Dodaj do ulubionych

Dziwne uzależniene od konopi, kto mi odpowie...

16.06.19, 12:07
Witam, mam prawie 30 lat i od jakiegoś czasu (mniej wiecej pól roku ) zacząłem sie zastanawiać czy życie bez marihuany było by lepsze, w końcu nie wszyscy palą a jakoś żyją. Ja palę już 12 lat, pierwsze 3 lata paliłem do dwudziestu gram miesięcznie , tylko z tego względu że nie miałem pieniedzy na więcej .To akurat był zwariowany czas w moim życiu ponieważ na ostatni rok technikum postanowiłem już opuścić gniazdko rodzinne i zacząć pracować jednocześnie kończąc ostatni rok szkoły. Pamietam to jak dziś, na świadectwie maturalnym kruszyłem jaranie na kolejną nabitke do bonga śmiejąc sie z poglądu " Zioło zrujnuje Ci życie " . Jakie zrujnuje ?! Skończyłem technikum, mieszkam sam juz rok, mam pracę , jako pierwszy z wszystkich moich znajomych tak szybko wystartowałem w samodzielne życie. Oprócz moich znajomych nikt by nie uwierzył że jaram, przecież byłem wzrem dla nie których i obiektem zazdrości że tak szybko wchodzę w dorosłe życie i dobrze mi idzie.
Realia mieszkania na własną reke zaczeły szybko przygniatać, dokładnie to małe zarobki na potrzeby które miałem. Nie chodzi mi juz o kase na jaranie , na to zawsze było. Bradziej chodzi mi o rzeczy w stylu jak nowe meble, wakacje, zrobić prawko itd. Wyprowadając sie z domu zrobiłem lekka afere mamie że ja nigdy nie bede od niej o nic prosił wiec nie mogłem nagle iść i powiedzieć "mamo potrzebuje na prawko " (juz abstrachuje od tego że moja rodzina nie jest jakoś bogata ale wiem że jak by trzeba było to na wszystko sie znajdzie) . Dlatego wpadłem na pomysł że skoro kupuje i pale to czemu nie kupić więcej , troche sprzedać znajomym i przynjamniej sie zwroci na tyle ze sam bede palił za darmo. Genialny pomysl! z tym że juz po trzech miesiącach zaczynając od sprzedania kilku gramów tygodniowo sprzedawałem poł kilo miesięcznie. Wtedy to było życie, w pare tygodni zapisałem sie na kurs prawa jazdy, będąc w połowie kursu już miałem odłozone na pierwsze auto .Zdając egzamin za pierwszym podejściem kupiłem golfa 2 po drodze do domu. Jeszcze chciałem dodać że na jazdach praktycznych ani razu nie byłem na trzeźwo i potem strasznie chciało mi sie śmiać z innych którzy nie zdali za pierwszym razem a w miedzy czasie gdy lekko poruszyłem temat marihuany ptrzyli na mnie jak na diabła nie mając pojecia ze stoi przed nimi diler i jaracz w jednym. W przeciągu pól roku umeblowałem mieszkanie, miałem auto , kupiłem konsole itd itd. Moje życie wyglądało tak ,od 7 do 14 w legalnej pracy , potem ta mniej legalna w domu i do tego cały czas jarałem ale zawsze po tym jak zrobiłem wszystko co musiałem. W pewnym momecie paliłem do pięćdziesięciu gram miesiecznie i dawałem sobie z wszystkim rade. Tak mi mineło pierwesze 5 lat z jaraniem. Moja ówczesna dziewczyna też lubiła sobie zapalić, wszyscy znajomi palil wiec nie widziałem nic złego w tym .Zreszta jak mogłem widzieć cos zlego skoro w moim zyciu wszystko sie dobrze układało. Mało spałem bo szkoda zycia na sen, tylko praca dom dil bongo dziewczyna znajomi i dlugie rozmowy o zyciu do pozna , potem do spania na pare godzin i znowu to samo. Nie którzy znajomi nie mogli uwierzyc jak to możliwe. Niby jaram bardzo dużo a jestem bardziej aktywny towarzysko- zawodowo niz nie jeden co w ogole nie wie co to jest marihuana. Do tego wszystkiego dochodziły papierosy i alkohol ale ten nie jakoś w dużych ilościach. Poprostu dobrze było wypić piwko czy dwa przed jaraniem bo wtedy to lepiej kopało .
Tak wyglądało moje pierwsze 7 lat jarnia. NIe przeszkadzało mi ono na żadnej płaszczyźnie życia. Z każdym problem sobie radziłęm, pomgałem innym, mialem znajomych , dziewczyne , nie narzekałem na brak kasy. Ludzie mieli o mnie dobra opinie a nie którym jak by sie powiedziało że jestem dilerem i to uzależnionym to umarli by ze smiechu.
Mając 25 lat nagle w moje życie staneło do góry nogami. Zmieniło sie wszystko , zmieniłem miejsce zamieszkania ( wyjechałem z Polski ) w miedzy czasie rozstałem sie z dziewczyna po 6 latach związku ( to była moja tzw pierwsza prawdzwa miłoścć) . Generalnie ta zmiana nie wynikła przez jaranie tylko namowy najlepszego przyjaciela ktory czarował wizja nowego i lepszego zycia w innym miejscu. Ja swoja droga byłem lekko zmeczony już tym dilowaniem , praca w tym samym miejscu i tą cała rutyną zycią na pełnych obrotach. Po czym sie okazało że przyjaciel sie wycofał a ja zostałem sam daleko od domu. Niby mogłem wrocic ale pomyslalem ze skoro juz tu jestem to zadziałam. Zaczynam od nowa, mimo że tego nie chce ale trudno , w końcu świat nalezy do odwaznych i kto nie ryzykuje ten nie pije szampana. Udało mi sie szybko znależć prace, nie mam problemu z jezkiem, gorzej było mi znależć dilera ktory nie bedzie mnie oszukiwał na wadze. W kraju w kórym żyje obecnie ludzie przywożą jaranie na telefon przez 24h , niby raj .... na pewno ? no nie bardzo. W sumie to zależy kto ma jakie piorytety. W pewnym momecie zdałem sobie sprawę ze żyje sam jak palec a to tylko dlatego że jestem daleko od domu. Na miejscu cięzko mi nawiązać kontaty z ludzmi . Nie wiem czy to przez jaranie czy nie ale niestety z polakami sie nie dało ( to co mowią w polsce o polakach za granicą 100% prawda) . Zyje sam , mam tylko prace i rodzine oraz znajomych na kamerce skype no i oczywiscie jaranie. Ciagle to jaranie, chociaż już nie pale jak kiedyś to i tak dalej przepalam do 10 gram miesięcznie. W taki sposob uciekło mi pięc lat zycia daleko od tego co miałem i było kiedyś, tylko to jaranie sie ciągnie za mna jak smród po gaciach. Udało mi sie rzucić papierosy w miedzy czasie, alkoholu też nie pije, czasem może wypije piwo ale pijany byłem ostatni raz chyba w 2015.
Moje życie bardzo sie zmieniło i wygląda inaczej niz kiedyś. Mieszkam za granica, poznalem dziewczyne (którya nie jara , nie pije tylko pali te cholerne papierosy) mam auto , dobra prace ale nie moge przestac jarać. Mimo że bardzo chce, ograniczyłem do minium, pale z vapo żeby było jak najzdrowiej dla płuc , pale do 5 gram miesięcznie co wychodzi na jeden góra dwa buchy dziennie z vapo to i tak nie moge przestac. Nie widzę żadnych sensownych powodów dlaczego miał bym to zrobić. Jaranie mi sie kojarzy z najlepszym okresem w moim zyciu, jak zapale to wszystko wydaje mi sie ciekawsze i ma sens. Nie rozumiem czemu miał bym sobie odmawiac małej przyjemności. Jedni zajadają sie słodyczami ( ja nie lubie akurat) , inni piją piwo a ja lubie poczuć chciaż jednego bucha. Nie rozumiem co w tym jest złego oporcz tego że nie moge przestać tego robić. Nie krzywdze w ten sposob innych, nie zaniedbuje sie, robie wyszstko co musze w zyciu ale jednak bardzo bym, chciał żeby to sie za mna nie ciągneło .
Teraz jak zapale to przez pierwsze parenaście minut czuje sie żle, mam wyrzuty sumienia ze ciagle to robie a nie chce. Po czym to uczucie szybko mija i czuje sie dobrze. Tak jest każdego dnia. Jak chce sobie zrobić przerwę to nagle mam pustkę w głowie, wszystko wydaje mi sie bez sensu. Nie mam wiekszych problemow z zasypianiem bo musze wstawac codzienjie o 4 30 rano wiec naczuylem sie zasypiac żeby rano byc w miare wyspany. Generalnie nic zlego w moim zyciu sie nie dzieje , oporcz tego ze musze zapalić chociaż buszka. Jak przyjedzam do Polski owiedzić znajmych to sie śmieją ze mi wystraczy jeden buch a mnie wcale do śmiechu nie jest. Mam wrażenie że jestem uzależnony psychicznie i fizycznie, chciał bym nie jarać ale sie nie widze w tym żadnego sensnu bo czemu niby miał bym przestać . Żadne argumenty do mnie nie trafiaja. Chce ale nie moge , nie widze sensu w nie paleniu. Przecież i tak jaram tyle "co kot napłakał" Nawet nie mowie o tym nikomu bo zaraz Ci co palą by zabili mnie śmiechem mówiąć "chlopie jak Ty tyle jarasz to jak byś w ogole nie nie palił, odpuśc sobie " no ale tak sie nie da póki co. Nawet nie mam z kim o tym porozmawiać , bo Ci co nie palą to nawet mi nie uwierzą że pale, a Ci co palą to sie tylko śmieją że gadam jak jakiś gimus mimo ze 3 krzyzyk juz gniecie.
Edytor zaawansowany
  • solwer 16.06.19, 15:25
    michal7892 16.06.19, 12:07 w swoim wstępniaku napisał o tym że, chciałby przestać palić marihuanę, ale brak mu motywacji, by tego dokonać.
    No koniec piszesz: Nawet nie mam z kim o tym porozmawiać , bo Ci co nie palą to nawet mi nie uwierzą że pale, a Ci co palą to sie tylko śmieją że gadam jak jakiś gimus (może gimbus?) mimo ze 3 krzyzyk juz gniecie
    To nieprawda! W każdym europejskim kraju istnieją służby, które zajmują się ludźmi w takim stanie jak ty! Znajdź je. Opowiedz to, co tutaj opisałeś. Nie zostawią cię. Skorzystaj z ich doświadczenia, wskazówek. Okaże się wtedy, że jesteś jednym z wielu którzy widząc coś złego w swoim życiu chcą to zmienić.
    Lub :
    No cóż uzależniony Michale, poczekaj jeszcze trochę. Na razie uważasz ,że się kontrolujesz, Lecz już jutro twój zaczadzony ziołem umysł, nie wytrzyma kolejnych emocji i po trochę większym buszku, opuści cię to twoje nieprawdopodobne szczęście, które pozwoliło ci bezkarnie się upalać przez 12 lat Oby to nie skończyło się słowami o k…wa co ja narobiłem. Być może wtedy zrozumiesz jak bardzo jesteś chory ,że droga którą idziesz jest zła, mimo ze doraźnie tego zła nie widzisz.
    Twój wybór:)
  • afq 17.06.19, 00:41
    michale

    właściwie solwer wszystko krótko i na temat ci napisal
    ja moge tylko dodac od siebie ze myslenie ze jesli pije czy ćpam tylko troszeczke to przeciez zaden problem
    jest zupelnie typowe i jest absolutnie błędne

    nie ilosc ma znaczenie w uzaleznieniu
    nie jest tez wyznacznikiem uzaleznienia twoj aktualny status
    ani tez twoje uzaleznione prawdopodobnie otoczenie nie jest w tej sprawie wyrocznią

    ciesz sie ze jeszcze malo masz konsekwencji i to super moment zeby skorzystac z pomocy
    zawsze jeszcze mozesz poczekac i kiedy juz skonczy sie praca kasa a moze i dach nad glową zacznie znikac
    bedzie ci łatwiej o motywacje

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.