• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

delirka!!!! pomocy!!!

  • 18.05.07, 13:17
    Witam,
    mam problem z kimś, kto chlał przez ostatnie dwa tygodnie no i teraz
    przyszedł czas na delirium.....nie śpi od poniedziałku i zaczyna fiksować,
    widzi nieistniejacych ludzi i przedmioty, mówi do nich, a co najgorsze, traci
    kontakt z rzeczywistością, staje sie agresywny.....boję sie o siebie....a
    uciec nie mam gdzie...
    Kontakt z pogotowiem nic nie dał..."przesympatyczna" pani poinformowała mnie,
    że taki pacjent musi sie sam zgłosić z takim problemem, oni nie przyjadą....
    ale jak , pytam, skłonić człowieka w takim stanie do zgłoszenia się do
    psychiatryka???
    macie jakies doswiadczenia w tej materii? co robić w takiej sytuacji?
    cholernie się boję!!!
    Edytor zaawansowany
    • 18.05.07, 13:29
      slyszalam ze pogotowie nie chce przyjezdzac do takich przypadkow: pozostaje w
      samochod, taksowke, nawet sasiada poprosic i zawiesc na pogotowie.
      • 18.05.07, 13:33
        no tak, tylko jak to zrobić? on jest w amoku i odmawia jakiejkolwiek pomocy...a
        o szpitalu nie chce szłyszeć...
        • 18.05.07, 14:10
          kurcze...
          moze zadzwonic na policje? jesli jest zagrozeniem dla otoczenia?
          • 18.05.07, 14:38
            też już o tym myślałam....tylko obawiam się,że panowie przyjdą i nic nie
            zrobią...a delikwent zostanie w domu, a ja z nim!!!
            • 29.03.08, 13:09
              Kutwa mnie tez telepie co robic zawsze jak sie dzien wczesniej upije to mnie
              telepie pomocy ludzie i to juz sie powtorzylo pare razy ratunku dluzej nie
              pociagne popelnic samobujsto czy nie ratunku
              • 29.03.08, 13:39
                sebastian.potrec napisał:
                > ... dluzej nie pociagne popelnic samobujsto czy nie ratunku
                ___________________________________.
                To brzmi, jak u Hamleta - Szekspira!
                Tam tez skonczylo sie tragedia...! :-((
                Ale Ty mozesz ten bieg zycia zmienic.
                Sprobuj moze dojsc na Mityng AA, gdzie spotkasz
                podobnych sobie, ktorzy skutecznie poradzili sobie z tym...
                A...
                Ps. Samobojstwa popelniac nie musisz.
                Alkoholicy odbieraja sobie zycie pomalu i konsekwentnie.
                Moze ten nastepny raz ukroci juz Tobie te meki...(!?).
    • 18.05.07, 19:11
      Najlepszą radę usłyszysz od fachowca. Poszukaj telefonu do ośrodka pomocy
      uzależnionym od alkoholu, przedstaw problem terapeucie, otrzymasz wskazówki do
      dalszego postępowania. Sama nie poradzisz sobie z problemem. Trzymam kciuki !!!
      • 23.05.07, 21:42
        Ja mialam taka sytuacje calkiem niedawno. Nazywa sie to psychozą alkoholową po
        naglym odstawieniu alkoholu po dosc dlugim piciu.Do szpitala zabiora tylko wtedy
        jesli pacjent jest agresywny i zagraza swojemu zyciu lub innym ,wiec jesli jest
        agresywny to dzwonic po policje, gorzej jak nie jest bo wtedy zabrac na sile nie
        moga . Tak bylo u mnie ,ze lekarz stwierdzil,ze z pacjentem jest ok , ale udalo
        sie ojca namowic na kontrolne badania w szpitalu no i juz na izbie przyjec w
        psychiatryku po krotkiej rozmowie lekarz psychiatra stwierdzil,ze zostaje na
        oddziale.
        • 24.05.07, 16:33
          ..i tak też sie stało....w sobotę było kiepsko, przyjechało pogotowie:
          zmierzono mu ciśnienie i zapodano lek na jego obniżenie ( śmiechu warte), a w
          niedzielę było juz tragicznie i go w końcu zabrali ( uspokoiłam sie dopiero po
          dwóch godzinach, bo w tym czasie mogą jeszcze takiego pacjenta odtransportować,
          jeżeli na miejscu sie okaże,że "nie jest źle")
          no nic..."tatuś" jutro wychodzi ze szpitala!!!!!pozdrawiam Was serdecznie
          i "ciesze się", że jesteście:)))
    • 06.06.07, 10:09
      borowka20 napisała:

      > Witam,
      > mam problem z kimś, kto chlał przez ostatnie dwa tygodnie no i teraz
      > przyszedł czas na delirium.....nie śpi od poniedziałku i zaczyna fiksować,
      > widzi nieistniejacych ludzi i przedmioty, mówi do nich, a co najgorsze, traci
      > kontakt z rzeczywistością, staje sie agresywny.....boję sie o siebie....a
      > uciec nie mam gdzie...
      > Kontakt z pogotowiem nic nie dał..."przesympatyczna" pani poinformowała mnie,
      > że taki pacjent musi sie sam zgłosić z takim problemem, oni nie przyjadą....
      > ale jak , pytam, skłonić człowieka w takim stanie do zgłoszenia się do
      > psychiatryka???
      > macie jakies doswiadczenia w tej materii? co robić w takiej sytuacji?
      > cholernie się boję!!!


      MUSI jechac do psychiatryka, wprost do szpitala na izbe przyjec. W delirce
      moze byc niebezpieczny dla siebie i dla otoczenia.
    • 06.06.07, 16:39
      borowka20 napisała:
      > Witam,
      > mam problem z kimś, kto chlał przez ostatnie dwa tygodnie no i teraz
      > przyszedł czas na delirium.....nie śpi od poniedziałku i zaczyna fiksować...
      ______________________________________________________________________________.
      Odpowiedz moja jest spozniona, gdyz ostatnio nie bralem udzialu w tym
      forum... - Zglosilem sie jednak do tablicy, gdyz po przeczytaniu
      wszystkich wypowiedzi, nie znalazlem ani jednej, ktora proponowalaby
      zwyczajne podanie (malej ilosci) alkoholu...
      Ci, ktorzy wiedza jak niebezpieczna jest delirka, wiedza takze
      o czym ja pisze...!
      Potem dopiero trzeba bylo na sile (wobec pacjenta i wobec personelu
      szpitalnego), zawiezc do szpitala).
      A...
      • 16.06.07, 09:10
        Witam mam nadzieje ze ktos jest na forum. Mam znowu taki sam problem. Ojciec
        jest w psychozie alkoholowej. Z tego co przeczytalam powinnam podac mu mala
        ilosc alkoholu, tylko on niestety nie chce nic. Bierze relanium ,ale to relanium
        niestety nie dziala. Pytam jak mam postepowac z takim czlowiekiem ? Jesli slyszy
        glosy i twierdzi,ze ktos przyjedzie i trzeba kanapki przygotowac czy mam go w
        tym utwierdzac? Czy mu to przejdzie samo? wtedy byla podobna sytuacja ,ale
        zgodzil sie sam dobrowolnie pojchac do szpitala , tera za nic w swiecie nie
        wyrazi zgody? Czy z kazdym dniem bedzie lepiej czy gorzej ? Jak mam z nim
        rozmawiac? Prosze o odpowiedz.
        • 16.06.07, 09:25
          Zadzwoń na pogotowie, albo do lekarza domowego.
        • 16.06.07, 09:50
          możesz jeszcze zadzwonić na anonimoey tel. zaufania 087 4254222
          może ci podadzą tel. do Centrum Uzależnień, gdzieś gdzie wiedzą co mają z tym
          robić. Mój mąż miał kiedyś podobnie widział demony, i chciał aby poświęcić
          mieszkanie, nawet do księdza z nim wtedy chodziłam. Jeżeli nie jest agresywny i
          raczej nie zrobi ani sobie ani innym krzywdy to przeczekaj. I jak mu się
          polepszy namów go na wizytę u psychiatry, wiem że są leki które nie dopuszczają
          do delirki.
          Trzymaj się
          • 16.06.07, 10:29
            Dzwonilam na pogotowie , powiedzialam co sie dzieje, poinformowali mnie,ze jesli
            sam sobie nie zagraza ani otoczeniu a nie wyrazi zgody by pojechac do szpitala
            oni go nie moga zabrac . Narazie jest spokojny. A ja siedze jak na bombie:(
            • 16.06.07, 10:59
              jeszcze trochę pamiętam jakie to uczucie. Współczuje ci. Idź w poniedziałek do
              Poradni Zdrowia Psychicznego, zapytaj się czy są grupy dla ciebie, jeżeli nie
              tam to może jest jakieś cetrum. Nie wiem gdzie mieszkasz, ale napewno jest coś
              takiego, tam Ci powiedzą co trzeba robić w takich sytuacjach. Poproś rodzinnego
              o skierowanie do psychologa dla siebie, żebyś nie była sama z problemem.
              Pamiętaj że musisz myśleć o sobie, to pomoże przetrwać Ci następne picia i
              delirki... . Ja od męża po prostu odeszłam, u Ciebie nie jest to takie proste.
            • 16.06.07, 12:53
              z_z1 napisała:
              > Dzwonilam na pogotowie , powiedzialam co sie dzieje, poinformowali mnie,ze
              jesli sam sobie nie zagraza ani otoczeniu a nie wyrazi zgody by pojechac do
              szpitala oni go nie moga zabrac . Narazie jest spokojny. A ja siedze jak na
              bombie:(
              _____________________________________________________________.
              Czemu Ty sie tak szybko poddajesz...!?
              Jezeli na pogotowiu siedza niekompetentne osoby, to nie znaczy,
              ze Ty masz sie z tym godzic...!
              Powiedz im, ze on BARDZO zagraza sobie zyciu (na 10 przypadkow
              delirki 2 do 3 koncza sie smiercia). Oni MUSZA przyjechac, chocby
              dlatego zeby mu podac lekarstwo Distraneurin (uspakaja i zapobiega
              delirce, ma dzialanie podobne do alkoholu).
              A...
    • 29.03.08, 15:01
      Dziwny wpis.

      Sama kilkanaście razy wzywałam pogotowie czy prywatnych lekarzy do pijaków.
      Cieszę sie bowiem sławą uczynnej telefonistki i chociaz brakuje mi czasu - nie
      odmawiam wybrania numeru najbardziej śmierdzącym przedstawicielom tejże nacji.
      Ich nie stać na telefon albo nie dają rady wystukać numeru, powiedzieć, o co im
      chodzi.

      Nigdy mi nie odmówiono pomocy. Pogotowie przyjeżdża do każdego przypadku - czy
      to delirki z siekierami, do gadającego głupstwa czy do kogoś w ciężkim stanie
      fizycznym. I to bardzo szybko.

      Do pań dyspozytorek z łódzkiego pogotowia mam ogromny szacunek i dobre słowo.
      • 29.03.08, 15:44
        rok temu zaczynała się dziennikarska nagonka pt.: "wszyscy płacimy
        za pijaków"

        www.polityka.pl/polityka/index.jsp?page=text&news_cat_id=483&news_id=189526&layout=1&place=Text01

        gdyby link polityki nie działał, kliknij w skrót
        tiny.pl/4jn4
        może taka odmowa na pogotowiu to pokłosie tej akcji?

        --
        a swoje zdrowienie z alkoholizmu opieram na możliwości wyboru, nie
        działają u mnie żadne rozporządzenia, reguły ani przykazania, tak
        odzyskałem godność niezbędną do zachowania trwałej trzeźwości
    • 29.03.08, 15:54
      wystarczy zgłosić się na najbliższy detox w szpitalu
      a jesli nie da rady sam iść.to dzwonic po policję ,
      pogotowie i zagrozić ,że jeśli nie przyjadą to podasz ich do
      sadu w przypadku wypadku , tragedii.proś zawsze o nazwisko
      osoby która przyjmuje wiadomość i udziela Ci odmowy.
      chadzanie z delirą na mityngi to jakaś paranoja-tak samo
      jak chadzanie na mityngi w stanie objawów odstawienia-najpierw
      się trzeba odtruć.
      na detox przyjmą nawet nieubezpieczonego.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.