Dodaj do ulubionych

gadacie bzdury!!!!

30.09.06, 23:32
przeczytalam kilkanascie watkow
jestescie beznadziejni w swoich radach
niczym nie roznicie sie od terapeutow z Aa
szukalam porad sensownych i praktycznych jak poradzic sobie z alkoholem
niestety to wszystko jakies koszmarne slogany
nie pij!
badz silny1 itp
gowno warte
jak nie siegac po alkohol?
po prostu?
Edytor zaawansowany
  • luna_76 30.09.06, 23:35
    Ładna prowokacja, no książkowa; przeczytaj wszystko od początku do końca, a
    potem na nas wrzeszcz.
    Cuda to tylko w Erze kochanie, to jest życie.
    --
    Dziś nie piję.
  • myszabrum 30.09.06, 23:41
    Blanka - gdybyśmy mieli patent, jak nie pić, to byśmy zbijali majątek, zamiast
    siedzieć na tym forum.
    Szukasz magicznego klucza, eliksiru? Nie ma czegoś takiego. Nigdzie. Jest walka
    z własną słaboscią i zaciskanie zębów. Z czasem ta walka robi się trochę
    łatwiejsza.
  • blanka59 30.09.06, 23:43
    nie szukam eliksiru
    szukam potwirdzonego i wyprobowanego sposobu
    nie mam czasu na czytanie bzdurnych historii
    dlatego swojej tez nie opowiem
  • blanka59 30.09.06, 23:41
    zadna prowokacja
    to tylko jakas teoria kompletnie nie dzialajaca
    ja chce konkretow
    a nie historii z lezka
    takie kazdy moze opowiedzie
  • myszabrum 30.09.06, 23:42
    A jakie konkrety Cię interesują?
  • blanka59 30.09.06, 23:44
    co robic
    jak robic
    zeby nie pic
  • myszabrum 30.09.06, 23:47
    Toż mówię Ci, że patentu nie ma nikt. Są różne ścieżki, ale nie ma sposobu,
    który pozwoliłby Ci bezboleśnie i bez żalu przestać pić.
    Szukaj dalej.
  • blanka59 30.09.06, 23:48
    nie chce bez bolu ale skutecznie
    gdzie mam szukac?
  • luna_76 30.09.06, 23:49
    Blanka - bądź dorosła; czego od nas oczekujesz? Swoja postawą przegrałaś na
    wstępie. Tu każdy własną drogę krzyżową przeszedł i fochów nie robił! No
    litości!
    --
    Dziś nie piję.
  • blanka59 30.09.06, 23:51
    a ja dzis pije
    i fochow nie robie
    po prostu na serio chce przestac
  • janulodz 30.09.06, 23:58
    Blanka 59 napisała:
    "co robic
    jak robic
    zeby nie pic"
    odpowiadam:
    1.Nie odkręcać korka
    2.Nie nalewać
    3.Nie łykać
    Proste?
  • blanka59 30.09.06, 23:59
    glupie
    to kazdy wie
  • tranzyt80 30.09.06, 23:49
    dzisiaj sie zamykasz,
    czy jutro pijesz dalej...
  • blanka59 30.09.06, 23:52
    nie wiem co bedzie jutro
    dzis pije
  • tranzyt80 30.09.06, 23:53
    dlugo pijesz?
  • blanka59 30.09.06, 23:59
    jakie 10 lat
    ale raczej w weekendy
    w tygodniu jest praca, dzieci itp
  • tranzyt80 01.10.06, 00:04
    :)
    fajnie ,ze napisalas Blanka!

    Czulem to samo,co Ty teraz...raz na zawsze z tym piciem skonczyc...
    tylko jak...pytalem sie ?

    jak ?

    myslalas juz kiedys nad tym JAK ?
  • luna_76 01.10.06, 00:05
    Dobrze, że jesteś Tranzyt :)
    --
    Dziś nie piję.
  • luna_76 30.09.06, 23:54
    To my wiemy, że pijesz; przeczytaj wszystko, co napisaliśmy, wszystko!!! i wróć
    do rozmowy; jutro.
    --
    Dziś nie piję.
  • blanka59 30.09.06, 23:56
    jutro moze nie bede chciala
    dzis chce o tym mowic
  • blanka59 01.10.06, 00:01
    lun
    moze nie bede chciala wrocic
    dzis chce rozmawiac
    moze to pierwszy i ostatni moment
  • myszabrum 01.10.06, 00:02
    To nie wracaj :)
  • blanka59 01.10.06, 00:13
    to nie pisz do mnie wiecej
    nie potrzebuje takich rad!!!
  • tranzyt80 01.10.06, 00:35
    :)pomimo wszystko,bylas super!
  • luna_76 01.10.06, 00:03
    dobra Blanka, zostanę z Tobą trochę
    --
    Dziś nie piję.
  • luna_76 01.10.06, 00:03
    Jak Ci mam pomóc?
    --
    Dziś nie piję.
  • luna_76 01.10.06, 00:04
    chcesz pogadać?
    --
    Dziś nie piję.
  • blanka59 01.10.06, 00:05
    tak, chce pogadac
  • luna_76 01.10.06, 00:07
    Długo pijesz Blanka, po co z tym kończyć, opłaca Ci się nie pić? Co zyskasz nie
    pijąc?
    --
    Dziś nie piję.
  • luna_76 01.10.06, 00:08
    Bo upijanie jest fajne, nie myśli się o niczym albo mniej myśli. Tęsknię za
    upijaniem...
    --
    Dziś nie piję.
  • luna_76 01.10.06, 00:09
    A dzieci ile masz?
    --
    Dziś nie piję.
  • blanka59 01.10.06, 00:11
    wcale nie jest fajne
    przestalo mnie bawic juz dawno
    pije chyba z przyzwyczajenia
    dlaczego moge nie pic w tygodniu?
    dlaczego tylko w weekendy?
  • luna_76 01.10.06, 00:13
    I tak masz szczęście...
    Napiszesz o dzieciach? lubię poczytać, swoich nie mam i chyba już mieć nie będę.
    --
    Dziś nie piję.
  • luna_76 01.10.06, 00:11
    Blanka - bo sobie pójdę!
    --
    Dziś nie piję.
  • blanka59 01.10.06, 00:14
    dzieci mam dwoje
    dorosle juz ale jedno specjalnej troski
    nie odchodz!
  • luna_76 01.10.06, 00:15
    Jestem, ale nie krzycz, późno już.
    Napisz coś jeszcze...
    --
    Dziś nie piję.
  • e4ska 01.10.06, 00:16
    Ale czemu zarzucasz nam, że mówimy jak terapeuci? Byłaś juz na mityngu
    Anonimowych Alkoholikow, korzystałas z terapii?
  • luna_76 01.10.06, 00:17
    Janu - wiem...
    --
    Dziś nie piję.
  • janulodz 01.10.06, 00:15
    Blanka odpłynęła. Jutro nawet nie będzie pamiętała, że tu była.
    Luna. Z trzymającym szklankę nie rozmawia się o rzuceniu picia.
  • blanka59 01.10.06, 00:21
    nie upijam sie do nieprzytomnosci
    nigdy nie mam zanikow pamieci
    ale dzieki za wsparcie janulodz
  • luna_76 01.10.06, 00:22
    No to do cholery po co pijesz Blanka?
    --
    Dziś nie piję.
  • luna_76 01.10.06, 00:24
    Musi być powód, choćby najmniejszy; nic nie dzieje się bez przyczyny; my chcemy
    Ci pomóc!
    --
    Dziś nie piję.
  • luna_76 01.10.06, 00:24
    Nawet piszesz poprawnie...
    --
    Dziś nie piję.
  • luna_76 01.10.06, 00:25
    Znaczy zaczynasz jak ja, od picia w weekendy, cholera!
    --
    Dziś nie piję.
  • e4ska 01.10.06, 00:21
    Tak, Janu, nie rozmawia się... ale decyzje o zaprzestaniu picia czasem podejmuje
    się właśnie wtedy. Tak było ze mną. Ale... nie rozmawia sie, bo potem ludzie
    zapominają... wstydzą się, że pisali. Niemniej my nie jestesmy szpitalem ani
    osrodkiem terapeutycznym, to nam wolno - odezwać się. Szkoda kobiety. Wekendowe
    picie. Trudno pojąc, że tak ono wygląda - tydzień spokojny, a w sobotę grzanie.
    I takiemu wydaje się, że z niego to żaden alkoholik, no bo nie pije codziennie.
    Na razie. Przyjdzie czas... jeśli nie przestanie.
  • blanka59 01.10.06, 00:27
    nie zaluj mnie prosze
    nie o to mi chodzi
    nie wstydze sie pisania o wlasnym problemie
    nie jestem pijana

  • luna_76 01.10.06, 00:28
    Nie żałuję
    Nie jesteś nawalona
    Przypominasz mi mnie
    --
    Dziś nie piję.
  • blanka59 01.10.06, 00:30
    skad jestes?
    czuje bratnia dusze
  • janulodz 01.10.06, 00:32
    Nie zgadzam sie tym razem z Toba Eska. Blanka zaraz sie roztkliwi jakie ma straszne zycie, jakie kłopoty, że musi odreagowac, że w tygodniu to praca, chore dziecko, a w weekend to moze, ble,ble ble pijany bełkot.
    Wyobraż sobie, że mam taką przyjaciółkę. Znamy się od 35 lat. Razem przechlaliśmy morze gorzały. Ja przestałem, a ona nie może.I nie moge do niej trafić za cholerę, bo ona jest wiecznie na bani. I wtedy zadne argumenty nie trafiają. Wiecie, rozumiecie i chla dalej. No bo przecież ona w każdej chwili może przestać. Szkoda kobiety. Rzeczywiście. Tylko nie wiem jak ją ogłuszyć i wysłac na leczenie.
  • luna_76 01.10.06, 00:36
    Janu, może się udać.
    Komuś z mojego otoczenia udało, a wydawało, że jest na totalnym dnie...
    Jeśli Blanka wróci do nas w trzeźwy poniedziałek, wtorek... potem piątek - ma
    szansę, może to bez sensu, ale warto próbować.
    Może jestem zbyt naiwna, ale warto.
    --
    Dziś nie piję.
  • myszabrum 01.10.06, 00:36
    Mi się też przypomniała koleżanka z pracy. Ja zdecydowanie nie mam
    cierpliwości.
  • luna_76 01.10.06, 00:44
    Blanka - jedziemy na tym samym wózku; tyle Ci powiem. Łamię się w weekendy,
    choć ten jest absolutnie czysty. Pijemy tyle samo i to samo.
    Postanowiłam dotrwać do końca tego miesiąca, zupełnie na trzeźwo. Nie myśl, że
    jest mi łatwo, nie myśl, że komukolwiek jest.
    --
    Dziś nie piję.
  • luna_76 01.10.06, 00:47
    Zrozum - to harówa, to samo nie minie. Szukam w sobie siły każdego dnia i w
    każdy przeklęty weekend!
    --
    Dziś nie piję.
  • blanka59 01.10.06, 00:44
    moi drodzy ni e jestm pijana
    gadajcie!!!
  • blanka59 01.10.06, 00:18
    o dzieciach moge napisac ale na pw
    dlaczego myslisz ze swoich nie bedziesz miala?
    masz moze skypa?
    nie bede spala do 2 w nocy, czekam na telefon, wazny

  • luna_76 01.10.06, 00:20
    Nie mam skypa; nie mieszkam sama, nie mogę hałasować;
    Blanka - pijesz w tej chwili? No musisz szczerze odpowiedzieć.
    --
    Dziś nie piję.
  • blanka59 01.10.06, 00:23
    tak pije
    ale nie jestem pijana
    zawsze trzymam umiar
    nie upijam sie do nieprzytomnosci, nie mam przerw w zyciorysie
    ale nie chce pic wcale
    jak to zrobic
  • e4ska 01.10.06, 00:29
    Ile dzisiaj wypiłaś, Blanka?
  • luna_76 01.10.06, 00:30
    Blanka, musimy szczerze pogadać, Eska zadała pytanie, odpowiesz? to ważne.
    --
    Dziś nie piję.
  • blanka59 01.10.06, 00:28
    luna jestes?
  • luna_76 01.10.06, 00:29
    Cały czas
    --
    Dziś nie piję.
  • blanka59 01.10.06, 00:34
    wypilam jakies poltora wina (dobre, markowe), ale mam w zapasie wiele wiecej
    nie jestem pijana i juz niewiele wypije bo nie mam ochoty
    ale wiem , ze w nastepy weekend znowu bede myslec o alkoholu
    ale to nze niewiele wypijam nie znaczy ze nie jestem alkoholiczka
    to trwa dlugo
    mam tego dosyc
    dzis jest wazny dzien

  • blanka59 01.10.06, 00:40
    luna
    pomoz mi
    jesli dzis nie przestane to po porostu nie przestane
    dzis jest wazny dla mnie dzien
    prosze
  • blanka59 01.10.06, 00:46
    czy juz nikt nie chce rozmawiac?
    kleska
  • blanka59 01.10.06, 00:47
    luna!
    blagam!
    to moja ostatnia szansa
  • luna_76 01.10.06, 00:48
    Tranzyt - ja nie pożałuję :)
    Blanka raczej też nie.
    --
    Dziś nie piję.
  • luna_76 01.10.06, 00:49
    Poszłabyś na terapię?
    --
    Dziś nie piję.
  • tranzyt80 01.10.06, 00:47
    pisz tylko tak
    bys jutro nie zalowala
  • blanka59 01.10.06, 00:48
    tranzyt nie rozumiem cie
  • tranzyt80 01.10.06, 00:52
    piszesz,
    pijesz,
    zeby nie byc sama...
  • luna_76 01.10.06, 00:53
    może właśnie tak...
    A Ty czemu nie śpisz Tranzyt?
    --
    Dziś nie piję.
  • tranzyt80 01.10.06, 00:56
    Symphony No.10
    D.Shostakovich
    :)
  • blanka59 01.10.06, 00:55
    byc moze
    wlasciwie jestem sama od tych 10 lat
  • tranzyt80 01.10.06, 00:57
    a alkohol,Twoj przyjaciel to co ?
  • e4ska 01.10.06, 00:55
    Półtora wina i nie jestes pijana... Każdy alkoholik tak gada. Wywraca się do
    góry kołami i twardo obstaje: ale... eee... ja wcale nie jestem pijany. Weź sie
    połóż, bo zaraz wypijesz cały zapas, a kac? Połóż się, ale najpierw weź sobie
    karteczke i napisz: Pisałam na forum w Gazecie, i połóż kartke w widocznym
    miejscu. Jutro pogadamy. Dobranoc. Idx spac, bo sie całkiem zalejesz. Idź,
    rozumiesz? Wyłącz telefon, nie kompromituj sie przed nikim. Będziesz bełkotać.
    Dobranoc, Blanka. Napisz karteczkę. Dobranoc.
  • luna_76 01.10.06, 00:57
    Wróć jutro, wieczorem, będziemy czekać;
    muszę uciekać.

    Dobrej nocy wszystkim...
    :**
    --
    Dziś nie piję.
  • blanka59 01.10.06, 00:58
    dobranoc e4ska
    moze to ty bedziesz belkotac
    takich jak ty ja nie potrzebuje wcale
    spadaj, nie chce cie nawet czytac

  • blanka59 01.10.06, 01:10
    spadaj e$ska
    nie potrzebuje cie
  • blanka59 01.10.06, 00:54
    czego mam zalowac?
  • janulodz 01.10.06, 00:57
    Blanka.Jezeli naprawdę chcesz coś z tym zrobić przyjdź w poniedziałek. Albo juz jutro. Tylko bez wina.
  • blanka59 01.10.06, 00:59
    janulodz
    moze jutro nie wroce
    i nie wroce nigdy
    dzis potrzebna mi pomoc
    plis
  • e4ska 01.10.06, 01:02
    Hehehe, smutno sie pije, jak nie ma z kim pogadać. Lustereczko weź, a nie truj
    na forum.
    Dobranoc, idź spać. Jesteś pijana. A jutro kac. Po winie. Nieźle. Z góry
    współczuję. Dobranoc.
    Ja tam rano kaca mieć nie będę.

    Dajcie jej spokój, bo sie gorzej uchla. Pijackie marudzenie.
  • luna_76 01.10.06, 01:01
    Blanka - na tym polega terapia; albo wrócisz do nas jutro, albo nigdy z tego
    nie wyjdziesz, nie da się inaczej;
    do jutra!
    --
    Dziś nie piję.
  • blanka59 01.10.06, 01:03
    ale dzis jest bardzo wazny dla mnie dzien
    albo podejme decyje dzis albo nigdy moze
    myslalam ze to forum to wsparcie dla takich jak ja?
  • tranzyt80 01.10.06, 01:05
    krecisz i kombinujesz :)
  • blanka59 01.10.06, 01:09
    nie krece i nie kombinuje
    pogadasz zw mna?
  • tranzyt80 01.10.06, 01:09
    o czym?
  • blanka59 01.10.06, 01:13
    o piciu
    o zyciu?
  • tranzyt80 01.10.06, 01:15
    zaczynaj...
  • myszabrum 01.10.06, 01:25
    I w tym kulminacyjnym momencie... ech...
  • tranzyt80 01.10.06, 01:27
    skonczyla sie Symphony :)
  • blanka59 01.10.06, 01:31
    nie, nie skonczyla sie
    ja dopiero zaczynam gadac
  • tranzyt80 01.10.06, 01:34
    Twoje czcze gadanie do

    Symfoni Szostakowicza
    wybacz...
  • janulodz 01.10.06, 01:06
    Rada na dzisiaj. Zakrecamy butelkę i lulu. Co jeszcze możemy dla Ciebie zrobić?
    Dobranoc
  • blanka59 01.10.06, 01:11
    ja juz dawno zakrecilam butelke
    chce pogadac o piciu
  • blanka59 01.10.06, 01:15
    plis!!!
    potrzebuje rozmowy!!!!
  • blanka59 01.10.06, 01:22
    dzieki
    myslalam ze to jest " grupa wsparcia"
    ale widocznie sie pomylilam
    sorka
  • madziara1113 03.10.06, 01:59
    Fakt jest taki,że faktycznie jak by mi ktoś takie bzduru do głowy tłukł to też
    bym nie przestała pić.Po pierwsze nie wiecie nic o niej o jej problemach o jej
    wewnętrzym ja. O tym kim jest co robi.Jak chcecie jej pomóc? Ma swój świat
    swoje problemy,o których Wy nic nie wiecie i nie każdy pije bo pije bo ma ten
    problem.....Jest towarzyska niech sie gdzies wybierze,ale nie w towrzystwo
    pijących.Lubi zwierzęta niech sobie kupi psa,kota-zwierzęta zajmują czas.Lubi
    sport niech jezdzi na rowerze z meżem,dziećmi nie ważne.Na grzyby lubi chodzić
    niech idzie na grzyby.WSZYSTKO byle nie siedziała w domu byle się nie nudziła
    byle nie myślała o ....czymkolwiek.Ma chore dziecko,musi się nim zajmować, byc
    może zajmować non stop.To jest problem.Szukać rozwiązanie ale nie w piciu.A
    wasze rady są do bani a nawet jej sie czepiaci.... i dajecie jej do zrozumienia
    to o czym ona sama wie. Ona pyta Was o coś ,prosi....
  • e4ska 03.10.06, 08:39
    Madziara, nie wiesz, że z pijanym nie ma dyskusji? Krótko i do widzenia.
    Rozwiązania należy szukać po wytrzeźwieniu. Te łzy pijackie, te pijackie szlochy
    nad mężem, który nie kocha, nad żoną, co się ... po bokach, nad sekretarką w
    pracy, co nosi fajniejsze mini... Nad czym to pijaki nie płaczą... Szerokie
    spektrum problemow egzystencjalnych, społecznych i ekonomicznych.

    Nawet na terapii, żeby uczestniczyć na zajęciach, musisz być trzeźwa. Powiedz
    pijaczce osuszającej drugą butelkę w noc weekendową, żeby poszła na spacer albo
    nabyła kota:))) Jeszcze by to zechciała zrobić natychmiast;)

    Ale - jesli Blanka wejdzie i przeczyta, co było tutaj pisane, może zrozumie, ze
    ma problem z alkoholem i dołączy do szacownego grona trzeźwych... zobaczy, że
    jest życzliwa Węgierka, że można się wyżalić i popytać, co by inni na moim
    miejscu zrobili, itd. Wszyscyśmy tak mieli, trudno, taki jest pijacki zawód, nie
    ma lekko:)
    Pozdrowienia dla Blanki.
  • drak02 03.10.06, 10:15
    Blanka nie bedzie czytała swoich pijanych wypowiedzi bo się wstydzi. Pewnie
    wróci jak będzie na rauszu . Zgadzam się z ESką, nie ma sensu rozmawiać z kimś
    kto jesr pod wpływem alkoholu o zaprzestaniu picia - strata czasu.
    Jak bedzie jej zależało na uzyskaniu pomocy to ją znajdze.
  • blanka59 04.10.06, 22:52
    wyobraz sobie, ze sie nie wstydze
    jakos nie mam czego, zwlaszcza na tym forum
    i wrocilam a nie jestem na rauszu
    widzisz nie udalo sie Panie Jasnowidzu
  • blanka59 04.10.06, 23:03
    nie nadajesz sie na terapeute e4ska
    kompletnie sie nie nadajesz
    i daruj sobie te swoja radosna tworczosc
    zenada
  • blanka59 04.10.06, 23:10
    dziekuje madziara za wsparcie
    jako jedyna zrozumialas o co prosze i probowalas mnie bronic przed cala banda
    przemadrzalych terapeutow
    dzieki
    mam i psa i kota a nawet zolwia i papuge
    jezdze na rowerze, chodze na grzyby i robie wiele innych rzeczy
    nie pije z powodu nudy i braku zajec
    wlasnie, dlaczego pije?

  • blanka59 01.10.06, 01:35
    heeeeeeeeeeeeeeelp!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • blanka59 04.10.06, 23:11
    dzieki luna
    jestem i mysle, ze jeszcze bede
  • tranzyt80 01.10.06, 02:08
    To byl piekny dzien i
    cudowny dzien,dla Nas
    ale nie dla Blanki i setki tysiecy jej podobnych...
    Dobranoc Wszystkim:)
  • tranzyt80 01.10.06, 20:57
    Blanka!
    masz racje,ze czesto gadam.y tez bzdury.
    Takie zycie,tez na forum,
    cyrkowo-komiczno-bzdurno-powazno-symopatyczno-towarzyskie
    Witam.y po raz drugi!
    Nie bocz sie i daj znac,
    co dzisiaj slychac...
    1 Slowo wystarczy.

  • sarkoid 01.10.06, 21:31
    co porabia autorka wątku?
    przypopomina mi to pewną sytuacje jaką opowiadał teraputa--a było to tak:
    do ośrodka trafił facet, który chciał sobie pomóc, był umówiony na spotkanie z
    terapeutą. Rozmawia z terapeutą i rozmawia, po ok 10 minutach odzywa się- wie
    Pan co? siedzimy tu z 10 minut i jak do tej pory jeszcze mi Pan nie pomógł....
    ..myślę, że to samo oczekiwała od nas-Blanka.....a tu proszę -niespodzianka-
    mało tego -niespodzianka, która nie spodobała się Blance-no cóż, moja droga
    takie życie---mam jeszcze prośbę, jak tu ponownie zajrzysz, to bądź trzeźwa-
    bo po pijanemu prawda będzie Cię bardziej w oczy koleć....
  • e4ska 01.10.06, 23:22
    Wiesz, Siarko, mnie ten cudaczny dialog nocny przypomniał naocznie, jak to było
    z moim późnym samobójczym piciem... wszystkie pijaki notoryczne tak mają czy
    co:))) Śmieszne: też coś we mnie krzyczało wniebogłosy... ratunku, help help,
    ale butelki z ręki to by mi nikt nie dał rady wyrwać... Samotność coraz
    ostrzejsza... swiadomośc, że się kończysz, że się krzywdzisz, że przestac nie
    możesz, pretensje do całego świata, żal, że nie ma metody żadnej na trzeźwość,
    jakieś czekanie na ważny telefon, to "nie jestem pijana", piję dobre markowe
    trunki, tylko dwie butelki, tylko, tylko... i agresja, i skoki od rozpaczy po
    głupią dumę, nadzieje beznadziejne...

    Przypomniałam sobie i zobaczyłam siebie w Blance... a czy pamięta ona o swoim
    pisaniu? Przetrzeźwieje, ale czy co zrozumie? Że picie w weekendy to
    alkoholizm... że się nie ma co okłamywac, tylko walczyć... albo na terapię...
    albo na AA... albo sobie przyrzec: nigdy więcej... szkoda drugiego człowieka,
    ale nie da się pomóc, tak jest:(

    Dla Blanki, gdyby tu zajrzała: wejdź na adres www.odwyk.pl Z nami też mozesz
    pogadać, zawsze się ktoś odezwie, żeby Ci pomóc.
  • blanka59 04.10.06, 22:50
    owszem pamieta
    powtarzam, nie miewam przerw w zyciorysie
    i wcale sie nie wstydze tego co pisalam
    dzis jestem trzezwa ale to zaden wyczyn, jest srodek tygodnia

    masz racje e4sko, nie znajde tu pomocy
    a ciebie nie chce sluchac ani po trzezwemu ani po pijaku
    uwazasz, ze jestes lepsza bo tobie sie udalo?
    bo juz nie pijesz?
    i dlatego masz potrzebe gardzenia tymi, ktorzy jeszcze pija?
    co o mnie wiesz? kompletnie mnie nie znasz
    poza tym jestes niekonsekwentna, sama sobie zaprzeczasz
    i nie czytalas dokladnie tego co napisalam
    bo piszesz bzdury
    a do tego jeszcze po chamsku
    nie odpisuj na moje posty, moze inni lubia byc pouczani w tak ordynarny sposob,
    ja nie
    nie zrobilam nic zlego, chcialam tylko z kims porozmawiac
    tylko dwoje z Was probowalo mi pomoc
    reszta to radosna tworczosc panstwa madralinskich
    zwlaszcza e4ska
    nie robcie tak, to sie czasem moze zle skonczyc
    mnie to nie dotyczy ale znam taki przypadek
    i zapewniam , ze to nie bylo kupno kota o polnocy
    nie zostawia sie czlowieka w potrzebie
    w telefonie zaufania tez nie odkladaja sluchawki

  • e4ska 04.10.06, 23:26
    Tutaj niczym nie zaskoczysz, ani mnie, ani innych, ktorzy przez to przeszli. Czy
    kpię sobie z Ciebie? Napisałam: "Przypomniałam sobie i zobaczyłam siebie w
    Blance..." To według Ciebie kpina? Ja też tak piłam, piłam duzo ostrzej i powiem
    Ci: nie warto... skąd wiesz, jak daleko dojdziesz? Tam na samej górze jest
    przyszpilony przez moderatorów wątek o dziewczynie, ktora zapiła się na smierc.
    Bo alkoholizm prowadzi do smierci, lepiej o tym pamiętać.

    Czemu mnie obrażasz, nazywając terapeutką? nie jestem. Jestem nawet
    przeciwniczką terapii i uważam, że z picia można wyjść samodzielnie, ale trzeba
    chcieć.
    "uwazasz, ze jestes lepsza bo tobie sie udalo?"... nie, nie uważam - wszyscy
    mają jakby swój czas... teraz, kiedy Ty masz pierwsze klopoty, jakas dziewczyna
    podobna do Ciebie nalewa pierwszą lampkę wina w swoim pokoju... kiedy Ty juz nie
    będziesz piła, kiedy wyjdziesz sama lub z pomocą terapii albo AA, ona może pisac
    tak samo, jak Ty tamtej nocy. Cóz jej wtedy odpowiesz?

    Blanko: skoro nikt nie umiał dać Ci właściwej rady, napisz, jak Ty byś napisała
    do tej, która jest na początku drogi... Naucz mnie, jak się pisze do takiej
    osoby. Będę wtedy wiedziała i nie zrobię nikomu krzywdy tak, jak zrobiłam ją Tobie.
    z poważaniem, Eska.
  • blanka59 07.10.06, 22:53
    powiem Ci e4sko co powinnas zrobic
    przede wszystkim wysluchac
    nie atakowac, nie wysmiewac, nie wyszydzac, nie kpic
    przypuszczam, ze mialas niezla zabawe
    a wydawalo mi sie, ze osoby takie jak my, zwlaszcza w takim miejscu jak to
    forum maja wiecej pokory i zrozumienia dla innych, ja mam
    kto to powiedzial w innym watku:
    co zrobilismy dla tych, ktorzy dopiero zaczynaja, czy komus pomoglismy?
    nie Ty przypadkiem?
    tym sposobem nie pomozesz nikomu

  • myszabrum 07.10.06, 23:58
    blanka59 napisała:

    > a wydawalo mi sie, ze osoby takie jak my, zwlaszcza w takim miejscu jak to
    > forum maja wiecej pokory i zrozumienia dla innych, ja mam

    No i właśnie pełna pokory i zrozumienia otwierasz wątek pt. "gadacie
    bzdury!!!!", po czym na prawo i lewo rozdajesz teksty typu "to głupie", "jesteś
    chamska", "nie odpisuj mi", "nie chcę cię czytać". Sama słodycz.

    Nie ma "skutecznych i sprawdzonych" sposobów na to, żeby nie pić. NIE MA. A my
    jesteśmy zwykłymi ludźmi, którym po prostu nie pić się udaje. No to sobie
    gadamy, pocieszamy się itp.

    NIE JESTEŚMY natomiast kwalifikowanymi terapeutami za ciężkie pieniądze, żebyś
    mogła sobie krzyczeć, obrażać i wymagać. I kwalifikować, kto się na twego
    terapeutę nadaje, a kto nie.

    Jak mi się jakieś forum nie podoba, to nie piszę ludziom, że głupi, tylko
    szukam sobie innego.
  • blanka59 08.10.06, 00:19
    tak, masz racje, poszukam innego forum
    tu i tak nikt nie chce ze mna normalnie rozmawiac
    zdaje sie, ze macie takie towarzystwo wzajemnej adoracji
    na dodatek zamkniete a nowi niech spadaja- tu sami trzezwi a pijaki sio
    bawcie sie dobrze

  • e4ska 08.10.06, 00:19
    Blanka, jesteś... umęczona... i ja to rozumiem. Nie gniewam sie na Ciebie za to,
    że mnie nie lubisz - bo każdy, kto pije, ma dość cudzych uwag o swoim piciu. Tak
    to jest, Blanka.

    "przypuszczam, ze mialas niezla zabawe"
    Nie, Blanka, ja miałabym się bawić cudzym nieszczęściem? Tym, że jakas nieznana
    mi kobieta nie może sobie poradzic sama, że siedzi nocą i rozmyśla nad sobą?
    Nie, żadnej zabawy nie miałam. Jak możesz tak mysleć? Chciałabym pomoc, ale jak?
    Pewnie znow masz jakie wino... więc powiem tylko tak - spróbuj przestac juz
    teraz. Nie pij nic. Jesli masz jakies wielkie zmartwienie, i chcesz to
    zmartwienie w winie utopic, to prędzej Ty sie utopisz niż ono.

    Blanka, ja tez siedziałam po nocach i myślałam: jak tu przestać... dobrze,
    przestanę, ale jeszcze ten... no, jeszcze jeden... o, weselej, nic mi nie
    jest... aha, to jeszcze jeden... i potem to mnie tak brało, że wstawałam przed
    szóstą, żeby kupic coś, zanim rodzina sie obudzi... a potem to fajnie, że się
    nie zapiłam. I co? Strasznie śmieszne?

    Wiesz, jestes na takim etapie, że wydaje Ci sie, że ludzie sie z Ciebie smieją.
    Wyobraź sobie, że tak mysli każdy alkoholik, kiedy pije. To normalne uczucie.
    Ale to jest nieprawda. Jesteś chora. Tak jak ja. Tylko że ja nie piję, a Ty
    jeszcze pijesz. Chodzi o to, zebys wreszcie przestała. Żebys obudziła się rano
    wypoczęta, bez kaca i wyrzutów sumienia. Ale - chcesz, a nie możesz wyjść. I my
    chcemy ci pomóc. Więc odpowiadamy. Ale nie możemy zrobic nic więcej. Ty musisz
    sama. Nie pić nic. Dosyć. Spróbuj, Blanka, po co sie męczysz. Szkoda Twojego
    zycia. Młoda pewnie jesteś, co? ile masz lat? Gdzie mieszkasz? co porabiasz?
    Napisz cos o sobie, może lepiej pisz, a nie pij.

    Ja też musze uważac, żeby się nie napic. Ale idzie mi to bez zarzutu - jak do
    tej pory. I tobie tez się uda - moze zacznij od teraz, co?
  • blanka59 08.10.06, 00:32
    widzisz eska, wreszcie gadasz jak czlowiek, jak przyjaciel w niedoli
    otoz: nic dzis nie pilam
    nie pilam od tamtego wieczoru ani kropli
    chociaz barek pelny i w kazdej chwili moglam sobie nalac
    juz wtedy postanowilam, ze to bedzie moj ostatni pijany weekend
    i wiem, ze przez jakis czas z pewnoscia pic nie bede
    juz mialam kilka takich kilkumiesiecznych przerw
    i szczerze powiem, ze wcale nie bylo tak trudno
    ale zawsze przychodzil taki moment, w ktorym znow sie napilam
    teraz chcialabym, zeby nie nastapil
    mam dobra motywacje tym razem, moze sie uda
    dzis wazne jest, ze jutro nie bede miala kaca ani worow pod oczami
    a jutro juz niedziela, od niedzieli do piatku nie mysle o alkoholu

    i wbrew temu co napisalam przed chwila, zajrze tu jeszcze nie raz
    dzieki eska
  • e4ska 08.10.06, 01:01
    Blanka, czyli zrobiłas postępy, a wcale sie nie przyznalaś:) Zobacz, ilu ludzi
    toczyło walke z Twoimi butelkami:))) Ja teraz wreszcie konczę robótkę nocną, i
    mam nadzieję, że pogadamy - w weselszych nastrojach - jak to z pijakami. A co do
    tego, żeby ten moment "znowu" nie nastapił, to jest sposobów mnóstwo. Jedni lecą
    do poradni, drudzy na mityng, trzeci mają silną wolę, i mnie sie najbardziej
    podoba trzeźwienie samodzielne, ale jestem jedną z niewielu kobiet, ktorym sie
    to udało. Dziewczyny raczej chodzą grzecznie na terapie. Bo wyleźć z tego to nie
    jest taka łatwa rzecz. Kto sam nie przeszedł wszytkiego, nigdy Cie nie zrozumie.
    Że niby: Jak nie chcesz pic, to nie pij. Łatwo powiedzieć.

    Wiesz, są jakies nocne telefony, u nas na forum Yura nieraz pod telefonami
    takimi bywa. Trzeba go jutro zahaczyc, moze cos doradzi. Bo jak sobie z kims
    pogadasz, to lepiej... pisanie to nie to samo.

    No to idę. Dobranoc. Kładź sie też i niczym nie martw. Alkoholizm to jeszcze nie
    koniec świata, są gorsze choroby:))) Hej, do jutra, wejdź na forum... jak sie
    wyśpisz:) Hej.
  • blanka59 08.10.06, 01:08
    dobranoc
    ja jeszce posiedze, czytam sobie troche inne watki
    moze bede madrzejsza
  • myszabrum 08.10.06, 13:48
    Nie, żebym Cię Blanka wyrzucała :P (zresztą nie mam do tego żadnego prawa, tak
    samo Ty możesz wyrzucać mnie), ale może na tym forum łatwiej będzie Ci się
    dogadać?

    www.forum.akcjasos.pl/viewforum.php?f=1
  • myszabrum 08.10.06, 13:52
    Albo na tym:

    alkoholizm.sos.pl/forum/viewforum.php?f=49
    Mówię całkiem serio. Czasem dobór słów sprawia, że między ludźmi tworzą się
    bariery nie do przeskoczenia, mimo jak najlepszych intencji.

    Szukaj ludzi, z którymi znajdziesz wspólny język.
  • e4ska 08.10.06, 14:22
    No co Ty, Myszko... Co my tu jakie debilie czy intelektualisty... Przetrzymały
    my Blankę nietrzeźwą, to należy nam się rozmowa z Blanką trzeźwą. Dziewczyna
    pisze do rzeczy, pracuje nad sobą, no, takie wielkie słowo - walczy - i ja
    jestem ciekawa, kiedy Blanka napisze, że juz jej lepiej... I bardzo bm chciała,
    zeby TUTAJ napisała, a nie gdzie indziej. Może zresztą i tu, i tam, byle jej sie
    udało.

    Blanka, jesli chcesz się załapać na zlot forumowiczow... a warto, bo Tranzyt
    przywiezie brylanty dla najbardziej trzeźwej alkoholiczki z odpowiednimi
    gabarytami + kwiaty od Parysa - róże znaczy się - To Ty się bierz za
    trzeźwienie, bo nie zdążysz, hi hi:)))
    I nie daj sie Myszy wykolegować. Mysza lubi błyskotki - jak jaka sroka...
  • myszabrum 08.10.06, 15:12
    Eska - ja po prostu cierpliwości nie mam wcale. Ale to za grosz. Sama własne
    płaczliwo-agresywne histerie pamiętam, owszem - ale jak przez mgłę. I nic mnie
    właśnie teraz tak nie wkur... jak histerie cudze. Przeplatane z "pomóż mi,
    pomóż".

    Ja wiem, że powinnam być ponadto, zobaczyć cierpiącego człowieka etc. - przede
    wszystkim zobaczyć samą siebie - a mi się tylko nóż w kieszeni otwiera. No i
    brzydko to o mnie świadczy, bardzo brzydko, ale co zrobić?

    Miałam taką koleżankę w pracy (zwolnili ją), z którą kiedyś piłam. Potem ja
    przestałam, a ona piła dalej. Pewnego wieczoru (miałam pół roku abstynencji)
    odmówiłam wysłuchiwania po raz enty historii jej życia i po prostu wyszłam z
    biura. Zostawiłam ją z lekka podpitą pod opieką naszego "pana sekretarki"
    (asystenta prezesa).

    Na odchodnym usłyszałam "pożałujesz, suko". No i pożałowałam, bo koleżanka
    roztrzaskała szybę w drzwiach i pocięła się szkłem, zachlapując krwią całe
    biuro ze szczególnym uwzględnieniem dywanu w gabinecie prezesa oraz okolic
    mojego biurka. "Pan sekretarka" - notabene chłop jak dąb - jakoś nie umiał
    spacyfikować sytuacji.

    Potem oczywiście wszyscy z pretensjami do mnie, bo jak ja mogłam koleżankę
    zostawić. Mało brakowało, a jeszcze by mnie obciążyli kosztami zawezwania firmy
    sprzątającej. A co ja, Matka Teresa jestem?

    No więc dobrze, że są na świecie pogodne i humanistyczno-humanitarne Eski, bo
    Myszy z Myszami to by się chyba tylko pozagryzały :P
  • e4ska 08.10.06, 20:29
    Myszko droga... nie dość, że rozpiłaś koleżankę do krwi, to jeszcze nie
    posprzątałaś...
    Myszy są okropnie niehumanitarne...:)))

    Jak to się robi, że takie fajne rozmowy o życiu na pewnym etapie stają się nie
    do wysłuchania... Za dużo ekspresji? Nikt chyba nie jest w stanie wysłuchać
    pijanego alkoholika. A własnie wtedy ma on najwięcej do powiedzenia. I czasem
    mowi prawdę. Taką, na której odparcie brak słów. Kiedy blanka napisała, ze
    terapeutyzne rady są do niczego, to tak jej slowa odebrałam... bo nic nie można
    powiedzieć innego niż to słynne - spróbuj teraz, nie pij... I nie ma we mnie
    humanitaryzmu, jest tylko cierpliwośc. Zawsze byłam cierpliwa. Ale to za mało,
    żeby drugiemu pomóc. Choćby się jak najmocniej chciało.

    Z innej dróżki - nigdy bym nie zatrudniła faceta sekretarki...
  • wolny32 09.10.06, 13:38
    >
    > Na odchodnym usłyszałam "pożałujesz, suko". No i pożałowałam, bo koleżanka
    > roztrzaskała szybę w drzwiach i pocięła się szkłem, zachlapując krwią całe
    > biuro ze szczególnym uwzględnieniem dywanu w gabinecie prezesa oraz okolic
    > mojego biurka. "Pan sekretarka" - notabene chłop jak dąb - jakoś nie umiał
    > spacyfikować sytuacji.
    Potem oczywiście wszyscy z pretensjami do mnie, bo jak ja mogłam koleżankę
    > zostawić. Mało brakowało, a jeszcze by mnie obciążyli kosztami zawezwania
    firmy
    >
    > sprzątającej. A co ja, Matka Teresa jestem?




    Nie rozumiem.
    Jak mogłaś zostawić koleżankę?
    Powinnaś płacić za sprzątanie.
  • blanka59 13.10.06, 23:46
    jestem esko i to calkiem trzeźwa
    jest dobrze i wcale nie tak trudno
    nie muszę ze soba walczyć a barek pełen i całkiem pod ręką
    może ja wcale nie jestem alkoholiczką?
    po co w takim razie piłam taki długi czas?
    z przyzwyczajenia?
    napisałaś Esko, że nie mam komfortu picia i to jest prawda
    nie sprawiało mi to żadnej przyjemności
    czułam sie zmuszana do sięgania po butelkę
    przez kogo? przez co? nie rozumiem tego
    teraz jest mi dużo lżej
    czuję się czysta, to takie uczucie jakie pamiętam z dzieciństwa kiedy wracałam
    z kościoła po spowiedzi
    mialam wrażenie, że dużo lżej stąpam po ziemi a w brzuchu miałam motylki
    i wydawało mi się, że wszyscy napotkani ludzie zauważają moją przemianę
    teraz jest bardzo podobnie, to fajne uczucie
    trudno powiedzieć żebym była z siebie dumna, to dopiero dwa tygodnie
    i nie miałam sytuacji, w ktorej musiałabym ze soba walczyć
    czyżby to było takie łatwe?
    ale przerabiałam to już kilka razy i zawsze przychodził ten moment, w którym
    wszystko zaczynało się od początku
    na czym to polega do cholery?
    ale będę się starać, obiecuję
    i zdawać Wam relację w weekendy jak mi idzie
    dzięki wszystkim

    ps. nie przepadam za błyskotkami
  • e4ska 14.10.06, 00:09
    Właśnie tak sobie, dla oderwania od bardzo żmudnej roboty, zaglądnęłam na
    forum... z myslą, że może coś miłego, dla odetchnięcia, przeczytam, i przeczytałam:)
    Czy jest się alkoholikiem... Blanko, a musisz o tym mówić komuś znajomemu?
    Skarzyc się, żeby potem ktoś miał głupią satysfakcję? To nie jest jakas straszna
    dolegliwośc... nie pije sie... no, trzeba zawsze sie "gimnastykować" w
    towarzystwie, ale - od kiedy rzuciłam picie, nigdy, w ciągu kilkunastu miesiecy,
    nikt nie był na tyle nachalny, żeby mnie zmusić... Ja tam juz kilka razy
    próbowalam sobie wczesniej udowodnić, że moge pić, aż wreszcie dałam spokój...
    Cóż, niektórzy muszą się bez przerwy przekonywać, ale my, kobiety, jestesmy
    twarde baby... jak trzeba. Męka bycia w ciągu... Ty jeszcze tak nie miałas, jak
    ja, tydzień za tygodniem, miesiąc po miesiącu, do całkowitej utraty sił, do
    rozpaczy i absolutnego upadu, do strachu przed soba... Jest się swoim wrogiem,
    jest się rozdwojonym dziwnie, opętanym, poniżonym, ciężko chorym fizycznie... po
    co to komu...
    Bo tak naprawdę: po co te wina... strach, nieprzespane noce, opuchnięta twarz...
    żal wielki do siebie i świata...
    Z mojego dzisiejszego miejsca, z tej gorki, na ktora sie wydobyłam, moje
    pijaństwo wydaje sie czyms tak dziwacznym, tak niepotrzebnym, jakbym była innym
    czlowiekiem... pierwsza wiosna, pierwsza jesień, druga wiosna, pewnie i
    następne... bez ukrywania sie, bez tych spojrzeń ekspedientek, bez ukrywania
    butelek... i z tłuściejszą portmonetką...
    I jaka piękna jesień... a dziś mgła z ostrym wiatrem... pewnie koniec pogody,
    ale w sercu - spokojnie...
    Samych radości, trzymaj się... zdrufki:)))
  • blanka59 14.10.06, 00:28
    oczywiście,że nikomu nie mówiłam
    tak jak ukrywałam picie, a przynajmniej tak mi się wydawalo
    tak też ukrywam abstynencję i moją z niej radość
    co prawda nie miałam jeszcze okazji odmawiania w towarzystwie
    ale ten moment nadejdzie i to będzie najtrudniejszy moment
    i nie dlatego, że nie będę umiała odmówić, tylko jak to uzasadnić?
    wymysliłam, że wszedzie będę jeździć samochodem, to jest konkretna wymówka
    ale na sylwestra jechać samochodem? to juz grubymi nićmi jest szyte
    może do tego czasu coś przyjdzie mi do głowy
    dzieki Eska
    trzymaj się również

  • yuraathor 14.10.06, 01:20
    Dziwne to się może wydawać, ale są ludzie do których od pierwszych wpisów na
    forum czuję sympatię. Będę Ci Blanko kibicować w utrzymaniu abstynencji.
    Zwykle mówię :dziękuję, dziś nie piję, większości ludzi to wystarcza.
  • myszabrum 14.10.06, 02:54
    Mogą Ci zaproponować taksówkę. Lepiej mów, że bierzesz jakieś leki.
  • aniolparys 14.10.06, 00:24
    blanka59 napisała:

    >
    > ps. nie przepadam za błyskotkami

    Rozumiem, że róże nie byłyby Ci niemiłe. Uroczyście obiecuję Ci je przy
    pierwszym spotkaniu. Może dla tego spotkania warto nie pić?
    Najlepsze są proste prawdy. Nie wymagające dowodów. Że niepicie jest fajne. Że
    picie przez osobę w ten czy inny sposób uzależnioną jest paskudne i kosztowne.
    Że tak naprawdę alkohol niczego Ci nie daje oprócz chwiowej ucieczki i ułudy, że
    nie potrzebujesz go po prostu.
    Sama dopowiedz swoje prawdy. I wstań jutro z lekką głową. I napisz za tydzień.
    Powodzenia Blanko.
  • jerzy30 09.10.06, 13:57
    trudne - wiem cos o tym - glowa do gory - dzis jest lepiej - jutro bedzie
    jeszcze lepiej
  • yuraathor 08.10.06, 20:00
    Owszem bywam, siedzę przy telefonie regionalnego punktu kontaktowego AA w
    Szczecinie we wtorki od 17 do 19 tel 091 4500 176.
    dyskusję z Blanką zacząłem śledzić od następnego dnia i nawet zły byłem, że
    nikt nie zaproponował jej przejścia na bardziej bezpośrednią formę rozmowy
    (telefon, GG)ale potem Blanka znikła na parę dni i nagle znowu jest, wyraźnie w
    lepszej formie.
  • e4ska 08.10.06, 20:31
    Yura, ale... kiedy zadzwoni do Ciebie podpity gościu - to nie o tobie, Blanka:)
    - to chyba nie idzie rozmowa...
    Ja bym nie umiała rozmawiać. Zdenerwowałabym się. Podziwiam sponsorów i takich
    ludzi, jak Ty, Yura. No:)
  • yuraathor 09.10.06, 16:10
    najczęściej dzwonią matki, żony i kochanki zatroskane o swego alkoholika.bywają
    też podpici szukający sposobu przerwania ciągu daję takiemu swj nr komórki z
    propozycją rozmowy jak dojdzie do siebie, czasem się odzywają. z pewną panią
    rozmawiam od sierpnia 2004 -jak jej źle to dzwoni, do AA za nic przyjść nie
    chce.wszystkim proponuję przyjście na miting otwarty AA. czasem ktoś pyta o
    możliwośc zaszycia się takiemu mówię , że nie można zaszyć mózgu. niepicie ma
    być osiągnięte przez człowieka a nie implantowanego straszaka.
    nie wiem czy zasługuję na podziw, po prostu robię to co robię i co jak sądzę na
    dzisiaj daje mi satysfakcję.pozdrawiam
  • blanka59 04.10.06, 23:01
    mnie zadna prawda nie kole bo ja prawde znam i nie mysle jej ukrywac
    gdybys przeczytal wszystkie moje wypowiedzi dokladnie, to moze bys to wiedzial
    natomiast od was zadnej prawdy nie uslyszalam
    a juz z pewnoscia takiej, o ktorej bym nie wiedziala
  • madziara1113 03.10.06, 02:08
    Pomyśl co robisz jak pijesz.Zamykasz sie w domu do nikogo nie wychodzisz, nie
    wpuszczasz nikogo, bo sie wstydzisz ze ktos poczuje ze pilas.A mogło by być
    inaczej....
  • jerzy30 03.10.06, 10:26
    moze sie tu pojawi - nie ma zastrzykow ani "czary-mary" na niepicie
  • blanka59 04.10.06, 22:55
    ja nie chlam Jerzy
    robie to z wieksza klasa niz ci sie wydaje
    trudno
  • aniolparys 05.10.06, 06:42
    Przyznaj się. W środy też już zaczęłaś?
  • myszabrum 05.10.06, 08:54
    Krótko, ale celnie.
  • e4ska 05.10.06, 09:17
    Jako wstrętna eska też swoje dołożę... ale dodam, że komfortu picia to Blanka
    nie ma... co to za picie, które przestaje bawić. Mimo wielkiej "elegancji".
    Pamiętam ten moment. To już było TO.
  • blanka59 07.10.06, 22:44
    krotko ale niecelnie
  • blanka59 07.10.06, 22:45
    w srody nigdy nie pije
    pudlo
  • aniolparys 09.10.06, 02:22
    To, że wydajesz na swoje picie więcej pieniędzy od innych, albo gdy pijesz w
    samotności i idziesz spać do czystego łóżka nie oznacza, że pijesz z większą
    klasą. Picie upadla alkoholika. Na trzeźwo on o tym wie. Nie ma dla niego klasy
    w piciu. Stąd mój wpis. Ale widać Ciebie to nie dotyczy.
  • jerzy30 05.10.06, 15:53
    klasa **** - picie wódki z musztardówki
    klasa *** - picie z gwinta piwa
    klasa** - picie denaturatu [moze byc z gwinta - choc jest to trudne - to jest
    95% mocy i zatyka]
    klasa * - picie borygo, salicylu w krzakach lub w altanie
    innych klas nie znam
  • drak02 05.10.06, 15:59
    Jerzy, przyznam że nie rozumiem- masz dzisiaj kiepski dzień:)
  • sarkoid 05.10.06, 18:32
    drak02-to taki podział alkoholików

    ja słyszałem o ligach-zaczynam od słabej klasy-kończe na najostrzejszej
    (stopień trudności);-))).mogłem pomylić

    -tour de pologne
    -giro italia
    -tour de france
    -vuelta espana

    a opowieść do tego jest taka (opowiadał mi to znajomy, ktory "ćwiczy" dalej i
    ślad po nim zaginął)

    stali w 3 pod sklepem, podchodzi do nich kolo, który chciał sie napic-mieli
    dętkę i nie mówili mu o tym----powiedzieli jednak, ze oni ćwiczą w tour de
    france a on to nadaje sie do tour de pologne-ale, ze mu nadal chcialo sie pic
    wiec nalali-trzyma ta szklanke (bodajze z czyms zmieszana)-nie wącha wedle
    zalecen "peletonu"-i siuup-a tu nagle oczy na wierzch, gęba czerwona, odchodzi -
    i sruuuuu-polecial dwumetrowy paw....koles meczy sie i meczy..wraca do nich i
    mowi ..ee yhr... yghrr..fuuu... wiecie co? ja to ide jeszcze pocwiczyc w tour
    de pologne.....

    wiem, ze załosne co oni pili i jak sie stoczyli ale cala ta sytuacja musiała
    śmiesznie wyglądac-ja przynajmniej lałem ze smiechu...(a i byłem trzeźwy)
  • jerzy30 05.10.06, 20:56
    z wieksza klasa - to jej wymienilem klasy picia [chlania] od klasy najwyzszej
    do najnizszej
  • jerzy30 09.10.06, 13:59
    ja walilem czysty spirt i denaturke na zapitke
  • jerzy30 09.10.06, 14:00
    ...
  • jerzy30 09.10.06, 14:01
    cos mie sie dzis slabo klika
  • e4ska 09.10.06, 14:15
    Jerzy, Ty mnie nie wyzwalaj do denaturatu:))) I nie pisz czasem, że był błękitny
    z różanym blaskiem świtu... Jeszcze mi się zostanie kobietą wyzwoloną... i
    wlepią mi bana... co się nieraz zdarzało esce na innych przyzwoitych forumach:(((
  • ameagaru1 13.10.06, 14:43
    Witam, czytam to forum od dłuższego czasu, trafiłam tu przypadkiem, szukałam
    informacji pomocnych przy rzuceniu palenia. Z problemem alkoholowym nie miałam
    nigdy bezposrednio doczynienia. Na szczęście - oszczędzono mi tego. Przeczytałam
    kilka postów i zostałam, wracam co kilka dni by sledzić niektóre watki. Pod
    częścia z nich kryja sie żywi ludzie, autentyczne problemy, często dramaty. I
    zwyczajnie, czesto niepokoje sie losem autorow niektorych watkow. Wracam, bo
    bardzo chce przeczytac, ze dali sobie rade, ze wszytko jest u nich OK. Zostałam
    bo ku swojemu zaskoczeniu w odpowiedziach na przypadkowe często wołanie POMOCY -
    grupa stałych formumowczów spieszy z odsiecza. I to wtakim stylu, ze nie sposob
    nie zdjac czapki z glowy... W wielu przypadkach sama korzystam z waszych
    odowiedzi (choc nigdy nie mialam problemu alkoholowego). Jednak pomagaja mi
    zrozumiec cos lub kogos, spojrzec poza pryzmat wlasnego doswiadczenia. Naprawde
    jestescie wspaniali... Dlaczego to pisze? Bo bylam tu regularnie i poniewaz
    problem ten mnie bezposrednio nie dotyczy, nie mam wlasnych doswiadczen -
    uznaje, ze nie mam rowniez prawa glosu. Czuje sie z tym jednak odrobine
    dwuznacznie, jakbym kogos podgladala - dlatego napisalam te kilka slow. Chce Wam
    powiedziec, ze lamiecie streotypy. Alkoholik w Polsce - wiadomo z kim/czym sie
    kojarzy. I w ogolnej swiadomosci postrzega go jako osobe o slabej lub zlej woli
    . Z tego forum zas jasno wynika, ze naprawde wiele osob chce rozstac sie z
    nalogiem, tylko nie wie jak. Lub polega na placu boju bo nie jest latwo ten
    nalog rzucic. Zly jest tez obraz osob , ktore rzucily palenie. Wobec takich osob
    reszta spoleczenstwa, ktora nigdy nie miala tego problemu - zapala lampke
    ostzegawcza. Uwaga, niby juz nie pije, ale nie wiadomo co bedzie dalej... No i
    jednak kiedys pil. Lepiej takich osob unikac. Tymczasem Wy lamiecie te
    stereotypy, czytam tu posty od naprawde dzielnych, walecznych, inteligentnych
    ludzi. Empatycznych, dowcipnych, ktorzy pomagaja innym. Tyle, nie wiem czy
    oddalam dobrze to co czuje. Pozdrawiam stalych forumowiczow. Jestescie OK ;-)
  • aaugustw 13.10.06, 16:26
    (Ameagaru1 napisała):

    > "...trafiłam tu przypadkiem, szukałam informacji pomocnych przy rzuceniu
    palenia. Z problemem alkoholowym nie miałam nigdy bezposrednio doczynienia.
    Na szczęście - oszczędzono mi tego." <
    _____________________________________________________________________.
    Wzbudzilas moja ciekawosc Ameagarul ! ;-))
    Co masz na mysli, piszac: "oszczedzono mi tego"?
    Czego Tobie oszczedzono?
    Tego, ze nie musialas i nie musisz (jak piszesz) zmieniac stereotypow? Ze nie
    musialas i nie musisz odrzucic z siebie tej cieplej kolderki, pod ktora spisz?
    Ze nie zostalas zmuszona do odkrywania prawdy tego swiata (czyt. siebie)!?
    Czy Ty wierz co znaczy: TRZEZWOSC ?
    Podziele sie z Toba (w skrocie) moim doswiadczeniem;
    Jako alkohoklik - wdzieczny dzis jestem za to, ze dotkniety jestem te choroba.
    Gdyby nie ona, NIGDY nie poznalbym siebie! Nigdy nie wiedzialbym co znaczy ZYC
    w prawdzie. Co znaczy KOCHAC! Co znaczy byc wdziecznym i szczesliwym...! ;-))
    Pozdrawiam:
    A...
  • ameagaru1 13.10.06, 16:51
    Witam,
    Ty tez budzisz moja ciekawosc aaugustawie. Oszczedzono mi tego, ze nie musialam
    przechodzic przez pieklo powrotu do trzezwosc. Bo zamieszczonych tu wypowiedzi
    wynika, ze to wyzsza szkola jazdy - uporac sie z tym. I, ze w gruncie rzeczy
    latwo jest w ten nalog popasc. Wystarczy stracic czujnosc. I czapka z glowy, ze
    Ci/Wam sie udalo. Uporales sie z tym, wiesz wiecej o sobie i o swiecie. I co,
    sadzisz teraz, ze jestli ktos nie pil i przez to nie przechodzil to zycie
    uplynelo mu lekko, latwo i przyjemnie? Ze spedzil je w przytulnym mieszkanku
    opatulony ciepla kolderka? Ze z nikim/ niczym nie walczyl? Ze nie wie co znaczy
    kochac/zyc itp? To tez ignorancja... Myslisz, ze to jedyny problem jaki mozna
    miec w zyciu? Ze to jedyny dramat, ktory zmienia osoby, ktore go dotknely? Nie
    zycze Ci moich problemow. I nie zycze Ci zebys musial kiedykolwiek zmierzyc sie
    z tym, z czym ja sie zmierzylam. Nie chodzi o to zeby sie teraz tu licytowac.
    Lecz gwarantuje Ci, przegralbys ta licytacje. Mnie Wasze formum pozbawilo kilku
    stereotypow dot. osob zmierzajacych sie z problemem alkoholowym. I sadze, ze
    jestescie zainteresowaniu informacja zwrotna od osob tu przebywajacych.
  • myszabrum 13.10.06, 17:03
    Ame - napisałaś od serca, wielkie dzięki. Bardzo mi się miło zrobiło w imieniu
    wszystkich :)

    "Cieszę się, że jestem alkoholikiem" to ulubiony slogan aowców. Trochę taka
    samoobrona chorych ludzi - pisaliśmy tu o tym ostatnio.

    Wiesz, byłam kiedyś w Laskach, w tym zakładzie dla ociemniałych. Tam zakonnice
    uczą niewidome dzieci, że "lepiej mieć ślepe oczy, niż ślepą duszę". Pomyślałam
    sobie, słysząc to, że jednak "ślepa dusza", jakkolwiek by ślepa nie była,
    przejrzeć moze w pięć sekund, czego nie da się powiedzieć o np. oczach
    wypalonych, gdy się było niemowlęciem w wadliwym inkubatorze.

    August w ten właśnie sposób dodaje sobie animuszu, ja go sobie dodaję w inny.
    Mam nadzieję, że rozumiesz.

    Tak czy owak, fajnie, że się odezwałaś - a wątki dla palaczy/ex-palaczy stoją
    przecież przed Tobą otworem ;)
  • aaugustw 17.10.06, 17:55
    (Myszabrum napisała do Ame):
    > Ame - napisałaś od serca, wielkie dzięki. Bardzo mi się miło zrobiło w
    imieniu wszystkich :)
    - - - - - -
    Slyszalem o takim, co myslal za wszystkich i cierpial za wszystkich...
    ____________________________________________________________________.
    Ale nie po to pisze. Uciekly by mi slowa Myszabrum, ktore przed chwila
    przypadkiem zauwazylem.
    Slowa te przez moment mnie porazily, (cyt.):
    > Wiesz, byłam kiedyś w Laskach, w tym zakładzie dla ociemniałych. Tam
    zakonnice uczą niewidome dzieci, że "lepiej mieć ślepe oczy, niż ślepą duszę".
    Pomyślałam sobie, słysząc to, że jednak "ślepa dusza", jakkolwiek by ślepa nie
    była, przejrzeć moze w pięć sekund...
    >
    > August w ten właśnie sposób dodaje sobie animuszu, ja go sobie dodaję w inny.
    > Mam nadzieję, że rozumiesz.
    ___________________________________________________________________________.

    Biedna Myszabrum tu nie trzeba byc jasnowidzem, ani prorokiem, zeby zobaczyc,
    ze jezeli ktos w ten sposob jeszcze pisze (czyt. czuje i mysli) ten MUSI
    jeszcze w swoim zyciu odrobic swoje zadanie domowe do poprawki...! - Zal mi Cie
    autentycznie! :-((
    "Slepa dusza" NIGDY nie przejrzy w ciagu 5 sek. Znam takich, ktorzy Program AA
    przeczytali w ciagu 5 minut i tez tak mysleli. Dzisiaj nie pija, bo nie zyja!
    To chyba w jednym z Twoich maili (albo w mailu Eski?), jedna z Was pisala o,
    (cyt.): "perlach rzucanych przed nogi swin". Nie wiem czy wiesz (wiecie), ale
    to chodzi o jedna z tych slynnych przypowiesci, ktore wypowiedzial w Biblii
    Jezus...
    To nie chodzi o jakies tam rzucanie przed nogi, lecz o to zeby "nie rozrzucac
    perel wsrod swin, bo one je w blocie zadepcza" !
    A...

  • aaugustw 13.10.06, 17:55
    (Ameagaru1 napisała):

    > Witam,
    > Ty tez budzisz moja ciekawosc aaugustawie. Oszczedzono mi tego, ze nie
    musialam przechodzic przez pieklo powrotu do trzezwosc....
    _________________________________________________________________________.
    Dziekuje Ci za Twoja dojrzala (czyt. zrownowazona, pelna ciepla i wyrozumienia)
    wypowiedz...
    Nie wiem o Twoich problemach i na pewno tez nie chcialbym ich miec.
    Jakie by jednak one nie byly, nie sa one na pewno tak duze, zebys nie mogla ich
    uniesc. Wszystko w tym zyciu ma swoj sens!. Trzeba ten sens tylko odnalezc. I
    Ty dasz sobie z nimi rady, jestem o tym przekonany!.
    Jestes mloda. To wynika z tresci Twoich slow. (aha; ja juz 3,5 roku nie
    pale!) ;-)) Pisze chaotycznie, bo zaraz wyjezdzam na Mityng AA, w realu.
    A co do mojej choroby alkoholowejowej jeszcze dwa zdania:
    Ja naprawde jestem wdzieczny za to, ze zostalem ta choroba dotkniety...! ;-))
    Gdyby nie ona nie mialby tego wszystkiego, co mam dzisiaj! Ja mam dzisiaj
    wszystkoto, co potrzebuje. Czy nie jestem najbogatszym z ludzi!? ;-))
    A...
    Ps. Slowa Myszybrum pozostawie bez komentarza ;-))
  • ameagaru1 13.10.06, 20:00
    Wszytko ok. Rzuciłam papierosy co chyba troche tlumaczy moja raczej zbyt
    emocjonalna opowiedz ;-) Przeczytalam jeszcze raz swoj pierwszy post i chyba
    pewne kwestie ujelam zbyt dosadnie, niezgrabnie - nie dziwie sie wiec ze
    wzbudzil troche mieszane uczucia. Intencje mialam jednak jak najlepsze. I
    podtrzymuje swoj aplauz wobec tego forum i jego stalych bywalcow ;-)Sadze, ze
    kryzysy, ciezkie doswiadczenia i momenty w zyciu sa nam niezbedne. Bo to
    wlasnie one warunkuja rozwoj jednostki. Jestesmy takim gatunkiem (jako ludzie),
    ze gdyby nic nas nie bolalo - trwalibysmy w blogostanie i samozachwycie, nie
    zmieniajac nic i nie zastanawiajac sie nad soba i zyciem. Dopiero gdy boli
    placzemy, krzyczymy i szukamy pomocy. Jesli uda nam sie odnalesc prawdziwa
    przyczyne i pozbyc sie jej (mimo bolu) to przechodzimy na kolejny, wyzszy
    poziom rozwoju, swiadomosci. Dopoki nie udaje nam sie odnalesc przyczyny
    kryzysu i sily do walki z nim - trwamy w kryzsie, tylko go poglebiajac.
    POzdrawiam a
  • aaugustw 13.10.06, 22:39
    (Ameagaru1 napisała):
    .....................
    .....................
    ____________________________________.
    Jestem pod wrazeniem Twojego sposobu
    myslenia i podejscia do zycia...! ;-))
    Zaluje, ze nie moge juz dzisiaj
    nawiazac do Twoich slow. Musze konczyc.
    Spokojnej, dobrej nocy, zycze.
    A...
    Ps. Doskonale Cie rozumiem, jezeli chodzi o te emocje o ktorych piszesz.
    Potrzebujesz duzo teraz wyciszenia i pogody ducha... A na to mamy wplyw! ;-))
    (wroce do tematu)!
  • aaugustw 14.10.06, 19:59
    (Ameagaru1 napisała):
    > Wszytko ok. Rzuciłam papierosy co chyba troche tlumaczy moja raczej zbyt
    > emocjonalna opowiedz ;-) ...
    > Intencje mialam jednak jak najlepsze. I podtrzymuje swoj aplauz wobec tego
    forum i jego stalych bywalcow ;-)Sadze, ze kryzysy, ciezkie doswiadczenia i
    momenty w zyciu sa nam niezbedne. Bo to wlasnie one warunkuja rozwoj jednostki.
    Jestesmy takim gatunkiem (jako ludzie), ze gdyby nic nas nie bolalo... -
    trwalibysmy w blogostanie i samozachwycie, nie zmieniajac nic... Dopiero gdy
    boli placzemy, krzyczymy i szukamy pomocy. Jesli uda nam sie odnalesc prawdziwa
    > przyczyne i pozbyc sie jej (mimo bolu) to przechodzimy na kolejny, wyzszy
    > poziom rozwoju, swiadomosci....
    _____________________________________________________________________________.
    Dzisiaj, Ameagaru1, takze nie nawiaze jeszcze do poruszonego przez Ciebie
    tematu, ze wzgledu na brak czasu. Od jutra bede go mial wiecej.
    Jedno musze jednak napisac Tobie, mianowicie; Twoje slowa koja... One potrafia
    uspokoic...
    Przypomnialas mi ludzi, ktorzy przyjmowani sa do AA, jako tzw. przyjaciele AA,
    tzw. powiernicy klasy A. Sa to nie-alkoholicy, ktorzy wprowadzaja na mityngach
    roboczych, organizacyjnych wyciszenie... Rozladowuja oni swoja osoba i
    zrownowazeniem te czesto pojawiajace sie chore emocje u alkoholikow na takich
    Mityngach AA, w ktorych udzial biora aowcy w sluzbie... W Polsce takim
    przyjacielem AA jest Dr. Woronowicz ("Woron"). W Niemczech byl ks. Kappes (+).
    A w Carlsbergu, dla polskojezycznych Grup w Europie wybralismy ks. Darka
    mieszkajacego obecnie w Londynie. Wspanialy to facet! Nasz ostatni Mityng
    organizacyjny odbyl sie bez zadymy!
    Pozdrawiam:
    A...
  • aaugustw 15.10.06, 16:47
    (Ameagaru1 napisała):

    > Witam,
    > Ty tez budzisz...
    _______________________________.
    Mialem przygotowane slowa wlasne w temacie, we ktorym obiecalem Tobie Ameagaru1
    odpisac, ale wlasnie teraz, w momencie wyslania tego tekstu, przypomnialem
    sobie, ze o wiele, wiele lepiej wyrazi to pewien Aowiec, (cyt.):
    - - - - - - -
    Minęły dwadzieścia trzy lata, a ja już od dłuższego czasu wiem, że chorym
    człowiekiem był doktor Jekyll, a nie pan Hyde… Że to doktor Jekyll stawiał
    przed sobą takie zadania, takie cele, takie wartości, które do mnie, do mojego
    charakteru, do moich cech, do moich potrzeb i do mojej wrażliwości nie
    pasowały. Wiem, że doktor Jekyll, dlatego że żył tak, jak żył (co wszystkim i
    mnie samemu wydawało się godziwe i warte aprobaty), tak się tym życiem męczył,
    że co jakiś czas musiał pojechać na urlop i przywołać pana Hyde’a, żeby
    zapomnieć o sukcesach, o karierze i o innych swoich działaniach. Dzisiaj wiem,
    że program Dwunastu Kroków jest programem leczenia doktora Jekylla, a nie pana
    Hyde’a. To jest program powolnej, stopniowej przebudowy i zmiany własnych
    wartości, podkreślam, tych wartości, które w czasach, kiedy piłem, uważałem za
    pozytywne. Tych wartości, za które świat mnie cenił i nagradzał. Było to bardzo
    trudne i skomplikowane, bo wymagało dostrzeżenia wielu płaszczyzn własnego
    zakłamania, własnego fałszywego obrazu i jednocześnie pewnej pustki. No bo
    jeżeli nie będę pił — to co? Jeżeli nie będę pracował — to co?
    Dla mnie na co dzień, a także w AA i w trzeźwieniu, najważniejsza jest druga
    część pierwszego kroku, o której często się zapomina: „i przestaliśmy kierować
    własnym życiem”. Kiedy przyszedłem do AA, to w pierwszym kroku skupiłem się na
    alkoholu i krzywdach, które mi wyrządził, tymczasem druga część pierwszego
    kroku nie dotyczy wcale alkoholu. Dotyczy ona tego, że przestałem kierować
    własnym życiem, wszystko jedno czy z powodu alkoholu, czy z powodu tego, że
    kiedyś w dzieciństwie się czegoś wystraszyłem, czy z tak banalnej przyczyny, że
    ja nie jestem Panem Bogiem… Po prostu jednymi rzeczami w życiu mogę kierować, a
    drugimi nie i tych ostatnich jest większość. Natomiast bezsilność wobec
    alkoholu spowodowała, że ogromną liczbą spraw w moim życiu nie byłem zdolny
    kierować, niezależnie od tego czy piłem, czy nie piłem. Kiedy nie piłem, to
    tkwiłem wciąż w takim sposobie myślenia, który był fałszywym spojrzeniem na
    rzeczywistość.
    Jeżeli ktoś fałszywie widzi rzeczywistość i samego siebie w niej, to oczywiście
    nie może kierować własnym życiem, bo nie może podjąć racjonalnej, to znaczy
    skutecznej, decyzji. Widzi fałsz i na nim się opiera. W naukach przyrodniczych
    rzecz jest dużo prostsza. Jeżeli skonstruujemy „fałszywe” narzędzie, jeżeli
    oprzemy naszą teorię zagotowania wody na herbatę na fałszu, to tej wody nie
    zagotujemy. W działaniach, które podejmujemy, żeby dostosować do naszych
    potrzeb siły i zjawiska przyrody, kryterium prawdy i fałszu jest proste. Jeżeli
    postrzegamy coś w fałszywy sposób, to nasze działanie jest nieskuteczne i mamy
    natychmiastową odpowiedź. Natomiast w świecie wewnętrznych przeżyć i w sferze
    myślenia o moich problemach, sprawach, priorytetach i decyzjach nie ma takiego
    jasnego kryterium prawdy i fałszu. Toteż po to, by dobrze zasypiać, możemy
    bardzo się okłamywać. Ów fałsz jest częścią naszego życia powodującą, że nie
    możemy nim kierować, bo właśnie na fałszu opieramy przeświadczenie o tym, co
    powinniśmy zrobić. Na to wskazuje druga część pierwszego kroku. Mówi mi ona na
    co dzień, że ja nie jestem Panem Bogiem. To jest dosyć prosta informacja, którą
    bardzo trudno mi było uzyskać i jej się trzymać przez pierwsze trzydzieści
    osiem lat życia i jeszcze z pięć lat trzeźwienia. W tej perspektywie następuje
    drugi krok, o którym chcę opowiedzieć, bo myślę, że też jest niedoceniany.
    - - - -
    Pozdrawiam:
    A...

  • ameagaru1 16.10.06, 22:45
    Witam aaugustawie. Dziekuje za e-maile. Dziekuje Ci, ze powyzsza opowiesc.
    Mysle, ze wszyscy ludzie mamy w zyciu cos do pokonania. Do przerobienia. Jedni
    zmagaja sie z nalogiem. Inni z wlasna choroba lub choroba swoich bliskich.
    Opiekujac sie chora osoba trzeba pokonac egoizm, zmeczenie. Tryskac nadzieja
    nawet gdy brakuje Ci wiary. Wierzyc i robic wszystko co mozliwe. Bez gwarancji
    co do pozytywnego skutu tych zabiegow. To ciezka praca nad soba kazdego dnia.
    Sadze ze kazda praca nad soba nas wzbogaca i to na kazdej z mozliwych
    plaszczyzn. I mimo, ze 1000 razy dziennie mozemy polec - zwyciesko konczymy
    kazdy dzien. Mam dzis kiepski nastroj i ciezko jest mi oddac to co czuje.
    Pozdrawiam i dobranoc.
  • aaugustw 17.10.06, 14:52
    ameagaru1 napisała:
    > ...Tryskac nadzieja nawet gdy brakuje Ci wiary. Wierzyc i robic wszystko co
    > mozliwe...
    > Sadze ze kazda praca nad soba nas wzbogaca i to na kazdej z mozliwych
    > plaszczyzn. I mimo, ze 1000 razy dziennie mozemy polec - zwyciesko konczymy
    > kazdy dzien....
    - - - - - - - - - - - - - - - - - -
    Twoje slowa sa mi ukojeniem, dodaja sil oraz przynosza Pogode Ducha...!
    Ktos powiedzial: "Stracic mozemy zawsze tylko 100%, ale zyskac 1000%" ;-))
    Napisalem Tobie niedawno, ze czlowiek ma wplyw na swoje samopoczucie, na swoja
    Pogode Ducha... Mialem wtedy na mysli ta pozytywna energie, ktora mozna
    wytworzyc w sobie poprzez odpowiednia dyscypline mysli...
    Kazda mysl jest tworzeniem czegos... Te domy, ulice i inne obiekty, ktore
    podziwiam, powstaly takze tylko z mysli, ktore przelane zostaly na papier przez
    jakiegos architekta... itd... po kolei...
    A jak to wyglada u mnie - alkoholika? Moim problemem nie jest alkohol!
    W zasadzie nie moje problemy sa problemami, lecz problemem sa moje ich
    rozwiazania... Kiedys rozwiazywalem je z pomoca alkoholu. Dzis ciesze sie, ze
    je mam. ;-)) One naleza do zycia! Z kazdego rozwiazanego problemu mam nowe
    doswiadczenie i nowa wiedze... Dzis nie unikam juz problemow. Dzis rozwiazuje
    je, gdyz wiem, ze kazdy jeden nie rozwiazany problem rodzi drugi...
    Pozytywnie myslec znaczy dla mnie godzic sie z problemami, z ktorymi
    konfrontuje mnie zycie codzienne. Dzis nie ma dla mnie takze tych, tzw.
    negatywnych, czy zlych rzeczy, sa tylko niewygodne dobre! ;-))
    Do "pozytywnego myslenia" nalezy regularna psychohigiena. Juz od samego rana
    mentalnie przygotowuje sie do oczekujacego mnie dnia... Codziennie czytam, np.
    medytacje aowskie, literature duchowa AA, lub raz albo dwa razy w tygodniu
    biore udzial w Mityngu AA oraz (tyle samo) w sluzbach AA... Pojawiajace sie w
    moim mozgu "zgrzyty" eliminuje natychmiast. Bledy swoje poprawiam i przyznaje
    sie do nich jak najszybciej... Slaboscia mojej swiadomosci jest tylko to, ze
    potrafie tylko jedna mysla zyc w danej chwili. ;-))
    W tym temacie musze dodac, ze odroznic musze jeszcze; mysli, w ktorych mam
    zyczenia, od pozytywnych mysli. W pierwszym wypadku to zadania i pragnienie
    posiadania, w drugim to moja wiara!

    Na zakonczenie zasylam cos dla Ciebie:

    „Ta droga jest w Tobie"
    Obojetne jest to, gdzie ty jestes i co ty robisz,
    w co ty wierzysz, kim ty jestes - Ty szukasz siebie!
    Pewnego dnia znajdziesz te droge.

    Nikt nie zna tej drogi, ktora ty masz przed soba.
    Nikt jeszcze dotad nie kroczyl ta droga,
    i nikt inny nie bedzie nigdy nia kroczyl,
    bo ona jest tylko twoja droga.

    Ona jest jedyna i niepowtarzalna, jak i ty sam jestes
    tym jedynym i niepowtarzalnym.
    Ty masz do wypelnienia w twoim zyciu godne zadanie,
    na twoj szczegolny i jedyny sposob.
    Za twoim tylko przyzwoleniem.

    Tak idz swoja droga, i tym twoim specyficznym
    sposobem, ale nie probuj szybko dotrzec do celu.
    Na tej drodze nie ma zadnego konca, zadnej mety.
    Sama ta droga jest tym celem.
    Cel ten znajduje sie na koncu tej wedrowki i jest
    zarazem poczatkiem nowej drogi.

    Rozkoszuj sie wiec swoja droga
    twoja jedyna, wspaniala wedrowka zycia.
    Pozwol aby kazdego dnia obdarowywalo cie zycie,
    a jezeli jestes juz gotow, pozwol prowadzic sie przez
    swego "wewn. mistrza".
    Sluchaj w sobie tej jedynej i niepowtarzalnej melodii
    twego zycia.
    I... s p i e w a j !
    Wszystko co po drodze znajdziesz bedzie tylko
    dla twojej uciechy.
    Ten caly wszechswiat jest do twojej
    dyspozycji...!
    (Tepperwein)
  • aaugustw 18.10.06, 18:30
    ameagaru1.
    Znowu zatesknilem za Toba...! ;-))
    Dzisiaj zapragnalem Tobie zacytowac cos pod tytulem:

    "Czy wierzysz w swoje nieograniczone mozliwosci"!?

    To droga…
    To nie jest zadna brama, a jednak ją przekraczam.
    Przekraczam ją, mimo ze sie nie poruszam.
    Nie poruszam sie, a jednak ide naprzod.
    Ide naprzod, a mimo to znajduje sie w centrum.
    Pozostaje w centrum, a jestem we wszystkim.
    Jestem we wszystkim, mimo ze jestem jednostka!.

    Pozdrawiam Cie:
    A... ;-))
  • tranzyt80 18.10.06, 19:12
    to juz cytowales kiedys,znamy :(
    zaskocz Pania czyms oryginalniejszym
    np.jakims,na puczuntek polkroczkiem :)
    nie wal od razu na calosc

    PS.np.
    sliczny nik,jak skrycie...
    a co za nikiem,pewnie samo zycie :)))
  • ameagaru1 18.10.06, 23:34
    Pelno tu suflerow ... ;-)
  • aaugustw 19.10.06, 09:08
    ameagaru1 napisała:

    > Pelno tu suflerow ... ;-)
    _______________________________.

    Witaj ameagaru1! ;-))
    Nazywam takich "troszke" inaczej,
    ale wiem co chcesz przekazac! ;-))
    Pozdrawiam serdecznie:
    A...
  • aaugustw 19.10.06, 22:27
    Ameagaru1 ;-)) - Dzis na dobranoc to:

    ">Jak czlowiek wola do lasu, tak echo mu odpowie"<

    "To powiedziano nam juz, kiedy bylismy jeszcze dziecmi.
    I w naszych glowach to siedzi i wiemy o tym takze;
    ale tylko nieliczni Szczesliwcy w to uwierzyli... ;-))

    Dobrej i spokojnej nocy, zyczy:
    A... ;-))
  • e4ska 19.10.06, 23:20
    Popatrz, jesli będziesz piła, to trafisz do tej samej organizacji co August:)))
    Dziury w mózgu... ogromne... zawołasz, echo odpowie...

    Trzymasz się czy jednak... bo tak to jest z popijaniem, że kiedy już nam trochę
    lepiej, już już lżej, głowa nie boli, domek posprzątany, wtedy... myslimy sobie:
    tylko troszkę, jeden malutki... i tak to moze trwać kilka dni, tygodni, i jednak
    sie nie wyhamuje. Takie byly moje zmagania, zawsze sie cieszyłam, ze udało mi
    się wyjść na prostą, i że teraz będę piła ostrożnie. Ale jako alkoholiczka nie
    mogłam pić ostrożnie na dłuższą metę, bo to jest przy tym stanie niemozliwe.
    Więc... cokolwiek u Ciebie sie dzieje, trzymaj się mocno, napisz... weekend się
    zbliża:)
  • aaugustw 20.10.06, 13:19
    e4ska napisała:

    > Popatrz, jesli będziesz piła, to trafisz do tej samej organizacji co
    August:)))
    ________________________________________________________________________.
    No dobra Eska! ;-)) A teraz - zgodnie z Twoimi slowami - nasze drogi juz sie
    rozchodza!
    Prosze Cie o to i tych wszystkich, o ktorych dzis juz napisalem !!! ;-))
    A...
    Ps. Czy Ty wiesz, ze zlosc pieknosci szkodzi...!? ;-))
    (to jest pytanie retoryczne!!!)
  • aaugustw 21.10.06, 11:35
    e4ska napisała:
    > Popatrz, jesli będziesz piła, to trafisz do tej samej organizacji co
    August:)))
    > Dziury w mózgu... ogromne... zawołasz, echo odpowie...
    _______________________________________________________________________.

    Eska, slowa Twoje (i ten wspanialy usmiech...) ;-)) uwazaj, masz zepsuta
    dolna "czworke", zadecydowaly, ze nie moglem oprzec sie, zeby Tobie nie odpisac.
    Po tych slowach widze, ze nie trafilas tu, na to "Forum", jako zwyczajny kibic.
    Za nimi kryje sie duzo, duzo wiecej...!
    Jezeli przyjmiesz moja prosbe, to chcialbym dalej z Toba korespondowac...!
    A...
  • blanka59 21.10.06, 23:54
    wchodzę na swój wątek i oczom nie wierzę?!?
    może się pomyliłam? co tu się dzieje?
    ledwo przebrnęłam przez te wszystkie nafaszerowane filozofią posty
    ale nieważne, przynajmniej cos sie dzieje

    e4sko Twoje życzenia się spełniają
    ze mną jest dużo lepiej niż z moim wątkiem
    trzymam się i sama się dziwię, ze tak łatwo mi idzie
    alkohol na wyciągniecie ręki a ja nic!
    i nie mogę zrozumieć, skoro to takie proste,że długi czas bylo inaczej
    owszem, nie miałam takich sytuacji jakie opisujesz ze swojego zycia
    nie miałam ciągów tygodniowych czy dłuższych
    u mnie były to najwyżej dwa, trzy wieczory i to co jakiś czas
    ale były, a teraz nie muszą?
    nie rozumiem tego mechanizmu, o co chodzi?
    przez te trzy tygodnie ani razu nie dopadł mnie głód alkoholowy, nie musiałam
    ze soba walczyć, zeby nie siegnac po butelkę
    więc po co siegałam tyle czasu?
    pewnie tego nigdy nie zrozumiem
    nie bardzo moge uwierzyć, że to się dzieje, miałam wrażenie,że to sie nigdy nie
    uda, że nie dam rady sobie odmówic tej butelki wina czy paru szklaneczek whisky
    z colą
    ostatnią dłuzszą przerwe w piciu miałam chyba 3 lata temu, to było osiem
    miesięcy
    wtedy też nie było trudno a jednak wróciłam do tego
    dlatego teraz dmucham na zimne i nie wpadam w euforię
    chciałabym, zeby to trwało już zawsze ale boję się, że to się powtórzy
    a może nie? teraz mam dużo większą motywację, może się udać
    ale obawiam się, że pomyślę: skoro to jest takie proste to zawsze mogę przestać
    pić, wiec ten jeden raz sie napiję i wszystko zacznie się od początku
    nie lubię siebie tamtej, pijącej
    nie mogę się nadziwić swojej głupocie kompletnej
    i chciałabym, żeby to zdziwienie nie opusciło mnie nigdy
    ale jednocześnie żal mi, że nie napiję się już dobrego wina do obiadu
    albo piwa przy grillu z przyjaciółmi czy też zimnej wódeczki do śledzia w
    świeta u rodziny
    i tego mogę nie przeskoczyć
    ale do świąt jeszcze daleko, okres grillowania już sie skończył wiec nie będę
    sie zamartwiać na zapas
    ale ta niepewnośc pozostanie we mnie zawsze
    na razie jest fajnie, nawet bardzo
    i oby tak zostało
    pozdrawiam Cię esko i wszystkich dobrze mi życzących
    odezwę się za tydzień






  • aaugustw 22.10.06, 20:51
    (Ameagaru1 napisała):
    > Pelno tu suflerow ... ;-)
    _______________________________________.

    Wiem, ze normalnego dialogu z osoba nie-
    uzalezniona prowadzic sie tutaj nie da!
    Na zakonczenie naszego krotkiego spotkania,
    zadedykuje Tobie pewien tekst:

    "Tym, ktorzy cierpia powiedzialabym":

    Spojrz na kazdy nadchodzacy dzien jak
    na wyzwanie, jak na sprawdzian odwagi.
    Pewnego dnia pojawi sie bol, jak fala,
    ktora pojawia sie nie wiadomo skad i
    jest raz lagodna, a raz silna.
    Zaakceptuj go.
    Krok po kroku odnajdziesz nowa sile,
    nowe spojrzenie zrodzone z kazdego bolu,
    kazdej samotnosci, ktora na poczatku
    wydaje sie niemozliwa do zniesienia."
    - - -
    Zycze dobrej nocy - Dobranoc:
    A... ;-))
  • tranzyt80 22.10.06, 21:07
    ameagaru1 napisała:

    > Pelno tu suflerow ... ;-)


    -padlas TY po tych slowach ?
    -padl Twoj comp po tych slowach ?
    -czy prad Ci wylaczyli ?

    PS.nie wstydz sie,kazdemu kasy lub tchu moze zabraknac...
    ..................................Sufler
  • aaugustw 22.10.06, 21:22
    tranzyt80 napisał:
    > -padlas TY po tych slowach ?
    > -padl Twoj comp po tych slowach ?
    > -czy prad Ci wylaczyli ?
    >
    > PS.nie wstydz sie,kazdemu kasy lub tchu moze zabraknac...
    > ..................................Sufler
    __________________________________________________________.

    Wybacz Ameagaru1, ze niechcacy narazilem Cie na chamstwo
    Tranzyta!
    Do Tranzyta:
    "Miałeś, chamie, złoty róg, miałeś, chamie, czapkę z piór:
    czapki wicher niesie, róg huka po lesie, ostał ci się ino sznur!
    A...
    __________________________________________________________.


  • tranzyt80 22.10.06, 21:38
    ...i na scenę wkroczył Chochoł grając i śpiewając szyderczą piosenkę odnoszącą
    się do całego społeczeństwa polskiego: "Miałeś, chamie, złoty róg, miałeś,
    chamie, czapkę z piór [...] ostał ci sie ino sznur".

    ..............................................Sufler :))))))))))))
  • tranzyt80 22.10.06, 21:44
    W końcowej scenie Chochoł Dyryguje tańczącymi biesiadnikami. Wprawia ich w stan
    odrętwienia. „ Chochoł, słomiany powijak zimowy, wszelki powijak duszy ludzkiej
    pogrążony w śpiączkę, wszelki płaski kompromis, wszelki szablon życia, wszelka
    rutyna usypiająca wolę, myśli, czyny. Jak Chochoł gra tak ludzie tańczą”.

    ...........................usatysfakcjonowany Sufler :)))))))))))))))))
  • aaugustw 09.10.06, 16:50
    (blanka59 napisała):
    > przeczytalam kilkanascie watkow jestescie beznadziejni w swoich radach
    > niczym nie roznicie sie od terapeutow z Aa
    > szukalam porad sensownych i praktycznych jak poradzic sobie z alkoholem
    > niestety to wszystko jakies koszmarne slogany nie pij!
    > badz silny1 itp gowno warte
    > jak nie siegac po alkohol?
    > po prostu?
    _________________________________________________________________________.

    Masz racje blanka59, to wszystko "kupa dziada i nieuki"!
    Ja Tobie powiem jak nie siegnac po alkohol?
    TY MUSISZ JESZCZE (paradoksalnie) PIC DALEJ !
    Smacznego i niech Twoja duma rosnie w gore! ;-)) Powodzenia:
    A... (z AA, ale nie terapeuta)! ;-))
  • e4ska 22.10.06, 12:22
    Blanko, sam styl Twojego pisania świadczy o wylezieniu z pijackiego dołka...

    Mnie jest trochę w niesmak, ze się ostro odniosłam do kogoś, kto przerabia
    rozpacze samotnej pijackiej nocy... ale nie pogada się z pijącym, Blanka, sama
    to wiem, bo ja o wiele gorzej piłam... tylko że częsciej były to najpierw odloty
    w krainę szczęścia, absolutne oderwanie od rzeczywistości, raczej moje brednie
    byłyby jakimiś zachwytami... nie do przyjęcia, no, potem na kacu, to bym nawet
    nie umiała odpalić kompa:(((

    Moje życie mogłoby być świetnym, wręcz poglądowym przykładem na to, jak się
    stacza kobieta w miarę wykształcona, odpowiedzialna, pracowita - tak, ambitna...
    która kradnie w nocy pieniądze dziecka, a w dzień zastanawia sie, czy można
    napić sie spirytusu kamforowego, żeby wyjśc do sklepu i nie wymiotować po
    drodze... ale się kamforowego pić nie da, hehehe:)))

    Dlatego powiem: nie warto, Blanka, lepiej swojego nie dopić... niech tam. Jak
    sieę wie, co to za obłęd, to nagle jakos samo z siebie - pić się odechciewa i
    koniec.

    Bardzo dobrze było mi wracac do trzeźwego życia, zaczęłam je zmieniać, uporałam
    się z wieloma problemami, z jednymi pogodziłam sie, z drugimi nie, postanowiłam
    też, że będę szukała sposobu na pomaganie takim osobom jak my - kobietom w
    depresjach rozmaitych, zbyt wykształconym, żeby zadowolić sie terapiami, jakie
    nam oferują... bo jedno jest pewne - straszliwa samotność niszczy - mimo
    rodziny, przyjaciół, pracy nieraz jeszcze dobrej - a tu nie ma możliwosci
    pogadania sobie o klęsce wódczanej... nikt nie doradzi ani nie zrozumie.

    Na terapiach panuje model dołowania - a ja jestem zbyt delikatna, zeby mnie
    dołować... zawsze wolałabym uśmiech niż płacz. W dodatku - ateizm. Więc
    autentyczne bratanie się w AA nie wchodzi w rachubę - zobacz augusta... jemu
    fanatyzm religijny ładnie nakłada się na aowski... ale to nie dla mnie. I nie
    dla Ciebie, chyba jeszcze nie;)

    Gdyby nie moje problemy finansowe, a związku z tym podejmowanie wielu robótek,
    miałabym wiecej czasu na kontakty, a tak nie moge nawet pogadac z osobami
    pisującymi do mnie prywatnie - ale po odpoczynku, mam nadzieję, że wspólnie co
    wymyślimy... tyle tutaj pisało i pisze kobiet, dziewcząt inteligentnych,
    dowcipnych, artystycznie uzdolnionych... moze by jakie pijaczki-emacypantki
    stowarzyszyć... żeby sobie pomagać? no i panowie też wsparliby nas, na pewno:)

    Niewazne, czy któraś przeszłaby terapie, czy nie, chodziła na mityngi czy nie
    chodziła, to nie ma znaczenia... znaczenie ma to, że nie zawsze udaje sie nam
    odnaleźć w swiecie ni to starym, ni to nowym... słynne: "mam kochającego męża,
    dwoje wspaniałych dzieci, dom i prestizową pracę, piję... nie wiem, dlaczego".

    Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?

    Ale... jak już trzeźwieć, to z usmiechem, Blanka, czego najserdeczniej życzę...
    słonecznego października i wielkiej otuchy:)




  • aaugustw 22.10.06, 16:04
    (Eska napisala):
    > Na terapiach panuje model dołowania - a ja jestem zbyt delikatna, zeby mnie
    dołować...
    - - - - - - - -
    Ja bylem taki wrazliwy i delikatny, kiedy nie trzezwialem!...
    _____________________________________________________________.
    Dalej (Eska napisala):
    > zawsze wolałabym uśmiech niż płacz. W dodatku - ateizm.
    - - - - - - - - - - - - - -
    Moja choroba tez spowodowala, ze odeszlem od wartosci moralnych moich przodkow,
    co przynioslo mi tylko nieszczescia i placz!
    _____________________________________________________.
    Dalej (Eska napisala):
    Więc autentyczne bratanie się w AA nie wchodzi w rachubę - zobacz augusta...
    jemu fanatyzm religijny ładnie nakłada się na aowski... ale to nie dla mnie.
    I nie dla Ciebie, chyba jeszcze nie;)
    - - - - - - - - - - - -
    Widzialem juz takich nieszczesnikow, ktorzy sami zagubieni, doradzali innym
    gdzie ich miejsce!
    A´propos Augusta; on nie wiaze sie z ZADNA RELIGIA tego swiata. Jego Program
    duchowy jest PONADRELIGIJNY i pochodzi z AA...
    A... ;-))
  • tranzyt80 22.10.06, 21:13
    kiedy wyjezdzasz na urlop ?
    i kiedy wracasz ?
    czy wogole wracasz ?

    PS:
    "a ja jestem zbyt delikatna..."-no w koncu sie przyznalas :))))))))
  • e4ska 22.10.06, 22:37
    Wyjeżdżam dopiero w przyszłym tygodniu, ale muszę skończyc parę rzeczy - a jakos
    mi idzie... zbyt wolno. Ciężko mi się skupic. Może i dlatego,że jakoś - chociaż
    wcześniej niz Tobie - "zobaczyło się mi" , w locie błyskawicy... całe to bagno
    pomocy dla alkoholików i samego alkoholizmu - jak to się na biednych ludziach
    robi interesy, jak się udaje, jak bardzo chore są te instytucje, te zasady... i
    wiesz... mam dodatkowy, choc smutny motyw dla trzeźwości. Pewnie zawsze i
    wszędzie jest tak, w naszym ludzkim świecie, że piękne hasła, przetworzone w
    czyn, stają sie własnym zaprzeczeniem. Uroczyste desideraty i obraz upodlonego
    człowieka - po raz pierwszy z własnej winy, po raz drugi - z winy bliźniego,
    który w ramach pomocy poniża jeszcze i depce godność upodlonego, redukuje go do
    zera... I nic nie mozna zrobić, wszędzie, gdzie nie spojrzę, napotykam mur. I
    wtedy tylko to zimne: po co piją, po co... sami tego chcą... ale ja też piłam i
    czy powinnam byc obojętna... może jednak nie. Chciałabym, żeby to "leczenie"
    pijaków nie było tak groteskowe, takie ładne na papierze i takie koślawe w praktyce.

    Pewnie, że jestem delikatna, bo inaczej nie bolałoby mnie to wszystko. Sama
    wytrzeźwiałam, więc co mnie inni obchodzą... ale obchodzą, i nie mogę się z tego
    wyplątać. Liczę po cichu, ze moze tutaj jakoś uda się zaproponowac inne
    działanie, szkolenia krótkie, tygodniowe, dla ludzi, ktorzy nie wiedzą nic o
    alkoholizmie... jak terapeuci mogą oszukiwac administrację, że "leczenie"
    przymusowe musi trwać np. sześć tygodni... to straszne nadużycie. Ile kosztuje
    dzień na odwyku, dzień terapii ambulatoryjnej... ile wreszcie państwo zapłaciło
    za moje wizyty w ośrodku, zupełnie bez sensu, zmarnowany wysiłek terapeuty i
    wielkie rozczarowanie. Po co, na co... te nauki o rozwoju duchowym... czy
    Blanka, w ktorej wątku piszemy, jest kimś bez duchowości... załganą rzeczą...
    nikim, można ją kopnąć, zmiażdżyć... bo wpadła w sidła... i doskonalić takim
    augustem.

    Nie wiem, czy august to szaleniec, czy łobuz, ale przez pewien moment zachwiała
    się moja sympatia do AA - do naszych tutaj życzliwych, ale przecież w każdej
    najdziwniejszej organizacji są dobrzy ludzie. Może i ten august w realu to ktoś
    w miarę normalny, tylko się wyżywa... ambicja zaistnienia?

    Wracam, Tranzyt, po dwóch tygodniach, czyli w połowie listopada, ale mam jeszcze
    ważne sprawy osobiste... moja przyjaciółka bedzie sama, bez ukochanego, więc
    sobie trochę pobędziemy we dwie... obie kobiety po przejściach... ale niepijące.
    Ona jest abstynentką od urodzenia, więc będę bezpieczna:)

    Pozdrowienia, Blanka:) Najserdeczniej... eska.



  • tranzyt80 22.10.06, 23:33
    Czuje,jak by przebijal smutek z Twojego postu,jakbys byla przygnebiona.
    Tylko czym ?Chyba nie bierzesz zbyt powaznie i do serca tych dyskusji na
    temat AA.Ja co prawda ostro sie udzielam,ale nie mysl sobie,ze czuje jakies
    powolanie w stylu doktora Judyma,co to ,to nie,w zadnym wypadku.Bede
    usatysfakcjonowany jak chociaz jeden delikwent sam sie uratuje przed dozywotnim
    wyrokiem psych.uwiazania na te bzdetne spotkania AA.To musi byc niesamowita
    katorga dla tych ludzi,wrecz niewyobrazalne co czeka tych jeszcze pijacych po
    zaprzestaniu picia,jak latwo ich wciagnac w ten wir bez ucieczki.

    Napisalas gdzies tam w zartach o wymianie spojrzen na nurtujace nas tematy,
    ale po prawdzie,co my bysmy nie przedsiewzieli,skazane jest na porazke.
    Jestesmy tylko ostatecznie zaleczeni alkoholicy,ktorych opini nikt
    powaznie nie wezmie pod uwage.Co tu sie duzo oszukiwac.Pozostalo tylko
    pisanie na forum.Pisanie ktore predzej czy pozniej tez sie upowszechni,znudzi,
    zapal wygasnie i powoli,ale ciagle mniej zacznie sie schodzic z forum,
    z tego forum.Zobaczymy.

    W duzej gamie problematycznych kwestii dotyczacych systemow leczenia z
    alkoholizmu mamy zblizone poglady choc nigdy nic wspolnego na boku nie
    ustalalismy.
    Laczy nas droga do trzezwosci.Podobnie o wlasnych silach wytrzezwielismy
    i chcemy bezinteresownie pomoc choc kilku osoba.Ale sama widzisz jak
    ciezko po drodze,sama dostrzegasz w jakim stanie sa niektorzy ludzie.
    Ile czasu,pisania,cierpliwosci trzeba by poswiecac kazdemu z osobna by
    choc w zaczatkach pojal jaka trucizna moze byc terapia.Oczywiscie zgadzam sie
    z Toba,ze nie dla wszystkich.Ale tym,ktorzy sie do tego trybu terapii nie nadaja
    trzeba dac inna szanse.

    Sama perspektywa spotkania stojacegop przed Forum to tez cos .
    Jak wygladamy to juz wiemy od Cortony.Osobiscie kojarze Ciebie z piosenkarka
    Anastacja z krotkimi wlosami i koniecznie rozkazujaca ;)
    Troche pobajerzyc mozna zawsze,a szczegolnie na urlopie,sama i kolezanka...
    czyli dwie mozecie na lowy,zawsze razniej.
    Ciekawe,ktora ladniejsza,bo wiesz te w parach to nie wiadomo dlaczego,ale jedna
    zawsze ladna a ta druga zawsze brzydsza...
  • myszabrum 23.10.06, 09:58
    Gdybyś, Eska, nie wiedziała...:) Anastacia z dłuzszymi włosami:

    hwww.anastacia.piasta.pl/
  • aaugustw 23.10.06, 14:37
    tranzyt80 napisał:

    > Czuje,jak by przebijal smutek z Twojego postu,jakbys byla przygnebiona.
    > Tylko czym ?Chyba nie bierzesz zbyt powaznie i do serca tych dyskusji na
    > temat AA.
    _________________________________________________________________________.
    Radosnym czlek sie staje nie wtedy kiedy dyskutuje na temat AA, lecz w
    tematach AA...
    A... ;-))
  • aaugustw 24.10.06, 11:32
    aaugustw napisał:
    > Radosnym czlek sie staje nie wtedy kiedy dyskutuje na temat AA, lecz w
    > tematach AA...

    - - - - - - - - - - - - -
    Tranzycie przeoczyles to, czy slow zabraklo...!?
    A... ;-))
  • aaugustw 23.10.06, 14:34
    (Eska napisala):
    >"> Nie wiem, czy august to szaleniec, czy łobuz, ale przez pewien moment
    zachwiała się moja sympatia do AA - do naszych tutaj życzliwych, ale przecież w
    każdej najdziwniejszej organizacji są dobrzy ludzie. Może i ten august w realu
    to ktoś w miarę normalny...?
    -_____________________________________________________________________________.

    Widze Eska, ze zabiore sie z Toba na urlop...! ;-))
    Ciesze sie! ;-))
    A...
    Ps. Tacy jak Ty do AA nie chodzili, nie chodza i chodzic nie beda!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka