• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

jak z tym skończyć.... Dodaj do ulubionych

  • 06.04.13, 13:44
    w sumie to nie wiem jak zacząć... jestem kobietą w wieku 35 lat, mam dwójkę dzieci, męża, wyższe wykształcenie, swój mały biznes, problemy mniejsze i większe jak każdy... w czasie studiów pierwszy raz zetknęłam się z narkotykami, była to amfetamina, większość weekendów kończyła się właśnie tą używką. ja nie palę i piję tylko okazyjnie, a są to małe ilości, bo alkohol jakoś mi nie służy... zaszłam w ciążę, temat narkotyków odszedł w zapomnienie na kilka lat. po kilku latach wróciły dawne znajomości i pojawiły się sklepy z dopalaczami. tam poznałam substancję taką jak mefedron... i tu zaczyna się dla mnie problem, może dla niektórych błahy, ale dla mnie dość spory, z którym już sama sobie nie radzę, dlatego odważyłam się na wpis. to nie są duże ilości, około 1 grama i też nie często, raz, dwa razy w miesiącu...ale, no właśnie, ja nie chcę tego robić, a kompletnie tracę nad sobą kontrolę, jeżeli w ogóle pada hasło - a może by tak coś wziąć.... ten temat najczęściej pojawia się na wspólnych spotkaniach ze znajomymi, w trakcie jakiejś imprezy... raz w życiu zdarzyło mi się powiedzieć nie. powiem tak, ja mam ogromną świadomość tego, jakie spustoszenie sieją narkotyki w organizmie i psychice człowieka, jestem absolutną przeciwniczka legalizacji czegokolwiek, uważam, że zamknięcie sklepów z dopalaczami to był jeden z lepszych pomysłów naszego rządu, nie uważam, że zapalenie czy branie raz na jakiś czas to nie problem.... ale mam dostęp do tego świństwa, i głupota bierze górę nad zdrowym rozsądkiem. Kurcze, mam wspaniałe dzieci, super rodzinę, nie chcę niszczyć sobie życia ani zdrowia tym narkotykiem... i jak przestać... zastanawiam się, czy unikanie imprez, towarzystwa które też bierze od czasu do czasu to rozwiązanie... gdzie w ogóle szukać pomocy z takim problemem. wiem, że w obliczu wielu tragedii, to co opisałam powyżej może wydac sie smieszne i ktoś może powiedzieć, to po prostu głupia kobieto więcej nie bierz, ale dla mnie to naprawdę problem i samo to, że się tutaj wygadałam, już mi troszkę pomogło.... jak z tym skończyć....?
    Zaawansowany formularz
    • 06.04.13, 14:00
      greentea80 napisał(a):
      > .... jak z tym skończyć....?
      ______________________________________________.
      Za niedlugo bede mial gosci, w domu bezalkoholowym...
      Zapragnalem cos jeszcze napisac, (zanim oni przyjda), mimo ze z tymi narkotykami
      nie mam zadnego doswiadczenia, ale na nasza grupe AA chodza trzej uzaleznieni,
      ktorzy przedstawiaja sie: "Jestem alkoholikiem i narkomanem"...
      W moich uszach brzmi to dziwnie, jak "maslo, maslane", bo alkohol to przeciez takze
      narkotyk, wiec jakis tam wspolny mianownik ma to wszystko do kupy...!
      Mnie pomogly: terapia (2x), a potem regularne uczeszczanie 18 lat na Mityngi AA,
      ale Ty bierzesz dopiero tylko sporadycznie to swinstwo a znajac zycie uzaleznionych,
      nie bedziesz strzelala do wrobla z armaty, wiec w takiej sytuacji osobiscie moge tylko
      Tobie zyczyc szybkiego osiagniecia swojego lagodnego dna, ktore nie zruinuje ani
      Ciebie, ani Twojej rodzinki...
      A...
      • 06.04.13, 14:07
        to bardzo mądre co napisałeś, ale ja chciałabym bardzo, żeby właśnie obyło się bez tego dna... w przypadku tego środka, to dno to najczęściej zapaść, a zdaję sobie sprawę z konsekwencji... mam nadzieję, że to przestawienie tych wartości ma juz chociaż troszeczkę miejsce dzisiaj, gdy zdecydowałam się prosić WAS o pomoc....
        • 06.04.13, 14:50
          greentea80 napisał(a):
          > to bardzo mądre co napisałeś, ale ja chciałabym bardzo, żeby właśnie obyło się
          > bez tego dna... w przypadku tego środka, to dno to najczęściej zapaść, a zdaję
          > sobie sprawę z konsekwencji... mam nadzieję, że to przestawienie tych wartości
          > ma juz chociaż troszeczkę miejsce dzisiaj, gdy zdecydowałam się prosić WAS o po
          > moc....
          ________________________________________________________________.
          Moze to i madre...(!?) - Nie wiem, wiem natomiast z doswiadczenia nie tylko
          wlasnego, ze niestety nie ma innej drogi do celu, w tzw. "bialych rekawiczkach",
          jezeli jestes naprawde uzalezniona...
          Aby nie uzywac i byc szczesliwym, to droga ta do tego przyslowiowego "Nieba"
          prowadzi niestety u kazdego uzaleznionego - bez wyjatku - przez "Pieklo"...! :-(
          Im wczesniej to do Ciebie dotrze, tym wczesniej osiagniesz swoje dno...!
          Nowonarodzenie zwiazane jest z bolem...
          A...
          • 06.04.13, 15:12
            ale właśnie ja nie wiem czy jestem uzależniona.W którymś z wątków jest bardzo fajnie opisane samo uzależnienie i nałóg... to tłumaczenie dotyczyło jednak alkoholu. W przypadku takich środków jak mefedron funkcjonuje określenie uzależnienia psychicznego... czy mnie dotyczy, chyba tak. Na pewno nie jestem uzależniona fizycznie, mój organizm w żaden sposób nie domaga się narkotyku. Mam do tego dostęp, mam możliwości finansowe, jednak ograniczam się tylko do sporadycznego brania, co jednak zaczyna mnie bardzo niepokoić, gdyż zauważyłam, że właśnie wtedy nie potrafię powiedzieć NIE i to mnie przeraża. Sama ekscytacja na myśl, że za chwilkę wciągnę i odlecę na 15 minut zaczęła mnie zastanawiać. I ten okropny kac moralny na drugi dzień.... Obiecywanie sobie, nigdy więcej. Kilka tygodni przerwy i ja znowu wracam do punktu wyjścia. Ja właśnie dlatego odważyłam się tutaj napisać, bo już w takim momencie zauważam u siebie problem, a nie chcę brnąć dalej. W przypadku mefedronu w moim przekonaniu, nie da wpaść się w ciąg. Każda kolejna przyjęta dawka narkotyku nie powoduje już takiej euforii jak ta pierwsza i po kilku kreskach to po prostu przestaje działać... Może ja nie do końca rozumiem, o jakie dno Tobie chodzi.....
            • 06.04.13, 15:33
              Nie czekaj na dno.
              Wybierz się jak najszybciej do najbliższej Poradni
              Tutaj znajdziesz telefon zaufania, oraz wykaz placówek
              www.kbpn.gov.pl/portal?id=207473
              a tutaj placówki Monaru:
              www.monar.org/nasze-placowki
              • 06.04.13, 15:36
                Bardzo Ci dziękuję za linki, na pewno skorzystam. Chyba nadszedł ten moment zwrotny, bo umiem przyznać, że mam problem i chcę coś z tym zrobić....
                • 06.04.13, 15:38
                  Zadzwoń już dzisiaj.
            • 06.04.13, 15:36
              hej
              wiesz, w moim wypadku uzaleznienie od alkoholu było własnie psychiczne, nie powiem, ze nie miałam czasem kaca, ale staralam się pic tak (i najczęsciej mi sie to udawało) zeby kaca nie mieć, zeby dobrze fukcjonowac, to nie moje ciało domagało się wina, ale własnie moja głowa...moge zaproponowac Ci jedno, co na pewno Tobie nie zaszkodzi...wez duża kartke, długopis, usiadz w spokoju sama i uczciwe zapisz wszystko co Ci przyjdzie do głowy w odpowiedzie na pytania "co mi daje branie mefedronu" "po co to robie" "jakim człowiekim jestem na codzień" czy jestem szczęsliwa, czy czegoś mi brak, czy z czyms sobie nie radze - czyli po co biore??? jesli jeszcze nie jestes uzalezniona to znajdziesz odpowiedz na te pytania..jesli jestes juz nie znajdziesz..
              zeby Ci troszkę ułatwic powiem, ze uzaleznienie - własciwe problem który nas do uzaleznienia prowadzi jest w głowie zanim siegniemy po to cos - czy to alkohol czy cos innego, kazdy ma inny problem, ale juz wczesniej cos nie funguje....cos szwankuje...jest jakis deficyt...roznie to mozna nazwac, czasem ten deficyt to tylko głupota, brawura, brak szacunku do zycia, a czasem to jeszcze wieksze problemy emocjonalne, ja na przykład byłam takim dda z nerwica, wiecznie cierpialam, mialam nerwice, potrzebowalam adrenaliny - rozne takie...ale jakby z tego wycisnac sedno to bylam egocentryczka - było tylko ja w mojej głowie, ja biedna, ja zmeczona, ja chce, ja oczekuje, ja nie dostaje, ja cierpie itd....poszukaj w sobie, to moze być dobry czas, by cos w zyciu pozmieniac, by poznac siebie lepiej - jesli uczciwie ze soba pogadasz to czegos sie o sobie dowiesz i o swoim braniu...powodzenia zycze:) jestesmy w tym samym wieku, ja mam 3 dzieci:) jesli bedziesz chciala popytac, pogadac pisz smialo
              powodzenia Magda
              • 06.04.13, 16:02
                bardzo Ci dziękuję za odpowiedź Magda :) u mnie na pewno jest to brawura i mega głupota. Dlaczego biorę to ja doskonale wiem.... jakby to opisać, jestem jedynaczką, chowaną pod przysłowiowym kloszem. Rodzice nie pozwalali mi na nic. Jak już zaczęłam żyć na własna rękę, to że tak powiem, troszkę się tym życiem zachłysnęłam. Jak napisałam wcześniej, w trakcie studiów dosyć sporo zażywałam amfetaminy. Teraz już jej w ogóle nie biorę, gdyż na myśl o samopoczuciu na drugi dzień robi mi się słabo. Ale amfetamina pokazała mi, jak to jest mieć odmienioną świadomość.... Ja nie piję dużo, nie że nie lubię, po prostu mój organizm strasznie źle toleruje alkohol, jak już zaczyna mi lekko szumieć w głowie to muszę przestać, bo na drugi dzień naprawdę umieram. No ale chce się coś fajnego na imprezie przeżyć, tak ? Zakosztowałam już tego tzw kopa i tego mi się po prostu chce, jak spotykam się ze znajomymi i najczęściej ten pomysł pojawia się, jak np wypije jedno piwko czy drinka. Nigdy w życiu nie wzięłam sama, tak bez okazji, tak żeby się po prostu naćpać bo muszę o jakiś problemach zapomnieć. Ja wiem, że przy powrocie do rzeczywistości problemy które mam, są jeszcze większe... Co daje mi mefedron...fajną zabawę i super euforię na godzinę, dwie i straszne wyrzuty sumienia na dzień następny. Aby było jasne, jestem dorosła i nikt mnie do niczego nie zmusza, ale u mnie chyba problemem właśnie są nieodpowiedni znajomi... Jestem dosyć towarzyska osoba, nie lubię być sama,ale chyba czas dorosnąć, skupić sie bardziej na rodzinie a nie spotkaniach ze znajomymi i mam nadzieje, problem wtedy się rozwiąże. Ale czy to nie jest wtedy oszukiwanie samego siebie ? Ja bardzo chciałabym być właśnie na tyle silna, aby umieć powiedzieć NIE, nawet jak inni biorą, a nie uciekać przed problemem..... pozdrawiam, Pati.
                • 06.04.13, 16:14
                  greentea80 napisał(a):

                  Ja bardzo chciałabym być właśnie na tyle silna, aby umieć powiedzieć NIE, na
                  > wet jak inni biorą, a nie uciekać przed problemem

                  "Silna" nie będziesz nigdy.
                  Uzależnienie to choroba....poczytaj w watku Do czytających.....

                  Po terapii będziesz musiała unikać imprez z używkami.

                  Pewnie dostaniesz zalecenia podobne do tych ( w miejsce słowa alkohol wpisz sobie uzywki)
                  www.odnowakrasnystaw.neostrada.pl/jakbyc.html

                  • 06.04.13, 16:24
                    czyli jednak unikanie spotkan z dotychczasowym towarzystwem to nie ucieczka przed problemem a sposob na jego pokonanie. Bardzo dziekuje za cenne rady....
            • 06.04.13, 21:55
              greentea80 napisał(a):
              > ... W przypadku takich środków jak mefedron funkcjonuje określenie
              uzależnienia psychicznego... czy mnie dotyczy, chyba tak. Na pewno nie
              jestem uzależniona fizycznie, mój organizm w żaden sposób nie domaga
              się narkotyku....
              > ... Może ja nie do końca rozumiem, o jakie dno Tobie chodzi.....
              _________________________________________________________.
              Tu ja wysiadam Greentea... - Mimo checi pomocy, nie potrafie podzielic
              sie z Toba doswiadczeniem w narkotykach "stalych"... - Moge tylko jeszcze
              dodac, ze moj alkoholizm na poczatku mial charakter tylko i wylacznie
              uzależnienia psychicznego... - Moje dno psychiczne i fizyczne osiagnalem
              dopiero wtedy, kiedy uzaleznilem juz swoj organizm fizycznie od alkoholu...
              Przypomniala mi sie teraz opowiesc pewnego aowca z okresu powstawania
              grup AA w Ameryce, gdzie na mityngi AA przychodzili rowniez anonimowi zarlocy...
              I pewnego razu na Mityng AA przyszly trzy murzynki, ktore wygladaly, kazda z nich
              jak szafa trzydrzwiowa. Kiedy jedna z nich zaczela opowiadac, ze po zjedzeniu
              drugiego kurczaka poszla do toalety zwymiotowac aby potem zabrac sie za trzeciego
              kurczaka, ten aowiec nasz pomyslal sobie wtedy; "kobieto, nie moglas sie powstrzymac
              od jedzenia tego kurczaka...?" - A potem gdy szedl juz po mityngu do domu pomyslal
              o sobie: "A ty, jak wypiles dwie setki i rzygales, dlaczego zabierales sie za trzecia
              setke...?" - I tak wygladam teraz ja w stosunku do Twojego problemu, Greentea...!
              Nie umiem podzielic sie z Toba moim doswiadczeniem, sila i nadzieja...! :-(
              (dlatego nasza Tradycja trzecia (3) AA, mowi, ze "jedynym warunkiem przynaleznosci
              do AA jest pragnienie zaprzestania picia.." - Nie pragnienie zaprzestania zarcia,
              uzywania narkotykow, etc... , lecz "Picia alkoholu".
              A...
      • 06.04.13, 16:39
        To jednak uzywasz duzych liter - Ci, Ty, Tobie :-)
    • 06.04.13, 20:33

      jestem tu:

      forum.gazeta.pl/forum/w,176,143074569,143074569.html?f=176&w=143074569&a=143074569&wv.x=2
      --
      --
      Wszelkie intelektualne zrozumienie jest nieporozumieniem.
      • 07.04.13, 13:28
        Pati te drobiazgi które Ci sie nie udaja( np. powiedziec nie) można spróbowac pokonac podswiadomościa. Wystarczy wmówic sobie, ze Ty nie masz problemów z powiedzeniem ; nie!. Wiara kreuje czyny, jesli uwierzysz , ze możesz to będziesz mogła! Cały gips na tym jednak polega, że jednak predzej czy później siegniesz po owoc zakazany, bo nie całkiem masz na to siły....Natomiast to da Ci siłę żeby skorzystać ze wszelkiej pomocy w zasięgu ręki: z mitingów , modlitwy, tai-chi itd...Zwyciężysz tylko wtedy gdy będziesz miała wystarczająco dużo pokory....
        • 07.04.13, 19:28
          Przede wszystkim już samo to, że odważyłam się tutaj napisać, spowodowało, że czuję się jakoś silniejsza... Wasze rady rady są dla mnie bardzo cenne i po takich moich przemyśleniach od wczoraj wiem na pewno, że na żadne dno się nie wybieram, że skoro już w takim momencie potrafię przyznać się przed sobą, mężem i Wami że mam problem, to oznacza, że najpewniej nie muszę na nie iść.... To, co robiłam to faktycznie nie jakieś dramatyczne ilości, ale wiem, że jest to złe, do niczego dobrego nie doprowadzi... zresztą z medycznego punktu widzenia dzisiaj nawet nie do końca wiadomo, jakie spustoszenie czyni w organizmie ta substancja. To co postanowione, to koniec ze spotkaniami towarzyskimi z ludźmi i w miejscach gdzie są narkotyki. Jako że kilka tych osób to moi dobrzy znajomi, którzy są naprawdę fajnymi ludźmi i nie chcę całkowiecie zrywać z nimi kontaktu, to jednak do momentu, aż będę przekonana, że będę potrafiła odmówić, nie będę kusiła losu.... No i na pewno będę też tutaj zaglądała, bo sam fakt, że od razu tyle odpowiedzi i ludzi chętnych, żeby chociaż pogadać, bardzo podniósł mnie na duchu. Dziękuję Wam :)
          • 07.04.13, 20:05
            greentea80 napisał(a):
            > .... No i na pewno będę też tutaj zaglądała, bo sam fakt, że...
            ... bardzo podniósł mnie na duchu. Dziękuję Wam :)
            _______________________________________.
            A minal dopiero jeden (1 !) tylko maly dzien...! ;-)
            Popatrz jak szczesliwym mozna sie stac po kilkunastu latach...!
            Ciesze sie dla Ciebie... - Cieszy mnie Twoja gotowosc...
            Tak wlasnie to dziala...
            A...
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.