• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Czy wystarczy nie pic, aby byc trzezwym...? Dodaj do ulubionych

  • 26.02.13, 12:30
    Nie sztuka jest przestac pic, sztuka jest nie rozpoczac ponownie picia alkoholu...!
    A...
    Zaawansowany formularz
    • 26.02.13, 13:03
      Nieraz się zastanawiam - kiedy byłem bardziej sobą - pijany czy trzeźwy?
      Gdy się nawaliłem moje serce od razu miękło, a wtedy nie potrafiłem przejść obojętnie obok leżącego pijaka albo nie włożyć pieniążka, w wyciągniętą dłoń.
      Na drugi dzień byłem już zupełnie inny:
      Halo! Proszę mnie połączyć ze strażą miejską...
      • 26.02.13, 13:30
        pierzchnia napisał:
        > Nieraz się zastanawiam - kiedy byłem bardziej sobą - pijany czy trzeźwy?
        > Gdy się nawaliłem moje serce od razu miękło, a wtedy nie potrafiłem przejść obo
        > jętnie obok leżącego pijaka albo nie włożyć pieniążka, w wyciągniętą dłoń.
        > Na drugi dzień byłem już zupełnie inny:
        > Halo! Proszę mnie połączyć ze strażą miejską...
        _______________________________________.
        Problem jest w tym, ze nikt z nas nie wie co tak
        naprawde moze komus pomoc...(!?).
        Bo w tym przypadku nie chodzi tylko o nas, lecz
        o tego ktoremu chcemy pomoc...!?
        - Co sie spodziewasz po pijaku, ktoremu wreczysz pieniazek...?
        - Czego oczekujesz (od pijaka, od strazy i dla siebie) dzwoniac do straży miejskiej..?
        A...
        • 26.02.13, 13:57
          Pijany anioł (1948)

          "Dr Sanada jest alkoholikiem i lekarzem biedoty. Pewnego dnia przychodzi do niego z lekką raną młody gangster, Matsunaga. Sanada stwierdza u niego gruźlicę i namawia na podjęcie leczenia.

          Wkrótce jednak z więzienia wychodzi Okada, dawny szef Matsunagi, który, odzyskując dawne wpływy, spycha Matsunagę w cień. Mimo namów doktora Sanady, Matsunaga przerywa leczenie i szykuje się do krwawego starcia z Okadą."
          • 26.02.13, 15:30
            pierzchnia napisał:
            > Pijany anioł (1948)
            > "Dr Sanada jest alkoholikiem i lekarzem biedoty. Pewnego dnia przychodzi do nie
            > go z lekką raną młody gangster, Matsunaga. Sanada stwierdza u niego gruźlicę i
            > namawia na podjęcie leczenia.
            > Wkrótce jednak z więzienia wychodzi Okada, dawny szef Matsunagi, który, odzysk
            > ując dawne wpływy, spycha Matsunagę w cień. Mimo namów doktora Sanady, Matsunag
            > a przerywa leczenie i szykuje się do krwawego starcia z Okadą."
            __________________________________.
            W AA mowia: "Najwazniejsze naprzod"...! ;-)
            A...
            • 26.02.13, 23:24
              nie..nie wystarczy..pijane zachowania i pijane myślenie praktykowane przez dłuzszy czas wchodza w nawyk, sa wręcz niezbedne do teg by picie trwało jak najdłuzej i by chorba mogła się rozwijać//to często mozna zaobserwowac jak ktos juz niby po chlaniu "przetrzezwiał" i we krwi jest zero a kiedy mówi ludzie się za głowy trzymają...mozna nie pić latami i nadal pozostawac w pijanym swiecie..mozna, ale nie trzeba..jednak, zeby zacząc trzezwieć trzeba miec odwagę i jaja i bardzo silna wolę - tak sądzę...kiedyś mi jakoś zalezało żeby o tym mówić teraz już nie, robię swoje bo pojęłam, ze każdy ma swój czas i swją drogę..nie wiem od czego to zalezy, bo kiedy człowiek trzezwieje to czuję ulgę (ja ja czuje) ale niektórzy ludzie poprostu nie chca wytrzezwieć ewidentnie i niestety nic się z tym zrobić nie da....
              kiedy cofam sie myślami w przeszłośc to jestem zazenowana, nie tym, ze piłam, ale cała resztą swoich zachowań swojego roszczeniowego myslenia, swojego uzalania się nad sobą, swoja niekończaca się listą oczekiwań i wiecznym niepokojem wynikajacym z frustracji, ze te oczekiwania mogły się nie spełnić...
              dziś czuję sie od tego wolna, bo nawet kiedy popełniam bład odrazu wiem co zrobiłam, czuję sie wolna, bezpieczna (mimo pojawiajacych się jeszcze leków) czuje się spokojna, juz zadna mysl nie sprawia, ze wpadam w panikę, nie kłamie, a kiedy coś skłamie z miejsca się przyznaje - stary nawyk bardzo mocny i teraz to ja kieruję swoim zachowaniem, decyduje o wszystkim na co mam wpływ, a jesli nie mam to się modle.....chciałam powiedzieć, ze ciesze się bardzo, jak dziecko ze swojej trzezwosci, choc juz przestałam się jak dziecko zachowywac, zmieniam się, dojrzewam, biore odpowiedzialnośc za swoje zycie i to mi dobrze idzie, nie boję się już powiedziec, ze trzezwieję, bo czuję to kazdym centymetrem ciała i umysłu....już nigdy w zyciu nie chce byc pijana, juz tego nie potrzebuje - dotad doszłam, zmarnowałam wiele lat, teraz zamierzam dbrze wykorzystac te które mi zostały, szczególnie, ze jak się ostatnio przekonałam, nie znamy dnia, ani godziny..
              tyle się dzieje trudnych spraw, a ja mogę dziś chyba powiedziec, ze czuję sie szcześliwa, bo mam wspaniałe dzieci, fajnego meże, który trzezwieje, przyjaciól,mam gdzie mieszkac i co jeśc - czyli mam wszystko, wszystko, a pomyslec ze mając dokładnie to samo, a nawet więcej (bo miałam pieniadze, których juz nie mam) czułam się rok temu tak potwornie nieszczęsliwa, ze chciałam się zabic..
              czy siagnełam to przez fakt, ze przestałam pic...nie, przez fakt, ze spojrzałam na siebie oczami innych ludzi i sie zawstydziłam, porzucenie picia było poczatkiem i warunkiem, ale niczym więcej, bo to nie picie stawnowiło problem, ale to jaka ja byłam i przez to piłam, juz taka nie jestem, juz nie chce taka być, temat picia i ochoty na nie w mojej głowie zniknął, pojawiły sie nowe tematy - jak zyc, kim chce sie stac i jaka być nie chce oraz co moge zrobic dla innych i co mogę im dac, a mam duzo do zaoferowania:)
              taki mam dzis poglad na temat picia i nie picia, oczywiscie nadal kontynuuje terapie i minimum raz w tygodniu jestem na mitingu, czasem go nie potrzebuje, ale pamietam, ze inni mogą potrzebowac mnie..
              pozdrawiam magda
              • 27.02.13, 01:36
                Sądzisz, że ja nie mam serca - że nie potrafię tego odczytać, co Cię boli?
                Ja też mam mam swoje problemy, ale już nie odczytuje ich, w ten sposób...
                Kiedyś zapytałem, pewną dziewczynę, gdy łaziłem po knajpach:
                Byłabyś tu , gdybyś kogoś kochała?
                - Nie....
                • 27.02.13, 10:14
                  pierzchnia napisał:

                  > Sądzisz, że ja nie mam serca - że nie potrafię tego odczytać, co Cię boli?
                  > Ja też mam mam swoje problemy, ale już nie odczytuje ich, w ten sposób...
                  > Kiedyś zapytałem, pewną dziewczynę, gdy łaziłem po knajpach:
                  > Byłabyś tu , gdybyś kogoś kochała?
                  > - Nie....

                  szczerze przyznam nie wiem co chodzi Pierzchnia..? czemu Ty do mnie to piszesz? Ty się mnie pytsz czy Ty masz serce itd..a czemu Ty mnie o to pytasz..ja nawet nie czytałam, co Ty wyzej napisałeś..przeczytałam temat i napisałam sobie o sobie i co sądzę w tym temacie...nie myslałam co sadzą inni, a już Ty to w ogóle...dlatego wybacz, ale nie pojumuje z jakiej okazji zwróciłeś się do mnie z tymi pytaniami..i w ogóle kompletnie nie rozumiem Twojego wpisu, mam rózne zdolności, ale nie czytam w myslach...cudzych.
                  co do twojego serca to zakładam, ze masz:) jesli juz pytasz - choc nie wiem dlaczego..coś Cie bardzo poruszyło, ale chyba za daleko poszedłes w swoich przemyśleniach, bo w moim mailu nie było nic o pierzchni to był mail o mnie i nie odnosił się do ani jednego alkoholika, napisałam sobie co czuje..
                  pozdrawiam Pierchnia i zyczę byś trochę się zrelaksował:) buziaki magda
                  • 27.02.13, 11:36
                    Może po prostu dopatrzyłem się bólu, w Twoim wpisie, i tak jakoś mi się zebrało.
                    Moje reakcje nie zawsze są racjonalne.


                    • 27.02.13, 12:14
                      pierzchnia napisał:

                      > Może po prostu dopatrzyłem się bólu, w Twoim wpisie, i tak jakoś mi się zebrało
                      > .
                      > Moje reakcje nie zawsze są racjonalne.
                      w moim poście podzieliłam się szczęściem:) ale żywy ból również na to szczęście się składa, już go tylko nie znieczulam, co własnie jest powodem tego szczęscie, chce czuc!!!a nawet gdybym podzielila się bólem, to nie z myślą, ze inni nie cierpia, bo nijak się ma piernik do wiatraka:) nic się nie stało, poprstu się zdziwiłam i czytałam swój post 2 razy, zeby pojac o co chodzi:) pozdrawiam
                      >
                      >
                      • 27.02.13, 14:45
                        miskolaj napisała (do pierzchni):
                        > w moim poście podzieliłam się szczęściem:) ale żywy ból również na to szczęście
                        > się składa, już go tylko nie znieczulam, co własnie jest powodem tego szczęsci
                        > e, chce czuc!!!a nawet gdybym podzielila się bólem, to nie z myślą, ze inni nie
                        > cierpia, bo nijak się ma piernik do wiatraka:) nic się nie stało, poprstu się
                        > zdziwiłam i czytałam swój post 2 razy, zeby pojac o co chodzi:) pozdrawiam
                        _____________________________________________________.
                        I tak wlasnie wyglada ten tzw. rozwoj duchowy pierwszej wody...! ;-)
                        A...
                        • 27.02.13, 17:58
                          Mój, nieżyjący już kolega, powiedział do mnie kiedyś :
                          " Jak ty masz dobrze poukładane w głowie..."
                          Jego na pewno nie nazwałbyś drobnopijaczkiem - zmarł samotnie na działkach - pośród setek pustych butelek po nalewkach.
                          • 27.02.13, 18:25
                            pierzchnia napisał:
                            > Mój, nieżyjący już kolega, powiedział do mnie kiedyś :
                            > " Jak ty masz dobrze poukładane w głowie..."
                            > Jego na pewno nie nazwałbyś drobnopijaczkiem - zmarł samotnie na działkach - po
                            > śród setek pustych butelek po nalewkach.
                            ___________________________________________________________.
                            Masz racje... - Jego tak nie nazwalbym... - Jego wogole nie nazwalbym...
                            To on sam musialby cos podobnego (tyle, ze o wiele bardziej dosadnego)
                            powiedziec o sobie... - Ale widac jemu nie bylo to dane... - Wielka szkoda,
                            bo umarl przedwczesnie chory czlowiek na chorobe, ktora mozna zatrzymac... :-(
                            A...
                            Ps. Ta tytulowa nazwa jest tylko sprawdzianem czyjegos EGO...!
              • 27.02.13, 09:00
                miskolaj napisała:
                ::::::::::::::::::::::
                ::::::::::::::::::::::
                ________________________________________________.
                Magda, Twoj post byl pierwszym, ktory dzis przeczytalem...
                Rzadko czytam tutaj tak "dlugie wypracowania", ale ten
                Twoj list z radoscia przeczytalem "od deski, do deski"...!
                Bardzo mi sie podoba Twoj sposob rozumowania i czucia...!
                (pomijam ten rasowy styl pisania...!).
                Poza tym dodam, ze lubie trzezwych (nie mylic z tylko niepijacymi) ;-)
                A...
                • 27.02.13, 10:10
                  aaugustw napisał:

                  > Poza tym dodam, ze lubie trzezwych (nie mylic z tylko niepijacymi) ;-)
                  > A...

                  Podkreślasz swoją lepszość? Marna manipulacja, Auguście.
                  • 27.02.13, 11:00
                    alkodarek napisał (do A...):

                    aaugustw napisał: > Poza tym dodam, ze lubie trzezwych (nie mylic z tylko niepijacymi) ;-)
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    > Podkreślasz swoją lepszość? Marna manipulacja, Auguście.
                    ________________________________________________.
                    Znowu ta "lepszość-gorszość"... - "wyzszosc-nizszosc"...!
                    Zlosc pieknosci szkodzi - alkodarku...!
                    Jezeli cokolwiek chcialem podkreslic to jedynie ten indywidualny,
                    wspanialy rozwoj duchowy u innego piszacego...!
                    Ale ty tego widze tez nie potrafisz jeszcze ani dostrzec, ani zrozumiec...! :-(
                    A...
        • 01.03.13, 07:19
          Dobro ,to miód na serce.
          • 01.03.13, 08:40
            bananarama-live napisał:
            > Dobro ,to miód na serce.
            ______________________________.
            I miod moze sie stac mdlym...! :-(
            "Kto slodko je temu sie gorzko odbija"
            Tak jak swiatlo ono tez ma swoj cien...
            A...
    • 27.02.13, 08:07
      Pijane myślenie to jest ciągłe poświęcanie czasu alkoholowi przez picie jak i pilnowanie abstynencji czy też trzeźwości ( to tylko semantyka), krążenie wokół tematów związanych z alkoholem. Na przykład wywoływanie dyskusji o piciu, nie piciu, abstynencji, trzeźwieniu itp. Epatowanie swojego niepicia, dorabianie ideologii w miejsce normalnego i zwykłego życia.
      Protezowanie realnego świata nadaktywnością w wirtualu.
      Wywyższanie się w braku pokory przez wytykanie innym domniemanych wad przez przyklejanie łatek - "drobnopijaczkowie, pijane myślenie, abstynenci a nie trzeźwi, ćpuny ( w tym np. deprecjonowanie mnie w związku z przyjmowaniem lekarstw).

      Mnie nie wystarczy nie picie, nie wystarczy bycie trzeźwym.
      Radość daje mi nieskrępowana wolność od uzależnień i wolność od abstynencji/trzeźwości, jak kto woli,ponieważ każde związanie ogranicza wolność.

      " Powyższa wypowiedź alkodarka jest przykładem pijanego myślenia pod wpływem baclofenu", lub stwierdzenie" Sam się podsumowałeś" - pozwala tak łatwo odsunąć refleksje...
      • 27.02.13, 09:10
        alkodarek napisał:
        > ... Mnie nie wystarczy nie picie, nie wystarczy bycie trzeźwym.
        > Radość daje mi nieskrępowana wolność od uzależnień i wolność od abstynencji/tr
        > zeźwości, jak kto woli,ponieważ każde związanie ogranicza wolność.
        >
        > " Powyższa wypowiedź alkodarka jest przykładem pijanego myślenia...
        ______________________________________________________.
        Co prawda, to prawda... - Z tym "pijanym mysleniem" powtorzyles
        tylko (jak papuga) slowa, ktore tu mowi sie o tobie...! :-(
        Nie wystarcza tobie nie picie i bycie trzeźwym... - Radosc daje tobie
        wolnosc od swojej (niby) choroby, czyli: Pelne wyzdrowienie z tzw.
        (niby)alkoholizmu... - Alleluja, smacznego i daj ci Boze zdrowie, bo
        o rozum za pozno...! :-(
        A...
        • 27.02.13, 09:50
          aaugustw napisał:


          > Co prawda, to prawda... - Z tym "pijanym mysleniem" powtorzyles
          > tylko (jak papuga) slowa, ktore tu mowi sie o tobie...! :-(
          > Nie wystarcza tobie nie picie i bycie trzeźwym... - Radosc daje tobie
          > wolnosc od swojej (niby) choroby, czyli: Pelne wyzdrowienie z tzw.
          > (niby)alkoholizmu... - Alleluja, smacznego i daj ci Boze zdrowie, bo
          > o rozum za pozno...! :-(
          > A...

          O tym właśnie wspomniałem, uporczywe udowadnianie sobie własnej "trzeźwości" i wyższości.
          Brak zgody na bezsilność przez relatywizowanie rzeczywistości " Ja jestem prawdziwy a kto nie ze mną ten jest ...."niby" i życie staje się prostsze! Trywialny patent, Auguście.
          • 27.02.13, 10:59
            alkodarek napisał (do A...):
            > O tym właśnie wspomniałem, uporczywe udowadnianie sobie własnej "trzeźwości" i
            > wyższości...
            _____________________________________________________________.
            Wiem alkodarku, ze ty w tych kategoriach; "wyzszy - nizszy" to odbierasz a
            potem przypisujesz to jednej tylko osobie - mnie...! ;-)
            Ale to nie jest tak w tej z paradoksow zbudowanej chorobie...
            Ten ktory uwaza sie za trzezwego, moze byc jeszcze pijany na sucho...
            Osobiscie uwazam sie za trzezwiejacego... - Rozwijajacego sie duchowo - bez tabletek...!
            Mnie wcale nie chodzi o te (twoje) pojecia; "wyzszosc", czy "nizszosc"...! ;-)
            Ja zadalem pytanie w temacie tego watku, aby przekonac sie czy inni
            podobnie mysla, jak i ja...!? - W pytaniu tym chodzi o trzezwosc...!
            Myslenie kategoriami: "wyzszy-nizszy" jest mysleniem pijanym...!
            Ale jak ty to mozesz dostrzec...!? :-(
            A... ;-)
        • 27.02.13, 09:54
          aaugustw napisał:

          slowa, ktore tu mowi sie o tobie...! :-(

          Rozpaczliwe szukasz wsparcia?
          • 27.02.13, 10:59
            alkodarek napisał (do A...):
            > Rozpaczliwe szukasz wsparcia?
            ______________________________.
            Nie rozumiem twojego wzburzenia...!?
            Moim wsparciem jest Program AA i ci
            ludzie, ktorzy przerabiaja Go w zyciu..!
            A...
      • 27.02.13, 11:16
        tu sobie mozesz przeczytac jak to wdzia inni - nie z aa:)
        www.prometea.pl/index.php?list=go&idx=101
        pozdrawiam m.
    • 27.02.13, 11:15
      już Ci pisałam jakiś czas temu, ze przyzwyczaiłam sie do Ciebie na forum i Cie na swój sposob polubiłam:) żeby sie w całości odnieśc konkretnie do Twojego postu musiałabym referat napisac:) napisałeś coś co w pewnych okolicznościach jest prawidziwe, ale w sensie w którym tego uzyłes jest nie prawidziwe..a więc poświęcanie czasu na trzezwośc może i nie musi być objawem pijanego myślenia...przede wszystkim, zeby o tym dyskutowac, nalezałoby w końcu ustalic co dla kogo znaczy definicja trzezwości Alkodarku..ja moze zaczne od siebie, a więc uzywam sformułowania trzezwienie piszac na forum uzaleznien, czy rozmawiajac na mitingu - bo jest to slowo które lata temu sie przyjęło i okresla pewnien stan, dla mnie ten stan jest konkretniem rozwojem duchowym, rozwojem wewnetrznym, moja osobista scieżka zycia, wyborem pewnych wartosci, poszukiwaniem szczęscia, zbiorem zasad którymi chciałabym sie kirowac w zyciu...dla mnie to jest własnie rozówj duchowy....z mojego dotychczasowego doswiadczenia, czyli ze spotkania i poznania setek alkoholikow, przeczytania całej prawie w tym temcie literatury, z tego co się dowiaduje na terapiach, na mitingach, wsród znajomych itd zaobserwowałam. ze kazdy z nas alkoholików ma duzy problem z emocjami, z własnym charakterem, czasem jakies zaburzenia osobowosci, czesto nerwicie, itd w kazdym razie widze, ze jest to choroba uczuc, dlatego tak się dzieje, ze czesto alkoholicy, którzy bardzo pragna przestac pic i im sie to udaje wracaja do picia, bo po zaprzestaniu picia uczucia wciąz pozostaja chore, człowiek nadal cierpi i ból i napiecie sa tak silne, ze tylko wizja odcięcia się alkoholem przynosi mysl o doznaniu ulgi - znam to ja, znasz to Ty, zna to August i kazdy alkoholik - i co do tego chyba jestesmy zgodni:) więc kiedy przestajemy pić zeby do picia nie wrócic trzeba zaczac leczyc te chore uczucia i emocje, sądze, ze kazdy ma swje problemy wewnetrzne i swoje deficyty, swoje traumy zyciowe, swoje doswiadczenia z dziecinstwa itd jednakze kazdy alkoholik bez alkoholu nadal cierpi, mozna powiedziec, ze cierpi jego dusza, jego umysł i na koniec jak sie napije to cierpi tez jego ciało..jesli tak jest logicznym wydaje się, ze po zaprzestaniu picia nalezy zacząc się leczyć...i tu wszystko sie zaczyna...
      ja przyznaje nie miałam pojecia co mnie czeka, nie rozumiałam co do mnie ludzie mowia i o czym, moje mechanizmy obronne były bardzo mocne, opierałam się zmianom bardzo, bo chroniłam ta swoją chora tozsamośc z całych sił...kilka razy jak przestałam pic byłam na granicy załamania psychicznego, strasznie cierpiałam, walczyłam, sadziłam, ze to sie już nigdy nie skończy, ale jakims ccudem się nie napiłam, a złe stany mijały, po kazdym takim kryzysie czułam jakbym przeszła krok dalej, jakbym więcej widziała i czuła, nawet zrozumiałam pewnego dnia, ze te kryzysy sa niezbedne do zdrowienia, ze musze je prztrwac i sie nie napic, a one miną i tak robiłam...czy miałam ochote wziąc tabletkę, zeby usmiezyc ból?? tak bardzo wielką ochote czasem miałam na jakakolwiek tabletkę byleby to minęło, czasem w nocy było tak zle, ze gdybym taka miała to bym ja wzięła - szczerze Ci to mówię...ale nie miałam i nie wzięłam...trochę to moja tez decyzja, bo psychiatra mi proponował, baclofen równiez, ale i inne leki psychotropowe równiez, nie wzięłam bo się bałam i dlatego, ze kilku alkoholików, którzy byli przy mnie wicąz mi powtarzali, ze to minie, ze bedzie mi lzej, ze dam rade i ja im uwierzyłam, to było straszne dziś tak moge powiedziec z perspektywy czasu, ale było warto, dzis czuje się z siebie dumna i czuję sie zwyciezca:) te potworne kryzysy bowiem zmusiły mnie do zmian.. własnie te kryzysy, bolało tak, ze miałam dwa wyjscia napic się, albo cos zmienic, by przestało bolec i tak się zaczęła moja przygoda, dzisja wiem, ze jesli kryzys się pojawia to jest on zarówno zagrozeniem ale i szansa i oznajmia mi, ze mam coś do zorbienia, ze "idziemy dalej"....
      kiedy ja pisze o rozowju nie pisze tego w kontekscie zachowania abstynencji, tak jak Ty to oceniasz, ani trzezwosci od alkoholu - rozumiesz? nie o taka trzezwośc mi chodzi, ta trzezwosc juz mam prwie od roku, mi chodzi własnie o rozwoj, bo ja miałam problemy ze soba zanim zaczłęma pic i w moim wypadku alkohol pojawił dlatego, ze sobie nie radziłam, dzis kiey odstawiłam alkohol ucze sie radzic sobie ze soba..nie sprowadzam tego do nie picia, bo to nie picie było moim problemem - tak mam ja Ty na to inaczej patrzysz i moze dlatego wciaz nie mozna znależc płaszczyzny do swobodnej wymiany mysli:)
      a co do Ciebie...hmm, mi absolutnie nie przeszkadza, ze Ty bierzesz baclofen i pod tym kątem ja Ciebie nie oceniam, jesi ti Tobie uratowało zycie to podjąles dobra decyzje i mi nic do tego, ani nikomu z forum, nie bęe tez oceniała cz czy nie, Ty trzezwiejesz"bo decyzja o tym czy czowiek chce się rozwijac duchowo jest bardzo osobista i nalezy do kazdego z nas z osobna..mnie raziło cos innego u Ciebie, a mianowicie to, ze sam zarzucac Augustowi i innym to celebrowanie trzewosci itd a Ty robisz dokładnie to samo tylko z drugiego bieguna...opisujac swój stan zawsze odkreslasz ze nie musisz robic tego, czy tamtego zeby sie swietnie czuc, odnosisz sie w swoich wypowiexiach do tego co robia inni korzystajac z aa czy terapii, ja opisujac swoje zmianu i postepy w trzezwosci pisze tylko o sobie i nie pisze w kazdym watku, ze nie biore baclofenu itd...bo co to ma do rzeczy????ciesz sie alkodarku swoi nowym zyciem, dziel sie z innymi swoja radoscia masz do tego prawo, ale nie musisz przy tym podkreslac wciaz ze nie musisz łazic do durnego aa, czy do teraputy, czy w ogóle co tam, bo to jest i zaczepne i niegrzeczne, sam oczekujesz tu zrozumienia a obrazasz innych tak dewaluujac ich sposoby poradzenia sobie z choroba, sadze, ze jak zminisz ten jezyk to bedzie mozna z Toba miło porozmawiac - znajdziemy wtedy płaszczyzne porozumienia i bedziemy mogli wymieniac sie swoimi doswiadczeniami:) pisałam Tobie kiedys, ze mam przyjaciela który nie pije, bo bierze baclofen, to on dal mi w prezencie ksiazke o butelce:) mimo to rozmawiamy ze soba i sie przyjaznimy i wymieniamy sie pogladami, on z szacunkiem slucha moich a ja jego, ale on mi nie mowi "po cholere ty łazisz do teraputki, albo do aa ja nie musze i mi jest dobrze" on mowi prawde, mowi magda nie umialem inaczej, zapiłbym sie na smierc, teraz tez sie boje co bedzie jak odstawie tabletki, czy nie bedzie zmian w mojej glowie itd...gadamy o tym ja go wspieram, a on zbiera informacje o tym jak radza sobie inni, czasem zabieram go na miting, chodzi i słucha, czasem mu sie podoba, czasem nie,,,gadamy o tym, on szuka swojej drogi tak samo jak kazdy z nas, moze ja kiedys znajdzie, a moze nigdy, nie wiem, nie mi to oceniac...
      w Twoich ustach niektóre zarzuty brzmia smiesznie, bo sam robisz to co zarzucasz innym:) ale nie o to chodzi by sobie wciaz wyrzucac, bowiem wszystkich nas łaczy jeden cel - zdrowiec, zyc w szczesciu, nie wracac do picia, wiec proponuje wymieniac sie doswiadczeniami, jesli kazdy bedzie pisal o sobie to mozemy wszyscy na tym skorzystac:)
      a to co piszesz bywa absurdalen, bo to ze w kosciele sa pedofile, nie znaczy ze sa same pedofile...tak samo jest w kazdym srodowisku rowniez w aa, znam takich co przez 10 lat nie picia laza codziennie na mitingi zeby wypic darmowa kawe:) i cale ich zycie to jakies wyjazdy zloty itd a zchowuja sie jak swinie - wlasnie pijane swinie, obgaduja, oszukuja itd...ale to nie moja sprawa, bo ja znalazlam w aa ludzi innych, takich których chce nasladowac:) i chyba o to chodzi co?
      dlatego napisalam ze masz racje i jej nie masz, bo mozna tzrezwiec i sie rozwijac, a mozna cale zycie o trzezwosci mowic i nie wiedziec o czym sie mowi:)
      pozdrawiam Ciebie i przyjmij w koncu do wiadomosci, ze nie chodzi o baclofen, ale o twoje nastawinie - jesli szukasz wrogow znajdziesz ich, jesli szukasz przyjaciol, znajdziesz przyjaciół..
      pozdrawiam magda
      • 27.02.13, 20:44
        Magda szczery podziw
        za treść
        a jeszcze większy za wytrwałość w przelaniu tego na forum
        • 27.02.13, 21:02
          hahaha sama sie dziwe ze taka się cierpliwa zrobilam, nie sadziłam ze ktos to w ogole przeczyta poza adresatem:)
          • 27.02.13, 21:21
            Nie wiem jak adresat,
            ale ja - podobnie jak wiesj23,
            szczerze podziwiam wytrwałość Twojej aktywności na forum.
            Z przyjemnością czytam Twoje posty.

            Pozdrawiam ciepło :-)
          • 28.02.13, 06:33
            Magda coś dla Ciebie/o Tobie
            Kolejny problem związany z wyznaczaniem czasu, po którym kogoś uznajemy za zdrowego, wiąże się z tym, że etapy zdrowienia biegną różnie. Czasem ktoś dociera do etapu rozwoju po półtora roku, a czasem po pięciu latach abstynencji. Niektórzy znowu całe życie żyją na etapie dominacji abstynencji, kiedy zajmują się przede wszystkim "niepiciem". Niektórzy terapeuci pracujący z uzależnionymi wyrażają przekonanie, że dzisiejsi dwu i trzylatkowie często funkcjonują już na takim poziomie psychospołecznym, jak kiedyś pięcio i sześciolatkowle.
            www.oat.com.pl/rozwoj.htm#parag
            • 28.02.13, 11:08
              to dla mnie bardzo miłe, zauważyłam to kiedyś obserwując innych alkoholików, niedawno byłam na rocznicy kolegi - właściwie przyjaciela,miting uroczysty, duzo ludzi, kolega krzyzówka alkoholik - narkoman i choc mamy kontakt na codzien to na tej rocznicy przezyłam szok, dojrzałośc którą zobaczyłam,odwage, odpowiedzialności wewnętrzny spokoj:) a dla porównania słuchałam wypowiedzi "kilkulatkow" i czułam się zażenowana ich zachowaniem w niektórych przypadkach...pomyslałam wtedy, ze to bardzo dziwne, ale tak własnie jest....tylko wciża nie do końca rozumiem jak i dlaczego...myślę o tym dużo, mysle w perspektywie innych, pomocy innym...rozważyłam dziesiatki aspektow na przykładzie iinych i swoim, wiele rzeczy jest wazne,ale tak mysle, ze najwazniejsza jest determinacja i prawda o sobie samym...to taki wspólny zbiór wyciagnęłam, bo oczywiscie mi osobiście bardzo pomaga wiara, program itd, to sa rzeczy konieczne według mnie, ale własnie determinacja i wielka chęc spojrzenia w głąb siebie i stanięcia w prawdzie mi osobiście dały nawięcej, bo bez determinacji i odwagi program staje się bezuzyteczny...nagorsza bowiem cechą, która wszystko utrudnia jest egocentryzm i egozim (według mnie) i te cechy sa bardzo silne...dopóko człowiek kręci się w okół własnej "dupy" i patrzy na wszystko przez pryzmat swojego "nieszczęscia" to nie ma opcji pojsc dalej i zadna terapia nie pomoze...a u podstaw kazdego kłopotu leży chyba strach, głęboko chowany strach i uraza...trzymałam się swoich starych nawyków kurczowo....bałam się je odpuścić, widze, ze kazdy kto kręci się w kólko ze woją chorobą tak ma...kurczowe trzymanie się starych przekonań i nawyków...to wciąz sprawia mi kłopotu wiele...czasem rano musze się zmuszać do pewnych zachowań, bo w starym repertuarze mam wciąz poranne okropne lenistwo, taka chęc do nie zaplanowania niczego...to z czasów picia:( więc i tu determinacja się przydaje, mowie sobie dziewczyno tak życ się nie da, rusz dupe i zrób coś pozytecznego, jak nie dla siebie to dla innych...do wielu rzeczy musiałam się zmusic na prawde, wciaz musze:) ostatnio tez doszłam do wniosku, ze lęk również ma wiele wspólnego z egocentryzmem choć to może dziwnie brzmi...latami moje mysli kręciły się w okól mojego lęku i moich krzywd, nie miałam wtedy opcji otworzyc sie na innych, bo na pierwszym miejscu byłam ja i moję problemy wieczne...pewnego dnia poczułam, ze jestem mała żałośna egoistką, ze ludzie tyle znosza bólu i dają miłośc, a ja rozpamietuje latami jak to mnie bito w dziecinstiwe...i straczyło, już nie rozpamietuje, pozegnałam się z przeszłości i zostało po niej hasło przewodnie mojego zycia "cięzkie dzieciństwo zobowiązuje" ....wszystko to pisze mówie i myśle o tym, bo znam cierpienie od podszewki i chciałabym móc pomoc wyjśc z tego cierpienia innym ludziom i zacząc zyc. Dziś wiem, ze wszystko to jest mozliwe, choćby przeszłośc chowała najczarniejsze wydarzenia, to jest mozliwe:) ale nie w pojedynke!! tu potrzebne zaufanie,drugi człowiek i otwarcie się na swiat - czyli? odwaga i determinacja:) pozdrawiam serdecznie i w sumie dziekuje bardzo za miłe komentarze, bo prawda jest taka, ze kazde dobre, mieł słowo daje siłe wtedy, gdy jest trudno, gdy stara otchłan się odzywa i chciałabym wciągnąc do środka moje słabe jeszcze pozytywne nawyki:(
              pozdrawiam magda
              • 28.02.13, 15:42
                miskolaj napisała:
                > to dla mnie bardzo miłe, zauważyłam to kiedyś obserwując innych alkoholików, ni
                > edawno byłam na rocznicy kolegi - właściwie przyjaciela,miting uroczysty, duzo
                > ludzi, kolega krzyzówka alkoholik - narkoman i choc mamy kontakt na codzien to
                > na tej rocznicy przezyłam szok, dojrzałośc którą zobaczyłam,odwage, odpowiedzia
                > lności wewnętrzny spokoj:) a dla porównania słuchałam wypowiedzi "kilkulatkow"
                > i czułam się zażenowana ich zachowaniem w niektórych przypadkach...
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                Z mojego doswiadczenia dodam, ze tu nie ma regul, bo znam "kilkunastolatkow",
                ktorzy zyja w abstynencji, ale ich sposob rozumowania i postepowania w zyciu
                rowna sie sposobowi zycia czynnego alkoholika...!
                ___________________.
                miskolaj napisała dalej:
                > ... pomyslałam wtedy, ze to bardzo dziwne, ale tak własnie jest....tylko
                wciża nie do końca rozumiem jak i dlaczego...myślę o tym dużo, mysle w
                perspektywie innych, pomocy innym...rozważyłam dziesiatki aspektow na
                przykładzie iinych i swoim, wiele rzeczy jest wazne,ale tak mysle, ze
                najwazniejsza jest determinacja i prawda o sobie samym...
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                Tylko ta Prawda (ta moja trzezwosc) sie liczy...!
                ___________________.
                miskolaj napisała dalej:
                > ... dziekuje bardzo za miłe komentarze, bo prawda jest taka, ze kazde dobre,
                mieł słowo daje siłe wtedy, gdy jest trudno, gdy stara otchłan się odzywa i chciałabym wciągnąc do środka moje słabe jeszcze pozytywne nawyki:(
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                Hmm, mowia; "strzez sie ludzi, ktorzy mowia mile slowa"... ;-)
                Moja prawda jest taka, ze najwiecej nauczylem sie na problemach,
                klopotach, niepowodzeniach, etc... - Z milych slow roslo tylko moje EGO... :-(
                A... ;-)
                • 28.02.13, 20:08
                  to prawda, ze problemy, trudne sytacje,wszystko to mnie wzmocniło, to, ze sobie z nimi poradziłam, ze je rozwiązałam,to jest budujace...
                  nie sądzę, ze trzeba się strzec ludzi, który mówią miłe słowa, trzeba i owszem pilnowac swojego ego, by się nadymało, ale osobiscie uważam, ze warto ludziom mówić miłe słowa - jesli są szczere,jest óznica między bezpodstawnym słodzeniem, zeby zjednac sobie kogos, a konstruktywna pochwała czy powiedzeniem czegoś miłego...to ma inny cel niż zdobywanie odswiadczenia jakie niesie ze sobą rozwiazywanie problemow, w zyciu powinna byc zachowana jakas równowaga, zadna skrajnośc nie jest dobra moim zdaniem..wspieranie, chwalenie jest równie potrzebne jak karcenie bez obrazania - jak w wychowaniu dzieci...to doskonały zreszta sposób na motywowanie - poprzez takie pozytywne wspieranie - wiele lat byłam przełozonym róznych osob i wiem co działało najlepiej:) konsekwencja i wymagania jak najbardziej, ale pozytywna motywacja poprzez uwidacznianie pozytywnych cech,umiejetnosci, pochwała, wdziecznosc, wsparcie uwierz mi Auguście - to jest doskonałe - z tak zmotywowanego czlowieka - zadowolonego - masz duzo wiekszy pozytek :) do dzis przyjaznie się z ludzmi których byłam szefową, lub utrzymuje ciepłe relacje - wiem, ze nie bez powodu:)
                  jesli moje dzieci coś robia słyszą wielokrotnie ze robią to swietnie, nawet jak im nie wychodzi to słysza ze było niezle i moze byc jeszcze lepiej - dzieki temu moje dzieci sa ciekawe swiata, nie boja sie wyzwan, wyjazdow bez rodzicow, nowych sportow, nowych ludzi itd...wiec to działa:)
                  a problemy Auguscie pojawia się tak czy tak i nigdy nie bedzie ich za mało:(
                  pozdrawiam
                  • 28.02.13, 20:43
                    Gdy nie ma spełnienia to powstaje głód, który potrafi przybrać najbardziej wyrafinowane formy.
                    Człowiek może się spełnić wyłącznie poprzez miłość.
                    • 28.02.13, 21:10
                      pierzchnia napisał:
                      > ... Człowiek może się spełnić wyłącznie poprzez miłość.
                      ____________________________________.
                      A miłość az prosi sie o czyny... - Nie slowa...!
                      A...
                  • 28.02.13, 21:00
                    miskolaj napisała:
                    > ... nie sądzę, ze trzeba się strzec ludzi, który mówią miłe słowa...
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    Tu nie chodzi o tych "ludzi"... - Tu chodzi o Ciebie...! ;-)
                    Nie moge znalezc tego co w tej sprawie powiedzial Dostojewski,
                    ale trafilem po drodze na Konfucjusza, ktory byl zdania, ze to
                    rzadko idzie w parze...! :-(
                    ___________________.
                    miskolaj napisała dalej:
                    > ... trzeba i owszem pilnowac swojego ego, by się nadymało, ale osobiscie uważam, ze warto ludziom mówić miłe słowa...
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    Od czasu do czasu sypne jakims komplementem, ;-)
                    ale nie lubie w realu oceniac poprzez pochwaly...
                    Moje motto: zlo tepic, a dobrym powinien byc kazdy...
                    ___________________.
                    miskolaj napisała dalej:
                    > ... powinna byc zachowana jakas równowaga, zadna skrajnośc
                    > nie jest dobra moim zdaniem..wspieranie, chwalenie jest równie potrzebne jak k
                    > arcenie bez obrazania...
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    Nie wyobrazam sobie kogos skarcic w naszej Wspolnocie...! :-(
                    ___________________.
                    miskolaj napisała dalej:
                    > ... problemy Auguscie pojawia się tak czy tak i nigdy nie bedzie ich za mało:(
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    To sa tylko codzienne sprawy do zalatwienia...! ;-)
                    (one sa miernikiem naszej trzezwosci...!)
                    A...
                    • 28.02.13, 21:03
                      aaugustw napisał:
                      Jest:
                      > ... ale trafilem po drodze na Konfucjusza, ktory byl zdania, ze to
                      > rzadko idzie w parze...! :-(
                      Mialo byc:
                      Te slowa rzadko ida w parze (z cnota chwalonego) - z jego czynami...!
                      (wg. np. Programu AA) ;-)
                    • 01.03.13, 08:51
                      nie wiem...wciąz jestem zdania, ze ludzie tak samo jak miłosci tak samo potrzebuja wsparcia i dobrego słowa, jeśli tak ja mówiłam pochwała jest adekwatna do sytuacji, czy czynów...ja chwale:) wiele razy widziałam jak moje pochwały, dobre słowa dawały ludziom mega siłe:) widze jak to działa i robie to...(moze jeszcze za mało wiem)..
                      Piękne masz motto Augusice : motto: zlo tepic, a dobrym powinien byc kazdy...piekne aczkolwiek jest jak z bajki:) ludzie sie ucza bycia dobrymi, ja tez sie uczę, to nie jest nam dane raz na dobre, tacy się stajemy gdy pracujemy nad sob,a gdzy wierzymy, dzieci równiez nie rodza się dobre, ani złe, to okoliczności uczą je pewnych zachowań i wyrabiaja się nawyki i mechanizmy..czesto nie fajne zreszta - to nie sa siwadome wybory..potem to trzeba naprawiac czasem reszte zycia..pewno ze kazdy powinien byc dobry, zycie byłoby piekne:) ale rzeczywistosc jest inna:(

                      co do karcenia oj zdazyło mi się:) oczywiscie nie na mitingu...z kilkoma osobami ze wspólnoty przyjaznię się i wspieram w zyiu poza wspólnotowym, ze tak to nazwe, i ostatnio bardzo, ale to bardzo pojechałam po przyjacielu - chciałao mu sie cpac i olał wszystko co powinien robic, wkrecał sie z dnia na dzien, szykował się do picia i cpania, nie korzystał z szans i wiedzy która miał, marudził mi 3 tydzien, nie słuchał co mowie i "go pojechałam" wstrzasneło nim, darł się, na koniec sie spłakał i go pusciło:) dziekował mi przez tydzień co codziennie hahahaha bo mówił ze dnia dłuzej by nie pociagnął na trzezwo..to było skrcenie, powiedziałam mu ze zachowuje się jak skonczony baran, ze mam go dosc serdecznie, ze jesli juz podjął decyzje to niech idzie i cpa i chleje i niech wraca skad przyszedl...i wiele innych rzeczy - podziałało...
                      co do tych spraw no jasne...sprawy do załatwienia, lepiej to tak nazywac i traktowac:)
                      pisałam juz ze dowiedziałam sie o swojej chorobie wstretnej - musiałam podziekowac za nowa prace, potem samobójstwo chłopaka, 2 dni temu pracownicy u mojego meza w pracy okradli firme na 20 tysiecy - jest opcja ze maz za to poleci z pracy (mamy trojke dzieci ) wczoraj o 21 ktos kto wynajmuje moj dom ode mnie i dzieki temu bank mnie nie licytuje, bo kredyt sie splał - wypowiedzial umowe bo wraca do wawy - za taka kwote juz domu nie wyjame kazdy miesiac 5 kola w plecy plus odsetki....takie miałam ostatnie 14 dni...corka do dzis w traumie - ostatnia klasa gimnazjum, egzaminy, a ona wyłaczona, pozostała dwojka dzieci chora od 4 dni wymiotuje co chwila....mąz, głowa rodziny jest w szoku, bo jak straci prace to po nas, a nie od niego to zalezy, tez potrzebuje wparcia....mam wrazenie Auguscie ze mam problemy....wrecz tarapaty...
                      nazewnictwo nic dla mie nie zmienia - kiedys juz bym lezała z winem w rece i marzyła jak to wszystko jest zle i ze sie kiedys zmieni...dzis wpsieram najblizszych, ogarniam bierzace sprawy, piekę dobre ciasta by słodycz choc taka była, mowie męzowi ze go kocham i to najwazniejsze, sprzatma zygusie moich dzieci zanim pies je z przyjemnoscia zje, modle sie o spokoj ducha i siłe....i cieszę się z dane mi było przestac pic, bo tego ci sie dzieje po pijaku bym nie ogarneła....tylko tyle moge, na wieksosc tych spraw nie mam bowiem zadnego wpływu, ale mam problemy, niektórych nie mogę rozwiazac, bo nie mam takiej mocy sprawczej...poprostu nie kopie w szafke i rwe włosow z głowy - same mi zreszta leca - juz szukam peruki...
                      co do dobrych słow wczoraj przyszła przyjaciólka, poprzytulala, pousmiechala się, pwiedziala Magda dzasz rade jestes wielka - czy zrobiło mi sie lepiej na duszy> tak zrobiło, moze to nie rozwiaze zadnego mojego problemu, ale mysl, ze nie jestem sama, ze mam przyjaciół znaczy dla mnie bardzo wiele, podnoszenie ludzi na duchu jest wazne - według mnie...staram sie to robic kiedy moge - wlaśnie przez pozytywna motywacje...
                      wczoraj moj spanikowany maz zaczął krzyczec, ze wszystko sie wali a ja ciasto pieke...powiedzialam mu na to, nie kochanie...wszystko to my:) popłakał się facet, zjadł to ciasto i poszlismy spac:)
                      moze wciaz brak mi dojrzałości i dlatego tak mowie, ale dobro to ciepło mimo wszystko, to ciepłe słowa, mimo mrozu na dworze, to ciepły dotyk mimo strachu, który sie odczuwa...kiedys kłamałam, ze się nie boje, sama siebie okłamywałam, dziś przyznaje się, ze sie boje, tylko dzis z tego strachu nie zamykam się w sobie ale o tym mowie i w pewnym sensie się z tym godze nawet...bo na niektóre sprawy i problemy nie mam wpływu:(
                      • 01.03.13, 11:00
                        miskolaj napisała:
                        > jeśli tak ja mówiłam pochwała jest adekwatna do sytuacji, czy czynów...ja chwale:)
                        - - - - - - - - -
                        Takze i ja chwale ;-)
                        ___________________.
                        miskolaj napisała dalej:
                        > ... Piękne masz motto Augusice : motto: zlo tepic, a dobrym powinien byc kazdy...pi
                        > ekne aczkolwiek jest jak z bajki:) ludzie sie ucza bycia dobrymi, ja tez sie uc
                        > zę, to nie jest nam dane raz na dobre, tacy się stajemy gdy pracujemy nad sob,a
                        > gdzy wierzymy, dzieci równiez nie rodza się dobre, ani złe...
                        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                        Mam inne na ten temat zdanie... - Najpierw stajemy sie zlymi, potem dopiero -
                        od nowa uczymy sie (nie wszyscy) byc dobrymi... - My wszyscy rodzimy sie
                        prawymi ludzmi... - Czy spotkalas juz dziecko, ktore potrafi klamac od urodzenia...!?
                        ___________________.
                        miskolaj napisała dalej:
                        > ... co do karcenia oj zdazyło mi się:) oczywiscie nie na mitingu...z kilkoma osobam
                        > i ze wspólnoty przyjaznię się i wspieram w zyiu poza wspólnotowym, ze tak to na
                        > zwe, i ostatnio bardzo, ale to bardzo pojechałam po przyjacielu - chciałao mu s
                        > ie cpac i olał wszystko co powinien robic... a koniec sie spłakał i go pusciło:)
                        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                        A wiec postapilas jak á la matka z dzieckiem...! ;-)
                        Aowcy nie kontroluja, nie karca, nie namawiaja, etc... a wrecz przeciwnie
                        pozostawiaja wolny wybor... - Dobry sponsor to taki, który potrafi dac
                        prawo sponsorowanemu umrzec...!
                        ___________________.
                        miskolaj napisała dalej:
                        ... dziekował mi przez tydzień...
                        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                        Taaa... - Kto to moze wiedziec, co komu pomoze (i na jak dlugo)...!? :-(
                        Dlatego osobiscie trzymam sie zasad i doswiadczen AA...
                        ___________________.
                        miskolaj napisała dalej:
                        > ... dziś przyznaje się, ze sie boje, tylko dzis z tego strachu nie zamykam się w sobi
                        > e ale o tym mowie i w pewnym sensie się z tym godze nawet...bo na niektóre spra
                        > wy i problemy nie mam wpływu:(
                        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                        Na te problemy, na ktore nie mamy wplywu takze jest wyjscie...!
                        A...
                  • 03.03.13, 13:55
                    miskolaj napisała (do A...):
                    > ... a problemy Auguscie pojawia się tak
                    czy tak i nigdy nie bedzie ich za mało:(
                    > pozdrawiam
                    _________________________________.
                    "Dla optymisty zycie nie jest problemem,
                    lecz juz rozwiazaniem"...! ;-) (M. Pagnol)
                    Pozdrawiam niedzielnie:
                    A... ;-)
                    • 03.03.13, 17:41
                      z tego co wiem optymizm jest wada charakteru:) ja umieściłam przynajmniej oprtymizm na swojej liście wad wedle wskazowek....jakie otrzymalam, pesymizm zrezta rowniez jest taka wada...pozytywne myslenie i optymizm bowiem to dwie rozne rzeczy...realizm jest tym co jest zupełnie po środku i niecego nie maluje ani na rozow, ani na czarno, sprawia, ze widzimy rzeczy jakimi są...dla mnie problemu to faktycznie sprawy do załawtienia, ale jednak problemy, utrata pracy czy jej brak, czy choroba to dla mnie problem - bo ciężko to nawzac inaczej,,,oczywiscie nie musi to znaczyc, ze trzeba się załamac i spanikowac, zdecydowanie lepiej spróbowac poszukac rozwiazania i zrobic co sie da abo sie pogodzic jak sie nie da...na koniec zawsze pozostaje nadzieja, ze byc moze bylo nam to po cos zapisane...ale dzis jeszcze nie wiemy po co...tak do tego podchodzee na dzis....natomiast samo zycie nie jest dla mnie problemem lecz wielkim darem, który jest nam dany nie wiedziec na jak długo....
                      ja rowniez pozdrawiam niedzielnie ze slonecznego szczecina - wiosna to jest to uwielbiam:)
                      • 03.03.13, 20:00
                        miskolaj napisała:
                        > z tego co wiem optymizm jest wada charakteru:) ja umieściłam przynajmniej oprty
                        > mizm na swojej liście wad wedle wskazowek....jakie otrzymalam, pesymizm zrezta
                        > rowniez jest taka wada...
                        _________________________________________________.
                        Nie zauwazylem wczesniej tej, jakze ciekawej wypowiedzi...!
                        Pierwszy raz spotkalem sie z taka opinia, ze optymizm jest wada...!?
                        Cos takiego mogl tylko alkoholik wymyslic, bo tylko tacy mysla
                        skrajnymi wartosciami...! ;-) - Oczywiscie ze zarowno skrajny
                        pesymizm, jak i "miodowy" optymizm sa jesli nie choroba to
                        przynajmniej wada niezrownowazonego emocjonalnie charakteru,
                        do ktorego stanu powinien kazdy alkoholik dazyc...
                        Bez umiarkowanego optymizmu, ja alkoholik majacy tendencje
                        do skrajnosci i patrzenia na swiat z roznych pozycji, takze i w
                        szarych kolorach nie potrafilbym normalnie i zdrowo funkcjonowac
                        bez umiarkowanego optymizmu...!
                        Piszesz, ze optymizm i pozytywne myslenie to dwie rotzne rzeczy,
                        ale nie wyjasniasz tego dalej...(!?).
                        Jako alkoholik musze dbac o swoja higiene duszy, do czego nalezy
                        m.in. moje pozytywne myslenie, aby widziec swiat optymistycznie
                        oczywiscie podkreslam; bez wpadania w pijana euforie, inaczej dawno
                        juz bylbym w knajpie...! ;-)
                        Juz Oscar Wilde powiedzial: "Poczatkiem optymizmu jest goly strach",
                        a ktory trzezwy alkoholik nie mial tego przerazajacego strachu...(!?).
                        A...
                        Ps. Optymizm jest nastawieniem, ktorego mozna sie nauczyc...!
                        • 04.03.13, 10:37
                          :) w lietarutrze duzo na ten temat, w psychologii również..wrzucam kilka ciekawych cytatów:)

                          Optymizm - karykatura nadziei" - Gilbert Cesbron
                          "Optymizm jest ślepy, pesymizm gorzki" - Jean Cocteau
                          "Pesymista: optymista z praktyką życiową" - Julian Tuwim
                          "Optymizm jest zawsze wynikiem niedostatecznych informacji" - Jacques Tati
                          "Optymizm to obłęd dowodzenia, że wszystko jest dobrze, kiedy nam się źle dzieje" – Wolter
                          "Pesymizm, podobnie zresztą jak optymizm, jest znakiem umysłowej nierównowagi" - Emil Cioran
                          "Nie ma żałośniejszego widoku niż młody pesymista, z wyjątkiem starego optymisty" - Mark Twainlka
                          to moje ulubione:)
                          to co mnie przekonuje:Optymista myli nam się z kimś radosnym, pogodnym i wesołym, czasem wiążemy z optymizmem takie pojęcie, jak „pogoda ducha”. To faktycznie często bywa prawdą, ale jednak nie zawsze. Problem bowiem polega na czymś innym - o ile pesymizm cechuje brak racjonalnych podstaw do przewidywania klęski lub porażki, to optymizm cechuje taki sam brak racjonalnych podstaw do prognozowania sukcesu lub wygranej. Skutki oraz konsekwencje optymizmu rzadko bywają przyjemne, zwłaszcza dla rodziny optymisty.
                          i tak zebysmy mogli sobie pogadac musiałbyś mi napisac co rozumiesz przez optymizm?? bo ja uważam, ze mozna sytację ocenić tylko na 3 sposoby - pesymistycznie, czyli na pewno sie nie uda, nie dam rady, to się zle skonczy itd..optymistycznie czyli: to sie musi udać, wszystko będzie dobrze, lub realistycznie czyli: sytuacja wyglada konkretnie tak i tak, musze zrobić to i to, na to i na to wpływu nie mam, być może będę sie musiał z tym pogodzic itd....
                          pisząc o pozytywnym mysleniu miałam konkretnie na myśli coiś takiego jak nadzieja...kiedy cos złego się wydarzy i nie mam na to wpływu zadnego i nic nie mogę zrobić, to musze się pogodzic i jedyne co mi wtedy zostaje to nadzieja i wiara, ze tak ma byc, albo że to się wydarzyło z jakiegos powodu, którego jeszcze nie znam itd....
                          kiedy komus przydarza się coś złego optymista powie na pocieszenie nie martw się, wszystko będzie dobrze...to takie własnie zyczeniowe myslenie, optymistyczne myslenie wiąze się zawsze z oczekiwaniami...ze cos tam się dobrze poukłada, a prawda jest taka, ze nie musi się dobrze poukładac i na to trzeba byc przygotowanym, często w naszym zyciu sie wcale dobrze nie układa...wiec dla mnie optymista to poprpstu ktos kto ma nierealistyczne podejscie do zycia i oczekiwania ze wszystko musi sie udac i byc dobrze....
                          natomiast czlowiek pozytywny to taki, który nie traci wiary nawet w obliczu cięzkich przezyc czy doświadczen, to czlowiek który ma w sobie pogode ducha, miłosc, odwage, który znosi przeciwnosci z godności, który ma w sercu nadzieje i potrafi godzic się z tym, czego zmienic nie moze - zamiast marzyc, ze nadejdzie cud i wszystko sie poukłada...
                          dlatego wlasnie optymizm rowniez jest skrajnosci, chocby się go nazwywało umiarkowanym optymizmem:)
                          czesto myslimy wlasnie usmiech i pogode ducha z optymizmem...a ten stan nie ma moim zdaniem z optymizmem nic wspolnego, to raczej wewnetrzna harmonia, która w kazdej sytacji pozwala nam zachowac spokoj, opanowanie i nadzieje, ze to nasze zycie tutaj to tylko wycinek wiekszej wedrówki....:)
                          sie nagadałam:)
                          • 04.03.13, 13:00
                            miskolaj napisała:
                            > :) w lietarutrze duzo na ten temat, w psychologii również..wrzucam kilka ciekaw
                            > ych cytatów:)...
                            ______________________________________________________.
                            ;-) Dla mnie to wszystko jest "GRA SLOW"...!
                            Podobnie jak i to "slynne"; trzezwy, trzezwiejacy...!
                            Tak komplikowac potrafia tylko alkoholicy, dzielac te zapalke na las,
                            w ktorym sami sie potem gubia...! ;-) (to jest moje zdanie i moge sie mylic...!) ;-)
                            Zanim przejde do moich slow, takze podam ci pare cytatow o "Optymizmie":
                            "Gdybym wiedzial, ze jutro bedzie koniec swiata, jeszcze dzisiaj posadzilbym
                            moje drzewko jabloni" - Martin Luther
                            "Osoba, która może zobaczyć, jak piękny jest ten świat, musi stawić czoła
                            jej optymistyczne" - (Konrad Lorenz)
                            Albo to slynne powiedzenie: "Sytuacja jest katastrofalna, ale nie beznadziejna" - (Aurel Schmidt)
                            "Tam gdzie swiatlo w czlowieku jest, tam swieci ono z niego z powrotem" - w moim wolnym tlumaczeniu - (Albert Schweitzer)
                            "Niedobor optymizmu, jest niedoborem sily wiary" - (Franz Marc)
                            :::::::::::::::::::::::::::::::::::::::: itd... itp..........
                            Teraz kolej na moje mundrosci...! ;-)
                            Kiedy czytam Twoje slowa widze, ze czasami porownujesz optymizm
                            z Pogoda Ducha, czy nawet chorym romantyzmem...
                            (pomine juz fakt, ze w ubogim polskim tlumaczeniu uzyto slow; "pogoda ducha",
                            co przypomina meteorologie i na dobra sprawe dotyczy rowniez "szajsowej"
                            pogody ducha) :-(
                            Dla mnie optymizm to wiara, nadzieja, swiatlo... - Juz w Biblii, w Liscie do Rzymian
                            stoi napisane, jakby dla duchowego AA (12, 12): "Weselcie sie nadzieja. W uscisku badzcie
                            cierpliwi, w modlitwie wytrwali". Ilez tu, w tych paru slowach jest tej Sily i Optymizmu..! ;-)
                            Oczywistym jest dla mnie takze to, ze bez tego optymizmu, bez tej wiary i nadzieji nie przystepowal bym do zadnej czynnosci i pracy, gdybym nie byl pewien, ze jej podolam lub przekonam kogos, co wlasnie czynie z nadzieja w pelnym optymizmie...! ;-)
                            Oczywiscie dobry alkoholik i to powyzsze potrafi obalic...! ;-)
                            A...
                            Ps. Pewien "optymista" powiedzial do pesymisty:
                            "Ja nie mam problemu z odstawieniem kieliszka, ja moge pic z butelki...!"
                            • 04.03.13, 13:24

                              > Dla mnie optymizm to wiara, nadzieja, swiatlo... - Juz w Biblii, w Liscie do Rz
                              > ymian
                              > stoi napisane, jakby dla duchowego AA (12, 12): "Weselcie sie nadzieja. W uscis
                              > ku badzcie
                              > cierpliwi, w modlitwie wytrwali". Ilez tu, w tych paru slowach jest tej Sily i
                              > Optymizmu..! ;-)
                              > Oczywistym jest dla mnie takze to, ze bez tego optymizmu, bez tej wiary i nadzi
                              > eji nie przystepowal bym do zadnej czynnosci i pracy, gdybym nie byl pewien, ze
                              > jej podolam lub przekonam kogos, co wlasnie czynie z nadzieja w pelnym optymiz
                              > mie...! ;-)
                              > Oczywiscie dobry alkoholik i to powyzsze potrafi obalic...! ;-)
                              > A...
                              > Ps. Pewien "optymista" powiedzial do pesymisty:
                              > "Ja nie mam problemu z odstawieniem kieliszka, ja moge pic z butelki...!"


                              no to własnie gra słów:) jeśli tak pojmujesz optymizm - jako wiare i nadzieje - to napisałam Tobie, ze w takim układzie rozumiem i zgadzam się w pełni:)
                              ja jednak nigdy nie wiem przystpeujac do danej pracy czy jej podołam...wiem tylko, ze postaram się najlepiej jak umiem, jednakze dopuszczam ewentualnośc ze z jakiegos powodu nie podołam, albo moje umiejetnosci okaza się za małe, albo inne czynniki zewnetrzne mi to umiemozliwia:) nigdy pewna nie jestem,,,bo pewna moge byc tylko tego, co zalezzy ode mnie, a wiele ode mnie nie zalezy - to moj realizm:)
                              ale nadzieja jest tym, bez czego zyc bym nie umiała i nawet nie chciała - więc wyglada na to ze zsadniczo się zgadzamy:) reszta to nazewnictwo:)
                              pozdrawiam magda
                              • 04.03.13, 13:42
                                miskolaj napisała:
                                > ... ja jednak nigdy nie wiem przystpeujac do danej pracy czy jej podołam...
                                - - - - - - - - -
                                I tu sie roznimy (takze) ;-)
                                ___________________.
                                miskolaj napisała dalej:
                                > ... pewna moge byc tylko tego, co zalezzy ode mnie, a wiele ode mnie nie zalezy...
                                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                To juz wg. mnie jest "dzielenie zapalki"...! ;-)
                                Trzeba wiec sprobowac z optymizmem...! ;-)
                                ___________________.
                                miskolaj napisała dalej:
                                > wyglada na to ze zsadniczo się zgadzamy:) reszta to nazewnictwo:)
                                - - - - - - - - - - - - - -
                                Niech zyje ta malenka roznica, mowia Francuzi...! ;-)
                                Pozdrowki:
                                A...
                                • 04.03.13, 14:10
                                  przemysle co napisałes:) moze coś w tym jest:) pozdrawiam
                                  • 04.03.13, 15:40
                                    miskolaj napisała:
                                    > przemysle co napisałes:) moze coś w tym jest:) ________________________________________________.
                                    To zalezy co chcesz znalezc; kontrargumenty, wtedy nie znajdziesz NIC...! :-(
                                    A jezeli cos co moze przyniesc kolejny kroczek w swym rozwoju
                                    duchowym, wtedy znadziesz z pewnoscia cos dla siebie...! ;-)
                                    Jezeli szukac bedziesz doslownie tego, co napisalem w
                                    tytule pod katem materialnym, wtedy nie znajdziesz NIC...! :-(
                                    Jezeli natomiast szukac bedziesz duchowosci w tym
                                    co napisalem, wtedy znajdziesz te prawdziwa i jedyna
                                    nasza realnosc, ktorej jestesmy wydani i poddani, czy to
                                    sie komu podoba, czy nie...! ;-)
                                    A...
                                    Ps. "Pogoda ducha", (musze tak to napisac, bo tak zostalo to
                                    przetlumaczone) oznacza dla mnie przewodztwo duchowe nad moim cialem...!
                                    • 04.03.13, 17:15
                                      aaugustw napisał:

                                      > miskolaj napisała:
                                      > > przemysle co napisałes:) moze coś w tym jest:) __________________________
                                      > ______________________.
                                      > To zalezy co chcesz znalezc; kontrargumenty, wtedy nie znajdziesz NIC...! :-(
                                      > A jezeli cos co moze przyniesc kolejny kroczek w swym rozwoju
                                      > duchowym, wtedy znadziesz z pewnoscia cos dla siebie...! ;-)
                                      > Jezeli szukac bedziesz doslownie tego, co napisalem w
                                      > tytule pod katem materialnym, wtedy nie znajdziesz NIC...! :-(
                                      > Jezeli natomiast szukac bedziesz duchowosci w tym
                                      > co napisalem, wtedy znajdziesz te prawdziwa i jedyna
                                      > nasza realnosc, ktorej jestesmy wydani i poddani, czy to
                                      > sie komu podoba, czy nie...! ;-)
                                      > A...
                                      > Ps. "Pogoda ducha", (musze tak to napisac, bo tak zostalo to
                                      > przetlumaczone) oznacza dla mnie przewodztwo duchowe nad moim cialem...!

                                      hahaha ja Cię august uwielbiam:) napisałam, ze musze to przemyslec w sensie, ze pewnie coś w tm dla mnie jest:) lubię tak..nie myślałam o kontrargumentach:) rozmwialismy i ja napisalam co myslalam, Ty co Ty myslales i tera uznalam, ze czas to przemyslec:) po to dla mnie jest rozmowa, po to pisze i czytam co pisza inni - to mnie skłania zawsze do przemyslen - nie moje zdanie, bo to juz znam, ale to co zaprezentpował rozmowca...w tym sensie napisalam, ze to przemysle:) to co Ty napisales...na co by było całe to gadanie gdyby nie wykozrystac tego, co mowi rozmowca? szkoda by mi było prądu...choć zagladam na forum codziennie mam duzo innych zajec ciekawych:) jednak z rozmow z forum duzo do mnie dociera:) rowniez o mnie samej, a swoje przekonania juz kilka razy zmienilam dzieki temu - na lepsze...codziennie sie ucze czegos nowego, zminiam zdanie, dowiaduje sie czegos o sobie, jaka jestem, jaka mysle ze jestem, jaka bylam, jaka chce byc i jaka nie chce - mi do tego sluzy forum:)
                                      pozdrawiam i dzieki
                                      • 04.03.13, 17:18
                                        i jeszcze jedno na gorąca - napiałam tak, bo od tygodnia rozmwiam z mezem o wyjezdzie z Polski na stałe do Danii - rozmawiamy i prawimy, za i przeciw itd...na koniec mąz mi powiedział, kochanie Ty jestes optymistka:) ale dzięki Twojemu optymizmpowi wiele juz w zyciu dobrego nas spotkało - i sie usmiałąm, bo to było zaraz po tym jak Ci napisałam, ze optymizm to wada charakteru.....wiec Ci odpisałam, ze moze to przemysle:)
                                        jeśli się zecyduje na ten wyjazd to tylko z tego powodu, ze optymizm wezmie góre:) optymizm w tym wydaniu, ze bedzie tam nam cięzko, ale sobie poradzimy - bez tej decyzji nie pojade...no musze wiecej myslec a mniej gadac - tak na goraco:)
                                        • 04.03.13, 17:40
                                          miskolaj napisała:
                                          > ... optymizm w tym wydaniu, ze bedzie tam nam cięzko, ale sobie poradzimy - bez
                                          > tej decyzji nie pojade...no musze wiecej myslec a mniej gadac...
                                          ______________________________________________________.
                                          Ja mowie o takich jak Ty, ze sa realnie trzezwi jak zyleta...! ;-)
                                          Jedynie do czego czepiam sie u siebie to, to "myslenie"... :-(
                                          Z tym jestem ostrozny, bo moje myslenie juz raz o maly wlos
                                          doprowadzilo mnie do katastrofy... - Dzis uzywam przede wszystkim
                                          serca do myslenia...! ;-)
                                          A...
                                          Ps. Z taka kobieta u boku dacie sobie rade i w Danii...! ;-)
                                          (tylko poczatek jest trudny, no i ta cholerna bariera jezykowa...!)
                                          • 04.03.13, 17:46
                                            no wlasnie ta cholerna bariera jezykowa:( ja mam 3 dzieci, 16 latka mowi perfekt angielski niemiecki , 8 latka angielski daje rade, ale moj 6 lestni syn - wiadomo - liczy spiewa itd...a tam cala trojka na rok by wyladowała z szkole językowej, gdzie anglista po angielsku uczyl by ich dunskiego - i dopiero po roku szkola - i tu moje obawy sie zaczynaja, czy ja dzieci nie naraze na zbyt duzy stres???eh nad tym mysle i mysle i mysle...bo ja to juz jakos sobie bede musiała poradzic - 3 fakultety i na scierke:) ale to mnie raczej bawi, niz martwi - bo zaczłęam zycie od nowa, wiec na scierce moge polatac:)
                                            • 04.03.13, 18:36
                                              miskolaj napisała:
                                              > no wlasnie ta cholerna bariera jezykowa:( ja mam 3 dzieci, 16 latka mowi perfek
                                              > t angielski niemiecki , 8 latka angielski daje rade, ale moj 6 lestni syn - wia
                                              > domo - liczy spiewa itd...a tam cala trojka na rok by wyladowała z szkole język
                                              > owej, gdzie anglista po angielsku uczyl by ich dunskiego - i dopiero po roku sz
                                              > kola - i tu moje obawy sie zaczynaja, czy ja dzieci nie naraze na zbyt duzy str
                                              > es???eh nad tym mysle i mysle i mysle...bo ja to juz jakos sobie bede musiała p
                                              > oradzic - 3 fakultety i na scierke:) ale to mnie raczej bawi, niz martwi - bo z
                                              > aczłęam zycie od nowa, wiec na scierce moge polatac:)
                                              ____________________________________________________________.
                                              Absolutnie nie martw sie dziecmi... - Wiem po swoich dwoch corkach, jak
                                              poszly od razu do szkoly i daly sobie rade... - A ten Twoj najmlodszy, bedzie
                                              najlepszy w jezykach - zobaczysz...! Martwilismy sie o te najmlodsza a ona
                                              dzisiaj ma opanowane juz trzy jezyki plynnie, a w pieciu potrafi sie dogadac...).
                                              Uciekam na Mityng AA... - Do jutra...
                                              A...
                                              Ps. Takze zaczynalem od "pomocnika" lagrowego. Po czterech latach bylem
                                              juz w dziale przygotowania produkcji... (U-Bahn)
                                      • 04.03.13, 17:33
                                        miskolaj napisała (do A...):
                                        > hahaha ja Cię august uwielbiam:) napisałam, ze musze to przemyslec w sensie, ze
                                        > pewnie coś w tm dla mnie jest:) lubię tak..nie myślałam o kontrargumentach:) r
                                        > ozmwialismy i ja napisalam co myslalam, Ty co Ty myslales i tera uznalam, ze cz
                                        > as to przemyslec:) po to dla mnie jest rozmowa, po to pisze i czytam co pisza i
                                        > nni - to mnie skłania zawsze do przemyslen - nie moje zdanie, bo to juz znam, a
                                        > le to co zaprezentpował rozmowca...w tym sensie napisalam, ze to przemysle:) to
                                        > co Ty napisales...na co by było całe to gadanie gdyby nie wykozrystac tego, co
                                        > mowi rozmowca? szkoda by mi było prądu...choć zagladam na forum codziennie mam
                                        > duzo innych zajec ciekawych:) jednak z rozmow z forum duzo do mnie dociera:) r
                                        > owniez o mnie samej, a swoje przekonania juz kilka razy zmienilam dzieki temu -
                                        > na lepsze...codziennie sie ucze czegos nowego, zminiam zdanie, dowiaduje sie c
                                        > zegos o sobie, jaka jestem, jaka mysle ze jestem, jaka bylam, jaka chce byc i j
                                        > aka nie chce - mi do tego sluzy forum:)
                                        > pozdrawiam i dzieki
                                        _____________________________________________________.
                                        Ale uroslem...! ;-)
                                        Normalnie to zbieram od innych po glowie, kiedy zaczynam pisac
                                        o swoim rozwoju...!
                                        A Ty zareagowalas na te slowa trzezwiej, anizeli mnie byloby stac
                                        po tylu latach trzezwienia... - Dla mnie jestes wzorem do nasladowania...!
                                        Sciskam w swej euforii...! ;-)
                                        A...
                                        • 04.03.13, 17:43
                                          hahah nadal Cie wuiwlebiam, bo ponoc nie chwalisz:) nie przesadzaj z ta moja trzezwoscia..:) choc dzis - wlasnie wrocilam z indywidualnej i moje terapoeutka - alkoholiczka zreszta - mocno mnie pochwalila, wyznaczyla nowe zadania i powiedziala, ze idziemy w dobra strone, wiec idziemy dalej...Ty nie badz taki przewrotny August, bo dobrze wiesz, ze ja z Toba tu gadam, zeby sie uczyc i trzezwiec i myslec:) a Ty taki skromny Auguscik:) hahahaha
                                          • 04.03.13, 18:28
                                            miskolaj napisała (do A...):
                                            > hahah nadal Cie wuiwlebiam, bo ponoc nie chwalisz:) nie przesadzaj z ta moja tr
                                            > zezwoscia..:) choc dzis - wlasnie wrocilam z indywidualnej i moje terapoeutka -
                                            > alkoholiczka zreszta - mocno mnie pochwalila...
                                            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                            Ja dalej twierdze, ze nie chwale... - Stwierdzilem tylko fakt niezaprzeczalny,
                                            co zreszta potwierdzila Twoja terapeutka...! - A do uwielbiania mnie, nie mam
                                            nic przeciw temu...! - Nawet nie potrafie temu zaradzic...! ;-)
                                            __________________________.
                                            miskolaj napisała (do A...) dalej:
                                            > ....Ty nie badz taki przewrotny August, bo dobrze wiesz, ze ja z Toba tu gadam, zeby sie uczyc i trzezwiec i myslec:) a Ty taki skromny Auguscik:) hahahaha
                                            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                            Taka juz moja niesmiala natura...! :-(
                                            A... ;-)
      • 01.03.13, 12:24
        Magdo, zgadzam się z Tobą w zupełności, za wyjątkiem przypisywanego mi przez Ciebie domniemanego deprecjonowania przeze mnie terapii, terapeutów, AA i jakichkolwiek sposobów powrotu do zdrowia. Nie wiem dlaczego co niektórzy forumowicze, w tym i Ty, przypisują mi poglądy, których NIGDY nie wyrażałem. Skąd zaczerpnęłaś podstawy do stwierdzenia:

        miskolaj napisała:
        > ...ale nie musisz przy tym podkreslac wciaz ze nie musisz łazic do durnego aa, czy do teraputy, czy w ogóle co tam, bo to jest i zaczepne i niegrzeczne,<

        Ponowię swoją prośbę do Ciebie: wskaż miejsce gdzie AA nazywam durnym lub w ogóle umniejszam w jakikolwiek sposób dokonania tego ruchu. Możesz tego szukać ale nie znajdziesz tego w moich wypowiedziach z prostej przyczyny - mam do AA wiele szacunku i wdzięczności za to co od ruchu otrzymałem.

        > sam oczekujesz tu zrozumienia a obrazasz innych tak dewaluujac ich sposoby poradzenia sobie z choroba <

        Magdo, kolejna WIELKA prośba- chociaż jeden przykład na potwierdzenie Twoich twierdzeń. Jeden przykład kiedy kogokolwiek obraziłem przez cokolwiek co miało w ewidentny sposób zanegować czyjkolwiek sposób zdrowienia. Chyba, że dla kogoś sposobem zdrowienia jest nazywanie mnie ćpunem, drobnopijaczkiem, małpą, dupą itp. Dla mnie to nie jest sposób zdrowienia i na takie wypowiedzi czasami nie pozostaję bierny.

        > sadze, ze jak zminisz ten jezyk to bedzie mozna z Toba miło porozmawiac <

        Ok, daj przykłady mojego języka, który sprawia, że nie można ze mną rozmawiać, wtedy Twoja wypowiedź opisująca i określająca moją osobę stanie się wiarygodna.

        Do znudzenia powtarzam ale nie wiem z jakiego powodu tak trudno niektórym forumowiczom to zapamiętać albo przyjąć do wiadomości nie bojąc się o swoją trzeźwość:
        Moje słowa skierowane są nie do tych, którzy już radzą sobie z chorobą alkoholową. Przy odrobinie życzliwego otwarcia na świat łatwo z nich wyczytać, że kieruje je do tych chorych, którzy wielokrotnie ponieśli klęskę korzystając z pomocy terapii i AA. Po co trzeźwi alkoholicy zaprzątają sobie głowę jakimś alkodarkiem? Po co prawdziwie trzeźwi alkoholicy zajmują się innymi? Przecież, o ile się nie mylę, rozwój duchowy polega na zmienianiu siebie a nie świata,
        nauce tolerancji, empatii ale i asertywności również w stosunku do siebie.

        Można być obojętnym na obłudę, ale czasami ciężko przejść obojętnie obok tak dwulicowych postaw, zwłaszcza w kontekście uwłaczania ruchowi AA przez obłudników. Jak można założyć wątek o trzeźwości, w którym udowadnia się swoją trzeźwość, i w jednym z podtytułów napisać: >Pierzchnia, alkodarek, i inne drobnopijoczki ;-) - aaugustw < , co to ma wspólnego z trzeźwieniem, AA i rozwojem duchowym? Jakie świadectwo o trzeźwości daje taka postawa człowieka, któremu się wydaje, że robi dobrą robotę dla ruch AA? Efekt takiego działania jest odwrotny, przez takie postawy AA jest przyklejana łatka oszołomów i sekty, na co z kolei ja się nie zgadzam.

        miskolaj napisała: > a to co piszesz bywa absurdalen, bo to ze w kosciele sa pedofile, nie znaczy ze sa same pedofile...<

        Nie , nigdzie nie znajdziesz takiego wpisu w którym twierdzę, że wszyscy w AA są tacy czy owacy. Nigdzie nie generalizuję żadnej metody zdrowienia, ani nie uogólniam w stosunku do organizacji czy też ruchu. Jeśli gdziekolwiek tak napisałem to PROSZĘ wskaż mi to, jeśli tego nie potrafisz wykazać to zastanów się co Tobą powoduje, że tak piszesz.

        Moim zdaniem alkoholizm to choroba somatyczna, dysfunkcja mózgu prowadzi do sięgania po substancje poprawiające komfort organizmu ale w efekcie notorycznego przyjmowania powodują degenerację organizmu wraz z degeneracja psychiki, emocji i ducha. Mając taki pogląd na choroby uzależnień wyrażam swoje zdanie.

        Jeśli to forum miałoby w nazwie np. " AA- tylko poglądy zgodne z ideologią AA" podtytuł " Wirtualna Grupa Wsparcia AA" nie szukałbym tu miejsca dla siebie ze swoimi poglądami.

        Wbrew temu co piszesz, nie narzucam się nikomu ze swoimi poglądami, nie dyskredytuję nikogo kto wychwala 12 Kroków, Program AA i Siłę Wyższą.
        To, że nie każdy potrafi uszanować odmienność moich poglądów nie zależy ode mnie, w każdej grupie znajdzie się August i Jerzy. Mnie to już zupełnie nie dotyka, jak wspomniałem, bawi mnie taka szczeniacka zapalczywość i małostkowa ortodoksyjność.

        Skoro ktoś jest pewny swego to nie potrzebuje dyskredytować innych poglądów. Powodem tak nerwowych i agresywnych reakcji jest strach albo zawiść, innego tłumaczenia nie znajduję.

        To, że ktoś ma wg. siebie "jedyniesłuszne" poglądy na świat nie oznacza, że inne poglądy nie istnieją i mogą być słuszne.
        Nawet jak bardzo będzie krzyczał i tupał nogami nie zmieni tego, że świat wygląda inaczej niż stara się go uczynić albo na własne potrzeby zobrazować.

        Dla mnie trzeźwość to miłość bliźniego, tolerancja, empatia ale i współodczuwanie, szacunek dla drugiego człowieka, otwartość na innych i ich inność.
        Trzeźwością nie nazwę agresji w stosunku do bliźnich o innym postrzeganiu świata , nazywanie ich "drobnopijaczkami" , dupami, ćpunami ponieważ ma to wyłącznie na celu dyskredytację tych forumowiczów a dzięki temu ma poprawiać samopoczucie piszącego w ten sposób człowieka. Ponieważ tak pisząc udowadnia sobie , że jest prawdziwie trzeźwym alkoholikiem i jest lepszy od tych wszystkich "drobnopijiczków" . Przykre ale prawdziwe.

        Co do cierpień przy powrocie do zdrowia każdy je zna i każdy przeżywał. Jedyna różnica polega na tym, że jestem od nich wolny od siedmiu miesięcy a związany byłem przez lat siedem z picia lub niepicia. Jednak przez te siedem lat wiele w sobie pozmieniałem, widzę to ja i widzą to moi bliscy, ponieważ dopiero teraz przynosi to owoce.Prawdziwe szczęście dała mi dopiero wolność braku obaw przed alkoholem, konieczność ciągłej pielęgnacji abstynencji, przestrzegania zasad i zaleceń. Rozterek czy iść na imprezę, wesele czy nie iść i bać się wszystkiego co związane za alkoholem. Pożegnałem się zupełnie z obawą , że mogę zapić bo zupełnie nie ma we mnie śladu chęci napicia się. Czy warto posiąść taką wolność pomagając sobie baclofenem? Tak, dla mnie zdecydowanie, ponieważ wiem , że to nie oszukuje rzeczywistości tylko reguluje procesy homeostazy mózgu, a umysł i uczucia są nadal wolne i moje. Jednak najważniejsze jest to , że trwa to już 230 dni i nic nie wskazuje na to , żeby miało się zmienić. Z dnia na dzień życie staje się piękniejsze ( nie z powodu zwiększania dawek lekarstwa ponieważ je zmniejszyłem ). Czas przeznaczony utrzymaniu abstynencji przeznaczam na pielęgnację relacji rodzinnych, na lekturę dobrych książek, sport i domowe zwierzaki. W końcu mam sporo czasu dla siebie i rodziny. I najważniejsze - nie muszę się siebie pytać "Czy warto?".

        ps. Zgodzę się z Tobą , faktycznie postaram się powstrzymać od wpisów w wątkach tworzących grupy wsparcia ponieważ są to wątki dla potrzebujących takich dyskusji aby umacniać się w swoich postanowieniach. Jednak ciężko przejść obojętnie obok fałszu i obłudy, stąd mój wpis w wątku założonym przez Augusta.

        Pozdrawiam Darek.




        • 01.03.13, 13:25
          alkodarek napisał:
          > ... mam do AA wiele szacunku i wdzięczności...
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - --
          Oh, dziekuje bardzo...!
          ___________________.
          alkodarek napisał dalej:
          > ... Po co trzeźwi alkoholicy zaprzątają sobie głowę jakimś alkodarkiem?
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Wg. mnie po to; aby nie mieszal alkoholu z tabletkami w nietrzezwych glowach...!
          ___________________.
          alkodarek napisał dalej:
          > ... Jak można założyć wątek o trzeźwości, w którym udowadnia się swoją trzeźwość...
          - - - - - - - - - - - - - - - - -
          No wlasnie... - Jak mozna...!?
          Tacy mysla, ze sa trzezwi ale paradoks tej choroby mowi, ze oni jeszcze nawaleni,
          skoro tak mysla...! :-(
          Ja uwazam (i wiem to z cala pewnoscia), ze trzezwieje poprzez staly, systematyczny
          rozwoj duchowy, czego te drobnopijoczki i abstynecnci (nie mylic z trzezwoscia)
          wogole nie rozumieja...! ;-)
          ___________________.
          alkodarek napisał dalej:
          > , i w jednym z podtytułów napisać: >Pierzchnia, alkodarek, i inne drobnopij
          > oczki ;-) - aaugustw < , co to ma wspólnego z trzeźwieniem...
          - - - - - - - - - - - - - - -
          Nic...! - Drobnopijoczki nie musza trzezwiec... - Drobnopijoczki powinni nie pic...!
          ___________________.
          alkodarek napisał dalej:
          > ... co to ma wspolnego z AA i rozwojem duchowym? Jakie świadectwo o
          trzeźwości daje taka postawa człowieka, któremu się wydaje, że robi dobrą
          robotę dla ruch AA?
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Gdybys wiedzial co to oznacza to "AA", nie pisalbys takich pijanych bzdur...!
          To tutaj jest Forum, wolne mysli... - Nawet gdybym chcial robic "dobrą
          robotę dla ruch AA", to nie potrafie, bo ja nie jestem zadnym reprezentantem AA,
          lecz jedynie jego milionowa czastka, to tak jakbym chcial na podstawie jakiegos
          tam popapranca darkoalka spaskudzic caly Kosciol katolicki na swiecie...
          ___________________.
          alkodarek napisał dalej:
          > ... Jeśli to forum miałoby w nazwie np. " AA- tylko poglądy zgodne z ideologią AA"
          > podtytuł " Wirtualna Grupa Wsparcia AA" nie szukałbym tu miejsca dla siebie ze
          > swoimi poglądami.
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          A cwaniaku, spiewaku... - Tu juz robisz pod siebie...!
          ___________________.
          alkodarek napisał dalej:
          > To, że nie każdy potrafi uszanować odmienność moich poglądów nie zależy ode mni
          > e, w każdej grupie znajdzie się August i Jerzy. Mnie to już zupełnie nie dotyka...
          - - - - - - - - - - - - - - -
          A ty potrafisz uszanowac odmienność naszych poglądów...!?
          Czego lzesz, ze to już zupełnie nie dotyka ciebie...!?
          A kto pisze tu caly czas o A...!? - Ha...
          A...
        • 01.03.13, 19:32
          darek napiszę o backlofenie później jak skończę "Spowiedź z butelki"
          myślałem,że zrobię to wcześniej/bo parę kartek przeczytałem,tylko pożyczyłem na tydzień i przeciąga się do trzech/
          częściowo się zgadzam z Tobą,ale jest dużo ale
        • 02.03.13, 23:52
          Alkodarku..moze masz kiepską pamięc, ale ja jakiś czas temu na Twoja podobna prośbe wkleiłam kilka Twoich cytatów w odpowiedzi na Twoje pytanie..a gdzie ja pisałem? wkleiłam i zacytowałam Ci wtedy co pisałes, tylko ze wtedy się do tego nijak nie odniosłes:) nie bedę tego robiła poraz drugi, ponieważ po pierwsze szkoda mi na to czasu:) po drugie nie widze sensu, nie chodzi mi o to by ktos to czytał i rozstrzygał, ani zeby cos po raz 3 udowadniac...napisałam Ci wszystko co myslez w tym temacie:) nigdy nie pisze takich rzeczy jesli nie mam popracia...otóz pisałeś, oceniałes i porównywałes - wielokrotnie..jesli nie pamietasz przeczytaj sobie od poczatku Twoje tutaj wystapienia i będziesz wiedział o czym mowie - jesli oczywiście zechcesz uczciwie na to spojrzec...:) ja przeczytałam i do tego sie odnosze i jak mówiłam juz Ci to kiedys zacytowałam - raz wystraczy...
          pozdrawiam m.
          • 03.03.13, 13:00
            miskolaj napisała:
            > Alkodarku..moze masz kiepską pamięc, ale ja jakiś czas temu na Twoja podobna pr
            > ośbe wkleiłam kilka Twoich cytatów w odpowiedzi na Twoje pytanie..a gdzie ja pi
            > sałem? wkleiłam i zacytowałam Ci wtedy co pisałes, tylko ze wtedy się do tego n
            > ijak nie odniosłes:) ....
            ___________________________________________________________.
            Osobiscie przestalem sie dziwic alkodarkowi, ze dziala z opoznieniem... -
            Baclofen odpreza miesnie, (takze i mozg...!), wiec ten kto odpisuje po czasie
            zapomina wiele rzeczy, ktore kiedys wypowiedzial. Tak mialem kiedy jeszcze
            pilem i klamalem. Musialem dobrze sie nagimnastykowac, aby wiedziec co ja
            komu powiedzialem... - Dzisiaj, kiedy zyje w Pawdzie, nie musze juz pamietac
            nic "na pamiec", po prostu mowie sercem, ktore zawsze mowi prawde...! ;-)
            A...
            • 05.03.13, 09:12
              aaugustw napisał:


              > Osobiscie przestalem sie dziwic alkodarkowi, ze dziala z opoznieniem... <

              Auguście, nie siedzę całymi dniami na forum szukając dla siebie poklasku. Żyję normalnym życiem w realnym świecie, więc nie odpowiadam błyskawicznie na posty skierowane do mnie.

              Też tak kiedyś miałem w czasie pijanego umysłu, wydawało mi się , że żyję w Prawdzie a innych nazywałem drobnopijoczkami , ćpunami i dupami. Zawsze miałem rację a inni g... wiedzieli. W uniesieniu błyszczałem własną doskonałością łaknąc słów uznania w fałszywej skromności.
              Na szczęście otworzyłem się na sugestie bliźnich i pogodziłem się z tym, że jestem taki sam jak inni nie tylko pisząc o tym ale mając taką świadomość. Prawdy jeszcze nie osiągnąłem, ale staram się w jej stronę podążać.
              • 05.03.13, 11:20
                alkodarek napisał (do A...):
                > Auguście, nie siedzę całymi dniami na forum szukając dla siebie poklasku...
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                Tak odbierasz moje tu pisanie...? - Dziekuje...! ;-)
                __________________________.
                alkodarek napisał (do A...) dalej:
                > ... Też tak kiedyś miałem w czasie pijanego umysłu, wydawało mi się , że żyję w Pra
                > wdzie a innych nazywałem drobnopijoczkami , ćpunami i dupami. Zawsze miałem rac
                > ję a inni g... wiedzieli...
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                A skad ta pewnosc, ze dalej ci sie juz nie wydaje...!? :-o
                Jak zmienil tobie baclofen ten twoj (jak piszesz) "pijany umysl"...!?
                __________________________.
                alkodarek napisał (do A...) dalej:
                > Na szczęście otworzyłem się na sugestie bliźnich i pogodziłem się z tym, że je
                > stem taki sam jak inni nie tylko pisząc o tym ale mając taką świadomość...
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                Hmm... - "Sugestie bliznich", domyslam sie; sa to sugestie nie-alkoholikow...!
                To daje mi odpowiedz i potwierdzenie tego co wczesniej juz pisalem:
                drobnopijoczek...! - Nie rozumiem tylko dlaczego ten wyraz tak cie denerwuje,
                przeciez powinienes byc zadowolony, bo takim byle aspiryna pomaga i staja
                sie potem tacy sami, jak ich "inni bliźni"...!
                A...
          • 05.03.13, 08:49
            Pamięć mam dobrą, na moją prośbę w przywoływanym przez Ciebie przypadku, o podanie przykładów moich wypowiedzi, które mi przypisujesz, napisałaś równie wymijająco jak powyżej.
            Prosta i prawdziwa odpowiedź na moje pytania jest taka, że masz argumentów na poparcie swoich ocen mojej osoby. Ponieważ przywołane przez Ciebie stanowisko nie ma pokrycia w rzeczywistości. Ucieczka przed odpowiedzialnością za swoje słowa nie jest metodą na dobre życie.
            Nie szukaj zbyt wiele, przywołaj wypowiedź w której stwierdzam że:
            miskolaj napisała: >ale nie musisz przy tym podkreslac wciaz ze nie musisz łazic do durnego aa<.
            Jedną moją wypowiedź w której używam wobec AA słowa "durnego" . Nie na zasadzie " z kontekstu i tonu wynika.... " Przypisałaś mi takie stwierdzenie, słowa padły więc wykaż się odpowiedzialnością za swoje czyny.

            miskolaj napisała:> innych tak dewaluujac ich sposoby poradzenia sobie z choroba<

            daj choć jeden przykład na swoje twierdzenie, które słowa miały obrazić kogokolwiek, jakimi słowami wskazuję na "gorszość" innych sposobów radzenia sobie z chorobą. Dość ogólników i pustosłowia. Chcesz oceniać innych? Wykaż się w tym uczciwością a nie manipulacją.


            ps. Zawsze możesz użyć zaawansowanej wyszukiwarki np:
            forum.gazeta.pl/forumSearch.do?pageNumber=1&query=durne&author=alkodarek&title=&forum=uzale%C5%BCnienia
    • 27.02.13, 15:23
      "niepicie" to zaledwie poczatek ewentualnej trzezwosci
      sa tacy co nie pija 30 lat a sa pijani w cztery de - pijani w zachowaniach
      "nie pic" to prosta sprawa - wystarczy nie trzymac flaszki i jej nie oprozniac - zaden to wysilek
      "trzezwiec" to ciezka mozolna praca - zawsze i wszedzie i do konca zycia

      proszki tego nie zalatwia

      przestac pic jest bardzo latwo - robilem to setki razy

      niewrocic do picia - to jest rudne
    • 01.03.13, 07:16
      chęć pieprznąć to wszystko. Po 20 latach pracy w jednym zakładzie, jest bardzo duze prawdopodobieństwo, że ją stracę na dniach. To duży sprawdzian dla mnie.
      Wiem, wiem - jesli wypadnie pozytywnie i tak nie ma pewnośći, czy nie wrócę do alkoholu.
      Do końca zycia nie będziemy pewni. :-(
      • 01.03.13, 08:35
        bananarama-live napisał:
        > chęć pieprznąć to wszystko. Po 20 latach pracy w jednym zakładzie, jest bardzo
        > duze prawdopodobieństwo, że ją stracę na dniach. To duży sprawdzian dla mnie.
        > Wiem, wiem - jesli wypadnie pozytywnie i tak nie ma pewnośći, czy nie wrócę do
        > alkoholu.
        > Do końca zycia nie będziemy pewni. :-(
        ________________________________________.
        A znasz cos, czego mozemy byc pewni za zycia...?
        Strata pracy to takze nie jest powod do picia...! -
        Wogole nie ma takiego powodu aby zaczac pic...!
        Zreszta piciem nie polepszysz zadnej swojej sytuacji
        zyciowej...!
        A...
        • 01.03.13, 08:52
          Wiem
          Wiem też ,że to moze być zaćmienie umysłu. Kilka chwil bez logicznego myślenia. Tego się obawiam.
          Na obecną chwilę staram się byc pozytywnie nastawiony - jakoś to będzie, a będzie lepiej, jak będę trzeźwy.
          • 01.03.13, 08:59
            trzymam kciuki bys pracy nie stracił...w moim miescie jest najwyzsze bezrobocie w polsce, ludzie miesiacami nie moga znalezc zadnej pracy, kolezanka szuka czegoklowiek od 15 miesiecy...brak pracy jest faktycznie frustrujacy, nie mysl o piciu, pamietaj, ze dopóki nie pijesz twoje sznase na wszystko sa duze, a jak juz sie wroci do pica o szanse na cokolwiek sa zerowe:( i tego sie trzymaj...nie wpadaj w panike, panika jest najgorszym doradca....znajdz teraz wlsnie kiedy jestes w strachu i stresie cos co przywraca równowage Tobie...mi modlitwa, ale kazdemu co innego
          • 01.03.13, 11:05
            bananarama-live napisał:
            > Wiem
            > Wiem też ,że to moze być zaćmienie umysłu. Kilka chwil bez logicznego myślenia...
            > ... Na obecną chwilę staram się byc pozytywnie nastawiony...
            _____________________________________________________.
            To "zaćmienie umysłu" bedzie tak czesto sie pojawialo, jak czesto
            bedziesz mylil (mieszal) pojecia logiki z pozytywnym mysleniem...!
            A...
            • 01.03.13, 13:51
              ale to tylko "mysl" - wazne bys z mysli nie przeszedl do czynow

              utrata pracy to rzecz okropna - ale po co Ci tracic tez druga rzec czyli to cos osianal - trzezwosc
              jak stracisz te prace - to stracisz - mysle jednak ze jej nie stracisz - mysl pozytywnie i nie mysl o chlaniu - bo to nic nie da - poza frustracja i wku...e...... na siebie
    • 05.03.13, 09:36
      aaugustw napisał:
      Czy wystarczy nie pic, aby byc trzezwym...?

      Nie sztuka jest przestac pic, sztuka jest nie rozpoczac ponownie picia alkoholu...!
      A...
      -------------

      Cóż za głęboko filozoficzna myśl Auguście! Przebijasz samego Paulo Coelho!
      Jestem pod wrażeniem ;-)

      I to pytanie, tak głęboko egzystencjalne...
      „Czy wystarczy nie pic, aby byc trzezwym...?”...

      ...czy wystarczy, by słońce wzeszło aby uznać, iż nastał dzień? Czy też niebo musi być całkowicie bezchmurne?
      Albo noc: czy przy pełni księżyca jest ona jeszcze nocą? Czy też niezbędny dla czystości tej definicji jest nów?... :-/


      Tak tylko wpadłam z pozdrowieniami dla znajomych bywalców ;-)
      Wszystkiego dobrego i wiosennego!
      Lena
      • 05.03.13, 11:30
        2-lena napisała (do A...):
        > Cóż za głęboko filozoficzna myśl Auguście!
        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        ;-) Tylko dla plytkich jest ona "głęboka"...! ;-)
        __________________________________.
        2-lena napisała (do A...) dalej:
        > Przebijasz samego Paulo Coelho!
        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        W tym temacie TAK, on nie byl alkoholikiem,
        wiec nie ma tu nic do gadania, podobnie zreszta jak i ty...! ;-)
        _______________________________________.
        2-lena napisała (do A...) dalej:
        > Jestem pod wrażeniem ;-)
        - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Wiem to...! ;-)
        Od dawna juz jestes pod wrazeniem moich slow i mojej osoby...! :-l
        No, no ... - Popatrz tylko jakie uczucia moga wywolac trzezwi alkoholicy...! ;-)
        _______________________________________.
        2-lena napisała (do A...) dalej:
        > ...czy wystarczy, by słońce wzeszło aby uznać, iż nastał dzień? Czy też niebo m
        > usi być całkowicie bezchmurne?
        > Albo noc: czy przy pełni księżyca jest ona jeszcze nocą? Czy też niezbędny dla
        > czystości tej definicji jest nów?... :-/
        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Pytasz, wiec odpowiadam...
        - Nie Lena, ani jedno, ani drugie nie wystarczy aby uznać, iż nastał dzień.
        Tu trzeba byc jeszcze trzezwym, czego ty widze nie jestes w stanie wiedziec...! :-(
        A...
        Ps. U mnie takze wiosna i z takim akcentem przesylam pozdrowionka...
        Badz dobrej mysli, bo na wiosne wszystko budzi sie do zycia, wiec...(!?) ;-)
        • 05.03.13, 11:37


          Ach, Auguście! Stanowczo nie może to być dzień! Widzę blady księżyc na niebie mimo, iż słońce też tam jest. To musi być jeszcze nocne pijane myślenie nieba :-(
          Poczekajmy, aż niebo zupełnie wytrzeźwieje ;-)
          • 05.03.13, 12:00
            2-lena napisała (do A...):
            Tak tylko wpadłam...
            > Ach, Auguście! Stanowczo nie może to być dzień! Widzę blady księżyc na niebie m
            > imo, iż słońce też tam jest. To musi być jeszcze nocne pijane myślenie nieba :-(
            ________________________________________________.
            Nie 2-lena, to tylko zacmienie od zbyt duzej dawki swiatla..! ;-)
            A...
            Ps. Nie wpadaj tak czesto...
            • 05.03.13, 14:34
              aaugustw napisał:
              > Nie 2-lena, to tylko zacmienie od zbyt duzej dawki swiatla..! ;-)
              > A...
              > Ps. Nie wpadaj tak czesto...
              ---------------------------

              Sam potwierdzasz więc, że w Twojej obecności, czy na forum, czy poza, nikt nie jest w stanie wytrzeźwieć, bo oślepiasz wszystkich swoim blaskiem :-(
              Twoja rada o niewpadaniu zbyt częstym na to forum jest najlepszą, jakiej kiedykolwiek udzieliłeś ;-)
              • 05.03.13, 15:35
                2-lena napisała (do A...):
                > Sam potwierdzasz więc, że w Twojej obecności, czy na forum, czy poza, nikt nie
                > jest w stanie wytrzeźwieć, bo oślepiasz wszystkich swoim blaskiem :-(
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                Nie 2-lena... - To dotyczy tylko takich jak ty i podobnych do ciebie,
                czyli takich, ktorzy zamiast skorzystac z doswiadczenia tego A...
                patrza na niego jak cmy zauroczone jego swiatlem...! ;-)
                _________________________.
                2-lena napisała (do A...) dalej:
                > Twoja rada o niewpadaniu zbyt częstym na to forum jest najlepszą, jakiej kiedyk
                > olwiek udzieliłeś ;-)
                - - - - - - - - - - - - - - - - -
                Dalem taka "rade", bo usmialem sie kiedy zobaczylem kolejne twoje wpisy
                i to tylko do tego A... - pod pretekstem niby pozdrowienia tylko znajomych (l.mn.),
                cyt:
                "Tak tylko wpadłam z pozdrowieniami dla znajomych bywalców", (a polowa dnia
                juz minela) ;-)
                Nie przejmuj sie i badz dobrej mysli, kiedys i ja czesto mowilem, np. dzisiaj wroce
                wczesniej do domu, a wracalem pozniej i to na cyku... - Tak to juz jest z tymi nietrzezwymi...! :-(
                A...
                • 05.03.13, 22:28
                  aaugustw napisał:

                  > Dziekuje za ten komplement

                  --------------------

                  Bardzo proszę, maestro Augusto. Na zdrowie!

                  Wpadłam pozdrowić znajomych bywalców, a że najłatwiej zrobić to w Twoim temacie, bo aż roi się od Twoich postów na forum, a raczej najtrudniej nie zrobić tego w Twoim temacie z powodu jw.! – wypadło do Ciebie :-)
                  A że dodatkowo powaliła mnie głębia (którą wg Ciebie zauważają tylko płytcy, dla nie-płytkich jest więc ona plytkością zapewne - uwielbiam Twoją, maestro, logikę ;-) w pierwszym klikniętym przeze mnie Twoim poście, pozdrowienia wypadły tym bardziej osobiście.
                  Wybaczysz, mam nadzieję?

                  Serdeczności nieustające
                  dla znajomych oraz nieznajomych bywalców!
                  Lena
                  • 06.03.13, 09:58
                    2-Leno, bardzo fajnie jest zobaczyć Ciebie. Twoje "wpadnięcia" na forum są zawsze zwiewne i bardzo miłe. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie, no i oczywiście wiosennie.
                    Chcę Ci powiedzieć, ponieważ wiem, że jesteś wiernym "kibicem" niepalących, że jutro mija
                    5- miesięcy, jak nie palę papierosów.
                    Byłam palaczem wielkim,namiętnym, wręcz szalonym. Paliłam bardzo dużo przez 35 lat w dzień
                    i często w nocy.
                    Przez dwa razy próbowałam ograniczyć. Nie udawało się. Ta decyzja 5 miesięcy temu, o całkowitym rzuceniu, była pierwszą i udało się.
                    Kilka setek w miesiącu zostaje mi w portfelu na osobiste szaleństwa, do których dopuszczam
                    tylko wnuczkę.
                    Jeszcze raz pozdrawiam i przepraszam Augusta,za te osobiste zwierzenia w jego wątku.
                    Lena z rocznikiem.
                    • 06.03.13, 11:00
                      lena1952 napisała (do leny):
                      > ... Chcę Ci powiedzieć, ponieważ wiem, że jesteś wiernym "kibicem" niepalących, że
                      > jutro mija 5- miesięcy, jak nie palę papierosów...
                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                      To jest juz cos...! - Moje najszczersze gratulacje...! - Trzymaj tak dalej...!
                      ___________________________.
                      lena1952 napisała dalej (do A...):
                      > ... przepraszam Augusta,za te osobiste zwierzenia w jego wątku.
                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                      No wiesz Lena1952, jak moglas tak pomyslec... - Bardzo ucieszyla mnie
                      ta Twoja wizyta... - U mnie jestes zawsze mile widziana...! ;-)
                      A...
                    • 06.03.13, 11:14

                      Ojej Leno, kochana, to wspaniała wiadomość! :-)
                      Brawo!! Cieszę się ogromnie! :-)) I gratuluję! :-)

                      Tak, jestem kibicem niepalących, zwłaszcza tych rzucających palenie po latach namiętnego nałogu.
                      Nie mam co się tu rozpisywać, po Twoich wskaźnikach „palactwa” ;-) wiadomo jak wielka to rzecz i jaka życiowa zmiana.
                      Mam nadzieję, że przychodzi Ci to z łatwością, a każdy dzień z coraz bardziej zauważalnie zwiększającą się pojemnością płuc - cieszy i zadziwia. To dodatkowy bonus do tych setek w kieszeni ;-)
                      Trzeba jeszcze mieć kondycję na ich aktywne wydawanie z wnuczką!



                      Pozdrawiam serdecznie, ściskam mocno, dużo dużo radości życzę! :-)


                      Lena

                      PS. spełniam od niedawna jedną ze swoich pasji (zarzuconych dawno temu) - śpiewam w chórze! :-) W altach. Gdybym paliła, pewnie nie byłoby to możliwe, bo głos siada strasznie.
                      Pozdrawiam raz jeszcze!

                  • 06.03.13, 10:58
                    2-lena tlumaczac sie (pisze do A...):
                    > Wpadłam pozdrowić znajomych bywalców, a że najłatwiej zrobić to w Twoim temacie
                    > , bo aż roi się od Twoich postów na forum, a raczej najtrudniej nie zrobić tego
                    > w Twoim temacie z powodu j.w....
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    Konia z rzedem temu, kto to rozsupła...! ;-)
                    _________________________________.
                    2-lena tlumaczac sie pisze dalej (do A...):
                    > ... A że dodatkowo powaliła mnie głębia (którą wg Ciebie zauważają tylko płytcy,
                    dla nie-płytkich jest więc ona plytkością zapewne - uwielbiam Twoją, maestro, logikę ;-)
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    Dziekuje... - Szkody tylko, ze ja nie moge sie zrewanzowac i to samo powiedziec
                    o twojej (kobiecej) logice, bo tu nie chodzi wcale o zadna "glebie", czy "plytkośc"
                    moich wypowiedzi... - Jezeli juz mielibysmy takimi kategoriami (logicznie) rozumowac
                    to bardziej pasowaloby tu okreslenie wyzyn duchowych, ktore nie wszyscy potrafia
                    dostrzec, gdyz sa one az tak wysoko...! ;-)
                    _________________________________.
                    2-lena tlumaczac sie pisze dalej (do A...):
                    w pierwszym klikniętym przeze mnie Twoim poście, pozdrowienia wypadły
                    > tym bardziej osobiście.
                    > Wybaczysz, mam nadzieję?
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    Na calym swiecie nie ma takiej kobiety, ktorej nie moglbym wybaczyc...!
                    Zato sobie nie moge wybaczyc, ze przeze mnie doszlas do tak paradoksalnych
                    wnioskow w temacie trzezwosci i rozwoju duchowego...! :-(
                    ____________________.
                    2-lena napisal na koniec:
                    > Serdeczności nieustające dla znajomych oraz nieznajomych bywalców!
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    Mam nadzieje, ze i ja znaduje sie w tym gronie...!?
                    Pozdrowki:
                    A... ;-)
                    Ps. Jestem do dyspozycji znowu wieczorem...!
                    • 06.03.13, 11:22
                      aaugustw napisał:


                      > Zato sobie nie moge wybaczyc, ze przeze mnie doszlas do tak paradoksalnych
                      > wnioskow w temacie trzezwosci i rozwoju duchowego...! :-(
                      -----------------
                      Ano właśnie, otóż to!
                      I ja Ci niestety w tym pomóc nie mogę. Rozsupłuj ten problem sam. ;-)


                      Oczywiście, że Ciebie także pozdrawiam, jak mogłes wątpić.
                      Już samo miejsce moich wpisów przecież o tym świadczy :-)

                      Dobrego dnia wszystkim
                      • 06.03.13, 11:25

                        > aaugustw napisał:
                        >
                        >
                        > > Zato sobie nie moge wybaczyc, ze przeze mnie doszlas do tak paradoksalnych
                        > > wnioskow w temacie trzezwosci i rozwoju duchowego...! :-(
                        -----------------

                        Ano właśnie, otóż to!
                        I ja Ci niestety w tym pomóc nie mogę. Rozsupłuj ten problem sam. ;-)

                        Problem wybaczenia sobie, że przez Ciebie...itd. ;-)

                        • 06.03.13, 12:55
                          2-lena napisała (do A...):
                          > I ja Ci niestety w tym pomóc nie mogę. Rozsupłuj ten problem sam. ;-)
                          > Problem wybaczenia sobie, że przez Ciebie...itd. ;-)
                          __________________________________________________________.
                          :-( Sam nie dam rady tego rozsupłac, ale z pomoca naszego duchowego
                          Programu AA i innych trzezwych alkoholikow rozsupłam to sam... -
                          W tym takze i Ty odegrasz posrednia - glowna role...
                          A wiec:
                          - Najpierw zrobie gruntowny i odwazny obrachunek moralny (Krok 4 AA)
                          - Potem wyznam Bogu, sobie i innym istote moich bledow (Krok 5 AA)
                          - Stalem sie gotowy abym zostal uwolniony od wszystkich wad charakteru (Krok 6)
                          - Zrobilem Liste osob, ktore skrzywdzilem i stalem sie gotow im zadoscuczynic (Kr. 8)
                          Zadoscuczyniam teraz osobiscie Tobie Lena i prosze Cie o wybaczenie...!
                          Nie chcialem Cie urazic, ale w swojej chorobie mialem chwile slabosci co wykorzystal
                          ten maly diabelek podszeptujacy za uchem nadymajac moje Ego, ktore potem w taki
                          haniebny sposob zachowalo sie wobec prawej i szlachetnej kobiety...!
                          Pozdrawiam w nadzieji wybaczenia, wierny i oddany juz na zawsze sluga:
                          A...
                          Ps. Moj wyjazd sie opoznia...
                          • 06.03.13, 16:08
                            aaugustw napisał:

                            > 2-lena napisała (do A...):
                            > > I ja Ci niestety w tym pomóc nie mogę. Rozsupłuj ten problem sam. ;-)
                            > > Problem wybaczenia sobie, że przez Ciebie...itd. ;-)
                            > __________________________________________________________.
                            > :-( Sam nie dam rady tego rozsupłac, ale z pomoca naszego duchowego
                            > Programu AA i innych trzezwych alkoholikow rozsupłam to sam... -
                            > W tym takze i Ty odegrasz posrednia - glowna role...
                            > A wiec:
                            > - Najpierw zrobie gruntowny i odwazny obrachunek moralny (Krok 4 AA)
                            > - Potem wyznam Bogu, sobie i innym istote moich bledow (Krok 5 AA)
                            > - Stalem sie gotowy abym zostal uwolniony od wszystkich wad charakteru (Krok 6)
                            > - Zrobilem Liste osob, ktore skrzywdzilem i stalem sie gotow im zadoscuczynic (
                            > Kr. 8)
                            > Zadoscuczyniam teraz osobiscie Tobie Lena i prosze Cie o wybaczenie...!
                            > Nie chcialem Cie urazic, ale w swojej chorobie mialem chwile slabosci co wykorz
                            > ystal
                            > ten maly diabelek podszeptujacy za uchem nadymajac moje Ego, ktore potem w taki
                            > haniebny sposob zachowalo sie wobec prawej i szlachetnej kobiety...!
                            > Pozdrawiam w nadzieji wybaczenia, wierny i oddany juz na zawsze sluga:
                            > A...
                            > Ps. Moj wyjazd sie opoznia...

                            --------------------------------
                            Auguście Drogi, Wspaniały i Wielki, wiesz, że nic innego nie jest pragnieniem mojego serca większym, niż wybaczanie Tobie zwłaszcza po deklaracji, iz ... krok IV - odważny obrachunek, krok V - istotę Twoich błędów (!! - o! jakże doceniam!;-), i nie ważne nawet, że napisałeś:

                            Sam nie dam rady tego rozsupłac, ale ... rozsupłam to sam... :-))-

                            ale jednego wybaczyć Ci nie mogę....
                            ..... że napisałeś "nadzieji" !!!!! zamiast NADZIEI !!! ;-)))


                            (to żarty, znasz mnie przecież ;-) pozdrawiam serdecznie
                            • 06.03.13, 18:07
                              2-lena napisała (do A...):
                              > Auguście Drogi, Wspaniały i Wielki, wiesz, że nic innego nie jest pragnieniem m
                              > ojego serca większym, niż wybaczanie Tobie zwłaszcza po deklaracji, iz ... krok
                              > IV - odważny obrachunek, krok V - istotę Twoich błędów (!! - o! jakże doceniam
                              > !;-), i nie ważne nawet, że napisałeś:>
                              > Sam nie dam rady tego rozsupłac, ale ... rozsupłam to sam... :-))-
                              - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                              Pomine opis mojego bolu glowy po uderzeniu czaszka w sufit, kiedy przeczytalem
                              Twoje slowa, wiec przechodze od razu do tematu:
                              To co napisalem, ze sam nuie dam rady pochodzi z madrego powiedzenia aowskiego,
                              ktore sobie przyswoilem, mianowicie; "Ty sam dasz sobie rade, ale nie dokonasz tego
                              sam (nie w pojedynke") - jazeli zle to tlumacze, to znowu wybacz...! ;-)
                              ____________________________.
                              2-lena napisała (do A...) dalej:
                              > ale jednego wybaczyć Ci nie mogę....
                              > ..... że napisałeś "nadzieji" !!!!! zamiast NADZIEI !!! ;-)))
                              > (to żarty, znasz mnie przecież ;-) pozdrawiam serdecznie
                              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                              Nie zapominaj, ze ja mieszkam juz poza granica prawie 28 lat...!
                              (z tego pierwsze 18 lat nie pisalem wogole po polsku...!)
                              A wogole jak ty traktujesz swego sluge...? - Serca nie masz...! :-(
                              Mimo to unizenie pozdrawiam:
                              A... ;-)
                              Ps. Za pare minut musze znowu wyjsc, moze zdaze jeszcze cos napisac...!?
                              Ciekawe wypowiedzi widzialem, zwlaszcza w moim drugim watku...!
                              • 07.03.13, 00:14
                                aaugustw napisał:
                                > To co napisalem, ze sam nuie dam rady pochodzi z madrego powiedzenia aowskiego,
                                > ktore sobie przyswoilem, mianowicie; "Ty sam dasz sobie rade, ale nie dokonasz
                                > tego
                                > sam (nie w pojedynke") - jazeli zle to tlumacze, to znowu wybacz...! ;-)


                                No właśnie, to chyba wina tłumaczenia. Może gdyby napisać: "Ty sam dasz sobie rade, ale nie dokonasz tego samodzielnie, tylko... przy pomocy programu AA”. Już by było lepiej, logiczniej i mniej absurdalnie :-)

                                > Nie zapominaj, ze ja mieszkam juz poza granica prawie 28 lat...!
                                > (z tego pierwsze 18 lat nie pisalem wogole po polsku...!)


                                Wiem, Auguście kochany, i już Ci pisałam kiedyś, że i tak podziwiam Twoją polszczyznę (pisaną), bo jest imponująca jak na tak długie „wygnanie”. Nie tylko nie masz się czego wstydzić, ale przeciwnie – masz się czym szczycić jeśli chodzi o mowę ojczystą. Piszę to serio i bez sarkazmu.

                                No ale wiesz... nie byłabym sobą, gdybym jednak ze smutkiem nie skonstatowała, że...
                                ...nadal piszesz „wogóle” razem!!! zamiast "w ogóle"!!! ;-))
                                A tyle razy zwracałam Ci uwagę dawnymi czasy :-(

                                ;-)
                                Żarty, żarty to, Auguście, nie gniewaj się, ja tez robię błędy.


                                Pozdrawiam
                                dobrej nocy

                                PS. ja sługi nie potrzebuję, skąd ten pomysł?
                                Służyć jeśli chcesz, to zgodnie z Aowskimi ideami, służ doświadczeniem potrzebującym pomocy, choćby na tym forum – uniżenie? Jeśli potrafisz i chcesz, czemu nie. Forumowicze przyjęliby to z zadowoleniem zapewne :-)
                                • 07.03.13, 09:52
                                  2-lena napisała w godzinie duchow (do A...):
                                  > No właśnie, to chyba wina tłumaczenia. Może gdyby napisać: "Ty sam dasz sobie r
                                  > ade, ale nie dokonasz tego samodzielnie, tylko... przy pomocy programu AA”
                                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                  Nie, nie... - Wlasnie, ze NIE...!!
                                  To ma byc krotko i w ten sposob:
                                  "Ty sam to dokonasz, ale nie dokonasz tego sam"...!
                                  ("Du allein schaffst es, aber du schaffst es nicht allein!")
                                  _____________________________________.
                                  2-lena napisała w godzinie duchow (do A...):
                                  > ... nie byłabym sobą, gdybym jednak ze smutkiem nie skonstatowała,
                                  > że...
                                  > ...nadal piszesz „wogóle” razem!!! zamiast "w ogóle"!!! ;-))
                                  > A tyle razy zwracałam Ci uwagę dawnymi czasy :-(
                                  - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                  Widac; niereformowalny...! :-(
                                  _____________________________________.
                                  2-lena napisała w godzinie duchow (do A...):
                                  > Służyć jeśli chcesz, to zgodnie z Aowskimi ideami, służ doświadczeniem potrzebu
                                  > jącym pomocy, choćby na tym forum – uniżenie? Jeśli potrafisz i chcesz, c
                                  > zemu nie. Forumowicze przyjęliby to z zadowoleniem zapewne :-)
                                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                  Dogodzic mozna zawsze tylko polowie... - Wole juz "pomagac" metoda
                                  kubla z zimna woda, to lepiej dziala na alkoholikow, choc gorzej na tych drugich,
                                  mimo ze obydwie strony przy tym sa niezadowolone, ale to juz nie moj pryszcz...! ;-)
                                  • 07.03.13, 13:31
                                    aaugustw napisał:

                                    > 2-lena napisała w godzinie duchow (do A...):
                                    > > No właśnie, to chyba wina tłumaczenia. Może gdyby napisać: "Ty sam dasz s
                                    > obie r
                                    > > ade, ale nie dokonasz tego samodzielnie, tylko... przy pomocy programu AA
                                    > ”
                                    > - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                    > Nie, nie... - Wlasnie, ze NIE...!!

                                    > To ma byc krotko i w ten sposob:
                                    > "Ty sam to dokonasz, ale nie dokonasz tego sam"...!
                                    > ("Du allein schaffst es, aber du schaffst es nicht allein!")
                                    > _____________________________________.


                                    www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=sglBa9dRfv8
                                    no i potrzebuje sponsora..
                                    chcesz moj nr. tel. ? masz może flat? bzw. festnetz?
                                    • 07.03.13, 14:00
                                      thomi73pl napisał(a):
                                      > no i potrzebuje sponsora..
                                      > chcesz moj nr. tel. ? masz może flat? bzw. festnetz?
                                      ______________________________________________________.
                                      Moje uproszczone wstepne warunki sponsorowania sa nastepujace:
                                      - Musialbys najpierw zaliczyc na miejscu dziesiec (10) Mityngow AA
                                      - Potem musialbys osobiscie mnie poprosic o sponsorowanie tobie !
                                      - Napisac do mnie na: awyst@t-online.de abym dal ci moj nr. tel...!
                                      - dzwonic do mnie kazdego dnia o umowionej wspolnie godzinie...!!
                                      A...
                                      • 07.03.13, 15:51

                                        na dzis nie wykonalne..
                                        moze zglosze sie po 10 mitingach. , ale nie wiem czy mi przejdziez ta ostro mnie wkurzyles.
                                        wiem ze zby komus spomoc , trzeba nie raz skopac mu dupe.. ale akurat w stosunku do nie to nie dziala..
                                        moze mi ja skopie znowu moje zapicie.. - nie wiem..
                                        ale nie pozwole by ktos sobie z e mnie kpil..
                                        i w takim razie, jesli zapije , to bedzie to moja wina..
                                        ale w takim stylu pomocy nie chce..
                                        moze troche sie popisales swoja surowoscia..
                                        tez tak potrafie..
                                        ale wydaje mi sie ,z e nie oto w tym chodzi.
                                        zreszta.. po tych wynmianach zdan. to wogole juz nie wiem o co chodzi w tym forum,, ale na pewno nie oto by sie wspoierac w trzezwieniu..
                                        mimo wszytko dzieki , za propozycje. i warunki.
                                        pa

                                        aaugustw napisał:

                                        > thomi73pl napisał(a):
                                        > > no i potrzebuje sponsora..
                                        > > chcesz moj nr. tel. ? masz może flat? bzw. festnetz?
                                        > ______________________________________________________.
                                        > Moje uproszczone wstepne warunki sponsorowania sa nastepujace:
                                        > - Musialbys najpierw zaliczyc na miejscu dziesiec (10) Mityngow AA
                                        > - Potem musialbys osobiscie mnie poprosic o sponsorowanie tobie !
                                        > - Napisac do mnie na: awyst@t-online.de abym dal ci moj nr. tel...!
                                        > - dzwonic do mnie kazdego dnia o umowionej wspolnie godzinie...!!
                                        > A...
        • 05.03.13, 11:42
          Jak ktos nie pije, to jest trzezwy, a 0.0 promila. Natomiast pytanie jest- czy wystarczy przestac pic, aby rozwiazac problemy, ktore do picia doprowadzily albo na jego skutek powstaly- oczywiscie ze wiekszosci nie.
          Alkoholizm nie bierze sie z niczego, a z jakichs deficytow, ktore fikcyjnie uzupalnia. A czlowiek, ktory sie nie uczy, zostaje coraz bardziej w tyle, a ze alkohol pozwala nie uczyc sie tylko zyc w iluzji- to i takie efekty.
          Alkohol przyzwyczaja tez do uciekania przed emocjami i zwieksza strach przed wlasnymi negatywnymi emocjami. Oczywiscie w tym mieszcza sie skutki fizjologiczne, bo alkohol podnosi nastroj ale potem obniza go ponizej stamu wyjsciowego.
          Alkohol uczy tez uciekania przed problemami. Zamykania oczu, odwracania glowy, znajdowania wymowek. Za tym czai sie strach, a zeby jej nie doswiadczac- jest alkohol. Strach podjac wyzwanie, strach nie podjac- tak czy tak strach- i alkohol.

          Wedlug mojej skromnej opinii, aby zatrzymac alkoholizm, trzeba walczyc z przyczynami, a nie objawami. Objawy to spozywanie alkoholu. Walka z objawami to zaprzestanie spozywania.
          A dalej juz leza przyczyny- u kazdego czlowieka inne. Sa pewne podobienstwa, ale tez kazdy jest indywidualny.
          Czytalem rozne historie alkoholikow i czesc z nich na przyklad w fazie ostrego alkoholizmu odnosila spore sukcesy, zawodowe, finansowe, osobiste, zeby nie podac przykladu slawnych muzykow. Inni alokoholicy z kolei jak pili byli wycofani, wystraszeni i bierni. Ciezko byloby znalezc wspolne lekarstwo dla obu.
          Niektorzy alkoholicy maja problemy z agresja i dlatego pija, a inni maja problem z brakiem agresji i dlatego pija. I tak dalej.

          • 05.03.13, 12:40
            bernardyniol napisał:
            > ... Niektorzy alkoholicy maja problemy z agresja i dlatego pija, a inni maja proble
            > m z brakiem agresji i dlatego pija. I tak dalej.
            ______________________________________.
            Po co ci to... - Do czego ma ci to sluzyc...!?
            Ksiazke piszesz, czy wypracowanie na temat
            "Niektorych (innych) alkoholikow"...!?
            Nie wystarczy tobie spojrzec na siebie aby dac sobie
            szczera odpowiedz czy jestes alkoholikiem - bez tego
            analizowania skad, po co i dlaczego...!?
            Dopoki bedziesz zajmowal sie innymi nigdy nie wytrzezwiejesz...!
            A...
            Ps. Tytul watku nie dotyczy "innych"... - On dotyczy ciebie...!
            • 05.03.13, 12:53
              aaugustw napisał:


              > Dopoki bedziesz zajmowal sie innymi nigdy nie wytrzezwiejesz...!
              > A...

              Święte słowa, Auguście, święte słowa!
              Wszystkiego trzeźwego!

              • 05.03.13, 15:30
                2-lena napisała:

                > aaugustw napisał:
                > Dopoki bedziesz zajmowal sie innymi nigdy nie wytrzezwiejesz...!
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                > Święte słowa, Auguście, święte słowa!
                ____________________________________________________.
                Dziekuje za ten komplement i gratuluje samooceny, bo nie wierze
                zebys mowila o innych mieszkajac w ich glowach...!?
                A...
        • 05.03.13, 14:15
          aaugustw napisał:

          > ;-) Tylko dla plytkich jest ona "głęboka"...! ;-)
          > __________________________________.

          > W tym temacie TAK, on nie byl alkoholikiem,
          > wiec nie ma tu nic do gadania, podobnie zreszta jak i ty...! ;-)
          > _______________________________________.

          > Wiem to...! ;-)
          > Od dawna juz jestes pod wrazeniem moich slow i mojej osoby...! :-l
          > No, no ... - Popatrz tylko jakie uczucia moga wywolac trzezwi alkoholicy...! ;-
          > )
          > _______________________________________.

          > Pytasz, wiec odpowiadam...
          > - Nie Lena, ani jedno, ani drugie nie wystarczy aby uznać, iż nastał dzień.
          > Tu trzeba byc jeszcze trzezwym, czego ty widze nie jestes w stanie wiedziec...!
          > :-(
          > A...
          > Ps. U mnie takze wiosna i z takim akcentem przesylam pozdrowionka...
          > Badz dobrej mysli, bo na wiosne wszystko budzi sie do zycia, wiec...(!?) ;-)


          Auguście, rezonujesz! Uważaj, możesz za chwilę eksplodować!
          • 05.03.13, 15:32
            alkodarek napisał (do A...):
            > Auguście, rezonujesz! Uważaj, możesz za chwilę eksplodować!
            ____________________________________________________.
            ;-) Dziekuje alkodarku za te troske, ale nie martw sie o mnie...! ;-)
            Ja wiem ze kazdy mierzy wlasna miarka, a dla mnie to tylko malutkie
            kichniecie...! ;-)
            A...
    • 06.03.13, 16:37
      A jeszcze wieksza sztuka jest: nie zaczac pic, ai nie zulegegac nalogowym zachowaniom, czyli tym samym, ktore podczas picia wystepuja.. A jeszcze wieksza... To by "stryjek nie zamienil siekierki na kijek.." - czyli by nie wpasc w nowy , na poczatku zawsze "fajnieszy nalog" , bo nowy....
      Ach....
      Dosc moich refleksji....
      No ale wasnie odrabianie zadan , się dopiero zaczyna....

      Podzrawiam wszytkich trzezwiejacych i probujacych trzezwiec... Piajnych też... I zycze wszytkim jednakowo trzezwosci... I pogody trzezwego ducha!
      aaugustw napisał:

      > Nie sztuka jest przestac pic, sztuka jest nie rozpoczac ponownie picia alkoholu
      > ...!
      > A...
      • 06.03.13, 18:10
        thomi73pl napisał(a):
        > A jeszcze wieksza sztuka jest: nie zaczac pic, ai nie zulegegac nalogowym zacho
        > waniom...
        ____________________________________________.
        Jak na razie, to widze u ciebie same takie zachowania,
        jakbys byl w nawrocie...! :-(
        A...
        Ps. Jeden taki takze nie mial problemu z odstawieniem kieliszka, on mogl pic z butelki... :-(
        • 06.03.13, 19:08
          Moze i sluszna uwaga- ta o nawrocie..
          Ale mimo tego ,iż moze sluszna doczuwam straszne wk.. Ienie, kiedy czytam odpowiedz w takim stylu...
          - to pewnie też wina, tego nawrotu...
          A moze ja mam taki charakter po prostu..., że wk.. Mnie kiedy czytam wypowiedz, ktora wg mnie jest nie na temat.. ?
          A moze ja się wogole dziś że wszytkim myle..?
          Jeśli tak.. To sorry.. Ale napieprza mnie glowa wlasnie tak, że zwariuje... A tabletek na bol nie wezme.. Wystarczy mi już ta polowka tabletki , na "szczescie" ...
          W ogole "boje się "tabletek...
          Za to chlania się nigdy nie balem... Chyba , że pochlaniu balem się co zrobilem, ale kiedy mialem butelke.., lub kieliszek... Byle pelny rozstworu czegokolwiek z
          C2H5OH...
          Mimo wszytko . Dziekuje za reakcje . - to najcenniejsze.
          • 07.03.13, 09:41
            thomi73pl napisał(a):
            > Moze i sluszna uwaga- ta o nawrocie..
            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Sprostowalem to w sasiednim watku...!
            ________________________________.
            thomi73pl napisał(a) dalej:
            > Ale mimo tego...
            > A moze ja mam...
            > A moze ja się...
            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Czemu ty nie chcesz skorzystac z pomocy doswiadczonego sponsora...!?
            Przeciez ty sie miotasz sam ze soba, jak juz stwierdzila Zahir...
            Masz pelno watpliwosci, teoretyzujesz, rozdrabniasz ten swoj problem
            i walczysz z nim, czyli sam ze soba, a to jest tylko kwestia czasu kiedy przegrasz...!
            A...
            • 07.03.13, 13:04
              tak walcze..
              ale nie walcze w tej chwili z nałogiem. , walcze z emocjami..
              mam problem z bylym pracodawca i mam problem w domu..
              i to z tym walcze.. ,
              nie ulega wątpliwosci , ze moje uzaleznienie ma wpływ na moj tok myslenia i pośrednio na ta walke.. ,ktora jest w tej chwili ..
              ale co do problemu alkoholowego - to nie walcze. - tu na razie moze robie niewiele,, ale robie np tyle , ze omijam miejsca pijanstwa., omijam tez tego znajomego szerokim lukiem ( tego , o ktorym wpsomniałem) i nie walcze z soba myslami , pod tytulem czy sie napic czy nie.. z tym nie musze, bo wiem ze nawet to nie podlega zadnej kwesti, ani zadnemu rozwazaniu.. - tu wiem, ze ajmuje sie tylk otym by do wieczora sie nie napic i trzexym pojsc spac. - to mam zakodowane..
              natomiast nie potrafie ominąc emocji i nie potrafie ich zaakceptowac.. tak bym nie musial choc o nich napisac.. ( bo pogadac , no nie mam z kim) ..
              i nie wiem , na ile to pomaga.. ?
              w koncu gdybym poszedl na AA.. i usłyszał np. ze to tylko wina nawrotu , albo ze wogole sam jestem sobie winny za swoje emocje.. to moz jeszcze gorszy szalg by mnie trafił..
              łatwo jest kogos ocenic , nawet w miejscu , gdize teoretycznie oceny padac nie powinny..
              ale k.. jestesmy tez ludzmi.. i na szczesc ie ja to rozumiem..
              co do pracy jeszcze wracajac.., to przynajmniej z jedna rzecza mam zgode w sobie. , ze tak stało sie dla mojego dobra.. , bo jednak mimo , zena co dzien mialem zajęcie, to jednak co dzien mijałem barek. i szefa. , ktory proponował piwo.. - bylem juz tym zmeczony tak samo jak jego czepianiem sie mnie od momentu ,kiedy po raz 5 ty odmówiłem tego piwa.. ale powody tez pewnie jeszcze inne były.. tyle , ze gdybym je z nim omawiał co dzien... tak jak to robilismy do stycznia. , to pewnie by mnie nie zwolnił.. a nawet dal wolne po zachalniu jeszcze np. z 2 , albo 3 razy.. tylko ze ja tego wolnego nie chce.. i ani jego zasranego piwa., ani nawert coli , koptra sam moge sobie kupic.. a juz najbardziej nie chce miec ciagu by potem wisiec tu znow po nocach i wyczytywac co sie ze mna dzieje, mimo , ze doskonale wiem, co..


              aaugustw napisał:

              > thomi73pl napisał(a):
              > > Moze i sluszna uwaga- ta o nawrocie..
              > - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              > Sprostowalem to w sasiednim watku...!
              > ________________________________.
              > thomi73pl napisał(a) dalej:
              > > Ale mimo tego...
              > > A moze ja mam...
              > > A moze ja się...
              > - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              > Czemu ty nie chcesz skorzystac z pomocy doswiadczonego sponsora...!?
              > Przeciez ty sie miotasz sam ze soba, jak juz stwierdzila Zahir...
              > Masz pelno watpliwosci, teoretyzujesz, rozdrabniasz ten swoj problem
              > i walczysz z nim, czyli sam ze soba, a to jest tylko kwestia czasu kiedy przegr
              > asz...!
              > A...
              • 07.03.13, 13:51
                thomi73pl napisał(a):
                > tak walcze..
                > ale nie walcze w tej chwili z nałogiem. , walcze z emocjami..
                > mam problem z bylym pracodawca i mam problem w domu..
                > i to z tym walcze.. , nie ulega wątpliwosci , ze moje uzaleznienie
                ma wpływ na moj tok myslenia i pośrednio na ta walke.. ,ktora jest w tej chwili ..
                > ale co do problemu alkoholowego - to nie walcze...
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                A czymze sa te twoje chore emocje i te wszystkie problemy, ktore
                podpierales do tej pory alkoholem...? - Przeciez to jest twoj alkoholizm...!
                _______________________________.
                thomi73pl napisał(a) dalej:
                > w koncu gdybym poszedl na AA.. i usłyszał np. ze to tylko wina nawrotu , albo
                > ze wogole sam jestem sobie winny za swoje emocje.. to moz jeszcze gorszy szalg
                by mnie trafił..
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - --
                Krecisz film, ktory ma cie wytlumaczyc, bo nie chce ci sie podniesc "D", zeby tam pojsc...
                Choc rozum przyszedlby do ciebie dopiero wiele pozniej...!
                _______________________________.
                thomi73pl napisał(a) dalej:
                > łatwo jest kogos ocenic..
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                Prawda...? ;-) - Zacznij wiec czynic i pochwal sie nam o tym potem...!
                A...
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.