Dodaj do ulubionych

Kac i inne objawy

26.06.06, 14:37
Wiemy, co to kac.
Ale bardziej interesuuja mnie inne fizyczne dolegliwosci zwiazane z dlugotrwalym piciem, z
przepiciem, odstawianiem itd.

Ja do kaca nic nie mam :) Ale jak opisalem w innym watku, od jakiegos czasu po duzym przepiciu mam
objawy jakbym umieral. Inni cierpia tzw. syndrom odstawienia.

Jakie macie pozakacowe objawy? Ile trawja? Jak sobie z nimi radzicie????
Obserwuj wątek
      • bluueboy Re: Kac i inne objawy 26.06.06, 17:03
        kropa30 napisała:

        > Zeby nie mieć takich objawów kacowych i poza kacowych , po prostu nie piję .
        > Nie piję od prawie sześciu lat

        Bu.
        Gratuluje! :)
        Ale ja PO TO pytam o OBJAWY pozakacowe, zeby sie przekonac, zem alkoholik i zeby - jak Ty przestac.
        Wiec JAKIE to objawy????
        • kylly Re: Kac i inne objawy 26.06.06, 17:10
          " Gratuluje! :)
          > Ale ja PO TO pytam o OBJAWY pozakacowe, zeby sie przekonac, zem alkoholik i
          zeb
          > y - jak Ty przestac.
          > Wiec JAKIE to objawy????"

          hehe myślisz że to takie proste ?? przekonujesz się żeś alkoholik i po
          bólu....więc zapewnię Cię że zamin się przekonasz poboli i fizycznie i
          psychicznie...tak to już jest...
          objawy ??
          nie żarowałem - krańcowy objaw to śmierć ale przedtem masz szansę na delirium,
          padaczkę poalkoholową, polineuropatię, krańcowe wyczerpanie organizmu i parę
          innych przypadłości
          pozdrawiam
          ps. zapewniam że nie jest fajnie kiedy rano musisz wypić by funkcjonować, nie
          jest fajnie że w kasie masz dokładnie odliczone pieniądze bo nie dałbyś rady
          wziąć reszty, nie jest fajnie czekać do 4 rano (wtedy u mnie otwierano pierwszy
          sklep...odaniając od siebie różne paskudztwa (jak żywe - zapewniam....)



          • bluueboy Re: Kac i inne objawy 26.06.06, 19:33
            > hehe myślisz że to takie proste ?? przekonujesz się żeś alkoholik i po
            > bólu....więc zapewnię Cię że zamin się przekonasz poboli i fizycznie i
            > psychicznie...tak to już jest...

            Moze, ale PO TO PYTAM, zeby wlasnie przestac.
            Nie oczekuje dokopywania, wystarczy ze zycie i alkohol mnie skopal.


            > objawy ??
            > nie żarowałem - krańcowy objaw to śmierć ale przedtem masz szansę na
            delirium,
            > padaczkę poalkoholową, polineuropatię, krańcowe wyczerpanie organizmu i parę
            > innych przypadłości
            > pozdrawiam

            Dzieki za pozdrowienia. Ale padaczki jeszcze - poki co - nie mam, krancowego
            wyczerpania organizmu tez - fizycznie jestem sprawniejszy niz niejeden
            dwudziestolatek, choc mam dwa razy tyle. I jeszcze niedawno podejrzewano mnie o
            branie amfy, bo tyle energii w sobie mialem.
            I nie chodzi mi o to, zeby sie chwalic, ale zeby taka kondycje utrzymac.
            Udawalo sie - tyle lat: i byc fizycznym i psychicznym debesciakiem i absolutnie
            najwiekszym imprezowiczem.
            Ale teraz wiem, ze przegialem.
            DLATEGO pytam o fizyczne objawy pozakacowe.


            > ps. zapewniam że nie jest fajnie kiedy rano musisz wypić by funkcjonować, nie
            > jest fajnie że w kasie masz dokładnie odliczone pieniądze bo nie dałbyś rady
            > wziąć reszty, nie jest fajnie czekać do 4 rano (wtedy u mnie otwierano
            pierwszy
            > sklep...odaniając od siebie różne paskudztwa (jak żywe - zapewniam....)

            Bogu dzieki, nie mam tak. I wlasnie nie chce doi tego dopuscic, dlatego pytam
            sie BOGATSZYCH w doswiadczenia - WAS, zebyscie mi powiedzieli, czego sie bac.
            Na razie straszycie mnie bobokiem zza siedmiu gor, Dracula z Transylwanii,
            tsunami na Polinezji.
            Daleko mi tam.
            Jeszcze.
            Ale WCALE mnie tam nie ciagnie.

            Pokazcie mi BLIZSZE potwory - to, czego NAPRAWDE mam sie bac.
            Wskazcie mi realne zagrozenie za rogiem, za drzwiami, nie jakies odlegle lady.

            Co jest grozne?
            Dusznosci? Rzyganie? Rozbicie psychiczne i fizyczne???????????

            • kylly Re: Kac i inne objawy 26.06.06, 19:48
              "> Bogu dzieki, nie mam tak. I wlasnie nie chce doi tego dopuscic, dlatego
              pytam
              > sie BOGATSZYCH w doswiadczenia - WAS, zebyscie mi powiedzieli, czego sie bac.
              > Na razie straszycie mnie bobokiem zza siedmiu gor, Dracula z Transylwanii,
              > tsunami na Polinezji.
              > Daleko mi tam.
              > Jeszcze.
              > Ale WCALE mnie tam nie ciagnie."

              hmmmm zansz takich których ciągneło ?? gdziesz poczytałem jakie objawy masz i
              co planujesz....cóż miałem podobne plany jakieś 10 lat temu i podobne do Twoich
              objawy na tamten czas...też wydawało mi się że ktoś kto był w psychiatryku a
              nie daj Panie Boże miał delirium czy padaczkę....oj to dopiero :) jak można się
              doprowadzić do takiego stanu ?? przeciez to niemożliwe...
              na dzis powiem że i możliwe i naturale (i to w ciągu paru lat...dosłownie
              trzech...) coś co na tamten czas było niemożliwe możliwym się stało, zawitał
              ten przysłowiowy dracula zza siedmiu gór....
              a tak z drugiej strony nikt nie powie Ci czego się bać a nawet jeśli to i tak
              nie uwierzysz (znam to z autopsji więc daruj sobie przekonywanie że wezmiesz do
              siebie słowa ostrzeżenia...) - nieważne gdzie Cię ciągnie jeśli jesteś
              alkoholikiem sam doświadczysz pewnych doznań, będziesz wiedział czego się bać i
              dlaczego się boisz ale nie jest wcale takie pewne czy pić przestaniesz...
              pozdrówka
              • bluueboy Re: Kac i inne objawy 26.06.06, 22:13
                > hmmmm zansz takich których ciągneło ??
                Znam, wielu znam takich.
                Ktorzy sie nie przejmuja, ktorzy wciaz ida dalej i dalej.
                po trupach. Bez refleksji, bez zastanowienia. Skupiaja sie TYLKO na sobie.
                Znam takich.
                Najpierw pada rodzina, praca, przyjaciele, potem sypie sie wszystko.
                Znam takich, ktorych ciagnelo.
                Nie umieli przestac, nie umieli zbastowac.
                Moze ja TEZ nie umiem, a moje li i jedynie wieczorene picie to tylko wymowka?
                Nie wiem, - nie zgrywam hojraka, po to tu wlazlem i chyle leb w pokorze.
                Po to pytam.
                Bo dalej chce miec rodzine, zajebista prace, przyjaciol i zdrowie.


                gdziesz poczytałem jakie objawy masz i
                > co planujesz....cóż miałem podobne plany jakieś 10 lat temu i podobne do
                Twoich
                >
                > objawy na tamten czas...też wydawało mi się że ktoś kto był w psychiatryku a
                > nie daj Panie Boże miał delirium czy padaczkę....oj to dopiero :) jak można
                się
                >
                > doprowadzić do takiego stanu ?? przeciez to niemożliwe...
                Ropznica pomiedzy nam,i polega na tym, ze bez alkoholu, bez autopsji WIEM< ze
                niewiele trzeba, by przekroczyc pewna granice.
                Ja ich przekroczylem wiele. Ale stallem sie niespokojny.
                Polega to miedzy innymi na tym, ze nie wstydzac sie przed SAMYM soba i uwazajac
                sie za alkoholika, wlazlem tu i PYTAM starszych kolegow :)))) jak sie nie dac
                zapedzic w kozi rog.




                > na dzis powiem że i możliwe i naturale (i to w ciągu paru lat...dosłownie
                > trzech...) coś co na tamten czas było niemożliwe możliwym się stało, zawitał
                > ten przysłowiowy dracula zza siedmiu gór....
                I wlasnie tego sie boje, rozumiesz?
                Moze mam nawet mniej czasu jak Ty?


                > a tak z drugiej strony nikt nie powie Ci czego się bać a nawet jeśli to i tak
                > nie uwierzysz (znam to z autopsji więc daruj sobie przekonywanie że wezmiesz
                do
                >
                > siebie słowa ostrzeżenia...) - nieważne gdzie Cię ciągnie jeśli jesteś
                > alkoholikiem sam doświadczysz pewnych doznań, będziesz wiedział czego się bać
                i
                >
                > dlaczego się boisz ale nie jest wcale takie pewne czy pić przestaniesz...
                > pozdrówka

                Ale zycie nauczylo mnie tyle, ze nie mozna ufac nawet samemu sobie. Ze warto
                sie popytac i poradzic.
                Stad moje pytania.
                Do tej pory bylem glupim naiwaniakiem: picie = kac, kac przechodzi, zaczynam
                pic przy nastepnej okazji. Praca nie cierpi, rodzina tez, wszyscy sa happy.
                Ale to za piekne jest, zeby bylo prawdziwe.
                Kac to nie wszystko - najpierw trwa nie do 10 rano, ale do poludnia, z biegiem
                lat do wieczora.
                Metabolizm zwalnia.
                Potem zaczyna czlowiek miec inne problemy - gastryczne, optyczne (gorzej
                widziec) itp. Nie pomaga kapiel i dobre kosmetyki - kazdy por cuchnie alkoholem
                przez caly dzien. Pojawiaja sie wory i zmarszczki pod oczami. Najlepiej znaja
                to gliniarze - prawie zawsze kaza mi chuchac, czasami nawet dmuchac w alkotest
                (nie nie dalem sie zlapac, nie jestem idiota i nawet po jednym piwie nie siadam
                za kolko)
                Potem przychodzi to, co mnie napadlo (opis w innym poscie)
                Przychodzi STRACH
                Dlatego PYTAM coraz bardziej posrany ze strachu - jakie "mozliwosci" i uroki
                mnie jeszcze czekaja?????


                Nie strasz mnie wizja mek piekielnych. To na mnie nie robi wrazenia. Moze to
                wynik mojego charakteru, moze zboczenie zawodowe.
                Ale uwazam sie za nieglupiego faceta, ktorego mozna PRZEKONAC.
                Pieprzopnymi ARGUMENTAMI.
                Podajcie mi objawy kliniczne: pocenie, dreszcze itp.
                To mnie BARDZIEJ przekona.


                Dzieki za pozdrowka.
                Ostatnia impra sprawila, ze juz trzeci dzien o suchym pysku :)))))))))
        • rauchen Re: Kac i inne objawy 26.06.06, 17:18
          objawy ktore juz wskazuja, ze cos jest nie tak w przyjazni pomiedzy toba a
          alkoholem, juz wymieniles.
          pozostale objawy to juz objawy kwalifikujace sie jako objawy stanowiace
          zagrozenie zycia pacjenta, czyli m.in. jak wymienil kylly padaczka alkoholowa.
          Zyczysz sobie doswiadczyc???
          Mozesz jeszcze poczekac na zespol Korsakowa, wtedy juz raczej nikt nie bedzie
          mial problemu z zakwalifikowaniem cie jako alkoholika, oprocz ciebie samego
          oczywiscie, bo to sa juz tzw dziury w mozgu.
          • bluueboy Re: Kac i inne objawy 26.06.06, 22:16
            > objawy ktore juz wskazuja, ze cos jest nie tak w przyjazni pomiedzy toba a
            > alkoholem, juz wymieniles.

            O! I to jest ARGUMENT jakis :))))))

            > pozostale objawy to juz objawy kwalifikujace sie jako objawy stanowiace
            > zagrozenie zycia pacjenta, czyli m.in. jak wymienil kylly padaczka alkoholowa.
            > Zyczysz sobie doswiadczyc???
            > Mozesz jeszcze poczekac na zespol Korsakowa, wtedy juz raczej nikt nie bedzie
            > mial problemu z zakwalifikowaniem cie jako alkoholika, oprocz ciebie samego
            > oczywiscie, bo to sa juz tzw dziury w mozgu


            Dziur w mozgu nie mam. Dluzsze kace, wory pod oczami tak. I ostatnio te moje
            napady.
            Naprawde nie ma NIC pomiedzy bardziej upierdliwymi kacami a padaczka i zespolem
            Koraskowa?????????
            Nic?
            Zyje se czlowiek letko i spokojnie na wieczornej bance i NAGLE hop - dziura w
            mozgu padaczka i smierc????????
            Eeeeeee, nie wierze.
            Wiem z zycia (i zawodu) ze nie tak latwo umrzec.
            Najpierw sie trzeba niezle pomeczyc.....
            • rauchen Re: Kac i inne objawy 26.06.06, 23:04
              objawy ktore wymieniales pozostana, z tym ze beda sie pogarszaly, co dobrze
              zauwazyles.
              Co do mozgu:
              U osob pijacych nadmiernie i dlugotrwale nastepuja zmiany w mozgu. Mozg sie
              obkurcza. Podobno mozna to zatrzymac: po miesiacu niepicia ponoc nawet proces
              zaczyna sie odwracac.
              Masz argument zeby nie pic.
              Watroba: jesli robiles badania krwi, nie wiem czy robiles dokladne badania,
              wlacznie z proba watrobowa (tak to sie chyba nazywa), zwroc uwage na wartosc
              gamma - zresta lekarz sam powinien zwrocic uwage, jak za bardzo podwyzszona.
              Watroba zaczyna sie regenerowac po jakis 3 miesiacach od zaprzestania picia.
              Masz argument zeby nie pic.
              Po jakims miesiacu niepicia, zaczyna ladniec twarz. Wystarczy nie pic alkoholu
              i wystarczajaco spac (po odstawieniu alkoholu ze spaniem mozesz miec poczatkowo
              problemy, po pewnym czasie powinny ustapic, jesli nie, to lekarz moze cos
              pomoze, przy czym warto wiedziec o tym ze alkohol wcale nie pomaga w spaniu,
              fragmentuje sen, bardziej wyglada to na zamroczenie niz na zdrowy sen, stad tez
              widoczne zmeczenie na twarzy, bo nie sypiasz dobrze), dobrze sie odzywiac,
              przez pierwsze miesiace brac ogolny zestaw witamin,plus magnes,plus witaminy B
              zestaw (Biovital, ale w tabletkach). Niedobor witaminy B jest ponoc przyczyna
              pana Korsakowa, magnes przy zbytnim piciu zostaje wyplukiwany z organizmu -
              stad tez miedzy innymi moga sie brac skurcze w konczynach i nerwowosc, przy
              czym magnes bardzo trudno go uzupelnic, i najlepiej sie przyjmuje w obecnosci
              witaminy B6.

              po prostu przestan pic alkohol, sprobuj isc do jakiejs poradni najlepiej i
              porozmawiac o problemie, bo chociaz nawet tu pewne osoby beda ci sugerowaly ze
              mozesz sam przestac pic, to jednak o wiele latwiej wsrod osob, ktore sie na tym
              znaja, dadza ci wskazowki, nie bedziesz wywazal przyslowiowych otwartych drzwi,
              skoro jest wiele osob ktore ci te wskazowki moga podac jak na tacy.
              Przejdz sie na meeting AA, nie oceniaj zbyt pochopnie na poczatek, posluchaj o
              czym rozmawiaja, popatrz na trzezwych alkoholikow.

              pijac idziesz dalej w proces choroby alkoholowej, w swoim indywidualnym tempie,
              nikt ci go nie wyliczy. Mozesz ten proces powstrzymac. Rezygnujac z alkoholu.
              Ja ci moge dac tylko ogolne rady. Najlepiej jesli naprawde sam wezmiesz sie za
              robote i poszukasz wokol siebie osob, ktore moga ci pomoc, czytaj poradnia dla
              osob uzaleznionych i AA.
              • bluueboy Re: Kac i inne objawy 27.06.06, 01:34
                rauchen, dzieki.
                naprawde - o to mi chodzilo.
                Pokazales kij.
                Wystraszyles mnie
                I pokazales marchewke.
                Dales cel i motywacje.
                Dziekuje.

                Chce nie pic.
                Nie wiem, czy dam SAM sobie rade - z tego co wiem (znam, widze, slysze, czytam)
                nie jest to proste.
                Ale sprobuje.
                Jak sie potkne, pojde do AA.
                Nie boje sie. Nie wstydze sie.
                Mam motywacje.
                Mam zone, dzieci, mam dom.
                Mam prace, mam przyjaciol, mam wiele, wiele hobby i celow w zyciu jeszcze.
                Mam PO CO i DLA KOGO zyc.

                Teraz mam wiedze (troche) i mam stracha i mam motywacje nawet dla siebie.

                Sprobuje.

                Dzieki :))))))))
                • bluueboy Re: Kac i inne objawy 27.06.06, 01:39
                  PS: Szlag mnie tylko trafia z jednego powodu.
                  Mam teraz miesiac slomianego wdowstwa :)
                  SZLAG MNIE TRAFI Z NUDOW!!!!!!!!!!!
                  Kiepska pora na RZUCANIE.
                  Ale coz - TRZEBA !!!
                  :))))))
                  • janulodz Re: Kac i inne objawy 27.06.06, 09:25
                    Rauchen to kobieta :)))
                    Ale Ci rzeczywiście po męsku wyjaśniła o co chodzi.
                    I nie ma zmiłuj. Nie ma "spróbuje". Jesteś uzależniony i MUSISZ zacząć działać.
                    Załapałeś?

                    PS
                    A z nudów możesz np. odmalować mieszkanie.
                  • rauchen Re: Kac i inne objawy 27.06.06, 14:30
                    no to masz miesiac na to zeby wyladniec jak zona wroci i nie pozna :)))

                    sprobuj przyjac zasade ze nie pijesz tylko dzis, co bedzie jutro, to bedzie.
                    Ludzie w AA nie pijac tylko dzis, budza sie ktoregos dnia i tych "tylko dzis"
                    maja cale lata.
                    Tak jak jednak pisalam, na poczatek masz te 3-4 dni, paskudnych bo paskudnych,
                    ale to mija, organizm pozbywa sie calkowicie alkoholu. Potem masz jeszcze
                    kolejne 7 dni na przyzwyczajenie organizmu do obycia sie bez alkoholu.
                    I wtedy, o ile piles codziennie, nawet te 2 piwa, zaczniesz zauwazac naprawde
                    pozytywne zmiany.
                    Pamietaj o tym zeby jesc - na pelny zoladek ma sie mniejsza ochote zeby cos pic.
                    Pij duzo napojow, najlepiej slodkich, nie typu ligth, bo mozg glownie odzywia
                    sie cukrami, przy czym po slodkim tez ma sie mniejsza ochote na picie alkoholu.
                    Jak sie czujesz przymulony, wypij napoj energetyczny, typu Red Bull - ale nie
                    wieczorem.
                    Wypij napoj izotoniczny, Aquariusy czy jak im tam, zawieraja witaminy, a te ci
                    sie przydadza.
                    Mysle ze dobrze miec w domu zestaw roznych napojow - jakis soczek, cola, fanta,
                    oranzada, oglupiaj w ten sposob zmysl smaku ktory moze miec ochote na jednak
                    piwo. Ale zadnych piw bezalkoholowych.
                    Jak przyjdzie ochota zeby sie napic - zjedz cos slodkiego, czekolade (ale bez
                    nadzienia, bo moze byc z zawartoscia alkoholu).
                    Pamietaj o porzadnym obiedzie, nie probuj sie glodzic.
                    Pisalam wczesniej o witaminach - bierz. Ogolny zestaw, chyba najlepszy bedzie
                    Geriavit Pharmaton (przez dwa tygodnie dwa dziennie, pozniej jeden wystarczy),
                    magnes (najlepiej rozpuszczalny w wodzie, jest taki Magnesol 150 w aptece),
                    plus Biovital w tabletkach - jeden dziennie pewnie wystarczy.
                    Przed spaniem mozesz wypic melise slodzona miodem.
                    Zreszta przez pierwsze dni sprobuj pic w ciagu dnia jakies herbatki ziolowe,
                    typu rumianek, mieta,ostudzone, slodzone miodem (miod pomaga ponoc w usuwaniu
                    alkoholu z organizmu).

                    Ponadto sprobuj czytac, masz to forum, gdzies podalam adres do
                    alcoholizm.akcjasos.pl.

                    Jesli piles codziennie, przez iles tam lat, nawet te 2-3 piwa, po tych 10
                    dniach zobaczysz dopiero jak sie zyje bez alkoholu. Masz szanse dostrzec
                    pozytywne zmiany. I nawet jak ci sie zdarzy jednak siegnac po piwo, do starego
                    stylu zycia, raczej moge ci gwarantowac ze zaczniesz tesknic do tego momentu,
                    kiedy naprawde byles trzezwy.

                    pozdrawiam, i naprawde trzymaj sie.
                    Zycie bez alkoholu jest naprawde super, trzezwe spojrzenie na swiat,
                    i ta swiadomosc ze nie musisz pamietac zeby kupic te piwa, bo musisz wypic.
                    Alkohol wcale nie jest czlowiekowi potrzebny do zycia.



                    • bluueboy Re: Kac i inne objawy 27.06.06, 15:19
                      Rauchen... jak Ci dziekowac??????????????????????
                      :))))))))))))))))))))))))))

                      Detoxu domowego dzien czwarty - nie jest najlepiej (dusznosci, moze od upalow, w glowie wata, a
                      glowa pracuje, oslabienie, a zwykle az mnie roznosi) ale nie ciagnie mnie do piwa. Bardziej do dobrego
                      samopoczucia.
                      Trzymam sie jednak.

                      Dzieki!
      • bluueboy Re: Kac i inne objawy 26.06.06, 22:19
        > Jakiej odpowiedzi się spodziewasz ? Piszesz , że czujesz , jakbyś umierał i
        > jeszcze Ci mało ? Mnie to wystarczyło w pewnym momencie . Uczucie , że
        umieram

        Kropa - umierlaem juz kilka razy.
        I nic.
        Przechodzilo.
        Ale dopiero TERAZ sie kapnalem, ze cos jest nie tak.
        Kumasz? TERAZ doszlo - jestem tepakiem, ale trafioly do mnie ARGUMENTY, FAKTY -
        zrobilem sobie spis tego, co mi sie dzieje i...
        ...nie chce tak

        Wystraszcie mnie, zebym mial wieksza matywacje.

        Ale FAKTAMI, a nie mitologia.

        Pozdrwiam Was i dziekuje za wpisy :)))
        Choc wolalbym bardziej merytoryczne niz poetzckie.
        Wiecej tresci, mniej formy :)))))
    • tranzyt80 Re: Kac i inne objawy 27.06.06, 11:16
      Jestes 1000% ALKOCHOLIKIEM!!!
      Na obecnym etapie choroby nie dasz sobie sam rady.
      Dzisiaj,na trzeci dzien ciekawszej kacowki,jestes gotow zrobic wszystko...
      Dzisiaj,ty w to wierzysz i ja tez Tobie wierze ze chcesz przestac...
      Ale co bedzie za 2 tygodnie,2 miesiace czy chocby pol roku ?
      Predzej czy pozniej,w takiej czy innej sytuacji, siegniesz po jedno piweczko...
      I na tym jednym zakonczysz!
      Na drugi dzionek wreczysz sobie, no powiedzmy "Nagrode Nobla"!
      _"naposcilem sobie sam niepotrzebnie stracha,kontroluje wszystko...tylko
      musze troche wiecej uwazac,no ,nie pic np. jak ten durny Wacek!"
      A tu po miesiacu slonko swieci,kondycja fizyczna-50 pompek z rana:)sam czy tez z
      pomoca zonki,nowe autko przed domkiem i... i... i...zadzwonil wieczorem
      wesoly kumpel i zaprasza na kolacyjke.
      Rano w wannie nie pamietasz konca imprezy...
      Moze przypomna sie tobie slowa Kylly czy porade Janalodz,bo kobietom i tak
      nie bedziesz wierzyl bo tak na prawde nie znasz osobiscie zadnej alkocholiczki.

      Przebujesz fachowej pomocy na Twoim obecnym etapie.Sam nie przestaniesz pic
      alkocholu do konca twojego zycia,a jest to
      PIERWSZY i PODSTAWOWY krok w dlugiej i ciezkiej drodze do trzezwosci!


      • bluueboy Re: Kac i inne objawy 27.06.06, 13:48
        ranzyt80 napisał:

        > Jestes 1000% ALKOCHOLIKIEM!!!

        Moze. Nie bede zaprzeczal.

        > Na obecnym etapie choroby nie dasz sobie sam rady.

        Nie wiem.

        > Dzisiaj,na trzeci dzien ciekawszej kacowki,jestes gotow zrobic wszystko...
        > Dzisiaj,ty w to wierzysz i ja tez Tobie wierze ze chcesz przestac...

        Chce. Wierze. Jestem gotow zrobic naprawde wiele.

        > Ale co bedzie za 2 tygodnie,2 miesiace czy chocby pol roku ?
        > Predzej czy pozniej,w takiej czy innej sytuacji, siegniesz po jedno piweczko...
        > I na tym jednym zakonczysz!
        > Na drugi dzionek wreczysz sobie, no powiedzmy "Nagrode Nobla"!
        > _"naposcilem sobie sam niepotrzebnie stracha,kontroluje wszystko...tylko
        > musze troche wiecej uwazac,no ,nie pic np. jak ten durny Wacek!"

        Pewnie tak :((((((((((

        A tu po miesiacu slonko swieci,kondycja fizyczna-50 pompek z rana:)sam czy tez
        > z
        > pomoca zonki,nowe autko przed domkiem i... i... i...zadzwonil wieczorem
        > wesoly kumpel i zaprasza na kolacyjke.
        > Rano w wannie nie pamietasz konca imprezy...

        O rany, nawet nie wiesz, jaki miod i NADZIEJE mi wlales w serce.
        Na razie DALEJ sie czuje slaby, czuje sie podle, itd.
        Ale wierze, bardzo wierze, ze za 2 tygodnie, za miesiac bedzie lepiej.
        Dziekuje za nadzieje.

        A co do wesolego kumpla....
        Chodzi o to, ze ja w ostatnich latach (bo wczesniej i owszem) rzadko sie opijam tak, zeby nie pamietac.
        Zeby mi sie urwal film.
        Do 2002 grzalem na maxa. Tyle przytomnosci, zeby trafic do domu. A reszta - hulaj dusza!
        Ale od 4 lat juz mi sie nie chce. 2-3 piwka wieczorem, w soboty na dzialce do 6.
        Pisze to, bo nie mam "wesolych kolegow" i ciagow do picia na maxa.
        Ja mi sie zdarza, to 1 x na 2 miesiace. Musi byc naprawde duza impreza, jak ta piatkowa.
        NIE bawia mnie juz.
        To raczej pozostalosci po wczesniejszych latach (potrafilem MIESIACAMI pic do 3-5 rano i od rana
        zasuwac w pracy i to z dobrymi efektami!!!!!!)
        JUZ mnie to nie bawi, a dowodem sa ostatnie lata.

        > Moze przypomna sie tobie slowa Kylly czy porade Janalodz,bo kobietom i tak
        > nie bedziesz wierzyl bo tak na prawde nie znasz osobiscie zadnej alkocholiczki.

        Tak sie akurat zdarza, ze znam alkoholiczki. Znam wielu alkoholikow obu plci.
        Wielu, wierz mi. Znam DDA, znam ich rodzicow.

        > Przebujesz fachowej pomocy na Twoim obecnym etapie.Sam nie przestaniesz pic
        > alkocholu do konca twojego zycia,a jest to
        > PIERWSZY i PODSTAWOWY krok w dlugiej i ciezkiej drodze do trzezwosci!

        Tranzyt, wiem, ze potrzebuje :))))
        Pojde to terapeuty.
        Trafilem na takiego przypadkowo (powaznie!!! :))))) i ten mnie wzial za "klienta" i... fajnie sie gadalo.
        Mielismy sie umowic juz na konkrety, ale njpierw on nie mial czasu (zapomnial) potem ja nie moglem
        (praca).
        Odwloklo sie.
        Ale ja CHCE isc do niego, rozumiesz?????????????????????????

        I nie zniechecaj mnie dluga i ciezka droga :)
        Raczej pisz o sloncu, usmiechu zony, dzieciakow i samochodzie....
        Na opier.... czekam, jak zawale.
        Przyjme z pokora !!!!!

        Dzieki!
        • tranzyt80 Re: Kac i inne objawy 27.06.06, 22:50
          Widze, ze w bojach jestes bardziej zaprawiony niz ja.Nawet znasz alkocholiczki!?

          Musze przyznac szczerze,ze ja w mojej alkocholowej karierze nie poznalem zadnej.
          Tak sadzilem do dzisiaj.Okazalo sie bowiem, ze byla dziewczyna kolegi,ta super
          lasencja,to przytomne i sympatczne stworzenie ,byla alkocholiczka!
          Prawde mowiac trudno mi jest w to uwierzyc. Ale te kilkanascie butelek Lyskaczy
          i innej macsi plynow, ktore przywozilismy za kazdym razem z zagranicy byly dla
          niej.Trzymal to przedemna w tajemnicy.Nalezala do cichych dlugodystansowcow...
          Widzialem ja po latach przypadkiem,na wygladzie nic nie stracila!I super!

          Nie wysylam Cie i nie doradzam zadnego terapeuty!
          To twoja sprawa co dalej zrobisz.
          Moge tylko kierowac sie moimi subiektywnymi doswiadczeniami.

          U mnie tez byly cale lata spokojniejsze w piciu.Studiowalem dwa lata w Polsce
          i prawie piec za granica,praca w przeroznych firmach,dwie prywatne firmy
          i...i...i...alkochol zawsze byl ale jakby go nie bylo...widac.
          Ja tez kace mialem z czasem bardzo ciezkie-kace moralne byly najgorsze:(
          Na zagryzke uzywalem witamin i garsciami magnezium,kalcium.
          Nic nie pomagalo,na kacu bylem i tak skomlacy zdechlak.
          A ile razy byli u mnie w srodku nocy ci slynni odtruwacze ze swoimi kroplowkami
          nie potrafie dzisiaj zliczyc.
          -"panie, nawet jeszcze na wieszaku wisi bandaz od kroplowki,od ostatniego razu.
          A tak sie pan przysiegal..."-slyszalem czesto.
          "a kolega to juz tu przywozil dzisiaj alkochol"-mowil z drwiacym usmiechem
          taxiarz,itd.itp.
          A co do padaczek ,to ja osobiscie alkocholowych nie mialem.Za to mialem padaczki
          finansowe-plyta rozrywkowa wlaczala sie u mnie dosc szybko.U kazdego inny
          przebieg.Z opowiadan slyszalem nawet o widzianych pajakach.Nie wierze, ale
          moze ja w czas przestalem. Moze zrobisz to samo co ja i przestaniesz pic na
          zawsze.Decyzja nalezy tylko do ciebie.
          Obecnego kaca przezyjesz,nie panikuj!NIC sie przeciez az tak zlego nie
          stalo!To tylko kolejny kacyk.Jutro masz po bolach!!!
          TYLKO CO DALEJ Z TWOIM CHLANIEM?

          • tranzyt80 Re: Kac i inne objawy 27.06.06, 23:10
            Jutro z rana wkladaj dres,kilka podkoszulek i idz pobiegac ze dwie godziny.
            Na poty i dla zdrowia.
            Potem do goracej kapieli z dobra ksiazka i zdrowys jak wieloryb!
            Mnie pomagalo zawsze!
            • bluueboy Re: Kac i inne objawy 27.06.06, 23:24
              tranzyt80 napisał:

              > Jutro z rana wkladaj dres,kilka podkoszulek i idz pobiegac ze dwie godziny.
              > Na poty i dla zdrowia.
              Dla zdrowia - rozumiem - stosuje :)
              Ale dres i podkoszulek? Jak na polu 25 stopni? Ja CHUDY jestem, co ze mna
              zostanie?
              :)
              No i wole rower :)


              > Potem do goracej kapieli z dobra ksiazka i zdrowys jak wieloryb!
              Nie mam wanny :( Jeno prysznic :)

              > Mnie pomagalo zawsze!
              Oby i mnie pomoglo. Wiem, ze na kaca najlepsza ciezka fizyczna praca.
              Ale ja juz nie mam GRAMA alkoholu we krwi a slabenko sie czuje :(((((((((
          • bluueboy Re: Kac i inne objawy 27.06.06, 23:19
            tranzyt80 napisał:

            > Widze, ze w bojach jestes bardziej zaprawiony niz ja.Nawet znasz
            alkocholiczki!

            Tak.
            Kobiety szybciej sie uzalezniaja.
            I latwiej znajduja POWODY do tego.
            Dlatego tak duzo pije znanych kobiet, albo zon znanych (badz bogatych) ludzi.
            Pieniadze, pozwalajace na kracje, lepsze kosmetyki itd pozwalaja to tylko dlugo
            ukrywac. Dluzej niz u innych. I ich picie nie prowadzi do rozbicia rodziny,
            przepijania majatku. Itd.
            Wszystko w (bogatym) zaciszu domowym. Po cichutku, rozumiesz.

            I znam te mlode. Te przebojowe itd. Te, ktorych bys niegdy nie podejrzewal.
            Te, ktorym sie zazdrosci slawy, bogacytwa, powodzenia, kariery.
            Trzeba kiedys sie z nimi napic. I najlepiej trafic do ich domu. Dopiero jak
            zobaczysz sterte pustych butelek po dobrym drogim winie, jak zobaczysz, z jaka
            wprwa otwiera nastepna, jak sie upija, co robi - wtedy zrozumiesz.

            Znam tez DDA.
            Jedne ida w slady rodzicow. Inne - nienawidza pijanstwa by... wiazac sie z
            kolejnym alkoholikiem (juz aktywnym badz przyszlym)

            > Nie wysylam Cie i nie doradzam zadnego terapeuty!
            > To twoja sprawa co dalej zrobisz.
            > Moge tylko kierowac sie moimi subiektywnymi doswiadczeniami.

            Ale ja mimo swej buty umiem i CHCE sluchac tych, ktorzy maja cos do
            powiedzenia - chocby z racji DOSWIADCZENIA wiekszego niz moje.
            Nie obrazam sie, ze radzisz mi terapeute - przeciwnie :)))))
            Po prostu - probuje (NA RAZIE) radzic sobie sam :)))))


            > U mnie tez byly cale lata spokojniejsze w piciu.Studiowalem dwa lata w Polsce
            > i prawie piec za granica,praca w przeroznych firmach,dwie prywatne firmy
            > i...i...i...alkochol zawsze byl ale jakby go nie bylo...widac.
            > Ja tez kace mialem z czasem bardzo ciezkie-kace moralne byly najgorsze:(
            > Na zagryzke uzywalem witamin i garsciami magnezium,kalcium.
            > Nic nie pomagalo,na kacu bylem i tak skomlacy zdechlak.

            No widzisz. A u mnie nawet po 10 piwach i 1/2 l wodki (a waze ok. 70 kg przy
            175 cm, czyli nieduzy jestem :)) kac trwal niegdys do 10, potem 12, potem
            trzymal dluzej. Ale nawet na kacu bylem swietny: w pracy, w sporcie, w waznych
            zadeaniach itp. Kac... przyzwyczailem sie do niego.
            Jedyna niedogodnosc to niemoznosc jedzenia owocow - fermentowaly w zoladku i
            jechalem do rygi.
            Stad latami nie znalem np., smaku czeresni czy swiezych truskawek :((((


            > A ile razy byli u mnie w srodku nocy ci slynni odtruwacze ze swoimi kroplowkam
            > i
            > nie potrafie dzisiaj zliczyc.
            > -"panie, nawet jeszcze na wieszaku wisi bandaz od kroplowki,od ostatniego
            razu.
            > A tak sie pan przysiegal..."-slyszalem czesto.
            > "a kolega to juz tu przywozil dzisiaj alkochol"-mowil z drwiacym usmiechem
            > taxiarz,itd.itp.

            Bu. No to mialem fuksa.
            Zajebistego.
            Kac, jako kac - otepienie, mrowienie w zylach i kosciach, bol glowy, mdlosci -
            z tym dalo sie zyc.
            Przywyklem :)))))))))


            Istnialo jedyne niebezpieczesntwo.
            Na palcach jednej reki mozna piliczyc jazde po piwie - najczesciej w dlugiej
            podrozy, do schabowego kotleta, kawy itd.
            No, chyba ze na wsi po piwo - kilkaset metrow :) (wiem, ze glupota, ale
            generalnie mozna powiedziec, ze za kolkiem nie pilem)
            Ale na kacu? Ha! Wiele razy.
            Kiedys, po ostrym piciu, wielu zadaniach, obiedzie, red-bullach itd o 14
            dmuchnalem "dla jaj" w alkotest.
            2,14
            Nie wierzylem - w zylach nie szumialo juz ani troche!
            Powtorka - to samo.
            Terser byl dobry.
            Inni imprezowicze mieli mniejsze, ale podobne wyniki :((((((
            Tego sie balem, na to uwazalem.


            > A co do padaczek ,to ja osobiscie alkocholowych nie mialem.Za to mialem
            padaczki
            > finansowe-plyta rozrywkowa wlaczala sie u mnie dosc szybko.

            Kiedys policzylem ostatnie 15 lat: wydana kasa na fajki i piwo.
            Porazilo mnie.
            Dom. Piekny dom. z ogrodem. Niedaleko centrum.


            U kazdego inny
            > przebieg.Z opowiadan slyszalem nawet o widzianych pajakach.Nie wierze, ale
            > moze ja w czas przestalem. Moze zrobisz to samo co ja i przestaniesz pic na
            > zawsze.Decyzja nalezy tylko do ciebie.

            Nie wiem, co bedzie. Za duzy ze mnie chclopiec, zeby obiecywac, zarzekac sie,
            przysiegac.
            Zobaczymy.
            Na razie chce jednego - poczuc sie JAK ZWYKLE

            > Obecnego kaca przezyjesz,nie panikuj!NIC sie przeciez az tak zlego nie
            > stalo!To tylko kolejny kacyk.Jutro masz po bolach!!!
            Kac? Najdluzszy trwal do 19.
            To, co czuje TERAZ nie ma nic wspolnego z kacem.
            To trwa 4 dzien.
            Zaczynam sie bac :(


            > TYLKO CO DALEJ Z TWOIM CHLANIEM?
            Nie wiem co chlaniem. Na razie chcialbym poradzic sobie z piciem.
            Do bohatera "Dwanascie" Marcina Swietlickiego mi daleko.

            :)
            • tranzyt80 Re: Kac i inne objawy 28.06.06, 11:41
              Z wzrostem 175cm bym sie tak na tym forum nie wychylal,
              bo od niedawna aniol(przez male a:)lata po forum i mierzy...
              i jak zaliczy Cie do tych "niskowo rosta"
              mozesz niewytrzezwiec dlugo.Bo aniol przez male a:) ma przyjaciela Parysa,
              calkiem zwyczajnego faceta,ktorego wyslal z cala zwyczajna gromada jemu
              zwyczajnych na wybory, przy ktorych to cosik sie im smyrtlo z miara aniola
              i zamiast namierzyc jednego wysokiego namierzyli dwoch "niskowo rosta".
              Od tej pory aniol poklocil sie z Parysem i poprzysiagl zemste na wszystkich
              Kurduplach.A na dodatek wszystkiego gdy Eska wybierze sie na rowerze poza
              Ziemie obiecana do jakiejs krainy szczesliwosci(a trenuje ponoc ostro:)to Parys
              zapije sie na smierc, oczym ostrzegal juz w pierwym poscie!Mimo wielu chetnych
              Parys chcialby pierwszy przejechac sie z Eska.Na to z kolei nie zgadza sie
              Janulodz i okrzyknal Parysa chorym, nawet przed samym aniolem wyznal ze Parys
              juz na sam widok Eski wyglada jak po arszeniku!a co dopiero bedzie jak sie z nia
              przejedzie.Janulodz przytomniejszy o cale poltoraroku od aniola,przekonal go
              ze za Rowerem Eski najlepiej pojada tylko we dwoch,aniol w postaci duchowej a on
              cielesnej.

              A dlaczego Tobie to opisuje?
              Bys nastepnym razem posty na tym forum czytal uwazniej zanim
              otworzysz nowy watek.
              Tu kochoja sie wszyscy.Walka tylko niekiedy o miejsce rzedzie
              do TRZEZWOSCI!


              • janulodz Re: Kac i inne objawy 28.06.06, 13:47
                Masz Tranzyt kapitalną wizję. Wszyscy jedziemy na na ta samą wycieczkę. Każdy jak umie i czym może. Byle do przodu i nie oglądając się za siebie. Postaraj się pootwierać wszystkie szlabany to nie będziemy ich wyważać. Każdy się może z nami zabrać. W drodze pogadamy.
              • e4ska Re: Kac i inne objawy 29.06.06, 00:32
                Tranzyt,piszesz o tajemnicach forum: "Tu kochoja sie wszyscy.Walka tylko
                niekiedy o miejsce rzedzie do TRZEZWOSCI!"

                Nie, Tranzycie, powszechna miłość interpersonalna nastąpi dopiero w prawdziwym
                ustroju komunistycznym, o czym pisał wielki bajkopisarz Marks. Ponieważ w naszym
                kraju, mimo kurduplich fanfar, pozostajemy gdzieś tak między dzikim kapitalizmem
                a oswojonym feudalizmem, z elementami formacji niewolniczej jak u niektórych w
                robocie, trzeba pogodzić się z niechęcią czy zazdrością... doskonalenie ludzkie
                jest jednym wielkim mitem... a na forum nie wolno soczyście... więc są podjazdy
                i aluzje.

                Nie wiem, czemu miałabym kryć w sobie trywialną moc arszeniku. Wolałabym być dla
                Parysa cy-jankiem(-janką), cy-leną albo cy-kutą w puch-arze, to bardziej
                poetyckie i szybsze w działaniu.

                Wyścig do trzeźwości strzępi mi się wiejąc na wietrze. Ja jestem trzeźwa i nie
                wierzę w jakieś tam wieczne trzeźwienie. To dobre dla eleatów, wedle których
                strzała nigdy nie przebije zająca. Jestem skończoną doskonałością w trzeźwieniu,
                tak w mądrości, jak i w głupocie. Gdybym jeszcze nie wytrzeźwiała, nie
                mogłabym rowerować, gdyż policja przygląda się bacznie i natychmiast skonfiskuje
                dobytek zygzakujących. Czy to jednoślad, czy dwuślad, nie będzie litości.

                Czytając wspominki powyższe zgrabne dodam, że nawet w pełni swojego opilstwa nie
                akceptowałam jazdy po pijanemu. Najbardziej mnie wkurzają posiadacze
                szczególnego kalendarza: piję tylko do północy, bo rano jadę. I chla głąb czy
                głąbica do dwudziestej czwartej, a rano to u nich jest np. o drugiej w nocy. No
                ale data na zegarku sie zmieniła, czyli drugi dzien jest? Jest!

                Popieram administrację. Trzeba coś zrobić z pijakami za kierownicą. Bo to nie są
                w większości alkoholicy, to są "normalni", ci, do których goreje niespełnionym
                młodzieńczym afektem Addi;) Dla mnie, rowerzystki, nie ma znaczenia, czy próbuje
                mnie docisnąć do krawężnika alkoholik, czy tylko pijany "normalny".

                Przy tej okazji upowszechni się wiedza o kacu. Możecie mi nie wierzyć, ale
                naprawdę niejeden porządny obywatel nie zdaje sobie sprawy, że jak upije sie
                przy grilu, położy spać rano, o piętnastej wstawi łeb do koryta z zimną wodą, to
                o szesnastej może siąść za kierownicą. Spoko, nie piłem... a tu po piątku i
                sobocie wychodzi ponad dwa promile...
                Osobiście, nie ulegając potrzebom nawracania, jesli znajdę się w sytuacji, gdzie
                ktoś taki zamierza jechać, potrafię być gorsza niż arszenik:))). Wiem, że kac
                jest niebezpieczniejszy od świeżej nietrzeźwości. Tu bym apelowała, żeby
                interweniowaś. To taki nasz obowiązek, doświadczonych:)

                Blusmen, nie przejmuj się bardzo dolegliwościami. Ten lekarz, co ci zasugerował
                starość, jest chamem i prostakiem. Czterdziestak to dopiero druga młodość,
                troszkę mniej spektakularna niż czwarta po osiemdziesiątce, ale jak się
                postarasz, nadrobisz różnicę wieku. Ja też myślałam, że mam raka trzustki,
                marskość wątroby, płuca wyplute, a mózg niby durszlak. Wydałam na badania
                kilkaset zł, a wyszła mi tylko nerwica żołądka (jak oni widzą nerwicę na
                prześwietleniu?!?!?) i jestem takim okazem zdrowia, że mogliby mnie w cyrku
                pokazywać: od piętnastu miesięcy trzeźwości nie byłam ani razu chora, żadnego
                kaszlu, anginki, dwa razy lekki katar, zero zatruć, bez alergii, nic mnie nie
                boli... mogłabym napisać "Hymn do maszyny mego ciała", ale już dawno napisany...

                I nie myśl o kacu, przepłynie i on, pantarej, pantarej:)
                • bluueboy Re: Kac i inne objawy 29.06.06, 01:05
                  > nie przejmuj się bardzo dolegliwościami. Ten lekarz, co ci zasugerował
                  > starość, jest chamem i prostakiem. Czterdziestak to dopiero druga młodość,
                  > troszkę mniej spektakularna niż czwarta po osiemdziesiątce, ale jak się
                  > postarasz, nadrobisz różnicę wieku.
                  Nie, wlasnie takiego lekarza mi bylo trzeba.
                  Bo ona widziala, kogo ma przed soba. Z jednej strony zadbanego (nie wygladam na
                  40-ci) z drugiej zapuszczonego faceta. To byla baba z "jajami" - kopnela
                  celnie, Wiedziala, gdzie zaboli.
                  Tak, bede dbal o sibie, nadrabial stracone lata :)
                  Nie mam juz hamulca w postaci zlego samopoczucia (po piwie)
                  :))))



                  Ja też myślałam, że mam raka trzustki,
                  > marskość wątroby, płuca wyplute, a mózg niby durszlak. Wydałam na badania
                  > kilkaset zł, a wyszła mi tylko nerwica żołądka (jak oni widzą nerwicę na
                  > prześwietleniu?!?!?) i jestem takim okazem zdrowia, że mogliby mnie w cyrku
                  > pokazywać: od piętnastu miesięcy trzeźwości nie byłam ani razu chora, żadnego
                  > kaszlu, anginki, dwa razy lekki katar, zero zatruć, bez alergii, nic mnie nie
                  > boli... mogłabym napisać "Hymn do maszyny mego ciała", ale już dawno
                  napisany..

                  Ha, ha - GRATULUJE!!!!!!!
                  :))))))))
                  Daj Boze, zeby i ze mna bylo podobnie :)))))
                  Tak trzymaj!!!! :))))))
                  Jestes dla mnie PRZYKLADEM!!!!

                  >
                  > I nie myśl o kacu, przepłynie i on, pantarej, pantarej:)
                  Ale ja sie boje zeby pantarej nie przerodzilo sie w moje zyciowe
                  karpediemowanie :((((((((
    • bluueboy Dzien czwarty 27.06.06, 22:43
      Czwarty dzien "domowego" detoxu.
      Upal nie do wytrzymania - co dziwne, nigdy mi to nie przeszkadzalo.
      Przeciwnie. Im bardziej ekstremalne warunki tym lepiej.
      Jako-tako funkcjonuje, ale chyba dzieki klimatyzacji.
      Na zewnatrz dusze sie, okrywam sie lepkim, smierdzacym potem, a nigdy nie
      mialem sklonnosci do pocenia.
      Obrzydliwe.
      No i te powracajace moje ataki. Slabsze niz PO PRZEPICIU, ale co jakis czas
      wracaja: slabosc, dusznosci, chec zamdlenia?/snu?. I mija za chwile. Ale dalej
      bez energii. Ja - klebek energii, majacy amfe we krwi.
      Holera - moze oprocz alkoholizmu mam tez nerwice????
      W sumie - fatalnie.
      Soki, ziolowe srodki uspakajajace, witaminy, magnez, potas (w tabletkach) jem
      kolejna tabliczke czekolady...
      ... i poprawy nie ma.
      I... nadal beznadzieja. Slabosc, zniechecenie, rozdraznienie z byle powodu.
      Jedna, malenka satysfakcja.
      Czwaty dzien bez piwa.
      Ale... wcale mnie nie ciagnie!!!!!!!!!!!!!!!!

      Wlasnie wrocilem z miasta. Kawiarniane ogrodki zastawione piwem, miliony
      tubylcow i turystow. Oczywiscie WSZEDZIE piwo. A ja patrzylem na nie bez
      pozadania. No - napilbym sie. Ale bez specjalnej ssawy.

      Ssawa wroci, jak sie NORMALNIE poczuje?????
      :((((
      Ale... kiedy sie poczuje... NORMALNIE????

      Boje sie.
      • addicted1 Re: Dzien czwarty 27.06.06, 23:02
        Ja na kacu czułem się źle psychicznie, rozbity emocjonalnie. Na szczęście- albo
        nieszczęście? nie miałem nigdy klasycznych objawów odstawiennych- głowa bolała
        mnie raz na pół roku, wymiotowałem raz na rok, nic mnie nie bolało, ewentualnie
        jak piłem 2 lub 3 dni z rzedu to mój porganizm był osłabiony i wypłukany z
        witamin i soli- miałem suchą i swędzącą skórę, ciągle chciało mi się pić, nie
        czułem smaku w ustach- jakbym jadł papier. Ale to było nic, gdyby nie to, że
        czulem wielki wstyd, wyrzuty sumienia,strach (jesli akurat wiedzialem, ze urwal
        mi sie film), wiec nie potrzeba objawow fizycznych by dostac w kosc:)
    • bluueboy Re: Kac i inne objawy 28.06.06, 12:59
      surfujac po interku, znalazlem na temat alkoholizmu i zwiazanymi z nim tematami
      mnostwo bzdur i nieścisłości.
      Np. "zespoł odstawienia" - raz piszcze ze dotyczy 1 na 10 000 osób (wystarczy
      wrzucic w google, to info wyskakuje jako pierwsze :)), raz niby dotyczy kazdego
      od 12 do 72 godzin (inni podaja do 56), dla innych autorow to znowuz dotyczy
      kazdego, kto jest na detoksie (w szpitalu), inni znow traktują to okreslenie
      jako synonim... kaca.

      Kompletny misz-masz

      Dla mnie kac to zatrucie alkoholowe: bol glowy, mdlosci, perturbacje zoladkowe,
      mrowienie w miesniach, kosciach, oslabienie itd.

      A odtruwanie? Uzupelnianie elektrolitow, magnezu, sodu i innych rzeczy
      wyplukanych przez alkohol?
      Ile to moze trwac?
      Kac trwa dobe (gora dwie u niektorych). A odtruwanie? Wg. np. rauchen (jeszcze
      raz jej dziekuje) trwa 3-4 dni.

      Wiec o co tu kurna chodzi i ile to odtruwanie trwa?????
      • rauchen Re: Kac i inne objawy 28.06.06, 13:22
        moje kace trwaly normanie 3-4 dni,
        ostatni trwal tydzien (7 dni), byl za to jakby lzejszy, a juz na pewno o wiele
        lzejszy niz przedostatni (przedostatni byl porzadny, z omamami sluchowymi juz,
        po 4 dniach przeszlo), tyle ze dluzszy.
        I tu tez misz-masz, na poziomie jednej osoby.
            • bluueboy Re: Kac i inne objawy 28.06.06, 17:40
              rauchen napisała:

              > a tobie juz przeszedl?


              Rauchen, ustalmy nomenklature:

              2-3 piwa - brak kaca, no, moze na sniadanie wole nutelle podkradziona dzieciom, dżem niz swieze
              warzywa :)

              6-7 piw + cmiki (duzo) - zle samopoczucie, otepienie, ogolne rozbicie, "wata w glowie", "swedzenie"
              miesni i kosci, problemy gastryczne z rzyganiem wlacznie, itd. Trwa kilka godzin, swietnie pomaga
              red-bull (przyspiesza metabolizm) lub... klin w postaci piwa

              5 piw i wiecej + wodka + cmiki - BARDZO zle samopoczucie, TOTALNE otepienie, FLAK fizyczny i
              umyslowy, brak lglodu, za to mocne pragnienie itd. Kac trwa nawet do wieczora.

              To jest dla mnie kac.

              Za to wg (Bardzo niescislych) okreslen znalezionych w interku, mam rodzaj "suchego kaca" czyli
              odstawienia alkoholowego, zwiazanego scisle z dlugotrwaalym spozywaniem, z wyplukaniem z
              organizmu niezbednych soli, potasow, magnezow, witamin itd. Wraz z nerwica,MOZE to powodowac
              objawy podobne jak u mnie - totalne zeslabniecie wraz z jednoczesnym "rozsadzaniem" od wewnatrz,
              chec zemdlenia i jednoczesnie panika, ze sie "umiera", kolatanie serca, podwyzszone cisnienie i tetno,
              dusznosci, ogolny strach, dretwenie ragk i nog... - czasami tak miewam od jakiegos czasu. Po DUZYM
              piciu. Jak ostatnio.
              Ale przechodzilo po godzinie, kilku, no dniu, wracajac na krotko w drugim.
              Teraz mnie trzyma (coraz slabej co prawda) juz 4, 5 dnia - stad moja panika.
              Mimo zastosowanej przez Ciebie metody (piguly z magnezem, potasem, cukrem, witaminami, soki,
              miod, duzo picia, dobre odzywianie itd).
              Stad moje pytanie - czy to, co czuje to "odsttawienie", "odtruwanie/detox", negatywne skutki
              regeneracji sponiewieraneo organizmu - bo KAC (w moim pojeciu) to nie jest.

              Lekarz zlekcewazyl dzis moje somatyczne obawy. Ale na moje uwagi o intensywnym i stresujacym
              zyciu, piciu, paleniu, bardziej skupil sie na mojej (ponoc) wrodzonej wadzie serca (akurat jedyny organ,
              o ktorym wiem, ale go nie czuje, nie mowiac o narzekaniu na niego).
              Owszem - zlecil badania, nawet jak poprosilem watrobowe, zalecil EKG i echo serca, ale ogolne badania
              (mocz, krew) olal:
              - Te styczniowe pokazuja, ze jest ok. Trzeba sie oszczedzac, 40-ka stuknela, nie te lata, pan stary
              jestes - zabrzmialo z jego ust jak wyrok.

              No kurna...

              Rauchen - co jest????

              Bo do piwa dalej nie ciagnie.

              Alkoholik - te latke wszycy przypinaja sobie chetnie. Ja sam tez sobie ja przylepiam. Ze strachu, zeby
              miec DNO od ktorego sie chce odbic. Ale moze faktycznie oprocz mojego ALKOHOLIZMU:
              - nie te lata?
              - wycienczenie oranizmu?
              - za duzo uzywek?
              - zbyt niehigieniczny tryb zycia?
              - stres, nerwica?
              - upal?


              Nie, nie bronie sie, zem pijus. Boje sie tylko.
              • rauchen Re: Kac i inne objawy 28.06.06, 19:53
                "suchy kac" to okreslenie, ktore sie odnosi do samopoczucia alkoholikow, ktorzy
                nawet latami nie brali do ust alkoholu, mi wystarczylo po 4 miesiacach
                abstynencji jak popatrzylam sobie na pijacych szefow, i tez mialam kaca.
                tu sobie poczytaj:
                www.morawica.com.pl/trzezwosc/glod.htm
                Tu jeszcze z tej strony co do uzaleznienia alkoholowego, twoje objawy
                odstawienia sa kwalifikowane juz pod uzaleznienie:

                www.morawica.com.pl/fakty/objawy.htm
                Ja juz bedac alkoholiczka, miewalam rozne rodzaje kaca, nawet w ostatnim roku
                picia, po wieczornym pierwszym dniu picia po dwumiesiecznej przerwie, po 6
                duzych piwach, rano wstawalam, szlam do pracy, o 17 po poludniu troche mnie
                mulilo, przespalam sie 10 minut, i przechodzilo.
                Problemem dla mnie jednak bylo to, ze pilam dalej wieczorem. A jak przyszdl
                weekend, od popoludnia, wzglednie czasami jak mialam w domu piwo, od rana.
                Problem porzadnego kaca to u mnie problem kumulacji alkoholu - po prostu nie
                trzezwiejac do konca, pilam dalej. Az przychodzila trzydniowka, gdy juz bylo
                dno totalne.
                Mnie tez dziwi to, ze alkoholicy maja objawy odstawienia porzadne juz
                nastepnego dnia po przepiciu - u mnie bylo to w miare lekkie oszolomienie,
                gdybym nie pila dalej, pewnie na tym by sie skonczylo. Tyle ze u mnie wytworzyl
                sie juz przymus picia, po pol szklaneczki piwa MUSZE pic dalej. Potem MUSZE sie
                dopic do tego stanu, ze pozal sie Boze. A wtedy przychodzil wrescie moment, ze
                bylo juz za duzo, i starczy. I po tym byl dopiero porzadny kac. Tyle ze to
                trwalo zazwyczaj okolo dwoch tygodni, taki ciag, z przymusem picia, i dzieki
                bogu ze jednak sie konczyl, bo inaczej juz by mnie tu nie bylo, bo bym sie
                zapila na smierc.

                Dodatkowo - alkohol plus papierosy zwiekszaja kaca.

                Nerwica, depresja, czesto mijaja gdy odstawi sie alkohol, a pijac trudno jest
                okreslic co bylo pierwsze, jajko czy kura, czy nerwica jest przyczyna picia,
                czy picie przyczyna nerwicy. Oczywiscie ze dlugotrwale picie powoduje zmiany
                osobowosci, i to nie zanika po tygodniu od odstawienia alkoholu.

                Co do lekarzy typu domowych, czesto maja znikome pojecie o alkoholizmie,
                niestety, i jesli chcesz fachowych porad na temat twoich objawow somatycznych,
                to jedynie lekarz specjalista od uzaleznien skojarzy o co chodzi, ewentualnie
                drugi trzezwy alkoholik - tylko te dwie grupy ludzi niestety maja pojecie o
                alkoholizmie zazwyczaj.

                Serce moze ci wysiadac po alkoholu, jak najbardziej. Ja urodzilam sie z
                podejrzeniem wrodzonej wady serca, mam brata ktory urodzil sie z powazna wada
                serca, i nawet lekarze juz przy jego narodzeniu juz postawili na nim krzyzyk, a
                on do tej pory zyje(40 lat), jakby wbrew, u mnie wada sie nie ujawnila, badania
                nawet po przepiciu przez lekarza, zadnych watpliwosci, choc dwa lata temu
                mialam dziwny jakby stan przedzawalowy, wiec ta kwestia wrodzonych wad serca,
                to wiesz, kwestia tez tego na ile to kwestia twojego picia. Co alkohol u kogo
                uszkodzi a czego nie, i w jakim czasie, to jak w wyliczance: na kogo wypadnie
                na tego bec.

                Rauchen, co jest???

                Rauchen wie na pewno ze alkohol jest be i rauchen pic nie chce i juz nie
                potrzebuje, bo swoich skutkow picia doswiadczyla wystarczajaco. I dzis znow nie
                pije.
                Gdyby latke alkoholik latwo sie przyklejalo, to rauchen juz 6 lat temu by sobie
                ja przylepila, ale cos trudno jej to przyszlo, bo to brzydko brzmi, wiec
                rauchen pila dalej, zwiekszajac sobie doswiadczenia alkoholowe, az wrescie
                dopiero rok temu wrescie sie sklonila do tego przyznac, co nie przeszkodzilo
                jej oczywiscie jeszcze raz sobie dobrze popic.
                Ale do alkoholu mnie nie ciagnie tez, od 7 miesiecy. Nie wiem na ile mnie
                kiedykolwiek w momencie gdy juz sie uzaleznilam ciagnelo, ja po prostu wypilam
                piwo, nie w jakims glodzie alkoholowym, tylko dla przyjemnosci, a potem lawina
                pijacka sama sie ciagnela.

                Ja proponuje calkowita rezygnacje z alkoholu,
                wiele watpliwosci pewnie ci sie rozwiaze samych.
                Spojrz wstecz i popatrz ile czasu piles. Chcesz zeby ci tak na drugi dzien juz
                bylo milo i dobrze bez alkoholu? Mialbys problem z glowy i pilbys spokojnie
                dalej, bo skoro nie szkodzi.
                Te objawy ktore miales wczoraj, gwarantuje ci ze by przeszly, gdybys wypil
                klina. Czy by sie na jednym skonczylo - tego nie wiem.
                Teraz, jesli dzis ciagle jestes bez alkoholu, powoli bedzie ci sie polepszalo,
                te objawy powoli beda ustepowac. Dzisiaj piaty dzien, prawda?
                Nie pij, poczekaj na ten 11 dzien, i zdaj relacje z samopoczucia wtedy.
                Organizm nie uzupelnia brakow w jeden dzien po zazyciu witamin. Na detoxie
                pewnie dostalbys dozylnie witaminki i co tam potrzeba i by latwiej bylo. Domowy
                sposob trwa dluzej, ale wart jest zapamietania. Jak drugi raz siegniesz po
                piwo, to sobie przypomnij detox domowy. Poty, leki, paskudne samopoczucie.
                Jesli nic sie nie zmieni, leki pozostana, to moze to kwestia nie tylko samego
                alkoholu, ale na razie, z twoich opisow wczorajszych, jednak wszystko wskazuje
                na objawy po odstawienia alkoholu. Plus fajki, jesli zbyt duzo palisz.

                Na razie nie panikuj.

                pzdr
                • bluueboy Re: Kac i inne objawy 29.06.06, 00:56
                  Rauchen, Skarbie (wybacz, ale naprawde okropasnie Cie polubiilem)

                  Przeczytalem juz wczesniej te strony, ktore mi podeslalas.
                  Nie wszystko sie zgadza.
                  Ale pamietaj - od teraz uwazam sie za AKLOHOLIKA!!!

                  A co do porownania Twojej sytuacji (nie zazdroszcze, a to, ze z tego wyszlas...
                  PODZIWIAM!), to sa jednak duze roznice.

                  Ja pije od ok. 15 lat regularnie.
                  Znam nawet powod - NUDA. Jestem czlowiekiem, ktory musi zyc na obrotach, a
                  kiedys nie umialem sie tak zorganizowac. Gdy juz zaczalem zyc na obrotach, powo
                  mi tylko pomagalo.
                  Pilem w miare regularnie (ale przez pierwsze 10 lat przynajmniej raz w roku
                  conajmniej przez miesiac nie pilem wcale) sredni trzy piwa.
                  Mam jakis dziwny organizm - kac praktycznie nie istnial.
                  Wystepowal w weekendy, gdy obalalem po 10 piw i nierzadko dodakowo flaszke
                  wodki, "koszac" lepszych pijakow ode mnie.
                  Potem sie "rozkrecilem"" - imprezy po pracy. Potem sie to nasililo - bywaly
                  miesiace, ze pilem do 3-5 rano (po 8-10 piw) rano sniadanko (ZAWSZE!) i do
                  pracy (na 10 rano). Ale o 12 kac mijal.
                  Gdy kace sie przedluzaly do 14, nawet 16, nie przejmowalem sie.

                  NIGDY jednak nie mialem tzw. CIAGOW. Tzn nigdy (procz weekendow) nie pilem piwa
                  na "klina", zawsze absolutnie TRZEZWY siegalem po nastepne piwo.
                  Gdy MUSIALEM, CHCIALEM, albo po prostu NIE MOGLEM pic, - nie mialem ZADNYCH
                  ssaw, skutkow ubocznych.

                  To sie zaczelo zmieniac w zeszlym roku. Stalo sie duzo zlych rzeczy (WAZNYCH
                  rzeczy) w moim zyciu. Zaczalem pic, bo tak mi bylo lepiej. Pilem zeby sie opic -
                  trzy piwa rzadko starczaly.
                  Nie bylo problemow z praca, rodzina, pieniedzmi - przeciwnie.
                  Ale zaczalem miec coraz czesciej powtarzajace sie ataki nie majace nic
                  wspolnego z kacem - to moje 'umieranie".
                  Ale co tam - walnalem piwo do obiadu (!) - uwaga - NOWOSC - izylem dalej.
                  Probowalem sie przerzucic na wino - myslalem ze to PIWO mi szkodzi.
                  Nie - nie uspakajalo sie.
                  No to zmniejszylem liczbe piw: 2, gora 3.
                  I bylo ok, procz nasilajace\j sie nerwicy. "umieranie" lapalo mnie przy podrozy
                  samochodem i w kosciele glownie - tam, gdzie tkwilem w bezuruchu.
                  Wiedzialem, ze wystarczy zmniejszyc picie, bedzie ok.
                  W piatek popilem strasznie - z 10 piw i z flaszka wodki.
                  I... sama juz wiesz.
                  Panika, bo minal dzien, drugi i dalej mnie trzymalo.

                  Na szczescie trafilem na Ciebie i na innych.
                  Szukalem RADY, ARGUMENTOW, RZECZOWYCH INFORMACJI
                  Daliscie mi je.
                  Jest tak jak powiedzieliscie - zzatrucie. "wysuszenie" organizmu z witamin,
                  mineralow itp.
                  Ale daliscie mi wiecej - zrozumialem, ze mimo iz nie bylo ze mna tak zle, jak
                  np. z Toba, Rauchen, ja TEZ jestem ALKOHOLIKIEM.


                  Daliscie mi tez nadzieje - jestem rozumnym czlekiem i argumenty do mnie
                  trafiaja, a AA mi przypomina sekte. Jakbym poszedl od razu, zrazilbym sie na
                  pewno.
                  Daliscie mi DOMOWY sposob, skorzystalem.
                  Daliscie mi przestroge - zrozumialem, wystraszylem sie. Naprawde.
                  Jestem ALKOHOLIKIEM.
                  I jak trzeba bedzie, pojde do sekty AA :)))))
                  Z usmiechem :))))
                  • janulodz Re: Kac i inne objawy 29.06.06, 08:36
                    bluueboy napisał:
                    "Daliscie mi tez nadzieje - jestem rozumnym czlekiem i argumenty do mnie
                    trafiaja, a AA mi przypomina sekte. Jakbym poszedl od razu, zrazilbym sie na pewno."
                    ... "I jak trzeba bedzie, pojde do sekty AA :)))))
                    Z usmiechem :))))"

                    - No to sobie chłopie nagrabiłeś:)))
                  • tranzyt80 Re: Kac i inne objawy 29.06.06, 09:46
                    ...a konik zrobil patataj,patataj,patataj...i zyl dlugo i szczesliwie.

                    KONIEC BAJKI
                    chyba nie jestes tak naiwny i nie uwierzysz ze mozesz ze sceny zaczac
                    schodzic...
                    po pewnym czasie do bluueboy, tego przystojnego faceta z kosciola
                    podejdzie
                    czarnyboy-ksiaze tego swiata
                    i oglosi koniec RAMADANU.
                    Tak, widac ze walke w pierwszej rundzie zaczales ostro i zdecydowanie
                    lecz twoj przeciwnik to stary lis i zna cie dobrze, spojrz w lustro.
                    Mysl o taktyce walki bys nie polegl znokaltowany za szybko!
                    • bluueboy Re: Kac i inne objawy 29.06.06, 10:05
                      Tranzycie drogi - widac nie zrozumiales, z czego sie NAPRAWDE ciesze.
                      Z poprawy zdrowia i z tego, ze (dzieki Tobie tez) zrozumialem, ze stalem sie ALKOHLIKIEM.
                      A to u mnie, w moim mmysleniu DUZO zmienia.
                      M.in. OSTROZNOSC w deklararacjach.

                      WIEM, ze bedzie ciezko i ze to potrwa :))))))
                      Wiem, ale sie tego NIE BOJE.
            • addicted1 Re: Kac i inne objawy 28.06.06, 21:09
              Zastanawia mnie fakt, czy alkoholik ma wiekszego kaca niz nie alkoholik?
              Czy czuje sie gorzej czy lepiej?
              No bo mowi sie, ze po 2 tygodniach picia sa 4 dni zdychania, bezsennosci itp, i
              ze to objaw alkoholizmu.A moze te zdychanie to konsekwencja, a objaw to po
              prostu to ze sie pije 2 tygodnie?
              A co byloby, gdyby jakis świeżak popił 2 tygodnie- to by ziewnal i do pracy?
              Ciekawym.
            • jerzy30 Re: Kac i inne objawy - sa 100X gorsze 28.06.06, 22:00
              blueboy :)))))))))))))
              inne objawy poza kacem [kac zanika w efekcie dluzszego picia - po prostu
              organizm sie juz przyzwyczaja do gorzaly]
              a wiec - omamy, koszmarne sny lub kompletna bezsennosc, pustka w glowie,
              umieranie - [jak u ciebie] - organizm jest wyplukany ze wszelkich
              mokropierwiastkow, magnezu, witamin - zyc sie nie chce, nic sie nie chce, nic
              sie daje czytac ani ogladac, bol w rekach i nogach, kolatanie w sercu [to
              bardzo grozny objaw] w efekcie zaslabniecia i omdlenia, jakikolwiek ruch to
              ogromny wysilek - i tylko kolejna porcja gorzaly jest w stanie podniesc zbolale
              cialo - obys tego nie mial - to straszne objawy [jeszcze do teraz mi sie snia]
              pomimo ze nie pije juz 15 lat
                • bluueboy Re: i jeszcze jedno - po odstawieniu gorzaly 29.06.06, 00:23
                  Jerzy, kurna - DZIEKI.
                  Potrzebowalem wlasnie takich faktow!!!!!
                  Ze mna az tak zle nie bylo, ale wesolo tez nie.
                  Przerazenie totalne - kac szybko minal, ale to ZATRUCIE, to WYPLUKANIE
                  organizmu z waznych mikroelementow, witamin itd dalo mi w kosc strasznie.
                  Trzy miesiace na pozbycie sie resztek alkoholu powiadasz.
                  Rauchen powiada miesiac na poprawienie buzki.
                  Kurna - to jest argumentacja.
                  :)))))))))
                  To jest MOTYWACJA!

                  Wytlumaczyliscie mi POWODY, OBJAWY, daliscie NADZIEJ i MOTYWACJE.
                  Dzieki raz jeszcze :)))))
    • bluueboy For everyone :) 29.06.06, 00:33
      Zapilem w piatek w nocy.
      Kac minal szybko, po poludniu w sobote chcialem wyjechac na wies. Nie udalo
      sie - musialem wrocic - zaczelo mnie brac.
      Niedziela -0 bez zmian - dalej kiepsko.
      Poniedzialek - panika - wciaz to samo.
      Wtorek - przerazenie jeszcze wieksze - nie mija.
      Sroda - NADAL TRZYMA. Zimny prysznic racjonalizmu. Wieczor - trzyma, noc -
      PUSCILO :))))))))))))))))))))))))))
      Wreszcie!
      Wracam do zycia, mam nadzieje, ze jutro juz bedzie ok.

      Mialem przez ten czas Was.
      Mialem dobre rady - dieta, witaminy, magnez, potas, soki.
      Dziekuje.

      Minelo (mam nadzieje)
      Ale... nie ciagnie mnie do piwa.
      Znaczy troche, ale juz nie tak.
      Nie wiem, czy wroce do niego - pewnie sie zdarzy.
      Pojde to terapeuty. Nie wstydze sie, nie boje.
      Nie chce pic.
      Nie zarzekam sie jednak, nie przysiegam.
      Nie jestem pesymista ani hurraoptymista.
      Bedzie, co ma byc.
      Tym bardziej, ze bede mial za niedlugo powod, by sie napic.

      Ale dzieki WAM sie zmienilem.
      ZROZUMIALEM, ze mam problem.
      UZNALEM, ze chce z nim walczyc.
      POSTANOWILEM sie zmienic.

      ZACZALEM MYSLEC O SOBIE jak o ALKOHOLIKU.

      A to DUZO.

      Dziekuje Wam. Jak chcecie, bede sie odzywal co u mnie.

      Jutro nowy dzien. Dzien pokus ale i dzien walki z moimi nalogami (pozostaly
      jeszcze papierosy). Walki, na jaka dzieki Wam chce teraz prowadzic.
      Jutro bedzie juz zupelnie INNY dzien.
      :)
    • bluueboy Dzien szosty :) 29.06.06, 10:16
      Zaspalem paskudnie (budziki som gupie!)
      Ale spox - prysznic, bez kawy, bez sniadania w auto (musialem cos zalatwic) i... nic :)
      A przeciez w aucie najczesciej zdarzalo mi sie to moje "umieranie" !!!!!!
      Zalatwilem, co mialem zalatwic, wacam do roboty...
      ...slonko swieci, radyjko spiewa, a ja mam jape usmiechnieta od ucha do ucha....

      Wrocilem do siwata zywych
      Wrocil mi apetyt na zycie
      Juuuuupiiiiiiiii! :D :D :D

      Do piwa mnie nie ciagnie.
      Moze zbyt bliskie i zbyt swieze sa wspomnienia "umierania".
      Ale na razie sie nie martwie bobokami, ktor czaja sie w mroku.
      Na razie swieci slonce jest pieknie i cieplo :)

      Jupiiiiiiiiiiiii!
      • janulodz Re: Dzien szosty :) 29.06.06, 10:46
        Doświadczyłem tego samego, tylko mój strach trwał dwa razy dłużej. Dla tego komfortu psychicznego i fizycznego, po przejściu katuszy trzeźwienia podjąłem postanowienie o zerwaniu z piciem. I tak już mam ponad trzy i pół roku.
        Czego tobie życze. Tylko nie wpadaj w euforię i za każdym razem kopnij w du.ę tego czarnego, co cię przyjdzie namawiać. :)))
      • tullamore Re: Dzien szosty :) 29.06.06, 11:19
        Witaj, bluuueboy. Od kilku dni czytam Twoje posty i mam wrazenie, ze to ja
        pisze. Prawie to samo: ok 3 piwa w tygodniu i ok 15 przez pt, sb i n.
        Objawy "umierania" pojawily sie u mnie bardzo szybko, juz po pol roku
        codziennego picia. To byl pierwszy raz. Drugi raz napady lękowe pojawily sie po
        ponad roku codziennego picia. To bylo w maju. Dalo mi to do myslenia,
        zaniepokoilo mnie i teraz staram sie pic tylko w weekend. Raczej mi sie udaje i
        mysle, ze dam rade bez AA. A co Wy o tym myslicie?
              • tullamore Re: Dzien szosty :) 29.06.06, 11:47
                Oczywiscie, ale jedno mi nie zaszkodzi. I w ten sposob udowodnie sobie, ze nie
                wpadam z "ciągi". Wydaje mi sie, ze jedno piwo wypite do obiadu jest w
                porzadku )oczywiscie nie codziennie!). Pod warunkiem, ze potem nie wypije sie
                nastepnych 3. Dziekuje Ci Janu za odpowiedzi. Takie jest moje obecne
                postanowienie: 2 piwka na sb wieczor i jedno w n do obaidu. Przeciez jezlei na
                tym poprzestane, to wydjae mi sie, ze nie mam problemu z aklohlem.
                • kylly Re: Dzien szosty :) 29.06.06, 11:51
                  no :) hehe powodzenia - tyle że guzik sobie udowodnisz jeśli jesteś
                  alkoholikiem...(tego nie osądzam lecz sądząc po tym co piszesz hmmm jesteś
                  100%) - to za tydzień, miesiąc czy pół roku popłyniesz i tyle....to nie podlega
                  jakiejkowiek dyskusji...ale próbuj próbuj - też tak próbowałem
                    • rauchen Re: Dzien szosty :) 29.06.06, 12:27
                      alkoholicy zwyczajnie nie potrzebuja ograniczac picia, bo nie ograniczaja zycia
                      do picia. Ida na impreze i nie martwia sie, czy bedzie alkohol, i czy bedzie
                      wystarczajaco. A jak nawet nie bedzie, to co z tego? Pogada sie i przy coli.
                      Jedno piwko do obiadu nie zaszkodzi - to taka racjonalizacja juz, ale pewnie
                      jak nie wypijesz tego piwka do obiadu, to obiad ci zaszkodzi pewnie, no nie?
                      Zapas w domu alkoholu nie zaszkodzi - jaka wysmienita przyjemna swiadomosc
                      tego, ze zawsze bedzie cos pod reka - a ja na razie tylko piwko.
                      A moze wyjmij piwko z lodowki, wypij lyk i reszte wylej do zlewu. Oj, przeciez
                      szkoda, zmarnuje sie, no jak tak mozna! Toc to pieniadze! A kac lepszy??


        • kylly Re: Dzien szosty :) 29.06.06, 12:01
          hmmm żartujesz ?? - czy pytasz poważnie ??
          poczytaj sobie co napisałeś i odpowiedz sam sobie czy tak wygląda
          picie "normalne" ?? poza tym nie napisałem jak mniem wszystkiego...

          ok 3 piwa w tygodniu i ok 15 przez pt, sb i n.
          > Objawy "umierania" pojawily sie u mnie bardzo szybko, juz po pol roku
          > codziennego picia. To byl pierwszy raz. Drugi raz napady lękowe pojawily sie
          po ponad roku codziennego picia. To bylo w maju. Dalo mi to do myslenia,
          > zaniepokoilo mnie i teraz staram sie pic tylko w weekend. Raczej mi sie udaje
          i
          ps. ktoś kto nie ma problemu z alkoholem nigdy "nie stara się" ograniczać
          swojego picia...bo nie musi tego robić...
          • kylly Re: Dzien szosty :) 29.06.06, 12:03
            kylly napisał:

            > hmmm żartujesz ?? - czy pytasz poważnie ??
            > poczytaj sobie co napisałeś i odpowiedz sam sobie czy tak wygląda
            > picie "normalne" ?? poza tym nie napisałem jak mniem wszystkiego...
            >
            > ok 3 piwa w tygodniu i ok 15 przez pt, sb i n.
            > > Objawy "umierania" pojawily sie u mnie bardzo szybko, juz po pol roku
            > > codziennego picia. To byl pierwszy raz. Drugi raz napady lękowe pojawily
            > sie
            > po ponad roku codziennego picia. To bylo w maju. Dalo mi to do myslenia,
            > > zaniepokoilo mnie i teraz staram sie pic tylko w weekend. Raczej mi sie u
            > daje
            > i
            > ps. ktoś kto nie ma problemu z alkoholem nigdy "nie stara się" ograniczać
            > swojego picia...bo nie musi tego robić...

            sorki miało być "nie napisałeś" - a wyszło "nie napisałem" - bo że wszystkiego
            o tym swoim piciu nie napisałeś na bank...
              • kylly Re: Dzien szosty :) 29.06.06, 12:11
                hehe mam rację i co do ograniczania i co do ukrywania...być może nie widzisz
                jeszcze tego co się dzieje, a może inaczej żyjesz w przekonaniu że nie dzieje
                się nic...a dzieje się dzieje zapewniam...tak że ukrywasz (nieświadomie może,
                może ze wstydu ale tak jest...)
                pozdr...
        • bluueboy Re: Dzien szosty :) 29.06.06, 17:55
          Wyglada na to, ze dzieli nas tylko roznica plci, wieku i odpornosci organizmu.
          Szczegolnie to ostatnie wskazuje, ze latwo u Ciebie o krzywde, jaka piwo moze spowodowac.
          Radze wiec jedno - skoro nie jestes uzalezniona - wyluzuj!
          Nie pij co dzien.
          Weekedy i imprezy. Li i jedynie.
          Imprezy duze, nie szukane i generowane prze siebie :D
      • rauchen Re: Dzien szosty :) 29.06.06, 12:13
        kup sobie nowy budzik,
        taki ladny, duzy, usmiechniety,jakis specjalny taki
        jak cie rano bedzie budzil, to przypomnij sobie dlaczego go kupiles:
        zeby ci przypominal ci kazdego dnia ze dzis dzien bez piwka,
        tylko dzis.
        Wlasciwie dobrze miec takie rzeczy, ktore przypomna kazdego dnia,
        twoje przejscia z ostatnich dni.
        Ciekawy sposob jest z noszeniem zegarka na reke na drugiej rece, anizeli
        zwykles.
        Kiedy spojrzysz na godzine, z przywzyczajenia wyciagniesz stara reke, a tam - a
        tam nie ma zegarka. Dlaczego tam nie ma zegarka, przeciez normalnie byl???
        Acha, jest na drugiej rece. Ale dlaczego jest na drugiej rece???
        Acha, jak juz przeszlem gehenne, to zmienilem na druga reke, zeby mi
        przypomnial, do czego moze mnie doprowadzic jedno piwko, jak poplyne dalej.
        Krotko: zegarek na drugiej rece, bo dzis zwyczjnie nie pije alkoholu.

        To jeden z takich magicznych trikow alkoholikow :)))
        Miec przy sobie zawsze cos co przypomni, w ciagu dnia, dlaczego dzis jestem
        inny: bo dzis nie pije. tylko dzis!

        pzdr
        i ciesze sie z twojego uczucia powrotu do swiata zywych, bo doskonale znam to
        uczucie :)
        • kylly Re: Dzien szosty :) 29.06.06, 12:22
          rauchen napisała:

          > kup sobie nowy budzik,
          > taki ladny, duzy, usmiechniety,jakis specjalny taki
          > jak cie rano bedzie budzil, to przypomnij sobie dlaczego go kupiles:
          > zeby ci przypominal ci kazdego dnia ze dzis dzien bez piwka,
          > tylko dzis.
          > Wlasciwie dobrze miec takie rzeczy, ktore przypomna kazdego dnia,
          > twoje przejscia z ostatnich dni.
          > Ciekawy sposob jest z noszeniem zegarka na reke na drugiej rece, anizeli
          > zwykles.
          > Kiedy spojrzysz na godzine, z przywzyczajenia wyciagniesz stara reke, a tam -
          a
          >
          > tam nie ma zegarka. Dlaczego tam nie ma zegarka, przeciez normalnie byl???
          > Acha, jest na drugiej rece. Ale dlaczego jest na drugiej rece???
          > Acha, jak juz przeszlem gehenne, to zmienilem na druga reke, zeby mi
          > przypomnial, do czego moze mnie doprowadzic jedno piwko, jak poplyne dalej.
          > Krotko: zegarek na drugiej rece, bo dzis zwyczjnie nie pije alkoholu.
          >
          > To jeden z takich magicznych trikow alkoholikow :)))
          > Miec przy sobie zawsze cos co przypomni, w ciagu dnia, dlaczego dzis jestem
          > inny: bo dzis nie pije. tylko dzis!
          >
          > pzdr
          > i ciesze sie z twojego uczucia powrotu do swiata zywych, bo doskonale znam to
          > uczucie :)

          hehe rady dobre ale dla kogoś kto chce przestać pić :))) a nie dla kogoś kto
          chce ograniczyć swoje picie na zasadzie jedno do obiadu...dwa na wieczór :)) -
          znasz alkoholika któremu się udało ;) jedno do kolacji ??
          ja znam paru którzy owszem zaczynali od jednego do obiadu a potem:) hehe 5 na
          śniadanie i już z górki....
    • tullamore Re: Kac i inne objawy 29.06.06, 12:56
      Kyyly, ale w takim razie uwazasz, ze koniecznie mi potrzebna terapia???
      naprawde nikomu nie udaje sie wyjsc z tego samemu??? To nie bylo kilkuletnie
      picie tylko niecale poltora roku i to tylko piwo, czasami whisky. teraz bez
      problemu nie pije od 4 dni. Naprawde musi mi ktos pomoc z zewnatzr?????
      • kylly Re: Kac i inne objawy 29.06.06, 13:06
        hmmmm owszem tak sądzę...to że bez problemu nie pijesz od 4 dni...świadczy o
        jednym próbujesz to picie kontrolować...
        ale poczytaj uważnie forum...zauważyłem że coraz popularniejsze jest
        trzeźwienie w pojednynkę...niepicie ze względów estetycznych...poparte całą
        masą wywodów z książek encyklopedii :) wikipedi ;) - powiem tak - nie mnie
        oceniać kto :) jak :) gdzie :) i kiedy będzie trzeźwy...byle taki był...bo
        zauważyłem że lubię tak trzeźwych jak i tzreźwego siebie :)
        pozdrawiam
        ps. czytając teraz to forum...jakoś dziwnie odnajduję siebie z dawnych i mniej
        dawnych czasów...bo sporo tego przerobiłem :) - tak w piciu jak i w
        trzeźwieniu...a na dziś cóż każdy z nas ma swoje życie jest dorosły - i sam
        decyduje co najlepsze dla niego :))
      • bluueboy Re: Kac i inne objawy 29.06.06, 13:10
        Jam nie zaden autorytet.
        Ale wyglada na to, ze nie masz tak odpornego - jak np. ja - organizmu.
        Uwazaj - niektorzy na tym forum to okropaśni neofici, z wszystkimi wadami tego stanu -
        drastycznością, przeginaniem, surowością - no, tacy muhadżedini :))))))))))))
        Ale SLUCHAJ ich, bo oni wiedza wiecej niz my :((((((((
        Oni wiedza, co mowia.
        Ale jezeli uwazasz, ze NIE MASZ problemu - zrob jak moj kolega (ktory podejrzewal u siebie poczatki
        tej wrednej choroby na literke A. Nie pij przez rok. Ani kropli.

        POTRAFISZ?

        Jak tak - nie jestes alkoholikiem.
        Jak z gory zakladasz, ze dasz rade, ale "pare razy" sie zlamiesz - jestes alkoholikiem
        Jak zrozumiesz (jak ja) ta zasade - nie BEDZIESZ alkoholikiem
        • tullamore Re: Kac i inne objawy 29.06.06, 13:28
          Byc moze slabosc mojego organizmu wynika z tego, ze jestem kobieta. Troche by
          mnie zmartwilo nie pic rok (czym popic pizze, co wypic do meczu, nad morzem
          itd). Wokol mnie wiekszosc pije. Wiem, ze to nie jest tlumaczenie. Od wrzesnia
          moje zycie sie troche zmieni-na pewno nie bede mogla pic codziennie, ale czy
          naparwde jak wypije 3 piwa na tydzien nie dam sobie rady? Sorry, ze tak sie
          tego uczepilam, ale jetem ciekawa Waszych odpowiedzi. Jetsem Wam za nie bardzo
          wdzieczna.
        • rauchen Re: Kac i inne objawy 29.06.06, 13:43
          bluueboy:
          jedna z zasad dotyczacych alkoholizmu, ktorych jeszcze nie znasz:
          ALKOHOLIK JEST W STANIE NIE PIC PRZEZ ROK JAK OBIECA - gdzies tu kiedys byly
          opisywane przypadki na tym forum, ze przez rok obiecal ze nie pije, zeby
          udowodnic, ze nie jest alkoholikiem, i im sie to udawalo. Dodawali: ostatnie
          godziny tego roku z zegarkiem w reku, zeby juz po dokladnie po minucie jak
          minal rok od poczatku obietnicy, schlac sie jak swinia.

          ALKOHOLIK NIE JEST W STANIE OBIECAC ZE WYPIJE TYLKO KIELISZEK, BO TEJ OBIETNICY
          NIE DOTRZYMA.
          u alkoholika wytwarza sie przymus picia, po wypiciu pierwszego kieliszka.
          JEDEN KIELISZEK DLA ALKOHOLIKA TO JUZ ZA DUZO, BO POTEM I CYSTERNA ALKOHOLU TO
          ZA MALO.
          I nie chodzi o to, ze dotyczy tego samego dnia. Ja potrafilam wypic jeden
          faktycznie kieliszek tego konkretnego dnia, ale juz samopoczucie zaczynalo
          spadac przez kolejne dni, az wrescie prowadzilo do ciagu.

          Zapamietaj sobie dodatkowo jeszcze bardzo istotna rzecz:
          Jesli jestes alkoholikiem, nie pijesz kilka miesiecy, lat, i nagle wypijesz
          jeden kieliszek, to masz gwarantowany ciag. Co gorsza, im dluzsza abstynencja
          tym ciag moze okazac sie grozniejszy dla zycia.
          BO organizm u alkoholika chce sobie zrekompensowac okres abstynencji, i domaga
          sie nagrody z nawiazka w postaci alkoholu.
          Ja mialam okresy abstynencji dwumiesieczne, trzymiesieczne, po wypiciu piwa
          jednego, automatycznie wytwarzal sie przymus picia. Mialam okolo dwutygodniowe
          ciagi, w czasie ktorych wypilam tyle, ze gdybym przez te dwa miesiace
          abstynencji pila codziennie, upijalabym sie mniej, ale pewnie w sumie wypilabym
          tyle samo alkoholu co w ciagu tych dwoch tygodni.
          Kojarzysz: to co moglabym pic spokojnie w ciagu dwoch miesiecy wypilam w ciagu
          dwoch tygodni. Wlasnie w ten sposob mozna sie zapic na smierc.
          Dotyczy to tez osob, ktore latami nie pija.
          U nich pierwsze siegniecie po kieliszek moze oznaczac ciag, w ktorym sie zapija
          na smierc.

          I ja wiem, ze bedac alkoholiczka, nie pijac osmy miesiac, jesli teraz trafi mi
          sie wpadka, nie mam innego wyjscia, tylko detoks w szpitalu. Zagrozenie ze
          zapije sie na smierc przy nastepnym ciagu zwiesza sie z kazdym moim trzezwym
          dniem.

          Smieszne, no nie?
          Ale alkoholizm jest taka wlasnie choroba.

          Wiele sie jeszcze musisz bluueboy nauczyc
          dlatego wlasnie zalecane jest korzystanie z pomocy doswiadczonych osob,
          bo ta choroba nie jest wcale taka prosta jakby sie zdawalo.
          Poradnia, meetingi AA - tam sa ludzie ktorzy wiedza.
          • tullamore Re: Kac i inne objawy 29.06.06, 14:03
            rauchen-dzikei, ze piszesz obszerniei z konkretnymi przykladami. Ale wlasnie to
            mnie zastanawia: moge wypic jedno piwo, moge wypic 2-3, ale potem mowie dosc i
            nie pije wiecej ani tego samego dnia, ani przez kilka nastepnych. Czy jestem
            alkoholiczka??? Pozdr
            • rauchen Re: Kac i inne objawy 29.06.06, 14:28
              Zeby sprawdzic czy jest sie alkoholikiem, i czy utracilo sie kontrole nad
              alkoholem, Anonimowi Alkoholicy radza wprost:
              wejdz do najblizszej knajpy, wypij piwo, dwa, po czym podziekuj zaplac i wyjdz.
              Jesli uda ci sie nie pic juz tego dnia wiecej, bo nie masz przymusu wypicia, to
              w porzadku.
              Ten przyklad z knajpa powtarzaj kilka razy. Nie codziennie, ale powiedzmy co
              trzy dni, przez te trzy dni nie ruszajac zadnego alkoholu.
              Jesli naprawde uda ci sie to, nie raz, nie dwa, ale za kazdym razem umiesz
              przestac i powiedziec sobie stop, znaczy ze raczej alkoholiczka nie jestes.
              Sprobuj nie pic przez miesiac zadnego alkoholu, i sprobuj powtorzyc eksperyment
              z knajpa, co trzy dni.
              Jesli nadal udaje ci sie powiedziec stop, a zwlaszcza po dluzszej abstynencji
              nie pojawiaja sie oznaki ze czujesz potrzebe by wypic wiecej, to raczej
              wystarczajacy dowod na to, ze chyba alkoholiczka nie jestes.

              Tyle ze musisz byc SZCZERA w tym co robisz, nie robisz tego dla mnie, dla kogos
              innego zeby udowodnic, robisz to dla siebie samej. Szczera w stosunku do siebie
              samej i szczerze wsluchac sie w to, co naprawde czujesz, czy naprawde nie masz
              potrzeby wypic wiecej.

              jest szansa na to ze wcale nie jestes alkoholiczka, bo alkoholizm to choroba,
              dotyka tylko "szczesliwcow", ty mozesz po prostu pic za duzo.
              Co wcale nie oznacza ze alkohol tam zaraz zadnych szkod nie wyrzadza ci w
              organizmie, alkohol jest trucizna. Moze warto i tak zadac sobie pytanie, czy
              naprawde potrzebujesz tyle pic, czy nie lepsza bylaby szklanka soku, wody
              mineralnej? A moze, zwlaszcza jesli nie jestes alkoholiczka, i jesli juz do
              tego piwa cie ciagnie, wybrac takie o zmniejszonej ilosci alkoholu, takie
              pseudo bezalkoholowe?

              Ja wiem ze alkoholiczka jestem, dla mnie alkohol to zagrozenie zycia, ale i nie-
              alkoholicy moga sobie spokojnie zadac pytanie: czy naprawde musze ten alkohol
              pic? Czy tak potrzebuje?

              I jeszcze kwestia taka mala, na ktora warto zwrocic uwage: sprawdz, gdy
              bedziesz miala okazje wypic kolejne piwo, jak podchodzisz do wypicia tego piwa:
              wypije bo musze, czy wypije bo chce sie napic?
              Jak padnie odpowiedz, ze musze, to tu juz moze zaczynac sie problem, od
              malutkich sie zaczyna: uzaleznienie od czegos zaczyna sie od momentu gdy cos
              MUSZE robic, a nie dlatego ze CHCE.

              pzdr
      • baasil Re: he, he :) 30.06.06, 18:56
        tak sobie przeczytałem całe drzewko i tak:okropnie chorowałem po przepiciu.aż
        odkryłem "magiczną" moc klina.i z czasem w ogóle nie dopuszczałem do kaca.i
        piłem ,by zasnąć,bo się bałem ranka,rano piłem ,bo się bałem dnia,a w ciągu
        dnia,żeby móc normalnie funkcjonować.wieczorem na sen i w trakcie nocy też.by
        wtłoczyć w siebie pierwszą ranną dawkę,musiałem pokonywać okrutne
        torsje,tzw.windy,do tego biegunki,trzęsiawy(połowę rozlewałem nie mogąc trafić
        do pyska).i "umierałem" coraz częściej.a ogromnie bałem się padaczki
        alkoholowej,która występuje po nagłym odstawieniu.widziałem ją u innych.więc
        nie odstawiałem.i wmawiałem sobie,że wszycho ok.,w każdej chwili mogę
        przestać,pełna kontrola. oczywiście to wszystko trwało w czasie,latami
        rozwijałem to w sobie,pieknie się oszukując.zaczęły się problemy i z etapu
        kontroli przeszedłem do walki.i walczyłem, by udowodnić,że nie jestem
        uzależniony.i co runda ,to nokaut i deski.bo alkohol to waga ciężka,a ja
        piórkowa. przestałem pić,gdy przestałem walczyć.poddałem się.i nie próbuję już
        nawet przymierzać rękawic.nie było łatwo uznać sie za człowieka pokonanego.
        ale dziś dzięki swojej bezsilności żyję.
        ps. jeszcze co do kaca - nie mieliście tak, macie szansę,wystarczy pić.
    • bluueboy dzien dziwiaty :) 02.07.06, 18:21
      Niedziela wieczor.
      Ostatni alkohol w ustach - ponad tydzien temu.
      I... nie ciagnie.
      Bylem na dzialce - zawsze kojarzyla mi sie z piwem i...
      ... nic ::)
      spokoj :)
      Zdrowie tez wraca.
      Powoli. Bardzo powoli. ZA powoli.
      Ale zyje. Bez "umierania".
      Tylko poranny rozruch, choc bez kaca, trudny.
      nerwica tez zostala.

      Ale daje rade :)

      Dzieki wszystkim - mam sie odzywac, jak mi idzie???????
        • janulodz Re: dzien dziewiąty :) 02.07.06, 19:51
          Też wróciłem z działki
          TYLKO JA JUŻ O TYM NIE MYŚLĘ.
          Gratuluję pierwszego zaliczonego tygodnia.
          Będzie ciężko, ale wytrzymasz. Juz dostrzegasz zalety. Będzie ich więcej.
          W razie czego krzycz. Przybiegniemy.
      • bluueboy Re: dzien dziwiaty - cd :( 03.07.06, 00:24
        Niedziela noc.
        Mily wieczor, wracam do domu. Pustego domu - jestem slomianym wdowcem.
        I mysl - co ja zrobie zanim usne, wyspany po weekendzie, najedzony....
        Pierwsza mysl: PIWO! - to jest rozwiazanie.
        Piwo! Tak ze trzy, dla lepszego snu, przeciez nic sie nie dzieje, przecioez
        zaden ze mnie alkoholik, skoro mnie nie caignie, przeciez to TYLKO trzy piwa,
        przeciez nic nie nie stanie...
        Druga mysl: - chlopie, odpusc, wyluzuj.
        Wszedlem do sklepu.
        Kupilem soczek. Bananowo-marchowiowo-malionowy. I andruty do chrupania.

        No, poradzilem se. Ale pierwsze kuszenie zaliczylem.
        • jerzy30 Re: dzien dziwiaty - cd :( 03.07.06, 09:11
          i tak trzymać - z tym ze to kuszenie bedzie mialo miejsce i okolicznosci
          ZAWSZE - z tym ze z czasem zwiekszy sie odpornosc na te pokusy - pozdrawiam -
          szczegolnie w upalne lato na plazy piwo mocno kusi
        • jar105 Re: dzien dziwiaty - cd :( 03.07.06, 13:16
          Takie kuszenie to pestka. Za dwa,trzy tygodnie popatrzysz na pijaczków przed
          sklepem i powiesz,że mnie to nie dotyczy. Po miesiącu,może dwóch wejdziesz do
          sklepu i kupisz ......Oby nie!!!
    • bluueboy Re: poniedzialek - 10 dzien 03.07.06, 16:49
      O, rany :((((
      Alez mam oslabiony i wyplukany organizm!!!
      :((((
      Pislaem, ze wczoraj zjadlem pysznosci, ale troche tluste.
      Piwa nie pilem.
      Popilem 2 zimnymi pepsi, w domu poprawilem 1,5 l Kubusiem.

      Rano - pieronska zgaga (chyba 1 x w zyciu) potem jeszcze nerwica sprawiala, ze podjerzewajac u siebie
      zawal (!) wyladowalem na pogotowiu :D :D :D
      Dostalem tak bolesny zastrzyk (spokajajacy) w dupe, ze boli od 4 godzin :)

      O rany - to to cholerne piwsko az tak potrafi wykonczyc organizm?????

      Tragedia :(((((

      Kiedy ja sie zregeneruje, skoro nawet SOCZEK szkodzi???
      :((((
      • e4ska Re: poniedzialek - 10 dzien 03.07.06, 17:02
        Blusie, jak ktoś sie odżywiał głównie piwem i wódką, to nic dziwnego, że lekarka
        czterdziestolatkowi mówi o starości...

        Co Ty teraz jesz? co to za "tłustości"? Nie wiesz, że w Twoim sędziwym wieku nie
        wolno tłustego, zwłaszcza organizm wyniszczony pijaństwem rady nie daje? I
        jeszcze pepsi, takie coś, dwie butelki zimne, czy to nie te krowy? A herbaty
        gorącej z cytryną nie łaska? Twarożku chudego?

        Bezradność słomianego wdowca jest porażająca... Wejdź na strony kulinarne i
        przyrządź sobie coś dobrego, lekkiego, dietetycznego. Bo nie tylko picie
        szkodzi, złe odżywiane też. Półtora litra kubusia, 2 pepsi i masę tłuszczu to
        przecież zdrowego by rozsadziło, a co dopiero świeżo odkacowanego...

        Przejdź na jogurt i mineralną bez babelkow. Dieta nie zaszkodzi:)
        • bluueboy Re: poniedzialek - 10 dzien 03.07.06, 23:19
          e4ska napisała:

          > Blusie, jak ktoś sie odżywiał głównie piwem i wódką, to nic dziwnego, że
          lekark
          > a
          > czterdziestolatkowi mówi o starości...
          eeeee, no az tak zle nie bylo! Piwo TYLKO wieczorem, a jedzenie w normie bylo!


          > Co Ty teraz jesz? co to za "tłustości"? Nie wiesz, że w Twoim sędziwym wieku
          nie
          > wolno tłustego, zwłaszcza organizm wyniszczony pijaństwem rady nie daje?
          Ja Ci dam sedziwy wiek :D
          E, jak nie wolno tustego, to po co zyc? Piwa nie wolno, tustego nie wolno....
          :)))))
          Tlustego popijac zimnym nie wolno!!!!!!!!


          I
          > jeszcze pepsi, takie coś, dwie butelki zimne, czy to nie te krowy? A herbaty
          > gorącej z cytryną nie łaska? Twarożku chudego?
          No wiesz...
          (tu sie wstydze)
          ... kiedys mi takie CÓŚ nie przeszkadzalo!!!
          Widac teraz, jak organizm rozladowany jak baterie w moim aparacie, dopiero coz
          slego dziac sie zaczyna!!!
          :((((



          >
          > Bezradność słomianego wdowca jest porażająca... Wejdź na strony kulinarne i
          > przyrządź sobie coś dobrego, lekkiego, dietetycznego. Bo nie tylko picie
          > szkodzi, złe odżywiane też. Półtora litra kubusia, 2 pepsi i masę tłuszczu to
          > przecież zdrowego by rozsadziło, a co dopiero świeżo odkacowanego...
          Akurat sie pochwale - gotuje, pieke, griluje i smaze lepiej, niz niejedna
          babeczka :))))))))
          Umiem i lubie pichcic :)))))
          Ale w slomianym wdostwie NIE CHCE SIE samemu sobie - je sie kupne swinstwa :((((
          No i mnie dopadlo :((((
          A ze organizm slabiutki... pogotowie, zastrzyk w kuper....\
          bleeeeee.... :((((((


          > Przejdź na jogurt i mineralną bez babelkow. Dieta nie zaszkodzi:)
          Meldujeposluszniezewlasniejogurtpozartyisiemineralnapijezbabelkami!!!!
          :))))

          A na powaznie - jest leiej, do piwa nie ciagnie, ale moje jestestwo naprawde
          szwankuje.
          Jedyna pociecha, ze robiac mi USG dochtór stwierdzil, ze trzewia bez zmian :)
          To cieszy - balem sie, ze przerosnieta wątorbę mi znajdzie na przestrzeni od
          klan po przelyk :))))
        • bluueboy Re: poniedzialek - 10 dzien 03.07.06, 23:12
          tranzyt80 napisał:

          > zastrzyk musi bolec
          > zebys dupy nie zawracal!
          Tam, ale mija 12 godzin i dupsko boli jak bolalo :))))))))))


          > "slomiany wdowiec"=chata wolna na...(czy cos przekrecilem)?
          > pisz kartki do zony!
          > bo niekiedy "slomiany" dostaje rykoszetem podwojnie
          > i zgage i rogi

          Spox - tu sie nie boje :)))))))))

          • e4ska Re: poniedzialek - 10 dzien 03.07.06, 23:55
            "I kupił ci jej stringi blaszane"... śpiewało się przy ognisku, bo wtedy, dawno
            temu, nikt o grilach nie słyszał. Dalszych słów nie przytaczam, żeby nie
            pogłębiać nerwic, które gnębią po odstawieniu flaszki:)

            Nie martw się, Blusiku, że Ci za dobrze idzie. Mnie też od samego poczatku szło
            lekko i radośnie, a widzisz, nie piję juz piętnasty miesiąc, dziś byłam na
            grillu, przy piwie, i co, i nic:))) Jeszcze barwnie opowiedziałam prawie
            nieznajomym, jak strasznie chorowałam po wódce, umierałam wprost, klinowałam
            tygodniami i już nie piję w ogóle, było cicho jak makiem zasiał... i nikt mi juz
            nie proponował nic mocniejszego. A przy tym, co może wydawac się dziwne, ludzie
            pili te swoje piwa i wspominalismy rozmaite historie pijackie, śmialiśmy się z
            nich, ale też traktowaliśmy jak przestrogę... czyli było normalnie, zmierzch
            rześki, skoszona trawa, pies leniwy, śmiech... i nie potrzeba mi piwa, zeby
            sobie pogadać, pośmiac się z ludźmi, poznać nowe osoby...
            Z przyjaciółkami się naplotkowałam, tematy męskie i damskie, żale i nadzieje,
            przeszłość i przyszłość nadchodziły, odpływały...

            Nie-picie wcale tak nie przeszkadza, jak sądzą niektórzy, że to już koniec
            świata... Jest równie dobrze, jest lekko, jest uśmiech, jest wzajemna sympatia,
            żart, zrozumienie... To nam się tylko wydaje, że bez picia jest gorzej, że sie
            nie da... Nieprawda:))))
            • yuraathor Brawo Eska 04.07.06, 20:13
              Świadomie lub nie poprowadziłaś otwarty miting AA :była świeczka (grill),grono
              słuchaczy, nie przerywające mówiącemu(cisza jak makiem)i "wyznaliśmy drugiemu
              człowiekowi istotę naszych błędów". hi hi
              • e4ska Re: Brawo Eska 04.07.06, 22:55
                Heh, Yura, masz trochę racji, z tym, że inni pili te swoja piwa, moze nie tak
                łapczywie, no i dopoki tam bylam, nikt nie proponował czegoś mocniejszego...
                moja gadka byla tylko wyjasnieniem, czemu nie pije, szczerym i prostym; "nie
                piję ponad rok, od wiosny, bo o mało nie umarłam", nikogo nie zniechęcałam,
                jakze bym mogła zachować sie niedelikatnie... a temat sam chwycił... i ci
                niealkoholicy przecież - a każdy miał jakieś smutne doświadczenia, koleżanka
                spała na przystanku tramwajowym, kogoś okradziono, i że nie warto klinować, i że
                piwo wcale nie jest takie super, bo przymula, że alkohol w ogóle rozprasza,
                trudno podejmowac decyzje, nic się nie chce, nawet z sąsiadką... w sumie:
                śmialiśmy się wszyscy, ale - faktycznie - niechcący podzieliłam się swoją
                wiedzą. Bo chociaż nie padło słowo "uzależnienie", to widać, że niejeden z
                rozmówcow wcale nie jest pewien, czy wszystko w normie.

                Tylko, co jeszcze raz podkreślam, dyskusja była spontaniczna, moja nawijka też,
                nigdy nie pozwoliłabym sobie na świadome, planowane wystąpienie... byłoby to
                nieprzyzwoite.

                No to kiedy jest tego 21-go lipca? I gdzie ten Szczecin?:) Muszę się jeszcze
                nawrócić na jakąś Siłę, najlepiej Wyższą, i jazda:)))
          • tranzyt80 Re: poniedzialek - 10 dzien 04.07.06, 10:26
            Przed ponad dwoma laty,przezylem na kacu podobne dolegliwosci jak TY.
            Ze strachu nastapilo opamietanie.Alkoholizm? Lekarskiego potwierdzenia nie mam
            bo nie siegnalem po fachowa pomoc.Alkoholizm? Na 100%?.W pojedynke wydrapalem
            sie z tego dolu.Dzisiaj siedze na wierzcholku gory i majtam z zadowolenia
            nogami.Z mojego wierzcholka lepiej wszystko widze.
            Nie pije alkoholu od ponad 2 lat,papierosow nie pale juz od ponad 5 lat.
            Jeszcze 3 miesiace po rzuceniu palenia miewalem, w niektorych sytuacjach,
            ciagoty.Po rzuceniu alkocholu nigdy.
            Wlazy do tych dwoch kanalow zatrzasnalem raz na zawsze.Dzisiaj, niekiedy jak
            pomysle o tym,nie rozumie jak moglem tak oslepnac,nie widzac ze staczam sie
            w dol.
            Dwa miesiace temu,wchodzac na to forum,pisalem o kolegach.Chcialem ich
            wciagac do siebie na gore.Zawracac bieg rzeki...
            Te wspinaczke musi kazdy zaliczyc sam.

            Kabaret,kabaret,kabaret...
            Tylko ty sam,bluuboy,wiesz najlepiej gdzie cie uciska najbardziej.
            Zycie ma swoj kod.U jednych komedia komedia dzien za dniem wypelnia,
            u drugich dramat za dramatem dzien po dniu popedza.

            akcje czarnego boya wycofuje
            wszelakie opinie dre
            dogadywanki i zlosliwosci zostawiam na pamiatke:)
            Najlepszego! od urlopowego tran-zyta


            • bluueboy Re: poniedzialek - 10 dzien 04.07.06, 15:04
              tranzyt80 napisał:

              > Przed ponad dwoma laty,przezylem na kacu podobne dolegliwosci jak TY.
              > Ze strachu nastapilo opamietanie.Alkoholizm? Lekarskiego potwierdzenia nie mam
              > bo nie siegnalem po fachowa pomoc.Alkoholizm? Na 100%?.W pojedynke wydrapalem
              > sie z tego dolu.Dzisiaj siedze na wierzcholku gory i majtam z zadowolenia
              > nogami.Z mojego wierzcholka lepiej wszystko widze.

              Zazdroszcze.
              Szczerze. I usmiecham sie, bo tez se chce siasc na czubku i pomajtac nogami :)
              Z wyzszoscia i wyrozumialoscia, tak jak to teraz robie w innych dziedzinach.
              Ale wiem, ze do tego trzeba duzo cierpien, pracy i wyrzeczen.
              Trudno.
              Warto, zeby se beztrosko nogami pomajtac
              :)


              > Nie pije alkoholu od ponad 2 lat,papierosow nie pale juz od ponad 5 lat.
              > Jeszcze 3 miesiace po rzuceniu palenia miewalem, w niektorych sytuacjach,
              > ciagoty.Po rzuceniu alkocholu nigdy.
              > Wlazy do tych dwoch kanalow zatrzasnalem raz na zawsze.Dzisiaj, niekiedy jak
              > pomysle o tym,nie rozumie jak moglem tak oslepnac,nie widzac ze staczam sie
              > w dol.

              Chcialbym tak.
              Poki co, z piwem daje rade. Z papiersami - nie :)

              > Dwa miesiace temu,wchodzac na to forum,pisalem o kolegach.Chcialem ich
              > wciagac do siebie na gore.Zawracac bieg rzeki...
              > Te wspinaczke musi kazdy zaliczyc sam.

              Chyba tak.
              Ja trafilem tu w odpowiedni czas. Trafilem na odpowiednich ludzi, jak Ty, jak Rauchen (cmoook!),
              ktorzy odpowiednio (argumentami, rzeczowymi uwagami a nie bobokami zza siedmiu gór) mnie
              pokierowali.

              >
              > Kabaret,kabaret,kabaret...
              > Tylko ty sam,bluuboy,wiesz najlepiej gdzie cie uciska najbardziej.
              > Zycie ma swoj kod.U jednych komedia komedia dzien za dniem wypelnia,
              > u drugich dramat za dramatem dzien po dniu popedza.

              Tak. To trzeba zaliczyc samemu.
              Pewnie nieraz sie jeszcze potkne, wywale, potluke.
              Pewnie nie raz bede potrzebowal plastrow i bandazy, oze nawet gipsu, zanim sie wykaraskam z tego
              g..a w ktore wdepnalem.
              Ale dojrzewam. Masz racje, Tranzyt - samemu trzeba to przejsc, przetrawic.
              I zdecydowac sie, czy da sie sobie samemu rade, czy trzeba leciec do AA.
              Zobaczymy.


              > akcje czarnego boya wycofuje
              > wszelakie opinie dre
              > dogadywanki i zlosliwosci zostawiam na pamiatke:)

              Dajesz mi bardzo duzy kredyt zaufania, Tranzyt.
              Diekuje.
              I... doceniam.
              Tym bardziej bede sie trzymal :)))))))

              > Najlepszego! od urlopowego tran-zyta
              Najlepszego. Odpoczywaj, chłopie :)
        • bluueboy po piciu 06.07.06, 16:01
          No, napilem sie wczoraj.
          Dzis przeczytalem wpisy.
          Dziekuje. Dziekuje, ze trzymaliscie za mnie kciuki, dziekuje za opieprz.
          padlo pod moim adresem wiele zarzutow. Nie bede kazdemu odpowiada, moze wypisze sie w
          punktach.

          1. Siegnalem po piwo.

          a) swiadomie. To nie był przymus, porych chwili, słabość

          b) od poczatku podkreslalem, ze nie gwarantuje, ze nie bede pic na 100 proc., zreszta, - jak czytam -
          wiele osob mialo chwile zalamania

          c) wczorajsze piwa to byl test. Test, o ktorym pisalo tutaj kilka osob. Ale zrobilem test do dupy: bylem
          zbyt zmeczony, by sie zastanowic, czy chce pic dalej, czy nie. Wiec NIE WIEM, czy poszedlbym po
          nastepne. Usnalem. Nie z zapicia (nie po TAKIEJ ilosci) tylko z niewyspania i ze zmeczenia. Ale
          chcialem zaznaczyc i podkreslic jedna rzecz. Wczorajsze piwo dalo mi tępe odrętwienie, ogłupienie.
          Zero radosci, energii, dobrego samopoczucia, jakie mi sie zawsze z piwem kojarzylo.

          d) wczoraj wypilem trzy piwa (pierwszy raz od półtora tygodnia) i dzis... nie wypije. Nie dlatego, ze
          "rzucam" "odstawiam" czy "walcze". Po prostu NIE CHCE. Dziś nie che. Napije sie piwa znow - za kilka
          dni, moze na wsii, gdzie bedzie mi bardzo ciezko walczyc z ewentualnym ciagiem: dzialka kojarzy mi
          sie bardzo "piwnie", dostep do alkoholu latwy itd. Ale dzis (to wiem!, nie recze np. jutra) nie chce pic i
          nie bede. Wiecie co? za bardzo mi sie SPODOBALO ZYCIE W TRZEZWOSCI :))))))))). Nie wiem, czy bede pic
          dalej, za miesiac, rok, kilka lat. O tym zadecyduje terapeuta, z ktorym sie umuwie w tym tygodniu, zeby
          mnie ZDIAGNOZOWAL. Jezeli on i ludzie z AA uznaja, ze jestem akoholikiem, wiem juz ze bede musial
          przestac pic w ogole.

          2. Wielu z Was juz mnie skreslilo, wyrzucilo z "klubu", olalo. Przeczytalem wiele przykrych slow. Na
          niektore zasluzylem, niektore uwazam za niesprawiediwe. Nie bede sie jednak bronil - forum ma to do
          siebie, ze kazdy moze napisac to, co chce. Ja tez pisze to, co chce.
          Tyle, ze na TYM orum pisze wyjatkowo SZCZERZE co mysle, co czuje, co chce. Otworzylem sie tutaj,
          popelnilem psychiczne seppuku, pokazalem wszystkim Wam swoje flaki, swoje mysli. A co kazdy z Was
          z tym zrobi, to juz Wasza indywidualna sprawa.

          3. Picie a jazda samochodem. Otoz kurat dobrze wiem, jaki wplyw ma alkohol za kolkiem. Dlatego nie
          jezdze nawet po jednym duzym piwie (sa oczywiscie wyjatki, np. piwo do sutego tlustego obiadu, jazda
          po conajmniej kilku godzinach pozniej). Poza tym nie tylko znam swoj organizm, ale mialem mozliwosc
          bawienia sie alkotestem (to male "cos" co ma kazdy glina w drzwiach auta, nie mylic z duzo
          dokladniejszym alkometrem. I wiem, co mozna, co nie. Wiem, ze po duzej imprezie mam nawet do 2,14
          promila, choc zjadlem sniadanie, obiad i jest juz 14. Tak - mialem tak kiedys.
          Wiem tez, ile mam promili po trzech piwach.
          Dlatego dzis nie balem sie siasc za kolko.
          I jeszcze jedno - tez nienawidze kierowcow na "podwojnym gazie". Dbrze wiem, ile te bezmyślne
          skurw... robia zla codziennie na drogach. Tylko w moim miescie wylapuja takich bezmozgowcow ok. 30
          dziennie. Ale to "czarna" liczba - sami policjancie mówią, że wyłapywany jest co 10 a nawet co 20-ty
          pijany.
          I nie boje sie opierd... nawet bliskich znajomych i OBRAZAC nawet szefow, ktorzy chca siadac do auta
          po piwie. "przeciez tylko dwa piwa" - kiedy mi tlumaczyl moj szef. Opier.. go. W pierwszej chwili byl
          zaskoczony. za chwile podziekowal. I zamowil taksowke (czy z niej skorzystal - nie wiem, nie jestem
          szpiegiem)

          4. Wczorajszy dzien i wieczorne trzy piwa i dzisiejszy poranek daly mi duzo do myslenia. Mnie daly,
          zadecyduja fachowcy. Ale wg mnie (podkreslam to TYLKO moje wnioski) mam problem z piciem, ale
          jeszcze wiekszy z nerwica. Wyglada na to, ze duzo latwiej mi poradzic sobie z checia picia, niz z
          zwalczaniu mojej nerwicy, ktora objawia sie wlasnie "umieraniem".
          Wczoraj do godz. 14 bylem na granicy "umierania" i tylko sila woli sprawila, ze jakos egzystowalem,
          mimo ze 13 dni nie mialem grama piwa w gardle. Dzis, po 3 piwach i SWIADOMOSCI ze je wypilem, a
          jednoczesnie wyluzowaniu, ze to TYLKO nerwica :))) czulem sie dobrze.

          5. Nie wiem, czy tylko duzo pilem, czy jestem alkoholikiem. Okaze sie. Ale nie pije (wlasnie w tejs
          sekundzie odmowilem kolezance winka - a jestem w pracy!) i nie chce pic (TAK JAK kiedys pilem).
          Chcialbym od czasu do czasu wypic trzy piwa - przy DUZEJ okazji.
          Ale NIE JA zadecyduje, czy bede mogl.

          PS: Dzieki za dotychczasowe wpisy :))))
      • bluueboy Re: A`propos 03.07.06, 23:28
        Tak przy okazji...
        Cos za LEKKO mi idzie to rzucanie.
        Bez trzesawek, bez ssawy, bez wiekszych problemow...
        Czy to aby nie za PROSTE???
        Czytajac wpisy innych, czuje sie nieco z innej bajki.
        Z takiej... dla dzieci, softcore, nie hardcore, ktorego sie spodziewalem.

        Wietrze podstep - cos mi tu nie gra :((((
        • drak02 Re: A`propos 04.07.06, 10:37
          Trzęsawki i giga problemy pojawiają się wtedy gdybyś był już na etapie
          alkoholizmu chronicznego. Czyli pił ciagami miesięcznymi i praktycznie nie
          trzeźwiał.
          Pierwsze 3 miesiące będą w miarę łatwe do zniesienia, potem moze pojawić się
          pierwszy kryzys - silna chęć napicia się (ja tak miałem i inni z którymi
          rozmawiałem na ten temat)
    • bluueboy 13 dzien. PIJE 05.07.06, 22:07
      Wlasnie przed momentemotwarlem piwo.
      Bez emocji, bez nerwow, bez specjalnej radosci, ale i bez wyrzutow sumienia.
      Kupilem nie dwa (jak radzily mi zyczliwe dusze na tym forum) ale trzy. Z
      przyzwyczajenia (moje zwykla, codzienna dawka).
      Czemu? Bo nie mysle (juz)
      Czemu pije? Bo chce sporobowac, czy te trzy starcza, czy popedze do sklepu (mam
      calodobowy pod nosem) - test na alkoholika.

      Mysle jednak, ze padne po dwoch.
      Czemu?:
      2,5 godz snu, 15,5 godz za kolkiem (a u mnie bylo 34 st w cieniu, a sluzbowe
      toczydelko jest bez klimy, a jezdzilem po miscie, a odpoczynki li i jedynie w
      sloncu), jadlem 9 godzin temu ostatnio.
      Pewnie mi sie zemrze (bylbym dotrwaldo konca meczu i zobaczyl czy wygra Francja
      czy Portugalia :) )

      O, wypilem pol piwa (tatra mocna, 7 KM) i juz mam szmerek.
      Dalej bez emocji.
      Tyle, ze ten "szmerk" mi sie rzyda.
      Chcialbym usnac bez "usypiaczy"czy to chemicznych czy ziolowych - dzis niech
      beda CHMIELOWE.

      Co bedzie dalej - napisze.

      Pozdrawiam wszystkich :)

      PS: dalej uwazam sie za alkoholika, dalej nie chce pic. A dzisiejszego "testu"
      nie traktuje wcale jako wymowki!!!!!!!!!!
        • e4ska Re: 13 dzien. PIJE 05.07.06, 23:23
          Nie lubię czytać pijackich blogów... Jak myślisz, Janu? Nieszczerość od początku
          do końca. Też trzeźwiałam, ale żeby tyle wrażeń przez niespełna dwa tygodnie, o,
          coś nie tak... Dziwny kac popiwny, lekarze, jakiś terapeuta z doskoku...
          podziękowania wylewne, dokopywanie niektórym osobom piszącym czystą prawdę,
          próba forumowego mieszania na zasadzie lepszy albo gorszy... Mam wrażenie, że
          gdzieś już coś takiego czytałam:)
          Człowieku, jeśli piszesz prawdę, nie czekaj na jakiegoś tam terapeutę spotkanego
          przypadkiem, tylko idź do poradni, bo sam nie dajesz rady. Z Twoich postów
          widać, że masz problemy emocjonalne. Jesteś całkowicie rozchwiany.
          I jeszcze dodam, że wiedzę o chorobie masz całkiem całkiem. Czy już się
          leczyłeś? To wiesz, co masz robić.
          I jak po piwach siądziesz za kółkiem?

          Z wielkim dystansem, tym razem bez pozdrowień:(
            • e4ska Re: 13 dzien. PIJE 06.07.06, 00:16
              Jaki on z naszej drużyny? Że wytrzymał niecałe dwa tygodnie bez piwa? Że wciskał
              ciemnotę z kacem popiwnym, który jest, do jasnej, klasycznym kacem po ostrym
              przepiciu gorzałczanym? Że chciał przeskoczyć wszytkich w szybkosci trzeźwienia?
              Że mu się wszytko kręciło wokół: nie napiję się, nie napiję... cóż, jednak
              dupościsk nie jest pojęciem abstrakcyjnym, niestety. W niektorych przypadkach
              istnieje:)))Pozdro:)
              • rauchen Re: 13 dzien. PIJE 06.07.06, 08:30
                po prostu trezba HALT'towac,
                czyli nie dopuszczac do hungry, angry, lonely, tired (glodny, zly, samotny,
                zmeczony).
                Tam zaraz go przekreslac.
                Pierwsza proba wyjscia z picia wcale nie musi byc udana.
                Pierwsza proba popicia moze byc udana, i tylko potwierdzic w przekonaniu, ze
                cos jest nie tak.
                Liczy sie postep, nie doskonalosc, i ja np jestem przekonana, ze ludziom ktorym
                po jakims czasie abstynencji jednak zdarza sie wpadka, ten okres abstynencji da
                ta swietna swiadomosc, jak to bylo, gdy nie ciagnelo do picia, gdy sie nie
                musialo.
                Moj ulubieniec z mojej grupy AA, w ciagu pierwszego miesiaca chodzenia na
                meetingi mial 3 wpadki. Potem wzial sie do pracy nad soba, jak przyszlam do AA
                mial ponad miesiac juz za soba, a potem tylko miesiac za miesiacem ladnial
                (malo sie nie zakochalam, i dobrze bo zajety chlopczyna :)))))


                  • e4ska Re: 13 dzien. PIJE 06.07.06, 11:39
                    Janu, czy odstawiłeś picie natychmiast, biorąc nawet opcje powolnego klinowania
                    dla zapobieżenia drgawkom np:)? Bo ja nie znalazłam w opisie tego 12-dniowego
                    procesu nic, co byłoby mi bliskie. Jakaś prośba o dokopywanie... Od dołowania są
                    terapie, więc tam miejsce Blusa.

                    Rauchen, ten człowiek jeździ kilkanaście godzin w upale. Firma dziadowska,
                    jednym słowem. A Ty mu, żeby się nie przemęczał:))) Może niech się na Księżyc
                    albo na Marsa wyprowadzi, będzie miał dużo czasu na odpoczynek...

                    No a jak on dzisiaj też jeździ? Jeśli w nocy wypił te swoje trzy piwa, to nic? A
                    czy to piwa były na pewno? A nie wódka? Mam uraz do pijaków za kierownicą.
                    Zapala mi się czerwone swiatełko. Ludzie, którzy mają problem z piciem, powinni,
                    w imię choćby resztek sumienia, natychmiast zmienić zawód!!! To jest najgorsze
                    świństwo jeździć na kacu, narażać innych na śmierć czy kalectwo.

                    Czerwone światełko zapala mi się też wtedy, kiedy na forumach ktoś zadaje głupie
                    pytania, jakby sam nie wiedział, miesza, wątki zaklada oskarżycielskie, opieprza
                    użytkownikow... niektórzy szybko zwijają się z podkulonym, kiedy widzą, że ich
                    pytanie traktowane jest poważnie, zobacz np. gszesznego nicka - ale w przypadku
                    gszesznym była zaledwie niewinna chęć zabawy, nic ponad.

                    Jeśli Blus faktycznie ma taki a nie inny problem, to cóż, powinien wziąć
                    zwolnienie i iść na terapię. Dla bezpieczeństwa na drogach. Ale to jest moje
                    zdanie...
                    • janulodz Re: 13 dzien. PIJE 06.07.06, 12:12
                      Wspomnienia kac-gigantów są moim najlepszym esperalem. Pamięć o tym, jak umierałem ze strachu, spocony, trzęsący się, nie mogąc złapac oddechu i czując ucisk w sercu. I ten galop myśli o przyśpieszeniu swojego nędznego końca. Kiedy po raz któryś wytrzeźwiałem już mi było z tym tak dobrze, że za nic nie chce mi się wracać. Próbowałem o tym powiedzieć.
                      Co do jeżdżeniu po piwie błękitny kiedyś napisał:
                      "Potem zaczyna czlowiek miec inne problemy - gastryczne, optyczne (gorzej
                      widziec) itp. Nie pomaga kapiel i dobre kosmetyki - kazdy por cuchnie alkoholem
                      przez caly dzien. Pojawiaja sie wory i zmarszczki pod oczami. Najlepiej znaja
                      to gliniarze - prawie zawsze kaza mi chuchac, czasami nawet dmuchac w alkotest
                      (nie nie dalem sie zlapac, nie jestem idiota i nawet po jednym piwie nie siadam
                      za kolko)"
                      Może nie kłamał.
                    • bluueboy Re: 13 dzien. PIJE 07.07.06, 01:23
                      e4ska napisała:

                      > Janu, czy odstawiłeś picie natychmiast, biorąc nawet opcje powolnego
                      klinowania dla zapobieżenia drgawkom np:)? Bo ja nie znalazłam w opisie tego 12-
                      dniowego procesu nic, co byłoby mi bliskie.

                      Widac roznimy sie bardzo, Eforesko :((((((( Widac nasze picie i rodzaj alkoholu
                      mialy na to duzy wplyw. Widac objawy tez mielismy inne :)))))


                      Jakaś prośba o dokopywanie... Od dołowania są
                      > terapie, więc tam miejsce Blusa.
                      Tak jest, generale!!! Jak bede otrzebowal dolowania, pojde do AA (mysle, ze
                      BAAAAAARDZO pomoglas tym wpisem tym osobom, ktore wahaja sie tam isc, mysle, ze
                      wszyscy Ci baaaardzo dziekuja za trafnosc uwagi :((((( )
                      Brawo, Eforesko!

                      >
                      > Rauchen, ten człowiek jeździ kilkanaście godzin w upale. Firma dziadowska,
                      > jednym słowem.
                      :D :D :D Tak, okropnie dziadowska!!!! :D :D :D


                      A Ty mu, żeby się nie przemęczał:))) Może niech się na Księżyc
                      > albo na Marsa wyprowadzi, będzie miał dużo czasu na odpoczynek...
                      Na ksiezyc to ksieza, a do Marsa mi daleko :))) Wle na urlop, juz
                      niedlugo :)))))

                      > No a jak on dzisiaj też jeździ? Jeśli w nocy wypił te swoje trzy piwa, to
                      nic?
                      Nic :)))
                      Mimo upalu - nic :)))
                      No kurcze, Eforeska, nie wiem, jak Ci pomoc, zebys miala satysfakce..
                      Juz wiem :)
                      Sluchaj - umowmy sie. Jak przyjdzie mi ochota jezdzic po pijaku, napisze ci
                      (obiecuje, nawet PRZYSEGAM!) ze zaloze posta, specjalnego. Podam miasto, marke
                      i model auta, podam Ci nawet numer rejestracji a nawet numer bezposredni na
                      stolik dyzurnego Wydzialu Ruchu Drogowego w moim miescie. Podam godzine i
                      przypuszczalna trase. Zebys moga zadzwonic, jak im podasz o jakie auto chodzi,
                      beda szybko wiedzic, kogo lapia.
                      Czy to Cie satysfakcjonuje?

                      > A czy to piwa były na pewno?
                      Sadzac po cenie (2,79 zl), opakowaniu (puszka o,5 l), kolorze (czarno - zloty),
                      napisie (piwo), mocy (7 proc. alkoholu), smaku (chmielowym) byla to Tatra
                      Mocna, produkt niejakiego Zywca.

                      A nie wódka?
                      Z tego co wiem i co stwierdzilem organoleptycznie, ten rodzaj C2H5OH smakuje
                      nieco inaczej i ma nieco inne wlasciwosci. Ale zawsze moge sie mylic, wszak
                      humanum est...


                      Mam uraz do pijaków za kierownicą.
                      Obawiam sie, ze masz uraz do WSZYSTKICH ludzi.
                      Poradzilas sobie z innym uzaleznieniem, mysle, ze przy skutecznej terapii (inny
                      specjalista) masz szanse oradzic sobie i z tym problemem :)

                      > Zapala mi się czerwone swiatełko. Ludzie, którzy mają problem z piciem,
                      powinni, w imię choćby resztek sumienia, natychmiast zmienić zawód!!!
                      ta, np z ksiedza na policjanta (i odwrotnie, a oba zawody tankuja jak ta lala),
                      albo z lekarza na prawnika (i odwrotnie) - ci tez za kolnierz nie
                      wylewaja :))))))))))


                      To jest najgorsze świństwo jeździć na kacu, narażać innych na śmierć czy
                      kalectwo.
                      No popatrz, wreszcie sie w czyms zgadzamy :))))

                      > Czerwone światełko zapala mi się też wtedy, kiedy na forumach ktoś zadaje
                      głupie pytania, jakby sam nie wiedział, miesza, wątki zaklada oskarżycielskie,
                      opieprza użytkownikow...
                      Jestem glupi, wichrzyciel, agresor, krzykacz... Co jeszcze Eforesko?
                      Mam! Jak nikt nie widzi, dlubie w nosie. I nie hamuje przed chodzacymi po
                      jezdni golebiami. I nie daje jalmluzny zebrakom (bo jakos tak sie dowiedzialem,
                      ze 99 proc. z nich to naciagacze). I klne jak fiks czasami... se przypomne inne
                      wady, to dopisze jeszcze :)))

                      > Jeśli Blus faktycznie ma taki a nie inny problem, to cóż, powinien wziąć
                      > zwolnienie i iść na terapię.
                      Wlasnie probuje sie dowiedziec, czy mam czy nie. I z tego co wiem, nie musze
                      brac zwolnienia :))))

                      Dla bezpieczeństwa na drogach.
                      Eforesko - kula w plot znow trafilas. 16 lat jazdy (dynamicznej) i z 3 mandaty
                      za szybkosc. 16 lat jazdy i wiele "dmuchan" w alkotest i nic. 16 lat jazdy i
                      rzadko ktos na mnie trabi, mruga, krzyczy, wymachuje itd. Praktycznie nikt. 16
                      lat jazdy i dwie stluczki - raz zabic mnie chcial tirowiec (to u nich
                      normalne), ale umiejetnosci wyniesione z rajdow pozwolily zeby zamiast smierci
                      4 osob przy predkosci 110 km/h skonczylo sie na wgnieceniu blotnika i spekanym
                      migaczu, drugim razem wjechano mi na swiatlach w kuper (nawet nie mnie, tylko w
                      auto stojace za mna, oberwalem jako drugi). Za to uniknalem mnostwa klizji i
                      wypadkow, do ktorych moglo dojsc z winy innych kierowcow.
                      Wiec naprawde odczep sie juz od mojej jazdy, ok?


                      Ale to jest moje
                      > zdanie...
                      Ufff, Bogu dzieki, ze TYLKO Twoje :))))
                      • e4ska Re: 13 dzien. PIJE 07.07.06, 23:47
                        Blusie, dopiero teraz zauważyłam Twoje nocne pisanie... pełne goryczy i żalu.
                        Przepraszam, jeśli w czymś Cię uraziłam, ale widzisz, Blus, to, co przeczytałeś
                        ode mnie, jest napisane szczerze. Poczytaj swoje posty, w tym i Twój wątek,
                        kiedy zaraz na wejściu zarzucasz ludziom tutaj pisującym chęć bezinteresownego
                        dołowania. Cóż, gdybyśmy mieli jedno zdanie, nie byłoby po co zaglądać,
                        natomiast co do wzajemnych napadów, bezinteresownych, to ich raczej nie ma...
                        albo są w ilościach śladowych.

                        Blusie, ja nie jestem ani psychologiem, ani terapeutką, ani, co najbardziej
                        smutne, wróżką. Wiem tylko, że jest Ci ciężko i że próbujesz ten ciężar
                        zakrzyczeć. Że się boisz. Że szukasz usprawiedliwienia dla swego samopoczucia
                        czy w ogóle swego stanu. Ale Ty, oczywiście, napiszesz, że nie mam racji, bo
                        gdzie tam, Ty, Ty miałbyś się bać? Przecież jest cudownie... lepiej sypiasz,
                        mało pijesz...

                        Alkohol nie jest jedyną przyczyną lęku, Blusie. Ja Ci nie powiem, czemu żre Ci
                        coś tam duszę, czemu nie możesz sypiać, czemu nie cieszysz się swoim słomianym
                        urlopem. Gdyby mnie choć na parę dni opusciła rodzina w ilości panów dwóch,
                        byłabym uradowana, ale my jakoś nie umiemy wziąć urlopu, szkoda.

                        Blus, każda firma, która nie uwzględnia fizjologicznych potrzeb człowieka, jest
                        gó..ana. Zresztą co to za winko w pracy, którego nie chciałes pić? Co to za
                        szef, ktorego niemal zmusiłeś do zamówienia taksówki? Nie opowiadaj o cudownych
                        polskich firmach, bo akurat trochę jestem w temacie...związków np. albo i
                        mobbingu... delikatnego jak mgiełka, a trującego jak tlenek węgla,
                        niedostrzegalnie a skutecznie. Wracasz zmęczony, rozżalony, wzbraniasz się przed
                        alkoholem... czegoś Ci brak, Blusie, czego? Ja nie wiem, ale Ty chyba sam
                        jeszcze sobie nie wyjaśniłeś... Spróbuj, sobie możesz powiedzieć, czy to
                        alkohol, czy wiek, czy zdrowie, czy nuda, masz setki odpowiedzi...

                        Blus, Ty po trzech piwach będziesz lepszym kierowcą niż ja po mineralnej:))) ale
                        to nie ma nic do rzeczy:)))

                        Dołujące na terapii, podobno, jest poznawanie prawdy o sobie samym. Ja tam w te
                        sterowane prawdy nie wierzę, ale niektórzy wierzą i mówią, że dzięki temu
                        odkryciu nauczyli się radzić sobie z życiem, z piciem i co tam jeszcze... A Ty,
                        Blusie, masz potrzebę dzielenia się z innymi, to widać, wspomniałeś o terapeucie
                        i że Ci sie z nim dobrze rozmawiało, czyli potrzebny jest powiernik... nie ma
                        się czego wstydzić:)

                        Czy ja lubię ludzi? Mnie się wydaje, że lubię i nawet bardzo lubię... owszem,
                        ale moje lubienie nie polega na schlebianiu... sobie też potrafię gorzkie prawdy
                        rzucać w twarz i powiedzieć: no i co ty na to, Eska? co? co teraz powiesz? co
                        zrobisz, taka słaba i leniwa?... i włączam te całe racjonalizacje, te iluzje, bo
                        to nie jest złe, kiedy sobie wszytko tłumaczymy, kiedy oswajamy się z wrogiem i
                        ze swoją słabością, z bezsilnością, jedno usprawiedliwiamy, inne wykreślamy...

                        Jeśli moje uwagi nie mają nic wspólnego z rzeczywistościa, to ciesz się, tak
                        bedzie najlepiej, ale nie ciesz się na siłę, bo zamiast uśmiechu wyjdzie tylko
                        rozpaczliwy grymas. A piwa zostaw całkiem, daj sobie luzu, przygotuj sie na
                        pełną abstynencję, pomyśl, co będziesz robił, jakieś plany może, szkoda życia na
                        strach i utrapienia.
                        Wszystkiego dobrego, zechcesz, to potrafisz:)))

                        • bluueboy Re: 13 dzien. PIJE 09.07.06, 19:46
                          e4ska napisała:

                          > Blusie, dopiero teraz zauważyłam Twoje nocne pisanie... pełne goryczy i żalu.
                          > Przepraszam, jeśli w czymś Cię uraziłam, ale widzisz, Blus, to, co przeczytałeś
                          > ode mnie, jest napisane szczerze. Poczytaj swoje posty, w tym i Twój wątek,
                          > kiedy zaraz na wejściu zarzucasz ludziom tutaj pisującym chęć bezinteresownego
                          > dołowania. Cóż, gdybyśmy mieli jedno zdanie, nie byłoby po co zaglądać,
                          > natomiast co do wzajemnych napadów, bezinteresownych, to ich raczej nie ma...
                          > albo są w ilościach śladowych.
                          Eforesko, to czemu tylko Twoje ataki mnie ubodly? Bo poparte byly Twoimi domyslami, a nie faktami.
                          Palasz taka nienawisscia do pijakow za kierownica, ze zaslepia Cie to do tego stopnia, ze wmawiasz mi,
                          ze jezdze na bani itd.
                          Po prostu przegielas w oskarzeniach.
                          Ale sie nie gniewam :))))))))
                          Cos Ty ! :))))))


                          >
                          > Blusie, ja nie jestem ani psychologiem, ani terapeutką, ani, co najbardziej
                          > smutne, wróżką. Wiem tylko, że jest Ci ciężko i że próbujesz ten ciężar
                          > zakrzyczeć. Że się boisz. Że szukasz usprawiedliwienia dla swego samopoczucia
                          > czy w ogóle swego stanu. Ale Ty, oczywiście, napiszesz, że nie mam racji, bo
                          > gdzie tam, Ty, Ty miałbyś się bać? Przecież jest cudownie... lepiej sypiasz,
                          > mało pijesz...
                          Jest mi ciezko, miotam sie itd. Ale pisze NAJSZCZERZEJ jak moge, co czuje, co mysle, wystawiam sie na
                          publicznym forum, z moimi wnetrzosciami wlacznie.
                          Ale po to, by ocenic mnie sprawiedliwie, a nie WYMYSLAC swoje fakty :((((

                          >
                          > Alkohol nie jest jedyną przyczyną lęku, Blusie. Ja Ci nie powiem, czemu żre Ci
                          > coś tam duszę, czemu nie możesz sypiać, czemu nie cieszysz się swoim słomianym
                          > urlopem.
                          Eforesko, nie jest . To nie TYLKO piwo mnie gryzie. Wierz mi, nie tylko piwem moglbym obdzielic kilka
                          zyciorysow. Swoimi klopotami, przezyciami tez. :((((((

                          Gdyby mnie choć na parę dni opusciła rodzina w ilości panów dwóch,
                          > byłabym uradowana, ale my jakoś nie umiemy wziąć urlopu, szkoda.

                          A ja mam taki uklad, ze moge.

                          >
                          > Blus, każda firma, która nie uwzględnia fizjologicznych potrzeb człowieka, jest
                          > gó..ana.
                          Czyli kazda!!!!!! :)))

                          Zresztą co to za winko w pracy, którego nie chciałes pić?
                          Wloskie, czerwone wytrawne. Na koniec tygodnia. Mlode dziewuchy z pracy tak czasami robia. Ja nie
                          pije, bo a) nie lubie czerwonego wytrawnego wina, b) w piatki zawsze prowadze (jade na wies).


                          Co to zaszef, ktorego niemal zmusiłeś do zamówienia taksówki? Nie opowiadaj o cudownych
                          > polskich firmach, bo akurat trochę jestem w temacie...związków np. albo i
                          > mobbingu... delikatnego jak mgiełka, a trującego jak tlenek węgla,
                          > niedostrzegalnie a skutecznie.

                          :)))))))))) Znasz ta firme. Kazdy ja zna. Polski koncern. :)))))))) Ale bys sie zdziwila,kogo opier... za chec
                          wejscia w auto po dwoch piwach :D :)))))))))))))) Ale bys se zdziwila, gdybym napisal co to za firma!!!!
                          Teraz robie w innej, ale zrozum - ja nie pracuje na hali, przy tasmie. U mnie nie ma zwiazkow
                          zawodowych. Ja mam tz. wolny zawod i nielimintowany czas pracy.



                          Wracasz zmęczony, rozżalony, wzbraniasz się prze
                          > d
                          > alkoholem... czegoś Ci brak, Blusie, czego? Ja nie wiem, ale Ty chyba sam
                          > jeszcze sobie nie wyjaśniłeś... Spróbuj, sobie możesz powiedzieć, czy to
                          > alkohol, czy wiek, czy zdrowie, czy nuda, masz setki odpowiedzi...

                          Eforeska - minalem 40 i DALEJ nie wiem, czego mi brak. KUMASZ wreszcie????
                          Nawet PIWO nie pomagalo przez 15 lat, choc jako facet jestem spelniony!
                          Wciaz szukam!!!!!!!!!!!!!!
                          Ja wciaz czekam na COS!!!!!!!

                          >
                          > Blus, Ty po trzech piwach będziesz lepszym kierowcą niż ja po mineralnej:))) al
                          > e
                          > to nie ma nic do rzeczy:)))

                          Zaraz sie zjezysz - jezdzilem na bani. Ale po lesie - terenowka. Jedyne, komu moglem zrobic krzywde
                          to jakis zabie, stonce czy drzewu. I sobie. I wcale nie jestem po piwie innym kierowca. Na kacu -
                          ostrozniejszym kierowca jestem :)))))) Ale od lat juz nie jezdze nawet na kacu - pisalem dlaczego!

                          > Dołujące na terapii, podobno, jest poznawanie prawdy o sobie samym. Ja tam w te
                          > sterowane prawdy nie wierzę, ale niektórzy wierzą i mówią, że dzięki temu
                          > odkryciu nauczyli się radzić sobie z życiem, z piciem i co tam jeszcze... A Ty,
                          > Blusie, masz potrzebę dzielenia się z innymi, to widać, wspomniałeś o terapeuci
                          > e
                          > i że Ci sie z nim dobrze rozmawiało, czyli potrzebny jest powiernik... nie ma
                          > się czego wstydzić:)

                          Jestem tzw. otwartym czlowiekiem. I nie mam kompleksow. Walily mnie spojrzenia kolegow, gdy
                          powiedzialem, ze wygolilem sobie pachy (widac ONI majajakis kompleks :), w pracy opowiedzialem o
                          klopotach, jakich narobil mi syn - tez sie nie wstydze - czemu?
                          Picia do niedawna tez sie nie wstydzielem. Wprost mowilem: o rany, ale mam kaca. Bo nie wplywal na
                          moja prace, na moj stosunek do ludzi.
                          Teraz sie troche wstydze - zaczalem miec klopoty ze zdrowiem, boje sie, ze jestem moze alkoholikiem.
                          Ale tu - na forum nie wstydze sie.
                          Mowie co mysle itd. I nijak to sie nie ma do potrzeby "Sluchania" To raczej ja slucham. Od podstawowki
                          to wlasnie ja jestempowiernikiem czyis problemow. Ok kilkunastu lat - najwiekszych problemow.
                          NAPRAWDE waznych problemow!


                          > Czy ja lubię ludzi? Mnie się wydaje, że lubię i nawet bardzo lubię... owszem,
                          > ale moje lubienie nie polega na schlebianiu... sobie też potrafię gorzkie prawd
                          > y
                          > rzucać w twarz i powiedzieć: no i co ty na to, Eska? co? co teraz powiesz? co
                          > zrobisz, taka słaba i leniwa?... i włączam te całe racjonalizacje, te iluzje, b
                          > o
                          > to nie jest złe, kiedy sobie wszytko tłumaczymy, kiedy oswajamy się z wrogiem i
                          > ze swoją słabością, z bezsilnością, jedno usprawiedliwiamy, inne wykreślamy...
                          Sa rozne sposoby motywowania, karania, popychania.
                          Rozumiem to.
                          ALe u Ciebie zrazilo mnie rzucanie FALSZYWYCH, bo opartych na rzypuszczeniach osodach.
                          TYLKO to, rozumiesz?

                          >
                          > Jeśli moje uwagi nie mają nic wspólnego z rzeczywistościa, to ciesz się, tak
                          > bedzie najlepiej, ale nie ciesz się na siłę, bo zamiast uśmiechu wyjdzie tylko
                          > rozpaczliwy grymas.

                          Trudno mnie zrazic, trudno zdenerwowac.
                          Napisalem Ci troszke ostrzej, bo ujelas mnie poprzednimi wpisami a potem - JEB! Takie nieprawdziwe
                          osady.
                          CHCE Twoich osadow, Twojego zdania. Nawet najbardziej bolesnego.
                          Ale pod jednym warunkiem - jak beda sprawiedliwe.

                          A piwa zostaw całkiem, daj sobie luzu, przygotuj sie na
                          > pełną abstynencję, pomyśl, co będziesz robił, jakieś plany może, szkoda życia n
                          > a
                          > strach i utrapienia.

                          Moze zostawie, choc chcialbym popijac (czasami). Jezeli sie okaze, ze sie nie da, - trudno. Zostawie
                          piwa.
                          Bede musial.
                          Pisalem juz, dlaczego.

                          > Wszystkiego dobrego, zechcesz, to potrafisz:)))
                          :))))))))))))))))
                  • bluueboy Re: 13 dzien. PIJE 07.07.06, 00:53
                    janulodz napisał:

                    > Myślę, że kolejny kac gigant przygna go z powrotem.

                    Janu - kacyk rano byl taki minimalny, ze po kawie juz go nie czulem.
                    Jest wieczor, ja nie mam kaca ani nawet "umierania", ktore coraz czesciej
                    przypisuje swojej nerwicy :))))))
                    A jutro tez nie bede mial kaca. Po coli i arbuzie mam miec? No, chyba ze szelma
                    w zoladku sfermentuje :D
              • bluueboy Re: 13 dzien. PIJE 07.07.06, 00:36
                e4ska napisała:

                > Że wciskał ciemnotę z kacem popiwnym, który jest, do jasnej, klasycznym kacem
                po ostrym przepiciu gorzałczanym?

                Kiepski z Ciebie prorok :)))))
                Wodke pije moze raz na kwartal. A przed feralnym piatkiem pilem... nie
                pamietam. W tym roku na pewno nie :))))
                Wody nie lubie, pije tylko na imprezach, gdzie NIE DA SIE zrobic sobie
                longdrinka.

                Pragne Cie poinformowac, ze u mnie to wyglada tak:
                1. Piwo (w knajpie Zywiec, w domu/na dzialce/na imprezie - puszka Tatry mocnej)
                2. Whyski

                potem dlugo, dlugo nic

                3. Wermuth (byle nie Cinzano bo smakuje jak szampon)

                potem jest przepasc

                Nie pije byle czego - wole ni pic wcale. No - w mlodosci lubialem szampana,
                najlepiej z gwinta, o 4 nad ranem, nago, w pozycji horyzontalnej i -
                najwazniejsze - w bardzo milym towarzystwie :)))))))))))))


                A wodka? Moga ja oblozyc fatwa, moze flaszka kosztowac 150 zl.
                Wali mnie to :)

                Wiec badz laskawa, Eforesko nie porownywac "naszych" napedzaczy - ja meczylem
                nerki piwskiem od 15 lat, Ty wolalas wodke. I niech tak zostanie, co?????


                :))))))
          • bluueboy Re: 13 dzien. PIJE 07.07.06, 00:28
            e4ska napisała:

            > Nie lubię czytać pijackich blogów...
            To nie czytaj. Nikt Ci nie kaze :)


            Jak myślisz, Janu? Nieszczerość od początku do końca.
            Kurcze, Eforesko, lestes lepsza ode mnie. Bo wiecej wiesz na temat mojej
            szczerosci niz ja :))))


            Też trzeźwiałam, ale żeby tyle wrażeń przez niespełna dwa tygodnie, o
            > ,
            > coś nie tak...
            Dziwny kac popiwny,
            No dziwny - ale nie popiwny. Jakbys czytala uwazniej, wyczytalabys,ze nie tylko
            piwo na piatkowej imprezie pilem. piwo bylo w drodze (z 5), potem woda (z pol
            litra) i dodatkowe 5 piw. kazdy by sie pochorowal. A ja, ze swoja nierwica i -
            najwazniejsze - KOMPLETNIE wycienczonym 15-letnim popijaniem organizmem,
            odczorowywalem to dluzej. Objawy sa w innym mim posice, nazwalem je
            ktrotko "umieraniem" i lapalo mnie to nie ZAWSZE po alkoholu.


            lekarze, jakiś terapeuta z doskoku...
            Lekarze z pogotwia (naisalem WYRAZNIE), z terapeuta sie widzialem i umowilem na
            spotkanie :)))


            > podziękowania wylewne,
            Si. I najszczersze z mozliwych.


            dokopywanie niektórym osobom piszącym czystą prawdę,
            O - Foreska - znajdz i wklej mi PRZYKLAD - gdzie ja KOPIE????
            Znajdz, UDOWODNIJ, skoro rzucasz takie kalumnie

            > próba forumowego mieszania na zasadzie lepszy albo gorszy...
            Klejne... pieprzenie, bo trudno to inaczej nazwac :(((((

            Mam wrażenie, że
            > gdzieś już coś takiego czytałam:)
            Moze, ale nie wyszlo to spod klawiszy blueboya :)

            > Człowieku, jeśli piszesz prawdę, nie czekaj na jakiegoś tam terapeutę
            spotkanego przypadkiem, tylko idź do poradni, bo sam nie dajesz rady.
            A skad wiesz ze przypadkiem? Znow madralo wiez wiecej niz ja :)))))
            Facet jest z AA, prowadzil zajecia. :))))

            Z Twoich postów
            > widać, że masz problemy emocjonalne. Jesteś całkowicie rozchwiany.
            Si, jestem.:) Ale zareczam Ci, ze moje rozchwianie miesci sie w normie :)))
            (dorabiasz jako psychlog internetowy???)


            > I jeszcze dodam, że wiedzę o chorobie masz całkiem całkiem.
            Dziekuje :)))

            Czy już się leczyłeś?
            Bogu dzieki do niedawna tylko z grypy i w wieku 16 lat z zlamanej reki :)))

            To wiesz, co masz robić.
            nie, Foresko, nie wiem. Miotam sie, gadam, czytam surfuje. I slucham madrych
            ludzi.


            > I jak po piwach siądziesz za kółkiem?
            Po bozemu: otworze kluczykiem drzwi, wsiade, zamkne drzwi przekrece stacyjke,
            wrzuce jedynke, puszcze sprzeglo :)))
            I z usmiechem dmuchne w alktest czy alkomat glinom :))))
            Nie raz to robilem (tez czytalem), NIGDY nie mialem problemow :)))
            mandaty place TYLKO za predkosc :))))

            > Z wielkim dystansem, tym razem bez pozdrowień:(
            A ja pozdrawiam i to serdecznie.
            Zycze tylko wiecej pogody ducha, Eforesko, bo Ty chyba jakas dziwnie ponura
            jestes :) I nie lubisz nie tylko ludzi, ale nawet siebie. I radze (jesli moge)
            uwazniejsze czytanie (ze zrozumieniem) wpisow, zanim zaczniesz wydawac sady o
            ludziach.
            Bo za szybko ferujesz wyroki.
            W moim przypadku - niesprawiedliwe i na wyrost.


    • bluueboy Po piciu (jeszcze raz... 06.07.06, 16:02
      ... bo w zlym miejscu sie wkleilem, SORRY)

      No, napilem sie wczoraj.
      Dzis przeczytalem wpisy.
      Dziekuje. Dziekuje, ze trzymaliscie za mnie kciuki, dziekuje za opieprz.
      padlo pod moim adresem wiele zarzutow. Nie bede kazdemu odpowiada, moze wypisze sie w
      punktach.

      1. Siegnalem po piwo.

      a) swiadomie. To nie był przymus, porych chwili, słabość

      b) od poczatku podkreslalem, ze nie gwarantuje, ze nie bede pic na 100 proc., zreszta, - jak czytam -
      wiele osob mialo chwile zalamania

      c) wczorajsze piwa to byl test. Test, o ktorym pisalo tutaj kilka osob. Ale zrobilem test do dupy: bylem
      zbyt zmeczony, by sie zastanowic, czy chce pic dalej, czy nie. Wiec NIE WIEM, czy poszedlbym po
      nastepne. Usnalem. Nie z zapicia (nie po TAKIEJ ilosci) tylko z niewyspania i ze zmeczenia. Ale
      chcialem zaznaczyc i podkreslic jedna rzecz. Wczorajsze piwo dalo mi tępe odrętwienie, ogłupienie.
      Zero radosci, energii, dobrego samopoczucia, jakie mi sie zawsze z piwem kojarzylo.

      d) wczoraj wypilem trzy piwa (pierwszy raz od półtora tygodnia) i dzis... nie wypije. Nie dlatego, ze
      "rzucam" "odstawiam" czy "walcze". Po prostu NIE CHCE. Dziś nie che. Napije sie piwa znow - za kilka
      dni, moze na wsii, gdzie bedzie mi bardzo ciezko walczyc z ewentualnym ciagiem: dzialka kojarzy mi
      sie bardzo "piwnie", dostep do alkoholu latwy itd. Ale dzis (to wiem!, nie recze np. jutra) nie chce pic i
      nie bede. Wiecie co? za bardzo mi sie SPODOBALO ZYCIE W TRZEZWOSCI :))))))))). Nie wiem, czy bede pic
      dalej, za miesiac, rok, kilka lat. O tym zadecyduje terapeuta, z ktorym sie umuwie w tym tygodniu, zeby
      mnie ZDIAGNOZOWAL. Jezeli on i ludzie z AA uznaja, ze jestem akoholikiem, wiem juz ze bede musial
      przestac pic w ogole.

      2. Wielu z Was juz mnie skreslilo, wyrzucilo z "klubu", olalo. Przeczytalem wiele przykrych slow. Na
      niektore zasluzylem, niektore uwazam za niesprawiediwe. Nie bede sie jednak bronil - forum ma to do
      siebie, ze kazdy moze napisac to, co chce. Ja tez pisze to, co chce.
      Tyle, ze na TYM orum pisze wyjatkowo SZCZERZE co mysle, co czuje, co chce. Otworz