Dodaj do ulubionych

moja wczorajsza grupa

13.12.19, 12:01
jak co tydzien wybrałem sie wczoraj na grupę terapeutyczną
czekałem na autobus, jeden nie przyjechał, drugi nie przyjechał
nie lubie sie spóźniać, a zwłaszcza na grupę

zadzwoniłem po taksówkę
przyjechała błyskawicznie, akurat stał sobie, jak sie okazało, 300m dalej

podałem adres.. ulica.. róg.. ruszyliśmy
16:20.. pora korków, to nie była krótka jazda
kierowca rozmowny, jak to taksówkarz :-)

wrzucał tematy grudniowo-zimowe, potem świateczne
pojawił sie Kevin sam w domu
a wraz z nim - Macaulay Culkin
potem inne gwiazdy.. i ich zyciowe perturbacje
jak to "berety im zryło"

podążałem za nim w tej rozmowie
w końcu zapytałem
czy wie Pan gdzie mnie Pan wiezie? odpowiedzial podając ulica.. róg..
no tak, źle zapytałem :-).. ale czy wie Pan co tam jest?

opowiedziałem o ośrodku i o tym kim jestem
usłyszałem - mam dziewczyne.. juz tyle razy zaczynała terapie, a ja mam dość
dotarło do mnie czemu ta rozmowa taka

opowiedziałem mu, jak to jest oczami czynnego kiedys alkoholika i narkomana
jak sie kłamie, manipuluje, wykorzystuje, kradnie, jak daleko w tym mozna sie posuwac
jak sie krzywdzi, wszystkich w okoł, ale i siebie
jak widziałem ludzi wokoł mnie rozsypujących sie przeze mnie
jak nie wiedzieli sami co z tym wszystkim maja zrobić?!

gdyby sie nie odezwał ze tez nie ma pojęcia
to bym nie zauwazył jak łka
szerokie bary, łysa głowa i łkający głos
byłem w szoku
ciągle jestem

pojdzie w poniedziałek do mojego ośrodka
wtedy jest otwarty dzień dla wszystkich, co tydzien
porozmawiac z dyzurnym terapeutą


długa ta historia
ale zmierzam do czegos
czesto słysze jak ludzie z grupy maja obawy
nie specjalnie palą się do otwartego mówienia o swoim uzaleznieniu, o terapii
rozumiem to, zwykłe obawy
moze jednak warto je czasem przełamać


--
cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
Obserwuj wątek
    • solwer Re: moja wczorajsza grupa 13.12.19, 15:58
      afq 13.12.19, 12:01 napisał bardzo osobisty post zakończony zdaniem:
      ale zmierzam do czegos :czesto słysze jak ludzie z grupy maja obawy
      nie specjalnie palą się do otwartego mówienia o swoim uzaleznieniu, o terapii.
      rozumiem to, zwykłe obawy, moze jednak warto je czasem przełamać.

      Bardo mnie się post i twoja konkluzja spodobała:) Widzę, że ty wydłużasz swoje posty a ja usiłuję je skracać. Natomiast dokumentując pewne zachowania na forach Gazety zauważyłem twoją wypowiedź cyt: „dalszy ciąg opisujący czym jest gra w alkoholika.. to juz duze budzi wątpliwości
      my nikogo nie potrzebujemy zeby podjąc tą grę ,gramy sami ze sobą”
      Nie mogę się zgodzić z takim stwierdzeniem. Gdyż choroba ta bardzo rzadko pojawia się u osoby całkowicie odseparowanej od ludzi. Rzadko również trwa w całkowitym odosobnieniu.
      Definiując alkoholika jako tą osobę, która nie może przestać pić, czyli po dwóch lub trzech kieliszkach nie może już być mowy o zaprzestaniu picia ,twierdzę ,że nie może być samotny. On może pic i najczęściej pije sam, lecz ktoś musi się nim zajmować! Są to koledzy, członkowie rodziny przełożeni i podwładni w pracy, służba zdrowia. Bez nich alkoholik zginąłby tragicznie. Osoba faktycznie sama, w pijanym widzie, zapija się na śmierć, popełnia samobójstwo, ulega wypadkowi najczęściej śmiertelnemu. (Zaczadzenie, zadławienie, utonięcie, wypadki komunikacyjne itp.) Potwierdza to mimochodem Osiatyński mówiąc : alkoholicy żyją krótko! Dzięki temu że nie jest sam, może właśnie grać w tą grę. Odkrył to i żartobliwy sposób przedstawił ksiądz Józef L. Kellerman już w 68r www.aa-wiesbaden.de/zaczarowane-kolo.html , czyli na długo przed napisaniem książki przez Erica Berne : W co grają ludzie "Psychologia stosunków międzyludzkich”

      • afq Re: moja wczorajsza grupa 13.12.19, 16:18
        alez nie solwer, nie wydluzam :-)
        w zasadzie to staram sie byc zwięzły, ale ta historia jest taka że.. no nie umiałem

        z tym co napisałem ze "gramy sami ze sobą"
        troche moze niejasno sie wypowiedzialem o co mi chodzilo

        bo w pierwszej kolejnosci.. oszukiwalismy sami siebie, celowo, lub nie, roznie
        dopiero potem byla cała reszta otoczenia i wciaganie jej w całą sytuację

        ale tez powiedz mi.. nie znasz zadnego alkoholika ktory byłby kompletnie sam?
        nie mowie o incydentalnych interakcjach
        a o jego przecietnej codziennosci

        --
        cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
        • solwer Re: moja wczorajsza grupa 13.12.19, 19:13
          afq 13.12.19, 16:18 napisał m.in
          bo w pierwszej kolejnosci.. oszukiwalismy sami siebie, celowo, lub nie, roznie
          Tak! Tu zgoda ,lecz zauważ: wtedy jeszcze mogliśmy (z mniejszym lub większym bólem) odejść od napoczętej flaszki.
          ......ale tez powiedz mi.. nie znasz zadnego alkoholika ktory byłby kompletnie sam? nie mowie o incydentalnych interakcjach a o jego przecietnej codzienności
          Znałem kilku pijących alkoholików, lecz już nie żyją.*. Alkoholizm sprawił ,że zostali zupełnie sami. Nikt już z nimi nie chciał uczestniczyć w tej grze! Tzn mieli jakiś kumpli do kielicha. Lecz balanga się kończyła, a oni ? Dwaj byli podwładni: jeden powiesił się w garażu, drugi zamarzł na hałdzie.(dla mnie to było szczególnie przykre, gdyż miejsce na odwyku im załatwiałem) Na wsi gdzie mam chatkę: jeden udławił się własnymi wymiocinami, drugi pił aż do śmierci .Zaniepokojeni sąsiedzi, mogli już wezwać tylko policję i zakład pogrzebowy (wynik sekcji - wątroba w stadium rozkładu) I znowu dwóch alkoholików, gdyby nie uczestniczyli w grze już by nie żyli. Od śmierci uratowała ich odpowiednio: żona (odwiesiła wisielca) i siostra, którą coś tknęło i zaszła do brata. Skończyło się „tylko” na amputacji odmrożonych stóp .Owszem znałem kilku którzy zupełnie sami popijali. Jeden do śmierci ( +90l) wypijał 2setki szkockiej dziennie, drugi też do śmierci(+62l) tylko ½ l bimbru dziennie lecz czy można ich nazwać alkoholikami? Oni potrafili przerwać picie w każdym momencie. Przypadków, które ja znam i wymieniłem, nie można jednak uogólniać, gdyż nie liczą się statystycznie. Natomiast link i książka na którą się powołuję, to wynik obserwacji kohort. Stąd wnioski tam zawarte, mimo ,że podane w żartobliwej formie,wydaja się być prawdziwe.
          * Jakbyś przewidywał:) moją odpowiedź pisząc:
          pewnie trudno ich poznac/znac bo zapewne odchodza najszybciej jako alkoholicy

      • solwer Re: moja wczorajsza grupa 17.12.19, 08:32

        Solwer 13.12.19, 15:58 napisał m.in. Odkrył to i żartobliwy sposób przedstawił ksiądz Józef L. Kellerman już w 68r ….. czyli na długo przed napisaniem książki przez Erica Berne : W co grają ludzie "Psychologia stosunków międzyludzkich”
        Zdanie powyższe okazało się nieprawdziwe! Zdumiony stwierdziłem to, wczytując się w historię praw autorskich. Książka , Games People Play. The Psychology of Human relationships została wydana w 1964r” Powstanie obydwu tekstów w czasach zaprzeszłych stawia, że pytanie : „Kto pierwszy?” traci sens.
        O czym donosi skruszony (: Solwer
          • aaugustw Re: moja wczorajsza grupa 16.12.19, 16:00
            jerzy30 odpisal do A... (cyt.):
            ty wyjatkowy debil jestes jednak - jak milo poczytac brednie debila…
            ___________________________________________________________________.
            O, dziekuje :-)
            Widze, ze nie odstepujesz swojej Sily Wyzszej (mnie) ani na krok.
            Domyslam sie, ze tylko takie wypowiedzi sa tobie zrozumiale i mile…!
            Tak trzymaj…! :-)
            A...
            Ps. tylko debil potrafi ocenic ludzi debilami
            To nie jest obelga, to jest diagnoza :-))
                  • afq Re: moja wczorajsza grupa 17.12.19, 10:16
                    nie rozkminiam niczego co nie mnie dotyczy aaguscie :-)
                    mam wystarczająco duzo powodow do przemyslen ktore sam sobie dostarczam :-)
                    czasem tylko sie podziele co mi w oczy wpada
                    choc wiem ze to zawsze moze byc tylko zludzenie

                    --
                    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                  • aaugustw Re: moja wczorajsza grupa 17.12.19, 13:20
                    afq napisal, (cyt.):
                    kozi róg.. znaczy kąt bez wyjścia ?
                    postawienie tam siebie czy kogoś mało kiedy jest dobre
                    ______________________________________________________.
                    Dla mnie on okazal sie wybawiennym cudem…!
                    A...
                    • afq Re: moja wczorajsza grupa 17.12.19, 13:49
                      aaugustw napisał:

                      > afq napisal, (cyt.):
                      > kozi róg.. znaczy kąt bez wyjścia ?
                      > postawienie tam siebie czy kogoś mało kiedy jest dobre
                      > ______________________________________________________.
                      > Dla mnie on okazal sie wybawiennym cudem…!
                      > A...

                      na szczęście okazało się że wyjście było? :-)


                      --
                      cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
            • jerzy30 Re: moja wczorajsza grupa 18.12.19, 15:48
              zasmiecasz to forum - nikogo tu nie ma - bredzisz sam do siebie przepisujac teksty z roznych ksiazek [naruszajac prawa autorskie wydawcow] - byl tu tlum ludzi jeszcze kilka lat temu - nie ma nikogo, nikogo - twoja robota - przypomne ze byles blokowany juz 3 razy i skamlales o powrot - przypomne ze na polskim mityngu we Wroclawiu [jakies 8 lat temu] byles wyrzucony ze spotkania za drzwi bo zes ocenial i drwil z innych uczestnikow AA - taka jest prawda o guciu - i powtarzam jestes przyglup co zniszczyl to forum - bede to stale powtarzal dla tych nowych co tu wchodza i szukaja pomocy - bede ich informowal ze nie maja czego tu szukac bo jeden aagucio wszystko niszczy
              • aaugustw Re: moja wczorajsza grupa 19.12.19, 10:45
                Hmm, jeżeli nie mylisz mnie z kims innym i znasz mnie naprawde(?), to widzac co nam tu opisujesz musze wziasc poprawke na ciebie, zmienic kierunek spojrzenia i miec wiecej wyrozumialosci do twojej psychicznej choroby, Ktos ciebie mocno kiedys musial skrzywdzic.
                Wytlumacze ci raz jeszcze:
                Na mityngu we Wroclawiu nigdy nie bylem, natomiast bylem raz na wspanialym Zlocie Radosci i "Swieta Zdroju" AA we Wroclawiu, ale tam takze nie uczestniczylem w Mityngach AA. Byla sloneczna pogoda, wiec siedzielismy przy stolach na dworze przy kawce, ciastkach i innych kielbaskach ;-) w gronie starych, spotkanych przyjaciol AA (zony byly takze) z roznych czesci Europy.
                Nie uwierze w te glupoty, aby ktos kogos wyrzucil z mityngu, nawet gdyby po pijaku rozrabial (zasady AA).
                A...
                • afq Re: moja wczorajsza grupa 19.12.19, 11:28
                  aaugustw napisał:

                  > Nie uwierze w te glupoty, aby ktos kogos wyrzucil z mityngu, nawet gdyby po pij
                  > aku rozrabial (zasady AA).


                  fakt, byłem dwa razy świadkiem czegoś takiego
                  i rzeczywiście nikt nie wyleciał
                  byłem ciut zdumiony, bo w terapeutycznej grupie, dla odmiany, to nie do przyjęcia




                  --
                  cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
    • solwer Re: moja wczorajsza grupa 07.01.20, 11:14
      Miło, że zabierasz głos aż w trzech wątkach na tutejszym forum:) Szczególnie że podobnymi wpisami zaszczyciłeś już kilka forów.
      Byłoby wspaniale, gdybyś przy kolejnych wpisach,zmienił stopkę w której "na żywca" reklamujesz swojego pracodawcę.Mocno zniesmaczony Solwer
    • afq Re: moja wczorajsza grupa 07.01.20, 11:50
      rysiek

      1. nie mozna byc byłym alkoholikiem
      2. nie zrozumiałeś, w tej taksówce odbyła się niespodziewana mikrogrupa
      3. skończ ze spamowaniem, z twoimi postami wszystko w porządku, ze stopka już nie, o czym doskonale wiesz

      --
      cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka