ZNOWU PIJĘ. Mam 39 lat i piję regularnie 8 lat. Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
        • Czy to nie przesada... z tą rodzinną radoscią, z tymi powinnosciami wobec rodziny...
          "I gdybyś był sobie sam na tym swiecie bez zony i dzieci to wogóle mógłbyś
          siedzieć w tej swojej kanciapie z piwkiem do końca życia".

          Bo - najpierw jest kolejność - że trzeźwiejemy niby dla siebie - to podstawa w
          terapiach, a potem nagle takie uwagi... a jak kto ma gdzies tam, w głębi,
          przykre poczucie, ze to wcale nie tak dobrze z tą rodziną, że niby dobrze,
          ale... i coś mu tam piszczy cieniutko, niby bez sensu, a jednak z sensem...
          zależy, jak na to popatrzeć ... ze wszystko jakoś nie tak... że to nie to... ,
          że obok.

          Zwyczajne niezadowolenie, zmęczenie... No, niechby już Zetka wyjechał na ten
          urlop i rozruszał kosci, bo jak będzie siedział i siedział, to mu się endorfiny
          całkiem zabidzą... i nie ma to jak z rodzinką pogadac na świezym powietrzu, no,
          nie żeby zaraz sie kłócić, co to, to nie:)))
          • Tak, trzeźwiejemy dla siebie . Ale także dla najbliższych - to wzmacnia
            motywację. Dla mnie jest to szalenie istotne jak jestem spostrzegany przez moje
            dzieci i ile dla nich znaczę.
            Takie myślenie pozwala często przezwycieżyć kryzys psychiczny.
            Reasumujac , warto zyć nie tylko dla siebie ale i dla innych.:)
            • - Proszę pani, proszę pani - a po co się żyje?
              - Żyje się, Jasiu, dla innych.
              - A po co żyją ci inni?
              • A najgorsze, że Zetek, zamiast świętować z nami miesięcznicę swej trzeźwości -
                jakoś przycichł...
                Hej ho, jest tam kto?!!!!
                • (Myszabrum napisała):

                  > A najgorsze, że Zetek, zamiast świętować z nami miesięcznicę swej trzeźwości -
                  > jakoś przycichł...
                  > Hej ho, jest tam kto?!!!!
                  _______________________________.
                  Skad jestes taka pewna?
                  Moze on swietuje w cichosci(!?).
                  A... ;-))
                  • przeciez zapowiadal,ze jedzie w czwartek do Ustki!
                    • Racja.
                      • Czuję się lepiej. Znowu mogłem obejmować żonę i razem z Nią patrzeć, jak nasze
                        CÓRKI figlują beztrosko na deptaku. Tak jak kiedyś. Myślę nad dłuższym pobytem
                        nad morzem.

                        Dziękuję Wam wszystkim za troskę. Pozdrawiam augusta, który ostatnio sprowadził
                        mnie na ziemię swoimi oschłymi uwagami.

                        P. S.
                        Niedowiarków zapewniam, że mam laptopa z WiFi, a hotel w którym mieszkam daje
                        otwarty dostęp bezprzewodowy do internetu.
                        • (zk140t napisał):

                          > Czuję się lepiej. Znowu mogłem obejmować żonę i razem z Nią patrzeć, jak
                          nasze CÓRKI figlują beztrosko na deptaku. Tak jak kiedyś. Myślę nad dłuższym
                          pobytem nad morzem.
                          > Dziękuję Wam wszystkim za troskę. Pozdrawiam augusta, który ostatnio
                          sprowadził mnie na ziemię swoimi oschłymi uwagami." <
                          ___________________________________________________________________________.
                          Ciesze sie, ze dobrze Ci idzie. Kochaj ich mocno...! Kochaj wszystkich ludzi,
                          oni tak szybko odchodza...
                          A...
                          Ps. Udanego i pogodnego weekendu Tobie i calej Twojej rodzince zycze!

    • Moze znowu
      > Zaczęło się "tradycyjnie" od jednego piwa zwykłego ?
      • Nie wiem zk, czy jeszcze czytasz to forum.
        Jeśli tak, to czytaj i pisz. Starzy bywalcy Ci pomogą. Masz zbyt wiele do
        stracenia. Właściwie wszystko.
        Nie trać czegoś, czego nie musisz.
        Ja tak na marginesie, bo nigdy Tobie nie odpowiadałam no i 9 dni mnie nie było.

        Mam nadzieję, że się trzymasz.
    • przyznam szczerze,ciekawy jestem...
    • rozpędzony samochód zabił jednego z naszych dwóch psów... Tragedia rodzinna
      zakończyła przepyszny spacer... Dzieci i my z żoną wyjemy jak bobry. Dobra
      psina była.
      Nie napiję się jednak z tego powodu, choć bardzo chciałem...
      • zk140t napisał:

        > rozpędzony samochód zabił jednego z naszych dwóch psów... Tragedia rodzinna
        > zakończyła przepyszny spacer... Dzieci i my z żoną wyjemy jak bobry. Dobra
        > psina była.
        > Nie napiję się jednak z tego powodu, choć bardzo chciałem...
        _____________________________________________________________.

        Nie pij, bo zejdziesz na psy... (to zart - oczywiscie!).
        A... ;-))
        Ps. Nie ma takiego powodu, dla ktorego trzeba by bylo sie napic...!
        (to juz napisalem powazne!)
        • To smutne zk co napisałeś.Mój pies odszedł do psiego raju już prawie rok temu
          i nie w tak tragicznych okoliczniściach.Tęsknię za moją sunią do dziś
          (zwłaszcza, że jestem osobą samotną).
          Najważniejsze, że w tych smutnych chwilach jesteś z rodziną i, że nie sięgasz
          po to po co nie powinieneś.
          Sama mam problem z sobą samą, ąle cieszy mnie sukces twój i innych nam
          podobnych.
          Sam widzisz, że można nawet płakać wspólnie.Że płaczecie wierzę.
          I mocno życzę , aby był to już ostatni Wasz powód do smutku.
          Pozdrawiam.
      • zk140t,szkoda psa...wiem,przywiazanie...i w taki tragiczny sposob,chcialo by
        sie zapytac dlaczego..dlaczego spotkalo to akurat mojego psa,dlaczego akurat
        teraz...

        ale to glupie pytania,pytania na ktore nie ma i nie powinno byc odpowiedzi...
        zdarzylo sie,trudno,szkoda wiadomo,ale przezyjesz i ta strate...
        jutro i pojutrze tez sa dni,dni w ktorych musisz byc trzezwy...
        pozostan trzezwy,spojrz w swoje dlonie...tam zobaczysz Twoje dzieci!
        • Ja też kocham swojego psa. Miałem już w swoim życiu dwa, a ten jest trzeci. Przeżyłem już dwie śmierci moich ukochanych i wiernych zwierząt. Te dwie śmierci opijałem do nieprzytomności. Teraz nie byłoby takiej siły żebym się napił, choć też płakałbym jak bóbr. Współczuję Ci, ale musisz to znieść. Trzymaj się.
      • Teraz będzie tylko lepiej.
        Odezwij się za miesiąc w weselszych okolicznościach.
        Do mojej wyobraźni przemawia prawda, że alkohol nie załatwi za Ciebie żadnego
        problemu czy też smutku. Gdybyś wypił to potem byłoby jeszcze gorzej. Na pewno.

        --
        aniolparys.republika.pl/Mysli_Augusta.html
    • Wstrząsająco szczere i nieprzegadane opowiadanie o Twoim problemie. Wszystko tu
      jest i nawet odpowiedz i pytań sto. Pijesz bo wolisz to niż tamto.
      Narozrabiałeś i nie wiesz jak to orobic w polu... Zanikła więź - wszystko to
      powoduje poczucie winy. Nawet za depresję żony obwiniasz siebie i alkohol...

      Hmmm... Jestem pijaczką i narkomanką. Jestem też osobą z dwubiegunową depresją.
      Też zaniedbałam dziecko (nie mieszka ze mną). Ale nie obarczam winą tylko
      siebie. Piłam, bo na trzeźwo nie umiałam znieśc poczucia winy. Wpadałam w
      katatonię, kiedy "obrażałam się na świat" (taka jest depresja - ucieczka z
      obrazy na zło)... Piłam bo nie szło wytrzymac. I tyle.

      Winny nie był alkohol, tylko to, że nie widziałam innego sposobu, żeby
      zagłuszyc wyrzuty sumienia. Wydawało mi się, że jestem śmieciem, bo nie umiem
      się zmierzyc z tym wszystkim dookoła... ITD. bleble

      _____________________________________________________

      Teraz jestem z kimś, kto pokazał mi, że jestem warta więcej niż mogłabym sobie
      wyobrazic. Ta osoba sprawiła, że stałam się lepszym człowiekiem i zapragnęłam
      przestac pic i ogólnie zrezygnowac z nietrzeźwości.

      Piję sobie od czasu do czasu, ale nie muszę. Ty jeśli pijesz 8 lat, pewnie
      jesteś uzależniony fizycznie (ja nigdy nie byłam, choc nie wiem tego na pewno0.

      Zk140t,

      Nie wiem jak Ci pomóc. Sam musisz wykminic, co przyniosło by Ci ulgę w
      cierpieniu. Mogę zapalic dziś świeczkę za Ciebie ale chyba wystarczy ciepłe
      pozdrowienie. Trzymaj się. Nie daj się!!!
      • miesięcy i pięciu dni.
        Dziękuję za wsparcie. Tobie również przesyłam dobre uczucia. Oboje chyba wiemy,
        że normalność jest zdecydowanie bardziej normalna od chlania i prochów. Choć
        niepozorna, codzienna, często szara ALE NORMALNIEJSZA o naszego wyobrażenia o
        normalności.
        Trzymaj się.
    • wiesz co? czasu ju chyba zaczac leczenie. pozdrawiam.
      • Jak mnie olano w Licheniu, zrozumiałem że tylko sam mogę sobie pomóc. Tak też
        zrobiłem na chwałę mojej rodziny.
        Nikomu odtąd nie polecam żadnych formalnych ośrodków terapii uzależnień.
        Szczególnie tych, które dostają na swą działalność pieniądze z budżetu (z
        naszych podatków). Musimy radzić sobie sami, bo akurat terapeuci np. w Licheniu
        liczą kasę z ministerstwa na swoją działalność i w związku z tym ich
        działalność nie istnieje w wymiarze innym niż liczenie pieniędzy.
        Przerabiałem to, to wiem.
    • przepraszam, nie czytalam tu wszystkich wypowiedzi, bo zwyczajnie nie mam na to
      czasu. jak radzi sobie Twqoja zona? pozdrawiam;).
    • ja oreslilem kiedys sobie trzy piwka i seteczka i dawalem rade ale wygrala u
      mnie (przepraszam wszystkich z aa jestem tu tylko z powodu promocji) chec
      wystrzelenia sie pod wplywem alkocholu i dlatego wole to robic rzadziej bo dzis
      6 piwek a jutro rozleci sie watroba niech zona z toba celebruje i znajomymi raz
      na jakis czas wtedy dasz rade troche wytrzymac a jak wytrzymasz troche....
    • Witam jestem zona podpijajacego alkoholika i mam jedna rade dla Ciebie.Jestes
      czlowiekiem wyksztalconym,doceniasz wartosc rodziny i to jest duzy plus.Tylko od
      Ciebie zalezy czy uda Ci sie uratowac rodzine.Idz na spotkania AA na tak zwane
      mitibngi jest ich pelno,zrob cos zanim nie stracisz
      najblizszych.Rodzina,zona,dzieci to najwiekszy skarb jaki posiadasz i zrob
      wszystko by to uratowac.pOWODZENIA.mASZ TA PRZEWAGę,ZE DOSTRZEGASZ PROBLEM I
      JESTES NA ETAPIE ZE CHCESZ COS Z TYM ZROBIC.WIEC ZROB POKI JESZCZE NIE
      ZBUDOWALES MURU TAK WIELKIEGO ZE NIE MOZNA GO ZNISZCZYC.ZOBACZYSZ JAKI OGARNIE
      CIE SPOKOJ I RADOSC Z ODZYSKANEJ RODZINY.POWODZENIA.ANITA.
      • a.chabowska napisała:

        > Witam jestem zona podpijajacego alkoholika i mam jedna rade dla Ciebie.Jestes
        > czlowiekiem wyksztalconym,doceniasz wartosc rodziny i to jest duzy plus.Tylko
        o
        > d
        > Ciebie zalezy czy uda Ci sie uratowac rodzine.Idz na spotkania AA na tak zwane
        > mitibngi jest ich pelno,zrob cos zanim nie stracisz
        > najblizszych.Rodzina,zona,dzieci to najwiekszy skarb jaki posiadasz i zrob
        > wszystko by to uratowac.pOWODZENIA.mASZ TA PRZEWAGę,ZE DOSTRZEGASZ PROBLEM I
        > JESTES NA ETAPIE ZE CHCESZ COS Z TYM ZROBIC.WIEC ZROB POKI JESZCZE NIE
        > ZBUDOWALES MURU TAK WIELKIEGO ZE NIE MOZNA GO ZNISZCZYC.ZOBACZYSZ JAKI OGARNIE
        > CIE SPOKOJ I RADOSC Z ODZYSKANEJ RODZINY.POWODZENIA.ANITA.
        _____________________________________________________________.
        Anita, ja tez swoje szczescie, wolnosc i zycie zawdzieczam AA!
        A... ;-))
        • Może jest ze mną coś nie tak?
          • zk140t napisał:
            > Dałem sobie radę bez AA.
            - - - - - - -
            A po co Tobie AA...!?
            A...
            Ps. Zaczales tu 9, albo 10.09.2006 bez opisu swego
            problemu, tylko mala wzmianka, ze nie chcesz pic, (cyt.):
            > "Niby nic, a dla mnie wiele." <

            Potem piszesz (wyrywkowo wyjalem taki oto post), cyt.:
            "Nie piję od 10.09.2006 i nie zamierzam już tego robić.
            Nie chcę jednocześnie uczestniczyć w tym forum za sprawą
            kilku jego uczestników." <
            _________________________________________________________.
            Dla mnie jestes konsekwentno-niekonsekwentnym czlowiekiem!
            (wolno mi miec takie zdanie o Tobie, albo...!?)
            A... ;-))

            • poglądach. Uparcie preferujesz swój styl i poglądy. Mimo wszystko podziwiam Cię
              za upór. Cytaty z moich wypowiedzi też wybrałeś nieprzypadkowe. Od 10.09.2006
              wiele się zmieniło w moim życiu. Jednego jestem od tamtego czasu pewien.
              Kaganek trzeźwości powinni nieść tacy jak Ty czy ja, ludzie po przejściach
              alkoholowych. Jednak każdy z nas wybiera inny sposób oświecenia innych,
              chorujących na to samo co my. Ty wolisz ganić i bezwzględnie krytykować
              wszystkich wątpiących w AA; ja zaś wolę dawać im przykład, że samemu można
              wrócić do żywych.
    • Jedyna rade jaka moge ci dac to pokochac cos innego np .rower, wyjscie w
      gory ,do lasu .Trzeba tez sie modlic to bardzo pomaga.Wielu osobom pomogla
      modlitwa do Sw.Antoniego .Picia nie da sie ukryc .To tylko wam sie tak
      wydaje .Bede cie wspierac modlitwa i wierze ze ci sie uda bo skoro sie do tego
      przyznales to chcesz zyc na trzezwo .Zacytuje ci wiersz mojego kolegi
      Leona ,ktory wyszedl z nalogu .Gorzala .Byla sobie raz gorzala. Ciecz
      bezwstydna ,cala gola .Zawsze chodzi rozebrana .rzuca mezczyzn na
      kolana .Niezbyt pachnie, i w tym checa .Czymze ona nas podnieca.Ni postury ,ni
      figury .Tylko wlewa sie do rury .Wplywa szybko nam do brzucha . w glowie
      metlik ,zawierucha .Rece lewe, nogi slabe .Wnet z czlowieka zrobi zabe....
      • Już we wrześniu pokochałem rower, konie, budowę kolejnego domu.....
        Od pierwszego wpisu ciągle robię nowe rzeczy, rozwijam siebie i pomagam w tym
        moim bliskim. Nie mam już czasu na chlanie. Szkoda krótkiego życia. Wszak
        niebawem się skończy...

        Pozdrawiam.
        • Najfajniejszą nagrodą za niepicie jaką dostałem od losu jest chyba ta ilość
          czasu, którą mogę dysponować. Dzisiaj to mnie najbardziej cieszy.
          A na rowerze byłem w tym roku już 3 razy ;-) I szykuję mapki okolic na wiosnę.
          Naprawdę ;-)
          Ludzie podobni w życiu trzeźwieją podobnie? Taka luźna myśl: powiązanie sposobu
          rzucania picia z wartościami. Czy ktoś się już tym kiedyś zajmował?

          --
          aniolparys.republika.pl/Mysli_Augusta.html
          • I ty, Parysie, z rowerem:)))
            ale jazda:)

            Jutro chyba będzie można próbować po moim mieście - pryzmy śniegu zmalały, jest
            gdzie uskoczyć - w razie czego. Prawie miesiąc przerwy - zima.

            Zetku, co ty zrobisz z tymi chałupami??? Uzależniłeś się od budowania czy co?
            Kompulsyjne budownictwo, heh... czego to pijaki nie wymyślą:)

            Powiedz, żałujesz, że tak sobie bez AA i terapii poczynasz? Bo bez tego pijak
            szczęśliwy być nie może - ani konno, ani rowerowo, ani udomowiony, ani
            zadomowiony... Cytat z pamięci: "tajemnica mityngu, kutafonie"--- czyli recepta
            na miłość do świata.

            Fajnie, że się odezwałeś. Ja na razie nie buduję - ale pewnie - będę. Umiem
            pracować na budowie i bardzo lubię wesoły narodek murarski... Dobrze będzie:)))

            • (tyle w nim błędów, że wszystko chcesz w nim zmienić), drugi dla odreagowania
              pierwszego (za szybko i z kolejnymi błędami), a dopiero trzeci dla siebie i
              swojej rodziny (przemyślany na wskroś i pozbawiony wad tych dwóch pierwszych).
              I właśnie jestem na etapie budowy tego trzeciego. Myślę, że to będzie ostatni.
              Choś kto wie ...
              Pozdrawiam.
              • Po głębszym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że moje pijaństwo wzięło się
                między innymi z bezczynności budowlanej. Takiej stagnacji w życiu człowieka
                czynu. Przypominam sobie, że zaczynałem popijać po ukończeniu pierwszego domu.
                Ale że było w nim zbyt wiele nieprzemyślanych rozwiązań i zwyczajnych błędów,
                to szybko go sprzedałem ze sporym zyskiem i przystąpiłem do budowy drugiego
                domu. Miał być idealny! Tyle, że pomysł był zbyt pochopny i nieprzemyślany.
                Realizowany zbyt szybko, żeby zatrzeć złe wspomnienia po pierwszym domu. Po
                jego ukończeniu nastąpił czas wypoczynku, a po nim czas stagnacji. Następstwem
                tego był alkoholizm (pisałem o tym na początku tego wątku).
                Na to, że nie może być w moim życiu "przestojów" budowlanych wpadłem niedawno
                robiąc rachunek sumienia alkoholika. Przy aprobacie mojej kochanej żony i
                naszych córek, tydzień temu sprzedaliśmy dom (z zyskiem), kupiliśmy mieszkanie
                w bloku na czas budowy i znowu przystępujemy do budowania naszego wymarzonego
                domu. To jest dla mnie jak żywioł. Chyba dzięki temu nie zatracę się w
                alkoholu. Poza tym to może być sposobem na niezły zarobek.
                Projekt już się robi w pracowni archtektonicznej, działka już się grodzi i w
                marcu startujemy z fundamentami.
                • To może otwórz firmę budowlaną. Co będzie jak ten dom ukończysz?
                  Ja co prawda w swoim życiu domu nie wybudowałem, ale remontuję stary i też mnie to rajcuje.
                  • Lubię ten ruch na budowie i powstające coś z niczego. Firmy budowlanej raczej
                    nie otworzę, bo lubię być niezależny. Chyba, że Ty masz odpowiednie
                    kwalifikacje i zgodzisz się być jej szefem (wstępna propozycja). Ja mogę objąć
                    udziały i włożyć doświadczenie niepijącego już amatora - budowlańca.
                    • Chyba pierwszy raz w życiu czegoś tak bardzo zazdroszczę.Zazdroszczę Twojej żonie Zetku. Jestem u kresu wytrzymałości, od kilku tygodni błakam się po róznych forach, głównie czytam. Czego szukam? Sama nie wiem.. nadzieji, wsparcia, pomocy, świadomości,że nie jestem sama? Tak dobrze znam to uczucie o którym piszesz w jednym ze swoich postów,kiedy postanowiłeś rzucić picie.Byłeś na celowniku, czułeś sie obserwowany na każdym kroku.Czy wiedziałeś dlaczego śledzą Cię oczy Twoich bliskich? Czułeś chłód? Czułeś, że każdego ranka boją się marzyć, że ten dzień będzie inny? Czułeś ich bezsilną złość, ich wściekłość na własną niemoc, na to, że nie wiedzą jak pomóc, nie wiedzą czy wogóle można pomóc komuś, kto tej pomocy nie chce? Mój mąż śpi od kilku godzin. Kiedy zadzwonił z pracy i powiedział, ze wróci dziś wcześniej jak co dzień zatliła się iskierka nadzieji, szybko zgasła. Wrócił szybciej niz zwykle, ale nie do domu tylko do baru, który widać z okien domu.Zazdroszczę Twojej żonie, tego, że jej mąż miał odwagę zobaczyć swoje życie takim, jakie jest życie alkoholika i tego, że miał siłę zmierzyć się z nim i wytrwać (mam nadzieję, że nic się nie zmieniło)Mój jeszcze tego nie widzi, choć trwa to bez mała 14 lat. Czy kiedyś zobaczy? Czy nie będzie zbyt późno?Miłość powoli przygasa.Pozdrowienia
                      • przepraszam za "nadzieji", jakiś chochlik -oczywiście nadziei
                      • Strasznie smutne jest to co napisałaś, ale jednocześnie tak zwyczajne pospolite i szablonowe. Ta choroba jest szablonowa. Scenariusz jest stale ten sam. Zmienia sie tylko obsada i sceneria. Poczytaj to forum. Cierpliwie. Nie zważaj na niektóre wątki na których się nieraz nie przebierajac w słowach i środkach spieramy o metody. To nic. Najważniejsze jest poznać mechanizmy tej choroby. Ona sama nie przechodzi. Żeby z niej wyjść przede wszystkim musi chcieć chory. Żadne pobożne życzenia jego najbliższych nie pomagają. Pijak poświęci dla flaszki wszystko. Musisz bardzo dużo sie dowiedzieć. Możesz swojemu mężowi pomóc.Teoretycznie jest szansa. Tylko, czy starczy Ci siły?
                        • Jeśli on zechce, jeśli zobaczy problem to i sił wystarczy i płomyk pewnie mocniej zabłyśnie.Ale czy to się zdarzy?
                          • dogrose napisała:
                            > Jeśli on zechce, jeśli zobaczy problem to i sił wystarczy i płomyk pewnie
                            mocniej zabłyśnie.Ale czy to się zdarzy?
                            ____________________________________________________________________.
                            Jezeli jest on alkoholikiem, to szanse na to, ze "to się zdarzy",(jak
                            sama piszesz), wynosza okolo 4 do 5 na 100.
                            Gdybys jednak skoncentrowala sie nie na nim tylko na sobie to masz
                            szanse prawie ze 100% - Dlaczego nie pojdziesz, w realu, np. do Al-Anonu!?
                            Ty nie jestes mu w stanie pomoc, ale on moze sie zmienic, kiedy Ty
                            to zrobisz ze soba...
                            A...
                            • Próbowałam. Na pierwszym spotkaniu terapeutka powiedziała, że pierwszy krok to złożenie pozwu rozwodowego, żeby się wystraszył,zobaczył co może stracić.Uznałam, że to głupia zagrywka. Nie jestem Babą Jagą, a mój mąż nie jest dzieckiem. Wiem,że muszę zacząć od siebie. To, że odważyłam sie napisać to dowód na to, że próbuję.Więc nie truj, tylko powiedz co powinna robić żona cichego alkoholika, który już trochę czuje,że jest niewolnikiem, ale jeszcze mu się wydaje, że taka niewola to świetny sposób na życie.W końcu ma odpowiedzialną pracę w międzynarodowym koncernie, pracę, która go śmiertelnie nudzi, ale też i wyczerpuje. Po pracy musi być wiec czas na relaks.
                              • dogrose napisała:
                                > Próbowałam. Na pierwszym spotkaniu terapeutka powiedziała, że pierwszy krok
                                to złożenie pozwu rozwodowego, żeby się wystraszył,zobaczył co może stracić.
                                Uznałam, że to głupia zagrywka. Nie jestem Babą Jagą, a mój mąż nie jest
                                dzieckiem. Wiem,że muszę zacząć od siebie. To, że odważyłam sie napisać to
                                dowód na to, że próbuję.Więc nie truj, tylko powiedz co powinna robić żona
                                cichego alkoholika...
                                ___________________________________________________________________________.
                                No wiec powiem (jako alkoholik):
                                - Pojsc jak najszybciej do Al-Anonu i sluchac bardziej doswiadczonych...!
                                - nie wymadrzac sie i nie uznawac slow zawodowych terapeutow, ze sa glupie!
                                - pokazac wiecej czynu, a nie bazgrac po wszystkich forach...!
                                - nie popisywac sie jego praca, ktora moze byc juz na wylocie...!
                                A...
                                • aaugustw napisał:
                                  > - Pojsc jak najszybciej do Al-Anonu i sluchac bardziej doswiadczonych...!

                                  Pójść możesz, posłuchać możesz - nie zapomnij przy tym myśleć (tak jak to
                                  zrobiłaś na spotkaniu z terapeutką! - poradziła Ci faktycznie idiotycznie - nie
                                  powinnaś niczego robić wbrew sobie, a straszenie rozwodem, którego tak naprawdę
                                  nie chcesz, to dziecinna zagrywka - i nieskuteczna, bo szybko wyjdzie, że
                                  manipulujesz).

                                  > - nie wymadrzac sie i nie uznawac slow zawodowych terapeutow, ze sa glupie!

                                  Jak wynika z tego, co napisałam wyżej, bywa tak, że słowa terapeutów SĄ głupie
                                  (terapeuci to nie bogowie, tylko zwykli ludzie - są głupi, są też bardzo mądrzy
                                  (jak w każdej grupie zawodowej).

                                  > - pokazac wiecej czynu, a nie bazgrac po wszystkich forach...!

                                  Pisz, pisz. To może Ci bardzo pomóc, przynajmniej na początku.

                                  > - nie popisywac sie jego praca, ktora moze byc juz na wylocie...!

                                  Tą "radą" też się nie przejmuj - tu wychodzą kompleksy niedowartościowanego
                                  Augusta.

                                  Pozdrawiam serdecznie. Trzymaj się!
                                  • Dzięki Magtomal, tego właśnie potrzebuję otuchy i zrozumienia.
                                    • dogrose napisała:

                                      > Dzięki Magtomal, tego właśnie potrzebuję otuchy i zrozumienia.

                                      Otuchy będę Ci dodawać ile w mej mocy. Ale i tak wszystko w Twoich rękach. A
                                      zrozumienie masz pełne, bo mam spore doświadczenie w byciu żoną alkoholika -
                                      niestety...
                                • Dlaczego jesteś taki agresywny? Nie napadaj na mnie, jeszcze prawie nic o mnie nie wiesz. Nie powiedziałam, że nie skorzystam z pomocy fachowców. Powiedziałam tylko, że mam niezbyt zachęcające doświadczenia i próbuję na razie szukać pomocy gdzie indziej. Nie bazgrzę po forach, raczej czytam, by zmądrzeć, (przeczytałam też sporo Twoich wypowiedzi).Jeśli chodzi o pracę mojego męża, to źle zrozumiałeś moje intencje. Chodziło mi o to jak on to widzi, o sposób, w jaki tłumaczy sobie i mnie, to że pierwszą rzeczą która potrzebna mu jest po powrocie do domu jest puszka piwa. Nie oceniaj mnie, nie tego potrzebuję; chcę wiedzieć jak postrzegają swoje żony alkoholicy, czy dziś po powrocie do trzeźwości potrafią pomóc KONKRETNĄ radą. Dlaczego wysyłasz mnie od razu do Al.- Anonu; nie możesz poradzić mi nic tak po prostu, od siebie, z własnego doświadczenia?
                                  • Dogrose napisala:
                                    > Dlaczego jesteś taki agresywny? Nie napadaj na mnie, jeszcze prawie nic o
                                    mnie nie wiesz…
                                    - - - - - - - - - - - - -
                                    Wyjasniam:
                                    Po moim pierwszym, lagodnym liscie do Ciebie, odpowiedzialas mi, cyt.:

                                    > "...nie truj, tylko powiedz co powinna robić żona cichego alkoholika..." <

                                    Dalem wiec Tobie krotkie, suche wskazowki, ktore Ty potem uznalas
                                    jako napasc – (przewrotna i delikatna jestes...!) ;-))
                                    ________________________________________________________________.
                                    Dogrose napisala dalej:
                                    > Dlaczego wysyłasz mnie od razu do Al.- Anonu; nie możesz poradzić
                                    mi nic tak po prostu, od siebie, z własnego doświadczenia?
                                    - - - - - - - - - -
                                    Wlasnie to zrobilem i podzielilem sie moim doswiadczeniem... -
                                    A Ty mozesz je przyjac, albo odrzucic...!
                                    Chyba, ze zalezy Tobie tylko na siebie samej i szukasz dla siebie
                                    i swojego EGO tylko wzajemnej adoracji, ale wtedy jestes tu nie
                                    we wlasciwym miejscu...!
                                    Masz wprawdzie juz jedna tutaj reprezentantke "calego" Al-Anonu -
                                    Magtomal, ktora byla na spotkaniu tej Wspolnoty moze z dwa razy i
                                    przemawia, jakby poznala wszystkie juz doswiadczenia Wspolnoty Al-Anon.
                                    (2 przyklady tego co ona potrafi):
                                    > "Wiesz, kiedy zaczęłam Mu najbardziej pomagać? Kiedy przestałam go
                                    sprawdzać, analizować Jego zachowania, zastanawiać się ile (czy) wypił
                                    (lub udawać, że mnie to przestało interesować, bo jednak się zastanawiałam...),
                                    sugerować Mu co powinien zrobić, wymuszać obietnice etc. Uznałam, że to
                                    dorosły facet..." <

                                    A dzien wczesniej Magtomal pisala, cyt.:
                                    > "Dziecko (niegrzeczne) trzeba trzymać krótko. Wyznaczyć wyraźne granice." <
                                    (od siebie dodam: kogo sie krotko chce trzymac, ten pojdzie w dluga...!) ;-))
                                    - - - - - - - - - -
                                    Widzisz Dogrose, gdybys poszla w realu do Al-Anon, wtedy nie zglupiejesz po
                                    takich sprzecznych wypowiedziach wszystkowiedzacej jednej, gdyz ci inni tam
                                    obecni zaraz skoryguja taka zaczynajaca dopiero co trzezwiec...!
                                    _______________________________________________________________.
                                    (Przypomne jeszcze) Do Magtomal napisalas, cyt.:
                                    > Dzięki Magtomal, tego właśnie potrzebuję otuchy i zrozumienia.
                                    - - - - - - - - - - - -
                                    (a ona na to, cyt.):
                                    Otuchy będę Ci dodawać ile w mej mocy...
                                    ...bo mam spore doświadczenie w byciu żoną alkoholika - niestety...
                                    ______________________________________________________.
                                    Dogrose, pozwol, ale to pozostawie juz bez komentarza !
                                    A...
                                    • Jeszcze Cię nie znam, a już Cię nie lubię
                                      • dogrose napisała:
                                        > Jeszcze Cię nie znam, a już Cię nie lubię
                                        ____________________________________________________________.
                                        Dogrose, prawde mowiac, nie wiem po co piszesz do mnie...(!?)
                                        Nie jestem zainteresowany Twoimi uczuciami, (przynajmniej obecnie).
                                        Dla mnie najwazniejsze w tej chwili jest to, ze ja Cie lubie...!
                                        A... ;-))
                                    • aaugustw napisał:
                                      > Masz wprawdzie juz jedna tutaj reprezentantke "calego" Al-Anonu -
                                      > Magtomal, ktora byla na spotkaniu tej Wspolnoty moze z dwa razy i
                                      > przemawia, jakby poznala wszystkie juz doswiadczenia Wspolnoty Al-Anon.

                                      Gdybyś był mnie skoncentowany na sobie samym i uważniej czytał wypowiedzi tych,
                                      których tak zaciekle atakujesz, to wiedziałbyś, że NIGDY nie byłam na spotkaniu
                                      Al-Anon. Skąd więc Twoje złośliwości,że jestem reprezentantką całego Al-Anonu?
                                      Zawsze reprezentuję tylko samą siebie.
                                      A ciąg dalszy - szkoda mówić. To jest właśnie to, o czym pisał Addi - wyrywanie
                                      z kontekstu wypowiedzi i manipulowanie nimi.
                                      • magtomal napisała:
                                        > Gdybyś był mnie skoncentowany na sobie samym i uważniej czytał wypowiedzi
                                        tych, których tak zaciekle atakujesz, to wiedziałbyś, że NIGDY nie byłam na
                                        spotkaniu Al-Anon. Skąd więc Twoje złośliwości,że jestem reprezentantką całego
                                        Al-Anonu?
                                        ______________________________________________________________________________.
                                        Przepraszam, musialem Cie pomylic z kims innym...!
                                        Po tym ciaglym Twoim pouczaniu innych, bylem przekonany, ze masz juz
                                        jakas tam zebrana wiedze praktycza w tym temacie...
                                        (2 Mityngi x 1,5 godz. = 3 godz.)
                                        Wnioskuje zatem, ze Ty nam tu zasuwasz sama, wlasna teorie...! :-((
                                        A...
    • Wiesz! mam siostrę która pije, i przez to straciła wszystko. Z mężem się
      rozwiodła bo też pił, zabrali im dzieci do domu dziecka i teraz błąka się gdzieś
      po świecie. Nie pozwól aby to samo spotkało ciebie, bo przecież masz dwie
      cudowne córki które na pewno chciałyby żeby wszystko było dobrze. Idź jak
      najszybciej na leczenie. I tak już jesteś na dobrej drodze bo przyznałeś się
      że jesteś alkoholikiem, to pierwszy podstawowy krok do sukcesu.
      • Dogrose.
        Jak często Twój mąż pije. Czy zdarza mu się pić rano, prowadził kiedyś samochód po wypiciu, albo na kacu, czy "urywa mu się film", czy cierpi na tzw zespół odstawienny , czy ma z tego powodu kłopoty w pracy, czy pije sam i zaprzecza, że wypił - napisz coś więcej.
        • janulodz napisał:

          > Dogrose.
          > Jak często Twój mąż pije. Czy zdarza mu się pić rano, prowadził kiedyś
          samochód
          > po wypiciu, albo na kacu, czy "urywa mu się film", czy cierpi na tzw zespół
          od
          > stawienny , czy ma z tego powodu kłopoty w pracy, czy pije sam i zaprzecza,
          że
          > wypił - napisz coś więcej.

          Wybacz Janu, ale wydaje mi się, że pytania te są zupełnie niepotrzebne.
          Współuzależnienie polega na wręcz obsesyjnym skupieniu się na piciu innej osoby
          (w tym wypadku męża). Dogrose powinna - tak sądzę - przestać analizować jak,
          ile i kiedy Jej mąż pije, a zacząć myśleć o sobie.
          • Nie bardzo rozumiem. Współuzależnienie zaczyna się od uzależnienia męża. A może spróbować przy okazji jego z tego wyciagnąć? Żeby to zrobić trzeba poznać na jakim jest etapie. Może już jest blisko podjęcia swojej życiowej decyzji. Przecież pomagasz swojemu mężowi w jego leczeniu.
            • janulodz napisał:
              Przec
              > ież pomagasz swojemu mężowi w jego leczeniu.

              Wiesz, kiedy zaczęłam Mu najbardziej pomagać? Kiedy przestałam go sprawdzać,
              analizować Jego zachowania, zastanawiać się ile (czy) wypił (lub udawać, że
              mnie to przestało interesować, bo jednak się zastanawiałam...), sugerować Mu co
              powinien zrobić, wymuszać obietnice etc. Uznałam, że to dorosły facet, to Jego
              wybory i ma do niech prawo. I to właśnie najbardziej pomogło mnie i Jemu.
              • i wiesz, co jeszcze pomogło? Chyba też to, że ja osiągnęłam swoje dno,
                poczułam, że dalej tak żyć nie potrafię i nie chcę. Nie chciałam już reanimować
                trupa, którym powoli stawał się nasz związek. I - mam wrażenie - On to wyczuł.
                Zrozumiał, że już nie straszę, tylko naprawdę gotowa jestem na radykalne kroki.
                I wtedy zechciał zawalczyć - bo nie tylko ja kocham Jego, ale Jemu też zależy
                na mnie.
        • Dzięki za zainteresowanie. Pije codziennie, w wolne dni czasem od rana Odpowiedź na prawie wszystkie pytania brzmi tak, lub chyba tak ( nie dałabym głowy za to, że zawsze gdy prowadzi auto jest czysty, choćby rano, po umoczonym wieczorze) W pracy z tego ,co wiem kłopotów chyba jeszcze nie ma.
          • Myślałem, że jest lepiej. W tym przypadku zdaj się na rady doświadczonych współuzależnionych żon. Ja znam sytuację od strony pijącego. Na pewno nie pomogą krzyki, kontrole i "poważne rozmowy". Szczególnie wtedy, gdy wróci do domu z baru. Tak samo zapewnienie mu "komfortu picia". On sam musi uznać, ze jest na przegranej pozycji.
    • Witam Cię serdecznie.
      Czytając Twój pierwszy post pomyślałem, że napisała go kiedyś moja żona. Ten
      sam styl i te same problemy ze mną - alkoholokiem.
      Moja "radosna przygoda" z chlaniem (wybacz za słowo, ale alkoholizm jest według
      mnie słowem zbyt łagodnym) toczyła się również w cieniu cierpienia najbliższych
      mi osób. To o czym piszesz, czyli śledzące mnie ich oczy, chłód bijący z ich
      spojrzeń, częste (niby przypadkowe) wąchanie mojego oddechu, żeby sprawdzić czy
      już jestem "po" czy jeszcze "przed" itd.
      Na początku żadne przemowy, wylewanie żali, a w końcu płacz i groźby mojej
      wspaniałej żony nie robiły na mnie żadnego wrażenia. Odpowiadałem jej zwykle,
      że to ona ma problem a nie ja. Twierdziłem, że przecież jedno piwo, potem dwa,
      trzy, cztery ... dziennie to nie żaden problem, wszak tak cywilizowane narody
      jak Czesi czy Niemcy nie mogą się mylić. Okazało się jednak, że to ja się
      myliłem.
      Wpadłem w pułapkę mitów i samouwielbienia. Popołudnia w trakcie tygodnia
      kończyłem zasypiając nad którymś z kolei piwem. Natomiast dni wolne (podobnie
      jak Twój mąż) zaczynałem od piwa i kończyłem tak jak popołudnia w trakcie
      tygodnia. Nie mogłem przeżyć dnia bez alkoholu (choć wmawiałem sobie i innym,
      że tak nie jest). Wszystkie testy na stwierdzenie choroby alkoholowej robione w
      ukryciu w stu procentach dawały wynik pozytywny. Nie raz próbowałem sobie
      udowodnić, że na pytanie "Czy jesteś w stanie nie pić jeden cały dzień?" będę
      mógł odpowiedzieć twierdząco. Jednak każda z prób kończyła się fiaskiem. To był
      dla mnie pierwszy, namacalny powód do niepokoju.
      Drugi i decydujący sygnał miał podłoże emocjonalne (poczucie uciekającego
      czasu) i uczuciowe (miłość do małżonki i miłość do córek). Otóż dotarło w końcu
      do mnie, że moje córki już nie są oseskami i widzą co się dzieje. Że doskonale
      wiedzą o co chodzi, że widzą jak ich ojciec się stacza i widzą jednocześnie jak
      z tego powodu duchowo "starzeje się" i zamyka się w sobie ich młoda mama.
      Zauważyłem w końcu, jak wiele zwykłych, życiowych spraw moich
      dzieci "przesiedziałem" z piwem w mojej kotłowni. Jak dużo nam czasu uciekło
      przeze mnie. Jakie mamy zaległości w kontaktach ojciec - dzieci, mąż - żona
      (łącznie z pożyciem erotycznym - piwo zawsze było na pierwszym miejscu).
      To mnie obudziło do życia! To spowodowało, że pomimo największej na ów czas
      miłości do piwa, postanowiłem z nim zerwać na rzecz tych, które cały czas we
      mnie wierzyły i najbardziej na świecie na to zasługują! To siła mojch dziewczyn
      stała się moją siłą. I skończyłem z piciem! Na zawsze!

      Gwoli sprawiedliwości muszę przyznać, że trzcim czynnikiem, który pomógł mi
      wyrwać się z choroby alkoholowej było to forum. Tu przeczytałem setki
      wypowiedzi ludzi takich jak ja. Ich doświadczenia przyspieszyły moją decyzję.

      Droga Dogrose. Swoim tekstem pokazałaś, że jesteś wielkim i rozsądnym
      człowiekiem. Dobro najbliższej Ci osoby (pewnie pomimo braku wdzięczności) jest
      dla Ciebie dobrem najwyższym. Pochwalam Twój upór w dążeniu do trzeźwości męża.
      Jesteś jedyną osobą, która może i musi mu pomóc. Od Twoich dalszych kroków może
      zależeć powodzenie tego procesu. Pokaż mu to forum i powiedz mu, że my na tym
      forum - ludzie po alkoholowych przejściach trzymamy kciuki za powodzenie w jego
      wychodzeniu z bagna. Niech wie, że powrót do żywych jest możliwy w każdym
      przypadku, na każdym etapie choroby. Niech też wie, że Tobie zależy na tym
      najbardziej.
      • Zetku, piszesz do Dogrosy, ale... tak się dobrze czyta Twoje słowa... zwykłe
        ludzkie uczucia, najpiękniejsze... bez obłędu mechanizmów, narzędzi, sił
        wyższych i niższych...
        Zwyczajne życie - takie jak moje - którego nie potrzeba niczym tłumaczyć, niczym
        usprawiedliwiać, bez lęku przed jakimiś kompulsjami, bez samoponiżania i
        wmawianej sobie marnej bezsilności.

        budowanie domu - bardzo mi się to podoba:)

        Dogroso - życzę, żebyś znalazła swoja drogę - niech Ci się wiedzie dobrze, z
        mężem trzeźwym - albo nawet bez niego, jeśli wolałby być pijany.
        • e4ska napisała:
          > Zwyczajne życie - takie jak moje - którego nie potrzeba niczym tłumaczyć,
          niczym usprawiedliwiać, bez lęku przed jakimiś kompulsjami, bez samoponiżania i
          > wmawianej sobie marnej bezsilności.
          > budowanie domu - bardzo mi się to podoba:)
          > Dogroso - życzę, żebyś znalazła swoja drogę - niech Ci się wiedzie dobrze, z
          > mężem trzeźwym - albo nawet bez niego, jeśli wolałby być pijany.
          _________________________________________________________________.
          Tak sie teraz zastanawiam, co ja bym wybral z tego listu dla siebie,
          gdybym byl wspoluzaleznionym...!
          A...
          Ps. Ja bym zaczal chyba budowac dom - taki solidny, duchowy dom.
          Nie te zamki na lodzie, ktorych nikt nie jest w stanie utrzymac.
      • zk140t napisał:
        > Gwoli sprawiedliwości muszę przyznać, że trzcim czynnikiem, który pomógł mi
        > wyrwać się z choroby alkoholowej było to forum. Tu przeczytałem setki
        > wypowiedzi ludzi takich jak ja. Ich doświadczenia przyspieszyły moją decyzję.
        ______________________________________________________________________________.
        Tak, bez drugiego alkoholika nie mozna zatrzymac tej choroby...!
        A...
        Ps. Mam pytanie: Czy miales w zyciu, tzw. "urwanie sie filmu...?"
      • Wielkie dzięki za dobre słowo i radę, więcej napiszę nocką
        • dogrose napisała:

          > Wielkie dzięki za dobre słowo i radę, więcej napiszę nocką
          ___________________________________________________________.

          Radze dobrze sie zastanowic nad tym, co piszesz, co chcesz
          i czego oczekujesz...!
          A... ;-))
        • Coś się wydarzyło?
          • Zetku, nawet milion( nie tyko 140) !
            Ty się trzymaj!
            I, no właśnie... co to i...
            Trzymaj się!
            • Witam wszystkich.
              Szkoda ze tak pozno odnalazlem ten watek. Ale lepiej pozniej niz w cale. Czy
              ty zetek jestes jakim moim nieznanym sobowtorem? Wszystko sie zgadza co do
              joty (praca, rodzina a nawet dom), za wyjatkiem kotlowni, w moim przypadku to
              byl garaz. Nie pije juz od dwoch tygodni. Podobnie jak Ciebie poradnia olala
              mnie z gory. Ale po kilku dniach zdalem sobie sprawe, ze to jest moj problem i
              tylko ja a nikt inny moze sobie pomoc. Ot tak dwa tygodnie temu postanowilem
              rzucic chlanie. Co dalej....... szczerze nie wiem. Na razie wiem ze nie chce
              pic i nie pije. Chyba teraz gdy jestem trzezwy musze pomyslec co dalej. Twoje
              posty zetek sa dla mnie bardzo inspirujace. Gratuluje Ci.
              • A ja gratuluję Tobie - decyzji i tych dwóch tygodni. Tak trzymaj!
              • l84tea napisał:
                ty zetek jestes jakim moim nieznanym sobowtorem? Wszystko sie zgadza co do
                > joty
                - Wygląda na to, że jest Was co najmniej trzech.
                > Twoje posty zetek sa dla mnie bardzo inspirujace.
                - No to jest nas już dwoje.
                Życzę powodzenia, gratuluję podjęcia decyzji i trzymam kciuki. Niech Ci się uda!
              • To, że nasze przypadki są bardzo podobne do siebie świadczy o tym, że pijacy są
                powtarzalni. Każdemu z nas wydawało się, że jesteśmy sprytni i umiemy się
                kamuflować. Na koniec okazało się, że byliśmy bardziej żałośni niż sprytni. Dla
                poprawienia nastroju powiem, że nawet napić się nie umieliśmy z klasą (tylko
                robiliśmy to gdzieś w kazamatach kotłowni czy garażu).
                Miło, że chlanie uznałeś za zbytek niewart zachodu. Po blisko półrocznej
                abstynencji mogę Cię zapewnić, że w odzyskanym czasie wolnym możesz góry
                przewalać. Odzyskany kontakt z dziećmi i małżonką pozwala wrócić do
                podstawowych funkcji społecznych. Odtąd w domu wiemy o sobie wszysko i dzięki
                współpracy znowu stanowimy rodzinę. A jak już "odrobimy" lekcje z dziećmi,
                pojeździmy z nimi na łyżwach i upiększymy bałwna w naszym ogrodzie, możemy
                wrócić do planowania naszego trzeciego domu. Całą Rodziną.
                Życzę Ci wytrwałości w "niechlaniu", a zauważysz że życie jest ciekawsze,
                barwniejsze i przyjemniejsze.
                Pozdrawiam.
            • Plany budowy są już zapięte na ostatni guzik. Mamy zgromadzone
              wszystkie "ciężke" materiały (BK + BF + więźba + stosy żwiru i piasku.
              Okazuje się, że budowanie nie musi być drogie ...
              • A już myślałam ,że samiuteńka tu poczytuję różne wątki. Miło, że ktoś jeszcze nie śpi. Nie śpi i w dodatku zadowolony i wiosenny. Pozdrowienia i pomyślnego budowania.
                • Na wszelki wypadek, gdyby okazało się że znowu nie jestem zadowolony z nowego
                  domu, zakupiliśmy z żoną kolejną działkę za miastem. To ładnie położony teren,
                  aktualnie porośnięty chwastami i osiką (to też chwasty). Działka ma ponad 1700
                  m2 i leży przy asfaltowej drodze z dostępem do wodociągu, kanalizacji i prądu.
                  Nic tam nie planuję w najbliższym czasie robić. Może ją kiedyś sprzedam? A może
                  dokupię trzy sąsiednie (1800 m2, 1000 m2 i 3500 m2)? Bóg jeden wie.
                  Pozdrawiam wszystkich niepijących. A dla pijących mam radę: przestańcie chlać,
                  a wszystko się ułoży.
                  • Cześć Zetku!
                    Miło przeczytać,że wszystko u Ciebie w porządku.Pomyślnego budowania.Pozdrowienia.
                  • Jeszcze zapomniałeś napisac że PIN twojej złotej karty kredytowej zaczyna się
                    cyfrą 9,chcesz zaimponować swoim statusem materialnym????, nie to miejsce.
                    Jakbys napisał,że kupiłeś butelkę alkoholu nawet najdroższa marka może być, byś
                    wypił dwa łyki i przez tydzien, miesiąc czy dwa nie myślało tej reszcie z tej
                    butelki, to by był temat do dyskusji.Dobre rady zachowaj dla siebie.
                    • gdybym napisał że chodzę w łachmanach i wszystko czego nie przepiłem oddałem
                      bratu Albertowi.
                      Niczym się nie przechwalam! Piszę tylko, że znalazłem siłę i motywację w
                      wychodzeniu z alkoholizmu poprzez budowanie domów. Myślisz, że alkoholizm to
                      choroba tylko ludzi ubogich?
                      Mylisz się bardzo i poniżasz [rzez to nas - alkoholików swoimi poglądami.
                      Pijaństwo - tak jak HIV - nie zna klasy społecznej ani zasobności portfela.
                      Jeśli uważasz, że nie powinienem afiszować się swoimi sukcesami w niepiciu na
                      tym forum, to wskaż mi lepsze do tego miejsce niż to.
          • Czy coś się wydarzyło? Nie to, na co czekam. Ot proza życia. Grypka zmogła mi rodzinkę. Pomiędzy gotowaniem rosołków, warzeniem miodowych herbatek z malinami, robieniem inhalacji, mierzeniem temperatury i wizytami u lekarza zabrakło czasu na przyjemności. A zaglądanie tu, a szczególnie czytanie Twoich postów to balsam dla mojej duszy. Twoje piwniczne picie i sposoby tłumaczenia się z niego żonie to jak kadry z mojego życia. Udało Ci się a więc i dla nas jest nadzieja. Pozdrowienia
            • za slowa otuchy i wsparcia. Troche moja krew zagotowal sie wczoraj po wizycie
              w poradni uzaleznien. Napisze o tym pozniej gdy bede mial wiecej czasu.
              Dogrose, zycze szybkiego powrotu do zdrowia. Mam pewna rade jesli chodzi o
              Twojego meza. Napisze do Ciebie pozniej na prywatny e-mail jesli nie masz nic
              przeciwko temu?
              • l84tea napisał:
                > Mam pewna rade jesli chodzi o Twojego meza. Napisze do Ciebie pozniej...
                _________________________________________________________________________.
                Poradami jest wybrukowana droga do Piekla - ja w to wierze...!
                A...
                • Chyba nie warto komentowac Twoich postow Auguscie. A swoja droga zastanawiam
                  sie jak jest cel Twoich zajadliwych komentarzy?
                  • l84tea napisał:

                    > Chyba nie warto komentowac Twoich postow Auguscie. A swoja droga zastanawiam
                    > sie jak jest cel Twoich zajadliwych komentarzy?
                    _________________________________________________________________.
                    O czym Ty mowisz...!? - Co znaczy ta Twoja tu niepewnosc; "chyba"?
                    Albo warto, albo nie warto komentowac - zdecyduj sie...!
                    Przypomnialo mi sie teraz, co pewien dentysta odpowiedzial kobiecie,
                    ktora powiedziala mu, ze wolalaby rodzic, anizeli zeba usuwac.
                    On jej na to, zeby sie zdecydowala, bo musi wiedziec jak fotel ulozyc...!
                    A... ;-))
                    Ps. Tylko nie sprobuj komentowac...! ;-))
              • l84tea napisał:
                Mam pewna rade jesli chodzi o
                > Twojego meza. Napisze do Ciebie pozniej na prywatny e-mail jesli nie masz nic
                > przeciwko temu?

                Jeśli masz dobre rady - pisz na forum. Inne żony też chcą usłyszeć - może
                skorzystają. Proszę...
                • magtomal napisała:

                  > Jeśli masz dobre rady - pisz na forum. Inne żony też chcą usłyszeć - może
                  > skorzystają. Proszę...
                  _________________________________________________________.
                  Magtomal, jestes nie do przebicia...!!
                  Ja juz dzisiaj wierze w to, ze Twoj maz bedzie trzezwy...!
                  Z czego - osobiscie - bardzo sie ciesze...! ;-))
                  A...
                  Ps. Naprawde...!!
                • niecierpliwie czekam na Twoją radę, tu lub w e-mailu, jesli wolisz
    • aniolparys - to Twój manifest. Proszę o pozwolenie na jego używanie w życiu
      codziennym. Bardzo podoba mi się ten tekst.
      Pozdrawiam.
      • Używaj :)) Tutaj też używaj - wyjeżdżam na tydzień i zostawiam to Tobie.
        Nie lubię powtarzania, ale to, że niepicie jest fajne już pisałem i będę pisał
        przy każdej okazji.
        Przez to, że nie piję byłem rok temu sędzią w konkursie nalewek spirytusowych
        własnej roboty i nikt nie zarzucał mi stronniczości :-)))
        • aniolparys napisał:
          > Przez to, że nie piję byłem rok temu sędzią w konkursie nalewek spirytusowych
          > własnej roboty i nikt nie zarzucał mi stronniczości :-)))
          ____________________________________________________.
          ??? - Czy miales przepaske na oczach...!?
          Czy nie pijacy moze byc sedzia nalewek spirytusowych?
          A... ;-))
    • Czesc wlasnie przeczytalam kawalek historii twojego zycia.
      nie idz w tym kierunku bo tam nic nie ma i nikogo.ja jestem corka alkoholika
      mam31 lat i od 7 lat walcze o ojca. I nic z tego.......On kocha pic a nas nie.
      To ze chce zeby nie pil dla niego oznacza krzywde ja go krzywde nie pozwalam mu
      pic.Nasze kontakty ojciec corka praktycznie nie istnieja,ja go nawet nie
      kocham....Chociaz chcialabym.Nie pozwol zeby twoje corki ciebie nienawidzily bo
      jest to wyjatkowo podle i przykre uczucie.Pomysl
(1-100)
przejdź do: 1-100 101-200 201-258
(201-258)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

WIĘCEJ O ZDROWIU:

Drętwienie rąk i nóg

Jest się czego bać?

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.