Dodaj do ulubionych

Do Valpoliczelli

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.04, 00:08
Czytałam sobie w ciszy od jakiegoś czasu Twoje (i innych) posty i miałam się
nie wtrącać, może zresztą nie powinnam, ale postanowiłam się jednak odezwać.
Nie chcesz słuchać "kolegów po fachu", posłuchaj mnie. Jestem psychologiem.
Nie będę tu analizować ani Ci wykazywać niczego, bo to zrobili już bardzo
mądrze ci, którzy sami mieli taki problem. Ja napiszę tylko jedno z punktu
widzenia psychologa: Twój nick - Twoja tożsamość. Zastanów się, jak ma się
sposób, w jaki SIEBIE określasz do Twoich szans "walki" z nałogiem. Koledzy z
forum słusznie radzą - możesz stracić więcej, niż imię.
IMHO, chciałabym doczekać chwili, jak się podpiszesz chociażby "Magda
alkoholiczka", a nie pani Wino. Tylko nie wymyślaj intelektualnych
zaprzeczeń, bo nic nie jest przypadkowe (notabene, jednym z silniejszych
mechanizmów obronnych jest intelektualizacja).
Co do mechanizmów obronnych, Twoje są tak klasyczne, że zastanawiałam się,
czy sobie nie skopiować wątku dla zobrazowania ich w praktyce i skorzystania
z nich szkoleniowo(oczywiście, z zachowaniem anonimowości). Nie sądzę, żeby
to coś dało, więc nie namawiam na terapię.
Pozdrawiam.
Edytor zaawansowany
  • Gość: Kinga K. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.04, 00:36
    Aha. Jeszcze jedno. Jeśli ważne jest dla Ciebie poczucie, że masz kontrolę, i
    jeśli boisz się, żę z momentem udania się na terapię złudzenie kontroli
    utracisz, pomyśl o tym w ten sposób: świadome zwrócenie się o pomoc JEST aktem
    kontroli, pokazuje, że umiesz w porę zareagować, poprosić o pomoc i z niej
    skorzystać. Nie namawiam Cię, bo to Twoja sprawa, ale jeśli zrobisz to teraz,
    możesz mieć więcej szacunku do siebie - a i motywacji do leczenia więcej.
    Gorzej, jak będzie już tak źle, że trudno będzie Ci oszukać samą siebie, że
    masz jakąkolwiek kontrolę.
    A teraz jeszcze naprawdę ją masz, w pewnym stopniu. Skorzystaj z niej, jeśli
    chcesz.
  • Gość: Natalia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.04, 06:23
    Myslę, ze to dobrze, że sie odezwałaś. Właśnie, byłam trochę zdziwiona, ze
    fachowcy milczą. Myslałam sobie: przecież zapewne zagladają tu i na tamte fora.
    Rozumiem, że nie można na takich forach robić wykładów czy też seansów
    terapeutycznych. No, ale od czasu do czasu skrobnać coś mądrego mozna.
    Wracając do tematu. Valpolicelli chyba pozostanie przy drinkowaniu jeszcze
    przez jakis czas.Myślę, że szala z minusami jeszcze się nie przechyliła. A
    jeśli nawet, to za mało ją to zabolało. No, ale zobaczymy co będzie dalej.

    z wyrazami sympatii. Natalia.
  • Gość: Kinga K. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 00:40
    Witam :-) Jak pisałam, nie mam zamiaru się tu wymądrzać, ani broń Boże udzielać
    porad, bo to nie miejsce (jest nim gabinet licencjonowanego psychoterapeuty,
    którego nie będę próbować wyręczać). Ale po prostu musiałam coś powiedzieć :-)
    W najgorszym wypadku nic to nie da, a może pomoże.
  • Gość: anima 60 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 03:30
    Mnie też bardzo spodobał się Twój nick i nie wiem czy jego wybór o czymś
    świadczy. Mnie się wydaje, że nie to jest istotne,ale to, że dostrzegłaś swój
    problem z alkoholem. Ja nie jestem ekspertem,bo sama piję sporadycznie, ale mój
    mąż jest alkoholikiem- teraz już trzeźwiejącym. On, podobnie jak Ty, bronił się
    przed leczeniem, sądząc, że poradzi sobie sam. Jest wykształconym,
    inteligentnym facetem i kiedy po raz pierwszy zobaczył w jakim "towarzystwie"
    będzie się leczył przestał pić ze strachu. Udało mu się wytrwać w trzeźwości
    krótko /chyba 2 tygodnie/, po czym wrócił do jeszcze intensywniejszego picia.
    Po paru miesiącach uznał swoją bezsilność i znów skontaktował się z lekarzem.
    Wyjechał z grupą alkoholików na tygodniową kurację do Zakopanego /pracował
    wtedy na paru etatach/ i wrócił pełen optymizmu, że tym razem Mu się uda, ale
    niestety ...okresy abstynencji zaczęły się przeplatać z ostrym pociem. W końcu
    stracił pracę. Teraz nie pije, ale chyba nie przychodzi Mu to łatwo. Spotyka
    się z innymi alkoholikami w AA, bo zrozumiał, że sam nie da sobie rady, a
    niepijąca rodzina nie zawsze rozumie Jego problemy.
    Napisałam to wszystko, żeby Cię zachęcić do terapii - póki masz czas. Mąż też
    pił dobre alkohole, początkowo nie upijał się, funkcjonował całkiem nieźle w
    pracy i jakoś to wszystko kontrolował. Ale to wszystko dzieje się do czasu...
    Trzymam kciuki. Pozdrawiam
  • Gość: Pepik IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.04, 07:05
    Jestem alkoholikiem od wielu lat. Obecnie w abstynencji od prawie 3 lat. Bardzo
    interesuje mnie sprawa "intelektualizacji" o której pisałaś! Mam z tym duży
    problem ! Gdzie mógłbym przeczytać o tym coś w miarę zrozumiałego dla amatora
    czyli nie psychologa !
    Z góry dziękuję ! Pepik.
  • valpoliczella 03.10.04, 20:33

    --
    Dzieki za wtrącenie sie! hm.. nawet nie pomyslalam,ze moj nick moze rzutować na
    moja osobowosc. Ale moze cos w tym jest, choc nie do konca jestem o tym
    przekonana, dla mnie to po prostu fajnie brzmi, jest pozytywnie konotowany
    przeze mnie. Coz to zmieni,ze podpisze sie kasia, basia czy asia? NIc?
    a z ta terapia to co? To mam nie isc, skoro ona nic nie da? Na wizyte do
    psychologa jednak sie wybiore, wlasnie dla samej siebie, ale faktycznie obawiam
    sie, ze jak zaproponuje mi terapie 7 -tygdoniowa lub nawet 3 razy w tygodniu,
    to i tak nie dam rady,bo nie pozwoli mi na to moja praca. Wiec co mi zostaje?
    sama nie wiem, mam jednak nadzieje, ze ta rozmowa cos mi da, moze mnie umocni,
    pomoze inaczej spojrzec na moj problem. Ale nie spodziewam sie zadnego
    przelomu! Na razie udaje mi sie nadal nie pic, choc niestety szczegolnie w
    drodze do domu dopadaja mnie mysli, a moze by tak do sklepu po setke koniaku,
    przeciez nic sie nie stanie, nie opije sie. ale jakos je odganiam,ale
    przyznaje, sprawia mi to klopot. I wlasnie ten moment w ciagu dnia chcialabym
    jakos opanowac, by tak nie myslec! Pozdrawiam ... (bez podpisu, skoro zle sie
    kojarzy).
  • Gość: Natalia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.04, 21:15
    No właśnie Val, właśnie to, że Ci sie to dobrze konotuje. Lubisz
    Valipoliczellę. A gdybys powiedziała o sobie: Zosia, czy Marysia alkoholiczka,
    co byś poczuła?
    Nie wiem jak to było u innych. Ale dla mnie bylo to szokujące przeżycie.

    Pozdrawiam Cie serdecznie. Natalia.
  • hepik1 03.10.04, 21:24
    "a moze by tak do sklepu po setke koniaku,
    przeciez nic sie nie stanie, nie opije sie."

    To akurat jest minimalizacja ale i racjonalizacja-o ile pamiętam to koniaku w
    setkach nie sprzedają;)
  • valpoliczella 03.10.04, 21:56
    HEpik, wypadles z obiegu:)) Juz są, w malutkich buteleczkach, w 200 tez sa! to
    tak tytulem uswiadomienia!
  • hepik1 03.10.04, 22:44
    To akurat prawda.Ale jaki to może byc koniak?Tu sie wcześniej dowartościowujesz
    ,że Twoje wino 40 pln za flaszkę kosztuje a tu jakiś koniak w setkach;)To ja juz
    bardziej w te żoładkową wierzę o której w drugim wątku na początku wspominałaś.
  • svetomir 08.08.05, 19:18
    > To akurat prawda.Ale jaki to może byc koniak?
    Może być nawet bardzo dobry. Wielu producentów z górnej półki butalkuje swoje
    produkty w małe buteleczki i zamyka ze dwadziescia takich buteleczek różnych
    swoich produktów w walizeczce, aby potencjalny nabywca mógł sobie wybrać
    najlepiej mu odpowiadający gatunek bez koniecznosci wydania majatku na
    degustację.
    --
    Saluto. Svetomir
    Origine Germanus, Gente Silesius, Natione Polonus
    P.S. Zapraszam na Etnoforum
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10334
  • Gość: Kinga K. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 00:45
    Mnie się Valpolicella źle nie kojarzy. Ani dobrze. To nie o mnie tu chodzi :-)
  • Gość: Kinga K. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 01:03
    Dobrze poprowadzona psychoterapia jest skuteczna. Zawsze możesz z niej
    zrezygnować. Nie stracisz mocy decyzyjnej w momencie przekroczenia gabinetu
    terapeuty: bo jemu nie zależy na tym, żebyś przestała pić. Nikt nie będzie Cię
    ratować na siłę. Jesteś wolna: możesz pić, możesz zacząć terapię, możesz z niej
    w połowie zrezygnować, możesz ją skończyć i nie pić. W tej chwili jeszcze
    zdajesz się mieć wybór, w każdym razie.
    Dobrze jest na każdą sytuację popatrzeć jak na sytuację wyboru (nawet, jeśli
    nią jest), bo wtedy często widzi się swoje ukryte motywy. Za każdym "muszę"
    kryją się jakieś korzyści, które je napędzają. Za każdą sytuacją "przymusu"
    jest jakiś (choć może czasem mały) elemnt wolnego wyboru. Jeśli się dowiesz,
    dlaczego coś robisz, będziesz mogła naprawdę świadomie dokonać wyboru.
  • Gość: Kinga K. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 00:41
    Hm, mam jakieś książki na ten temat, ale w tej sekundzie sobie nie przypominam
    autora. Daj maila, to sprawdzę i Ci wyślę. Pozdrawiam.
  • Gość: ola IP: *.chello.pl 04.10.04, 00:58
    wiesz, to kwestia, rzekłabym, "estetyki" form żeńskich w naszym języku. Zanim
    nie zaczęłam śledzić wątku val (wpadłam tu przypadkiem, wyszukiwarka znalazła
    mi tu trzy posty pewnej fajnej babki), nie miałam pojęcia, że jest takie wino.
    To wino ładną nazwę po prostu ma! A "Alkoholiczka" brzmi po prostu brzydko, jak
    słoniczka, doniczka, piczka... Już lepiej pijaczka, choć tyle już wiem, że to
    nie to samo, albo nawet alkoholica. Względy estetyczne, lepiej brzmi.
    Tak przy okazji, co to znaczy: "do zobrazowania ich w praktyce"? Toż to bełkot.
    Może raczej nimi chcesz coś zobrazować?
  • Gość: Kinga K. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 01:16
    Masz rację, powinnam dokładniej sprawdzić posta przed wysłaniem ;-) tak to
    jest, jak się siedzi przed kompem do 4 w nocy. Choziło mi o to, że chciałam
    zestawić pewne wypowiedzi z listą mechanizmów obronnych (i w ten sposób je
    zobrazować autentycznymi wypowiedziami jako przykładami). Faktycznie,
    zabrzmiało to niejasno.
    Nie zgodzę się jednak co do kwestii estetycznej: dla mnie niepokojące jest, gdy
    osoba z problemem alkoholowym przyjmuje jako nicka nazwę wina, którego nie może
    przestać pić. Owszem, to jest ograniczone do miejsca, czyli forum, miejsce jest
    specyficzne etc.
    A dlaczego nie "alkoholiczka"? Wstyd tak powiedzieć, bo słowo brzydkie? Bo i
    prawda nieładna, a i sam alkoholizm też niepiękny. Po co stosować eufemizmy?
    Poza tym, nie napisałam nigdzie, że jestem guru i moja wypowiedź to oficjalne
    stanowisko PTP - z moich doświadczeń wynika, że przybierane przez ludzi ksywki,
    nicki itp. nie są przypadkowe. Każdy psychoterapeuta Ci to powie, a już
    zwłaszcza psychoanalityk :-)
  • Gość: ola IP: *.chello.pl 04.10.04, 01:25
    o, jesteś członkiem PTP? W takim razie wyrażam uznanie i szacunek.
    A przy okazji: czy to naprawdę możliwe, żeby znany psychoterapeuta stał się
    pedofilem na skutek nadużywania alkoholu, czy to tylko jedna z możliwych linii
    obrony?
  • hepik1 04.10.04, 04:06
    No to nam obrodziło latość psychologami.
    A jeśli juz zadajemy pytania-to mam też parę ale zadam jedno-Kinga czy ty za
    bardzo nie upajasz się tym co piszesz?Te sformułowania typu:

    ...zobrazować autentycznymi wypowiedziami..
    ...co do kwestii estetycznej...

    ... popatrzeć jak na sytuację wyboru (nawet, jeśli
    nią jest), bo wtedy często widzi się swoje ukryte motywy. Za każdym "muszę"
    kryją się jakieś korzyści, które je napędzają. Za każdą sytuacją "przymusu"
    jest jakiś (choć może czasem mały) elemnt wolnego wyboru. Jeśli się dowiesz,
    dlaczego coś robisz, będziesz mogła naprawdę świadomie dokonać wyboru....

    Ta ostatnia fraza to takie małe mistrzostwo świata;)
    Ale może to też metoda -takie przeintelektualizowanie wypowiedzi dociera do
    osób,które czują sie czymś lepszym od zwykłych,przaśnych alkoholików upijających
    sie piwskiem lub gorzała zamiast winem wytrawnym i koniakiem?

    Mnie w takich wypadkach przypmina sie taka opinia,że w Polsce mamy tak,że jeśli
    ktoś ma problem z soba to zamiast iśc do psychologa idzie na psychologię;)
    Co nie zmienia faktu -że co do nicku masz rację.Podobnie było prawie rok temu
    ,gdy swój nick sukcesywnie zmieniała pivobella. jej wypadku na zmianie nicka sie
    nie skończyło i jest trzeźwa od roku:)
    I juz na koniec -jeśli przy nickach jesteśmy-kiepsko się też w dzisiejszych
    czasach kojarzy używanie imienia z pierwszą literą nazwiska-Kinga K.,Andrzej S.
    itp To żart ale tak sie jakoś nasuwa ...
    (chyba sie znowu naraziłem...-pomyślał na koniec hepik;))
  • Gość: stachu34 IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.04, 07:53
    Ja nie jestem psychologiem, tylko trzeźwym alkoholikiem. Przerabiałem obie
    terapie (podstawową i pogłębioną), a także inne formy leczenia - czyli AA.
    1. Co oznacza dobrze przeprowadzona terapia?
    2. Czy prawdą jest że psychologom nie zależy, aby ich pacjenci zaprzestali
    picia?
    Oba pytania zadaję na podstawie stwierdzeń zawartych we wpisach K.K.
    Poza tym Pani Psycholog powinna wiedzieć, że powodzenie leczenia u alkoholika
    zależy od uzyskania tożsamości alkoholowej (pewnie dotyczy to wszystkich
    uzależnień). Tę tożsamość uzyskuje się m. in. poprzez nadanie pewnego sensu
    słowu „alkoholik”.Tak nleżało odpowiedzieć na bredzenie p. Oli. Pozdrawiam i
    radzę zajrzeć na nowo do książek, dyplomu i tak nie sprawdzimy.
  • Gość: kubek IP: *.ld.euro-net.pl 04.10.04, 08:29
    :))) chyba się pośmieję....;) - ale faktycznie wypowiedzi troszeczkę
    przeintelektualizowane...(psycholog leczący uzależnienia któremu nie zależy na
    tym by pacjent wyzdrowiał ?? - po co więc jest taki psycholog ?? )
    pozdrawiam
  • Gość: Natalia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 08:41
    Stachu, za ostro. Nie tylko wiedza podręcznikowa się liczy. Wydaje mi się, ze
    jak w każdym zawodzie, a wiec także w psychoterapii dobry fachowiec ma swoją
    linie postepowania, opartą w dużej mierze na doświadczeniu. Łapiecie poprostu
    za "słówka". Ja zrozumiałam o co chodziło Kindze, kiedy mówiła, że na
    trzeźwieniu powinno zależeć alkoholikowi, a nie psychoterapeucie.
    Psychoterapeuta nie jest cudotwórcą, jesli delikwent/delikwentka nie chce
    przestać pić, bo sie dobrze z tym czuje, bo jej czy jemu się to (picie) dobrze
    kojarzy, to nic tu po psychoterapii.
    Jak wiesz ty i wiem ja, nadużywający/a alkoholu musi rąbnąć o dno, tak, żeby
    zabolało. Niektórzy to nawet porządnie muszą się potłuc i dopiero wtedy, w te
    pędy lecą po pomoc. Spijają każde słowo z ust terapeuty czy przyjaciół z AA,...
    i chwytają każdą wyciągniętą rękę.
    Pozdrawiam pogodnie i serdecznie. Natalia.

  • Gość: kubek IP: *.ld.euro-net.pl 04.10.04, 08:52
    cóż zrozumienie ważna rzecz - jest tylko jedno ale...do terapeuty (ew
    psychologa trafia sporo "pacjentów" którym nie zależy wcale na tym by być nie
    pić...(hmmm ciekawy jestem czy w ogóle są tacy - poza przypadkami skrajnymi...)
    i to on/ona ma pomóc znaleźć motywację do trzeźwienia, a jeśli podchodzi do
    tego na zasadzie...a co mi tam...to może niech poszuka innego zajęcia
    pozdrawiam
    ps. od tego są terapeuci by podwyższyć to dno...
  • Gość: Natalia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 09:12
    No, masz rację! Pytanie tylko, czy to jest możliwe. Czy istnieje taka terapia,
    która, bezboleśnie pokaże dno i wyleczy z nałogu? Moze.
    Pozdrawiam. Natalia.

  • kasia9a 25.05.05, 10:24
    Witam,

    Tak istnieja takie terapie z tym że z reguły są one bardzo kosztowne ponieważ
    angażują stosunkowo dużą ilość terapeutów na jednego podopiecznego.


    -----------------------------------------------------------------
    Kasia K.
    GG: 325345
    skype: 6754675
    453
  • ameliaa1 04.10.04, 09:47
    Pozwolę sobie dorzucić swoją opinię...
    Zgadzam się ze stwierdzeniem Kingi,
    że psychoterapeucie nie musi zależeć na trzeźwieniu pacjenta,
    i to nie on ma szukać dla niego motywacji.
    I doprawdy nie pojmuję jak to jest, że pacjentowi nie zależy, a ma zależeć
    psychologowi i to psychologa zadanie - aby alkoholikowi zaczęło zależeć.
    Dla mnie to irracjonalne.
    W moim przekonaniu profesjonalizm wyraża się przede wszystkim brakiem
    emocjonalnego zaangażowania (psychologowi nie musi zależeć).
    Mój psychoterapeuta wiele razy dał mi do zrozumienia, że moje wizyty, moja
    praca nad sobą nie mają dla niego żadnego znaczenia. Bo to jest mój, a nie jego
    problem. Takie podejście (może na zasadzie przekory) zmobilizowało mnie do
    działania bardziej niż gdyby się nade mną rozczulał i powiedział, jak mu zależy.
    Nie wiem jak być powinno, piszę to co sama czuję...
    Wydaje mi się, że nam wszystkim na tym forum zależy, aby Val przestała pić...
    oprócz Val.:-)
    Pozdrawiam.
  • Gość: kubek IP: *.ld.euro-net.pl 04.10.04, 09:53
    nic nie rozumiem ??
    " Mój psychoterapeuta wiele razy dał mi do zrozumienia, że moje wizyty, moja
    praca nad sobą nie mają dla niego żadnego znaczenia."
    po co chodziłaś do niego ?? tak na kawę czy cóś ??
    pozdrawiam
  • ameliaa1 04.10.04, 10:57
    Po co chodziłam? Na kawę też :-)
    Chodziłam, aby
    ...przyznać się do problemu (nie tylko przed sobą);
    ...poznać mechanizmy uzależnienia i własne sposoby manipulucji;
    ...nauczyć się nazywać emocje i radzić sobie z nimi bez wspomagaczy;
    itd, itp.
    Psycholog cierpliwie mówi, słucha, wskazuje błędy, wyciąga wnioski, chłodnym
    okiem ocenia, czasem to bardzo boli...
    Psycholog daje z siebie wiele, ale co ja zrobię z przekazaną mi wiedzą, to już
    jest naprawdę mój problem. Mój psycholog realizuje konsekwentnie program
    terapii i od tego jest, nie potrzebuję jego radości z mojego trzeźwienia, jak i
    przygnębienia z ewentualnego zapicia.
    Potrzebuję "obojętności", bo ona pozbawia mnie szans na jakąkolwiek manipulację.

    Jeśli wszystkim dookoła zależy na trzeźwieniu delikwenta (rodzina, pracodawca,
    psycholog), a jemu nie zależy to taka osoba jeśli już trzeźwieje to nigdy nie
    dla siebie, ale właśnie dla tych, którym zależy.
    Czy takie trzeźwienie jest skuteczne? Myślę, że na krótką metę...

  • Gość: stachu34 IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.04, 09:53
    Powiadasz, że za ostro...Być może, ale też ostrą cenę zapłaciłem za...nie
    powiem trzeźwość, bo cały czas dochodzę do tego, ale abstynencję. Wszystko co
    wiąże się z trzeźwieniem, jest dla mnie bardzo ważne, a moje oczekiwania w
    szczególności od profesjonalistów, są niezwykle wysokie. Dlatego też nie mogę
    się zgodzić z kolejnym, tym razem Twoim stwierdzeniem, pozwolisz na cytat „Ja
    zrozumiałam o co chodziło Kindze, kiedy mówiła, że na
    trzeźwieniu powinno zależeć alkoholikowi, a nie psychoterapeucie.” Nic bardziej
    mylnego w tym nie może być...
    Większość pacjentów trafia na terapię z różnych powodów, a niewielki procent z
    powodu własnego nadużywania alkoholu. I w tym momencie chciałbym zastrzec, że
    powód jest oczywisty – chlanie, tylko nie dla tych ludzi. Idą się leczyć bo:
    -pracodawca zagroził utratę pracy...
    -bo żona grozi rozwodem...
    -bo matka poda do sądu...
    I wiele jeszcze innych, ale rzadko który powie, że przyszedł tu, bo alkohol
    jest jego problemem. I tu jest rola terapeuty – psychologa, który ma stworzyć
    podwaliny do takiego myślenia, takiego zrozumienia...a jeżeli mu na tym nie
    zależy, to psu na budę taka terapia...

  • hepik1 04.10.04, 10:40
    A mnie sie wydaje ,że wszyscy o tym samym i tak samo tyle ,że z różnych stron do
    sedna dochodzimy.Nam na terapi tez w ten sposób mówiono-to jest jak
    tramwaj,wsiadłeś bo chciałeś,na każdym przystanku możesz wysiąść,i tramwaj i
    inni pojadą dalej-to zależy tylko od Ciebie:)Czyli motorniczemu obojętne ilu
    pasażerów jedzie,on ma dbac o to by tramwaj w odpowiednim kierunku,z
    odpowiednią prędkościa jechał,no i żeby nikogo drzwiami nie przytrzasnąc
    przypadkowo;)
    A mnie tylko o ten styl rokokowy w budowaniu zdań chodziło, wystarczyło
    -Dziewczyno ,po co Ci taki nick? Na samym początku-Val wspominała ,że wypiła
    akurat butelkę wina (wytrawnego) i ćwiartke żołądkowej.Czyli równie dobrze mogła
    przyjąc nick "żołądkowo-gorzka" A wymbrała taki literacko piękny Valpoliccella ;-)
  • Gość: Natalia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 10:47
    To jest to Hepiku. Mogę spokojnie sobie pracować, bez ekscytowania się
    dyskusją.Ale z tym nickiem to chyba nie do konca masz rację.
    Pozdrawiam. Zamykam kramik i juz się nie odzywam. Oczywiście tylko dzisiaj.
    Natalia.
  • Gość: jerzy IP: 195.187.99.* 04.10.04, 11:06
    To pacjentowi powinno zależeć na wyzdrowieniu. Nie lekarzowi
    [psychoterapeucie] - on jest zdrowy.
  • Gość: kubek IP: *.ld.euro-net.pl 04.10.04, 13:19
    hmmm będę konsekwentny...NA CZYM POWINNO ZALEŻEĆ PSYCHOLOGOWI (CZY TEŻ
    PSYCHOTERAPEUCIE) ??
    pozdrawiam
    ps. jeśli nie na dobru pacjenta - to po co psycholog ??
  • Gość: stachu34 IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.04, 15:24
    Jerzy odsyłam Cie do wątku pt." alkohol, -jak to przerwac prosze o wasze
    sugestie".Czy sądzisz,że takiemu człowiekowi będzie zależeć na wyzdrowieniu?
    On z całą pewnością wcale nie wie,że jest chory!
    Nie wykluczam możliwości,że pod naciskiem rodziny może trafić na jakąś terapię.
    I co???Jaka jest wtedy do cholery rola psychologa?
    Ano powinien tak pokierować grupą,aby sami udowodnili jemu to że on jest
    chory,aby mógł powiedzieć - "chyba jestem alkoholikiem".To bardzo trudna sprawa
    i w niewielkim procencie się to do końca udaje.Pozdrawiam wszystkich psychologów
    Kto słyszał żeby to psycholog udawadniał?To jest rola grupy.
  • Gość: Sixtus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 13:59
    jeśli juz zadajemy pytania-to mam też parę ale zadam jedno-Kinga czy ty za
    > bardzo nie upajasz się tym co piszesz?Te sformułowania typu:
    >
    > ...zobrazować autentycznymi wypowiedziami..
    > ...co do kwestii estetycznej...

    Hepiku, mysle,ze Kinga po prostu uzywa poprawnie języka polskiego. Nie posądzaj
    kogoś o upajanie się tylko dlatego, że jego umiejętności językowe są nieco
    wyższe , niż Twoje.
    Nie zauważyłem w wypowiedziach Kingi żadnej przesady, czy nadęcia.

    > może to też metoda -takie przeintelektualizowanie wypowiedzi dociera do
    > osób,które czują sie czymś lepszym od zwykłych,przaśnych alkoholików upijającyc
    > h
    > sie piwskiem lub gorzała zamiast winem wytrawnym i koniakiem?

    Wiesz, nie kazdy jest "przaśnym alkoholikiem". Mnie na przykład strasznie razi,
    gdy na mitingach, czy poza nimi, w kręgach alkoholików, niby to żartem, niby
    serio, nazywa się żony "cholerami", czy "babami". Mnie z kolei taka retoryka
    jest daleka - a jestem alkoholikiem. ALE....jesli czlowiek chce, to sie
    wszystkiego uczepi.
    pozdrawiam
    Sixtus





    > jest jakiś (choć może czasem mały) elemnt wolnego wyboru. Jeśli się dowiesz,
    > dlaczego coś robisz, będziesz mogła naprawdę świadomie dokonać wyboru....
    >
    >> Ta ostatnia fraza to takie małe mistrzostwo świata;)
    Hepiku,
    z calym szacunkiem - jest to bardzo mądra fraza.

