uzalezniony od heroiny Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Mam problem z synem,uzalezniony od heroiny od 6-sciu lat.Kilkanascie detoksow
    i prob wyjscia bez efektu.Czy ktos wie o mozliwosci wyslania do osrodka poza
    Polska?, czyli oderwania go od mozliwosci kupna,kontaktu na biezaco z tymi co
    sprzedaja itd.Blagam, moze ktos cos wie.
    Pozdrawiam
    • Jeśli Twój syn nie chce naprawdę skończyć z heroiną, to największy cudotwórca z
      końca świata mu nie pomoże. Bo to właśnie jest najważniejsze. Są różne ośrodki
      na całym świecie, różne sposoby i rodzaje terapii. Ale żadne z nich nie da
      nigdy pewności. NIGDY! To choroba. Psychiczna. I jeśli ktoś nie chce się z niej
      wyleczyć, to nic z tego nie będzie. Potrzebna jest motywacja, a o nią bardzo
      trudno w przypadku uzależnionego od heroiny. Znam problem z autopsji.
      Porozmawiaj z synem, zanim zmusisz go do leczenia. Niech on podejmie decyzje,
      na tyle świadomą, na ile to możliwe.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia.
      Ana
      --

      "Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa
      i gwiazdy, masz prawo być tutaj"
    • Na początek przyznam się pani, że sam jestem narkomanem,żeby nie wydawało się
      pani że opowiadam bzdury.Prawda jest niestety taka ,że przy tym stażu
      który "odbył" syn i przy specyfice heroiny szanse wyleczenia go za pomocą
      ośrodka są raczej znikome. Jest to zarazem długo i krótko.Długo bo pozbył się
      już oporów zwyczajnego człowieka, jego system wartości i priorytety zmieniły
      się i dostarczanie sobie przyjemności(patrz heroina)jest dla niego
      najważniejsze.Krótko ponieważ nie ma jeszcze ambiwalentnego stosunku do
      heroiny, nienawidzę jej ale nie jestem w stanie bez niej żyć-krótko jest
      jeszcze niedoćpany.Nie chciałbym tu straszyć, u każdego zajmuje to różną ilość
      czasu, u mnie 17 lat ale prawda jest taka że dopuki postanowienie zerwania z
      nałogiem nie będzie pochodziło z jego głębokiego przekonania można go wysłać na
      księżyc a on i tam znajdzie miejsce gdzie będzie mógł kupić.Uciekając przed
      samym sobą wyjechałem do LOndynu wydawało mi się że tam nie mając żadnego
      wsparcia, znajomych, nie znając jezyka będzie mi na tyle trudno, że okres
      adaptacyjny będzie na tyle długi, że pozwoli mi ochłoną nie złapać "wiatru we
      włosy" zaraz po detoksie no a potem to już "tylko" samodyscyplina.Bzdura!!!Po
      dwóch tygodniach byłem w stanie kupić wszystko.
      Po co to piszę?
      Zeby uświadomić fakt,niestety,bezsilnośći osób zangażowanych acz postronnych.
      Gdyby jednak obstawała pani przy ośrodku za granicą doskonały jest ośrodek w
      Medugorje(przykro mi nie znam pisowni ale jeśli zapyta pani w jakiejkolwiek
      poradni ręczę żę podadzą dokładny namiar)prowadzony przez zakonników-tereny
      byłej Jugosławii.
      Nie wiem z jakiego regionu Polski pochodzicie ale warto byłoby rozważyć terapie
      substytucyjną metadonem lub bunadolem.
      Ja sam po blisko 20-letnim uzależnieniu od wszystkich, a głownie od
      opiatów,środków psychoaktywnych bardzo dobrze funkcjonuję w jednym z programów
      metadonowych w Warszawie, pracuję, sam wychowuję córkę do opieki której mam
      zgodę sądu.
      Program metadonowy nie skazuje na przyjmowanie go do końca życia, istnieje
      możliwość kontraktów czasowych-rocznych i dłuższych pozwalających na
      readaptację,na nabranie dystansu tak potrzebnego do walki na reszte życia bo i
      z tym trzeba się pogodzić krok w heroinę jest krokiemna całe życie-znam osoby
      powracające do nałogu po 15 latach.
      Wiem że to niezbyt optymistyczne zakończenie ale czasem lepiej spojrzeć
      prawdzie w oczy i racjonalnie poszukać odpowiedniego wyjścia niż trwonić czas i
      siły na naogół skazane na niepowodzenie próby wyjścia z impasu.
      • Dzieki za list,spytam o ten osrodek, jesli cos beda wiedzieli.Rzeczywiscie on
        jest juz oderwany od rzeczywistosci,malo kojarzy z tego co sie dzieje.Podobnie
        jak Pan wyjezdzal dosyc daleko na pol roku, po powrocie znowu to samo a za
        drugim razem oczywiscie znalazl mozliwosc kupowania.Jestem pelna podziwu dla
        Pana,gratuluje.Pytalam o program metadonowy na Nowowiejskiej bo jestesmy z W-wy
        ale zero szansy zeby sie na niego dostac.Dodatkowo ostrzezenie od lekarza--
        rozumie pani ze bedzie to musial robic cale zycie.Ci co przestaj, wracaja do
        hery, albo ponownie na program.Metadonem probowal sie czyscic,czytaj odzwyczaic
        od hery, pare razy ale efekt byl zaden.Uzaleznienie jest juz bardzo duze a on
        mowi ze ma coraz mniej sily zeby kolejny raz probowac wyjsc, a poza tym nic go
        nie czeka dobrego a po nacpaniu przynajmniej czuje sie dobrze.Kolko
        zamkniete.Dzieki za informacje.
        Pozdrawiam serdecznie
        p.s. Pan ma chociaz dziecko a wiec cel dla ktorego warto zyc
      • Niestety dzwonilam do osrodka dla uzaleznionych na Hoza, maja tylko informacje
        o osrodkach polskich, kto wie o innych, nie wiedza.
        • ja nie rozumiem po co szukać za granica lub szukać substytutów - tak metadon w
          moim poczuciu jest substytutem heroiny..
          sama brałam heroinę ponad 8 lat.. teraz ponad 6 nie biorę .. mam rodzinę,
          dzieci, męża, skończyłam studia..

          niestety co mi pomogło?? twarda miłośc mojej mamy ( czyli nie przyjmowanie mnie
          do domu nawet po kolejnych próbach oszukania siebie i jej czyli detoxów)
          trzy razy leczyłam się w różnych ośrodkach - ten ostatni mi pomógł. nie birę,
          nie piję. .palenie rzuciłam będąc w ciąży :D

          naprawde niestety obawiam się, zę Pani niewiele może zrobić.. wspierać ale nie
          pomagac, nie załatwiać.. on sam musi się pomęczyć aby zrozumieć, że tonaprawde
          gówna warty nałóg.. i zobaczyć jaki świat bez ćpania jest piękny.. ale na to
          potrzeba czasu.. czyli najlepiej ( w mojej opinii) ośrodka.. i jak mówię.. ja za
          trzecim razem "zaskoczyłam"..
          na niektóryc działają ośrodki monaru, na innych te o lżejszym rygorze zozowskie..

          zbaczjać z tematu?? czy Pani podjeła już leczenie z współuzależnienia?? chyba
          warto.. w ten sposób można pomóc i sobie i synowi. polecam CPR albo małą
          poradnię na woronicza.
          --
          poważnie i niepoważnie o wirusie HIV
          • Strasznie sie ciesze ze pisza do mnie osoby,ktore jakos sobie poradzily.Jest
            jednak szansa a to juz jest cos.Faktycznie za duzo mu pomagam ale jesli ja sie
            odcinam, to zawsze przyjmuje go ojciec z ktorym jestem od lat rozwiedzona i
            kolko sie zamyka, a on korzysta ile sie da. Ja chodze na terapie dla rodzin do
            Monaru.Jest bardzo sympatycznie i duzo mnie to daje.Ciagle jednak stoimy z nim
            w miejscu.No coz, prosze trzymac kciuku, moze i jemu sie kiedys uda.
            Pozdrawiam
          • jeszcze tylko pytanie,gdzie byl ten najskuteczniejszy osrodek?
        • Ta wspólnota w Medjugorie to Cenacolo, powstała już podobna w Polsce, w
          Koszalinie. Więcej informacji na temat "Cenacolo" znajdzię pani na
          www.warszawa.ak.org.pl/dlanark.htm
          Pozdrawiam i dużo wytrwałości życzę

        • Medjugorje jest w Bosni i Hercegowinie (ex-Jugoslawia), to miejsce slynnych
          pielgrzymek.

    • Eliza 49-jeśli to przeczytasz proszę skontaktuj się ze mną.Miałam podobny
      problem nawet gorzej bo ty masz tylko z jednym synem.Wszystko się dobrze
      skończyło,mam to za sobą.Syn od 10 lat jest cenionym terapeutą.Może mogłabym ci
      coś doradzić ,podzielić się doświadczeniami.Wiem co przeżywasz,bo przez to
      przeszłam.
      • Witam
        bardzo dziekuje za chec pomocy,podaj telefon zadzwonie do Ciebie (moj numer
        6641650)
        aktualnie jest na detoksie.Jest to juz kilkunasty,nie wiem czy wytrzyma ale juz
        nigdzie wiecej go nie przyjma, bo wszedzie wychodzil sam albo karnie.
        Serdecznie pozdrawiam
        • eliza49 napisała:

          > Witam
          > bardzo dziekuje za chec pomocy,podaj telefon zadzwonie do Ciebie (moj numer
          >> aktualnie jest na detoksie.Jest to juz kilkunasty,nie wiem czy wytrzyma ale
          juz
          >
          > nigdzie wiecej go nie przyjma, bo wszedzie wychodzil sam albo karnie.
          > Serdecznie pozdrawiam
          pisz na adres-jola1@poczta.onet.pl
      • to cud, że się dobrze skończyło. Moja 21 letnia córka jest po trzech ośrodkach,
        bierze heroinę od 6 lat. W przerwach, kiedy to ja staję na głowie (blokery,
        pilnowanie, terapie prywatne)skończyła maturę, poszła na studia. Tylko ja już
        nie mam siły... Mam 39 lat a czuję, że żyć już nie chcę... Ona znowu bierze.
    • - Telefon który mi podałaś -nie mam jeszcze zainstalowanych rozmów w
      komputerze,podaję ci adres mejlowy ir.ka5@wp.pl -łatwiej nam się będzie
      kontaktować. Wracając do tematu-rozumiem ,że chciałabyś dla dziecka jak
      najlepiej,ale naprawdę decyzja o leczeniu musi wypłynąć od niego.Ja bardzo długo
      dojrzewałam do tego,żeby przestać umożliwiać ćpanie-zapewnianie
      jedzonka,bezpłatnego hotelu,wiktu i opierunku.A jak nie ma na działkę to w końcu
      trzeba coś wynieść z domu, ukraść.Stale mi się wydawało że jak wywalę go z domu
      to zginie gdzieś na schodach.W końcu dojrzałam,uświadomiłam synusiowi,ze albo
      zacznie się leczyć,albo ma się wynieść.Spakowałam,zrobiłam kanapki na
      drogę,dałam na bilet
    • cd.-po dwóch tygodniach wrócił.NIE USTąPIłAM.Pojechał, chyba coś dotarło,bo
      wreszcie zacząl leczenie na poważnie.Ważne żeby na tym etapie miał
      wsparcie.Jeżdziłam po ośrodkach,byłam mile zaskoczona porządkiem i atmosferą w
      nich panującą,tam naprawdę niemają żle,a że trochę ich "dołują"-nie ma nic za
      darmo.Pamiętaj o jednym-żeby się odbić od dna trzeba go sięgnąć.Ja zyskałam na
      tym ,że z bólem serca-pokazałam drzwi.Mam teraz normalnych synów,a było
      tragicznie.Znajoma nie miała tyle szczęścia,odwiedza syna na cmentarzu.A JUż
      WYSłanie za granicę na pewno nic nie da.Nasze ośrodkiniesą złe.Ważne żeby syn
      zrozumiał,że szkoda marnować życia.Napisz na adres który ci podałam
    • Eliza49 Zwróć uwage na mało znaną jeszcze Ibogainę, pomogla już wielu
      uzależnionym którzy SAMI CHCIELI się uwolnić z nałogu i teraz mogą normalnie
      funkcjonować. W europie jest pare osób które nieformalnie zajmują sie kuracjami
      z uzyciem tej substancji (ale uwaga:pradoksalnie sprzedaż ibogainy jest
      nielegalna!).Ceny kuracji zaczynają się od około 3000$ do nawet 20.000.
      Istnieje także tańszy wariant jako samodzielna kuracja jednak najlepiej pod
      opieką lekarską.

      Tutaj masz filmiki na temat leczenia Ibogainy:

      1.
      Filmik o gwiazdzie rokowej gregu doglasie
      (Na stronie
      cbs5.com/specialreports/local_story_034171611.html
      kliknij w napis SPECIAL REPORT w prawym gornym rogu to sie otworzy filmik)

      2.Film
      rds.yahoo.com/_ylt=A86.OR4z_4dEolwAzyACP88F;_ylu=X3oDMTBjMHZkMjZyBHBvcwMxBHNlYwNzcg--/SIG=1905udk79/EXP=1149849779/**http%3a//video.yahoo.com/video/play%
      3fp=ibogain%26prssweb=Search%26ei=UTF-8%26b=0%26oid=c65f670c6092fdcc%
      26rurl=ibogaine.mindvox.com%26vdone=http%253A%252F%252Fvideo.yahoo.com%
      252Fvideo%252Fsearch%253Fp%253Dibogain%2526prssweb%253DSearch%2526ei%253DUTF-8%
      26vback=Results

      3
      Jest jeszcz trzeci film BBC pokazujacy stan pacjenta podczas leczenia ibogainą,
      jak ktoś będzie chciał to go umieszcze gdzieś w sieci


      "terapie ibogainowe

      Ibogaina jest jednym z najskuteczniejszych srodkow w leczeniu uzaleznien.
      Dzieki staraniom koncernow farmaceutycznych w dalszym ciagu nie jest ona
      oficjalnie lekiem, niemniej nieoficjalnie od dziesiatek lat jest z powodzeniem
      stosowana. W duzym skrocie, ibogaina na jakis czas (tygodnie, miesiacem czasem
      lata) calkowicie likwiduje glod - zarowno fizyczny jak i uzaleznienie
      psychiczne. Innymi slowy, robi z narkomana normalnego czlowieka ktory nie ma
      ochoty siegnac po srodki psychoaktywne. Dzialanie jej polega, w skrocie, na
      zablokowaniu receptorow odpowiedzialnych za uzaleznienie. Dodatkowo zupelnie
      bezbolesnie przeprowadza przez faze "glodu".

      Poniewaz nie jest ona lekiem oficjalnym, jedyna mozliwosc jej szerszego
      zastosowania to rzadowe programy badawcze. Koszt terapii ibogainowej jest
      teoretycznie dosc wysoki, jednak w porownaniu do kosztow terapii klasycznej
      praktycznie nie istnieje. Przede wszystkim, chociaz jest wymagany kontakt z
      grupa terapeutyczna, leczony juz po kilku dniach moze opuscic osrodek i podjac
      normalne zycie. Nie jest wymagane, jak w klasycznych terapiach, wielomiesieczne
      izolowanie. Druga sprawa, ibogaina jest o wiele skuteczniejsza od terapii
      klasycznej, wiec zainwestowane pieniadze zwroca sie z duzo wiekszym
      prawdopodobienstwem.

      Oczywiscie ten srodek przestaje po pewnym czasie dzialac, jesli leczony byl
      odpowiednio prowadzony przez grupe terapeutyczna - jest wolny, nie siegnie juz
      wiecej po narkotyk. Jesli siegnie drugi raz... coz, terapie mozna powtorzyc.
      Zainwestowane pieniadze zwroca sie w zmniejszeniu szkod spolecznych jakich
      narkoman z pewnoscia by narobil.

      Dodac nalezy, iz ibogaina jest skuteczna rowniez w leczeniu alkoholizmu,
      uzaleznienia od nikotyny czy kokainy"


      Zamieszczam jeszcze fragment wywiadu z Eric'iem Taub'em:

      "Od dziewięciu lat Eric Taub pracuje nad twórczymi sposobami leczenia
      pacjentów i uzależnionych przy pomocy psychodelicznej substancji zwanej
      Ibogainą. Odkryta w zachodnio afrykańskim krzewie ibogaina zabiera tego kto ją
      przyjmie w długą podróż po psychice i poza nią – trwającą zazwyczaj około
      dwudziestu godzin. Ibogaina jest również znana ze skutecznego eliminowania
      bolesnych symptomów związanych z przerywaniem uzależnienia od heroiny. Te cechy
      czynią ibogainę bardzo obiecującą substancją w leczeniu klinicznym chociaż
      używanie jej ciągle nie jest jeszcze legalne w Stanach Zjednoczonych.

      JAMES KENT: Myślę, że może powinniśmy zacząć od początku. Dobrze by było byś
      powiedział nam na początek gdzie i kiedy pierwszy raz zetknąłeś się z
      ibogainą.


      ERIC TAUB: Zadzwonił do mnie przyjaciel, który był wówczas alkoholikiem i palił
      Camele dosłownie jeden za drugim. Słyszał, że kilku lekarzy z Holandii udaje
      się do Stanów Zjednoczonych by zbadać czy jest możliwa szybka legalizacja
      Ibogainy w FDA[*] . W listopadzie będzie dziewięć lat od tej chwili. W
      okolicach moich 20 urodzin kręciłem się w koło w poszukiwaniu czegoś co w końcu
      mógłbym robić, co oczywiście nie znaczy wcale końca. Choć lubiłem odgrywać
      przedstawienia i było to łatwe życie, w połowie odpoczynek, szukałem czegoś co
      mógłbym pokochać, czegoś co nazwałbym swoją dharmą (w hinduizmie stan
      doskonałości moralnej – przyp. tłum.). Kiedy usłyszałem o ibogainie, na
      początku byłem zdziwiony, że istniało coś takiego , co przy jednokrotnym
      zażyciu mogło wyeliminować głód substancji takich jak methadone, alkohol i
      nikotyna, bez konieczności przeżywania przez człowieka agonii odstawienia i że
      było to niedostępne. Pierwszym zatem moim zamiarem było pojechać do Afryki i
      przywieźć 50 tysięcy dawek i pojechać do Needle Park (Park Igieł – przyp.
      tłum.) w Europie i przekazać je ludziom, którzy przychodzą tam po darmowe
      dawki. Potem zadzwonił bym do CNN i jeżeli tylko jedna czwarta tych ludzi
      przyszła by tam w następnym tygodniu, byłoby to wypełnienie mojego mesjańskiego
      posłannictwa. (Śmiech). Kiedy pojechałem do Afryki nie miałem pojęcia, że
      kosztowało to 1000$ za gram.

      [...]

      Ile wynosi konieczna dawka?
      Zależy to od wagi ciała, stopnia uzależnienia, rodzaju oczekiwanego przeżycia
      psycho spirytualnego, ale zakres jest raczej szeroki, od 6,5 mg na kilogram
      wagi ciała do 25 mg dla przezwyciężenia methadonu lub heroiny.

      Zatem mówisz o pojedynczej dawce wielu gramów?
      Zasadniczo przy wadze ciała, o której mówimy potrzeba około 0,5 g do 2,0 g przy
      uzależnieniu i około 0,5 g dla przeżycia inicjacyjnego. Kobiety potrzebują
      mniej gdyż są bardziej otwarte, nie potrzebują przyjąć tak dużo dla przeżycia
      inicjacji lub uwolnienia się od kokainy. Kokaina nie powoduje przytłaczającego
      fizycznego symptomu odstawienia. Wywołuje jedynie głód umysłowy, z którym
      ibogaina radzi sobie dobrze gdyż oddziaływując na biochemię mózgu produkuje
      metabolit, który blokuje receptory odpowiedzialne za głód u uzależnionych. Ale
      także blokuje on receptory nie uzależnionych, co, uważam, ma związek ze
      zdolnością do przejścia w stan mniej reaktywny w sytuacjach pewnego rodzaju
      zwyczajów, notorycznych zwyczajów odnoszenia się itp.

      [...]

      Rozmawiałem z ludźmi, którzy próbowali wielu środków psychoaktywnych i którzy
      na początku byli bardzo sceptyczni co do możliwości przedłużonego, trwającego
      tygodnie lub miesiące działania, którzy jednak są przekonani, że taki fakt miał
      miejsce w ich doświadczeniu trwającym miesiące po tym jak przyjęli ibogainę.



      [...]

      Ile sesji przeprowadziłeś w ciągu ostatnich siedmiu czy ośmiu
      lat?


      Od 8 marca 1992 przeprowadziliśmy około 175 sesji; połowa dla narkomanów
      połowa dla inicjacji.

      Z pośród narkomanów, których poddałeś zabiegowi, ilu odniosło sukces w
      przerwaniu uzależnienia?

      Według mnie wszyscy odnieśli sukces ale jeśli masz na myśli liniowy wynik w
      kategorii ilu z nich wyeliminowało uzależnienie od używanej przez nich
      substancji na zawsze, powiedziałbym, że po pierwszej pojedynczej sesji 30% z
      40’sto – 50’ciolatków i 70% z 20’sto i 30’stolatków wróciło z powrotem do
      narkotyku. Przyczyną tego jest to, że im ludzie są starsi tym więcej zdążyli
      ponieść strat i osiągnęli pewien poziom
    • Ciąg Dalszy...

      Przyczyną tego jest to, że im ludzie są starsi tym więcej zdążyli ponieść strat
      i osiągnęli pewien poziom twardego dna, z którego mogą odnieść korzyść z
      ibogainy. Stracili rodziny, dzieci, domy, pracę, zdrowie i nie rzucają już
      świata na kolana, dlatego biorą to bardziej serio. I mają już dosyć swojego
      uzależnienia.

      Ludzie w wieku 20’stu 30’stu lat jeszcze się bawią, poszukują. Jeszcze nie
      stracili wiele i zazwyczaj doznają silnego wpływu tego przeżycia, ale często
      nie prowadzą dalszej terapii, która jest bezwzględnie konieczna by odnieść
      pełną korzyść z tego procesu. Po przyjęciu ibogainy występuje paromiesięczny
      okres, w którym człowiek staje się otwarty, bardzo wrażliwy i podatny na
      odbieranie wielu informacji o sobie i przyczynie, dla której stał się
      osobowością uzależnioną.

      Jeżeli nie dołączą do grupy wzajemnej terapii i/lub nie będą prowadzić pracy
      nad sobą, pewnego ranka obudzą się i z powrotem doznają głodu.

      Ale jeżeli przez następne parę miesięcy wykonają tę pracę to w momencie gdy
      metabolit zostanie wydalony z ich receptorów, ich zachowania będą już zmienione
      wystarczająco głęboko, tak że wydalenie metabolitu będzie OK. Zdąży"


      W razie pytań: hsom@interia.pl
      • Czy ktos zna albo adres albo telefon terapeuty ktory leczy tym srodkiem?
        Do tego wszystkiego o ibogainie, nalezy dodac, ze pare osob na tej terapii
        umarlo i dlatego badania i testy, ktore byly prowadzone w latach 90 w
        zachodniej europie i Stanach zostaly zatrzymane. Wciaz czasem jest warto
        ryzykowac. :)
        • Mimo kilku informacji o ibogainie od roznych ludzi,w Polsce nikt sie tym nie
          zajmuje na 100%,sprawdzalam w USA przez znajomych, tez oficjalnie kuracji nikt
          nie prowadzi.Jest to halucynogenny srodek i chyba dopiero raczkuja badania nad
          nim.
          Chyba lepiej sprobowac innych metod...
          • Równie dobrze można "leczyć" narkomanię alkoholem. Wielu ma w tym duże sukcesy.
            Nawet latami nie ćpają. A że się uzależniają przy okazji od alkoholu - cóż
            skutek uboczny. ;-)

            Zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego Twój syn właściwie miałby nie ćpać? Tak na
            moment spojrzeć jego oczami, po co właściwie miałby się leczyć? Co _ważnego dla
            niego_ traci przez to że ćpa i co _ważnego dla niego_ zyskałby jakby się leczył?

            Jak można wierzyć w to, że ktoś zmieni swój sposób myślenia i swój system
            wartości, jeśli sam nie będzie tego chciał? Ja bym się skupił na tym, żeby
            zaczął chcieć się leczyć, żeby mu się bardziej opłacało leczyć niż nie leczyć, a
            nie na wyszukiwaniu kolejnych ośrodków. Jak umie sam kupić narkotyki, to
            spokojnie sam sobie potrafi załatwić ośrodek. Dla mnie to naiwne żyć w
            przekonaniu, że to mamusia musi znaleźć.
            • oczywiscie,masz racje,tak to wyglada, najwiecej ja tu jestem kopana.Nie wiem
              tylko czy Ci co mnie dokladaja zetkneli sie z narkomanem uzaleznionym po
              szyje.Kiedys terapeuci mowili wyrzucic na ulice, teraz tego nie radza, a na
              ulicy sa ci od ktorych rodzina sie odwrocila. Czy to pomaga, nie mysle i
              terapeuci tez tak nie uwazaja, bo albo umieraja albo przyzwyczajaja sie zyc na
              ulicy, do czasu.Rozmawialam z narkomanem ktory wyrzucony 12 lat zyl
              na "centralnym".Powiedzial ze nawet spuchnieta do zenitu i umierajaca kolezanka
              nie powstrzymala ich od wyjscia po dzialke.Ona umarla ale im bylo to obojetne.
              • Wiesz, między wydzwanianiem w poszukiwaiu ośrodka dla syna a wyrzuceniem z domu,
                które przytaczasz, jest jeszczę parę innych opcji.

                Nie wiem czemu, ale prawie wszystkie matki pytane, czy widzą coś, co mogłyby
                zrobić, że syn zaczął leczyć rzucają albo przymusowe leczenie (lub jego wersję:
                ubezwłasnowolnienie), albo wyrzucenie z domu, albo (rzadziej) wywiezienie
                gdzieś, gdzie nie ma narkotyków (chyba stacja Arctowskiego na biegunie?). Jak by
                innych opcji nie było. Dla mnie to taka próba przekonania samej siebie, że jest
                beznadziejnie i tak musi być. Bo też w gruncie rzeczy takiej matce chyba to
                pasuje, jeśli potrafi kilka lat tak przeżyć z ćpunem w domu. Tak jak jemu pasuje
                ćpanie, skoro ćpa dalej. Są oczywiście minusy dla takiej matki: np. brak kasy,
                którą podkrada, ale jak by się zaczął leczyć, to co ona by miała właściwie w
                życiu robić, skoro większość czasu poświęca synowi?
            • teraz po dluzszym pobycie w wiezieniu, co bylo dla niego wybawieniem,tak jak
              piszesz, pije, ale zyje.Twierdzi ze stan po heroinie jest po prosty zaje....
              ale poki co trzyma sie juz 2 lata, i codziennie pije.Ale on lubi pic, niestety
              nie kazdy toleruje to jako zamiennik, a czy szkoda? nie wiem.
              • Czyli rozumiem, że jest uzależniony od alkoholu? To jakaś niby "lepsza".
                "lightowa" wersja uzależnienia, że piszesz o nim jako o uzależnionym od heroiny
                a nie jako o uzależnionym od heroiny i alkoholu, czy jak?

                I przepraszam, bo nie zrozumiałem. Na czym to "wybawienie" przez więzienie niby
                polega? Że zaczął chlać zamiast ćpać?

                I ten tekst "Ale on lubi pić" - normalnie mnie rozwalił. Wiesz co, może lepiej
                mu nie pomagaj z takimi poglądami, bo go tylko pogrążasz, szkoda chłopaka,
                zasłużył na lepszą pomoc.

                A zanim wyślesz go do Medjugorie - może pomyśl, żeby najpierw go fachowo odtruć.
                Po po dwóch latach codziennego picia, może chłopaczyna się zmajaczyć jak odstawi
                alkohol i przez swoją pomoc zamiast w ośrodku umieścisz go na cmentarzu.
                • Nie , nie zrozumiales,ten co 12 lat by na ulicy(nie syn),po wiezieniu nie cpa
                  ale wpadl w alkoholizm,troche kontrolowany ale jednak.Czyli dzieki wiezieniu,
                  przestal cpac.Pozostal drugi nalog,czy lepszy? chyba nie ale on zawsze popijal
                  tez.Syn jest odtruty,fachowo,czekamy az zejdzie metadon, ma wziac
                  blokera.Nigdzie go nie wysle bo te adresy co dostalam tam daleko sa nieaktywne,
                  polecano mi ibogaine ale to tez u nas nie dziala a na swiecie robia z tym proby
                  dopiero,jest to halucynogenn a nie lekarstwo.Opierajac sie na dosiwadczeniu
                  wielu znajomych ktorzy byli w osrodku i wracali,za nic w swiecie tam nie pojdzie
                  • Ibogaina pomimo pewnego ryzyka, jest uzywana z wielkim powodzeniem (aczkolwiek
                    nielegalnie) w wielu krajach. Jest to jedyny srodek, ktory dziala jako swietny
                    i bezbolesny detox i blokuje na tygodnie do nawet 20 miesiecy, potrzebe cpania.
                    Nie jest to cudowny srodek, ale daje narkomanom szanse i jezeli po detoksie
                    (trwajacym kilka dni!) popra to terapia maja szanse na normalne zycie. :)
                    ps. Ponawiam prosbe, czy ktos ma jakis kontakt w europie?
                    • Niestety wszyscy ktorzy pisali do mnie o ibagainie,tylko o niej wiedzieli ale
                      kontaktu nikt nie podal.
                      • Jednak radzę rozważyć zmianę ośrodka, czy grupy terapii ze współuzależnienia,
                        gdyż nie pomoże taka, na której jak piszesz "jest miło". Ja na terapii ze
                        współuzależnienia dostałam ostro po dupie i wtedy dopiero nieznacznie odpuściłam
                        z nadkontrolą. Więc żeby to było skuteczne trzeba dostać w kość. Tak jak
                        uzależnieni, nie są przecież głaskani po głowie. Pomyśl o tym, to ważne ze
                        względu na dobro dziecka. Trzymam kciuki. Ps. Na swojej terapii spotkałam dużo
                        takich mam, one były najbardziej opornymi pacjentkami...Ale w końcu jednak
                        pozwalały sobie pomóc :) Pozdr
                        • Dzieki za rady,ale on wykorzystuje sytuacje ze jesli nie ja to przyjmie go
                          reszta rodziny,ma komfort i zero motywacji.Zdecyduje sie chyba na wyjazd,ale za
                          czas jakis i calkowite odciecie sie od niego,bo innej mozliwosci juz nie
                          widze.Mam chyba prawo uratowac chociaz kawalek swojego zycia.
                          • Tylko Ty przecież nie mozesz w żaden sposób wpłynąć na te osoby, żeby nie
                            ułatwiały mu trwać w uzależnieniu, pomagając mu w ten czy inny sposób. Czy
                            sądzisz, że jeśli będziesz się jednak tym zajmować w taki sposób jak dotychczas,
                            to go powstrzymasz przed udaniem się do nich po pomoc? Tak jak inni już pisali,
                            to MUSI być jego decyzja, a Ty możesz mu zawsze powiedzieć, jak trudno Ci
                            patrzeć kiedy się pogrąża, ale nie załatwiać wszystkiego za niego. Oczywiście
                            uważam, że jeżeli Cie poprosi o pomoc, to mu nie musisz odmawiać zawiezienia np.
                            samochodem do ośrodka czy coś w tym rodzaju, ale jednak to on musi chcieć i
                            zdecydować. To trudniejsze do wyczekania ale życzę Ci siły i pogody ducha. Na
                            pewno warto ratować swoje życie, bo Ty ze sobą zostaniesz do końca dni, a
                            dziecko kiedyś msię uniezależni i pójdzie swoją drogą. Pozdrawiam i trzymam
                            kciuki :-)
    • Elizo jestem terapeuta uzależnień jeśli chcesz napisz na moje konto. ale
      króciutko, poszukaj czy ty nie potrzebujesz pracy nad sobą jeżeli syn próbował
      wielokrotnie bez efektu, moze on sie zmienia, a w domu po staremu? nie ma
      przypadku w tym,że to ty prosisz o pomoc a nie on. z doswiadczenia wiem że
      ośrodki poza grnicami kraju nie mają efektu np. bariera językowa.
      mihau
      • Bardzo chetnie o cos Cie zapytam ale nie na forum tu publicznym,jesli mozesz
        podaj inny,prywatny adres.Ja nie chce opisywac,drazyc itd,bez obaw
        pozdrawiam
        • ta ibogaina to jedna WIELKA SCIEMA.

          $3000 , ile jest w polscee uzaleznionych od brauna z 50 000 ? niech 5
          tysiecy pojdzie do takiego ibogainowego znachora.....


          to sa bzdury, oszusci
          • masz racje,powiedzial mi lekarz ze zglosil sie facet z ibogaina kupiona przez
            internet,oczywiscie lipa,ale zaplacil
            • Pani Elizo, proszę popytać o Nowy Dworek - tam naprawdę jest inny klimat niż w
              monarach(zaliczyłam cztery)i człowiek przynajmniej przez 2-3 miesiące przygląda
              się co i jak.Po tym czasie nabiera przynajmniej zdrowego(trzeżwego dystansu),a
              nie spada po miesiącu kwitując:"że to nie dla mnie".Osobiście uważam,że 6 lat
              ćpania,to czas względny i można miec po tym czasie trochę dosyć.Nie wiem,czy
              Twój syn ma komfort cpania,tzn.czy ma pieniądze,czy ma gdzie mieszkać,ile razy
              się odtruwał,jak długi ma teraz ciag itd.Te czynniki też decydują o
              samopoczuciu i o woli(bądż jej braku)do zmiany.
              Rzeczywiście,druga strona medalu - to to,że jesli chociaż w 1% nie będzie
              chciał spróbować,to szanse sa marne...Nie da się za kogoś zrobić
              siusiu..Czyli,nieważne,że Pani chce,skoro on nie wyraża chęci.Z drugiej jednak
              strony wiem,że najpierw działa motywacja zewnętrzna,typu zdrowie w
              strzępach,brak dachu nad głową,sąd na karku,długi itd..Człowiek jedzie,żeby sie
              skryć,odtruć,przeczekać..Reszta to już lezy w gestii ośrodka,który powinien
              spowodować,żeby zachciało mu się chcieć.Dlatego moim zdaniem,nie powinno się
              jechac do pierwszego lepszego i twierdzenia,że jak się chce leczyć,to wyleczy
              się w każdym..Sęk w tym,że nie każdy od razu chce.Ja brałam przeszło 10 lat
              (ostro) i po 4 ośrodkach jakoś nie załapałam wiatru w skrzydła.Dopiero za %-tym
              razem.Ale warto próbować,warto rozmawiać.
              Trzymam kciuki.
              • Super jest slyszec ze jednak komus po tak dlugim czasie sie udalo,brzmi to
                pozytywnie.Niestety on ma ciagle gdzie spac i co jesc,ojciec go
                wpuszcza,odkarmia itd.Twierdzi ze ratuje mu zycie.Gdzie mniej wiecej lezy ten
                Nowy Dworek?zeby przyblizyc jak zadzwonie do informacji.Wszedzie jednak trzeba
                byc odtrutym,tak?Nie wezma go tam zakreconego.Jak sie Pani udawalo to robic
                tyle razy?
                serdecznie pozdrawiam
    • jest ośrodek w Medugorje (Bośnia) i we Włoszech Saluzzo.
      www.campo-della_vita.org
      cenacolo.sal@isiline.it

      Są spotkania dla rodziców w Kościele na Deotymy 41 (jeśli jesteś z Warszawy) w
      soboty od 16.00 do 18.00. Tam powiedzą wszystko.
      Ja mam ten sam problem z córką. Z tym, że ona ma bardzo małą motywację do
      wyleczenia. Niestety.
      Pozdrawiam
      • Sprawdze adresy,dzieki.Moj nie ma zadnej motywacji, niestety tez.
        pozdrawiam
      • do kosciola tez oczywiscie pojde.
      • Tak jak myslalam,te adresy ktos juz podawal wczesnie,www.campo, niestety nie
        ma,nie otwiera sie nic, na ten adres emailowy pisalam ale nikt mi nie
        odpowiedzial.
        • są też polskie ośrodki pod tą nazwą (może są zrzeszone w jednej instytucji, nie
          wiem) Cenacolo Giezkowo k/Koszalina 0 94 318 39 38; Jastrzębie Zdrój 0 32 472
          36 64.
          Moja córka była już w 3 ośrodkach. Najdłużej w Kazuniu (8 m-cy). Wg mnie, to
          dobry ośrodek (tel. 22 794 02 97). Mojej koleżanki syn jest już 1,5 roku (jego
          to chyba z 5 ośrodek)Centrum Leczenia Uzależnień "Zapowiednik", Opalenie, tel.
          058 535 48 52.
          Pozdrawiam
          • dzieki za telefony,problem w tym ze trzeba najpierw isc na detoks, a tego on
            ostatnio nigdzie nie konczy.Aktualnie jest gdzies tam,czyli nie wiem gdzie.A ja
            naiwna myslalam ze osrodek moglby byc jeden i pomoc a tu widze ze tez male
            szanse.
            • polecam ci kurs dla osób współuzależnionych na ul. Noakowskiego 16 m. 1. tel.
              621 33 71 - Centrum Pomocy Rodzinie. Dużo też mi dały spotkania z Krysią -
              kierowniczką ośrodka w Grzmiącej. Prowadzi spotkania dla rodziców ul. Puławska
              120/124. Latam na wszelkie terapie od wielu lat. Nie mogłam dać sobie rady z
              uzależnieniem kochanej jedynaczki. I po tylu latach wiem, że cudem będzie, jak
              moje dziecko wyjdzie z heroiny. Niestety trzeba przejrzeć na oczy. I uczyć się
              żyć, dla siebie. Dbać o siebie, nie pozwalać się wykorzystywać przez narkomana.
              Próbować się odciąć od niego. Jest to bardzo trudne, ale możliwe. Innej rady
              nie ma. Moją znajomą sparaliżowało, bo nie mogła odciąć się od syna, narkomana.
              A on i tak umarł. Nasze dzieci są chore na makabryczną chorobę, śmiertelną. My
              musimy się uczyć jak z tym żyć, żeby żyć.
              Pozdrawiam
              • Bylam juz na Pulawskiej,chodze do Monaru na Hoza, sa tam spotkania dla rodzin,
                a z iloma terapeutami rozmawialam to juz nawet nie pamietam.Ja to juz zaczynam
                rozumiec, ale jego ojciec jest niereformowalny beton,nigdzie nie chodzi,nikogo
                nie slucha,potrafi tylko jeczec, plakac i zle postepowac a o wszystko obwinia
                innych,nigdy siebie chociaz nie byl ok.Czy twoja corka mieszka z Toba czy jest
                poza domem?
                pozdrawiam serdecznie
                • Od pół roku mieszka sama. Pomogłam jej wynająć mieszkanie. Teraz trochę ona
                  zarabia, jak nie ma pracy to jej daję pieniądze. Ale po wykonaniu testu. Nie
                  zrobi przy mnie testu - nie ma pieniędzy. Tak więc mam pewność, że nawet jeśli
                  teraz coś bierze, to nie cały czas. A ja trochę odżyłam. Nie jestem ściśnięta w
                  sercu przez każde 5 min. w jakim stanie wróci. Wreszcie mogę wyjeżdżać, bo tak
                  bałam się ją zostawić w domu. Cały czas uczę się dystansu do niej. Wspomagam
                  się proszkami uspakajającymi - tak mi zalecił terapeuta. Jak się czegoś nie da
                  zmienić, to trzeba się uczyć z tym żyć. Teraz to moja dewiza. Wyjezdzam dzisiaj
                  i wroce po 15 sierpnia. Zycze wszystkiego dobrego i pozdrawiam. Iza
                  • Dzieki za informacje, to duzo,wspomagam sie tez lekami.Szkoda ze wyjezdzasz bo
                    chcialam jeszcze pare pytan zadac ale przeciez wracasz.Zycze milego
                    pobytu,pozdrawiam.
                    Jesli bedziesz chciala to po powrocie moze wejdziemy na prywatne adresy.
            • miałem kiedyś taki detoks,gdzie podłączali kroplówke z jakimś specyfikiem,
              trwało krócej niz zwykły detoks, odbywało sie w domu. po 3 dniach dopiero sie
              obudziłem jak nowo narodzony. z tym że taki domowy detoks wtedy(6 lat temu)
              kosztował prawie 1,5tys złotych. Oczywiście potem ośrodek jak najszybciej i
              prosze nie wierzyć w takie cuda,ze z tej choroby da sie wyjśc biorąc inny narkotyk.
              ps.brałem 5lat narkotyki, 3 lata heroine, nie biore 5lat i jak wracam pamięcią
              do tego co przeżyłem w osrodku, to z wielką chęcia bym teraz tam pojechał na
              wakacje:) do dziś w moim sercu jest to dla mnie mój drugi dom.
              pozdrawiam
              • a ja nie potrafie nabrac dystansu.Zycie mojej corki zalamuje mnie.
                Tez bralam tabletki uspakajajace,ale odrzucilam,bo chodzilam jak w spiaczce.
                Ona jest szczesliwa zyjac tak,jak zyje,a ja dostaje w glowe.
                Przestalam sie z nia spotykac,nie mialysmy 10 miesiecy kontaktu.Teraz znowu,ale
                czuje,ze to niedobrze mi robi.Boje sie!!!!!!
                • a ja Ciebie swietnie rozumiem.Nie kazdy ma w sobie sile zeby normalnie zyc i
                  odciac sie.Powiedz gdzie ona byla przez 10 m-cy?chociaz dziewczynie jest
                  latwiej,zawsze ja ktos przygarnie
                  Polecam Ci ksiazke "Potega podswiadomosci", moze ona Ci troche pomoze nabrac
                  dystansu i inaczej podchodzic do tego co masz a zmienic nie mozesz.
                  pozdrawiam
              • Fajnie slyszec ze sie komus udalo.Powiedz jaki to byl osrodek,w ktorym tak
                dobrze sie czules.
                pozdrawiam
                • ośrodek w gdańsku, tak wygląda dom->
                  monar.info.pl/MeG-showpic-pid-131-orderby-titleA.html
                  okolica bardzo piękna,sam budynek ma taką historie ze książke możnaby
                  napisać.super miejsce, tylko jest takie "ale" ze to ośrodek dla młodzieży do
                  21roku życia, nie wiem jak teraz ale tak było kilka lat temu.
                  byłem kiedyś również przez miesiąc w osrodku w otwocku, jakiś państwowy ale
                  kraty w oknach w niczym nie pomogą, napewno nie w leczeniu.
                  w Matarni była jedyna w swoim rodzaju atmosfera, taka rodzinna, tam dopiero
                  poczułem kim jestem.Z przyjaciółmi z tamtąd utrzymuje kontakt do tej pory
                  chociaż mieszkamy od siebie niekiedy tysiące kilometrów.
                  Życze wszystkim uzależnionym i współuzależnionym aby wyszli na prostą!
                  • Dziekuje za informacje a jeszcze bardziej za zyczenia!
                    pozdrawiam
                    • W Krakowie jest szpital im Rydygiera (chyba). Tam jest detox i pionierska
                      terapia buprenorfiną. Podobno bardzo skuteczna. Gdzieś czytałem. Poszukam i
                      podeślę Ci namiary.
                      • słyszałam też, że leczą ibogainą. Nie wiem czy jest w Polsce dostępna.
                        Dowiadywałam się w USA, ale tam przepisują tylko na receptę i ciężko jest
                        załatwić inną drogą. Gdzie można poczytać o buprenorfinie?
                        • www.narkomania.gov.pl/substytucja.pdf str 19

                          ar2005.emcdda.europa.eu/pl/page080-pl.html
                          etox.2p.pl/symp2001/PDFy/88.pdf
                          to jedna z bardziej nowoczesnych terapii. Jest do tego tania. Leki dostajesz do
                          domu.
                          • dzięki. Jeden link nie otwiera się, a z tego drugiego (raport)nie wynika, gdzie
                            mogę się zgłosić po leki. Tzn moja córka. Czy znasz taki kontakt? Córka jest
                            zarejestrowana w przychodni specjalistycznej, ale tam przepisują jedynie
                            Nalorex. Będę wdzięczna za wskazówki. Pozdrawiam
                            • Przepraszam, ze tak dugo. Mam huk roboty :)

                              dr Aleksandra Kamenczak, szpital im. Rydygiera Kraków, Os. Zlotej Jesieni 1,
                              Krakow, tel. 12 646 83 80

                              Trzeba zadzwonić i się zapisać. Potem detox i ustalenie dawki buprenorfiny.
                              Musisz mieć skierowanie na detox do tego szpitala wystawione przez lekarza
                              pierwszego kontaktu i dowód ubezpieczenia. Leczenie gratis. Buprenorfina w
                              przystępnej cenie. Dostajesz receptę i do domu. Potem jeździsz po kolejne raz w
                              miesiącu.

                              pzdr
                              • W Stanach buprenorfina jest stosowana od lat, z bardzo srednim rezulatatem.
                                Metodon jest znacznie skuteczniejszy. Niestey, nie ma cudownych tabletek na
                                wyjscie z heroiny, nic nie zastapi checi i walki samego uzaleznionego.
                                Niektorym to pomaga walczyc, jak naprawde bardzo chca. Pozdrowienia,
                            • oba mi się otwierają, tylko trzeba cierpliwie :)
                              • dziękuję serdecznie za kontakt. Zadzwonię i dowiem się o ten, konkretny
                                przypadek. Gdybyś dowiedział się o tym centrum hipnozy, to też proszę, napisz w
                                tym wątku. Zyczę powodzenia (choć nie wiem czy problem dotyczy Ciebie
                                bezpośrednio, czy kogoś bliskiego).
                                • No prosze, przez moment nie wchodzilam a tu tyle nowosci.Jak sie cos dowiesz w
                                  Krakowie,daj znac,no i czy jest duza roznica miedzy metadonem a tym, czy to juz
                                  potem tez trzeba do konca?
                                  Pisalam emaila do klinik w USA ktore leczyly ibogaina ale oficjalnie sie tego
                                  nie stosuje no i nie odpowiedzieli w ogole.
                                • otworzylam drugi link,juz wszystko wiem,ale jesli cos sie dowiesz, napisz prosze
                                  czekam,pozdrawiam
                            • wyjście z heroiny to cięzki proces, wymagajacy bezwzględnego odseparowania
                              osoby od środowiska w którym bierze. Z moich doświadczeń w aptece wynika, ze
                              nawet jak pacjenci biorą nalorex, to bez terapii i zmiany środowiska nic nie
                              pomoże. Polecam jednak osrodki monaru. moze to okrutne, ale pomaga.


                              --
                              karl

                              www.superapteka.pl nalorex import docelowy
    • ja jestem na programie bunandolowym. Nie biore. Czuje ze zaczynam ukladac sobie
      zycie... moze warto sprobowac..?
      --
      yhm...
      • A mozesz napisac co to jest co bierzesz i gdzie to mozna dostac? albo sie
        zapisac?
      • ten program to w Krakowie? bo chyba nikt inny tego nie robi tylko oni.Napisz
        prosze skad i jak sie czujesz po tym leku,zupelnie spokojna?
        • Bunandol faktycznie praktykuje jedynie Krakow... Na program czeka sie troszke
          czasu bo tygodniowo przyjmuja jedynie 2 osoby na program... Bunandol jest lepszy
          wdl mnie od metadonu... Po pierwsze nie mozna sie nim nawalic..nie zamula...
          "zbija cisnienie", wyrownuje samopoczucie fizyczne do normalnego i dodatkowo
          dziala jednoczesnie jak bloker.. Samopoczucie - faktycznie lepsze.. chce sie
          cokolwiek robic...brak totalen depresji.. Generalnie wystarcza sam bunandol..
          cpac sie generalnie nie chce..no ale oczywiscie jak zajecia brak to czlowiek
          moze sie i na cpanie nakrecic... Jednak jak pisalam bunandol to rowniez bloker
          wiec nici z "nacpania sie"... no chyba ze sie wezmie poczworna dawke... ale
          generalnie cpanie jest bez sensu na bunandolu... Oto kilka art. z "Monaru na
          bajzlu " na ten temat:


          abletki pod językiem - czyli substytucja buprenorfiną


          Mimo, że metadon jest najpowszechniej używanym na świecie środkiem w leczeniu
          uzależnienia od opiatów - od kilku lat coraz częściej słyszymy o buprenorfinie,
          środku który występuje na rynku pod kilkoma nazwami. Subutex, Temgesic, Bunondol
          - to handlowe nazwy leków zawierających buprenorfinę.

          Na przestrzeni ostatnich lat buprenorfina stała się bardziej dostępnym w Unii
          Europejskiej lekiem dla uzależnionych. Coraz powszechniej oferuje się ją zamiast
          metadonu lub udostępnia się kurację buprenorfiną tym, którzy nie kwalifikują się
          do leczenia metadonem. Choć to smutne, to nadal nie brakuje miejsc, gdzie
          metadon jest dostępny tylko dla narkomanów z imponująco długim stażem brania.

          BUPRENORFINA W UE

          Ten bezpieczniejszy niż metadon środek ma niewątpliwie sporo zalet i dlatego już
          20% wszystkich uzależnionych od opiatów leczonych substytucyjnie w krajach
          europejskich przyjmuje właśnie buprenorfinę. I mimo, że przeważająca większość
          tych osób leczona jest we Francji - o coraz głośniej mówi się o buprenorfinie
          jako szansie na łatwiejszy i znacznie szerszy dostęp uzależnionych do
          substytucji. Dostęp uzależnionych od heroiny do leczenia buprenorfiną jest
          szczególnie ważny w krajach, gdzie regulacje prawne lub administracyjne
          ograniczają lub wręcz uniemożliwiają dostęp do kuracji metadonem.Buprenorfina
          jest z powodzeniem stosowana jako środek substytucyjny w leczeniu uzależnionych
          we wszystkich piętnastu krajach "starej" Unii Europejskiej. Oprócz Francji, jest
          popularnym substytutem w niektórych krajach skandynawskich, głównie w Finlandii
          i Szwecji. Spośród 10 nowych Państw Członkowskich najszerzej stosuje się
          leczenie buprenorfiną w Czechach. Tam zdecydowanie częściej używana jest niż
          metadon.

          CZYM JEST BUPRENORFINA?

          Niektóre opiaty (heroina, morfina, metadon) stymulują i pobudzają receptory
          opiatowe (opiaty agonistyczne). Inne (jak naloxon) łączą się z receptorem i
          blokują go (środki antagonistyczne). Jest też trzecia grupa opioidów wykazująca
          obydwa te działania. Buprenorfina jest właśnie częściowym agonistą i częściowym
          antagonistą receptorów opiatowych, dokładnie rzecz ujmując - agonistą receptora
          ? (mi) i antagonistą receptora ? (kappa).

          ZNOSZENIE BÓLU

          Buprenorfina to syntetyczny lek opioidowy o silnym działaniu przeciwbólowym i
          znieczulającym. Działa przeciwbólowo kilkadziesiąt razy silniej niż morfina.
          Równoważna dawka buprenorfiny (dawka ekwianalgetyczna) jest 60 - 100 razy niższa
          niż dawka morfiny. Taki przelicznik stosuje się w przypadku konieczności zamiany
          jednego środka na drugi w leczeniu bólu. Polska wersja buprenorfiny - Bunondol
          jest lekiem zawierającym dość niskie jej stężenia - 0,2 i 0,4 mg, co
          niewątpliwie wskazuje na jego przeznaczenie związane ze znoszeniem bólu, a nie
          objawów odstawienia wywołanych przez opiaty. Przy leczeniu uzależnionych dawki
          są wielokrotnie wyższe - od 20 do 40 razy niż w przypadku zastosowania
          przeciwbólowego.

          POD JĘZYKIEM

          Buprenorfina występuje zwykle formie tabletek, które wkładane są pod język.
          Rozpuszczają się one w ustach w przeciągu 5-8 minut i przez śluzówki jamy ustnej
          dostają się do krwioobiegu z pominięciem układu pokarmowego. Lek ten nie
          powinien być połykany, ponieważ zażyty tą drogą nie przyniesie żadnego efektu.
          Przechodząc przez układ pokarmowy zostaje metabolizowany do związków o innych
          właściwościach, a metabolity te nie będą działać odpowiednio na receptory
          opiatowe. Są również produkowane iniekcyjne formy buprenorfiny, ale są one mniej
          dostępne i rzadziej wykorzystywane w leczeniu uzależnień.

          NA POCZĄTEK

          Niezwykle ważnym jest moment zażycia pierwszej dawki buprenorfiny, ponieważ
          ażeby środek ten zadziałał odpowiednio - w organizmie nie może być zbyt dużego
          stężenia innych opioidów takich, jak heroina czy metadon. Pierwsza dawka nie
          powinna być przyjęta w czasie krótszym niż 8 godzin od ostatniego zażycia
          heroiny. W przypadku metadonu - do przyjęcia pierwszej dawki buprenorfiny nie
          powinno dojść wcześniej niż po 24 godzinach od zażycia metadonu. A najlepiej
          okres ten wydłużyć nawet do 36 godzin. Jeśli przyjęcie leku odbędzie się zbyt
          wcześnie - wszystko, czego można się spodziewać ograniczy się do wywołania
          objawów abstynencyjnych.

          USTALENIE DAWKI

          Dawka buprenorfiny (podobnie jak w przypadku metadonu) jest dopasowywana do
          indywidualnych potrzeb pacjentów, ich tolerancji na opiaty. Jednak ustalenie
          właściwej dawki jest tu sprawą bardziej skomplikowaną i może potrwać dość długo,
          nawet kilka tygodni. Przez pierwszy okres pacjenci mogą doznawać niektórych
          symptomów zespołu abstynencyjnego. Niewątpliwie powinni starać się oni
          zaakceptować niedogodności pierwszych dni leczenia, ponieważ objawy te ustąpią,
          gdy dawka zostanie dobrze dobrana, a to wymaga nieco czasu.

          PODTRZYMANIE

          Leczenie podtrzymujące buprenorfiną powinno być wystarczająco długie w czasie,
          aby pacjenci mogli pozwolić sobie na abstynencję, bez ryzyka powrotu do używania
          nielegalnych opiatów. To zwykle zajmuje wiele lat - zatem założenia leczenia
          podtrzymującego buprenorfiną są zbliżone do tych, które stosuje się w terapii
          metadonem. Podobnie też wygląda "zerowanie" - powinno odbywać się możliwie jak
          najmniej gwałtownie, a pacjent powinien móc w każdej chwili podjąć decyzję o
          powrocie do wcześniejszej dawki i kontynuowania leczenia substytucyjnego.

          NAJLEPIEJ NIE MIESZAĆ

          Są leki, które mogą wchodzić w interakcje z buprenorfiną. Tak rzecz ma się z
          niektórymi antydepresantami. Lekarz prowadzący powinien wiedzieć, jaki inne leki
          stosuje pacjent poddany substytucji buprenorfiną. Wiele innych środków również
          będzie miało wpływ na działanie buprenorfiny. Przyjmowanie bezodiazepin powinno
          być w zasadzie wykluczone. To samo dotyczy picia alkoholu, a jeśli abstynencja
          alkoholowa jest mało realna - to oczywiście obowiązuje zasada: im mniej tym
          lepiej (i bezpieczniej). Stosowanie innych opiatów w trakcie kuracji
          buprenorfiną jest pozbawione sensu i niebezpieczne. Jeśli dawka heroiny będzie
          zbyt mała - jej działanie będzie nieodczuwalne lub mało przyjemne. Jeśli mimo
          wszystko, ktoś będzie chciał odczuć jej działanie i zwiększy dawkę - może dojść
          do przedawkowania. Zażyta następnie dawka buprenorfiny spowoduje pojawienie się
          objawów abstynencyjnych. Gdy buprenorfina jest stosowana jednocześnie z innymi
          opiatami (szczególnie przy wyższych dawkach) dochodzi do antagonizmu tych
          środków. Jako, że buprenorfina ma większe powinowactwo do receptora ? niż np.
          morfina, to może ją wypierać z połączenia z receptorami, choć oczywiście
          aktywność buprenorfiny wewnątrz tych receptorów będzie mniejsza.

          NA BAJZLU

          Buprenorfina, mimo że jest obecna na czarnym rynku i bywa nadużywana - w
          porównaniu z takimi środkami jak morfina czy heroina jest stosunkowo mało
          atrakcyjnym narkotykiem. Regułą jest to, że w krajach gdzie buprenorfina ma
          szerokie zastosowanie lecznicze - może ona w pewnym stopniu "wyciekać" na ulicę
          i być sprzedawana nielegalnie. Z drugiej strony relatywnie łatwy dostęp do
          terapii substytucyjnej skutecznie przeciwdziała obecności substytutu na bajzlu,
          bo tam trzeba
          • PRZEDAWKOWANIA

            Dość rzadko odnotowywane są przypadki śmiertelnych przedawkowań buprenorfiny.
            Prawdopodobnie związane jest to z faktem, iż środek ten jest tolerowany w nawet
            bardzo wysokich dawkach (różnica pomiędzy dawką terapeutyczną i dawką śmiertelną
            jest dość pokaźna). Znaczenie ma tutaj także efekt pułapowy. Wynosi on 8 - 10 mg
            na dobę i oznacza, że po przekroczeniu tych dawek, działanie środka nie
            przyniesie zwiększenia oczekiwanego efektu. Nie ma to większego znaczenia przy
            leczeniu bólu, ponieważ ta dawka i tak wielokrotnie przekracza te, które w tym
            celu są stosowane. Bardziej wymowne jest to wtedy, gdy ktoś zechce - zwiększając
            dawkę buprenorfiny - bardziej odurzyć się tym środkiem. Po osiągnięciu dawki
            pułapowej nie będzie po prostu czuł zwiększenia efektu działania środka. Będąc
            jedynie częściowym agonistą lek ten charakteryzuje się lepszym profilem
            bezpieczeństwa: w przypadku przedawkowania nie powoduje zaburzeń oddychania.
            Oczywiście niebezpieczeństwo śmiertelnego zatrucia wzrasta, gdy buprenorfina
            jest zażywana wraz z innymi środkami depresyjnie działającymi na układ nerwowy
            takimi, jak alkohol czy środki uspokajające i nasenne.

            SKUTECZNOŚĆ BUPRENORFINY

            Nie ulega wątpliwości, że z pewnego punktu widzenia buprenorfina nie jest tak
            atrakcyjnym substytutem jak metadon. Dlaczego jednak niektórzy uzależnieni
            preferują przyjmowanie buprenorfiny? Otóż, jak wynika z głosów osób, które były
            leczone zarówno jednym jak i drugim substytutem - zaletą działania buprenorfiny
            jest "jasność myślenia" (która ich zdaniem w przypadku metadonu jest osłabiona).
            Inni podkreślają walor tego, że detoksykacja i "zejście" z buprenorfiny jest
            nieporównywalnie mniej dramatyczne i łatwiejsze. Skuteczność buprenorfiny bywa
            porównywana ze skutecznością metadonu, szczególnie gdy leczenie farmakologiczne
            jest połączone terapią psychologiczną. (patrz: ramka str. 18)Powyższe fakty
            związane z buprenorfiną i jej właściwościami, jak również doświadczenia tych
            krajów, które buprenorfinę już dość długo z powodzeniem stosują - upoważniają
            nas do coraz głośniejszego mówienia o szerokim zastosowaniu tego substytutu w
            naszym kraju. Szczególnie teraz, gdy wysiłki profilaktyczne związane z
            zahamowaniem epidemii HIV wśród osób przyjmujących narkotyki okazały się dość
            skuteczne i gdy już rozumiemy jak bardzo efektywna jest strategia redukcji szkód
            - nie powinniśmy blokować uzależnionym dostępu do zróżnicowanego leczenia.
            Terapia z wykorzystaniem buprenorfiny stwarza szanse na objęcie leczeniem
            jeszcze większej grupy uzależnionych, a tym samym podniesienie skuteczności
            działań profilaktycznych w zakresie HIV/AIDS.

            Artykuł napisany na podstawie:

            . Rocznego sprawozdania EMCDDA 2005

            . Helge Waal (Uniwersytet w Oslo): "Redukcja ryzyka jako element całościowego i
            multidyscyplinarnego podejścia do problemu narkomanii" (Narkomania, serwis
            informacyjny nr 1-15-2001)

            . Jerzy Vetulani (Instytut Farmakologii Polskiej Akademii Nauk w Krakowie):
            "Uzależnienia lekowe: mechanizmy neurobiologiczne i podstawy farmakoterapii"

            . oraz informacji z portalu medycznego Eskulap.pl

            Piotr Jabłoński - Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii :

            Uważam, że o dostępności do terapii buprenorfiną winny decydować potrzeby
            pacjenta i interes zdrowia publicznego. Wychodząc z powyższych przesłanek jestem
            w pełni przekonany, że terapia substytucyjna przy użyciu buprenorfiny powinna
            być dostępna dla osób jej potrzebujących i że może ona istotnie wpływać na
            poprawę stanu zdrowia i funkcjonowania społecznego osób uzależnionych. Choć
            Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii nie jest instytucją bezpośrednio
            zaangażowaną w organizację i finansowanie świadczeń zdrowotnych, to jednakże
            jest zainteresowane rozwojem form terapii korzystnych dla poprawy zdrowia osób
            uzależnionych i chętnie udzieli wsparcia instytucjom, które potencjalnie mogą
            wprowadzić tę formę substytucji. Z punktu widzenia ustawy o przeciwdziałaniu
            narkomanii nie istnieją, w mojej opinii, żadne istotne bariery do rozwoju tej
            formy leczenia, poza koniecznością uzyskania formalnej zgody na prowadzenie
            programu, tak jak to ma miejsce w przypadku terapii metadonowych.

            Markus Heilig i jego współpracownicy z Karolinska Insitutet w Sztokholmie badali
            skuteczność podawania buprenorfiny w połączeniu z intensywną terapią
            psychologiczną w celu zwalczenia uzależnienia. W testach wzięło udział 40
            dorosłych osób, które w ciągu ostatniego roku były uzależnione od różnych
            środków narkotycznych zawierających pochodne opium, ale nie spełniały warunków
            wymaganych przy leczeniu typowym środkiem wspomagającym - metadonem. Losowo
            podzielono pacjentów na dwie grupy i w pierwszej podawano wyłącznie
            buprenorfinę, a w drugiej buprenorfinę tylko przez 6 dni, a po niej placebo.
            Dodatkowo wszyscy uczestnicy terapii, w celu zapobieżenia nawrotowi
            uzależnienia, odbywali raz w tygodniu indywidualną sesję z psychologiem.
            Regularnie pobierano im próbki moczu do analizy w celu wykrycia ewentualnego
            zażywania narkotyków, co było w czasie terapii zabronione. Rezultaty badań były
            uderzające: trzy czwarte osób zażywających buprenorfinę pozostało w tym
            programie leczenia. Analiza moczu wykazała w 75 proc. brak środków narkotycznych
            w organizmie. Natomiast nie udało się wytrwać bez narkotyków żadnej osobie,
            która otrzymywała placebo. Osoby biorące buprenorfinę rzadziej niż przyjmujące
            placebo wchodziły w konflikt z prawem. Wynik ten sugeruje, że buprenorfina może
            być skutecznym środkiem w leczeniu uzależnienia od heroiny. (PAP)

            Warunek pierwszy: nastawienie psychiczne. O terapii buprenorfiną rozmawiamy z
            dr Aleksandrą Kamenczak z Oddziału Detoksykacji w WSS im. Rydygiera w Krakowie.






            Grzegorz Wodowski: Pani doktor, znalazłem sporo publikacji, ale nigdzie nie
            mogłem znaleźć żadnego dokumentu, który regulowałby w naszym kraju leczenie
            buprenorfiną uzależnionych. Czy to dozwolone?

            Aleksandra Kamenczak: Kuracja zastępcza buprenorfiną stosowana wobec osób
            uzależnionych od opiatów nie jest żadnym podejrzanym procederem. To sposób, aby
            tym osobom pomóc radzić sobie z uzależnieniem, aby mogli w miarę normalnie i bez
            większych zakłóceń funkcjonować. Pacjenci otrzymują "różowe recepty" z wypisanym
            środkiem, lecz niestety dla nich są one pełnopłatne. Choć w przypadku leczenia
            bólu w chorobie nowotworowej pacjenci otrzymują Bunondol za darmo. W Polsce jest
            bardzo niewielu lekarzy leczących buprenorfiną. Dlatego też miewamy pacjentów,
            którzy przyjeżdżają z dość daleka. W chwili obecnej jest leczony u nas pacjent,
            który mieszka i pracuje w Wałbrzychu. Proszę sobie wyobrazić, że raz w miesiącu
            przyjeżdża do naszego ośrodka na konsultację lekarską i po recepty na lek.

            GW: Jak wielu uzależnionych leczycie buprenorfiną?

            AK: Obecnie jest to około 20 pacjentów, ale jak sam pan zdaje sobie sprawę - nie
            jest to liczba stabilna. Są tacy, którzy z różnych powodów rezygnują, albo np.
            zmieniają formę terapii na inną. W ciągu kilku lat, odkąd leczymy buprenorfiną -
            w kuracji udział wzięło około sześćdziesięciu osób. Jesteśmy chyba jedynym
            ośrodkiem w Polsce, który chce leczyć buprenorfiną i leczy. I widzi efekty.

            GW:To czemu kuracja ta nie jest bardziej dostępna? No i czemu tak słono trzeba
            płacić za leki? Przecież uzależnieni nie zawsze mają wystarczające dochody, a
            obarczanie tymi wydatkami ich rodzin wydaje się mało etyczne.

            AK: Wokół buprenorfiny pokutuje wiele poglądów bardzo negatywnych. Jest to dla
            mnie mało zrozumiałe. Ciągle słyszę, jak przywołuje się przykład Francji, gdzie
            zdaniem naszych krajowych specjalistów buprenorfina jest zbyt szeroko stosowana
            wśród uzależnionych, zbyt łatwo otrzymać receptę na nią. Niektórzy nawet
            twierdzą, że państwo francuskie uzależnia obywateli od narkotyków i wszyscy tam
            chodzą "nawaleni" Subutexem. "Francja uzależniła swoich obywateli od
            buprenorfiny, ale my nigdy do tego nie dopuścimy" - grzmią niektórzy. Ja nie
            wiem,
            • CD -->(...)Ja nie wiem, dlaczego metadon jest lepiej postrzegany przez
              decydentów? Leczenie metadonem jest usankcjonowane ustawowo, tak że pacjenci
              mogą otrzymywać go za darmo, podczas gdy jest to środek nieporównywalnie mniej
              bezpieczny i bardziej uzależniający od buprenorfiny.

              GW:To czemu wasi pacjenci decydują się na kurację buprenorfiną, zamiast na
              przykład metadonem?

              AK: Praca i inne obowiązki nie pozwalające na ciągłe zgłaszanie się po metadon,
              to główny powód. Są wśród moich pacjentów takie osoby, które nie za nic w
              świecie nie chcieliby znaleźć się na łasce i niełasce programu metadonowego,
              gdzie np. z dnia na dzień zażąda się od nich codziennego przychodzenia po
              substytut. Nierzadko jest wśród nich silna potrzeba odizolowania się od
              środowiska. A przychodzenie po metadon wcale tego nie gwarantuje.

              GW: A co w związku w związku z tym, że buprenorfina to jednak słabszy środek?
              Czy wystarcza im to do złagodzenia głodów i utrzymania dobrego samopoczucia?

              AK: Myślę, że przełamanie tego oporu to podstawowy warunek sukcesu. Oczywiście
              buprenorfina nie będzie przynosiła tak silnych odczuć jak metadon i z tego
              powodu jest mniej atrakcyjna. Jeśli jednak jest stosowana zgodnie z zaleceniami
              - nie mają prawa pojawić się objawy odstawienne. Nastawienie pacjenta do leku w
              tym przypadku jest szalenie ważne.

              GW: Jaki jest w takim razie "idealny" pacjent do tego leczenia?

              AK: Pracujący, mający gdzie mieszkać i mający jakieś minimalne przynajmniej
              wsparcie ze strony rodziny, z dużą chęcią do stabilizowania sytuacji życiowej i
              motywacją dalszego rozwoju. Dla kogoś mieszkającego w noclegowni i mającego
              najbardziej elementarne problemy socjalne - kuracja buprenorfiną (przynajmniej w
              takim kształcie, jak to ma miejsce w naszym kraju) - ma niewielkie szanse na
              powodzenie. Gdy trzeba wybrać pomiędzy zakupem czegoś do jedzenia a zakupem leku
              - tutaj te osoby mogą mieć problem. Szczególnie na początku kuracji, gdy
              pacjenci mają tendencję do stawiania wysokich oczekiwań wobec leku, mniej
              związanych ze znoszeniem uczucia głodu, bardziej z odurzeniem - buprenorfina
              najprawdopodobniej nie spełni wielu z tych oczekiwań. Przed świętami mieliśmy
              pacjentkę z Tarnowa, która wcześniej przez kilka lat korzystała z substytucji
              metadonowej. Wiadomo, że w Tarnowie nie ma programu metadonowego i musiała po
              metadon zgłaszać się do odległej miejscowości. W związku z tym - tryb leczenia
              Bunondolem wydawał się bardziej odpowiedni do jej sytuacji życiowej. Niestety
              już od samego początku ustalania dawki pacjentka zgłaszała, że buprenorfina
              zupełnie na nią nie działa. I klops. Po dwóch dniach wypisała się z oddziału,
              wróciła do siebie i dalej jeździ ponad sto kilometrów po metadon.

              GW: Wielu pacjentów rezygnuje jednak z kuracji. Dlaczego?

              AK: Może teraz trochę uproszczę, ale głównie z dwóch powodów. Jeśli ktoś
              rezygnuje niemalże natychmiast, tzn. kilka dni do kilku tygodni od rozpoczęcia
              kuracji - ma to zazwyczaj związek z tym, że nie odpowiada mu działanie tego
              substytutu. Mówi: "Nie, to nie dla mnie. Wracam na metadon, albo będę próbował
              czegoś innego". Nierzadko jeszcze zanim ktoś zacznie przyjmować ten środek - już
              ma negatywne do niego podejście. Tacy rezygnują jeszcze w fazie ustalania dawki.
              Natomiast to, że ktoś rezygnuje po trzech, czterech miesiącach - to wynika
              głównie z powodów finansowych.
              --
              yhm...
    • Generalnie,poza polską też są narkotyki i ćpun zawsze do nich dotrze.Niestety
      statystyki nie są napawające optymizmem,ale mozena sie zaleczyc/wyleczyć-sam to
      mam za sobą tylko niektórzy muszą wyrznąć ostro o glebę aby móc się od czegoś
      odbić.Pomoc rodzicielska jest wskazana,ale nie za wszelką cenę....a i w polsce
      są naprawde dobre ośrodki.Tak naprawde w kazdym z nich mozna sie wyleczyc,tylko
      że trzeba chcieć...zagranica nic nie pomoże...są ponoć ośrodki gdzie jezdzą
      Polacy np. gdzieś w hiszpanii i hardcorowy,ultrakatolicki w rumunii w
      medjugorie,czy jakos tak...
      • juz wiem,juz wiem, to ze ja chce to nic
        on musi chciec
        • ktoś na tym forum bardzo trafnie to określił: nie można za kogoś zrobić siusiu.
          I ot, cała idea pomocy uzależnionemu. Trzeba samemu się leczyć, jako
          współuzależniony. Wtedy przyjdzie ulga. Ale uczy się tego latami. Szczególnie
          jeśli w grę wchodzi dziecko. Z mężami / żonami jest łatwiej. Można odejść. Coć
          bardzo boli. Wiem z autopsji.
          Pozdrawiam współuzależnionych.
    • Moj chlopak jest uzalezniony od heroiny, leczy sie obecnie w Monarze. Jego
      znajomy, po wielu latach dawania sobie w zyle, detoksach i osrodkach w Polsce
      wyjechal do (podobno) b.dobrego osrodka w Hiszpanii (nazywa sie chyba "Reto"
      ale nie jestem pewna) i jest tam juz od dwoch lat, bardzo dobrze mu idzie
      leczenie i wreszcie jego rodzina odzyskala nadzieje, a przez wiele lat bylo
      naprawde ciezko. Ale fakt jest faktem - trzeba chciec sie leczyc.
      • No ale Twoj sie leczy, a moj nigdy nie byl w osrodku,na detoksach nie wytrzymuje
        Co sie stalo, albo co sklonilo Twojego do leczenia?
        A moze wiesz jak ten znajomu dostal sie do tego osrodka w Hiszpanii? Kto go tam
        skierowal?
        Mysle ze moj wcale nie chce,powiedzial ze woli umrzec niz przestac.
        • Oj kurcze, wspolczuje - straszne rzeczy mowi, naprawde... U mojego chlopaka na
          szczescie w miare szybko wszystko odkrylam - on po prostu wystraszyl sie, ze go
          zostawie jak nie zrobi czegos ze soba. Bo tak by bylo. Poszedl a detoks (po
          tygodniu wyszedl twierdzac, ze wszystko jest ok) i zaczal chodzi na terapie do
          takiego jakby dziennego osrodka (chyba tylko dla swietego spokoju, wtedy
          jeszcze nie chcial sie leczyc) z ktorego po paru miesiacach zrezygnowal a potem
          znowu wpadl w ciag. Wczesniej obiecalam i jemu i sobie, ze jak wroci do nalogu
          to na pewno go zostawie zeby nie marnowac sobie zycia. Szczegolnie, ze moja
          mama przez 30lat byla zona alkoholika wiec wiem jak to jest zyc z osoba
          uzalezniona. Ale nie zrobilam tego i nie wiem czy to byla dobra decyzja. On od
          miesiaca leczy sie w Monarze (poszedl sie leczyc bo wiedzial, ze juz nie ma
          innego wyjscia) wiec mam teraz duzo czasu na rozmyslanie:) A z tym znajomym
          bylo juz naprawde ciezko - cala jego rodzina zwariowala, on wiele razy chcial
          sie zabic, raz wylal na siebie benzyne i sie podpalil... Nie mam pojecia jak
          tam trafil ale sprobuje sie zorientowac i napisze do Ciebie na maila,
          korzystasz z poczty gazetowej? Pozdrawiam
    • Miedzy innymi w sprawie Reto. Pozdrawiam

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

WIĘCEJ O ZDROWIU:

Drętwienie rąk i nóg

Jest się czego bać?

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.