Dodaj do ulubionych

temat rzeka:terapia...

01.08.07, 12:33
Pozwalam sobie popełnić kolejny tekst,o podobnie brzmiącym tytule.Ten o AA
nie miał na celu udowadniać czegokolwiek,a jedynie pokazać żródła idei.Gdyż
jak na zarzut o religijności AA,słyszę odpowiedź,że jedno nie ma nic
wspólnego z drugim,to jest to nieprawdą.Owszem ruch AA nie jest religią(choć
poczynania niektórych utożsamiających się z AA ludzi sprawiają,że można
odnieść takie wrażenie),ale żródła i korzenie z niej pochodzą.I większą
szkodę czyni tu zaprzeczanie temu(a każdy myślący to wychwyci),niż po prostu
potwierdzenie faktu.To tak jakby zaprzeczać,że korzenie chrześcijaństwa
wywodzą się z judaizmu(co też się niestety jeszcze zdarza).
I jak już w tamtym poście wspomniałem,program zdrowienia z choroby
alkoholowej proponowany przez AA,jest tylko jednym z wielu sposobów na
uwolnienie się z nałogu.(cyt.z pamięci"...program ten jest tylko
propozycją,chęcią pomocy...").Innym jest np.terapia.
Wyrażę więc swoją opinię i na ten temat(także wynikającą z własnych
doświadczeń).Skrótowo,bo jak w tytule,temat rzeka.Dodam tylko,że obecny mój
pogląd na to,jak widzę terapię dziś,nieco się zmienił(ewoluował),co też
świadczy o rozwoju,bo tylko otwarty umysł jest w stanie przewartościowywać
poglądy,poszerzać punkt widzenia,a nie trwać w skorupie dogmatów(takie małe
autokadzonko).
Terapie są rozmaite i mają rozmaite zadania do spełnienia(leczy się w ten
sposób nie tylko uzależnienia).Kiedyś myślałem,że mają wyleczyć pacjenta.Dziś
uważam,że głównym zadaniem terapii,a w szczególnej roli występuje tu
terapeuta,jest uruchomić w człowieku posiadany przezeń naturalny potencjał
(czy moc.Udajemy się po pomoc,czyli po-moc)),do tego ,by zechciał zmienić
dotychczasowe życie,swoje zachowania,by mógł dostrzec problem, inny punkt
widzenia,możliwe rozwiązania i cały ten "bałagan życiowy w głowie"
przewartościować.Ale sam proces zdrowienia nie może się odbywać na zasadzie -
terapeuta kazali.Ten może jedynie tak ukierunkować myślenie pacjenta,by
wybrał on dla siebie najlepsze rozwiazanie problemów.Terapeta chcący za
pacjenta,lub próbujący wymusić na nim jakies działanie,robi dokładnie
odwrotną "robotę" od zamierzonej.
Ponieważ jednak uzależnienie jest chorobą psychiczną(nie bójmy się tego
określenia)i charakteryzuje się określonymi cechami,sprawa się nieco
komplikuje.Bo jak boli wyrostek,to chirurg wycina i po sprawie(aczkolwiek i
tu to pacjent o tym decyduje,podpisując zgodę na zabieg,czy operację).
Alkoholizm(wszystkie uzaleznienia)jest bowiem taką chorobą,gdzie to pacjent
stawia sobie diagnozę,tzn.dopóki sam jej sobie nie postawi i jej nie
uzna,raczej nie jest w stanie podjąć leczenia(choroba ta charakteryzuje się
okreslonymi mechanizmami,m.in.samooszukiwaniem się,co prowadzi do zakłamania
rzeczywistości i np. niedostrzegania problemu).Przykład z życia:gdy onkolog
mówi :"ma pan raka",z reguły wręcz żądamy:"doktorze ratuj" i bezwzględnie się
podporządkowujemy jego zaleceniom.W przypadku alkoholizmu,na sugestię
lekarza:"jest pan chory na alkoholizm i musi sie pan leczyć",tenże
odpowiada:"ja?sam się lecz idioto" i łup drzwiami.Kiedy jednak z
jakichkolwiek powodów w końcu dostrzega problem,uznaje,że chce coś
zmienić,np.nie pić,bądź nauczyć się z powrotem pić w sposób normalny
(kontrolowany)i udaje się do specjalisty,to ten ma za zadanie,tak
ukierunkować chorego,by podjął chociażby próbę wyzdrowienia(leczenia).
(Dlatego np.informacja,przy pierwszym kontakcie - nie możesz już się napić do
końca życia jest tak przerażająca,że zamiast zachęcić, odpycha).Gdy mam dosyć
picia,chcę konkretnych informacji co mam zrobić by nie pić.Jak to sie
dzieje,że nie chcę ,a muszę,że mi się nie udaje?Gdy boli ząb to nie idę
przecież do dentysty porozmawiać o tym,która pasta lepiej wybiela zęby,tylko
żeby pozbyć sie bólu zęba i zlikwidować jego przyczynę,czyli wyleczyć.Dopiero
potem mogę posłuchać o profilaktyce jamy ustnej.I właśnie tu jest potrzebna
mądrość terapeuty."Czy rwać zęba,czy leczyć kanałowo,zrobić rtg i dopiero na
cos się zdecydować,etc".Twórca terapii krótkoterminowej Erickson potrafił
wyleczyć pacjenta na 1-2 sesjach,ale czasami leczenie zajmowało
miesiace.Tylko do każdego pacjenta podchodził indywidualnie.I dobierał sposób
leczenia.Dlatego uważam za błąd generalizowanie i wrzucanie przez rodzimych
terapeutów wszystkich przypadków do jednego "wora"(co nader często jeszcze
się zdarza).I to pacjent ma sie leczyć,wybierać swoje rozwiązania i uczyć się
nowych rzeczy,a nie tylko bezmyślnie wykonywać polecenia.
(Uczestnicząc niegdyś w pewnych zajęciach zostałem poddany "bardzo krótkiej
terapii"(dodam bardzo skutecznej).Polegała ona na tym ,że terapeutka
prowadząca zajęcia(wg.mnie najlepsza w Polsce)poinformowała mnie ,że właśnie
będę poddany takowej,podeszła do mnie i pukła mnie z wyczuciem,w czoło.I
olśniło mnie.I jeszcze stosuję ją czasami,jako autoterapię pod nazwą:"a
pie..ij ty sie chłopie w łeb".100% skuteczność.)
I teraz zaryzykuję tu stwierdzenie,że np.w przypadku znanej na forum
eski,która ma określony,raczej negatywny pogląd na wszelkiego rodzaju
terapię,jej terapia-czyli tylko ileśtam wizyt-była niezwykle skuteczna,gdyż
już tylko to pozwoliło,by wyzwolił się w niej, jej naturalny potencjał,co
doprowadziło do tego,że znalazła własny sposób niepicia,wprowadziła szereg
zmian życiowych,zachowań oraz,że np.potrafi czerpać niezwykłą radość z jazdy
na rowerze(eska wyprowadź mnie z błędu jeśli sobie zbytnio
nadinterpretowałem).
Jak jednemu wystarczy puknięcie w czoło,tak innemu może nie pomóc naparzanie
młotem pneumatycznym,by przebić sie przez jego mur i dotrzeć do niego.Nie mam
pojęcia czemu tak się dzieje.To tylko świadczy o nielogiczności alkoholizmu
oraz o tym,że nie istnieje jedna skuteczna metoda jego leczenia.
Na koniec chcę jedynie podtrzymać moje twierdzenie,że to nie metody są złe i
nieskuteczne.Zawodzi człowiek.
Edytor zaawansowany
  • myszabrum 01.08.07, 17:06
    Socjalizm też był dobry, tylko człowiek zawiódł :P


  • aaugustw 02.08.07, 17:36
    myszabrum napisała:
    > Socjalizm też był dobry, tylko człowiek zawiódł :P
    ___________________________________________________.
    Kolejne klamstwo...!
    Czlowiek na swej drodze ewolucji tylko sie przekonal,
    ze nie jest on dobry dla niego... - Szuka wiec dalej!
    A...
  • aaugustw 02.08.07, 17:34
    baasil napisał:
    > Pozwalam sobie popełnić kolejny tekst,o podobnie brzmiącym tytule.Ten o AA
    > nie miał na celu udowadniać czegokolwiek,a jedynie pokazać żródła idei.Gdyż
    > jak na zarzut o religijności AA,słyszę odpowiedź,że jedno nie ma nic
    > wspólnego z drugim,to jest to nieprawdą.Owszem ruch AA nie jest religią(choć
    > poczynania niektórych utożsamiających się z AA ludzi sprawiają,że można
    > odnieść takie wrażenie),ale żródła i korzenie z niej pochodzą.I większą
    > szkodę czyni tu zaprzeczanie temu(a każdy myślący to wychwyci),niż po prostu
    > potwierdzenie faktu.To tak jakby zaprzeczać,że korzenie chrześcijaństwa
    > wywodzą się z judaizmu(co też się niestety jeszcze zdarza).
    ____________________________________________________________.
    Chcesz nam ta metoda udowodnic, ze pochodzisz od malpy, ktora
    trafila do AA...!?
    A...
  • baasil 03.08.07, 11:02
    napisałem już,że nie mam zamiaru niczego i nikomu udowadniać.Fakty,się dla mnie
    liczą.
    pisząc o małpach,masz na myśli naszych Braci Mniejszych?
    nie jestem jak może sądzisz jakąś tam węglową formą,z dużą(ponad 70%)
    zawartością wody.
    Jestem istotą myślącą,dumnie nazywaną Człowiekiem.
  • aaugustw 03.08.07, 16:09
    baasil napisał:
    > Jestem istotą myślącą,dumnie nazywaną Człowiekiem.
    ___________________________________________________.
    Wiem o tym, ale to, ze myslisz wcale nie znaczy jeszcze,
    ze dobrze myslisz.
    Zobacz taka Eske, Janu, czy Aniolka... - ich dobijaja
    wlasne mysli... - szczekaja, rzucaja sie dookola wlasnego
    ogona... Na sile chca ozenic Wspolnote AA z polska religia...!
    A przeciez na powstanie AA zlozylo sie kilka czynnikow, m.in.
    takze duchowosc wzieta z najbardziej znanych i liczacych sie
    religii tego swiata...
    A...
  • adalkoo 03.08.07, 14:32
    Terapia jest OK, naprawdę.
  • aaugustw 03.08.07, 16:10
    adalkoo napisał:

    > Terapia jest OK, naprawdę.
    ______________________________.
    Adalko, podpisuje sie pod Twymi
    slowami, obydwiema rekami...! ;-))
    A...
  • e4ska 18.08.07, 10:37
    Cóż... przepuściłam temat, w którym powinnam zabrać głos:)

    Prawa forumowe są dość widoczne i nie polegają na rzetelnym, logicznym
    kontynuowaniu dyskusji. Odpowiadamy... trollom albo osobom, które sadzą banały -
    te same od lat. Osoby absolutnie zamknięte, Bazylu, na zmiany i rozwój, z uporem
    zamieszczające swoje odkrycia, które żadnymi odkryciami nie są, a zaciemniają
    jedynie sprawę. Miernoty podczepiające sie pod osobowości wybijające się... i
    płyną sobie razem z okrętem:)))

    Jak to się dzieje, że marnujemy swój czas odpowiadając na różne zaczepki - typu
    Rauchen, która ostatnio ma fioła na punkcie pokrzyw i szampana, a nie
    odpowiadamy Bazylowi? Że mailujemy do kogoś niewartego najmniejszej uwagi, a
    tracimy kontakt z osobami wartościowymi, na ktorych nam zależy? hmm... myślę, że
    to jest trochę tak: przenosimy nasze zwyczaje z realnego świata - kiedy jesteśmy
    w gromadzie miłych nam i pokrewnych dusz, to wystarczy uśmiech... i jest się
    razem. Tego uśmiechu na forum nie widać - a ja się ciągle uśmiecham do Janu,
    Parysa, Tranzyta, Myszki, Magdy, Corti, Yury, Addiego... do wielu innych
    forumowiczów... na forum to jednak - tylko milczenie.

    Poza tym - natura ciekawskiego poszukiwacza zmusza do pokonywania przeszkód - a
    przeszkodą są poglądy, które albo obalamy (co za pijackie słowo), albo je
    modyfikujemy, albo budzą one naszą złość, albo nas szokują, albo... itd.

    Temat terapii... mnie spotkania z terapeutą nie pomogły ani nie zaszkodziły -
    nie była to terapia... jakoś nie umieliśmy przejść do rzeczy. "już tylko to
    pozwoliło,by wyzwolił się w niej, jej naturalny potencjał,co
    > doprowadziło do tego,że znalazła własny sposób niepicia,wprowadziła szereg
    > zmian życiowych,zachowań oraz,że np.potrafi czerpać niezwykłą radość z jazdy
    > na rowerze(eska wyprowadź mnie z błędu jeśli sobie zbytnio
    > nadinterpretowałem".

    Nie chcę sie powtarzać - ale np. rower był pierwotny, choć nie pedałowałam
    jeszcze wtedy, kiedy poszłam na pierwsze spotkanie - test - pan trzymał się
    wytycznych i zinterpretował mój alkoholizm jako dość łagodny - ano bez "dołków",
    policji, awantur, melin czy płynów technicznych - w duchu więc pomyślałam, że
    jakiś głupi to facet, gdyż mierzy alkoholizm społecznymi odniesieniami. Przecież
    lumpy, ludzie prymitywni, bez wykształcenia, hałaśliwi, destrukcyjni, społecznie
    nieprzystosowani, bezwstydni - od razu wskakują na ostatni stopień. A ja - o
    mało nie umarłam... we własnym łóżku. Dziwiąc się - do tej pory - jaką ludzie
    mają siłę, żeby np. samemu dojść na detoks... albo samemu kombinować royala...
    przez parę tygodni ciągu.

    Rower to pojazd mój ukochany - z czasów dzieciństwa i młodości - był konkurentem
    terapeuty na tyle atrakcyjnym, że - idąc na spotkanie - siedząc tam - myślałam:
    jaka szkoda, lepiej bym sobie teraz pojeździła niż oglądała te smętne kąty.
    Spodziewałam się, że leczenie alkoholików to farmakologia... i że istnieją
    jakieś sprawdzone sposoby hamujące głód alkoholowy. Jest to, co jest, wielkie
    nic - więc nie chcę żadnej terapii...

    Jednak "stuknięcie" terapeutki, Bazylu, to całkiem inna kwestia... fascynująca
    w pewnym sensie. Tajemnicza a skuteczna. Bo było to stuknięcie w czoło...
    techniczna - fizyczna ingerencja. Działanie zakodowane w historii gatunkow - nie
    tylko homo sapiens. Ale nie rozwijam, bo muszę juz - do roboty.

    Może - na potem:)
  • rauchen 18.08.07, 14:35
    napisalam juz, ale mi wpis chyba pokrzywami zarosl :((

    ale dobrze ze istnieja konsumenci pokrzyw, moze wkrotce wyplewi sie
    to "zboze" :)
  • e4ska 18.08.07, 14:49
    To jakaś obsesja, Rauchen.

    Lecisz na głodzie? Nie myśl o żadnych pokrzywach czy orzechach... o wisienkach -
    też nie.

    Przestrzegaj zasad.

    Pijaki rożnie reagują - jeden naprawdę może wypić szampana czy nalewkę w celu
    zlikwidowania przykrych mdłości, ale nie każdemu pijakowi takie możliwości
    przysługują.

    nie wiadomo - czemu ja mogę. nie eksperymentowalam - samo wyszło. Mogę. Ale dla
    przyjemności samej - czystej - nie napiłabym się - nie potrzebuję... na widok
    czy zapach alkoholu ciągot nie dostaję... jak do tej pory:)

    no, trzymaj się Rauchen - a pokrzywa jest dobra - majowa zwłaszcza - tylko ja
    należy parzyć jak inne ziółka - najlepiej sok wyciskać świeży - odtruwa
    organizm. Świeży - czyli bez alkoholowego konserwantu. Spróbuj - jak lubisz
    dziwne smaki:)))
  • aaugustw 18.08.07, 15:03
    e4ska napisała:
    > Pijaki rożnie reagują - jeden naprawdę może wypić szampana czy
    nalewkę w celu zlikwidowania przykrych mdłości, ale nie każdemu
    pijakowi takie możliwości przysługują.
    > nie wiadomo - czemu ja mogę... - czystej - nie napiłabym się.
    _________________________________________________________.
    Piszdalej Eska, opowiadaj jak to pijoczki pija te zalewki,
    nieczyste...!
    A... ;-))
  • rauchen 18.08.07, 15:18
    no wlasnie eska, ten glod
    polecasz zatem naleweczke ze slynnej juz?

    czekac do maja?? eska, miej litosc :))
  • addicted11 18.08.07, 22:58
    rauchen to jest naprawde bulgoczacy wywar sporzadzony z glodu
    alkoholowego i teskonty pod przykrywka calkowitej nieswiadomosci.
    Ona biedna nawet nie wie, ze ona po prostu chce pic.
    Pic, alkohol, nie bawic sie tanczyc, nie rozluznic.
    Ona chce spozywac etanol i tyle.
  • aaugustw 18.08.07, 14:56
    e4ska napisała:
    - - - - - -
    wielostronicowe bla, bla, bla...
    (mnie szkoda czasu na te chaszcze!).
    A...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka