Dodaj do ulubionych

Krok Szosty AA (uwolnienie od wad charakteru)

01.06.18, 12:55
01 Czerwiec - "Codzienne Refleksje" (AA)

ZMIANA STOSUNKU DO ZYCIA
Zmieni sie caly nasz stosunek do zycia i swiatopoglad - ANONIMOWI ALKOHOLICY, STR. 72

Gdy pilem moja postawa wobec zycia cechowal egoizm i egocentryzm; liczylo sie przede wszystkim moje wlasne zadowolenie i przyjemnosc. Teraz, gdy trzezwieje, z wolna przestaje szukac swego. Cala postawa wobec zycia i ludzi naprawde sie zmienia. Pierwsze “A” z nazwy Wspolnoty uosabia dla mnie postawe (ang. attitude); wplywa na nia drugie “Symbolizujace dzialanie.

Pracujac nad Krokami, chodzac na mityngi i niosac przeslanie AA, moge odzyskac poczytalnosc i zdrowie duchowe. “Dzialanie” to slowo klucz i magiczne zaklecie! Przyjmujac postawe pozytywna i pomocna i wspomagajac ja systematycznym dzialaniem w AA – moge zachowac trzezwosc i dopomoc innym ja osiagnac. Teraz moja postawa sprowadza sie do gotowosci dania z siebie wszystkiego, azeby utrzymac trzezwosc!
----
A...



--
--
spirytum contra spiritus
Edytor zaawansowany
  • aaugustw 02.06.18, 14:20
    02 Czerwiec - "Codzienne Refleksje" AA

    DROGA W GORE
    A oto Kroki, ktore sami stawiamy i ktore sa proponowanym przez nas programem zdrowienia.
    ANONIMOWI ALKOHOLICY, str. 50

    Powyzsze slowa stanowia wprowadzenie do 12 Krokow.
    Ich bezposredniosc i prostota pozwala odsunac na bok wszelkie psychologiczne badz filozoficzne dociekania na temat slusznosci i skutecznosci Programu.
    Slowa te opisuja, co nalezy zrobic; wprowadzic Kroki w zycie – a wowczas rezultatem jest trzezwosc.
    Nie oznaczaja one jednak, ze powinienem kroczyc droga wydeptana juz uprzednio przez innych, ale raczej, ze posiadam swoja wlasna droge do trzezwosci i ze sam musze ja znalezc.
    Moja droga jeszcze nikt nie szedl, a wiedzie ona ku bezmiernemu swiatlu na szczycie gory. Kroki wskazuja mi zarowno bezpieczne punkty zaczepienia, jak i rozpadliny, ktorych powinienem sie wystrzegac.
    Dostarczaja mi tez narzedzi, ktorych bede czesto potrzebowal podczas samotnej podrozy w glab mojej wlasnej duszy. Opowiadajac o tej podrozy, dziele sie z innymi sila, doswiadczeniem i nadzieja.
    -----
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • aaugustw 03.06.18, 17:30
    03 Czerwiec - "Codzienne Refleksje" (AA)

    ..NA SKRZYDLE MODLITWY
    …przechodzmy do wykonania Szostego Kroku Naszej Drogi… Podkreslamy juz, ze niezbedna jest nasza gotowosc do zmiany. - Anonimowi Alkoholicy, str.65

    Kroki Czwarty i Piaty byly trudne, ale warto je bylo “przerobic”.
    Przy Kroku Szostym natomiast utknalem w miejscu – totez siegnalem po Wielka Ksiege i przeczytalem w niej powyzszy fragment.
    Siedzialem na dworze, modlac sie o gotowosc, gdy wtem podnioslem wzrok i wysoko na niebie ujrzalem ogromnego ptaka.
    Patrzylem, jak nagle poddal sie on poteznemu gorskiemu pradowi powietrza. Niesiony przezen, to wznoszac sie, to pikujac, ptak dokonywal akrobacji, jakich smiertelne ptaki z pozoru dokonywac nie sa w stanie.
    Byl to dla mnie inspirujacy przyklad istoty, ktora” puscila” wlasna niemoznosc i oddala sie w rece sily wiekszej niz ona sama. Uswiadomilem sobie ,ze gdyby ptak “odzyskal swoja wlasna wole” i nie okazujac tak wielkiego zaufania, probowal sam kontrolowac swoj lot, to bylby sie tylko pozbawil najwyrazniej bezmiernej wolnosci i rozmachu….
    ----
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • aaugustw 07.06.18, 16:25
    07 Czerwiec - "Codzienne Refleksje"

    ..DLUGOFALOWA NADZIEJA

    Skoro przychodzimy na swiat tak sowicie wyposazeni w naturalne popedy, to trudno sie dziwic, ze czesto pozwalamy im wykraczac poza wyznaczone dla nich granice.
    Kiedy zaczynaja nami slepo kierowac albo kiedy swiadomie zadamy od nich wiecej przyjemnosci i wygod niz nam sie nalezy, wowczas zaczynamy oddalac sie od tego, co Bog zaplanowal dla nas tu, na Ziemi.
    To wlasnie jest miara naszych wad charakteru lub, jesli kto woli, grzechow.
    12 Krokow i 12 Tradycji, str. 66


    Oto slowa przynoszace dlugofalowa nadzieje i pozwalajace mi ujrzec w perspektywie zarowno istote mojej choroby, jak i droge zdrowienia z niej.
    Piekno programu AA polega na tym, ze wiem, iz z pomoca Boga moje zycie sie polepszy.
    Podroz, ktora odbywam dzieki AA, obfituje w coraz bogatsze przygody; zrozumienie staje sie prawda; obietnice i marzenia urzeczywistniaja sie – a “dzis” przemienia sie “na zawsze”.
    Gdy wkraczam w krag swiatla rzucanego przez AA, moje serce wypelnia sie Obecnoscia Boga.
    ----
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • mariuszg2 12.06.18, 22:08
    no nie....picie jako postawa egoisty? nie.... myślałeś o tym, że picie to świadome samobójstwo z premedytacją?

    --
    Biegnij Forrest, Biegnij!
  • aaugustw 14.06.18, 08:35
    Mariusz napisal, (cyt):
    "no nie....picie jako postawa egoisty? nie.... myślałeś o tym, że picie to świadome samobójstwo z premedytacją?
    __________________________________________________________________________________________.
    Pytasz, wiec odpowiadam…
    Tak, to postawa Egoisty… - Moj egoizm byl sila napedowa mego picia. Pilem po to , by uczcic sukces i po to, by utopic w alkoholu swoje smutki. Rozwiazaniem jest POKORA ktora odsuwa moja pyche we wszystkich sytuacjach i pozwala oddalic ode mnie moje leki, falszywe wyobrazenia, samolubstwo, etc...
    Co do drugiego pytania, odpowiadam:
    Tak, picie jest samobójstwem na raty, ale nie jest ono świadomym samobojstwem… - Alkoholik zbyt mocno kocha siebie aby swiadomie chciec oddac swoje zycie. Swiadomosc alkoholika jest chora, dlatego pije...
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • aaugustw 17.06.18, 11:30
    17 Czerwiec - "Codzienne Refleksje" (AA)

    GLEBOKO W NAS SAMYCH
    Gleboko w nas samych znalezlismy Wspaniala Rzeczywistosc.
    Bo tylko w Niej mozna cos znalezc… wejrzyjcie wewnatrz samych siebie… Z takim nastawieniem, swiadomosc wiary na pewno do was nadejdzie. - Anonimowi Alkoholicy, str. 46, 47

    Poszukalem pomocy AA, poniewaz zaznalem glebi rozpaczy, samotnosci i przygnebienia.
    Gdy zaczalem zdrowiec i zmierzylem sie z pustka i ruina mojego zycia, z wolna otworzylem sie na mozliwosc uleczenia, jaka oferuje program AA.
    Chodzenie na mityngi, zachowywanie trzezwosci i praca nad Krokami pozwolily mi z rosnaca uwaga wsluchiwac sie w tlumiony dotad glos wlasnej duszy.
    Co dzien z nadzieja i wdziecznoscia czekalem na pewnosc swojej wiary i niezawodna milosc, ktorej zawsze tak bardzo pragnalem w zyciu.
    Proces ten doprowadzil mnie do spotkania z Bogiem – takim, jakim ja Go pojmuje.
    ----
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • aaugustw 18.06.18, 11:55
    18 Czerwiec - "Codzienne Refleksje" (AA)

    WSPOLNOTA W WOLNOSCI
    …gdyby ludziom zapewnic absolutna wolnosc i uwolnic ich od przymusu podporzadkowania sie komukolwiek, wowczas zjednoczyliby sie calkowicie dobrowolnie dla wspolnego dobra. - Jak to widzi Bill, str. 50

    Nie zyjac juz pod dyktatem innego czlowieka ani alkoholu, zyje w nowej wolnosci.
    Pozwalajac odejsc przeszlosci i zrzucajac z ramion zbyteczny ciezar, ktory tak dlugo dzwigalem, poznaje nowa wolnosc.
    Zaproszono mnie do zycia i do wspolnoty w wolnosci. Kroki sa “zalecanym” sposobem na znalezienie nowej drogi zycia – jako ze w AA nie ma przykazan ani nakazow.
    Dysponuje wolnoscia sluzenia soba – nie z obowiazku, tylko z potrzeby.
    Moge czerpac pozytek ze wzrostu i rozwoju innych uczestnikow AA i to, czego sie naucze przynosic mojej grupie.
    “Wspolne dobro” moze sie rozrastac w stowarzyszeniu wolnosci osobistej.
    -----
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • aaugustw 22.06.18, 22:25
    22 Czerwiec - "Codzienne Refleksje" AA

    DZIS JESTEM WOLNY

    To pouczajace doswiadczenie pomoglo mi trzezwo uswiadomic sobie, ze jest na tym swiecie mnostwo sytuacji, wobec ktorych ja osobiscie jestem bezsilny – ze swa bezsilnosc, ktora gotow bylem uznac w odniesieniu do alkoholu, musze tez oglosic wobec wielu innych rzeczy, ludzi i spraw.
    Przyszlo mi wiec zamilknac i pamietac, ze to On jest Bogiem, nie ja. - Jak to widzi Bill, str. 114

    Aby sie cieszyc spokojem umyslu, ucze sie akceptacji we wszystkich okolicznosciach mojego zycia.
    Swego czasu moje zycie przypominalo nieprzerwana bitwe, poniewaz czulem, ze przez kazdy dzien powinienem przejsc, walczac ze soba i ze wszystkimi innymi.
    W koncu bitwe te zaczalem sromotnie przegrywac. W efekcie upijalem sie i rozpaczalem nad swoim nieszczesciem.
    Gdy zaczalem “puszczac” problemy i pozwolilem Bogu dzialac w moim zyciu, zaczalem tez odczuwac spokoj umyslu.
    Dzis jestem wolny. Nie musze juz walczyc z nikim ani z niczym.
    ----
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • aaugustw 28.06.18, 09:35
    28 Czerwiec - "Codzienne Refleksje" AA

    DETERMINACJA WSPOLZALOZYCIELI WSPOLNOTY

    Po poltorarocznej pracy tym trzem ludziom udalo sie pozyskac do wspolpracy kolejnych siedmiu alkoholikow.
    Anonimowi Alkoholicy, str. 139

    Gdyby nie zaciekla determinacja naszych wspolzalozycieli, AA byloby spelzlo na niczym – jak wiele innych tzw. szlachetnych inicjatyw.
    Patrzac na wykaz stu mityngow tygodniowo, ktore odbywaja sie w moim miescie, wiem, ze AA jest dostepne przez dwadziescia cztery godziny na dobe.
    Gdybym zyl w czasach, w ktorych musialbym sie trzymac jedynie nadziei i pragnienia zaprzestania picia, na kazdym kroku doswiadczajac odrzucenia – to zaczalbym szukac latwiejszej drogi i szybko wrocil do dawnego sposobu zycia.
    ----
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • aaugustw 29.06.18, 14:50
    29 Czerwiec - "Codzienne Refleksje" AA

    JAK KREGI NA WODZIE
    Nauczywszy sie szczesliwego zycia, chcielismy przekazywac innym nasza recepte na szczescie…
    Tak, marzyly nam sie w AA takie rzeczy. Bylo to zupelnie naturalne, zwazywszy, ze wiekszosc alkoholikow to zbankrutowani idealisci..
    Dlaczegoz wiec nie mielibysmy podzielic sie naszym sposobem zycia ze wszystkimi ludzmi?
    12 Krokow i 12 Tradycji, str. 156

    Wspaniale odkrycie, jakim jest trzezwosc, sprawilo, ze zapragnalem zaniesc “dobra wiadomosc” calemu otaczajacemu mnie swiatu.
    W mojej glowie znow zalegly sie pelne pychy mysli o wielkosci, typowe dla czasow, w ktorych pilem.
    Pozniej dowiedzialem sie, ze skupienie sie na wlasnym zdrowieniu wymaga zaangazowania przez okragla dobe.
    Gdy stalem sie trzezwym obywatelem swiata, zauwazylem, ze – bez zadnego swiadomego wysilku z mojej strony – moja trzezwosc promieniuje na innych niczym rozchodzace sie kregi na wodzie; a zarazem wcale nie odrywalo mnie to od mojego glownego celu – czyli utrzymania trzezwosci – ani od pomagania innym alkoholikom w osiagnieciu jej.
    ----
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • aaugustw 30.06.18, 13:20
    30 Czerwiec - "Codzienne Refleksje" AA

    OFIARA = JEDNOSC = PRZETRWANIE
    Jednosc, efektywnosc, a nawet przetrwanie AA bedzie zawsze zalezec od nieustannej gotowosci do poswiecenia naszych osobistych ambicji i pragnien na rzecz wspolnego dobra i bezpieczenstwa.
    Tak jak dla pojedynczego alkoholika poswiecenie oznacza zachowanie zycia, tak tez oznacza ono jednosc i przetrwanie kazdej grupy AA i calej Wspolnoty. - Jak to widzi Bill, str. 220

    Przekonalem sie, ze musze zlozyc w ofierze niektore cechy mojej osobowosci dla dobra calego AA; w efekcie, zostalem nagrodzony wieloma darami.
    Prestiz moze nadymac falszywa dume, jednak stosujac w zyciu Tradycje Szosta, zamiast tego otrzymuje dar pokory.
    Wspolpraca nie oznacza wiazania sie i zobowiazan czesto potrafi byc zwodnicza.
    Ale jesli pozostane bezstronny wobec interesow spoza Wspolnoty, to zachowam wolnosc utrzymywania jej w niezaleznosci.
    A to pozwoli jej przetrwac w dobrym stanie i byc zrodlem sily dla przyszlych pokolen.
    ----
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • aaugustw 06.07.18, 10:10
    6 lipca - "Codzienne Refleksje" AA

    ROZPOZNAWANIE LEKU
    Glownym motorem naszych wad byl samolubny lek… - 12 Krokow i 12 Tradycji, str. 76

    Gdy odczuwam dyskomfort, irytacje albo przygnebienie, szukam w sobie leku. Albowiem powyzsze stany maja swe zrodlo w tym wlasnie “szkodliwym i zzerajacym dusze cierniu”: w leku przed porazka, przed opinia innych ludzi, przed zranieniem itd. Udalo mi sie znalezc Sile Wyzsza, ktora nie chce, abym zyl w leku – i dlatego doswiadczenie AA wnosi do mojego zycia wolnosc i radosc. Nie chce juz zyc z mnostwem wad, ktore charakteryzowaly moje zycie w okresie picia. I Krok Siodmy uwalnia mnie od nich.
    Modle sie o pomoc w rozpoznaniu leku kryjacego sie pod dana wada, a nastepnie prosze Boga, aby mnie od niego uwolnil. W moim przypadku, metoda ta dziala niezawodnie i jest jedynym z najwiekszych cudow mojego zycia w AA.
    cytat: Codzienne Refleksje; (C) BSK AA; Wszelkie Prawa Zastrzezone
    ----
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • samanta5 20.07.18, 23:09
    Cech charakteru nie jesteś w stanie zmienić no....chyba że będziesz się cały czas kontrolował. To nie jest zdrowe. Cenię sobie spontaniczność i naturalność. Nie musisz cały czas myśleć o nałogu i wypatrywać skąd może cię zaatakować. Nie pijesz, po prostu w to uwierz.
  • solwer 21.07.18, 22:37
    samanta5 20.07.18, 23:09 napisała m.in...Cech charakteru nie jesteś w stanie zmienić....Oj dowaliłaś spod dużego palca :) Nieprawda cechy charakteru można zmienić. Dowody? Wychowanie dzieci i młodzieży, także resocjalizacja. Powszechnie i częste zmiany z lenia w pracusia, czy letkiewicza i bawidamka w przykładnego męża,ojca rodziny. Tych przykładów nie zauważasz?
    Dalej piszesz.... no....chyba że będziesz się cały czas kontrolował. To nie jest zdrowe. Znowu nie zgadzam się z takim stwierdzeniem
    Czy zawsze się śmiejesz, gdy w twojej obecności ktoś plecie bzdury? Czy bekasz po sytym obiedzie? Chyba nie? A przecież powstrzymujesz naturalne odruchy. Robisz to dlatego, bo masz jakieś poczucie taktu, czyli cechę charakteru ,które łącznie z wiarygodnością, wyrozumiałością, uczciwością, tolerancją, należy rozwijać czyli zmieniać. Czyżby ze szkodą dla zdrowia ? Wymienionych cech najczęściej pijący alkoholik (ogólnie uzależniony) nie posiada i w kontaktach otoczeniem będzie traktowany jak przygłup, co przyjemne nie jest i daje powód do zapijki. Podobnie zresztą jak nadmierne przestrzeganie, takich pozytywnych cech jak asertywność,dociekliwość,pewność siebie, skromność ,może być wręcz uciążliwe ,także dla otoczenia. Czyli cechy te należy kontrolować., W praktyce należy okresowo analizować swoje postępowanie, by wyciągnąć wnioski, co dobrze lub źle robię. Dla osoby wdrożonej do takiego postępowania,nie będzie ono czymś sztucznym. Jeśli zauważy się, że taka analiza własnych zachowań i ,zastosowanie wniosków z niej wynikających ułatwia współżycie międzyludzkie, to w krótkim czasie stanie się naturalna potrzebą.
    Piszesz: Cenię sobie spontaniczność i naturalność. Naturalność, jak starałem się wykazać, różnie może być postrzegana. Spontaniczność ?
    Dwie dziewczynki(15lat) były na spacerze pieskiem. Zajęte rozmową nie zauważyły,że psiak wszedł na zamarznięty staw i zbliża się do przerębli. Wkrótce po tym słychać było żałosny pisk i skowyt pieska .Właścicielka psa spontanicznie ruszyła mu na pomoc. Wbiegła na lód, który się pod nią załamał. Utonęła razem ze swoim pupilem. Zdarzenie to opowiedział mi strażak, który brał udział w akcji ratowniczej .Mimo że od faktu minęło kilka lat, nie mógł powstrzymać łez. Od tego czasu strażak toczy pianę z ust, gdy widzi psa prowadzonego bez smyczy, a ja o twz zachowanie spontaniczne toleruję jedynie w postaci braw.
    Cyt : Nie musisz cały czas myśleć o nałogu i wypatrywać skąd może cię zaatakować. Nie pijesz, po prostu w to uwierz. Tak! Ja też uważam, że w końcu należy zrzucić ten garb alkoholika ,lecz....... przezorny zawsze ubezpieczony:)
  • samanta5 21.07.18, 22:52
    Moglibyśmy w nieskończoność przerzucać się przykładami i udowadniać z rożnych punktów widzenia rozumienie pojęć o których rozmawiamy. Cechy charakteru rozumiane jako wpojone wzorce nie podlegają zmianie. Jeżeli chcesz zmienić lenia w pracusia to ten pierwszy musiałby wcześniej wiedzieć, widzieć jak pracuś funkcjonuje, mieć tę postawę wpojoną. Z kogoś wychowanego w otoczeniu leni pracusia raczej nie zrobisz itd itd
    Przykład z dziewczynką i psem jest po prostu manipulacją. W ten sposób z każdej cnoty możesz zrobić przywarę.
    Pijącemu alkoholikowi niekoniecznie ma być przyjemnie, nawet dobrze by było gdyby odczuwał nieprzyjemność dość często, może to byłby bodziec do zaniechania picia.
  • solwer 25.07.18, 22:19
    Samanta5 21.07.18, 22:52 Napisała m.in. Cechy charakteru rozumiane jako wpojone wzorce nie podlegają zmianie. Celowo opóźniłem odpowiedź na twój post,by znaleźć źródło twojego stwierdzenia. Nie znalazłem:( Jesteśmy jednak na forum Uzależnienia i dyskutujemy konieczność,lub jej brak, zmian cech charakteru, by wyleczyć się przyczynowo z uzależnienia(nałogu ,choroby) Tych cech charakteru naliczyłem lekko ponad 100.Żadne źródło, które przeglądałem,nie podaje że cechy charakteru są niezmienne. Zmiana niektórych z nich np. egoizmu jest kluczowa w trwałym trzeźwieniu. Sama wiara w to, że się nie wypije, nie weźmie, nie wciągnie kreski, nie wystarczy. To zdanie terapeutów, psychologów, czy uczestników mityngów AA. Ty moją argumentację sprowadzasz do przerzucania się przykładami i różnicy w w rozumieniu pojęć .Sama by rzucić trwale palenie* musiałaś zmienić niektóre cechy swojego charakteru. Np panowanie nad wzburzeniem,czy odruchami .Gdyby tak nie było, to dalej spontanicznie sięgałabyś po papierosa. Ponadto nie mogę zgodzić się z twoimi wnioskami cyt: Jeżeli chcesz zmienić lenia w pracusia to ten pierwszy musiałby wcześniej wiedzieć, widzieć jak pracuś funkcjonuje, mieć tę postawę wpojoną. Z kogoś wychowanego w otoczeniu leni pracusia raczej nie zrobisz itd itd. Zgodziłbym się z twoim wnioskiem, gdyby leń żył we wzorcowej kuli lenistwa a nie w społeczeństwie, cośkolwiek jednak zróżnicowanym ,także pod względem pracowitości. Nawet w więzieniu można skorzystać z wzorca, pracusia -realizującego podkop ,lub lesera,myślącego o …..Piszesz.... Pijącemu alkoholikowi niekoniecznie ma być przyjemnie, nawet dobrze by było gdyby odczuwał nieprzyjemność dość często, może to byłby bodziec do zaniechania picia. Sam bodziec nie wystarczy. Należy utrzymać abstynencję i rozwijać trzeźwość. By to zrobić trzeba zmienić swoje cechy charakteru. To bardzo trudne lecz możliwe.
    Podałem drastyczny, lecz prawdziwy przykład działania spontanicznego, nie w celu manipulacji. Spontaniczne, lecz nie kompulsywne kupowanie torebek ,butów przez panie i twz męskich gadżetów przez panów na nikim już nie robi wrażenia. Tymczasem rocznie z powodu bezmyślnej spontaniczności ginie w Polsce przynajmniej kilkanaście osób(wystarczy śledzić prasę codzienną). Oczywiście możesz lubić , cenić zachowania spontaniczne. Ja moje zachowania spontaniczne ograniczę do wyrażenia uznania (gestem, brawami)A ratując czyjeś życie, z mosteczka do wody skoczę tylko wtedy gdy przynajmniej jedno z nas ma szansę przeżycia. Nie jestem również przekonany, czy najbardziej znane zachowania noszące cechy działania spontanicznego a jednocześnie heroizmu: tzn Szarża Kozietulskiego. wyjście z okopów i zogniskowanie na sobie ognia ckmów przez Ks I. Skorupkę, oraz dobrowolna ofiara życia O.M. Kolbego były działaniami spontanicznymi czy też szybko, lecz głęboko przemyślanymi. Tyle w temacie.
    * Gratulacje i z powodu trwałego rzucenia palenia. Wiem co to znaczy zanim rzuciłem paliłem 60 papierosów/doba
  • samanta5 26.07.18, 17:14
    No widzisz jak różne informacje znajdujemy. Ja kliknęłam i znalazłam, że owszem niektóre z cech charakteru są zmienne ale inne stabilne. Jednak nie o to chodzi co źródła podają, bo gdy dobrze poszukasz to znajdziesz argumenty na poparcie każdej tezy. W tym co piszę opieram się przede wszystkim na obserwacji swoich reakcji i w trakcie naszej rozmowy zdałam sobie sprawę, że może być (nie twierdzę że musi) odwrotnie - wyjście z nałogu powoduje powrót do cech, które próbowaliśmy stłumić. Nałóg ma swoją przyczynę, uciekamy od czegoś lub wręcz nie akceptujemy siebie. Wydaje nam się, że np. papieros ułatwia kontakty z ludźmi, rozładowuje stres, pozwala ukryć nieśmiałość. W moim przypadku rzucenie palenia pomogło w akceptacji siebie. To, że mogłam rzucić i nie palę 11 lat spowodowało u mnie wzrost poczucia wartości. Bez przesady jednak bo zdaję sobie sprawę, że wróciłam tylko do stanu wyjściowego ale jednak bogatsza o pewne doświadczenie.
    Co do wzorców to oczywiście mamy dostęp do tych pozytywnych także. Zgadzam się, że nie tylko dom rodzinny ich dostarcza ale także otoczenie. Nie wszyscy jednak sięgają poza swoje środowisko, bo ( i tu cecha charakteru niezmienna) poczucie akceptacji jest silną, stabilną cechą i nie każdy da radę być outsiderem.
    Mam wrażenie, że bardzo mocno w swojej argumentacji trzymasz się tego, co trzeba zrobić żeby wyjść z nałogu a czasami trzeba bardzo niewiele. Nie to jest sednem by zmienić cechy charakteru ale to, by odstawić używki i wytrwać mimo wszystko.
    Zakończyłeś temat spontaniczności więc nie będę się rozpisywać. Przyznaję, że niektóre działania można skojarzyć z brakiem rozsądku ale ważne by cel został osiągnięty.
    W dalszym ciągu nie palisz?
  • solwer 28.07.18, 08:20


    Samanta5 26.07.18, 17:14 napisała :......Alesh Samantho !!!Ja ciebie nie poznaję!?Taki w gruncie rzeczy „zgodliwy post” skłania mnie do pewnych wyjaśnień. Zdaję sobie sprawę,że posty na forum to nie dysertacja naukowa. Wiele faktów, opinii wynika z własnego doświadczenia ,które przytaczamy w wypowiedziach .To dopuszczalne, lecz bardzo zawodne. gdyż ile przypadków potwierdzających osobiście bliską nam tezę możemy znać? Kilka, kilkanaście? No góra kilkadziesiąt. Jak to się ma do ogółu zdarzeń .A tymczasem posty żyją własnym życiem. Czytane i przetrawiane najczęściej w samotności, służą jako wytyczne w postępowaniu,powołuje się na nie w dyskusjach, służą jako dowód w sprawie. Ot chociażby zdanie „Nie wszyscy jednak sięgają poza swoje środowisko, bo ( i tu cecha charakteru niezmienna) poczucie akceptacji jest silną, stabilną cechą........” I poszły konie po betonie....A tymczasem ? Potrzeba przynależności do grupy i akceptacji, jest potrzebą człowieka, a nie cechą jego charakteru. Opisał to Masłow w swojej piramidzie. (wklejenie linków uzasadniających moje zdanie zajęło by ...ho ho)
    Cytuję: "Mam wrażenie, że bardzo mocno w swojej argumentacji trzymasz się tego, co trzeba zrobić żeby wyjść z nałogu a czasami trzeba bardzo niewiele." Tak zwykle wystarcza kropla, która przeleje kielich ,lecz by ten kielich napełnić.......oraz "Nie to jest sednem by zmienić cechy charakteru ale to, by odstawić używki i wytrwać mimo wszystko." Też tak kiedyś myślałem i wpadłem z deszczu pod rynnę*.
    Pani Hawrankowa to se neda :) Przykład prosto z życia, który oboje znamy:)
    Rzucasz palenie. Twój organizm domaga się nikotyny, bo jest od niej zależny. Aż cię skręca. Wspomagasz się witaminą C + jakieś ziółka. Bierzesz przez kilka dni kilkunastogramowe dawki witaminy C ,które w ciągu 5-6dni pomagają wypłukać z organizmu nikotynę. Twój organizm już nie potrzebuje nikotyny jest wolny od niej. Wszystkie tkanki błyskawicznie się regenerują. A ciebie dalej aż nosi by zapalić ! Dlaczego? Bo w twoim umyśle tkwią stereotypy. Przyzwyczajenia związane z całą otoczką palenia. Twoje odruchy nie zniknęły. Wypłukanie nikotyny nie nauczyło cię radzenia sobie ze stresem, unikania zdenerwowania. Dalej odczuwasz potrzebę relaksu z papierosem...itd Zapalanie, zaciąganie się,trzymanie papierosa w ręku.... cała ta otoczka zastępuje ci.... cechy charakteru, których nie masz, lub masz w zaniku (umiejętność radzenia sobie ze stresem itd jak wyżej,)Ty je musisz w sobie wyrobić lub rozwinąć czyli zmienić!! Inaczej albo znowu zaczniesz palić lub zastąpisz papierosy innym nałogiem lub używką. (słynne tycie rzucających palenie) Ty po rzucenie (trwałym) palenia nie wracasz do stanu pierwotnego. Ty jesteś już innym człowiekiem. Nie musisz chować niepewności, nieśmiałości za papierosem! W dyskusji - ty od razu ripostujesz!Nie czekasz na zaciągniecie i wydmuchanie dymu. Ty świadomie, czy nie zmieniłaś swoje cechy charakteru np. spostrzegawczość,oszczędność ("Gdy teraz popatrzę na ceny papierosów to jakieś szaleństwo puszczać z dymem tyle forsy a do tego ten smród" )To chyba twoje zdanie? Co?:) Nabrałaś szacunku i podziwu dla siebie! Dokonałaś tego, co wydawało się wręcz niewiarygodne ! Czyli zmieniłaś swoje cechy charakteru .Kończę nie wyczerpując tematu zmiany cech charakteru. Sorry za tą łopatologię. Nie jestem jednak 7zahir :), która w dwóch zdaniach + odpowiedni link zamknęła by temat. Miało być krótko, zwięźle a wyszło jak zwykle To gadulstwo mnie kiedyś zaleje. Pozdrawiam.
    * Tak dalej nie palę:). forum.gazeta.pl/forum/w,176,164799046,164799046,nowe_zycie_.html#p164819839
  • samanta5 28.07.18, 17:36
    solwer napisał:

    >
    >
    > Samanta5 26.07.18, 17:14 napisała :......Alesh Samantho !!!Ja ciebie nie
    > poznaję!?Taki w gruncie rzeczy „zgodliwy post” skłania mnie do pewnych wyjaśni
    > eń. Zdaję sobie sprawę,że posty na forum to nie dysertacja naukowa. Wiele faktó
    > w, opinii wynika z własnego doświadczenia ,które przytaczamy w wypowiedziach .T
    > o dopuszczalne, lecz bardzo zawodne. gdyż ile przypadków potwierdzających osobi
    > ście bliską nam tezę możemy znać? Kilka, kilkanaście? No góra kilkadziesiąt. Ja
    > k to się ma do ogółu zdarzeń .A tymczasem posty żyją własnym życiem. Czytane i
    > przetrawiane najczęściej w samotności, służą jako wytyczne w postępowaniu,powoł
    > uje się na nie w dyskusjach, służą jako dowód w sprawie.

    Nie interesuje mnie czy komuś mój post się przyda. Piszę to, co ma odniesienie do mojej osoby bo to jest ważne. nie mam aspiracji tworzenia recepty dla ogółu.

    Ot chociażby zdanie[i
    > ] „Nie wszyscy jednak sięgają poza swoje środowisko, bo ( i tu cecha charakteru
    > niezmienna) poczucie akceptacji jest silną, stabilną cechą........” [/i] I pos
    > zły konie po betonie....A tymczasem ? Potrzeba przynależności do grupy i akcept
    > acji, jest potrzebą człowieka, a nie cechą jego charakteru. Opisał to Masłow
    > w swojej piramidzie. (wklejenie linków uzasadniających moje zdanie zajęło by ..
    > .ho ho)
    Fakt, strzeliłam byka, spotkałam takie określenie w materiałach z zasobów internetu i bezmyślnie przytoczyłam

    > Cytuję: "Mam wrażenie, że bardzo mocno w swojej argumentacji trzymasz się t
    > ego, co trzeba zrobić żeby wyjść z nałogu a czasami trzeba bardzo niewiele."

    > ] Tak zwykle wystarcza kropla, która przeleje kielich ,lecz by ten kielich nap
    > ełnić.......oraz "Nie to jest sednem by zmienić cechy charakteru ale to, by
    > odstawić używki i wytrwać mimo wszystko."
    Też tak kiedyś myślałem i wpadłe
    > m z deszczu pod rynnę*.

    Ty wpadłeś, ja nie więc nie przypisuj mi myślenia właściwego dla Ciebie co poniżej

    > Pani Hawrankowa to se neda :) Przykład prosto z życia, który oboje znamy
    > :)
    > Rzucasz palenie. Twój organizm domaga się nikotyny, bo jest od niej zależny. Aż
    > cię skręca. Wspomagasz się witaminą C + jakieś ziółka. Bierzesz przez kilka dn
    > i kilkunastogramowe dawki witaminy C ,które w ciągu 5-6dni pomagają wypłukać z
    > organizmu nikotynę. Twój organizm już nie potrzebuje nikotyny jest wolny od nie
    > j. Wszystkie tkanki błyskawicznie się regenerują. A ciebie dalej aż nosi by za
    > palić ! Dlaczego? Bo w twoim umyśle tkwią stereotypy. Przyzwyczajenia związane
    > z całą otoczką palenia. Twoje odruchy nie zniknęły. Wypłukanie nikotyny nie nau
    > czyło cię radzenia sobie ze stresem, unikania zdenerwowania. Dalej odczuwasz po
    > trzebę relaksu z papierosem...itd Zapalanie, zaciąganie się,trzymanie papierosa
    > w ręku.... cała ta otoczka zastępuje ci.... cechy charakteru, których nie masz
    > , lub masz w zaniku (umiejętność radzenia sobie ze stresem itd jak wyżej,)Ty je
    > musisz w sobie wyrobić lub rozwinąć czyli zmienić!! Inaczej albo znowu zacznie
    > sz palić lub zastąpisz papierosy innym nałogiem lub używką. (słynne tycie rzuca
    > jących palenie) Ty po rzucenie (trwałym) palenia nie wracasz do stanu pierwotn
    > ego. Ty jesteś już innym człowiekiem. Nie musisz chować niepewności, nieśmiałoś
    > ci za papierosem! W dyskusji - ty od razu ripostujesz!Nie czekasz na zaciągniec
    > ie i wydmuchanie dymu. Ty świadomie, czy nie zmieniłaś swoje cechy charakteru n
    > p. spostrzegawczość,oszczędność

    Absolutnie się nie zgadzam z tym co napisałeś z tego powodu, że proces rzucania nie był u mnie akcją jednorazową ale trwał kilka lat. Przećwiczyłam chyba wszystko co możliwe więc pewnych zachowań mi nie imputuj bo ich nie było. Nie wpadłam też w żaden inny nałóg

    ("Gdy teraz popatrzę na ceny papierosów to
    > jakieś szaleństwo puszczać z dymem tyle forsy a do tego ten smród" )
    To chyb
    > a twoje zdanie? Co?:) Nabrałaś szacunku i podziwu dla siebie! Dokonałaś tego,
    > co wydawało się wręcz niewiarygodne ! Czyli zmieniłaś swoje cechy charakteru .K
    > ończę nie wyczerpując tematu zmiany cech charakteru. Sorry za tą łopatologię.

    Nie zgadzam się z niczym co napisałeś o rzucaniu palenia w odniesieniu do mojej osoby. Twój błąd, polega na tym że przypisujesz mi swoje zachowania i także swoje doświadczenie. Szkoda, że nie dostrzegasz iż jestem kimś innym niż Ty.
    Szkoda, że nie szanujesz drugiego człowieka.
    N
    > ie jestem jednak 7zahir :), która w dwóch zdaniach + odpowiedni link zam
    > knęła by temat. Miało być krótko, zwięźle a wyszło jak zwykle To gadulstwo mn
    > ie kiedyś zaleje. Pozdrawiam.
    > * Tak dalej nie palę:). forum.gazeta.pl/forum/w,176,164799046,164799046,nowe_zycie_.html#p164819839
  • solwer 28.07.18, 23:47
    Samanta5 28.07.18, 17:36 napisała post nie na temat:(
    Nie napisałaś nic nowego w temacie konieczności zmian cech charakteru podczas wychodzenia z czynnego uzależnienia. Skoro uważasz ,że zmiany te nie są konieczne, to sobie tak uważaj:) To że uznani terapeuci(np Kotański), psycholodzy i tacy jak ja, uważają inaczej, to ich problem! Cyt.: Nie interesuje mnie czy komuś mój post się przyda.
    To sobie puszczaj prawdziwe czy fałszywe informacje w świat. Oby nie wróciły do ciebie stugębna plotką.Ja staram się tego nie robić a oczywiste przekręty przynajmniej stonować.
    Cyt.:Ty wpadłeś, ja nie więc nie przypisuj mi myślenia właściwego dla Ciebie
    Tak ja poprzez swoje zadufanie wpadłem jak śliwka w kompot. :( Nie ja jeden. Z wpadki tej jednak wyciągnąłem wnioski i zastosowałem działania, (m.in. zmiana moich cech charakteru) jak sądzę skuteczne. Każdy może się potknąć i przewrócić, lecz prawdziwą sztuką jest się podnieść, umyć z brudu którym uwalało i iść dalej, z coraz wyżej podniesioną głową. Jeśli przytoczyłem fragment mojego życiorysu ,to dlatego, by domniemanego czytelnika ostrzec prze zbytnim zadufaniem i optymizmem. Lepiej się uczyć na cudzych błędach. Resztę twojego postu szczególnie zdanie Szkoda, że nie szanujesz drugiego człowieka.?!?!?! pominę milczeniem, gdyż bardzo mi przypomina tekst charakterystyczny dla takich dyskusji;
    Ja nie wiem jak, ale to nie tak.
  • aaugustw 30.07.18, 09:15
    … "Szkoda, że nie szanujesz drugiego człowieka.?!?!?! "
    pominę milczeniem, gdyż bardzo mi przypomina tekst charakterystyczny dla takich dyskusji;
    Ja nie wiem jak, ale to nie tak.
    __________________________________________________________________________.
    ;-)) a ja wiem; trzeba stale przytakiwac…! - to jest wtedy "szanowanie" drugiego ;-))
    Witam po deszczowym urlopie w PL :-(
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • samanta5 30.07.18, 14:25
    Ładnie to tak, dwóch na jedną?
    Zerknij sobie na wymianę zdań między mną a solwerem. Pisał do mnie tak jakby dawał mi rady na temat rzucenia palenia a ja bym o nie prosiła. Wyglądało to też tak jakbym ja była tłem dla jego do niczego mi niepotrzebnych wynurzeń i popisów. Jeżeli rozmawia z człowiekiem protekcjonalnie nie słuchając go tylko tokując co mu do głowy przyjdzie to dla mnie jest to brak szacunku dla rozmówcy. Nie oczekuję zrozumienia, wpadłam na chwilę i już zmykam.
  • aaugustw 30.07.18, 16:50
    Samanta5 napisala:
    Ładnie to tak, dwóch na jedną?
    _____________________________________________________________.
    Taka kobieta jak ty, ktora dala sobie rade ze swoim uzaleznieniem, da sobie
    takze rade z takimi dwoma nalogami…! ;-)
    A...
    Ps. Nie probuj tylko stad uciekac…!
    (i nie mam zamiaru zerkac na Solwera) - pozdrawiam ;-)

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • mariuszg2 30.07.18, 16:16
    aaugustw napisał:

    > ZMIANA STOSUNKU DO ZYCIA
    > Gdy pilem moja postawa wobec zycia cechowal egoizm i egocentryzm; liczylo sie p
    > rzede wszystkim moje wlasne zadowolenie i przyjemnosc.

    To ciekawe jakie mogą być motywy abstynencji.
    Wczoraj usłyszałem apel biskupów polskich o "100 dni trzeźwości na 100 lecie niepodległości".
    Czyli co? Żeby być trzeźwym to trzeba być prawdziwym Polakiem katolikiem i patriotą?


    --
    Life's like a box of chocolates. U never know what u'r gonna get.
  • aaugustw 30.07.18, 17:30
    Mariuszg2 napisal:
    To ciekawe jakie mogą być motywy abstynencji.
    Wczoraj usłyszałem apel biskupów polskich o "100 dni trzeźwości na 100 lecie niepodległości".
    Czyli co? Żeby być trzeźwym to trzeba być prawdziwym Polakiem katolikiem i patriotą?
    ____________________________________________________________________________.
    No coz, abstynencja ma sie daleko jeszcze do trzezwosci duchowej i moralnej.
    Wiadomym jest takze, ze kazdy mowi za siebie i swoich doswiadczeniach, wiec apel biskupow
    daje im chociaz 3-miesiace tejze abstynencji od tych spraw, o ktorych o nich pisza w gazetach;
    A potem? - Coz. To nie komunisci, ktorzy mieli perspektywiczne plany. U nich widac liczy sie
    aby sumienie ich bylo czyste rzynajmniej przez najblizsze 3 miesiace…!
    A... (trzezwy alkoholik, ktory nauki duchowe pobiera od samego Mistrza duchowego - Jezusa).

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • mariuszg2 30.07.18, 19:55
    aaugustw napisał:

    > Mariuszg2 napisal:
    > No coz, abstynencja ma sie daleko jeszcze do trzezwosci duchowej i moralnej.
    > A potem? - Coz. To nie komunisci, ktorzy mieli perspektywiczne plany. U nich wi
    > dac liczy sie
    > aby sumienie ich bylo czyste rzynajmniej przez najblizsze 3 miesiace…!

    zacytuję - pozwolisz - JP2...

    "nie niszcz siebie! Wszyscy znamy ten nałóg, który tak wiele nam zaszkodził w przeszłości, a który dzisiaj zdaje się znowu potęgować. Mówię więc do każdego i do każdej: nie niszcz siebie! Nie wolno ci niszczyć siebie, bo nie żyjesz tylko dla siebie. Kiedy więc degradujesz siebie przez nałóg, to równocześnie niszczysz drugich. Szkodzisz twojej rodzinie, twoim dzieciom. Osłabiasz społeczeństwo, które liczy na twoją trzeźwość, zwłaszcza przy pracy.”

    Nie widzę tu nigdzie odniesień do takiego czy innego godła, flagi, języka czy tradycji... to słowo wolności i szacunku... a to klucz do trzeźwości... umysłu, duszy i ciała


    --
    Biegnij Forrest, Biegnij!
  • aaugustw 30.07.18, 20:05
    Gdzie nie ma roznicy zdan, konczy sie takze dyskusja…
    A...
    Ps. Szkoda tylko ze biskupi polscy nie potrafili (nie potrafia) zrozumiec zrozumiec slow JPII,
    aby potem wprowadzic to (m.in.) do swojego zycia...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • mariuszg2 31.07.18, 10:21
    hahaha.... mój proboszcz zadeklarował z ambony, że wpisał się na listę deklarację trzeźwości przez 100 dni na 100 lecie niepodległości....

    --
    Jak chcesz zobaczyć raj musisz pójść ze mną do piekła
  • aaugustw 31.07.18, 11:15
    mariuszg2 napisal, (cyt.):
    … mój proboszcz zadeklarował z ambony, że wpisał się na listę deklarację trzeźwości przez 100 dni na 100 lecie niepodległości....
    _________________________________________________________________________________________.
    A po 100 dniach dalej chce pozostac ze swymi nawroconymi w tym czasie owieczkami "nawalonym na sucho"?
    A... ;-)


    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • mariuszg2 31.07.18, 19:56
    Zastanawiam się czy księża maja jakieś grafiki.... nawet jeśli nie to każda msza bez "kielicha" to nie msza i tacy ni ma... a wypić trzeba... mało przekonujący ten apel o trzeźwość jak dla mnie... nawet na 1 (slownie jeden) dzień...

    --
    Cygańską duszę mam
  • zdzislaw50 31.07.18, 20:23
    Księżą mający problem alkoholowy mają , jeśli są trzeźwi, dyspensę od biskupa na picie soku z winogron, wiem bo znam takiego księdza.
  • aaugustw 01.08.18, 19:30
    Mariuszu,
    kiedy czytam swoja wlasna ostatnia wypowiedz widze jaki ze mnie "prawdziwy alkoholik", ktory reaguje ekstremalnie i ocenia skrajnie krytycznie innych, wedlug zasady; biale-czarne a przeciez sa jeszcze posrednie kolory a sam Kosciol to tylko ludzie - jedna wielka Wspolnota grzesznikow, ktorzy tez maja prawo do swych slabosci i grzeszkow - Amen.
    A...
    Ps. Tak, iem to takze, ze ksieza dotknieci choroba alkoholowa maja taka dyspense o ktorej pisze Zdzislaw50.

    --
    --
    spirytum contra spiritus

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.