czy ktoś był w ośrodku?? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • mój chłopak jest w ośrodku leczenia uzależnień, jest narkomanem. czy ktoś może
    był w takim ośrodku, albo ma kogoś kto był? możecie mi napisać jak to się
    później potoczyło? co się w was zmieniło? zdaję sobie sprawę, że jest to
    choroba, z którą sie już zostaje na zawsze. napiszcie o swoich przeżyciach. bo
    ja po prostu boję sie kolejnego koszmaru. chcę z nim dalej być jak wróci
    (teraz mozemy kontaktowac się tylko listownie) ale jestem swiadoma ryzyka, a
    nie znam nikogo w takiej sytaucji w jakiej ja się znajduję.
    z góry dziękuję.
    • Cześć!
      Ja jestem z alkoholikiem (po terapii) i jedno co ci powiem to myślę, że powinnaś
      zająć się teraz właśnie soba. Osoba pozostająca w związku z osobą uzależnioną
      (tak naprawdę nie ważne od czego, bo funkcjonowanie osob uzależnionych jest
      podobne) najczęściej staje się osoba współuależnioną. Dużo mogłabym się
      rozpisywać na ten temat, ale na początek przejdź się kniecznie do jakiejś
      poradni uzależnień, umów się na wizytę z psychologiem, ktory oceni czy tobie
      równiez potrzebna jest pomoc. Ja właśnie kończę swoją dwuletnią terapię i jakbym
      się na nowo narodziła. Zyjąc z osobą uzależnioną tworzycie chory zwiazek, ale
      mozna to wszystko naprawić jesli się bardzo chce. Pozdrawiam bardzo gorąco.
      • chcę, żeby się udało. jedyne co mnie chamuje to strach przed tym, że znowu
        wszystko się powtórzy. wiem, ze nie dostanę gwarancji, ale wypowiedzi osób z po
        ośrodku, albo w podobnej sytuacji pomagają mi jakoś spojrzeć na to z dystansem...
        dzięki:)
        • Ja byłam w ośrodku uzależnień! Byłam uzależniona od narkotyków... Ośrodek jest
          czymś jak więzienie,zmienia ludzi... Czasami wprowadza na dobrą drogę,a czasami
          na złą.To zależy od człowieka! Jeśli twój chłopak chce wyjśc z nałogu to wierz
          mi wyjdzie,jeśli nie to żaden ośrodek mu w tym nie pomoże! Mi się udało, bo
          bardzo tego chciałm! I pamiętaj jeszcze o jednym po wyjściu z ośrodka On musi
          zmienić całkowicie swój świat! W szczególności znajomych, miejsca w których
          przebywał! A ty jeśli Go Kochasz Pomósz mu w tym!!! Dla niego będzie to Bardzo
          Ważne!!! Powodzenia!!!
          • Jesli ktos uwaza, ze jest zdrowy pijac wóde lub biorac narkotyki non stop,
            zaniedbujac siebie, rodzine, dom, dodatkowo uwazajac, ze caly swiat sprzysiegl
            sie przeciwko niemu- nic nie zrobisz. Nie mozesz zmusic czlowieka do leczenia,
            jesli ten uwaza , ze jest normalny i zdrowy.
            To wszystko w tej kwestii.
            R.C.
            --
            Ogrodzenie pod napieciem 220V!
            Nalezy zachowac odleglosc.
    • cześć!
      Mam nadzieję że choć w jakimś stopniu pomogę Ci.Byłam w paru ośrodkach leczenia
      uzależnień.Monar, ośrodek dla alkoholików, ośrodki ZOZ.Skończyłam jeden
      ośrodek.Jestem niebiorącą narkomanką.Nie biorę już ponad 3 lata.
      Co się zmieniło?Wszystko!Musiałam zweryfikować cały mój system wartości,
      wiary ,zaufania.W osrodku przeszłam niezłe pranie mózgu mówiąc krótko. I było
      bardzo ciężko.12 miesiacy wglądu w samą siebie,ciągła walka "a może jednak
      wziąć?"Stare przyjaźnie z których musiałam zrezygnować.Ja dałam sobie
      szanse.Sama musiałam sobie odpowiedziec na pytanie czy chcę być trzeźwa i czy
      chcę próbować.Bonaseira jeżeli on wie czego chce, a jest w ośrodku, co o czymś
      świadczy,to bedzie dobrze, tak myślę.Ja po ukończeniu ośrodka motałam się
      nieźle zanim wybrałam jakiś kierunek w życiu. Ale teraz mam dziecko, męża,który
      mi ufa, dom.Owszem nie mogę powiedzieć <ja tryskam wiecznym szczęściem>,ale
      moge powiedzieć że jestem szczęśliwa.I dobijają mnie ludzie którzy z góry
      przekreślają innych.Jak masz pytania to wal śmiało.Pozdrawiam i trzymam kciuki
      • juz od dawna zastanawiam sie , czy powinnam sie leczyc. wasze wpisy sklonily
        mnie do refleksji. rodzina martwi sie o mnie, mowi, ze swoja upartoscia
        pograzam sie tylko w chorobie, a oni chca dla mnie jak najlepiej. kochaja mnie
        bardziej niz ja sama siebie.
        nie wiem juz sama, moze powinnam udac sie do lekarza? na poczatku zwykla
        rozmowa. boje sie jednak, ze mnie umieszcza w szpitalu, nie znioslabym widoku
        lozka, poscieli, tych wszystkich przyrzadow i rurek. nie moglabym wyjsc na
        swieze powietrze, pojsc na spacer. moze powinnam ich posluchac, bo przeciez
        kochaja mnie i chca zebym wyzdrowiala?

        wniebie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

WIĘCEJ O ZDROWIU:

Drętwienie rąk i nóg

Jest się czego bać?

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.