  • hepik1 04.10.04, 19:34
    Gość portalu: Sixtus napisał(a):
    >
    > Hepiku, mysle,ze Kinga po prostu uzywa poprawnie języka polskiego. Nie posądzaj
    > kogoś o upajanie się tylko dlatego, że jego umiejętności językowe są nieco
    > wyższe , niż Twoje.
    > Nie zauważyłem w wypowiedziach Kingi żadnej przesady, czy nadęcia.
    >
    A ja zauważam i tak uwazam.I co?
    Ty uważasz ,że nie .I też nic z tego nie wynika.Polski polskim ,można
    prościej.Czytając Patryka takiego wrażenia nie odnoszę.A też po polsku pisze,nie?
    Poza tym ,nie dziwota ,że ja tak nie potrafię.W końcu ja tylko alkolik je.A Ty
    Sikstusie ,dodatkowo taka przykrośc mi musisz wyrządzać...
  • Gość: Patryk IP: *.oc.oc.cox.net 04.10.04, 18:52
    Kingo,jeśli pozwolisz... "valpoliczella","tekilka","tequilka","pivobella"-takie
    nicki możesz (mogłaś) znalezc na tym forum.Są to nicki kobiece,na pewno
    zawierają w sobie ładunek emocjonalny.To prawda,że nazwanie siebie samej
    zdrobnieniem pochodzącym od ulubionego trunku jest symptomatyczne.Ale,co z tego
    wynika?Niewiele,wszystkie te panie wybierały sobie nicki PRZED pierwszym
    kontaktem z leczeniem-gdyby było to W TRAKCIE leczenia lub PO -byłoby czym sie
    martwić.A tak, to przed etapem uznania nowej tożsamości jest to zupełnie
    normalne.Jeden z wielu mechanizmów,bardziej charakterystyczny dla kobiecego
    modelu picia ("ja i mój-jedyny-przyjaciel alkohol").
    A propos psychologów i psychoterapeutów-skąd ta złość na nich w różnych postach?
    Czy mają oni obowiązek przejmowania się każdym pacjentem i jego
    losem,prowadzenia go za rękę,gdy się wyrywa i opiera?Absolutnie nie!
    Bo energia i czas poświęcona na jednego "opornego" może przysłużyć się leczeniu
    innych (zwykła "ekonomika leczenia").Bo leczenie "na siłę" jest nieskuteczne i
    często umacnia mechanizmy obronne pacjenta.Bo "profesjonalizm" oznacza
    skuteczność,a nie komfort leczenia.Emocjonalnie zaangażowany psycholog=to zle
    poprowadzona terapia.Temu między innymi służy przecież "superwizja"-by nie
    popełniać błędów w terapii-czy to spowodowanych "zespołem wypalenia" czy
    nadmiernym osobistym zaangażowaniem.
    Nie oznacza to,że prowadzący terapię (PT) musi być "zimny jak ryba".Przy pełnym
    zaangażowaniu pacjenta w leczenie,PT również (b.chętnie) skraca dystans,relacje
    PT-pacjent stają sie bardziej osobiste.Bywa,że zawiązują się przyjaznie (sam
    tego doświadczyłem).Bywa,że i poważniejsze związki.
    Pozdrawiam

  • valpoliczella 04.10.04, 19:07

    Ja doprawdy nie bardzo rozumiem ta dyskusje o nickach i zaangazowaniu terapeuty
    w problemy pacjenta! Przychylam sie tu raczej do zdania Patryka, ze to
    wszystko , czego sie czepiacie odnosnie kobiet pijacych na tym forum, bylo/jest
    przed spotkaniem z pschychologiem. Co potem, to ja jeszcze nie wiem, bojeszcze
    3 dni mi zostaly! a tak w ogole to wydaje mi sie, ze wszyscy Panowie tutaj,
    ktorzy zaprzestali picia przed krótszy lub dłuższy okres po prostu szukaja haka
    na wszystkich innych oprocz siebie samych! NIe jestem psychologiem, wiec nie
    wiem o czym to swiadczy,ale wydaje sie dosc podejrzane! Jak czlowiek pisze o
    swoich zmaganiach z alkoholem, to zostaje to wysmiewane i nazwane czczą
    paplaninią, a z drugiej strony toczy sie burzliwa dyskusja o nickach i
    językowych sformulowaniach kIngi tudziez jej nicka! Jak taką "dyskusję" nazwac,
    to ja doprawdy nie wiem! Pozdrawiam - i nie wiem, jak sie podpisać? Moze tym
    razem noname? :)
  • Gość: Patryk IP: *.oc.oc.cox.net 04.10.04, 20:30
    valpoliczella napisała:

    a tak w ogole to wydaje mi sie, ze wszyscy Panowie tutaj,
    > ktorzy zaprzestali picia przed krótszy lub dłuższy okres po prostu szukaja haka
    > na wszystkich innych oprocz siebie samych! NIe jestem psychologiem, wiec nie
    > wiem o czym to swiadczy,ale wydaje sie dosc podejrzane! Jak czlowiek pisze o
    > swoich zmaganiach z alkoholem, to zostaje to wysmiewane i nazwane czczą
    > paplaninią, a z drugiej strony toczy sie burzliwa dyskusja o nickach i
    > językowych sformulowaniach kIngi tudziez jej nicka!

    Może zjawisko specyficznej "fali";-) ?Może braki komunikacji ze względu na
    nośnik (forum internetowe)?Ale nie doszukuj się złośliwości-"każdy ma własną
    rację".Pozdrawiam.
  • valpoliczella 04.10.04, 21:00

    Zapewne kazdy ma swa racje, nie kwestionuje tego, bo skoro moje problemy dla
    jednych są smieszne, to dla mnie ta dyskusja tez taką sie jawi! Pozdrawiam <bez
    podpisu>
  • deoand 04.10.04, 21:19
    Przypominam szanownym państwu uzależnionym i nieuzależnionym , że kazdy sam
    odpowiada za swoja trzeźwość . To alkoholik odpowiada za swoja trzeźwośc i tak
    naprawdę to tylko jemu zalezy na jego trzeźwości . Psycholog co najwyżej moze
    jemu alkoholikowi pomóc dojśc do tej prawdy i im szybciej alkoholik do tego
    dojdzie to lepiej dla niego .
    jak złamiesz abstynencje to wylecisz z osrodka czy terapii i tyle ... to
    alkoholik odpowiada za swoja trzeźwość nie psycholog ani np. lekarz.
    Skadinąd alkoholizn\m to taka ciekawa choroba w której leczący tj lekarz
    psycholog terapeuta kompletnie nie odpowiadaja za losy swego pacjenta
    - wypije - wyleci i precz .
    Tu nie mówi sie jak w innych chorobach o zmianie leczenia dawkach metod i tak
    dalej tu jak przychodzi niepowodzenie to precz alkoholiku z moich oczu .
    Tu w psychologii to nawet nie mówi się za bardzo ...Pacjent a Klient.
    Ciekawe ... więc lepiej jednak sami pilnujcie swojej trzeźwości
  • Gość: ola IP: *.chello.pl 04.10.04, 22:18
    Twoje problemy NIE są śmieszne. Twoja osoba przykuwa uwagę, wszyscy trzymamy za
    ciebie kciuki. O tym, jak wiele osób ci dopinguje świadczy fakt, że to drugi
    wątek na twój temat, a poprzedni miał ponad 150 postów.
  • hepik1 05.10.04, 06:18
    Gość portalu: ola napisał(a):

    > świadczy fakt, że to drugi
    > wątek na twój temat, a poprzedni miał ponad 150 postów.

    Conajmniej trzeci ,prawdę mówiąc;)
  • hepik1 05.10.04, 08:30
    ...,że 7 październik za 3 dni i ok 17-18 byc może sie dowiemy "Co
    dalej,Valpoliccelo?"
  • Gość: stachu34 IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.10.04, 08:54
    Z tego 130 postów Patryka i Val...
  • Gość: Natalia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 21:40
    Val nie dąsaj się. Podpisuj się swoim nickiem. Jest ładny. Mnie się kojarzy z
    kobietą na obrazie włoskiego malarza, dodam, ze piekną. Nigdy bym się nie
    domyśliła, że to jest wino. Przecież wiesz, że nick wybieramy sobie odruchowo.
    Psychoanalityk tą czynność przyporządkowuje do tzw. luźnych skojarzeń.
    Interpretuje je, i to mu coś mówi o osobie która taki czy inny nick
    przyjęła.Ale tylko coś, mała odrobinę i nic więcej.

    Chociaż, teraz po tych całych dyskusjach. Może, rzeczywiście wymyśl sobie jakiś
    inny nick. Ale tylko pod warunkiem, że czujesz taką potrzebę.

    Pozdrawiam Cię i innych dyskutantów bardzo serdecznie. Wyrazy uszanowania dla
    psychologów. Natalia.

  • Gość: jerzy IP: 195.187.99.* 05.10.04, 11:58
    VAL - jest NAJLEPSZYM przykładem, że to choremu powinno zależeć na wyleczeniu -
    a nie psychologowi, psychoterapeucie. I wierzę w to, że to nastąpi. VAL nie
    przejmuj się różnymi wypowiedziami - czytaj je po prostu. Żaden psycholog,
    nawet najlepszy we wszechświecie jej [VAL] nie wyleczy - jak VAL nie będzie na
    tym zależało. Psycholog to tylko może nakierować, wskazać - drogę do wyleczenia.
    TAK NA MARGINESIE.
    W każdym razie stworzyliśmy na tym forum grupę wsparcia dla VAL [no i dla
    siebie]. Mamy internetowy mityng. A może by tak przyjąć VAL do AA.
    VAL - nie zmieniaj nicka jest piękny.
  • valpoliczella 05.10.04, 19:13

    'tak sobie czytam te Wasze posty i widze tu pewien rozłam. Jest grupa ludzi
    faktycznie mnie wspierajacych (za co dziekuję!!!) oraz grupa wszystkowiedzących
    prześmiewców (w sumie to tez potrzebne). Sprawy nicka juz nie poruszam, na
    razie przy nim zostaje, a jak terapia zrobi swoje, to zostanę najwyzej jakąś
    " v..ellą" :) Termin zbliza sie nieuchornnie, mam sobie na tę okazje
    przygotować jakis monolog czy raczej nastawic sie na krzyzowy ogien pytan? I
    nie wypisujcie tu, ze mnie niby nie zależy na leczeniu, bo tak nie jest. To że
    nie wypisuje tutaj, iz rzucam picie definitywnie, albo ze alkohol to bee i tfu
    nie swiadczy jeszcze o tym, ze patrze na sprawe serio. bo patrze, od pewnego
    czasu, co jest pewnym novum dla mnie, bo do tej pory tak nie bylo! PRzynajmniej
    tyle zmienilo sie po tej netowej "dyskusjo-terapii" w moim patrzeniu na siebie
    i swoj problem! pozdr. Val...
  • Gość: stachu34 IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.10.04, 19:39
    Mnie do jakiej grupy zaliczasz?Ale wbrew pozorom,jestem Ci życzliwy.Nie
    zależnie od nicka i spojrzenia na alkoholizm,trzymam kciuka
  • hepik1 05.10.04, 20:15
    valpoliczella napisała:

    >
    > 'tak sobie czytam te Wasze posty i widze tu pewien rozłam. Jest grupa ludzi
    > faktycznie mnie wspierajacych (za co dziekuję!!!) oraz grupa wszystkowiedzących
    >
    > prześmiewców (w sumie to tez potrzebne).

    Ja tam wiem,w przeciwieństwie do Stacha,że pisząc o wszechwiedzących
    przyśmiewcach na pewno nie miała na myśli mojej osoby;)
  • valpoliczella 05.10.04, 21:15

    hahha,no Wy to naprawde potraficie człowieka całkowicie rozbroic:)) Macie
    szczęście, ze zdążyłam sie juz przyzwyczaić do tych Waszych złośliwosci. Dzieki
    za kciuki. Pozdrawiam życzliwych prześmiewców :)))
  • deoand 05.10.04, 22:45
    A ty naprawdę do dzisiaj nie wypiłas żadnej lampki wina czy tez jakiegoś
    drinka ?
    Przez weekend nic a nic ??
  • valpoliczella 06.10.04, 20:35

    No sama sie sobie dziwie, to byl moj pierwszy trzezwy weekend od 5 lat!!!! Do
    tego doszly jeszcze 3 dni. Nie mowie ,ze mi latwo, ale jakos idzie. Moze to ten
    stres przed jutrzejsza wizyta? Zreszta sama nie wiem. Pozdrawiam valpol...
  • deoand 06.10.04, 20:45
    no to do jutra - do wizyty - ja też akurat nie piję .
  • deoand 06.10.04, 20:48
    deoand napisał:

    > no to do jutra - do wizyty - ja też akurat nie piję .

    i choć na trzeźwo cos dyskusja sie nie klei to moze jutro będzie o czym mówić
    po tej wizycie oby owocnej .
    pzdr.deo
  • valpoliczella 06.10.04, 21:04

    Czy to sugestia, bym pobiegla do sklepu po cos mocniejszego celem ożywienia
    dyskusji? :))) Jak wypisywalam rozne rzeczy popijając, to tez Ci sie nie
    podobało. I jak tu znależć zloty srodek?
  • deoand 06.10.04, 21:36
    To nie istotne czy mi sie podobało czy nie !
    Ja z reguły stwierdzam obiektywne fakty na podstawie przesłanek które otrzymuje
    to Ty przedstawiłas swój problem - przecież nie wiem czy prawdziwy czy nie ale
    na podstawie tego co przedstawiłaś po niezwykle burzliwej dyskusji doszliśmy -
    tzn .dyskutanci i ponoć Ty / czy twój nick gwoli dokładności / do pierwszego
    punktu zwrotnego czyli wizyty bodaj u psychologa / jutro ? / stąd dzis
    taki martwy czas - ciekawe czy jutro rozwinie sie dalsza dyskusja tym razem
    o twoich odczuciach po owej rozmowie czy nie .
    I oczywiście ciekawe czy tam w ogóle pójdziesz ?
    Przypominam oczywiście , że do psychologa od uzależnień trzeba pójść trzeźwą
    stąd dzisiejsza lampka wina odpada !!!.
    Oczywiście jak nie pójdziesz to dalsza dyskusja traci sens istnienia bo już
    wszystko na temat konieczności podjecia terapii zostało powiedziane .
    Pożyjemy zobaczymy - powodzenia .
  • hepik1 19.02.05, 12:44
    Voila po raz drugi.
  • deoand 21.02.05, 22:10
    Val ciebie wszędzie pełno ... gdzie nie spojrze tam Val ...
    a tak nawiasem to juz niexle ciągniesz .... paxdziernik -listopad - grudzień -
    styczeń -luty ....
    ho ho - a pajączków jeszcze nie masz ?
  • valpoliczella 22.02.05, 20:00

    deo , a Ty co? Prosilam Hepika, by odswiezyl dawne wątki, bo chcialam je sobie
    poczytac na trzeźwo, coz w tym dziwnego? Oczekiwalam wprawdzie, ze Hepik poda
    mi ścieżkę, jak na nie trafić, ale on swym wielkopańskim gestem (rozumianym
    nader pozytywnie!!!) wkleił je na forum! Wiec nie dziw sie, ze nagle
    zaistnialam na nowo:) a pajączków nie mam, bo niby skąd? wprawdzie chodze do
    sauny co tydzien, ale chyba nie o saune Ci chodzi? W ogole wydaje mi sie ,
    zwłaszcza po przeczytaniu TWych wstawek w starych wątkach, ze hm jakby bo ując
    obiektywnie, śmiejesz sie ze mnie i z mych zmagań, wszelakich! No ale coz, tego
    prawa nikt Ci nie odbierze!!! TAk wiec, ... smiech to zdrowie, a tego i jeszce
    wiecej Tobie i innych zycze!Na razie nie pije, bo post trwa, nawet bylam na
    paru imprezach zakrapianych, ale ja nic nie zakropilam! NO! Val..
  • deoand 22.02.05, 23:39

    Val ...
    Jak poczytałaś sobie swoje dawne posty to tak naprawdę ... tylko się śmiać ...
    Poczytaj i pomyśl ....
    Pamietaj ,ze ja nie z tych co padają na kolana przed jakimkolwiek alkoholikiem
    czy alkoholiczką i ja też nie z tych co z namaszczeniem opowiadają jakim
    to genialnym manipulantem alkoholik jest . alkoholik to po prostu chce się
    napić i .....
    to cała manipulacja a ci co głoszą jej genialność to po prostu ... idioci
    na własne życzenie ....
    Ale oczywiście z życzliwoscia kibicuję twojej trzeźwości ...
    jak również rozmawiam z ludzmi i kobietami , które co prawda piją ale umieją
    inteligentnie o czymś tam opowiadać .

