Dodaj do ulubionych

Ośrodek w Darzewie

29.10.19, 10:41
Witam, szukam osób których bliscy leczyli się bądź leczą w ośrodku w Darzewie. Obecnie przebywa tam mój mąż. Chcialam dowiedzieć się jak często są zjazdy, jak wygląda codziennie życie w ośrodku. Itp. chętnie popisze z osobami których najbliżsi właśnie teraz się tam leczą.
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: Ośrodek w Darzewie 29.10.19, 14:20
      Szukasz tego co chcialabys znalezc? ("powiedziala baba babie").
      Zadzwon do nich. Tam sie dowiesz.
      A jeszcze lepiej, gdybys teraz sobie i jemu dala spokoj i czas aby pomyslec nad samym soba.
      A...
        • aaugustw Re: Ośrodek w Darzewie 30.10.19, 11:10
          sanbia00509
          .. sama leczę się że współuzależnienia... Jest mi okropnie ciężko..
          ____________________________________________________.
          Wiem to Sanbia00509. Wiem to z wlasnego podworka.
          Nie chcialem byc dla ciebie obcesowy, ale wiem, ze tylko Prawda nas wyzwala, choc czesto ona boli.
          Zawsze po kazdej szorstkiej wypowiedzi czuje zal i litosc. Sa to jednak chore uczucia dla cierpiacego.
          One pograzaja go w jeszcze wiekszy dolek, ktory prowadzi do depresji a nawet do mysli samobojczych.
          Uzbroj sie w cierpliwosc. Kiedy ja bylem na terapii, moja zona mogla mnie odwiedzic dopiero po 6 tygodniach.
          Swieta Bozego Narodzenia bylem sam. To takze mocno bolalo. Dzis wiem, ze nie ma nowonarodzenia bez bolu.
          Pisz tutaj z nami aby sobie ulzyc w cierpieniu. Podzielona troska jest juz tylko polowa troski…
          Zycze odwagi do zmian. Czytaj Refleksje Al-Anon (dla osob wspoluzaleznionych)
          W naszym domu, (po ciezkich zawieruchach) dawno temu powrocilo juz zdrowie i szczescie.
          A...
          • sanbia00509 Re: Ośrodek w Darzewie 02.11.19, 19:22
            Jest mi okropnie ciezko... Mój mąż jest narkomanem od 15 lat.. w ośrodku jest trzeci tydzień. Ja na grupę wsparcia chodzę od kwietnia.. i choć zaczynam rozumieć jak okropne jest uzależnienie jak działa człowiek co robi itp to nadal nie mogę pogodzić z tym co robił mój mąż.. dowiedziałam o się o wielu zdradach i to z nimi nie mogę sobie najbardziej poradzić.. wybaczyć to wssystko jest okropnie ciężko. Do tego teraz go nie ma, leczy się a mnie ogarnia okropny strach że wyleczy się i zostawi bo ja nie będę umiała żyć z tym co się stało.. mamy dwie córki które wiedza że tata jest chory że się leczy.. codziennie młodsza płacze że tęskni że chce żeby tata wrócił i znowu z nami miesskal. Do tego wszystkiego dochodzi jessce totalnie zniszczona relacja z rodziną meza, ktoś twierdzi że to ja zniszcylam mi życie składając sprawę o pobicie.. totalnie nie widzą i nie rozumieją co zrobił ich syn.. jestem strzepkiem nerwów.. o człowieka.. narkomania mojego męża odebrała mi poczucie własnej wartości, kobiecość i godność..
            • mifredo Re: Ośrodek w Darzewie 03.11.19, 20:50
              Kilka rozwiązań w tej sprawie jest,
              choć kilka prawd jest,
              wedle naszego ksiedza Tischnera:

              prawda,
              tyż prawda
              i gówno prawda

              To tylko od Ciebie zależy,
              do której z nich się dostosujesz.
              • mifredo Re: Ośrodek w Darzewie 04.11.19, 00:41
                W pierwszym przypadku, "prawda"
                nawet kościół rozwód da, wedle swego prawa kanonicznego,
                gdyż małżonek obowiazków nie spełnia,
                joko mąż i na męża sie nie nadaje,
                tak, że wyrzutów sumienia nie powinnaś mieć,
                jego wola względem dobra tego, najwyższego sakramentu tego małżeństwa, gdzieś uleciała...

                Wszystko inne,"tys prawda" i to inni gadają,
                powinno to po tobie jak po kaczce spłynąc jak woda...

                A po trzecie "gówno prawda"
                to dla mnie tak jest, że dziecko jak sie chore ma,
                to nie można z nim rozwodu wziąc,
                trzeba sie nim zająć,
                jako matka to wiem.
                Męża na wieki wieków nie brałaś,
                nawet kościół, rozwody daje,
                zatem jak cierpisz, ponad swe siły,
                to rozwód z nim weź,
                a dzieci niech go sobie odwiedzaja,
                bo przecież on ich nie odwiedza,
                choć nie można mu tego mu zabronić.
                • aaugustw Re: Ośrodek w Darzewie 04.11.19, 11:40
                  mifredo napisala do sanbio, (cyt.):
                  "W pierwszym przypadku, "prawda" nawet kościół rozwód da, wedle swego prawa kanonicznego,
                  gdyż małżonek obowiazków nie spełnia, joko mąż i na męża sie nie nadaje…
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Nie dodalas do tej gloszonej przez ciebie "prawdy", ze tenze Kościół kazde uzaleznienie uwaza za grzech a nie chorobe…!
                  ________________________________________.

                  mifredo napisala do sanbio dalej, (cyt.):
                  Wszystko inne,"tys prawda" i to inni gadają,
                  powinno to po tobie jak po kaczce spłynąc jak woda…
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Tutaj sanbio posluchaj mifredo; to powyzsze doradzctwo powinno po tobie spłynąc jak woda po kaczce…
                  ______________________________________________________.

                  mifredo napisala jeszcze to do sanbio, (cyt.):
                  … dziecko jak sie chore ma, to nie można z nim rozwodu wziąc,
                  trzeba sie nim zająć, jako matka to wiem.
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Co zrobic aby ratowac rodzine a nie stawiac na rozwod, wiedzialabys, gdybys byla takze Żona (przez duze "Ż") dla meza…!
                  A...
                  • mifredo Re: Ośrodek w Darzewie 04.11.19, 11:55
                    Moich wpisów nie należy traktować jako porad!
                    nikomu tu nie chcę doradzać.
                    To sa tylko moje dowolne przemyślenia w temacie.
                    Człowiek pozbawiony dostatecznego używania rozumu,
                    na małżonka się nie nadaje.
                    Jestem szczęśliwa, że mój syn od 15 lat a może i wcześniej, na schizofrenie chory,
                    a przez ostatnie lata nadużywający alkoholu, rodziny nie założył,
                    dzieci nie napłodził, widocznie sie do tego nie nadawał.
                    Wiadomo, że ślubujemy na dobre i na złe,
                    w zdrowiu i chorobie, do końca mamy trwać,
                    ale narkotyki czy alkoholizm,
                    to taka choroba, że na nią renty, póki co nie dają.
                    Jego rodzice, powinni się nim zająć, pomóc,
                    kobietę uwalniając od niego.
                    Sama sie wykończy i żadne al-anon tu nie pomoże.
                    Za bardzo bronią pijaków, narkomanów i wszelkich lekkoduchów,
                    kajdany dodatkowe na sprawnych i normalnie rozumujących, nakładając.

                    • aaugustw Re: Ośrodek w Darzewie 04.11.19, 14:40
                      mifredo napisala:
                      Moich wpisów nie należy traktować jako porad!
                      nikomu tu nie chcę doradzać.
                      To sa tylko moje dowolne przemyślenia w temacie.
                      Człowiek pozbawiony dostatecznego używania rozumu,
                      na małżonka się nie nadaje….
                      ____________________________________________.
                      Czy te przemyslenia, to twoje wlasne doswiadczenia (?)
                      A...
            • solwer Re: Ośrodek w Darzewie 03.11.19, 23:42
              Tak sanbio Z twoich postów wynika ,że jesteś potężnie uzależniona. By przywrócić dziewczynkom ojca, sobie męża, musisz ty się chcieć się wyleczyć ze współuzależnienia. Jest to możliwe. Pod warunkiem ,że się chce. Jeśli ty po 7 miesiącach uczestnictwa w grupie wsparcia piszesz takie bzdety jak cytuję „ a mnie ogarnia okropny strach że wyleczy się i zostawi bo(ty jemu jesteś bardziej potrzebna niż on tobie) czy .. „jestem strzępkiem nerwów.... narkomania mojego męża odebrała mi poczucie własnej wartości, kobiecość i godność.”. To można stwierdzić że 7 m-cy zostało zmarnowane! Najwyższy czas rzucić to kółko wzajemnej adoracji, utrwalające już nabyte kompleksy i udać się do kwalifikowanego terapeuty, lub jeśli pod opieką takiego jesteś, zacząć z nim współpracować.
              Piszesz „Mój mąż jest narkomanem od 15 lat….” I będzie nim do końca swoich dni. W ośrodku go nie wyleczą. Z pobytu tam może jednak wynieść wiedzę i nawyki: jak żyć nie biorąc. Czyli jak stać się niebiorącym narkomanem. To ogromna praca! (twoja także) I ty musisz mieć jej świadomość . By to nastąpiło, mąż musi rozliczyć się ze swoim dotychczasowym życiem, a także uświadomić sobie ogrom krzywd, które wyrządził tobie i dziewczynkom, oraz swoim bliskim. Prosić o przebaczenie! Nie zdawkowe - przepraszam, lecz z głębi jaźni płynące słowa przeprosin. Ty wychodząc mu naprzeciw powinnaś takie przeprosiny przyjąć! Nie pod presją sytuacji! (dziewczynki, otoczenie). Twój ogrom krzywd związanych z uzależnieniem męża, powinien być przepracowany z terapeutą*. Po pewnym czasie, będziesz mogła w ogóle myśleć o przebaczeniu, które stanie się wtedy autentyczną potrzebą. Długa i kręta przed tobą droga. Wytrwaj , lub rzuć go zawczasu w diabły. Decyzję ty musisz podjąć sama. Wyboru tej właściwej życzy ci Solwer.
              *Bolą cię jego zdrady. Tak się składa że uzależnieni zwykle się ich dopuszczają. Mają na to tysiące wytłumaczeń. Czy nie boli cię bardziej pamięć o pobiciu. Rozpaczy, poczucia bezsilności, upokorzenia jakiego musiałaś doznać, składając doniesienie na policję o tym fakcie? Codziennej biedy rodziny narkomana? Świadomość, że gdyby nie ty, to dzieci byłyby w rodzinach zastępczych? A świadomość narkotyczno seksualnych orgii które pewno buzują w twym umyśle niech ci osłodzi fakt, że na szczęście nie jest nosicielem HIV A także nie doszło do ostrego naruszenia prawa.
              • aaugustw Re: Ośrodek w Darzewie 04.11.19, 09:31
                Solwer, chylę czoła w Twoim kierunku. Czekalem na Twoja wypowiedz.
                Bardzo trafna i konkretna w temacie. Dzieki za te slowa.
                Pozdrawiam A...
                Ps. Takie sa juz te paradoksy zycia: Ten ktory potrafi przyjac przeprosiny i wybaczyc, w jednej chwili
                z pokrzywdzonego i przegranego staje sie zwyciezca osiagajac wielka przewage nad "krzywdzacym".
                • sanbia00509 Re: Ośrodek w Darzewie 04.11.19, 14:46
                  Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Z uzależnieniem męża "prawidłowo" włączę dopiero od tych 7 miesięcy.. po tylu latach i krzywdach dopiero trafiłam na grupę wsparcia. Wcześniej działałam po omacku nie zdając sobie wagi z problemu jakim jest uzależnienie.. wydawało mi się że pokrzycze pogroze podtypie nozka i mąż się przestraszy i rzuci nałóg. Wiem jak działają mechanizmy uzależnienia i współuzależnienia. Wiem jak działa narkoman alloholik- uzależniony.. nie chce rozwodu. Chce walczyć o męża i rodzinę. Terapeuci zalecają zająć się sobą. Nie kręcić filmów. Dać mężowi się leczyć i leczyć się samej.. robimy to oboje. To jego pierwszy odwyk i pierwsze prawdziwe leczenie.. przerobiłam już poczucie winy w które byłam wdeptywana przez lata. I nie chce robić z siebie ofiary i teraz do końca życia wypominać tego co zrobił.. borykam się z tym sama i na terapii.. boli mnie to po prostu po ludzku jak kobietę.. mąż pisze listy. Mówi że ciężko mu otworzyć się przed społecznością. Że zaczyna widzieć ile stracił. Że chce być ze mną i z dziećmi. Że kocha i żałuję wszystkiego co zrobił... Nie obiecuję nic.. jak pisze " tylko mnie kochaj".. nie poruszam z nim tego co mnie trapi i boli bo na to przyjdzie czas kiedy i on będzie gotowy.. mimo wszystko obrazy z przeszłości mnie trapią i gnębią.. modlę się o niego o naszą rodzinę... Ale jak piszecie współuzależnienie moje jest potworne..
                  • aaugustw Re: Ośrodek w Darzewie 07.11.19, 13:50
                    sanbia, m. in. napisala, (cyt.):
                    ... nie chce rozwodu. Chce walczyć o męża i rodzinę. Terapeuci zalecają zająć się sobą. Nie kręcić filmów. Dać mężowi się leczyć i leczyć się samej.. robimy to oboje. To jego pierwszy odwyk…
                    ... przerobiłam już poczucie winy w które byłam wdeptywana przez lata. I nie chce robić z siebie ofiary i teraz do końca życia wypominać tego co zrobił.. borykam się z tym sama i na terapii.. boli mnie to po prostu po ludzku jak kobietę.. mąż pisze listy. Mówi że ciężko mu otworzyć się przed społecznością. Że zaczyna widzieć ile stracił. Że chce być ze mną i z dziećmi. Że kocha i żałuję wszystkiego co zrobił... Nie obiecuję nic...
                    ... Ale jak piszecie współuzależnienie moje jest potworne..
                    __________________________________________________________________________.
                    (uwazam, ze kazdemu współuzależnieniu towarzyszy uczucie milosci).
                    Juz wczoraj chcialem podzielic sie z Sanbia moim doswiadczeniem i kiedy
                    mialem juz ok. 3/4 wypracowania gotowe, skasowalem to przez przypadek.
                    Dzisiaj raz jeszcze postaram sie opisac, jak to bylo ze mna w czasie 1-ej terapii,
                    oddalonej od mojego miejsca zamieszkania 180 km.
                    Przypominam sobie, ze nie wolno bylo nas odwiedzac. Mielismy takze zakaz
                    kontaktowania sie telefonicznego na zewnatrz obiektu. Dopuszczalna byla tylko
                    korespondencja pisemna.
                    Czulem sie tam (a bylo to przed Swietami B.N.) bardzo samotny i opuszczony.
                    Jak male dziecko wyrwane od rodziny.
                    Palilem wtedy jeszcze papierosy. Mielismy takze zakaz palenia co tylko pogarszalo
                    moje i tak chore emocje i nastroje.
                    Tesknilem za zona i dziecmi. Nie chcialem ich stracic. Pierwsze odwiedziny kiedy
                    mozna juz bylo mnie odwiedzic. Zona przyjechala z corka do mnie w sniezyce na
                    letnich oponach.
                    Miala rozmowe z moimi terapeutami. Otrzymala osobny pokoj dwuosobowy.
                    Nie przyszla do mnie. Noc spedzilem sam. Mialem o to zal. Bylem cholernie
                    wtedy zazdrosny i wymagalem wiekszej uwagi na sobie (Egocentryzm).
                    Potem odbyla sie kolejna wspolna rozmowa z terapeutka, z ta ktora porzadnie
                    dawala mi "popalic". Oczywiscie byla po stronie zony.
                    Pomiedzy mna i zona czesto dochodzilo do klotni.
                    Nie potrafilismy ze soba rozmawiac. Zwlaszcza kiedy zona przypominala mi
                    moja przeszlosc. Wtedy pamietam otrzymalem bardzo praktyczna sugestie:
                    Powinnismy rozmawiac z budzikiem, nastawiajac go tak, aby dla kazdego bylo
                    rowno po 2-3 minuty i jezeli jedno mowi, to drugie musi milczyc, chocby emocje
                    nasze juz sie gotowaly.
                    W tym samym dniu, na pozegnanie otrzymalismy takze jeszcze jedno pytanie:
                    czy chcemy raz jeszcze sprobowac ulozyc sobie we dwojke nowe, trzezwe zycie?
                    Na odpowiedz mielismy 24 godz. czasu - Tej nocy znowu spalem sam :-(
                    Na drugi dzien, kiedy wieczorem zapytala nas ta sama terapeutka o wynik naszej rozmowy;
                    odpowiedzielismy jej oboje, ze tak, chcemy sprobowac raz jeszcze, oczywiscie ja
                    odpowiedzialem to tak, zeby wygladalo na moja obojetnosc, co wcale nie bylo prawda.
                    Bardzo chcialem, zeby i zona powiedziala: Tak…!.
                    Nazajutrz, (po spedzonej juz we dwojke nocce), zona pojechala z corka do domu, a ze teren
                    tam jest pagorkowaty, kiedy wyjezdzala z tego Osrodka nie dala rady na letnich oponach
                    zahamowac przed jadacym przed nia autem i lekko potracila je. Ten pan z auta nie roscil
                    do mojej zony zadnych pretensji, widzac z kim i skad ona jedzie…
                    Droga Sanbio, prawdziwy kryzys w naszym malzenstwie nadszedl paradoksalnie wtedy, kiedy zaczalem prawdziwie trzezwiec, tak jak to zona chciala. Zaczalem sie zmieniac. Musialem (bo chcialem) sie zmienic, w przeciwnym wypadku dalej bylbym tym samym A..., ktory pil.
                    Zaczalem podejmowac decyzje, przejmowac obowiazki domowe, wymagac - tak, wymagac, a to wszystko stalo sie uciazliwe dla zony, ktora raz jeszcze musiala zdobyc sie na sile i dopasowywac do nowej, zdrowej atmosfery domowej…
                    To byl dlugi proces rozwoju, ktory zapoczatkowany zostal po jakims tam czasie od momentu rozpoczecia uczeszczania na Mityngi AA. Na poczatku pod naporem zony, potem juz z wlasnej nie przymuszonej woli. Od tamtej pory rozpoczela sie wspaniala przygoda we Wspolnocie AA. Potem zona zalozyla za sciana naszej Grupy AA takze Gruppe Al-Anon.
                    Dzis wiemy to juz z cala pewnoscia, ze nasza droga do Nieba prowadzila przez Pieklo.
                    A...
                    Ps. dwie mysli z kartki kalendarza:
                    1.- Nie to, czego doświadczamy, ale jak odbieramy to, czego doświadczamy,
                    stanowi nasze przeznaczenie - (Marie von Ebner-Eschenbach)
                    2.- Bóg przykazał czasowi pocieszać nieszczęśników - (Joseph Joubert)
                    po polsku: czas goi rany.
                • solwer Re: Ośrodek w Darzewie 04.11.19, 23:16
                  aaugustw 04.11.19, 09:31 napisał m.in. Bardzo trafna i konkretna w temacie…
                  Auguście! Wystukana przez ciebie pochwała,ma dla mnie wielką wartość. Na pewne sprawy mimo różnic patrzymy podobnie. Stąd pokrewne wnioski. Ważne by sanbia00509 przyspieszyła swoje wyjście ze wspóluzaleznienia. Tonący brzytwy się złapie. Dlatego ratownik musi być zdrowy (silny,odporny psychicznie) gdyż inaczej oboje pójdą na dno. Czego im nie życzę.
                  By wytrącić argumenty malkontentom twierdzącym: łatwo im o przebaczeniu mówić (pisać) gdy się ma tak wyrozumiałe i spolegliwe żony jak my, stwierdzam: na przebaczenie trzeba zasłużyć! Oznacza to, nie tylko uznanie naszych przewin ,lecz także wybaczenie krzywd nam wyrządzonych. Solwer.
                  PS Ojeje jeje co się z Bayernem dzieje?
                  • afq Re: Ośrodek w Darzewie 05.11.19, 00:26
                    tak mi się nasunęło
                    kiedy się niecierpliwiłem nieco w terapii.. chciałem przyspieszyć, coś szybko ogarnąć, rozpracować
                    słyszałem "spokojnie, wszystko w swoim czasie"

                    --
                    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                    • afq Re: Ośrodek w Darzewie 05.11.19, 00:29
                      kazda terapia to nie wakacyjny kurs
                      to trwa
                      był moment że zionąłem złością bardziej niz kiedy piłem
                      to proces z różnymi etapami po drodze przecież

                      --
                      cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                      • solwer Teraz to już pogaduszki :) 05.11.19, 10:15
                        afq 05.11.19, 00:26 napisał m.in….. słyszałem "spokojnie, wszystko w swoim czasie"
                        Ot totttto! To samo powiedzieli moi wujostwo, którzy już po 15 latach wybaczyli sobie wzajemne zdrady i ponownie wzięli ślub. (autentyczne) W innym miejscu piszesz … był moment, że zionąłem złością bardziej niż kiedy piłem….
                        Starsza już wiekiem para siada do obiadu z okazji 50-ciolecia własnego ślubu. Na stole kopia bukietu ślubnego, czekają na podanie, kiedyś rarytasy, dzisiaj zwykłe przysmaki….. Przy rosole starszy pan się zasępił i pac łyżką żonę w głowę. Starsza pani oburzona; Stary za co!? Wiesz jak sobie przypomnę ,że ty przed 50 lat temu nie okazałaś się dziewicą, to mnie szlag trafia!!!! (zasłyszane)
                        Doprecyzuję: do złości, alkohol w ogóle nie jest potrzebny…za to jego brak….!!Może nawywijać….
                  • aaugustw Re: Ośrodek w Darzewie 05.11.19, 10:15
                    mala przerwa w tej rozgrywce.
                    ________________________.
                    Solwer napisal, (cyt.):
                    Ojeje jeje co się z Bayernem dzieje?
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    Zauwazam tu swego rodzaju wspoluzaleznienie (to mial byc zart) ;-)
                    A...
                    Ps. osobiscie mielismy ubaw, jako ze moj wnuczek gra we Frankfurcie
                    (w takim pojedynku jestesmy za Frankfurtem. W innych za Bayernem)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka