze spotkan z nim , ale tez nie moge akceptowac tego co robi.... Jestem z nim szczera, mowie mu wprost co mysle, namawiam na terapie , dalam namiary na mityngi AA. Co moge jeszcze zrobic?
            • Ano wszystko zgodnie z prawem - był alkoholik - będzie alkoholik .
              I nie masz tu wielkiego pola do popisu oprócz działań radykalnych w stylu spotykamy sie ale tobie nie wolno napić się alkoholu , jesli nie to do widzenia . Rzeczywiście jeśli nie terapia ale dla ciebie to poczytaj sobie o współuzależnieniu w internecie albo poszukaj podobnych tematów na forum . Może sie przydadzą .
              Postaraj się nie zafundować sobie dziecka z przyjacielem , jeśli jeszcze możesz bo prawie pewne , że dziecko będzie bez ojca , chyba , że strasznie chcesz .
            • ... tak jak radzi w wypowiedzi powyżej ol_e .

              Nie masz szans na zdrowy związek, jeżeli nie popracujesz nad swoim poczuciem wartości,
              nie nauczysz się akceptacji samej siebie, nie pokochasz siebie.

              Współuzależnienie " działa " na podobnych zasadach jak uzależnienie.
              Jedną z nich jest niechęć do zmian w swoim życiu - bo tak wygodniej,
              bo jest lęk przed nieznanym.

              Poczytaj w podanych tu linkach nt Al Anon nie tylko w Polsce:
              forum.gazeta.pl/forum/w,176,139943480,139945236,Al_Anon_grupy_wsparcia.html
              A tu masz wypowiedź nt mityngów internetowych:
              forum.gazeta.pl/forum/w,176,137290570,137298487,Re_czy_sa_mitingi_internetowe_al_anon_dda_.html
              Porozmawiaj z moną:
              forum.gazeta.pl/forum/w,176,133042969,133042969,Wspoluzaleznienie.html
              Nie trać czasu na kolejny wyniszczający związek.

              --
              Rzeczy dla których warto żyć
              nie sposób wymyślić - trzeba je czuć :-)
              • Dziekuje za linki.Na pewno przeczytam. Troche sie czuje niezrozumiana. Moje poczucie wlasnej wartosci ma sie dobrze, jestem zadowolona z zycia, nie mam problemow ze zmianami. Napisalam, ze nie jestem w zwiazku z alkoholikiem i nie bede. Po prostu lubie czlowieka. Nie mam zamiaru opiekowac sie nim, "naprawiac " ani zmieniac. Jego zycie, jego wybor. Tylko czasem zal patrzec jak sie stacza....Oprocz tego, ze sporo pije ma duzo do zaoferowania jako przyjaciel. Widujemy sie kiedy jest trzezwy, widze, ze mu na mnie zalezy. Mowi, ze go inspiruje, ze dzieki mnie mniej pije. Mam mu powiedziec; spadaj?
                • Dobrze, wiesz, ze dopóki będzie miał wsparcie w Tobie dopóty będzie pił.
                  To przecież powtórka z przeszłości - nie sądzisz?

                  Jeżeli jesteś taka zadowolona z życia, to dlaczego czujesz się samotna?

                  Poczytaj w " zawieszonym" watku pt Współuzaleznienie - choroba......itd.

                  --
                  Rzeczy dla których warto żyć
                  nie sposób wymyślić - trzeba je czuć :-)
                  • Samotnosc czesto doskwiera emigrantom. To akurat nie ma nic wspolnego z uzalenieniem. Bardzo dziekuje za rady. Potraktuje je jak ostrzezenie przed ewentualna niebezpieczna dla mnie relacja. Jestem zadowolona ze swojej niezaleznosci, wolnosci i z trudem osiagnietego spokoju ducha. Nie zrezygnuje z tego nigdy, nie ma obawy. Pozdrawiam cieplutko.
            • dokad.to napisała:
              > ... Troche sie czuje niezrozumiana. Moje poczucie wlasnej wartosci ma sie dobrze, jestem zadowolona z zycia, nie mam problemow ze zmianami. Napisalam, ze nie jestem w zwiazku z alkoholikiem i nie bede. Po prostu lubie czlowieka.

              > Zaprzyjaznilismy sie. Od poczatku wiem, ze ma problem z alkoholem.
              > .... Jestem z nim szczera, mowie mu wprost co mysle, namawiam na terapie ,
              dalam namiary na mityngi AA. Co moge jeszcze zrobic?
              ___________________________________________________.
              Pytasz, wiec odpowiadam na pytanie co mozesz jeszcze zrobic?:
              Mozesz zrobic to co najwazniejsze i to co jestes w stanie zmienic,
              mianowicie zmienic tylko siebie...!
              Bo inaczej, co to da, ze on pojdzie do AA i sie zmieni, (a zmienic
              sie musi, bo inaczej bedzie pil dalej), skoro Ty dalej bedziesz stac
              w miejscu... - Wtedy on odejdzie... - On potrzebuje Ciebie taka,
              jaka jestes teraz, ta ktora ma kontrole nad nim i matczyna
              wyrozumialosc do jego zachowan pijackich, niepowaznych, dzieciecych, etc...
              Sprobuj zmienic siebie, a wtedy nie bedziesz musiala, (jak piszesz):
              "miec problemow ze zmianami", bo ich nie bedzie...!
              Napisz gdzie jestes, dam Ci pare adresow do Al-Anon, chyba ze odpowiada Ci
              nie stabilnosc lecz taki szarpany styl na emigracji...(!?).
              A...
              • Nie, to nie jest zwiazek. Nie jestesmy para. Nie mieszkamy razem, nie jestesmy od siebie zalezni. Wspolnie spedzalismy weekendy . Ograniczyl picie z wlasnej inicjatywy. Ja tylko go wspieralam. Jednak nie zrezygnowal calkowicie. Na terapie nie pojdzie ( kiedys byl, ale zrezygnowal na starcie, bo nie spodobaly mu sie pytania). Nie sadze, zebym potrzebowala terapii, raczej wsparcia zebym byla silna. Manipulacje i klamstwa alkoholikow wylapuje bezblednie. To mi zostalo w spadku po eksie. Nie kontroluje go, nie sprawdzam. Sam zdaje mi relacje z tego jak sobie radzi nawet gdy go o nic nie pytam. Aagustw, odejdzie to odejdzie. Juz nasze stosunki nieco ochlodly jak zobaczyl, ze nie zamierzam mu matkowac. Mam swoje zycie i niezalezne od niego plany. Tylko, ze bedzie mi bardzo smutno bez niego.
                • dokad.to napisała:
                  > ... Nie sadze, zebym potrzebowala terapii, raczej wsparcia zebym byla silna.
                  > Manipulacje i klamstwa alkoholikow wylapuje bezblednie. To mi zostalo w
                  > spadku po eksie...
                  > ... Aagustw, odejdzie to odejdzie. Juz nasze stosunki nieco ochlodly jak zobaczyl,
                  ze nie zamierzam mu matkowac...
                  > ... Tylko, ze bedzie mi bardzo smutno bez niego.
                  ____________________________________________________________.
                  Za takimi slowami, jak to ostatnie zdanie kryje sie uczucie i (lub) "sila
                  przyciagania" do uzaleznionych, ktora wynika z nie przerobionego jeszcze
                  problemu...!
                  W swoim pierwszym zdaniu piszesz (intuicyjnie), ze nie potrzebujesz terapii
                  tylko wsparcia, a ja wlasnie o takim wsparciu dla Ciebie mysle, piszac Al-Anon...!
                  Bo to, ze wylapujesz manipulacje i klamstwa alkoholikow o niczym nie swiadczy,
                  wrecz przeciwnie... - To takze nie nie jest zadnym dowodem na to, ze nie masz
                  problemu alkoholowego, skoro jak pisalas w swoim pierwszym poscie, (cyt.):
                  "Przez kilkanascie lat bylam zona alkoholika. Bylam jego ofiara, manipulowana i
                  wykorzystywana przez lata..."
                  Ktory zdrowy czlowiek wytrzymalby tak dlugo z alkoholikiem...!?
                  A...
                  Ps. To nie on Ciebie wykorzystywal... - To Ty dawalas sie wykorzystywac...!
                  • aaugustw napisał:
                    > Za takimi slowami, jak to ostatnie zdanie kryje sie uczucie i (lub) "sila
                    > przyciagania" do uzaleznionych, ktora wynika z nie przerobionego jeszcze
                    > problemu...!

                    Zgadza sie, latwo moglabym sie w nim zakochac. I tego sie boje.

                    > W swoim pierwszym zdaniu piszesz (intuicyjnie), ze nie potrzebujesz terapii
                    > tylko wsparcia, a ja wlasnie o takim wsparciu dla Ciebie mysle, piszac Al-Anon.
                    > ..!
                    > Bo to, ze wylapujesz manipulacje i klamstwa alkoholikow o niczym nie swiadczy,
                    > wrecz przeciwnie... - To takze nie nie jest zadnym dowodem na to, ze nie masz
                    > problemu alkoholowego, skoro jak pisalas w swoim pierwszym poscie, (cyt.):
                    > "Przez kilkanascie lat bylam zona alkoholika. Bylam jego ofiara, manipulowana i
                    > wykorzystywana przez lata..."
                    > Ktory zdrowy czlowiek wytrzymalby tak dlugo z alkoholikiem...!?
                    > A...
                    > Ps. To nie on Ciebie wykorzystywal... - To Ty dawalas sie wykorzystywac...!

                    Rozbawiles mnie :) Rzeczywiscie, zdrowy czlowiek by tego nie wytrzymal. Bylam glupia. Najzabawniejsze, ze gdyby to eks mnie nie rzucil, do tej pory bylabym z nim w imie dobra rodziny i dziecka. Silna baba jestem. Przez rok leczylam sie z depresji, ale nie mam zadnych nalogow. Nawet nie pale. Chyba, ze pracoholizm...ale to tylko dla kasy :)
                    • dokad.to napisała (do A...):
                      > Rozbawiles mnie :) Rzeczywiscie, zdrowy czlowiek by tego nie wytrzymal. Bylam g
                      > lupia. Najzabawniejsze, ze gdyby to eks mnie nie rzucil, do tej pory bylabym z
                      > nim w imie dobra rodziny i dziecka. Silna baba jestem. Przez rok leczylam sie
                      > z depresji, ale nie mam zadnych nalogow. Nawet nie pale. Chyba, ze pracoholizm.
                      > ..ale to tylko dla kasy :)
                      ________________________________________________________.
                      Eee tam silna... - Wartosciowa (i rasowa) z Ciebie musi byc kobieta...!
                      Teraz (bez meza) powinnas miec wiecej czasu dla siebie... -
                      Pomysl takze o wydawaniu tej kasy...! ;-)
                      A...
                      Ps. Z tym "rozbawieniem" przesadzilas...!
              • Dodam, ze niestety mieszkam w miejscu gdzie diabel mowi dobranoc wiec terapia grupowa w realu odpada. Bede jednak czytac to forum i w razie watpliwosci prosic o rady. Z gory dziekuje.
                • deo - nie szufladkuj Aowcow - to w porzadku ludzie -
                  Aowcow jest jakies 10%. Tak wiec w autobusie gdzie siedzi 20-tu facetow dwojka z nich to AA - reszta albo pijacy albo beda pic.
                  Taki przerobiony przez AA to najlepszy kandydat na partnera - wiem cos o tym
                  A ze przyciagasz tych co w nadmiarze pija - nic dziwnego - pije 90 % i polowa w nadmiarze.

                  Napisz sobie afirmacje. Pomaga.
                  • Zgadza sie , ludzie walczacy z nalogiem zasluguja na szacunek.
                    • Niewątpliwie aowcy nie pijący osiągają sukcesy i czasem tworzą nowe udane / do czasu związki /ale wszystko to dzieje sie w obrębie pewnego " alkoholowego środowiska " Nasza forumowa koleżanka " dokąd to " chce czy nie chce też do niego należy - mąż / były / alkoholik , przyjaciel też alko więc o czym tu mówić - To oczywiście nie wyklucza szczęśliwego związku czego życzę .

                      Ale tak naprawdę to przed "dokąd to " staje zasadnicze pytanie - wyjść z alkoholowego kręgu czy nie ? Skoro nie - to faktycznie spotkania Ala-non mogą być bardzo pomocne ale już na zawsze forumowiczka pozostanie w tym alko-środowisku .
                      • deoand napisał:
                        > ... spotkania Ala-non mogą być bardzo pomocne ale już na zawsze forumowiczka pozostanie w tym alko-środowisku .
                        _________________________________.
                        To wedlug ciebie Deo dobrze, czy zle...!?
                        Bo ja uwazam, ze to bardzo dobrze skoro takie spotkania (jak sam piszesz) sa
                        bardzo pomocne...!
                        Osobiscie, np. uwazam siebie za wybranca losu, ze najpierw dotkniety zostalem
                        "palcem Bozym", Ktory skazal mnie na alkoholizm, a potem dany mi zostal Dar
                        trzezwienia wsrod tylu innych mi podobnych trzezwych ludzi na calym swiecie...!
                        To najwspanialsza przygoda zycia, jaka moze spotkac czlowieka majac tak wielka
                        szczesliwa rodzine wokol siebie.
                        (nie mowiac juz nic o tym jak potoczylo sie potem moje zycie w samym "rdzeniu"
                        rodzinnym...! ;-)
                        A...
                        • Nie wiem czy to dobrze czy źle byc w społecznosci alkoholików . Koleżanka dokąd jest zanurzona w tej społecznosci po uszy ale udaje , że siedzi okrakiem na barykadzie a siedzi w społecznosci alkoholowej - mąz alkoholik -kochanek tez . Niech sie w końcu okresli czy chce zerwać kontakty z AA , Alanonem , trzeźwymi alkoholikami czy nie . Jak nie to oczywiście alanony jak najbardziej a jak nie to poco . Oderwać sie i tyle .
                          Swoją droga to ciekawe to pojęcie współuzależnionej bo własciwie to od czego taka żona jest współuzależniona - od męża to jej w końcu obowiązek - przysiegała przecie - pomóc mężowi jak choruje to tez obowiązek starać sie mu pomóc w zdrowieniu czyli szukac lekarza i takich tam to obowiązek Przecie nie można chłopa wyrzucić jak psa i powiedziec , że mnie nic nie obchodzi co ty robisz choc tak zalecaja . Zajmij sie soba to co masz zrobic - znaleźć sobie drugiego chłopa tyle tylko , że to nie wiadomo czemu tez pewno bedzie alkoholik . Co ksiażki masz czytac czy haftować chusteczki ???
                          A po rozwodzie to własciwie od czego jest taka dama współuzależniona - od alkoholika -przecie go już nie ma . Od sexu , którego brakuje to akurat może byc prawda ale od alkoholika -bez jaj .

                          No trudne to pojęcia - swoja droga dokąd - gdzie ty znalazłaś tego drugiego alko ???
                      • znam mase alanonek ktore wyszly ze tego srodowiska, skorzystaly z Alanon [wyszly no moze nie na 100 % bo zawarte przyjaznie pozostaja - i sie sporadycznie spotykaja nie na mityngach a prywatnie]
                        zwiazki sa udane i to "nie do czasu" a na stale
                        nir ma "kregow alkoholowych" no chyba sie w nich sami zamykamy -
                        jest krag skupiajacy ludzi pijacych, niepijacych, uzaleznionych pijacych, uzaleznionych niepijacych - taki przekroj
                        • zgadzam się z Tobą. Ja po prostu odcięłam się od wszelkich kontaktow z tamtych czasów ( jedynie gdzie zaglądam to jeszcze tutaj). wokół mnie jacyś ludzie ale nie zastanawiam się czy uzaleznieni czy współ.
                      • deoand napisał:

                        > Ale tak naprawdę to przed "dokąd to " staje zasadnicze pytanie - wyjść z alkoho
                        > lowego kręgu czy nie ? Skoro nie - to faktycznie spotkania Ala-non mogą być bar
                        > dzo pomocne ale już na zawsze forumowiczka pozostanie w tym alko-środowisku .

                        Pelno jest w moim otoczeniu ludzi , ktorych mozna okreslic jak to nazwales alko-srodowiskiem. Wspolczuje zwlaszcza dzieciom alkoholikow, w tym mojej wlasnej corce. Nie jestem jednak zamknieta w zadnym kregu. Kazda relacje moge w kazdej chwili przerwac bo nie zaleze od nikogo. Wlasciwie stoje na zewnatrz i staram sie wyciagnac mojego przyjaciela. Jesli nie bedzie chcial sie leczyc - nasze drogi sie rozejda. I tyle.
                        • Czy moglibyscie mi polecic jakies lektury ktore pomoglyby podjac decyzje o trzezwieniu? Tylko musza byc anglojezyczne.
                          • dokad.to napisała:
                            > Czy moglibyscie mi polecic jakies lektury ktore pomoglyby podjac decyzje o trze
                            > zwieniu? Tylko musza byc anglojezyczne.
                            ________________________________________________________________.
                            Jezeli masz na mysli swojego przyjaciela, ktory ma problemy z piciem alkoholu,
                            to moglbym Tobie polecic bardzo duzo lektur anglojezycznych (AA), ale tego
                            nie zrobie, bo tylko podsycalbym Twoja chorobe wspoluzaleznienia, (dla mnie
                            wspoluzaleznienie jest choroba utajona i trudna do zdiagnozowania...!).
                            Jezeli natomiast chodzi tu o lektury anglojezyczne (Al-Anon), ktore maja sluzyc
                            Tobie - napisz, wtedy przesle Ci je...!
                            A...
                            • Ale gdzie poznałas tego szacownego wspaniałego pana , który no .. może czasem za dużo wypije . ????
                              To mnie zawsze intrygowało i oczywiście nie chodzi o jakąkolwiek ocene kol. dokąd , bo oczywiście dla mnie to moze spotykać czy mieszkać z kimkolwiek chce , ale chodzi o zjawisko . A intryguje mnie jak mozna zacząć sie ponownie spotykać z pijącym w nadmiarze czy tam alkoholikiem -jak kto woli , gdy przeżywało sie katusze z poprzednim mężem alkoholikiem ???

                              Ja bym na jakąkolwiek pijaczkę nie spojrzał gdybym rozwiódł sie z żoną alkoholiczką -na szczęście moja nie pije .. no na imieninach troche tam wina .
                              Chyba , że doznania z pierwszego małżeństwa nie były wcale takie negatywne jak chce august .
                              • deoand napisał:
                                > Ale gdzie poznałas tego szacownego wspaniałego pana , który no .. może czasem z
                                > a dużo wypije . ????
                                > To mnie zawsze intrygowało...
                                > ... A intryguje mnie jak mozna zacząć sie ponownie spotykać
                                > z pijącym w nadmiarze czy tam alkoholikiem -jak kto woli , gdy przeżywało sie k
                                > atusze z poprzednim mężem alkoholikiem ???
                                > ... Chyba , że doznania z pierwszego małżeństwa nie były wcale takie negatywne jak
                                > chce august .
                                ________________________________________________________________.
                                Czy august chce, czy nie chce każde doznania, z kazdego małżeństwa sa
                                negatywne tam gdzie jedno lub dwojga dotknietych jest choroba alkoholowa...!
                                To, ze moje malzenstwo sie nie rozpadlo i ze odbudowalismy je od nowa - to DAR...!
                                A jezeli juz tu pisze, to wtrace, ze nasza znajoma musiala doznac takze negatywnych
                                doswiadczen w swoim zwiazku, ktory sie rozlecial... - Ona nie zna innych ukladow i
                                nie pojdzie w inny uklad, bo tylko ten jest jej znany... - Nowych, nieznanych
                                ukladow czlowiek sie boi i nie potrafi sie w nich odnalezc.. - Adrenalina i aktion
                                muszy byc w takim zwiazku...
                                (pomijam tu fakt, ze alkoholikiem latwo mozna manipulowac, a on z kolei latwo
                                potrafi klamac. Sam wierzy w to co mowi...!) ;-)
                                A...
                                • aaugustw napisał:

                                  > A jezeli juz tu pisze, to wtrace, ze nasza znajoma musiala doznac takze negatyw
                                  > nych
                                  > doswiadczen w swoim zwiazku, ktory sie rozlecial... - Ona nie zna innych uklado
                                  > w i
                                  > nie pojdzie w inny uklad, bo tylko ten jest jej znany... - Nowych, nieznanych
                                  > ukladow czlowiek sie boi i nie potrafi sie w nich odnalezc.. - Adrenalina i akt
                                  > ion
                                  > muszy byc w takim zwiazku...
                                  > (pomijam tu fakt, ze alkoholikiem latwo mozna manipulowac, a on z kolei latwo
                                  > potrafi klamac. Sam wierzy w to co mowi...!) ;-)
                                  > A...
                                  Aaugust, tak doznalam wielu negatywnych doswiadczen w malzestwie, ale to nie jest tak, ze nie znam innych ukladow. Ja sama nie pochodze z rodziny alkoholowej. Uparcie powtarzam, ze chodzi tu o przyjazn, co jakos nikomu sie w glowie nie moze pomiescic. Chyba polaczyla nas samotnosc, jego spowodowana alkoholizmem, a moja emigracja i brakiem rodziny na miejscu. Mam nadzieje ze jest to zdrowa przyjazn a nie chory uklad oparty na manipulacji i klamstwie. Fakt, ze mogloby sie to rozwinac w cos wiecej ale na pewno nie wtedy kiedy nie podejmie leczenia i nie zrozumie ze badzo jest chory. Jasniej tego nie potrafie wyjasnic.
                                  • dokad.to napisała (do A...):
                                    > ... Chyba polaczyla nas samotnosc, jego spowodowana alkoholizmem, a
                                    > moja emigracja i brakiem rodziny na miejscu. Mam nadzieje ze jest to zdrowa prz
                                    > yjazn a nie chory uklad...
                                    ________________________________________________________________.
                                    Kazdy uklad gdzie swiadomosc jednego (lub obojga) zmieniona jest chemicznie
                                    jest chory...!
                                    Zycie w pojedynke nie musi byc zyciem samotnym...
                                    Zycie z alkoholem jest nieszczesliwym zyciem...
                                    Z dwoch nieszczesc nie powstaje jedno szczescie...! :-(
                                    A...
                              • Deoand, zaspokoje Twoja ciekawosc chociaz nie bardzo rozumiem dlaczego az tak Cie to intryguje. Poznalam go na basenie. Ponadto spotykalismy sie w bibliotece i w parku itp.. bo ja do pubow nie chodze. Chce go namowic na terapie bo nie chce zeby zmarnowal reszte swojego zycia. I nie rozumiem co w tym zlego?
                                • dokad.to napisała (do Deo):
                                  > Deoand, zaspokoje Twoja ciekawosc...
                                  > ... I nie rozumiem co w tym zlego?
                                  _________________________________.
                                  W tej chorobie wszystko jest paradoksalne,
                                  wiec i w tym ze chcesz jemu (nie sobie) pomoc
                                  nie ma nic zlego... - Tu nie ma winnych. Tu jest choroba...!
                                  A...
                                  Ps 1. Ktos, gdzies powiedzial: "Kazda dobroc bedzie ukarana", (czy jakos tak...(?) ;-)
                                  Ps 2. Dlaczego tu sie znalazlas i tu piszesz...!?
                            • Tak, mam na mysli mojego przyjaciela. Ja czytam po polsku :) Chce mu cos kupic na Mikolaja. Lubi czytac wiec ksiazka to dobry prezent. Aaugust, doceniam Twoja troske o mnie, ale chyba to lekka przesada: nie mozna byc przyjacielem alkoholika bo od razu jest sie chorym????? Mowie ze bylam wspoluzalezniona od meza, od obcego chlopa nie mam zamiaru! Podarowac komus ksiazke dzieki ktorej byc moze cos do niego dotrze chyba nie jest zabronione! Jestescie przewrazliwieni!
                              • Myślałem , że może to kolega męża co byłoby wytłumaczalne ale żeby z ilus tam chłopów na basenie wyłowic tego jednego alkoholika to chyba naprawdę tylko tzw współuzależniona potrafi . No cos w tym musi być jednak - a to , że akurat chcesz człowiekowi pomóc to ja w tym nie widzę niczego złego .
                                • deoand napisał (do Dokad.to):
                                  > Myślałem , że może to kolega męża co byłoby wytłumaczalne ale żeby z ilus tam c
                                  > hłopów na basenie wyłowic tego jednego alkoholika to chyba naprawdę tylko tzw w
                                  > spółuzależniona potrafi ...
                                  ____________________________________________________.
                                  Twoje slowa, Deo przypomnialy mi moj byly fenomen alkoholowy,
                                  (on wystepuje takze u innych alko), mianowicie gdy bylem na jakims
                                  obcym mi spotkaniu gdzie czestowano wodka, zawsze swoim "alko nosem"
                                  znalazlem wsrod tlumu obcego mi czlowieka, ktory takze lubil pic...! ;-)
                                  A...
                              • dokad.to napisała (do A...):
                                > ... Aaugust, doceniam Twoja troske o mnie, ale...
                                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                To Twoje "ale" mowi mi, ze oszukujesz mnie i siebie... :-(
                                ___________________________.
                                dokad.to napisała (do A...) dalej:
                                > ... Mowie ze bylam wspoluzalezniona od meza, od obcego chlopa nie mam zamiaru!
                                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                "Obcy", po paru spotkaniach staja sie "swoimi"...!
                                A im wiecej spotkan i prezentow, tym wieksze rodza sie roszczenia i zobowiazania
                                do drugiego...!
                                ____________________.
                                dokad.to napisała dalej:
                                Podarowac komus ksiazke dzieki ktorej byc moze cos do niego dotrze chyba nie jest zabronione! Jestescie przewrazliwieni!
                                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                To "przewrazliwienie" z Twoich ust jest naszym doswiadczeniem...! ;-)
                                Najpierw zapytaj go, czy on uwaza sie za majacego problemy z piciem,
                                a jezeli tak, to czy on wogole ma zamiar przestac pic...!
                                Bo wyobraz sobie dajesz taki prezent komus, komu smakuje gorzala i "lubi pic",
                                jak zareaguje taki, na taki "opiekunczy, matczyny" prezent mikolajkowy...(!?).
                                Ja (w tamtym czasie) usmiechnalbym sie i rzucil te ksiazke w kat.
                                Przy tym pomyslalbym jak nie wyrosniety jeszcze dzieciak: "ta, z jej matczynymi
                                instynktami jest fajna, dba o mnie... - Musze ja miec, wiec dalej bede takim,
                                jaki jestem...!
                                A...
                                Ps. Jak sie (po)myle... - Napisz...! ;-)
                                • Aaugust, dziekuje za Twoje posty, sa naprawde bardzo pomocne. Zastanawiam sie czy rzeczywiscie wszystkie relacje pijacego alkoholika sa chore... Jesli ja z nim nie pije, nie daje soba manipulowac, jestem szczera do bolu....? Przyznal, ze pije za duzo, chce ograniczyc, ale nie ma zamiaru zostac abstynentem. Zycie bez alkoholu, takie jak moje, uwaza za nudne :( Nie skorzystal z adresu do najblizszego AA,ktory mu dalalam, ale wiem, ze nie wyrzucil. Moze za miesiac, dwa odnajdzie i pojdzie. Pomyslalam, ze tak samo moze byc z ksiazka. Jesli bylaby to dobra lektura przeczyta na 100% . Nie masz racji, ze uwaza mnie za fajna, opiekuncza. Uslyszalam, ze nigdy w zyciu nie spotkal takiej wrednej baby. No jestem czasem wredna bo musze :)
                                  • dokad.to napisała (do A...):
                                    > Aaugust, dziekuje za Twoje posty, sa naprawde bardzo pomocne...
                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                    Ciesze sie...! ;-)
                                    Po tych postach puscilem dla Ciebie jeszcze linka kierujacego na
                                    anglojez. literature AA, ale ci "mundrzy moderatorzy" wywalili to... (!?)
                                    __________________________.
                                    dokad.to napisała (do A...) dalej:
                                    > ... Zastanawiam sie czy rzeczywiscie wszystkie relacje pijacego alkoholika sa chore...
                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                    Nie... - Tylko te sa chore, ktorych nie potrafi on przezywac w zyciu codziennym
                                    bez alkoholu - na trzezwo...
                                    __________________________.
                                    dokad.to napisała (do A...) dalej:
                                    > ... czy rzeczywiscie wszystkie relacje ... sa chore jesli ja z nim nie pije, nie daje soba
                                    manipulowac, jestem szczera do bolu....?
                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                    Odpowiem Ci pytaniem na pytanie:
                                    Czy rzeczywiscie uwazasz, ze wszystkie te relacje są zdrowe, skoro nie chcesz
                                    sie z nim napic, stale musisz uwazac na jego manipulacje a przy tym ciagle
                                    musisz byc "szczera do bolu"...!?
                                    __________________________.
                                    dokad.to napisała (do A...) dalej:
                                    Przyznal, ze pije za duzo, chce ograniczyc, ale nie ma zamiaru zostac abstynentem...
                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                    Uwaza wiec, ze swoje picie ma pod kontrola... - Czyli: Nic nie ma zamiaru zmienic...
                                    On tylko chce ograniczyc swoje picie, ale nie wprowadza tego w zycie, bo nie potrafi...!
                                    __________________________.
                                    dokad.to napisała (do A...) dalej:
                                    > ... Zycie bez alkoholu, takie jak moje, uwaza za nudne :(
                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                    Jakies "mundre" alibi kazdy alko musi miec...!
                                    Zobacz jednak jakie mentalne ubostwo kryje sie za tymi slowami
                                    i niemoc przezywania tego swiata na trzezwo... :-(
                                    __________________________.
                                    dokad.to napisała (do A...) dalej:
                                    > ... Nie skorzystal z adresu do najblizszego AA,ktory mu dalalam, ale wiem, ze nie wyrzucil. Moze za miesiac, dwa odnajdzie i pojdzie. Pomyslalam, ze tak samo moze byc z ksiazka...
                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                    Tak moze i byc, jezeli przezyje kiedys swoje dno...(!?)
                                    Ta nadzieja nigdy Cie nie opusci, dopoki bedziesz zaangazowana do niego emocjonalnie...
                                    A´propos: Twoje szanse dotarcia do niego sa proporcjonalne do moich szans dotarcia
                                    do Ciebie... - Czyli prawie zadne...!
                                    __________________________.
                                    dokad.to napisała (do A...) dalej:
                                    > ... Jesli bylaby to dobra lektura przeczyta na 100% .
                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                    ;-) Co znaczy "dobra lektura"...? - Nie ma takiej dla tego, ktory chce jeszcze pic...!
                                    Natomiast jest taka "dobra lektura" dla takiego ktory juz nie chce pic...!
                                    Najlepsza lektura jest piciorys innego trzezwiejacego alkoholika...!
                                    Ale, w chwili obecnej dla Twojego przyjaciela bylaby to jedna wielka szmira...!
                                    __________________________.
                                    dokad.to napisała (do A...) dalej:
                                    > ... Nie masz racji, ze uwaza mnie za fajna, opiekuncza. Uslyszalam, ze nigdy w zyciu nie spotkal takiej wrednej baby. No jestem czasem wredna bo musze :)
                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                    Tymi slowami potwierdzasz tylko moje wczesniejsze uwagi...!
                                    Ty sie juz w nim zadurzylas...! Oboje jestescie juz w tym kompocie...! ;-)
                                    A...
                                    Ps. Pod: Alcoholics Anonymous znajdziesz poszukiwana literature AA...!
    • "Gdyby w autobusie siedzialo 20 samotnych facetow jestem pewna, ze dosiadlabym sie do alkoholika. I odwrotnie na 20 kobiet alkoholik zdecydowanie wybralby mnie! Problem sie zaczyna kiedy sie zwyczajnie polubi alkoholika i traktuje jak przyjaciela, kogos bliskiego. Obawiam sie, ze znowu moge wpasc w pulapke wspoluzaleznienia..."
      To twoje słowa, teraz próbujesz sama sobie zaprzeczyć. Byłaś szczera a teraz twierdzisz inaczej. Moim zdaniem masz problem. Ja na studiach związałam się z alkoholikiem. Nie wiedziałam o tym. W końcu zdradził się, Najpierw chciałam mu pomóc. Gdy zrozumiałam, że się nie uda, odeszłam. I wiez co? Omijałam pijących szerokim łukiem, miałam awersję. Myślę, że partnerzy osób uzależnionych niewiele mogą zrobić. Alkoholik musi sam chcieć, jeśli nie chce, największa miłość czy przyjaźń nie pomogą. Jesteś naiwna, po raz kolejny myślisz, że Ci się uda.
      • Cat, bylam i jestem szczera. Napisalam , ze boje sie wspoluzaleznienia i podtrzymuje. Mysle jednak, ze czegos sie nauczylam na swoich bledach i nie popelnie ich po raz kolejny. Normalnie rowniez unikam kontaktow z alkoholikami, ale musisz przyznac ze sa wsrod nich ludzie bardzo rozni. Sa tez tacy ktorzy mimo choroby maja cechy wzbudzajace sympatie i szacunek.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.