    Bo alkohol to trzeba umieć pić tak jak trzeba umieć żyć i brać odpowiedzialność
    za swoje czyny i zachowanie !!!

    Pamietaj , ze alkoholizma nie zwalnia nikogo od odpowiedzialnosci za popełnione
    czyny niezależnie jak mocno wszyscy forumowicze by protestawali i zawracali
    Wisłę na okrągło .

    Pzdr i zyczę utrzymania trzeźwości choć nietrudno sie domyśleć , ze traktuje to
    z przymrużeniem oka ...
    ale może ... daj ci Panie Boże !!!

    deo ...

    Jak widzisz tym razem na poważnie !!! i serio !!!

  • valpoliczella 24.02.05, 23:56
    Tak deo, owszem, czasem faktycznie smiac mi sie chce, ale to raczej
    sarkastyczny smiech z samej siebie, ale coz, kazdy poczatkujacy alkoholik zaraz
    po uswiadomieniu sobie problemu, co tez zajmuje troche czasu, ucieka sie do
    roznych takich wytlumaczen, iluzji, nadziei! Ja teraz wiem, ze mieliscie racje,
    dlatego tez rozumiem Twa irytacje! A w kwestii mej trzezwosci to tez jestem
    sceptyczna, bo jak pisalam, wiem doskonale, ze sama nie dam rady, to wiem! I
    takze zgadzam sie, ze nic nie zwalnia od odpowiedzialnosci! Dzis mialam
    koszmarny dzien, spedzilam 7 godzin na izbie przyjec , bo ktos z rodziny mi sie
    pochorowal, tak wiec siedzialam z nim i to czego sie naogladalam wprawia mnie
    w szok! Przywiezli 3 pijanych , 2 samobojcow i widzialam, jaki jest sposob ich
    traktowania! Ale szczerze mowiac,nie tylko oni byli tak traktowani. Inni ludzie
    tez byli pozostawieni samym sobie, lezeli polnadzy pod kroplowkami, zakladali
    im cewniki na oczach innych, innym robili plukanie zołądka, no jestem w szoku.
    Ale w tym wszystkim zobaczylam, ze ci co byli pod wplywem stanowili w tej
    koszmarnej sytuacji ostatni sort ludzi! ech , no nic, musze isc to przespac, bo
    chyba zwariuje!
    I dziekuje za zyczliwe trzymanie kciuków nie na serio za me postanowienie!
    Pozdrawiam Val...
  • jerzy30 25.02.05, 08:56
    VAL - napatrzyaś się więć na koszmar polskiej służby zdrowia.
    tak więc widzisz, że alkoholizm, który też jest chorobą to raczej choroba z
    najmniej utrapliwych - nie wymaga kroplowek, płukania żołądka, żadnych leków,
    żadnych recept, żadnych operacji, nic z tych rzeczy. Wystarczy uczęśzczać na
    terapię, na mityngi. tak więc ja z dwu chorób - grypy i alkoholizmu wybieram
    alkoholizm - gardło nie boli, z nosia nie cieknie [za przeproszeniem], tabletek
    łykać nie trzeba. Może to zbytnia przesada ale tak mam.
  • deoand 27.02.05, 20:13
    Val cos tak pusto bez Ciebie .
    Zgrzeszyłaś .... ??? ....
    Nawet jeśli ..to wystarczy chęć szczerej poprawy i pokuty
    a ja ci odpuszczę ...
    deo
  • valpoliczella 03.03.05, 18:29

    Deo, nie nabijaj sie! Mam same kłopoty, nie mam czasu nawet komputera włączać! :
    ((( Ja tu mysle, jak sobie wszyskto zorganizowac, by sprostać wyzwaniom i
    nieprzewidzianym sytuacjom, a Ty mi tu znow sugerujesz nie wiadomo co, a raczej
    wiadomo! No, lepiej trzymaj kciuki, bym dała radę! Pozdrawiam Val..
  • deoand 03.03.05, 22:12
    No cóz - masz klopoty Val przez Val czy tak sobie .
    Tak czy inaczej życze wszystkiego najlepszego a kobieta jaka by nie byla lepiej
    jak już np. opawiada bajki byleby z wdziekiem i sexappealem ... niż płacze.
    a reszta dam niesie swoj krzyż pański w ciszy i spokoju czy nie ma juz sił by
    choc słowo piuknąć ?
    Ciekawe co !!!
  • valpoliczella 04.03.05, 22:45
    NIe wiem, co z reszta dam, zamilkły jakos! ja mam naprawde urwanie glowy! Dwoch
    połamanców w rodzinie, babcie ze stanem przedzawalowym i klopoty w pracy!
    ~Troche duzo tego! Ledwo daje rade, Dzis wypilam setke koniaku po calym
    tygodniu problemow i nieszcześć!~a teraz ide spac, bo jutro znow dzien pelen
    obowiazkow i zobowiazan!Nie wiem, na ile mi jeszcze sil wystarczy! NO nic,
    pozdrawiam wszystkich i zycze Wam lepsszych dni od moich teraz, bo to obled~PA
    VAL
  • deoand 05.03.05, 00:11
    Grupa wsparcia to coś cienka .
    Ale widze , że val juz nie starcza i dobrze zawsze koniaczek bardziej konkretny.
    A problemów i tak nie rozwiąże co nie znaczy ,że nie życzę ci rozwiązania
    problemów i światła w tunelu .

    Tak naprawde to ty pijaczka czy alkoholiczka .

    Ciekawe
    deo
    Ps . Rozgrzeszenie masz ... dominus vobiscup czy jakos tak !!!
  • hepik1 05.03.05, 07:53
    Gdyby sie okazało ,że u babci to tylko zwykłe hercklekoty,normalne dla tego
    wieku,że połamańcom kości się zrastają prawidłowo i niedługo bedą chodzić ,nawet
    bez kul a jedynym kłopotem w pracy ,będzie problem jak zagospodarować pieniądze
    z podwyżki to zawsze możesz sobie jakies wiadomości na dowolnym programie TV
    zobaczyc-tyle nieszczęść na świecie-zawsze powód dla tej niewinnej setki koniaku
    się znajdzie;)
  • deoand 05.03.05, 16:53
    Ale jednak bez Val byłoby smutno ...
    Coś ta jednak Val w sobie ma , że wzrok męski nie może sie od niej oderwać -vide
    Australijczyk Patryk , który przypłacił kontakty z Val nieobecnościa na forum ,
    Ja i nawet hero h , który tez zerknie na wdzieki Val.
    A może Val to femme fatale .
    Uwaga ...
    Ale nie dla nas tam femme czy nie femme fatale ?
  • valpoliczella 07.03.05, 20:30

    DEO, Hepik, wy sie nie nabijajcie ze mnie, ze mych slabosci lub jak
    sugerujecie z tendencji do femme fatale! :) nie jestem ta ostatnia, jeszcze,
    ale Bog mi swiadkiem, ze mam teraz tyle na glowie, ile jeszcze w zyciu nie
    mialam!~na dodatek i ja sie rozchorowalam, pogięło m nie, chodze pod kątem
    prostym! Obled, czeka mnie seria zastrzykow! Wiec uwazam ze Wasz sarkazm jest
    naprawde nie na miejscu! Naprawde juz nie wiem , jak mam sobie ze wszystkim
    poradzic!~Babcia chora, tata w gipsie, ja pogięta! A innych do pomocy brak!
    Wiec? .. wiec smiejcie sie smiejcie... ;( NO NIC, mysle ze i tak mnie nie
    zrozumiecie i jak zwykle spiszecie to na karb mego alkoholizmu ~ ECH. pa
    Val ...
  • deoand 08.03.05, 22:49
    Wszystkiego najlepszego w Dniu Kobiet dla Ciebie Val i innych forumowych
    Pań .
    Deo
  • valpoliczella 10.03.05, 21:39

    Dzieki, Deo za zyczenia, dopiero teraz je odebralam :) Jakos sobie radzie, ale
    nie jest łatwo, ech.. ale komu w tym zyciu jest łatwo?? No sam powiedz:) Pewnie
    cos powiesz hehehe... pozdrawiam Val..
  • deoand 11.03.05, 17:06
    dzis jestem maksymalnie wk.... Val wiec chyba ja sobie chlapnę ale nie zapalę
    Jeszcze trzeźwy deo a moze tak zostać ?

    Moze sie jednak poprawi bez ... dopalacza ?
  • valpoliczella 11.03.05, 21:28
    DEO, nie zartuj.. wkurzony moze byc kazdy,ale chlapnąć moze nie kazdy! Jak Ty
    chlapniesz, to dla mnie swiat przestanie istniec, wiec zastanów sie!!!! NO!
    ~Chlapac to moge ja, bom slaba, ale nie ty, MOCARZU!!! NO!~
  • deoand 11.03.05, 22:01
    Do Val
    jeszcze nic - własnie wróciłem z Tesco .
    nadal jestem wk......
  • bella15 12.03.05, 00:54
    To i ja dziękuję za życzenia -Deo))

    Coraz bardziej podoba mi się Wasza (Deo i Val) pogawędka.
    Pozdrawiam Wszystkich i dużo zdrowia,wszak najważniejsze.
    belka

  • valpoliczella 12.03.05, 22:58
    Belka, a coz Ci sie tak podoba w tej konwersacji??? :) NOta bene, ciekawe,
    czemu Deo jest tak wkurzony, ze nawet zakupy w Tesco nie odprężyły go:)
    NO nic , w kazdym razie pozdrawiam przyłączając sie oczywiście do Twoich
    życzeń. Ide spać. Pozdr. Val...
  • hepik1 13.03.05, 07:25
    A kto by nie był wkurzony ,gdy zmusza się go do zbierania tescowych zajączków;))
  • deoand 13.03.05, 20:55
    Nadal jestem wk...Val i na zajaczki i na cos jeszcze .
    Pożyjemy ,zobaczymy .
    A Ty jak tam ....jutro trzeba do pracy ...a juz prawie 21.00
    Lepiej napij sie juz teraz Liptona , kawy nie próbuj a na to - to już za
    późno !!!
    deo
  • valpoliczella 13.03.05, 21:18


    Deo, dzieki za rady, ale nie ide jutro do pracy, bo mam L4 do piatku! Tak wiec
    moge sie wyspac.Napilam sie soku grejfrutowego, co cos ostatnio mam ciag do
    grefjrutow, sama nie wiem czemu, ale wypijam litry soku hm.. dziwne, widac
    organizm sie czegos domaga. A Ty sie tak nie wkurzaj Tescowymi zajcami i
    jajami, ja sie nie wkurzam, i ide spac ciekawa, bo ostatnio mam taaaakie sny ,
    ze az hej. Wczoraj snilo mi sie, ze jadlam obiad z Jolanta Kwasniewska heheee,
    to chyba objawy odstawienia heehehee.... no nic, ide spac i sobie i Wam zycze
    spokojnej nocy. pa Val

    PS. Brakuje mi tu Natalii i Amelki! Gdzie one są??
  • deoand 13.03.05, 22:25
    Sok z grapefrutów jest dobry do wszystkiego . też zresztą go lubię .
    Dobrze masz , że jutro śpisz ... a zimno jest ,ze nie chce sie wychodzic a
    trzeba !
  • valpoliczella 14.03.05, 21:34
    Deo, w takim razie założymy chyba zamiast AA takie ZSG czyli Zwolennicy Soku
    Grejfrutowego! no mmowie Ci, nie moge sie opanowac, pije go litrami, ale wcale
    mnie to nie dziwi, bo jak w czyms zagustuje, to nie mam opamiętania! Ow brak
    opamietania ma oczywiscie i swoje zgubne skutki, ale poki co jest ok. nie pije
    na razie! Mam nadzieje, ze i Ty w stanie swego max-wkurzenia tez nie
    posilkowales sie czyms mocniejszym! I tak zapewne jest, bo takl byc musi!Ty i
    Hepil, i Natalia i Belka nie mozecie sie pod zadnym pozorem złamać, to reszta
    na Was patrzy, cokolwiek o Was sądzi! Ale motywacje i droge wytyczacie WY!!!!!
    Wiec............ no! Pozdrawiam i zycze dalszego przodownictwa :) pa Val... ide
    spac, dobrze , ze mam jutro wolne ech.... no to pa Val...
  • deoand 14.03.05, 22:50
    Val nie przesadzaj - ja to mogę być co najwyżej trenerem a nigdy GURU -
    to jest zarezerwowane dla Mistrza h i Lulli z sasiedniego forum .
    ale akurat przez przypadek też tylko piłem sok grapefruitowy bez dodatków .
    Dobrze ,ze czynisz ... o pani to samo !!!

    ... mój nałog numer jeden to papierosy i... nię pale 11 lat i w tym przypadku
    nie ma dyskusji .... Nie Palę i The END !!!

    pzdr.deo
  • deoand 18.03.05, 19:23
    Val wcięło Ciebie czy co ?
    Ręka sie trzęsie czy co , że nie może trafić w klawiature ???

    ?????
  • valpoliczella 22.03.05, 19:25

    Deo, no cos Ty! Mam kupe roboty, ze nawet nie wiem, w co rece wlozyc, o
    kielichu nawet nie mysle, na razie, bo to Wielki Tydzien, wiec sie hamuje!
  • deoand 22.03.05, 20:14
    ok pracuj nad świętami ....
  • valpoliczella 23.03.05, 18:45

    no pracuje pracuje, okna myje w trzech mieszkaniach i juz mam dosc, poza tym
    zalatwiam sobie stypendium na wakacje i chyba sie uda!!!! Jeszcze musze odbyc
    dwie rozmowy, ale wszystko jest na dobrej drodze, jesli sie uda, to wyjade w
    sierpniu na 3 miesiace do Kolonii! Ale musze jeszcze nad tym popracowac, wiec
    biore sie do roboty, bo mnostwo papierow jest do wypelnienia! A Deo Ty jak sie
    trzymasz? Zlosc minęla?? Mam nadzieje , ze tak! no to tak trzymac - pozdrawiam
    Ciebie i reszte milczacych Forumowiczow!! Val...
  • deoand 23.03.05, 21:53
    Do końca nie minęła / złość / tzn .jedna minęła druga przyszła - no ale trudno
    U Germańców to się pije piwo ... i wino - jeśli nie akurat Val to wino
    reńskie .
    Więc uwazaj - ostatecznie możesz umówić się na miting z " Uzależnionym "
    on bodaj tez mieszka w Kolonii ... a co najważniejsze nie pije ...
    Lecz póki co święta juz tuż tuż .....
    pzdr.Deo
  • deoand 26.03.05, 21:24
    Wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Wielkiej Nocy .
    Gdzie cie wygnało do starego tematu ....

    Odliczysz sie we wtorek Val ?

    chyba tak ...

    skoro inne mogą !!!
  • valpoliczella 27.03.05, 19:38
    Deo, wygnalo mnie do starego wątku, bo pojawila sie Amelka:) A z czego mam sie
    odliczyc? Jakos chyba gubię wątek??? :) Mam nadzieje, ze Swieta uplywają Ci
    błogo i spokojnie? Mnie tak. Wiec świętujmy i cieszmy się, bo coż nam
    pozostalo:) pozdrawiam serdecznie - Val...
  • deoand 28.03.05, 16:39
    - wsród trzeźwych -oczywiscie - przeciez jestem dość monotematyczny i aluzje
    choć genialne sa jednak dość jednokierunkowe .

    No ale juz tam .

    Świeta -święta i niedługo juz po świętach i znowu w kierat ...

    I czym tu sie rozweselić Val ...

    Pozdrawiam serdecznie Val - a ta Amelia to sie trzyma ? no, no !!!
    deo
  • deoand 28.03.05, 16:47
    jeszcze raz ja - deo
    Patrze Val jaki ten świat przewrotny jest !!

    Wszyscy mówia - nie pij ... ale jak piłaś to miałas adoratorów bez liku i
    z kraju i z zagranicy i hepik i Stachu i Wojtek i Pawel i Gaweł i kubek i
    szklanka i wańka
    a i przyjaciółek co niemiara ...

    a jak nie pijesz to został ci jeden .....DEO !!!

    deo
  • jerzy30 28.03.05, 20:40
    do Deo - nie bądź taki "zachłanny" - pilnie śledzę Waszą wymianę zdań = Twoją i
    Val = może w końcu spotkajcie się osobiście. Wymiana poglądów [i nie tylko]
    dokonywana w cztery oczy - jest ze wszech miar bardzo przyjemna. Pilnie też
    śledzę zmagania Val z samą sobą = Tak trzymać VAL.
    Pozdrawiam Was oboje. Śmingusa-dyngusa - chociaż już jest wieczór i przestali
    lać.
  • deoand 29.03.05, 11:19
    A jednak nie tak czarno jak myślałem ...
    Jest jeszcze ktoś - jak powyżej .... czyli trzymaj tak dalej Val .
  • valpoliczella 30.03.05, 21:30

    No fakt, Deo, jak pilam co nie miara,to dyskutantów było wielu, a jak sie
    ograniczylam to zero :) ale co tam... i tak wiem, ze mnie lubią :)))))) I
    ciesze sie ze, Jerzy cos tam skrobnąl! Deo a ja Ci sie przyznam do tego, ze od
    drugiego dnia świat sączę Valpoliczelle, no nie moglam sie pohamowac, wlasnie
    dopijam ostatnia lampke. Ale jedno co wiem po tym poscie, to to, ze nie
    zamierzam sie juz upijac, nie ma takiej mozliwosci! Nosze sie z zamierem
    calkowitej rezygnacji z trunkow, bo to do niczego nie prowadzi! Szkoda sil,
    czasu i tych durnych mysli.. nie i juz! chce przezyc trzeżwo to co mi jeszcze
    zostalo! Mam teraz duzo kłopotow, ale chce je przezyc swiadomie a nie zapic,
    jak to zywkle bywalo! chce zmiany! I chyba jestem na zmiany gotowa! zobaczymy,
    czy zycie/los na moją gotowość odpowie zmianami? Pozdrawiam WAs , Val...
  • valpoliczella 30.03.05, 21:32
    aha , Deo i nie mysl sobie, ale doceniam sobie to, ze wlasnie Ty zostales, Ty ,
    ktorego tak nie lubiłam, a teraz darzę szacunkiem i bardzo lubie! no~!
  • deoand 30.03.05, 22:42
    Czyli jednak po staremu ...szkoda ...
    Ciekawe kiedy wyhamujesz ?
    Ale za to moze dyskutantów przybedzie bo jak woda rozmowna jest to jest o czym
    mówic i pisać .

    Chyba masz jechac na jakies stypendium czy cos podobnego ???

    Jesli tak to dolary przeciw orzechom , że nie pojedziesz !!!

    deo

    Oczywiscie nie zmienia to ogólnej sympatii do ciebie Val ale wiesz upita
    kobieta wyglada jak sz....
    To mój stary tekst więc nie bedę go rozwijał .

    No wytrzeźwiejesz czy ......
  • orawska 31.03.05, 11:18
    Cześć, poczytuję sobie te czy owe posty, i szczególnie zatrzymałam się na tym,
    na który odpowiadam. Skądś to znam, "nie mogę się pohamować", itd... Powiem to
    tak, nie wierzę Ci, i działa tu mechanizm ograniczonego zaufania. Znam wielu,
    wielu, którzy mówili - jutro, już nigdy, nie ma takiej możliwości, abym więcej
    piła niż chcę...Myślę, że dobrze wiesz, że są to pobożne życzenia (nazywa się
    to fachowo - mechanizm iluzji i zaprzeczania. Uzależnienie zaczyna się tam,
    gdzie zaczynasz tracić kontrolę nad swoim piciem.
    Piszesz, że kiedy piłaś miałaś wielu rozmówców no i co z tego?? Czy cel został
    osiągnięty?? Skutek jest taki, że dalej pijesz, co z tego, że zamiast pół
    litra, to lampkę wina. Zmieniasz alkoholem swój nastrój , bo tak jest łatwo,
    prosto i przyjemnie, lecz przez chwilę, potem wszystko wraca, to o czym tak
    bardzo nie chcesz pamiętać.(system nałogowego regulowania uczuć). Alkoholik
    pije nie dlatego, że chce ale dlatego, że czuję się w pewnym sensie do tego
    przymuszony wewnętrznie (głód alkoholowy)Terapia przez internet?? Mieć zamiary
    to za mało, każdy uzależniony kiedyś ma zamiar, kiedyś, później, jutro. Chcieć
    zmian, to za mało. Siedzę w fotelu z kolejną lampką wina i krzyczę - mam zamiar
    nie pić i zmienić swoje życie!!! Chcę zmian, a tkwię po uszy w g... i nie robię
    nic by się z niego ruszyć. Można zadać pytanie, ale jak? Odopwiedz sobie
    szczerze na kilka pytań dotyczących swojego picia, policz na ile odpowiedziałaś
    TAk, im więcej, tym gorzej (lepiej)i rusz do przodu. Wywal cały alkohol z domu,
    nie chodź tam gdzie piją, nie spotykaj się z klientami, którzy są pod wpływem
    alkoholiu, a przede wszystkim podejmij terapię. Chcę Ci jeszcze jedno
    powiedzieć, abstynencja to nie trzeźwienie, każdy alkoholik potrafi nie pić
    nawet 6 miesięcy. Trzeźwienie to zmiana stylu życia, myślenia, bycia. Tego Ci
    życzę. Z życzliwością - trzeźwa alkoholiczka - p.o. instruktora terapii
    uzależnień
  • valpoliczella 31.03.05, 22:29
    Moi Mili! NIe unoscie sie tak, przeciez pisalam o jednej butelce
    Valpoliczellii, a tu zaraz taaaka lawina! Ech, strzelacie z armat do wróbli i
    tyle! Wiem, na czym polega trzezwienie, wiem wiem wiem, i zaczynam zmiany w
    swoim zyciu, zmienilam wczoraj fryzure (po 15 latach) a to dla kobiety chyba
    duzo znaczy, dzis nie postawilam butelki na biurku i jutro tez nie postawie!
    Tak wiec zwrotnice zostaly ustawione!
    Deo, moje stypendium nabiera kolorytu i lepiej sie nie zakladaj , bo dzis szef
    do mnie dzwonil i mowil , ze chyba pojade! a nawet na pewno! Tak wiec .... a
    alkoholu i tak nie mam w domu.
    Pozdrawiam Val...
  • deoand 31.03.05, 23:25
    Przeciez nie życzę ci źle .... jedź sobie na ten kontrakt czy stypendium
    znam taka kobiete która tez sobie popijała i ma teraz watrobe rozwalona i wcale
    nie chce siewatroba naprawic i ...kobieta płacze ...
    a wcale nie wyglada na śmiecia !!!
  • hepik1 01.04.05, 05:45
    Dopóki są to dwa wieczorne kieliszki vallpoliczeli -nie jest źle.
    Gorzej gdy bedą popijane ćwiartką żołądkowej gorzkiej;))
    A biorąc pod uwage zagraniczne stypendium -dostęp do żołądkowej bedzie
    utrudniony...;))
  • valpoliczella 02.04.05, 18:52

    Nie będzie zadnej żołądkowej, fuj.... absolutnie nie i juz! A tak poza tym,
    wobec tego , co sie teraz dzieje, ani w głowie mi picie. Jadę w połowie
    sierpnia!
    Pozdrawiam Val..
  • orawska 01.04.05, 09:17
    No... Pierwsze koty za płoty. Wybacz, nie unoszę się, broń Cię Panie Boże,
    tylko wiem, że głaskanie i mówienie: "Jak świetnie, że dzisiaj zamiast pół
    litra wypiłeś kieliszek, extra, super, ale się zmieniasz!!!" (oczywiście
    przesadzam)jest poprostu szkodliwe. Jedna butelka tu, jedna butelka tam,
    codziennie sączony alkohol...Bardzo cieszę się, że wiesz na czym polega
    trzeźwienie, to pierwszy krok ku wiośnie...Gratuluję nowej fryzury
  • bella15 01.04.05, 18:15
    Dzień dobry,cześć))
    Widzę,że wątek kwitnie,a i nowa osoba pojawiła się kierunkować naszą Val)
    Aż Ty Val masz "dobrze"..chociaż,przyznam,że myślałam wchodząc tutaj-'Val -
    pewnie już nie pije'.A tu to samo.To ile już trwa Twoje zmaganie na łamach
    internetu?Chyba sporo,co?Wytrwała jesteś.
    Co i kto -tu napisze i tak zrobisz jak chcesz.Kiedyś dojrzejesz do decyzji-nie
    piję!Teraz tylko sama siebie 'czarujesz'.Wiesz o tym )))Ale to już Twoja sprawa.
    Jak stypendium wypali to gratuluję,dobra sprawa.

    pozdrawiam ciepło-belka
  • kubek341 01.04.05, 19:51
    hej hej dzień dobry Bella (raczej dobry wieczór:)))
    pozdrawiam :)))
    papa
  • bella15 01.04.05, 20:30
    Kubeczku)))Hej,hej))
    Jak miło mi Ciebie "zobaczyć"))Chciałoby się powiedzieć: poczkaj)))
    -czasami nie idź do kina na "Siła strachu"..(((ne,ne-ne ta bajka))..chyba,że
    byłeś...i co?Dla mnie a fe )Poleć jakiś filmik-ja polecam 'Lawendowe
    Wzgórza'ale nie samemu,to taki melancholijny film (kobiecy)-z kobietą trza
    iść)))-albo poczekać pod kinem))
    Przepraszam,że tu -tak prywatnie(?),ale zdaje mi się,że można....)
    belka

  • hepik1 01.04.05, 20:37
    Koleżanka Vall była nawracana juz w setkach liczonych postach rozrzuconych w
    paru wątkach.Nie chce mi się liczyć ale z 500 już tego było,równiez przez
    zawodowego terapeutę z Stanów.Tak,że jedyne co pozostało to sobie podworować
    odrobinę.
  • bella15 01.04.05, 21:57
    Witaj Hepciu.Ciebie to nie widziałam...ze 2 miesiące((
    Ale jak będziesz chciał -adres na gazetę działa)....

    Co do nawracania Val-masz rację.Myślę,że Val sama wie o tym!
    Terapeuty ze Stanów ,,już nie ma....who....)))
    pozdrawiam Hepiku)))
    belka
    /co u Jagi-ostatni raz pisała 19.03..?
  • orawska 04.04.05, 10:35
    Odpowiadając, broń Cię Panie Boże przed nawracaniem. Sorki, jesli to tak
    zabrzmiało. Jestem zdania, że każdy ma to w życiu na co zasłużył....
  • kubek341 02.04.05, 15:14
    hej hej jeśli już to "Man of fire" troszkę straszawy ale niezły....(no chyba że
    nie widziałaś jeszcze to także "za wszelką cenę" też niezłe i coś z kina
    hiszpańskiego "Utopia" :)))
    pozdrawiam
  • bella15 03.04.05, 10:12
    Na Utopię-chętnie,ale to już chyba tylko w wypożyczalni.
    Na nic strasznego nie pójdę.Z 'siły strachu' po prostu wyszłam przed końcem,
    bać się za własne pieniądze? o Nie))
    belka
  • jerzy30 04.04.05, 14:58
    VAl - JA HAMOWAŁEM swoje picie sześć lat. tak więc nie zrażaj się i "sącz" te
    wino. Ja też sączylem - na włączonych hamulcach. jednak przeważnie te hamulce
    przepalały się. W końcu z pomocą innych hamulec zadziałał. Teraz jest internet
    tak więc Ty masz terapię przspieszoną i w tym hamowaniu pomaga Ci całe grono
    internautów. będzie dobrze.
  • valpoliczella 05.04.05, 21:34

    Belka, moje zmagania trwaja hm .. w sierpniu chyba bedzie rok. U Ciebie szło to
    szybciej? No nie wiem. Zmagam sie ciągle to fakt, ale do tej ostatecznej
    decyzji jeszcze nie dojrzałam, chyba. Przecież jak to jest powiedziane,
    wszystko ma swoje miejsce i czas, tak wiec nie przyspieszę biegu wydarzeń. Póki
    co, jest naprawde dobrze. Pozdrawiam WAs - val...
  • deoand 06.04.05, 01:13
    Val...
    Może korzystając z wiadomego uniesienia po wiadomym wydarzeniu zrezygnujesz
    wreszcie z ustawicznej modlitwy do Deo -Policelli a wrócisz do naszego
    trzeźwego Boga .

    Tak ci dopomóż Bóg !!!
  • bella15 14.04.05, 19:12
    Val..ka))tu Belka.Ale zmagania z alkoholem w życiu -czy od czasu jak jestem na
    forum?To drugie-u mnie szybciej!Ja tu zajrzałam ,żeby dostać 'kopa'podświadomego
    ,a Ty (wydaje mi się)żeby pogadać...
    Ale ponieważ -jak piszesz:"wszystko ma swoje miejsce i czas, tak wiec nie
    przyspieszę biegu wydarzeń"-choć możesz, masz świadomość tego i TU jesteś-to
    wystarczy))...-zrobisz co zechcesz.
    Nie piszę po to,żeby sztucznie podtrzymywać ten wątek.Twoje picie,Twoje życie i
    sprawa.Ale zastanawia mnie jedno-skoro jest tak dobrze..to po co wchodzić i
    pisać na forum uzależnienia,są inne fora przyjemniejsze.
    Gdybyś miała zapytać:"a po co ja wchodzę?"-odpowiadam:żeby pamiętać jaki mam
    problem i skąd przyszły wskazówki)
    To kończę,nie wymądrzam się.
    belka

  • valpoliczella 14.04.05, 22:24
    tak Belka wlasnie jest, wchodze tu coraz rzadziej, czy ktos to zauwazyl?? chyba
    nie :( Ale jak tu wchodze, bo wlasnie to mi uswiadamia swiadomosc (czy to nie
    masło maślane?:) bycia uzaleznioną. ale coraz rzadsze posty (kiedys bylo ich 5-
    7 na dzien) swiadcza tez o mej walce, ktora staczam co dzien sama ze soba.Nie
    potrzebuje juz gremium to rozwazania mych problemow, bo dawno zostalo mi to
    uswiadomione, teraz zagldam ty tylko, by utrzymac pion! Na razie nie pije, a
    terapie odlozylam do czasu mego powrotu ze stypendium, w koncu i ten w Rehabie
    najpierw zalatwil wszelkie naglące sprawy, a dopiero potem zająl sie swym
    uzaleznieniem, czyz nie??Wiec nie pomstujcie tak! bo :
    "nie wszystkie kwiaty zakwitają razem, każdy ma swoj czas i porę. NIech to
    będzie dla nas drogowskazem, bo nie wszystkie kwiaty zakwitają razem!"
    Pozdrawiam Val.....
  • deoand 14.04.05, 23:26
    Ten w Rehabie to jest PROFESOR Wiktor Osiatynski ... a profesorowi to
    wszystko wolno .... NAWET przyznac sie ze jest ALKOHOLIKIEM a Tobie
    Val to bardzo watpie ....
    sprobuj sie przyznac ...to zycze sukcesow ha,ha, ha,

    deo
  • valpoliczella 17.04.05, 14:37

    Deo, dziękuję za - jak się domyślam szczere życzenia - ha ha ha... :) Widze, ze
    jednak nic do co poniektórych nie przemawia, ech... i kto tu ma skorupę, bo
    chyba jednak nie ja! Milej niedzieli.
  • bella15 17.04.05, 23:04
    "jednak nic do co poniektórych nie przemawia, ech... i kto tu ma skorupę"
    aa..przeciągnę.A co ma przemówić Val????
    I obojętnie do kogo piszesz)))-skorupę zostawia się na terapii))))To jest
    uczucie,uwierz.
    pozdrawiam
    belka
  • deoand 23.04.05, 23:05
    Val Ty żyjesz i pijesz czy żyjesz i nie pijesz czy w ogóle żyjesz ???

    tak czy inaczej ... daj głos nawet po reinkarnacji !!!

    deo
  • natalia.zb 26.04.05, 19:52
    Dziewczyny co z Wami. Dlaczego nic nie piszecie. Wiosna idzie. Nie ma co spać.
    Trzeba korzystać z życia i ze spacerów. Ten sam apel i do naszych forumowych
    mężczyzn. "Gdzie ci mezczyźni, orły, sokoły etc etc..." Panowie przed nami maj.
    Od zapachu bzu i trzeźwości życzę wszystkim zawrotu głowy ze szczęścia.

    Piszcie. Piszcie co wam w duszy gra. Niby milczenie jest złotem. Ale fajnie
    czasem tak pogadać.

    Natalia.

    PS. A co tam u Ciebie Jago?

    Moc serdeczności przesyłam wszystkim
  • valpoliczella 27.04.05, 19:31

    Witajcie, jestem i żyje, prawie nie pije! Naprawde! Teraz sie odchudzam, wiec
    pic nie moge, bo byloby to conajmniej nierozsadne, skoro przyświeca mi inny
    cel, a motywacje mam taką, ze ho ho .. :-) Do lipca musze zrzucic 3 kg , ktore
    narosly mi przez zime, bo inaczej nie wejde w swój wystrzałowy kositium, a
    czekaja mnie dwie imprezy w lipcu i to powazne (na jednej bedzie nawet
    prezydent Katowic i biskup Zimon. Tak wiec... no odchudzam sie hihih).
    Natalia, fajnie ,z e jestes, tez Cie dlugo nie bylo. Ja tez czuje wiosne,
    wprawdzie nie w sercu, ale co tam... ale wkrotce jade w gory, i tam chyba
    zachłysnę sie wiosna i prawdopodobnie i resztkami zimy jeszcze":) Pozdrawiam
    serdecznie - Val..ka:)
  • natalia.zb 28.04.05, 08:51
    Cieszę się, ze jesteś Valpoliczello. I to chyba w niezłej formie. Ja wprawdzie
    cały czas nie piję. Poza tym nie palę. Ale nie moge sobie odmówić chałwy. I to
    zaczyna być problem. Ogłaszam wszem i wobec, ze od jutra etc etc. I klops. Całe
    szczęście, ze nie zjadam tego smakołyku całymi furami. Bo to by była juz
    tragedia. Ale dwa batonu to też za dużo.
    Zawsze człowiek musi mieć jakiś problem. A co z innymi? Odezwijcie się.
    Napiszcie jak wam jest ze sobą na wiosnę. Ze swoim własnym Ja. Napiszcie! Deo i
    Hepik dają głos na akcjisos. Obaj bardzo złagodnieli. Rok temu o tej porze. To
    ci było!
    Pozdrowie4nia dla Belki. Jesteś bardzo dzielna. A tak w ogóle, to... Malujesz?

    Moc serdeczności dla Wszystkich a szczególnie dla Jagi. Jagusiu odezwij się.
    Pomachaj nam ręką i powiedz, że jest ok.
    Natalia.
  • jerzy30 28.04.05, 18:43
    I dziewczyny - kwitnijcie na wiosnę jak moje 300 [prawie] tulipanów - a każdy
    inny, hiacynty, sasanki, migdałowiec.
    A chłopaki - dbajcie o dziewczyny.
    Właśnie jest już 28 kwietnia - a wczoraj miałem rocznicę [i zupełnie o tym
    zapomniałem!!!!!!!!]. Od 1991 to ile to jest ????? - kawał czasu a wydaje mi
    się jakby to było tak niedawno.
    Wszystkim życzę też tego samego. A VAL w szczególności.
  • natalia.zb 28.04.05, 23:01
    Pięknie Jerzy. Pięknie. Jak przeczytałam, to nie mogłam sie powstrzymać od
    napisania kilku słów zachwytu. Chociaz jest juz późno. No, popatrz. Okazuje się
    że można. Że są tacy co potrafią. Zachwycona jestem twoją długoletnia
    trzeźwością.

    I wyobrażam sobie, że piekne sa tez twoje kwiaty o których piszesz.

    Moc serdeczności przesyłam. Natalia
  • jerzy30 29.04.05, 18:28
    natalia - to takie piękne imię
    czy jesteś AA czy DDA czy DDD czy Al-anon czy może AN, AH, AD?
    Pozdrawiam.
    Te kilkanaście lat to nic trudnego - wystarczy rano życzyć sobie pogody ducha -
    nawet jak deszcz pada.
  • jerzy30 29.04.05, 18:31
    natalia - apropo chałwy - ja też mam ten zgryz - zżeram dwie dziennie - ale się
    tym nie martwię - widocznie organizm potrzebuje albo cukru albo jakiś
    mikropierwiastków które są w chałwie - selen, potas [jest w czekoladzie], magnez
  • natalia.zb 30.04.05, 16:55
    Witaj Jerzy. Jestem DDA i AA. Na szczęście Bozia była łaskawa i tak pokierowała
    moim zyciem, że na Al-Anon chodzic nie musiałam. Co do chałwy - to co piszesz
    jest uspokajające.
    Szykuję się na Mazury. Mam tam swoje ścieżki na których chcę zgubić
    nadprogramowe kilogramy. Bo na kąpiele jeszcze za wcześnie. Wyjeżdżam w
    poniedziałek. A zaraz (dochodzi 17) idę do ogrodu siać trawę. (siała baba mak)
    A propos maku. Mam go w ogrodzie. Zazdroszczę ci- ale tak pozytywnie, z
    podziwem a bez zawiści - twoich pieknych kwiatów. Podziwiam lata abstynecji.
    Twojej. Ja też miałam 10 lat. Przerwałam ten piękny czas jakoś tak chyba przez
    zapomnienie. Nie stało się nic strasznego. I żeby nie stało się nic strasznego
    w przyszłości postanowiłam znów wrócić do ludzi którzy uznali swoją bezsilność
    wobec alkoholu.
    Zaglądam tu od czasu do czasu.
    Serdecznie, serdecznie i mocno pozdrawiam. Natalia
  • valpoliczella 04.05.05, 21:59

    Witajcie, Jerzy , Natalia i inni, a w szczególności milczący DEo!!! :) Miewam
    sie bardzo dobrze, wlasnie wrócilam z gór, ech, niesamowicie bylo, wspaniale,
    ileż piękna przyrody, mało ludzi, no cud cudów... natankowałam tyle pozytywnej
    energii ze aż hej... od jutra biorę się za przesadzanie kwiatów.
    Natalia a jak to możliwe, ze po tylu latach wrócilas do kieliszka , choćby
    sporadycznie?? A zreszta po co ja pytam, ja nawet w najśmielszych myslach nie
    jestem w stanie wyobrazić sobie ponad 10letniej abstynencji, no nie i juz,
    czasem po prostu musze, ale pocieszam sie tym, ze to "czasem" jest juz coraz
    rzadsze. Ale jesli o mnie chodzi, to moze tak zostac.. naprawde czuje sie
    lepiej, jak na razie, nie upijam sie, jedynie czasem wypijam lampke koniaku
    (odeszlam od wina). I tak moze byc, jak dla mnie! Pozdrawiam Jerzego i
    wszystkich innych , Val...
  • deoand 05.05.05, 00:28
    Widzę ,że idziesz w dobrym kierunku Val od wina do koniaku ...
    Witaj w takim razie w klubie Anonimowych Alkoholików czy wolisz Pijaczek !!!

    Dziś jeden mały koniaczek
    jutro witam stadko pijaczek !!!

    deo
  • valpoliczella 05.05.05, 21:41
    Och, Deo, ze tez Ty tak wszystko potrafisz trywializować, ech a coz to za
    bzdrune stereotypy? jak pije butelke valpoliczelii to nie jestem pijakiem , a
    jak pozwalam sobie czzasem na lampke koniaku, to juz jestem w rynsztoku??
    Dobija mnie TWa logika ech... mimo tego pozdrawiam Val..
  • paulsixtus 06.05.05, 00:13
    Kiedy pilem, jedyna kontrole w temacie alkoholu jaka mialem, byla kontrola nad
    zmiana trunkow.Dzis jasne dla mnie jest,ze byly to tylko zabiegi
    kosmetyczne,zeby, o ironio, nie przykleic sobie zadnej latki pijaka, bo
    "przeciez skoro zmieniam trunki to jestem tylko ...smakoszem" :))
    Pani Valpolicella zdaje sie zaprzeczac, ze ma problem z alkoholem. Ponadto, w
    tym swoim iluzorycznym swiecie pozwala sobie twierdzic,ze przechodzi regres tej
    choroby. Droga Pani Val, strata czasu i nerwow. Chyba dostalbym fiola, gdybym
    cala swoja energie mial poswiecac na odmawianiu sobie kolejnych lampek
    koniaku,czy wina. jestem przekonany, ze mogloby mi sie pare razy udac, tak
    zreszta juz bywalo. Ale jak sie czulem po tej 'lampce" , lepiej nie wspominac.
    Stad tez, zdecydowalem sie czas temu jakis, pojsc droga trudna, choc po
    miesiacach paru moge stwierdzic,ze cudowna - droga abstynencji.
    Swiat stawal sie piekny od dnia, w ktorym zaczalem odpowiadac sobie na pytanie
    "Co zalatwial dla mnie alkohol?" Na to pytanie staram sie codzien, na nowo sobie
    odpowiadac. Gwarantuje , Val, ze jesli tylko podejmiesz ten trud analizy samej
    siebie, mozesz bardzo sie zdziwic, jak bogata mozliwosci drzemia w tobie i sa w
    tej chwili niszczone przez Twoja chorobe.
    Jednakże, z uwagi na mechanizmy choroby alkoholowej, analizy siebie mozesz
    dokonac jedynie pod okiem osob trzecic - terapeuty oraz grupy wsparcia.
    Jestem przekonany, ze teraz, kiedy mechanizmy Twojej choroby pracuja na pelnych
    obrotach, tekst ten nie trafia do Ciebie tak, jak chcialbym ,zeby trafil. Stad
    tez mam nadzieje,ze przeczytasz go w jednej z tych chwil, kiedy wstyd, brak
    poczucia wlasnej wartosci, moze jakas inna okolicznosc "alkoholowa" spowoduja,ze
    twoje picie zacznie ci mocno uwierac. Na razie tak nie jest, ale miej ta
    swiadomosc, ze solidnie na to pracujesz. I dobrze.
    Za dni pare, z Boza pomoca, uplynie mi pierwszy rok trzezwosci.
  • deoand 17.05.05, 13:50
    Val - żyjesz - pijesz - nie pijesz ?

    Coś taka cicha - depresja czy co ...

    Zespół dnia nastepnego i kolejnego .... czy co ???

  • valpoliczella 17.05.05, 21:20

    Deo, jestem, żyję i .... nie piszę , bo widzę,że cokolwiek napisze, to od razu
    wzmaga sie burza komentarzy odnośnie mej osoby i mojej choroby,niezaleznie co
    zrobie, czy pije czy popijam czy nie pije, zawsze znajdzie sie ktos, kto to
    zinterpretuje tak ,ze szkoda słów! Wiec wobec powyższego postanowilam sie
    trzymac i nie wypisywac tu juz zadnych gnębiących mnie rozterek, bo to i tak
    nic nie daje! I nie mam zadnego zespolu a tym bardziej zespolu dnia
    poprzedniego, kolejnego i dziesiejszego! Powtarzam po raz kolejny, ze jest
    dobrze, nawet bardzo..... no ale Wy zapewne zinterpretujecie to jako hm hm..
    nawracający mechanizm samozaprzeczen, a ja wobec takiego argumentu moge jedynie
    zawiesic dyskuje! Pozdrawiam gorąco i trzeźwo - val..
  • paulsixtus 18.05.05, 00:59
    >no ale Wy zapewne zinterpretujecie to jako hm hm..
    > nawracający mechanizm samozaprzeczen

    Ja tak zinterpretuje, ale ja alkoholik.
    Jesli jest bardzo dobrze - to swietnie. Moze sie wyleczylas.
    Widac, jednak mozna, jak sie CHCE :P
    Pozdrawiam serdecznie Val i innych:)))
    Sixtus

  • valpoliczella 18.05.05, 20:02
    Nie kpij, ze sie wyleczyłam, bo w to nikt przy zdrowych zmysłach nie uwierzy,
    nawet ja! To co chcialam powiedziec, to to, ze walczę, w koncu jestem Val...ka!
    ale dziękuję za zainteresowanie! Pozdrawiam
  • jerzy30 19.05.05, 18:47
    cześc VAL - a ja w Ciebie wierzę. Dobrze że jesteś. Pogody ducha. Kolorowych
    snów. Udanego urlopu. I czego tam zapragniesz. I bez komentarzy - jak widzisz.
  • valpoliczella 24.05.05, 22:38
    Jerzy, dzieki za wsparcie. Jestem, trzymam sie i nie daję sie nałogom. Ty chyba
    jako jedyny pokładasz jakies tam nadzieje co do mej walki z uzaleznieniem!
    Dzieki Ci za to! Mam nadzieje, ze nie zawiode pokladanych we mnie nadziei! A
    poki co pozdrawiam wszystkich, takze tych milczacych :( Pa Val... ka
  • natalia.zb 25.05.05, 06:03
    Witajcie. Val cieszę się, że się odzywasz i jesteś w znakomitym humorze . Nie
    lubię określenia "walczę z nałogiem" - to tak na marginesie.
    Ja też mam dobre wieści: wśród moich znajomych ugruntowuje się moda na
    niepicie. Bez przesady, ale jednak.
    Ja oczywiście w dalszym ciągu jestem wśród niepijących i niepalących. Piję w
    tej chwili poranną kawę i rozpoczęłam poranny, internetowy przegląd prasy.
    Myślę o was bardzo ciepło i serdecznie.
    Aha w weekend byłam w Krakowie. Nieprawdopodobnie piękne Stare Miasto po
    odnowieniu zabytków. Dawno tam nie byłam, a kiedyś tam mieszkałam kilka lat
    edukacyjnych.

    Moc serdeczności dla wszystkich. I odzywajcie sie kochani.

    PS. Valpoliczello ja też w Ciebie wierzę. Jesteś świetna.
  • valpoliczella 25.05.05, 20:52

    Natalia, to chyba na wyrost słowa, ale dzięki. Staram sie, a co mi z tego
    wychodzi to tylko ja wiem! Czasem sie załamuje, ze nie jest tak , jak bym
    chciala! Dzis przejeżdzałam obok poradni uzależnień i widzialam , jak zbierały
    sie tam osoby biorące w niej udzial, kurcze same szychy, mowie Wam , jakie
    auta, szok! Zaczynam dochodzic do wniosku, ze ta choroba, nie jest choroba
    plebsu, a tak do tej pory myslalam i to m.in. powstrzymywalo mnie od podjecia
    terapii, TEraz musze przemyslec to na nowo! Tzymaj sie Natalia i inni tez -
    pozdrawiam Val..
  • hepik1 26.05.05, 06:50
    No proszę-co znaczy empiryczne doznanie wizualne;)
    Ale z drogo to placu to nie widać(mur).Zagladałas przez brame?
  • natalia.zb 26.05.05, 11:37
    Valpoliczello, to tylko na początku jest trudne. Ale po przekroczeniu pewnego
    progu, gdzieś po dwóch trzech latach abstynencji patrzy sie na to wszystko z
    pewną pobłażliwością i politywoniem nad tymi, których męczy kac.
  • jerzy30 27.05.05, 11:29
    święta prawda - oni [pijący] - zdychają z kaca, łeb ich boli, serce pika, suszy
    ich, kieszeń pusta, łeb rozbity, sine oczy niewyspane, a wody brak, ręce
    latają, skupić się nie można, duszno, wątroba nawala, samochód rozbity, żona
    lamentuje, dzieci płaczą, policja się pyta, szef z pracy wyrzuca, lekarz grozi
    palcem [oj uważaj] i tak dalej - a ja wolny od tego piję sobie kefirek.
  • deoand 03.06.05, 16:32
    Val TY tam pijesz a Ja gore !!!

    A ty gdzie - na mitingu może ???
  • valpoliczella 04.06.05, 22:59
    OOOO Deoooo, Ty żyjesz :) Ja sie mam dobrze, tak jak już pisałam. Właśnie
    wróciłam z imprezki i dobrze sie bawiłam, co nie oznacza, ze piłam! Juz wole
    wyjaśnić zawczasu! Pozdrawiam Val....mam nadzieje, ze miewasz sie co najmniej
    równie dobrze jak ja!
  • deoand 05.06.05, 11:38
    No u mnie to różnie bywa .....
    Cieszę się oczywiscie , że masz się dobrze ... choć nieco dziwię , że nie
    pijąc na imprezie można czuć się wspaniale ....
    Ale u kobiet wszystko mozliwe ...
    i nigdy nie poznasz ani tym bardziej nie zrozumiesz kobiety ...

    Tak czy inaczej pozdrawiam i oczywiscie życzę suksesów !!!

    Deo .
  • valpoliczella 05.06.05, 21:28
    No dzięki, ze choc troche mi wierrzysz. Moje dobre samopoczucie nie bylo
    związane w 100% z impreza, na ktorej nie pilam, bo bylam zmotoryzowana, ale tak
    w ogole to jest naprawde ok, az sie sma dziwie, to chyba wiosna, lato zagościly
    u mnie na dobre i jak na razie wyparły kieliszki, flaszki itp, itd.. musze
    przyznac , ze bardzo dobrze sie z tym czuje, tak jak pisalam , czasem aplikuje
    sobie lampeczke tego lub owego, ale to jest naprawde lampeczka i tak jest ok!
    Jak na razie , nie bylam w zadnym ciągu i nie ciągnie mnie! Jest super! Za
    tydzien jade na urlop - szef mi dal nadprogramowe 10 dni urlopu, az sama
    jestem w szoku! :) alez ja sie ciesze, ech.. pozdrawiam i pragne zarazic
    wszystkich mym dobrym humorem (nie pijackim PODKRESLAM!!!!)- trzymajcie sie pa
    val..ka
  • deoand 10.06.05, 23:47
    Śpisz czy co ....???
  • valpoliczella 12.06.05, 23:00

    Deo, nie spie, co Ty mnie tak podpuszczasz! Ja naprawde mam sie nader dobrze!
    Wprawdzie nie wiem co tym urlopem, bo w Tatrach leje jak z cebra, a ja mialam
    opracowana dosc wymagającą trasę wpspinaczkową, tak wiec hm..mialam jechac w
    srode , ale nie pojade, bo leje, na razie sledze prognozy! a tak w ogole jest
    ok! Deo, dzieki za pamięć dla dziwnej val...:) pozdrawiam papa...
  • hepik1 13.06.05, 05:21
    11.06.2005 00:45

    W Tatry, gdzie jeszcze kilka dni temu było bezśnieżnie, wróciła zimowa aura.
    Najwięcej śniegu w ciągu ostatniej doby spadło na Hali Gąsienicowej - 25 cm. W
    piątek rano leżało tam w sumie 30 cm śniegu. Na Kasprowym Wierchu przybyło 20
    cm i średnia pokrywa osiągnęła na szczycie w sumie 45 cm.

    Leje na Krupówkach a w zasadzie polewają na Krupówkach;)
  • valpoliczella 14.06.05, 19:09
    Dzieki Hepik za prognozy, ale i tak jadę w piątek w nadziei na promyk slońca!
    Moze Orlej Perci nie przejde, ale na Czerwone Wierchy na pewno wejde! Nawet
    raki juz spakowalam do plecaka, bo nigdy nie wiadomo. Pozdrawiam - jak na razie
    nie pijąca Val...
  • natalia.zb 16.06.05, 00:56
    valpoliczella napisała:

    > Dzieki Hepik za prognozy, ale i tak jadę w piątek w nadziei na promyk slońca!
    > Moze Orlej Perci nie przejde, ale na Czerwone Wierchy na pewno wejde! Nawet
    > raki juz spakowalam do plecaka, bo nigdy nie wiadomo. Pozdrawiam - jak na
    razie
    >
    > nie pijąca Val...

    Pogoda rzeczywiście nieszczególna i zaskakująca. A do piątku nawet jesli będzie
    tak jak teraz jest na Mazowszu. A mamy piękne prawdziwe lato. To trasy te
    uczęszczane i te wytyczone, będą trudne. Ale zawsze zawsze są piękne widoki.
    Jak tak omieciesz (sokolim) wzrokiem szczyty Tatr pomyśl o nas, którzy cię
    darzymy sympatią i przyjaźnią forumową.
    Val ja też o Tobie pamiętam. Natalia(też niepijąca)
  • valpoliczella 16.06.05, 18:51

    Witaj Natalia, dobrze, że jesteś, bo długo tu nie zaglądałaś:( Dzięki za dobre
    słowo,właśnie się pakuję i jutro ruszam. I faktycznie, jeśli nie uda mi się
    przejść tych tras, które zaplanowałam, to i tak będą piękne widoki. Bardzo się
    cieszę i oczywiście pomyślę bardzo ciepło i życzliwie o Forumowiczach.
    Trzymajcie się. Pozdrawiam Val...
  • deoand 26.06.05, 08:27
    Do Val.
    Wróciłas z tych gór w końcu .

    Kosci i mięsnie przestały boleć .... bez znieczulenia ???
  • valpoliczella 26.06.05, 21:37
    Witajcie!
    wlasnie wróciłam z gór!! Bylo super, pogoda jak na zamowienie! Natalia, powiem
    tak, chyba spelnily sie Twoje noworoczne zyczenia dla mnie, mam nadzieje, ze
    wiesz , co mam na mysli, ech swiat naprawde wyglada teraz inaczej! Jestem
    SZCZESLIWA!!!!!!!! Pozdrawiam wszystkich i dobranoc Val.....
  • hepik1 27.06.05, 06:40
    Jesteś w stanie odmiennym
  • valpoliczella 27.06.05, 20:49
    Nie Hepiku, nie jestem, najpierw musze oczyścić organizm ze zbędnych toksyn
    tankowanych od lat! a potem się zobaczy~! pozdrawiam Val.....
  • hepik1 27.06.05, 23:03
    Jak by co ,to na ojca (chrzestnego )się zgłaszam.A Dea na matkę chrzestną
    weźmiemy;)
  • deoand 01.07.05, 19:34
    a Ty co .... jesteś jeszcze ... jako Polka dumnie Prosto patrzysz w przyszłośc
    czy juz jako Włoszka pod lekkim kątem nachylenia .....

    Niestety musze Ciebie poinformować z przykrością , że za matke chrzestna nie
    robię ....
    ostatecznie mogę dla ciebie zostać diakonem i udzielic błogosławieństwa ...
    Troche to może potrwać ale kto wie ...

  • valpoliczella 01.07.05, 20:42
    Deo!!! Diakonem?? A zgodę żony już masz? Bo jest wymagana!!! hehe.. a Wy sie
    tak nie nabijajcie, bo,.... zapeszycie:) Na razie powiem tak, jestem w szoku,
    bo to co dzieje sie teraz w moim życiu, jest po prostu NIEWIARYGODNE!!! NO nic,
    zobaczymy, póki co jest superhiperextra... i tu brakło mi już słów:)
    Pozdrawiam, jutro znów wyjeżdżam do.... :) pa Val...
  • deoand 01.07.05, 20:58
    No dobrze już dobrze ... a gdzie cie znowu niesie ???
    Chyba tym diakonem nie zostanę jednak , mimo wszystko ale na starośc to by
    była niezła fucha ...
    w końcu nie jestem - taki antychryst - znam większych !!!

    Ciesze się , że nieźle Tobie idzie - oby tak dalej ...

    pzdr. deo
  • hepik1 01.07.05, 21:03
    Od żonatych diakonów ,deo,wymaga się celibatu.Dasz radę?
  • deoand 01.07.05, 21:08
    dlaczego celibatu ... jak mozna miec żone ???
    To ,że nie mogę mojej st... oh.. kochanej żony wymienić na Val np. to rozumiem
    ale celibat .... ???

    Chyba to jednak nie dla mnie !!!
  • paulsixtus 02.07.05, 18:31
    Cos CI sie chyba pomylilo, hepiku:)
    Dyspensa od celibatu istnieje w przypadku konwersji z
    protestantyzmu/anglikanizmu na koatolicyzm i tylko wtedy:)
    Diakon moze byc zonaty:)
    pozdrawiam
    P.Sixtus
  • hepik1 02.07.05, 18:59
    Może odrobinę.To dobra wiadomość dla deo;)

    "
    Kto może zostać diakonem?

    W Kościele katolickim diakonat był długie wieki tylko stopniem do święceń
    kapłańskich, od Soboru Watykańskiego II (1962 - 1965) jest także odrębnym
    urzędem duchownym.

    Zgodnie z postanowieniami II Soboru Watykańskiego posługę diakonatu pełnić mogą
    żonaci i kawalerowie. Jeśli mężczyzna ma żonę, to diakonem może zostać w wieku
    co najmniej 35 lat, po 5 latach małżeństwa. Kawaler z kolei musi mieć więcej niż
    25 lat, a śluby diakońskie nakładają nań celibat."
  • paulsixtus 02.07.05, 18:30
    Zycze Ci wszystkiego najlepszego, ale bardziej balbym sie tej euforii, niz dołów.
    Jesli z postu na post zmienia sie klimat z beznadziejnego i walcznego, na
    superhiperekstra i to jeszcze malo - zalecane sa szczegolne srodki ostroznosci;)
    Tak sie tylko czepiam

    pozdrawiam serdecznie, nie pisze niczego zeby Cie zdolowac, ale z zyczliwoscia
    raczej.
    PaulSixtus
  • valpoliczella 03.07.05, 21:43

    Paulsixtus, aj wiem wiem, ale poki co jest ok! KOntroluje sytuacje, nie
    popadając w euforie, ale jest ok! NIe sądziłąm, ze cos takiego przydarzy sie
    alkoholiczce! Wyobrazacie sobie, facet zadurzył sie po uszy~!
    Oczywiście powiedzialam Mu o wszystkim (bo nie nawidzę obłudy!!!!) , o moich
    ciągotach itp, ale zrozumial , bo mnie kocha! Ot co! I pomoże mi!!!!! Jestem w
    szoku! bo ciagle myslalam, ze nie moge juz niczego normalnego stworZYc, a tu
    sie okazuje, ze moge i to jest cos wspanialego! oN zaakceptowal mnie z
    wszelkimi wadami, choc twierdzi, ze to zadne wady, i ze pomoze mi w leczniu!
    Prosi tylko o to, bym w koncu przestala palic, i chyba to zrobie, bo skoro On
    wywrócil swe zycie do gory nogami dla mnie, to ja tez musze cos zrobic~!!!!! no
    jestem w szoku!!!!! NIkt nigdy tak mnie nie kochal i nie traktował w taki
    sposób. Ech, czuję sie jak księzniczka!hehehheh ! ech... cud cudów... i tyle!
    pozdrawiam Val.... a kwestie diaknonatu deo pozostwiam jego uznaniu:)))
  • deoand 03.07.05, 23:16
    jak juz miłośc wchodzi w gre ...to wycofuje się ...

    Wszystkiego najlepszego ....

    deo
  • paulsixtus 04.07.05, 02:36
    Przemila Val,
    polubilem Cie jakos, czytajac Twoje kolejne posty, niektore czytalem z lekka
    irytacja, niektore z usmiechem, inne zas,ze wspolczuciem. Staram sie jednak
    Ciebie zrozumiec, a to dlatego,ze rozumiem chorobe na ktora podobnie jak ja,
    cierpisz.
    Zreszta, dzieki Twoim naprawde szczerym wpisom, wszyscy moglismy za Twoja zgoda
    mechanizmom tej choroby sie przygladac.
    Opowiem Ci kawalek mojej historii.
    Kiedy juz sobie tak solidniej popijalem, poznalem w miedzyczasie kobiete. Byla
    moja ucieczka do normalnosci, tak mi sie wtedy wydawalo. Nie przeszkadzalo mi
    nawet to,ze mam zone.A , co tam - z nia przeciez nie mozna sie dogadac, ciagle
    jest niezadowolona i nie umie sie cieszyc zyciem (ciekawe dlaczego, jak
    myslicie...? heh). Postanowilem nie pic dla "Nowej". Ha! Zonka, widzisz - moge
    nie pic, ale "na zlosc babci",ze bylas dla mnie tak niedobra, wyprowadzam sie do
    Nowej. Ja sie przeciez tez licze! Ona (Nowa) wie, ze jestem swietny i
    romantyczny, widzi we mnie faceta! - Oto, jakie byly moje nachlane argumenty.
    Co wiecej : Nowa powiedziala,ze bedzie mi z nia tak dobrze, ze przestane pic,
    pomoze mi - jestem przeciez wartosciowym czlowiekiem.
    Wyprowadzilem sie od zony.
    Ile potrwalo wiekuiste szczescie?
    Miesiac, niecaly.
    Okazalo sie,ze jednak jestem chory, jestem alkoholikiem. Pewnego wieczora
    schlalem sie , jak zwykle do urwanego filmu, aby obrzucic Nową stekiem oskarzen
    w niewybrednym tonie. Koniec , kropka, moznaby powiedziec. Nie umialem trzezwiec
    nawet dla tej osoby, ktora bylem maksymalnie zauroczony, nie mowie juz o
    milosci, bo w czynnym nalogu kocha sie tylko siebie po zażyciu.
    To bylo moje dno. Dotknalem iluzji alkoholika. Stanalem z nia twarza w twarz.
    To wtedy postanowilem cos z soba zrobic, zeby sie nie wykonczyc w nienawisci do
    samego siebie. SIEBIE. Moja dusza zaczela sie domagac swoich praw.
    Wrocilem do zony i nic nie obiecujac, zadzwonilem do Osrodka Leczenia
    Uzaleznien. Umowilem sie na wizyte, pojechalem. Przelamalem wstyd, pyche, a moze
    juz ich wcale nie bylo, taki "lezalem zbity pies".
    Postanowilem wytrzezwiec dla SIEBIE.
    Chodzilem na terapie podstawowa i poglebiona.
    I wiesz co? Dopiero , kiedy zaczalem byc trzezwym dla siebie, inni obok mnie sa
    szczesliwi.Wcale nie musza mi tego mowic. To widac.
    Val, oczywiscie trudno szukac tutaj doslownej analogii mnie do Ciebie, chcialem
    tylko zauwazyc, ze jesli zaczniesz popijac, twoje wyrzuty sumienia i poczucie
    winy moga byc nie do zniesienia..."On mnie kocha, a ja robie mu takie swinstwo,
    i siegnelam po...". Poza tym, nie mam zielonego pojecia, na czym ma polegac
    fakt, ze "pomoze mi w leczeniu". Moze co najwyzej wspierac, ale niedobrze by sie
    stalo, gdyby to on zabiegal o cos od poczatku do konca.
    Radzilbym jednak,zeby to byl Twoj telefon, Twoja wizyta...
    Jego pomoc moze polegac jedynie na dlugich rozmowach z Toba, nie omijajac
    trudnych tematow. Poza tym, pomaganiem bez wiedzy podstawowej na temat
    alkoholizmu, moze Ci bardzo zaszkodzic, choc oczywiscie nieswiadomie i w jak
    najlepszej wierze.
    Zycze Szczescia do dobrych decyzji
    pozdrawiam
    PaulSixtus





  • hepik1 04.07.05, 04:30
    A mnie obie historie jakos J.Pilcha przypominają.U niego taka miłośc nagła
    zaskutkowała powieścia "Pod Mocnym Aniołem" od momentu której jego kariera tak
    na dobre się zaczęła" i "uzdrowieniem cudownym" .Jakis czas później ,w
    wywiadzie telewizyjnym przyznał,że ta miłość to czas przeszły i nie wyleczyła go
    z alkoholizmu a trzesące sie rączki to potwierdzały.
    Tak więc,z niepokojem oczekuję na dalszy ciąg Twojej historii ,VAl...
  • paulsixtus 04.07.05, 04:58
    O jakich obu historiach mowisz?
    W swojej historii staralem sie wlasnie przekazac, ze zauroczenie/milosc nie
    leczy z alkoholizmu.
    Poza tym, robia Pilchowi krzywde, przyzajac nagrody za ksiazki:)
    pozdrawiam
    PaulSixtus
  • jerzy30 04.07.05, 17:54
    val - milosc czyni cuda - mysle ze warto sie jej poddac - a alkohol to ODREBNA
    sprawa i nie mozna tego laczyc [sorki - ale nie mam polskich liter] - pisze zza
    wielkiej wody - co do Pilcha to wedlug mnie jest to grafoman do kwadratu
  • hepik1 04.07.05, 21:40
    Coś drażliwy jesteś Paul.Tak mi się skojarzyło ...i już.W końcu początek Twój
    był podobny tylko happy endu nie było.
  • paulsixtus 04.07.05, 21:51
    Haha, Hepik:)
    Nie jestem drazliwy:) Tylko sie przestraszylem takiego porownania do
    pilchowszczyzny:))))
    A Happy End owszem jest, mam nadzieje,ze bedzie trwal :)
    pozdrawiam
    PaulSixtus
  • hepik1 05.07.05, 06:31
    Na marginesie-zauważyłem takie zjawisko-pisanina Pilcha podoba sie pijącym,nie
    podoba się trzeźwym alkoholikom.
    Też za J.P nie przepadam;)
  • valpoliczella 05.07.05, 19:51

    Przeczytałam ten epizod z Twego życia i tak się zastanwiam, czemu to ma służyć?
    Sugerujesz, bym zaniechała budowania związku z facetem, na którego czekałam
    tyle lat czy co? Ja sobie zdaję sprawę z zagrożen i mych cholernych ciągot,ale
    teraz mam ogromną motywację, by coś zmienic, a tej motywacji mi brakowało przez
    lata. Wszak pisałam kiedyś, ze w alkoholizm popadłam z samotności, której ma
    stadna dusza nie byla w stanie znieść! Więc teraz, skoro rzeczy przybrały inny
    obrót chce wszystko zmienic, tym bardziej ze widzę, iż facet też zmienia swoje
    życie i to motywuje! Jak wrócę ze stypendium to we wrześniu pójde na terapię -
    muyszę mu jeszcze o tym powiedzieć, ale myślę, że zrozumie i jak deklaruje -
    będzie mnie wspierał.
    A Pilcha to ja nie lubię, choć nadal podpadam pod kategorię po-pijających, nie
    odpowiada mi jego styl pisania i w ogóle. Tak więc Hepiku musisz stworzyć
    odrębną kategorię recepcji Pilcha dla Val hehhe... no to koncze, wychodze na
    balkon, by posłuchac za darmo koncertu U 2 . A co tu sie dzieje od popoludnia,
    to wiedza tylko okoliczni mieszkancy, istny obłęd! Pozdrawiam wszystkich- Val..
  • hepik1 05.07.05, 21:31
    Znaczy Val na Tysiącleciu mieszkasz ?Podobno najlepiej od 8 piętra słychać w górę :)
  • paulsixtus 06.07.05, 00:04
    >Sugerujesz, bym zaniechała budowania związku z facetem, na którego czekałam
    > tyle lat czy co?

    Niczego nie sugeruje. Dalem pod rozwage. I tak miotasz sie wiele mniej, niz ja
    to robilem :)

    > Jak wrócę ze stypendium to we wrześniu pójde na terapię -
    > muyszę mu jeszcze o tym powiedzieć, ale myślę, że zrozumie i jak deklaruje -
    > będzie mnie wspierał.

    No, to swietnie - jak widac powaznych rozmow na temat Twojej choroby nie
    przeprowadziliscie. Trudno sie jednak dziwic, skoro i Ty nie traktujesz powaznie
    swojej choroby. Tym bardziej mialbym spore obawy, co z tego wyniknie. Bo
    zapewniac o checi wsparcia jest bardzo latwo, ale wspierac bez znajomosci tematu
    - nie da sie. Zycie wyglada troche inaczej, niz amerykanskie filmy.

    > Ja sobie zdaję sprawę z zagrożen i mych cholernych ciągot
    Ciągoty, to można mieć do picia Coca-Coli, a do alkoholu ciagnie choroba.
    Choroba, ktora bagatelizowana, rozwala zupelnie wszystko. Nie tylko Ciebie,
    najblizszych tez.

    Pozdrawiam
    PaulSixtus



  • deoand 22.07.05, 00:05
    Jak tam miłość .... czy ślub juz niedługo a miłośc płonie jasno-czerwonym
    płomieniem .....

    czy spłynęła wraz z łzami do półpełnego kieliszka Val ?
  • valpoliczella 26.07.05, 20:35
    Deo, spokojna głowa!!! Miłość kwitnie, właśnie wrócilismy z urlopu, bylo
    suuuuperrr!! ech.... znalazłam to , czego szukałam cale życie i zrobię
    wszystko, by tego nie stracić! Chyba naprawdę się zakochałam, o nim już nie
    mówiąc....:) Więcej nie napiszę, bo cokolwiek bym nie napisała i tak weżmiecie
    się za wiwisekcje mej osoby tudzież jego osoby i zapewne znajdziecie haka,
    ktory w Waszym mniemaniu uniemożliwi funkcjonowanie naszego związku! A on
    funkcjonuje i to bardzo dobrze! TAk więc póki co jest OK, jutro wyjeżdżam
    zagranicę, wracam we wrześniu, do tego czasu mam zamiar przewartościować swój
    system wartości i spojrzeć naprawdę trzeżwo na świat i daną mi miłość!
    Pozdrawiam życząc wszystkim forumowiczom wszystkiego dobrego i więcej
    wyrozumiałości a mniej sarkazmu w stostunku do borykających się jeszcze:)
    papapa val..
  • paulsixtus 26.07.05, 23:41
    >a mniej sarkazmu w stostunku do borykających się jeszcze:)

    a z czym Ty sie borykasz? Bo mam wrazenie,ze w tej chwili to tylko z wielka
    miloscia:)
    powodzenia
    PaulSixtus
  • deoand 27.07.05, 15:47
    Miłość jak widać jest lekarstwem na wszystko i na Val też ...
    Pewno tak jest .....
    więc wszystkiego najlepszego i niech miłośc nadal płonie jasnym płomieniem ku
    twemu i twego partnera zadowoleniu ....

    pozdrawiam deo

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka