Dodaj do ulubionych

mąż w ciągu

05.10.07, 00:13
Mąż trzeci dzień pije... Wiem,że wpadł w ciąg. Ostatni miał trzy
lata temu i wydawało się, że jest nadzieja, że zwycięzy z nałogiem.
Wtedy był odtruwany. Proszę o radę, czy bez kroplówki i pomocy
lekarza uda się to przerwać? Co robić...
Edytor zaawansowany
  • e4ska 05.10.07, 00:28
    A on? Chce, żeby go odtruwać?

    Trzy dni... hmmm... a dawniejsze ciągi ile trwały?

    Trzy lata to ładny czas. Mało kto wytrzymuje tak długo - od pierwszego razu. Ale
    też po takim czasie to popijanie może być bardzo gwałtowne.

    Pije w domu? choruje bardzo? prosi o pomoc?
  • ekpb3 05.10.07, 00:38
    Dawne ciągi trwały ok. tygodnia i były przerywane kroplówką. Cierpi,
    przez ostatnie lata leczył się na serce,wątrobę i żołądek. Na twarzy
    czerwone plamy, organizm widocznie zatruty. Nie wiem, jak długo
    można w takim stanie pociągnąć. Naiwnie sądziłam, że juz nie ma
    problemu. A za ścianą śpi małe dziecko, więc muszę życ ...
  • ela_102 05.10.07, 08:29

    A co robil przez te 3 lata...
    tylko nie pil?

    --
    Trudne lekcje życia zostają mi
    w pamięci
    o łatwych zapominam.
  • tenjaras 05.10.07, 08:41
    ja zapytam inaczej - czego nie robił, by nie wrócić do pijaństwa?

    bo wskazówek na ten temat jest ogrom(!) i wszędzie(!)

    --
    serwis nt. rozwiązywania problemu alkoholowego
    www.tenjaras.webpark.pl
  • e4ska 05.10.07, 09:51
    Czerwone plamy to objaw właściwy bardzo wielu alkoholikom - zwłaszcza z
    niezdrową wątrobą. Widziałam takie coś w monstrualnej formie u faceta z
    hemofilią - myślałam, że nie przeżyje nocy, a on rano był wesoły jak skowronek
    (zaklinował, potem już nie pił).

    Jeśli mąż jest w ogóle chory, to ja bym wzięła na jego miejscu odtrucie lub
    pojechała do szpitala. Tyle - że jak nie dopije swojego, to go i tak będzie
    ciągnąć... to dziwne, ale w ciągu trzeba swego dopić - żeby już mieć DOŚĆ. Z tym
    - że to DOŚĆ czasem zabija.

    Jedni twierdza, że najlepiej zostawić pijaka samemu sobie i niech sie dzieje, co
    chce - sam wytrzeźwieje. Ciebie - kto wie - może coś takiego czeka, że będziesz
    musiała odejść. Nigdy nie wiadomo - lepiej przygotować plany na każda
    ewentualność. Mnie, kiedy piłam, jednak otoczono opieką i wtedy łatwiej mi było
    wyjść z ciągu.

    W moim przypadku rodzina podawała przez prawie pięć dni małe ilości alkoholu.
    Sama też miałam w zapasie - ale brałam tylko tyle, żeby sie nie trząść czy nie
    tracić przytomności. Z tym, że mój ciąg trwał około dziesięciu dni, nie trzy.

    Wiesz, radzić tutaj nie można, jedynie powiedzieć o własnych doświadczeniach.
    Więc - mnie dozowano ten alkohol - i jakoś, powoli, wykaraskałam się. Ale każdy
    pijak jest inny - bo każdy człowiek jest inny.

    Myśl o sobie i dziecku - to na pierwszym planie powinno się znajdować. Nie
    płakać, nie histeryzować - pijak też potrzebuje spokoju - bardziej niż sobie
    wyobrażasz. Od ciebie dużo zależy - od twojego opanowania, a nawet od uśmiechu:)

    trzymaj się - niech sie wam ułoży jak najszybciej.
  • aaugustw 05.10.07, 11:22
    ekpb3 napisała:

    > Mąż trzeci dzień pije... Wiem,że wpadł w ciąg. Ostatni miał trzy
    > lata temu i wydawało się, że jest nadzieja, że zwycięzy z
    nałogiem. Wtedy był odtruwany. Proszę o radę...
    ______________________________________________.
    Prawdopodobnie nie skonczy sie i teraz bez odtrucia, ale jest to
    tylko, tzw. "postawienie na nogi swoje cialo" (doprowadzenie
    organizmu do stanu funkcjonalnosci i abstynencja), potem dopiero
    powinien powaznie zadbac o swoja trzezwosc...!
    Najskuteczniejszym sposobem zatrzymania tej choroby jest
    bezposredni i regularny kontakt z drugim alkoholikiem...
    Moga to byc, np. Mityngi AA (Anonimowych Alkoholikow), lub
    inne grupy trzezwosciowe w poblizu Waszego miejsca zamieszkania.
    Dla osob wspoluzaleznionych, od chorych sa takze specjalne Grupy,
    tzw.Al-Anon, ktore z serca polecam Tobie.
    A...
  • drak02 05.10.07, 11:38
    jezeli mąż choruje na serce , to powinein trafic na oddział
    detoksykacyjny , kilkudniowy ciąg alkoholowy i nagłe odstawienie bez
    odtrucia może być dla niego niebezpieczne. jest to czywiscie
    rozwązanie krótkoterminowe i nie rozwiazuje w dłuższej perspektywie
    problemu. Napisz co mąz robił pomiędzy kolejnymi ciągami , czy
    utrzymywał abstynencje , czy popijał sobie. Kiedy miał poprzedni
    okres pijacki etc.
    PO detoksykacji warto odbyc z nim rozmowę i postawić twardę warunki,
    albo powaznie podejdzie do swojego problemu )zacznie sie leczyć)
    wtedy mozsze go w jakis sposób wspierać . jeżeli wybierze dalsze
    picie , wtdy serdecznie doradzam Ci zostawienie go samego ze swoja
    decyzją i skupienie się na własnym życiu i szczęsciu twojego
    dziecka. jeżeli nie bedziesz w stanie konsekwentnie realizowac
    swoich twardych warunków to lepiej wogóle ich nie stawiac i pogodzić
    się z postępująca degrengolada jego i własnego życia - czego
    absolutnie Ci nie życzę.
  • jerzy30 05.10.07, 12:07
    to odtrucie.
    Chyba ze SAM zadzwoni do lekarza, sam to odtrucie zamowi i sam
    zaplaci za zabieg. Inaczej chlac bedzie dalej po kolejnym przerwaniu
    picia.
  • ekpb3 05.10.07, 16:11
    Bardzo dziękuję za wszystkie rady i opinie. To naprawdę niesamiwicie
    ważne, że jast ktoś, kto wysłucha i próbuje pomóc. Jest ciężko.
    Jestem po nieprzespanej nocy, jakiś koszmar... On od wczoraj nie
    pił, czuje się kiepsko, ale odtruwania nie chce, bo twierdzi, że już
    wraca do formy. Nie wierzę, ale w tej chwili nie jestem w stanie nic
    zrobić. Pytacie, jak było przez ostatnie lata. Otóż po ostatnim
    ciągu, kiedy odeszłam, zląkł się i rzeczywiście nie brał alkoholu do
    ust. Za moją namową uczęszczał na spotkania AA i do psychologa.
    Niestety, był zbyt pewien swojej siły. Rzucił wszystko
    usprawiedliwiając się nawałem pracy. Problem polega na tym, że mąz
    wstydzi się otwarcie przyznac kolegom, że nie może pić...a pić
    koledzy lubią... Tak więc jedna delegacja, konferencja, szkolenie,
    jedno małe piwko itd. Nie będę oryginalna, ale jak uciec, jak zacząć
    nowe życie, jak znależć siły na nowe budowanie, co powiedziec
    córeczce, z czego żyć.. Dziekuję
  • ela_102 05.10.07, 16:18


    >Niestety, był zbyt pewien swojej siły. Rzucił wszystko
    usprawiedliwiając się nawałem pracy<

    czytajcie samouzdrawiacze...czytajcie :-)
    mamy tutaj zywy przypadek...jak to dziala:-)

    --
    Kochaj i rób co chcesz :-)
  • aniolparys 05.10.07, 18:25
    Znów zaczynasz tą swoją głupią wojenkę.
  • ela_102 05.10.07, 18:29

    jakie znow?
    jaka wojenkę?
    jaka glupia?

    czy w tym poscie...walczysz z "pogarda"...czy moze z moim
    spojrzeniem na chorobe?
    a moze z soba?
    --
    Kochaj i rób co chcesz :-)
  • ela_102 05.10.07, 18:33
    Bo o ile tutaj mowa o ludzkim nieszczesciu spowodownaym choroba i
    zaniechaniem jej leczenia...
    To w watku "osobowsc i charakter" twoj kolega janu...wyrwza sie z
    ogromna pogarda i zloscia o mnie i Jarasie...
    co na to Twoja ludzka szlachetnosc o ktorej tak sie rozpisywales
    ostanio?
    --
    Kochaj i rób co chcesz :-)
  • aniolparys 05.10.07, 18:34
    Znów.
    Agresja jest stałym elementem w Twoich postach.
    Wojenkę.
    Chcesz udowodnić że Twoje jest lepsze. Nie wiem komu.
    Głupią.
    Nic nie wnoszącą oprócz razów.
    Autorkę wątku nie obchodzą Twoje obsesje.
    Czego się spodziewasz? Odpowiedzi że pije, bo chodził an terapie i AA? Że gdyby
    był samodzielny nie trzeba by go pilnować? Albo miałby własne nie wyuczone na
    postawie przegranego motywy do niepicia i łatwiej by mu teraz było?
    Myślę, że Twoją słabą stroną jest przekonanie, że jesteś lepsza od innych.
  • ela_102 05.10.07, 18:40

    I napisz mi jeszcze co nowego wniosl twoj "nie agresywny"
    post...
    bede rada:-)

    --
    Kochaj i rób co chcesz :-)
  • aniolparys 05.10.07, 18:42
    Może czasem zastanowisz się, zanim znowu napiszesz coś głupiego, agresywnego i
    nie na temat.
  • ela_102 05.10.07, 18:46

    wydaje Ci sie ze masz na to wplyw..
    zastanawiaj sie nad swoja agresja..nie nad moja...
    sam nie potrafisz inaczej...
    dlatego wszedzie to weszysz:-)
    --
    Trudne lekcje życia zostają mi
    w pamięci
    o łatwych zapominam.
  • aniolparys 05.10.07, 18:51
    W odpowiedzi na mój post zaatakowałaś Janu.
    Mam wpływ.
    Przymilasz się, ślesz uśmieszki. Zależy Ci na odbiorze jako łagodna i mądra po
    przejściach. Jeśli raz czy drugi ktoś zwróci Ci uwagę, że niekoniecznie idioci
    to czytają, nie zaszkodzi Ci. I naprawdę się zastanowisz przed napisaniem
    czegoś, czego potem nie wycofasz.
  • ela_102 05.10.07, 18:56
    Zaatakowalam?
    odyslajac cie do postu...
    jakbym ci napisala ze w Encyklopedi PWN na stronie 234.jest teskt
    ktory dobrze byloby abys przeczytal...to by dla ciebie znaczylo ze
    zaatakowalam te encyklopedia? czy osobe ktora ten wpis redagowala?
    czy moze moja"agresja" dotyczyla by calej PWN...


    --
    Trudne lekcje życia zostają mi
    w pamięci
    o łatwych zapominam.
  • e4ska 05.10.07, 18:48
    Parys... Napisałeś:

    "Czego się spodziewasz? Odpowiedzi że pije, bo chodził an terapie i AA? Że gdyby
    > był samodzielny nie trzeba by go pilnować? Albo miałby własne nie wyuczone na
    > postawie przegranego motywy do niepicia i łatwiej by mu teraz było?"

    mnie takie odpowiedzi się nie nasunęły. Pytania - tak.

    Bo: inaczej należy podchodzić do przypadków, kiedy pijak nie chce się leczyć, bo
    uważa, że mu z piciem dobrze. Nie chce sie leczyć, bo nie chce pić.

    tutaj: pijak chciał skończyć z nałogiem, skoro podjął leczenie. Nie pracować -
    heh, fajne:))) ano - kto utrzymuje rodzinę?

    Można sobie robić terapię za terapia, jeśli jest sie osoba samotną bądź rodzina
    sama sie utrzyma. Można ją robić z nudów. Żeby potem, w pracy, jednak obcować z
    pijącymi... przebywać w sztucznym środowisko nie jest dane... a jak nawet, to
    nie każdemu.

    Miejmy nadzieje, ze facet sie opamięta i tym razem znajdzie coś, co go do
    trzeźwości zachęci. Sam z siebie.
  • aaugustw 06.10.07, 15:27
    aniolparys napisał (do Eli...):
    > Znów zaczynasz tą swoją głupią wojenkę.
    ______________________________________________.
    Aniele, a ty znowu zaczynasz trabic anielsko !?
    Zamknij lepiej dziob, jezeli nie masz nic
    konstruktywnego do powiedzenia...
    A...
  • e4ska 05.10.07, 18:39
    Psycholog, mityngi... cóż, samo życie.

    Stare forumowe pytanie: dlaczego pijak "kształcony" przez psychologa i kolegów z
    AA nie umie poradzić sobie z zapiciem? dlaczego musi się to kończyć katastrofą?

    Nie dla głupiej wojenki stawiam powyższe pytanie. Jest to pytanie, które może
    mieć zbawienny wpływ na podejmowanie trafnych decyzji przez czynnego alkoholika,
    który decyduje się na zaprzestanie picia.

    Jak to jest, że najpodlejszy pijaczyna z mojego sąsiedztwa ma za sobą terapie,
    odwyki, wszywki, anticole, mityngi... jak to jest? Czemu ten, kto sam przestał,
    trzyma się całymi latami - też sąsiedzki przypadek - już jedenaście lat... bez
    wpadki.

    Jak to jest????!!!!?????
  • ela_102 05.10.07, 18:44
    Ciagle jest kwestia "trzyma sie"
    Mi sie to bardziej kojarzy z facetem trzymajacym sie brzytwy...czyli
    calkiem kiepsko mi sie to kajarzy.
    Moj brat trzymal sie tak 10 lat...
    sam przyznaje ze sie sku...ko meczyl..


    ja sie nie trzymam..
    ja zyje:-)

    --
    Trudne lekcje życia zostają mi
    w pamięci
    o łatwych zapominam.
  • aniolparys 05.10.07, 18:45
    Nie jesteś lepsza :-)
    Jedni mają tak, jedni inaczej.
    Zacznij wątek "Kiedy pijak ma przechlapane" albo co. A nie każda prośba czyjaś
    na forum o pomoc kończy się w tym samym szambie.
  • ela_102 05.10.07, 18:47
    Ani lepsza ..ani gorsza...
    pisalam to juz 100 razy:-)
    ja to ja...
    --
    Kochaj i rób co chcesz :-)
  • aniolparys 05.10.07, 18:53
    ela_102 napisała:

    > Ani lepsza ..ani gorsza...
    > pisalam to juz 100 razy:-)
    > ja to ja...

    To dlaczego napisałaś "czytajcie samouzdrawiacze...czytajcie :-)
    mamy tutaj zywy przypadek...jak to dziala:-)" ? Dwa razy się uśmiechając przy tem.
  • ela_102 05.10.07, 18:58
    Aniol:-)
    Pytasz dlaczego sie usmiecha,?
    ja chyba skonam:-)
    --
    Kochaj i rób co chcesz :-)
  • aniolparys 05.10.07, 19:00
    Nie pytałem.
    Ale jest w Tobie jakiś żal. I Twoje uśmieszki wydają mi się równie naturalne jak
    u ekspedientki pod koniec dnia.
  • ela_102 05.10.07, 19:02
    Aniol napisal:


    -- I Twoje uśmieszki wydają mi się---

    To jest zdanie klucz do twojego zycia:-)
    z naciskiem na WYDAJA MI SIE :-)


    Trudne lekcje życia zostają mi
    w pamięci
    o łatwych zapominam.
  • aniolparys 05.10.07, 19:06
    Nie znam Cię.
    Piszę wrażenie, jakie Twoje zachowanie wywołuje u mnie.
    Może jesteś zupełnie inna. Ale ja jestem zupełnie normalnym, zupełnie
    przeciętnym facetem. Jeśli wywołujesz u mnie pewne wrażenie, takie same możesz
    wywoływać u innych.
    Nie piszę, że jesteś taka, czy owaka. Jedynie, że Twoja obecność na forum
    sprawia wrażenie, że taka jesteś.
  • ela_102 05.10.07, 19:13

    Nie piszesz jednak jak o wrazeniu...
    lecz piszesz o mnie jakbys wiedzial o mnie wszystko...
    a jeszcze chcial we mnie to wszystko zmienic...
    takie ja odnosze wrazenie...
    Co Cie obchodzi jakie wrazenie wywieram na innych?
    czemu szukasz ludzi ktorzy maja takie same wrazenie?
    Poszukaj takich ktorzy maja inne...
    bo ich tutaj nie malo:-)

    ale tym atakiem na janu...zaskoczyles mnie ponad norme...
    szczeka mi wprost opadla...

    --
    Trudne lekcje życia zostają mi
    w pamięci
    o łatwych zapominam.
  • aniolparys 05.10.07, 19:19
    To nie moja sprawa jakie wrażenie wywierasz na innych.
    Oceniłem, że Tobie nie jest to jednak obojętne.
    I przedstawiam jakie wrażenie możesz wywołać u zwykłego faceta.
    I wskazuję, że jeśli zmienisz trochę swoje zachowanie - wrażenie to może być lepsze.
    To jest ten wpływ, jaki ja mam na Twoje zachowanie. I dlatego się odezwałem.
    Zostawiam Ci do przemyślenia.
  • ela_102 05.10.07, 19:25


    Aniol:-)
    ja nie jestem tutaj po to aby robic wrazenie na facetach:-)

    --
    Kochaj i rób co chcesz :-)
  • aniolparys 05.10.07, 19:31

    > ja nie jestem tutaj po to aby robic wrazenie na facetach:-)

    Kokietka jesteś ;-)
    Ludzie czytając najmądrzejsze prawdy najpierw spoglądają spod czyjej klawiatury
    one padają.
    Rozkochaj tych facetów w sobie, będą spijali mądrości z Twoich warg ;-)))
    Sama zresztą wiesz :-)
    Miłego weekendu.
  • ela_102 05.10.07, 19:42

    Wzajemnie Aniolku:-) milego:-)

    --
    Trudne lekcje życia zostają mi
    w pamięci
    o łatwych zapominam.
  • addicted11 05.10.07, 19:30
    No mam kolejny przypadek, jak skuteczne jest AA.
    Chodzil? chodzil.

    A inne bla bla sie nie licza. Bo zawsze mozna powiedziec ba bla- ze
    niedostatecznie sie angazowal albo w kolorowych spodniach zamiast
    burych chodil.

    Dal szanse AA- AA dalo szanse jemu.
    skonczylo sie tragicznie.
    oby nie tragiczniej.
    Co na to Jaras?

    zaloze sie, ze jesy mu zupelnie obojetny los tego czlowieka.
    chodzi o to, aby zachowal sie pedagogicznie i albo zapil na smierc
    ( "tak to jest jak sie przestaje chodzic na mityngi") albo przestal
    pic ( "ziarno zasiane") albo tez wrocil do aA.

    ALe tak naprawde- no po prostu
    "Jak to dziala" w pelnej krasie.
  • ela_102 05.10.07, 19:31

    Chodzil chodzil...ale nie doszedl...
    i zaprzestal...ja to tutaj wyczytalam:-)
    --
    Kochaj i rób co chcesz :-)
  • addicted11 05.10.07, 20:07
    ela_102 napisała:

    >
    > Chodzil chodzil...ale nie doszedl...
    > i zaprzestal...ja to tutaj wyczytalam:-)


    jak to nie doszedl?
    nie umiesz czytac.
    do podstawowki.
  • ela_102 05.10.07, 20:14

    Jerzy Pilch robil ja 7 razy...
    ale dopiero po 8...powiedzial ze "jaja" sobie robil:-)
    Nie pije...i ciagle podkresla...ze uczeszczac a byc...to ogromna
    roznica:-)
    --
    Kochaj i rób co chcesz :-)
  • tenjaras 05.10.07, 20:21
    no jak kobieta tak pisze, to wie co pisze ;-)

    --
    mój blog "wieczorna zaduma"
    www.tenjaras.blox.pl
  • aniolparys 05.10.07, 19:33
    Addi!
    Wredoto.
  • aaugustw 06.10.07, 15:32
    aniolparys napisał:
    > Addi! Wredoto.
    ______________________________.
    Ekpb3, jezeli zechcesz jeszcze pomocy w sensie podzielenia sie
    z Toba wlasnym doswiadczeniem - napisz, prosze na :
    awyst@t-online.de
    A...


  • tenjaras 05.10.07, 20:20
    co na to jaras? a kim jest jaras?

    AA jest skuteczne dla tych, którzy chcą, żeby było skuteczne, dla
    tych, którzy nie chcą by było skuteczne, też osiągną swój sukces, są
    też tacy, którzy nie potrafią skorzystać z tego co AA proponuje -
    ich szanse na powodzenie jest znikome

    --
    serwis nt. rozwiązywania problemu alkoholowego
    www.tenjaras.webpark.pl
  • addicted11 05.10.07, 22:12
    tenjaras napisał:

    > co na to jaras? a kim jest jaras?
    >
    > AA jest skuteczne dla tych, którzy chcą, żeby było skuteczne, dla
    > tych, którzy nie chcą by było skuteczne, też osiągną swój sukces,

    > też tacy, którzy nie potrafią skorzystać z tego co AA proponuje -
    > ich szanse na powodzenie jest znikome



    znikome, ladne slowo, czytaj umra szybko jak blyskawica.
    moze i lepiej umrzec niz uzerac sie z terapeutami
    HAHAHA
  • tenjaras 05.10.07, 22:42
    całe lata uważałem, że umrę szybką i bezbolesną śmiercią pijaka -
    ale wciąż budziłem się skacowany

    na terapii uświadomili mi, że mogę tak się jeszcze baardzo, baardzo
    wiele lat się budzić i to w tych miejscach, o których myślałem, że
    mnie nigdy nie dosięgną...

    dlatego nie piję

    --
    mój blog "wieczorna zaduma"
    www.tenjaras.blox.pl
  • aniolparys 05.10.07, 18:58
    Akurat to było skierowane do Eski. Ale jesteście siebie warte ;-)
  • ela_102 05.10.07, 19:00

    napisal..nie pogardzjacy ludzmi Aniol:-)
    --
    Kochaj i rób co chcesz :-)
  • aniolparys 05.10.07, 19:03

    >
    > napisal..nie pogardzjacy ludzmi Aniol:-)

    Nie pogardzam ludźmi.
    Naprawdę.
    Nie pisałbym, gdyby było inaczej. Są osoby na forum znające mnie osobiście.
    Protestuję przeciwko pewnym zachowaniom.
    Eskę lubię.
  • ela_102 05.10.07, 19:24

    Protestujesz przeciw pewnym zachowaniom...
    zachawujac sie dokladnie tak samo przeciw czemu protestujesz...

    Wchodzi facet do baru i wrzeszczy ...badzcie cicho...

    --
    Trudne lekcje życia zostają mi
    w pamięci
    o łatwych zapominam.
  • aniolparys 05.10.07, 19:26
    Zwróciłem jedynie uwagę, że oskarżasz innych o agresję, o psucie forum. A sama
    bywasz źródłem zbędnych, głupich wojenek.
  • ela_102 05.10.07, 19:28
    Aniolku:-)

    Dokladnie to samo napisalam Tobie..acz innymi slowy:-)
    --
    Trudne lekcje życia zostają mi
    w pamięci
    o łatwych zapominam.
  • jerzy30 05.10.07, 19:28
    bo taraz sam poczuje jak chlanie go dobija i bedzie troche cierpial.
    warto by wzial magnez w tabletkach - magnivit czy wapno musujace
    oraz pil duzo wody niegazowanej - odtrucie to nic innego jak wlasnie
    sole fizjologiczne i witaminki - za ciezka kase.
    jak chodzil na AA i na terapie to nie jest tak zle.
    Ze przestal chodzic - to tak robi 80 % tych co pija nadmiernie.
    Ze sie tlumaczy nawalem pracy - to tez normalne.
    Glowa do gory.
    Jeszcze jedno - twoj maz moze pic i kolegom nie musi bujac ze pic
    nie moze. Niech mowi kolegom ze pic nie chce i niech im powie ze
    gorzala go dobija. Ze jego zdrowie jest niszczone. Zadziala. Nie
    musi nic mowic ze jest uzalezniony, wymawiac slowa alkoholik, nie
    musi mowic ze sie upija. To jego sprawa. Niech sie nie wstydzi tego
    ze gorzala go dobija. Ci jego koledzy to zrozumieja i sami beda dbac
    by nie chlal z nimi lub zaczna chlac tak by on nie wiedzial.
  • e4ska 06.10.07, 01:54
    Cóż, Parysie, w pewien sposób ... lubię ;-)... ten twój niepowtarzalny styl,
    nawet charakterystyczne błędy czy szambo forumowe, o którym pisujesz... ale co
    to za lubienie... dajmy sobie z nim spokój.

    Niemniej taką uwagę:
    "Akurat to było skierowane do Eski. Ale jesteście siebie warte ;-)"
    uważam za nieco przesadną, gdyż ja nigdzie nie zrównałam cię z augustem.
    Z Elą nie dyskutuję... nie interesuje mnie jej pisanie. Te postawy znam, bo są
    zawsze takie same. Prawie wcale nie odpowiadam - bo i co tu odpowiadać? co
    innego mnie nurtuje.

    Natomiast - co do zachowań forumowych - nie powiem, że nie protestuję przeciw
    takim zachowaniom, Parysie, jakie prezentujesz w tym wątku. Może, jak zwykle,
    nie wiem, o co biegasz... Nie napisałeś ani słowa do jego autorki - bo ona cię
    nie obchodzi. Jak też nie obchodzi Eli czy Jarasa. Ona obchodzi jednak parę osób
    - mnie, Draka, Jerzego, Gochy, nawet Augusta. I my się zastanawiamy, co
    dziewczynie napisać - żeby chociaż nie czuła się zupełnie sama.

    Jest nie na miejscu egzaminować żonę pijaka w ciągu - czemu nie chodził na AA
    czy dlaczego nie terapeutyzuje się.... i wmawiać jej, że napił sie, bo przestał
    mityngować. Nie wiemy, kim jest ten człowiek - czy ma charakter, który
    pozwoliłby mu znieść terapię bez szkody. Jesli zrezygnował z takich form pomocy,
    to musiał mieć jakiś powód. Jesli wytrwał trzy lata - to nie jest słabeuszem.

    Wpadki zdarzają się - terapeutyzowanym i nieterapeutyzowanym. Nie wiemy,
    dlaczego mąż wpadł w ciąg - co go popchnęło do kieliszka. Nie wiemy, jak się
    zachowuje. Ja podpowiadam, że można klinować pod kontrolą - jest to szalenie
    niebezpieczne, ale - w moim wypadku było potrzebne. Lepiej podać alkoholikowi
    kieliszek niż pozwolić, żeby sam wyszedł z domu - bo sie napije albo kupi pół
    litra... a jeśli mąż i żona są kochającymi sie ludźmi, to takie klinowanie bywa
    ratunkiem. Ja wypiłam w pierwszy dzień chyba 200 - stopniowo, powoli, potem -
    każdego dnia - mniej i mniej - na piąty dzień to jeden łyk z wodą... prawie nic.
    Ale ja nie chciałam pić, chciałam zdrowieć - i przeszło.

    To moje doświadczenia, osobiście przerobione - ale czy pomogą komuś, kto jest
    wystraszony terapeutycznymi opowieściami o śmietnisku? komuś, komu sie wmawia
    teorie nawrotów i zapić, bo to choroba... komuś, kto nie wierzy w skuteczność
    leczenia, bo widzi jego miałkość? Ja nie wiedziałam nic - oprócz tego, ze nie
    wolno trzeźwieć gwałtownie, bo to grozi delirium. Kilka razy o tym słyszałam.
    Nie wiem, czy to prawda. Mnie nie zaszkodziło.

    Ataki elojarasowe prześmiewcze na innych, którzy nie piją sami z siebie, przy
    okazji wpadki jakiegoś chorego człowieka, ojca małego dziecka - to ma być na
    miejscu? Ja mam być taka sama jak ta, która wykorzystuje cudze nieszczęście do
    straszenia trzeźwych ludzi? I okazuje się, że ten ktoś pijący ma za sobą tak
    polecane przez np. Deo - nieszkodliwe spotkanie z psychologiem i jakiś tam
    mityng czy mityngi.

    Jak czułabym się ja - gdybym podpadła... i wzięłoby mnie... i pisaliby mi, że to
    nie z głodu, z przypadku, z nieostrożności, z lekkomyślności, głupoty, ale
    dlatego, że nie mam za grosz pociągu do organizacji pseudomistycznych czy
    brzydzę się terapeutami - to powód miałby być mojej wpadki?

    Więc - jeśli są ludzie, którym ciężko z terapią, to niech zachowują trzeźwość
    bez terapii - wokół nas jest wielu takich, którzy skończyli marnie mimo leczenia
    i są tacy, co wybrnęli bez cudzej pomocy. Co jest w mojej postawie krańcowego -
    nie wiem. I co pogląd następujący, wyrażony nie przed, ale po uwadze Eli i
    Parysa, ma wspólnego z szambem - nie rozumiem.
  • ela_102 06.10.07, 10:03

    Eska:-)
    jesli uwazasz ze pomoglas tej kobiecie swoim wpisem...to gratuluje:-)
    Juz od dluzszego czasu rozpisuejsz sie o swoim zaangazowaniu na
    rzecz pomocy alkoholikom...ale przy poziomie wiedzy jaki
    prezentujesz na ten temat...to zwyczajnie zenujace.z
    Pisalam juz to gdzies...
    Proponujesz...ludziom..siedziec na stoleczku po tym jak wlasnie
    zlamali dwie konczyny i nie moge sie poruszac...no ewentulanie
    zalecesz aby do kibla noszono ich w lektyce...albo zakupiono basen.

    Jedyne co robisz...to zamykasz im dostep do calkowitej
    informacji...ktora sie tym ludziom zwyczajnie nalezy...
    Ja juz pisalam ze gdybym weszla tutaj 5 lat temu...czytalam bym
    Ciebie z ciekawoscia...bo prponujesz nic nie robienie w kwsetii
    choroby...a mi wlasnie NIC SIE ROBIC NIE CHCIALO wowczas...
    ze zwykleglo lenistwa i przerazenia...
    Po co robic tak trudne manewry...jak mozna nic nie robic i miec taki
    sam efekt? Pomysl jednak czy to wogole mozliwe?
    Perpetum Mobile poko co nie istnieje:-)

    Cieszy mnie ze zostawilas mnie w spokoju..przynajmiej w tym sensie
    ze mnie nie obrazasz...
    ja tez nie pisze do Ciebie aby zmienic Twoje "dziwaczne" poglady...
    ale do tych ktorzy mogliby ulec takiemu trywialnemu spojrzeniu ..na
    bardzo powazna kwestie:-)

    Pomaga sie na priv... nie w obliczu takiego "niedolestwa" zyciowego.


    --
    Kochaj i rób co chcesz :-)
  • addicted11 06.10.07, 10:36
    Ela, Ty po prostu w ogole nie rozumiesz Eski.

    Postawa Eski- zgodze sie- jest kontrowersyjna. Z tym, ze nie jest to
    propozycja "nic nie robienia"- takie czytanie wynika z jej
    niezrozumienia. Jak mialbym byc zlosliwy, to moglbym powiedziec, ze
    wlasnie Eska mowi- rob wszystko, na co masz ochote, tylko nie pij, a
    to specjalisci od terapii lansuja teze "nic nie robienia"- no bo co
    mozna zrobic, gdy na kazdym kroku trzeba uwazac na wyzwalacze,
    nawroty, kazda sytuacja jet niebezpieczna?

    Eska domniemam jest silna osoba, albo przynajmniej taka chce byc. A
    w kazdym razie promuje ona od zawsze cnote sily drzemiacej w
    czlowieku. Cnote ludzkiej niezaleznosci, autonomii,
    samowystarczalnosci ( w odpowiednim rozumieniu).
    takich rad udziela sobie i takich rad udziela innym- a czy to sa
    rady dobre czy zle to wlasnie zalezy od fundamentalnych zalozen.

    Ty Ela i Tobie podobni wychodzicie z odmiennego zalozenia- czlowiek
    (tu alkoholik) jest slaby ( nie w sensie "grzeszny" ale w sensie sam
    sobie nie poradzi), i co wazne- ma slabym byc. Ma przez bezsilnosc
    ze swoja slaboscia sie pogodzic.
    ( znowu wyjasnienie aby uprzedzic zlosliwe interpretacje- nie chodzi
    o bezsilnosc wobec alkoholu, bo tej Eska w przeciwienstwie np do
    mnie nie kwestionuje).

    Mamy wiec dwie koncepcje podejscia do czlowieka- jedna zaklada
    wieksze ryzyko, ale zyskiem jest czlowiek samodzielny i zaradny,
    taki ktory chwyta wedke a nie rybe.


    Druga to wieksze bezpieczenstwo, spokoj, ale czlowiek staje sie
    bezbronny i zalezny od innych, staje sie petentem i zjadaczem ryby.

    I tu wybor zalezy od osobistych preferencji.

    I ten wybor jest taki sam w kazdej dziedzinie zycia.
    Mozesz w firmie byc menedzerem- i miec wiecej za wiecej
    odpowiedzialnosci i stresu, a mozesz cale zycie byc sprzataczak,
    odbebnic 8 godzin i do domu, ale nie ma tu zadnego dreszczu emocji,
    ryzyka, robota nudna i jalowa.
  • ela_102 06.10.07, 11:04
    Adi:-)
    Ja rozumiem Eska..ale nie tak jak ty...rozumiem ja po swojemu:-)

    Adi napisal:

    Ty Ela i Tobie podobni wychodzicie z odmiennego zalozenia- czlowiek
    (tu alkoholik) jest slaby ( nie w sensie "grzeszny" ale w sensie sam
    sobie nie poradzi), i co wazne- ma slabym byc. Ma przez bezsilnosc
    ze swoja slaboscia sie pogodzic.

    kazdy alkoholik jest bezsilny tylko wobec alkoholu...
    tzn.jak zacznie chlac...to zawsze przegra:-)
    Bezsilnosc nie dotyczy innych dziedzin zycia...
    Alkoholicy ktorych znam ..prawie wszyscy realizuja swoje marzenia...
    robia cudne rzeczy...
    ja do nich tez naleze...
    Maja ogromna sile...to wielcy ludzie...
    Zycie eski wydaje mi sie szalenie "ciezkie" wlasnie takie na sile...
    odbieram je jako meke...

    --
    Trudne lekcje życia zostają mi
    w pamięci
    o łatwych zapominam.
  • janulodz 06.10.07, 11:21
    Rzeczywiście samodzielność bywa często męcząca. Ale jak słodka.
    Każdy alkoholik w pewnym momencie osiąga punkt w którym podejmuje decyzję. Bez tego chla dalej.
    Czasami wygrywa. Ja się czuję wygranym.
    Właśnie przywiozłem żonie przyczepę obornika od sąsiada. Rozrzucimy na grządki. Będzie wspaniały wysyp warzyw , owoców i piękne kwiaty.
    Robię cudne rzeczy :))))))))))))))))))))))))))))))))))
  • ela_102 06.10.07, 11:35
    Janu:-)
    Pojawiles sie pod moiom postem...
    dzis robisz cudne rzeczy...
    a wczoraj twoj wpis obrazil pare ludzi...
    On tez z kategorii "obornik"
    tez zaliczasz to do tych cudnych rzeczy w twoim zyciu?

    Janu napisal:


    -- Dokładnie. Ten sam ton wypowiedzi. Nagła przemiana Jarasa
    (dziwnym trafem związana z pojawieniem się Eli) z mędzącego fanatyka
    jedynej skutecznej metody w napastliwego agresora. Natychmiastowa
    riposta na każde posty do Eli. Podobna argumentacja. Taka sama
    metoda. Żeby tylko z tego dzieci nie było, bo one podobno zawsze
    przerastają rodziców :(((


    milego dnia:-)

    Trudne lekcje życia zostają mi
    w pamięci
    o łatwych zapominam.
  • yuraathor 06.10.07, 11:36
    Janu tez mam dzialkę i zwykle obornik od krów biorę, fajnego masz
    sasiada ze ci swój udostępnia.
    a winogron latoś obrodził, nic tylko żreć i drożdżami zagryzać
  • aaugustw 06.10.07, 15:29
    aniolparys napisał:
    > Nie jesteś lepsza :-) Jedni mają tak, jedni inaczej.
    > Zacznij wątek "Kiedy pijak ma przechlapane" albo co. A nie każda
    prośba czyjaś na forum o pomoc kończy się w tym samym szambie.
    _______________________________________________________________.
    Ekpb3, wybacz, ze takie "Ego - glupki" siedza na forum i zamiast
    pomagac - szkodza...
    A...
  • tenjaras 05.10.07, 20:11
    Eska, weź pierwszą lepszą książkę na temat alkoholizmu, pierwszy
    lepszy artykuł w sieci, jesli nie chcesz sponsorować tej machiny
    uzdrawiania alkoholików i przeczytaj - tam jest odpowiedź

    ja bym zapytał, dlaczego alkoholicy, którzy przychodzą na to forum w
    celu znalezienia pomocy w wyjściu z alkoholizmu piją nadal

    coś Ci powiem na temat moich obserwacji

    są tutaj ludzie, którzy podpowiadają skuteczne metody wyjścia z
    problemu, ale są i tacy, którzy twierdzą, że one nie działają - jak
    możesz pisać, że ludzie po terapiach i na programie AA zapijają, jak
    tutaj spotykasz ich większą grupę, niż tych, którzy twierdzą, że nie
    korzystali z tego typu pomocy, a jednak, każdy z nich miał kontakt z
    terapią i stosuje wsparcie grupy samopomocowej, jaką jest to forum

    teksty, które tutaj piszesz są szkodliwe i wydajesz się być tego w
    ogóle nieświadoma, albo robisz to celowo

    tak to jest

    --
    mój blog "wieczorna zaduma"
    www.tenjaras.blox.pl
  • gocharl 05.10.07, 19:26
    ekpb3 napisała:
    > Nie będę oryginalna, ale jak uciec, jak zacząć
    > nowe życie, jak znależć siły na nowe budowanie, co powiedziec
    > córeczce, z czego żyć..

    Witaj...pytasz jak uciec ?...a chcesz tego naprawdę ?...pytasz jak
    znaleźć siły ....w realu...u osób które poradziły sobie z podobnym
    problemem / i nie uciekły / nauczyły się oddzielać chorobę męża od
    niego...dzisiaj zapewne to dla Ciebie brzmi dziwnie...ale zapewniam
    Cię,że to możliwe...

    Mąż po swoim wyskoku jak piszesz dochodzi do siebie / cokolwiek to
    znaczy / więc przestań go niańczyć...przestań
    mu "mamusiować"...pozwól mu ponieść konsekwencje wszystkiego co
    robi...pytasz z czego żyć...najpierw może zadbaj o
    alimenty...zacznij coś robić...nie siedź i nie czekaj bo szkoda
    czasu...i rób to co chcesz...nie to co musisz albo wydaje Ci się,że
    musisz....

    Pozdrawiam Gocha
  • addicted11 07.10.07, 21:26
    nie wiem, moze w stresie myla ci sie fakty, okej, rozumiem, ale
    jezeli 5 pazdziernika o godzinie 00"15 piszesz, ze maz trzeci dzien
    pije, to nawet jakby liczyc 3 doby to wychodzi, ze zaczal we wtorek
    2 10 o polnocy, czyli z worku na srode, ale powiedzmy, ze w piatek
    pisalas po polnocy, ale jeszcze akby trwal czwartek, wiec piatek
    odliczam i jak nic wychodzi, ze jezeli 3 dni to musial byc wt, sr,
    czw., a teraz piszesz, ze ktos bagatelizuje, bo on zaczal w
    poniedzialek, a poza tym mowilas, ze przestal, teraz ze caly czas
    pije

    a uwagami rodziny radzilbym sie nie przejmowac.
    nikt nie odpowiada za picie innej osoby tylko on sam.

  • gocharl 06.10.07, 10:19
    ekpb3 napisała:

    >Co robić...


    Ekpb3...odezwij się proszę ...jak sobie radzisz?...jeśli
    potrzebujesz jakiejkolwiek pomocy prawnej to powiedz...może nie
    podejmuj żadnych dzisiaj decyzji...odczekaj aż się uspokoisz i wtedy
    zastanów się nad zmianami w swoim życiu...zapewniam Cię ,że istnieje
    szansa na zmianę myślenia Twojego męża gdy Ty sama rozpoczniesz
    zmiany...nie załamuj się tym zapiciem męża...bo nie w nim
    problem...zrób wszystko aby pokazać Mu właściwą drogę...taką jak
    sama ją widzisz...a zobaczyć możesz ją wówczas gdy dokładnie
    zdobędziesz wiedzę o chorobie....będzię Ci łatwiej...z córką
    porozmawiaj na ten temat...powiedz prawdę ...w sposób dla Niej
    zrozumiały nie oceniając męża surowo...

    Wyjdź na zewnątrz ze swoim problemem...skorzystaj z pomocy ludzi
    którzy już to przeszli i sobie poradzili...

    Hejka Gocha
  • ela_102 06.10.07, 10:30


    Tak On juz sie wystarczajaco ukaral...
    W moim glebokim przekonaniu nie ma nic gorszego dla
    alkoholika ...jak powrot do picia:(
    --
    Kochaj i rób co chcesz :-)
  • drak02 06.10.07, 12:06
    Ponizej konkretne działania które podjąłbym gdbym był na Twoim
    miejscu.
    Podstawą wychodzenia z nałogu jest zupełna abstynencja, przekonanie
    o własnym alkoholiźmie, uzanie własnej bezsilnosci wobec alkoholu
    (alkoholik nie jest w stanie w dłuzszej perspektywie kontrolować
    swojego picia ) i w końcu wewnętrzna motywacja- chęc zaprzestania
    picia. Bez akceptacji tych podstawowych prawd , alkoholik pomimo
    udziału a terapiach czy ruchu AA nie jest w stanie skutecznie
    wychodzic z nałogu.
    Warto przeprowadzić z Twoim mężem rozmowę właśnie teraz, gdy
    wychodzi z kilkudniowego ciągu alkoholowego. jego pschika jest mocno
    poturbowana, zżera go poczucie winy i przeżywa ogromny wsyd. W takim
    stanie psychicznym najłatwiej jest przebić się przez wytworzone w
    jego psychice mechanizmy uzaleznienia. Obrazowo mówiąć - on czuje
    się jak zbity pies, jest lekliwy i podatny na presje otoczenia.
    Taki moment powinnas wykorzystać aby wywrzec na nim presje , mówiac
    brutalnie - trzeba go psychicznie dobić. To jest dobry czas aby
    pokazać mu wszystkie straty kótre ponosi pijąc. W rozmowie powinnaś
    zachowywać sie stanowczo i nie okazywac namniejszej słabosci.
    Rozmawiac z pozycji siły, nie prosić tylko ządać. Pokazać mu
    konkretne przypadki które swiadczą o jego alkoholiźmie i
    uzaleznieniu. Pokazac mu jak wyglada jego bezsilność jak chleje
    przez kilka dni z rzedu i nie jest w stanie kontrolowac własnego
    zycia. Przy czym istotne jet to aby nie atakowac jego jako osobe
    tylko piętnować konkretne jego zachowania i uświadomic mu skutki
    tych zachowań. Wazne jest także to aby poweidzic mu ze chcesz mu
    pomoc ale tylko i wylaacznie jezeli on zechce przestać pic i
    rozpocznie leczenie. Postawiłbym mu jasne warunki (powórt do
    leczenia) i powiedziałbym co zamierzasz zrobic jeżeli jezeli nie
    spełni kinkretnych ustaleń. Powinnaś bardzo serio przygotować plan
    opuszczenia go w przypadku gdyby wybrał alkohol i dalsze picie.
    Dalsze zyciez pijacym alkoholikiem jest pogrązaniem się w bagnie i
    degrengoladzie, wykończy psychcznie Ciebie i dziecko. POwinnaś
    przeżucić odpowiedzialnosc na niego, to on musi podjac decyzje o
    swoim lecznie i tym samym zdecydować czy chce być z wami czy wybiera
    butelkę. Ten wybór powienien zostac mu jasno zakomunikowany.
    Oczywiscie szanse powodzenia oceniam 50/50 . Mam nadzieję ze zalezy
    mu na Tobie , na dzicku i na własnym zdrowiu ( te elementy powinny
    mieć dla niego znaczenie motywacyjne). sSądze równiez ze powinnas
    mieć plan B - i na serio pomysleć o ułozeniu sobie zycia w kórym nie
    bedzie miejsca dla Twojego męża - taka jest brutalna prawda.


  • addicted11 06.10.07, 12:15
    Draku, a moze nieco proporcji, facet nie pil 3 lata i popil 3 dni!

    Nie mowie, ze to dobrze, nie mowie, zeby to olac- ale Ty juz tu
    ukladas jakies scenariusze wrecz jak z horroru!
    Szantaze, dobijanie poturbowanej psychiki, powazne przygotowanie sie
    do odejscia.

    Troche umiaru.
    Jak sie bedzie sytuacja powtarzala, jak beda jakies wymierne straty,
    to bedzie pora na radykalne srodki, ale teraz?


    Jakby Draku Twoja zona dostala jakiegos napadu 3 dniowej depresji,
    po 3 latach dobrego nastroju,, to co, tez byc ja dobijal- bo jak w
    depresji jest to podatna- i wyslal do choroszczy albo odszedl?
    Przerazasz mnie.
    Zero wyrozumialosci, zadasz od tamtego faceta zeby byl terminatorem.

    A co, jak zapije w AA?
    Wtedy elektrowstrazy, izolatka na rok?
  • drak02 06.10.07, 14:23
    Addi , nie komentuje twojej wypowiedzi bo nie wedze sensu wdawadnie
    sie z Tobą w kolejną jałową przepychankę.
  • drak02 06.10.07, 17:46
    W swojej wypowiedzi użyłem niefortunnego słowa dobić -
    powinno być w cudzysłowie. Chodziło mi o to aby dla Twojego meża
    taka rozmowa była swoistym wstrząsem. Niektórzy doznają somoistnego
    olśnienia i przestają pić (pamietam na tym forum opowieść Janu)
    innymi w trosce o ich zdrowie i własną przyszłość trzeba mocno
    potrząść.
  • addicted11 06.10.07, 18:46
    draku, nie chodzi o jalowa przepychanke.
    Nie neguje kierunku, ktory wyznaczasz swoja wypowiedzia, tylko ze
    tak powiem sile razenia.
    A swoja droga pertraktowanie z "dobitym" ma niewiele sensu, bo on
    sie wtedy na wszystko zgodzi, wszystko widzi na czarno, a potem
    zrobi swoje. Lepiej gadac z kims trzezwym i nie na kacu.
    Sam wiem po sobie, ze jak popilem ze dwa dni i zdychalem na trzeci
    to sobie mowilem "po co ja pije, tak sie zle czuje", a jak tylko sie
    poczulem lepiej to zapominalem o postanowieniach.
    Tu tez jest ciekawa kwestia bezsilnosci- bo ja naprawde na 3 dzien
    postanawialem nie pic- no nie ze wclae, ale ze "nasteonbym razem to
    mniej i rzadziej", ale potem te postanowienie sam odrzucalem, to nie
    bylo tak, ze szedlem do knajpy z pamiecia ostatniego kaca, mowilem
    sobie "no nie, dzis to wypije tylko troche" a pilem duzo. Ja juz po
    paru dniach nie myslalem o kacu, rozterkach.

    Tak wiec jak gosciu skacowany naobiecuje, a potem wydobrzeje to
    pomysli sobie " ee tam, na kacu tak gadalem bo sie zle czulem".

    Jak w tym kawale- facet skoczyl z wiezowca, leci i wpadl w panike,
    bo jednak stwierdzil, ze nie chce umierac.
    Zaczal sie modlic "Panie Boze uratuj mnie, nie bede pil, palil,
    chodzil na dziewczynki". Spadl na ziemie, nic mu sie nie stalo,
    otrzepal sie i powiedzial " ale w strachu to czlowiek glupoty
    wygaduje".
  • ela_102 06.10.07, 19:11

    Adi:-)
    Wszystko to co piszesz...to prawda...i wspomnienie Twojej histori z
    czasow picia jak sadze.Tak to sie ma u wszystkich alkoholikow dopoki
    nie zdaja sobie sprawy z wlasnej choroby i nie poczynia
    jakichkolwiek krokow ku polepszeniu swojej sytuacji:-)
    Ten przypadek jest inny...
    facet nie pil trzy lata...doskonale wie...co mu jest...
    doskonale wie co powienien zrobic...
    Wrocil do picia bo cos zaniedbal...

    wlasnie wczoraj bylam na mityngu gdzie facet opowiadal jak wrocil do
    chlania...pil kilka lat jeszcze...ale ciagle myslal ze sa ludzie
    ktorzy siedza sobie przy kawce i mitynguja...wiedzial w ktorych to
    odbywa sie miejscach...nie zazanal juz takiego komfortowego picia
    jak kiedys.
    wrocil...
    za miesiac bedzie obchodzil 1 rocznice...

    brak komfortu chlania to spowodowal..
    i to on powiedzial a ja slyszalam...


    --
    Trudne lekcje życia zostają mi
    w pamięci
    o łatwych zapominam.
  • addicted11 06.10.07, 20:45
    ela_102 napisała:

    >
    > Adi:-)
    > Wszystko to co piszesz...to prawda...i wspomnienie Twojej histori
    z
    > czasow picia jak sadze.Tak to sie ma u wszystkich alkoholikow
    dopoki
    > nie zdaja sobie sprawy z wlasnej choroby i nie poczynia
    > jakichkolwiek krokow ku polepszeniu swojej sytuacji:-)




    Nie do konca, to jest po prostu naturalna reakcja ludzka, kazdy
    czlowiek, ktory przesadzi na drugi dzien wola "nigdy wiecej wodki" a
    potem mija jakis czas i znowu pije i tak w kolko.
    Oczywiscie, zaraz zarzucisz mi wypieranie sie alkoholizmu, ale nie o
    to chodzi a o to, ze dzialanie wbrew naturze czlowieka z reguly zle
    sie konczy.

    Owszem, zawsze nzajda sie tacy, ktorzy pozniej podziekuja za to, ze
    ktos im w swoim czasie naplul w twarz, ale wiekszosc ludzi woli inne
    rozwiazania.
    Ja na przyklad glowna niechec do terapii i AA wywodze stad, ze
    probowano mna manipulowac, straszyc, wykorzystywac moja powiedzmy
    slabosc ( taki szantaz- przyszedles do nas? to rob jak kazemy.
    chcesz odejsc? to umrzesz).

    Ten facet, kiedy uswiadomi sobie, ze byl manipulowany, ze
    na "dobicu" egzekwowano od niego cokolwiek, nawet gdyby bylo to
    zacne- moze sie wkurzyc.
    Lepiej gdy porozmawiac z nim, gdy bedzie trzezwy, swiadomy.

    poza tym jakie to przyznanie do wlasnej slabosci i bezradnosci- zeby
    to normalnie nie mozna bylo z facetem pogadac jak jest trrzezwy,
    tylko jak dziecko stosowac jakies podchody i triki, grac na jego
    nerwach i strachu, jakies psychotechniki rodem z panstwa
    totalitarnego.
    A ze takie "zalecenia" na tym forum i nie tylko spotykam ciagle, to
    i sie sprzeciwiam.
    > Ten przypadek jest inny...
    > facet nie pil trzy lata...doskonale wie...co mu jest...
    > doskonale wie co powienien zrobic...
    > Wrocil do picia bo cos zaniedbal...
    >
    > wlasnie wczoraj bylam na mityngu gdzie facet opowiadal jak wrocil
    do
    > chlania...pil kilka lat jeszcze...ale ciagle myslal ze sa ludzie
    > ktorzy siedza sobie przy kawce i mitynguja...wiedzial w ktorych to
    > odbywa sie miejscach...nie zazanal juz takiego komfortowego picia
    > jak kiedys.
    > wrocil...
    > za miesiac bedzie obchodzil 1 rocznice...
    >
    > brak komfortu chlania to spowodowal..
    > i to on powiedzial a ja slyszalam...
    >
    >
  • ela_102 06.10.07, 22:10


    Zauwaz ze czyta to zagubiona kobieta...szuka pomocy...
    nie przeciwstawiaj sie radom ludzi ktorzy tak wlasnie uwazaja...
    lecz pokaz wlasne pomysly...
    zeby ona nie miala wrazenia sporu...lecz wyboru.

    czy nie o to Ci chodzi?


    --
    Kochaj i rób co chcesz :-)
  • tenjaras 06.10.07, 19:54
    Addi, po prostu musisz sobie zdać sprawę z tego, że niektórzy
    traktują tę śmiertelna chorobę, ze śmiertelną powagą

    a to ich uwalnia - wiem coś o tym ;-)

    --
    mój blog "wieczorna zaduma"
    www.tenjaras.blox.pl
  • addicted11 06.10.07, 20:39
    tenjaras napisał:

    > Addi, po prostu musisz sobie zdać sprawę z tego, że niektórzy
    > traktują tę śmiertelna chorobę, ze śmiertelną powagą
    >
    > a to ich uwalnia - wiem coś o tym ;-)



    A ja bym postulowal, zeby nie tylko smiertelnie powaznie traktoac
    alkoholizm
    ale i alkoholika, a szerzej- czlowieka.
  • tenjaras 06.10.07, 22:34
    ja jednego traktuję bardzo poważnie, a ty ilu?

    --
    serwis nt. rozwiązywania problemu alkoholowego
    www.tenjaras.webpark.pl
  • addicted11 07.10.07, 01:14
    tenjaras napisał:

    > ja jednego traktuję bardzo poważnie, a ty ilu?
    >

    Widzisz, Ty tlko jednego traktujesz powaznie,
    a ja tylko jednego traktuje niepowaznie.
  • tenjaras 07.10.07, 10:31
    addicted11 napisał:

    > tenjaras napisał:
    >
    > > ja jednego traktuję bardzo poważnie, a ty ilu?
    > >
    >
    > Widzisz, Ty tlko jednego traktujesz powaznie,
    > a ja tylko jednego traktuje niepowaznie.

    moje podejście powoduje, że ja i otaczający mnie ludzie, mamy z tego
    wiele pożytku i całkiem ciekawe, pewne, życie

    --
    serwis nt. rozwiązywania problemu alkoholowego
    www.tenjaras.webpark.pl
  • drak02 07.10.07, 10:53
    Dos wojej wypowiedzi chciałem dodać , że rozmowę z alkoholikiem nie
    przeprowadza sie gdy jest pijany lub pod wpływem alkoholu.
    Nie jest manipulacją to, że rozmowę przeprowadza się tuż po okresie
    intenstywnego picia. Wybór takiego momentu ułatwia dotarcie do
    swiadomości alkoholika , którego "mechanzimy obronne" są osłabione.
    To alkoholik jest mistrzem manipulacji, potrafi usprawiedliwiać
    swoje picie, racjonalizować, zaprzeczać i obiecywać. Tyle, że z tych
    dotychczasowych obietnic nic kompletnie nie wynika.
  • ekpb3 07.10.07, 00:09
    Gosiu dziękuję Ci za Twoją troskę... Nadal jest źle. Dziś zdecydował
    się na odtrucie. Niestety, jego bliski kolega wytłumaczył mu, że
    wystarczy, aby pojechał na noc do nich, a oni go dopilnują i przerwą
    ciąg. Poczułam sie strasznie, bo kolega i jego żona dali mi odczuć,
    że jestem tą złą i nie umiem pomóc. Dobił mnie facet
    pytaniem: "Naprawdę nie możesz go zatrzymać, żeby nie wychodził z
    domu i pił?"... Ja naprawdę nie mam siły się z nim szarpać, a
    tłumaczenia są niczym.Na wszystko patrzy niespełna trzyletnia
    córeczka. Ona też nie może spać w nocy, jest niespokojna. Ona jest
    najwazniejsza. Gosiu, poważnie myślę o separacji.Może to by go
    otrzeźwiło, bo to o krok od rozwodu. Wiem, że muszę postawić twarde
    warunki, ale boję się, że będę tak wycieńczona sytuacją, że wycofam
    sie dla św. spokoju. Powinnam postarać się o rozdzielność, ale
    zastanawiam się , czy nie jest za późno, bo mąż własnie pogłębia
    długi, z których nie możemy wyjśc od jego poprzednich wyskoków...
  • addicted11 07.10.07, 01:20
    ekb3, powiedzmy sobie szczerze, w Waszym zwiazku cos musi byc nie
    tak, to picie to tylko pretekst. Bo ja sobie nie wyobrazam, ze
    mialbym zone, nie pilbym 3 lata, raz sie napil przez 3 dni i ona
    myslala o odejsciu. Co to za zona?
    Masz prawo dbac o siebie, masz prawo byc ostrozna, ale kurde jakies
    umiar, fakt, ze facet ktory jest alkoholikiem, bo ponoc jest, dostal
    nawrotu choroby- czyli naturalnego elementu choroby- i to po 3
    latach, czyli czasei, ktory malo komu jest dane przetrwac, i to na 3
    dni, czyli czasie, na ktorym malo komu udaje sie poprzestac, a Ty
    mowisz o rozwodzie.
    Absolutnie nie obwiniam Cie- masz prawo sie rozwisc, nawet gdy nie
    podoba Ci sie kolor jego nosa, Twoja sprawa, ale nie wiaz tego z tym
    zapiciem bo to tylko pretekst, objaw.
    No chyba ze jakis pieprzniety terapeuta nawalil ci smieci do glowy.
  • drak02 07.10.07, 08:30
    Addi mam do Ciebie prosbę, zanim zaczniesz odpisywac na posty,
    dobrze by było abyś dokładnie przeczytał i zrozumiał.
    -Nie jest prawda że mąż autorki postu miał 3 letnia abstynencję.
    Popijał sobie przy różnych okazjach.
    - Jest alkoholikiem z czego nie do konca zdaje sobie sprawę.
    - Obecnie jedyną przyczyna tego ze pije jest jego alkoholizm, pije
    bo musi pić, jest uzależniony. Szukanie jakichkolwiek pesudopowodów
    w tym momencie nie ma znaczenia.
    - Autorka postu powinna sie martoś głownie o siebie i swoją
    córeczkę , moze wesprzecswojego męza jezeli on sam zechce sobie
    pomóc.
    - KObieta jest przerażona , bo jej mąż wpedza ja w długi, jest chory
    na serce ( następny ciąg moze go wykonczyć) a ją czeka perspektywa
    samotnego wychowywania dziecka bez środków do życia + długi męża
    alkoholika.
    Uwazam ze tylko bardzo stanowcze i radykalne kroki mogą spowodować
    ze facet w koncu przejrzy na oczy. Horrorem mozna właśnie nazwać
    uzeranie sie z alkoholikiem.
    Addi , Ty nie masz zony, nie masz dzieci, nie pwadałeś w ciagi
    alkoholowe, byc moze wogóle nie jesteś alkoholikiem , nie
    maszielonego pijecia o tym co czuje autorka postu i co przeżwa.
    Ma prawo i powinna zadbać o siebie i przyszłosć swojej crki, a
    jezeli na przeszkodzie stoi maż alkoholik który nie zechce poważnie
    zajać sie swoim uzależnieniem to tutaj nie ma miejsca na sentymenty,
    trzeba podejmować poważne decyzje włącznie mozliowścią ułozenia
    sobie przyszłego życia bez alkoholika. Problem o którym jest mowa
    nie kwalifikuje się do kategorri "Adddi i jego egzystencjalne
    rozmyślania filozoficzne"
  • janulodz 07.10.07, 09:16
    ekpb3 napisała:
    1 post.
    ...Wiem,że wpadł w ciąg. Ostatni miał trzy
    lata temu i wydawało się, że jest nadzieja, że zwycięży z nałogiem.
    2 post
    Pytacie, jak było przez ostatnie lata. Otóż po ostatnim
    ciągu, kiedy odeszłam, zląkł się i rzeczywiście nie brał alkoholu do
    ust. Za moją namową uczęszczał na spotkania AA i do psychologa.

    Napisałbym tej kobiecie to samo, co Addi.

    Chociaż w jednym zdanku na końcu pisze:
    Problem polega na tym, że mąż wstydzi się otwarcie przyznać kolegom, że nie
    może pić...a pić koledzy lubią... Tak więc jedna delegacja, konferencja,
    szkolenie, jedno małe piwko itd.

    No to rzeczywiście, może problem zaczyna się dopiero , jak wpadnie w cug. Swoją
    drogą, rzeczywiście ludzie mało wiedzą o alkoholizmie. Może zamiast religii
    wprowadzić to do programu szkolnego.
    Rzetelną , obiektywną , współczesną wiedzę o alkoholizmie.
  • tenjaras 07.10.07, 11:00
    np. wiedzę o tym, że alkoholizm jest skutkiem czegoś znacznie
    poważniejszego i że to z tego własnie trzeba się wyleczyć

    to na codzień mają tacy partnerzy alkoholików, jakim jest autorka
    postu

    --
    mój blog "wieczorna zaduma"
    www.tenjaras.blox.pl
  • tenjaras 07.10.07, 11:01
    teraz rozumiem, dlaczego wciąż jesteś samotny

    --
    serwis nt. rozwiązywania problemu alkoholowego
    www.tenjaras.webpark.pl
  • e4ska 07.10.07, 17:55
    Jaras... czyżbyś znalazł sposób na przezwyciężenie samotności?

    Twój przypadek jest w istocie rzeczy smutny. Rozpaczliwie udowadniasz, że ci się
    bardzo powiodło na obszarze tak zawodowym, jak i osobistym... ale w pewnym
    sensie należą ci sie wyrazy rzetelnego współczucia. Po tym, co my tutaj
    czytamy... :(((

    Fajnie, ze znalazłeś drugą połówkę - i tym razem nie chodzi o flaszkę. Dwoje
    rozbitków, którzy z odmętów wypłynęli na szerokie fale - wzruszające i
    pocieszające w jakimś stopniu, ale żeby brać z Jarasa przykład, żeby podziwiać?
    Piszesz często, że najpierw ty na mityngach podziwiałeś, teraz niech ciebie
    podziwiają... kto niby ma to robić?
    i dlaczego? a jeżeli cię nie podziwiają, tylko współczują tobie? bierzesz pod
    uwagę taką opcję?

    Iskry, które lecą w starciu Addiego z Jarasem i Elą, to wynik zupełnie odmiennej
    wizji ludzkiego istnienia. Gdybym miała już nie dla siebie, ale dla syna
    wybierać drogę Jarasa lub drogę Addiego, wiesz, co bym wybrała? Domyśl się...

    Alkoholizm usprawiedliwia wiele, ale z punktu widzenia normalnych ludzi,
    standardów popularnego domowego szczęścia - co jest fajnego w twoich osiągach?
    co niezwykłego? co odważnego i nietuzinkowego? Żebyś miał chociaz z pięć
    kochanek... i był pożądany przez małolaty... no żebyś był jakim skandalistą z
    zabazgraną przeszłością, błyskotliwym oudtsiderem na salonach, no choćby Pilchem
    albo osiatyńskim... ale ty byłeś, jesteś i zostaniesz jarasem, Jaras.

    Addi... z jego zdolnością do bajeru, dowcipem, z rodziną, której nie musi się
    wstydzić, z wykształceniem, z samodzielnością umysłową, ze znajomością języka, z
    talentem, wreszcie też z warunkami zewnętrznymi - może sobie spokojnie marzyć o
    johannson czy innej w wysokim stylu kobiecie, bo na britney to by chyba Addiemu
    szkoda czasu było. Powoli - powoli - chłopak ma czas. Żeby tylko przestrzegał
    umiaru w piciu i życiu, będzie z niego pociecha.

    dla mnie w lansowanym przez Jarasa szczęściu nie ma nic atrakcyjnego: robota i
    kobita - no i cały czas tylko alkoholizm i alkoholizm - własny, cudzy, aowski,
    mityngowy, terapeutyczny, psychiatryczny... ten zdechł, ten padł, ten to, ten
    tamto... pije albo nie pije, trzeźwy albo nietrzeźwy...

    nic nie znajduję w jarasowych opowieściach - dla kogo Jarasa wzór? - niech dla
    kogoś pozostanie wzorem, ale dla mnie to smutna szarzyzna i przeciętność
    żałosna... rozpaczliwa wprost... po co w ogóle trzeźwieć było... żadnego sensu w
    takich wzorcach nie widzę. Zero piękna. Żadnej wskazówki. Otchłań i ciemność.

    Bierz i takie postawy pod uwagę, Jaras. Fajnie, że jest ci dobrze, ale kto by
    chciał się z tobą zamienić? na pewno nie ja.
  • ela_102 07.10.07, 19:19

    Eska...nie daj Boze...bo ja bardzo bym sie tą zmiana zmartwila:-(
    jakby z super faceta zrobila sie nagle stara rozklekotana oblesna
    baba...sama rozumiesz fuj:-(

    Bo przeciez mis Swiata nigdy nie bylas
    nagrody Nobla tez nie dostalas...
    W swiecie dzienikarskim jestes nikim...
    taka rozchlana baba..noszaca wode w reklamowce...golaca kark
    mezowi...z staraym wytartym swetrze z welny..w wielkich bamboszach
    na chudych zazaylonych nogach...ktorej jedynym sukcesem jest
    imponowanie pijanym jurnym janom :-)

    sukces sukces sukces...hi hi hi

    --
    Trudne lekcje życia zostają mi
    w pamięci
    o łatwych zapominam.
  • magtomal 07.10.07, 19:38
    ela_102 napisała:

    > W swiecie dzienikarskim jestes nikim...
    > taka rozchlana baba..noszaca wode w reklamowce...golaca kark
    > mezowi...z staraym wytartym swetrze z welny..w wielkich bamboszach
    > na chudych zazaylonych nogach...ktorej jedynym sukcesem jest
    > imponowanie pijanym jurnym janom :-)
    >
    > sukces sukces sukces...hi hi hi
    >

    Oto pełne miłości do bliźniego, pogody ducha i serdeczności wobec
    świata słowa osoby, która tę miłość, pogodę ducha i własny rozwój
    duchowy deklaruje. A jest po prostu jędzą.
    Miałam już nie reagować na wpisy nawiedzonej Eli. Ale jak czytam coś
    takiego...Pełna jadu i fałszu jędza.
  • tenjaras 07.10.07, 19:47
    o znowu ta chora danonka wyrywa się eli na 102...

    tak to już jest magtomal, że akcja rodzi reakcję - kwestia tylko
    żeby adekwatną, a nie zależną...

    co nie?

    --
    serwis nt. rozwiązywania problemu alkoholowego
    www.tenjaras.webpark.pl
  • ela_102 07.10.07, 19:48

    Musze sie zgodzic Eska..jest jedzą..:-)

    --
    Kochaj i rób co chcesz :-)
  • e4ska 07.10.07, 20:09
    Oj, wychodzi z ciebie, Ela, i to nie tylko w tym poście, zazdrość ślepa ... i
    lęki, które ostro gnębią... czasami. I nie wszystkie kobiety. Na to nie
    potrzeba być psychologiem, aby zauważyć i zinterpretować. Typowe, Elu, typowe -
    dla twojej sytuacji:) przerób sobie, "przepracuj" - z terapeutą. Chociaż -
    według mnie - lepiej nie przepracowywać, bo warto mieć swoje strachy i swoje
    nadzieje. Będzie, co ma być... co ma wisieć, nie utonie:)

    Elu - miłość jest zawsze piękna - niech twoja miłość będzie trwała i
    satysfakcjonująca. Ciesz sie nią, póki jest. Ja mam swoją, ty masz swoją. Ty o
    swojej uwielbiasz pisać, ja nie piszę o swojej wcale - dyskrecja ;-)))

    no i miłość nie musi być aż tak zawistna... przemyśl, czy naprawdę warto sie bać?

    co do image mojego... Nogi wolałabym szczuplejsze, ale nie za chude:)

    Do tego wielkie bambosze, stary wytarty sweter... ze śmietnika, to jakie mają
    być? nogi zapylone - jak sie nałazisz za puszkami, to zapylenie musowe. Co do
    jurności Janu - nie sprawdzałam, heh:))) Żonę ma za ładną i ostrego psa.

    A już podgalanie karku w pijackim widzie - żyletką śmietniskową - zdaje się, że
    dla męża mego bezpieczniejszy byłby terror jakobiński.
    Fuj fuj fuj:)

    Miejmy nadzieje, ze autorkę wątku rozbawimy nieco - a i ostrzeżenie otrzyma od
    nas przydatne - oto dylematy alkoholików - leczonych i nieleczonych.
  • ela_102 07.10.07, 20:25

    Widzisz Eska..My tak sobie tutaj zartujemy...boki zrywamy..
    jajeczka gotujemy...w smiesznosciach sie przesciagamy...
    a biedna Magtomal...jedzowatosć węszy...brak miłości...toleracji...i
    zrozumienia...gotowa jeszcze do kaloryfera sie przykuć i do
    Rzecznika Praw Obywatelskich pisac...biedatwo:-)
    albo nie daj Boze...donosik jakis ;-);-);-)

    --
    Kochaj i rób co chcesz :-)
  • ariel48 08.10.07, 08:21
    Ela :


    > Bo przeciez mis Swiata nigdy nie bylas
    > nagrody Nobla tez nie dostalas...
    > W swiecie dzienikarskim jestes nikim...
    > taka rozchlana baba..noszaca wode w reklamowce...golaca kark
    > mezowi...z staraym wytartym swetrze z welny..w wielkich bamboszach
    > na chudych zazaylonych nogach...ktorej jedynym sukcesem jest
    > imponowanie pijanym jurnym janom :-)


    Zastanawia mnie , dlaczego jedna ALKOHOLICZKA pisze
    takie rzeczy drugiej ALKOHOLICZCE.
    Dlaczego jedna MATKA pisze obrzydliwe rzeczy drugiej MATCE.
    Czyżby wszystko , co pisze , znała z autopsji ?
    Z własnego życia ? Bo tak miała ? I każdy musi tak mieć ?

  • e4ska 08.10.07, 10:35
    A niechże sobie pisze... alkoholiczka drugiej alkoholiczce, pijaczka pijaczce itd.

    Alkoholizm jest jakąś tam cechą dodaną i bardzo mało w życiu znaczącą. Dla mnie
    przynajmniej znaczy niewiele. Piłam, piłam i przestałam. Od zawodowych
    alkoholików wolę trzymać się z daleka, ponieważ uważam ich za dziwaków. Posty
    Augusta, Rauchen, Jarasa, Eli, Deo - utwierdzają mnie w moim postanowieniu, żeby
    zachowac bezpieczny odstęp: oto co dzieje się z ludźmi, którzy wpadają w sieci
    organizacji programowo zwalczających alkoholików:(((

    Losy Jarasa są charakterystyczne - typowa ofiara terapek;) Po czymś takim, co mu
    zrobiono, Jaras nie ma dostępu do blondyneczki z pieprzykiem, fertycznej, lat
    23, studentki politologii ze stypendium przy ambasadzie tureckiej. Więc trudno
    mu sie będzie z powodzeniem rozmnożyć, czyli zainfekować gatunku swoimi
    pijackimi chromosomami. Bierze to, co może wziąć. Norma.

    I o to w tym chodzi, Ariel. Społeczeństwo ma prawo izolować jednostki
    niedostosowane. Takie jest prawo natury. Litość, którą piętnował Nietzsche, a ma
    filozof swoich zwolenników także i dzisiaj - nigdy nie wiadomo, czy jego opcja
    nie zwycięży - otóż litość nakazuje społeczeństwom humanitarne traktowanie
    niedostosowanych. Chcemy, żeby nawet skazani na śmierć byli szczęśliwi - żeby
    ich nie bolało, żeby sie nie bali, pomoc im sie zapewnia psychologiczną itd.
    Pijaka skazanego na wyizolowanie ze społeczności umieszcza sie w specjalnych
    ośrodkach, tresuje odpowiednio, potem zaś wprowadza do organizacji, która go
    skutecznie powstrzymuje przed powrotem do ogółu. Podaje mu sie "pożyteczne"
    sloganiki, zastępujące własny rozsądek, wmawia bezsilność itp., wszystko po to,
    aby czuł się zadowolony i nie wyłaził stamtąd, gdzie go wcisnęli. Siedź, brachu,
    siedź, tu ci chleba nie braknie... i czego tam jeszcze chcesz... naści skwarka,
    naści magnez, naści kroplówę, masz, masz, masz... żyć nie umierać, dobrze ci,
    pijaku, nie?

    I niektórym jest dobrze. Ale szkopuł jest w tym, że pewne uporczywe pijaki nie
    chcą skwarka ni magnezu, tylko wyłażą. I potem Deo może sie natknąć na pijaka
    nieleczonego, który ukrywa swoja straszliwą chorobę pod maską uśmiechu, i może
    zostać skażony genetycznie w siódmym pokoleniu... Przecie taki Addi swobodnie
    sie porusza po świecie. To nic nigdy nie wiadomo... normalnie Addi wejdzie do
    knajpy, wychla piwo, miesiąc po tym też pił nie będzie... pomylić się można. A
    przecież został zdiagnozowany przez zespół wybitnych specjalistów: jest
    alkoholikiem. Nie chce leczyć sie dalej, więc nie zapędzi go się do klatki. I
    chore emocje Addiego zapaskudzić mogą najlepszą rodzinę:(((

    z mojego czy twojego, Ariel, pułapu - nam lepiej, że nie siedzimy w klatce. Ale
    naciskają na nas z góry - lecz się, trzeźwiej w AA, mitynguj - i wabią nas z
    dołu - w klatce jest cudownie!!! a ty poza klatką - masz chude nóżki i łysy
    sweterek!!!

    a my sobie na to gwiżdżemy Marsza tureckiego i mamy ich wszystkich dokładnie.

    Pijaki takie som:)))
  • ela_102 08.10.07, 11:41
    Eska cieszy mnie ze przynajmiej potrafisz segregowac ludzkie
    poglady...i ukladac nas w pewe zbiory...
    natomiast nie zbyt wiele mozesz jednak powiedziec o naszym zyciu...
    Duzo lpiej skupiac sie na pogladach bo one sa czytelne reszta to
    jedynie Twoja wizja literacka...choc jak rozumiem pomaga Co ta
    pisanina szkolic warsztat...pobudzac zniszczone neurony do
    dzialania:-)

    a powiedz Esko kochana...co dzis na obiadek? golabki czy stolowka ?

    --
    Trudne lekcje życia zostają mi
    w pamięci
    o łatwych zapominam.
  • ariel48 08.10.07, 11:43
    Ela :

    > natomiast nie zbyt wiele mozesz jednak powiedziec o naszym zyciu...

    I wzajemnie Elu.
    Mnie napisałaś nie tak dawno temu , że moje życie jest bezbarwne.
    Na jakiej podstawie ?
    Esce napisałas ...wiadomo co .
    Na jakiej podstawie?

    > powiedz Esko kochana...co dzis na obiadek? golabki czy stolowka ?

    A co to..... ma znaczyć ?

  • ela_102 08.10.07, 11:46


    ariel a Waszym zyciu? twoim i eski?
    --
    Kochaj i rób co chcesz :-)
  • ariel48 08.10.07, 11:50
    Ela :


    > ariel a Waszym zyciu? twoim i eski?

    Może jaśniej ? Prosta kobieta jestem ... to i proste pytania lubię.
  • ela_102 08.10.07, 12:10
    wyjasnie:
    Wcielas sie w nasz dialog z eska stad nie rozumiesz o czym
    mowa..lepiej jednak sie nie wcinac...ale skoro juz to ok.

    Eska napisala:

    Posty
    Augusta, Rauchen, Jarasa, Eli, Deo - utwierdzają mnie w moim
    postanowieniu, żeby
    zachowac bezpieczny odstęp: oto co dzieje się z ludźmi, którzy
    wpadają w sieci
    organizacji programowo zwalczających alkoholików:(((

    Losy Jarasa są charakterystyczne - typowa ofiara terapek;)

    Eska zaliczyla nas do pewnej grupy ludzi...
    ja napisalam ze nie moze o naszym zyciu zbyt duzo wiedziec..ale
    cieszy mnie ze nas zebrala w jeden zbior...bo to zbior ludzi
    podobnie myslacych...

    stad tez wynikolo moje mytanie do ciebie po uzyciu przez Ciebie
    treminu "o Naszym zyciu tez"
    Czy ty i Eska jestescie w tym samym zbiorze?

    jasniej nie potrafie ..chyba:-)
    --
    Kochaj i rób co chcesz :-)
  • ariel48 08.10.07, 12:26
    Ela :


    > Wcielas sie w nasz dialog z eska stad nie rozumiesz o czym
    > mowa..lepiej jednak sie nie wcinac...ale skoro juz to ok.

    Ja już Ci pisałam , Elu ... zanim cokolowiek napiszę - czytam.
    Owszem ,wcięłam się ... bo to jest forum .
    Tutaj każdy moze się wypowiadać kiedy chce.
    I dobrze zrozumiałam. Eska niewiele może powiedzieć o Twoim i innych życiu ...
    Podobnie Ty ... niewiele możesz powiedzieć o moim życiu .
    Więc nie masz żadnych podstaw , aby o tym mówić .
    Tyle.
  • e4ska 08.10.07, 12:02
    Elu... lepszy wróbel w garści niż gołąbek na dachu. Lepszy sok z marchewki niż
    kotlecik na odwyku.

    Obrotna z ciebie kobieta - co o alkoholiczkach dobrze świadczy. I tak trzymaj.
  • ela_102 08.10.07, 12:12


    Eska :-) Tobie tez nic nie brakuje :-)

    --
    Kochaj i rób co chcesz :-)
  • tenjaras 07.10.07, 19:43
    > byłeś, jesteś i zostaniesz jarasem, Jaras.

    tego na tym forum pragnę najbardziej

    > kto by chciał się z tobą zamienić? na pewno nie ja.

    dziękuję za możliwość pozostania przy swoim eska, naprawdę :-)

    i cieszę się, że to syn ma wpływ na Twoje wybory, a nie Ty na jego

    --
    serwis nt. rozwiązywania problemu alkoholowego
    www.tenjaras.webpark.pl
  • zyg_zyg_zyg 07.10.07, 09:58
    ekpb3 napisała:
    > ciąg. Poczułam sie strasznie, bo kolega i jego żona dali mi
    odczuć,
    > że jestem tą złą i nie umiem pomóc. Dobił mnie facet
    > pytaniem: "Naprawdę nie możesz go zatrzymać, żeby nie wychodził z
    > domu i pił?"...

    Co za palant! Może zaproponuj, żeby kolega i jego żona wzięli
    Twojego męża do siebie i sami go sobie trzymali, żeby nie wychodził
    z domu i pił...

    Ekpb3,
    czy Ty dla siebie szukałaś pomocy przez te trzy lata? W kwestii
    współuzależnienia? Bo być może różnych bolesnych ale typowych dla
    żony alkoholika błędów mogłabyś uniknąć. Na przykład stawianie
    twardych warunków i późniejsze wycofywanie się dla "świętego
    spokoju" jest tożsame z powiedzeniem "wiesz, tak tylko cię straszę:
    pogrożę, pogadam sobie, ale na gadaniu się skończy". Same pogróżki
    go nie otrzeźwią a jeśli nawet - to nie na długo.

    Pomysł z separacją i rozdzielnością majątkową być może nie jest zły.
    Tylko bez Twojej konsekwencji zostanie jedynie pomysłem. Albo
    spalonym pomysłem.
  • kajda28 07.10.07, 10:23
    Następnym razem zaproponuj koledze aby sam wziął Twojego męża do
    siebie i niech go przytrzyma w domu.
    Nie czuj się winna że nie możesz sprawić aby mąż przestał pić.
    On jest dorosły , i pomimo że jest pijany i w cugu to odpowiada sam
    za swoje czyny i uczynki.

    >Wiem, że muszę postawić twarde
    > warunki, ale boję się, że będę tak wycieńczona sytuacją, że
    wycofam
    > sie dla św. spokoju.
    Co będzie świętym spokojem? Jego dalsze picie?

    Jeśli chodzi o długi to jak są duże możesz napisać do sądu o
    rozdzielność majątkową z wsteczną datą.

    Zastanów się czy może być coś gorszego jak takie dalsze życie. Ułóż
    plan np. rozdzielność,alimenty, rozwód i po prostu rób jedno po
    drugim. I pamiętaj że wszystko to jest nie dlatego że tylko ty tego
    chcesz ale i On też to wymusił na tobie swoim postępowaniem.
    Jeżeli myślisz że on dzięki twojemu postępowaniu się zmieni,
    przestanie pić, zacznie się leczyć- to wcale nie musi się tak
    skończyć, może pić jeszcze więcej, częściej. Musisz to też wziąć pod
    uwagę.

  • gocharl 07.10.07, 11:06
    ekpb3 napisała:
    > Poczułam sie strasznie, bo kolega i jego żona dali mi odczuć,
    > że jestem tą złą i nie umiem pomóc. Dobił mnie facet
    > pytaniem: "Naprawdę nie możesz go zatrzymać, żeby nie wychodził z
    > domu i pił?"...

    Ekpb3 witaj....wiesz...dzisiaj to ja roześmiałabym się słysząc takie
    słowa,ale rozumiem,że Ciebie one dobiły psychicznie...pomyśl
    proszę...czy można zabronić czegokolwiek dorosłemu
    człowiekowi ?...chce wyjść to ma do tego prawo....Ty nie jesteś Jego
    mamusią a On nie jest Twoim syneczkiem o którego masz dbać jak o
    dziecko....

    Ja wiem że nie masz teraz siły na jakiekolwiek decyzje...więc
    zaczekaj...krótki czas zaczekaj aby potem rozpocząć to co
    powinnaś....przede wszystkim zabezpieczenie siebie i dziecka
    finansowo...są od tego sądy i nie masz co się bać...to jest Twój
    obowiązek jako matki zadbać o swoje dziecko...obowiązek!!!!...za
    sprawę o alimenty nie poniesiesz żadnych kosztów....myślę,że
    niedobrym dla Ciebie pomysłem jest złożenie sprawy o seperacje...bo
    do niej będzie dołączona sprawa o alimenty / a taka sprawa - o
    alimenty - odbywa się w ciągu miesiąca / w odróżnieniu do sprawy o
    separację , która ciągnie się dłużej...piszesz ,że masz obawy w
    związku z długami męża...tu również możesz złożyć w sądzie o
    rozdzielność...i nie myśl o tym,że zabraknie Ci sił i ,że możliwe
    jest Twoje wycofanie się z podjętych decyzji....myśl o dziecku...to
    Ty dzisiaj jesteś jedyną osobą,która może i powinna zadbać o
    nie...piszesz,że może separacja wpłynęłaby na męża...może...ale tego
    nie wiesz...i to są życzeniowe myśli a powinnaś się raczej zająć
    myślami konstruktywnymi...które zmienią Twoje życie...Twoje...nie
    Wasze wspólne,bo to czy Twój mąż pójdzie Twoją drogą zależy
    wyłącznie od Niego...wystarczy jak podsuniesz Mu informację gdzie
    powinien szukać dla siebie pomocy...i czekać...nic innego nie możesz
    zrobić...poniżej wklejam Ci urywki standartowego "Listu
    Alkoholika"...urywki,które bardzo dobrze pokazują czym powinnaś się
    kierować i jak patrzeć na męża dzisiaj...saparację i rozwód zawsze
    możesz wnieść...ale myślę ,że dzisiaj sytuacja dla
    Ciebie "świeża"jest złym doradcą...daj sobie i Jemu czas...i rób
    swoje...dbając o siebie i o dziecko...

    List Alkoholika - urywki
    ..."Nie groz mi, jesli nie masz zamiaru spelnic grozby. Jesli raz
    podjelas jakas decyzje trzymaj sie jej.Nie wierz wszystkiemu, co
    mowie o Tobie, to moze byc klamstwo. Zaprzeczenie oczywistym faktom
    jest symptomem mojej choroby. Co wiecej najczesciej latwo trace
    szacunek dla tych, ktorych zbyt latwo mozna oszukac....(...) Dopoki
    bedziesz mnie ratowala z kazdej opresji, bede mogl zaprzeczac temu,
    ze mam problem alkoholowy...."

    W zyciu już tak jest,że każde obietnice,groźby rzucane do drugiego
    człowieka a niespełnione przez osobę która je wypowiada są
    traktowane niepoważnie...nawet dziecku mówiąc np.:zostaw,nie ruszaj
    czegoś,bo dostaniesz klapsa ode mnie, w sytuacji gdy dziecko dalej
    jest nieposłuszne a Ty nic nie zrobisz stajesz się dla tego dziecka
    niewiarygodna...więc nie obiecuj...nie mów czegoś czego nie masz
    zamiaru wprowadzić w życie...czasem lepiej przemilczeć a swoje
    zrobić...to odnosi większy skutek...

    Wyjdź na zewnątrz...do ludzi...do rodzin które mają podobne
    problemy...posłuchaj jak sobie poradziły ...nic nie robiąc
    przyczyniasz się do tworzenia życia jakiego nie chcesz mieć...

    I włącz pozytywne myślenie...choroba męża to nie koniec Świata...

    Hejka Gocha


  • addicted11 07.10.07, 15:09
    Absolutnie nie odmawiam autorce watku prawa do dbania o siebie.
    Nie mowie tez, ze nic absolutnie sie nia stalo.
    Mowie tylko o proporcjach w ocenie zjawiska. O jakiejs skali.

    dziwia mnie postawy osob z forum.
    Raz sie pisze, ze bijacy maz tyran, wyprzedajacy rzeczy z domu i
    klamiacy na kazdym kroku jest ciezko chorym czlowiekiem, a za chwile
    faceta, ktory po 3 latach niepicia wpadl w 3 dniowy ciag, dodatkowo
    autorka nic nie mowi o przemocy czy tarapatach finansowych ( moze
    zataja, nie wiem)- tego faceta wysyla sie niemal na stryczek.

    Bo oto osmielil sie zaprzestac chodzic na mityngi, coz za
    przestepstwo, o Boze, a jkaby chodzil i zapil to co, to wtedy juz
    nie ma mowy o rozwodzie i coreczce?
    Jeszcze praca sie wymawial, pewnie, powinien rzucic prace, zalatwic
    sobie 700 PLN renty i wydawac polowe jej na zloty i broszury o AA,
    na pewno wtedy corka mialaby szczesliwe dziecinstwo, biedne ale z
    trzezwiejacym ojcem.
    Zenujace.

  • zyg_zyg_zyg 07.10.07, 15:44
    > autorka nic nie mowi o przemocy czy tarapatach finansowych ( moze
    > zataja, nie wiem)- tego faceta wysyla sie niemal na stryczek.


    Ależ autorka mówi o tarapatach finansowych.
  • deoand 07.10.07, 17:00
    no cóż ... aż dziw bierze ale przychylę sie nieco do opinii naszego
    forumowego - enfante terrible Addiego co to raz pijący alko raz nie
    pijacy nie-alko a drugim razem wszystko w jednym ....

    ano trzy dni to może bez takiej paniki ..ostatecznie ponoć trzy lata
    był trzeźwy i nie miał długich ciągów ... to może i tym razem
    wyhamuje ...

    ale trzeba podjąć jednak środki zaradcze ... biżuterie i pieniądze
    schować ... rzeczy cenne dyskretnie też ...
    kartę płatnicza zarekwirować jak będzie pijany bo i tak nie będzie
    pamiętał czy zgubił czy nie ...

    w końcu nie wpuscić do domu aż do wytrzeźwienia ...

    może coś z tego wyniknie ...

    a w ramach zadbaj o siebie to przecież jak mąż jest trzeźwy to nie
    patrzeć mu sie w jego błękitne oczy i masz mnie jaka jestem tylko
    .. znaleźć pracę i osiągnąć niezależność finansową .. ale nad tym to
    trzeba samemu popracować a nie akurat alkoholik ...

    radykalnym wyjściem jest rozwód i znalezienie sobie drugiego partnera
    nie-alkoholika ....
    co uczyniła nick Ewa z konkurencyjnego forum i ku mojemu zdziwieniu
    w trakcie wyrzucania alko na bruk wszystkie damskie nicki i te alko
    i te współ były ach i och i aż piały z zachwytu na cześć nicka
    Ewa ....

    ale gdy sprawa doszła do szczęśliwego końca i alko poszedł precz a na
    jego miejsce pojawił się nie-alko rodem z Germanii i Ewa zaczęła
    opisywać swoje szczęście to te same nicki jakoś tak wstrzemięźliwie by
    nie rzec lodowato przyjęły szczęście nicka Ewy z nie-alko .

    lekko mnie to zdziwiloó ale ponoć kobieta zmienna jest

    pzdr deo

  • ekpb3 07.10.07, 17:31
    Chciałam tylko dodać, że to nie jest tylko trzy dni. Zaczął pic w
    poniedziałek i jeszcze nie skończył, więc proszę niektórych
    piszących, by nie bagatelizowali tak tego. Ponadto te trzy lata to
    nie była bezalkoholowa sielanka, tyko cieżka walka, którą zresztą
    przegrałam. Za dwa tygodnie wracam do pracy, ale to nie oznacza, że
    do tej pory siedziałam jak lala z zalożonymi rekoma. Dziś wiem, że
    zostałam wykorzystana, bo uwierzyłam, bo chcialam dobrze, chciałam
    stworzyc ciepły dom bez konfliktów. Nie bylo warto i obróciło sie
    przeciwko mnie. Stracilam szacunek nawet bliskich, którzy teraz
    patrząc nieco pogardliwie i litościwie kiwaja głowa nad moją
    naiwnością.
    Proszę, jeśli ktoś wie na pewno o odpowiedż, czy rzeczywiście
    możliwa jast rozdzielność majątkowa ze wsteczną datą.
  • gocharl 07.10.07, 17:49
    ekpb3 napisała:
    > Proszę, jeśli ktoś wie na pewno o odpowiedż, czy rzeczywiście
    > możliwa jast rozdzielność majątkowa ze wsteczną datą.

    ".....Możliwość taka istnieje, a przewiduje ją art. 52 § 2 kodeksu
    rodzinnego i opiekuńczego. Zgodnie z treścią tego przepisu
    rozdzielność majątkowa, której ustanowienia z ważnych powodów, żąda
    jeden z małżonków, co do zasady, powstaje z dniem oznaczonym w
    wyroku, który ją ustanawia. W wyjątkowych wypadkach sąd może jednak
    ustanowić rozdzielność majątkową z dniem wcześniejszym niż dzień
    wytoczenia powództwa, w szczególności, jeżeli małżonkowie żyli w
    rozłączeniu, np. w separacji faktycznej (tak - SN w uzasadnieniu
    wyroku z 13.05.97, sygn. III CKN 51/97, publ. OSNC 1997/12/194).
    Proszę jednak pamiętać, że przy rozważaniu zasadności ustanowienia
    rozdzielności majątkowej, sąd będzie brał pod uwagę nie tylko dobro
    rodziny, ale także ewentualność pokrzywdzenia tych wierzycieli
    każdego z małżonków, których należności powstały w okresie objętym
    wstecznym działaniem orzeczenia...."
    żródło:www.poradaprawna.pl

    Pozdrawiam Gocha
  • e4ska 07.10.07, 18:30
    bo to, Deo, jest tak: najlepsze lekarstwo na współuzależnienie - własna kasa
    kobiety.

    mnie tam wszystko jedno byłoby, gdyby mój mąż pił albo by nie pił wcale. Jeśliby
    został nałogowcem, to bym go zostawiła. Dotąd kocham, póki mi z tą miłością
    dobrze. Ale ja sama na siebie zarabiam od zawsze - mało albo dużo - rozmaicie
    sie układa - i nie mam innego wyjścia. Malutkie dziecko w domu - i też trzeba mi
    było samodzielnie szukać źródeł utrzymania.

    tutaj - nie wiadomo, co się stało: czy mąż pił przez trzy lata, czy nie pił...
    jedno jest pewne: nie jest w stanie, być może z powodu innych chorób, o których
    mowa, zapewnić rodzince takiego poziomu życia, o jaki chodzi autorce wątku.
    Gadanie o stwarzaniu domu - dobre dla młodych panienek. Machnąć ręką na
    umoralniające kazania środowiska - rozwód, podział - i na swoje. Albo albo.

    a tu jeszcze facet pije i pije... i kto wie, ile taka sytuacja może trwać. Po co
    się szarpać? Wszak zawsze można wrócić - ale na innych zasadach.

    Ta kobitka, Deo, o której wspominasz - chyba kojarzę: ona ma sporo kasy, jest
    pracowita, bystra, wykształcona, z odwagą wielką i siłą przebicia - takie zawsze
    mają jakiegoś adoratora. Pewnie, być może większość kobiet alkoholiczek czy
    współuzależnionych zamienia siekierkę na kijek: byle do ołtarza... byle do łóżka
    - a że to alkoholik - cóż... wielkie nadzieje, że tym razem będzie inaczej.
    Później oboje sie sobą znudzą - w końcu ile można jechać na mityngowych ekstazach?
  • tenjaras 07.10.07, 20:02
    teraz to wydrukuj i zanieś mężowi

    --
    serwis nt. rozwiązywania problemu alkoholowego
    www.tenjaras.webpark.pl
  • magtomal 07.10.07, 20:05
    tenjaras napisał:

    > teraz to wydrukuj i zanieś mężowi
    >
    Dziś umówiłeś się z Elą-jędzą, że dokładacie Esce? Oj, nieładnie
    tak dwóch na jednego...
  • janulodz 07.10.07, 21:36
    Oczadziałeś jaras? :)))))
    Dajesz linki do swoich tekstów.
    Ło Matko
  • tenjaras 07.10.07, 22:01
    nooo.. Ci mówie... czasem za łeb sie łapię, tu mam wrażenie, że
    ludzie elementarza na oczy nie widzieli...

    --
    serwis nt. rozwiązywania problemu alkoholowego
    www.tenjaras.webpark.pl
  • magtomal 07.10.07, 21:47
    tenjaras napisał:

    > tu nie trzeba się zmawiać, wystarczy być trzeźwym, by widzieć co
    > pisze eska

    A jak o waszej trzeźwości świadczą dzisiejsze odezwania się Eli do Eski? To, co
    napisała o Esce jako matce (skąd w ogóle taka ocena? jakim prawem i na jakiej
    podstawie?) i to, do czego odniosłam się wcześniej (a moja reakcja została
    wyśmiana i przez Elę i przez ciebie;
    Przypomnę te pełne kultury i życzliwości słowa Eli i proszę cie zupełnie
    poważnie, odnieś się do nich. Uważasz, że taki ton jest uzasadniony czy jednak
    sądzisz, że Ela przesadziła pisząc:

    >Bo przeciez mis Swiata nigdy nie bylas
    nagrody Nobla tez nie dostalas...
    W swiecie dzienikarskim jestes nikim...
    taka rozchlana baba..noszaca wode w reklamowce...golaca kark
    mezowi...z staraym wytartym swetrze z welny..w wielkich bamboszach
    na chudych zazaylonych nogach...ktorej jedynym sukcesem jest
    imponowanie pijanym jurnym janom :-)

    Jak to się, wg ciebie ma do tak wychwalanej przez Was trzeźwości (cokolwiek to
    słowo znaczy)?
  • tenjaras 07.10.07, 21:59
    > poważnie, odnieś się do nich

    nie chce mi się...
    ale

    > Jak to się, wg ciebie ma do tak wychwalanej przez Was trzeźwości

    znak :-) świadczy o uśmiechu, więc coś jakby żart, radość mieści się
    w moim pojmowaniu trzeźwości

    magtomal, a na poważnie - zafundowałaś sobie dziś jakis sukces?
    bo mam wrażenie, że tu jakiś żal przez Ciebie wypływa, latasz za elą
    na 102 jak Addi za mną...

    wzięłabyś go sobie za wzór dla syna?
    bez urazy Addi, pliss...

    --
    mój blog "wieczorna zaduma"
    www.tenjaras.blox.pl
  • magtomal 07.10.07, 22:13
    tenjaras napisał:

    > > poważnie, odnieś się do nich
    >
    > nie chce mi się...
    > ale

    I nie odpowiedziałeś na postawione przeze mnie pytanie. Aż tak boisz się narazić
    się Eli czy faktycznie uważasz, że takie wypowiedzi są ok?

    >
    > magtomal, a na poważnie - zafundowałaś sobie dziś jakis sukces?

    Codziennie odnoszę sukcesy. Poważnie. Nie siedzę - jak Ela - całe dnie przed
    komputerem tylko ŻYJĘ.

    > bo mam wrażenie, że tu jakiś żal przez Ciebie wypływa, latasz za elą
    > na 102 jak Addi za mną...

    Ela rzeczywiście mnie drażni. I nie odwracaj kota ogonem, że to coś we mnie
    etc... Zawsze nie znosiłam fałszu i obłudy, a ona jest tych cech uosobieniem- w
    jednym poście pisze o miłości, a w następnym odzywa się jak dziś do Janu czy
    Eski. Poza tym wprowadza bardzo złą atmosferę na forum, które bardzo lubię.
    >
    > wzięłabyś go sobie za wzór dla syna?
    > bez urazy Addi, pliss...
    >
    Znów przeinaczasz słowa innych. Eska nie pisała o tym, że Addi miałby być wzorem
    dla Jej Syna, tylko, że wolałaby, by jaj Syn był podobny do Addiego niż do
    Ciebie. A to zasadnicza różnica. Ja też wolalabym, by mój Syn był poszukującym,
    samodzielnie myślącym czlowiekiem (choć nieco zagubionym) niż ortodoksą, który
    całe swoje życie podporządkował swemu nałogowi (najpierw dlatego, że pił, potem
    dlatego, że...no właśnie: dlaczego wciąż Twój alkoholizm jest najistotniejszym
    elementem Twojego życia?). Dlatego wolałabym, by był podobny do Addiego, który
    szuka, mysli, czyta, słucha muzyki itd, niż do Ciebie, żyjącego tylko jednym. To
    wg mnie smutne życie. Ale mój Syn będzie i tak zupełnie inny; jest i będzie SOBĄ.
  • deoand 07.10.07, 22:48
    Ale mój Syn będzie i tak zupełnie inny; jest i będzie SOBĄ.

    czy będzie sobą to się okaże .. na pewno będzie albo już jest DDA
    !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • e4ska 07.10.07, 23:13
    Hej, dziewczyny, Eli obrazki z czytanki dla pijaków nie bierzmy zbyt poważnie -
    ja nie biorę. Wizja Eski - stara chuda w bamboszach, z brzytwą, z reklamówką z
    wodą czy wódy - spodobała mi sie bardzo:)))

    Zdaje się, że Ela nakłada na forumowe kobiety obraz własnej matki. Cóż, matka
    jej przestała pić, ale nie chce AA ani terapii - mimo to jest zadowolona. Ja tam
    bym się cieszyła, gdybym była na miejscu Eli - najważniejsze, że matka nie pije,
    a jaki ma obraz siebie... niech będzie, jeżeli się matce spodoba... - jednak - i
    to jest takie moje odczucie szczególne, niezłośliwe - że Ela zazdrości
    Jarasowi... w kwestii matki. Że jest coś diabolicznego w utyskiwaniu, że matka
    trzyma się mimo nieodbytej terapii... nie uznaje swojego pijaństwa... nie
    wyznaje grzechów, nie ma poczucia winy.

    I zdaje sie - matka jest silniejsza niż Ela w swoim postanowieniu, w swojej
    błogiej nieświadomości. Cóż - niech się z tym biedzą terapeuci - jak to sie
    dzieje, że ta kobieta jest zadowolona z siebie, ze swej przeszłości, chociaż -
    pijak musi! musi! musi! mieć poczucie winy, musi być stłamszony i zdeptany. A
    starsza pani trzyma się mocno i wytrwale, mimo niewychodzenia z domu i
    dolegliwego wieku, hmmm:)))
  • ela_102 07.10.07, 23:32

    Widzisz Eska...
    Moja mama jest bardzo inteligetna kobieta...wyksztalcona...
    ktora przezyla zycie po swojemu...ja to szanuje:-)
    Tutejsze kobiety ...to zupelnie kazda inna od siebie jak i kazda
    inna od majej mamy...Ale przeciez ty o tym wiesz:-)
    I dobrze wiesz dlaczego takie a nie inne rozmowy sa miedzy nami:-)
    Jest tutaj szczegolna kobitka...ktora nie zdaje sobie sprawy z
    potegi wlasnego wspoluzaleznienia...i nawet stara sie sterowac
    wpisami innych osob traktujac te Forum jako "swoje miejsce"...z cala
    pewnoscia nie ma Ona nic wspolnego z moja mama...:-)
    No a janu raczej jest kiepskim pomyslem na matke...jak sadzisz?

    pozatym wszyscy sa Ok :-)


    --
    Trudne lekcje życia zostają mi
    w pamięci
    o łatwych zapominam.
  • tenjaras 07.10.07, 23:50
    eska ty nawet nie próbujesz zmądrzeć?

    --
    serwis nt. rozwiązywania problemu alkoholowego
    www.tenjaras.webpark.pl
  • tenjaras 07.10.07, 23:49
    no to zdradzę Ci pewną tajemnicę tajemną magtomal - jesteśmy na
    forum uzależnienia i na tym forum jestem ze względu na swoją
    przeszłość

    głównie wchodzę tu w chwilach zrelaksowania szarych komórek, których
    mi parę zostało na pochybel tym, którzy krzyczą, że mi coś pod
    kopułką wyprali

    podpowiem Ci jeszcze jedną prostą zasadę z życia wziętą - w drugim
    człowieku, zawsze widzimy siebie, więc nie wychylaj się zbyt często
    z oceną i krytyką, pisz od siebie i zadbaj o to, byś miała co pisać

    w tym wątku - co robisz, by mąż nie zapił, jak go wspierasz, bo to
    Twoja działka na tym forum, a tymczasem zajmujesz się jakimiś mało
    istotnymi dla sprawy rzeczami

    --
    mój blog "wieczorna zaduma"
    www.tenjaras.blox.pl
  • magtomal 08.10.07, 08:10
    tenjaras napisał:
    ....

    A prosiłam, byś odpowiedziała na proste pytanie. Ale boisz się Eli-jędzy...

    > podpowiem Ci jeszcze jedną prostą zasadę z życia wziętą - w drugim
    > człowieku, zawsze widzimy siebie, więc nie wychylaj się zbyt często
    > z oceną i krytyką, pisz od siebie i zadbaj o to, byś miała co pisać
    >
    Taki unik też przewidywałam, prosząc, byś nie wmawial mi, że "dostrzegam siebie"
    w Eli-jędzy. Pisano wam to już, ale powtórzę: nie muszę być prymitywam lub
    chamem, by wkurzało mnie chamstwo lub prymitywizm. Skąd wytrzasnęliście taką
    teorię?!

    > w tym wątku - co robisz, by mąż nie zapił, jak go wspierasz, bo to
    > Twoja działka na tym forum

    To są tu odgórnie przydzielone tematy, które wolno nam poruszać?

    a tymczasem zajmujesz się jakimiś mało
    > istotnymi dla sprawy rzeczami

    Ela-jędza malo istotna-tu się zgodzę.
  • e4ska 07.10.07, 23:52
    Magdo... masz rację. Jaras nie rozumie, że bliżej mi czy tobie do tej młodzieży,
    która uczy się, studiuje, wybija w swoim zawodzie, nie poprzestaje na gotowych
    wzorcach, szuka czegoś więcej, potrafi ryzykować... Mnie byłoby wstyd za syna,
    gdyby sie chwalił przed kolegami, że oto sypia z kobietą, a któryś kolega nie
    sypia... no takie rzeczy zdarzają się piętnastolatkom, ale podstarzały facet,
    który młodszemu dowodzi w stylu: nie jestem samotny, jestem lepszy, bo mam pełne
    łóżko, a ty???... jest co najmniej denerwujący.

    Znam rolnika z Kaliskiej Ziemi, który ożenił sie młodo i podobne głupoty
    rozpowiadał po pijaku... do dziś sie ludzie śmieją:)))

    Czy na terapiach obowiązuje podobny wzorzec szczęścia, czy to może konwencje
    szczęścia aowskiego - ja rozumiem, że cieszymy sie swoimi odbudowanymi czy
    doskonalonymi związkami, ale żeby tak nachalnie? O pewne rzeczy to sie nie pyta
    ani nie opowiada o nich... tego można sie domyśleć z wielu oznak, ze sposobu
    bycia, z symbolicznych obrazów - ale bez najmniejszej żenady chwalić się? Jakby
    to jaki cud wielki był, że po wytrzeźwieniu pijak pracuje zawodowo i odbywa
    stosunki seksualne ze stałą partnerką.

    No ludzie...:)))

    nie chciałabym, aby syn mój rozpił się, leczył, a potem wziął sobie kobietę
    dzieciatą, rozwiedzioną, do tego pijaczkę!!! - wolałabym, aby jego partnerka
    pierwsza była panną. Żeby była młodziutka, wykształcona, elegancka i miła. No a
    jak jest do tego abstynentką - ach, bardzo mnie to cieszy. Mam nadzieję, że
    nigdy nie stanie się jej to, co mnie sie stało:)

    Dlatego bliżej mi do Addiego, który ma spore wymagania co do swoich dam... niż
    do Jarasa. Bo los leczonych pijaków jest jakiś taki łatwy do przewidzenia - cóż,
    jeśli obracasz się wśród alkoholików, to będziesz miał kolegów alkoholików,
    przyjaciół alkoholików, żony i mężów uzależnionych, kochanków i kochanki z
    przeszłością... Addi daje sobie szanse na normalne wybory - uda mu sie lub nie
    uda... nikt tego nie wie. Jednak nie tkwi w chorym świecie. Wyrwał się i mam
    nadzieję, że do tego świata nie wróci. I że jego matka będzie się cieszyć
    wnukami, "krew z krwi" - co i mnie za jakiś czas pewnie spotka. Normalna kolej
    rzeczy:)

    Jarasowi ładnie się ułożyło, kocha i jest kochany, lecz mnie taki wzorzec
    związku nie odpowiada - i chyba jest to całkiem zrozumiałe. Niemniej -
    zaakceptuję każdy wybór syna. A że wolę to, co wolę - tak woli większość
    rodziców... tak wolą bodajże wszyscy rodzice. Moi też woleli - i stało się, jak
    sobie życzyli. Samo życie:)
  • ela_102 08.10.07, 00:03
    eska napisala:

    Jarasowi ładnie się ułożyło, kocha i jest kochany, lecz mnie taki
    wzorzec
    związku nie odpowiada - i chyba jest to całkiem zrozumiałe.

    a jaki ci odpowiada:
    A) On kocha a ona nienawidzi
    B) On nienawidzi a Ona kocha
    C) Oboje sie nienawidza

    Bo opcja najbardziej upragniona przez wszystkich ludzi na
    swiecie...rozumiem ze ci nie pasuje:-)

    D) Oboje sie kochaja

    dawno sie tak nie usmialam....ha ha ha ha :-)
    --
    Kochaj i rób co chcesz :-)
  • tenjaras 08.10.07, 00:04
    i jeszcze w to Magde wciągasz?

    --
    serwis nt. rozwiązywania problemu alkoholowego
    www.tenjaras.webpark.pl
  • addicted11 08.10.07, 00:25
    Otoz to, tak to mozna sie swoja osoba przysluzyc, lepiej niz nijak.
    Czy jestem zadowolony ze swego zycia?
    A coz to za glupie pytanie?
    Oczywiscie- doskonale widac, ze deoanda odpowiedz ani troche nie
    obchodzi, czytsa retoryka.

    A tu klania sie w pas kwestia wzglednosci.
    Niejaki Robbie Williams, artysta nieco znany i nieco lubiany,
    sprzedane iles tam milionow plyt, co chwila laduje na odwyku z podou
    depresji, nie podoba mu sie jego zywot, nie podoba sie sobie sam.
    Rauchen, dziewczyna osiagnela cos tam malego, dumnha z siebie i
    szczesliwa.
    Czy to jakas miara?

    Czy to, czy ja jestem zadowolony z zycia czy nie, tworzy
    jakakolwiek miare?
    Moge napisac tak, moge nie- co to zmienia w obiektywnym wymiarze?

    A obiektywny wymiar jest dosyc zlozony.
    Z jednej strony 30 na karku i brak kobiety zycia.
    Pobyt na emigracji, brak wlasnego M3.

    Zarazem- pierwszy na lisice 280 osob przyjetych na swoj kierunek
    studiow. Sukcesy w olipmiadach.
    Lokalnie ceniony muzyk. Mnostwo przyjaciol i znajomych. Telefon do
    pewnego czasu sie urywal, o co niektorzy modla sie latami.
    Bardzo dobre stosunki z siostra, bardzo poprawne z rodzicami.

    I jak tu zdecydowac- udane to zycie czy nie?
  • addicted11 07.10.07, 17:27
    faktycznie dopiero doczytalem

    mąż własnie pogłębia
    > długi, z których nie możemy wyjśc od jego poprzednich wyskoków

    nie wiem, jak wielkie musza byc to dlugi, skoro 3 lata z nich sie
    wychodzi...
    a druga rzecz- co on pije i gdzie, skoro jeszcze teraz robi dlugi?
    MArtini w MAriotcie, stawia kolejke wszystkim oobecnym?
    Boze, pol litra wodki kosztuje 20 PLN, nawet jakby wypil w te 3 dni
    10 litrow to z zapojka 300 PLN, a moze koles ma problem z hazardem
    dodatkowo?
  • ekpb3 07.10.07, 17:37
    To oczywiście nie śą długi w doslownym znaczeniu przepite. To
    niewywiazanie się z obowiazków w pracy w czasie ciągów,zerwanie
    umów, niedotrzymanie terminów, spadek na mniej płatne stanowisko itp
    To konsekwencje.
  • deoand 07.10.07, 18:15
    Gdybym miała już nie dla siebie, ale dla syna
    wybierać drogę Jarasa lub drogę Addiego, wiesz, co bym wybrała? Domyśl się...

    A co w tym dziwnego ???

    a niby jaka drogę może wybrać dla swego syna matka pijaczka

    tylko alkoholika ... to co w tym dziwnego eska ???

    zresztą droga juz dawno została wybrana ... dzieci sa DDA !!!!!!!!

    a potem takie skutki jak w temacie

    pzdr deo
  • e4ska 07.10.07, 18:34
    He he:)))

    Deo... chciałabym mieć wnuki inteligentne i własne. Nie wolno? Ani myślę
    siedzieć z przyszywanym wnukostwem, kiedy tatuś z mamusią przerabiają kroki na
    zlotach i pijackich rykowiskach.

    A ty jaką drogę wybrałbyś, Deo? Tak - wczuwając sie w sytuację?
  • deoand 07.10.07, 19:04
    Eska ponieważ generalnie głupota kobiet jest nieograniczona i tych alko
    i tych nie więc nic dziwnego , że wypisujesz bzdury godne kobiety
    albo jednego z naszych forumowych islamistów ...

    przykład dałas konkretny ... addi ... pije od młodości 50 x spisywany
    przez policje ileś tam razy oszukujący rodziców ...
    ileś tam razy forumowiczów .. raz piszę , że piję a raz nie piję ...
    nic nie robi aby przestać pić ...

    czyli zwykła klasyczna młoda pijaczynka na która lamentują rodzice w
    tysiącach wątków o tematach alkoholowych ...

    a Ty piszesz , że byś chciała aby TWÓJ SYN poszedł droga ADDIEGO .....

    BÓJ się BOGA Lenina i Partii nawet PIS-U ...

    matka która chce takiego zycia dla swego syna ...

    nawet mnie to poruszyło choc za bardzo uczuciowy nie jestem ....

    Eska możesz pisać różne głupoty o alkoholiźmie .. prosze bardzo ale
    czasem zastanów się nad tym co piszesz
    choc przez chwilę ...

    Jaras jeśli już uznał swoją chorobe to przynajmniej cos z nia i soba
    robi .... a nie jak Ty stoi na środku ulicy i
    Macie mnie ... Róbta co chceta

    pzdr deo
  • ela_102 07.10.07, 19:40


    Jestem pewna ze Matką jest dokladnie taka sama jak alkoholiczka...
    tylko wie ze nia jest...tak jakos wyszlo przypadkiem;-)

    --
    Kochaj i rób co chcesz :-)
  • gocharl 07.10.07, 20:50
    ela_102 napisała:

    >
    >
    > Jestem pewna ze Matką jest dokladnie taka sama jak alkoholiczka...
    > tylko wie ze nia jest...tak jakos wyszlo przypadkiem;-)
    >


    Komunikacja na bardzo wysokim poziomie…duchowo wysokim…godna
    asertywnego człowieka…szanującego prawa i uczucia innych…brawo Elu…
    Twoje słowa „jestem pewna” sugerują Twoją wyższość i
    nieomylność….jak to osiągnęłaś?...lepiej nie mów…zupełny brak
    empatii…co z Twoją zdolnością umysłu i serca ?...tyle się tu pisze o
    rozwoju i doskonaleniu siebie…czy pominięcie sztuki porozumiewania
    się nie zubaża tegoż doskonalenia ?...aowskiego czy
    innego….niosącego pomoc sobie i drugiemu ….a może to doskonalenie
    właśnie polega na tym kto komu mocniej i dotkliwiej dokopie ?..żeby
    być górą…żeby mieć władzę?..do czego?...chyba do przetrwania swojego
    ego…poraziły mnie Twoje słowa Elu dlatego to napisałam…
  • ela_102 07.10.07, 21:33


    Gocha bo to mialo porazic...
    tyle ze czemu ciebie?
    jestes matka?
    --
    Kochaj i rób co chcesz :-)
  • gocharl 08.10.07, 11:11
    ela_102 napisała:

    >
    >
    > Gocha bo to mialo porazic...
    > tyle ze czemu ciebie?
    > jestes matka?

    Jestem matką...ale dziwi mnie Twoje pytanie ...dlaczego mnie?
    Pozwolisz,że odpowiem Ci cytatem:


    "Człowiek jest odpowiedzialny nie tylko za uczucia, które ma dla
    innych, ale i za te, które w innych budzi."
    Stefan kard. Wyszyński (1901 - 1981)

    Proszę ,weź to pod rozwagę...
    Pozdrawiam Gocha
  • ela_102 08.10.07, 13:35
    Gocha :-)
    Chesz pogadac?
    To zaproponuj jakis temat...i zmierz sie w dysksusji a nie w
    cytatach:-)
    Ja mam takich cala pólke....ale mimo wszystko wole wlasne
    przemyslenia:-)
    Cytat ktorym sie poslugujesz ma swoje znaczenie..
    ale czasami najwiekszym obowiazkiem czlowieka jest "potrzasnac" kims
    do granic wytrzymalosci...o tym tez czesto mowil Kardynal..taki tez
    byl JP2...
    i nie tobie decydowac kto jakie chce zrobic wrazenie na innym...
    oprocze tego jakie ty chcesz wrazenie robic:-)

    i nie musisz tego przemysliwac...

    --
    Kochaj i rób co chcesz :-)
  • gocharl 08.10.07, 14:57
    ela_102 napisała:

    > i nie tobie decydowac kto jakie chce zrobic wrazenie na innym...


    Jasne,że nie mnie decydować…i nie mam takiego zamiaru…ale nie o
    wrażeniach mowa lecz o uczuciach…moich uczuciach jakie powstały po
    przeczytaniu Twojego tekstu o matce….nie rozumiesz o czym piszę ?…
    sorty,ale myślącemu człowiekowi nie bardzo przystoi taki sarkazm i
    poniżanie drugiego człowieka…tak Cię dziwi,że zareagowałam na Twój
    tekst?...dziwi Cię ,że drzemie we mnie duch solidarności z każdym
    kogo / oczywiście w moim odczuciu / paskudnie opluto?....wszystko
    wraca…i poniżanie ludzi na forum wróci do Ciebie z podwójną
    siłą….naprawdę Ci tego nie życzę,ale odpowiedz z jakiego powodu tak
    bardzo opluwasz ludzi ?...cytat,którym się posłużyłam ma jedno
    znaczenie….każdy powinien wziąć odpowiedzialność za to co mówi i
    robi…pytanie czy weźmie…czy chce…jeśli za ostro napisałam to
    przepraszam,ale należało Ci się…


  • ela_102 08.10.07, 15:15

    Gocha:-)
    Pisz jak chcesz o co chcesz...
    Nic mi do tego...
    ale skoro obchodzi Cie los ludzi Twoim zdaniem ponizanych...
    to sama nie ponizaj innych...
    Nic mi sie od ciebie nie nalezlo...
    Nie masz wladzy boskiej aby kogokolwiek oceniac...a juz napewno aby
    karac:-)

    smieszne to w sumie...
    zwlaszcza ze Eska nie czuje sie opluta...
    a my dogadalysmy sie miedzy soba...
    daj spokoj porostu..nie ratuj ludzi...ratuj siebie:-)
    --
    Trudne lekcje życia zostają mi
    w pamięci
    o łatwych zapominam.
  • gocharl 08.10.07, 15:31
    ela_102 napisała:
    > smieszne to w sumie...
    > zwlaszcza ze Eska nie czuje sie opluta...

    Może dla Ciebie śmieszne...dla mnie nie... nie zrozumałaś o czym
    piszę,choć w poście w którym zadałaś mi pytanie czy jestem matką
    wydawało mi się ,że tak...
    Nie oceniam nikogo a tym samym nie oceniam Ciebie lecz to co
    napisałaś...

    Hejka Gocha
  • ela_102 08.10.07, 15:42

    Lub Ci sie tylko wydaje...ze tak jest:-)
    --
    Kochaj i rób co chcesz :-)
  • magtomal 08.10.07, 15:51
    > ela_102 napisała:
    sama nie ponizaj innych...

    Nie masz wladzy boskiej aby kogokolwiek oceniac...a juz napewno aby
    karac:-)

    smieszne to w sumie...


    Gosiu! Ela ma tzw podwójną moralność: wg niej innym nie wolno oceniać, ale ona
    ocenia nieustająco wszystkich. Jej nie wolno poniżać,a le ona innych poniża. Itd.
    No i bardzo śmieszne są wg niej sytuacje gdy kogoś opluwa. Takie już ma poczucie
    humoru.
  • aaugustw 08.10.07, 20:21
    magtomal napisała:
    > Gosiu! Ela ma tzw podwójną moralność...
    ____________________________________________________________.
    Magtomal, Janu siedzi cicho, wiec nie masz kogo "bronic"...!?
    Albo chcesz nam tu zademonstrowac swoj podwojny wybor,
    wchodzac zawsze miedzy "wodke a zakaske"!
    A... ;-))
  • gocharl 08.10.07, 20:34
    magtomal napisała:
    > No i bardzo śmieszne są wg niej sytuacje gdy kogoś opluwa. Takie
    już ma poczuci
    > e
    > humoru.

    No tak...humor dulszczyzną zalatujący...szkoda gadać..

    Hejka Gocha
  • drak02 07.10.07, 19:30
    Addi, ignorancja pojawiająca się w Twoich postach być może wynika z
    tego że pewne problemy dorosłych ludzi mogą nie być zrozumiane przez
    chłopców . czytając Twoje wypowiedzi nie zauważam w nich żadnej
    wartosci dodanej i jakiejkolwiek konstruktywnej rady.
  • addicted11 07.10.07, 21:13
    Deoand:

    przykład dałas konkretny ... addi ... pije od młodości 50 x
    spisywany
    przez policje


    no i co z tego?


    ileś tam razy oszukujący rodziców ...


    ???
    skad takie informacje?
    Mowisz o tym, ze nie jestem aniolem?
    no nie jestem. oszukalem rodzicow wiele razy w zyciu, jak kazdy
    czlowiek, ale mysle, ze wiele mniej niz statystycznie.
    moja wada bylo to, ze za duzo rodzico mowilem a nie za malo. a
    ciekawostka- wiesz, na czym polegalo w swoim czasie oszukiwanie
    rodzicow?
    na tym, ze jak szedlem do knajpy i dawali mi pieniadze, to mowilem,
    ze wypilem 3 piwa, choc wypijalem jedno, a reszte bralem na fajki,
    bo na fajki nie chcieli mi dawac.
    Ciekawy jestem za co Deoand palil jak byl mlooy, pewni majac 16 lat
    mial prace, na pewno placicl za swoje fajki, na pewno tez informowal
    rodzicow o kazdym wypalonym papierosie.
    jestem pewien na 100%, ze tak robil.
    nie Deo?




    ileś tam razy forumowiczów .. raz piszę , że piję a raz nie piję ...
    nic nie robi aby przestać pić ...

    oszukal?
    wiesz, na czym polega oszustwo?
    ja sie najpierw pomylilem, potem sam sie do tej pomylki przyznalem.
    czy moze ja swiadomie zasialem kit, a Deo tajnymi drogami dowiedzial
    sie prawdy i mnie ochydnego klamce zdekonspirowal, bo ja juz sie
    gubie, czyzby tak bylo?



    czyli zwykła klasyczna młoda pijaczynka na która lamentują rodzice w
    tysiącach wątków o tematach alkoholowych ...

    a to juz twoja opinia, ja mam lat ponad 30 a nie ponizej 18., mam
    swoje zycie a moi rodzice swoje, zreszta nie lamentuja nade mna, bo
    nie maja poki co z bardzo powodu.

  • addicted11 07.10.07, 21:19
    jezeli ktos do obalenia moich tez posluguje sie klamstwem,
    przeinaczaniem, wyzwiskami albo argumentami typu 50 razy spisywany
    przez policje, to ja chyba moge tylko sobie pogratulowac, bo taki
    sposob ataku swiadczy dobitnie o braku rzeczowej argumentacji, po
    prostu bruk.
  • janulodz 07.10.07, 21:25
    Addi. Przed kim Ty się tłumaczysz. Ten facet jest sparaliżowany strachem o swój
    poukładany misternie światek. Każda zmiana może mu to rozwalić. Nie chce
    zrozumieć, że powinien iść z postępem. To powoduje, że staje się trochę
    nerwowy. Nie sprzyja to raczej rozsądkowi. No chyba,że dostał kosza. Albo nie
    dostał podwyżki. To może by go tłumaczyło
  • addicted11 07.10.07, 21:34
    Do Januj i innych:

    tlumacze sie bo zwalczam pewna teze, rozmawialem z przyjacielem
    dzis nawet o tym.
    strasznie nie lubie takiego podejscia "zapomnial wol, jak cieleciem
    byl".
    Ja bylem mlody, Ty, kazdy byl, i niemal kazdy pamieta pewne grzechy
    z mlodosci.
    mniejsze, wieksze, aleo to jest NATURALNY etap w rozwoju czlowieka,
    ze jak ma lat nascie to sie buntuje, jakos tam czasem oszukuje
    rodzicow, cos tam przeskrobie- I DOBRZE!
    Poki nie kradnie, nie bije- to okej, na tym polega rozwoj, czlowiek
    musi sie sam pewnych rzeczy nauczyc.
    Ja akurat mialem bardzo pdejrzliwa matke, wiec chocbym chcial to nie
    dalem rady zbyt wiele nasciemniac, ale pamietam kolegow i kolezanki-
    kazdy "sciemnial" starym.
    Tak jest od wiekow.
    I tak bedzie.

    Jezeli bede mial dzieci, to nie bede ich ganial za to, ze cos tam
    przede mna ukryja, ze cos przeskrobia, moge porozmawiac, ale nie
    bede sie pchal z rozga i wysylal do szkol z internatem.

    natomiast niektorzy idioci zapomnieli o swoich przywarach i
    grzechach, za cos co sami robili dzis gotowi powiesci na pierwszej
    lepszej galezi.
    dotyczy to wszystkiego- oszukiwania rodzicow, zachowan alkoholowych
    czy czegokolwiek.

    nie cierie takiej postawy, nawet jak bede mial 99 lat i taki deoand
    bedzie gnebil swoje dziecko za wypalonego fajka, to ja zawsze
    obstane za mlodym a nie za starym ( duchowo a nie cielesnie) starym
    piernikiem, oblydnym dulskim hipokrtya.
  • addicted11 07.10.07, 21:39
    mowia- po owocah ich poznacie.
    albo- oceniaj czyny a nie slowa.

    Ta wredna, pijana, zawzieta, neizyczliwa Eska patrzy na Addiego,
    ktory robi cos co jej sie nie podoba- bo Eska nigdy nie pochawlala
    addiego za picie
    tak samo Janu, zlosliwy i pijanie myslacy- tez nigdy nie pochwalil i
    poglady na kwestie ma jasne
    oni jakos potrafia nie dozerac addiemu i pozwolic mu decydowac o
    sobie.

    natomiast taki jaras czy rauchen, z ustami pelnymi frazesow o
    milosci, pokorze i tolerancji razem z deoandem popierajacym ich
    utopili by addicteda w lyzce wody.
    zadusili golymi rekoma i splukali w kiblu.

    nie, nie za to co zrobil bo nic takiego nie zrobil.
    za to, ze wypil pare razy piwo i o tym napisal ( a czy ktos go
    zmusi, sprawdzi?)


    to jest PARANOJA i obluda do potegi 100

    oo owocach...
  • addicted11 07.10.07, 21:15
    drak02 napisał:

    > Addi, ignorancja pojawiająca się w Twoich postach być może wynika
    z
    > tego że pewne problemy dorosłych ludzi mogą nie być zrozumiane
    przez
    > chłopców . czytając Twoje wypowiedzi nie zauważam w nich żadnej
    > wartosci dodanej i jakiejkolwiek konstruktywnej rady.


    Tak, a moze ignorancja polega na tym, ze na podstawie 30 zdan na
    temat jednej sprawy, dodatkowo jednostronnej ( a moze wartoby
    wysluchac pijaka i zobaczyc, co ma na swa obrone?)
    wystawiasz diagnozy, zaradzasz radykalne srodki i jeszcze nazywasz
    mnie ignorantem.
    gratuluje wyobrazni.

  • deoand 07.10.07, 21:45
    addi to było do eski a nie do ciebie ... ty tylko byłeś
    tzn twój nick przykładem jakiego syna nie powinna chcieć normalna
    kobieta .. chyba że jest alkoholiczka sorry pijaczką jak eska ...

    a tak a propos ... podoba sie tobie twoja droga zyciowa ???
    przynajmniej ta która opisujesz na forum .. bo kto ciebie tam wie
    kim jesteś naprawdę ... tzn droga życiowa nicka addi ??

    ja przynajmniej żadnej matce / nawet esce / nie życzyłbym takiej drogi
    dla jej syna jaka prezentuje nick addi ...

    no i konstruktywnie właczył się do dyskusji stary islamski komiwojażer
    ... Allach nie kazać to ja nie pić ...

    ale jak Allach pójdzie spac to ja chocby łyczka może ...

    pzdr deo
    PS.
    a ta tytułowa chłopina przestała może pic czy nic z tego ???
    czy gada jak addi .. przecie ja nie pije .. czego chcecie ???
  • janulodz 07.10.07, 23:01
    Tobie się doktor w pale nie mieści,że mnie do trzeźwienia, to ani islamski, ani
    żydowski, ani inny pomagier nie był potrzebny. Tak samo, jak twoje formacje
    nadpsute zębem czasu i zalatujące naftaliną. Powietrza trochę świeżego wpuścić.
    Nowe idzie. Łyknij se i do roboty. Tylko z tych nerw nie pal. Ja ci nie wróg
  • deoand 07.10.07, 23:25
    0ojojoj Janu janu ja wiem co muszę robić ...

    wiem , że musze ortodoksyjnie nie palić ... bo nie ma innego sposobu
    na zachowanie czystosci płuc tak samo jak ortodoksyjnie nie pic i
    ortodoksyjnie wystrzegać się wszelkich zagrozeń i pokus w piciu czy
    paleniu ...

    no w kazdym razie jak sie chce nie pic to nie postepowac tak jak
    to robi nick addi ...

    a jak sie chce pic to prosze bardzo ... każdemu wolno ..

    do ciebie do jasnej ciasnej janu w starczym wieku nic nie trafia juz
    taka miażdżyca , że zero rozumienia faktów i praw rządzących światem ...

    czy stary człowiek nie może zrozumieć , że każda choroba ma swoje
    objawy i prawa i jest silniejsza od człowieka gdy nie stosuje środków
    zaradczych albo kpi sobie z sygnałów ostrzegawczych ...

    ale niech ci tam bedzie i tak ciebie nie nawrócę a denerwować też
    sie nie musze bo mi to w końcu rybka ....

    pzdr i dobranoc deo
  • deoand 08.10.07, 00:36
    Zarazem- pierwszy na lisice 280 osob przyjetych na swoj kierunek
    studiow. Sukcesy w olipmiadach.
    Lokalnie ceniony muzyk. Mnostwo przyjaciol i znajomych. Telefon do
    pewnego czasu sie urywal, o co niektorzy modla sie latami.
    Bardzo dobre stosunki z siostra, bardzo poprawne z rodzicami.

    I jak tu zdecydowac- udane to zycie czy nie?

    ADDI Ty w końcu jesteś ALKOHOLIKIEM CZY NIE .... ????

    czy wiem , że nic nie wiem

    deo
  • addicted11 08.10.07, 00:51
    deoand napisał:
    > ADDI Ty w końcu jesteś ALKOHOLIKIEM CZY NIE .... ????
    >

    To znaczy- jak jestem to mialem udane zycie a jak nie jestem to
    nieudane czy odwrotnie?

    Odpowiedz na pytanie jest prosta jak drut: moze tak a moze nie

  • deoand 08.10.07, 20:59
    wszystko
    wraca…i poniżanie ludzi na forum wróci do Ciebie z podwójną
    siłą….naprawdę Ci tego nie życzę,ale odpowiedz z jakiego powodu tak
    bardzo opluwasz ludzi ?

    a kogo to niby tak opluwa ela ?? eske , ariel , magnotomal ,
    addiego czy janu , ze az cały sabat czarownic szlochajac i
    łkając szykuje eli czarci kocioł ze smołą ....

    to cały sabat jak widze rzuca sie na Ele gdy ta ma
    odwage napisać , ze kroczy swoja droga trzeźwosci wśród
    swoich ludzi , którzy sie tam jakos nazywaja .. sorry
    zapomniałem jak im na imie ...

    od razu zbiega sie cały sabat i krzyczy ...

    tylko sama - tylko sama - precz z terapia - precz z AA

    wiedźma wiedźma ... ona nas opluwa ... łka i płacze
    krokodylimi łzami nasz sabacik

    pzdr deo
  • gocharl 08.10.07, 22:04
    deoand napisał:
    > a kogo to niby tak opluwa ela ??

    Wiesz co Deo...nawet mnie to nie dziwi,że nie widzisz
    tego...człowiek taki jak Ty nazywający kobiety które piją ,szmatami,
    zobaczyć tego nie może....
    Nie ujmuję Eli odwagi w pisaniu / zresztą w czym innym również nie /
    ale mam prawo zareagować na to co mnie porusza...to tyle szacowny
    Deo...obrońco kobiet...ale wyłącznie tych nie pijących...bo te
    drugie są dla Ciebie zerem...itp itd...prawda?
  • ela_102 08.10.07, 22:26

    Skad to sie bierze...
    Potrzeba reakcji na "nibypogardę" pogarda...
    Potrzeba reakcji na "nibyopluwanie"...pluciem...
    Potrzeba "nibyobrony"...agresywnym nieuswadomionym atakiem...

    ja tam wiem skad...ale nie zamierzam ulatwiac nikomu drogi ku
    lepszemu...wiem ze im wiecej wysilku sie wlozy w wlasne zycie tym
    wieksza rdosc sie potem czuje:-)

    Wiem ze jak pilam...bylam szmata i kobieta godna pogardy...
    Deo ma racje jesli tak pisze...jesli:-)


    --
    Nie odpowiadasz za niczyje szczęscie
    poza swoim własnym
  • janulodz 09.10.07, 01:48
    ela_102 napisała:
    Wiem ze jak pilam...bylam szmata i kobieta godna pogardy...

    A co takiego robiłaś, bo ja znam parę kobiet, które piją i część z nich prowadzi sie nagannie, a część nie. To może by nie uogólniać.

    A Deo to taki filozof za dyche. Przechera. Lisek chytrusek. Żyje z pijaków i ich nienawidzi. Myślisz, że on to mówi z sympatii do Ciebie? On ciebie też ma w ... hm, hm. On to robi na złość. Żeby wkurzyć samodzielnych. Nie jest też aż takim idiotą, żeby nie widzieć głupoty innych nawiedzonych. Z litości nie wymieniam. Sami się odezwą. Ale dochtór stawia ich za wzór. Dla jaj.
  • ela_102 09.10.07, 08:06

    Janu:-)

    Wiem ze jak pilam...bylam szmata i kobieta godna pogardy...

    wskaz mi prosze w tym zdaniu jakies uogolnienie:-)
    Deo to Deo...fajny facet...
    a ty to Ty...ktos komu sie wszytsko wydaje:-)
    --
    Kochaj i rób co chcesz :-)
  • ariel48 09.10.07, 08:16
    Janu :

    > Dla jaj.

    Podpuszcza ... i zwiewa ... :)))
  • deoand 08.10.07, 22:28
    tego...człowiek taki jak Ty nazywający kobiety które piją ,szmatami,
    zobaczyć tego nie może....

    a moze są to hrabiny ????

    a leżący obok nich pijani w sztok wyznawcy Bachusa to
    lordowie ...

    ciekawe masz spojrzenie na alkoholizm Gocha !!!!

    nadal nie wiem kogo niby obraza ela >>>

    i czym ... tym ze pracuje nad sobą i mowi o swojej drodze
    wychodzenia z choroby >>

    eske która wszystkich terapeutów wyklina od najgorszych o
    obarcza ich o wszelakie zbrodnie ...
    zartujesz na prawde
    addiego co to pije prawie non stop .. kolejny zart
    ariel ktora co prawda nie wyklina terapii tak radykalnie
    i nie wyzywa wszystkich ktorzy na nia chodza od matołków

    ale tez sama i sama ...

    no kto tam ci został jeszcze ???

    ale może kiedys się dowiem !!!

    pzdr deo
  • e4ska 09.10.07, 00:03
    "eske która wszystkich terapeutów wyklina od najgorszych o
    obarcza ich o wszelakie zbrodnie ...
    zartujesz na prawde
    addiego co to pije prawie non stop .."
    Hehe - Deo, jak dotąd nie obarczam terapeutów zbrodniami jakimiś ciężkimi,
    chociaz niektórzy mają to i owo na sumieniu. Nie wyklinam ich... rozumiem, że to
    sarkazm i ironia, ale bez przesady, bez przesady:)))

    Drogi Deo, czyżbyś uważał, ze terapeuci prezentują jakiś wysoki poziom -
    intelektualny czy moralny??? Poważnie? Dla mnie zdecydowanie za niski. Przykro
    mi bardzo - ale to nie moja bajka - te opowieści o doskonaleniu, o mechanizmach
    rozproszonego ja, o systemie iluzji... nic dziwnego, że stosowanie w praktyce
    podobnego bzdurstwa daje taki procent wyleczeń, jaki jest. Bardzo mizerny,
    kochany Deo, przecież wiesz... Pytanie: dlaczego jest tak źle, jak jest tak
    dobrze, pozostaje otwarte:)))

    Addi nie pije non stop - co też ci do głowy przychodzi... Addi niechcący
    udowadnia, jeśli pisze prawdę, że istnieje picie kontrolowane. Dla mnie picie
    kontrolowane jest nieosiągalne. Jakbym przekroczyła jakąś tam dawkę krytyczną -
    a nie wiem, jaka ona jest, na pewno nie lampka szampana ani nalewka na chorobę -
    byłoby po mnie. Jednak - wbrew terapeutycznym naukom - są alkoholicy
    zdiagnozowani, którzy mogą strzelić piwo - i na tym koniec, ale są tez tacy, co
    nawet powąchać nie mogą.

    I teraz, kiedy Addi doszedł do wniosku, że terapeuci oszukali go - będzie
    bezpieczny? Zawiedli w jednym, to może i w drugim, i w trzecim, i w czwartym? i
    tak sie pijak edukuje samodzielnie, a czemu? Bo jedno kłamstwo terapeutyczne,
    nawet jeśli dokonane w dobrej wierze, szkodzi! po co to kłamać? po co wmawiać
    pijakowi, że jak weźmie krople na żołądek, to zacznie pić, że jak wypije lampkę
    szampana, to zaraz sie opije... czy nie lepiej mówić, że takie coś, jak picie
    kontrolowane, się zdarza, ale lepiej nie kusić licha... - dlaczego na terapii
    uwalnia sie strach, zamiast apelować do racjonalnej strony człowieka?

    Terapia, której zadaniem jest ogłupić - trafia do niewielkiej grupki pacjentów.
    Może by tak spece pomyśleli nad czymś skuteczniejszym?

    Oczywiście, jakie tam ogłupianie, przecie to samopoznanie, komunikacja
    grupowa... heh, czytałam kiedyś programy szkolne, książeczki pedagogiczne - ile
    w nich było miłości do dzieci, troska o młode pokolenia.... to samo, zawsze to
    samo:))) wielka miłość do pijaków, ratowanie pijaków, doskonalenie pijaków - a
    tak naprawdę, Deo... czy ty myślisz, że każdy pijak to idiota?

    co do doskonalenia się - hmmm. Po owocach ich poznacie:)))
  • addicted11 09.10.07, 01:08
    Addi, ktory pije prawie non stop...


    no coz, przy deoandzie, ktory wypija jeden kieliszek konaiaku na pol
    roku a pieprzy o tym dwa lata to dwa czy trzy piwa Addiego na
    tydzien rzeczywiscie mozna nazwac piciem non stop, tak wiec nie ma o
    co sie spierac, mozemy uznac, ze pije non stop, non stop kolor.

  • addicted11 09.10.07, 01:10
    at ak w ogole to Deo niechcacy ujawnia typowe cechy alkoholika.
    oczywiscie poczatkowej fazy.
    Bowiem niealkoholik w zyciu nie pomyslalby, zeby udowadniac komus,
    ze moze ograniczac picie. Niealkoholik nie chwali sie tym, jak malo
    wypil, nawet w ogole nie liczy ile wypil, nie zajmuje sie tym, co
    nieustannie czyni Deo- alkoholik.
    dzieci Deo- DDA
  • ela_102 09.10.07, 08:10
    Adi:-)
    skoro pijesz alkohol ..bedac alkoholikiem...
    to w moim glebokim przekonaniu jestes samobojca...
    To tak jakby cukrzyk...wperdzialal na sniadanie tort...aby udowdnic
    ze panuje nad poziomem insuliny "inaczej" niz inni biabetycy:-)

    zachwujesz sie glupio...
    i coz Ci zostalo?
    Udowdniac ze to inni sa durni..
    taki to juz mechanizm:-)
    --
    Trudne lekcje życia zostają mi
    w pamięci
    o łatwych zapominam.
  • addicted11 09.10.07, 13:01
    ela_102 napisała:

    > Adi:-)
    > skoro pijesz alkohol ..bedac alkoholikiem...
    > to w moim glebokim przekonaniu jestes samobojca...
    > To tak jakby cukrzyk...wperdzialal na sniadanie tort...aby
    udowdnic
    > ze panuje nad poziomem insuliny "inaczej" niz inni biabetycy:-)
    >
    > zachwujesz sie glupio...
    > i coz Ci zostalo?
    > Udowdniac ze to inni sa durni..
    > taki to juz mechanizm:-)



    Odpowiadam:

    1. Samobojca bede, gdy lekarz stwierdzi zgon, na razie tak sie nie
    stalo.

    2. Juz tysiac razy pislaem, porwnwnia edo cukrzyka calkiem bez sensu.

    3. Czytalem sporo ksiazek, profesorow psychiatrii, o tym, ze jezeli
    u kogos problemy z alkoholem byly niewielkiego lub sredniego
    nasilenia, moga onji wrocicv do kontrolowania picia. Robilem sobie
    testy z tych ksiazek i wyszlo mi, ze naleze do takiej grupy.
    Uwierzylem tym ludziom. Co prawda nie do konca realizuje ich
    zalecenia, bo np siedze na tym forum i slucham "odwrotnych" teorii,
    ale trudno, nic nie jest perfekcyjne.
    Tak czy owak- poki co moje praktyczne doswiadczenie pokazalo, ze
    bardzoiej powinienem wierzyc autorom ksiazek o piciu kontrolowanym
    niz terapeutom od Woronowicza.
    Bo w moim zyciu praktycznie nic od Woronowicza sie nie sprawdzilo, a
    z tamtych ksiazek jakbym o sobie czytal.

    Reasumujac- moje zachowanie wynika jest umotywowane naukowo,
    porzadna, legalna literatura, wydawana w krajach I swiata.

    Pasuje?
  • ja-va 09.10.07, 13:23
    Ela wczoraj napisała...

    Pisze o filozofii grup wsparcia...
    ktore pomagaja potrzebujacym..
    Moga to byc hrupy wsparcia dla samobojcow..

    To Adasiu, Ty tam trafisz pośmiertnie!
  • addicted11 09.10.07, 13:35
    O Boze, co za dziecinne dialogi!

    "Szmata" to pojecie dotyczace zachowan a nie wygladu, i to zachowan
    okreslonego typu- szmata nie ma honoru, ambicji, skloca, jest
    sprzedawczykiem, zdrajca, nielojalna osoba.
    "Brudas" to ktos, kto ze tak powiem na stale ma problem z
    utrzymywaniem czystosci ciala. Czyli mowiac prosciej- ktos kto sie
    rzadko myje.

    To, ze ktos sie nachlal i smierdzial albo byl spocony to nie jest
    bycie brudasem tylko zwykla fizjologia.
    Chcialbym zauwazyc, ze super trzezwa albo nawet trzezwiejace kobieta
    po nocy na parkiecie w klubie AA przy coli i paluszkach tez bedzie
    spocona, bedzie smierdziec, bedzi miec rozmazany makijac i
    podkrazone oczy.
    Jezeli wracajac z zabawy wykapie sie to nie jest brudasem, co innego
    gdy w takim stanie polozy sie spac a rano wstanie i pojdzie tak do
    pracy.
    Ale pijak przeciez tez moze sie wykapac z rana.
  • deoand 09.10.07, 13:51
    Addi ty nawet jak cos powiesz mądrego chocby definicja
    szmaty to dalej juz pożal sie Boże ...

    Addi ty niestety nie byłes jak z tego wynika z normalna
    kobietą tylko widac z brudasami i szmatami ... takie tez
    bywaja ...

    Kobieta chocby na zabawie ... a po co idzie do toalety ..
    myslisz , że tylko aby zrobic siusiu - to chłop tak robi

    a kobieta ... poprawic makijaż , dezodorant , chusteczka
    odświeżająca , szminka ... i wychodzi Bóstwo ....

    addi ty naprawde nie widziałes normalnej współczesnej
    kobiety ?????????

    chyba że jest upita ... to wtedy wiadomo ...

    deo
  • addicted11 10.10.07, 00:58
    deoand napisał:

    > Addi ty nawet jak cos powiesz mądrego chocby definicja
    > szmaty to dalej juz pożal sie Boże ...
    >
    > Addi ty niestety nie byłes jak z tego wynika z normalna
    > kobietą tylko widac z brudasami i szmatami ... takie tez
    > bywaja ...


    no, ladnie, na poczatek argumenty "merytoryczne" a dalej ich
    rozwiniecie:

    >
    > Kobieta chocby na zabawie ... a po co idzie do toalety ..
    > myslisz , że tylko aby zrobic siusiu - to chłop tak robi
    >
    > a kobieta ... poprawic makijaż , dezodorant , chusteczka
    > odświeżająca , szminka ... i wychodzi Bóstwo ....
    >
    > addi ty naprawde nie widziałes normalnej współczesnej
    > kobiety ?????????
    >
    > chyba że jest upita ... to wtedy wiadomo ...
    >
    > deo


    No mam teraz wrazenie, ze jednak Ty nie widziales kobiety.
    Albo nie znasz fizjologii i anatomii ciala ludzkiego.
    czlowiek jak tanczy to sie poci- a najbardziej poci sie: pod
    pachami, w okolicach genitaliow, na stopach.

    Nie slyszalem, aby kobieta albo mezczyzna w czasei zabawy myl stopy,
    pachy albo genitalia.
    No chyba ze naprawde nie widzialem normalnej kobiety i te ida do
    lazienki wziac prysznic i zmienic bielizne.
    To tak, to zgadza sie, z samymi lumpiarami sie obracalem, bo te
    jakos tak nie robily.

  • deoand 10.10.07, 09:51
    Addi ... no każdy szuka swego i najczęściej znajduje ...

    ja mam inny obraz kobiet które znam ty masz inny ...

    jak widac zbiory rozłączne ...
  • deoand 10.10.07, 09:55
    Addi jedno usparwiedliwia twój ogląd kobiet .. ty to
    bidoku w tej GB to tylko z Murzynkami a te to naprawde
    śmierdzą ..!!!!!

    pzdr spróbuj poznać jakąc białą !!!
  • addicted11 10.10.07, 15:34
    deoand napisał:

    > Addi jedno usparwiedliwia twój ogląd kobiet .. ty to
    > bidoku w tej GB to tylko z Murzynkami a te to naprawde
    > śmierdzą ..!!!!!
    >
    > pzdr spróbuj poznać jakąc białą !!!



    Powiedzial prawdziwy bialy katolicki macho, co zmienia skarpety raz
    na trzy dni.
  • deoand 10.10.07, 15:41
    i znowu błąd ....

    co dwa a nie co trzy

    a czasem jak zona upierze i rozkaże to i codziennie ....

    szukaj szukaj addi .... ale nie wystarczy znaleźć trzeba
    jeszcze wychować

    deo

    ale na czarne to chyba nawet ACE nie pomoże nie mówiąc o
    delikatnej Nina Rici albo innej Flower water !!!
  • addicted11 10.10.07, 15:44
    Zglaszam administratorowi forum fakt wielokrotnego zlamania przez
    nick Deoand pkt 4 regulaminu, w brzmieniu:

    Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników na łamach Forum
    Gazeta.pl treści sprzecznych z prawem, wzywających do nienawiści
    rasowej, wyznaniowej, etnicznej, czy też propagujących przemoc.
  • deoand 10.10.07, 15:51
    a co zakochałes sie jednak i dobrze ... jak sie nie ma
    czego sie chce i dobre to co sie ma ...
    a ze więcej wydasz na kosmetyki ... to gdzie tu
    rasizm ...

    ekonomia raczej

  • addicted11 10.10.07, 15:37
    deoand napisał:

    > Addi ... no każdy szuka swego i najczęściej znajduje ...
    >
    > ja mam inny obraz kobiet które znam ty masz inny ...
    >
    > jak widac zbiory rozłączne


    Oczywiscie, Pan wspanialy deoand moze sobie smierdziec i jak
    prawdziwy mezczyzna jak wchodzi do kibla to tylko przywitac sie z
    pisuarem, ale kobieta to nie ma prawa sie spocic, bo od razu
    lumpiara, zeby mogla dostapic zaszczytu zatanczyc z pachnacym
    stokrotkami niemytym Deoandem to musi 3 razy w nocy prysznic brac i
    majtki zmieniac.

    A Jan Sobieski lubil jak Marysienka nieczesto sie myla, ty slyszal?
  • ela_102 09.10.07, 15:16

    Pij pij...nic mi do tego:-)

    --
    Nie odpowiadasz za niczyje szczęscie
    poza swoim własnym
  • ariel48 09.10.07, 08:15
    Deo :

    > a moze są to hrabiny ????

    Ani hrabiny , ani szmaty , Deo ...
    Ale już mi się nie chce z Tobą na ten temat gadać ... :)))
    Wałkowaliśmy juz to.


    Deo :

    > i czym ... tym ze pracuje nad sobą i mowi o swojej drodze
    > wychodzenia z choroby >>

    Co Ty pie..... isz Deo . :)))
    Znowu masz klapki na oczach ?
    przeciez wogóle nie chodzi o to , o czym Ty piszesz.
    Pamietasz ? Był taki facet , który na innym forum
    wyzywał wszystkich od debili , durniów, tłumoków ... Ciebie
    od ... nie powiem , bo doskonale pamietasz. I co ?
    Strasznie Cie to oburzało. A w koncu wziąłeś nogi za pas. :)))
    Tutaj wyzywa Ela i Auguścik ,,kochany,, - debil,dureń,komunista,beznadzieja ...
    i inne.
    O to chodzi , Deosiu !!!! O to !!!!
    Przetrzyj te swoje piekne patrzałki i czytaj !!!
    Bo stracę wiarę w Ciebie .... i odszczekam , żeś fajny facet.
    czytaj ze zrozumieniem.
  • ela_102 09.10.07, 08:25

    Ariel:-)
    biedactwo...milego dnia ...spokojnie :-)
    Bo Deo tak zalezy na twoim zdaniu...ze gotowy popelnic samobojstwo z
    zrozpaczy ..ha ha ha

    duzo slonka :-)
    --
    Mój powrót do zdrowia to prces,
    a nie pojedyńcze zdarzenie.
  • janulodz 09.10.07, 08:46
    Jak mnie to forum rajcuje.
    Pisz, kochana pisz. Wyzwalasz we mnie tyle adrenaliny, że mogę sobie darować skoki na bandżi.
    Elka, dużo słonka i miłego dzionka.
  • ela_102 09.10.07, 08:53

    Ha ha ha Janu:-)
    Skoki na bandzi tez Ci sie wydaje ze czynisz:-)

    Ariel:
    pozatym mi mi tam nie przeszkadza ze bywam nazywana jedzą
    wiedzmą...sekutnicą..pijaczkaą...Swieta Krową...padalcem...

    naprawde w niczym nieprawda o mnie mi nie przeszkadza:-)

    --
    Nie odpowiadasz za niczyje szczęscie
    poza swoim własnym
  • ariel48 09.10.07, 09:06
    Ela :

    > pozatym mi mi tam nie przeszkadza ze bywam nazywana jedzą
    > wiedzmą...sekutnicą..pijaczkaą...Swieta Krową...padalcem...
    >


    Zapomniałaś dodać jeszcze - nienormalną .... :)))
    Poza tym ... nie wierzę Ci .... nie wierzę w ani jedno słowo
    na temat Twoich emocji ... :)))
    Co widać co dzień ,,na załączonym obrazku ,, .
  • ela_102 09.10.07, 09:20

    Ariel:-)
    Twoja wiara nie jest mi potrzebna...praktycznie do niczego:-)
    Tym bardziej ze ani ja tobie nie udowdnie ze mam to gdzies..
    ani Ty mi nie udowodnisz ze sie denerwuje...
    szokda czasu...
    Mi do zycia w zupelnosci wystarczy to co ja wiem:-)

    --
    Nie odpowiadasz za niczyje szczęscie
    poza swoim własnym
  • ariel48 09.10.07, 09:02
    Ela :

    > Bo Deo tak zalezy na twoim zdaniu...ze gotowy popelnic samobojstwo z
    > zrozpaczy ..ha ha ha

    Dlaczego ironicznie wypowiadasz sie na temat ,
    o którym nic nie wiesz ?
    Skąd wiesz , czy Deo się liczy z moim zdaniem , czy nie ?
    Przecież bylaś bardzo zadowolona , kiedy napisałam , że na forum nic nie jest
    pewnikiem .
    Więc nie bądż taka pewna.... :))))
  • ela_102 09.10.07, 09:23

    Bo nie jest...
    mnie tylko to rozmieszylo...
    jak napisalas ze bedziesz szczekac...
    wyobrazilam to sobie...
    i dlugo dlugo sie smialam:-)
    --
    Kochaj i rób co chcesz :-)
  • ariel48 09.10.07, 09:27






    ela_102 napisała:

    >
    > Bo nie jest...
    > mnie tylko to rozmieszylo...
    > jak napisalas ze bedziesz szczekac...
    > wyobrazilam to sobie...
    > i dlugo dlugo sie smialam:-)

    No i znowu kłamiesz ... :)))
    Ale to twoja sprawa
  • ela_102 09.10.07, 09:43
    Ariel :-)
    co Ci to daje?

    pisalas kiedys ze tutaj nikt nie klamie...
    a ja klamie bez przerwy?
    po co niby mialabym to robic?
    nauwa mi sie tylko jedno...
    sama klamiesz:-)
    --
    Kochaj i rób co chcesz :-)
  • ariel48 09.10.07, 09:48
    Ela :

    > pisalas kiedys ze tutaj nikt nie klamie...
    > a ja klamie bez przerwy?
    > po co niby mialabym to robic?
    > nauwa mi sie tylko jedno...
    > sama klamiesz:-)


    Wiesz ... ja jestem normalna.
    Jak jestem wkurzona , to mam odwagę to powiedzieć.
    Ty nie ... a jestes wkurzona nie raz.
    Stąd durnie,debile ....
    Narka ... baw się dobrze ... :)))
  • ela_102 09.10.07, 09:53

    To ciekawe co moge czuc gdy pisze o sobie "szmata" "kobieta godna
    pogardy" "idiotka" "debilka" "odcieta od
    rozumu" "maniaczka" "oblakana"

    Moze mi podpowiesz ariel:-)
    bo ja rzeczywiscie moge nie wiedziec:-)

    --
    Trudne lekcje życia zostają mi
    w pamięci
    o łatwych zapominam.
  • janulodz 09.10.07, 10:10
    Piszesz to stale w kontekscie "jaka byłaś".
    Po co Ci to samobiczowanie.
    Mamy Ci przytaknąć i wtedy będziesz zadowolona?
    No rzeczwiście byłaś szmata, godna pogardy, idiotka, debilka, maniaczka,obłąkana.
    Teraz Ci przeszło. Obwieściłaś to całemu światu. Fajnie.
    A jak innym nie miało co przechodzić?


  • ariel48 09.10.07, 10:24
    Ela :

    Nie wiem , co czujesz .
    Ja wiem , że nie byłam , nie jestem i nie będę szmatą.
  • deoand 09.10.07, 10:50
    hej Ja napisałem ... przecie Kobieta pijąca w domyśle
    alkoholiczka w ciągu wygląda jak szmata ...

    nie pisałem przeciez z imienia nicka ....

    mężczyzna zreszta też .. tak wygląda ...

    teraz jednak ad personam ...

    jak wyglądała ela nie wiem sama może sie ocenić w tamtych
    latach ale za to wiem na 100 % , że ty Janu jak szmata
    jak ostatnie lumpiszcze nie godne spluniecia ...

    cyt ciebie janu

    Kiedy moje picie osiągnęło stan klęski, kiedy już tylko musiałem,
    byłem
    bezsilny wobec alkoholu. Budziłem się w nocy i piłem, wstawałem rano
    i piłem,
    nie planowałem nic na wieczór, żebym tylko mógł się napić, a w nocy
    budziłem
    się i .....

    tylko juz mi sie nie wypłakuj jak mogę ... nie kocham
    pijaków i nimi gardzę ....

    od upitych pijaków z daleka ... to prawda ... a tacy co
    to jak ty do których nic nie dociera ...to naprawde dno .
    vide opis janu ...

    gocha Ty która biegałas po róznych AA mitingach , zlotach
    zjazdach wspólnotach Licheniach Czestochowach Ty u której nie
    było alkoholu ani krzty ty dla której okoliczni mieszkańcy
    obchodzili imieniny bezalkoholowe ....

    teraz ty razem w kółku sabatowym gdzie ... aby nie AA
    pic można kontrolowanie terapia na szubienice lampka
    szampana nie zaszkodzi alkoholikowi ....

    naprawde nie rozumiem ..chyba że ty jestes inna Gocha ...
    albo zdradziłaś ...co dzisiaj w modzie szczególnie wśród
    polityków ale i alko jak widac nie gorsi ...

    Zdrada zdrada uber - tfu ponad wszystko
    deo

    ale tez pozdrawiam ...

    ps do ariel .. nie dyskutuje na forum jak w knajpie z
    uzyciem słów wulgarnych jak twój idol wilk ...

    zreszta to knajpiane forum zostało totalnie w końcu
    rozpędzone a niektórzy nawet zbanowani dożywotnio ... choc
    akurat zdziwiłem sie cięzko gdy dowiedziałem sie kto ...

    ano bywa
  • drak02 09.10.07, 11:16
    ekpb3, napisz jak sobie radzisz ?
  • ariel48 09.10.07, 11:17
    Deo :

    > zreszta to knajpiane forum zostało totalnie w końcu
    > rozpędzone a niektórzy nawet zbanowani dożywotnio ... choc
    > akurat zdziwiłem sie cięzko gdy dowiedziałem sie kto .


    :-)))))
  • janulodz 09.10.07, 11:26
    deoand napisał:
    jak wyglądała ela nie wiem sama może sie ocenić w tamtych
    latach ale za to wiem na 100 % , że ty Janu jak szmata
    jak ostatnie lumpiszcze nie godne spluniecia ...

    Ela nam tu się lictuje, jak nisko upadła i jak sie wysoko podniosła.
    Dziękuję Deo za dowartościowanie.

    4risk.net/kartki/images/1098654931younghooligan.jpg
  • ela_102 09.10.07, 12:29

    janu :-) To ty to jako licytacje odczytujesz:-)
    Ela wie jak bylo...
    wie jak jest...
    i wie dokad podarza...
    o tym pisze:-)


    --
    Mój powrót do zdrowia to prces,
    a nie pojedyńcze zdarzenie.
  • ariel48 09.10.07, 12:34
    ,,Mój powrót do zdrowia to prces,
    a nie pojedyńcze zdarzenie.,,.


    Pod warunkiem , że się było chorym ... :-)))
  • ela_102 09.10.07, 12:54

    tak wlasnie dziala iluzja w ktorej alkoholicy bryluja wrecz...
    dlatego wlasnie potem sie innych posadza o klamastwa...
    dlatego potem uwaza sie ze pijana kobieta wyglada jak "ksiezniczka"
    ktora jest obiektem porzadliwosci...a nie hafowania..

    Nigdy nie widzialam aby pijana kobieta wygladala przywoicie...
    a facet jak Otello...
    --
    Kochaj i rób co chcesz :-)
  • ariel48 09.10.07, 13:20
    ela_102 napisała:

    >
    > tak wlasnie dziala iluzja w ktorej alkoholicy bryluja wrecz...
    > dlatego wlasnie potem sie innych posadza o klamastwa...
    > dlatego potem uwaza sie ze pijana kobieta wyglada jak "ksiezniczka"
    > ktora jest obiektem porzadliwosci...a nie hafowania..
    >
    > Nigdy nie widzialam aby pijana kobieta wygladala przywoicie...
    > a facet jak Otello...


    Elka - jak Boga kocham... :)))
    Marnujesz się . Masz wybitny talent bajkopisarski .... :)))
    Cofam - nie kłamiesz. :)))
    Ty po prostu zmyślasz.
    Napisałam - nie bylam , nie jestem i nie będę szmatą .
    Nie było mowy o księżnczkach , o Otellu ....
    O obiekcie pożadania / a propos , Elu - pożadanie - zrobilas byka
    ortograficznego :-))) //
    Wiesz ... zapomniałas dodać , że wśród alkoholiczek są również dziwki.
    Dodam wobec tego - dziwką również nie bylam , nie jestem i nie będę .
    I szmatą .
  • ela_102 09.10.07, 15:20

    Ariel badz sobie kim chcesz... i daj mi prawo do tego samego:-)
    z ta Miloscią do boga uwazalabym...
    bo czuje ze Ona taka sama jak twoj alkoholizm...na pol gwizdka:-)
    --
    Trudne lekcje życia zostają mi
    w pamięci
    o łatwych zapominam.
  • janulodz 09.10.07, 12:54
    janu :-) To ty to jako licytacje odczytujesz:-)

    A nie mogę???

    Ty mnie odczytujesz jako chama. Też Ci wolno.

    A może Ty nie podążasz za moimi myślami.
  • ela_102 09.10.07, 12:57

    mozesz janu...wszystko mozesz..



    --
    Kochaj i rób co chcesz :-)
  • janulodz 09.10.07, 13:37
    wiem:))
  • magtomal 09.10.07, 15:15
    deoand napisał:
    > gocha Ty która biegałas po róznych AA mitingach , zlotach
    > zjazdach wspólnotach Licheniach Czestochowach Ty u której nie
    > było alkoholu ani krzty ty dla której okoliczni mieszkańcy
    > obchodzili imieniny bezalkoholowe ....
    >
    > teraz ty razem w kółku sabatowym gdzie ... aby nie AA
    > pic można kontrolowanie terapia na szubienice lampka
    > szampana nie zaszkodzi alkoholikowi ....
    >
    > naprawde nie rozumiem ..chyba że ty jestes inna Gocha ...
    > albo zdradziłaś ...co dzisiaj w modzie szczególnie wśród
    > polityków ale i alko jak widac nie gorsi ...
    >
    > Zdrada zdrada uber - tfu ponad wszystko
    > deo

    Ciekawa mentalność... Jeśli ktoś ma podobne poglądy jak ja, to mam akceptować
    jego prymitywizm, chamstwo etc, tylko dlatego, że to "mój". Nie wolno mu zwrócić
    uwagi, że źle postępuje, bo: ZDRADA!!! To mi naprawdę sekciarstwem zalatuje...
  • gocharl 09.10.07, 17:04

    deoand napisał:

    > gocha Ty która biegałas po róznych AA mitingach , zlotach
    > zjazdach wspólnotach Licheniach Czestochowach Ty u której nie
    > było alkoholu ani krzty ty dla której okoliczni mieszkańcy
    > obchodzili imieniny bezalkoholowe ....
    >
    > teraz ty razem w kółku sabatowym gdzie ... aby nie AA
    > pic można kontrolowanie terapia na szubienice lampka
    > szampana nie zaszkodzi alkoholikowi ....
    >
    > naprawde nie rozumiem ..chyba że ty jestes inna Gocha ...
    > albo zdradziłaś ...co dzisiaj w modzie szczególnie wśród
    > polityków ale i alko jak widac nie gorsi ...
    >
    > Zdrada zdrada uber - tfu ponad wszystko




    Deo…wiek już nie ten czy naprawdę nie rozumiesz?...tworzysz bajkowe
    filmy w swojej głowie czy powtarzasz zasłyszane bzdury o mnie ?..po
    pierwsze nie biegałam po różnych mityngach AA …..pokusiłam się
    tylko 3 razy…w celu poznania obrazu choroby z drugiej strony….i nie
    na różnych lecz w tym samym miejscu….na żadnym zlocie nigdy nie
    byłam w życiu jak również nie bywałam na zjazdach w
    Licheniu,Częstochowie…nawet mi to wytknięto na jednym z forum..haha…
    nie wiem skąd masz takie wiadomości ?....zgadza się jedno….nie ma u
    mnie alkoholu w domu jak również nie ma go na spotkaniach
    okolicznych mieszkańców…tak jest do dziś…i niby ten fakt miałby
    Ciebie dziwić i określać mnie do miana współudziałowca kółka
    sabatowego ?...to,że nie daję zgody na kpinę i poniżanie ..aaaa…Ty
    dalej nie wiesz o co chodzi to Ci wkleję:
    ela_102 napisała:

    >
    >
    > Jestem pewna ze Matką jest dokladnie taka sama jak alkoholiczka...
    > tylko wie ze nia jest...tak jakos wyszlo przypadkiem;-)
    >
    oznacza dla Ciebie zdradę ?....czego ?...moich wartości ?...one się
    nie zmieniły….wyłuskałeś z moich wypowiedzi , że przyklaskuję jakimś
    osobom,z którymi Ty się nie zgadzasz ….nie zauważyłeś co pisałam…z
    jakiego powodu zwróciłam uwagę na posty pisane przez te osoby…nie
    musiałeś…ale również nie musiałeś używać określenia kółko sabatowe…
    to śmieszne Deo…ktoś kto ma inne poglądy niż Ty jest wkładany do
    kółeczka z dziwnym określeniem…dla mnie dziwnym…a tak naprawdę to Ty
    zachowujesz się dziwnie…piszesz różnie…raz,że nie szanujesz pijaka
    bo to menel i nim gardzisz a zaraz potem piszesz jak to takiemu
    mendlowi dajesz 2 zł żeby Ci popilnował samochodu…raz piszesz,że
    pijak jest dla Ciebie śmieciem i nie ma zmiłuj nad takim a zaraz
    tępisz kobitki,które mają identyczne zdanie o swoich pijących mężach
    a znalazły na tyle siły w sobie ,że zdołały takiego wyrzucić z domu
    na zbyty pysk,Ty im przypominasz przysięgę małżeńską…na dobre
    itd….kończąc zdaniem ,że chłop to zawsze chłop i żal
    biedaka .....Twoje słynne powiedzonko CHŁOP POTĘGĄ JEST I
    BASTA !!!!! jakoś kłóci się z tym co pisujesz o pijakach….no
    chyba,że masz na myśli wyłącznie pijaczki….to tłumaczyłoby Twoje
    podejście do kobiet , które określasz: „…a żona .. co najwyżej
    zostanie współuzależnioną .... nie za duża to kara ... za
    doprowadzenie chłopa do pijaństwa ....”……gdzie indziej do jakiejś
    alkoholiczki wyrażasz swój pogląd a może i wiedzę :” JESTEŚ
    ALKOHOLICZKĄ czyli CHORĄ na CHOROBĘ ALKOHOLOWĄ”….więc powiedz mi
    wszystkowiedzący Deo…jak można gardzić człowiekiem chorym….tylko nie
    mów,że gardzisz wtedy gdy się nie leczy,bo z moich informacji jakie
    posiadam niezaprzestanie picia jest właśnie wpisane również w tą
    chorobę….ale Ty to powinieneś wiedzieć ….
    Ja nie wiem czy terapia jest zła…nie wiem czy dobra…nie wiem czy
    wspólnota AA zawsze pomaga czy nie…każdy sam powinien zdecydować w
    jaki sposób chce żyć…wiem tylko ,że dogmaty pozbawiają myślenia….

    I nie pisz,że nie pisałeś tych swoich określeń z imienia nicka…
    pisałeś…do osoby , która w poście była zalogowana…miała swój nick…

    Też pozdrawiam Gocha
  • drak02 09.10.07, 17:38
    Kompletnie wam odbiło , ten wątek był założony przez dziewczynę
    która liczyła na wasze wsparcie.
  • janulodz 09.10.07, 17:55
    Wątek założony 05 10 2007 o godz 00:13.

    Siedem odpowiedzi na temat( w tym jeden Eli_102)
    O godz 16:18 największa Empatia na tym forum popuściła:

    "Niestety, był zbyt pewien swojej siły. Rzucił wszystko
    usprawiedliwiając się nawałem pracy
    czytajcie samouzdrawiacze...czytajcie :-)
    mamy tutaj zywy przypadek...jak to dziala:-)"

    Kochaj i rób co chcesz :-)

  • ja-va 09.10.07, 18:24
    Janu, użyłeś chyba najwłaściwszego słowa.

    Jakże różne bywa nasze wyobrażenie o nas samych z wyobrażeniem
    innych na nasz temat!

    Przypomniała mi się taka piosenka z dzieciństwa o zającu, co
    siedział na kołku i śpiewał "moje nogi pachną cudnie rano, wieczór i
    w południe" I śpiewało się ją bez końca.

    To a propos obecności i postawy samouwielbienia niektórych na forum.
    Wszak to forum uzależnień.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka