30.01.19, 18:29
Po 4 miesiącach abstynencji, poległem. Kiedyś wytrzymałem pół roku, teraz krócej. Teraz już wiem w czym tkwi problem. Nie chodzi o to że w danej chwili muszę to zrobić bo nie wytrzymam. Chodzi o to że nie potrafię wyobrazić sobie reszty życia bez tego świństwa, bo zarazem jest to dzika rozkosz. Moje życie się już skończyło.
Edytor zaawansowany
  • zdzislaw50 30.01.19, 19:52
    mamsandaly 30.01.19, 18:29 napisał:
    "Po 4 miesiącach abstynencji, poległem. "

    Ja pijąc kilka lat zawsze uważałem że nie mam z tym problemu. Piłem kilka dni bez upijania się, ot tak żeby nie dopuścić do kaca, chodziłem do pracy, mówiłem że są gorsi. Potem przerwa pól roku, rok, różnie to bywało i znów zaczynało się od jednego piwka lub kieliszka i ta sama historia, aż pewnego razu przedobrzyłem i prawie umarłem. Przestraszyłem się śmierci. Po detoksie w szpitalu i sporym opeerze przez młodego ordynatora oddziału postanowiłem coś ze sobą zrobić, poszedłem na terapię. Tam pokazano mi że ja ciągle walczę o to żeby pić w sposób kontrolowany, że nie wyobrażam sobie życia bez alkoholu, chcę zawsze być silniejszy od niego ale zawsze przegrywam. Tam dotarła do mnie tragiczna wiadomość, " Jestem bezsilny wobec alkoholu, nie kieruję swoim życiem"( po jego skonsumowaniu) i zaczął się problem. Co z tym zrobić? jak żyć dalej do końca swoich dni bez tego cudownego specyfiku? ale.... przecież już raz prawie umarłem, następnym razem może żona nie zdarzyć zadzwonić po karetkę a nawet nie zechce zadzwonić. Co wybrać? I wiesz co? postanowiłem zrezygnować z tej "cudownej" substancji. Zacząłem szukać pomocy, znalazłem ją na grupie zapobiegania nawrotom i na mitingach AA. A efekt tego jest taki że na tydzień minie 13 lat mojej trzeźwości, mojego nowego życia. Wrócił szacunek dzieci, miłość żony, wróciły zainteresowania i dziś żyję normalnie, bez kaca, bez zastanawiania się co robiłem wczoraj, sąsiedzi się kłaniają , nie wstydzę się w sklepach, żyję i cieszę się że nie piję, a bez alkoholu żyje się cudownie, uwierz bo to nie jest nieosiągalne, trzeba tylko bardzo chcieć. Pozdrawiam i życzę Tobie też tego pięknego, spokojnego życia. Głowa do góry, zaczynaj od nowa ale poszukaj takich jak Ty i poproś o pomoc, pomogą :)
  • mamsandaly 30.01.19, 22:51
    Dziękuję za słowa otuchy. Twoja historia jest bardzo budująca. Gratuluję nowego wspaniałego życia.
  • zdzislaw50 31.01.19, 07:46
    Takich historii usłyszysz wiele na mitingach AA. Idź, słuchaj a i Twoje życie się odmieni.
  • mariuszg2 01.02.19, 08:15
    nnno nie wiem z tymi mityngami AA.... zanudzić się można on ciągłego wysłuchiwania cudów w życiu tego lub owego.

    Za to bardzo ważne jest to co napisałeś: "postanowiłem zrezygnować".

    To klucz. Decyzja. Ja sobie któregoś dnia postanowiłem, że żyję dla siebie i innych a nie wyłącznie dla własnego ja. I tu nie tylko chodzi o alkohol. Daleko mi do stażu abstynencji jaki miał mamsandały ale myślę, że muszę wyleczyć się od środka, oczyścić swój umysł, ducha i ciało. To droga szukania prawdy o sobie samym. Bardzo długa, mozolna i pełna cierpienia. NIe wykluczam porażek jak mamsandały ale nie zamierzam się poddać bez walki.

    O to chodzi mojemu alter ego, żeby myśleć, że życie się skończyło. A to kłamstwo. Dopóki ja żyję nie mam prawa myśleć, że nie żyję. To biała flaga.

    Uznanie bezsilności wobec alkoholu jest małym fortelem wobec niego...taka biała flaga na moment przegrupowania sił... słabe to jest i według mnie stanowczo za mało. Tak samo jak uznawanie siły wyższej w procesie powrotu do abstynencji...

    Alkohol, narkotyki, pornografia, zakupy, praca... to tez są siły wyższe w rozumieniu uzależnienia.

    To bez sensu uznawać moc sprawcza siły wyższej wobec już dokonanego zła przez siłę wyższą... niech sobie siły wyższe radzą same ze sobą a ja - człowiek i moje ago - jesteśmy bogami sami dla siebie... To we mnie toczy się walka duchowo o zwycięstwo prawdy i wolności.

    Wątpię, że 12 kroków to właściwa i jedyna droga... Każdy ma prawo wybrać swoją

    Nie mam wątpliwości natomiast, że bez wsparcia innych ludzi nie da się wygrać z samym sobą.

    Mój przekaz dla mamsandały: nigdy się nie poddawaj jeśli tylko chcesz.


    --
    Mława jest OK
  • zdzislaw50 01.02.19, 08:25
    Wybacz mariuszg2 ale te Twoje intelektualne rozważania do niczego nie prowadzą, po prostu nie chcesz przestać pić a co do Twojej rady, "Mój przekaz dla mamsandały: nigdy się nie poddawaj jeśli tylko chcesz." to nasuwa mi się powiedzenie, "wiódł ślepy kulawego". Trzymajcie się ciepło, dziś miting, może pojawi się jakaś zbłąkana owieczka, pozdrawiam :D


  • mariuszg2 01.02.19, 08:53
    eee tam ...zbytnie uproszczenie...zapytaj każdego czy chce być dobry czy zły...każdy Ci odpowie, że dobry a jest jak jest. Klucz tkwi w praktyce i doświadczeniu. Nie wątpliwie to przemawia za AA ... póki co chodzę na spotkania dwa razy w tygodniu :D co nie zmienia faktu, że oprócz tego, że chcę pić to mam też czasami ochotę seks, grywam w lotto a w każdy piątek zjadam słoik marynowanych śledzi :D

    --
    Cygańską duszę mam
  • zdzislaw50 01.02.19, 12:08
    Tak czułem że się świetnie bawisz ale ja jestem niepoprawnym optymistom i lubię oddawać to co dostałem za darmo :D
  • zdzislaw50 01.02.19, 12:10
    Korekta, optymistą * :)
  • mariuszg2 01.02.19, 13:41
    Wszystkim optymistom życzymy udanego pobytu na spotkaniu AA a realistom trzeźwości...jeszcze więcej trzeźwości.

    --
    "Pocałuj mnie Hans, bo może nigdy nie będę miała na to ochoty"
  • zdzislaw50 01.02.19, 14:22
    I tego się trzymajmy.
  • solwer 02.02.19, 09:47
    mamsandaly napisał: Dziękuję za słowa otuchy....Tak słowa zdzisław50 były bardzo budujące i dające nadzieje. Nie ty pierwszy poległeś. Bardziej od wirtualnego wsparcia potrzebujesz spotkania z żywym człowiekiem .Takim ja ty, lecz który pokonał to uczucie bezsensu,które się jawi na myśl ,że nigdy już nie można wypić..Czytający cię nic nie wiedza o tobie.Ich sugestie mogą trafiać w przysłowiowy mur. Spróbuj choć trochę poznać twój nałóg czytając wątki na tym forum Alkoholizm,AA i moja porażka itp no i koniecznie www.parpa.pl To kopalnia aktualnej wiedzy.Czy próbowałeś znaleźć jakaś grupę ludzi w podobnym stanie do twojego?Nie ma sytuacji bez wyjścia:).
  • afq 03.02.19, 23:03
    faktycznie perspektywa "juz do konca zycia, juz nigdy.." itp wydaje sie czasem straszna
    dlatego skupiam sie na tym co dzis
    tyle ze kazdego dnia
  • solwer 04.02.19, 15:53
    afq napisał: faktycznie perspektywa "juz do konca zycia, juz nigdy.." itp wydaje sie czasem straszna dlatego skupiam sie na tym co dzis tyle ze kazdego dnia.
    Cytuje fragment własnego tekstu:
    Kiedyś koledze, który się żalił, że na stare lata, nie będzie mógł usiąść sobie z lampką koniaku na tarasie swego domu i delektować się trunkiem, to go taka żałość bierze ,że chyba zapije. Poradziłem, by sobie zaparzył miętę w takim buncloku i się nią delektował, zamiast alkoholem. Wyrósł z takich ciągot . .Może tobie (wam) mięta pomoże.....
  • zdzislaw50 04.02.19, 21:27
    A także bym dołożył meliskę, pomaga w pewnym wieku :)
  • afq 06.02.19, 06:44
    ale ja juz nie walcze
    był moment ze tak musiałem patrzec bo inaczej było trudno
    teraz to raczej z przyzwyczajenia tak mi zostało
    a kiedy pomysle ze juz nigdy sie nie napije to tylko sie z zadowoleniem usmiecham :-)
  • solwer 06.02.19, 10:23
    afq 06.02.19, 06:44 napisał m.in. a kiedy pomysle ze juz nigdy sie nie napije to tylko sie z zadowoleniem usmiecham :-)
    Właśnie! Tak trzymać!!.Dobrze że wyrosłeś z tych butów:)
    W ostatnią sobotę, po nartach wybrałem się na urodziny do przyjaciół. Solenizant do rocznicowej kolacji, postawił czerwone wino z tych co to flaszka przynajmniej 150zł kosztuje. Dawniej marzenie. Później smak win markowej jakości , stępiła konieczność picia:(.
    Ja oczywiście nic, ale sąsiadom przy stole, przecież nie zabronię. Po chwili doszedł mnie zapach tego uwielbianego kiedyś wina. Powiem tak: wraz ze wzrostem stężenia zapachu, stawał się on coraz bardziej przykry!!!!!!Coś takiego jak dla palacza na odwyku, smród dymu tytoniowego. Ucieszyłem się i jak ty z zadowoleniem się uśmiechnąłem. Chociaż, sam nie wiem czy to dobrze? Może niechcący wpadam w samouwielbienie, że niby już zdrowy jestem.
  • afq 06.02.19, 15:59
    ja ostatnio byłem swiadkiem jak moja córa robiła paznokcie mojej zonie
    uzywała do tego jakichs chemikaliow-kosmetykow,
    zapytalem co to.. córka wystawila mi butelke do powąchania.. miala byc cos ala benzyna.. odtłuszczacz... a tu spiryt jak 102!
    wstretny zapach.. ale zdjął mnie strach.. czy to mną nie zatrzęsie.. za dzien, dwa moze tydzien.. czy nie popędzi mnie w jakies głodowe akcje..
    przyglądałem się potem sobie kilka dni

    staram sie zachowac czujność
    imprezy alkoholowe staram sie omijac.. a jesli.. to ide na z góry załozony czas.. dwie moze trzy godziny a potem nawet jesli bawie sie wspaniale wychodze

    kiedys jesli bawilem sie dobrze siedzialem jeszcze troche i jeszcze troche i jeszcze troche... unikam takich zachowan imprezowych w moim wykonaniu. sztywne ramy musze miec i ich sie trzymac. łamac stare nawyki codziennie
  • solwer 07.02.19, 15:57
    afq 06.02.19, 15:59 napisał m.in staram sie zachowac czujność
    imprezy alkoholowe staram sie omijac.. a jesli.. to ide na z góry załozony czas.. dwie moze trzy godziny a potem nawet jesli bawie sie wspaniale wychodze

    Jasne :)Przezorny zawsze ubezpieczony:)
  • krzyzowy 07.02.19, 21:51
    Wiesz to co piszesz to bardzo smutne, bo wygląda na to że musisz się ciągle kontrolować.
  • mariuszg2 08.02.19, 19:59
    A trzeźwi nie muszą?

    --
    Jak chcesz zobaczyć raj musisz pójść ze mną do piekła
  • krzyzowy 10.02.19, 11:48
    Nie wiem, nie pytałem ale widzę powyższy tekst a z niego tak wynika. Wiesz, być trzeźwym żeby ciągle się kontrolować to jaki to ma sens? Właśnie chodzi o to żeby ją porzucić, przestać kontrolować siebie a co ważniejsze otoczenia.
  • mariuszg2 10.02.19, 14:05
    doświadczyłem wielu sytuacji gdzie mój brak kontroli np. nad słowami, zachowaniem sprowokował agresję i wręcz nienawiść wobec mnie co spiralnie nakręciło moje złe emocje a to kończyło się zwykle nałogowym regulowaniem emocji za pomocą alko.

    --
    Mława jest OK
  • krzyzowy 10.02.19, 15:06
    Myślę że to co mówisz nie jest kwestią kontroli a raczej wewnętrznego ułożenia.Nic Ci nie da ciągłe kontrolowanie się kiedy będzie w Tobie buzować bo wcześniej czy później stracisz tą kontrolę i wybuchniesz o czym piszesz.
  • mariuszg2 10.02.19, 22:39
    wulkan nigdy nie wie kiedy wybuchnie a i tak ludzie wokół niego żyją licznie bo ziemia urodzajna..

    --
    Mława jest OK
  • krzyzowy 11.02.19, 11:14
    Noo z takim podejściem będziesz dalej będziesz regulował emocje wódą.
  • mariuszg2 11.02.19, 13:05
    albo innymi substancjami psychoaktywnymi

    --
    Cygańską duszę mam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.