alkohol, -jak to przerwac prosze o wasze sugestie Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Brat pije, pali, od lat ponad.. 20., coraz czesciej. To dobry czlowiek ale:
    Nie ulozyl sobie zycia.nie ma kobiety. Mieszka u ok 70letnich rodzicow,
    gdzie mama gotuje obiady,itd. Ma wlasny warsztat w ktorym cos czasem zarabia
    ale wiekszosc przepuszcza na wodke z kumplami i papierosy. Czasem przez kilka
    dni nie trzezwieje,weekendy obowiazkowe picie.. po alkoholu jest mily,
    wylewny, zabawny,mitoman, a trzezwy sie nie odzywa prawie wcale chodzac z
    mina obrazonego na caly swiat. O leczeniu nie mysli, jego wytlumaczenie
    to "na cos trzeba umrzec". Zreszta zdrowie mu zaczyna sie sypac powoli.. W
    tym domu nigdye sie nie rozmawialo ale czesc dzieci "poszla w swiat" i sobie
    radzi, sporadycznie przyjezdzaja na weekendy. On zostal, rodzice zalamuja
    rece nad nalogiem ale ich metody wychowawcze od lat zadnego skutku nie
    wywieraja dobrego.On Nie wyprowadzi sie bo nie ma gdzie. Syna na bruk nie
    wyrzuca,bo tez nie robi awantur jest typem lagodnego pijaczka.
    Ale Terrozyzuje swoim piciem caly dom, nigdy w tym domu nie bylo milosci
    (apodyktyczny ojciec i matka "rozmawiajaca"z ojcem tylko klotniami albo
    milczeniem) ale przyjezdzam tam na weekendy czasem i prawie za kazdym razem
    ten sam bol, brat wraca z popijaw ledwo trzymajacy sie na nogach a jak tylko
    sie przespi to znika znowu zeby chlac pod sklepem...koledzy odwoza go jak juz
    sie przewraca.. Przed rokiem rodzina zjechala na swieta a on po pijaku sie
    polamal i "mila rodzinna atmosfera swiat" zamienila sie w horrorek bo obok w
    pokoju placzacy z bolu brat w gorsecie.. za pare miesiecy znowu swieta a mnie
    sie nie chce tam jechac...ale trzeba bo rodzice by sie zaplakali...
    Jak z nim postepowac, czy rodzicow namawiac na Al-anon w ich wieku?(do ojca
    nie dotrze i na pewno nie pojdzie ale mama by zrozumiala ze jesli trzeba to
    pojdzie tylko nie wiem czy jej to zdrowia i nerwow do konca nie wykonczy :
    () Jak na niego wplynac by zaczal myslec o leczeniu albo sprobowal
    zawalczyc z nalogiem nie poddawal sie mu bezkrytycznie..jak, jesli jest w
    malej miejscowosci gdzie wodka to codziennosc i standart zalatwiania
    interesow czy towarzyskich pogawedek a chetni do kieliszka zawsze sa. tylko
    ze czesc jego kumpli wie kiedy skonczyc picie i jakos zycie sobie ukladaja a
    brat pije do upadlego i szuka nastepnych do towarzystwa..Nie da sie go odciac
    od wygodnego mieszkania z wiktem i opierunkiem,nie da sie odciac od problemu
    ktory jest,a nie mam sil na walke z wiatrakami na odleglosc.
    jak?
    jak?mowcie, sugerujcie... krzyczec?prosic?ignorowc? rodzice to robia tam na
    co dzien i nic..
    • Gość: stachu34 IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.04, 12:39
      To jest taka choroba...Rozprzestrzenia się jak zaraza,nawet Ciebie dotyka - na
      odległość.Jedno co mozna zrobić,to pozbawić brata komfortu picia.Nie żałować,nie
      litować się.Zostawić go sam na sam z alkoholem...i czekać.
      • Stachu,
        problem w tym, ze nie ma jak go "zostawic" zeby poczul ze jest naprawde zle.
        ma swoj oddzielny pokoj w domu, "wspolne gospodarstwo" z rodzicami- czyli obiad
        zawsze jest, rachunki oplacone, wspolne pranie zrobione, w centralnym w zimie
        napalone, czasem rodzice wyklocą od niego troche pieniędzy na opłaty, ale niby
        ma sie budowac (od paru lat ciagle za malo kasy na materialy bo przepija) wiec
        nie doklada sie do oplat bo "oszczedza".. czasem "unosi sie honorem" i sam
        sobie cos kupi do jedzenia ale w pierwszej kolejnosci wodka i papierosy.

        czekamy -przeciez juz od lat... ale powoli sobie uswiadamiam, ze bedzie tylko
        gorzej, chcialabym zeby rodzice na starosc mieli tam troche spokoju (o
        szczesciu juz zapomnieli), a z alkoholikiem w domu miec nie beda...
        wiec ma to byc "czekanie", ze za kolejne 10-15 lat dostanie raka wątroby i
        umrze w meczarniach...? :( a wczesniej odejda zlamamni tym wszystkim rodzice?? :
        (
        • Gość: stachu34 IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.04, 13:16
          Pozbawic go tego,co napisałaś w tym akapicie ""wspolne gospodarstwo" z
          rodzicami- czyli obiad zawsze jest, rachunki oplacone, wspolne pranie zrobione,
          w centralnym w zimie napalone,".To trudne,ale jedyne co można zrobić...
        • Witaj
          Znam podobną sytuację ...
          U " mojego " rodzice odcieli wodę , prąd , ogrzewanie . MUSIAŁ zacząć żyć
          samodzielnie . Płaczu było dużo , ale z czasem wydoroślał . Pierszą zimę
          przeżył korzystając z piecyka elektrycznego , myjąc się w zimnej wodzie .
          Do drugiej juz się przygotował . Dzisiaj jest wdzięczny rodzicom , że go
          odpępowili , bo dzięki temu ocknął się .

          pozdrawiam

          • tu jest wspolna lazienka, wspolna kuchnia, wspolna lodowka, wspolne
            ogrzewanie....nie ma jak oddzielic, przeciez nie zamuruja mu pokoju... pije "za
            swoje", przed wielu laty jak pracowal za granica a rodzicom bylo ciezko to im
            troche pomagal finansowo wiec teraz ciagle to przypomina jak wolaja na niego o
            pieniadze. jak jest trzezwy to czasem pomaga w gospodarstwie wiec tez
            sobie "dolicza" do zaslug... teraz ma juz prawie 40 lat.:(
        • Gość: Agnieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 21:51
          Poczytaj sobie strone www.alkoholizm.akcjasos.pl
          alkoholozim to choroba a nie widzimisie i ty tez jestes wspoluzalezniony.
          Pierwsza wypowiedz niestety zawierała duzo prawdy.
    • Ma wspaniały komfort picia, a to nie zmusi go nigdy i nic do jego zaprzestania.
      Tylko odsunięcie go od tego może spowodować, że sięgnie dna i przemyśli to. Bez
      obiadków, noclegów, prania i rachunków to jedyna droga. Może do tego trochę
      literatury AA.
      Pozdrawiam
      • sprobuje wiec podrzucic mu troche literatury :(


        powiedzcie mi jeszcze- czy naciskac na mame zeby zaczela chodzic do poradni
        AlAn tam na miejscu (to niewielka miejscowosc,ale podobno jakis psycholog z AA
        przyjmuje) ? ona ma prawie 70 lat.... czy ja naklaniac do tej "terapii
        wstrzasowj"(ona jest DDA)? caly ciezar terapii musialaby wziac na swoje barki a
        nie ma tam wsparcia w nikim.. czy w tym wieku nie wyrzadziloby to wiecej szkod
        niz pozytku??
    • Tak to się zazwyczaj kończy. (dosłownie)
      • andsin napisał:

        > Tak to się zazwyczaj kończy. (dosłownie)
        lilak21 napisała:

        > Wczoraj zmarł mój brat, miał 42 lata. Miał wylew a wczesniej pewnie padaczkę.
        > A wszystko to pewnie z tego ze pił.Taki wykształcony kulturalny człowiek i co
        >
        > wódka zrobiła? Czy mnie czeka to samo? Dno

        Wyrazy współczucia.
        Alkoholizm jest chorobą śmiertelną.Tylko,że nie jest wpisywany do aktu zgonu
        jako przyczyna.
        Myślę,że jest to dobry moment by pomyslec o swoim życiu,o swoim piciu i co z tym
        zrobic.pare podpowiedzi juz otrzymałaś.Pozdr



Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.