Dodaj do ulubionych

alkohol, -jak to przerwac prosze o wasze sugestie

04.10.04, 10:32
Brat pije, pali, od lat ponad.. 20., coraz czesciej. To dobry czlowiek ale:
Nie ulozyl sobie zycia.nie ma kobiety. Mieszka u ok 70letnich rodzicow,
gdzie mama gotuje obiady,itd. Ma wlasny warsztat w ktorym cos czasem zarabia
ale wiekszosc przepuszcza na wodke z kumplami i papierosy. Czasem przez kilka
dni nie trzezwieje,weekendy obowiazkowe picie.. po alkoholu jest mily,
wylewny, zabawny,mitoman, a trzezwy sie nie odzywa prawie wcale chodzac z
mina obrazonego na caly swiat. O leczeniu nie mysli, jego wytlumaczenie
to "na cos trzeba umrzec". Zreszta zdrowie mu zaczyna sie sypac powoli.. W
tym domu nigdye sie nie rozmawialo ale czesc dzieci "poszla w swiat" i sobie
radzi, sporadycznie przyjezdzaja na weekendy. On zostal, rodzice zalamuja
rece nad nalogiem ale ich metody wychowawcze od lat zadnego skutku nie
wywieraja dobrego.On Nie wyprowadzi sie bo nie ma gdzie. Syna na bruk nie
wyrzuca,bo tez nie robi awantur jest typem lagodnego pijaczka.
Ale Terrozyzuje swoim piciem caly dom, nigdy w tym domu nie bylo milosci
(apodyktyczny ojciec i matka "rozmawiajaca"z ojcem tylko klotniami albo
milczeniem) ale przyjezdzam tam na weekendy czasem i prawie za kazdym razem
ten sam bol, brat wraca z popijaw ledwo trzymajacy sie na nogach a jak tylko
sie przespi to znika znowu zeby chlac pod sklepem...koledzy odwoza go jak juz
sie przewraca.. Przed rokiem rodzina zjechala na swieta a on po pijaku sie
polamal i "mila rodzinna atmosfera swiat" zamienila sie w horrorek bo obok w
pokoju placzacy z bolu brat w gorsecie.. za pare miesiecy znowu swieta a mnie
sie nie chce tam jechac...ale trzeba bo rodzice by sie zaplakali...
Jak z nim postepowac, czy rodzicow namawiac na Al-anon w ich wieku?(do ojca
nie dotrze i na pewno nie pojdzie ale mama by zrozumiala ze jesli trzeba to
pojdzie tylko nie wiem czy jej to zdrowia i nerwow do konca nie wykonczy :
() Jak na niego wplynac by zaczal myslec o leczeniu albo sprobowal
zawalczyc z nalogiem nie poddawal sie mu bezkrytycznie..jak, jesli jest w
malej miejscowosci gdzie wodka to codziennosc i standart zalatwiania
interesow czy towarzyskich pogawedek a chetni do kieliszka zawsze sa. tylko
ze czesc jego kumpli wie kiedy skonczyc picie i jakos zycie sobie ukladaja a
brat pije do upadlego i szuka nastepnych do towarzystwa..Nie da sie go odciac
od wygodnego mieszkania z wiktem i opierunkiem,nie da sie odciac od problemu
ktory jest,a nie mam sil na walke z wiatrakami na odleglosc.
jak?
jak?mowcie, sugerujcie... krzyczec?prosic?ignorowc? rodzice to robia tam na
co dzien i nic..
Edytor zaawansowany
  • Gość: stachu34 IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.04, 12:39
    To jest taka choroba...Rozprzestrzenia się jak zaraza,nawet Ciebie dotyka - na
    odległość.Jedno co mozna zrobić,to pozbawić brata komfortu picia.Nie żałować,nie
    litować się.Zostawić go sam na sam z alkoholem...i czekać.
  • 04.10.04, 13:09
    Stachu,
    problem w tym, ze nie ma jak go "zostawic" zeby poczul ze jest naprawde zle.
    ma swoj oddzielny pokoj w domu, "wspolne gospodarstwo" z rodzicami- czyli obiad
    zawsze jest, rachunki oplacone, wspolne pranie zrobione, w centralnym w zimie
    napalone, czasem rodzice wyklocą od niego troche pieniędzy na opłaty, ale niby
    ma sie budowac (od paru lat ciagle za malo kasy na materialy bo przepija) wiec
    nie doklada sie do oplat bo "oszczedza".. czasem "unosi sie honorem" i sam
    sobie cos kupi do jedzenia ale w pierwszej kolejnosci wodka i papierosy.

    czekamy -przeciez juz od lat... ale powoli sobie uswiadamiam, ze bedzie tylko
    gorzej, chcialabym zeby rodzice na starosc mieli tam troche spokoju (o
    szczesciu juz zapomnieli), a z alkoholikiem w domu miec nie beda...
    wiec ma to byc "czekanie", ze za kolejne 10-15 lat dostanie raka wątroby i
    umrze w meczarniach...? :( a wczesniej odejda zlamamni tym wszystkim rodzice?? :
    (
  • Gość: stachu34 IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.04, 13:16
    Pozbawic go tego,co napisałaś w tym akapicie ""wspolne gospodarstwo" z
    rodzicami- czyli obiad zawsze jest, rachunki oplacone, wspolne pranie zrobione,
    w centralnym w zimie napalone,".To trudne,ale jedyne co można zrobić...
  • 04.10.04, 13:21
    Witaj
    Znam podobną sytuację ...
    U " mojego " rodzice odcieli wodę , prąd , ogrzewanie . MUSIAŁ zacząć żyć
    samodzielnie . Płaczu było dużo , ale z czasem wydoroślał . Pierszą zimę
    przeżył korzystając z piecyka elektrycznego , myjąc się w zimnej wodzie .
    Do drugiej juz się przygotował . Dzisiaj jest wdzięczny rodzicom , że go
    odpępowili , bo dzięki temu ocknął się .

    pozdrawiam

  • 04.10.04, 13:32
    tu jest wspolna lazienka, wspolna kuchnia, wspolna lodowka, wspolne
    ogrzewanie....nie ma jak oddzielic, przeciez nie zamuruja mu pokoju... pije "za
    swoje", przed wielu laty jak pracowal za granica a rodzicom bylo ciezko to im
    troche pomagal finansowo wiec teraz ciagle to przypomina jak wolaja na niego o
    pieniadze. jak jest trzezwy to czasem pomaga w gospodarstwie wiec tez
    sobie "dolicza" do zaslug... teraz ma juz prawie 40 lat.:(
  • Gość: Agnieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 21:51
    Poczytaj sobie strone www.alkoholizm.akcjasos.pl
    alkoholozim to choroba a nie widzimisie i ty tez jestes wspoluzalezniony.
    Pierwsza wypowiedz niestety zawierała duzo prawdy.
  • 04.10.04, 14:22
    Ma wspaniały komfort picia, a to nie zmusi go nigdy i nic do jego zaprzestania.
    Tylko odsunięcie go od tego może spowodować, że sięgnie dna i przemyśli to. Bez
    obiadków, noclegów, prania i rachunków to jedyna droga. Może do tego trochę
    literatury AA.
    Pozdrawiam
  • 05.10.04, 10:24
    sprobuje wiec podrzucic mu troche literatury :(


    powiedzcie mi jeszcze- czy naciskac na mame zeby zaczela chodzic do poradni
    AlAn tam na miejscu (to niewielka miejscowosc,ale podobno jakis psycholog z AA
    przyjmuje) ? ona ma prawie 70 lat.... czy ja naklaniac do tej "terapii
    wstrzasowj"(ona jest DDA)? caly ciezar terapii musialaby wziac na swoje barki a
    nie ma tam wsparcia w nikim.. czy w tym wieku nie wyrzadziloby to wiecej szkod
    niz pozytku??
  • 06.10.04, 11:42
    Trudno coś radzić. Syn zawsze będzie tym najukochańszym i jakiś wstrząs może
    sprawę jeszcze pogorszyć. Może nie i zrozumie jaka to choroba i jak mu pomóc.
    Wiek nie ma tu chyba większego znaczenia.
    Pozdrawiam
  • 06.10.04, 12:59
    DDA dla mamy to raczej juz nie, ale spotkanie z tym psychologiem z AA jak
    najbardziej. I niech on cos doradzi, Ty nie musisz miec wszystkiego wiedziec i
    organizowac.
    --
    GG 3557998
  • 06.10.04, 14:20
    Eh,po rozmowie z mama zaczynam pasowac...
    Ojciec "wiesza psy"(jest swietny we wpedzaniu wszystkich w poczucie winy) na
    synu, matka syna broni (nie bylo to udane malzenstwo,kilkadziesiat lat klotni i
    pretensji).. , a syn pije i nie dopuszcza do glowy mysi o leczeniu choc zdaje
    sobie sprawe, ze wodka nim rzadzi ale przeciez on "pije za swoje" wiec nic
    nikomu do tego...

    Uff, to ja sie chyba zajme soba... :(


    Dziekuje Wam za rady.
  • 06.10.04, 18:37
    Tak to się zazwyczaj kończy. (dosłownie)
  • 06.10.04, 18:40
    andsin napisał:

    > Tak to się zazwyczaj kończy. (dosłownie)
    lilak21 napisała:

    > Wczoraj zmarł mój brat, miał 42 lata. Miał wylew a wczesniej pewnie padaczkę.
    > A wszystko to pewnie z tego ze pił.Taki wykształcony kulturalny człowiek i co
    >
    > wódka zrobiła? Czy mnie czeka to samo? Dno

    Wyrazy współczucia.
    Alkoholizm jest chorobą śmiertelną.Tylko,że nie jest wpisywany do aktu zgonu
    jako przyczyna.
    Myślę,że jest to dobry moment by pomyslec o swoim życiu,o swoim piciu i co z tym
    zrobic.pare podpowiedzi juz otrzymałaś.Pozdr



  • Gość: gosia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.04, 18:41
    znajomy 37lat rzerwal picie dopiero jak powaznie zachorowal, dostal obrzeku
    pluc, nie mogl oddychac, wyladowal w szpotalu, potem jeszcze doszly problemy z
    tarczyca, wycinali mu ja.. 2 miesace w szpitalach. przez 2 lata od tego czasu
    nie pil wodki, ale ostatnio coraz czesciej wraca do piwa. zreszta widze ze lata
    picia wyrzadzily w mozgu straszne spustoszenie...
  • Gość: stachu34 IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.04, 19:39
    Jakie spustoszenie,po czym to widać?

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.