Dodaj do ulubionych

Lansa Domesa metoda leczenia uzależnień.

02.08.19, 20:49
Szanowni użytkownicy forum!
Zdecydowałem się otworzyć nowy wątek n/t metody Lansa Domesa leczenia uzależnień.
Zainspirował mnie do tego użytkownik przeniesiony, który swoim postem w wątku Leczenie uzależnień ją przybliżył.Niestety zrobił to na chyba piątej stronie wątku, który jest zapleczem reklamowym tut. forum. Temat wart jest odrębnej dyskusji, dlatego otworzyłem nowy watek i przeniosłem wpisy z już rozpoczętej dyskusji.Dzięki temu trafił on, zamiast do n-tego miejsca , na czołówkę nowego wątku. Mam nadzieję, że autorzy już istniejących wpisów tzn przeniesiony i afg jak również inni użytkownicy, wyrażą no to zgodę i będą kontynuować dyskusję w nowym wątku. Myślę, że czytelność tematu zyska na tej operacji.
Z poważaniem solwer
Początek wątku o metodzie Lance'a Dodesa
Autor przeniesiony
przeniesiony 30.07.19, 14:58
Zdecydowanie polecam model psychologiczny radzenie sobie ze wszystkim typami uzależnień, opracowany przez Lance'a Dodesa, amerykańskiego emerytowanego psychiatrę z Harvard Medical School. Jego podejście jest najbardziej ludzkie i oparte na solidnej humanistycznej psychologii.

(Druga książka podana w bibliografii, Breaking Addiction jest po angielsku i nie została jeszcze przetłumaczona i wydana w Polsce, ale serdecznie polecam dla wszystkich, bo może pomóc w samodzielnym radzeniu sobie z problemem uzależnień, wszystkich uzależnień.)

Lance Dodes nie traktuje uzależnienia jako moralnego skrzywienia, chronicznej choroby mózgu czy jako wyboru osoby uzależnionej, bo uzależnienie jest poza kontrolą wolnej woli i wynikiem nieświadomych procesów, a podkreśla to, że akty nałogowe to objawy problemów emocjonalnych, z którymi zmaga się osoba uzależniona. W swoich artykułach całkowicie neguje koncepcję chorobową, oddziela również uzależnienie fizyczne od substancji od uzależnienia psychologicznego, podkreśla, że osoby uzależnione bardzo łatwo zamieniają jedno uzależnienie na drugie.

Dodes twierdzi, że funkcją uzależnienia jest próba odwrócenia stanu beznadziei (stanu braku kontroli nad własnymi działaniami), w której znalazła się osoba uzależniona.

Stan ten jest poprzedzony narcystycznym gniewem spowodowanym ranie zadanej osobie uzależnionej, a sam akt nałogowy to przeniesienie emocji na substancje, gdy czynność dla zaspokojenia codziennych potrzeb osoby uzależnionej nie jest możliwa do zrealizowania wprost.

Gdybyśmy swoje codziennie potrzeby rozwiązywali wprost nie było by zjawiska uzależnienia.

Polecam więcej na ten temat w książkach i artykułach naukowych Dodesa.

1. The Heart of Addiction. A new Approach to Understanding and Managing Alcoholism and Other Addictive Behaviors

2. Breaking Addiction. A 7-Step Handbook for Ending Any Addiction

3. Addiction as a psychological symptom

Re metoda Lans’a Dodesa
afq 02.08.19, 10:14
no ale opisywany przez ciebie model to rzecz powiedziałbym oczywista
jeśli się odbędzie terapie uzależnień

oczywista i w ogóle i w szczegółach które poruszyłeś
odbyłem taką terapię i mogę to stwierdzić

--
cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
Edytor zaawansowany
  • afq 02.08.19, 21:24
    ok.. to skoro juz sie to tak ukazalo to dodam jeszcze tylko
    ze roznica w tym co widze w poscie przeniesionego a tym czego doswiadczylem jest kwestia widzenia uzaleznienia jako choroby

    tu pada ze koncepcja chorobowa jest w tym modelu calkowicie zanegowana
    wg tego co ja poznalem, chorobą uzaleznienie jest bo po prostu wypełnia kryteria choroby
    przy czym.. tak na prawde w mojej prywatnej opinii zakwalifikowanie uzaleznienia jako choroba lub nie.. w ogole niczego nie zmienia w samym procesie dochodzenia do trzezwości, jedyny faktyczny plus uznania uzaleznienia za chorobe jest to ze daje to mozliwość wwystawienia przez lekarza w osrodku zwolnienia lekarskiego co umozliwia chętnym udział w półotwartej terapii tzn praca codziennie iles godzin w grupie, co po prostu cały proces przyspiesza
    poza tym dla mnie nie robi to akurat roznicy

    cała reszta, absolutnie cała
    psychologiczne podłoże, uzaleznienia zastępcze również krzyżowe, brak kontroli i beznadzieja, emocje i ich zaspakajanie, nierozwiązywanie problemów itd itd.. to własnie moja terapia

    z resztą, nie wiem, ale przypuszczam, że to nie jedyny ośrodek który tak właśnie prowadzi terapie
    a inna rzecz, że jest to terapia która w wielu apektach wzorowana jest na krokach AA, sami terapeuci to mowią
    tyle że nieco inaczej jest to podawane

    natomiast moc grupy.. no to każdy kty był, wie, jest i tu i tu

    myslę że największa różnica miedzy tą terapią a pracą na krokach AA to indywidualna część terapii
    praca ze sponsorem jest czyms innym po prostu, ze sponsorem nie pracowałem, ale odbyłem wiele indywidualnych sesji, wciąż z resztą odbywam, wiem jak tam pracuje, nie jest mozliwe by tak pracowało się ze sponsorem, nie chodzi mi to ze to czy tamto lepsze tylko to kwestia specjalistycznych powiedzialbym psychologicznych umiejętności w ramach sesji, a sponsor to doświadczenie "od środka"


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • solwer 03.08.19, 09:22
    przeniesiony 30.07.19, 14:58 napisał m.in. Zdecydowanie polecam model psychologiczny radzenie sobie ze wszystkim typami uzależnień, opracowany przez Lance'a Dodesa,

    Tak Lance Dodes istnieje ,jest doktorem medycyny .Jakieś funkcje też ma:) Zaleconych książek ze zrozumiałych względów nie czytałem*, lecz z zajawek i recenzji o nich wywnioskowałem ,że autor jest przeciwnikiem metody 12 kroków AA, która w warunkach amerykańskich (jego zdaniem) zrobiła więcej szkody niż pożytku (ze swoją skutecznością (5-10%)** Proponuje swoje 7 kroków ,których nikt recenzjach i zajawkach nie opisuje. Może ktoś kto zna te metodę (czytał książkę) przybliży temat. Pisząc Ktoś wskazuję nie palcem lecz cała ręką :) na użytkownika przeniesiony.
    *Te względy to: brak książki. Ponadto zalecałbym ostrożność przy zakupie wersji oryginału, jeśli się zna język a nie jest zna z terminologii medycznej. (Przykład inprinting to nie nadruk czy wdrukowanie lecz cechy piętna)
    ** Te 5-10% spotykałem też w innych badaniach dotyczących skuteczności programu 12 kroków AA ,stoi sprzeczności z danymi publikowanymi przez grupy AA i innych (do 75%)
    afq 02.08.19, 21:24 napisał m.in. tu pada ze koncepcja chorobowa jest w tym modelu calkowicie zanegowana
    No własnie !!WHO Myli się??? Dobrze, że przybliżyłeś chociaż zarysy terapii .
    PS Nie mogę się rozpisywać ,gdyż trudno rżnąć literata, gdy żona ratuje plony przed suszą i szkodnikami (turkusie podjadki się zalęgły) Pozdrawiam.
  • afq 03.08.19, 11:46
    podejrzewam ze te 5 % jest mozliwe, podobnie jak 75 %
    jedne badania moga uwzględniac zapicie po 20 latach inne nie
    a tak na prawde to statystyki nie leczą, to wciąż i zawsze bedzie indywidualna kwestia
    7 kroków Dodesa tez nie znam
    ale z tego co rozumiem i tak opierają się na pracy nad lękami, frustracjami, emocjami, złością itd itd
    czyli... jak w każdej innej metodzie :-)
    w mojej terapii tak jest, a gdyby sięgnąć najgłębiej jak sie da w 12 kroków AA, to też niczym innym to nie będzie :-)

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 03.08.19, 11:53
    mi terapia daje więcej odpowiedzi na pytania co z czym sie wiąże i jak niz 12 kroków
    pokazuje wiele różnych związków przyczynowo skutkowych w moich zachowaniach
    pomaga lepiej zrozumiec swoje zachowania, a więc ułatwia ich zmianę
    dla mnie to różnica, no ale to ja mam potrzebe inzynierską nieco - zrozumieć jak się trybiki kręcą z psychologicznego punktu widzenia
    ale nigdzie nie jest powiedziane że to konieczne, wazniejsza jest zmiana i praca do wykonania by zmiana zaszła
    tu rozumienie trybików nie jest warunkiem zawsze koniecznym
    tu mozna pracowac zaczynając z różnych końców i tyle

    wspomniana metoda nie bedzie jakas inna
    moze ewentualnie ma swoj koniec od ktorego zaczyna, ale i co do tego mam watpliwość ze bedzie to jakis inny zupelnie koniec

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • przeniesiony 10.08.19, 23:36
    Nie ma w tej książce za wiele terminów medycznych i dobrze się ją czyta. To forma poradnika, do samodzielnego przemyślenia tego, co nas dręczy, co dla nas jest ważne i wreszcie, podająca wiele wskazówek, jak poradzić sobie z nalogirm.

    Serdecznie pozdrawiam

    --
    Spróbujmy razem na tym zawiłym świecie żyć w zgodzie, harmonii, i przyjaźni.
  • aaugustw 11.08.19, 11:00
    przeniesiony napisal, (cyt.):
    "Nie ma w tej książce za wiele terminów medycznych i dobrze się ją czyta. To forma poradnika, do samodzielnego przemyślenia tego, co nas dręczy, co dla nas jest ważne i wreszcie, podająca wiele wskazówek, jak poradzić sobie z nalogirm."
    __________________________________________________________.
    W poczatkach mojej abstynencji duzo czytalem na temat mojego nalogu.
    Czytalem takze podpowiedzi medyczne i prace naukowe w tym temacie,
    ktore z uplywem czasu odrzucalem, poniewaz najbardziej przekonywal mnie ten
    uniwersalny Program AA, ktory az sie prosi do indywidualnego i praktycznego
    wdrozenia go do swojego zycia.
    Przestalem interesowac sie tym, skad sie wziela moja choroba, (moze pochodzi
    ona juz od jakiejs konkretnej malpy faworyzujacej przekwitle i fermentujace owoce!?) ;-)
    Zaczalem zwracac uwage wiecej na moje serce zalane alkoholem, na moje
    sumienie, na wartosci moralne. Na to co pomaga mi (np.) uwolnić się od
    obciążenia emocjonalnego wywoływanego przez poczucie winy.
    Odczuwanie, chcenie, mowienie, zachowywanie sie, swiadomosc, to jest
    moje zycie. Co potrafie? Co chce? na co mnie stac? itd… itp...
    Uwazam na wszelkie wirusy, gdyz tak jak dla ciala niebezpieczne sa rozne wirusy;
    grypy, tyfusu, etc. tak rowniez w psychohigienie bardzo niebezpieczne sa wirusy
    na ktore caly czas uwazam; zlosc, strach, stres,poczucie winy, agresja…
    Z uplywem czasu zaczalem to opanowywac dochodzac do coraz to wiekszej
    harmonii duchowej i rownowagi wewnetrznej. Rownolegle poznalem swoja istote bledow.
    Stalem sie gotow, aby sie od nich uwpolnic. Zrobilem liste osob ktore skrzywdzilem
    aby im zadoscuczynic. Ten obrachunek moralny prowadze codziennie nadal, z miejsca
    przyznajac sie do popelnianych bledow.
    Pozdrawiam niedzielnie
    A...
  • afq 11.08.19, 11:10
    no ale jak tak czytam różne wypowiedzi, w tym i swojej drodze sie przyglądając..

    to wychodzi na to że niemal każdy miał ten etap
    studiowania, szukania wyjaśnienia, badania niemal naukowego :-)


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • przeniesiony 11.08.19, 11:27
    Najważniejsze, żeby każdy znalazł coś dla siebie.

    --
    Spróbujmy na tym zawiłym świecie żyć razem w zgodzie, harmonii, i przyjaźni.
  • aaugustw 11.08.19, 15:45
    przeniesiony napisal, cyt:
    Najważniejsze, żeby każdy znalazł coś dla siebie.
    _________________________________________.
    Ty takze mozesz dac sobie rade z tym problemem,
    ale nie dasz rady tego dokonac sam, w pojedynke!
    A...
  • przeniesiony 11.08.19, 18:25
    Zgadzam się. I myślę, że w tym naprawdę bardzo pomocne jest grupowe wsparcie, takie jak te AAowskie, ale także inne, kluby abstynenta, przyjaźń z inną osobą, rodzina, wsparcie osoby uzależnionej lub nieuzależnionej itd.

    Ale to nie prawda, że tylko więź z drugą osobą lub grupą ludzi jest warunkiem, żeby pokonać np. alkoholizm. Samotność jest straszna, ale na świecie niestety oprócz siebie mamy bardzo często... tylko siebie.

    Relacje mogą być ważne w pokonaniu także innych problemów emocjonalnych, takich jak depresja, ale to nie do końca prawda, że tylko z innym człowiekiem można pokonać nałóg.

    Takie patrzenie na sprawę doprowadziło do tego, że problem uzależnień był źle pojmowany przez środowisko naukowe, ale też terapeutyczne od wielu lat. Uzależnienie traktuje się jako biopsychospołeczny problem: bio, bo to niby problem neuroprzekaźników, genów, i ogólnie naszego mózgu, a społeczny, że to problem relacji, problem środowiska, statusu materialnego, edukacji itd. Środowisko jest ważne. Jeżeli ktoś jest biedny lub bezdomny, to być może będzie częściej sięgał po alkohol, ale takiego bezpośredniego związku tak naprawdę między statusem materialnym a zjawiskiem uzależnienia nie ma. Wszyscy mają problemy emocjonalne i może wytworzyć się u nich kompulsywny Nałóg.

    Problem uzależnienia jest w swej istocie psychologiczny, bo chodzi o stany braku kontroli nad naszymi emocjami, które wywołują stany beznadziei, które prowadzą do nałogów.

    Problem, który w tym wątku jest opisywany, obejmuje tylko aspekt psychologiczny, bo tak naprawdę to tylko nad naszą psychiką mamy kontrolę, bez względu na to, czy jesteśmy biedni czy bogaci. Na nasz status materialny mamy mniejszy wpływ niż na nasze stany emocjonalne. Je zawsze można kontrolować.

    Metoda Dodesa pomija aspekt społeczny.

    To nie oznacza, że bez drugiej osoby lub wsparcia grupy jest łatwiej. Nie, nie jest łatwiej w walce z nałogiem, ale można to zrobić samemu.

    Nie zachęcam tym samym, aby nie szukać wsparcia grupy, czy innej osoby — po prostu można na sprawę alkoholizmu i innych uzależnień spojrzeć inaczej — raczej przez pryzmat psychologii, a nie relacji z innymi ludźmi.

    --
    Spróbujmy na tym zawiłym świecie żyć razem w zgodzie, harmonii, i przyjaźni.
  • przeniesiony 11.08.19, 18:35
    Oczywiście w ksiażkach Dodesa są rady dla par, rady dla osób samotnych, rady dla rodzin z dziećmi, które borykają się z problemem uzależnienia rodziców, rady dla nastolatków z uzależnieniem itd, więc problem związków i szerszy problem społeczny jest poruszany.

    Na przykład w pierwszym kroku książki Breaking Addiction podjety jest wątek presji grupy rowieśniczej, zagadnienie imprez alkoholowych itd.

    Dodes opisuje również zjawisko współuzależnienia, porusza też w pewnym sensie syndrom DDA itd. ale robi to z trochę innej perspektywy.

    --
    Spróbujmy na tym zawiłym świecie żyć razem w zgodzie, harmonii, i przyjaźni.
  • aaugustw 11.08.19, 20:47
    przeniesiony napisal 11.08.19, 18:35
    ... w ksiażkach Dodesa są rady dla par, rady dla osób samotnych, rady dla rodzin z dziećmi, które borykają się z problemem uzależnienia rodziców, rady dla nastolatków...
    _____________________________________________________________________________.
    fajne sie czyta takie opowiesci i porady, jak sie ma duzo czasu wolnego i nie ma zadnego innego
    zajecia, ale takimi poradami wybrukowana jest droga do Piekla.
    Dlaczego?
    Czy ty naprawde chcesz nasladowac tych innych, zyc tak jak ta chora "parka", czy ten chory "samotnik"?
    Kazdy jest inny, ponadto zycie z alkoholikiem czyni te druga osobe rownie chora. Ten zdrowy psychicznie (zakochany) partner staje sie wraz z uplywem czasu takze chory i znerwicowany. Zdrowy psychicznie "normalny" nie bedzie zyl z alkoholikiem. Cala rodzina choruje a kazdy przypadek jest inny. Ilu alkoholikow tyle jest drog do trzezwosci. Dlatego nie ma uniwersalnej ani tabletki, ani metody leczenia terapeutycznego. Jest zato uniwersalny Program AA - "MY" - dla kazdego kto chce przestac pic, (ale nie w pojedynke…)
    1. My przyznalismy...
    2. My uwierzylismy…
    3. My postanowilismy…
    4. My zrobilismy…
    5. My wyznalismy…
    6. My stalismy sie...
    7. My zwrocilismy sie...
    8. My zadoscuczynilismy
    10. My prowadzilismy…
    11. My dazylismy…
    12 Przebudzeni...
    A...
  • aaugustw 11.08.19, 20:35
    przeniesiony napisal 11.08.19, 18:25, (cyt.):
    to nie prawda, że tylko więź z drugą osobą lub grupą ludzi jest warunkiem, żeby pokonać np. alkoholizm.
    Samotność jest straszna, ale na świecie niestety oprócz siebie mamy bardzo często... tylko siebie.
    _____________________________________________________________.
    Po pierwsze: zycie w pojedynke wcale nie musi byc samotnoscia...!
    Po drugie: czy ty nie wiesz, ze czlowiek zawsze potrafi siebie wytlumaczyc!
    "siebie bronimy jak adwokat, innych za to samo oskarzamy jak prokurator".
    Doswiadczenie paru milionow trzezwych juz alkoholikow mowi, ze samemu
    nikt jeszcze nie pokonal swego alkoholizmu, z racji j. w.
    Prof. Osiatynski(+) napisal o tym tak:
    " ... sposrod blisko trzech milionow czlonkow ruchu Anonimowych
    Alkoholikow na calym swiecie nie spotkali ani jednego przypadku, by
    ktos zadowolony z zycia i z siebie wstal, ogolil sie nie drzacymi
    rekami, wlozyl dopiero co wyprasowana przez siebie koszule, wypil
    poranna kawe, zamyslil sie i postanowil cos zrobic ze swoim alkoholizmem..."
    Musimy (jak juz chcemy) miec obok siebie drugiego, ktory nas skoryguje.
    Najlepsi sa ci, ktorzy wyszli juz z tego szamba nalogu, oni wiedza najlepiej.
    Samemu mozna narobic tylko w gacie.
    A...
  • afq 11.08.19, 22:31
    nie bez powodu terapia to nie tylko indywidualne sesje
    ale i grupy - to nie do przecenienia jest
    wyniosłem z grup na prawdę wiele spostrzeżeń, czy terapeutycznych czy grup AA
    ale przede wszystkim, grupa wyklucza permanentną samotność, a to w ogóle podstawa

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • przeniesiony 14.08.19, 16:02
    solwer napisał:

    > No własnie !!WHO Myli się??? Dobrze, że przybliżyłeś chociaż zarysy terapii .

    WHO myli się w tym aspekcie, że podaje w swojej klasyfikacji diagnostycznej np. ICD-10 skutki wywoływane spożyciem alkoholu, które mają definiować całą chorobę.

    "Zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania spowodowane użyciem alkoholu - ostre zatrucie"

    www.leksykon.com.pl/icd.html#icd-F.html|icd-F10.html|icd-F10.0.html
    A nowa definicja tej nie-choroby, to zespół objawów pewnych zachowań, w których silnym czynnikiem napędowym jest kompulsywne zachowanie i które poprzedzone jest czynnikami emocjonalnymi.

    Tak też się już o uzależnieniu mówi np. Tutaj, ale podkreśla się skutki (konsekwencje), poza tym o uzależnienie definuje się błędnie jako zaburzenie, oraz patalogia :-( i nadal odróżnia się zachowania behawioralne od tzw. problemowych, znów niesłusznie, ponieważ to jest pewna ciągłość, a przede wszystki chodzi o obserwacje symptomów, a nie o traktowanie tej nie-choroby jako całej zamkniętej jednostki chorobowej.

    Terminem „uzależnienia behawioralne” określa się formy zaburzeń (nałogów)
    nie związanych z przyjmowaniem substancji psychoaktywnych, a z niekontrolowanym
    wykonywaniem pewnych czynności (np. graniem w gry hazardowe).
    Formalnie, do grupy tych zaburzeń możemy zaliczyć jedynie zaburzenie uprawiania
    hazardu, natomiast nieformalnie – szereg zachowań, które stanowią przejaw
    patologii ze względu na intensywność ich podejmowania (i na konsekwencje,
    jakie ponosi jednostka), a nie sam fakt angażowanie się w nie. To właśnie odróżnia
    tzw. uzależnienia behawioralne od zachowań problemowych czy ryzykownych,
    do których możemy zaliczyć np. porzucanie szkoły (Jessor, 1998). Zatem,
    poza uprawianiem hazardu, do tzw. uzależnień behawioralnych należą również
    zachowania przystosowawcze, np. robienie zakupów czy uprawianie ćwiczeń fizycznych,
    jeśli wykonywane są kompulsywnie i niosą negatywne konsekwencje
    dla jednostki i jej otoczenia. Termin „uzależnienia behawioralne” oficjalnie nie
    funkcjonuje w żadnej z klasyfikacji chorób i zaburzeń, tj. ani w ICD 10 (Międzynarodowa
    Klasyfikacja Chorób, Urazów i Przyczyn Zgonów, ang. The International
    Statistical Classification of Diseases and Related Health Problems)1, ani
    w DSM–IV (Klasyfikacja Zaburzeń Psychicznych Amerykańskiego Towarzystwa
    Psychiatrycznego, ang. Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders).
    Natomiast, w klasyfikacji DSM–V pojawiła się nowa podgrupa zaburzeń, do
    których zostało włączone zaburzenie uprawiania hazardu. Hazard patologiczny
    (klasyfikacja wg DSM–IV) został zastąpiony przez zaburzenie uprawiania hazardu
    i znalazł się w kategorii „zaburzeń używania substancji i nałogów”

    (..)

    Uzależnienia behawioralne, Magdalena Rowicka

    www.kbpn.gov.pl/portal?id=15&res_id=4618289
    --
    Spróbujmy na tym złożonym świecie żyć razem w zgodzie, harmonii, i przyjaźni.
  • afq 14.08.19, 17:16
    przeniesiony napisał:


    > WHO myli się w tym aspekcie, że podaje w swojej klasyfikacji diagnostycznej np.
    > ICD-10 skutki wywoływane spożyciem alkoholu, które mają definiować całą chorob
    > ę.

    bzdura, nie definiuje całej choroby
    F-63 masz inne zachowania nie związane ze spozyciem alkoholu

    i nie jest tu mowa wyłącznie o hazardzie, ale i kleptomanii, piromanii
    seksoholizm - słyszał?
    tez znajdziesz, nie chce mi sie linkowac i udowadniac

    wybiórczo bardzo szukasz
    szukasz potwierdzenia swojej tezy?


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • przeniesiony 14.08.19, 19:41
    Ale te diagnozy piszą o skutkach - dlatego mają takie nazwy,które definiują te zjawiska przez zachowania, które są się zaobserwować - natrętne kradzieże, podpalanie i wykrywanie włosów. Zaburzenia, które mają podłoże biologiczne, najczęściej bez znaczenia psychologicznego - osoby, które re czynności wykonują najczęściej nie widzą sensu w ich wykonywaniu, a jednak je wykonują i takie zaburzenia leczy się antydepresantami jak SSRI.

    I wracając do mojego wpisu, odwolywałem się do tego, co napisał solwer jeszcze kilka dni temu, gdy nie było tych moich tłumaczeń i może nie było jasne o co chodzi wtej metodzie.

    W tej metodzie chodzi o zbadanie przyczyn objawów emocjonalnych, a nie skupianie się na skutkach tych objawów - tak jak to jest definiowane przez icd - 10.tutaj lub tam, Z takim F lub z innym F jako symbolem dającym tylko opis jednostki chorobowej, pomocnej, żeby lekarz lub terapuetą odwołał się do tego zjawiska, ale nie DEFINIUJĄCEJ tej choroby.

    Definicję uzależnienia jest we wpisie Dodesa o tym, czy uzależnienie jest chorobą. Nie nie jest, jest zespołem objawów, że ludzie mają problem.

    A Icd-10 lub amerykańskie DSM-5 nadal opisuje uzależnienie przez pryzmat skutków, a nie objawów.

    Skupianie się n skutkach to strata czasu.

    Jeszcze co do piromania, Kleptomania itd - te zjawiska to tzw zaburzenia popędow i impulsów, a takie patrzenie na sprawę to również błąd, bo uzależnienie, to prawdziwe to nie zaburzenie impulsów tylko zespół zachowań, których częścią składową jest kompulsja o podłożu psychologicznym.

    Impulsy maja szczury, z małym mozgiem. Reagują na bodźce, bardzo łatwo się stymulują do działania, nie potrafią planować itd. Prawie cała koncepcja uzależnienia jest właśnie oparta na badaniach na szczurach, koncepcja neurobiologiczna, a więc błędną.

    Ludzie mają większe mózgi, potrafią planować, odraczać przyjemność, czekać godzinami zanim się na piją lub zażyją narkotyk, mogą w końcu kontrolować swój Nałóg, gdy zdadzą sobie sprawę jakie kompleksowe mechanizmy obronne I emocje na nich wpływają

    A szczury nie są tak skomplikowane, a w dużej mierze na tej szczurzej koncepcji oparta jest dzisiejszą teoria uzależnień.

    Impulsy w piromania to samo co uzależnienia Behawioralne.

    Kleptomania, piromania, trichtilomania

    --
    Kwiaty nie zakwitną bez ciepła słońca. Ludzie nie mogą stać się ludźmi bez ciepła przyjaźni. Phill Bosmans
  • przeniesiony 14.08.19, 19:45
    Impulsy to NIE to samo, co uzależnienia behawioralne, oparte na kompulsji.

    Przepraszam za jakość tamtego tekstu i błędy. Piszę na telefonie. Jak znajdę chwilę, to naniosę poprawki.

    --
    Nie idź za mną, bo nie umiem prowadzić. Nie idź przede mną, bo mogę za Tobą nie nadążyć. Idź po prostu obok mnie i bądź moim przyjacielem. Albert Camus
  • przeniesiony 04.08.19, 14:38
    "cała reszta, absolutnie cała
    psychologiczne podłoże, uzaleznienia zastępcze również krzyżowe, brak kontroli i beznadzieja, emocje i ich zaspakajanie, nierozwiązywanie problemów itd itd.. to własnie moja terapia"

    Brak kontroli, beznadzieja i bezsilność to rzeczywiście podstawy pewnie wszystkich podejść do uzależnień, ale jednak pierwszy krok AA wspomina o

    Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu, że przestaliśmy kierować własnym życiem.

    Metoda Dodesa zakłada, że osoby uzależnione od substancji nie są wobec niej bezsilne, ponieważ w uzależnieniach nie chodzi w ogóle o uzależnienie od czegokolwiek, przede wszystkim nie chodzi o uzależnienie fizyczne, a psychiczne. A nawet Dodes idzie dalej, twierdząc, że chodzi o wewnętrzny przymus wykonywania kompulsji, a nie o to, że ten przymus jest powodowany samą substancją. [1] Substancja nie może nas zniewolić.

    Co do uzależnienia krzyżowego i mieszanego, to takie patrzenie na tę sprawę, jest również pewnym problemem, ponieważ to sugeruje, że osoby uzależnione mogą mieć wiele różnych uzależnień, które są w istocie tą samą kompulsją napędzaną tymi samymi problemami emocjonalnymi.

    Podejście Dodesa sugeruje, że wszystkie uzależnienia mają swoje źródło w tych samach problemach emocjonalnych. Takie podejście tylko upraszcza problem, ponieważ ułatwia koncentrację na jednym zagadnieniu emocjonalnym, który siedzi w środku, a nie na zewnątrz w substancji. Sama chęć zażycia jakiejś substancji lub natrętna potrzeba stosowania czynności to przyczyna (objaw), a nie skutek aktów nałogowych.

    [1] Alcoholics are not powerless over alcohol. [Alkolicy nie są bezsilni wobec alkoholu.] www.psychologytoday.com/intl/blog/the-heart-addiction/201206/alcoholics-are-not-powerless-over-alcohol
  • afq 04.08.19, 15:03
    przeniesiony napisał:

    > Brak kontroli, beznadzieja i bezsilność to rzeczywiście podstawy pewnie wszystk
    > ich podejść do uzależnień, ...
    > Metoda Dodesa zakłada, że osoby uzależnione od substancji nie są wobec niej bez
    > silne, ponieważ w uzależnieniach nie chodzi w ogóle o uzależnienie od czegokolw
    > iek, przede wszystkim nie chodzi o uzależnienie fizyczne, a psychiczne. A nawet
    > Dodes idzie dalej, twierdząc, że chodzi o wewnętrzny przymus wykonywania kompu
    > lsji, a nie o to, że ten przymus jest powodowany samą substancją. [1] Substancj
    > a nie może nas zniewolić.

    w tym chodzi głównie o to żebyś przestał się łudzić, że możesz pić ćpać czy grać kontrolując
    bo prędzej czy później kontynuując te zachowania zaczniesz się rozpędzać
    bez zastanawiania się czemu to robisz
    substancja sama z siebie nie uzależnia, ale kontunuując swoje uzależnienie nie masz miejsca na przyjżenie sie sobie, jedno wyklucza drugie, rozumiesz?


    > Co do uzależnienia krzyżowego i mieszanego, to takie patrzenie na tę sprawę, je
    > st również pewnym problemem, ponieważ to sugeruje, że osoby uzależnione mogą mi
    > eć wiele różnych uzależnień, które są w istocie tą samą kompulsją napędzaną tym
    > i samymi problemami emocjonalnymi.

    nie wiem co ci to sugeruje ale dobrze jest zwyczajnie znac pojęcia

    "Czym więc jest to uzależnienie krzyżowe? Definicja według Leksykonu terminów. Alkohol i narkotyki (Instytut Psychiatrii i Neurologii, Warszawa 1997: 42) mówi, że: „uzależnienie krzyżowe (ang. cross-dependence) to termin farmakologiczny stosowany dla opisania zdolności jednej substancji (lub jednej klasy związków) do wytłumiania objawów zespołu abstynencyjnego wywołanego odstawieniem innej substancji (lub klasy związków) i podtrzymywania w ten sposób stanu fizycznego uzależnienia. (…) termin 'uzależnienie' użyty jest tutaj w węższym znaczeniu – w sensie psychofarmakologicznym, związanym z wytłumianiem objawów zespołu abstynencyjnego.”

    Konsekwencją uzależnienia krzyżowego jest ułatwienie uzależnienia od danej substancji, przy istniejącym już uzależnieniu od substancji pokrewnej. Na przykład uzależnienie od pochodnej benzodiazepiny (np. Relanium) rozwija się łatwiej u osób już uzależnionych od leków tego typu lub od innych substancji o działaniu sedatywnym (uspakajającym), takich jak alkohol lub barbiturany. W tym przypadku można mówić o zależności krzyżowej niepełnej. W praktyce specjaliści psychiatrzy, ale również osoby pijące, do tłumienia objawów zespołu abstynencyjnego wywołanego przez odstawienie alkoholu stosują inny środek o podobnym działaniu, najczęściej właśnie pochodne benzodiazepiny (np. Relanium)."

    za:
    www.mp.pl/pacjent/psychiatria/uzaleznienia/75634,uzaleznienie-krzyzowe
    > Podejście Dodesa sugeruje, że wszystkie uzależnienia mają swoje źródło w tych s
    > amach problemach emocjonalnych. Takie podejście tylko upraszcza problem, poniew
    > aż ułatwia koncentrację na jednym zagadnieniu emocjonalnym, który siedzi w środ
    > ku, a nie na zewnątrz w substancji. Sama chęć zażycia jakiejś substancji lub na
    > trętna potrzeba stosowania czynności to przyczyna (objaw), a nie skutek aktów n
    > ałogowych.

    problemy emocjonalne są różne
    wspólne jest to że to one są podłożem uzależnienia
    zgadza się że zażywanie jest objawem
    ja to widzę tak: picie ćpanie itd nie jest początkiem problemów, jest ich "zwieńczeniem"



    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • przeniesiony 04.08.19, 15:51
    No ale w metodzie czysto psychologicznej nie chodzi o farmakologię, i to jak substancje wpływają na siebie i jak powstrzymują zespół odstawiennych itd. bo to ma znaczenie tylko w zespole odstawiennym, ale nie ma żadnego znaczenia, gdy rozpoczyna się prawdziwa terapia z psychoterapeutą lub z psychologiem lub gdy sami staramy się radzić z symptomami, które wracają.

    Dodesowi chodzi o to, że skupianie się przez specjalistów przez lata na farmakologi, koncepcji choroby jako choroby mózgu czy traktowanie uzależnionych jak niemoralnych hedonistów z wadami charakteru doprowadziło do tego, że odwaracano uwagę od problemów najistotniejszych czyli od psychologicznych podstaw uzależnienia.

    Dziękuję za podanie definicji o uzależnieniu krzyżowym. Przyda się na pewno. Powtarzam jednak, że to czy ktoś ma uzależnienie krzyżowe, uzależnienie tylko od alkoholu, od narkotyków, czy od leków takich jej benziodiazepiny czy ma uzależnienie behawioralne I jak te substancje lub zachowania wpływają na siebie nie ma znaczenia, bo należy je traktować tylko jako symptomy problemów emocjonalnych (życiowych).

    Przez lata skupianie się na zespołach odstawiennych, konsekwencjach wynikłych z tych zespołów, czy samych negatywnych skutkutków uzależnień doprowadziło do tego, że patrzymy nie na to co trzeba.

    Dodesowi chodzi o pewne odmitologizowanie pojęcia uzależnienia, usprawnienia leczenia, odwrócenie uwagi od tego, że jest to sprawa tylko medyczna i przesunięcie ciężaru na psychologię, a nie na zespoły odstawienne, co jest domeną medycyny a nie psychologii, a uzależnienie ma podstawy psychologiczne, a nie medyczne.
  • afq 04.08.19, 16:19
    przeniesiony

    w leczeniu nie chodzi o farmakologie i nie o tym była mowa
    w samym uzaleznieniu krzyzowym juz troche tak, skutki działania jednej substancji powodują łagodzenie skutków odstawienia drugiej. przeciez to tam jest prosto wyjasnione

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • przeniesiony 04.08.19, 16:01

    "w tym chodzi głównie o to żebyś przestał się łudzić, że możesz pić ćpać czy grać kontrolując
    bo prędzej czy później kontynuując te zachowania zaczniesz się rozpędzać
    bez zastanawiania się czemu to robisz
    substancja sama z siebie nie uzależnia, ale kontunuując swoje uzależnienie nie masz miejsca na przyjżenie sie sobie, jedno wyklucza drugie, rozumiesz?"

    Stwierdzenie, że nie można tego zjawiska kontrolować jest zwyczajnie dziecinne (to nie do ciebie) i sugerujące nieznajomości psychologicznych podstaw uzależnienia.

    Zapoznaj się z podlinkowanym tekstem o tym, że alkoholicy nie są bezsilni wobec alkoholu [1]

    Nie mam złych intencji, chciałbym tylko, żeby osoby uzależnione poznali prawdziwe przyczyny aktów nałogowych, które stosują.

    [1] www.psychologytoday.com/intl/blog/the-heart-addiction/201206/alcoholics-are-not-powerless-over-alcohol
  • afq 04.08.19, 16:23
    przeniesiony napisał:

    > Stwierdzenie, że nie można tego zjawiska kontrolować jest zwyczajnie dziecinne
    > (to nie do ciebie) i sugerujące nieznajomości psychologicznych podstaw uzależni
    > enia.

    nie odbierz mnie źle
    ale czy ty byłeś uzależniony? bo albo kompletnie nie wiesz jak to jest
    albo właśnie zaprzeczasz najprostrzej rzeczy
    pętle uzależnienia możesz przerwać, ok.. jakiś to sposób kontroli jest
    ale być w niej i ja kontrolować.. to nie możliwe po prostu


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • przeniesiony 04.08.19, 17:10
    afq napisał:

    > przeniesiony napisał:
    >
    > > Stwierdzenie, że nie można tego zjawiska kontrolować jest zwyczajnie dzie
    > cinne
    > > (to nie do ciebie) i sugerujące nieznajomości psychologicznych podstaw uz
    > ależni
    > > enia.
    >
    > nie odbierz mnie źle
    > ale czy ty byłeś uzależniony? bo albo kompletnie nie wiesz jak to jest
    > albo właśnie zaprzeczasz najprostrzej rzeczy
    > pętle uzależnienia możesz przerwać, ok.. jakiś to sposób kontroli jest
    > ale być w niej i ja kontrolować.. to nie możliwe po prostu
    >
    >

    No właśnie, ale to nie ma znaczenia, czy ktoś był uzależniony czy nie bo wedlug tej metody uzależnienie to symptom, który wraca całe życie. Więc nie ważne, czy ktoś jest, był czy będzie, bo zjawiska kompulsywne występują u wszystkich ludzi i wracają po jakimś czasie, ponieważ powstają z problemów emocjonalnych, który ma każdy człowiek, bez względy na płeć, wiek, status socjo-ekonomiczny itd.

    A to oznacza, że nie ważne jest czy jesteś uzależniony czy nie.

    Poza tym mówienie, że ktoś akurat zdrowieje, wychodzi z uzależnienia, jest na drodze ku zdrowiu to strategia, która utrwala mit, że uzależnienie to postępująca, przewlekła choroba.

    Nie, uzależnienie to objaw, taki sam jak depresja. Depresja też jest objawem problemów życiowych, które wracają.

    Jeżeli ktoś zrozumie, na czym polega jego problem uzależnienia, to wyjdzie również z depresji.

    Ale jeżeli chcesz wiedzieć, czy byłem, jestem, będę uzależniony - to tak: byłem, jestem, będę uzależniony, bo to normalna sprawa.

    www.psychologytoday.com/intl/blog/the-heart-addiction/201407/what-does-it-mean-be-in-recovery
  • afq 04.08.19, 18:10
    najlepsze ze ty dalej uparcie przekonujesz mnie wciąż i wciąż do rzeczy z którymi nie dyskutuje bo i tak o nich wiem
    co najwyżej utwierdzasz mnie ze na prawde... nic nowego :-)

    ale to w sumie mało ważne :-D
    najwazniejsze że byłeś jestes i bedziesz zdrów :-) czego szczerze życzę

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • przeniesiony 04.08.19, 21:52
    Ok, dziękuję. Również życzę zdrowia.
  • afq 03.08.19, 17:33
    za: lynnthaler.com/2018/08/15/breaking-addiction-a-7-step-handbook-for-ending-any-addiction-by-lance-dodes-md/

    Według dr Lance'a Dodesa nasz obecny model leczenia uzależnienia jest nieskuteczny. W wielu przypadkach ludzie są wysyłani do programów zajmujących się wyłącznie uzależnieniem, a następnie wysyłani do innego programu w celu leczenia ich problemów ze zdrowiem psychicznym. Ten fragmentaryczny plan leczenia ignoruje fakt, że uzależnienie nie następuje w próżni.

    Uzależnienie trwa, ponieważ służy celowi. Uzależniające zachowanie często ma na celu odwrócenie głębokiego uczucia bezradności i bezsilności. Odpowiedź na te uczucia jest kluczem do leczenia uzależnienia.

    Napędem uzależnienia jest zwykle wściekłość i poczucie bycia uwięzionym. Ta wściekłość pogłębia poczucie bezradności, więc uzależnienie staje się przesiedlonym działaniem. Uzależnienie jest objawem głębszych problemów psychicznych.

    Książka zawiera siedem kroków do przezwyciężenia uzależnienia.

    Krok 1 - Zrozumienie uzależnienia jako zachowania wynikającego z cierpienia psychicznego / emocjonalnego

    Krok 2 - Uzależnienia są zachowaniami kompulsywnymi i należy je leczyć poprzez terapię, która pozwala osobie lepiej zrozumieć siebie.

    Krok 3 - Rozpoznaj kluczowe momenty w procesach uzależnienia. Myśli i uczucia, które kierują zachowaniami uzależniającymi, są wskazówkami na temat przyczyny i możliwości leczenia uzależnień.

    Krok 4 - Rozpoznaj obronę, która ukrywa podstawową przyczynę uzależnienia. Szukaj uczuć i myśli, które cię napędzają.

    Krok 5 - Zrozum, co dzieje się w kluczowym momencie, co jest przyczyną. Jakie są odpowiednie uczucia, które sprawiają, że czujesz się bezradny lub bezsilny?

    Krok 6 - Opracuj krótkoterminowe strategie radzenia sobie z wyzwalaczami i stresem emocjonalnym. Zadaj sobie pytanie, dlaczego myślisz o swoim uzależnieniu i poszukaj alternatywnych zachowań. Przywróć poczucie mocy, znajdując praktyczne wyjście z pułapki. Jeśli nie możesz zmienić okoliczności, skoncentruj się na uczuciach i naucz się radzić sobie z nimi.

    Krok 7 - Wyeliminuj lub zmniejsz poczucie bezsilności i bezradności, będąc ekspertem od siebie. Naucz się także rozpoznawać sytuacje wysokiego ryzyka. Znajomość ryzyka z wyprzedzeniem pozwala się na to przygotować.


    to jest tylko część mojej terapii
    nie widze w tych krokach absolutnie niczego co byłoby dla mnie odkryciem

    dostęp do pełnego kursu tylko 54$ ! :-)
    mój był darmowy, z dostępem do indywidualnego terapeuty
    bywało że 2 razy w tygodniu plus oczywiście grupy, warsztaty, konsultacje psychiatryczne, seksuologiczne czy prawnicze zgodnie z potrzebami chwili

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 03.08.19, 17:35
    no własnie, bo oprócz książek mozna tez nabyć dostęp do kursu online
    jak wyjść z uzaleznienia

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 03.08.19, 17:43
    odkrycia pana Dodesa kiedy pisze, że

    "nasz obecny model leczenia uzależnienia jest nieskuteczny. W wielu przypadkach ludzie są wysyłani do programów zajmujących się wyłącznie uzależnieniem, a następnie wysyłani do innego programu w celu leczenia ich problemów ze zdrowiem psychicznym"

    dotyczą leczenia w realiach amerykańskich bo na pewno nie polskich
    jak jest w stanach, nie wiem, piłem tu i tu sie lecze
    terapeuci którzy tu leczą zdobywają wiedze w ośrodkach które funkcjonują od lat
    a funkcjonują one w oparciu o wiedzę która jeszcze wcześniej została skompletowana
    i nie sądzę że jest wyizolowaną i polską

    więc.. helou! o co tu biega z tym niezwykłym odkryciem?

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • solwer 03.08.19, 20:00
    afq 03.08.19, 17:33 omówił i skomentował metodę 7 kroków Lansa Domesa
    Dzięki za link i komentarz. Ja nie mogłem sobie na to pozwolić czasowo. I tak już się naraziłem na cierpki komentarz żony cyt Jeden robi jak się patrzy drugi patrzy jak się robi. :(
    Piszesz też pytając więc.. helou! o co tu biega z tym niezwykłym odkryciem? O co tu chodzi? Jak zwykle o kasę! Z terapii w grupach aowskich nie da się wyciągnąć pieniędzy, więc trzeba zarzucić nieskuteczność, czy wręcz szkodliwość. No bo jaki to nałóg-choroba? To prosta reakcja na ,bezsilność, bezradność – wściekłość. Dzięki kursowi pokonasz ją samodzielnie. Ty!!! Nie jakaś siła wyższa!! Nie płacąc dużych sum terapeutom, unikniesz także bezproduktywnego międlenia ozorem w grupach AA. Tysiąc kursów to już ciepła forsa ,a niech no kilku się powiedzie to…. poszły konie po betonie!! Mechanizm ten opisał Kosiński analizując postępowanie pewnego emigranta z Jugosławii .Otóż ten za ostatnie pieniądze dał ogłoszenie w prasie o treści(mniej więcej): jeśli chcesz ją połechtać zapewniając niesamowite przeżycia to Kup łechtacz ..Tu nazwisko typa( nie pamiętam).Zgłosiło się kilkunastu ciekawskich, którym posłał ładnie opakowane gęsie pióro.Za 3 dolary + wysyłka. Wszyscy otrzymujący pióra potraktowali to jako świetny żart. Wkrótce musiał kupić gęsią farmę i zatrudnić wielu ludzi by zapewnić ciągłość dostaw…. Procent idiotów we społeczeństwach jest taki sam. Liczy się skala przedsięwzięcia, Psychiatra i jego syn jednak znają swoich ziomków, stąd książki, kursy i próba ekspansji jak się domyślam (być może niesłusznie ,lecz dlaczego user przeniesiony milczy???) na rynek polski.
  • afq 03.08.19, 20:20
    no więc własnie takie miałem wnioski
    a rynek zbytu olbrzymi przecież
    wystarczy złapać okruchy tego tortu

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 03.08.19, 20:22
    p.s.
    fajne powiedzenia zna Twoja żona :-)
    coś czuje że ma takich więcej w rękawie :-D

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 03.08.19, 20:56
    afq napisał:

    > no więc własnie takie miałem wnioski
    > a rynek zbytu olbrzymi przecież
    > wystarczy złapać okruchy tego tortu

    to juz koleny raz kiedy mam wrażenie że za drobną opłatą ktoś chce dac dostęp do odkrytego właśnie cudu



    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • solwer 04.08.19, 06:30
    afq 03.08.19, 20:22 napisał m.in. fajne powiedzenia zna Twoja żona :-) coś czuje że ma takich więcej w rękawie :-D
    Tak, dlatego m.in. jest dalej moją żoną:) To wzajemny sposób na rozwiązywanie twz spinek.
    W kolejnym poście piszesz: to juz kolejny raz, kiedy mam wrażenie że za drobną opłatą ktoś chce dać dostęp do odkrytego właśnie cudu.
    Rozejrzyj się dookoła. To stałe działanie różnej maści wydrwigroszy. Wykreowanie potrzeby, medialna zachęta i łupienie bez litości. Patrz: rynek suplementów diety ,czy przykład ekspresów do kawy. Proste urządzenie: pompka ,młynek, grzałka, powielony dizajn +programik napisany przez studenta 1 roku. Efekt sprzedaje się to to za kilka tys zł. Więcej niż dużo bardziej skomplikowana pralka automatyczna czy telewizor 4K . By pozostać przy temacie terapii, to zauważam ,że twoje ich opisy (zamieszczone w kilku wątkach) które osobiście przeżyłeś, są dobre i może uodpornią uzależnionych i ich rodziny, przed korzystaniem z różnych ośrodków dbających głównie o wyciąganiem kasy.Pozdrawiam niedzielnie:)
  • afq 04.08.19, 10:07
    tak solwer
    widzę to oczywiście, widzę często
    dorzuciłbym jeszcze projektowanie zużycia, by zapewnić sobie kolejny zakup w zaplanowanym przez siebie momencie
    wszystko dla przypływu kasy, pod płaszczykiem spełniania czyichś marzeń, które najpierw się komuś zaszczepi

    w tym co napisałem chodziło mi o nieco inny problem
    bo czym innym jest konsumpcja wygenerowana czy nie, radość posiadania, lans itd
    a czym innym zwrócić się do człowieka w rozpaczy, bezsilnego, który kto wie.. może zrobi wszystko

    kiedyś kiedyś, jeszcze nie uważałem że jestem uzależniony
    miałem obawy że mogę być, postanowiłem że to sprawdzę
    poszedłem się skonsultować
    trafiłem do pewnego ośrodka, na rozmowę/konsultację
    właściwie nie dowiedziałem się jak rozpoznać czy jestem uzależniony
    dowiedziałem się za to że jestem serdecznie witany, że mam dwie opcje
    każda będzie mnie kosztować coś koło 12 tysięcy
    nie miałem ich
    pamiętam mój strach.. że jeśli mam problem to nie stać mnie by z niego wyjść
    taniej wyszło myśleć że go nie mam, choć najpierw długo się zastanawiałem skąd wziąć tyle kasy
    czy może da się w ratach? a może się zapożyczę?

    moja wiedza o tym gdzie zwrócić się po pomoc była wtedy taka jaka była niestety
    dlatego dziś mówię o tym że istnieje darmowa i skuteczna pomoc
    są takie ośrodki, jest też AA
    gdzie na pewno motywacją jest wyłącznie pomóc komuś, a nie wygenerować przychód

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • przeniesiony 04.08.19, 12:57
    afg,

    Chciałbym tę metodę zareklamować, ale warto zagłębić się w nią bardziej. Nie ma metod typu lek cud — zawsze trzeba w przypadku problemów emocjonalnych, które leżą u podstaw uzależnienia przejść pewną autoanalizę (lub analizę z terapeutą) owych problemów, co zajmuje bardzo dużo czasu, a to nie jest łatwe. Nikt nie chce tutaj zarabiać czy zaszczepiać nie wiadomo czego na grunt polski.

    Poza tym Lance Dodes pracuje w modalności psychodynamicznej — taka modalność jest od dawna stosowana przez psychoterapeutów w Polsce, ale wydaje mi się, że zbyt rzadko oraz wiem, że opiera się jeszcze na starych założeniach: po pierwsze niektórzy praktycy zakładają, że u podstaw uzależnienia leżą problemy rozwojowe, a z tą tezą Dodes się nie zgadza [1] i problemy z relacjami ludzkimi — Dodes rozszerza, radykalizuje i uporządkowuje teorię o relacjach ludzkich, podpisując wszystko pod zwykły stan beznadziei i stan braku kontroli nad własnymi działaniami, do którego prowadzi narcystyczny gniew wywołany, gdy pewne potrzeby ludzkie nie są zrealizowane, napędzany kompulsją, która charakteryzuje się natrętnymi myślami i działaniami. Stan ten zostaje odwrócony (na chwilę), gdy osoba uzależniona zdecyduje się tak jakby przenieść swoje emocje na substancje lub zachowania (stąd uzależnienia od zachowań). Dodes twierdzi, że osoby uzależnione bardzo często zamieniają jedno uzależnienie na drugie – np. alkoholizm na kompulsyjne sprzątanie domu!, co sugeruje, że uzależnienie jest tylko objawem problemu, a nie chorobą samą w sobie.

    Metody psychodynamiczne w Polsce opierają się często jeszcze na starej zasadzie samo-medykalizacji [4] rozwijanej przez Edwarda Khantziana, mentora i nauczyciela Dodesa, czyli takiej, że osoby uzależnione stosują substancje, aby poprawić swój afekt (samopoczucie), co jest również trochę przestarzałym podejściem, a przede wszystkim mało usystematyzowanym, no i sugerującym, że uzależnienie jest chorobą, a nie jest [2], bo jest symptomem problemów emocjonalnych (życiowych itd.)

    Z pojęcia chorobowego jak najbardziej należy zostawić to, co jest ważne i najbardziej potrzebne dla osoby uzależnionej – a więc potrzeba zinstytucjonalizowanego leczenia w szpitalu na oddziale detoksyfikacyjnym i na terapii, w Polsce realizowanego za darmo na koszt NFZ lub państwa w przypadku osób nieubezpieczonych [3].

    Dodesowi chodzi jednak o obalenie pewnych mitów i niesprawdzonych praktyk lub praktyk mało skutecznych w leczeniu osób uzależnionych. Tych mitów jest bardzo dużo.

    Dodes jest przede wszystkim naukowcem, a ja uważam, że podejścia naukowa są najskuteczniejsze.

    [1] www.psychologytoday.com/gb/blog/the-heart-addiction/201101/are-people-addictions-any-sicker-anyone-else

    [2] www.thefix.com/content/addiction-DSM-5-diagnosis-brain-disease-compulsion8091

    [3] wyborcza.pl/1,97654,20658592,choroby-psychiczne-i-uzaleznienia-jak-sie-leczyc-za-darmo.html

    [4] www.researchgate.net/publication/13845038_The_Self-Medication_Hypothesis_of_Substance_Use_Disorders_A_Reconsideration_and_Recent_Applications
  • afq 04.08.19, 13:22
    przeniesiony

    nie da się nie zauważyć że bardzo chcesz tą metodę zareklamować
    mówisz że Dodes jest naukowcem i naukowcom zaufasz
    twoje prawo
    ja zaś twierdzę, że jego metoda to żadna nowość, a przynajmniej dotychczas niczego nowego w niej nie zobaczyłem
    bo dokładnie nad tymi rzeczami i pod takim kątem pracuje z moim terapeutą od przeszło dwóch lat, pracuję też grupowo co ma na prawdę olbrzymie znaczenie

    dla mnie mitem jest twierdzenie że można sobie samemu
    nie, nie można bo samemu nie masz lustra w którym możesz siebie zobaczyć
    nie zadasz sobie pytań które zadać może ktoś z boku, nie usłyszysz historii które cie również zainspirują do przemyśleń do których sam nie dochodzisz

    piszesz że tu nie o zarobek chodzi?
    przecież byłem i widziałem, 54$ kurs online jak sobie poradzić

    czy ty jesteś uzależniony?
    sprawdziłeś jak to działa? sprawdziłeś jak działają ośrodki w Polsce?
    na czym tu się pracuje?

    co do samego zaś uznania alkoholizmu czy innego uzaleznienia za chorobę
    tak jak juz pisałem, dla mnie to znaczenia wielkiego nie ma
    za to rozumiem że uzaleznienia wypełniają znamiona choroby wg przyjetych na świecie kryteriów
    i tyle

    nie rozumiem co w tym wszystkim odkrywczego przeniesiony
    dla mnie to wyglada tak, jakbyś propagował używanie mydła jako super nowa metodę utrzymania higieny
    na prawdę własnie tak

    więc nie dziw się że rodzi mi sie pytanie o motywację tej akcji
    tym bardziej że za darmo to to nie jest
    jesli nawet książki są do ściągnięcia darmowo, to wiadomo jak to jest z książkami
    poznasz coś ale praktyki nie zdobędziesz, prawda?



    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 04.08.19, 13:31
    żebysmy się dobrze zrozumieli

    ja nie piętnuję tej metody
    wręcz mówię że praca pod tym kątem rzeczywiście efekty przynosi
    wiem, bo właśnie tak pracuję nad sobą
    tyle że nie sam ze sobą
    i że ta, czy raczej TAKA metoda już tu w Polsce funkcjonuje

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • przeniesiony 04.08.19, 13:36
    No i dobrze, bardzo dobrze, że funkcjonuje.
  • przeniesiony 04.08.19, 13:32
    Rozumiem twój żal, rozgoryczenie, ciężko jest mi jednak zrozumieć twój problem. Wszyscy cierpią niestety z powodu swoich uzależnień. Nie jestem terapeutą, ani psychologiem – więc nie pomogę Ci w poradzeniu sobie z Twoimi problemami.

    Koncepcja terapuetyczna radzenia sobie z problemem uzależnień opisana przez Dodesa w jego książkach i artykułach naukowych i we wpisach na blogu jest pewną radykalizacją tego, co już jest.

    Może jego książki zostaną przetłumaczone na język polski – treść będzie więc bardziej dostępna dla szerokiej publiczności. Na razie trzeba polegać na oryginałach, a jest tego sporo, bo metoda systematyzuje już to, co jest, więc, żeby zrozumieć, o co w niej chodzi, trzeba się w nią zagłębić.

    Nie jest to metoda cud, jak już pisałem w innej odpowiedzi – najlepiej znaleźć terapeutę, który pracuje w modalności psychodynamicznej i przeprowadzi terapię na podstawie zasad opisanych w książkach Dodesa, tak jak on to radzi w swoim artykule [1].

    Postaram się odpisywać czasami na wpisy w tym wątku, ale wolałbym, żeby konkretne rady konkretnej osobie udzielała osoba do tego wykwalifikowana.

    Metoda ta sugeruje indywidualne podejście, indywidualną terapię, najlepiej z wykwalifikowanym psychoterapeutą.

    Może spróbuję umieścić tylko jedną radę, o której pisze również Dodes – ponieważ uzależnienia to czynności zastępcze, stąd tak często jedna forma uzależnień (kompulsji) jest zamieniana na inną, to gdybyśmy swoje codzienne problemy rozwiązywali wprost, to nie było by zjawiska uzależnienia.

    [1] www.psychologytoday.com/intl/blog/the-heart-addiction/201406/hidden-moralizing-about-addiction
  • afq 04.08.19, 13:56
    ale gdzie ty widzisz mój żal i rozgoryczenie :-D

    ja pytania zadaje, jaka jest Twoja motywacja
    w uporczywym twierdzeniu że to nowatorskie, skoro takie nie jest

    za radę o zastępczych uzależnieniach, a także krzyżowych, o których być może nie słyszałeś, dziękuję
    ale to też rzecz mi od dawna znana

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • przeniesiony 04.08.19, 16:11
    Ale ty się nie zapoznałeś się z tą metodą, więc nie wiesz, dlaczego jest nowatorska. Nie jest czymś całkowicie nowym - pisałem Ci o self-medication hypothesis, oraz o teorii więzi itd. Jest po prostu pewną radykwlizacją tego, co już jest plus wiele rzeczy nowych.

    Ale OK ciężar dowodu leży po mojej stronie. Przedstawiłem wpis jako pierwszy i spróbuję udowodnić, że jest pewną nowością. W nauce nie Mc całkowicie nowych metod, teorii i hipotez, bo to nie była by nauka. Jest zawsze coś, co bazuje na starych założeniach plus nowe elementy.
  • przeniesiony 04.08.19, 16:57
    afq napisał:

    > odkrycia pana Dodesa kiedy pisze, że
    >
    > "nasz obecny model leczenia uzależnienia jest nieskuteczny. W wielu przypadkach
    > ludzie są wysyłani do programów zajmujących się wyłącznie uzależnieniem, a nas
    > tępnie wysyłani do innego programu w celu leczenia ich problemów ze zdrowiem ps
    > ychicznym"
    >
    > dotyczą leczenia w realiach amerykańskich bo na pewno nie polskich
    > jak jest w stanach, nie wiem, piłem tu i tu sie lecze
    > terapeuci którzy tu leczą zdobywają wiedze w ośrodkach które funkcjonują od lat
    > a funkcjonują one w oparciu o wiedzę która jeszcze wcześniej została skompletow
    > ana
    > i nie sądzę że jest wyizolowaną i polską
    >
    > więc.. helou! o co tu biega z tym niezwykłym odkryciem?
    >

    No właśnie sytuacja w Polsce jest bardzo podobna, ponieważ:

    (1) Osoby uzależnione są często odsyłani przez psychologów do specjalistów leczenia uzależnień, a psycholodzy powinni wiedzieć, jak się zajmować uzależnienieniami, a nie tylko specjaliści od uzależnień

    (2) Osoby uzależnione od alkoholu, leków, narkotyków i uzależnione od zachowań, są odsyłane do specjalistów, którzy zajmują się tylko wybranymi uzależnieniami. A powinni być pod opieką jednego specjalisty.

    (3) Osoby, które mają np. podwójną diagnozę: depresję i uzależnienie odsyła się do specjalistów uzależnień, aby najpierw poradzili sobie z uzależnieniem, zanim psycholog zajmie się problemem depresji.

    (4) Osoby, które na terapii nie utrzymują abstynencji, wyklucza się z terapii, albo stawia się im warunek, że najpierw mają poradzić sobie z piciem, zanim specjalista pomoże im w radzeniu sobie z tym problemem. To tak jakby pójść do psychiatry z depresją, który najpierw stawia warunek, że pomoże nam w walce z depresją, ale najpierw trzeba przestać sie smucić.

    W tych i wielu aspektach ta metoda jest nowa. Dodes twierdzi, że nie można oddzielać uzależnienia od innych problemów emocjonalnych, takich jak depresja czy zespoły lękowe. Psycholog nie powinien odsyłać do specjalisty uzalażnień. A tzw. podwójna diagnoza to niewiedza i bardzo często nieumiejętność specjalistów w zauważenie tego, że u podstaw uzależnienia są też inne problemy emocjonalne i nie można tego traktować oddzielnie.

    Byłbym niesprawiedliwy, twierdząc, że w Polsce jest źle i że nie stosuje się metod podobnych do tej Dodesa. Pisałem już o teorii więzi i teorii samo-leczenia. Proszę zobaczyć ten artykuł [1], w którym terapeuta opowiada o tym, jak to się robi dobrze w nurcie terapii psychodynamicznej. Poza tym w Polsce nastąpiło połączenie ścieżek szkoleniowych terapeutów uzależnień od alkoholu i od narkotyków oraz uzależnienień behawioralnych, poza tym są metody redukcji szkód i metody ograniczania picia, a więc zauważono już dawno, że należy uzależnienienie leczyć całościowo, a w zasadzie całościowo należy spojrzeć na człowieka, ale nadal robi się to moim zdaniem nie tak radykalnie jak metoda Dodesa, która to wszystko systematyzuje.

    Pod tym względem, albo pod tymi względami jest to metoda nowa.
  • przeniesiony 04.08.19, 16:59
    Zapomniałem podać artykuł, w którym psychoterapeuta pracujący w modalności psychodynamicznej stosuje metody podobne do tych sygerowanych przez Dodesa.

    www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,53664,24950982,tylko-z-nim-czuje-sie-naprawde-wolny-tylko-wtedy-sie-nie.html
  • afq 04.08.19, 18:23
    przeniesiony napisał:

    > Zapomniałem podać artykuł, w którym psychoterapeuta pracujący w modalności psyc
    > hodynamicznej stosuje metody podobne do tych sygerowanych przez Dodesa.


    no jasne :-D
    bo tak sie pracuje od dawna :-D

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • przeniesiony 04.08.19, 19:25
    Czyli jak?
  • afq 04.08.19, 18:22
    przeniesiony napisał:


    > No właśnie sytuacja w Polsce jest bardzo podobna, ponieważ:
    >
    > (1) Osoby uzależnione są często odsyłani przez psychologów do specjalistów lecz
    > enia uzależnień, a psycholodzy powinni wiedzieć, jak się zajmować uzależnienien
    > iami, a nie tylko specjaliści od uzależnień

    mój terapeutą jest psychologiem, wyspecjalizowanym w leczeniu uzależnień
    podobnie jak z lekarzem, wylecz stawy u kardiologa. pewnie troche pomoże

    > (2) Osoby uzależnione od alkoholu, leków, narkotyków i uzależnione od zachowań,
    > są odsyłane do specjalistów, którzy zajmują się tylko wybranymi uzależnieniami
    > . A powinni być pod opieką jednego specjalisty.

    nie prawda, powazna nie prawda. jeden osrodek leczący wszelkie uzależnienia, terapeuci nie dziela sie na poszczególne uzaleznienia. np. moj terapeuta prowadzi również i narkomanów i hazardzistów, gdyby trafil seksoholik rowniez by prowadzil

    > (3) Osoby, które mają np. podwójną diagnozę: depresję i uzależnienie odsyła się
    > do specjalistów uzależnień, aby najpierw poradzili sobie z uzależnieniem, zani
    > m psycholog zajmie się problemem depresji.

    nie wypowiem sie bo nie wiem, wiem za to ze lata temu tez leczylem depresje
    dzis uwazam ze to bylo bez sensu bo terapia uzaleznien wyprostowala wiele rzeczy ktore i tak mnie od tamtej pory meczyly, posumowujac.. akurat taka kolejnosc jaka ciebie dziwi mnie nie
    bo to sensowne, moze sie okazac ze depresja jest wtorna, podłoze uzaleznienia wyprowadzone na prostą - moze dac efekt taki ze zadnej depresji juz nie ma - to duze uproszczenie ale tak wlasnie

    > (4) Osoby, które na terapii nie utrzymują abstynencji, wyklucza się z terapii,
    > albo stawia się im warunek, że najpierw mają poradzić sobie z piciem, zanim spe
    > cjalista pomoże im w radzeniu sobie z tym problemem. To tak jakby pójść do psyc
    > hiatry z depresją, który najpierw stawia warunek, że pomoże nam w walce z depre
    > sją, ale najpierw trzeba przestać sie smucić.

    nie prawda
    sam w trakcie terapii zaliczylem wpadke, nikt mnie nie wykluczyl
    nie bylem tez jedynym przypadkiem
    dzis uwazam ze to wrecz terapeutyczne doswiadczenie, niezbedne nawet powiedzialbym
    w calej terapii.. zapic a potem umiec sie przyznac, to przelamanie jest wazne
    jest w poprzek nawykom aktywnego uzaleznionego

    > W tych i wielu aspektach ta metoda jest nowa.

    nie bede sie powtarzal

    > Byłbym niesprawiedliwy, twierdząc, że w Polsce jest źle i że nie stosuje się me
    > tod podobnych do tej Dodesa. Pisałem już o teorii więzi i teorii samo-leczenia.

    samo-leczenie - zapomnij o tym

    > Proszę zobaczyć ten artykuł [1], w którym terapeuta opowiada o tym, jak to się
    > robi dobrze w nurcie terapii psychodynamicznej. Poza tym w Polsce nastąpiło po
    > łączenie ścieżek szkoleniowych terapeutów uzależnień od alkoholu i od narkotykó
    > w oraz uzależnienień behawioralnych,

    od dawna leczy sie to wspolnie, bez roznicy jakie to uzaleznienie

    poza tym są metody redukcji szkód i metody
    > ograniczania picia,

    a po latach robi sie badania i wychodzi ze ci pacjenci ktorzy uczyli sie ograniczac.. zwyczajnie wrocili

    a więc zauważono już dawno, że należy uzależnienienie lecz
    > yć całościowo, a w zasadzie całościowo należy spojrzeć na człowieka, ale nadal
    > robi się to moim zdaniem nie tak radykalnie jak metoda Dodesa, która to wszystk
    > o systematyzuje.

    aha :-D


    > Pod tym względem, albo pod tymi względami jest to metoda nowa.

    dobra jasne :-)


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • przeniesiony 04.08.19, 19:39
    Nie czytasz dokładnie moich wpisów. Poza tym nie zapoznałeś się z tą metodą i za każdym razem, gdy podam coś nowego podciągasz to pod to, co już jest stosowane w Polsce i na swiecie w leczeniu uzależnień, tym samym ulegając błędowi poznawczemu, tzw. wiedzy po fakcie: aha, to już było, a tak naprawdę - nie wszystko jeszcze było i szczerze nie potrafisz przyznać w czym ta metoda jest jednak nowsza od tych, które się stosuje w ośrodkach leczenia uzależnień.

    Ja nie wiedziałem, co to jest uzależnienie krzyżowe, ale się czegoś nowego od ciebie dowiedziałem, a ty czego nowego się dowiedziałeś z postów, które umieścilem i z artykułów, które podlinkowalem?

    Poza tym przyznaję szczerze, że materiału na temat tej metody jest bardzo dużo i będzie ciężko ją opisać w kilku zaledwie postach, dlatego jeżeli znasz angielski, to proszę cię bardzo, poczytaj te artykuły, blogi Dodesa i ewentualnie jedną z jego książek, przetłumacz kilka wpisów i umieść je tutaj na forum tak, żeby inni mogli skorzystać.

    Pomożesz?
  • afq 04.08.19, 19:45
    przeniesiony napisał:

    > Nie czytasz dokładnie moich wpisów. Poza tym nie zapoznałeś się z tą metodą i z
    > a każdym razem, gdy podam coś nowego podciągasz to pod to, co już jest stosowan
    > e w Polsce i na swiecie w leczeniu uzależnień, tym samym ulegając błędowi pozna
    > wczemu, tzw. wiedzy po fakcie: aha, to już było, a tak naprawdę - nie wszystko
    > jeszcze było i szczerze nie potrafisz przyznać w czym ta metoda jest jednak now
    > sza od tych, które się stosuje w ośrodkach leczenia uzależnień.
    >
    > Ja nie wiedziałem, co to jest uzależnienie krzyżowe, ale się czegoś nowego od c
    > iebie dowiedziałem, a ty czego nowego się dowiedziałeś z postów, które umieścil
    > em i z artykułów, które podlinkowalem?
    >
    > Poza tym przyznaję szczerze, że materiału na temat tej metody jest bardzo dużo
    > i będzie ciężko ją opisać w kilku zaledwie postach, dlatego jeżeli znasz angiel
    > ski, to proszę cię bardzo, poczytaj te artykuły, blogi Dodesa i ewentualnie jed
    > ną z jego książek, przetłumacz kilka wpisów i umieść je tutaj na forum tak, żeb
    > y inni mogli skorzystać.
    >
    > Pomożesz?

    stary, nie ulegam żadnemu błedowi
    poczytałem co mogłem co linkowałeś itd
    i kolejne rzeczy które wrzucasz mówią mi jedno
    ja własnie taka mam terapię, w ośrodku który tak własnie pracuje od 20 lat

    no i co mam ci powiedzieć?
    nie będę też łumaczyć tekstów które opisuja coś co jest znane po polsku


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • przeniesiony 04.08.19, 19:56
    Podaj więc linki do tego, co jest znane po polsku. Artykuły, rozdziały książek itd. A ja ci odpiszę i powiem, czy to jest znane i czy ja odkrywam Amerykę na nowo. OK?

    Widziałem tamten tekst z krótkim opisem książki Breaking Addiction: A 7-Step Handbook for Ending Any Addiction. Sam to przetłumaczyłeś? Bo zrobiłeś to bardzo dobrze. Mógłbyś przetłumaczyć jakiś inny, chociażby ten o efektywności metod grup 12-kromowych? A zobaczyłbyś, że jest w tej metodzie coś nowego. Przede wszystkim dużo nowego jest w skrupulatność, z jaką Dodes obala wiele mitów nt. uzależnienia i tak dalej.

    www.psychologytoday.com/intl/blog/the-heart-addiction/201506/is-evidence-based-treatment-all-its-cracked-be
  • przeniesiony 04.08.19, 13:44
    Rety! Nikt nie próbuje tutaj nic sprzedawać. Znalazłeś link do kursu Dodesa — to bardzo dobrze, sam to zrobiłeś. Ja umieszczając swój pierwszy wpis na forum, podałem linki do najważniejszych prac Dodesa, żeby uwiarygodnić swoją wiadomość. Nie jestem ani psychologiem, ani psychoterapeutą, więc wolę tak podpierać argumenty, które próbuję przedstawiać na forum.

    Jego kurs jest przede wszystkim skierowany do psychoterapeutów po to, żeby ulepszyli swój warsztat. I tyle. Raczej nie jest skierowany do osób uzależnionych, które akurat przechodzą ciężką życiową sytuację, znajdują się w dołku, może są na oddziale detoskyfikacyjnym lub na terapii i z takiego kursu nie skorzystają. Kurs jest dla psychoterapeutów, którzy chcą sobie usystematyzować swoją wiedzę itd., i następnie będą pracowali z tymi osobami. A to, że ktoś chce za taki kurs wynagrodzenie, nie widzę w tym żadnego problemu.
  • zdzislaw50 05.08.19, 07:25

    przeniesiony napisał :
    "Jego kurs jest przede wszystkim skierowany do psychoterapeutów po to, żeby ulepszyli swój warsztat. I tyle."
    I uważam, że to zdanie powinno być wpisane na początku tej dyskusji. I tyle, pozdrawiam :)
  • przeniesiony 05.08.19, 08:07
    zdzislaw50 napisał:

    >
    > przeniesiony napisał :
    > "Jego kurs jest przede wszystkim skierowany do psychoterapeutów po to, żeby ule
    > pszyli swój warsztat. I tyle."
    > I uważam, że to zdanie powinno być wpisane na początku tej dyskusji. I tyle, po
    > zdrawiam :)

    Ale afq, mówi o kursie, zarzucając chyba mi, autorowi postu, że próbuję coś sprzedać na tym forum i że próbuję chyba nieuczciwe szerzyć na polski grunt jakieś nie do końca sprawdzone terapie.

    A ja mówię o metodzie również autora tego kursu, Lance Dodesa, amerykańskiego psychiatry z Harvard Medical School, który od ponad 30 lat pracuję z osobami uzależnionymi, który był w Stanach dyrektorem jednego ze szpitali dla alkoholików i osób z problemami paologicznego hazardu.

    Lance Does zamiast stosować w swojej pracy z osobami uzależnionymi model Minnesota oraz model grup 12-krokowych, rozwijał swoje podejście, nie całkiem nowe, żeby mi znowu nikt nie zarzucał tutaj, że reklamuję lek cud na wszystkie przypadłości i że bawię się w szarlatana.

    Metoda, którą proponuję Lance Dodes jest bardzo dobrze ugruntowana na gruncie terapii psychodynamicznej.

    Jak zapewne wiecie, bardzo trudno wyjść z uzależnienia, nikt cudów nie obiecuje. Może mój post w pierwotnej wersji tak zabrzmiał, ale naprawdę zależy mi na upowszechnienie modelu, metody, technik, które mają większą skuteczność niż oferowany w ośrodkach uzależnień obecnie dość powszechnie model Minnesota. Podkreślam jeszcze raz, model Minnesota jest najczęściej stosowanym podejściem, co nie oznacza, że terapeuci w Polsce nie stosują lepszych technik np. terapii poznawczo-behawioralnych czy psychodynamicznych.

    Chodziło mi o zwrócenie uwagi na ten model i na książkę Dodesa Breaking Addiction i jego blog na stronie Psychology Today.

    Jeżeli język angielski nie jest dla Was przeszkodą, jeżeli mieliście doczynienia z modelem Minnesota i on się nie sprawdził w waszym przypadku, bo cały czas wracacie do swojego nałogu, gorąco polecam prace Lance'a Dodesa.

    Zaznaczam, że wyjście z nałogu nie jest łatwe, a w zasadzie autor tej koncepcji w ogóle neguje takie stwierdzenia jak wyjść z nałogu, być w nawrocie, być na drodze zdrowienia. On traktuje takie zdarzenia jako zwykłe objawy problemów życiowych, które wracają przez cały czas.

    Postaram się więcej na ten temat napisać. Jeżeli jest na forum osoba z dobrą znajomością języka angielskiego i której ten sposób przypadł do gustu, będę wdzięczny za współpracę w okazjonalnym tłumaczeniu i przybliżeniu członkom forum prac wspomnianego autora.

    Również życzę wytrwałości i dużo zdrowia.

    Przeniesiony
  • przeniesiony 04.08.19, 20:27
    afq,

    w tym fragmencie poniżej "przesiedlonym" zamieniłbym na "przeniesionym".

    Akty nałogowe to takie "przeniesienie" emocji na inne obiekty, substancje, osoby, czy czynności. Jest to mechanizm obronny, bardzo ważny mechanizm psychologiczny ułatwiający nam normalne, zdrowe funkcjonowanie. Ewolucyjna potrzeba wydobycia się z metaforycznej klatki. Akty nałogowe to też czynności zastępcze, gdy rozwiązanie naszych codziennych problemów życiowych nie jest możliwe. wprost.

    Wybierając mój nick na tym forum wzorowalem się wlaśnie tym mechanizmem obronnym :-)

    "Napędem uzależnienia jest zwykle wściekłość i poczucie bycia uwięzionym. Ta wściekłość pogłębia poczucie bezradności, więc uzależnienie staje się przesiedlonym działaniem. Uzależnienie jest objawem głębszych problemów psychicznych."
  • przeniesiony 04.08.19, 11:54
    O, to fajnie, że mój wątek podjęto na tym forum. Poprawcie proszę w nazwie wątku imię i nazwisko autora tej metody z błędnego Lansa Domesa na Lanca Dodesa. Tu strona domowa autora tej metody: www.drlancedodes.com
  • afq 04.08.19, 12:24
    przeniesiony

    gdyby pisownia nazwiska była tu najważniejsza..
    czytałeś wątek?

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 04.08.19, 12:26
    ..mam wrażenie że nie zadałeś sobie tego trudu
    jeśli jeszcze wrzucasz link do strony człowieka

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • przeniesiony 04.08.19, 13:52
    "Zainspirował mnie do tego użytkownik przeniesiony, który swoim postem w wątku Leczenie uzależnień ją przybliżył.Niestety zrobił to na chyba piątej stronie wątku, który jest zapleczem reklamowym tut. forum. "

    No właśnie pospieszyłem się trochę, umieszczając ten wątek w zapleczu reklamowym, a nie taka byłą moja intencja. Za swój błąd przepraszam i dziękuję solwer za przeniesienie tego wątku do głównej części forum o uzależnieniach.

    Bardzo liczę na merotyryczną dyskusję. Zachęcam również do zapoznania się z artykułami autora tej metody. Może proszę zacząć od tego wpisu [1], w którym opisany jest studium przypadku osoby uzależnionej.

    Pozdrawiam serdecznie użytkowników forum i życzę wytrwałości w walce ze swoimi problemami.

    [1] www.psychologytoday.com/intl/blog/the-heart-addiction/201010/the-psychology-addiction
  • przeniesiony 06.08.19, 11:59
    O czym pokrótce chodzi w tej metodzie. Trochę schematycznie i ogólnie. Wszystkie akty nałogowe to czynności zastępcze, które wykonujemy zamiast rozwiązywania naszych spraw wprost.

    Przykład 1

    Jeżeli szef nie chce dać nam podwyżki, a my nie mamy odwagi iść do niego, aby o tym porozmawiać, mamy opory, boimy się zwolnienia z pracy, ale podwyżka jest dla nas ważna, poza tym uważamy, że ciężko pracowaliśmy i niechęć szefa jest niezasłużona, wtedy, zamiast iść do szefa, aby o tym porozmawiać, pojawia się konflikt i czynność zastępcza, na przykład chęć napicia się, która jest realizowana od razu, albo w tym samym dniu wieczorem. (Chciałem w tym przypadku podkreślić, że osoby uzależnione, albo lepiej osoby, które stosują akty nałogowe, są w stanie odroczyć sam akt nałogowy na później, bo taka jest nasza psychika — mamy możliwość odkładania potrzeby zrealizowania aktów nałogowych na później.

    Przykład 2

    Jeżeli żona uważa, że mąż ją zaniedbuje, dawno z nią nie spędzał czasu razem, nie rozmawia z nią, może z nią się kłóci itd, a ona ze względu na to, że rozwód z mężem jest niemożliwy, bo sama nie chce zostać z dziećmi — nie rozmawia z mężem o swoich problemach w relacjach, tylko stosuje czynność zastępczą, biorąc leki, chodząc na zakupy, kompulsywne kupując już 5 niepotrzebny sprzęt AGD do domu — to tak właśnie wygląda czynność zastępcza, czyli nałóg brania leków oraz zakupoholizm.

    Przykłady 3

    Właściciel firmy, powiedzmy Tadeusz, opiekuje się Wojtkiem, siostrzeńcem, synem zmarłej siostry i zatrudnia go u siebie w firmie, gdzie ów siostrzeniec zajmuje się księgowością i finansami. Po kilku latach okazuje się, że Wojtek sprzeniewierza pieniądze z firmy wuja, okrada wuja i przeznacza na swoje potrzeby. Tadeusz, gdy się o tym dowiaduje, idzie pić i wpada w kilkudniowy ciąg alkoholowy. Dlaczego? W normalnej sytuacji Tadeusz zwolniłby pracownika i podał go do sądu za kradzież, ale tak nie robi się z krewnym, z osobą, którą Tadeusz wziął pod opiekę po zmarłej siostrze. Tadeusz zastosował akt zastępczy. Mógł wykonać akt bezpośredni, zwalniając Wojtka i problem by znikł — nie byłoby picia, ale tak nie zrobił, stąd akt zastępczy w postaci ciągu alkoholowego.
  • przeniesiony 06.08.19, 13:09
    W wątku uzależnienie od zakupów, pooddalam autorce tego wątku schematyczny, niedoskonały sposób, jak można rozwiązać problem z zakupoholizmem.

    forum.gazeta.pl/forum/w,176,168267250,168267250,Uzaleznienie_od_zakupow.html?p=168503377

    Takie przykłady rozwiązań będą zawsze niedoskonałe, ponieważ swoje problemy emocjonalne, które prowadzą do aktów nałogowych należy rozpracować z terapeutą, który jest wstanie zajrzeć do naszej duszy, wyłapać mechanizmy obronne oraz myśli i uczucia, które poprzedzają bezpośrednio akty nałogowe i zobaczyć ogólnie, na czym polega nasz problem z uzależnieniami. Jest to również sposób niedoskonały, ponieważ każda osoba ma swoje osobiste sposoby na radzenie ze stanami emocjonalnymi, które prowadzą do aktów nałogowych. To jest zawsze bardzo indywidualna sprawa - każda osoba ma swoje osobiste przyczyny, które wywołują stany beznadziei, u każdej osoby inaczej wyglądają natrętne myśli i czynności, które składają się na kompulsję, które są bardzo charakterystyczną częścią każdych aktów nałogowych.

    Proszę te przykłady potraktować jako uogólnienia, i potraktować je tylko jako wzory, które można wykorzystać w pracy nad własnymi problemami z uzależnieniem.

    Dlatego też terapia powinna być zindywidualizowana. Jeżeli pracujecie z terapeutą, który jest otwarty, to możecie śmiało poprosić go o zastosowanie metody tutaj prezentowanej. Najlepiej, by było, gdyby terapeuta zapoznał się z książką Dodesa: Breaking Addiction.

    Pozdrawiam serdecznie.

    Życzę wytrwałości.
  • afq 06.08.19, 14:17
    przeniesiony napisał:

    > Dlatego też terapia powinna być zindywidualizowana. Jeżeli pracujecie z terapeu
    > tą, który jest otwarty, to możecie śmiało poprosić go o zastosowanie metody tut
    > aj prezentowanej. Najlepiej, by było, gdyby terapeuta zapoznał się z książką Do
    > desa: Breaking Addiction.

    przeniesiony

    doceniam dobre intencje
    ale nie będę pouczał terapeuty jaką metodą ma pracować :-)

    poza tym, ponownie to napiszę, ośmieszyłbym się proponując mu coś co i tak robimy w dodatku z bardzo dobrymi efektami :-D


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • przeniesiony 06.08.19, 14:40
    OK. Nikt nikogo nie ma zamiaru pouczać. Jeżeli czasami ton moich wypowiedzi was dziwi, lub zauważyliście, że coś sugeruję, żeby coś zrobić lub nie, to chociaż wypowiadam się w swoim imieniu, to bardzo często podaję rady za Dodesem - on jest psychiatrą i psychoterapeutą i on takie rzeczy może robić. (Proszę zawsze starać się korzystać z rad specjalistów, którzy mają wiedzę, wykształcenie, praktykę kliniczną itd. a rady z Internetu traktować czysto informacyjnie.)

    Proszę tego nie odbierać jako pouczanie. Jeżeli tak to brzmi, to bardzo przepraszam.

    Co do sugerowania terapeucie, że może skorzystać z tej metody, nie widzę w tym nic zdrożnego - terapeuty rolą jest dostosować się do wymagań klienta, a nie na odwrót.

    Jeżeli ktoś chciałby przetłumaczyć kilka tekstów Dodesa i umieścić je w tym wątku, będę bardzo wdzięczny. Spróbujmy spopularyzować tę metodę.

    Dziękuję. Serdecznie Was pozdrawiam.
  • afq 06.08.19, 14:41
    wiesz.. wyszłoby na to że albo nie wiem co robię na terapii albo nie wiem co proponuje
    tak czy siak.... no nie

    z resztą.. myślę że to generalnie słaby pomysł żeby podsuwać terapeucie co ma robić
    ale to niech każdy sobie sam oceni
    ja bym uznał że coś jest nie halo z ego skoro jajko ma się za mądrzejsze od kury
    ale to tylko moja ocena


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • przeniesiony 06.08.19, 15:23
    afq napisał:

    > wiesz.. wyszłoby na to że albo nie wiem co robię na terapii albo nie wiem co pr
    > oponuje
    > tak czy siak.... no nie

    Ale ty masz prawo nie wiedzieć, co robisz na terapii. Terapeuta ma ci powiedzieć, że np. masz tylko nałóg palenia papierosów i możesz sobie z nim doskonale poradzić bez pomocy terapeuty, może ci powiedzieć, że problem jest głębszy i że będzie potrzebna dłuższa analiza problemów. Może ci poradzić, żebyś udał się do psychiatry, jeżeli potrzebne ci leki i może zrobić wiele innych rzeczy.

    Poza tym terapeuta ma obowiązek dostosować się do ciebie, nie może tobą manipulować, nie może zmieniać Twojego i narzucać swojego światopoglądu. W terapii chodzi przede wszystkim o relacje między pacjentem a terapeutą, a nie o metody. Ty płacisz prywatnie i ty wymagasz, ty płacisz składki NFZ i ty również wymagasz. Lekarz, gdy zastosuje lek, który nie zadziałał, nie obwinia pacjenta, tylko zmienia sposób leczenia itd.

    A jeżeli terapeuta nie chce się dostosować do pacjenta, to się szuka innego terapeuty.

    > z resztą.. myślę że to generalnie słaby pomysł żeby podsuwać terapeucie co ma r
    > obić
    > ale to niech każdy sobie sam oceni
    > ja bym uznał że coś jest nie halo z ego skoro jajko ma się za mądrzejsze od kur
    > y
    > ale to tylko moja ocena

    Więc jeżeli jajko nie może być mądrzejsze od kury, to się szuka takiego terapeuty, który nie wnika w takie rozważania, co jest ważniejsze, tylko słucha swojego pacjenta, rozmawia o jego potrzebach i troskach i traktuje pacjenta na równi, z szacunkiem, dostosowuje się do pacjenta, buduje z nim dobre relacje i mu pomaga.

    A jeżeli terapeuta tego nie robi, narzuca swoje, kombinuje i manipuluje, to się takiego terapeutę zmienia.

    Jeżeli mu sugerujesz dobrą książkę o uzależnieniach, mając pewność, że metody tam zawarte są skuteczne, a on mówi, że wie lepiej, to również szuka się innego terapeuty.

    Nie mówię oczywiście, że nie należy ufać terapeucie — na pewno należy. Kto jak kto ma nam pomóc, gdy jesteśmy owładnięci nałogiem, mamy dołek, różne problemy itd. i nie wiemy, czy jego metody, inne niż te, które chcemy zasugerować, mogą nam pomóc. Na pewno należy mu ufać.

    Tak samo jest z innymi usługami i towarami. Jeżeli malarz nie chce nam pomalować pokoju na konkretny wzór i na czerwony kolor, dokładnie tak jak w katalogu, który mu pokazujemy, to szukamy innego malarza.

    Jeżeli nauczyciel śpiewu nie chce nas nauczyć konkretnej piosenki, a my za to mu płacimy, to szukamy innego nauczyciela.

    itd.
  • afq 06.08.19, 15:41
    przeniesiony

    ale ja wiem bardzo dobrze co robie
    mój terapeuta też doskonale wie ze ja wiem co robie

    poza tym, o czym my dyskutujemy
    u lekarza tez sobie sam ordynujesz rodzaj leczenia?

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • przeniesiony 06.08.19, 15:59
    Tak z lekarzem jak i psychoterapeutą możesz dyskutować na temat form terapii, leków, również badań diagnostycznych. Im większa współpraca, dialog, tym skuteczniejsze leczenie.

    Lekarz może nie zdawać sobie sprawy z tego, że na rynek został wprowadzony nowy lek. A ty możesz mu o tym powiedzieć. Może nie wiedzieć, że jakaś terapia leczenia np. chorób serca została wprowadzona, a ty możesz mu o tym powiedzieć.

    Poza tym lekarz ma przed sobą komputer, za pomocą którego konsultuje swoje leczenie z innymi lekarzami lub zagląda na fora internetowe, gdzie bardziej doświadczeni lekarze mu podpowiadają, W gabinecie ma dostępne książki i taką nową książkę nt. uzależnienia :-) można mu podsunąć. Ale serio: przecież lekarz uczestniczy w konsyliach lekarskich w celu zdecydowania, jaka terapia jest najlepsza dla pacjenta. Tak się dzieje w szpitalach i przychodniach.

    Lekarz musi się dokształcać, jeździć na kursy, czytać naukowe czasopisma, w których publikuje się nowe odkrycia nt.leków terapii, metod diagnostycznych itd. W medycynie zmiany następują codziennie, w spychologii o wiele rzadziej.

    Co przy tak dużym obowiązku lekarza do dokształcania, może znaczyć nowa książka, którą zasugeruje mu pacjent?

    Jeżeli mamy dobrego lekarza rodzinnego, którego znamy od lat, do którego przychodzimy po radę, ale także na krótką rozmowę, mamy z nim dobry kontakt - będzie znaczyć sugestia nowej książki, terapii czy czegoś jeszcze innego.

    Uważam, że taki lekarz z otwartymi rękami dowie się od nas czegoś nowego. Jeżeli są dobre relacje z lekarzem, to nie będzie problemu również z zagadnieniem, co jest mądrzejsze - jajko czy kura. Bo relacje są równe.

    Tak samo może być z psychoterapeutą, którego znamy od lat, a nawet z takim, do którego zgłaszamy się po raz pierwszy.
  • afq 06.08.19, 16:30
    zawsze mozesz zadzwonic do ośrodków które ci podałem i zaprezentowac "nową" metodę :-)

    ja tego nie zrobie, bo nie widze powodu


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • zdzislaw50 06.08.19, 16:55
    przeniesiony napisał:
    "Tak z lekarzem jak i psychoterapeutą możesz dyskutować na temat form terapii, leków, również badań diagnostycznych. Im większa współpraca, dialog, tym skuteczniejsze leczenie"

    Zastanawiam się" przeniesiony" dlaczego tak usilnie chcesz przekonać agf do tego aby on uczył terapeutę, który jest dla niego wystarczająco dobry, po co ma naprawiać coś co jest dobre? Pokazałeś że jest coś takiego w terapii amerykańskiej i ok. kto zechce skorzysta.
  • jerzy30 06.08.19, 19:30
    AA jest sprawdzone i przecwiczone - nie ma co szukac iluzji ze sa inne metody - uczyc terapeute ?????
  • 7zahir 06.08.19, 21:48
    .... usłyszałam w AA.
    Najważniejszy jest efekt - życie bez ucieczek w znieczulenie.
    A do tego potrzebny jest spokój emocjonalny - stad lek przed zmianami,
    czymś nowym , niesprawdzonym w takim stopniu jak metody AA.

    Identycznie wyglądają opory wszystkich środowisk naukowych
    przed wprowadzaniem w życie nowych odkryć,
    z ta niestety różnica, ze oprócz pasji nauki najważniejsza przyczyna oporu
    są pieniądze sponsorów.😟


  • 7zahir 06.08.19, 21:53
    Jestem przekonana, ze każdy z nich już dawno słyszał
    o tej metodzie i wyciągnął z niej przydatne dla swojej pracy
    oraz pacjentów wnioski.

  • przeniesiony 06.08.19, 23:37
    7zahir napisała:

    > Jestem przekonana, ze każdy z nich już dawno słyszał
    > o tej metodzie i wyciągnął z niej przydatne dla swojej pracy
    > oraz pacjentów wnioski.
    >

    Ale te.teksty umieszczam dla wszystkich, dla nas, dla osób uzależnionych, dla osób, u których nie zdiagnozowano jeszcze uzależnienia, również dla wszystkich innych osób, które - I to może wydawać się paradoksalne - nie mają zdiagnozowano uzależnienia, ale mają problemy emocjonalne, które są takie same, jak te w zjawisku uzależnienia.

    Poza tym, uzależnienie w swojej istocie nie jest w ogóle żadnym uzależnieniem, ponieważ należy oddzielić uzależnienie fizyczne od psychicznego: uzależnienie fizyczne mija, gdy kończy się zespół odstawienny i w sumie uzależnienie fizyczne nie jest ważne dla istoty uzależnienia.

    Umieszczam te teksty również dla terapeutów. Sam chciałem nim kiedyś zostać. Może terapeuci też skorzystają. Nie będę się zakładał, ale uważam, że nie wszyscy terapeuci znają tę metodę.

    Według szacunków poniżej* w Polsce jest od 5 do 7 tysięcy terapeutów i jest duże prawdopodobieństwo, że nie wszyscy znają tę metodę. Ale ja naprawdę wierzę w terapeutów i doceniam ich pracę. Poza tym wątek ten jest raczej przeznaczony dla osób, u których uzależnienie zostało już zdiagnozowane I teksty te mają im pomóc uporać się z tym zjawiskiem.

    Pozdrawiam cieplutko. Dobranoc.

    *Roman Wojnar, Na progu nowego roku – zmiany, jakie nas czekają, Serwis informacyjny Uzależnienia

    ttps://siu.praesterno.pl/artykul/618
  • 7zahir 07.08.19, 21:24
    ......i za to - myśle, ze nie tylko w swoim imieniu - Ci dziekuje 😊

    Nie zgadzam się jednak z teza, ze uzależnienie fizyczne mija.

    Brak mi w Twoich rozważaniach biochemicznego mechanizmu tej choroby,
    a przecież to podstawowa przyczyna jej powstania.

    Zaburzenia produkcji endorfin w ośrodkowym układzie nerwowym
    powoduje niepokój (aż do bólu ) emocjonalny , który chory chce znieczulić.

    Również pozdrawiam 👋
  • przeniesiony 07.08.19, 23:15
    Dzięki. :-)

    A ja nie zgodzę się z Tobą, że biochemiczny podstawy uzależnienia mają znaczenie dla istoty uzależnienia, które ma psychologiczny charakter, a nie biochemiczny. Tak złożonych zjawisk, jak emocje, charakter, uzależnienia, depresja, lęki nie można zredukować do endorfin, które są po prostu za małe, żeby decydować o naszym charakterze.
    O tym, że uzależnienia nie można zredukować do endorfin, jest również metoda Dodesa. Pod tym względem właśnie jest to nowatorskie podejście.

    Dodes jako pierwszy do opisu uzależnienia (i ludzkiego charakteru) użył zjawiska systemów złożonych i emergentnych.

    Po krotce chodzi o to, że nie można wyjaśnić ludzkiego charakteru za pomocą genów alkoholizmu, neuroprzekaźników, i pojedynczych komórek mózgowych, a szuka się przecież leków na hamowanie łaknienia alkoholowego, które mają działać na te neuroprzekaźniki, ponieważ dopiero miliardy komórek mózgowych, które działają razem ze sobą, tworzą coś, czego nie da się wyjaśnić pojedynczymi endorfinami-tym czymś jest ludzka psychika jako najbardziej skomplikowana rzecz na świecie.

    Dlatego też zjawiska uzależnienia nie da się wyjaśnić analizując biochemię mózgu przez pryzmat endorfin, ale przez pryzmat psychologii.

    Jest na ten temat więcej w pracach Dodesa.
  • aaugustw 08.08.19, 10:40
    W ktoryms tam watku napisales nam przeniesiony, ze AA ci pomoglo.
    Nie wierze w twoje slowa.
    We Wspolnocie AA nikt nie analizuje, dlaczego on zostal alkoholikiem.
    Uczestnikom Wspolnoty AA wystarczy przyznanie sie do faktu, ze oni sa alkoholikami.
    Tylko w ten sposob mozna wyjsc na prosta, a cala ta jazda figurowa z piruetami zostaje im zaoszczedzona.
    Nie zdajesz sobie sprawe przeniesiony, ilu tu juz bylo takich, ktorzy przytaczali mnostwo podobnych innych mundrali, zerujacych na chorych, aby oni kupowali ich wynalazki i nikt nie zwietrzyl (i nie zwietrzy) tego dlaczego ten uzalezniony dotkniety zostal "palcem Bozym", gdyz inaczej sam musialby NIM byc.
    A...
    Ps. Ta najprostsza osoba jest nadal bardzo skomplikowaną istotą
  • przeniesiony 08.08.19, 11:08
    August,

    ale mi naprawdę chodzi o dobrą wolę i o to, że w pracy nad uzależnieniem warto próbować wszystkiego, absolutnie wszystkiego: iść na detoks, do lekarza, na terapię, do AA, znowu na terapię stacjonarną i ambulatoryjną, samemu pogłębiać wiedzę nt. psychologii, stosować program rozwojowy i duchowy, sięgać po rady specjalistów, szukać pomocy w instytucjach pomocy społecznej, zasięgać porady prawnej, prosić rodzinę o pomoc, także czytać różne artykuły, rozmawiać na forach itd.

    To nie prawda, że AA jest najlepszą metodą. I nikt na nikim nie żeruje. Proszę takich stwierdzeń nie używać wobec mnie, ponieważ - przy całym szacunku do Twojej osoby - nie znasz mnie, nie wiesz dokładnie, dlaczego to robię, chociaż staram się Wam o tym powiedzieć.

    Przede wszystkim nikt nikomu nie chcę zabrać metod wspólnoty AA przez swoje wymądrzanie, nikt nikogo nie chcę oszukać - na pewno nie ja. Nie rozumiem również, dlaczego członkowie wspólnoty AA tak zaciekle bronią swoich metod. Jestem np. zwolennikiem połączenia metod używanych w AA z tymi, które są stosowane na terapii.

    AA jest pewnym fenomenem kulturowym, a Bill Wilson został okrzyknięty przez jedną z gazet amerykańskich jako najbardziej wpływową osobę w 20-tym wieku. Grup AA na całym świecie jest bardzo dużo i stanowią bardzo duże wsparcie dla osób, które walczą z problemem uzależnienia, ale to nie oznacza, że to jest jedyna metoda i ten fakt, że AA jest tak popularne nie stanowi, że metody aaowskie mają być najważniejsze.

    Proszę o unikanie emocji w rozmowie na tym wątku.

    Pozdrawiam serdecznie. Życzę wytrwałości.
  • przeniesiony 08.08.19, 11:16
    W jaki sposób AA mi pomogło:

    byłem w bardzo dużym dołku, bo akurat przechodziłem kryzys życiowy i sponsor z AA mi pomógł przejść przez ten okres, pomógł swoim wsparciem pozałatwiać wiele spraw. Dzięki swojemu sponsorowi byłem na jednym zlocie, dwóch mityngach spikerskich, miałem okazję czytać wielką księgę AA po angielsku, bo taki egzemplarz miał mój sponsor i mi go pożyczył zanim nie kupiłem sobie wersji polskiej.

    przez ok. miesiąc codziennie kontaktowałem się ze swoim sponsorem przez telefon i kilka razy byłem w jego domu, żeby z nim porozmawiać.

    Mam z nim i z kilkoma innymi osobami stały kontakt facebookowy w prawdzie, ale zawsze. Z jedną osobą czasami rozmawiam o różnych sprawach.

    Na temat metod AA czasami czytam, żeby pogłębić wiedzę nie tylko o tej metodzie, ale żeby zobaczyć, jak od strony psychologicznej działa zjawisko uzależnienia.

    Nie za wiele tego jest, ale krótki epizod w AA bardzo mi pomógł. Mogę tam zawsze wrócić. Ostatni raz na mityngu byłem rok temu, gdy byłem w bardzo dużym kryzysie.
  • 7zahir 08.08.19, 11:37
    Nie napisałam, ze należy zredukować uzależnienie do biochemii ,
    lecz ze o tym nie można zapominać.
    Na poziomie komórkowym biechemia jest najważniejsza, a ciało człowieka składa się z tych komórek prawda ?
    😀
    Gdyby rozważania przenieść na poziom DNA to jakiś czas temu zidentyfikowano mutacje genowa odpowiedzialna
    za uzależnienia.
    A gdyby zmniejszyć skale rozważań do subatomowych ...... to..... na szczescie nie ma takiej potrzeby 😆

  • przeniesiony 08.08.19, 15:34
    Tak, składa się z poszczególnych komórek😊, ale nie poszczególne komórki są najważniejsze, tylko wszystkie komórki razem wzięte, które oddziałowują na siebie w taki sposób, że powstaje coś nowego, bardziej skomplikowanego niż pojedyncza komórka i tym czymś jest ludzka psychika, do której trzeba podejść psychologicznie, żeby rozwiązać problem uzależnienia, a nie biochemicznie np. za pomocą leków, które bardzo często celują w pojedyncze komórki lub neuroprzekaźniki, a nie w całość tego, co stanowi połączone ze sobą ludzkie ciało i ludzka psychika. Poza tym nie chodzi o celowanie w komórki czy regulowanie neuroprzekaźników, aby zahamować łaknienie picia czy brania narkotyków, bo w zjawisku uzależnienia chodzi o jeszcze bardziej skomplikowane procesy jak kompulsje, emocje, całość charakteru człowieka, nieświadome procesy itd, dlatego też hamowanie czy kontrolowanie zachowań nałogowych nie pomoże. 😊

    Jeżeli chodzi o DNA, to można tylko stwierdzić że są geny, które są odpowiedzialne za PODATNOŚĆ do uzależnienia, ale które nie wywołują go. Proszę również podać, kiedy tą genową mutację zidentyfikowano. Jakiś artykuł? Przyjrzę się temu i postaram się zweryfikować, za co tak na prawdę jest odpowiedzialna. :-) 😊

    W przypadku genów znowu pojawia się pewien problem redukcji problemu do małej jednostki, którą jest gen czy nawet grupa genów, co nie wyjaśnia problemu uzależnienia, które jest bardziej skomplikowane niż ludzka psychika. :-)

    😊😊☺️
  • 7zahir 08.08.19, 18:24
    Czyli przyznajesz mi racje, ze organizm fizycznie nie przestaje być uzależniony,
    a o to mi chodziło.
    Dziekuje i pozdrawiam 😁
  • przeniesiony 08.08.19, 19:50
    Na to pytanie Ci nie odpowiedziałem, ale nie, wystarczy przejść leczenie zespołu odstawiennego i organizm przestaje być uzależniony.

    Uzależnienie fizyczne nie ma istotnego znacznego dla całego zjawiska uzależnienia. Zdarza się tak, że po kilku latach od ostatniego aktu nałogowe ktoś zapija lub coś bierze. Mówimy, że ma nawrót. Ale przyczyną nie jest fizyczne uzależnienie, bo substancji już dawno organizm się pozbył. Dlaczego więc następuje nawrót?

    Jeżeli następuje nawrót, to podstawą nie jest fizyczne uzależnienie ale, podstawa emocjonalna czyli psychiczna - wracają problemy życiowe i pojawia się znowu kompulsywna potrzeba zażycia substancji lub też wykonania czynności, która jest tylko próbą przeniesienia emocji, wykonania aktu zastępczego, gdy swoich spraw nie możemy rozwiązać wprost.

    Badania przeprowadzone na żołnierzach wracajacych z Wietnamu wykazały, że uzależnienie fizyczne nie ma znaczenia. Dlaczego? Żołnierze przebywający w Wietnamie przeżywali horror wojny, w której brali udział. Żeby sobie ulżyć stosowali heroinę bardzo dobrej jakości. Po powrocie do Stanów Zjednoczonych obawiano się, że bardzo duża liczba żołnierzy zostanie narkomanami. Jednak tak się nie stało, ponieważ po opuszczeniu strefy walki i horroru związanego z wojną i po detoksyfikacji w szpitalu, potrzeba emocjonalna zażywania heroiny zniknęła, żołnierze ci nie musieli sobie dawać ulgi, bo wrócili do domu, do swoich rodzin, do swoich ulubionych zajęć i nie musieli już przeżywać horroru wojny.

    Inaczej było z narkomanami, którzy równocześnie zażywali heroinę na terenie Stanach Zjednoczonych. Ci narkomani po odstawieniu heroiny i po detoksyfikacji, wracali do jej użycia.

    Zastanawiano się więc, dlaczego żołnierze z Wietnamu nie wrócili do heroiny po powrocie z wojny, a narkomani, którzy w tym czasie przebywali w Stanach ciągle do niej wracali.

    Okazało się, że problemy z uzależnieniem narkomanów, którzy przebywali na terenie Stanów Zjednoczonych nie zostały rozwiązane. Oni mieli nadal te problemy - każdy narkoman inne. Jedni problemy z pracą, drudzy z finansami, trzeci problemy rodzinne itd. Wystarczyło jednak, że przeszli terapie, na której psychoterapeuci pomogli im rozwiązać ich życiowe i emocjonalne problemy i ich uzależnienie również się skończyło.

    Co do uzależnienia fizycznego, kolejnym dowodem na to, że nie jest ono istotne są pacjenci, którzy np. po operacji muszą zażywać silne środki przeciwbólowe na bazie opioidów np. morfinę. Oni również po zakończeniu leczenia nie stali się narkomanami, gdy ból pooperacyjne minął i gdy potrzeba zażywania leków przeciwbólowych ustała.

    Pytanie jest więc następujące: w czym tkwi uzaleznienie? Na pewno nie w fizycznym uzależnieniu od substancji, ale w psychicznych podstawach.

    ☺️
  • 7zahir 08.08.19, 21:45
    Niedobór dopaminy i serotoniny - wynik zaburzeń ich produkcji spowodowany m.in genotypem
    wywołuje zaburzenia emocjonalne , niepokój, leki a przez to spaczone postrzeganie i ocenę rzeczywistości.
    Ten mechanizm jest podłożem psychologicznej strony uzależnienia bez względu na rodzaj uzalezniacza ( alkohol, narkotyki, psychotropy, sex , zakupy itd)

    Uważam, ze dalsza dyskusja w stylu Stanislawskiego „ o wyższości świat Bozegoa Narodzenia nad Świetami Wielkiej Nocy „ mija się z celem.

    Najważniejszy jest efekt - nauka życia z uzależnionym umysłem , bez uzalezniaczy.
    To bardzo ciekawe zajęcie - odkrywanie siebie na nowo i podziwianie mądrości praw Mateczki Natury bez względu na lansowane przepychanki teoretyczno-metodyczne. 😁
    Czego wszystkim serdecznie życzę.
  • przeniesiony 06.08.19, 21:36
    Psychologia uzależnienia

    Dlaczego ludzie stosują akty nałogowe?

    Marion odłożyła telefon, gdy usłyszała od męża rozkaz, że musi na wieczór przygotować obiad dla niego i kilku gości biznesowych. Zamiast iść na siłownię, będzie musiała teraz iść na zakupy i przygotować coś do jedzenia. Stojąc w kuchni, poczuła znaną sobie ochotę zażycia kilku tabletek przeciwbólowych. Pytanie jest: dlaczego tak się dzieje?

    Prawie wszystkie akty nałogowe wywoływane są przez ważne wydarzenia, które mają emocjonalne podstawy. Przypadek Marion nie jest odosobniony. Marion poczuła, że znajduje się w pułapce. Marion nie była w stanie sprzeciwić się żądaniom męża z powodów emocjonalnych, które wynikały z jej przeszłości. Nie mogła również wykonać jego rozkazów. Bezradność, którą poczuła, doprowadzała ją do wściekłości. Musiała jednak coś zrobić, aby poczuć się mniej bezradna. Dla niej tą czynnością było zażycie tabletek przeciwbólowych.

    Zauważyłem, że prawie każdy akt nałogowy przybiera taką formę. Psychologię, którą napędzają akty nałogowe, można podsumować w trzech elementach:

    1. Każdy akt nałogowy poprzedzony jest stanem bezradności lub bezsilności. Problemy, które wywołują te stany, są wyjątkowe w przypadku każdej osoby (dlatego terapia powinna być zindywidualizowana, aby poznać te indywidualne problemy). Funkcją aktów nałogowych jest odwrócić ten stan bezradności. Jest to możliwe, ponieważ podjęcie decyzji o wykonaniu aktu nałogowego (lub nawet sama myśl o wykonaniu tego aktu) powoduje, że czujemy się lepiej, że odzyskujemy moc i kontrolę nad własnymi emocjami i nad własnym życiem. Leki i narkotyki (ogólnie substancje) najlepiej się nadają do tego celu, ponieważ zmieniają (i w ten sposób kontrolują) samopoczucie. Jednak uzależnienia w których, substancje nie biorą udziału, czyli uzależnienia behawioralne, mają takie samo działanie, ponieważ również zmieniają samopoczucie i przywracają kontrolę nad własnymi emocjami i nad własnym życiem. Odwrócenie stanu beznadziei, które osiąga się przez zażycie substancji, można nazwać psychologiczną funkcją uzależnienia.

    2. Stany wszechogarniającej bezradności, na które składają się uczucia wywołujące akty nałogowe, powodują uczucie wściekłości. Ta wściekłość jest normalną odpowiedzią na ranę zadaną nam, gdy czujemy, że tracimy kontrolę nad własnym życiem i nad własnymi działaniami. Ta wściekłość jest bardzo silnym napędem w zjawisku uzależnienia. Wiemy, że ta wściekłość jest skierowana przeciwko stanom bezradności i że może spowodować, że będziemy zachowywali się wbrew zdrowemu rozsądkowi, gdy znajdujemy się pod wpływem tej wściekłości. To właśnie obecność tej wściekłości w uzależnienia daje temu zjawisku tak charakterystyczną cechę: bardzo dużą intensywność z utratą zdrowego rozsądku i zachowaniami, które powierzchownie mogą wydawać się nieracjonalne i destrukcyjne.

    3. W uzależnieniu wściekłość skierowana przeciwko stanom bezradności jest zawsze wyrażana za pomocą aktu zastępczego (przeniesienia). Gdyby uczucie wściekłości było wyrażone wprost, nie byłoby zjawiska uzależnienia. Na przykład, gdyby jakaś osoba została ogarnięta nieznośnym stanem bezradności z powodu nieupoważnionej krytyki ze strony szefa (w przypadku gdy krytyka dotyka starych i wrażliwych dla tej osoby spraw) i wtargnął do biura szefa, kłócąc się z nim wściekle, zjawisko uzależnienia by nie miało miejsca w przypadku tej osoby. Jednak gdyby ta osoba przeniosła swoją potrzebę odwrócenia nieznośnego stanu bezradności i zamiast wtargnięcia do biura szefa, poszła do domu, aby się napić, wtedy picie tej osoby byłoby napędzane tym samym gniewem, który został wyrażony podczas wtargnięcia do biura i kłótni z szefem. Jeśli picie w przypadku tej osoby objawia się regularnym sposobem na poradzenie sobie ze stanami bezradności, wtedy można powiedzieć, że ta osoba charakteryzuje się powtarzającą się, intensywnie napędzaną potrzebą picia. Takie kompulsywne zachowania nazywamy zjawiskiem uzależnienia.

    Marion nie była w stanie podjąć bezpośredniego działania, mówiąc wprost swojemu mężowi, żeby sobie sam zrobił obiad, nie mogła również znaleźć innego sposobu, aby poradzić sobie ze swoim stanem bezradności. Zamiast tego zareagowała, stosując swój emocjonalny mechanizm, do którego zawsze uciekała (zażyła tabletki), aby uciec z emocjonalnej pułapki, w której żyła. Cierpiała po prostu na zjawisko uzależnienia.

    Uzależnienie można pokonać, gdy poznamy swój mechanizm, który go napędza.

    [W tym miejscu Dodes dodaje, że będzie w innych wpisach wyjaśniał dokładnie, na czym polega zjawisko uzależnienia, dodaje, że zajmie się praktycznymi sposobami jego leczenia, zachęca do dalszej lektury i informuje, że rozwiązanie problemu Marion znajduje się w pierwszej jego książce The Heart of Addiction itd.]

    Jak myślicie, w jaki sposób Marion poradziła sobie ze swoim nałogiem?

    Źródło: Psychologia uzależnienia. Lance Dodes, Psychology Today, 2010

    www.psychologytoday.com/intl/blog/the-heart-addiction/201010/the-psychology-addiction
  • przeniesiony 09.08.19, 11:10
    Obalając mit

    Zjawisko uzależnienia było źle pojmowane przez bardzo długi czas. Taki stan rzeczy ostatnio uległ pogorszeniu z powodu upowszechnienia terminu, że uzależnienie to choroba mózgu.

    Zwolennicy tego terminu, który jest błędny, wskazują na fakt, że ośrodki w mózgu odpowiedzialne, za kontrolowanie przyjemności, rozświetlają się na ekranie monitora diagnosty, który bada mózg za pomocą tomografu komputerowego. Dochodzą oni do wniosku, że takie zachowanie mózgu musi stanowić istotę zjawiska uzależnienia.

    Niestety, nie stanowi. Te ośrodki w mózgu rzeczywiście zareagują odpowiednio i rozświetlą się tak samo u każdej osoby po zażyciu niektórych substancji. Nie stanowi to jednak istoty zjawiska uzależnienia. Istotą uzależnienia nie jest to, która część mózgu jest aktywowana przez substancje lub alkohol, ale to, dlaczego niektórzy ludzie czują nieodpartą i ciągłą chęć ich zażywania, a inni takiej chęci nie czują. Niestety, żaden rodzaj metody diagnostycznej naszego mózgu nie wyjaśni za pomocą obrazów na komputerze istoty zjawiska uzależnienia.

    Gdy się przeanalizuje fakty dotyczące uzależnienia, dochodzimy do przekonania, że na jego istotę składa się coś jeszcze. Po pierwsze, nie we wszystkich rodzajach uzależnień biorą udział narkotyki (ogólnie substancje). Powszechnie wiadomo, że osoby uzależnione zamieniają swoje uzależnienia z jednego na drugie. Raz są uzależnieni od narkotyków, innym razem od kompulsywnie (natrętnie) wykonywanych czynności, takich jak zakupy, hazard, czy nawet sprzątanie domu. Tak duża różnorodność nie może wyjaśniać tego, że u podstaw istoty uzależnienia leży narkotyczny efekt substancji lub to, że uzależnienie to choroba mózgu.

    Po drugie, nawet tam, gdzie obecne jest uzależnienie fizyczne, nie ma prostych reguł. Po zakończeniu wojny w Wietnamie, tysiące żołnierzy, którzy uzależnili się fizycznie od heroiny, przestali ją stosować, gdy wrócili do domu. Stało się tak mimo tego, że jak wiemy, heroina jest bardzo uzależniającą substancją. Gdy tylko ci żołnierze nie byli już wystawieni na stres związany z horrorem wojny, 90% z nich z łatwością zrezygnowała ze stosowania narkotyków. Takiego rezultatu odstawienia narkotyków nie wyjaśnią żadne neurobiologiczne teorie uzależnienia.

    Na domiar tego, najnowsze teorie uzależnienia pokazują bardzo interesujący fakt – większość uzależnionych zaczyna czuć się lepiej nie wtedy, gdy zażyje narkotyk, ale wtedy, gdy podejmie decyzję o jego zażyciu. To może oznaczać, że przyczynami uzależnienia są emocje oraz czynniki psychologiczne. Tak naprawdę, krytyczny moment, w którym podejmujemy decyzję zażycia narkotyków, może mieć miejsce na kilka godzin, a nawet dni przed ich zażyciem. To właśnie emocjonalna treść tego momentu jest kluczem do zrozumienia całej istoty uzależnienia, a żeby w tym krytycznym momencie zapobiec aktom nałogowym, należy dowiedzieć się, jak można odwrócić stan bezradności, w której znajduje się osoba uzależniona. Sposoby na odwrócenie tego stanu bezradności opisałem w moich artykułach naukowych i książce The Heart of Addiction.

    Żyjemy w czasach neurobiologicznego redukcjonizmu. Zewsząd wmawia nam się, że aby zrozumieć nasz umysł, to musimy zredukować go do pojęcia biologicznego mózgu. Takie rozumienie nigdy nie będzie prawdziwe. Zarówno elementy chemiczne, które stanowią podstawę istot żywych, nie przypominają samodzielnie w niczym złożoności istot żywych, tak też komórki w naszym mózgu nie posiadają w sobie cech psychologii, które czynią nas ludźmi. Nasze życie emocjonalne powstaje, gdy miliardy komórek mózgowych pracują ze sobą, a wyniku tej współpracy nie można przewidzieć, przyglądając się pojedynczym komórkom. Z takiej analizy nie można też wyciągać wniosków na temat istoty uzależnienia. Laureat nagrody Nobla Philip Anderson zauważył kiedyś w bardzo wpływowym artykule naukowym*, że psychologia nie jest dziedziną stosowaną biologii, a biologia nie jest dziedziną stosowaną chemii. Specjaliści, którzy zajmują się badaniem biochemicznych podstaw chorób psychicznych, wykonują bardzo użyteczną pracę, żeby zrozumieć przyczyny różnych chorób o podłożu biochemicznym – np. schizofrenii. Ale popełniają błąd, gdy sądzą, że odkrywają coś na temat konfliktów i problemów emocjonalnych, które stanowią istotę życia ogółu ludzkości.

    Gdybyśmy mogli za pomocą tomografu komputerowego zrobić dokładny obraz istoty uzależnienia w naszym mózgu, to musielibyśmy ująć całą historię naszego życia ze wszystkimi wydarzeniami, w których braliśmy udział. Bardzo ciężkie do zniesienia uczucie bezradności, które napędza akty nałogowe, jest indywidualne i niepowtarzalne dla każdej osoby – ma bardziej złożony i bardziej osobisty charakter i w żaden sposób nie przypomina jasnej plamy na ekranie monitora diagnosty, który obsługuje tomograf komputerowy. Zanim nie zostanie wynaleziona maszyna, która może zajrzeć do naszej duszy, najlepszym sposobem, aby zrozumieć, kim jesteśmy, pozostaje praca z psychoterapeutą, który potrafi nam współczuć i który potrafi pomóc rozwiązać nasze życiowe problemy.

    Źródło:
    Obalając mit, Lance Dodes, Psychology Today, 2010

    *More is Different, Philip Anderson
  • afq 09.08.19, 12:22
    przeniesiony napisał:

    > Zjawisko uzależnienia było źle pojmowane przez bardzo długi czas. Taki stan rze
    > czy ostatnio uległ pogorszeniu z powodu upowszechnienia terminu, że uzależnieni
    > e to choroba mózgu.

    choroba tak, ale nie mózgu
    wyniki badań mózgu mogą ujawnić skutki choroby a nie jej źródło

    bardzo cię proszę, popularyzuj sobie metodę Dodesa jako nowatorską nawet, proszę bardzo
    ale nie ogłupiaj ludzi pisząc bzdury o stanie wiedzy i o sposobie leczenia
    bo to zwykła nieprawda,
    nikt nigdy mi nie wciskał że uzależnienie to choroba mózgu

    to choroba emocji której skutki mogą dotykać mózgu
    to jest wiedza którą się poznaje na terapii

    więc sie ogarnij troche chłopie, bo zaczynasz wyrządzać szkodę popularyzując głupoty



    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 09.08.19, 12:25
    sprawdziłeś przeniesiony ośrodki które ci podałem?

    zapytałes jakie jest ich podejście? na czym skupia sie tu terapia?
    bo jak ci tłumacze ze leczy sie inaczej niz sądzisz to mi zarzuciłeś ze tak to se kazdy moze mowic

    sprawdziles?

    przestan pisac glupoty

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • przeniesiony 09.08.19, 12:30
    Na domiar tego, najnowsze teorie uzależnienia pokazują bardzo interesujący fakt – większość uzależnionych zaczyna czuć się lepiej nie wtedy, gdy zażyje narkotyk, ale wtedy, gdy podejmie decyzję o jego zażyciu. To może oznaczać, że przyczynami uzależnienia są emocje oraz czynniki psychologiczne. Tak naprawdę, krytyczny moment, w którym podejmujemy decyzję zażycia narkotyków, może mieć miejsce na kilka godzin, a nawet dni przed ich zażyciem. To właśnie emocjonalna treść tego momentu jest kluczem do zrozumienia całej istoty uzależnienia, a żeby w tym krytycznym momencie zapobiec aktom nałogowym, należy dowiedzieć się, jak można odwrócić stan bezradności, w której znajduje się osoba uzależniona. Sposoby na odwrócenie tego stanu bezradności opisałem w moich artykułach naukowych i książce The Heart of Addiction.
  • afq 09.08.19, 12:58
    używaj przeniesiony cudzysłowia kiedy kogoś cytujesz

    bo brzmi powyższy wpis tak, jakbys ty napisał artykuły i książkę
    wszyscy wiemy ze niczego nie napisałeś
    ale ktoś nowy mógłby odnieść takie mylne wrażenie

    naukowcy za pomijanie cudzysłowia i źródła mają postępowania dyscyplinarne
    wróć do dobrego obyczaju, dziękuję

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • przeniesiony 09.08.19, 15:15
    afq,

    podałem źródło do oryginalnego artykułu.

    Nie jestem naukowcem, podałem więc odnośnik do źródła. - jestem osobą taką jak wy, osobą uzależnioną. Chcę tak jak wy porozmawiać o uzależnieniach. Dlaczego mi to uniemożliwiacie?
    Pozdrawiam
  • aaugustw 09.08.19, 15:25
    przeniesiony napisal, (cyt.):
    "... Chcę tak jak wy porozmawiać o uzależnieniach. Dlaczego mi to uniemożliwiacie?"
    ____________________________________________________________________________.
    I tu jestes w bledzie. Nikt tobie tu tego nie uniemozliwia. Otrzymujesz tylko kontrargumenty…!
    A...
  • afq 09.08.19, 15:29
    przeniesiony napisał:

    > afq,
    >
    > podałem źródło do oryginalnego artykułu.
    >
    > Nie jestem naukowcem, podałem więc odnośnik do źródła. - jestem osobą taką jak
    > wy, osobą uzależnioną. Chcę tak jak wy porozmawiać o uzależnieniach. Dlaczego m
    > i to uniemożliwiacie?
    > Pozdrawiam

    nie, ty nie chcesz rozmawiać
    ty chcesz propagować "nową" metodę
    ignorując i/lub zaprzeczając temu jaka jest dziś dostępna wiedza nt uzależnień i jakie są stosowane dziś w powszechnie dostępnych ośrodkach metody, podając nie wiem skąd zaczerpnięte, bo nieprawdziwe informację o aktualnym stanie ww rzeczy



    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • aaugustw 09.08.19, 16:30
    Jestem tu juz pare lat i mnie nic juz tu nie zaskoczy. Nie zdziwiłbym się nawet wtedy gdyby tu pojawił się artykul głoszący, że przyczynami uzależnienia są takie powazne czynniki, jak pogoda, wpływ pełni księżycowej czy nastrój teściowej.
    (nb. te czynniki mnie bardziej przekonuja) ;-)
    A...
  • 7zahir 09.08.19, 18:34
    ..... jak Ty sobie radzisz ?
    W taki normalny, ludzki ,osobisty sposób.
    Narazie zasypywales nas wiedza teoretyczna.


  • afq 09.08.19, 18:47
    7zahir napisała:


    > Narazie zasypywales nas wiedza teoretyczna.

    w dodatku po części znaną, a po części nieprawdziwą



    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • przeniesiony 09.08.19, 19:34
    Prze 8 lat nadużywałem alkoholu, do którego doszły później leki i kompulsywne objadanie się. Nie radziłem sobie w pracy. Po śmierci Matki załamałem się. W między czasie mój Ojciec musiał zamknąć firmę, z której dochody w dużym stopniu pomagały utrzymywać moją pierwotną rodzinę. Swojej rodziny nie założyłem, więc jest ciężko.

    W 2016 roku straciłem stałą pracę, od trzech lat imam się różnych prac dorywczych. Trochę podupadłem na zdrowiu.

    W 2016 roku brałem przez 3 miesiące udział w mityngach AA. Ponieważ bardzo lubię poszerzać swoją wiedzę na rożne tematy, zacząłem wyszukiwać informacje na temat różnych metod leczenia uzależnień i tak trafiłem na metodę Dodesa i na inne metody.

    O mojej krótkiej przygodzie w AA pisałem w wątku wyżej. Etosem zawodu, który kiedyś wykonywałem są wartości umożliwiające innym nieograniczony dostęp do wiedzy i rozwijania swoich zainteresowań, stąd jest to jeden z czynników, który motywuje mnie do udzielania się na tym forum.

    Więc jednym ze stanów beznadziei, który wywoływał u mnie akty nałogowe***, była niemożliwość poukładania sobie życia.

    Tak pokrótce to wygląda.

    Pozdrawiam gorąco. Życzę wytrwałości.


    ***Wolę pisać akty nałogowe niż zapicia, zażycia leków, objadanie się itd, bo tak naprawdę takich różnych aktów nałogowych w życiu mam, miałem i będę miał bardzo dużo. Chodzi o to, że akty się powtarzają, nie ustają i wracają po jakimś czasie. A ponieważ podstawą tych aktów są emocje i problemy życiowe, to to jest normalna rzecz i ich powroty są również normalne.
  • przeniesiony 09.08.19, 19:44
    A jak sobie radzę?

    Gdy pojawia się potrzeba zrealizowania jakiejś życiowej potrzeby, a ja nie mogę jej zrealizować, to pojawia się chęć wykonania aktu nałogowego, więc najczęściej stosuję akty pośrednie.

    Np:

    Ponieważ nie mam aktualnie stałej pracy, proszę najbliższą rodzinę o pomoc w utrzymaniu, w innym przypadku mogły by pojawić się akty nałogowe. Zapicia itd. Gdy znajdę nową pracę, będzie lżej i potrzeba aktów nałogowych minie.

    Co jeszcze?

    Nie mogę na przykład teraz realizować swoich zainteresowań, więc czasami męczę się z tym, muszę stosować jakieś zastępcze środki. Ostatnio udało mi się pozyskać kilka rzeczy, które umożliwiają uprawianie moich hobby, więc jest również lżej i potrzeba aktów nałogowych jest mniejsza.

    No i również w kontekście tej metody Dodesa. Lubię pisać, więc myślę, że założę bloga, na którym będę tłumaczył jego teksty. Co o tym myślicie?
  • afq 09.08.19, 19:46
    z tym blogiem to akurat całkiem niezła myśl



    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • 7zahir 09.08.19, 21:38
    .. potrzeba zrealizowania - zamiast chciałbym
    No i te akty nałogowe ... aż zeby bolą 😁

    Prosząc Cię o osobiste, ludzkie pisanie miałam nadzieje na normalna rozmowę.

    Pamietam siebie z początków życia bez alkoholu.
    Ratowałem swoje mizerniutkie poczucie wartości popisując się wiedza,
    podobnym do Twojego sposobem wyrażania.
    Chciałam uchodzić za kogoś lepszego od tych alkoholików z AA.

    Teraz się z tego śmieje, bo to tak jakbym będąc chora na terminalne stadium raka
    uważała się lepsza od leżącej na sąsiednim łóżku w hospicjum osoby tez chorej na raka.

    Kiedy przestałam się chować za tym wyimaginowanym murem
    i zaczęłam słuchać o czym na mityngach mówią inni poczułam
    jak ich słowa rozbijają ten mur po kawałku, a ja zrozumiałam ze nie jestem sama,
    ze oni zmagają się z takimi samymi problemami jak ja i odnoszą sukcesy,
    bo nauczyli się od innych jak to się robi.
    Tak po ludzku, bez teorii i naukowych mądrości , bo mówili co czuja i co robią zeby nie czuć się złe zeby nie zapic, nie wrócić do pijanego życia.
  • przeniesiony 09.08.19, 22:44
    7zahir napisała:

    > .. potrzeba zrealizowania - zamiast chciałbym
    > No i te akty nałogowe ... aż zeby bolą 😁

    Ok, przyznaję, że za bardzo nie chcę się otwierać, stąd taka sztuczność.

    > Prosząc Cię o osobiste, ludzkie pisanie miałam nadzieje na normalna rozmowę.

    No gadam przecież :-)

    > Pamietam siebie z początków życia bez alkoholu.
    > Ratowałem swoje mizerniutkie poczucie wartości popisując się wiedza,
    > podobnym do Twojego sposobem wyrażania.
    > Chciałam uchodzić za kogoś lepszego od tych alkoholików z AA.

    7zahir, ale na prawdę, ja uważam, że - przy całym szacunku, do tego, co piszesz - to nie prawda, że osoby, u których zdiagnozowano uzależnienie są gorsi od reszty społeczeństwa, są inni i że reszta ludzi, u których nie zdiagnozowano uzależnienia nie powinni się wypowiadać i że jeżeli tego nie przeszli (np. horroru alkoholizmu lub narkomanii), to nie zrozumieją, na czym polega uzależnienie, oraz nie prawda, że tylko osoby z AA wiedzą, na czym ta nie-choroba polega, nie prawda również, że nie trzeba mieć poczucia własnej wartości i własnego ja, własnego ego, własnych potrzeb.

    Uzależnienie to właściwie to samo zjawisko co depresja. Jak idziesz do lekarza z depresją, to lekarz właśnie stara się pomóc odbudować twoje poczucie wartości, bo jesteś w dołku, stara się pomóc wrócić Ci do twojego starego życia i starych zainteresowań, żaden lekarz, lub terapeuta, który pomaga ci wyjść z depresji nie każe ci robić obrachunku moralnego i nie każe ci rozgrzeszać się przed kimś innym. W depresji nie każe, więc w uzależnieniu nie powinien.

    Trzeba znać swoją wartość bez względu na to czy jesteś alkoholikiem czy osobą chorą na depresję. To jest w zasadzie to samo.

    > Teraz się z tego śmieje, bo to tak jakbym będąc chora na terminalne stadium rak
    > a
    > uważała się lepsza od leżącej na sąsiednim łóżku w hospicjum osoby tez chorej n
    > a raka.

    Uzależnienie nie jest chorobą, tylko zjawiskiem - zespołem zachowań, można ewentualnie powiedzieć, że jest zaburzeniem, ale z tym stwierdzeniem również się nie zgadzam, bo to sugeruje, że uzależnienie jest nienormalne. I porównanie z rakiem jest błędne, bo w przypadku raka jest nowy, niekontrolowany, patologiczny, a więc chorobowy rozrost komórek, a w przypadku uzależnienia tylko zachowanie, które jest normalne, bo wynika z rany zadanej twojemu ego, czyli takiej, gdy ktoś ciebie obrazi, zignoruje, zaniedba, porzuci itd. Raka leczy się chemioterapią oraz poprzez operację usuwa się komórki nowotworowe, a na uzależnienie nie jest potrzebny lek, bo nie ma czynnika patologicznego.


    > Kiedy przestałam się chować za tym wyimaginowanym murem
    > i zaczęłam słuchać o czym na mityngach mówią inni poczułam
    > jak ich słowa rozbijają ten mur po kawałku, a ja zrozumiałam ze nie jestem sama
    > ,
    > ze oni zmagają się z takimi samymi problemami jak ja i odnoszą sukcesy,
    > bo nauczyli się od innych jak to się robi.
    > Tak po ludzku, bez teorii i naukowych mądrości , bo mówili co czuja i co robią
    > zeby nie czuć się złe zeby nie zapic, nie wrócić do pijanego życia.

    Mi nie chodzi tylko o naukowe mądrości - terapeuta w swoim gabinecie nie używa naukowych mądrości, tylko współczuje, uważnie słucha, jak trzeba, to przytuli i popłaczę razem z pacjentem - on teorię ma w jednym paluszku, a ja nie jestem terapeutą-praktykiem, wiec wolę teorię.

    Postaram się podać jeszcze jakiś inny opis przypadku jak ten o Marion, ale to akurat jest najtrudniejsze, bo choć ja tylko tłumaczę, to z prac Dodesa, to jednak opisy życiowych historii każdej osoby są inne, zawiłe, i trudno się je przedstawia. A takich z życia wziętych nie mam. A pisząc o sobie, to tylko uwzględniając metody tu podawane.

    Podałem poza tym wyżej trzy przykłady, schematycznie ale zawsze coś.

    Co do wspólnoty AA, to rzeczywiście jest w ich grupowym wsparciu duża siła, ale to nie oznacza, że AA jest jedynym sposobem. Po prostu warto się zastanowić, jak połączyć siłę grupę z nowoczesnymi sposobami oddziaływań psychologicznych.
  • 7zahir 09.08.19, 23:36
    Ale to już się dzieje.
    Każdy korzysta z profesjonalnej terapii indywidualnej , następnym etapem jest terapia grupowa.
    AA jest dodatkowa pomocą a jedyna staje się po zakończeniu terapii profesjonalnej.

    A na jakim etapie terapeutycznym Ty jesteś ?
    Jak długo nie pijesz ?
    Odnoszę wrażenie ze od niedawna .
  • przeniesiony 10.08.19, 00:18
    7zahir,

    polecam Tobie chociażby poniższy artykuł Dodesa, w którym wyjaśnia on, że tzw. zdrowienie, bycie w procesie terapeutycznym, wychodzenie z uzależnienie, droga ku trzeźwości, droga ku wolności, to są pewne terminy, które niestety przysłaniają istotę tego, czym jest uzależnienie na prawdę.

    Według tego podejścia zdrowienie, ang "being in recovery" to nie jest niekończący się proces, pojmowany tak jak w AA, bez definitywnego końca, zakładający, że zdrowieć trzeba cały czas, najlepiej do końca życia, a jak ktoś zapije nawet po 40 latach abstynencji, to zaczyna zdrowienie od nowa, bez uwzględniania tego, co osiągnął prze te 40 lat!

    Tzw. zapicia, albo branie to sytuację, które nie zdarzają się przypadkowo, powtarzają się, gdy pojawiają się problemy życiowe, ale można sobie z nimi poradzić lub nimi zarządzać lub kontrolować, bo uzależnienie to nie ciągła, chroniczna i postępująca, podstępna i potencjalnie śmiertelna choroba, tylko zachowania, które są poprzedzone ważnymi wydarzeniami u osoby, którą nazywamy uzależnioną, którą nazywamy alkoholikiem lub zakupoholikiem. |I to są całkiem normalne zachowania.

    Wiem, że to wszystko jest postawione na głowie - ja studiowałem tą metodę kilkanaście miesięcy, nadal wiele nowych rzeczy odkrywam, nadal łapię się za głowę, gdy te rzeczy okazują się niesamowite po prostu, ale uważam, że gdy się ją zrozumie, to od razu znika potrzeba mówienia o sobie, że się jest na ścieżce zdrowienia.

    Nie, nie jest się na ścieżce zdrowienia, jest się po prostu normalną osobą, która obserwuje momenty, gdy pojawiają się emocjonalne bodźce prowadzące do aktów nałogowych czyli do zapicia, brania, objadania się, kompulsywnego oglądania TV, natrętnego czytania wpisów na Facebooku, czy zwykłego wpadania w ciąg robienia zakupów.

    Co do bycia w terapii, to mogę się ewentualnie zgodzić, że się w takim procesie terapeutycznym jest - terapia jest pewną ustrukturyzowaną pomocą z początkiem, środkiem i końcem, ale nie jest zdrowieniem od alkoholizmu jako całość.

    To nie tak!

    Postaram się poniższy artykuł przetłumaczyć, tymczasem bardzo gorąco go polecam każdemu, kto nie rozumie, dlaczego nadal on lub ktoś bliski zapija, nadal bierze, pali papierosy czy kompulsywnie sprząta już trzeci dzień mieszkanie.

    ___________

    Co to znaczy być w procesie zdrowienia? Lance Dodes

    www.psychologytoday.com/intl/blog/the-heart-addiction/201407/what-does-it-mean-be-in-recovery
  • aaugustw 10.08.19, 09:25
    przeniesiony napisal o sobie, cyt:
    "... akty się powtarzają, nie ustają i wracają po jakimś czasie. A ponieważ podstawą tych aktów są emocje i problemy życiowe, to to jest normalna rzecz i ich powroty są również normalne.

    Gdy pojawia się potrzeba zrealizowania jakiejś życiowej potrzeby, a ja nie mogę jej zrealizować, to pojawia się chęć wykonania aktu nałogowego, więc najczęściej stosuję akty pośrednie.

    Ponieważ nie mam aktualnie stałej pracy, proszę najbliższą rodzinę o pomoc w utrzymaniu, w innym przypadku mogły by pojawić się akty nałogowe. Zapicia itd. Gdy znajdę nową pracę, będzie lżej i potrzeba aktów nałogowych minie.
    _______________________________________________________.
    To wszystko jest bardzo chore :-(
    Roznica miedzy toba a tutejszymi oponentami jest taka, ze oni (takze i ja) sa chorymi, przywroconymi do zdrowia, a ty jestes dalej chory, co potwierdzasz powyzsza wymowa.
    Chcesz dawac innym to, czego sam jeszcze nie masz, zasypujac teoria obcych autorow. Zycie teoria innych nie jest twoim zyciem. Grasz role innych. A najgorsze w tym wszystkim jest to, ze ty wiedze madrych ludzi tlumaczysz dla siebie w sposob chory jako alibi i bilet wstepu do (jak to nazywasz) "aktów nałogowych".
    A...
    Ps. w AA mowia; pokaz mi swoja rodzine, a powiem ci jak trzezwiejesz.
  • afq 10.08.19, 10:19
    dodałbym od siebie, że sama metoda nie ozdrowi
    dyskusja o niej tym bardziej nie, można o wszystkich metodach świata dyskutować
    wyszukiwać je, wskazywać na plusy i minusy
    to dalej nie pomoże

    liczy się tylko cierpliwa praca, rzeczywista praca
    i skupienie na niej

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • przeniesiony 10.08.19, 10:35
    aaugustw napisał:

    > Ps. w AA mowia; pokaz mi swoja rodzine, a powiem ci jak trzezwiejesz.

    Przykro mi aaugustw, że nie znając mnie, atakujesz moje najważniejsze wartości. Ja chciałem się otworzyć, a ty skrytykowałeś to, co jest dla mnie najcenniejsze.

    Jeżeli kogoś gdzieś obraziłem, to z góry przepraszam.

    Jeżeli nie jesteście zainteresowani tym wątkiem, to proszę powstrzymać się przynajmniej od ataków osobistych.

    Odniosłem się kilka razy do AA i wiem, że to również stanowi wartość dla wielu osób, ale po prostu przestanę umieszczać tutaj komentarze, jeżeli nie jesteście zainteresowani wpisami nt. tej metody.

    Solwer, przeniósł tu temat, bo uznał za ciekawy. Jeżeli jest zainteresowanie, to będę umieszczał wpisy, jeżeli będziemy się atakować nawzajem, to nie ma to sensu.

    Może za jakiś czas książka zostanie wydana po polsku, to każdy będzie mógł się do niej odnieść, a tak na razie póki nie ma wersji polskiej, chciałem przybliżyć metodę Dodesa innym - może komuś się przyda.

    Pozdrawiam serdecznie.

    Życzę udanej soboty.
  • afq 10.08.19, 10:45
    przeniesiony napisał:

    > aaugustw napisał:
    >
    > > Ps. w AA mowia; pokaz mi swoja rodzine, a powiem ci jak trzezwiejesz.
    >
    > Przykro mi aaugustw, że nie znając mnie, atakujesz moje najważniejsze wartości.
    > Ja chciałem się otworzyć, a ty skrytykowałeś to, co jest dla mnie najcenniejsz
    > e.

    błędnie odbierasz to co przytoczył august jako atak na siebie swoje wartości swoja rodzine jak rozumiem

    byc moze tego nie zauwazyles ale to jak wyglada moja rodzina i moje z nią relacje wszelkie
    na prawde wiele mówi

    to jest reguła, ogólna, znana w AA, ale i poza AA
    a nie przytyk do ciebie konkretnie

    z resztą, prawdę mówiąc, to że widzisz atak na siebie w tym że ktoś na coś zwraca uwagę
    coś przytacza, co może nie jest wygodne/komfortowe
    też trochę mówi, przeniesiony

    możesz sie dziś oburzać, ale wierze że za jakiś czas dana ci będzie szansa zobaczyć w tym coś innego

    też ci spokojnej soboty życzę

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • przeniesiony 10.08.19, 11:22
    afq,

    może niech aaugust się odniesie do tego, co napisałem.

    Pozdrawiam
  • afq 10.08.19, 11:25
    przeniesiony napisał:

    > afq,
    >
    > może niech aaugust się odniesie do tego, co napisałem.

    jasne, niech on sie odniesie
    to najwazniejsze :-)

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • przeniesiony 10.08.19, 11:57
    No tak, ale proszę Ciebie, żebyś się nie wypowiadał za niego.
  • afq 10.08.19, 13:22
    wypowiedziałem sie za siebie
    o tym co ja widzialem w tej wypowiedzi
    i w twojej reakcji

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • aaugustw 10.08.19, 16:45
    przeniesiony napisal do A... (cyt.):
    "może niech aaugust się odniesie do tego co napisalem...".

    aaugustw napisał:
    > Ps. w AA mowia; pokaz mi swoja rodzine, a powiem ci jak trzezwiejesz.<
    . . . . . . . . .
    przeniesiony odpisal (do A...):
    "Przykro mi aaugustw, że nie znając mnie, atakujesz moje najważniejsze wartości. Ja chciałem się otworzyć, a ty skrytykowałeś to, co jest dla mnie najcenniejsze."
    ____________________________________________________________.
    Witaj przeniesiony. Wywolany do tablicy odpisuje...
    Odpisuje dopiero teraz bo bylem z zona na przejazdzce i obiedzie u Greka.
    Zdziwilo mnie to co napisales o tym moim "ataku na ciebie".
    Czyzbym trafil w sedno sprawy?
    Chciales sie otworzyc? - Czemu nie zrobiles tego? - Masz nowe alibi w mojej osobie?
    w AA mowia: "moja choroba jest tak gleboka i wielka, jak glebokie i wielkie sa moje tajemnice"
    w AA mowia takze: "nie rob sie taki wazny".
    To co przytoczylem w "Ps-ie", juz po moim podpisie, dotyczy nie ciebie - egocentryku - lecz wszystkich uczestnikow Wspolnoty AA, wiec "nie traktuj siebie, do cholery tak powaznie" (to sa takze slowa AA, wg punktu nr 62, wyjasnienie tego na koncu)
    A...
    __________.
    "... W początkach naszego ruchu (AA moj przyp.) w Stanach niektórzy zapaleńcy potrafili swym działaniem i ideami AA zawładnąć całe miasta i tak w jednym z nich powstało Centrum pomocy alkoholikom. Ogromnym ośrodkiem kierował
    założyciel Grupy AA przy pomocy pozostałych uczestników, mimo sprzeciwu ówczesnej Fundacji rozpoczeli z wielkim rozmachem działalność.
    Ułożono specjalny regulamin dla sprawnego działania Centrum składający się z 61 punktów.
    Niestety Grupa nie dała rady poprowadzić tego typu działalności i nastąpiła katastrofa.
    Główny jego inicjator przeprosił wszystkich i wziął kartkę na której napisał Grupa AA punkt 62, a w środku były słowa:
    " Nie traktuj sam siebie, do cholery tak strasznie poważnie"
  • aaugustw 10.08.19, 17:00
    przeniesiony napisal, (cyt.):
    "Ponieważ nie mam aktualnie stałej pracy, proszę najbliższą rodzinę o pomoc
    w utrzymaniu, w innym przypadku mogły by pojawić się akty nałogowe".
    _____________________________________________________________.
    Wystarczy przeczytac tylko to jedno zdanie, aby wyczuc alkohol pod wiatr!...!
    Czy moja poprzednia wypowiedz pozbawiona byla sensu...!?
    Czyz nie jest to zastraszanie bliskiej ci rodziny?
    albo co najmniej programowanie swoich "aktów nałogowych"?
    Tu az pęka to tzw. (aowskie) "nadęte EGO...!
    Ilu domownikow zdazyles juz tym zastraszyc?
    Niektore nałogi graja karta o samobojstwie. Wszyscy wtedy tancza wokol takiego podpierajac go, a on sam jest w samym centrum, gdyz w centrum jest najwygodniej.
    A...
    Ps. w AA mowia o takich, ktorzy zyja na koszt rodziny - pasożyty. - ciebie to nie obchodzi przeniesiony.
  • przeniesiony 10.08.19, 11:24
    afq napisał:

    > też ci spokojnej soboty życzę

    Dziękuję.
  • aaugustw 10.08.19, 09:50
    7zahir przytoczyla z artykułu Dodesa (cyt.):
    " ... zdrowienie, ang "being in recovery" to nie jest niekończący się proces, pojmowany tak jak w AA, bez definitywnego końca, zakładający, że zdrowieć trzeba cały czas, najlepiej do końca życia..."
    ____________________________________________________________.
    To kolejny dowod na to, ile ten nasz pan Dodes wie o Wspolnocie AA i jak
    bardzo on nagina na swoje potrzeby (czyt. finansowe).
    Przeciez juz w Rozdziale Drugim Wielkiej Ksiegi AA jest mowa o przywroconych
    do zdrowia, ktorzy byli w stanie beznadziejnosci, wiec wcale nie trzeba przez
    cale zycie zyc na "dupo-scisku").
    To co mowi "nasz" paniuś Dodes mozna porownac z przerobionym Krokiem Pierwszym AA.
    Bo tylko ten jedyny Krok mozna przerobic w calosci.
    Natomiast trzezwienie (jak kto woli; rozwoj duchowy) trwa potem juz przez cale zycie...
    Nie wszystkim szczesliwcom dane bylo i jest połknac ten haczyk rozwoju duchowego.
    To najwspanialsza przygoda z samym soba przez cale zycie… - Niebo juz za zycia na ziemi…!
    (jak ten maly chlopczyk bawiacy sie swoim przyrodzeniem, ktory na stare lata stwierdzil,
    ze byla to jego jedyna i najlepsza, darmowa zabawka na cale zycie) ;-)
    A...
  • 7zahir 10.08.19, 11:10
    i spokoju myśli.
    To przyjdzie z czasem.
    Daj sobie szanse.

    Pozdrawiam.
  • przeniesiony 10.08.19, 11:23
    Dziękuję, pozdrawiam.
  • afq 09.08.19, 19:45
    masz swoje cięzkie przejścia
    jak my wszyscy

    jesli się moge z toba czyms podzielić..
    ja nie chce widzieć w zapiciach itp niczego normalnego, to rzeczy które dewastuja zycie, to nie jest normalne
    a widziec w tym normalna rzecz to dla mnie jak przyzwolenie na ich obecność

    a ja nie chce miec w sobie przyzwolenia
    to ze sie nawrót zdarzyc może to niestety jasne
    ale zapraszac go nie będę
    za bardzo doceniłem trzeźwe życie
    to jest dopiero normalne

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • przeniesiony 09.08.19, 20:29
    Tak, afq, Ale skutki zapić są okropne, przynoszą ogromne straty, niszczą związki i rodziny itd. Ale w uzależnieniach nie ważne są konsekwencje czyli SKUTKI, a przyczyny czyli potrzeby emocjonalne i życiowe, dlatego w swojej istocie akty nałogowe są NORMALNE.

    I właśnie, ku takiemu zrozumieniu wychodzi na przeciw nowoczesna, humanistyczna psychologia.

    Nie uważam również, że pojmując je za normalne daje im przyzwolenie, albo inaczej daję przyzwolenie, bo to nie skutki są ważne a przyczyny.

    Jeżeli ktoś bardzo negatywny w skutkach i bardzo źle odbierany społecznie alkoholizm zamieni na pracoholizm to co? To wtedy ma już lepszy nałóg i może go wykonywać, bo straty są mniejsze?

    Ehhh.
  • afq 09.08.19, 21:05
    nie stary, nie ma lepszych i gorszych uzależnień

    przyczyny są ważne, wymagają cięzkiej pracy by sie z tego wygrzebać i zapanowac nad swoimi emocjami
    ale skutki... nie pisz że nie są ważne.. to dzieki nim w ogóle wiesz że musisz coś ze soba zrobić
    musisz tez je wszystkie wyprostować, naprawić
    bez tego co chcesz w sobie zmienic i jak.. chcesz swoje emocje uzdrowic ale cały syf jaki sam narobiles ma zostac nie tknięty? i tak bez poczucia winy? a moze nie tknięty pozostanie ale poczucie winy tez?
    to zła droga jest
    i przyczyny i skutki... bez pomijania niczego - to jest przedmiot zdrowienia



    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • zdzislaw50 09.08.19, 21:13
    przeniesiony napisał:
    "Ale w uzależnieniach nie ważne są konsekwencje czyli SKUTKI, a przyczyny czyli potrzeby emocjonalne i życiowe, dlatego w swojej istocie akty nałogowe są NORMALNE.
    I właśnie, ku takiemu zrozumieniu wychodzi na przeciw nowoczesna, humanistyczna psychologia.
    Nie uważam również, że pojmując je za normalne daje im przyzwolenie, albo inaczej daję przyzwolenie, bo to nie skutki są ważne a przyczyny."


    Przecież to jest postawienie wszystkiego na głowie, SKUTKI które niszczą jego życie uważa za normalne i wczytuje się w jakieś teksty dające mu wiedzę i jakiejś terapii która ma za niego przestać pić. No ludzie, wszędzie w całym cyklu terapii słyszałem że, dawanie sobie zgody na to, że zapicie jest wliczone w trzeźwienie to furtka do niego a dla przeniesionego jest to NORMALNE bo zezwala na to humanistyczna i nowoczesna terapia. Zamiast zacząć próbować trzeźwieć w ramach sprawdzonych metod i przy pomocy AA to przeniesiony teoretyzuje na tematy emocjonalne i zezwala na "akty nałogowe" (swoją drogą ładna nazwa na zwykłe chlanie).
    Człowieku weź się zastanów co Ty robisz, piszesz, że masz już rozwalone życie i dalej bawisz się w teorię, weź się za siebie i zacznij trzeźwieć a przede wszystkim uwierz w Pierwszy Krok AA i zakończ tolerowanie "aktów nałogowych". Do tego nie potrzeba żadnych amerykańskich terapii tylko uczestnictwa w wywodzącej się z Ameryki Wspólnoty Anonimowych Alkoholików oraz innych trzeźwych alkoholików nawet tu na tym forum tylko pisz do rzeczy, pisz i wyjściu z nałogu a nie o jego teoretycznych i najmniej ważnych PRZYCZYNACH bo SKUTEK już Ci rozwalił życie. Pozdrawiam Zdzisław
  • afq 09.08.19, 21:22
    no szczerze mówiąc zdzisławie

    poszedłeś w drugi biegun
    przyczyny są nie mniej ważne
    nie rozpoznanie przyczyn i ich nie zneutralizowanie jest drogą do nawrotu niemal gwarantowanego
    to własnie wtedy żyjesz na dupościsku - tak to się w AA określa chyba

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • zdzislaw50 09.08.19, 21:32
    Może nie do końca dokładnie bo zbyt emocjonalnie to napisałem, przyczyny się przepracowuje w trakcie terapii i we własnym rozwoju w trakcie trzeźwienia, a nie daję się sobie furtki do nawrotów.
  • afq 09.08.19, 21:56
    zdzislaw50 napisał:

    > Może nie do końca dokładnie bo zbyt emocjonalnie to napisałem, przyczyny się pr
    > zepracowuje w trakcie terapii i we własnym rozwoju w trakcie trzeźwienia, a nie
    > daję się sobie furtki do nawrotów.

    no tak, to tak


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • aaugustw 09.08.19, 14:00
    przeniesiony napisal:
    "Na domiar tego, najnowsze teorie uzależnienia pokazują bardzo interesujący fakt – większość uzależnionych zaczyna czuć się lepiej nie wtedy, gdy zażyje narkotyk, ale wtedy, gdy podejmie decyzję o jego zażyciu. To może oznaczać, że przyczynami uzależnienia są emocje oraz czynniki psychologiczne…"
    ____________________________________________________________________.
    Hmm, czyli ta druga czesc uzaleznionych pokazuje nam ze przyczynami uzależnienia
    nie są emocje oraz czynniki psychologiczne…!? - Zartuje oczywiscie, bo to ze chore
    emocje sa powodem naszego uzaleznienia wiedzieli juz alkoholicy przed 84 laty, zanim
    jeszcze powstaly na tej bazie wszystkie te szkolki terapeutyczne, ktore kazda z nich ma
    swoje teorie odkrywania Ameryki. Nieszczescie w tym, ze zadna z nich nie ma sposobu
    na te chorobe… (logiczne; gdyby choc jedna z nich byla prawdziwa, nie trzeba by bylo tych pozostalych)
    Ps. mnie bylo dobrze dopiero po wypiciu…! ;-)
    A...
    A´propos Ameryki: Dlaczego mowia o "jajku Kolumba"? - Czyzby mial on tylko jedno…? ;-)
  • przeniesiony 10.08.19, 17:26
    CZY ALKOHOLIZM MUSI ZNISZCZYĆ ZWIĄZEK?

    Nie, jeżeli rozumiesz, na czym polega psychologia uzależnienia.

    Wioleta i Piotr byli małżeństwem już od kilku lat, gdy Piotr zaczął chować w domu piersiówki z alkoholem. Kiedy Wioleta je odnajdywała, Piotr kłamał, mówiąc, że przestał już pić i zapewniał Wioletę, że to są ostatnie buteleczki z alkoholem, jakie miał. Kiedy tydzień później Wioleta znalazła więcej piersiówek, wyrzuciła Piotra z mieszkania. „Gdyby tylko on mówił szczerze, że ma problem z alkoholem, to jeszcze bym to tolerowała, ale kłamstwa nie zniosę. Małżeństwo opiera się na zaufaniu.”

    Czy alkoholizm mógł popsuć związek w tym wypadku?

    Historia Wiolety i Piotra została zaczerpnięta z mojej nowej książki „Breaking Addiction: A 7-step Handbook for Ending any Addiction”. Główny problem, który zaistniał w relacjach tej pary stanowi bodajże jedną z głównych przyczyn rozpadu małżeństw z powodu alkoholizmu. Alkoholizm Piotra był oczywiście bardzo dużym problemem, ale – jak stwierdziła Wioleta – nie był tym najistotniejszym. Utrata zaufania mogła zniszczyć związek i tę utratę należało spróbować odzyskać, żeby ocalić udany związek, który miał szanse trwać. Stopniowe odzyskiwanie zaufania mogło tej parze dać szanse i przestrzeń do tego, aby pracując razem, pomóc Piotrowi wyjść z alkoholizmu.

    Jak można tego dokonać, skoro alkoholik ciągle ucieka się do kłamstwa?

    Odpowiedzią na to pytanie może być postawienie sprawy tak: uzależnienie i ogólny brak zaufania to nie są te same rzeczy. Chociaż alkoholicy często kłamią, ich kłamstwa dotyczą samego uzależnienia. Piotr okłamywał Wioletę, chowając butelki z wódką, oraz nie mówił żonie o tym, że późne powroty do domu związane były z tym że po drodze zachodził do barów. Ale Piotr nie okłamywał Wiolety w sprawach, które nie były związane z jego nałogiem. Tak naprawdę Piotr był człowiekiem z zasadami, taką osobą, która zwróciłaby pieniądze w sklepie, gdyby okazało się, że dostał za dużo reszty. Nie przyszłoby mu na myśl, żeby okłamywać swoją żonę. No chyba, że kłamstwa dotyczyły jego alkoholizmu i sytuacji, gdy chciał się napić. Aby związek miał przetrwać, Wioleta i Piotr musieli zrozumieć, na czym polega różnica między kłamstwem w ogólnym sensie a kłamstwem dotyczącym nałogu Piotra.

    Zastanówmy się najpierw, jak Wioleta widziała kłamstwa swojego męża. Dla Wiolety było jasne, że Piotr chciał wykluczyć ją ze swojego życia i że przestał traktować ją jako życiową partnerkę. Myślała, że nią manipulował i że przestał darzyć ją szacunkiem. Ostatecznie Wioleta doszła do wniosku, że Piotr przestał ją kochać.

    Punkt widzenia Piotra na sprawę jego kłamstw był całkowicie inny i nie miał nic wspólnego z tym, jak widziała to Wioleta. Nadal bardzo kochał swoją żonę i czuł wstyd, że nie może przestać pić. Czuł się również winny, gdy za każdym razem krzywdził żonę. Wymyślił więc sposób na to, żeby zachowując możliwość picia, nie krzywdzić jednocześnie swojej żony – po prostu okłamywał ją za każdym razem, gdy sięgał po alkohol. Uważał, że w ten sposób nie będzie się wstydził tego, że nie może przestać pić, a jednocześnie nie będzie krzywdził żony, ukrywając przed nią prawdę o tym, że nadal pije.

    Mimo wszystko Wioleta cały czas łapała go na kłamstwie, co powodowało, że czuł jeszcze większy wstyd i poczucie winy. Gdy żona odkrywała to, że kłamie, on obiecał, że już nigdy więcej się nie napije i naprawdę miał zamiar dotrzymać obietnicę. Ale ponieważ nie był wstanie dotrzymać przyrzeczenia, problem narastał. Teraz musiał ukrywać swój alkoholizm jeszcze bardziej. W rezultacie im więcej kłamał, tym większa była potrzeba, żeby kłamać.

    Piotr znalazł się w pułapce. Jak już opisywałem w innych artykułach na tym blogu i w moich książkach – impulsem do aktów nałogowych, takich jak picie, są stany beznadziei i bezradności przypominające pułapkę – podobną do tej, w której znalazł się Piotr. Alkoholizm Piotra był jednak odpowiedzią na całkowicie inne problemy w jego życiu, które doprowadzały go do tego, że wpadał w pułapki bez wyjścia. Tym razem jednak ta pułapka związana z kłamaniem doprowadzała go do jeszcze większych stanów poczucia bezradności i stała się nową przyczyną powrotów do picia. Ten cykl nałogowego picia spotęgowany wstydem, kłamstwami i jeszcze większą ilością picia miał od teraz bardzo negatywny wpływ na związek Piotra i Wiolety.

    W tym miejscu możemy poruszyć najważniejszą i kluczową rzecz. Przyczyną uzależnienia Piotra były jego wewnętrzne problemy emocjonalne – takie same jak w przypadku innych uzależnień. Te problemy dotykały szczególnych i ważnych dla niego zagadnień, które wywoływały u niego stany bezradności. Jego uzależnienie nie było związane z tym, jakie były jego uczucia wobec Wiolety, mimo że ona bardzo cierpiała z powodu uzależnienia męża. Taki sam sposób rozumowania można przypisać kłamstwom Piotra. Mimo że Wioleta cierpiała z powodu zachowań męża, powtarzające się picie i jego kłamstwa nie były związane z tym, co on do niej czuł. Jej rozumienie jego kłamstw jako oznaka, że już jej nie kochał i nie darzył ją szacunkiem, była błędna. Najsmutniejsze w tym wszystkim było to, że jej wniosek o nielojalności męża doprowadził ją do tego, że czuła się z tym źle.

    Najlepszym rozwiązaniem dla tej pary było zrozumienie, na czym polega alkoholizm od strony psychologicznej i dlaczego kłamstwa czasami są częścią powracającej chęci napicia się. Gdy Wiolecie w końcu udało się oddzielić brak zaufania do Piotra od szacunku, który cały czas ją darzył, jej złość w stosunku do męża i poczucie krzywdy stopniowo zmalały. Dramatyczne konflikty ustały, a Piotr mógł pójść na dobrą terapię, aby zająć się swoim problemem uzależnienia.

    Piotr i Wioleta przekonali się, że zrozumienie psychologii alkoholizmu, ułatwia naprawić nie tylko relacje, ale także pomaga rozwiązać problemy z nałogiem, które te relacje popsuły.

    Na czym więc polegała istota uzależnienia Piotra?

    Jak wiadomo z artykułu sam alkoholizm Piotra nie był istotną sprawą dla całości związku, mimo że nałogowe zachowania naszego bohatera miały wpływ na jego relację z żoną. Prawdziwą przyczyną alkoholizmu Piotra była jego praca, której bardzo nie lubił. Podjął się jej tuż po studiach, ale monotonność wykonywanych w niej obowiązków, potrzeba zarobku, aby utrzymać dom i rodzinę, oraz stare sprawy jeszcze ze studiów związane z trudem przygotowania do egzaminów i zajęć, których Piotr nie lubił, doprowadziły go do tego, że nie mógł z niej zrezygnować, a tym samym konflikt emocjonalny, który z tego powodu w jego życiu się wytworzył, wywołał stany bezradności przypominające pułapkę, co w rezultacie doprowadziło go do alkoholizmu.


    --
    Spróbujmy razem na tym zawiłym świecie żyć w zgodzie, harmonii, i przyjaźni.



    --
    Spróbujmy razem na tym zawiłym świecie żyć w zgodzie, harmonii, i przyjaźni.
  • przeniesiony 10.08.19, 17:28
    Źródło tego tekstu:

    Czy alkoholizm musi zniszczyć związek? Lance Dodes, Psychology Today, 2011

    www.psychologytoday.com/gb/blog/the-heart-addiction/201102/does-addiction-have-destroy-love

    --
    Spróbujmy razem na tym zawiłym świecie żyć w zgodzie, harmonii, i przyjaźni.
  • aaugustw 10.08.19, 17:55
    przeniesiony przytoczyl, (cyt.):
    "... Prawdziwą przyczyną alkoholizmu Piotra była jego praca, której bardzo nie lubił. ...konflikt emocjonalny, który z tego powodu w jego życiu się wytworzył, wywołał stany bezradności przypominające pułapkę, co w rezultacie doprowadziło go do alkoholizmu.
    ___________________________________________________________.
    Nie wiem juz czy sie smiac, czy plakac…!? :-/
    Ktory alko lubi swoja prace, kiedy szef go tepi i grozi wywaleniem z pracy?
    Inni przezyli wojne, wiec "musieli" pic… - Nie spojrzeli na tych, ktorzy takze to przezyli i nie musieli pic…
    Kiedy zrozumiesz przeniesiony, ze nie ma na swiecie takiego powodu dla ktorego trzeba pic…!!
    I nie jest sztuka przerwac picie, ale nie powrocic do niego…!
    Zeby to moglo nastapic, nie potrzeba czytac prac naukowych lecz potrzeba stac sie doroslym,
    gotowym do przejecia obowiazkow rodzinnych, prawdomownym, co wymaga duzo sily i odwagi,
    Potrzeba stac sie ojcem dzieci i mezem dla zony lub opiekunem dla rodzicow, a nie koncentrowac
    uwage tylko na sobie. Do tego niezbedna jest przede wszystkim pokora i sluzba na rzecz innych…
    Wszystko to sa wartosci moralne lub jak kto woli duchowe, nie zadne neutrony i inne przekazniki w mozgu…
    Tu nie pomoze zadne lekarstwo chemiczne, tu potrzeba dopuscic serce do glosu…!
    A...
  • afq 10.08.19, 18:05
    aaugustw napisał:

    > Zeby to moglo nastapic, nie potrzeba czytac prac naukowych lecz potrzeba stac s
    > ie doroslym,
    > gotowym do przejecia obowiazkow rodzinnych, prawdomownym, co wymaga duzo sily i
    > odwagi,
    > Potrzeba stac sie ojcem dzieci i mezem dla zony lub opiekunem dla rodzicow, a n
    > ie koncentrowac
    > uwage tylko na sobie.

    brać odpowiedzialność, stawiać czoła
    bez nurkowania w toń alkoholu
    żyć, nie uciekać, ciągle uciekać

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • aaugustw 10.08.19, 18:50
    Afg napisal, cyt:
    "brać odpowiedzialność, stawiać czoła bez nurkowania w toń alkoholu żyć, nie uciekać, ciągle uciekać"
    __________________________________________________________________________________.
    A zeby takim sie stac, potrzeba nam bylo dokonac operacji na sobie bez znieczulenia alkoholowego -
    a to bolalo…!
    Trzeba bylo wyciac i odrzucic z siebie zle przyzwyczajenia i chore tradycje i zastapic je nowymi, zdrowymi… -
    Musimy (jak chcemy, oczywiscie) oduczac sie tych starych nalecialosci i uczyc sie nowego zycia...
    To sa male kroczki, ktorych potrzeba sie uczyc w rownowadze duchowej, jak male dziecko, ktore uczy
    sie chodzenia, czy potem jazdy na rowerku i nawet jako dojrzale nigdy nie osiagnie idealu prostego
    poruszania sie naprzod, gdyz zawsze bedziemy chwiejni, kolyszac sie raz w lewo, raz w prawo...
    A...
  • afq 10.08.19, 18:58
    aaugustw napisał:
    > A zeby takim sie stac, potrzeba nam bylo dokonac operacji na sobie bez znieczul
    > enia alkoholowego -
    > a to bolalo…!
    > Trzeba bylo wyciac i odrzucic z siebie zle przyzwyczajenia i chore tradycje i z
    > astapic je nowymi, zdrowymi… -

    ja to bardziej chyba odbywałem naukę chodzenia w ciemnym pomieszczeniu o nieznanych rozmiarach
    co chwila łup,
    w końcu zrozumiałem że to dobry sposób nie rozpędzać się za bardzo :-)

    bardziej tak to widzę

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • aaugustw 10.08.19, 19:31
    afg napisal, (cyt.):
    "... odbywałem naukę chodzenia w ciemnym pomieszczeniu o nieznanych rozmiarach co chwila łup…
    __________________________________________________.
    Mozna i tak.
    W taki oto sposob otrzymywales duzo swiatla za kazdym "łup" ;-)
    A...
  • afq 10.08.19, 19:53
    aaugustw napisał:

    > Mozna i tak.
    > W taki oto sposob otrzymywales duzo swiatla za kazdym "łup" ;-)

    o tak :-) wszystko aż świeciło :-D




    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • aaugustw 10.08.19, 20:01
    afg napisal, (cyt.):
    "o tak :-) wszystko aż świeciło :-D"
    ________________________________.
    ;-))
    Ok. Na dzisiaj koncze, bo zaraz ja takze
    otrzymam duzo swiatla od wlasnej zony :-(
    A... ;-))
  • afq 10.08.19, 20:03
    heheh :-D

    o spokój przede wszystkim nalezy zadbać
    miłego i spokojnego wieczoru :-)

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • przeniesiony 11.08.19, 22:39
    Był już wpis o lekomanii Marion, oraz o alkoholizmie Piotra, w kolejnym tekście przedstawiam Wam problem uzależnienia od stron pornograficznych. Mnogość uzależnień, ich zróżnicowanie nie świadczy jednak o tym, że mamy do czynienia z nowym uzależnieniem. Metoda Dodesa opiera się na zaobserwowanym fakcie klinicznym, że osoby, które mają generalnie problemy z uzależnieniami, zamieniają jedno uzależnienie na drugie, stąd możliwe, że obok alkoholizmu i lekomanii pojawi się również uzależnienie od pornografii.

    Przepraszam Was, że te teksty są trochę sztuczne - są to po prostu tłumaczenia oryginałów, a ja nie zawsze jestem w stanie do końca wytłumaczyć, na czym to zjawisko uzależnienia według Dodes polega. Ale mam nadzieję, że gdy pojawi się więcej wpisów, będzie łatwiej zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi.

    --------------------------------------------

    Pytanie do eksperta: czy jestem uzależniony od oglądania stron erotycznych?

    Dzisiejsze pytanie dotyczy różnicy między zjawiskiem uzależnieniem od stron erotycznych a przyjemnością z ich oglądania?

    Skąd mam wiedzieć, czy jestem uzależniony od pornografii czy po prostu lubię oglądać materiały pornograficzne? Ciągle je oglądam. - Seth


    Lance Dodes: Pytanie te jest częścią szerszego zagadnienia: Czy jestem uzależniony, gdy wykonuję jakąś czynność ebyt często? Na szczęście odpowiedź brzmi „nie”. Nie tylko w uzależnieniach wykonujemy różne czynności częściej niż zwykle. Wszyscy wykonujemy różne czynności tylko dlatego, że je lubimy, nawet jeżeli na dłuższą metę mogą być one dla nas szkodliwe. Tak jest na przykład ze słodyczami. Przyjemność, która płynie bezpośrednio z tej czynności, przysłania nam zdrowy rozsądek. Ale to zachowanie może się zmienić, gdy zmieni się nasza sytuacja życiowa. Jeżeli lekarz powie nam, że mamy cukrzycę typu drugiego, być może ograniczymy konsumpcję słodkich rzeczy – bez względu na przyjemność, którą czerpaliśmy z ich spożywania.

    Nawyki mogą być drugim powodem przesady w naszym życiu. Czasami o uzależnieniach mówimy, że to to samo co nawyki. Ale nawyki bardzo się różnią od uzależnień. Nawyki to czynności wykonywane automatycznie – nie musimy się za bardzo zastanawiać, gdy je wykonujemy. Przykładem nawyku mogą być czynności zostawiania butów w tym samym miejscu co wieczór albo sprawdzanie emaili z samego rana. Gdybyśmy musieli za każdym razem zastanawiać się nad czynnościami, które wykonujemy codziennie, brakowałoby nam czasu na inne czynności. Ważną cechą charakterystyczną każdego nawyku jest to, że nie mają one żadnego znaczenia z perspektywy psychologii. Nawyki nie są napędzane emocjonalnymi potrzebami, nie służą również żądnemu emocjonalnemu celowi. Z tego właśnie powodu bardzo łatwo jest się ich pozbyć – wystarczy podjąć świadomą decyzję.

    W przypadku uzależnień jest dokładnie na odwrót – uzależnienia są napędzane emocjonalnymi potrzebami, i mają emocjonalny cel. Z tych właśnie powodów bardzo trudno je zatrzymać, nawet jeżeli bardzo mocno tego chcemy.

    Wracamy do pytania. Seth, bardzo dobrze, że zadajesz to pytanie i możesz też na nie bardzo łatwo odpowiedzieć, jeżeli przeprowadzisz mały eksperyment. Musisz mocno postanowić, że przestaniesz oglądać materiały pornograficzne przez dłuższy czas, powiedzmy przez dwa tygodnie. Jeżeli oglądałeś je dla przyjemności, to to będzie strata dla ciebie, ale powinieneś być wstanie powstrzymać się od ich oglądania.

    Sprawa tak samo wygląda w przypadku nawyku – jeżeli automatycznie przechodzisz na stronę pornograficzną, to możesz bardzo łatwo z niej zrezygnować, jeżeli miałeś nawyk oglądania pornografii.

    Ale jeżeli nie możesz dotrzymać swojego postanowienia, to na pewno twoje zachowania są napędzane poważniejszymi czynnikami. Proponuję, abyś zapisywał sobie sytuacje i momenty, w których pojawia się u ciebie myśl o oglądaniu filmów pornograficznych i zwrócił uwagę na to, co ważnego wydarzyło się w twoim życiu właśnie w tych momentach, jakie uczucie się pojawiło, zanim pomyślałeś o pornografii. Jeśli masz prawdziwe uzależnienie, zauważysz, że w tych momentach pojawi się coś, co ciebie zestresowało, coś, co wywołało u ciebie frustrację oraz uczucie beznadziei i bezradności. W mojej drugiej książce Breaking Addiction opisuję kilka przykładów takich sytuacji. Jeśli masz prawdziwe uzależnienie, zauważysz również, że czujesz się bardziej zdenerwowany tym (wzrasta w tobie złość), że pozbawiasz się możliwości wykonania tych zachowań, mimo że to ty sam pozbawiasz siebie możliwości ich wykonania. Zdenerwowanie wzrasta, ponieważ powstrzymujesz się nie tylko od samego zachowania, ale też od emocjonalnego sposobu, które może pomóc ci te zachowanie zrealizować. Jeśli okaże się, że naprawdę masz prawdziwe uzależnienie, należy się szybko się nim zająć.

    Źródło:
    Pytanie do eksperta: czy jestem uzależniony od oglądania stron erotycznych?
    ---------------------
    Kilka uwag i wyjaśnień

    Przez zachowania Dodes tutaj ma na myśli najprawdopodobniej niemożliwość zrealizowania przez Setha swoich potrzeb emocjonalnych lub ogólnie życiowych (ale innych niż tak podstawowe potrzeby, jak głód czy seks w celach prokreacyjnych itd.), ale ciężko jest powiedzieć, o jaką potrzebę akurat chodzi w tym tekście, bo pytanie jest ogólne i Seth nie mówi o tych potrzebach, które byłyby pewnie odkryte w terapii – dlatego też filmy pornograficzne są tylko jako to Dodes określa „focus of addiction” - czynnością zastępczą, czynnością z wyboru i u każdej osoby inną i w zasadzie mało istotną, żeby zrozumieć zjawisko uzależnienia, będącą tylko objawem, że mamy problem.

    Wyobraźmy sobie, że Setha zdradza żona i za każdym razem, gdy on się o tym dowiaduje, nie omawia tego ze swoją partnerką, bo np. boi się konfliktu, boi się rozstania, może żona ma silniejszy charakter niż Seth i jest dominującą osobą w związku itd.

    Ale sytuacje mogą być też inne. Po prostu pornografia jest tylko dla Setha czynnością z wyboru, czynnością ulubioną (ale nie wykonywaną dla przyjemności w prawdziwym uzależnieniu), aby wykonać akt zastępczy. Możliwe, że Seth ma problemy w pracy, albo akurat zdenerwował go sprzedawca w sklepie itd.

    Ważne jest więc to, żeby dbać o swoje potrzeby, bo według teorii Dodesa akty nałogowe, których częścią składową jest jakaś życiowa potrzeba, nie są w swojej istocie złe. Dodes w wielu miejscach zaprzecza, że uzależnienia są wynikiem zaburzenia osobowości, nałogowego charakteru osoby uzależnionej, czy problemów rozwojowych z wczesnego dzieciństwa. [Na przykład w tym tekście po angielsku]

    Zdenerwowanie wzrasta, ponieważ być może Seth powstrzymuje się nie tylko od zachowania (od zrealizowania potrzeby), ale też od emocjonalnego sposobu, które może pomóc mu to zachowanie zrealizować (np. poprzez wykonanie akty pośredniego – np. rozmowa Setha z żoną nt. ich związku i możliwej nielojalności żony, złożenie skargi w sprawie złej jakości obsługi u menadżera sklepu itd.


    --
    Spróbujmy na tym złożonym świecie żyć razem w zgodzie, harmonii, i przyjaźni.
  • aaugustw 12.08.19, 11:40
    przeniesiony napisal 11.08.19, 22:39, (cyt.):
    Był już wpis o lekomanii Marion, oraz o alkoholizmie Piotra, w kolejnym tekście przedstawiam Wam problem uzależnienia od stron pornograficznych...
    Przepraszam Was, że te teksty są trochę sztuczne…
    __________________________________________________.
    Czy ty przeniesiony chcesz siebie uratowac czy nas?
    A moze chcesz nas pouczac i dawac nam to, czego sam jeszcze nie masz?
    W obydwoch tych przypadkach jest to poroniony pomysl…!
    Nie wiem komu to ma sluzyc. Ja z tego nie przeczytalem nic…!
    Jestem soba…!
    A...
  • przeniesiony 12.08.19, 12:45
    Aaugustw, chodzi mi o to, że nie ma jeszcze takich tekstów w Internecie, nie tylko na tym forum, ale w ogóle w internecie - i umieszczam je tu tylko w celach informacyjnych. Powtarzam, nie jestem ani psychologiem, ani psychoterapeutą i moją rolą nie jest, ani pouczanie, ani leczenie ani nic innego.

    Internet umożliwia prawie nieograniczony dostęp do różnych zasobów, a tych tekstów o metodzie Dodesa nie ma jeszcze w Internecie za wiele.

    Więc umieszczam je tu tylko jako informacje. Jeżeli gdzieś wypowiadałem się w tak, że wyglądało to na pouczanie, to bardzo przepraszam - po prostu bardzo bym chciał, aby ktoś na tym skorzystał. I to wszystko.

    Czasami coś komentuję i sugeruję, bo te tłumaczenie może jest ciężko zrozumieć - może wtedy wygląda to na pouczanie - przepraszam najmocniej.

    Każdy ma chyba prawo na tym forum się wypowiedzieć, forum ma charakter społeczny, każdy ma prawo się wypowiedzieć, ale każdy ma też prawo się nie zgadzać z tym, co mówią inni. Forum jest dla wszystkich. Jeżeli naruszam zasady forum, to proszę to zgłosić administracji z prośbą o skasowanie wątku i wszystko.

    Serdecznie pozdrawiam. Życzę wytrwałości sobie i innym.


    --
    Spróbujmy na tym złożonym świecie żyć razem w zgodzie, harmonii, i przyjaźni.
  • aaugustw 12.08.19, 14:05
    przeniesiony m.in. napisal, (cyt.):
    "Każdy ma chyba prawo na tym forum się wypowiedzieć"
    ____________________________________________________________.
    Ha, gdybys sie tego trzymal byloby ok, ale ty wypowiadasz nam nie siebie
    lecz innych.
    Gdybys chodzil na Mityngi AA wiedzialbys, ze : "Najwazniejsze naprzod".
    A najwazniejszym jestes tu ty, twoje zycie i twoja rodzina. Twoj zdrowy
    powrot do spoleczenstwa…!
    A...
  • przeniesiony 13.08.19, 13:02
    Czy rzeczywiście uzależnienie to choroba?

    Jeżeli nie, to co to jest? Nowe spojrzenie na stary problem.


    Przez wiele lat traktowano alkoholizm (lub uzależnienie) jako chorobę. Pojęcie uzależnienia jako choroby funkcjonuje w programach szkoleniowych dla specjalistów uzależnień, w ten sam sposób mówi się o tym zjawisku również osobom uzależnionym w ośrodkach leczenia uzależnień. Taki sposób pojmowania zjawiska uzależnienia nie jest kwestionowane przez osoby publiczne i środki masowego przekazu. Ale czy to jest właściwe pojęcie? Jeżeli nie, czy można lepiej i w bardziej pomocny sposób zdefiniować uzależnienie?

    Zacznijmy od krótkiej historii. W dawnych czasach, zanim pojęcie uzależnienia jako choroby stało się powszechne (jakieś 40 lat temu), nasze społeczeństwo było jeszcze bardziej uprzedzone do osób uzależnionych niż teraz. Osoby uzależnione były postrzegane inaczej, jako gorsi członkowie społeczeństwa. Uważano, że brakuje im zasad moralnych i dyscypliny, uważano ich za egoistów i osoby obojętne na potrzeby innych. Uważano, że w swoim uzależnieniu oddają się przyjemności, nie zważając na innych. Uważano również, że mają wady charakteru.

    Następnie pojawiło się pojęcie, że uzależnienie to choroba taka sama jak gruźlica, cukrzyca czy Alzheimer. A to oznaczało, że osoby, które mają uzależnienia, nie są źli, ale chorzy. Od razu to zmieniło wszystko. Opinia publiczna przestała potępiać osoby uzależnione. Osoby uzależnione były również mniej krytyczne wobec siebie. Oczywiście, pojęcie chorobowe nie było mile widziane, ale przynajmniej lepiej być osobą chorą niż samolubną czy nieprzyzwoitą. Więc pojęcie chorobowe zostało przyjęte przez prawie wszystkich. Dzięki korzyściom płynących z pojęcia chorobowego nie powinno dziwić, że uzyskało ono bardzo dużą akceptację.

    Niestety entuzjazm, który towarzyszy akceptacji pojęcia uzależnienia jako choroby spowodował, że pominięto fakty. Zjawisko uzależnienia ma bardzo mało wspólnego z chorobą. To jest zespół zachowań, a nie choroba sama w sobie. Nie można jej wyjaśnić za pomocą żadnego procesu chorobowego. Najgorsze jest jednak to, że pojmowanie uzależnienia jako choroby, nie pozwala zgłębić nowego sposobu pojmowania istoty uzależnienia.

    Sprawa staje się jasna, gdy dokonamy porównania uzależnienia do prawdziwych chorób. W uzależnieniach nie ma czynnika zakaźnego jak w gruźlicy ani patologicznego procesu biologicznego jak w cukrzycy, ani czynnika powodującego uszkodzenie komórek nerwowych jak w chorobie Alzheimera. Jedynym aspektem chorobowym jest to, że jeżeli uzależnione osoby nie poradzą sobie z tym problemem, to jakość ich życie ulegnie pogorszeniu. Ale takie pogorszenie następuje w przypadku wielu rzeczy – i nie wyjaśnia nam istoty problemu.

    Warto zwrócić uwagę, że aktualnie obowiązujące pojęcie chorobowe uzależnienia — tzw. chroniczna, postępująca i potencjalnie śmiertelnie choroba, oparta na neurobiologii, odnosi się do gryzoni i istnieje bardzo dużo dowodów, że nie ma zastosowania w przypadku ludzi.

    Czytelnicy tego bloga i moich książek wiedzą, że akty nałogowe są poprzedzane przez wydarzenia, które są emocjonalnie bardzo istotne dla osób uzależnionych; wiedzą również, że można uniemożliwić zrealizowanie tych aktów lub je całkowicie zatrzymać, gdy zgłębimy to, jakie ważne emocje stanowią charakter tych wydarzeń; można w końcu w miejscu aktów nałogowych wykonać inne emocjonalnie istotne czynności lub wykorzystać inne objawy psychologiczne, które nie są aktami nałogowymi. Uzależnienie to objaw, którego istotę można zrozumieć – to nie jest choroba.

    Ale jeżeli mamy pozbyć się pojęcia chorobowego, zastępując go innym bardziej trafnym terminem, należy zachować wszystkie korzyści płynące ze starego pojęcia. Nowy termin nie może uwzględniać elementu moralizatorskiego, nie może przypisywać też osobom uzależnionym negatywnych cech charakteru. Wszyscy mają chyba nadzieję, że alternatywne rozumienie istoty uzależnienia będzie wartościowsze niż pojęcie chorobowe — będzie umożliwiało osobom uzależnionym zrozumienie, na czym polega istota ich problemu oraz pomoże im poradzić sobie z tym zjawiskiem — będzie zawierało po prostu coś, czego pojęcie chorobowe nie posiada.

    Wiedząc, jakie są psychologiczne podstawy uzależnienia, możemy łatwo spełnić powyższe kryteria. Uznając, że uzależnienie to tylko objaw psychologiczny oznacza, że występuje on u ludzi bardzo często. Tak naprawdę, jak już opisywałem w innych miejscach, uzależnienie jest w swojej istocie tym samym zjawiskiem, co kompulsywne robienie zakupów, wykonywanie ćwiczeń czy nawet sprzątanie domu. Oczywiście uzależnienie (np. od substancji) wywołuje bardzo negatywne skutki np. zdrowotne, ale wewnętrznie dla osoby uzależnionej jest to ten sam rodzaj zachowań, jak ten opisywany wyżej. Jeśli zrozumiemy, że uzależnienie jest w swojej istocie zachowaniem kompulsywnym, tak jak wiele innych zachowań, ciężko jest obronić zasadność pouczania czy moralizowania osób, które czują kompulsywną, czyli nieodpartą i bardzo silną potrzebę wykonywania aktów nałogowych. Ciężko obronić również tezę, że osoby uzależnione to lenie, egoiści, egocentrycy, osoby niemoralne czy w jakiś inny sposób różniące się od reszty społeczeństwa, jeżeli zachowania kompulsywne są tak powszechne w dzisiejszym świecie.

    Mając świadomość tego, że zjawisko uzależnienia to tylko objaw kompulsywny, możemy również wykorzystać to nowe pojęcie nozologiczne, aby pomóc osobom uzależnionym poradzić sobie ze swoim uzależnieniem, co nie było wcale takim prostym procesem przy starym chorobowym pojęciu. Jak już opisywałem na tym blogu i w moich książkach, gdy ludzie widzą, co dzieje się w ich umyśle, gdy pojawia się impuls, który prowadzi do aktów nałogowych, mogą z łatwością przejąć kontrolę nad tym impulsem, zanim on przejmie kontroli nad nimi.

    Mimo korzyści, które dawało stare pojęcie, jesteśmy dzisiaj w lepszej sytuacji bez koncepcji uzależnienia jako choroby. Zbyt długo pojęcie to funkcjonowało jako pusty termin, który nic nie tłumaczył, w lecznictwie odwykowym nie dostarczał użytecznych technik i metod pomocnych w leczeniu osób uzależnionych, oraz przeszkadzał w uznaniu nowszych metod zrozumienia istoty uzależnienia i radzenia sobie z tym problemem.

    Jest jeszcze jedna zaleta. Skoro możemy pozbyć się pustego terminu chorobowego, osoby uzależnione mogą w końcu przestać mówić o sobie, że są „chore”.

    Źródło:

    Czy rzeczywiście uzależnienie to choroba?, Lance Dodes, Psychology Today, 2011
  • afq 13.08.19, 15:05
    przeniesiony napisał:

    > Wiedząc, jakie są psychologiczne podstawy uzależnienia, możemy łatwo spełnić po
    > wyższe kryteria. Uznając, że uzależnienie to tylko objaw psychologiczny oznacza
    > Tak naprawdę, jak już opisywałem w innych miejscach, uzależnienie jest w swojej istocie
    > tym samym zjawiskiem, co kompulsywne robienie zakupów, wykonywanie ćwiczeń czy
    > nawet sprzątanie domu.

    a nawet pisanie na forum może być kompulsywne i mieć swoje głębsze podłoże


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • przeniesiony 13.08.19, 17:29
    Zgadza się afq, bardzo lubię to robić, bo lubię tłumaczyć, ale możliwe, że ta kompulsja ;-) ma podłoże emocjonalne ;-) wtedy będę już musiał udać się na terapię w sprawie uzależnienia od pisania.

    Ale ja odnoszę się całkiem serio do tego, co piszesz. Przedmiotem uzależnienia może być każda kompulsywnie wykonywane czynność.

    Jeżeli widzicie sens w tych tekstach, zapraszam do komentowania.

    Serdecznie pozdrawiam.

    --
    Spróbujmy na tym złożonym świecie żyć razem w zgodzie, harmonii, i przyjaźni.
  • afq 14.08.19, 10:20
    no ja też wcale sobie żartów nie stroję

    był moment że musiałem się zastanowić nad tym w jaki sposób książki czytam
    bo odpływałem w to bezmyślnie, do późnych nocnych godzin

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • przeniesiony 14.08.19, 11:08
    No właśnie.

    Jest prosta zasada, aby sprawdzić, czy mam uzależnienie.

    Jeżeli coś lubię robić i mogę przestać to robić w każdej chwili, to to nie jest uzależnienie.

    Jeżeli nie mogę przestać od tak siłą woli, wpadam w pułapkę powtarzających się czynności, czynności te poprzedzone są ważnymi dla mnie momentami lub coś mnie denerwuje lub stresuje itd, to to może być kompulsja wykonywania tej czynności lub uzależnienie.

    --
    Spróbujmy na tym złożonym świecie żyć razem w zgodzie, harmonii, i przyjaźni.
  • afq 14.08.19, 15:28
    przeniesiony napisał:

    > No właśnie.
    >
    > Jest prosta zasada, aby sprawdzić, czy mam uzależnienie.
    >
    > Jeżeli coś lubię robić i mogę przestać to robić w każdej chwili, to to nie jest
    > uzależnienie.
    >
    > Jeżeli nie mogę przestać od tak siłą woli, wpadam w pułapkę powtarzających się
    > czynności, czynności te poprzedzone są ważnymi dla mnie momentami lub coś mnie
    > denerwuje lub stresuje itd, to to może być kompulsja wykonywania tej czynności
    > lub uzależnienie.
    >

    jasne, proste
    jednak zanim wpadam w pułapkę mogę przyjrzec sie czemuś jeszcze
    czy wykonuję taka czy inna czynność nagminnie pomimo tego że powinienem robić coś innego
    czyli.. czy nie zaczynają sie pojawiać negatywne konsekwencje, pomimo których robie coś nadal

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • przeniesiony 14.08.19, 15:42
    afq napisał:
    >
    > jasne, proste
    > jednak zanim wpadam w pułapkę mogę przyjrzec sie czemuś jeszcze
    > czy wykonuję taka czy inna czynność nagminnie pomimo tego że powinienem robić c
    > oś innego
    > czyli.. czy nie zaczynają sie pojawiać negatywne konsekwencje, pomimo których r
    > obie coś nadal
    >

    Ale negatywnych konsekwencji jesteśmy świadomi, i mimo wszystko nie przestajemy ulegać nałogom i innym zachowaniom. Skupianie się na negatywnych konsekwencjach nie pomaga.

    Świadomość tych konsekwencji jest nam znana, a i tak to nie pomaga, żeby przestać, a nałogi są napędzane nieświadomymi myślami, uczuciami i mechanizmami obronnymi, dlatego warto się nimi przyjrzeć w terapii, poprosić kogoś, żeby je zauważył - pisałeś o tym kilka postów temu.


    --
    Spróbujmy na tym złożonym świecie żyć razem w zgodzie, harmonii, i przyjaźni.
  • afq 14.08.19, 17:19
    przeniesiony napisał:

    > Ale negatywnych konsekwencji jesteśmy świadomi, i mimo wszystko nie przestajemy
    > ulegać nałogom i innym zachowaniom. Skupianie się na negatywnych konsekwencjac
    > h nie pomaga.
    >
    > Świadomość tych konsekwencji jest nam znana, a i tak to nie pomaga, żeby przest
    > ać, a nałogi są napędzane nieświadomymi myślami, uczuciami i mechanizmami obron
    > nymi, dlatego warto się nimi przyjrzeć w terapii, poprosić kogoś, żeby je zauwa
    > żył - pisałeś o tym kilka postów temu.
    >
    >

    ale ty mnie nie przekonuj do terapii bo w niej jestem [ostatnia sesja dzis o 12:00] :-)

    ja pisałem teraz o swoich wypracowanych sposobach na wypatrywanie gdzie jak i w czym moze mi cos zastepczego sie pojawiac
    bo moze.. i wiem o tym.. od dawna :-)

    a co do negatywnych konsekwencji..
    stary... nie znam nikogo kto by sie wybral na terapie bez negatywnych konsekwencji
    to wlasnie one ludzi pchają do tego by cos zrobic
    nic innego.. tylko one

    rzecz w tym ze nie od razu
    ale ja juz to wiem, wiec moge przyglądac sie wczesniej

    kapiszi?


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • zdzislaw50 13.08.19, 16:07
    przeniesiony, piszesz, piszesz i piszesz o tej metodzie, to napisz ilu ludzi zrezygnowało z aktów nałogowych dzięki tej metodzie? a może Ty zacznij z niej korzystać. Miałem nie pisać nic więcej w tym temacie ale robi się to już nudne.
  • przeniesiony 14.08.19, 11:17
    Przyznaję, Zdzisławie szczerze, że nie wiem, ile osób przestało dzięki właśnie tej metodzie, ale jest dużo dowodów na to, że wiele osób przestało dzięki tzw, terapii psychodynamicznej, na której oparta jest ta metoda. Więc można przypuszczać, że jest to dość skuteczne podejście.

    Terapia psychodynamiczna oparta jest na założeniu, że wiele zachowań – w tym zachowań nałogowych – poprzedzonych jest pewnymi emocjami, które wywoływane są przez konflikty emocjonalne, które tworzą się głęboko w naszej duszy, ale które można odkryć, przeanalizować, przepracować i z którymi można sobie poradzić. Terapia psychodynamiczna pomaga rozwiązać problemy emocjonalne, które są objawami zachowań. Inne nurty terapii – te oparte na zachowaniach – np. terapia behawioralna skupia się zwykle na usunięciu lub zatrzymaniu zachowań, poprzez racjonalizowanie tych zachowań, jest krótsza i często nadaje się do walki z nawykami a nie z uzależnieniami, dlatego nie jest moim zdaniem tak skuteczna jak ta psychodynamiczna.

    --
    Spróbujmy na tym złożonym świecie żyć razem w zgodzie, harmonii, i przyjaźni.
  • jerzy30 14.08.19, 20:17
    "psychodynamicznie" to mozna gorzale z gwinta walic - jest na to duzo dowodow - po wypiciu gorzaly emocje sie usuwaja i slodko robi sie na duszy - podaj przyklady bo na razie to bredzisz [powiem krotko]
  • przeniesiony 14.08.19, 22:45
    Czy w uzależnieniach chodzi o przyjemność?
    To bardzo stary błąd.


    Przez ostanie 5000 lat mylono pojęcie uzależnienia z przyjemnością. Powodem takiego stanu rzeczy jest to, że najczęstsze formy uzależnienia takie jak picie alkoholu, zażywanie narkotyków, hazard, seks są przyjemnymi czynnościami. Taki powierzchowny związek między tymi zjawiskami doprowadził do tego, że zaczęto uważać, że każda osoba, która ma nieodpartą chęć napicia się lub zażycia narkotyków itp. ma tendencje do oddawania się przyjemnym czynnościom. Bardzo łatwo wyciągnąć z tego wniosek, że osoby uzależnione to niemoralni hedoniści, osoby, które oddają się przyjemnościom, nie zważając na szkody wyrządzane osobom bliskim i nie biorąc pod uwagę własnej przyszłości. Oczywiście to wszystko nie prawda.

    W uzależnieniu nie chodzi o przyjemność, mimo że może się tak wydawać niektórym osobom, które zostały dotknięte tym zjawiskiem. Znam wiele osób, cierpiących np. na alkoholizm, które twierdzą, że można bardzo łatwo zrozumieć, na czym polega ich picie: po prostu lubią efekt wypitego alkoholu. Ale po chwili zastanowienia można zauważyć problem w takim toku rozumowania. Prawie wszyscy lubią efekt wypijanego alkoholu. Tak naprawdę, wiele osób lubi efekt wypijanego alkoholu, mimo tego nie jest alkoholikami. W istocie, gdyby sama przyjemność z picia alkoholu powodowała, że stajemy się alkoholikami, większość z nas stawałaby się alkoholikami. Przyjemność nie może wyjaśniać przyczyn alkoholizmu.

    Mając świadomość powyższej zasady, jest bardzo łatwy sposób, który warto zapamiętać, aby sprawdzić, czy ty lub ktoś bliski ma alkoholizm:

    Jeżeli spożywasz alkohol dla przyjemności, nie jesteś alkoholikiem.

    (Używam alkoholizmu jako przykładu, ale ten sposób i wszystko, co mówię na tym blogu, można odnieść do wszystkich form uzależnienia.)

    Jest jeszcze jeden powód, który nie może w żaden sposób wyjaśniać zjawiska uzależnienia na podstawie przyjemności, którą czerpiemy z wykonywania różnych czynności. Użyję znowu przykładu alkoholizmu: gdyby przyjemność była przyczyną alkoholizmu, to wtedy alkoholicy bardzo łatwo przestali by pić, lub zaczeli kontrolować swój nałóg wraz z pojawieniem się negatywnych konsekwencji wynikających z picia. Tak samo przestaliby jeść słodkie rzeczy, lub zaczeliby kontrolować chęć sięgania po słodycze, gdyby lekarz powiedział im, że mają cukrzycę. Osoby uzależnione nie mają przecież tendencji autodestrukcyjnych – postępują tak samo jak reszta społeczeństwa. Ich życie może legnąć w gruzach w wyniku swojego uzależnienia, ale tak naprawdę osoby uzależnione w innych sytuacjach są rozsądni, rozważni, kierują się troską i rozumem – tak samo jak inni ludzie. A mimo wszystko nie są w stanie przestać pić lub kontrolować zachowań nałogowych. Widocznie motywy, które napędzają ich zachowania, są głębsze i poważniejsze niż sama przyjemność.

    Co to mogą być za motywy?

    Siła napędzającą akty nałogowe nie ma nic wspólnego z poszukiwaniem przyjemności. Tak jak już opisywałem we wcześniejszych postach na tym blogu i w moich książkach, siła napędzająca akty nałogowe jest powiązana z normalną ewolucyjnie wytworzoną potrzebą wydostania się pułapki, aby odwrócić bardzo ciężkie do zniesienia poczucie bezradności. Akty nałogowe dają ulgę i na chwilę odwracają poczucie tego bardzo silnego uczucia bezradności. To wyjaśnia, dlaczego osoby uzależnione nie przestają wykonywać aktów nałogowych nawet wtedy, gdy wyrządzają szkody i krzywdzą siebie oraz bliskich. Z emocjonalnego punktu widzenia z ich strony jest to odpowiedź na o wiele ważniejszy impuls niż troska o negatywne konsekwencje, które mogą się pojawić w przyszłości.

    Uzależnienie jest więc po prostu jednym ze sposobów na poradzenie sobie z wszechogarniającym stanem bezsilności. Kiedy metody radzenia sobie z takimi stanami działają mało skutecznie, a tak jest właśnie w przypadku uzależnienia, takie mechanizmy nazywamy objawami. Uzależnienie to nic innego jak objaw psychologicznego problemu, sposób na poradzenie sobie z trudnym stanem emocjonalnym, taki sam objaw jak wszystkie inne. Nie ma on nic wspólnego z odurzaniem się, gratyfikacją czy czerpaniem przyjemności.

    Takie rozumienie istoty uzależnienia powinno pomóc zakończyć niepotrzebne przypadki odnoszenie się z pogardą wobec osób uzależnionych, co miało miejsce przez tysiące lat. Powinno również pomóc samym osobom uzależnionym przestać okazywać pogardę sobie nawzajem.

    Źródło:

    Czy w uzależnieniach chodzi o przyjemność? Lance Dodes, Psychology Today, 2015


    --
    Jeżeli jeden sposób nie działa, wypróbuj inny, aż do skutku. Nie poddawaj się!
  • aaugustw 15.08.19, 08:10
    Wygrales przeniesiony…!
    Dlaczego?
    Bo dalem sie sprowadzic do twojego poziomu, a tam nie mam zadnych juz szans…!
    Takze moje najglebsze argumenty oparte o doswiadczenia paru milionow trzezwych alko nie sa w stanie do ciebie dotrzec.
    W obu naszych przypadkach jest to rozmowa "sobie i muzom".
    Wychodze z tego watku.
    A...
  • przeniesiony 16.08.19, 11:21
    Przestańcie skupiać się na konsekwencjach zachowań nałogowych – to strata czasu.

    Przez całą swoją karierę zawodową jako psychoterapeuta słyszałem ludzi, którzy opisywali rezultaty swoich zachowań nałogowych np. picia, objadania się, hazardu z wielkim wstydem, żalem i złością. Wszyscy są w stanie zrozumieć ten ból, a rezultaty naprawdę mają znaczenie. Najczęściej rzutują na nasze relacje z innymi ludźmi i na sposób, w jaki próbujemy ocenić prawdopodobieństwo przyszłych zachowań. Ale skupianie się na konsekwencjach nie pomaga zatrzymać zachowań nałogowych. Tak naprawdę jest to strata cennego czasu, który można przeznaczyć na analizę przyczyn uzależnienia.

    Przyglądanie się konsekwencjom wywołuje również poczucie winy. Zrozumiałą rzeczą jest to, że osoby, które zostały dotknięte konsekwencjami zachowań nałogowych, będą chcieli stanąć twarzą w twarz z osobami, które ich w wyniku tych zachowań skrzywdzili. Ale żaden dobry terapeuta nie popełni takiego błędu. Przez ostatnie 40 lat nie spotkałem nigdy osoby uzależnionej, która nie byłaby świadoma szkód, które wyrządziła. Osoby uzależnione nie są złośliwe czy głupie i potęgowanie poczucia winy nie ma po prostu sensu. Gdyby poczucie winy mogło rozwiązać problem uzależnienia, nie byłoby takiego zjawiska.

    O wiele korzystniejszą rzeczą, na której warto się skupić jest fakt, że zachowania nałogowe nie są przypadkowe. Poprzedzone są bardzo ważnymi emocjonalnie czynnikami: sytuacją, gdy zostajemy sami po zakończeniu związku z dziewczyną lub chłopakiem, wstydem lub złością, który powstaje, gdy ktoś potraktuje nas bez należytego szacunku, zakłopotaniem i wstydem powstałym w wyniku poniesionej straty, lub postawą lekceważącą ze strony innych osób, a wszystkim tym sytuacjom towarzyszy bezradność, i uczucie, że nie mamy kontroli nad własnym życiem. Te czynniki, które poprzedzają akty nałogowe, należy rozpoznać, zgłębić ich funkcję i zrozumieć na tyle, aby można było przewidzieć, kiedy znowu się pojawią, gdy przyjdzie impuls do aktów nałogowych. Jeżeli ludzie będą w stanie przewidzieć moment, w którym pojawia się impuls do stosowania aktów nałogowych, będą mieli większe szanse, aby go kontrolować. (Opisałem ten proces dokładnie w mojej książce Breaking Addiction).

    Są jeszcze dwa inne problemy związane z przywiązywaniem zbyt małej uwagi przyczynom uzależnienia a zbyt dużej konsekwencjom zachowań nałogowych. Ponieważ różne akty nałogowe mają inne konsekwencje, daliśmy się zwieść myśleniu, że to są inne zjawiska. Oczywiście tak nie jest, ponieważ dobrze wiemy, że ludzie regularnie zamieniają jedno zachowanie nałogowe na inne. Inną wersją tego błędnego przekonania jest to, że waga konsekwencji ma znaczenie dla przyczyn uzależnienia. Słyszałem, gdy ludzie mówili, że alkoholizm nie może być tym samym zjawiskiem co kompulsywne sprzątanie domu, ponieważ alkoholizm może cię zabić, a sprzątanie nie. Ale to jest rezultat zachowań nałogowych, a nie przyczyna. Zresztą taka zamiana jednego zachowania nałogowego na drugie (alkoholizmu na sprzątanie domu) może mieć miejsce. (Opisywałem raz taki przypadek).

    Im dokładniej przyglądamy się emocjonalnym przyczynom zachowań nałogowych, które są w swojej istocie psychologicznym objawem problemów, tym bardziej zbliżamy się do sposobu, który umożliwi nam je kontrolować. Tym samym oszczędzamy czas, który tracimy, skupiając się na konsekwencjach.

    Źródło:

    Dont Focus on the Consequences of Addiction, Lance Dodes, Psychology Today, 2014


    --
    Spróbujmy na tym złożonym świecie żyć razem w zgodzie, harmonii, i przyjaźni.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka