• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Kpiny z alkoholików Dodaj do ulubionych

  • 14.12.06, 23:17
    Zobaczcie uzależnieni jak według rewelacyjnej metody dr Piotra Kapszewicza zrobić z alkoholika nówkę. Wystarczy odtrucie, wszycie esperalu i po kłopocie.
    Tak tandetnej bzdury dawno nie czytałem i wstyd mi,że takie rewelacje wychodzą spod pióra łodzkiego dziennikarza i poparte jest zdaniem sfotografowanego lekarza. Rodacy do odtrucia. Trzeźwośc za jedyne 440 zet.

    Po otworzeniu się strony nalezy wejśc na stronę 6
    egazeta.express.lodz.pl/?kalendarzRok=2006&kalendarzMiesiac=12&kalendarzDzien=14
    Edytor zaawansowany
    • 14.12.06, 23:27
      janulodz napisał:

      > Zobaczcie uzależnieni jak według rewelacyjnej metody dr Piotra Kapszewicza zro
      > bić z alkoholika nówkę. Wystarczy odtrucie, wszycie esperalu i po kłopocie.
      > Tak tandetnej bzdury dawno nie czytałem i wstyd mi,że takie rewelacje
      wychodzą
      > spod pióra łodzkiego dziennikarza i poparte jest zdaniem sfotografowanego
      lekar
      > za. Rodacy do odtrucia. Trzeźwośc za jedyne 440 zet.
      ______________________________________________________________.
      Takim lekarzom powinno sie zabierac koncesje, albo kierowac na
      przymusowe Mityngi do AA...
      A... ;-))
      • 15.12.06, 00:20
        Ignorancja granicząca z oszustwem.Chyba ktos redaktorka zasponsorował.Szkoda
        ludzi ufajacych w takie brednie.
      • 15.12.06, 00:21
        spokój..
        przecież całego świata nie uda nam się zmienić..zgodzę sie, ze o wiele latwiej
        by było, gdyby Ci "specjaliści" choć w jednym artykule pokazali odrobinę prawdy
        i zaczeli kierować społeczeństwo na właściwy tor...ale po co? przecież lepsza
        jest kasa za wizyte w prywatnym gabinecie...

        troszke zmieniają sie statystyki doktora-czyżby to zależało od ruchu w danym
        okresie roku?;-)))

        wiadomosci.wp.pl/kat,15151,statp,TmFqbm93c3pl,wid,8490458,wiadomosc.html?ticaid=12dc1


    • 15.12.06, 01:42
      Janu... nigdy przenigdy nie uświadamiaj pijaka, ze esperal i takie odtrucie to
      nic nie warte metody. Esperal jest skuteczniejszy niż terapia - dla niejednego
      pijaka. Jeśli nie nasłuchał się terapeutycznych głupot, taki pijak ma szanse
      przestać, rozumiesz... Terapia to też tylko liche placebo...

      Ja tam ze swej strony każdemu esperal polecam i dodaję, że się umiera, jak się
      wypije po tym specyfiku. Że np. lasuje się wątroba... albo co... mnie by esperal
      nie pomógł, bo ja - już wiem. Ale dla tych, co nie wiedzą - to często jedyny
      sposób na wyjście z ciągu.

      Esperal jest tańszy i skuteczniejszy niż płatne słono, a g.no warte gadki
      psychologów, prywatne terapie, odwyki. Janu, taki lekarz, co z pijakami się
      użera, to on nikogo do picia nie zachęci... mądrzej zagada niż niejeden
      ośrodkowy klepka. Lepiej tych pijaków zna niż fachowcy od asertywności i suchych
      kaców. Jedynymi fachowcami w dziedzinie alkoholizmu są tacy właśnie lekarze - a
      jeśli zarabiają, to uczciwiej niż psychiatrzy czy terapeuci. 220 zł bodajże - to
      śmieszna cena. A można człowieka uratować. Dać mu chociaż parę tygodni godnego
      życia, żeby sobie coś tam ułożył w baniaku.

      wiele osób samo-wytrzeźwiałych miało kontakt z esperalem i odtruwaniem. Jeśli
      nie przestali w ogóle, to chociaż ograniczyli, chociaż - stali się pijakami
      okresowymi... i to jest wielka zasługa odtruwaczy i zaszywaczy. I wszyscy o tym
      wiedzą - tylko terapeutyzowani i aocy zagłuszają opinie ulicy.

      Część odtruwanych i zaszytych umrze - ale część po terapiach i AA też umrze.
      Więc o co chodzi?




      • 15.12.06, 03:42
        e4ska napisała:

        > Janu... nigdy przenigdy nie uświadamiaj pijaka, ze esperal i takie odtrucie to
        > nic nie warte metody. Esperal jest skuteczniejszy niż terapia - dla niejednego
        > pijaka. Jeśli nie nasłuchał się terapeutycznych głupot, taki pijak ma szanse
        > przestać, rozumiesz... Terapia to też tylko liche placebo...

        Jedyna osoba o ktorej wiem,że trwale przestała pić przy pomocy tego cudownego
        srodka to ś.p. prof Falandysz.Własciwie to masz rację co do terapii,bo
        osobom,które nie chca przestać pić żadna terapia nie pomoże.Ani tez rady
        wszystkowiedzacych bez terapii.

        > wiele osób samo-wytrzeźwiałych miało kontakt z esperalem i odtruwaniem.

        Ja tez samo-trzeżwiałem,lecz zapiłem po 2,5 roku.Pewnie dlatego,że nie mialem
        kontaktu z esperalem i odtruwaniem:)Jednak teraz też bede tego unikał.Może
        przypadkiem mi sie powiedzie?

        Jeśli
        > nie przestali w ogóle, to chociaż ograniczyli, chociaż - stali się pijakami
        > okresowymi... i to jest wielka zasługa odtruwaczy i zaszywaczy. I wszyscy o tym
        > wiedzą - tylko terapeutyzowani i aocy zagłuszają opinie ulicy.

        Pijak okresowy to niezły dowcipniś.Tylko raz do roku zarzyga mieszkanie,zbluzga
        sąsiada i rodzine lub pijany pójdzie na wywiadówke.
        Opinia ulicy nie wnosi nic odkrywczego w leczenie alkoholizmu,za to terapia i
        wspolnota AA stosuje sprawdzone metody.
        >
        > Część odtruwanych i zaszytych umrze - ale część po terapiach i AA też umrze.
        > Więc o co chodzi?

        Znałem wielu zaszytych w swoim dlugim pijackim żywocie i nigdy nie spotkalem
        sie ze zgonem po zapiciu tego specyfiku.A chodzi o to,ze wszyscy pomrzemy,w tej
        chwili liczy się jakość życia-o niebo lepsza od tej pijackiej
        • 15.12.06, 10:36

          Gdybym był czynnym alkoholikiem, ten artykuł wprawiłby mnie w stan euforii.
          Wystarczy dać sobie w żyłę ileś tam ml kroplówki, po świętach się zaszyć i kłopot z głowy.
          A jakby by to przeczytała moja żona, to całkowicie uspokojona pozwoliłaby mi zrobić sobie na święta spory zapasik, no bo przecież zawsze można się odtruć i zaszyć.
          Artykuł spłyca temat alkoholizmu, jest napisany przez dyletanta, jeśli chodzi o problem uzależnień i wygląda mi na komercję.
          Jedynym pozytywnym aspektem jest to , że alkoholik po raz pierwszy spotyka się z lekarzem, wstępnie dowiaduje się o swoim uzależnieniu i jest uświadomiony o skutkach napicia się w trakcie działania esperalu.
          Chociaż w większości przypadków wcale nie są zaszyci disulfiramem, tylko witaminą c, bo lekarze nie chcą brać odpowiedzialności za ewentualne skutki niestosowanego już od dawna na całym świecie esperalu.

          • 15.12.06, 11:47
            na samym poczatku, kiedy zaczelam wiazac juz moje picie z moimi problemami, i
            ze z moim piciem cos jest nie tak,
            i tak nie dalabym sobie wszyc esperalu, bo esperal jest dla alkoholikow, a ja
            przeciez mialam tylko problem z alkoholem.
            :)
      • 15.12.06, 09:00
        ty eska powinnas w takich magazynach pisywac, nadajesz sie :)))

        z tego co pamietam, w historii trzezwienia janu, byl jakis specjalista, ktory
        go co prawda nie leczyl, ale janu poszedl do niego i otworzyl buzie zeby
        pogadac, a nie wystawil tylek po esperal :)))
        • 15.12.06, 09:18
          rauchen napisała:

          > ty eska powinnas w takich magazynach pisywac, nadajesz sie :)))

          Nie tylko tam;)
          Po po pokonaniu fobii aowsko-terapeutycznej może się sprawdzić na forach politykę komentujących...w roli Joli z Dywit też byłaby niezła ;)))
          • 15.12.06, 09:22
            Dla nieznających Jolki:
            serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34375,3380928.html
            ;))
            • 15.12.06, 12:01
              Nie wiem, drogi Hepiku, czy Jolka z Dywit byłaby zadowolona, żeby sobie jej
              imieniem pijaczyna marna gębę wycierała i porównywała do jakiej alkoholiczki z
              Łodzi. Wiesz doskonale, że - i bardzo słusznie!!! pijak-alkoholik to u nas w
              Polsce najgorszy odpad i lepiej być Łyżwińskim niż Hepikiem. Co prawda za
              molestowanie też sądami straszą, ale w więzieniach i psychiatrykach dogorywają
              nie ludzie z Samobrony - od akcesu do tejże partii jeszcze się dziury w mózgu
              nie robią ani wątroba nie rozsypuje - w więzieniach siedzą pijaki, do których
              posłanie niesie np. august i nad którymi pastwią się terapeuci za państwową
              kasę... no a w efekcie niejeden rozlasowany recydywę uprawia tak terapeutyczną,
              jak i przestępczą.

              Oskarżyciele Samoobrony - cóż, wychodzi na to, że bardzo "porządny" namiar na
              ojcostwo nie wypalił... co więcej, pojawia się wątek narkotyków i nie chodzi o
              Endrju L. Tak że lepiej zachować obiektywizm - Samoobronę rozliczą wyborcy, nie
              Hepik i jego terapeuci, którym rozpaczliwie nagania klientów.

              Jako ateistce, nie-chłopce i nie-drobnej-przedsiębiorczyni Samoobrona mi nie
              odpowiada absolutnie - może NSDAP byś mi zasugerował... wybacz, ale nie będę w
              związku z twoimi napastliwymi postami odsyłać cię do Goebbelsa. Aż taka dowcipna
              nie jestem.


              • 15.12.06, 12:40
                e4ska napisała:
                > związku z twoimi napastliwymi

                e4ska napisała:
                > Hepik, nie masz wyobraźni, nie umiesz
                > współczuć. Jesteś - jak to u nas się mawia - cyborgiem z zaprogramowanym
                > mózgiem, a program - lichutki. Hepik - aport, podaj łapę, Hepik się cieszy,
                > Hepik nie pije, do nogi - i na tym polega szczęście. Żadnych wątpliwości,
                > żadnych protestów - dobrze jest. Pranie pierwsza klasa. Mózg czysty jak łza.

                Zaprawdę powiadam ci:
                alkoholizm nie jest Twoim największym problemem ;))
                • 15.12.06, 12:59
                  Och, zapewne fobia antyterapeutyczna:)))

                  Wiesz, Hepiku, żeby ktoś mógł zdobyć sobie prawo obywatelstwa w eski głowie, to
                  musi być KTOŚ. A nie takie nudne mamlające smargały, co siedzą po ośrodkach albo
                  łupią ubogich duchem klientów po 80 zł wizyta - co robić, żeby nie pić.

                  Żeby nie pić, trzeba nie pić. Po co to chodzić sześć czy osiem tygodni na
                  terapie i robić 90 mityngów... Nie pić - nawet jakby się zachciało. Jak się
                  zachce - to robić wszystko, żeby się odechciało.

                  Masz rację, Hepiku, alkoholizm nie jest moim problemem. Był. Reszta - ta sama.

                  Moim problemem natomiast jest to, że - widząc całą nędzę terapii serwowanej
                  klientom - opowiadam się za jej przemianą. Prowadzenia normalnych szkoleń -
                  krótkich, bez psychoterapii. W imię dobra alkoholików. A nie tych, którzy,
                  zwąchawszy się z władzę, robią dobrze sobie i kumplom.

                  Byłoby straszne, gdyby za sto lat badacze przeglądający archiwa alkoholiczne
                  dziwili się, że wśród oszukanych nie znalazł się żaden człowiek, który miałby
                  odwagę zaprotestować przeciw lichostwu założeń i praktyki. No i jest takich
                  wielu. Honor pokolenia - uratowany:)))

                  Jeśli wiesz, co jest moim problemem, to proszę konkretnie - chętnie przeczytam.
                • 16.12.06, 12:11
                  hepik1 napisał:

                  > e4ska napisała:
                  > > związku z twoimi napastliwymi
                  >
                  > e4ska napisała:
                  > > Hepik, nie masz wyobraźni, nie umiesz

                  > > współczuć. Jesteś - jak to u nas się mawia - cyborgiem z zaprogramowanym
                  > > mózgiem, a program - lichutki. Hepik - aport, podaj łapę, Hepik się ciesz
                  > y,
                  > > Hepik nie pije, do nogi - i na tym polega szczęście. Żadnych wątpliwości,
                  > > żadnych protestów - dobrze jest. Pranie pierwsza klasa. Mózg czysty jak ł
                  > za.
                  >
                  > Zaprawdę powiadam ci:
                  > alkoholizm nie jest Twoim największym problemem ;))

                  :) i tu zgodzę się z hepikiem....
      • 15.12.06, 11:23
        e4ska napisała:
        W WIEKSZOSCI KRAJOW JEST ZAKAZANY

        > Ja tam ze swej strony każdemu esperal polecam

        MAZ CHODZI NA TERAPIE 4 MIESIACE, TERAPIA GRUPOWA PLUS INDYWIDUALNA - NIE
        ZAPLACIL JESZCZE ZLAMANEJ ZLOTOWKI.
        > Esperal jest tańszy i skuteczniejszy niż płatne słono, a g.no warte gadki
        > psychologów,
      • 16.12.06, 10:03
        Janu... nigdy przenigdy nie uświadamiaj pijaka, ze esperal i takie odtrucie to
        > nic nie warte metody. Esperal jest skuteczniejszy niż terapia - dla niejednego
        > pijaka. Jeśli nie nasłuchał się terapeutycznych głupot, taki pijak ma szanse
        > przestać, rozumiesz... Terapia to też tylko liche placebo...

        hmmmm eska :) czy Ty czasem myślisz przed pisaniem ?? myśl myśl to nie boli....
        • 16.12.06, 11:56
          xyz68 napisał:

          > hmmmm eska :) czy Ty czasem myślisz przed pisaniem ?? myśl myśl to nie boli...
          _______________________________________________________________________________.
          Po tym co ja tu poczytalem o pijakach "z PZPR-u" (i nie tylko), zasugerowalbym
          jeszcze paru osobom, aby choc troszeczke pomysleli zanim cos napisza...!
          Dotyczy to wszystkich tych "heroicznych", samowystarczalnych pijakow na tym
          forum!
          A... ;-))
          Ps. dodam jeszcze tylko, ze dalej uwazam, ze dla alkoholikow (nie mylic z
          pijakami), myslenie jest tylko przeszkoda w trzezwieniu...! Alkoholicy,
          (w przeciwienstwie do zwyczajnych pijakow), mysla zbyt duzo...! ;-))
          • 16.12.06, 12:10
            :) ależ aauguscie nie neguję że pewne osoby myślą aż za dużo :) przede
            wszystkim jak dokopać terapeutom, psychologom maści różnej i aowcom (hehe
            zgroza sekta :))) - ale czytając posty eski nie mogę zrozumieć jak można
            negować wszystko i wszystkich samemu poza siedzeniem na forum nie robiąc
            nic....?? ale jak widać można...

            • 16.12.06, 12:42
              xyz68 napisał:

              > ...nie neguję że pewne osoby myślą aż za dużo :)
              _________________________________________________.

              One wtedy mysla, ze mysla...! ;-))
              A...
    • 15.12.06, 07:54
      był kiedyś taki czas w tym kraju, że wszystko co było amerykańskie miało mieć,
      nakazowo, jakąś alternatywę, esperal, nakazowo, miał być podawany Polakom, bo
      to AA to podejrzane, amerykańskie, w AA zajmowali się rozwojem osobistym,
      ludzie stawali się "charakterni", świadomi, a to komunie nie na rączkę było...

      esperal nie jest środkiem leczenia z alkoholizmu, ale ze świadomości, że
      alkoholik może być wolnym człowiekiem, że alkohol nie będzie mu w życiu do
      niczego potrzebny, że nie będzie musiał stosować jakiś gimnastyk izolacyjnych
      od alkoholu i tylko dzięki nim już się nie napije

      dzięki esperalowi nie trzeba w życiu niczego zmieniać, światopoglądu, nie
      trzeba pracować nad sobą, stać się świadomym

      znam sporo alkoholików, którzy znają jego działanie, żaden z nich nie mówił o
      wolności, znam też sporo alkoholików, którzy o tej wolności mówią - tych się
      trzymam, bo zawsze kochałem wolność, kiedyś myślałem, że pijąc staję się
      wolny...

      --
      www.tenjaras.webpark.pl
    • 15.12.06, 12:40
      Moj daleki wujek zmarl w wieku 40 lat po zapiciu esperalu.
      • 15.12.06, 12:49
        cmentarne - tylko w Polsce to sie praktykuje bo to taki dziwny swiat - w calej
        Europie jego stosowanie jest zakazane i sie tego nie robi - niestety w Polsce
        rozne hieny robia na tym majatek - tak jak ten znachor z Łodzi
        • 15.12.06, 13:05
          Ratują niejedno życie, Jerzy.

          Czemu ludzie nie chcą terapii? Aż tylu... woli esperal i zastrzyki od pani
          doktor, i hipnozę... czemu ucieka z terapii?

          hiena... ten, co wszywa esperal, i ten, który trzyma pijaka na terapii, chociaż
          wie, jaka jest skuteczność tego procederu.

          Pijak to jest dopiero hiena... jakżeś wlazł między hieny, to niekoniecznie
          musisz być omnipotentny... raczej - impotentny, o, na to trzeba koniecznie uważać:)
          • 15.12.06, 13:08
            a ten zwrot "pijak to jest dopiero hiena" to do ciebie kompletnie nie pasuje
            • 15.12.06, 14:15
              "esperal" zapiłem po miesiącu...
              po terapii nie piłem 4 --- zapiłem (o czym wcześniej pisałem)

              bardziej żałuje zapicia po terapii, bo:
              -esperal traktowałem jako złoty środek, wierzyłem, że spowoduje brak chęci
              picia, taki bat na siebie, itp.
              -będąc na terapii uświadomiłem sobie o co w tym wszystkim chodzi.

              Nic nie zmienia faktu, ze kazdy powinien wybrac dla siebie najlepsze rozwiazanie
              dla jednych to terapia, aa dla innych esperal, dla kolejnych to praca
              indywidualna...
              alkoholizm jest wspólny...
              ale wpienia mnie fakt opisywany w takim artykule-nadal ciemno w tym kraju
              będzie....
          • 15.12.06, 14:27
            Bo wziasc lekarstwo jest o wiele latwiej niz zdobyc sie na ciezka prace nad soba.


            e4ska napisała:

            > Ratują niejedno życie, Jerzy.
            >
            > Czemu ludzie nie chcą terapii? Aż tylu... woli esperal i zastrzyki od pani
            > doktor, i hipnozę... czemu ucieka z terapii?
            >
            >
            • 15.12.06, 14:53
              przyzwyczail sie czlowiek, ze w zyciu problem, buch, flaszeczka jest i problem
              z glowy.
              Problem z naduzywaniem flaszeczki, buch, esperalik, srodek cud jakikolwiek i
              buch po problemie.
              Wg eski leki przepisane przez lekarza w miare potrzeby - beee
              nie wiadomo co wszyte w tylek - cacy.
            • 15.12.06, 15:15
              Akurat nie chodziło mi o wywołanie wśród nas dyskusji o zaletach i wadach esperalu, tylko chciałem zwrócić uwagę, jak spłycony został temat uzależnienia.
              Alkoholizm został przez dziennikarza(karkę) sprowadzony do roli przeziebienia z którego można lekko i łatwo wyjść poddając sie kilku mało przyjemnym zabiegom(kroplówka i wszycie kapsółki. Powaliło mnie zdanie w którym cytowana jest jakaś pani Ewa mówiąca m in. tak: - "mój mąż pije coraz więcej, znalazłam adres lekarza w gazecie, zamówiłam odtucie. Potem pomyślimy o dalszym leczeniu np wszywce. Porozmawiamy o tym w święta."
              Pani Ewa może sobie mieć takie zdanie o alkoholizmie, ale dziennikarz powinien mieć w tym temacie większe rozeznanie, jeżeli się już za niego zabiera.
              Dlatego przyjąłem to jako reklamę jakegoś tam gabinetu w którym robi się kasę na alkoholikach.
              No, ale co można wymagać od nienajwyższych lotów bulwarówki.
              • 15.12.06, 15:55
                janulodz napisał:

                > Akurat nie chodziło mi o wywołanie wśród nas dyskusji o zaletach i wadach espe
                > ralu, tylko chciałem zwrócić uwagę, jak spłycony został temat uzależnienia.
                ____________________________________________________________________________.
                Na pewno nikt co do tego nie ma watpliwosci... Szkoda tylko, ze tu, na tym
                forum: "uzaleznienia" tez znajduja sie takie osoby, ktore splycaja ten temat...!
                Eska, (np.), splyci kazdy temat, zeby tylko skrytykowac terapie i samych
                terapeutow i konczy go w wesolym usmiechu na... impotencji(!?)
                W ten sposob stawia ona osoby nowe, ktore do nas tu przybywaja w pozycji zgola
                nie przewidzianej w Kamasutrze...!
                A...
                • 15.12.06, 16:16
                  Pamiętajcie jednak, że są osoby, którym terapia nic nie pomogła, AA nic nie
                  dało. Co wtedy? Znam takie... I esperal ich nie wyleczył, ale zatrzymał w
                  piciu, w upadku. Więc może jednak?
                  • 15.12.06, 16:33
                    magtomal napisała:

                    > Pamiętajcie jednak, że są osoby, którym terapia nic nie pomogła, AA nic nie
                    > dało. Co wtedy?
                    ____________________________________________________________.
                    Wtedy trzeba zamowic "kopidola". Kiedys szlo sie do stolarza.
                    Dzisiaj wystarczy zadzwonic do Zakladu Pogrzebowego i... mozna
                    zaczac oblewac skorke - Nastepny prosze...!
                    A...
                    Chetni, ktorzy chca uzyskac adresy takich "Zakladow", prosze
                    o zglaszanie sie do mnie... (daje rowniez blogoslawienstwo!)
                    • 15.12.06, 16:43
                      aaugustw napisał:

                      > magtomal napisała:
                      >
                      > > Pamiętajcie jednak, że są osoby, którym terapia nic nie pomogła, AA nic n
                      > ie
                      > > dało. Co wtedy?
                      > ____________________________________________________________.
                      > Wtedy trzeba zamowic "kopidola". Kiedys szlo sie do stolarza.
                      > Dzisiaj wystarczy zadzwonic do Zakladu Pogrzebowego i... mozna
                      > zaczac oblewac skorke - Nastepny prosze...!
                      > A...
                      > Chetni, ktorzy chca uzyskac adresy takich "Zakladow", prosze
                      > o zglaszanie sie do mnie... (daje rowniez blogoslawienstwo!)


                      Jak zwykle kpisz. A ja znam ludzi, którzy byli zrozpaczeni, bezradni wobec
                      swojego picia, których terapia zawiodła. I esperal pomógł im się zatrzymać. Nie
                      twierdzę,że wyleczył, ale wlaśnie zatrzymał, dał czas.
                      • 15.12.06, 16:58
                        magtomal napisała:
                        > Jak zwykle kpisz. A ja znam ludzi, którzy byli zrozpaczeni, bezradni wobec
                        > swojego picia, których terapia zawiodła. I esperal pomógł im się zatrzymać.
                        Nie twierdzę,że wyleczył, ale wlaśnie zatrzymał, dał czas.
                        _________________________________________________________________.
                        No, nie badz taka wrazliwa, jezeli ktos ma inne zdanie od Twojego.
                        (w AA jest taka regula 69, czy 67, ktora mowi: "Nie czyn sie takim waznym"! ;-))
                        Ale wracam do tematu; to co teraz napisalas, zmienia postac rzeczy...
                        Ja tez uwazam, ze dorywczo nawet wiezienie, czy szpital jest dobry.
                        Najwazniejsze jest aby zatrzymac to k...stwo!
                        Tylko ze na dluzsza mete to nie jest rozwiazanie...!
                        Na calym swiecie, z wyjatkiem Polski mozna to jeszcze robic.
                        Co na to przepisy "medyczne" w UE? - Musze sie tym zainteresowac...!
                        (mowie powaznie!)
                        A...

                        • 15.12.06, 17:34
                          akurat jestem w tak dosyc trudnym okresie zalatwiania pewnych spraw.
                          Nastroj waha sie od zupelnie pesymistycznego do ogromnego entuzjazmu walki
                          ponad wszystko zeby sprawe zalatwic.
                          Ogolnie bardzo dobry okres dla alkoholika zeby albo pocieszac sie flaszka, albo
                          flaszka swietowac.
                          I naprawde, jesli chodzi o moja trzezwosc, jest to proba trzezwosci, niewazne
                          od wyniku jaki osiagne.
                          I jesli mam cos powiedziec serio, to jestem szczesliwa ze mimo wszystko jak na
                          razie nie przyszla mi mysl zeby sie napic - choc staram sie uwazac, bym tego
                          nie zrobila - i bardziej cieszy mnie to ze nie pije, bo nie potrzebuje, a nie
                          ze nie pije bo mam w tylku cos tam zaszyte.
                          • 15.12.06, 17:51
                            rauchen napisała:

                            > I jesli mam cos powiedziec serio, to jestem szczesliwa ze mimo wszystko jak
                            na
                            > razie nie przyszla mi mysl zeby sie napic - choc staram sie uwazac, bym tego
                            > nie zrobila - i bardziej cieszy mnie to ze nie pije, bo nie potrzebuje, a nie
                            > ze nie pije bo mam w tylku cos tam zaszyte.


                            To jasne. Ale Ty jesteś o krok dalej w swojej trzźwości, niż ci, którzy mają "w
                            tylku cos tam zaszyte". Oni robią pierwszy krok - po nim moga (fakt: nie muszą)
                            nastąpić kolejne.
                          • 15.12.06, 18:22
                            rauchen napisała:

                            > akurat jestem w tak dosyc trudnym okresie zalatwiania pewnych spraw.
                            > Nastroj waha sie od zupelnie pesymistycznego do ogromnego entuzjazmu...

                            > razie nie przyszla mi mysl zeby sie napic...
                            _____________________________________________.
                            I o to w koncu chodzi...! - Reszta jest dopiero
                            na drugim miejscu...! - Trzymaj sie i nie daj sie! ;-))
                            A...
                            Ps. Problemy sa po to, zeby je rozwiazywac. To tylko nie
                            zalatwione jeszcze sprawy...! ;-))
                            One przynosza nam zawsze nowe doswiadczenia...
                            To podarek zycia, na koncu ktorego zawsze jest to rozwiazanie.
                            (Nigdy jeszcze tak nie bylo, zeby jakos nie bylo!) ;-))
                • 15.12.06, 16:25
                  W Kamasutrze to są takie pozycje o których się filozofom nie śniło, natomiast nie możesz Auguście zaprzeczyć, że tak jak napisała Eska pierwszy kontakt uzależnionego z lekarzem na pewno mu nie zaszkodzi.
                  Poza wszyciem esperalu (bądź nie, bo przecież decyzja zawsze należy do pacjenta) i ogólnymi informacjami na temat uzależnień lekarz na bank skieruje, lub przynajmniej zasugeruje uzależnionemu pójście na terapię. A przecież głownie o to w tym wszystkim chodzi. No nie :)))
                  A impotentowi to czasami kamasutra pomaga.
                  • 15.12.06, 16:48
                    janulodz napisał:

                    > nie możesz Auguście zaprzeczyć, że pierwszy kontakt uzależnionego z lekarzem
                    na pewno mu nie zaszkodzi.
                    _____________________________________________________________________________.
                    Nie mam najmniejszego zamiaru zaprzeczac Twoim slowom... - Malo tego, moje
                    trzezwienie zawdzieczam, (w kolejnosci); stanowczosci mojej zony, lekarzowi,
                    ktory mnie odtruwal, terapeutom (on i ona - oboje alko) i Wspolnocie AA!
                    (To znaczy; temu duchowemu Programowi AA, innym alkoholikom i SW, lub Bogu jak
                    Go tam ja sobie pojmuje).
                    Nic nie wspomnialem o Esperalu (dwa razy mialem go wszywanego do dupy). Nic nie
                    wspomnialem o Kosciele (jestem wyznania rzym.-katol.).
                    A...
                    • 15.12.06, 19:34
                      Chyba straciłam mandat, żeby zabierać głos na forum alkoholowym, bo nie dość że
                      nie piję, to żadnego ciągu nigdy nie zaliczyłam. I co mnie tu trzyma? Jakieś
                      dziwne zainteresowanie. Może to też jest nałóg? O nałogach ciągle myślę, więc
                      w ramach panującej demokracji nie będę swoich zainteresowań reglamentować.

                      Myślę, że są alkoholicy pogodzeni z faktem, że są alkoholikami. I nawet nie
                      starają się specjalnie zmienić swojego losu. Matka mojej koleżanki dzieli
                      takich alkoholików na "inteligentnych" i "rowiarzy".
                      Alkoholik inteligentny ( znam przykłady ) korzysta z możliwości medycyny
                      minimalizujących skutki nadużywania. Po każdym ciągu, zgłasza się do swojego
                      kolegi lekarza i poddaje się odtruwaniu. Taki alkoholik może wyglądać kwitnąco.
                      Rozgrywa swoją chorbę jak partię pokera. Wyczuwa moment, kiedy może oddać się
                      nałogowi, a potem robi dyskretnie sprzątanie. Zamyka się na oddziale chorób
                      wszystko jedno jakich ( byle ordynatorem był jego kolega ) i przechodzi
                      elegancki detox na koszt państwa.
                      Ja znam takiego alkoholika. To stary facet. Były aparatczyk. Od czasu przemian
                      ustrojowych - biznesmen. Nigdy nie przestanie pić, ale i nie jest taki głupi
                      żeby dać się wykończyć przez alkohol.
                      Jak widać alkoholizm ma wiele twarzy.

                      • 15.12.06, 20:29
                        Ten stary partyjny beton jest nie do zdarcia. Jeszcze na maskowskoj i stolicznej
                        szkolony. Co innego dzisiejsze styropiany. Delikatne jakieś.
                        • 15.12.06, 21:00
                          Janu, myślisz, że zmyśliłam tego aparatczyka? On żyje i pije od 50 lat.
                          • 15.12.06, 21:19
                            Ależ Cortona - ja też znam wielu takich "inteligentnych" alkoholików! Mój
                            ojciec był taki. Mój obecny partner. Paru jego znajomych.

                            Nie wszyscy de facto "umoczeni" w partię, nie wszyscy życiowo zaradni
                            (niektórzy wręcz przeciwnie), ale podobny profil psychiczny.

                            Są alkoholikami, wiedzą o tym, chcą pić dalej i nie chcą się przy tym za szybko
                            wykończyć. Stąd szpitale po znajomości, witaminki, esperale etc.

                            Nie spotkałam za to w swoim "środowisku naturalnym" żadnego aowca. Mam
                            podejrzenia co do pewnego abstynenta, ale to dziwny i zamknięty człowiek, wolę
                            nie pytać :-0
                            • 15.12.06, 21:46
                              No właśnie, są tacy alkoholicy. Więc niech sobie pomagają jak chcą.
                              Daleka jestem od poczucia jedności ze wszystkimi alkoholikami. Każdy ma swój
                              indywidualny problem i powinien go rozwiązywać na własny sposób.
                              Dobrze, jeśli inni dzielą się swoimi doświadczeniami, ale jeśli chcą od razu
                              naprawiać cały świat, to już się robi niebezpieczne, żeby nie powiedzieć -
                              chore.
                              • 15.12.06, 21:54
                                Hi hi
                                Te osoby mają zwykle silne, wyraziste osobowości, i tak nie dałyby
                                sobie "pomóc" w inny sposób niż same to uznają za stosowne :)
                                • 15.12.06, 22:01
                                  A my Myszko, mimo alkoholowych upadków, lubimy jednak być trzeźwe. No nie?:))
                                  • 15.12.06, 22:22
                                    Ee... ja uwielbiam być nietrzeźwa (ach! kiedy to było :)), tylko bardzo nie
                                    lubię tego, co z picia potem wynika :(.

                                    Tak bardzo tego nie lubię, że onegdaj umierałam ze wstydu i nienawiści do
                                    siebie. I z tej nienawiści jeszcze bardziej piłam.

                                    Tak więc wybrałam cię, moja wizjo swiata, w wolnych i nieprzymuszonych
                                    wyborach, ale znikomą ilością moich głosów wewnętrznych ;)
                                    • 15.12.06, 22:32
                                      A ja wypieram myśli, że stan nietrzeźwości może być przyjemny. Wolę pamiętać
                                      o kacu.
                                      A Ty nie mogłabyś być bardziej zakłamana?

                                      Zaraz wraca moja córka z randki i mamusia musi się odciąć od komputera:)
                                      Pozdrawiam.

                          • 15.12.06, 21:33
                            Dlaczego tak sądzisz? Wiem, że tak też można pić. Szczególnie jak się ma zaplecze.
                            Ja też takich paru znam. Sam wysiadłem kiedyś z tego pociągu. Myślałem że oni
                            pojadą i nie wrócą. Ale ten pociąg jeździ wkoło.
                            • 16.12.06, 12:18
                              Jakie kpiny z alkoholików .....

                              .... alkoholicy to ludzie którzy permanentnie kpia sobie sobie z
                              otoczenia , rodziny ,pracy i wszystkiego z czego sie jeszcze da

                              a ty tu wylewasz łzy nad najbardziej uczciwymi ludźmi na swiecie
                              jakim sa alkoholicy ....

                              bez przesady ... robisz dokładnie tak jak dla POLSKI wyrocznia
                              moralnosci stała sie prostytutka p. A.

                              bez jaj

                              odtrucie tzw jest pierwszym krokiem na drodze do leczenia alkoholizmu

                              i albo za darmo albo za pieniądze jak je masz w prywatnych
                              klinikach ... jak u tego Kapsiewicza ....
                              ma gosc szczęscie albo dziennikarke w rodzinie bo mu zrobiła reklame i
                              tyle ........

                              AA to dotyczy promila pijacych ....

                              a chleja miliony i na święta chcą być trzeźwi ... taka tradycja
                              a dalej to beda pić oczywiscie nadal
                              i nikt tu im ne mówi , ze przestaną ....

                              wszyjesz esperal albo wit B to przynajmniej przez rok nie bedziesz
                              pil ... no powiedzmy ze dwa miesiące ....
                              pójdziesz do AA to po wyjsciu spoko możesz iśc na piwo ....

                              i cała taka terapia do bani .....

                              reasumując .....

                              ... nie ma sprawdzonej metody leczenia alkoholizmu ... więc każdy
                              sposób dobry .....

                              natomiast tu całkowita zgoda z eską ....

                              najpierw trzeba człowieka doprowadzic do fizycznej używalnosci gdy
                              trzesie sie jak barani ogon .... a dopiero potem opowiadac o
                              leczeniu choroby alkoholowej ... albo tak albo inaczej ....

                              jak sie astmatyk dusi to nie idzie do kółka anonimowych astmatyków
                              tylko do lekarza aby dostac w żyłe Euphilline i Hydrocortison czyli
                              corhydron ..... i jak zacznie oddychac to wtedy gadu gadu ....

                              teraz została mu juz tylko Euphyllina ..... czyli tylko jeden lek a
                              jak on nie zadziała to gośc pewno sie udusi ....
                              ... bo mu powiedzieli , że nie corhydron .... tylko AA - anonimowi
                              astmatycy

                              ................................

                              pzdr deo
                              • 16.12.06, 12:49
                                Wszystko bardzo ładnie napisałeś, tylko nie zauważyłeś, że o tym samym mówimy.
                                Detox i esperal to nie jest metoda leczenia alkoholizmu i taki artykuł bez odpowiedniego komentarza może wywołać przeswiadczenie, że każdy alkoholik może sobie taki zabieg zafundować i od nowa bezkarnie pić, nie mówiąc już o ogłupiałych żonkach. - "kochanie jutro robię detox, po świętach idę się zaszyć, a teraz jeszcze se walnę lufę. No i ten komercyjny ton.
                                Nic dziwnego, że co niektórzy wolą Anastazję, że o Anetce nie wspomnę, choć ta druga raczej by kariery nie zrobiła.
                                Wesołe jest życie posła jak by to nie była kolejna RP
                                • 16.12.06, 13:04
                                  tez zgoda .... ale w koncu prasa jest od tego by z ludzi robic
                                  debili co zreszta czyni przy absolutnej bezkarnosci dla siebie ....

                                  i z olbrzymi sukcesami .....
                                  ... inna sprawa leczyc z alkoholizmu to się chce promil ludzi a
                                  wytrzeźwieć akurat jak trzeba i potem miec nadzieje , że sie bedzie
                                  piło nadal bez problemu ... miliony
                                • 16.12.06, 13:16
                                  janulodz napisał:

                                  > Wesołe jest życie posła jak by to nie była kolejna RP.
                                  _______________________________________________________.
                                  (poza tematem; maly relaks):
                                  Chcemy waszego dobra - powiedział premier Kaczyński do
                                  Polaków. - Zaniepokojeni Polacy zaczęli więc ukrywać
                                  swoje dobra w bezpiecznych miejscach.
                                  A... ;-))
                                  • 16.12.06, 14:37
                                    Dobre o tych dobrach :)))
                                    • 16.12.06, 14:53
                                      Mogę "sprzedać" ten dowcip, Auguście?
                                      • 16.12.06, 15:34
                                        czy to wszystko razem wzięte nie jest warte funta kłaków?
                                        Detoksy, mittingi, terapie, esperale = placebo?
                                        Albo wypali, albo i nie? Damy radę oszukać siebie, czy będziemy "mądrzejsi",
                                        czy tak mam rozumieć moją przyjaciółkę Miśkę, która twierdzi, że rozum
                                        alkoholika jest zawsze przeciw niemu?
                                        To może Wy doświadczeni powiecie jak to jest z tym trzeźwieniem?
                                        Trzeba użyć fortelu, trzeba siebie oszukać, zastraszyć, przekonać?
                                        • 16.12.06, 16:03
                                          No cóż - przeważnie tak jest, jak napisałaś. Do rzadkości należą ludzie, którzy
                                          odstawiają alkohol z poczuciem radości i ulgi. Dla wielu pozostanie on
                                          największą miłością życia. Jak taki mąż-sadysta, którego wciąż się pragnie. I
                                          tej miłości trzeba się wyrzec - właśnie po to, żeby żyć dalej.

                                          Terapia albo wypali, albo nie. Mitingi albo wypalą, albo nie. Esperal... no
                                          cóż, może pacjent go nie wydłubie ;). Tak, rozum alkoholika PRZEWAŻNIE jest
                                          przeciwko niemu, bo zwykle ten nasz móżdżek sobie kombinuje - a może jeszcze
                                          ten jeden jedyny raz, a teraz to mi się należy, a Stachowi nie odmówię etc.

                                          Nie ma lekko, ale jakiemuś znikomemu procentowi się udaje :)
                                          • 16.12.06, 17:30
                                            rozum alkoholika PRZEWAŻNIE jest przeciwko niemu, - to nie jest prawda
                                            jakiemuś znikomemu procentowi się udaje - to tez nie jest prawda
                                            • 16.12.06, 17:38
                                              jerzy30 napisał:

                                              > rozum alkoholika PRZEWAŻNIE jest przeciwko niemu, - to nie jest prawda
                                              > jakiemuś znikomemu procentowi się udaje - to tez nie jest prawda

                                              a więc?
                                              • 16.12.06, 18:29
                                                Miałam na myśli nie to, że ten rozum jest przeciwko nam np. przy kupowaniu
                                                pralki. Chodziło mi o to, że często mamy skłonność do "kombinowania" i szukania
                                                pretekstów, żeby się napić, stąd można ukuć taki właśnie skrót myślowy, jakim
                                                posłużyła się Twoja koleżanka.

                                                Natomiast dużym problemem jest znalezienie wiarygodnych statystyk
                                                ujmujących "procent wyzdrowień" wsród alkoholików. Sytuację zapewne komplikuje
                                                fakt, że wiele osób przestaje pić na kilka lat, a potem znów zaczyna.

                                                Tu jest link do jednej ze stron omawiających problem (niestety po angielsku),
                                                jak masz cierpliwość, to brnij :)
                                                www.orange-papers.org/orange-effectiveness.html
                                                • 16.12.06, 18:42
                                                  nasz rozum faktycznie kombinuje - ale tzreba go nauczyc by kombinowaj jak
                                                  najrzadziej i jesli juz zacznie kombinowac to bysmy wiedzieli jak go od tego
                                                  kombinowania odwiezc - bo inaczej to sie konczy piciem 0- tak jak u
                                                  wieloletnich niepijacych - pretekstu aby sie napic to nie tzreba szukac - cos o
                                                  tym wiem bo czsami [chociaz bardzo rzadko] dopada mnie drobna chec wypicia
                                                  kielonka - AA i terapia nauczyly mnie rozpoznawac takie stany [bo to nie
                                                  przychodzi znienacka] i dawc sibie z nimi rade
                                              • 16.12.06, 18:38
                                                to ci powiem jak to jest
                                                terapia profesjonalna [bo niestety wielu jest oszustow czy terapeutow
                                                niedouczonych, bez wiedzy i bez doswiadczenia] albo tez AA [jest najbardziej
                                                profesjonalna bo skupia osoby dotkniete problemem alkoholizmu - ze stazem picia
                                                1 rok albo 30 i ze stazem tzrezwienia 1 dzien, 1 rok, 50 lat - takich tez
                                                widzialem] sluzy wlasnie temu by takie pijane myslenie przestawic by rozum
                                                alkoholika nie byl przeciwko niemu - bo gdyby tak bylo to by nie bylo na
                                                swiecie ludzi co zaprzestali pic i rozwijaja sie duchowo
                                                obserwuje AA, rozwoj terapii od lat 20-tu - 20 lat temu bylo w Warszawie czyba
                                                z 5 grup AA i dwie poradnie - teraz jest tych grup co najmniej 150 a poradni z
                                                15 - na mityngi przychodza tlumy osob - coraz wiecej jest kobet [kiedys to
                                                byly "rodzynki"] jest tez coraz wiecej ludzi mlodych - tak wiec gadka ze tylko
                                                procentowi sie udaje jest nieprawda - osobiscie uczestniczylem w spotkaniach
                                                ludzi uzaleznionych gdzie takich ludzi w jednym miejscu bylo ok 60 tysiecy -
                                                kongresy AA w USA i w Kanadzie - bylem na kongressie w Szkocji 10 lat temu -
                                                ruch sie rozwija i skupia coraz wiecej sympatykow i ufczestnikow - w Polsce
                                                jest ok 2000 grup AA - sa tez grupy AN, Az, AH, AD, AS, Alanon, Alatin, DDA,
                                                DDD - tak wiec pippi - nie zrazaj sie ze niewielu to sie udaje - zalicz sie do
                                                tych ktorym sie uda [jesli masz problem] - pozdrawiam
                                                • 16.12.06, 18:48
                                                  Że AA w Warszawie się rozrasta, to prawda. Tylko alkoholików nie ubywa :(.
                                                  • 16.12.06, 18:59
                                                    bo nie jest to juz wstyd, hanba, dopus bozy, nieszczescie - liczba alkoholikow
                                                    jest stala - moim zdaniem z tendencja znizkowa - tylko sie po prostu wiecej
                                                    ujawnia - pozdrawiam
                                                  • 16.12.06, 19:37
                                                    Zakładając, że alkoholikiem jest się do końca życia, tempo wzrostu AA musiałoby być większe od liczby zejść śmiertelnych wyżej wymienionych, pod warunkiem, który podał Jerzy, że ilość alkoholików jest stała :)


                                                  • 16.12.06, 19:54
                                                    janulodz napisał:

                                                    > Zakładając, że alkoholikiem jest się do końca życia, tempo wzrostu AA
                                                    musiałoby być większe od liczby zejść śmiertelnych wyżej wymienionych, pod
                                                    warunkiem, który podał Jerzy, że ilość alkoholików jest stała :)
                                                    __________________________________________________________________.
                                                    Janulodz, swiat ten jest taki, jakim on jest. Swiadomosc jego taka,
                                                    a nie inna... Tym kluczem w tej chorobie jest cos powazniejszego,
                                                    anizeli rozum...! On mnie o malo co doprowadzil do smierci...
                                                    Rozwiazaniem na te chorobe nie jest rozum, bo wtedy tacy profesorowie,
                                                    doktorzy i inni kardynalowie mieliby przewage nade mna! ;-))
                                                    A to, jak wiadomo jest bardzo demokratyczna choroba...! ;-))
                                                    Dla mnie liczy sie tylko swiadomosc... -Rozwoj duchowy...! To jest
                                                    najwiekszym moim gwarantem zatrzymania tej smiertelnej choroby...!
                                                    A najlepszym tego dowodem sa statystyki (prowadzone przez terapie),
                                                    skutecznosci zatrzymania tej choroby we Wspolnocie AA, bazujacej na
                                                    Programie duchowym 12 Krokow i 12 Tradycji...
                                                    Wszystkie inne do kupy grupy trzezwosciowe, wraz z Kosciolami, szpitalami,
                                                    terapiami, itp... nie maja tyle skutecznosci zatrzymania tej choroby, co AA...
                                                    A...
                                                  • 16.12.06, 20:20
                                                    Przykro mi, ale ja nie wierzę w zadne AA owskie, kościelne, szpitalne i inne statystyki
                                                    Coż one mogą podawać?
                                                    Ilość czynnych alkoholików ,
                                                    liczbę trzeźwych alkoholików,
                                                    liczbę abstynentów alkoholików,
                                                    liczbę trzeżwych alkoholików, którzy zapili,
                                                    liczbę abstynentów, którzy wytrzeźwieli,
                                                    liczbę abstynentów, którzy przed wytrzeźwieniem zapili,
                                                    liczbę bardzo trzeźwych alkoholików, którzy zapili i z powrotem zostali abstynentami
                                                    itd, itd....
                                                    Auguście jakiekolwiek te statystyki są nie oddają żadnej rzeczywistości alkoholowej.
                                                    Jedyną liczbą może być przyblizona ilość grup AA i innych terapeutycznych stowarzyszeń, oraz bardzo przybliżona liczba uczestników tych grup, bo przecież nie prowadzi się żadnych ( jak sama nazwa wskazuje) list członków AA
                                                    Tak że nie przesadzaj z tymi statystykami.

                                                    PS Nie mam nic przeciwko AA
                                                  • 16.12.06, 20:22
                                                    janulodz napisał:

                                                    > Przykro mi, ale ja nie wierzę w zadne AA owskie, kościelne, szpitalne i inne
                                                    statystyki...
                                                    _____________.

                                                    Twoja sprawa !
                                                    A... ;-))
                                                  • 16.12.06, 21:34
                                                    Dobrze.Skoro znasz te statystyki to proszę o podanie skutecznie wyleczonych alkoholików dzięki uczestnictwu w grupach AA w Polsce w roku 2005.
                                                    Sam powiedziałeś, że takie statystyki są prowadzone.

                                                    PS Nie mam nic przeciwko AA
                                                  • 16.12.06, 21:41
                                                    Janu - to "nie mam nic przeciwko AA" to Twoja nowa sygnaturka ;)?
                                                  • 16.12.06, 21:47
                                                    PS. No wiadomo, że statystyk ni ma :)))
                                                    Do "centrali" składa się najwyżej ogólne relacje co do liczby osób
                                                    uczęszczających na miting i ich deklarowanego "stażu". Wszystko :)

                                                  • 16.12.06, 21:56
                                                    No, ale przecież August napisał:
                                                    "A najlepszym tego dowodem sa statystyki (prowadzone przez terapie),
                                                    skutecznosci zatrzymania tej choroby we Wspolnocie AA, bazujacej na
                                                    Programie duchowym 12 Krokow i 12 Tradycji..."

                                                    PS Nie mam nic przeciwko AA
                                      • 16.12.06, 18:51
                                        havana06 napisała:

                                        > Mogę "sprzedać" ten dowcip, Auguście?
                                        ______________________________________.

                                        Alez naturalnie Havana06...! - Nawet
                                        samemu "Kaczorowi", ktorego u nas jeden
                                        z dziennikarzy nazwal "kartoflem". Dlugo
                                        sie gniewal na cale Niemcy...! ;-))
                                        A...
                                        Ps. "Swoje bledy w dumie najlepiej ukryc"
                                        • 16.12.06, 21:53
                                          Jestem osobą,ktorej pierwszy i jak na razie ostatni detoks pomogł podjac decyzje
                                          o rozstaniu z alkoholem.Przed moim ostatnim 3miesięcznym ciagiem miałem okres
                                          2,5 rocznej abstynencji bez kontaktów z AA i terapią.Bylem 150km od domu,miałem
                                          sporo czasu na przemyslenia,osrodek daleko od głównego szlaku,a w głowie
                                          myśli-że sam nie dałem rady utrzymac trzeżwości.Uratowało mnie to,że przed
                                          wypisem spytano mnie czy chcę zostac na terapii,a ja po krótkim namysle
                                          wyraziłem zgode.Wiem,że wtedy z własnej inicjatywy nie podjąłbym tego kroku.Bylo
                                          w tym wiele z przypadku,ale myśle,że główna rolę odegrało oddalenie od domu i
                                          krótki upływ czasy od ostatniego pijaństwa do terapii,a także ciekawość-jak to
                                          bedzie,co to da?Byłem bardzo antyAA i jakimkolwiek terapiom,tak że sam sie sobie
                                          teraz dziwię.Moje odmóżdżenie w ostatnim ciągu doprowadziło do tego,że olałem
                                          swoje zasady i postanowiłem przyjąć pomoc innych ludzi i do dziś to sobie
                                          chwalę. Moja proba samodzielnego wychodzenia z nałogu skończyła się fiaskiem i
                                          nie chciałem iść dalej tym nieprzetartym szlakiem,bo efekty odczułem sam na
                                          sobie.Piłem ok.25 lat,nie pije ponad 5 i uważam,że oprócz dzieciństwa są to moje
                                          najpiękniejsze lata życia.
                                          • 17.12.06, 00:02
                                            ...
                                            • 17.12.06, 00:42
                                              jerzy30 napisał:

                                              > i będą dalej:)

                                              Dzieki za przepowiednie:)ufam,że jesteś dobrym jasnowidzem:)
                                              • 17.12.06, 11:22
                                                kolejanek napisał:

                                                > > jerzy30 napisał:
                                                > > i będą dalej:)
                                                >
                                                > Dzieki za przepowiednie:)ufam,że jesteś dobrym jasnowidzem:)
                                                _____________________________________________________________.
                                                Kolejanek, to nie jasnowidztwo - to stwierdzenie faktu...! ;-))
                                                (Nie jest wazne co to za choroba, lecz na kogo ona trafila...!)
                                                A... ;-))
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.