Dodaj do ulubionych

Początek drogi

07.10.19, 18:31
Witam. Właśnie zaczynam "przygodę" z forum. Jestem trzeci dzień na oddziale detoksykacji. Trafiłem tutaj z własnej woli. Mam totalny mętlik w głowie. Pomimo trzech lat codziennego picia nie miałem praktycznie żadnych opisywanych objawów odstawienia, może oprócz biegunki. Dzisiaj odstawiłem relanium i dalej dobrze się czuję. Czy to jakiś ewenement? Generalnie proszę o rady bo na detoksie personel ma nas głęboko w d.... Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • afq 08.10.19, 09:26
    też nie miałem żadnej potliwości, żadnego drżenia i niczego takiego czytelnego co by sie miesciło w objawach odstawienia

    początkowo raczej duzo entuzjazmu i radości, że się da, że mogę itd
    ale potem zaczeły sie pojawiać depresyjne momenty, napięcia, złość, głody zwyczajnie

    nie bądź rozczarowany jesli ci sie cos takiego przytrafi za jakis czas
    trzy dni to na prawdę nic, jeszcze wszystko przed tobą

    a głody czy nawroty.. to całe zycie może cie spotykać, chocby i po 30 latach


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ravis 08.10.19, 10:34
    afg dzięki za odpowiedź. Cóż. Kilkanaście lat temu odstawiłem papierosy, czuję jednak, że wypalenie jednego spowoduje powrót do nałogu. Papierosy mi teraz śmierdzą ale brakuje mi dźwięku otwierania Zippo. Uczciwie przyznaję, że moim celem nie jest całkowita abstynencja lecz przywrócenie kontroli, chociaż na czas terapii odstawię całkowicie i być może zmienię zdanie. Pozdrawiam
  • afq 08.10.19, 11:19
    ravis napisał:


    > Uczciwie przyznaję, że moim celem nie jest całkowita abstynencja lecz przywrócenie
    > kontroli, chociaż na czas terapii odstawię całkowicie i być może zmienię zdanie.

    zakładam że słyszałeś już że nie ma powrotu do kontroli?
    próbowałeś już zapewne kontrolować
    masz świadomość tego że zapalenie jednego papierosa spowoduje powrót do palenia
    z piciem jest dokładnie tak samo
    ale.. czas pokaże, jak sam piszesz, może zmienisz zdanie :-)
    trzymam kciuki




    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • aaugustw 08.10.19, 18:05
    Do slow, ktore trafnie napisal juz "afg" nawiaze tylko jeszcze do tej wypowiedzi "ravis"a:
    "...Uczciwie przyznaję, że moim celem nie jest całkowita abstynencja lecz przywrócenie kontroli,
    chociaż na czas terapii odstawię całkowicie i być może zmienię zdanie."
    __________________________________________________________________________.
    Tykajaca bomba.
    Po co chodzic na terapie, skoro wiadomo, ze tam nie przywracaja do kontrolowanego picia?
    Po co oszukiwac samego siebie i tracic czas oraz pieniadze?
    Tu nie moze byc mowy o tym aby byc "troszke w ciazy" lub "zjesc ciastko i miec ciastko".
    Czy nie lepiej sporzec na to szczerze i do bolu, wtedy i ta Prawda ujrzy swiatlo...
    A...
  • ravis 08.10.19, 20:20
    Książkę "Picie kontrolowane" dostałem od terapeuty...Opowiadał, że gdy był na sympozjum gdzie pierwszy raz spotkał się z takim rodzajem terapii rodem z USA to większość terapeutów patrzyła na prelegenta jak na heretyka.
  • afq 08.10.19, 22:53
    ravis napisał:

    > Książkę "Picie kontrolowane" dostałem od terapeuty...Opowiadał, że gdy był na s
    > ympozjum gdzie pierwszy raz spotkał się z takim rodzajem terapii rodem z USA t
    > o większość terapeutów patrzyła na prelegenta jak na heretyka.

    ok, wiec czemu sie obawiasz jednego papierosa ravis


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • aaugustw 09.10.19, 10:10
    afg napisal do ravis´a (cyt.):
    "ok, wiec czemu sie obawiasz jednego papierosa ravis
    ____________________________________________________________.
    :-) no wlasnie.
    W koncu na tym polega uzaleznienie, ze nie ma w nim kontroli, jest nalog.
    Dlatego tez; ten kto potrafi pic kontrolowanie jest zwyczajnym pijakiem
    naduzywajacym picie alkoholu, ale nie zadnym chorym alkoholikiem…!
    (tacy pijacy takze potrzebuja "psychola") :-)
    A...
    Ps. nie wszystko co hamerykanskie, jest dobre.
  • solwer 09.10.19, 19:41
    ravis 07.10.19, 18:31 w swoim wstępniaku i późniejszych wypowiedziach pokazuje jak bardzo jest zagubiony…
    Spróbuję to co napisałeś, uszeregować. Piszesz, że z własnej woli jesteś na detoksie. By się tam dostać, trzeba mieć skierowanie od lekarza poradni uzależnień. To skierowanie wydaje się nie na życzenie, lecz po stwierdzeniu choroby alkoholowej w stadium, w którym samodzielne, gwałtowne odstawienie alkoholu, mogłoby spowodować znaczne kłopoty zdrowotne. Do zejścia śmiertelnego włącznie. Jeśli po trzech, czy nawet czterech dniach, nie masz dygotu, zlewnych potów, czy innych negatywnych objawów, to efekt dobrze przeprowadzanej kuracji.(odpowiedniego dla ciebie doboru kroplówek, środków uspokajających itp.) Nie należy wyciągać pochopnych wniosków o braku uzależnienia od alkoholu a tylko taki fakt mógłby cię upoważnić do stwierdzenia „Uczciwie przyznaję, że moim celem nie jest całkowita abstynencja lecz przywrócenie kontroli, chociaż na czas terapii odstawię całkowicie i być może zmienię zdanie”. Hmmmm Tak może o sobie powiedzieć człowiek, który zatruł się farbą na spirytusie podczas malowania, po odtruciu na SOR, lecz nie ty! Gość ze zdiagnozowaną chorobą alkoholową! Po trzyletnim ciągu! Jest jeszcze możliwość ,że przy pomocy "małej darowizny” wyłudziłeś skierowanie, by wszyscy bliscy dali ci spokój .Teraz możesz z czystym sumieniem powiedzieć: Co wy chcecie! Widzicie przecież, że się leczę! Wykazuję dobre chęci. Efekty są widoczne! Mnie to przypomina baulking czyli jeszcze jedną manifestację choroby alkoholowej. Groźną właśnie przez pozór działania trzeźwego. Łatwo samemu wpaść w taką pułapkę, łatwo też otoczeniu i bliskim uwierzyć, że alkoholik podjął dobrą dla siebie, korzystną decyzję. Tak się składa ,ze większość tu piszących ma za sobą „profesurę” tzn niepowodzenie terapii, czyli po naszemu zapicie. Uważaliśmy ,że po rocznej czy nawet 5-cioletniej abstynencji byliśmy wyleczeni. Odzyskaliśmy możliwość kontrolowanego picia. Smutno się to dla nas kończyło, bo ten koniak czy wino, pite w kontrolowanej jednorazowo ilości, przy powtórce, kończył się kilkumiesięcznym ciągiem. W czasie którego nic już do nas nie docierało. Dzisiaj z powątpiewaniem czytamy (tzn niepijący alkoholicy po przejściach) że PARPA propaguje ten typ zachowań wśród ludzi którym całkowite odstawienie wydaje się niemożliwe do spełnienia(tzn naukę kontrolowanego picia) I dziwimy się poco? Mam niepijącym alkoholikom po przejściach, alkohol do niczego nie jest potrzebny.
    Czego i tobie życzę. Solwer
    PS:Czytając twoje posty stwierdzam ,z jesteś bardzo zielony w temacie , uzależnień a choroby alkoholowej w szczególności. Może poczytaj trochę wstępniaki na forum oraz wykłady prof.Wiktora Osiatyńskiego na YT np. www.youtube.com/watch?v=s7sBAy-Hm1g
    , czy niepijącego alkoholika z literackim stażem Meszuge meszuge.blogspot.com Nie tak dawno w podobnej sytuacji był Mariusz forum.gazeta.pl/forum/w,176,167342557,167342557,Faza_muru_jak_sobie_radzicie_lub_radziliscie_.html
  • 7zahir 09.10.19, 20:49
    Tez tak miałam i zrozumiałam o co chodzi dopiero,
    kiedy na terapii poznałam mechanizmy działania uzależnionego umysłu :
    samooszukiwania się i zaprzeczania, oraz tego nieznośnego uczucia:
    Chce JUŻ i NATYCHMIAST poczuć ulgę.
    W przypadku ravisa - interpretacja efektów detoksu - jako rzekomy dowód na to ze nie ma problemu nam się wydaje kuriozalny, a on szuka czegoś co mu te ulgę przyniesie.
    Usprawiedliwi wobec bliskich i uratuje mizerniutka już przecież samoocenę.
    Myśle, ze skoro tu napisał to tak naprawdę nie wierzy w realizacje planu kontrolowanego picia.

    Skorzystaj z podpowiedzi Solwera Ravis.
    Poczytaj nt , spokojnie. Masz teraz czas.
    Naucz się wyciszać emocje, wtedy będziesz czytał ze zrozumieniem a nie uczuciem
    przełamywania niesprawiedliwego życiowo ograniczenia życiowego.

    Teraz nam i tak nie uwierzysz ,
    ze nowe życie- bez znieczulania szarych komórekx
    jest naprawdę bardzo ciekawe.

    Życzę Ci, żebyś sam mógł tak powiedzieć .
    Pozdrawiam 😊
  • ravis 09.10.19, 22:24
    Cóż. Niestety jesteście w błędzie. Poszedłem do poradni po skierowanie nie na detoks tylko na terapię w oddziale dziennym, jednak lekarka gdy opowiedziałem jej o swoim piciu stwierdziła, że muszę najpierw trafić na detoks a dopiero po nim oddział. Wcześniej robiłem kilkudniowe próby samodzielnego odstawienia bez leków, kroplówek i nie kończyły się one również jakimiś dolegliwościami fizycznymi. Gorzej z psychiką. Czułem dyskomfort, że odmawiam sobie czegoś przyjemnego, że nie mogę się znieczulić, że świat na trzeźwo jest mniej fajny. Któryś z Was błyskawicznie mnie ocenił i zaszufladkował "3 dni na detoksie i wszystkie rozumy pozjadał". Nie znasz mojej historii, nic o mnie nie wiesz a mnie oceniasz. Nie wiesz jak wyglądało moje picie i wcześniejsze doświadczenia terapeutyczne. Żeby było weselej mam kierunkowe wykształcenie i na dobrą sprawę mógłbym być terapeutą. Cóż szewc bez butów chodzi jak mawiają. Jestem strasznie w tej chwili pogubiony więc wybaczcie jeśli coś palnę. A teraz w temacie. Nie uważam AA za sektę ale mam prawo do światopoglądu, który neguje istnienie istot wyższych, tak jak Wy macie prawo w nie wierzyć jeśli jest to potrzebne do zachowania abstynencji. Dziękuję za rady i pozdrawiam.
  • aaugustw 10.10.19, 10:15
    ravis napisal, (m.in.):
    Cóż. Niestety jesteście w błędzie…
    lekarka gdy opowiedziałem jej o swoim piciu stwierdziła, że muszę najpierw trafić na detoks...
    próby samodzielnego odstawienia... nie kończyły się jakimiś dolegliwościami fizycznymi. Gorzej z psychiką…
    Czułem dyskomfort, że odmawiam sobie czegoś przyjemnego…
    Żeby było weselej mam kierunkowe wykształcenie i na dobrą sprawę mógłbym być terapeutą…
    ____________________________________________________________________________.
    ja osobiscie "wybaczam" tobie ravis, bylo mi wesolo :-) zato mam jedna tylko prosbe do ciebie:
    Nie staraj sie, prosze byc terapeuta. Pij sobie dalej kontrolowanie a wyrzadzisz mniej szkod.
    A...
    Ps. ta "lekarka" po wysluchaniu ciebie i podjeciu takiej decyzji ma;
    albo zero pojecia o chorobie alkoholowej, albo jest ona b. madra kobieta, kierujac
    ciebie na detoks po to, aby odeszla ci ochota na nauki terapeutyczne…!?
  • zdzislaw50 12.10.19, 19:02
    Dobry wieczór, długi czas się zastanawiałem nad tym o co chodzi ravis-owi? Dla mnie detoks zawsze był ratunkiem przed zapiciem się na śmierć, nie byłem nigdy w stanie samodzielnie wyhamować z ciągu.W momencie kiedy mój organizm już miał dość, moja Dobra i Litościwa Żona dzwoniła po pogotowie które mnie zabierało do szpitala, tam po odtruciu które trwało różnie 2-5 dni wypuszczano mnie. Detoks był dla mnie powrotem do trzeźwego faceta, mogłem znów zacząć funkcjonować ale...coraz rzadziej mnie tolerowano w szpitalu a ja.....no cóż, po jakimś czasie wracałem na szlak. Ostatni mój ciąg trwał 3 tygodnie i skończył się na utracie przytomności i znów Moja Kochana Żona mnie uratowała. Po 6 dniach i wyczyszczeniu z oparów alkoholu postanowiłem coś ze sobą zrobić. Poszedłem na terapię, potem na grupę zapobiegania nawrotom i poznałem mechanizm choroby. Dziś po kilku latach trzeźwości i pracy nad sobą przy pomocy przyjaciół z AA wiem ze nie mam szans na kontrolowane picie, wiem że jeden kieliszek znów zaprowadzi mnie do piekła a ja już tam nie chcę być. Zastanów się ravis czego chcesz i jak chcesz dalej żyć, to wszystko od Ciebie zależy, pozdrawiam Zdzisław
  • mariuszg2 18.10.19, 12:58
    Ravis
    Ja mniej więcej rok temu byłem tam gdzie ty teraz. Gratuluję woli i odwagi. Czeka Cię długa i trudna droga...
    Ja dziś raczkuję na trzeźwo. Matkować Ci tu nikt nie będzie.

    --
    Jak chcesz zobaczyć raj musisz pójść ze mną do piekła

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka