Dodaj do ulubionych

Faza muru - jak sobie radzicie lub radziliście?

19.12.18, 12:32
Drodzy forumowicze,
Obecnie jestem w tzw. fazie muru podczas trzeźwienia. Cholernie trudno jest.
Jak sobie radzicie lub radziliście w tym czasie ? Jakieś pomysły na strategie? Dodam, że planowanie odpada... nie lubię planować..
dziękuję


--
Cygańską duszę mam
Edytor zaawansowany
  • 7zahir 19.12.18, 16:02
    Mityngi AA - po prostu chodź i słuchaj.
    Spisz sobie listę czynności które sprawiają Ci przyjemność i rób te realne w danym momencie. Twój mózg będzie produkował endorfiny , ktorych domagają się uzależnione szare komórki.
    Im jest wszystko jedno co powoduje produkcje, a Ty - skoro chcesz trzeźwieć -Wiesz, ze nie może to być alkohol.
  • mariuszg2 24.12.18, 09:50
    wcinam tony słodyczy... objawiłem skłonności do pierniczków w czekoladzie... nie wiem, czy nie rozpieszczam moich komórek zbytnio tymi endorfinami i zaczynam się obawiać, że wpadnę w kolejne - pierniczkowe - uzależnienie. Już waga pokazuje ze 2-3 kg więcej.

    --
    Jak chcesz zobaczyć raj musisz pójść ze mną do piekła
  • 7zahir 24.12.18, 19:23
    😁
    Tez tak miałam, a potem przypomniałam sobie ze zawsze lubiłam grać w szachy
    i teraz gram z całym światem on line.
    Dzięki temu uodporniłam się na ból porażki i potrzebę natychmiastowego jego znieczulenia.
  • 7zahir 24.12.18, 19:27
    Z czym masz problem ?
  • mariuszg2 25.12.18, 22:18
    problemy z koncentracją, zapominam, gubię, rozpamiętywuję przeszłość, wpadam w gwałtowne zmiany nastroju, suchy kac, skupiam się na innych, nie chce mi się golić rano.... boli mnie głowa zwłaszcza rano, mam dziwne zawroty głowy podczas prowadzenia auta i ciągle myślę o tym, że mi brakuje tego co tak lubiłem... HALT i 24 h stały się rutynowe...

    --
    Life's like a box of chocolates. U never know what u'r gonna get.
  • 7zahir 26.12.18, 16:54
    Tez tak miałam. Objawy nawrotu.
    Nieznośny Niepokój emocjonalny.
    Usłyszałam wtedy na mityngu - to tylko myśli, one mina.
    A potem przeczytałam w książce Lee Jampolskiego pt” Leczenie uzależnionego umysłu”,
    ze to mój uzależniony umysł produkuje te myśli, zeby zmusić mnie do sięgnięcia po znieczulacz.
    Skoro wiec ja sama je produkuje, to sama tez mogę je zmienić.
    1. Zamknęłam drzwi z napisem przeszłość - ilekroć takie mnie dopadają - przywołuje się do Tu i Teraz - skupiam na oddechu. W książce Anthony do Mello „pt Sadhana „ są fajne ćwiczenia , np spróbuj poczuć najmniejszy palec w lewej nodze, albo skore pleców między łopatkami.
    2. Witaminy + magnez z B6
    3. Ból głowy i zawroty głowy moga być objawami problemów z kręgosłupem szyjnym i stad zły dopływ krwi do mózgu - pomusl o zmianie poduszki.
    Przed jazda samochodem pooddychalabym relaksacyjnej tj wdech nosem licząc do 4-ręce, zatrzymanie powietrza w płucach - do 4-ręce i powolny wydech licząc do 8. Wystarczy powtórzyć 3-5 razy zeby dotlenić mózg.
  • mariuszg2 28.12.18, 08:31
    Witaminki B i Magnez biorę. To dobra praktyka.

    --
    Jak chcesz zobaczyć raj musisz pójść ze mną do piekła
  • 7zahir 26.12.18, 22:23
    grupawdrodze.blogspot.com/2010/06/zasady-dla-trzezwiejacych-alkoholikow.html
  • mariuszg2 28.12.18, 08:31
    znam

    --
    Biegnij Forrest, Biegnij!
  • 7zahir 27.12.18, 16:52
    tenjaras.pl/alkoholizm/wytrwac_w_trzezwosci.html
  • mariuszg2 28.12.18, 08:42
    Jestem sceptyczny co do mityngów AA oraz Siły Wyższej. Świadomość tej siły jest potrzebna bo uważam, że alkoholik sam nie jest w stanie poradzić sobie ze swoją chorobą. Niemniej cudów nie ma. Pomaga mi za to coraz to nowa wiedza zdobywana na terapii. Dostrzegam, że pomaga mi ona kształtować swoje zachowania, lepiej rozumiem swoje uczucia, zaczynam czytać relacje pomiędzy emocjami a ludźmi.
    Byłem kiedyś na mityngu AA i trochę z zażenowaniem słuchałem opowieści dziadków sprzed kilkudziesięciu lat jakby to było wczoraj.
    Doceniam za to bardzo siłę więzi międzyludzkiej jaka łączy osoby uzależnione. To niezwykłe ile wsparcia płynie od ludzi dla ludzi.
    Super sprawą jest codzienne rejestrowanie swoich emocji, swoich objawów głodu... to jednak za mało w mojej fazie... Najchętniej to bym spędzał każdy dzień w każdym miejscu z ludźmi, których poznałem na terapii... ale to niemożliwe.


    --
    Life's like a box of chocolates. U never know what u'r gonna get.
  • aaugustw 28.12.18, 11:02
    mariuszg2 napisal, (cyt.):
    "... Byłem kiedyś na mityngu AA i trochę z zażenowaniem słuchałem opowieści dziadków sprzed kilkudziesięciu lat jakby to było wczoraj.
    Doceniam za to bardzo siłę więzi międzyludzkiej jaka łączy osoby uzależnione. To niezwykłe ile wsparcia płynie od ludzi dla ludzi.
    Super sprawą jest codzienne rejestrowanie swoich emocji, swoich objawów głodu... to jednak za mało w mojej fazie... Najchętniej to bym spędzał każdy dzień w każdym miejscu z ludźmi, których poznałem na terapii... ale to niemożliwe."
    ________________________________________________________________________.
    Byles raz na Mityngu AA i na tej podstawie oceniasz cala Wspolnote AA, jak ten laik ktory
    przypadkowo znalazl sie w garazu i od tej pory uwaza sie za mechanika samochodowege.
    Z twojego opisu wynika, ze znalazles sie na Mityngu AA, na ktorym opowiada sie przygody
    z dawnych czasow. Zmien Mityng i posluchaj jak doswiadczeni opowiadaja o tym, jak wyszli
    z tego szamba pelnego gowien, w ktorym ty sie znajdujesz.
    Choc i z tamtego Mityngu mozna (gdybys chcial i umial) dostrzec u tych dziadkow pozytywy,
    mianowicie; ONI NIE PIJA KILKADZIESIAT juz LAT...!
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • mariuszg2 28.12.18, 12:38
    Nie. Jednak nie... AA i 12 kroków trąci mi sekciarstwem i małą autentycznością. Nawet zaryzykuję stwierdzenie, że stają się substytutem dla uzależnienia od alkoholu. Można to zwalić na sprytne szare komórki, które chcą pić ale bądźmy ludźmi... to właśnie te same szare komórki każą nam chodzić na mityngi...

    Inna sprawa, że mityng jest dość udaną imitacją poprawnych relacji społecznych lub rodzinnych, które pomagają ludziom ubogacać swoją osobowość.

    --
    Jak chcesz zobaczyć raj musisz pójść ze mną do piekła
  • 7zahir 28.12.18, 11:22
    ...wiec zapewne Wiesz, ze jesienno-zimowa pora roku z mała ilością słońca
    sprzyja nawrotom. Nasz organizm nie produkuje odpowiedniej ilości wit D.
    Warto ja tez brać i spędzać jak najwiecej czasu na świeżym powietrzu.
    Może zaadaptujesz psiaka ze schroniska ?- nie będziesz miał czasu na ponure myśli :-)
    Na psich spacerach spotyka się tez ciekawych ludzi.

    No i daj czas czasowi - wiem, ze to niełatwe, bo nasz uzależniony umysł
    chce wszystko JUŻ i NATYCHMIAST.


  • mariuszg2 28.12.18, 12:46
    7zahir napisała:

    > Nasz organizm nie produkuje odpowiedniej ilości wit D.
    > Warto ja tez brać i spędzać jak najwiecej czasu na świeżym powietrzu.

    biorę :)

    > Może zaadaptujesz psiaka ze schroniska ?- nie będziesz miał czasu na ponure myś
    > li :-)
    > Na psich spacerach spotyka się tez ciekawych ludzi.

    jasne... i będę z nim chodził na mityngi

    > No i daj czas czasowi - wiem, ze to niełatwe, bo nasz uzależniony umysł
    > chce wszystko JUŻ i NATYCHMIAST.

    to raczej nasza chciwość i próżność chce mieć wszystko już i natychmiast. Uzależnienie nie ma tu nic do rzeczy.




    --
    "Pocałuj mnie Hans, bo może nigdy nie będę miała na to ochoty"
  • 7zahir 28.12.18, 11:48
    ...na mityngach AA tez tak miałam.
    Kierowana tzw pijanym myśleniem szukałam wad, a nie zalet.
    To była sprytna manipulacja moich szarych komórek spragnionych alkoholu,
    które robiły wszystko żebym wróciła do pijanego życia.
    Skłonność do oceny innych, wmawianie sobie, ze jestem lepsza ,
    a tak naprawdę moja samoocena była mizerniutka - jak wiadomo to jest przyczyna uzależnień.
    „ Zwiedzilam „ wszystkie grupy AA w moim mieście i wybrałam taka na której poczułam się najlepiej , gdzie wreszcie mogłam się otworzyć i być prawdziwa sobą.
  • mariuszg2 28.12.18, 12:44
    7zahir napisała:

    > Skłonność do oceny innych, wmawianie sobie, ze jestem lepsza ,
    > a tak naprawdę moja samoocena była mizerniutka - jak wiadomo to jest przyczyna
    > uzależnień.

    Nie zgadzam się, że to jedyna przyczyna. Przyczyny uzależnień są znacznie poważniejsze i głębsze.
    Tak samo nie zgadzam się, co do skłonności oceniania innych. Większości ludzi lepiej wychodzi ocenianie innych niż siebie i wcale nie są oni uzależnieni...





    --
    Cygańską duszę mam
  • 7zahir 28.12.18, 15:42
    .... niskie poczucie wartości nie jest jedyna przyczyna uzależnienia,
    a jedna z wielu.
    Nieprecyzyjnie napisałam :-)

    Poczytaj Lee Jampolskiego „ Leczenie uzależnionego umysłu „

    W zrozumieniu siebie pomogła mi tez książka Wojciecha Kruczynskiego pt „ Wirus samotności”

  • 7zahir 28.12.18, 16:13
    Tzw efekt sufitowy - normalka na początku trzezwienia.

    A jak z niego wyjdziesz zależy tylko i wyłącznie od Ciebie.

    Życzę powodzenia.
  • 7zahir 28.12.18, 17:25
    Czytaj tez codziennie Desiderate - pomaga się wyciszyc
    www.desiderata.pl

    a co do mityngów :
    Zapamiętałam zabawna ale z własnego doświadczenia uważam, ze słuszna radę:

    Przyprowadź najpierw ciało.
    Głowa przyjdzie później .

    :-)
  • mariuszg2 31.12.18, 11:02
    Co to jest efekt sufitowy?
    Że niby mi się sufit na głowę zawalił? czy mam nierówno pod sufitem?

    Nawiedzona ta desiderata... nie w moim stylu... przedwczoraj byłem u znajomych, których lubię i zawsze z nimi dużo piłem... a teraz sprawiłem rozczar znajomym że nic i w ogóle... przyjęli to ze zrozumieniem...ale mnie było ciężko...... myślałem, że poradzę sobie ale wyzwalacz był silny.. Na szczęście nie złamałem się...

    I taka refleksja...a propos desiderat... doszedłem do wniosku, że jak się leczysz to trochę musisz być jak pustelnik, dziki samotnik...a jak do tego zaczniesz medytować to robisz się świętszy od mnichów...
    wg mnie klerycy powinni być rekrutowani na mityngach AA i terapiach...

    --
    Biegnij Forrest, Biegnij!
  • zbyszekh0 30.12.18, 15:36
    Mi pomogło bieganie, do tego stopnia, że jestem po dwóch maratonach i jednym ultra :) Po terapii w ośrodku kontynuuję psychoterapię indywidualną. Nie piję od 22 miesięcy :)))
  • mariuszg2 31.12.18, 11:03
    Na czym polega psychoterapia indywidualna?. Czy to tylko spotkania z terapeutą.? Czy może jest jakiś program, który samemu sobie prowadzisz?
    Gratuluję tak długiej trzeźwości.

    --
    Cygańską duszę mam
  • solwer 31.12.18, 18:25
    mariuszg2 nie pije ponad 40 dni. Ciężko mu z tym i dlatego zawraca poważnym ludziom głowę pytaniem: jak zrzucić ten ciężar. Zadaje też retoryczne pytanie: czy mam nierówno pod sufitem?
    Oczywiście! To widać, słychać i czuć. Widać to fałszywe Ja! Na tutejszym forum opisywane jako rozbuchane ego. Pisząc , planowanie odpada... nie lubię planować Zachowujesz się jak rozkapryszone dziecko .Tego lekarstwa nie wezmę, bo jest gorzkie. A tu lekarstwa nie ma! Jest tylko ogólne wskazanie: Naszym zadaniem jest stawianie sobie celów, poszukiwanie dróg i sposobów ich realizacji,(czyli planowanie, programowanie a nie podawanie na tacy lekarstwa możliwego dla ciebie do przyjęcia przyp.solwer) ciągłe uczenie się niezbędnych do tego umiejętności i mobilizowanie się. W ten sposób wzbogacamy repertuar naszych możliwości, zwiększamy szanse osiągania różnych celów życiowych.*
    W innym miejscu piszesz: znam to Niby znasz, a nie stosujesz się do oczywistych wskazań,wypróbowanych przez pokolenia alkoholików.Np unikanie słodyczy. Jeśli ukończyłeś jakąś szkołę, to powinieneś wiedzieć co nieco o metabolizmie cukrów i ich fermentacji w organizmie. A ty żresz słodycze tonami!!
    Unikanie towarzystwa ludzi pijących Ty idziesz na spotkanie z ludźmi z którym piłeś i jesteś dumny, że nic nie dziabnąłeś. Błąd! To jakbyś wlazł do klatki i walczył z wiele silniejszym przeciwnikiem!Dzisiaj wytrwałeś! Jutro cię wyniosą!!
    Dezyderata, 12Kroków, De Mello ? Czy nawet wątki w temacie na FU! To się czyta w pięć minut! Nad czym tu się zastanawiać! Co przerabiać!? To dobre dla jakiejś sekty smutasów, czy kandydatów na kaznodziejów! No!!!Może gdyby coś w temacie napisał Bayer Full czy jaki Weekend ,to warto by posłuchać.
    Wysiłek fizyczny jak biegi, pływanie, siłownia itp (pomógł zbyszekowih0) który odpędziłby ponury nastrój, czy suchy, kac to też nie dla ciebie. .Przecież lans , lans i disco polo, to twoje domeny. O wiele łatwiejsze niż jakieś męczarnie i zalecana zmiana cech charakteru. To może zapisz się na kurs tańca do jakiejś akademii ,gdyż jako zwolennik disco polo z pewnością nie znasz nawet podstaw tańca towarzyskiego** Zyskasz wysiłek fizyczny, towarzystwo ludzi niepijących, lecz tańczących i lubiących muzykę. O dziadkach z AA już pisał August. Ja chciałbym na co dzień mieć kontakt z takimi "dziadkami" jak Janusz Gajos czy Robert Więckiewicz. Odtwórcami ról alkoholików(Żółty szalik, Pod mocnym Aniołem) Czy z mistrzem nad mistrzami, nieżyjącym już profesoemra Osiatyńskim. No dość tych utyskiwań.Jest koniec roku i czas na jakąś podsumkę! Biforek czas zacząć. Czy rokujesz jakąś nadzieję na wyjście z czynnego nałogu ? Pewne zdania z twojej twórczości wskazują, że coś do ciebie dociera: cyt. Super sprawą jest codzienne rejestrowanie swoich emocji, swoich objawów głodu... to jednak za mało w mojej fazie... Najchętniej to bym spędzał każdy dzień w każdym miejscu z ludźmi, których poznałem na terapii... ale to niemożliwe. Otóż jest to możliwe. Stwórz(cie) sobie grupę alkoholików z którymi się spotykacie na terapii. Na początek wymieńcie się telefonami .Może was przygarnie już zorganizowana grupa AA To zależy tylko od ciebie (od was)
    Jednakże inne zdanie (pytanie) przekreśla wszystko. Cytuję: Na czym polega psychoterapia indywidualna?.Ty! Ty zadajesz pytanie, na które odpowiedź jest prostsza niż zakręt? Widocznie googlać też nie potrafisz, .lub rozbuchane ego podpowiada: Mnie, mnie,należy się odpowiedź, a nie wysiłek związany z przeglądaniem netu! Trzeba by coś przemyśleć, czytać ze zrozumieniem! Po co? Prędzej czy później, ktoś współczujący odpisze.Już przemyśliwuję nad cięta odpowiedzią typu cyt. jasne... i będę z nim chodził na mityngi
    Jako żywo przypominasz człowieka, który ukończył odpowiednie szkoły. Może nawet jakieś podyplomki posiada, lecz nic tego tytułu mądrzejszy nie jest (nie będzie) Co ze smutkiem stwierdza (nie ocenia) Solwer.
    *na podstawie: Leszek Kapler: Model rozwoju uzależnienia i powrotu do zdrowia. Świat Problemów nr 7/8, lipiec-sierpień 1994, s.8-9]
    **Marcin Miller z zespołu Boys (ocena jurora w TzG Andrzeja Grabowskiego chyba dobrym przykładem)
  • mariuszg2 01.01.19, 23:18
    łohoho! :) Niezły wywód. Podoba mi się. Dziękuję za ciekawą analizę. Zwrotka ode mnie poniżej:

    1. Rozbuchane ego - prawda. Faceci z jajami tak mają.
    2. Rozkapryszone dziecko - prawda. Dla zrównoważenia rozbuchanego ego ;)
    3. Metabolizm cukru - nie interesuje mnie. Stosuję HALT i to mi pomaga nie być H :p
    4. Walki w klatce - zbyszekh0 biega maratony ja walczę w klatce z silniejszym przeciwnikiem. Pomaga na ego :D
    5. Zmiana cech charakteru - nic z tego. Lubię siebie i dobrze mi ze sobą.
    6. Taniec towarzyski - walc, polonez, polka, jive, rock'n'roll tańczę jak natchniony... z pogowaniem mam kłopot. Za szybko mnie męczy.
    7. Lans, lans disco polo - moja choroba jest dla mnie cierpieniem. Skoro Jezus wylansował się cierpiąc na krzyżu to ja mogę pewnie na FU
    8. Żółty szalik, Pod mocnym aniołem - to są antyfilmy i mega wyzwalacze. Nie polecam żadnemu alkoholikowi ich oglądanie

    Twój wniosek trąci pesymizmem. To nie pomaga w trzeźwieniu. Głowa do góry. Z Nowym Rokiem, nowym krokiem
    Pozdrawiam
    Mariusz

    --
    Cygańską duszę mam
  • zbyszekh0 31.12.18, 21:29
    Cześć ! Są to spotkania z psychoterapeutą raz w tygodniu. Ogólnie rzecz biorąc to ja decyduję nad czym chcę pracować, przynajmniej tak mi się wydaje :) Uzależnienie nie bierze się znikąd. Psychoterapia pomaga mi odkryć przyczyny mojego uzależnienia, zrozumieć i jeszcze raz przeżyć w bezpiecznych warunkach pod okiem terapeuty. Uważam, że warto. Niedługo kończę moją psychoterapię i zastanawiam się już nad PRO (Program Rozwoju Osobistego).
  • mariuszg2 01.01.19, 23:30
    Dziękuję Zbyszek. Ja jestem na początku drogi. Moje spotkania z terapeutą są częstsze. Niesamowita pomoc i wiedza. Nie tylko o chorobie ale o sobie samym. Mam nadzieję doczekać etapu kiedy będę w stanie samodzielnie skutecznie przemodelować swoje życie. Póki co mam kłopot z inspiracją i przypisuję to specyfice etapu na jakim jestem - stąd mój wątek.

    --
    Jak chcesz zobaczyć raj musisz pójść ze mną do piekła
  • aaugustw 02.01.19, 10:10
    Wiecie co, chlopaki, to fajnie, ze nie pijecie i korzystacie z fachowej porady terapeutow (mam nadzieje, ze z dobrych, a nie tych licznie oprosionych samozwancow).
    Mariuszowi prawie wyparowal juz alkohol z organizmu do zera, wiec moze rozpoczynac swoja abstynencje.
    Zbyszek osiagnal juz 22 miesiace abstynencji, wiec za ok. 2 miesiace rozpocznie sie jego trzezwienie.
    A co do terapii, te trzeba kiedys zakonczyc inaczej mozna stac sie przeterapeutyzowanym a do tego (co jeszcze bardziej zagraza trzezwosci) mozna stac sie zbyt mocno skoncentrowanym tylko na sobie wraz ze swoim nadetym EGO, nadmuchanym podczas wielorakich terapii.
    Mialem to szczescie, ze po dwoch terapiach poznalem sposob na zycie. Tym prezentem byly sugestie Programu duchowego (czyt. moralnego) AA, z ktorego korzystam juz ponad 22 lata a proces ten trwac bedzie cale zycie.
    Moje trzezwienie rozpoczelo sie po relatywnie dosc dlugiej abstynencji, bo dopiero po okresie,ok. 5 lat, taki bylem odporny na swoj rozwoj i zmiany charakteru, a co za tym idzie; na stanie sie dojrzalym i pomaganie innym.
    Dzisiaj miernikiem mojej trzezwosci sa moje relacje do moich bliskich i do spoleczenstwa…
    A jak wygladaja wasze uklady w rodzinach?
    Wszystkiego dobrego w Nowym 2019 Roku
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • mariuszg2 02.01.19, 12:39
    Święte słowa August.
    Czasem wydaje mi się, że niektórzy trzeźwi alkoholicy uważają się za lepszych od innych ludzi, wręcz hermetycznie ograniczają się w swoim środowisku jako elita, która dotknęła jakiejś mistycznej prawdy niedostępnej dla szarego śmiertelnika.
    Myślę August, że trafiłeś w dziesiątkę z tymi relacjami. U mnie to właśnie jest główna przyczyna alkoholizmu. Brak umiejętności nawiązywania i utrzymywania dobrych relacji z ludźmi.
    Wiele o tym myślałem i sądzę, że to nie tylko mój problem. Zauważyłem, że w Polsce "dobre" relacje nawiązuje się tylko przy wódce a wódka jest katalizatorem relacji wszelakich Polaków. Nie zrobisz dobrego biznesu jak nie wypijesz morza gorzały z partnerem biznesowym, nie pukniesz panienki jak oboje się nie "przełamiecie" czemu ma pomagać alkohol, nie będziesz "fajny" w pracy, na imprezie jak nie będziesz pił jak inni, Twoje święta nie będą rodzinne jeżeli nie wypijesz przy stole świąteczno-wigilijnym ze szwagrem, wujem i ciotkami, mecz w tv nie będzie emocjonujący, jeżeli z kumplami nie wypijesz 5 browarów na łeb, szczerze się nie wyspowiadasz jeżeli wcześniej nie dziabniesz dla kurażu...itd.
    Oczywiście można zwalać na system, na prawo, na tradycje na trudną historię, zaborców, system rozpijania pańszczyźnianego chłopa itd... w Polsce Państwo nigdy nie było zainteresowane edukacją ludzi, prewencją...
    nawet teraz łatwiej jest znieść akcyzę na energię niż na alkohol.
    Osobiście jestem z siebie dumny, że przeżyłem pierwsze święta i sylwestra od niepamiętnych czasów bez kropli alkoholu. Za 8 dni minie 2 miesiące jak nie piję. I mam noworoczne życzenie wytrwać w tym stanie przez cały rozpoczynający się rok czego i Wam życzę.


    --
    Cygańską duszę mam
  • zbyszekh0 03.01.19, 06:29
    Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku !
    Jeżeli chodzi o terapię, to mój terapeuta w delikatny sposób zaczął sugerować, że pora zbliżać się do końca. Terapia w tej formie nie może trwać w nieskończoność. Chcesz się dalej rozwijać i poznawać siebie, proszę bardzo. Są różnego rodzaju warsztaty, rekolekcje, programy rozwoju. Ustaliliśmy datę zakończenia na 17.02.2019 (17.02.2017 ostatni raz piłem). Jeżeli chodzi o proces mojego trzeźwienia, myślę, że on już się rozpoczął. Zauważam u siebie wiele zmian, chociażby nie oglądam się w przeszłość, zastanawiam się nad tym, czy moje uczucia są adekwatne do sytuacji w jakiej się znajduję (czy mam prawo się złościć, czy powinienem się wstydzić), próbuję "brać" życie takim jakie jest. Mariusz, czasami drobne rzeczy typu widok lasu, słońce, czy śpiew ptaków potrafią dać więcej przyjemności niż mecz przed tv z browarem w ręku.
    Relacje z ludźmi myślę, że idą w dobra stronę, nie boję się ich, aczkolwiek trzeba było parę rzeczy ponaprawiać.
    Powodzenia!
  • aaugustw 03.01.19, 14:10
    zbyszekh0 napisal, m.in. (cyt.): "... Jeżeli chodzi o proces mojego trzeźwienia, myślę, że on
    już się rozpoczął. Zauważam u siebie wiele zmian, chociażby nie oglądam się w przeszłość…"
    __________________________________________________________________________.
    Bez rozliczenia sie z przeszloscia nie ma budowania przyszlosci… - (trzezwienia, czyt. rozwoju
    duchowego).
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • mariuszg2 03.01.19, 14:50
    nie nie nie. Trzeźwienie to nie tylko rozwój duchowy lecz osobowościowy, intelektualny...
    Zbyszek pewnie miał na myśli właśnie rozliczenie się z przeszłością a nie jej ignorowanie.
    Praktycznie nie bardzo rozumiem co to znaczy rozliczyć się z przeszłością w trakcie duchowego wzrastania.
    Co innego jak zamkniesz za sobą drzwi do złych dla siebie zachowań, niewłaściwych osób, sytuacji, miejsc. To jest zerwanie z przeszłością a nie jakieś metafizyczne obcowanie z siłą wyższą .

    --
    Jak chcesz zobaczyć raj musisz pójść ze mną do piekła
  • zbyszekh0 03.01.19, 15:39
    Naprawić wyrządzone szkody(w miarę możliwości), przeprosić, wyciągnąć wnioski i żyć bez rozpamiętywania i oglądania się w przeszłość .
  • aaugustw 03.01.19, 18:40
    Dokladnie tak Zbyszku… - Zadosuczynic… czyli; uczynic wiecej, anizeli dosc…!, - nie tylko przeprosic.
    Widze, ze miales (masz?) stycznosc z Programem AA, wiec wiesz takze ze za tym kryje sie cos wiecej,
    anizeli samo slowo "przepraszam". Kroki 8 i 9 powiazane sa ze wszystkimi innym 12 Krokami Programu AA,
    o czym nie wie mariuszg2 :-( ze liczac sie z innymi przede wszystkim my sami stoimy wtedy w centralnym
    punkcie wlasnego JA.
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • mariuszg2 03.01.19, 22:55
    Proszę nie smuteczkuj. Zdaję sobie sprawę, że na tym etapie moje JA jest mocno rozproszone. Przyznaję, że jest tam dużo supermądrali, super supera i super hiper super ale jest też dużo skrajnego badziewiactwa, dupkowatości i samosmutasa .... jedno i drugie zupełnie bez powodu...
    Myślę, że przede mną długa droga zanim będę tam gdzie jest Zbyszek, Ty, solwer czy zahira...
    Nie wierzę, że to jedynie droga duchowa ... i tyle...

    --
    Life's like a box of chocolates. U never know what u'r gonna get.
  • zbyszekh0 04.01.19, 06:21
    Każdy z nas jest inny, dlatego droga trzeźwienia każdego z nas będzie inna. Daleki jestem od oceniania, czy krytykowania dlatego nigdy nie powiem nikomu idź moją drogą, bo ona jest najlepsza. Mariusz, Ty też znajdziesz swoją drogę, trochę cierpliwości, chociaż wiem, że w Twoim obecnym stanie trudno jest o cierpliwość.
  • aaugustw 04.01.19, 19:03
    Strasznie mylisz pojecia mariuszu. Ty idziesz do przodu, ale nie w tym kierunku…
    Wspolnota i Program AA to nie to samo! Tworza sie wzajemnie, wspolpracuja, ale to nie jest to samo. Wspolnota ma nas wspierac w kroczeniu wlasna droga, wg. sugestii Programu AA. Mylisz duchowosc z religia i moralnoscia.
    Czytales Wielka Ksiege AA? - Po co? zapytasz --> Abys mogl potem wypracowac sobie wlasny plan zdrowienia. Celem tej ksiazki jest, abys mogl dowiedziec sie, ze po setkach lat, w czasie ktorych nie znaleziono rozwiazania dla ludzi takich jak my - oni je znalezli.
    Dzis piatek, jade na Mityng AA.
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • aaugustw 05.01.19, 19:45
    Mariusz napisal, (cyt.):
    Przyznaję, że jest tam dużo supermądrali, super supera i super hiper super ale jest też dużo
    skrajnego badziewiactwa, dupkowatości i samosmutasa .... jedno i drugie zupełnie bez powodu...
    ______________________________________________________________________________.
    Po paru latach zycia w abstynencji do mnie dotarlo, ze moje gadanie nie bylo chyba tak madre jak
    mi sie zdawalo, a niby glupi nie byli wcale taki glupi…
    Najwazniejsze wtedy bylo dla mnie to, ze wszyscy zachowalismy trzezwosc.
    (do ktorej wtedy jeszcze brakowalo mi nb. juz tylko "pare lat swietlnych").
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • aaugustw 05.01.19, 19:50
    Jest: taki glupi.
    mialo byc: tacy glupi
    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
    mariuszu, jedno ze zdan Dezyderaty (literaura nie-aowska) mowi:
    "Jeśli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub
    zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie...
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • samanta5 05.01.19, 21:09
    Nie wiem czy nie namieszam bo gdy kiedyś włączałam się w dyskusje uzależnionych od alkoholu to nie kończyło się to zbyt dobrze. Jednak Ty pytasz, tak mi się wydaje. mimo, że z wypowiedziami rozmówców pozornie się nie zgadzasz to jednak tu jesteś i szukasz ...pojęcia nie mam czego ale z pewnością wiesz co chcesz usłyszeć.
    Gdybym była na Twoim miejscu to wspierałabym się wszystkim co mi pomaga czyli: poprawia nastrój, uspokaja, zmusza do refleksji. Nie analizowałabym zbyt głęboko czy się z tym zgadzam czy nie, to nie jest ważne w tej chwili, nie musisz trwać np. przy literaturze którą teraz czytasz ważne, że jest ona w tym momencie skuteczna. A poza tym Twoim celem jest utrzymanie się w trzeźwości i jeżeli ci się to udaje, to masz rację we wszystkim co robisz.

  • aaugustw 06.01.19, 10:50
    Samanta5 napisala do mariusza, m.in. (cyt.):
    "... pozornie się nie zgadzasz to jednak tu jesteś i szukasz ...pojęcia nie mam czego ale z pewnością wiesz co chcesz usłyszeć."
    _______________________________________________________________________________.
    Na razie wszystko wskazuje na to, ze on tu po to jest, aby uslyszec tylko to co ON uslyszec chce…
    Tacy szybko sie tu wykruszaja :-(
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • samanta5 06.01.19, 15:08
    Czy wiesz, że odszukałam tę wielką księgę AA w wersji audiobooka i odsłuchałam, na razie dwa rozdziały. Zastanawiałam się też dlaczego to robię czyli wchodzę w nie swój temat.
    A co do dezyderaty i porównywania się do innych, przyszło mi do głowy że może to być bardzo mylące. Nie każdy kto w naszych oczach wygląda na człowieka sukcesu, nim jest a także bywa, że ludzie których postrzegamy jako przegranych, są szczęśliwi. Ważne jest by znaleźć swoje miejsce w życiu, zaakceptować je i nie dać się zwieść pozorom.
    Dobrego Nowego Roku, wolnego od trosk, zasobnego we wszelkie dobra. Życzę z nadzieją, że taki właśnie będzie.
  • aaugustw 06.01.19, 16:50
    Samanta napisala, m. in. (cyt.):
    Czy wiesz, że odszukałam tę wielką księgę AA w wersji audiobooka i odsłuchałam, na razie dwa rozdziały.
    Zastanawiałam się też dlaczego to robię czyli wchodzę w nie swój temat.
    _____________________________________________________________________________________.
    Osobiscie uwazam inaczej. Ten uniwersalny Program AA jest dobry dla wszystkich, takze dla tych, tzw.
    "normalnych".(przypomnial mi sie taki zart, jak pewien wygladajacy na glupka facet mowi: "Kazdy jest
    pieprzniety, tylko nie wszyscy sa zdiagnozowani") :-)
    A powaznie: my wszyscy potrzebujemy tego drugiego, zeby zobaczyc siebie, jak w lustrze.
    Inaczej, probujemy zmieniac Program AA i innych, ale nie siebie.
    Co do Dezyderaty, mam podobne zdanie.
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • samanta5 06.01.19, 19:13
    Kiedyś już pisałam że gdy korzystałam z terapii antynikotynowej i słuchałam opowieści palaczy o tym jak to oni owszem, palą ale trochę inaczej niż pozostali, oni nie są w żadnym wypadku tacy sami jak wszyscy. Owszem wpadli w nałóg ale ich nałóg nie jest tak banalny jak innych, przyczyny są o wiele bardziej skomplikowane . Rany, jakie to było czasami zawiłe ale jedno jest ważne - trochę inaczej (oczywiście:) ale ja także plotłam takie brednie. Dlatego warto iść, posłuchać i stwierdzić że mimo wszystko choćbym bardzo nie chciała być jedną z takich co gadają bzdury, to jednak jestem bo palę i mam pokrętny umysł osoby uzależnionej.
    Wysłuchałam kolejnego rozdziału i absolutnie nie zgadzam się z wyjaśnianiem pojęcia siły wyżej. No, może coś źle zrozumiałam. Otóż gdy mówi się tam o owej sile to przykłady odnosi się do stworzenia świata. No nie wiem czy uzależnionym tak bardzo na sercu leży ten właśnie problem. Natomiast w jednym miejscu stwierdza się, że siła jest w nas i trzeba ją znaleźć. I tu się zgadzam. Człowiek ma w sobie możliwości by rozwiązać problemy które go dotyczą, musi znaleźć tylko klucz by je uruchomić. W to wierzę
  • aaugustw 06.01.19, 20:02
    Samanto, cz ludzie sa az tak slepi, ze nie dostrzegaja tego co sie wokol nich dzieje, ze ma stoimy obok tego swiata, lecz w srodku tej SILY, ktora nas otacza. My jestesmy w Niej a ONA w nas.
    Jestesmy uzaleznieni od tej Sily. Dziala na nas noc i dzien, przyplyw i odplyw. Dobro i Zlo. plus i minus, itd. itp… Rolnik nie posadzi ziemniakow w lecie, bo nic nie zbierze, takze zasiewu zboza nie mozna zrobic na wiosne, bo beda z tego nici.
    Sprobuj zalanowac sobie szczegolowo 10 rzeczy, jezeli wyjdzie z tego dwie lub trzy, to masz szczescie. Reszta zalezna jest nie od nas, wiec od czego?
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • samanta5 06.01.19, 20:18
    Nie są ślepi, w życiu wielu z nas są zdarzenia których racjonalnie nie potrafimy wyjaśnić ale chyba mało się nad tym zastanawiamy.
    Nie dojdziemy tu do prawdy bo to jak dyskusja o Bogu. Nie ma możliwości udowodnienia Jego istnienia ale nie można też przytoczyć argumentów zaprzeczających że istnieje. Ważne by być człowiekiem i tego się trzymajmy. Miło się z Tobą rozmawiało, dzięki :)
  • aaugustw 07.01.19, 13:01
    Z toba rowniez fajnie sie rozmawia. Nie rozumiem tylko, dlaczego piszesz w czasie przeszlym…(!?) ;-)
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • mariuszg2 06.01.19, 16:31
    nie aspiruję do elitarnego grona uduchowionych trzeźwych alkoholików...chcę po prostu być zdrowy i wolny...

    --
    Jak chcesz zobaczyć raj musisz pójść ze mną do piekła
  • aaugustw 06.01.19, 17:10
    mariuszg2 napisal:
    nie aspiruję do elitarnego grona uduchowionych trzeźwych alkoholików...chcę po prostu być zdrowy i wolny…
    ________________________________________________________________________________________.
    Kto ci takich glupot nagadal, ze istnieja tacy alkoholicy? - Dlaczego tak myslisz, ze oni sa lepsi od ciebie...(?).
    W calej Wspolnocie AA, wsrod trzezwych nie spotkasz; ani lepszych, ani gorszych od siebie alkoholikow.
    Kazdego z nas laczy tylko jedno: smiertelna choroba, ktorej w pojedynke nie mozna uleczyc, jedynie wspolnie
    mozemy zatrzymac te chorobe… - Dlatego my potrzebujem tego drugiego, podobnie, jak i ty szukasz wszedzie
    pomocy...
    Poza tym nie laczy nas nic; ani wyksztalcenie, czy religia, ani wiek, czy kolor skory...
    Chcesz byc zdrowy i wolny, wiec rob cos i bierz przyklady od trzezwych. Do kosciola nie musisz chodzic,
    ja takze nie chodze, choc wiele dobrego mozna tam sie nauczyc. Moim Mistrzem duchowym jest Jezus.
    Moja sugestia na koniec: Zastanow sie nad tym pieknym i madrym staropolskim powiedzeniem, ktorego
    ja do czterdziestego roku wogole nie potrafilem zrozumiec: "W zdrowym ciele, (nie zdrowe ciele), ale -
    zdrowy duch".
    To znaczy; jezeli twoj duch bedzie zdrowy, takze i twoje cialo bedzie zdrowe. Nie inaczej…!
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • samanta5 06.01.19, 18:33
    mariuszg2 napisal:
    nie aspiruję do elitarnego grona uduchowionych trzeźwych alkoholików...chcę po prostu być zdrowy i wolny…

    Mariusz nie uważa tych alkoholików za lepszych :) myślę, ze napisał to z ironią bo uważa ich za gorszych.
    Chce być zdrowy i wolny czyli chyba taki jak z przed okresu picia. Jeżeli tak, to moim zdaniem raczej dobre podejście. Jest okres gdy przyczyny skłaniające do picia nie istnieją, w tej fazie można pić ale raczej sporadycznie i bez ochoty. Później przychodzi czas gdy pojawiają się okoliczności zmuszające do np. wyrównywania poziomów i w tym czasie kosztem dobrego samopoczucia jest "znieczulanie się" czyli picie ale jeszcze nie uzależnienie. Ciekawa jestem do której fazy chciałbyś wrócić żeby być zdrowym i wolnym.
  • aaugustw 06.01.19, 19:10
    Samanta m. in. napisala, (cyt.):
    " … Jest okres gdy przyczyny skłaniające do picia nie istnieją, w tej fazie można pić ale raczej sporadycznie i bez
    ochoty. Później przychodzi czas gdy pojawiają się okoliczności zmuszające do np. wyrównywania poziomów…"
    ___________________________________________________________________________________________.
    Osobiscie nie jest mi znana taka "faza". Moze maja tak ci, ktorzy uzpelniaja poziom alkoholu we krwi i potrafia
    dlugie lata pracowac prawie niezauwazalnie, jako "normalni".
    Bylem pijakiem okresowym i kiedy zaczynalem pic, prawie zawsze mialem "urwany film", a na drugi dzien od nowa,
    az do totalnego zatrucia organizmu. Potem byly przerwy w piciu, ktore z uplywem czasu byly coraz to krotsze,
    a picie coraz to dluzsze…
    Trafnie ujelas to stwierdzenie, ze mariuszg2 uwaza ich za gorszych, czyli siebie za cos lepszego…
    Wiem to, tak samo mysle jak i ty, gdyz sam takim bylem. On takze uwaza sie za lepszego.
    Napisalem inaczej, aby sprowokowac go takim pytaniem.
    Kazdy alkoholik, nawet ten lezacy juz w rynsztoku, bedzie patrzyl na innych z gory.
    Im bardziej na dnie szamba, tym wyzej musi taki podnosic glowe.
    Zadalas pytanie, na ktore i ja odpowiem mowa serca:
    Nie chce nigdzie wracac. Chce nalezec do "tu i teraz", do fazy, w ktorej obecnie sie znajduje,
    bo w niej mi najlepiej. Jestem wolnym, dzieki danemu mi Darowi trzezwienia (czyt. rozwoju duchowego).
    Mojej w tym zaslugi jest naprawde malo.
    "AA nie otwiera nam bramy Nieba, aby nas tam wpuscic, ale otwiera nam bramy Piekiel aby nas stamtad wypuscic".
    Nie wiem, jak jest w Niebie, ale mysle, ze tak jak obecnie zyje…! ;-)
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • samanta5 06.01.19, 19:28
    To, co napisałam to umowny podział ale czasem tak jest że ktoś zrozumie co chciałam powiedzieć bo trafi to do jego wyobraźni.
    Ale przecież istniały jakieś przyczyny Twojego picia, zastanawiałeś się dlaczego pijesz? Był czas kiedy nie piłeś, pamiętasz go? To jest ta pierwsza faza - byłeś Ty i obok był świat ale nie był aż tak ważny, człowiek czul się wtedy mocarzem oczywiście bez żadnego uzasadnienia. Ten czas zwykle przypada na młodość. Później następuje intensywny okres przystosowania społecznego i ten już różnie zaczynamy znosić i możemy potrzebować znieczulenia w różnej postaci i aplikować je sobie świadomie lub nieświadomie wiedząc tylko, że coś nas uwiera.
    Może myślimy o jednym ale wyrażamy to inaczej. Według mnie dar który otrzymałeś to wiara w siebie z całą świadomością, że jesteś zdolny do czynów dobrych i złych, że potrafisz być silny i słaby jednocześnie. To każdy z nas i odwagą jest to przyznać.
  • aaugustw 06.01.19, 20:10
    Tak, zastanawialem sie nad tym dlaczego pilem i doszedlem do tego samego wniosku co uczeni i psychoterapeuci, czyli do niczego…!
    Dopiero w AA zapytano mnie; po ci to wiedziec i lamac sobie glowe. Po co dzielisz te zapalke na las i sam sie w tym gubisz?
    Nie wystarczy tobie, abys przyznal sie do tego, ze nazywam sie X i jestem alkoholikiem, ktory teraz cos z tym musi zrobic!
    A co i jak ma zrobic, ma juz gotowca, w postaci Programu 12 Krokow i 12 Tradycji.
    Na pytanie twoje; czy pamietam czas kiedy nie pilem? - Nie potrafie odpowiedziec… - Pierwszy raz bylem pijany na weselu siostry kiedy mialem 5 lat. Mysle, ze ja urodzilem sie alkoholikiem i tu teraz to najwazniejsze:
    Ty przypisujesz wine alkoholowi, nic bardziej blednego. Alkohol sluzy alkoholikowi jako podpora duchowa do podpierania, jak kalece potrzebny jest kij, aby sie nim podeprzec.
    Alkohol nie jest mi wrogiem, lecz me EGO przyjacielem.
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • samanta5 06.01.19, 20:13
    Nie, nie przypisuję winy alkoholowi przypisuję ją człowiekowi, ze idzie na łatwiznę i sięga po używkę.
  • mariuszg2 06.01.19, 22:41
    człowiek sięgający po alkohol nie jest winny. Na moim przykładzie nie umiem wskazać konkretnego winowajcy... i jak słusznie august pisze to bez znaczenia.
    O sobie mogę napisać tyle, że przyczyna jest złożona...to zło które pojawiło się w moim życiu w różnych postaciach i okolicznościach... nie umiałem radzić sobie z różnymi emocjami, poczuciem odrzucenia, samotności, brakiem spełnienia..... nie ma sensu szukać zewnętrznych winowajców tyko braku umiejętności radzenia sobie z tym czy owym... dyskomfort emocjonalny zacząłem korygować alkoholem, że poczuć się lepiej... potem z czasem alkohol zawładnął mną, zacząłem żyć iluzją, moje ego rozjechało się popadając w skrajne stany albo rezygnacji i beznadziei albo wręcz przeciwnie w stany super maczo niejednokrotnie wiązało się to z przemocą...:(
    życie i zdrowie zaczęło mi się walić. Aż pewnego dnia powiedziałem dość i podjąłem wyzwanie.
    Przyczyny mogą być przerózne jak DDA (dzieci dorosłe alkoholików) - to nie ich wina, tylko ich rodziców, że pija... to pokoleniowy charakter choroby albo genetyczne predyspozycje albo środowisko....
    jeśli już kogoś bym obwiniał to Państwo i system niegodnego czerpania korzyści majątkowych z produkcji i sprzedaży alkoholu.

    --
    Jak chcesz zobaczyć raj musisz pójść ze mną do piekła
  • aaugustw 07.01.19, 13:45
    mariuszg2 m.in. napisal, (cyt.):
    " … jeśli już kogoś bym obwiniał to Państwo i system niegodnego czerpania korzyści majątkowych z produkcji i sprzedaży alkoholu."
    __________________________________________________________________________.
    Wypowiedzi bezokolicznikowe takze nie sprzyjaja trzezwosci, bo prowadza do niczego…
    Albo obwiniam, albo nie...!
    Wedlug mnie; ten swiat jest takim, jakim on na dzisiaj byc powinien. Zmieniac to ja musze
    (jak chce) siebie, nie ten swiat i ludzi.
    Kiedy rozpoczela sie moja trzezwosc (po ok. 5 letniej abstynencji), wtedy dopiero zauwazylem
    po reakcjach i zachowaniu innych, ze ja trzezwieje, ze zmieniam siebie i zmienia sie moje
    najblizsze otoczenie, mimo ze ten swiat pozostal dalej takim samym, jakim wczesniej dla mnie byl...
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • mariuszg2 06.01.19, 22:15
    aaugustw napisał:

    > Alkohol nie jest mi wrogiem, lecz me EGO przyjacielem.
    > A...
    >
    U alkoholika alkohol zajmuje z czasem miejsce ego. Na tym polega ta choroba. Człowiek wyzbywa się własnego ja a zaczyna nim sterować choroba. Pokazuje to tort alkoholowy. W pierwszej części nałogowo modyfikujesz swoje emocje, potem włącza się mechanizm kłamstwa i zaprzeczenia a na końcu Ja zostaje zepchnięte na skrajne bieguny i rzeczywiście pijak z rynsztoka będzie zawsze manifestował co to nie ja a jak alkohol wyparuje pojawia się rynsztok beznadziei dopóki kolejna dawka alkoholu nie podnieszie głowy pijaka z rynsztoka ponownie... Sztuka to pracować nad tymi mechanizmami tak aby przywrócić ja na swoje miejsce a alkohol wyrzucic z siebie. Nasz spór polega o to jak to zrobić. Powtórzę, że uważam, że droga duchowa czy mentoring Jezusa nie pomaga a wręcz szkodzi w leczeniu



    --
    Life's like a box of chocolates. U never know what u'r gonna get.
  • aaugustw 07.01.19, 13:30
    Mariusz m. in. napisal, (cyt.):
    "Powtórzę, że uważam, że droga duchowa czy mentoring Jezusa nie pomaga a wręcz szkodzi w leczeniu"
    ____________________________________________________________________________________.
    Dlaczego mowisz za innych ? - Dlaczego podpierasz sie ogolem?
    Ty widzisz wszystko, co tobie nie pomaga, ale nie widzisz tego, ze tobie NIC nie pomaga…! :-(
    Krzyczysz o wrtosciach duchowych, ale nie dajesz zadnego przykladu; dlaczego wartosci duchowe szkodza w leczeniu ?
    W przeciwnym wypadku podzielilbys sie z nami i podpowiedzial mi (nam) co tobie pomaga utrzymac zadowolona,
    szczesliwa, wolna abstynencje, a co za tym idzie; dobre uklady ktore buduja i utwierdzaja twoja rodzine.
    Jakie to sa te wartosci? - Umiesz z dwie takie wymienic…!?
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • mariuszg2 06.01.19, 21:59
    aaugustw napisał:

    > Kazdy alkoholik, nawet ten lezacy juz w rynsztoku, bedzie patrzyl na innych z g
    > ory.
    > Im bardziej na dnie szamba, tym wyzej musi taki podnosic glowe.

    Zgoda

    > Nie wiem, jak jest w Niebie, ale mysle, ze tak jak obecnie zyje…! ;-)
    > A...
    >

    Ignorancja i arogancja jest w tym zdaniu, rzekłbym, że obłuda w kontekscie odniesienia się do Jezusa


    --
    Life's like a box of chocolates. U never know what u'r gonna get.
  • aaugustw 07.01.19, 13:20
    (A...): > Nie wiem, jak jest w Niebie, ale mysle, ze tak jak obecnie zyje…! ;-)
    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
    mariuszg2 na to: Ignorancja i arogancja jest w tym zdaniu, rzekłbym, że obłuda w kontekscie odniesienia się do Jezusa
    ________________________________________________________________________.
    Ani jedno, ani drugie.
    Zly odbior mariuszug2. Mylisz sie. Postaraj sie o nowy odbiornik fal duchowych, poniewaz
    gdy mowie o Jezusie jestem powazny, a ja sie smieje na koncu mego zdania, w ktorym nb. nie uzylem tego slowa.
    Po drugie: ja naprawde zyje juz uczuciami; wdziecznosci, radosci, szczescia z otrzymanego Daru.
    A praktycznie zyje w sposob trzezwy, sluzebny i odpowiedzialny, w pelnej swiadomosci i wolny - bez bolu.
    Po prostu jestem na drodze krolewskiej, (niebianskiej nie znam, wiec wczesniej porownalem tylko, ze tak to chyba musi byc w Niebie) ;-)
    Ty kroczysz (na razie) droga bolesna, ale nie boj nic, kazdy z nas - alkoholikow - tak kroczyl. Niektorzy nie opuscili tej drogi az do smierci. Takze i ci nieliczni, ktorzy zaprzestali picia i zyli w abstynencji (odpowiednik religijnego czyscca) do konca - bez trzezwienia.
    A...



    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • mariuszg2 07.01.19, 22:46
    Gratuluję Ci Nieba za życia i dostojeństw królewskich...pozwolisz, że zostanę w bolesnym piekle lub co najwyżej czyśćcu. Życie w świętości tu na ziemi jest zbyt nudne jak dla mnie.

    --
    "Pocałuj mnie Hans, bo może nigdy nie będę miała na to ochoty"
  • aaugustw 08.01.19, 11:05
    Dziekuje za gratulacje…!
    A tobie: na zdrowie, mariuszg2…! ;-)
    (im wiecej takich "zdrowasiek", tym szybciej bedzie ci do konca) ;-)
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • mariuszg2 08.01.19, 15:43
    Ty mnie nie strasz bo całkiem pójdę w ateizm aby sobie zapewnić długowieczność w trzeźwości co by oznaczało cefryzację zamiast uduchowienia

    --
    Jak chcesz zobaczyć raj musisz pójść ze mną do piekła
  • aaugustw 08.01.19, 17:00
    Hm, to ty jestes tylko troszke ateista… - Jak ta w ciazy :-)
    A moze ty jestes takze tylko troszke alkoholikiem…!? :-\
    A...
    Ps. Dalej mylisz trzezwienie z religia… :-(

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • aaugustw 08.01.19, 18:35
    Aaa, teraz rozumiem dlaczego napisales, zebym cie nie straszyl…
    Mialem na mysli koniec twojego picia, nie zycia…
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • mariuszg2 08.01.19, 22:13
    koniec picia? chyba nie możliwe... nie wiem co to znaczy być troszkę alkoholikiem... kufel złocistego alkoholu dziennie? pół litra mocnego alkoholu na tydzień?
    nie będę linkował Ci definicji alkoholika choćby z tego forum :)

    Jak sięgam pamięcią 10 lat picia dzień w dzień najpierw słabe alkohole, potem coraz mocniejsze, potem coraz więcej. Bywało, że dzień w dzień robiłem połówkę mocnego... zarwana praca, permanentny kac, siadałem za kółko pod wpływem...wreszcie agresja, przemoc... picie po kryjomu, okłamywanie innych i siebie...do tego panienki...potem doszły prochy....totalny zjazd w dół.... organizm ustalił dzienną dawkę, porę....
    paskudna choroba... jak pisał zbyszek chcieć to za mało...potrzeba cierpliwości, mozolnej pracy...co najmniej 10 lat...

    raczej nie mylę trzeźwienia z religią....myślę że trzeźwienie jest procesem leczenia również od wszelkich zabobonów, wierzeń, niezrozumiałych praktyk, bezmyślnego bałwochwalstwa....



    --
    Biegnij Forrest, Biegnij!
  • aaugustw 09.01.19, 13:10
    mariuszg2 napisal, m. in. (cyt.):
    "...raczej nie mylę trzeźwienia z religią....myślę że trzeźwienie jest procesem leczenia również od
    wszelkich zabobonów, wierzeń, niezrozumiałych praktyk, bezmyślnego bałwochwalstwa.... "
    _______________________________________.
    Sztuka jest umiec odroznic, jedno od drugiego…!
    Ale do tego trzeba byc juz trzezwym,
    (co bylo pierwsze; kura, czy jajko?).
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • aaugustw 09.01.19, 13:15
    Widze mariuszg2, ze ty juz wierzysz w to, że trzeźwienie jest procesem leczenia również od
    wszelkich zabobonów, wierzeń, niezrozumiałych praktyk, itp… ale jakos nie mozesz wytrzezwiec
    przy tej metodzie. Co jest grane, do czorta!? :-o
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • mariuszg2 09.01.19, 16:45
    Jakiś czort we mnie widać siedzi i miesza i warzy i zacier przygotowuje... chyba w każdym alkoholiku jest taki... dowodem są moi koledzy, którzy już witali się z gąską a jednak złamali abstynencję i jak Syzyf zaczynają od nowa... nie wykluczone, że ze mną też tak będzie i tego się boję...dlatego założyłem ten wątek

    --
    Life's like a box of chocolates. U never know what u'r gonna get.
  • aaugustw 09.01.19, 20:11
    Zalozenie takiego wątku i same teoretyczne "mundrosci" nie wystarcza aby zyc mocna abstynencja, nie mowiac juz o trzezwieniu (czyt. rozwoju osobowym).
    Tak, masz racje; w kazdym alkoholiku siedzi taki diabelek. Moj czort siedzi mi za lewym uchem i w najmniej spodziewanym momencie podszeptuje swoje (niby madre i logiczne) slowa.
    Dopiero musze ocknac i przypomniec sobie, ile to razy juz moj mozg doprowadzal mnie do katastrofy. W ostatnim moim akcie w ostatniej chwili spadlem grabarzowi z lopaty.
    Po takim przebudzeniu dopuszczam do glosu moje serce, ktore jeszcze nigdy mnie nie zawiodlo. Nie mam tu na mysli jego zawalu, przed ponad 20-laty, do ktorego ja je zaprowadzilem: alkoholem, papierosami, stresem i innymi (hm) "uciechami" cielesnymi :-(
    To, ze twoi koledzy złamali abstynencję, swiadczy tylko o tym, ze cos zle robili, np. nie posluchali tych trzezwych juz alkoholikow i ich doswiadczenia o tym, jak oni poradzili sobie z tym gównem o wzorze chemicznym: C2H5OH
    A...


    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • mariuszg2 09.01.19, 22:03
    tak doświadczenie to rzecz bezcenna. nie zrozumie go poczatkujący. To dramat kiedy chcesz pomóc ale wiesz, że się nie da...
    Budujące jest to czytam od Ciebie. Podoba mi się zdanie:"dopuszczam do głosu moje serce"... Faktycznie to nie lada sztuka dać głos sercu...jest jakiś lęk wewnątrz, który szepcze... "pomyśl, serce zwodzi"
    przypomina mi się reklama serce i rozum :)

    --
    Life's like a box of chocolates. U never know what u'r gonna get.
  • mariuszg2 09.01.19, 22:07
    to lęk przed zranieniem, odrzuceniem, samotnością, ludźmi, samym sobą i Bóg wie czym jeszcze...
    i tu masz rację, że wiara w siłę wyższą jest nie lada ratunkiem...można by rzec że to kwestia zdrowego rozsądku :)

    --
    "Pocałuj mnie Hans, bo może nigdy nie będę miała na to ochoty"
  • aaugustw 10.01.19, 14:06
    mariusz m.in. napisal, (cyt.):
    "...to lęk przed zranieniem, odrzuceniem, samotnością, ludźmi, samym sobą i Bóg wie czym jeszcze…"
    __________________________________________________________________________________.
    Waww… - Gdybym cie nie znal, pomyslalbym; "ten facet musi byc juz od dawna trzezwy".
    Przeciez takimi wartosciami duchowymi mysla i mowia (czyt. takim glosem serca) trzezwi alkoholicy.
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • aaugustw 10.01.19, 14:01
    mariusz m.in. napisal (cyt.):
    "... Faktycznie to nie lada sztuka dać głos sercu...jest jakiś lęk wewnątrz, który szepcze... "pomyśl, serce zwodzi"
    __________________________________________________________________________________________.
    Dlatego, dla chorego emocjonalnie alkoholika tak waznym jest ta rownowaga miedzy jednym i drugim…
    Latwiej mi to napisac, anizeli wprowadzic do zycia. Bardzo czesto reaguje nieadekwatnie do sytuacji, a potem
    zaluje i przepraszam.
    Na takie odchyly stac moze "normalnego", ale niebezpiecznym jest to dla mnie.
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • mariuszg2 10.01.19, 14:54
    spoko... ilu ludzi tyle poziomów normalności... jednak jak patrzę na terapeutów, psychiatrów, psychologów to mam wrażenie że ich normalność odbiega od normalności normalnej

    --
    Cygańską duszę mam
  • aaugustw 10.01.19, 16:00
    Oni sa dalej "tylko" teoretycznymi zjadaczami tej choroby… -
    Najpierw powstala Wspolnota AA, potem na tej bazie dopiero terapeuci od choroby alkoholowej…
    A...
    Ps. Spotkalo sie po dluzszym czasie dwoch psychoterapeutow, jeden mowi do drugiego; powiedz jak mi leci?


    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • mariuszg2 10.01.19, 20:42
    jesteś z Wawy? poleciłbyś jakieś AA?

    --
    Biegnij Forrest, Biegnij!
  • aaugustw 10.01.19, 21:51
    Jezeli to pytanie do mnie, to nie jestem z Wawy, ale mam tam (podobnie jak i w innych zakatkach tego swiata) sporo znajomych trzezwych, ktorych moglbym ci polecic.
    Osobiscie siedze za granica juz ponad 31 lat.
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • mariuszg2 11.01.19, 07:45
    wystarczy mi miejsce spotkań i dni oraz godziny

    --
    Mława jest OK
  • zdzislaw50 11.01.19, 13:25
    Tu masz wykaz mitingów AA w Warszawie, zajrzyj na kilka to któryś wybierzesz :D www.aa.org.pl/regiony/mityngi.php?D1=0®ion=13&m1=Warszawa
  • mariuszg2 11.01.19, 14:49
    hahaha zaglądałem ... jakieś rekomendacje?...tylko żeby nie było dla dziadków i kobiet

    --
    Life's like a box of chocolates. U never know what u'r gonna get.
  • zdzislaw50 11.01.19, 16:44
    A może Cię jeszcze zanieść? A Ty tak w ogóle to chcesz być trzeźwy? bo ja akurat idę na miting, ten który mi pasuje :)
  • mariuszg2 13.01.19, 22:17
    też bym poszedł ale nie wiem jakie są...czy np określone grypy zawodowe mają swoje mitingi, czy określone grupy wiekowe mają swoje, grupy płciowe, wyznaniowe itp...?

    --
    Biegnij Forrest, Biegnij!
  • aaugustw 11.01.19, 16:50
    mariuszg2 napisal: hahaha zaglądałem ... jakieś rekomendacje?...tylko żeby nie było dla dziadków i kobiet
    _______________________________________________.
    Tylko w AA alko zyja dluzej.
    Stawianie jakiegokolwiek warunku doprowadzi cie do picia.
    Coz, nie dopiles jeszcze swej beczki do pelna.
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • solwer 11.01.19, 17:35
    Auguście i Zdzisławie! :)
    Mościcie drogę, usuwacie kłody .... a tu: Tej czapki nie włożę! Na złość babci ,odmrożę sobie uszy:(
    By nie było, że jestem pesymistą, to optymistycznie stwierdzę :Tylko muł i osioł jest do końca konsekwentny!
  • aaugustw 11.01.19, 18:10
    ;-))
    po tym Twoim "optymistycznym" akcencie Solwera oglaszam 3-tygodniowa przerwe w pisaniu na tym Forum.
    Jutro, wczesnie rano wylatuje na Teneryfe i tradycyjnie bedac na wczasach nie biore kompa do reki.
    Dziekuje Wam za towarzystwo i do "uslyszenia" w lutym.
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • aaugustw 11.01.19, 20:00
    Nie moglem sie oprzec, aby na koniec nie zacytowac to co przeczytalem w kalendarzu.
    "Rozum potrafi nam powiedziec co powinnismy odrzucic.
    Ale serce potrafi nam powiedziec , co powinnismy zrobic"
    A...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • solwer 11.01.19, 20:18
    Parasol masz? A co tam! Urośniesz:)
  • aaugustw 12.01.19, 05:08
    Solwer napisal:
    Parasol masz? A co tam! Urośniesz:)
    ____________________________.
    Bez niego nie urosne, opale sie ;-)
    A...
    Ps. meghanowi, ktory wszystko i o wszystkich wszystko wie odpisze po wczasach. Lece...

    --
    --
    spirytum contra spiritus
  • zdzislaw50 11.01.19, 20:44
    24 godziny na dobę - styczeń dzień 11
    Myśl przewodnia AA

    Większość z nas, kiedy piła, nie myślała o niesieniu innym pomocy. Woleliśmy raczej postawić im kolejkę, ponieważ takim gestem zjednywaliśmy sobie ludzi, czując się przy tym jak Nie Byle Kto.
    Prawdę mówiąc, traktowaliśmy naszych bliźnich dość instrumentalnie - zwykle posługiwaliśmy się nimi dla własnej korzyści i przyjemności. Naprawdę przyjść komuś z pomocą nigdy nam się nie zdarzyło (czy nawet nie powstało w głowie). Pomaganie innym uważaliśmy za zajęcie dobre dla frajerów.
    Od kiedy jednak wstąpiliśmy do AA, próbujemy wyciągać do ludzi pomocną dłoń. Odkryliśmy, że czynienie tego daje nam szczęście i umacnia naszą trzeźwość.

    Pytanie: Czy przekonałem się, że pomaganie innym owocuje szczęściem ?

    Dziś na mitingu dużo rozmawialiśmy na temat pomagania.Z wielu wypowiedzi i moich doświadczeń wynika, ze nie można pomóc komuś kto sam nie chce sobie pomóc, Sam wiem dokładnie ze dopiero mnie przymusił do podjęcia terapii strach przed śmiercią, znalazła mnie żona nieprzytomnego na granicy życia. Detoks w szpitalu, reprymenda ordynatora ( nie napiszę jakich słów używał :) ) zmusiło mnie, tak zmusiło , do zrobienia czegoś ze sobą. Terapia a po niej natychmiast, uczestnictwo w grupie zapobiegania nawrotom oraz przez pierwszy okres codzienne mitingi( ach, jak ja się na początku broniłem, to nie dla mnie, tam opowiadają głupoty) pozwoliły mi uniknąć "Fazy muru". Dziś nie piję kilka lat i nie wyobrażam sobie tygodnia bez mitingu lub dwóch. To jest moja droga, ja piszę o sobie, ja chcę żyć a co zrobi mariuszg2. to jego problem i jego życie. Wiem że jeśli ktoś bardzo chce przestać pić i być trzeźwy to da radę. Pozdrawiam Zdzisław
    Ps. mariuszg2, to tylko sugestia co zrobić a spis mitingów masz wyżej :)
  • mariuszg2 13.01.19, 22:41
    Dam radę, chcę chodzić na mityngi...potrzebuję trafić di właściwego

    --
    Mława jest OK
  • mariuszg2 13.01.19, 23:24
    Przepraszam, że misjonarski chleb jest ciężki i lud oporny na nową religię...Tu nie o konsekwencję chodzi ale o godność, o której meghan pisze... Nie poświęcę swojego Ja na rzecz niezidentyfikowanej wspólnoty nawiedzonych trzeźwych alkoholików i nie dam sprać sobie mózgu. Doceniam jednak formę spotkań grupowych pod okiem terapeuty...

    --
    Mława jest OK
  • mariuszg2 13.01.19, 22:20
    piszesz jakby każdemu była pisana jakaś objętość do wypicia... nie wiem co mi jest pisane, jestem za rozwojem duchowy ale boję się rozczarować jakbym np trafił na grupę księży alkoholików, a być może odnalazłbym się w grupie uzależnionych od seksu..?

    --
    Mława jest OK
  • meghan 11.01.19, 22:32
    aaugustw, jesteś wolny, bo Ty chcesz, a nie dzięki jakiemuś darowi trzeźwienia. To brzmi strasznie sekciarsko. Mówisz o rozwoju duchowym, a za chwilę dodajesz, że jest w tym mało Twojej zasługi. To kto jest odpowiedzialny za ten rozwój? Duch? Bramy nieba i piekła przemilczę. Nawet, jeśli to tylko przenośnia. Następna rzecz, nie każdy pijak patrzy z góry, o tych w rynsztoku nawet nie wspomnę. Ci ludzie mają tak niską samoocenę, że aż czasem boli.
    Mariuszg2 ma rację, że ma swoje EGO. Jest obecnie z siebie dumny, odnosi sukces każdego dnia i to należy wspierać, motywować, aby takich dni było więcej. Zbyszekh0 potrafił świetnie z nim porozmawiać. Ty jesteś napastliwy i stosujesz te przegrańskie metody terapeutyczne, które mają na celu skopać pijaka, pokazać mu najpierw jaki jest beznadziejny, ile zła narobił i gdzie jego miejsce, a potem wydzielać od czasu do czasu po kropli dobrego słowa. takie terapie odchodzą do lamusa. Alkoholizm dopada ludzi z różnych grup społecznych i naprawdę nie każdy stoi na tej samej półce oraz nie każdy potrafi schować godność do kieszeni pozwalając jeździć po sobie jak po burej suce terapeucinie, który często nie ma wykształcenia, ale doświadczenie w chlaniu. Wiec nie wiem, kto tu się bardziej madrzy... Pozdrawiam Was wszystkich i życze sukcesów
  • zdzislaw50 12.01.19, 01:03
    Meghan pisze do aaugustwa ," że jest wolny bo chce" i to jest prawda, dzięki czemu? a to już jest jego sprawa. Natomiast mariuszg2 zadał pytanie, jak sobie radzicie( radziliście) z "Fazą muru" i na to pytanie dostaje odpowiedzi które są dla niego nie do przyjęcia, nie pasuje mu nic wiec co można mu powiedzieć?, że chyba nie chce być trzeźwym. A co do aaugusta to pomimo tego że w wielu przypadkach się z nim nie zgadzałem kiedyś, on pisze ( nie wiem czy zauważyłaś) tylko i wyłącznie o sobie, zdarza mu się czasem jakaś krytyka lub wskazówka ale... ten typ tak ma. Każdy z nas jak piszesz jest inny ale choroba jest taka sama i wymaga takiego samego leczenia, nikt nie wymyślił jeszcze na nią tabletki wiec najprościej i najłatwiej posiłkować się doświadczeniem innych , co niniejszym robimy pisząc jak sobie radziliśmy z "Fazą muru". Tak jakoś nie mogę spać i mi się dobrze pisze, cisza, ulubiona muzyka w słuchawkach i wspomnienie o pewnej mroźnej nocy która doprowadziła mnie do tego kim dziś jestem, do bycia trzeźwym alkoholikiem, pozdrawiam :)
  • meghan 12.01.19, 09:21
    zdzsław50, nie nie chce, tylko mariuszg2 jeszcze nie umie. Ile razy Ty zaczynałeś trzeźwieć? Ile razy wydawało Ci się, że świetnie dajesz radę, a potem smutna rzeczywistość znów powalała na łopatki? A co do aaugusta, to właśnie o tym napisałam, że stosuje te przegrańskie metody terapii. Wyraziłam się jasno. Nie wiem, czy przeczytałeś cały wątek, bo ja tak. Tabletki nikt nie wymyślił, ale dowiedziono, że terapie społeczne, na które kierowani są uzależnieni nie są dobre. Ten system jest barbarzyński, poniżający i nie ma nic wspólnego z pochylaniem się nad człowiekiem jako jednostką, bo wszyscy są pakowani do jednego wora. Dlatego jest nieskuteczny. I nie, choroba tak samo się nazywa, ale jak wcześniej już stwierdziliśmy, każdy jest inny i nieprawdą jest, że wymaga w każdym wypadku takiego samego leczenia. Pozdrawiam:)
  • zdzislaw50 12.01.19, 10:28
    Wiem meghan jak trudne jest trzeźwienie, wiem że trzeba bardzo chcieć, wiem czego się trzymać, też tu wchodziłem kilka lat i też błądziłem ale.... jak do tej pory Twoja pomoc dla Mariusza kończy się na krytyce "barbarzyńskiej i upadlającej" terapii. To może zaproponuj dla niego sposób na trzeźwe życie. Ja nie znam innego i jak wiem nikt innego nie wymyślił, czytałem ostatnio o metodzie "redukcji szkód" zalecanej przez terapeutów,w skrócie polega to na zmniejszaniu spożycia przez chorego. Naprawdę nie wiem jak ja alkoholik,miałbym to zrobić. Ja w swoim życiu, podświadomie walcząc z alkoholem, miewałem okresy abstynencji pól rocznej, rocznej i wszystko kończyło się na jednym piwie. Ta metoda w/m mnie jest dobra dla nadużywających alkohol a nie dla alkoholików( nasz wspólny znajomy aaugustw, nazywa ich drobno-pijaczkami, co nie jest dyskredytujące dla niech a określa tylko zachowanie takich ludzi) . I wracając do tematu" fazy muru", ja uważam że najlepszym sposobem jest pomoc drugiego alkoholika np. na mitingu lub grupie zapobiegania nawrotom ale to trzeba chcieć. nie da się wytrzeźwieć samemu, znam osobiście jednego takiego niepijącego na dziesiątki innych trzeźwych alkoholików. Pozdrawiam i życzę spokoju oraz Pogody Ducha :)
  • meghan 12.01.19, 20:37
    Ja nie powiedziałam, że przychodzę tutaj ze złotym środkiem. Wyraziłam swoją opinie na temat jak wyżej. Twierdzę, że terapia grupowa nie jest dla każdego i sprzeciwiam się twierdzeniu, jakoby każdy alkoholik był taki sam. No. A w sprawie trzeźwienia w samotności powiem, że się da, ale należy zerwać kontakty z osobami pijącymi. Unikać bodźców. Jasne, że fajnie by było mieć kogoś, kto wspiera, motywuje, kibicuje. Nie musi to być drugi niepijący alkoholik. Ja jestem z tym sama. Poddałam się terapii raz, na bardzo krótko i stwierdziłam, że uwłacza ona mojej godności. Jak napisałam litraż, to terapeuta mnie wyśmiał, nie wierzył, że wypiłam tak mało (flaszkę wódki co drugi dzień, bo tak piłam, nigdy nie piłam na kaca). I to było przykre, bo na jakiej podstawie on mógł twierdzić, że było inaczej? Na podstawie autopsji? Przepraszam bardzo, ale nie każdy musi sięgnąć dna, by chcieć się ratować. Taa. Nic, również życzę pogody ducha.
  • zdzislaw50 13.01.19, 08:32
    Zawsze uważałem ze rozmowa jest konstruktywna i właśnie to potwierdziłaś maghan. Nie każdy musi sięgnąć dna - zgoda, jednym z warunków trzeźwienia jest zmiana towarzystwa - zgoda. Ty w swoim trzeźwieniu jesteś sama, ja mam wspólnotę AA. Tobie nie podobał się zły terapeuta, ja miałem świetnego (był nim niepijący alkoholik, który skończył studia po zaprzestaniu picia), ludzie nawet terapeuci są różni i to jest normalne. My oboje coś ze sobą robimy, o tym piszę. Wiem że udzielanie rad nie zawsze jest rozsądne ale.... może spróbuj poszukać drugiej osoby w niedoli, może będzie Ci łatwiej a z doświadczenia wiem ze takie znajdziesz na mitingu. Pozdrawiam i powodzenia :)
    Ps. Mariusz i jak, znalazłeś już miting?
  • mariuszg2 13.01.19, 23:15
    NIe znalazłem. Szukam rekomendacji.... Potrzebuję grupy 40tolatków, ogarniętych zawodowo i rodzinnie, którym tak jak mi trafiło się bagno, z którego jak ja chcą wyjść i robią to,

    --
    Mława jest OK
  • zdzislaw50 14.01.19, 07:54
    Szukaj, to tyle z mojej strony, szkoda klawiatury.
  • mariuszg2 14.01.19, 11:21
    piszesz jakbyś był przekonany do cudownej mocy klubu AA. Ja nie jestem. Jestem za to ciekaw argumentów za. Na razie posty większości mnie raczej odstraszają od AA niż zachęcają.
    Utwierdza mnie to w sekciarskim charakterze tego światowego ruchu.

    --
    Cygańską duszę mam
  • zdzislaw50 14.01.19, 12:06
    Ten " sekciarski" jak piszesz ruch pomógł już milionom trzeźwym alkoholikom, a argumenty? służę jednym ale jakim :), trzynaście lat mojej trzeźwości, dla mnie to argument nie do pobicia a Tobie polecam refleksję nad sobą i nad tym , czego Ty w końcu chcesz?
  • mariuszg2 14.01.19, 13:52
    ostatecznie chcę wyzdrowieć. Przedtem chcę przeżyć fazę muru...

    --
    Mława jest OK
  • samanta5 14.01.19, 14:40
    Brawo! Brawo! Brawo! Popieram, jak coś robić to z rozmachem. Proponuję założyć klub trzeźwych alkoholików albo może partię. To chyba niezły pomysł, może nawet weszlibyście do Sejmu. Już widzę tę mieszankę wybuchową i tę siłę przebicia. O poparcie chyba nie musiałbyś się martwić a może jednak?
    Najlepiej więc zacząć od badania rynku. Opracuj i roześlij ankiety do ludzi odpowiadających Twoim standardom a mającym problem alkoholowy. Zapytaj ich o warunki w jakich podjęliby trud odwyku. Utwórz grupę, zapełnij puste miejsce na rynku, może stworzysz podwalinę czegoś istotnego! Następnie popracuj nad nazwą i programem. Przyszło mi do głowy, ze kluby i partie już się trochę opatrzyły więc może "Certyfikowani Lordowie Szkoccy"? Wystarczy kupić stopę ziemi, za niewielki datek i już jesteś jakoś określony a przy okazji robisz coś pożytecznego. Program powinien wzmocnić te cechy alkoholika które już posiada a więc np. zdolność manipulacji i skłonność do przemocy. Proponuję żeby te umiejętności każdy z uczestników zademonstrował i przetestował oczywiście w ramach grupy np. dwie rundki boksu albo zapasów? Rozpisałam się ale porwał mnie ten pomysł. Życzę powodzenia!
  • solwer 14.01.19, 20:16
    samanta5 14.01.19, 14:40 napisała m.in. ! Brawo! Popieram, jak coś robić to z rozmachem. Proponuję......
    Do czyjego postu odnosi się Twoja wypowiedź? Z drabinki, oraz treści wypowiedzi nie można tego wywnioskować :( Wystarczyło zacytować fragment lub chociaż datę z godziną podać. W wątku który założyłaś ,tak robisz. A tu? No chyba ,że tak ogólnie rzucasz myśl, którą mamy złapać. Nie jest to dobre :( Można by zrozumieć, że propagujesz przemoc gdyż ochoczo i pełna zapału włączasz się w tworzenie założeń programowych! Cytuję: Program powinien wzmocnić (nie niwelować przyp. solwer) te cechy alkoholika które już posiada a więc np. zdolność manipulacji i skłonność do przemocy. Pod rozwagę.
  • mariuszg2 14.01.19, 22:31
    ja z drabinki wnioskuje że do mnie to było ale nawet jakby nie było to nie wiedziałbym do czego się odnieść... do polityki? Nie rozumiem związku z alkoholizmem.
    Prawdą jest, że choroba ta radykalnie wzmaga zdolność manipulacji (mechanizm iluzji i zaprzeczenia) oraz znosi granice i normy zachowań objawiając się min poprzez agresję...
    wiem to po sobie...
    Osoby emocjonalnie związane z alkoholikiem nie rozumieją tego i stają się przez to współuzależnione.
    Dlatego lepiej jest omijać alkoholików z daleka. Nie rokują oni na "normalne" związki i relacje. :(

    --
    Biegnij Forrest, Biegnij!
  • solwer 15.01.19, 08:34
    mariuszg2 14.01.19, 22:31 napisał m.in. ja z drabinki wnioskuje że do mnie to było..... Po przyłożeniu linijki (krótkiej) do ekranu i manipulowaniu klawiszami "góra" "dół " potwierdzam twój wniosek:) Domyślam się ,że to sarkastyczna odpowiedź na Twoje >Potrzebuję grupy 40tolatków, ogarniętych zawodowo i rodzinnie, którym tak jak mi trafiło się bagno, z którego jak ja chcą wyjść i robią to,< Rozpoznałem po: cyt. Opracuj i roześlij ankiety do ludzi odpowiadających Twoim standardom a mającym problem alkoholowy. Zapytaj ich o warunki w jakich podjęliby trud odwyku. Utwórz grupę, zapełnij puste miejsce na rynku, może stworzysz podwalinę czegoś istotnego! Stąd to ochocze włączenie się w kształtowanie programu:) I tak wspólnie odkryliśmy(?) myśl samanty5 :) Może to być przyczynkiem do uzasadnienia twierdzenia: O wyższości wspólnego rozwiązywania problemów uzależnionych nad ich samodzielnym rozwiązywaniem. Wskazane założenie nowego wątku (ten z racji mnogości postów, staje się nieczytelny) gdzie można będzie nanosić wypowiedzi za i przeciw stawianej tezie. Założysz?
    PS1 po filmie "Sponsoring" sponsor kojarzy się mnie jednoznacznie , lecz cóż jest to nazwa zwyczajowa jakich wiele ....Np kto z 20latków wie co to rynsztok?
    PS2.Nie chwaląc dnia przed zachodem słońca, sądzę ,że jednak pokonasz ten mur.
  • mariuszg2 15.01.19, 09:31
    Nie mam za złe Samancie sarkazmu. Nawet podoba mi się jej wyzwolona energia i bunt. Trochę to przypomina scenę z "Co mi zrobisz jak mnie złapiesz" :

    "ścierkę mi wyrwał, moje narzędzie pracy,
    Panie kierowniku ukraść mi chciał tego kurczaka,
    No pewnie, bo po co by wyrywał, To złodziej,
    I pijak. Bo każdy pijak to złodziej!"

    Społecznie alkoholik nadal jest kojarzony w PL jako margines. Podobnie jak Sponsor jest kojarzony raczej z sutenerstwem i prostytucją niż rolą misyjną.

    Masz rację o wyższości wspólnego rozwiązywania problemów nad indywidualnym. Dopatrywałbym się tu jednak szerszego kontekstu ... choćby politycznego. Ze społecznego ruchu "Solidarności" zrodziło się wiele ugrupowań politycznych w tym rządzący dziś w RP model dyktatury wyznaniowej i kultu jednostki.

    Myślę, że to ciekawy wątek mocno penetrujący obszar osobowości, etyki, moralności, relacji między ludzkich leżących u podstawy choroby alkoholowej. Muszę to przemyśleć i wrócić z nowym wątkiem edukacyjno-uświadamiającym.



    --
    Cygańską duszę mam
  • mariuszg2 13.01.19, 23:09
    Meghan, grupowe terapie są fajne... jak jest doświadczony moderator terapeuta, który umie zadawać pytania i słuchać opowieści ludzi.

    Ostatnio opowiedziałem na grupie o jednych z czarniejszych historii mojej choroby... było mi z tym trudno ale odważyłem się i opowiedziałem o mojej przemocy wobec rodziny po pijaku...

    Moja opowieść poruszyła wszystkich za co dostałem liczne wyrazy podziwu za odwagę i dojrzałość.
    Nie jestem tchórzem ani smarkaczem i mam dość jaj aby walczyć z chorobą.
    jestem za spotkaniami ale w rozsądnym towarzystwie. Dla mnie mitingi wydają się nudne. Jest mistrz ceremonii i gwiazdy wieczoru - starsze osoby, które jak zdarta płyta opowiadają swoje historie do znudzenia i na okrągło, że rzygać się chce. Do tego wplatane są jakieś magiczny wpływy różnych istot z zaświatów wraz z ich cudowną mocą czynienia cudów.

    Nie kupuję tego choć wierzę w siłę takich spotkań. Zależy mi na sensownej grupie a nie zgrają nawiedzonych świętych za życia.

    --
    Mława jest OK
  • solwer 13.01.19, 13:48
    meghan 11.01.19, 22:32 Napisała pełen emocji post w którym ..no właśnie Dzięki czemu(komu) August jest wolny, odpowie ci sam. Adwokat mu niepotrzebny .
    Merytoryczną dyskusję z Twoimi postami podjął Jerzy i dobrze mu to idzie. Mnie zainteresowały te "przegrańskie metody terapii". Nie odpowiada ci skopanie(gnojenie) pijaka itd.... wiesz co napisałaś:) Przyznaję jest pewien problem twz. świerzaków. Otóż ci nowi abstynenci zgłaszają się na terapię i zazwyczaj są dołączani do grup w których są uzależnieni o różnym stażu trzeźwienia. Świerzak przedstawia się, mówi, że jest trzeźwy od tygodnia i bardzo źle mu to idzie itd jak nie przymierzając... Przychylnie przyjęty, jest proszony, by opowiedział coś o sobie. Zaczyna dukać, nie może się przełamać, milknie. Jedna z kobiet dla której jego problemy były dziecinne,(zapomniał wół jak cielęciem buł) powiedziała: przestań się mazgaić!Jak ktoś ujawni, że na fleku wal... k..... na środku rynku, to co z mosteczka do wody skoczysz?. Jesteś tu po to byś się nauczył mówić o najczarniejszych zakamarkach duszy! Wyrobić sobie odporność! My tu nie takie tajemnice znamy. Świeżak poczerwieniał i uciekł. Na następne spotkanie przyszedł i ...dzisiaj jest szczęśliwym mężem i ojcem :).Wśród współuzależnionych nikomu d.. nie zaszklisz.Od razu jesteś zdemaskowany(a) Na kanapce i terapeuty (z dyplomem i podyplomkami specjalistów) pacjent w końcu się otwiera i przyznaje ze współżył ze świnią, by jakoś swój popęd rozładować. Terapeuta jedynie zapytał, czy świnia była od strony zawietrznej czy nawietrznej. Postępowanie terapeuty zgodne ze sztuką(?). Zakończenia terapii nie znam. Gdzie byś wolała się leczyć? A teraz do rzeczy Człowiek zadaje pytanie. Udziela mu kolejnych odpowiedzi 7zahir Dzieli się swoim doświadczeniem, pociesza go,pisząc że też tak miała, to przejdzie. Proponuje od witamin, spotkań w grupach, po lektury a nawet spacery z psem. Czego się doczekała ? Cytuję z pamięci :Tak wiem, stosuję, tego nie lubię. I co pójdę z nim na terapię? Po takim potraktowaniu, brak reprymendy, tłumaczę nieoczekiwaniem na wyrazy uznania, czy podziękowania, cechującą osoby o wysokim rozwoju duchowości i rozumieniem stanu fazy muru przez osobę udzielającą wsparcia. August, Zdzisław, też rzucają liny ratunkowe. Te z kolei są nieprzydatne - ranią ręce. Ja, na zwróconą mu uwagę, że robi konkretne błędy t.j spotkania z ludźmi z którymi pił czy objadanie się słodyczami, czytam słowa potwierdzające rozbuchane ego.A ty deklarując znajomość całego wątku, tego nie widzisz? Użalasz się nad nim. Chwalisz jego Ego! Porównaj zachowanie M. wzgl 7zahir, do zachowania twojego terapeuty. Widzisz różnicę? Ja nie! Dwa posty dalej ,wywołana do tablicy przez Zdzisława, piszesz ,cyt. ale należy zerwać kontakty z osobami pijącymi. Unikać bodźców. Gdybym miał kapelusz to by mi spadł!!!Stupor mnie opanował!!!
    Piszesz: dowiedziono, że terapie społeczne, na które kierowani są uzależnieni nie są dobre. Ten system jest barbarzyński, poniżający i nie ma nic wspólnego z pochylaniem się nad człowiekiem jako jednostką, bo wszyscy są pakowani do jednego wora. (Przypomina to mnie żale rekrutów podczas szkolenia wstępnego :traktują nas gorzej niż bydło! Po trzech miesiącach! To jakiś żart! Niemożliwe byśmy tak mówili!)
    Mimo, że potrafię w sieci coś znaleźć, na to badanie nie natrafiłem. Link proszę. Ogólnie, wiarygodności badań w temacie skuteczności terapii wyjścia z czynnego uzależnienia jest niska, gdyż ograniczona czasowo do roku czy dwóch, podczas gdy ten okres, to dopiero zapoczątkowanie procesu trzeźwienia. O dnach nie chce się rozpisywać, gdyż jak wiadomo są wklęsłe, płaskie i wypukłe -:). Natomiast wychodzenie z czynnego alkoholizmu w samotności jest możliwe. Na tym forum odkryłem dwie osoby, które zadeklarowały samodzielne zerwanie z nałogiem oba zakończyły się sukcesem. Czy to wyjątki potwierdzające regułę ? Raczej nie. Zachęcony ich sukcesem sam poszedłem w ich ślady. Com przeżył to moje. Wrogowi bym tego nie życzył. Prawidłowa droga to ta, którą przedstawił Zdzisław. Ma tą zaletę , że umożliwia wykrycie -jeśli występują- zaburzeń psychicznych (depresja ,CHAD ,bordeline) przez lekarza i wdrożenie leczenia także choroby podstawowej. Podczas wakacji 2017 spotkałem niepijącego alkoholika z 25 letnim (wtedy)stażem. On znał przypadki samodzielnego wyjścia z czynnego nałogu, mocno uzależnionych alkoholików. Porównał moją i ich drogę, do wchodzenia na szczyt stupiętrowego wieżowca pieszo. Odtrucie w szpitalu.!Terapia zamknięta(6tygodni) lub ambulatoryjna (ta trwa nawet pół roku) i praca ze sponsorem ,+podtrzymujące mityngi AA, to wjazd windą .Pod rozwagę. Solwer.
  • mariuszg2 13.01.19, 23:33
    Słowo sponsor kojarzy mi się z jakimś dzianym gościem co dogląda swój inwentarz żywy. jakoś wszystko bierzesz zbyt serio i do siebie...może to forma postawy weterana wojny, który zbawił ojczyznę i nikt mu nie podziękował....
    zluzuj gorset... mitingi są okej...ale jak na nich mam spotkać jakichś pojechanych nawiedzeńców to dziękuję.

    --
    "Pocałuj mnie Hans, bo może nigdy nie będę miała na to ochoty"
  • mariuszg2 06.01.19, 21:55
    samanta5 napisała:

    > Ciekawa jestem do której fazy
    > chciałbyś wrócić żeby być zdrowym i wolnym.

    nie ma powrotu do przeszłości. Liczy się tylko przyszłość oraz tu i teraz...forma ponownego narodzenia się

    --
    Life's like a box of chocolates. U never know what u'r gonna get.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.