Dodaj do ulubionych

odstawienie thc

31.03.19, 16:55
Niby nic. Trawka. Jednak palona od lat praktycznie dzień w dzień zaczęła siać spustoszenie w mojej głowie. Nie mogę jej odstawić. Próby zaprzestania palenia kończą się paranoją, kompletnym odcięciem łaknienia, bezsennością, poceniem się, drżeniem rąk i pogłębiającą się depresją. Obecnie nie palę 6 dzień. Praktycznie nie wstaję z łóżka. Nie wychodzę z domu. Nie robię NIC. Łykam prochy antydepresyjne, przeciwlękowe i uspokajające a to gówno daje ponieważ nie ma we mnie ani krztyny motywacji. Musiałem zrobić przerwę. Doszło do tego, że pierwsze co robiłem po przebudzeniu to odpalałem jointa. Niejednokrotnie po zapaleniu musiałem zwymiotować. Nie palę rekreacyjnie. Z nikim się nie spotykam na palenie. Nie mam żadnych faz, kolorowych przeżyć, śmiechawek. Jedyne co zostało to efekt przeciwbólowy oraz poczucie zawieszenia w czasie. Mogę się wówczas skupić na graniu w gry. Poza tym nie mam żadnych zainteresowań. Chodzę na terapię. Bardzo często zjarany. Rozwiązałem mnóstwo problemów jednak tego jednego nie potrafię ruszyć. Nie jestem w stanie dobić do miesiąca. Mój największy sukces to około 3 tygodni. Chciałbym palić raz w miesiącu, albo przynajmniej raz na dwa tygodnie. O całkowitym zaprzestaniu już nawet nie marzę. Chyba bym już nawet nie chciał. Udało mi się dzięki programowi Candis ograniczyć ilość. Fajnie. Szczęścia mi to jednak nie dało. Jestem bardzo ciekawy jak to jest u innych. ( nie chodzę na terapie grupową wiec nie mam porównania)
Edytor zaawansowany
  • 7zahir 31.03.19, 21:02
    Cieszę się, ze żyjesz - po ostatnim Twoim poście straciłam nadzieje. :-(

    Pomysl ile dobrego mógłbyś zrobić dla innych , a przy okazji dla siebie.

    Znamy się tak długo - Wiesz, ze pisze szczerze - wszystkim nam zależy na Tobie.
    Nie jesteś sam

    Opisz tutaj historie swojego uzależnienia i codziennych z nim zmagań.
    W osobnym wątku, bo szukanie Twoich wypowiedzi może zniechęcić szukających pomocy.

    Co poradziłbyś rodzicom zmagającym się z uzależnieniem dziecka ?

    Pozdrawiam Serdecznie .
  • szacki 31.03.19, 23:07
    Cześć Zahir, dzięki, że mi odpisałeś. W sumie to nie ma czego opisywać. Historia jak milion innych.
    Rodzicom poradziłbym żeby się nie cackali. Szczeniaki nie powinny mieć kieszonkowego ani drogich telefonów. Jeżeli ćpają a nie pomaga stacjonarka, wywalić do ośrodka. Ale nie prywatnego. Bez możliwości powrotu przed ukończeniem terapii.
    Mnie przed całkowitym upadkiem ochroniło to, że musiałem się uczyć i zarabiać na siebie. W domu nikt sie nade mną nie litował. Nie ćpasz? super. Jesteś z nami. Pomożemy. Ćpasz? - wypad na zbity pysk.
    Dopóki dzieciek nie stanie twarzą w twarz z prawdziwymi konsekwencjami będzie ściemniał. Kumple będą ważniejsi. Co z tego że matka z ojcem wydrą japę? Zabronią? Nie pozwolą? Matka się poryczy? Do psychologa zaprowadzi? - szkoda zachodu
    Chce ćpać? niech ćpa, drzwi otwarte. I tylko taki model jest skuteczny. Obecnie panujacy pajdocentryzm do niczego dobrego nie prowadzi. Dzieciak ma mówić gdzie idzie, z kim idzie i kiedy wróci. Ma mieć kupowane ciuchy, przybory szkolne i dostawać szamę. I tyle powinno mu wystarczyć. Chce na kino? ok daj, ale potem pogadaj z nim o tym filmie, zapytaj czy mu sie podobał, co o nim myśli. Ktoś kto rozmawia z dzieciakiem, nie krytykuje go, nie wymaga cudów i po prostu daje mu byc sobą a przede wszystkim zna swoje dziecko od podszewki nie będzie zmagał sie z jego uzależnieniem. Tak sądzę. Gdybym miał dziecko chciałbym mu pokazywac świat, ponieważ dziecko nieustannie potrzebuje nowych wrażeń. Zabierałbym go co weekend na wypady, nauczył chodzić po górach, pływać itd. Jeżeli nie pokażesz dziecku jak fajne może być życie, nawet sie nie obejrzysz jak ono bedzie zamknietym w sobie, cpającym nastolatkiem. A wówczas jest juz z reguły za późno.
  • 7zahir 01.04.19, 20:58
    Teraz nie wychowuje się dzieciaków, tylko je przechowuje.
    Tak nazywam spełnianie ich wszystkich zachcianek mylone z pojęciem dobrego rodzicielstwa.

  • afq 01.04.19, 09:07
    czesc

    to co opisujesz to oczywiscie typowe glody po odstawieniu
    to co byś chciał -> " Chciałbym palić raz w miesiącu, albo przynajmniej raz na dwa tygodnie" to marzenie o kontrolowanym paleniu.
    nie chodzisz na grupową terapię, może szkoda, tam byś się prawdopodobnie dowiedział że u dosłownie wszystkich osób tak było, wszyscy próbowalismy pic czy palic w kontrolowany sposób i zawsze konczy sie to niepowodzeniem.

    moze to mało pocieszające co pisze, ale nie ma co owijac w bawełne. tylko mozolna praca pełna potknięc ale zakonczona odstawieniem do konca. tylko tak mozna

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • aaugustw 01.04.19, 12:00
    Kazdy z nas musi osiagnac swoje dno.
    Nielicznym udaje sie to jeszcze za zycia.
    A...

  • szacki 01.04.19, 17:25
    afq czy słyszałeś o programie Candis? to program wyłącznie dla użytkowników konopi. Tam uczą nas właśnie kontrolowanego palenia. Mam za sobą restrykcyjne terapie zabraniające wszystkiego łącznie z muzyką z klimatu ( z takiego przybytku zwiałem po trzech dniach) to nie działa. Przynajmniej na mnie. Nie będę się bił w piersi że JUŻ NIGDY, bo to samookłamywanie. Cieszę się jak dzieciak moimi 7 dniami. Dla mnie to wielki sukces. Teraz będę pracować nad tym żeby nabić sobie miesiąc absty a potem kontrola. NIe każdy chce przestać na zawsze. Terapeuci opracowują plan palenia razem z pacjentem. Nikt mi nie nakazuje pozbycia sie trawy, nikt nie zmusza do wywalania sprzętu czy zerwania kontaktów z przyjaciółmi. I to jest terapia a nie krzyżowanie człowieka za byle gówno i wmawianie mu ze narkomanem sie jest do konca zycia bo to nie prawda. Z narkomana można zostać użytkownikiem. Czad no nie? ;)
  • szacki 01.04.19, 17:39
    Jeszcze o terapii grupowej chciałem. Od lat jestem jej przeciwnikiem. Owszem ciekawi mnie jak odstawienie przebiega u innych aczkolwiek nie zgadzam się, że w grupie można cokolwiek zdziałać. Wymienianie się informacjami to nie jest terapia. Zupełnie nie pojmuje idei. Grupówki sa chyba tylko po to zeby zmniejszyć koszt leczenia. Pic na wodę fotomontaż
  • 7zahir 01.04.19, 21:08
    ... jest w poczuciu, ze nie jesteś sam.
    Ze inni zmagają się z takimi samymi demonami.

    Korzyścią główna jest fakt, ze mówią o swoich doświadczeniach
    i można usłyszeć coś co zapadnie głęboko przynosząc ulgę.

    Osobiście wolałam mityngi , które pozbawione obecności oceniającego terapeuty
    umożliwiały swobodniejsze i głębsze wypowiedzi.
    Pamietam jeden , na którym zdanie to tylko myśli, one mina
    odmieniły moje życie i kierunek poszukiwań wyzwolenia.
  • szacki 01.04.19, 22:18
    terapeuta nie ma prawa oceniać ani pacjenta ani jego wypowiedzi. Najlepsi są psychoanalitycy. Ci zazwyczaj nie mówią nic ;) dlatego lubię ich najbardziej. Jezu zahir mówisz serio o tych mityngach? Nie poszedłbym nawet gdyby mi zapłacili. Totalnie odbiłem od takich klimatów. Nie identyfikuje sie. Już nie.
  • aaugustw 01.04.19, 20:20
    szacki napisal, (cyt.):
    NIe każdy chce przestać na zawsze. Terapeuci opracowują plan palenia razem z pacjentem. Nikt mi nie nakazuje pozbycia sie trawy, nikt nie zmusza do wywalania sprzętu czy zerwania kontaktów z przyjaciółmi. I to jest terapia a nie krzyżowanie człowieka za byle gówno i wmawianie mu ze narkomanem sie jest do konca zycia bo to nie prawda. Z narkomana można zostać użytkownikiem. Czad no nie? ;)
    __________________________________________________________.
    A slyszales szacki o zarabianiu pieniedzy na chorych alkoholikach poprzez wmawianie im, ze moga powrocic do picia kontrolowanego? - Czad no nie?
    Otoz jest cos takiego, ze paru uzaleznionych na 100.000 faktycznie potrafi wrocic do picia kontrolowanego, ale to nie zasluga wyszkolonych terapeutow lecz zwyczajnie "ruska ruleta". Szanse jak w totku. A dla mnie ktos kto potrafi powrocic do kontrolowanego picia, nigdy nie byl alkoholikiem lecz zwyczajnym drobnopijoczkiem naduzywajacym picie alkoholu.
    Istota alkoholizmu (czy innych uzaleznien, takze i twoich) jest wlasnie brak pelnej kontroli nad piciem, poniewaz zawiodl mechanizm odpowiadajacy za kontrole, jakby przestał dzialac hamulec w samochodzie – bezpieczniej jest przestac nim jezdzic niz liczyc na to, ze jakos sie uda.
    Podsumowujac twoja wypowiedz szacki i widzac twoje zaprogramowaniem siebie, ktore nam tu przytaczasz stawiam 99,99 % na ciebie, ze nie wyjdziesz z tego szajsu, dopoki nie dojrzejesz i przejmiesz obowiazki, jakie niesie nam zycie - bez dokonywania zmian swojej swiadomosci za pomoca chemii.
    Potem dopiero moglbys wychowywac swoje dzieci i pomagac innym.
    Osobiscie chcialbym zebys wiecej nie popelnial tego samobojstwa na raty i dozyl spokojnej, wolnej, nieuzaleznionej od niczego i nikogo, pieknej starosci
    Amen
    A...
    Ps. i wiedz, ze masz caly czas u mnie wielki szacun...
  • szacki 02.04.19, 11:03
    Nie orientuję sie co mówią o alkoholikach auguscie gdyż praktycznie nie piję. A jeżeli już piję to mało. Ograniczam sie do jednego piwa albo dwóch kieliszków wina. W ogóle mnie nie kręci świat po alku. Już wielokrotnie rozmawialiśmy na ten temat i w tej kwestii nic sie nie zmieniło. Temat kontrolowanego używania jest kontrowersyjny. Sam nie raz w to watplilem. Jednak zauważyłem ze łatwiej mi nie palić kilka dni ze świadomością ze w kazdej chwili mogę i swiat nie zawali sie z hukiem. Łatwiej jest mi tez nie palic mając trawę niz jej nie mając. Nie dostaję telepawki na widok bletek, kruszera, fifki itp. Nie wywalam sprzętu właśnie po to żeby nie robił na mnie wrażenia. Wszystko na swoim miejscu czeka na lepsze czasy.Nie walcze z nałogiem, próbuję go ogarnąć. Dziś jest 8 dzień. Nie wiem jeszcze do kiedy tak chce ciagnac. Na razie jednak bardzo mi sie podoba. Miałem wieksze problemy niz jaranie dlatego terapeuci przymykali oko i mogłem siedzieć ujarany na sesjach. To mi bardzo pomogło. Nikt nie robił z tego problemu, chociaż o tym wiedzieli. Gdyby mi zabronili pewnie juz bym dawno rzucił terapie w cholerę. Co do chemii (?) to w ciagu 7 miesiecy wciągnąłem dwa razy, wiec nie uważam zebym miał z tym problem i zeby to w jakikolwiek sposób wpływało na moje życie. Nie wiem co masz na mysli mówiac o niedojrzałości i przejmowaniu obowiązków. Stary ja pracuję, sam sie utrzymuję, płacę na czas rachunki, niczego mi nie brakuje. W chacie mam czysto a jeansy mam wyprane. NIe wiem o co Ci chodzi. bez kitu.
    ps. tez mam do Ciebie słabość ; ) przez sentyment.
  • afq 02.04.19, 11:12
    myslę że aaugust pisze o alkoholu nie tylko dlatego że akurat alkohol to temat jemu [mi również] znany
    ale też dlatego że sam mechanizm czy w wypadku alkoholu czy zioła czy czegokolwiek innego - jest taki sam

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • aaugustw 02.04.19, 13:45
    szacki napisal do A... (cyt.):
    "... Nie wiem co masz na mysli mówiac o niedojrzałości i przejmowaniu obowiązków. Stary ja pracuję, sam sie utrzymuję, płacę na czas rachunki, niczego mi nie brakuje. W chacie mam czysto a jeansy mam wyprane. NIe wiem o co Ci chodzi. bez kitu…"
    a ponizej cos takiego, (cyt.):
    "... Próby zaprzestania palenia kończą się paranoją, kompletnym odcięciem łaknienia, bezsennością, poceniem się, drżeniem rąk i pogłębiającą się depresją. Obecnie nie palę 6 dzień. Praktycznie nie wstaję z łóżka. Nie wychodzę z domu. Nie robię NIC. Łykam prochy antydepresyjne, przeciwlękowe i uspokajające a to gówno daje ponieważ nie ma we mnie ani krztyny motywacji…"
    ______________________________________________________________________.
    No i ja nie wiem o co tu chodzi, bez kitu - szacki.
    W pierwszej wypowiedzi dajesz o sobie obraz osoby zadbanej i majacej wszystko pod kontrola, lacznie z cpaniem.
    W drugiej natomiast, jakbys juz umieral. albo jakbym czytal zupelnie innego, lezacego na dnie szacki…!
    Mozesz mi to wytlumaczyc…!?
    A...
  • afq 02.04.19, 14:27
    szacki

    ja mysle ze sie wciąż jeszcze nie pogodziłeś z tym że jedyna droga to rozstać sie z paleniem na dobre
    chciałbys palic malutko, jednoczesnie sam to marzenie sabotujesz paląc, a palisz bo wierzysz ze jednak troszeczke mozesz, a jak troszeczke mozesz to potem uzalezniony rozum ci podpowie.. oj tam troszeczke wiecej niz troszeczke tez mozesz.. a potem rozpacz.. bo to znowu o troszeczke za duzo niz bym chciał...i tak w kółko

    myslisz ze tego nie znamy?

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 02.04.19, 14:29
    znamy tez ból wszystkiego, bezsennośc, potoki potu, nerwy, napady złości, napady słabości takiej że palcem nie ruszysz itd.. kiedy wszystko w tobie chce dostac to... czego ty nie chcesz juz dotykac

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 02.04.19, 14:33
    powiem ci coś jeszcze..

    jesli myslisz ze trzeba byc brudnym, bezdomnym, glodnym i zaniedbanym by byc uzaleznionym i uznac ze sie niczego nie kontroluje to jestes w błędzie

    na grupowąwłasnie terapie na którabiegałem przzyjeżdzali ludzie znakomicie ubrani, tłustymi furami, świetnie poustawiani biznesowo.. ale uznali ze nie daja rady.. i ze zaraz to wszystko stracą jeśli nie rozstaną sie z szajsem na dobre

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • szacki 03.04.19, 07:14
    hehehe dobre ; ) fajnie to ująłeś, podoba mi się

    co do stanów po odstawieniu to one mnie nie dziwią. Przechodziłem to już X razy. Nie myślę stereotypowo. Widziałem setki narkomanów i alkoholików. Cały wachlarz. Od bezzębnych do tych w garniakach. Nie zaprzeczam swojemu uzależnieniu. Jednak nie łatwo mi sie z tym pogodzić to fakt. Wczoraj na terapii zapytałem: ok to kiedy moge zapalić? - proszę samemu zdecydować. - zajebiście. Dziś zaczynam 9 dzień. Tylko co dalej?
    Zauważyłem, że nie odpowiada mi ani życie na wiecznym haju ani życie na trzeźwo. No i jestem w kropce. Nie podobam sie sobie trzeźwy. Wiecznie wkurwiony, skrzywiony, czepiający sie o byle gówno, płaczliwy, przestraszony. Zjarany też sie nie akceptuje- nieobecny, roztargniony, śpiący, zniechęcony. Po lekach zmulony. Wkurzam się,gdyż nie mam czasu czekać miesiącami na wyrównanie nastroju. Praca którą wykonuję wymaga ode mnie maksymalnego bycia w pionie. A ja ledwo ogarniam. Przecież nie powiem szefowi- słuchaj pan, jestem uzależniony, potrzebuję 3 miechów żeby stanąć na nogi, ale jak wrócę nadrobię wszystko w 3 dni. Lekarz twierdzi inaczej- to choroba, może pan być na zwolnieniu nawet i pół roku.- jasne, mogę. Mogę wszystko. Najlepiej rzucić robotę i zlizywać tynk ze ścian. I znowu kropka. Nie mogę się leczyć w nieskończoność bo stracę robotę. Stracę robotę jak będę w nieskończoność jarał. Dlatego potrzebuję złotego środka. A takim jest palenie kontrolowane. Tak sądzę. Przynajmniej na dzień dzisiejszy.
  • afq 03.04.19, 11:11
    szacki napisał:


    > Nie mogę się leczyć w nieskończoność bo stracę robotę. Stracę robot
    > ę jak będę w nieskończoność jarał. Dlatego potrzebuję złotego środka. A takim j
    > est palenie kontrolowane. Tak sądzę. Przynajmniej na dzień dzisiejszy.

    kurde szacki..
    nie podzielam tej metody
    ale szczerze zycze ci żeby ci sie powiodło
    a jesli nie.. to żebys szybko metode zmienił
    czy tez filozofie jak gdzies tu napisałes


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • szacki 03.04.19, 07:51
    Mogę. Jak palę w miarę kontrolowanie ( np. tylko wieczorami albo w weekendy) to jestem zadbany, ogarniam bardziej lub mniej ale ogarniam i wszystko sie jakos tam kręci. Bez szału może ale tragedii nie ma.
    Kiedy zaś się rozkręcam (jaram przed pracą, albo zaraz po, albo dzień w dzień całymi dniami i tak dłuższy czas)a potem nagle przerywam chcąc sie ogarnać na cito ( tak jest obecnie) to zaczyna sie jazda bez trzymanki.
    Dlatego moim celem jest zrobienie sobie teraz dłuższej przerwy (np, miesiac) by potem znów palić w miarę kontrolowanie ;) .... i tak w kółko jak to pieknie ujął afq
  • afq 03.04.19, 11:14
    widzisz... i o to rozkręcanie się chodzi
    które potem na cito chcesz wygasić

    nałóg zawsze będzie chciał od ciebie więcej i więcej.. jesli dasz paluszek weżmie dłoń

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 03.04.19, 07:05
    szacki napisał:

    > afq czy słyszałeś o programie Candis? to program wyłącznie dla użytkowników kon
    > opi. Tam uczą nas właśnie kontrolowanego palenia.

    az poczytałem o programie Candis..
    ze strony www.candisprogram.pl/program

    cele terapii
    "pozostawanie w abstynencji przy zastosowaniu działań profilaktycznych zapobiegających nawrotom"



    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 03.04.19, 07:10
    kiedyś z terapeutą miałem luźniejszą rozmowę o różnych programach
    o takich co proponują kontrolowane picie akurat, w niemczech ma to miejsce
    tamte programy juz iles czasu funkcjonują i mogli przebadac ludzi nie po 3 czy 6 miesiącach
    ale po ilus tam latach.. większosc uczestników wróciła do picia

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • szacki 03.04.19, 07:30
    no właśnie jestem na takim niemieckim programie ;/ większość, ale nie wszyscy. Może ta większość wybrała całkowitą abstynencję i się po prostu roztrzaskali bo to nie działa? Czy abstynencja całkowita w przypadku uzależnionego to nie życie na wiecznym dupościsku? ok są tacy co mają 15 lat trzeźwości, chodzą jak augustaw dumni jak paw, ale jak sie rozjadą to jest katastrofa na 100 fajerek, płacz i zgrzytanie zębów.
    Program to nie metoda tylko raczej filozofia. Tam nikt nie lamentuje jak ktoś "złamie abstynencje". Tam nie ma czegos takiego. Niczego sie nie łamie. I to jest zdrowe podejście. Po co się biczować? Mała sensacja bo alkoholik wrócił do picia. Nie wrócił tylko się napił. Wielkie rzeczy. Napić się raz nie oznacza wrócić. Zajarać raz w tygodniu nie oznacza zaraz ze jestem uzalezniony. Uzalezniony jestem jak jaram codziennie albo dużo co kilka dni i przez to zawalam obowiązki. Tak ja to widzę.
  • afq 03.04.19, 11:08
    wiesz.. chodzą dumni jak paw bo to jest spore osiagnięcie
    jesli uznajemy ze nie panujemy nad uzaleznieniem a jednak sie udaje poprzez prace nad sobą
    to to sa powody do dumy

    co do łamania abstynencji.. oczywiscie mozna sie tym biczowac, ale to juz indywidualna sprawa
    sam tez złamałem abstynencje, zdarzyła mi sie wpadka w czasie terapii.. było mi przez chwile wstyd, ale szybko dotarło do mnie ze wpadka po 1 jest niestety zawsze mozliwa, po 2 wpadka a potem przyznanie sie najpierw przed zoną potem przed terapeutą a na koniec przed grupą nie jest dla mnie pręgieżem i nie powinno byc.. tylko jest elementem terapii.. jest odkłamaniem. nauką stawania otwarcie przed problemem, bez zamiatania pod dywan.. bo moze nikt nie widział to po co sie przyznawac.
    oczywiscie mozna powiedziec ze super.. w takim razie moge łamac to częsciej i sie potem odkłamywac regularnie.. jasne.. zalezy na czym mi zalezy.. bo jesli na trzeźwym zyciu, ze wszystkimi pozytywnymi apektami trzezwości... to nie będę tego powtarzal. a sama wpadka jest dla mnie lekcją. pokory. kolejnym potwierdzeniem ze musze dbac o siebie i o swoja trzezwosc.

    a co do małego napicia sie..
    wszystko sie zaczynało od jednego małego pierwszego kieliszka :-) w kazdym przypadku

    no ale ja tez rozumiem ze podejscia moga byc różne

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • zdzislaw50 03.04.19, 09:11
    Może nie wiesz afg ale szacki od lat funkcjonuje na tym forum i od lat płacze że mu źle, a to z wódą a to z narkotykami. W dalszym ciągu próbuje pić, brać w sposób kontrolowany i w dalszym ciągu mu coś nie pasuje. Ja myślę,że jakby przestał eksperymentować i zaczął żyć w całkowitej abstynencji to tak jak ja i wielu obecnych tu ludzi byłby spokojnym i szczęśliwym człowiekiem. Pozdrawiam.
    Ps. Program "Zmniejszania szkód" w alkoholizmie ma zastosowanie, jak pisze aaugust w stosunku do "drobno-pijaczków a nie uzależnionych a co do Candis to proszę dokładnie przeczytać cele programu ze zwróceniem uwagi na 4 punkt.

    CANDIS ma umożliwić pacjentowi osiągnięcie sześciu następujących celów w terapii:

    rozpoznanie swoich problemów związanych z używaniem konopi,
    zaakceptowanie terapii i regularne uczestniczenie w leczeniu,
    dążenie do abstynencji jako najważniejszego celu leczenia,
    całkowite zaprzestanie używania konopi,
    pozostawanie w abstynencji przy zastosowaniu działań profilaktycznych zapobiegających nawrotom,
    nauczenie się skutecznego rozwiązywania problemów psychologicznych i społecznych.

    Życzę spokoju i wielu szczęśliwych dni. Zdzisław. :)
  • szacki 03.04.19, 10:58
    Panie Zdzisławie nigdy nie miałem problemów z wódą ani z żadnym innym alkoholem. Nie wiem skąd ma Pan takie informacje.
  • afq 03.04.19, 11:34
    a tak przy okazji..

    czy nick "szacki" ma cos wspólnego z postacią literacką.. pewnym prokuratorem co starał się palić max trzy fajki dziennie? :-)

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • szacki 03.04.19, 12:38
    książki nie znam, ale nazwisko czytałem
  • afq 03.04.19, 13:40
    "Uwikłanie" Miłoszewskiego
    polecam, fajny kryminał

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 03.04.19, 13:41
    z resztą.. ze specyficzną terapią w tle :-)

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • aaugustw 03.04.19, 14:35
    szacki napisal, (cyt.):
    "książki nie znam, ale nazwisko czytałem"
    _________________________________________________________.
    Popatrz szacki, jakie skojarzenia moze miec alkoholik uwazajacy sie za
    trzezwego (mowie o sobie) po przeczytaniu twoich slow:
    W poczekalni ginekologa pyta kobieta napotkanego tam mezczyzne;
    "jest pan ginekologiem"?.
    A on na to: "ginekologiem nie jestem, ale moge popatrzec"
    A...
    Ps. Temat niby nie majacy nic wspolnego z alkoholem, ale z alkoholizmem jak najbardziej…!
  • zdzislaw50 04.04.19, 08:02
    Jeśli pomyliłem środki zmieniające świadomość to przepraszam , co do meritum, niczego to nie zmienia.
  • zdzislaw50 04.04.19, 08:03
    Odpowiedź dotyczy szackiego, jakoś źle wkleja :)
  • szacki 03.04.19, 07:35
    "Akceptowalnym celem jest zatem zarówno abstynencja, jak i ograniczenie używania marihuany czy innych przetworów konopi" - napisane tłustym drukiem.
    Dlaczego skupiłeś sie tylko na jednym celu? Dziwne. ;/
  • aaugustw 03.04.19, 10:00
    szacki zapytuje, (cyt.):
    "... Dlaczego skupiłeś sie tylko na jednym celu?
    Czy abstynencja całkowita w przypadku uzależnionego to nie życie na wiecznym dupościsku? ok są tacy co mają 15 lat trzeźwości, chodzą jak augustaw dumni jak paw, ale jak sie rozjadą to jest katastrofa na 100 fajerek, płacz i zgrzytanie zębów…"
    ___________________________________________________________.
    Wywolales mnie do tablicy, wiec odpowiem na twe pytania:
    Na jednym celu skupilem sie dlatego gdyz po mojej pierwszej terapii i ponad 5-letnim okresie abstynencji zaczalem uwazac siebie za zdrowego. Nawrot ten powstal w mojej glowie juz pare lat wczesniej przed zapiciem. Wtedy bylo to jeszcze zycie na "duposcisku". Postanowilem wiec wrocic do picia kontrolowanego. Niestety, przywroceni do zdrowia wiedza jak to sie u alkoholika konczy. U mnie skonczylo sie to o malo co katastrofa. Potem byla druga terapia i zrozumienie, ze ja naprawde jestem dotkniety choroba alkoholowa i zadna przerwa w piciu nie chroni mnie od tej choroby. Raz alkoholik zawsze alkoholik, a dla takich nie istnieje zadne kontrolowane picie.
    Potem, pod presja zony, ktorej nie chcialem stracic rozpoczely sie, acz bardzo niechetnie moje Mityngi AA.
    Ten uniwersalny Program AA, (wtedy jeszcze "ich" Program) postanowilem eksperymentalnie takze i ja zastosowac w moim zyciu praktycznym i... polknalem ten haczyk, gdyz zaczely sie dziac w moim zyciu cuda.
    Dzisiaj nie wierze juz w zadne cuda, tyle ich widzialem w AA ;-)
    Dzisiaj takze szacki mam ponad 22 lata trzezwosci (z tego potrzeba odliczyc ok. 5 lat abstynencji, zanim rozpoczela sie moja trzezwosc) i nie chodze jak paw, lecz chodze wdzieczny, z podniesiona glowa, aby moc patrzec kazdemu w jego oczy. Jestem wolny i szczesliwy. Alkohol dla mnie jest juz zneutralizowany - obojetny.
    Ja nie musze juz walczyc. Poddalem sie. Po drugim nawrocie choroby zrozumialem ze jestem bezsilny wobec alkoholu.
    Moje uczucia sa dzis inne od twoich. Nie jestem juz wkurwiony, skrzywiony, czepiający sie o byle gówno, płaczliwy, przestraszony i zastraszony. Akceptuje wszystko to czego nie potrafie zmienic i zmieniam wszystko to co moge zmienic.
    Jestem zawsze pomocny i usluzny dla innych. Nie biore przy tym zadnych lekow zmieniajacych moja swiadomosc i nie jestem juz od niczego uzalezniony.
    A...
    Ps. "duposcisk" jest walka z alkoholem, ktora jest niczym innym jak walka z samym soba i jest to tylko kwestia czasu, kiedy sie przegrywa.
    Sugeruje tobie; przestac walczyc i wrocic do zywych. Do takiego zycia, jakie bylo ci dane - bez dokonywania zmian swojej wlasciwej swiadomosci (lub duchowosci - jak sobie zyczysz)...
  • afq 03.04.19, 11:16
    szacki napisał:

    > "Akceptowalnym celem jest zatem zarówno abstynencja, jak i ograniczenie używani
    > a marihuany czy innych przetworów konopi" - napisane tłustym drukiem.
    > Dlaczego skupiłeś sie tylko na jednym celu? Dziwne. ;/

    skupiłem sie na tamtym
    bo tu jest napisane "akceptowalnym" to nie oznacza "pożądanym"


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • szacki 04.04.19, 07:43
    Wczoraj miałem kryzys. Był u mnie kumpel. Stary- mówię- daj zajarać. Gościu nie miał nic przy sobie ale to akurat nie stanowiło większego problemu. Jak w tym kawale: Synu czy ty masz problem z narkotykami? - nie mamo, dzwonię i mam ;) Powiedział tylko: spoko, jak chcesz. Czekaj, musze się zastanowić. I tak się zastanawiałem do nocy aż padłem.
    Codziennie wstaję rano żeby zachować rytm dnia. Trudne to jest ale zaciskam zęby. Chwilami jest już naprawdę względnie. Terapeuta mówi, że potrzeba około 2 tygodni żeby zniknęły objawy fizyczne. ( wymioty, potliwość, drżenie rąk) Mogę już jeść (szału nie ma) i o dziwo spać. Wielebny leki dobrał idealnie. Skubany. Zaczyna się kręcić. Alleluja i do przodu. Zaczynam 10 dzień.
  • afq 04.04.19, 09:59
    pieknie :-)

    przetrzymałes głód :-)

    terapeuta mi radził ze jesli mnie napadnie to mialem sobie pomyslec "ok.. to poczekam 15 minut zobacze czy dalej bedzie mi sie chciało, jesli dalej.. to poczekam kolejne 15 minut" :-)

    mniej wiecej ci sie sprawdzilo wczoraj? :-)

    jeść regularnie
    unikać złości
    unikać samotności
    unikać przemęczenia

    stały rytm wszystkiego
    szczegółowy plan na każdy dzień, bez luk wypełnionych nudą

    takie rady tez dostałem i trzymałem sie ich rękami nogami zębami
    pomagało

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 04.04.19, 10:02
    ale pewnie znasz to wszystko :-)
    troche tez sam sobie powtarzam

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • szacki 04.04.19, 14:26
    Wielebny kazał łykać uspokajacze jak tylko poczuję, że sie nakręcam. Wiesz afq tak jakoś szkoda mi tych dni. Zajaram sobie (mam już ustalaną datę) ale chce dobić przynajmniej do 14 dni. Jakoś mi tak łyso się złamać. Sztab ludzi pracuje nad tym żeby ogarnać temat a ja bede leciał w kulki? Opracowany jest już plan działania. Nie będę go tu przytaczał gdyż jest dość kontrowersyjny. Obecnie mam za zadanie jedynie trzeźwieć. Odwołałem spotkania z klientami/ zawiesiłem wszystko. Nie robię NIC. Mimo tego jestem wiecznie zmęczony, byle gówno wytraca mnie z równowagi (złość), z jedzeniem lipa. Jedyne co to codziennie ktoś wpada. ( zakaz przynoszenia mi czegokolwiek na chatę/ bycia pod wpływem). Z tym planem na każdy dzień też kiepsko. Zakładałem, że ogarnę chatę, zrobie to i tamto i jeszcze coś, a w rzeczywistości jak już wspomniałem nie robię NIC. Muzy słucham (wcześniej sąsiad nie mógł głosniej odetchnąć gdyż dostawałem szału). Sukces.
    Z tym planem dnia to u mnie się nie sprawdza. Zawale jedną rzecz i wówczas macham ręką na wszystko. Nic nie pomaga, zawsze zawalam. Poza tym odnajduję sie w chaosie. Lata doświadczenia ; ) Ile już jesteś trzeźwy?
  • afq 05.04.19, 09:07
    szacki napisał:


    > Obecnie mam za zadanie jedynie trzeźwieć. Odwołałem spotkania z klientami/
    > zawiesiłem wszystko.

    też w którymś momencie uznałem że nie da się intensywnie pracować zawodowo i pracować nad sobą i uzależnieniem i ze jesli chce zbudować siebie od nowa to to jest priorytet, nie praca zawodowa ktora dostarcza czasem sporo napięć, dla mnie były zabójcze
    więc mogę powiedzieć ze niemal "odstawiłem" prace, zeszła na dalszy plan, pracowałem owszem, ale nawet nie połowe tego co mógłbym w teorii robić. i zrobiło się miejsce i w kalendarzu i w głowie na przechodzenie np głodów i przepracowanie ich
    dziś praca wróciła na swoje miejsce ale juz z innym moim podejsciem. i to tez.. obciążałem sie pracą powoli i ostroznie zanim nabrałem pewności ze moge

    > Z tym planem dnia to u mnie się nie sprawdza. Zawale jedną rzecz i wówczas mach
    > am ręką na wszystko. Nic nie pomaga, zawsze zawalam.
    > Poza tym odnajduję sie w chaosie. Lata doświadczenia ; )

    tak, to wkurzające bywa. jak jedna mała rzecz psuje plan :-) i natychmiast wali sie reszta
    troche to trwało zanim pogodziłem sie z tym ze pisze plan a on i tak sie zmienia i ze nie mam za bardzo wplywu na wszystko
    dzis spokojnie pisze dalej, a wszystko to co sie nie zmiesci w dzisiejszym dniu zapisze dzis o 17 na jutrzejszej stronie
    to z reszta tez mi bardzo pomogło.. pisanie jutrzejszego planu dzis na koniec dnia.. a nie jutro rano jak miałem w zwyczaju

    chaos... nono.. któregos dnia mozesz nawet stwierdzic ze ci chaosu brakuje i ze twoj dzien jest pełen stagnacji.. i ze chyba wegetujesz bo nie ma zadnej akcji! :-)
    kiedy zaczniesz doceniac/lubic takie dni okaze sie ze niczym sie uspokajac nie musisz :-)

    > Ile już jesteś trzeźwy?

    oficjalnie licze trzeżwość od 16 pazdziernika 2017, bo wtedy miałem wpadke, ciezko powiedziec ze zapiłem, nawet mój terapeuta przyznał ze róznie moznaby tamto wydarzenie interpretowac, ale kontakt miałem i były to moje własne kroki, wiec... wpadka

    wczesniej od 13 maja 2017 nie piłem

    nie podam w dniach bo ich nie licze na codzien
    pamietam daty, na codzien nie spoglądam wstecz, i tez w tym względzie nie wybiegam bardzo do przodu, skupiam sie na tu i teraz


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 05.04.19, 09:14
    jeszcze jedno założenie szacki na swój uzytek przyjąłem

    ilość dni nie ma dla mnie specjalnego znaczenia
    nie będzie tortów ze świeczkami na kolejnych rocznicach

    bo przyjąłem, że nawet po 30 latach jestem dalej na początku drogi

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 05.04.19, 09:15
    mam nadzieje ze nigdy o tym nie zapomne

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • szacki 05.04.19, 11:27
    Zajarałem. Mówiać waszym jeykiem złamałem abstynencje. Nie powiem, że nie żałuję gdyż było....chwilami strasznie. Byłem przekonany ze rozwineła mi sie pełnoobjawowa shizofrenia. Lęki, głosy, obrazy. Wszystko to wirowało, przeplatało się, kotłowało, formowało w szaleńcze myśli. Myślałem, że oszaleję. W pewnym momencie mysli zaczęły tworzyć ciągi i logicznie układać się w całośc. To co się wyklarowało z tego galimatiasu przyprawiło mnie o dreszcz przerażenia. Dostałem swoistego olśnienia. Zobaczyłem sedno swoich problemów i to jak bardzo jestem uwikłany. Pojawiły sie postaci. Odgłosy. Trzaski. i tak przez jakiś 6h. Zafundowałem sobie jazdę bez trzymanki. Przyznam uczciwie, ze te 10 dni bez marihuany były lepsze niż ten pare godzin z nią. Do dupy to wszystko. I wiecie co? Nie wiem czy to pokłosie restrykcyjnych terapii,czy to, że zadaję się z Wami ale jakoś tak gdzieś głęboko w środku nie umiem przyznac ze- nic sie nie stało. ;/
  • afq 05.04.19, 11:36
    posłuchajcie szacki..

    wpadki to coś na co wszyscy jestesmy permanentnie narażeni - w tym sensie nic sie nie stało bo to sie zdarza i zdarzyc sie moze kazdemu
    ale dobrze jest wpadke zamienic na sensowne wnioski

    a napisałes sensowny wniosek sam i o tych wnioskach pamietaj

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • aaugustw 04.04.19, 10:01
    szacki napisal, (cyt.):
    "... Mogę już jeść (szału nie ma) i o dziwo spać. Wielebny leki dobrał idealnie.
    Skubany. Zaczyna się kręcić. Alleluja i do przodu. Zaczynam 10 dzień."
    ______________________________________________________________.
    Kazdy dzien bez tego swinstwa jest dniem odzyskanym i prawdziwym.
    Tylko te leki (tabletki?) brzmia w moich uszach jak piasek w trybach otrzymanej w darze maszyny.
    A...
  • afq 04.04.19, 10:04
    tez aaugusice wspomagałem się lekami
    czasem lepiej tak niz paść
    a za jakiś czas i leki wyłączyć


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • aaugustw 04.04.19, 11:40
    afg napisal do A... (cyt.):
    "tez aaugusice wspomagałem się lekami…"
    ____________________________________________________.
    Kazdy ma inaczej.
    A dla mnie, alkoholika wychowanego na "twardych zasadach AA"
    kazdy lek byl(by) nawrotem choroby zastepujacym alkohol.
    A...
  • aaugustw 04.04.19, 11:45
    szacki napisal, (cyt.):
    "... Lekarz twierdzi inaczej- to choroba, może pan być na zwolnieniu
    nawet i pół roku.- jasne, mogę. Mogę wszystko. Najlepiej rzucić robotę…"
    __________________________________________________________.
    "Jeśli wódka pracy szkodzi, rzuć pan pracę. O co chodzi?" ;-)
    ----
    A...
  • afq 04.04.19, 11:49
    aaugustw napisał:


    > Kazdy ma inaczej.
    > A dla mnie, alkoholika wychowanego na "twardych zasadach AA"
    > kazdy lek byl(by) nawrotem choroby zastepujacym alkohol.


    dlatego też jak najszybciej, nawet nieco wbrew zaleceniom
    rozstawałem się z pigułami
    gdy tylko poczułem że jest spokojniej




    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • szacki 04.04.19, 14:29
    Stary jestem na prochach jakieś 15 lat. Wyobrażasz sobie, że teraz odstawie bo ja nie.
  • aaugustw 04.04.19, 18:15
    Czlowiek potrafi, bez poruszania, przekształcić swój pokój w raj lub piekło,
    zgodnie z myślami, którym pozwala tam mieszkac. - (James Green)
    ----
    A...
    Ps. osobiscie nie chcialbym powrocic do zycia, w ktorym kiedys bralem udzial.
    Nie uwierzycie, ale byl czas, ze ja wcale nie chcialem z tego "piekła" wychodzic.
    Dzisiaj dopiero to wiem; w zakamarku duszy zazdroscilem innym, ale wmawialem
    w siebie, ze nie chce z tego wyjsc, ale ja nie potrafilem juz inaczej...
  • solwer 04.04.19, 23:02
    aaugustw 04.04.19, 18:15 zacytował James'a Green’a Gdybym znał to zdanie kilka lat temu!!! Ileż łatwiejsze byłoby moje trzeźwienie!!!!!!
    Którego Greena zacytowałeś ? Historyka ruchu robotniczego? Duchownego –nuncjusza papieskiego, czy zapaśnika w stylu wolnym? Każdy z nich mógł to powiedzieć:)

    Dalej piszesz: Nie uwierzycie, ale byl czas, ze ja wcale nie chcialem z tego "piekła" wychodzic......
    Kilka dni temu napisałem:

    Dlaczego pijesz?(jarasz,wciągasz kreske..itd) - Bo lubię. :) A po pewnym czasie…
    Dlaczego pijesz?( jarasz,wciągasz kreske..itd) – Bo muszę.:( To muszę ściąga mnie do dna, lecz po pewnym czasie, wypełnionym niesamowitą pracą.
    Dlaczego nie pijesz?(nie jarasz, nie wciągasz kreski..itd)
    Bo nie odczuwam takiej potrzeby-:)
    To trudne lecz piszący w tym wątku wiedzą ,że to możliwe!
  • aaugustw 05.04.19, 12:05
    Solwer zapytal A... (cyt.):
    "... Którego Greena zacytowałeś ? Historyka ruchu robotniczego? Duchownego –
    nuncjusza papieskiego, czy zapaśnika w stylu wolnym?..."
    ______________________________________________________________________.
    Zacytowalem (z najwieksza prawdopodobnoscia) duchownego - nuncjusza papieskiego.
    Dlaczego tak mysle? - Otoz, w kuchni gdzie mieszkam mam kalendarz koscielny w jez.
    niemieckim i codziennie po zerwaniu kartki czytam z tylu te wspaniale duchowe mysli
    ludzi przebudzonych…
    A...
    Ps. w moim wolnym tlumaczeniu...
  • aaugustw 05.04.19, 21:30
    Mam wielka ochote jeszcze raz podzielic sie z wami jedna perelka z dzisiejszej kartki kalendarza:

    "Czym jest ziemia dla drzewa, tym jest cisza dla duszy" - Magnus Malm
    (szwedzki, chrzescijanski redaktor, publicysta i szef rekolekcji) - 68 lat.
    ----
    A...
    Ps. Im głębszy sens tych słów pojmie moja dusza, tym głębsze korzenie zapuści moje drzewa zycia - dobrej nocy zycze.
  • szacki 05.04.19, 22:41
    Mamy XXI wiek a Ty zrywasz kartki z kalendarza? ;/
  • aaugustw 06.04.19, 09:30
    szacki zapytal A... (cyt.):
    "Mamy XXI wiek a Ty zrywasz kartki z kalendarza? ;/ "
    __________________________________________.
    Tak, bo nikt jeszcze nie wymyslil takiego urzadzenia.
    A...
  • szacki 06.04.19, 12:19
    Walka trwa. Walka trawa. Bez alk bez tra to nie zabawa. Wystawiłem głowę na balkon. Zobaczyłem wiosnę i szybko schowałem się z powrotem do środka. Zdecydowanie nie jestem gotowy na nową porę roku. Mój świat jest skuty lodem, targany przez wiatr północny. Słupek rtęci na minusie.
    Noc obfita w koszmary. Chciałem skręcić jointa ale mi nie wychodziło. Ciągle coś było nie tak. Szukałem bezpiecznego miejsca w którym na minutę mógłbym sie skupić. Ciagle mi się coś wysypywało albo gubiłem. Porażka. W końcu udało i sie zapalić jakiegoś totalnie niekształtnego lolka. Wkurza mnie, że jak nie pale w dzień to palę w snach. Realność marzeń sennych jest powalająca. Budzę się ze świadomością jakbym wcale nie był w procesie odstawiania.
    Obudziwszy sie wczoraj rano pomimo piekacych wyrzutów sumienia po czwartkowych ekscesach przejrzałem wszystkie pudełka, pudełeczka, słoiczki i wazoniki w poszukiwaniu choćby śladowych ilości marihuany. Z niewidzialnego proszku ze scianek pieczołowicie zdjętych pędzelkiem skreciłem najmniejszego jointa świata. (jakieś cztery buchy/ w przeliczeniu dla alkoholików- pół kieliszka wódki) Efekt był pionurujacy. Stan jak po zapaleniu pełnowymiarowego skręta. W każdym badz razie to by było na tyle mojego palenia w dniu wczorajszym. Dziś NIC.
    Powiem Wam, ze i tak jestem z siebie dumny. Moze i nie jestem wzorcowym przykładem rzucającego ale mam swoje mikro sukcesy których mi nikt nie zabierze.
  • aaugustw 06.04.19, 18:10
    szacki napisal, (cyt.):
    "... Powiem Wam, ze i tak jestem z siebie dumny. Moze i nie jestem wzorcowym
    przykładem rzucającego ale mam swoje mikro sukcesy których mi nikt nie zabierze."
    ___________________________________________________________________.
    O jakich sukcesach nam tu mowisz, ze jestes dumnym...?
    Ja jestem dumny, kiedy inni mowia o moich sukcesach…!
    A...
  • szacki 07.04.19, 06:43
    W uzależnieniu jest niestety tak ( czy tego chcesz czy nie chcesz drogi Auguscie), że każdy ma zarówno swoje dno jak i swoje sukcesy. I tego nie zmienisz choćbyś pękł.
  • solwer 07.04.19, 10:45

    szacki 07.04.19, 06:43 napisał m.in
    W uzależnieniu jest niestety tak...., że każdy ma zarówno swoje dno jak i swoje sukcesy.

    Te sukcesy , okazują się pozornymi (chwilowymi) ,nie wartymi już z perspektywy roku, czy dwóch lat abstynencji, popartej pracą nad sobą, nawet wzmianki !* Zyskasz jednak poczucie ogromu żalu, za zmarnowany czas tkwienia w nałogu. Życzę ci byś poznał poznał ten żal. Zrozumienie go, pozwoli i już nie wracać do czynnego uzależnienia.
  • szacki 07.04.19, 11:11
    Niebywałe jest to jak demotywujecie ludzi na tym forum. Nie rozumiem po jaką cholerę tkwicie tu przez lata życząc innym upadku na ryj. Czekacie zaczajeni aż sie komuś noga powinie tylko po to żeby poprawić sobie samopoczucie. Mam wrażenie że po prostu szlag was trafia, że już nie możecie zachlać mord. Zostało wam jedynie zrywanie kartek z kalendarza, rzucanie cytatami i chodzenie na mitingi. Żal. Właśnie poczułem żal. Żal mi was.
  • 7zahir 07.04.19, 11:21
    .... to zdrowy odruch .
    To teraz spróbuj poczuć radość - jak ja dzisiaj na porannym
    spacerze z psiunia kiedy usłyszałam śpiew kosa.
    Niesamowite ile w takim małym ciałku jest woli i siły przetrwania ,
    oraz radości życia.


  • szacki 07.04.19, 11:51
    Tak 7zahir wkurzyłem się. Oni niczego nie rozumieją. Dlaczego tak trudno pojąc, że dla kogoś kto jarał dzień w dzień od rana do wieczora całymi miesiącami - jedno zajaranie w ciagu 2 tygodni to sukces? Dlaczego sukcesem nie nazwać wydanie 100 zł w miesiącu na jaranie a nie 700? Właśnie dlatego gardzę grupami i mityngami i unikam jak ognia takich "wszystkowiedzącyh" pseudotowarzyszy niedoli.
  • 7zahir 07.04.19, 12:29
    Kwoty pieniędzy są argumentem łopatologicznym.
    Życzę Ci, żebyś już wogole nie musiał przezywać koszmarnych snów, jak ostatnio.
    Posłuchaj śpiewu kosa.
    😁
  • afq 08.04.19, 10:21
    nie mogę gwarantowac szacki za innych, ale sądze że się nie mylę
    i co do siebie moge to napisać, i przypuszczam że inni powiedzieliby to samo

    nikt tu nie czeka na czyjekolwiek potkniecie
    piszesz poniżej o zerojedynkowym podejsciu
    nałóg jest zerojedynkowy i o tym mowa
    nie ciebie tak sie traktuje tylko nałóg, czyjkolwiek, twój, mój, każdy

    wnerwiasz sie, ok, to w zasadzie pewnie tez każdy z nas zna/pamięta
    wiedz jednak że różnica zdań nie jest przejawem ataku na ciebie/twoje zdanie
    jest różnicą zdań
    jesli oczekujesz że każdy zawsze podzieli twoją ocenę co jest sukcesem a co nie... tu akurat w tym temacie, czy gdziekolwiek w jakimkolwiek temacie.. to być może zawsze spotkasz sie z odmiennym poglądem i to jest normalne

    wygląda to troche tak jakby cie wkurzało to że ktoś inny radzi sobie inaczej
    i cokolwiek co sie powie a co odbiega od twojej drogi bierzesz za przytyk

    to pomyłka szacki
    powiesz byc moze ze co z tego ze intecje dobre, dobrymi checiami piekło jest brukowane
    jednak twoja złośc jest efektem twoich myśli, a nie tego ze ktos sie nie wpasowal w to jak słowa odbierasz


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • aaugustw 07.04.19, 12:05
    szacki napisal w poczuciu uzalania, (cyt.):
    " Niebywałe jest to jak demotywujecie ludzi na tym forum. Nie rozumiem po jaką cholerę tkwicie tu przez lata życząc innym upadku na ryj. Czekacie zaczajeni aż sie komuś noga powinie tylko po to żeby poprawić sobie samopoczucie. Mam wrażenie że po prostu szlag was trafia, że już nie możecie zachlać mord. Zostało wam jedynie zrywanie kartek z kalendarza, rzucanie cytatami i chodzenie na mitingi. Żal. Właśnie poczułem żal. Żal mi was."
    __________________________________________________________.
    Witaj szacki. Nie denerwuj sie, bo stracisz takze i swoja pieknosc :-)
    A po wyciszeniu sie sprobuj odpowiedziec sobie sam na swoje pytania:
    - dlaczego my tu przez lata demotywujemy ludzi, a oni biedni temu sie
    poddaja?
    - dlaczego czekamy tu zaczajeni az noga sie komu powinie, aby poprawic
    sobie samopoczucie?
    - dlaczego szlag nas trafia, że już nie możemy zachlać mord?
    - dlaczego zrywamy wieczorami kartki z kalendarza i chodzimy na Mityngi?
    I wreszcie dlaczego zal ci nas? W czym twoje zycie lepsze jest od naszego?
    A...
  • szacki 07.04.19, 13:39
    Żal bo myślicie zero-jedynkowo. Tyle w temacie.
  • aaugustw 07.04.19, 18:45
    szacki napisal:
    "Żal bo myślicie zero-jedynkowo. Tyle w temacie."
    ___________________________________________.
    Super pogoda na dworze. Wrocilem dopiero do domu.
    Z powyzszej wypowiedzi szackiego wysnuwam kolejne wnioski:
    - szacki zyje w glowach wszystkich
    - szacki pragnie pociech, pochwal i uzalania sie nad nim, a my, niecnoty
    myslimy zerojedynkowo, patrzac tylko na siebie i nasza trzezwosc. Tyle w temacie :-(
    A... ;-)
    "Zludne pociecha jaka przynosi uzalanie sie nad soba, jedynie na chwile ochrania mnie
    przed rzeczywistoscia - potem, niczym narkotyk, zada, abym przyjal jeszcze wieksza dawke…"
    Codzienna Refleksja AA z dnia 13. kwietnia
  • aaugustw 09.04.19, 21:01
    Juz wieczor. Mialem bardzo owocny dzis dzien i mimo zmeczenia jestem zadowolony z mojego przegladu dnia i inwentury. Jak to dobrze miec te rownowage duchowa i nie byc niczym obciazony.
    Dlaczego pisze to w tym watku?
    Bo po kolacji zerwalem, jak co dzien kartke z kalendarza i przypomnial mi sie szacki,
    z ktorym zapragnalem sie podzielic napisana tam trescia,
    (w moim wolnym tlumaczeniu):
    "Jest mniej trudne rozwiązywac problemy, anizeli życ z nimi" - Pierre Teilhard de Chardin
    A...
  • afq 08.04.19, 10:34
    solwer napisał:



    > Zyskasz jednak poczucie ogromu żalu, za zmarnowany czas tkwienia w nałog
    > u. Życzę ci byś poznał poznał ten żal. Zrozumienie go, pozwoli i już nie wra
    > cać do czynnego uzależnienia.

    musze powiedzieć solwer ze ja akurat nie czuje już żalu za stracony czas w nałogu
    w pewnym sensie dziekuję za mój nałóg, sprawił że musiałem cos zmienić
    a kiedy zaczałęm zmieniać dostrzegłem że zmienic musze więcej i głębiej niż początkowo myslałem

    sądzę że duzo mi sie udało, jednak nie osiągnąłbym tego.. gdyby nie nałóg i dno na które spadłem




    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 08.04.19, 10:38
    gdyby nie moje dno... nic bym nie musiał zmieniać
    "trochę kulawa" rzeczywistość to było za mało by zobaczyć wyraźnie że jestem w dupie

    każdy to przeszedł
    masz solwer na prawdę żal za tamten czas? czas treściwej lekcji

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • aaugustw 08.04.19, 12:45
    afg zapytuje solwera, (cyt.):
    "masz solwer na prawdę żal za tamten czas?..."
    __________________________________________________________________.
    Nawiaze do tej wypowiedzi i opowiem, jak ja to widze. z mojego punktu widzenia.
    Gdyby pytanie to bylo skierowane do mnie, do Zahir, do afg, do Solwera, itp...
    byloby niedojrzale, a o to posadzac Solwera byloby juz "grzechem ciezkim" ;-)
    Solwer napisal to bardzo trafnie do szackiego.
    Kiedy siegam pamiecia wstecz i widze dzisiaj to, czego kiedys widziec nie moglem,
    mianowicie poczatku mej gotowosci do abstynencji po ktorej nastapil burzliwy, dlugi
    i bolesny okres, wtedy doskonale rozumiem slowa Solwera i to co sie kryje za jego
    slowami do szackiego, (nie do ciebie-sic!).
    Z wlasnego doswiadczenia (i innych) wiem, ze nie ma nowonarodzenia bez bolu,
    ktory temu rozwojowi towarzyszy.
    A szackiegi czeka jeszcze ten bol i tego ja mu rowniez zycze, zeby tego bolu dozyl.
    "... kto chce zachowac swoje zycie, straci je; a kto straci swe zycie z mego powodu,
    znajdzie je" - Mt (16: 25)
    Dla mnie wiaze sie to takze mocno juz z Krokiem Pierwszym AA, w ktorym towarzyszyly
    mi uczucia; wstydu, zalu, strachu i wyrzuty sumienia…
    Dopiero dzisiaj, gdyby mnie ktos zapytaj; czy już uporządkowałeś swoją przeszłość ?
    Odpowiedzialbym pewnym glosem: tak, bo nic z tej przeszlosci mnie juz nie boli.
    Pozdrawiam serdecznie w ciaglej gotowosci do odrabiania kolejnych "zadan domowych"
    (do konca zycia, a moz i cale lata TU, na FU) ;-)
    A...
  • afq 08.04.19, 13:19
    ja absolutnie nikogo o niedojrzałość nie posądzam
    dopytuje się tylko, bo o ile miałem żal, o tyle go już nie mam
    dokładnie tak jak napisałem

    a dopytuje się własnie dlatego że zarówno ciebie jak i solwera odbieram jako duzo bardziej dojrzałych trzeżwych
    i z tej perspektywy zastanawiam się czy moj brak żalu jest tylko etap czy docelowo jest to dobre
    nie było w tym oceny

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • aaugustw 08.04.19, 15:25
    Zrozumialem twoj sposob myslenia afg.
    Osobiscie uwazam, ze jest to dobre, jezeli nic z tej przeszlosci juz nie boli. To oznacza, ze przerobiles swoja przeszlosc bez czego nie umie byc przyszlosci...
    Co wcale nie znaczy, ze sprawa jest na zawsze juz zalatwiona, bo kazda terazniejszosc jutro bedzie znowu przeszloscia…
    Pozdrowki ;-)
    A...
  • afq 08.04.19, 16:41
    aaugustw napisał:


    > Osobiscie uwazam, ze jest to dobre, jezeli nic z tej przeszlosci juz nie boli.
    > To oznacza, ze przerobiles swoja przeszlosc bez czego nie umie byc przyszlosci.
    > Co wcale nie znaczy, ze sprawa jest na zawsze juz zalatwiona, bo kazda teraznie
    > jszosc jutro bedzie znowu przeszloscia…

    uf.. czuje sie uspokojony :-)

    a co do jutra.. no nie nie... tak jak juz gdzies tu pisałem.. zakladam ze zawsze jestem na początku i niczego nie bede pewien. codziennie moze przyjsc cos czego jeszcze nie poznałem

    o tym zawsze chce pamiętac



    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • aaugustw 08.04.19, 17:07
    Codziennie staram sie zyc w taki sposob, aby jutro nie zalowac tego co bylo wczoraj.
    Dlatego codziennie wieczorem dokonuje inwentaryzacji przezytego dnia i zrywam
    kartke z kalendarza, aby zrozumiec kolejna duchowa madrosc i porownac sie z nia,
    gdyz nie osiaga sie tego co sie chce, lecz to w co sie uwierzy.
    "Wiedza potwierdza fakty, wiara tworzy fakty"
    A...
  • aaugustw 08.04.19, 17:45
    Kurcza noga piorko. W watku szackiego zapomnielismy o szackim.
    Gdzie on sie podzial? Widzial go kto? :-o
    A...
  • afq 08.04.19, 19:54
    aaugustw napisał:

    > Kurcza noga piorko. W watku szackiego zapomnielismy o szackim.
    > Gdzie on sie podzial? Widzial go kto? :-o
    > A...

    no przeciez napisal ze sie wkurzyl na nas i pewnie troche nie bedzie chcial na nas patrzec :-/


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • solwer 08.04.19, 21:54
    Re: odstawienie thc
    afq 08.04.19, 10:34 napisał m.in. sądzę że dużo mi sie udało, jednak nie osiągnąłbym tego.. gdyby nie nałóg i dno na które spadłem
    Rozumiem twój punkt widzenia. To jeden z wariantów wychodzenia z czynnego nałogu. Nie chcąc siedzieć na dnie, zacząłeś się zmieniać. Te zmiany zapewniły ci rozwój, którego nie będąc uzależnionym nigdy byś nie osiągnął ,ba nawet byś nie pomyślał, że jest on ci potrzebny i możliwy. Znalazłeś drabinę (własna praca + terapia, ew. mityngi),która pozwoliła ci się wydobyć z dołka i przy okazji rozliczyć się ze sobą i akceptować siebie. Dobrze myślę?
    Temat otwarty. Wart nowego wątku… Założysz? I tyle jestem w stanie dzisiaj napisać. Zmęczenie drogą, uczestnictwo w pogrzebie bliskiej mi osoby, wykluczają rozwinięcie tematu i rozsądną argumentację moich wywodów. Wypada mi podziękować Augustowi za próbę wyjaśnienia moich słów i dyskretną przyganę- przecież to wątek Szackiego!!!
  • afq 09.04.19, 14:28
    solwer,
    dokładnie tak to dziś widzę i wspominam
    i rzeczywiście chyba coś założę

    p.s.
    wyrazy współczucia

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • szacki 06.04.19, 12:25
    hehe dobre ; )
  • aaugustw 06.04.19, 18:01
    szacki napisal, (cyt.):
    "hehe dobre ; )"
    ____________________________________________________________________.
    Wolalem obrocic w zart twoja wypowiedz o XXI wieku i zrywaniu kartek z kalendarza,
    aby nie podbijac twojego "słupka rtęci na minusie", choc w mojej pierwszej reakcji
    chcialem dac tobie (jak przystalo na A...) taka odpowiedz;
    Ty mi tu nie podpieraj sie XXI wiekiem, lecz spojrz na swoj wiek mentalny (o jego rozwoju
    nie pisze, bo go nie widze!) ;\
    A... ;-)
    Ps. w ostatnich dwoch tylko wiekach ludzkosc dokonala niesamowitego postepu technicznego,
    ale prawie zadnego postepu mentalnego na przelomie ostatnich dwudziestujeden (XXI) wiekow :-(
  • afq 05.04.19, 09:09
    aaugustw napisał:


    > Nie uwierzycie, ale byl czas, ze ja wcale nie chcialem z tego "piekła" wychodzic.

    no mnie nie musisz przekonywac ze mozna chciec w tym tkwic




    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka