Dodaj do ulubionych

czy wstydzę się swojej choroby

05.12.07, 12:23
mógłbym tu np. napisać o prezydencie miasta Gdyni, który z powodu
swojej choroby otarł się o śmierć i nie wstydzi się tego, ale zawsze
można powiedzieć, że on nie chorował na alkoholizm...

w obietnicach programu AA jest, że nie będziemy się wstydzić
przeszłości, ani zatrzaskiwać za nią drzwi i że będą mogli z niej
skorzystać inni, ponieważ wyzbędziemy się pokusy rozczulania się nad
sobą - dlatego dziś, zapewne, tak wiele informacji o zdrowieniu z
alkoholizmu - szczegóły w książce "Anonimowi Alkoholicy"

do tego trzeba jednak pewnej pracy nad sobą, zrozumienia dlaczego i
po co, robimy pewne rzeczy, dlaczego i po co, pewnych nie, musimy
rozliczyć się z własną przeszłością w sobie i przed innymi, dokonać
procesu wybaczenia, sobie, innym i wobec innych, zgłębiać nowy styl
życia, AA podpowiada tu jeszcze pomaganie innym w problemie
alkoholowym, ale ogólnie znana jest, przecież, potrzeba
dobroczynności

dlaczego ja nie wypieram się, nie wstydzę się i mówię o swojej
przeszłości - bo to 20 lat mojego życia

byłem na spotkaniu z podstawówki(!) i każdy miał tam coś do
opowiedzenia o sobie, większość osób, zwłaszcza kobiet, mówiło o
nieudanych małżeństwach, rozwodach, osobistych dramatach, ja
mówiłem, że przeszedłem piekło alkoholizmu, okazało się, że z 15
osób, które się pojawiły, jeszcze jedna kobieta miała podobne
przejścia i skorzystała z podobnej drogi wyzwolenia, jednak
dostrzegła, że ma "jakiś głębszy problem" i tym się wolała zająć

to spotkanie było takim przełomem, od tamtego czasu widzę, że jestem
podziwiany za swoją niezłomność w stosunku do alkoholizmu, moja
przeszłość nie jest moją hańbą, to, że sobie z nią poradziłem, jest
moim zwycięstwem - nie szczycę się tym, zachowuję anonimowość
używając nicka, choć oczywistym jest, że najbliżsi wiedzą kim jestem
i że bywam tam, gdzie moje zwycięstwo nad uzależnieniem ma znaczenie

--
Udany dzień to taki, w którym nie skrzywdziłem ani siebie, ani
nikogo innego.
Edytor zaawansowany
  • ariel48 05.12.07, 14:14
    Czy wstydzę się ?
    NIE.Nie wstydzę się .

    ************************************************

    To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • tenjaras 05.12.07, 15:02
    czy to znaczy, że któregoś pięknego poranka wstałaś, zrobiłaś ekstra
    makijaż i stwierdziłaś, że w dupie masz poczucie winy i nikt Ci nie
    wyrządził krzywdy, gruba krecha i zaczęłaś żyć w tych nowych
    warunkach?

    --
    Obstawaj przy Nie Byle Czym, bo inaczej byle co cię przewróci.
  • beka.smiechu-w.sali.obok 05.12.07, 15:26
    Spotkanie klasowe.

    Przybyli wszyscy- az nikt sie nie spodziewal. I Bronka i Kita i
    Kacper i chuda Aska. Nawet stary odludek Borys.
    Spotkalismy sie w Zlotej Gospodzie. Na stol wjechaly pieczenie, piwo
    i grzane wino. Kazdy mowi co tam u niego. W pewnej chwili
    Jaras opowiada o piekle swego alkoholizmu...
    Nastala cisza. Ktos cicho zaproponowal toast. "na zdrowie" rozlegly
    sie pojedyncze ciche glosy, smutno brzeknely szklanki.
    " w ciagu nastepnych parunastu minut najpopularniejszym zwrotem bylo:
    "Wiecie,milo bylo super, ja juz musze isc"...
    Na koncu zostal Jaras ze swoja oranzada.
    Swiatezcnie dumny z tego, ze inni dostrzegli jego niezlomnosc.
  • beka.smiechu-w.sali.obok 05.12.07, 15:31
    Czy wstydze sie tego, ze jestem Polakiem?

    Tym Polakiem, ktory w Niemczech jest zlodziejem samochodow, w
    Ameryce glupim Polaczkiem a w Izraelu antysemita.

    Nie wstydze sie. Ale gdy Niemiec pyta mnie skad jestem, odruchowo
    staram sie mu udowodnic, ze nie kradne.

    Czy to dziwne?
    Nie.

    Ale gdy mam powiedziec zem alkoholik, mimo ze nic takiego nie
    zrobilem, to nie tylko nie mam prawa sie wyprzec pokrewienstwa z
    menelami, ja jeszcze musze na dowod swego "zdrowienia" afiszowac sie
    rzekomym podobienstwem.

    Markiz De Sade?
  • ela_102 05.12.07, 17:43
    Adi:

    ja jeszcze musze na dowod swego "zdrowienia" afiszowac sie
    rzekomym podobienstwem

    skoro musisz;-)
    Nie zrobisz kroku naprzód,
    dopóki nie nauczysz się być tutaj...
  • aaugustw 05.12.07, 15:43
    beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
    > Nastala cisza. " w ciagu nastepnych parunastu minut
    najpopularniejszym zwrotem bylo: "Wiecie,milo bylo super, ja juz
    musze isc"... Na koncu zostal Jaras ze swoja oranzada.
    _____________________________________________________.
    Ilez on musi miec Sily duchowej w sobie, ten "Jaras"!?
    Wszedzie (jak czytam nawet w knajpie) gdziekolwiek tylko
    pojawia sie obok niego drobnopijoczki, zaraz po chwili
    odpadaja oni od niego, jak zeschniete gowienka z nie umytych
    psow...! ;-))
    A...
  • beka.smiechu-w.sali.obok 05.12.07, 15:47
    Nie mowie ze to zle ze Jaras mowi o sobie.
    Ale nie wiem, czy 15 lecie to dobra okazja na pogadanki
    uswiadamiajace.
    Chyba ze pojdzie rundka- wegetarianin opowie przy kielbasie z rusztu
    o maltretowaniu zeiwrzat w rzezniach a bogobojny przedstawi
    przyszlosc ( marna) jaka czeka tych co nie chodza do Kosciola.

  • ela_102 05.12.07, 17:47
    Opis spotkania po 15 latach...Adi ...to tylko Twoja wizja spotkania
    jekie Ty musialbys przezyc jako abstynet...
    jesli ciagle nie picie bedziesz uwazal za "inwalidztwo"
    nie zrozumiesz...czym moze byc zycie bez alkoholu...
    pijany na zjezdzie twoim zdaniem jest atrakcyjniejszy...?
    rzygajac w zlewozmywak? lub dobierajac sie do zony kumpla?
    nie widzialam jak zyje atrakcyjnego pijanego faceta:-(
    --
    O wiele ważniejsze jest to,co trzeba zrobić,
    niż wszystko,co możesz zrobić.
  • aaugustw 05.12.07, 19:15
    ela_102 napisała (do Addika):
    ...lub dobierajac sie do zony kumpla?
    ____________________________________.
    Addi, pewien mysliwy po powrocie do
    domu zasatal swoja zone w lozku z jego
    kumplem... - Zastrzelil go...!
    Jego zona na to, ze jak bedzie dalej
    tak postepowal, straci wszystkich przyjaciol.
    A...
    Ps. alkoholicy sami sie eliminuja ze spoleczenstwa,
    wiec nie mow mi Addi, ze taki pijok jeden z drugim byliby
    oblezeni przez reszte znajomych sprzed 15-laty...
  • aaugustw 05.12.07, 15:29
    tenjaras napisał (w czasie terazniejszym):
    > "czy wstydzę się swojej choroby" <
    _________________________________________.
    Nie. Nie wstydze sie juz mojej choroby...!
    Dzis jestem wdzieczny i zadowolony, ze to
    mnie spotkalo, gdyz dzieki tej chorobie
    dzis jestem tym, kim jestem...! - (wolnym,
    szczesliwym, rozwijajacym sie dalej duchowo -
    trzezwiejacym alkoholikiem) ;-))
    Bez AA (Anonimowych Alkoholikow), bez ich
    duchowego Programu AA nie doznalbym tego
    nieba tu na ziemi...!
    A... ;-))
  • beka.smiechu-w.sali.obok 05.12.07, 15:34
    Hehe jaras uparty jak male dziecko wmawia wszystkim, ze to AA
    odkrylo w swych obietnicach takie uroki jak godzenie sie ze soba czy
    wybaczanie innym. Bluznisz synu, Jezus mowil to 2 tysiace lat
    wczesniej.
  • ela_102 05.12.07, 17:51
    Troche trwalo zanim uporalam sie ze wstydem...
    minął jak pojelam ze nie wstydze sie choroby...lecz tego
    wszystkiego "kim" sie stawalam w trakcie picia..
    Po wyprostowaniu pijanych czynow..zostala tylko moja choroba...
    Nie pije...nie rozrabiam...nie ma sie czego wstydzic..
    Prowadzac trzezwe normalne zycie...moge byc tylko z siebie dumna:-)
    --
    O wiele ważniejsze jest to,co trzeba zrobić,
    niż wszystko,co możesz zrobić.
  • daleh 05.12.07, 19:50
    tenjaras...
    dlaczego ja nie wypieram się, nie wstydzę się i mówię o swojej
    przeszłości - bo to 20 lat mojego życia
    -------------------------------------------------
    Na mitingach tak jak wszyscy ktorzy byli,inaczej nie liczylbym na zrozumienie
    wsrod przypadkowych sluchaczy...
    -------------------------------tenjaras-
    że jestem
    > podziwiany za swoją niezłomność w stosunku do alkoholizmu,
    ----------------------------------------------------
    Po tym mozesz poznac kto jest i byl Twoim przyjacielem.Wrogowie staraja sie
    pomniejszyc nasz sukces.A zaprzestanie picia uwazam za moj najwiekszy
    sukces.Poniewaz dalsze sukcesy nigdy nie mialyby miejsca...
  • aaugustw 05.12.07, 20:15
    daleh napisał:
    > Po tym mozesz poznac kto jest i byl Twoim przyjacielem.Wrogowie
    staraja sie pomniejszyc nasz sukces.A zaprzestanie picia uwazam za
    moj najwiekszy sukces.Poniewaz dalsze sukcesy nigdy nie mialyby
    miejsca...
    _________________________________.
    Daleh, to nie jest Twoj sukces...!
    A...
    Ps. Juz w domu z pracy... - Nie za
    wczesnie to...!? ;-))
  • daria45-net 05.12.07, 20:35
    Moja przeszlosc jest dla mnie ogromna hanba i wstydze sie za nia
    ogromnie. Trzeba byc durniem zeby sie nie wstydzic i nie miec
    wyrzutow sumienia za to, ze przezemnie plakalo moje dziecko nie raz,
    ze pewnie sie wstydzilo, ze robilo sie z siebie szmate. Tego sie juz
    nie odrobi, to obciazenie pozostanie na cale zycie.
  • aaugustw 05.12.07, 20:55
    daria45-net napisała:
    > Moja przeszlosc jest dla mnie ogromna hanba i wstydze sie za nia
    > ogromnie. Trzeba byc durniem zeby sie nie wstydzic i nie miec
    > wyrzutow sumienia za to, ze przezemnie plakalo moje dziecko nie
    raz, ze pewnie sie wstydzilo, ze robilo sie z siebie szmate. Tego
    sie juz nie odrobi, to obciazenie pozostanie na cale zycie.
    __________________________________________________________.
    Daria45-net, z Twojego postu czytam wielkie rozzalenie do
    siebie, swiata, (a moze nawet i do samego Boga...!?).
    Widze rowniez, ze niedawno musialas zatrzymac swoja chorobe,
    albo nie chodzisz na Mityngi AA i nie przerabiasz tego Programu,
    ktory az sie prosi, aby go stosowac w praktyce, jak to czynili
    z powodzeniem miliony bardziej doswiadczonych od Ciebie...(!?).
    Ja jestem alkoholikiem i tez mialem bagaz pelen negatywnych spraw
    na plecach po rozpoczeciu swojej abstynencji...!
    Dzisiaj nie nazywam siebie juz "durniem", lecz chorym alkoholikiem,
    ktory nie potrafi wrocic do przeszlosci i ja zmienic, ale potrafie
    sluzyc dzis innym, a reszta (ktorej Ty dzisiaj nie potrafisz jeszcze
    pojac) przyjdzie sama... - Uwierz mi tylko...!! (tak postepujac nie
    trzeba sie juz nikogo wstydzic - nawet siebie!).
    A...
  • daria45-net 05.12.07, 22:12
    aaugustw napisał:

    > daria45-net napisała:
    > > Moja przeszlosc jest dla mnie ogromna hanba i wstydze sie za nia
    > > ogromnie. Trzeba byc durniem zeby sie nie wstydzic i nie miec
    > > wyrzutow sumienia za to, ze przezemnie plakalo moje dziecko nie
    > raz, ze pewnie sie wstydzilo, ze robilo sie z siebie szmate. Tego
    > sie juz nie odrobi, to obciazenie pozostanie na cale zycie.
    > __________________________________________________________.
    > Daria45-net, z Twojego postu czytam wielkie rozzalenie do
    > siebie, swiata, (a moze nawet i do samego Boga...!?).
    > Widze rowniez, ze niedawno musialas zatrzymac swoja chorobe,
    > albo nie chodzisz na Mityngi AA i nie przerabiasz tego Programu,
    > ktory az sie prosi, aby go stosowac w praktyce, jak to czynili
    > z powodzeniem miliony bardziej doswiadczonych od Ciebie...(!?).
    > Ja jestem alkoholikiem i tez mialem bagaz pelen negatywnych spraw
    > na plecach po rozpoczeciu swojej abstynencji...!
    > Dzisiaj nie nazywam siebie juz "durniem", lecz chorym
    alkoholikiem,
    > ktory nie potrafi wrocic do przeszlosci i ja zmienic, ale potrafie
    > sluzyc dzis innym, a reszta (ktorej Ty dzisiaj nie potrafisz
    jeszcze
    > pojac) przyjdzie sama... - Uwierz mi tylko...!! (tak postepujac
    nie
    > trzeba sie juz nikogo wstydzic - nawet siebie!).
    > A...



    Mylisz sie. Ja nie pije juz od 20 lat a jest w moim przypadku akurat
    odwrotnie . gdzies tak po 5 latach abstynencji bylam zahwycona tym,
    ze juz tyle lat nie pije ale im dluzej coraz bardziej dociera do
    mnie co sie stalo ile osob przezemnie cierpialo i to bardzo, jak po
    kolei zaprzepaszczalam swoje szanse na ulozenie sobie zycia i w
    koncu jaka jestem okaleczona nie mogac przez diesieciolecia na
    zadnej imprezie towarzyskiej, ktorych jest i tak niewiele, wypic
    nawet kropli alkoholu, poniewaz tak jest nie chodze na zadne
    imprezy. Jest tyle pysznych winek, piwek a tu niestety do konca
    zycia...
    Na AA nie chodzilam. Bylam kilka razy na poczatku jednak zupelnie mi
    to nie pomagalo, przeciwnie, po takim spotkaniu mialam ochote sie
    napic.
  • beka.smiechu-w.sali.obok 06.12.07, 02:53
    daria, jakby tak myslec, to zycie moje, twoje i kazdego z nas to
    jedno wielkie pasmo niewykorzystanych szans.
    Ale czy mozna bylo wykorzystac szanse?
    Moze tak moze nie, ale co to zmienia?

    wszystko mozna bylo zrobic lepiej. Ale mozna tez bylo gorzej:)

    Ale w pelni Ciebie rozumiem, bo to takie zwykle, ludzkie reakcje-
    tylko oby sie pojawialy okazyjnie a nie nurtowaly cala dobe.
    Ale latwo mowic, to sie zgodze.


    Z ty wielkim okaleczeniem to lekko przesadzasz.
    Chodzi Ci tylko o smak wina i piwa?
    Tylko o to?
    To jest wedlug mnie najmniejszy problem.
    Ale faktem jest, ze ja smakoszem nigdy nie bylem.

    Nie odroznilbym warki od Zywca, odroznic moge tylko najgorsze
    sikacze od "normalnych" piw.

    ale ja to nie Ty:)
  • jerzy30 06.12.07, 09:03
    bardzo waznej i odwaznej. Publiczne [poza AA i uzaleznionymi]
    przyznanie sie do "piekla alkoholizmu" [bo jest to pieklo] jest
    rzadkoscia w tym zaklamanym kraju. A efekty przynosi zgola
    niespodziewane. Ktos sie obrazi i zerwie kontakt, ktos zadzwoni o
    pomoc, ktos ci poda reke, ktos pozazdrosci, a ktos bedzie cie unikal
    jak diabel swieconej wody. Zobaczysz to teraz i za jakis czas. To
    procentuje latami.
    Pozdrawiam.
  • tenjaras 06.12.07, 10:08
    wiem jak jest Jerzy :-)

    oczywiście, nie robię z tego sztandaru, ale gdy pada pytanie
    dlaczego nie piję, bywa, że mówię o uzależnieniu - choć już tego nie
    kontroluję, jak opłaty za bochenek chleba, 20gr w te, czy wew te

    otoczony jestem wartościowymi ludźmi, a im bliżsi tym
    wartościowszy ;-) jedni dlatego, że mnie w jakiś tam sposób
    podziwiają, na swoje potrzeby, inni dlatego, że mogą na mnie liczyć,
    widząc moją postawę, która z samego alkoholu przeniosła się w inne
    dziedziny życia, bo przecież na tym polega rozwój osobisty i dlatego
    nie poprzestałem na samej abstynencji, bo bym się znudził zwyczajnie
    i wrócił do jedynej znanej w takich warunkach, atrakcji życia

    ale zawsze pamiętam jak było naprawdę, że przestałem pić, bo to
    okoliczności sprawiły, a nie, że sobie wpadłem na taki pomysł i
    pełen radosnego uniesienia skończyłem z istotą mojego bytu, stając
    się innym, czy chociażby inaczej patrzącym na rzeczywistość
    człowiekiem, powrót do normalności to długi proces, tak jak długim
    procesem było pogłębianie nałogu, chętnie korzystam z pomocy, by
    przyśpieszyć proces powrotu :-)

    --
    Żeby kochać innych, musisz najpierw pokochać siebie.
  • beka.smiechu-w.sali.obok 06.12.07, 10:43
    Jaras:
    masz poziom myślenia Addiego, który nie rozumie czym jest trzeźwość,
    wciąż uważa, że alkoholizm to inwalidztwo i że jak się do niego nie
    przyzna, to nikt nie zauważy, że robi sam sobie przykrość z życia

    Co?
    Widzisz, znowu czarno bialo.
    Co ja wypieram sie problemow z piciem?
    Ja wlasnie za duzo o tym mowie. Wszyscy moi znajomi o tym wiedza,
    nawet tacy, z ktorymi nigdy nie pilem ( w pracy, w szkole).
    Wiec nikt nie moze "nie zauwazyc".

    Ale tu pojawia sie problem "akoholizmu".
    Kiedy uzywam etykietki "alkohlolizm" to biore w posagu caly bagaz
    zwiazany z tym pojeciem.
    Bagaz, ktorego wiekszosc nie nalezy do mnie.


    trace osobowosc stajac sie "alkoholikiem" i dostaje nowych cech-
    klinicznego alkoholika.

    A nigdy mi nie dpowiedziales na pytanie, z jakiej racji mam
    odpowiadac za nieswoje grzechy?Swiecic oczami za rozmiary picia
    innych? Swiecic oczami za krzywdy wyrzadzaone przez innych
    alkoholikow?
    Co to za odpowiedzialnosc zbiorowa?
    Rosja bolszewicka a ja kulak?


    to sie tez laczy z tym, co napisales dalej:

    ale zawsze pamiętam jak było naprawdę, że przestałem pić, bo to
    > okoliczności sprawiły, a nie, że sobie wpadłem na taki pomysł i
    > pełen radosnego uniesienia skończyłem z istotą mojego bytu


    Jak czesto u Ciebie- nic nie znaczaca wata slowna z puenta.
    Co to za odkrycie- zerwalem z piciem bo musialem.
    A po co zrywac jak sie nie musi?
    Poza osobami obsesyjnie religijnymi lub obsesyjnie dbajacymi o
    zdrowie nie znam nikogo, kto zrywa z piciem tak sobie.


    Tylko caly pic polega na tym, kto co zdefiniuje jak "musi".
    Tu sie klania to tzw "dno".

    Jeden widzi je bardzo wysoko, a drugi pod rowem marianskim sie
    jeszcze pare razy odbije.

    A spoleczne potepienie dla alkoholizmu wynika z dzialan tych, co sie
    odbijali od najnizszych den i albo odbili albo nie.

    Moze to jednego szczescie drugiego pech, moze jednego glupota
    mniejsza drugiego wieksza- nie wiem, niewazne, ale faktem jest, ze
    niekotrzy widza to dno nieco wyzej.

    ( choc tacy sie rzadko zglaszaja na terapie, glownie kobiety)

    Ale tacy "wiekszosciowi" co utworzyli AA potrzebowali do tego, by
    przetac pic albo 30 detoksow, albo marskiej watroby, albo odebrania
    praw rodzicielskich, albo wiezienia, albo rozwodu- slowem jednym
    jakichs powaznych wstrzasow. Zadzialali pozno lub wcale.

    I teraz domagaja sie od calej reszty, zeby sie z nimi zrownala.
    I dorobili do tego milion sodkich uzasadnien.
    Jak to, ze "nie kontroluje czy 20 groszy w te czy w te"
    Tak, bo to nie 20 groszy tylko 20 tysiecy, i to w te jaras, w te,
    nie w tamte.
    Ty to ukrywasz i zaklamujesz a nie "nie kontrolujesz".

    Swoje piekne slowa i teorie mydlace oczy zachowaj dla takich, co Ci
    uwierza.

  • tenjaras 06.12.07, 11:53
    Addi, JA odpowiadam ZA SWOJE CZYNY nie za czyny innych ludzi -
    alkoholizm nie jest tu żadnym usprawiedliwieniem

    to, że wiele rzeczy robiłem ze względu na uzależnienie nikogo nie
    obchodzi - krzywdy trzeba wyrównać, ale ja wyrównuję swoje i w dupie
    mam co ze swoimi przewinami robią inni - cenię lepsze rozwiązania

    jestem człowiekiem, któremu uświadomiono dno, znalazłem się w
    pewnych warunkach, które nazywam osobistym pechem i dowiedziałem się
    prawdy o sobie, której nie mogłem się wyprzeć, potem poznałem ludzi,
    dzięki którym, nie chciałem się wypierać, a dziś jestem sobie za to
    wdzięczny i im!

    --
    Żeby kochać innych, musisz najpierw pokochać siebie.
  • beka.smiechu-w.sali.obok 06.12.07, 12:17
    to, że wiele rzeczy robiłem ze względu na uzależnienie nikogo nie
    > obchodzi - krzywdy trzeba wyrównać, ale ja wyrównuję swoje i w
    dupie
    > mam co ze swoimi przewinami robią inni - cenię lepsze rozwiązania


    Widzisz, mamy rozne reakcje.
    Nie wiem, ktora lepsza, nie mnie oceniac.
    ALe chodzi o zasade uniwersalna, ktora ja nazwe poczuciem
    sprawiedliwosci.
    Podam Ci na przykladzie pracy.
    Pracuje w zespole, wszyscy mamy te same zadania i te same peniadze.
    Ale jeden z nas sie jak to mowia opierdziela.

    I co mozna wtedy zrobic?

    Ja wyobrazam sobie, ze zgodnie z Twoja logika przetlumaczysz sobie
    to tak:
    " ja robie swoja prace dobrze, wazny jestem ja, nie obchodza mnie
    inni, ja jestem uczciwy".
    Moze i ta reakcja jest zdrowszam nie wiem.
    Ja w kazdym razie tak nie potrafie, ja mysle inaczej

    mnie denerwuje ten fakt, ze ja mam robic cos za kogos
    a nawet gdy nie mam nic za niego robic, to wkurza mnie sam fakt, to
    ze on bierze te same pieniadze i sie obija.

    Po prostu mam gleboko zakorzenione poczucie sprawiedliwosci. Taki ju
    zjestem. I nie wiem, czy ta moja wada to wada czy zaleta.
    Ze mi utrudnia zycie to wiem. Ale czy chce sie jej pozbywac to nie
    wiem.

    Oczywiscie bylbym hipokryta mowiac, ze ja zawsze jestem fair.
    Chodzi o zasade a nie o 100% czystosc.



  • tenjaras 06.12.07, 13:08
    Addi, przecie nikt doskonały nie jest, a ten co był, kiepsko na tym
    wyszedł, w ludzkim rozumieniu sprawy ;-)

    to co opisujesz kojarzy mi się ze sprawiedliwością społeczną,
    sprawiedliwość społeczna niewiele wspólnego ma ze sprawiedliwością
    rzeczywistą

    gość, który uważa, że jest cwańszy, któregoś pięknego i niczego nie
    zapowiadającego dnia wpadnie w pułapkę zagapienia, nie poradzi sobie
    z czymś, co nie sprawi kłopotu uczciwemu

    abstrahuje - np. szef zapyta ile dzis macie zrobione, Ty uczciwie
    wiesz, On będzie lawirował, bo jego podejście do sprawy tego od
    niego wymaga - tymczasem szefa interesuje krótko i na temat, a
    pańskie oko konia tuczy

    sprawiedliwość wymierza sytuacja, człowiek ma prawo być omylny

    dopóki ktoś postępuje nieuczciwie i niegodnie jest w wewnętrznym
    konflikcie, sumienie to takie cholerstwo, które nie śpi, można je na
    jakiś czas zagłuszyć, ale nie da się wyłączyć

    --
    Nim zaczniesz żyć z kimś, naucz się żyć ze sobą.
  • ela_102 06.12.07, 11:38
    Adi:

    --ale ja to nie Ty:)

    czyzby?


    Nie zrobisz kroku naprzód,
    dopóki nie nauczysz się być tutaj...
  • tenjaras 06.12.07, 10:25
    daria45-net

    gdybym miał sobie zgotować taki los, to wolałbym pozostać w niebycie
    odmiennego stanu świadomości... przemawia przez Twoje słowa
    kompletny brak odpowiedzialności i niechęć do poprawy swojego życia,
    chęć dalszego krzywdzenia swojego dziecka - gratuluję

    jakiemu alkoholikowi może zaszkodzić sposób na wyzdrowienie z
    alkoholizmu?

    AA nie namawia do picia, uświadamia jedynie, że taka chęć nie
    przeminęła, Tobie Bóg nie dał zdrowia, bo zapiłabyś się na śmierć,
    musisz żyć w cierpieniu, bo tylko to pozwala ci zachować
    abstynencję - szansę na oprzytomnienie - druga opcja to zapić się na
    śmierć, bo pragnienie picia nie przeminęło i któregoś dnia po prostu
    się napijesz... sama radość :-/

    masz poziom myślenia Addiego, który nie rozumie czym jest trzeźwość,
    wciąż uważa, że alkoholizm to inwalidztwo i że jak się do niego nie
    przyzna, to nikt nie zauważy, że robi sam sobie przykrość z życia

    --
    Żeby kochać innych, musisz najpierw pokochać siebie.
  • ela_102 06.12.07, 11:37
    kolejna "reainkarnacja"
    i "powrot posla"
    jak on sie nie pogubi w tych nickach i haslach;-)
    --
    Nie wiedziałam,że chcę przestać pić,
    dopóki nie spróbowałam.
  • aaugustw 06.12.07, 13:51
    Daria napisala:
    > ...nie mogac przez diesieciolecia na imprezie towarzyskiej, wypic
    nawet kropli alkoholu, poniewaz tak jest nie chodze na zadne
    imprezy. Jest tyle pysznych winek, piwek a tu niestety do konca
    zycia...
    Na AA nie chodzilam. Bylam kilka razy na poczatku jednak zupelnie mi
    to nie pomagalo, przeciwnie, po takim spotkaniu mialam ochote sie
    napic.
    _____________________________________________________________.
    Dopoki nie zrozumiesz tej "paranoi" myslowej dzielacej te dwa
    przytoczone tu Twoje zdania, dopoty nie bedziesz wyzwolona...!
    I trzeba bedzie dalej cierpiec...!).
    A...
  • daria45-net 07.12.07, 20:56
    aaugustw napisał:

    > daria45-net napisała:
    > > Moja przeszlosc jest dla mnie ogromna hanba i wstydze sie za nia
    > > ogromnie. Trzeba byc durniem zeby sie nie wstydzic i nie miec
    > > wyrzutow sumienia za to, ze przezemnie plakalo moje dziecko nie
    > raz, ze pewnie sie wstydzilo, ze robilo sie z siebie szmate. Tego
    > sie juz nie odrobi, to obciazenie pozostanie na cale zycie.
    > __________________________________________________________.
    > Daria45-net, z Twojego postu czytam wielkie rozzalenie do
    > siebie, swiata, (a moze nawet i do samego Boga...!?).
    > Widze rowniez, ze niedawno musialas zatrzymac swoja chorobe,
    > albo nie chodzisz na Mityngi AA i nie przerabiasz tego Programu,
    > ktory az sie prosi, aby go stosowac w praktyce, jak to czynili
    > z powodzeniem miliony bardziej doswiadczonych od Ciebie...(!?).
    > Ja jestem alkoholikiem i tez mialem bagaz pelen negatywnych spraw
    > na plecach po rozpoczeciu swojej abstynencji...!
    > Dzisiaj nie nazywam siebie juz "durniem", lecz chorym
    alkoholikiem,
    > ktory nie potrafi wrocic do przeszlosci i ja zmienic, ale potrafie
    > sluzyc dzis innym, a reszta (ktorej Ty dzisiaj nie potrafisz
    jeszcze
    > pojac) przyjdzie sama... - Uwierz mi tylko...!! (tak postepujac
    nie
    > trzeba sie juz nikogo wstydzic - nawet siebie!).
    > A...




    Ty jestes mezczyzna a to zupelnie co innego. Chocby nie wiem jak
    gardlowac na temat rownouprawnienia to jednak prawda jest taka, ze
    kobiecie pewnych rzecy NIE WYPADA bo traci swoja kobiecosc, potem
    swoj honor a potem stanie sie szmata.
    Zupelnie inaczej wyglada pijany mezczyzna a pijana kobieta. Wulgarny
    mezczyzna to paskudztwo ale wulgarna kobieta to koszmar. Jak po
    pijaku facet polozy sie do lozka z przygodna kobieta to bedzie
    kozak, jak to zrobi kobieta to bedzie ku... Mozna by mnozyc
    przyklady ale po co. Powiem Ci tylko, jest sie czym martwic.
  • daleh 07.12.07, 21:12
    daria45...
    Powiem Ci tylko, jest sie czym martwic.
    --------------------------------------
    Dzis to musisz nauczyc sie z tym zyc,a wlasciwie zyc obok tego co bylo.
    Czy martwiac sie potrafisz cos zmienic,napewno nie.
    Przeszlosc to historia o ktorej trzeba pamietac,aby nie zapomniec gdzie sie
    bylo.Natomiast przeszloscia nie da sie zyc.Czy na dzis wstydzisz sie tego co
    robisz jak zyjesz?Glupie pytanie...Napewno nie.
    Wiec zyj chwila ,tym co osiagnelas i tym do czego dazysz.
    Trzezwosc powinna dawac radosc i zadowolenie z zycia,czego Ci zycze...
  • vivaeuro 07.12.07, 22:13
    daleh napisał:
    > Trzezwosc powinna dawac radosc i zadowolenie z zycia

    -juz z chwila,kiedy zaczyna sie na powaznie rozrozniac u siebie
    stany trzezwosci,wlanczajac na stale slowo "trzezwosc" do swojego
    slownictwa,zaprzepaszcza sie raz na zawsze szanse na rozkosz
    nieskazitelnej i czystej radosci oraz prawdziwego zadowolenia z
    zycia.
    -w przypadku,gdy nastapi zawezenie sobie szczescia czlowieka do
    dozgonnego wdychania wyziewow aaowskiej sadzawki,
    przepraszam,
    bo i tak nie jest sie w stanie pojac o czym pisze
    -wypelnianie sobie calego zycia wlasnym alkoholizmem,nieustannie
    staraja sie nam tu co niektorzy zdefiniowac jako najwyzsze szczescie
    wybrancow

  • daleh 07.12.07, 23:49
    vivaeuro...
    wypelnianie sobie calego zycia wlasnym alkoholizmem,nieustannie
    staraja sie nam tu co niektorzy zdefiniowac jako najwyzsze szczescie
    wybrancow
    -----------------------------------
    Ja to rozumiem jako pojscie na latwizne.Po co organizowac sobie zycie na
    nowo,kiedy mozna zyc wg. wyznaczonych wzorcow postepowania na kazdy dzien.Gdzie
    mozna poczuc sie kims waznym.Nowicjusz ,smieszne okreslenie,powinien rozdziawic
    gebe i chlonac wiedze.Podziwiajac jednoczesnie nawiedzonych guru.Ale sa we
    wspolnocie AA pasjonaci,
    ktorzy nie posluguja sie tylko terapeutycznym belkotem,a mowia ludzkim jezykiem
    nie wywyzszajac sie.I to tylko im wspolnota zawdziecza swoje istnienie.A ci
    najwieksi madrusie to zyciowi nieudacznicy ktorym w zyciu niewiele wyszlo i
    wspolnote traktuja jak prywatny folwark...
    W mysl zasady wspolnota to ja...
  • tenjaras 08.12.07, 11:28
    vivaeuro
    > wypelnianie sobie calego zycia wlasnym alkoholizmem
    daleh
    > najwieksi madrusie to zyciowi nieudacznicy ktorym w zyciu niewiele
    wyszlo

    gdzie ludzie tam każde ludzkie zachowanie

    osobiście więcej czasu poświęcałem osobistego i trwałem przy takich,
    którzy poświęcają swój, na alkoholizm, alkohol i wszystko to co się
    z nim łączy gdy jeszcze piłem

    wystarczy posłuchać o czym rozmawiają nietrzeźwi, a o czym trzeźwi

    dziś, dzięki temu, że problem alkoholowy w moim życiu przeminął i
    zrobię wszystko, żeby bezpowrotnie, mam czas na radowanie się innymi
    obszarami życia, dodam rzeczywiste, co nie musi oznaczać, że
    wszystko w radosnych uniesieniach, ale, że ufając w przemijanie
    chwil i byciu gotowym na zmiany

    --
    Gdy mi się wydaje, że nad wszystkim panuję, nie panuję nad niczym.
  • ela_102 07.12.07, 21:32
    Ja osobiscie nie widzę róznicy miedzy paskudztwem a koszmarem..
    zarowno kobieta jak i mężczyzna po wypiciu wygladaja tak samo...
    Inny jest sam model uzalezniania sie...
    i niewielki procent kobiet wynurza sie ze swoim piciem poza sciany
    domu...lub jak to robia to juz w fazie chronicznej...kiedy ich
    atrakcyjnosc jest tak niska...ze jakby ktos ja zechcial do "łóżka"
    to byloby to dla niej wyrożnienie..
    Nachlany facet to tez nie kozak...

    skoro Ty zyjesz w ten sposob...nadal
    to nie dziwie sie ze jest Ci tak kiepsko w samopoczuciu i ocenie...
    bo nie widze mozliwosci w katowaniu sie czyms co mialo miejsce 20
    lat temu...jesli juz tego nie ma.
    --
    O wiele ważniejsze jest to,co trzeba zrobić,
    niż wszystko,co możesz zrobić.
  • ela_102 07.12.07, 21:34
    Pozatym Adi...nie czepiaj sie szackiego;-)
    --
    Nie zrobisz kroku naprzód,
    dopóki nie nauczysz się być tutaj...
  • daria45-net 07.12.07, 21:58
    ela_102 napisała:

    > Ja osobiscie nie widzę róznicy miedzy paskudztwem a koszmarem..
    > zarowno kobieta jak i mężczyzna po wypiciu wygladaja tak samo...
    > Inny jest sam model uzalezniania sie...
    > i niewielki procent kobiet wynurza sie ze swoim piciem poza sciany
    > domu...lub jak to robia to juz w fazie chronicznej...kiedy ich
    > atrakcyjnosc jest tak niska...ze jakby ktos ja zechcial do "łóżka"
    > to byloby to dla niej wyrożnienie..
    > Nachlany facet to tez nie kozak...
    >
    > skoro Ty zyjesz w ten sposob...nadal
    > to nie dziwie sie ze jest Ci tak kiepsko w samopoczuciu i ocenie...
    > bo nie widze mozliwosci w katowaniu sie czyms co mialo miejsce 20
    > lat temu...jesli juz tego nie ma.



    Zaraz zaraz a kto powiedzial, ze ja dalej tak zyje /???/
    Watek zalozony jest na temat "czy sie wstydzisz..." Moja odpowiedz
    jest jaka jest jw. Wstydze sie po 20 latach i bede sie wstydzila do
    konca zycia. Napewno bede miala tez wyrzuty sumienia. tego nie da
    sie z siebie wyrzucic.
    Jestem rowniez przekonana, ze nawet menel lepiej wyglada niz
    nadzgana, zataczajaca sie kobieta a moze jeszcze obsikana czy itd.
    Kobieta ze swej natury i powolania powinna byc delikatna i
    estetyczna Po pijaku bywa roznie. Nie bedziemy sie tutaj nawzajem
    przekonywac. Jesli uwazasz inaczej to twoja sprawa
  • ela_102 08.12.07, 10:25
    daria:
    Napewno bede miala tez wyrzuty sumienia. tego nie da
    sie z siebie wyrzucic...

    zaprzeczasz tym zdaniem w cala naukę Chrystusa...
    ludzie maja inaczej Chwala Bogu...
    Zycze kontaktu z Bogiem..
    ktory "jawno grzesznicy" przebaczyl a nawet uczynil świeta...

    --
    Nie wiedziałam,że chcę przestać pić,
    dopóki nie spróbowałam.
  • daria45-net 08.12.07, 10:32
    ela_102 napisała:

    > daria:
    > Napewno bede miala tez wyrzuty sumienia. tego nie da
    > sie z siebie wyrzucic...
    >
    > zaprzeczasz tym zdaniem w cala naukę Chrystusa...
    > ludzie maja inaczej Chwala Bogu...
    > Zycze kontaktu z Bogiem..
    > ktory "jawno grzesznicy" przebaczyl a nawet uczynil świeta...
    >
    A skad wiesz. ze jawnogrzesznica nie miala mimo wszystko wyrzutow
    sumienia. Byla tylko czlowiekiem. Jakie masz na to dowody?
  • ela_102 08.12.07, 10:37
    A jaka pogoda w N.Y...
    o czwartej nad ranem?
    nie spimy?
    --
    Nie zrobisz kroku naprzód,
    dopóki nie nauczysz się być tutaj...
  • daria45-net 08.12.07, 11:17
    ela_102 napisała:

    > A jaka pogoda w N.Y...
    > o czwartej nad ranem?
    > nie spimy?


    Mam taki charakter pracy, ze raczej sypiam w dzien.
    Pogoda jest OK, nie ma sniegu ani mrozu. Zapowiadja snieg juz od
    dwoch dni ale nic sie nie sprawdza, jak w Polsce.
  • tenjaras 08.12.07, 11:31
    > nic sie nie sprawdza, jak w Polsce.

    co się w Polsce nie sprawdza?

    --
    To, że dotychczas życie sprawiało ci ból, nie znaczy, że nadal musi
    tak być.
  • daria45-net 08.12.07, 23:21
    tenjaras napisał:

    > > nic sie nie sprawdza, jak w Polsce.
    >
    > co się w Polsce nie sprawdza?
    >


    prognozy pogody
  • aaugustw 09.12.07, 17:16
    daria45-net napisała:

    > tenjaras napisał:
    >
    > > > nic sie nie sprawdza, jak w Polsce.

    > > co się w Polsce nie sprawdza?

    > prognozy pogody
    ________________________________.
    Czy to wina Polski...!?
    A... ;-))
  • ela_102 08.12.07, 12:23
    Idz wiec spać...skoro Świat ktory tworzysz wydaje Ci sie na tyle
    realny...
    Magdalena bez wyrzutów sumienia nie mogłaby stać się Świetą...
    i nie mogłaby sobie wybaczyć...
    Trwanie w poczuciu winy słuzy czemuś...
    i napewno nie jest to cos dobrego...
    dobranoc:-)
    --
    Myśl o czym mówisz
    i mów to co myślisz:-)
  • daria45-net 08.12.07, 11:18
    ela_102 napisała:

    > A jaka pogoda w N.Y...
    > o czwartej nad ranem?
    > nie spimy?



    Jest aktualnie 5.17
  • magtomal 08.12.07, 21:48

    Dario! Zdecydowanie bardziej Cię rozumiem niż Twych oponentów. Normalniejsze i
    bardziej ludzkie wydają mi się wyrzuty sumienia, np w wypadku jeśli ktoś ma
    świadomośc, że skrzywdził własne dzieci. Nienormalne jest przekonanie, że co
    prawda zniszczyło się kawał dzieciństwa własnego dziecka (dzieci), ale przecież
    teraz jestem tak doskonała, że niczego nie żałuję i niczego nie muszę sobie
    wyrzucać.
    A skąd pewność, że św.Magdalena nie miała wyrzutów sumienia z powodu swej
    przeszłości - nie mam pojęcia.
  • daleh 08.12.07, 21:53
    magtomal...
    A skąd pewność, że św.Magdalena nie miała wyrzutów sumienia z powodu swej
    przeszłości - nie mam pojęcia.
    --------------------------------------
    A niby dlaczego ktokolwiek moze byc pewny czy swieta byla swieta...?
  • aaugustw 09.12.07, 17:15
    daleh napisał:
    > A niby dlaczego ktokolwiek moze byc pewny czy swieta
    byla swieta...?
    ____________________________________________________.
    Bo taka wytrzezwiala, w przeciwienstwie do Ciebie...!
    A... ;-))
  • daleh 09.12.07, 17:33
    aaugustw...
    Bo taka wytrzezwiala, w przeciwienstwie do Ciebie...!
    A... ;-))
    --------------------------------------
    August mordo ty moja dla tlustej gesi zostawiles forum?
    Ela opieprzyla mnie,ze wiecej slow obrazliwych uzylem pod Twoim adresem jak
    Ty.Zapewnilem ja ze kiedy wrocisz to napewno nadrobisz zaleglosci...Nie wiem czy
    ona wytrzezwiala ,ale ci ktorzy ja swieta zrobili to nawaleni byli napewno...
  • aaugustw 09.12.07, 18:06
    daleh napisał:
    > August mordo ty moja dla tlustej gesi zostawiles forum?
    > Ela opieprzyla mnie,ze wiecej slow obrazliwych uzylem pod
    Twoim adresem jak Ty.
    ____________________________________________.
    Cieszys sie, jakbys to Ty zjadl te ges, ktora
    nb. wcale nie byla tlusta, (same udka).
    Zaraz stracisz ten Twoj humor...! ;-))
    A...
    Ps. Pewnie, ze uzywasz chamskich i prostackich
    slow pod moim adresem... - Ja do siebie nie
    uzywam takich slow nigdy...!
  • daleh 09.12.07, 18:12
    aaugustw...
    Ja do siebie nie
    uzywam takich slow nigdy...!
    -----------------------------------
    Auguscie o to nawet bym Cie nie podejrzewal,ze takim idiota bys mogl byc,aby sam
    siebie obrazac...
    To bylby juz masochizm...
  • aaugustw 09.12.07, 18:52
    daleh napisał:
    > Auguscie o to nawet bym Cie nie podejrzewal,ze
    takim idiota bys mogl byc,aby sam siebie obrazac...
    > To bylby juz masochizm...
    __________________________________________________.
    Ja zato mam watpliwosci, czy Ty nie jestes takim..!
    Ty sam nie wiesz co piszesz i co potem mowisz...(!?)
    Przypomne Twoje slowa,(cyt.):
    > "...opieprzyla mnie,ze wiecej slow obrazliwych
    uzylem pod Twoim adresem jak Ty." <
    A... ;-))
  • daleh 09.12.07, 19:01
    aaugustw...
    ..opieprzyla mnie,ze wiecej slow obrazliwych
    uzylem pod Twoim adresem jak Ty." <
    -------------------------------
    -jak Ty pod moim ,powinno byc...
    Masz racje August,przepraszam...
    Ale dalej to mialem racje ,ze nie nie jestes idiota aby sobie ublizac...
  • aaugustw 09.12.07, 19:18
    daleh napisał:
    > Masz racje August,przepraszam...
    > Ale dalej to mialem racje ,ze nie nie jestes idiota...
    ________________________________________________________.
    OK, przeprosiny przyjmuje...!
    Wiem, ze dalej masz racje, ze nie jestem idiota...!
    Ale jak Ty wygladasz wobec calego Forum uzaleznienia...!?
    A... ;-))
    Ps. Oj daleh, daleh... :-((
  • daleh 09.12.07, 19:34
    aaugustw...
    OK, przeprosiny przyjmuje...!
    Wiem, ze dalej masz racje, ze nie jestem idiota...!
    Ale jak Ty wygladasz wobec calego Forum uzaleznienia...!?
    A... ;-))
    Ps. Oj daleh, daleh... :-((
    ----------------------------------
    Auguscie ja z Toba grzecznie z wyrozumialoscia,a Ty probujesz we mnie wywolac
    uczucie winy i wstydu...
    Oj august,august...
  • aaugustw 10.12.07, 17:05
    daleh napisał:

    > aaugustw...
    > OK, przeprosiny przyjmuje...!
    > Wiem, ze dalej tez masz racje, (jak piszesz), ze nie jestem
    idiota...! Ale jak Ty wygladasz teraz wobec calego Forum...!?
    Oj daleh, daleh... :-((
    > ----------------------------------
    > Auguscie ja z Toba grzecznie z wyrozumialoscia,a Ty probujesz we
    mnie wywolac uczucie winy i wstydu... Oj august,august...
    ________________________________________________________.
    Daleh, jedyna rzecza, ktora probowalbym w Tobie wywolac,
    (gdybym potrafil) to bylaby proba osiagniecia w Tobie trzezwosci...!
    A... ;-))
  • aaugustw 09.12.07, 17:13
    magtomal napisała:
    > Normalniejsze i bardziej ludzkie wydają mi się wyrzuty sumienia,
    np w wypadku jeśli ktoś ma świadomośc, że skrzywdził własne dzieci.
    Nienormalne jest przekonanie, że co prawda zniszczyło się kawał
    dzieciństwa własnego dziecka (dzieci), ale przecież
    teraz jestem tak doskonała, że niczego nie żałuję i niczego nie
    muszę sobie wyrzucać.
    > A skąd pewność, że św.Magdalena nie miała wyrzutów sumienia z
    powodu swej przeszłości - nie mam pojęcia.
    ______________________________________________________________.
    Zebys na to pytanie znala odpowiedz, musialabys magtomal, choc
    zdziebko liznac rozwoju duchowego...!
    A co sie tyczy wyrzutow sumienia, to stan taki maja ci, ktorzy
    dalej krzywdza swoja rodzine i nie chce im sie podniesc dupska,
    aby cos z tym zrobic i isc, np. do Al-Anonu...!
    A... ;-))
  • ela_102 06.12.07, 11:34
    Daria:

    -- Trzeba byc durniem zeby sie nie wstydzic i nie miec
    wyrzutow sumienia za to, ze przezemnie plakalo moje dziecko nie raz,
    ze pewnie sie wstydzilo, ze robilo sie z siebie szmate. Tego sie juz
    nie odrobi, to obciazenie pozostanie na cale zycie.

    ważne aby teraz nie płakało...
    nie picie nie gwarantuje braku łez...u naszych blskich..
    zmiany samych siebie mogą byc powodem ich radosci...
    Kobiety choć słabsze są mocniejsze.
  • daria45-net 08.12.07, 07:28
    ela_102 napisała:

    > Daria:
    >


    Ela:

    Ja ci zycze conajmniej takiego okresu abstynencji jaki mam ja i bez
    takich roztereka jakie ja mam. Byc moze mniej w zyciu narozrabialas,
    moze krocej pilas, nie wiem bo nie sledze tutaj watkow, jestem
    raczej sporadycznie. Kuruj sie dziewczyno bo naprawde warto, pomimo
    tych wszystkich rozterek. Ja wyemigrowalam do USA 15 lat temu. Nie
    moglabym gdybym nadal pila szczegolnie, ze mnie po wodce wlaczaly
    sie szwendacze i nie wiadomo gdzie by mnie ponioslo a New York to
    bardzo niebezpieczne miasto.
    Zycze ci samych sukcesow i zreszta wszystkim alkoholikom starajacym
    sie ratowac.
  • beka.smiechu-w.sali.obok 06.12.07, 11:19
    I od razu upr\zedze Twoje aluzje i domysly Jarasie.
    Masz taka dziwna przypadlosc, wynikajaca wg. mnie ( bo sam tak
    kieyds chwile mialem, studiujac zawziecie psychologie)
    z przesycenia wiedza psychologiczna.

    I w efekcie tego przesycenia wszystkie dzialania interpretujesz jako
    tylko czyjs interes przykryty jakims usprawiedliwieniem.

    A pewne rzeczy robi sie po prostu dla zasad.
    Jak to mowil Franz w Psach- W imie zasad, sk....


    Dlatego nie tworz domyslow, co to ja chce ukryc przed swiatem, ze
    cos tam- i dlatego nie chce odpowiedzialnosci zbiorowej.

    Nie, po prostu dla samej zasady, uniwersalnej- nie lubie takiego
    podejscia i tyle. Nie.
    Ja nikogo nie zmuszam by odwalal moja robote i nie chce byc
    przymuszany.
  • beka.smiechu-w.sali.obok 06.12.07, 11:19
    I od razu upr\zedze Twoje aluzje i domysly Jarasie.
    Masz taka dziwna przypadlosc, wynikajaca wg. mnie ( bo sam tak
    kieyds chwile mialem, studiujac zawziecie psychologie)
    z przesycenia wiedza psychologiczna.

    I w efekcie tego przesycenia wszystkie dzialania interpretujesz jako
    tylko czyjs interes przykryty jakims usprawiedliwieniem.

    A pewne rzeczy robi sie po prostu dla zasad.
    Jak to mowil Franz w Psach- W imie zasad, sk....


    Dlatego nie tworz domyslow, co to ja chce ukryc przed swiatem, ze
    cos tam- i dlatego nie chce odpowiedzialnosci zbiorowej.

    Nie, po prostu dla samej zasady, uniwersalnej- nie lubie takiego
    podejscia i tyle. Nie.
    Ja nikogo nie zmuszam by odwalal moja robote i nie chce byc
    przymuszany.
  • beka.smiechu-w.sali.obok 06.12.07, 11:33
    Przypomnialo mi sie to zdarzenie, az mi sie chce smiac z tego.

    Odkrylem kiedys cos takiego jak psychologia. Psychoanaliza,
    humanistyczna, behawioralna, sralna.

    Jak to ja- jak si czyms fascynuje to na maksa, wiec polknalem
    kilkanascie ksiazek i myslalem o tym non stop.

    I e pwenym momencie zauwazylem, ze od tego wariuje. Wlaczam piosenke
    Bryana Adamsa o milosci- i zamiast bryana Adamsa na gitarze widze
    bodziec-reakcja- bodziec.
    Z psychologii behawioralnej wiem, ze te wzruszenia milosne tpo tylko
    wyuczona reakcja. Placz na pogrzebie to tez zaden za- po prostu
    bodziec- pogrzeb- reakcja- placz.
    Dalej slucham Adamsa.
    dzeiki Freudowi widze wyparcia, utajony poped seksualny.
    Juz wiem, ze adamsowi wcale nie chodzi o milosc do tej jedynej,
    tylko ze to objaw wyparcai, naprawde chce seksu co minute z kims
    innym.
    Ale hipokryta!
    dalej leci piosenka.
    Odkrywam, ze Adams jednak pragnie prestizu, potem ze mial
    nieszczesliwe dziecinstwo i w piosence wyzywa sie na swojej matce,
    potem ze odbija sobie molestowanie seksualne.

    I gdzies po drodze zniknal bryan adams. Ulecialo piekno piosenki.
    Zostaly strzepy psychologicznych pie..

    Az powiedzialem- NIE!
    Przecz z psycholgoia.

    Niech bede w zyciu mniej skuteczny, bardziej nieszczesliwy, ale nioe
    bede sobie odbieral calego smaku zycia, tej szczypty tajemnicy,
    naiwnosci, podintrygowania, fascynacji.

    Wole to zamiast suwmiarki psychologicznej w reku i oceniania
    wszystkiego wedlug utajonych intencji.
    Piepryzc psychologie!

    Tak myslalem 10 lat temu.

    potem wyrownalo sie, dzis uwazam, ze w pewnych sytuacjach
    psychologia moze sie przydac, ale cierpimy dzis raczej na jej
    nadmiar a nie brak.
    wszedzie teorie psychologiczne, psychologowie i terapeuci pchaja sie
    wszedzie drzwiami i oknami

    a mamy na ziemii najwiecej uzaleznien, depresji, nerwic i samobojstw
    w historii ludzkosci. cos jest nie tak.

    Wiec- nie pieprzyc psychologow. Pieprzyc kult psychologow,
    psychologii i terapek!!!!!!!!!!
  • ela_102 06.12.07, 11:49

    Ja nie zajmuje sie czytaniem książek o sprawach mnie nie
    zajmujacych...ciekwe dlaczego?
    przebrnelam przez ten post...
    i czyje dyskomfort...
    jakbym zmusila sie do czegos:-)
    --
    O wiele ważniejsze jest to,co trzeba zrobić,
    niż wszystko,co możesz zrobić.
  • tenjaras 06.12.07, 12:00
    > wszedzie teorie psychologiczne, psychologowie i terapeuci pchaja
    sie
    > wszedzie drzwiami i oknami
    >
    > a mamy na ziemii najwiecej uzaleznien, depresji, nerwic i
    samobojstw
    > w historii ludzkosci. cos jest nie tak.

    więc wybrałeś drogę, gdzie coś jest nie tak... gratuluję

    --
    Gdy to, co robisz, nieskutkuje, spróbuj czegoś innego.
  • beka.smiechu-w.sali.obok 06.12.07, 13:05
    Jaras, mam!
    Tu daleko szukac a prawda lezy pod najblizszym drzewem.

    Roznica miedzy nami wynika stad, ze Ty jestes konserwatysta a ja nie.
    Ty wierzysz w moc rzeczywistosci zastanej, hierarchie, udeptane
    sciezki, naturalna kolej rzeczy, podporzadkowanie jednostki celom
    wyzszym i wazniejszym od niej.

    Modelowy konserwatysta, przeciez jeszcze jak doliczyc wiare w
    porzadek nadprzyrodzony, wiare w mit "pucybtua"- mozesz think- tank
    zakladac.

    A ja niestety komuch czerwony jak cegla.
  • tenjaras 06.12.07, 13:16
    podporządkowanie jednostki celom wyższym i ważniejszym od niej
    raczej jest czerwone jak cegła...

    masz dużo racji uważając, że są między nami różnice, ale one akurat
    nie stanowią o alkoholiźmie i radzeniu sobie z problemem alkoholowym

    ja szukam atrakcji w życiu, smutasem już się nabyłem, jeżeli coś
    mnie "bawi" i wydaje się być osiągalne to sięgam po to

    --
    To, że dotychczas życie sprawiało ci ból, nie znaczy, że nadal musi
    tak być.
  • jerzy30 06.12.07, 15:41
    nie chodze na zadne imprezy. Jest tyle pysznych winek, piwek a tu
    niestety do konca zycia...
    Jakbym mial tak cierpiec to bym po prostu poszedl na browar [krzynke]
    lub na winko [beczke wina].
    Cierpiec z tego powodu do konca zycia. To koszmar !!!!!!!!!!!!!!!
    A tak na serio - to cierpienie z czasem przechodzi i to pyszne winko
    nie jest juz potrzebne.
    tak samo mozna chodzic na imprezy
  • beka.smiechu-w.sali.obok 06.12.07, 17:57
    tenjaras napisał:

    > podporządkowanie jednostki celom wyższym i ważniejszym od niej
    > raczej jest czerwone jak cegła...

    Jak sie nie domysliles, akurat zdanie "czerwony jak cegla" bylo
    lekkim zartem i prowokacja.
    Choc oczywiscie mam poglady liberalno- lewicowe.
    Zgodnie z tradycja tego nurtu- przedkladam wolnosci i prawa
    jednostki nad porzadek spoleczny
    ( zreszta w spoleczenstwie gdzie jednostki maja duzo praw i godnosci
    jest porzadek spoleczny lepszy niz w konserwatywnych panstwach
    policyjnych).

    Jaras, dla mnie jestes klasycznym konserwatysta.
    Dlaczego- juz napisalem i nie bede sie powtarzal.
    Poczytaj sobie czym jest konserwatyzm to zrozumiesz.
    Ja nie mowie, ze to cos zlego.


    >
    > masz dużo racji uważając, że są między nami różnice, ale one
    akurat
    > nie stanowią o alkoholiźmie i radzeniu sobie z problemem
    alkoholowym
    >
    > ja szukam atrakcji w życiu, smutasem już się nabyłem, jeżeli coś
    > mnie "bawi" i wydaje się być osiągalne to sięgam po to


    konkrety prosze, wylaczajac mityngi, trzezwienie, uczenie sie
    pokory, madrosc, wyzwolenie, pogode ducha i inne ogolniki.
    Po co siegasz?
    Jezdzisz w gory? grasz w kosza? wystepujesz w kabarecie? piszesz do
    gazet? grasz w golfa? bilard?
  • tenjaras 06.12.07, 22:14
    > Po co siegasz?
    > Jezdzisz w gory? grasz w kosza? wystepujesz w kabarecie? piszesz
    > do gazet? grasz w golfa? bilard?

    robię to co lubię, a przy tym, stać mnie na wszystko

    --
    Udany dzień to taki, w którym nie skrzywdziłem ani siebie, ani
    nikogo innego.
  • drak02 06.12.07, 18:00
    Obawiam się, że raczej nie ma się czym chwalić i jakoś nie potrafie
    być z tego powodu (choroby alk) dumny.
    Nie czuje też potrzeby aby wszystkim wkoło trąbić o swoich
    przeszłych dokonaniach i obecnej abstynencji. Nie widze też powodu
    aby wtajemniczać w swoje prywatne życie postronne osoby (poza wąskim
    gronem osób którym ufam).
    Staram się o tym wogóle nie myśleć i nie wiem czy jest sens
    tworzenie wokół tematu ideologii. Nie uważam też za stosowne aby
    chory na cukrzycę roztrząsał w towarzystwie osób postronnych problem
    niedoboru insuliny.

  • myszabrum 06.12.07, 19:04
    "bywam tam, gdzie moje zwycięstwo nad uzależnieniem ma znaczenie"

    Chyba o to właśnie chodzi w AA.
  • tenjaras 06.12.07, 22:12
    myszabrum napisała:

    > "bywam tam, gdzie moje zwycięstwo nad uzależnieniem ma znaczenie"
    >
    > Chyba o to właśnie chodzi w AA.

    tutaj przecież też...
    takich miejsc jest kilka

    --
    Obstawaj przy Nie Byle Czym, bo inaczej byle co cię przewróci.
  • myszabrum 06.12.07, 19:37
    Ja się tej choroby wstydzę. Umarłabym, gdyby moje wypociny tutejsze poczytali
    koledzy z pracy. Ludzie i tak wszystko wiedzą, bo pracuję tam 7 lat - ale
    wolałabym nie przypominać.

    Bo rzecz w tym, że to taka choroba-niechoroba jest. Niby tajemnicza skłonność
    mózgu do szkodzenia sobie, ale jednak do PEWNEGO stopnia sterowana wolą.

    A jeśli już choroba, to bardziej z tych umysłowych, do których również nikt
    chętnie się nie przyznaje (w Polsce jest 1 % schizofreników - znaczy się, w
    każdym bloku musi być ze trzech!!)

    Natomiast nie jest mi potrzebne, żeby ktoś mnie głaskał po głowie mówiąc, że nie
    ma się czego wstydzić i to nie była moja wina. Była-nie była. Trochę była jednak.

    Zgrzeszyłam niechęcią do dorosłości. A teraz budzę się i jestem rówieśniczką
    tych przy tuszy i łysawych z naszej-klasy ;)) Ostrzegam: niedojrzałość
    psychiczna nie prowadzi do wiecznej młodości :))

  • drak02 06.12.07, 20:59
    Mysza, trudno się z Tobą nie zgodzić .
    Jesteśmy w jakimś sensie upośledzeni- wolałbym już być łysy i przy
    tuszy a Ty? :)

  • myszabrum 06.12.07, 21:27
    Widzisz - właśnie nie wiem ;)
    Zatrzymanego alkoholizmu przynajmniej nie widać :P
  • drak02 06.12.07, 21:34
    Z łysiną można jescze sobie jakoś poradzić np przykleić jakiś
    tupecik :)
    chociaz wolę już być uzależniony niż przyklejac sobie sierść do
    czaszki :)
  • jerzy30 06.12.07, 22:31
    Pomyśl o tych co: chodzą brudni, zapici, w brudnych butach, w
    obdartych ciuchach, nieumalowani, ci co kradna, klna i chuligania, o
    tych co - oszukuja, lenia sie w pracy i kombinuja, ;lamia przepisy
    itd.
    I oni sie nie wstydza !!!!!!!!!!!!!!!!!!
    A ty sie wstydzisz najbardziej elitarnej choroby
    swiata. ???????????????
    Wiesz ile to sie tzreba napracowac by zostac uzaleznionym, ile
    flaszek tzreba obalic i ile zaliczyc rowow i smietnikow i izb
    wytzrezwien !!!!!!!!!!!
    Słon i wieloryb tego by nie wytrzymal i nie przezyl a uzaleznieni
    tak!!!!!!!!
    Tak wiec wstydz sie i pomysl czasami o tych co naprawde sie powinni
    wstydzic - jest ich wokol setki i tysiace.
    Ten wstyd [uzaleznionym byc] to niestety nasza zaklamana
    rzeczywistosc. Pijakiem nie jest byc wstyd ani zlodziejem ani
    politykiem co wali bzdety - ale osoba uzalezniona - owszem.
    Alkoholizm jest lepszy od lysiny - nie widac go i nie jest wstyd ze
    sie ma zero na glowie.
  • ela_102 06.12.07, 22:28
    widac widac...ja dostrzegam...
    i nie tylko ja:-)
    --
    Nie wiedziałam,że chcę przestać pić,
    dopóki nie spróbowałam.
  • ela_102 06.12.07, 22:27
    Mysza:-)
    Gdybym miala tak jak Ty...nie chcialoby mi sie zaczynac dnia...
    Strach przed ocena ludzi...nie nalezy do kategori niedojrzalosci
    psychicznej...lecz do niskiej samooceny i pychy...

    niedojrzalosc nie prowadzi do wiecznej mlodosci...
    ale zawsze mozna dojrzec...i zyc w sposob dorosly i odpowiedzialny...
    a przy okazji pozyteczny...


    --
    Nie wiedziałam,że chcę przestać pić,
    dopóki nie spróbowałam.
  • jerzy30 06.12.07, 22:42
    to nie tak
    Ten strach jest potzrebny [owszem bez przesady] bo on stymuluje do
    dzialania i zmian - to naturalne ludzkie uczucie - ani zle ani dobre.
    I tylko psychopaci mu NIE ulegaja.
    A to psychopaci maja supersamoocene o sobie i ocean pychy w sobie.
  • beka.smiechu-w.sali.obok 07.12.07, 00:53
    jerzy30 napisał:

    > to nie tak
    > Ten strach jest potzrebny [owszem bez przesady] bo on stymuluje do
    > dzialania i zmian - to naturalne ludzkie uczucie - ani zle ani
    dobre.
    > I tylko psychopaci mu NIE ulegaja.
    > A to psychopaci maja supersamoocene o sobie i ocean pychy w sobie.



    Dokladnie tak jest.

    Powiedzialbym, ze Ela to psychopatka, ale tak dla zartu.

    Bo toc przeciez od razu widac, ze ta kobiecina tak laknie
    akceptacji, tak po to biegnie ze malo nog nie polamie.
    Ale August moze byc psychopata, to bardzo prawdopodobne.
    Kolejna hipoteza, moze najlepsza- August psychopata.
    Potrafi pisac o uczuciach ale nie potrafi ich przezywac?
  • aaugustw 07.12.07, 10:05
    Donna Addicia Bella napisal(a):
    Ale August moze byc psychopata, to bardzo prawdopodobne.
    Kolejna hipoteza, moze najlepsza- August psychopata.
    Potrafi pisac o uczuciach ale nie potrafi ich przezywac?
    _______________________________________________________.
    Donno Adicio Bello, jakze mozemy przezywac nasze uczucia
    kiedy dziela nas swiaty (doslownie i w przenosni) ;-))
    Pozostaje nam zatem tylko o nich pisac...! :-((
    A... ;-))
  • ela_102 07.12.07, 08:19
    Jerzy:-)

    Co to jest strach ...studiowalam dwa lata..
    piszesz to co ci sie wydaje...
    prawda o nim jest zupelnie inna...
    oprocz strachu "organicznego" ktory w naturalny spsob przestrzega
    nas przed niebezpieczenstwem...kazdy inny lęk to wymysl naszej
    chorej wyobrazni...zazawyczaj jest wynikiem zamiany innych
    uczuc..."zranienia" "odrzucenia" "wstretu"...itd itp...
    i w zadnym wypadku jego brak nie dotyczy psychopatow...
    lecz ludzi ktorzy sie z tym uporali...


    --
    Kobiety choć słabsze są mocniejsze.
  • jerzy30 07.12.07, 08:40
    Tego na studiach nie uczą, tego sie z książek nie wyczyta, z tego
    nie ma egzaminów u Pana profesora.
    To sie "studiuje" całe życie. To jest na świecie odkąd życie
    powstało.
    Zeby nie było "innych lękow" to zycie by zamarło i znikło.
    Przez dwuletnie studia to mamy takich terapeutow jakich mamy.
    I co to jest "chora wyobraźnia" - wyobraźnia jest lub jej nie ma.
    Kto ma oceniac "chorą wyobraźnię". Dla obserwatora jest "chora" dla
    osoby co ja przezywa jest "zdrowa".
  • ela_102 07.12.07, 09:07
    Jerzy:-)
    kazdy ma taka wiedze jaka ma...jak chce miec...
    kazdy ma takie poglady jakie sa mu najblizsze...
    ja ci mowie co ja wiem na ten temat...
    a ty mow swoje...wszystko...
    "studiowanie"..to sposob zastanawianie sie nad pewna kwestia..
    nie koniecznie kaczacy sie egzaminem...
    ja lubie wiedziec jak najwiecej taka mam nature...
    i nigdy nie zastane sie w "bzdurach"z ktorych ciagłe powtarzanie
    czyni "madrość"
    znasz terapeutow wszystkich?
    i niby jacy oni sa?
    --
    O wiele ważniejsze jest to,co trzeba zrobić,
    niż wszystko,co możesz zrobić.
  • aaugustw 07.12.07, 10:17
    jerzy30 napisał:
    > Tego na studiach nie uczą, tego sie z książek nie wyczyta, z tego
    > nie ma egzaminów u Pana profesora.
    > To sie "studiuje" całe życie. To jest na świecie odkąd życie
    > powstało. Zeby nie było "innych lękow" to zycie by zamarło i
    znikło. Przez dwuletnie studia to mamy takich terapeutow jakich mamy.
    > I co to jest "chora wyobraźnia" - wyobraźnia jest lub jej nie ma.
    > Kto ma oceniac "chorą wyobraźnię". Dla obserwatora jest "chora"
    dla osoby co ja przezywa jest "zdrowa".
    ______________________________________.
    Q-rde, znowu nawalony...! :-((
    A... ;-))
  • ela_102 07.12.07, 11:13
    Jerzy:

    I co to jest "chora wyobraźnia?

    Jerzy jestes alkoholikiem...ktory wiele lat zyl w iluzji i
    zaklamaniu...w chorych mirażach własnej umyslowości..i zadajesz
    takie pytanie?
    Ja ciagle nie mogę sie nadziwić "miejscu" w jakim ty jestes...
    i temu co Ty piszesz...
    o ile u zdrowych ludzi poglady akceptuje...to u alkoholikow sie im
    przygladam...gdyz wiem ze to wlasnie one doprowadzaja do picia...
    Twoje bardzo mnie niepokoja...
    jakbys zapominal kim jestes...i dokad idziesz...
    --
    Nie wiedziałam,że chcę przestać pić,
    dopóki nie spróbowałam.
  • jerzy30 07.12.07, 14:15
    nie znasz mnie i nie widzialac
    i TY LECZYSZ LUDZI ?????????????????????????-
    zgoza !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Za terapeute sie uwazasz - zgroza????????????????????/
    jak ty oceniasz to ja tez sobie pozwalam.
    a ty aaguscie jestes po prostu prostakiem - juz to mowilem.
  • ela_102 07.12.07, 14:35
    Jerzy:-)
    A Ty profesor..
    nie oceniam Ciebie...lecz to co tutaj wpisujesz...
    bo jakbys nie wiedzial to Forum duskysyjne do tego celu
    przewidziane...
    nie znam cie i nie chce znac...
    szczegolnie ze prezentujesz to wszystko od czego juz dawno ucieklam.
    Z Bogiem Jerzy:-)
    --
    Kobiety choć słabsze są mocniejsze.
  • ariel48 07.12.07, 14:48

    jerzy30 napisał:

    > Tego na studiach nie uczą, tego sie z książek nie wyczyta, z tego
    > nie ma egzaminów u Pana profesora.
    > To sie "studiuje" całe życie. To jest na świecie odkąd życie
    > powstało.

    A skąd Ela ma o tym wiedzieć ?
    Albo Jaras ?
    Oni od niedawna uczą się żyć i zycia.
    Ale , czy się nauczą ... ?


    ************************************************

    To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • tenjaras 07.12.07, 15:47
    widzę Ariel jakąś refleksję...
    hm... dosłownie godną autorki...

    --
    Gdy już coś napiszesz, czytaj innych, żeby zobaczyć, czy cokolwiek
    napisałeś.
  • ela_102 07.12.07, 15:50
    I tak pisze baba..ktora przechlala cale swoje zycie...
    robiac obciach rodzinie...
    marnujac emocjonalnosc swoich dzieci...
    i nie potrafiaca pomoc ..bedac alkoholiczka...swojemu pijacemy
    synowi..
    jak to mozna nazwac?
    czego ją studiowanie zycia nauczylo:-)
    ze jaras i ela nie potrafia zyc:-)


    --
    Nie wiedziałam,że chcę przestać pić,
    dopóki nie spróbowałam.
  • beka.smiechu-w.sali.obok 07.12.07, 15:53
    I to pisze baba ktora nie przechlala zycia tylko cale zycie
    powsiecila synciowi i corci.
    Poszla won!


    A apropo wiedzy psychologicznej to przypominam, ze jestem w
    odroznieniu od Jarasa i Eli dyplomowanym pedagogiem i psychologiem.
    Za kwestionowanie dylomu uczelnia pozwie was do sadu i ni bedzie na
    wodke, hehehehe
  • tenjaras 07.12.07, 15:56
    fachowiec...

    --
    Żeby kochać innych, musisz najpierw pokochać siebie.
  • ela_102 07.12.07, 16:02
    Co ty wiesz o moim wyksztalceniu he he he he
    pedagog wymieniajcy okna na obczyznie...alkoholik czynny...
    no tak jest sie czym szczycic:-)
    --
    Myśl o czym mówisz
    i mów to co myślisz:-)
  • beka.smiechu-w.sali.obok 08.12.07, 00:08
    ela_102 napisała:

    > Co ty wiesz o moim wyksztalceniu he he he he
    > pedagog wymieniajcy okna na obczyznie...alkoholik czynny...
    > no tak jest sie czym szczycic:-)



    Pewnie ze jest.
    Nikt mnie nie pogania, nie grozi zwolnieniem, a zarabiam 5 razy tyle
    ile zarabialbym w Polsce jak pedagog.

    A alkoholik czynny?
    Ja dzis nie pilem. Juz jestem nieczynny.
  • tenjaras 08.12.07, 11:33
    > Juz jestem nieczynny.

    taaa...

    --
    Gdy to, co robisz, nieskutkuje, spróbuj czegoś innego.
  • ariel48 07.12.07, 16:18

    ela_102 napisała:

    > I tak pisze baba.

    Tak ... to pisze baba , która żyje ... pełnią życia ...
    I czerpie z niego pełnymi garściami.
    Która nie znosi kłamstwa , obłudy i fałszu.
    I wybitnie nie znosi alkoholików noszocych maski ...
    Ci z maskami ... gorsi są od czynnych alkoholików.
    Brrrrr ... FUJ .

    A od mojej rodziny - Ela - WARA.
    Tym bardziej , że nie jesteś w temacie.
    Nie wiesz NIC. I niech tak zostanie.
    Możesz mi zarzucić wszystko. Oprócz tego , że w którymkolwiek
    poście zarzucałam Tobie cokolwiek apropos Twojej matki lub Twoich dzieci.
    Napiszę tylko jedno zdanie - mój syn jest od półtora roku
    prawdziwym synem,mężem i ojcem. To Ci powinno wystarczyć .
    Powtarzam - WARA !!!

    ************************************************

    To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • ela_102 07.12.07, 16:23
    WARA:-)
    zastosuj to u siebie rowniez:-)
    bo nie masz tego pod kontrola...zupelnie:-)
    Ja i Jaras...to temat nie dla Ciebie:-)
    --
    O wiele ważniejsze jest to,co trzeba zrobić,
    niż wszystko,co możesz zrobić.
  • ela_102 07.12.07, 16:30
    Poaztym:-)
    w ogole mnie nie interesuje twoje zycie...
    dopoki nie ruszysz mojego...
    i jakby co potrafie miec wielkie szpony w miejsce malych paznokci.
    zyj po swojemu i odczep sie odemnie...

    --
    Myśl o czym mówisz
    i mów to co myślisz:-)
  • beka.smiechu-w.sali.obok 07.12.07, 01:31
    Anegdota:
    w bloku moich starych mieszka pewien facet, ktory w ogole nie
    przejmuje sie opinia innych. W ogole nic.
    Siedzi na lawce w towarzystwie, najpierw podlubie sobie w nosie,
    potem zapalka pogrzebie w uchu ( i wygrzebie nieco wosku), innego
    dnia wykruszy publicznie troche brudu z pepka, chrachnie na zielono,
    a nie jest to alkoholik, wszystko robi na trzezwo, a smieje sie
    najglosniej ze wszystkich.

    Czy tak Elu ma wygladac ideal?
  • ela_102 07.12.07, 08:22
    Adi:

    Bedzie idealem..jesli Ty go z niego uczynisz:-)
    kazdy ma taki ideal..jaki sobie stowrzy:-)
    --
    Kobiety choć słabsze są mocniejsze.
  • tenjaras 07.12.07, 11:19
    > kazdy ma taki ideal..jaki sobie stowrzy:-)

    na jaki go stać

    --
    To, że dotychczas życie sprawiało ci ból, nie znaczy, że nadal musi
    tak być.
  • beka.smiechu-w.sali.obok 07.12.07, 11:49
    tenjaras napisał:

    > > kazdy ma taki ideal..jaki sobie stowrzy:-)
    >
    > na jaki go stać


    Klasyczny pijak spod budki z piwem albo obszczymur na dworcu:
    obdarte spodnie, smierdzi, prosi o 50 groszy do najgorszego wina,
    ale:
    zna profesora, zna prezydenta miasta, byl w argentynie kiedys i zna
    ambasadora, mial piec firm, bedzie mial 10 firm, ale na razie tu
    stoi.

    Zadanie:
    znajdz 5 podobienstw miedzy przechwalkami Jarasa i pijaka spod budki.

  • tenjaras 07.12.07, 12:11
    widzę, że dziś idziesz na jakieś droższe piwo...

    --
    Udany dzień to taki, w którym nie skrzywdziłem ani siebie, ani
    nikogo innego.
  • beka.smiechu-w.sali.obok 07.12.07, 13:59
    tenjaras napisał:

    > widzę, że dziś idziesz na jakieś droższe piwo...
    >


    Marnie z Toba jak juz Ci tylko takie argumenty zostaly.

    gwoli scislosci, w przeciwienstwie do rencistow wyluczaczy
    ide dzis do pracy a nie na piwo. piwo moze po pracy.

    ( i dobrze, kto nie pracuje ten nie pije piwa!:))
  • tenjaras 07.12.07, 15:48
    > gwoli scislosci, w przeciwienstwie do rencistow wyluczaczy
    > ide dzis do pracy a nie na piwo. piwo moze po pracy.
    >
    > ( i dobrze, kto nie pracuje ten nie pije piwa!:))

    jasne, powodzenia

    --
    Jeśli coś działa, nigdy tego nie poprawiaj. Jeśli nie działa,
    poprawiaj do skutku.
  • aaugustw 07.12.07, 10:15
    beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
    > w bloku moich starych mieszka pewien facet, ktory...
    > Czy tak Elu ma wygladac ideal?
    _____________________________________________________.
    Pytasz Addi o tego faceta, czy chcesz poznac nasza opinie
    o Twojej obsesji maniakalnej jako obserwatora tego faceta...!?
    A... ;-))

  • aniolparys 07.12.07, 16:30
    Są trzy powody, dla których nigdy w życiu publicznie bym się nie przyznał, że
    jestem alkoholikiem. Wszyscy w rodzinie o tym wiedzą, wszyscy znajomi i wystarczy.

    Po pierwsze jak by na to nie patrzeć, jest to pewnego rodzaju choroba
    psychiczna. W której powstaniu jakoś aktywnie uczestniczyłem. Żaden powód do
    dumy. Jestem jej winny i nie usprawiedliwia mnie to, że w moim bloku mieszka
    trzech schizofreników.

    Druga z powodów czysto praktycznych. Gdybym był pracodawcą i miał do wyboru
    porównywalnych kandydatów: jeden niepijący alkoholik i drugi normalny, to bez
    chwili wahania wybrałbym drugiego. Nad pierwszym wisi fatum, że pewnego dnia
    zacznie chlać i stanie się naprawdę dużym kłopotem. Drugi też może to zrobić,
    nie mam gwarancji, ale nie stanie się to z dnia na dzień. I szansa na to jest
    mniejsza. Ten pierwszy kiedyś zawiódł i może to zrobić znowu. Trudno jest
    udowodnić pracodawcy, że akurat ja jestem tym lepszym alkoholikiem, tym jednym z
    dziesięciu z tych, co już nie piją i nigdy tego nie będą robić.

    I trzeci powód: postawa niektórych alkoholików.
    Terapia polega na odbudowaniu w pijakach poczucia własnej wartości. Wydaje mi
    się to właściwe. Głaszcze się takiego po główce i przekonuje, że to nic
    strasznego. "Zobacz ilu tu masz kolegów takich jak ty. A Kazio jeszcze mocniej
    kopał żonę". Ale jeśli taka terapia trafi na ludzi małego ducha lub rozumu mamy
    kompromitację.
    Twierdzą tacy później, że alkoholik to brzmi dumnie. Na zjeździe koleżeńskim
    podających to jako osiągnięcie życiowe. Upierający się, że alkoholicy w
    większości są ludźmi wrażliwymi, że to jest dobre towarzystwo.
    Tyle samo to jest warte, co twierdzenie, że nie alkoholicy są niewrażliwi, że to
    złe towarzystwo i w ogóle są mało warci.
    Wstyd mi za takich i nie chciałbym być z takimi kojarzony.
  • ela_102 07.12.07, 16:35
    Ludzie i tak wiedza...kim byles i jestes...
    to obserwatorzy...
    bo jniby skad ty wiesz o tych trzech schizofrenikach?
    przyszli i powiedzieli ci o tym?
    reszty nie czytalam za dlugie;-)
    dosc ze sie ztym nie zgadzam..samym poczatkiem postu...
    nie ma zadnych powodow dla ktorych mam nie mowic o swoim
    alkoholizmie ... dla mnie...
    --
    Nie wiedziałam,że chcę przestać pić,
    dopóki nie spróbowałam.
  • aniolparys 07.12.07, 16:41
    ela_102 napisała:

    > reszty nie czytalam za dlugie;-)

    Zaczynasz jak mój Sadamek zaznaczać swoją obecność? ;-)

    Ja mam powody. I o tym pisałem.
  • ela_102 07.12.07, 16:44
    Aniol:

    Wstyd mi za takich i nie chciałbym być z takimi kojarzony.

    Wstydzic sie za kogos????
    wplywac na ludzi z kim Cie bede kojarzyc?

    to sa dopiero absurdy...i zadufanie...
    Ludzi tak naprawde guzik obchodzisz...
    Kązdy ma swoje zycie i swoje towarzystwo...
    A moze wstydzisz sie tez za zlodziei?
    bo niektorzy mowia ze kazdy alkoholik to zlodziej;-)


    O wiele ważniejsze jest to,co trzeba zrobić,
    niż wszystko,co możesz zrobić.
  • aniolparys 07.12.07, 16:51
    ela_102 napisała:

    > A moze wstydzisz sie tez za zlodziei?
    > bo niektorzy mowia ze kazdy alkoholik to zlodziej;-)

    Wstydzę się tego, że jestem alkoholikiem. Bo niektórzy ludzie mówią, że
    alkoholicy to złodzieje i szczyle. Skądś się to wzięło. Poza tym nie mogę nie
    brać pod uwagę odczuć innych. Jeżeli skojarzenia związane z pojęciem "alkoholik"
    są negatywne, to dlaczego bez powodu nazywać siebie samego alkoholikiem?
    Wstyd.
  • ela_102 07.12.07, 16:54
    Anioł:-)
    to jak wytlumaczysz fakt...
    ze mnie nikt negatywnie nie kojarzy...
    ale kojarzyl negatywnie gdy pilam...
    wtedy bylam godna wstydu...i pogardy...
    teraz zyje godnie a przy okazji pokazuje innym jak wyglada...czuje
    sie ...i zyje ALKOHOLICZKA...
    po to wlasnie aby te negatywne mity lamac...
    --
    O wiele ważniejsze jest to,co trzeba zrobić,
    niż wszystko,co możesz zrobić.
  • aniolparys 07.12.07, 17:01
    ela_102 napisała:

    > po to wlasnie aby te negatywne mity lamac...

    Ja tego nie potrzebuję.
    Nie widzę zresztą sensu.
    Bycie alkoholikiem jest złe. Czy to pijącym, czy niepijącym.
    Nie sądzę zresztą, byś robiła dobrą robotę dla wizerunku alkoholików wśród
    normalnych twierdząc wśród nich, że alkoholik to brzmi dumnie.
  • ela_102 07.12.07, 17:06
    Nie twierdzę ze alkoholik brzmi dumnie...
    twierdze ze to pewna choroba z ktorej sie wychodzi i zyje
    normalnie...a czasani normalnie nareszcie...
    Nie obchodzi mnie co ty sadzisz...
    Wychodzenie z alkoholizmu nauczylo mnie sluchac i robic to ...co ja
    uwazam za stosowne...
    jak cos robie to dla siebie...
    ale tak sie sklada ze przy okazji korzystaja z tego inni...

    Aniol:-) i tak wszyscy ludzie wiedza kim jestes...
    oni wiedza to bardziej od ciebie...
    Trudno jest mi sobie wyobrazic "napiecie" w jakim przychodzi ci
    zyc...

    --
    Myśl o czym mówisz
    i mów to co myślisz:-)
  • tenjaras 07.12.07, 17:09
    standartowe pojęcie o alkoholikach pochodzi z jakiegoś mitu, który
    mówi, że alkoholik to ktoś gorszy, nie potrafiący się zachować, a
    nawet śmierdzi i jest degeneratem

    tymczasem spotkanie z kimś normalnie się zachowującym, troszczącym o
    siebie, swoje życie i swoich bliskich, a mówiącym, że jest
    alkoholikiem i potrafiącym wyjaśnić swoją postawę jest zwyczajnym
    odkłamaniem mitu, a nie postawą dziwaczną


    to tak jak zrozumienie działalności koncernów tytoniowych,
    powszechnie wydaje się ludziom, że papieros to dorosłość, a
    tymczasem koncerny tytoniowe dbają o ten mit, bo wiedzą, że mają do
    czynienia z niewolnikami nałogu, który im serwują, powoli mordując -
    gdyby prawda znana była powszechnie, kto by palił?

    --
    Obstawaj przy Nie Byle Czym, bo inaczej byle co cię przewróci.
  • daleh 07.12.07, 17:23
    tenjaras...
    tymczasem spotkanie z kimś normalnie się zachowującym, troszczącym o
    siebie, swoje życie i swoich bliskich, a mówiącym, że jest
    alkoholikiem i potrafiącym wyjaśnić swoją postawę jest zwyczajnym
    odkłamaniem mitu, a nie postawą dziwaczną
    -------------------------------------------------
    Nie wystarcza Ci ,ze wszyscy traktuja Cie normalnie i sznuja Cie jesli
    zaslugujesz na szacunek.Czy tez niezbedne Ci jest dodatkowe dowartosciowanie
    sie,aby wzbudzic watpliwy podziw tych ktorzy nie sa w temacie kim byles,a kim
    stales sie dzis.Potrafie to zrozumiec kiedy
    o tym mowisz na mitingu ,aby przekonac watpiacych ze warto.
    Ale szukac uznania u ludzi nie zwiazanych z tematem,to wystawianie sie na
    smiesznosc i niezrozumienie...
  • ela_102 07.12.07, 17:31
    Wystawiac sie na smiesznosc mozna w dowolny sposob..
    Nie pije juz kilka pieknych lat...wszem i wobec jest to wiadome...
    ze nie pije...i zyje coraz fajniej...co w tym smiesznego i
    niezrozumialego?
    malo tego...co i rusz mam "gosci" ktorzy maja "problem" i chca
    pogadac...
    Po tych wielu latach wiem...ze prawie w kazdej rodzinie jest
    ten "problem"...i ciesza sie jak maja gdzie sie podpytac i poczuc w
    tym dobrego ducha...
    o jakim wstydzie Ty piszesz?
    o jakim zarozumieniu?

    Otwartosc i szczerosc ...moze byc niezrozumiala tylko u ludzi
    zaklamanych...i tylko tacy moga sie z niej smiac...
    ale to juz w ogole nie musi miec nic wspolnego z alkoholizmem czyim
    kolwiek:-)

    --
    Myśl o czym mówisz
    i mów to co myślisz:-)
  • daleh 07.12.07, 17:36
    ela...
    Nie pije juz kilka pieknych lat...wszem i wobec jest to wiadome...
    -----------------------------------------
    Wszm i wobec jest to wiadome,czyli komu?Nie chcesz chyba powiedziec ,ze gdzie
    sie pojawisz glosisz dobra nowine,ze jestes alkoholiczka trzezwiejaca i jestes
    szczesliwa z tego powodu...
  • ela_102 07.12.07, 17:39
    daleh....
    zajarzyj na moja stronke z wizytowki..."Prostownia"
    moze Ci to cos wyjasni...
    --
    Myśl o czym mówisz
    i mów to co myślisz:-)
  • daleh 07.12.07, 17:57
    ela...
    zajarzyj na moja stronke z wizytowki..."Prostownia"
    moze Ci to cos wyjasni...
    ---------------------------------------
    Inaczej sobie Ciebie wyobrazalem,ale interesuje mnie to jak i co piszesz,z czym
    nie musze sie zgadzac...
  • ela_102 07.12.07, 18:06
    Pamietam swoje rozczarowanie jak zobaczylam Jagera
    i Roda Stewarda...tak slicznie spiewali a tak wygladali;-)
    totalne rozczarowanie;-)
    --
    Nie wiedziałam,że chcę przestać pić,
    dopóki nie spróbowałam.
  • daleh 07.12.07, 18:09
    ela...
    Pamietam swoje rozczarowanie jak zobaczylam Jagera
    i Roda Stewarda...tak slicznie spiewali a tak wygladali;-)
    totalne rozczarowanie;-)
    -----------------------------------------
    To inaczej jak ja to widze...
    Sympatycznie wygladajaca kobieta,a takie dziwne rzeczy pisze,czasami...
  • ela_102 07.12.07, 18:12
    daleh..

    a takie dziwne rzeczy pisze,czasami...

    Wiesz ile mi rzeczy wydawalo sie "dziwnych"...
    ale dzis wiem na 100% ze to nie te rzeczy byly dziwne..ale moje do
    nich podejscia:-)
    --
    Kobiety choć słabsze są mocniejsze.
  • tenjaras 07.12.07, 17:38
    daleh, pozwól sobie na inne spojrzenie niż to, którym się kierujesz

    wyobraź sobie jak ja myśle o sobie, nie jestem tylko moim
    nazwiskiem, nie jestem tylko numerem w banku, gusie, zusie i innym
    fiskusie, ale również osobą, która ma swoją konstrukcję moralną i
    jeśli ktoś jest zainteresowany mną, to poznaje mnie całego, to nie
    jest tak, że chwalę się swoim zwycięstwem nad nałogiem komu
    popadnie, to jest tak, że nie ukrywam swojej przeszłości, nie
    wstydze się o niej mówić gdy trzeba i gdzie trzeba, nikomu się nie
    wystawiam, ani na pośmiewisko, ani na podziw, bo sam mam tego dla
    siebie wystarczającą mi dawkę ;-)

    --
    Nim zaczniesz żyć z kimś, naucz się żyć ze sobą.
  • daleh 07.12.07, 17:46
    tenjaras napisał:

    >
    >
    > wyobraź sobie jak ja myśle o sobie, nie jestem tylko moim
    > nazwiskiem, nie jestem tylko numerem w banku, gusie, zusie i innym
    > fiskusie, ale również osobą, która ma swoją konstrukcję moralną i
    > jeśli ktoś jest zainteresowany mną, to poznaje mnie całego, to nie
    > jest tak, że chwalę się swoim zwycięstwem nad nałogiem komu
    > popadnie, to jest tak, że nie ukrywam swojej przeszłości, nie
    > wstydze się o niej mówić gdy trzeba i gdzie trzeba, nikomu się nie
    > wystawiam, ani na pośmiewisko, ani na podziw, bo sam mam tego dla
    > siebie wystarczającą mi dawkę ;-)
    ----------------------------------------------
    Jaras innej odpowiedzi sam bym nie udzielil...
    Jak widzisz mamy wspolne podejscie do tematu choc mamy rozne poglady na te same
    kwestie...
    Pozdrawiam...

    >
  • tenjaras 08.12.07, 11:36
    > wspolne podejscie do tematu

    nie końca... mnie nie interesują niezguły życiowe, a w Twoich
    wpisach zajmują wiele miejsca... rozumiesz?

    --
    Żeby kochać innych, musisz najpierw pokochać siebie.
  • daleh 08.12.07, 13:27
    tenjaras...
    nie końca... mnie nie interesują niezguły życiowe, a w Twoich
    wpisach zajmują wiele miejsca... rozumiesz?
    ------------------------------------------------Ja mialem na mysli ten
    konkretny post i do niego sie odnioslem.
    A to ze wiele pisze o oszolomach ,ktorzy znajduja sie i na tym forum,to tylko po
    to,aby ludzie szukajacy pomocy po przeczytaniu,jak August i poniektorzy to widza
    nie poszli chlac...
  • ela_102 08.12.07, 13:33

    daleh..przecieniasz swoje mozliwosci i wplyw jaki mozesz miec na
    kogokolwiek...
    Tak naprawde w tym pisaniu chodzi o Ciebie...
    po co to robisz w zwiazku z toba nie z innymi?
    --
    Kobiety choć słabsze są mocniejsze.
  • daleh 08.12.07, 14:26
    ela...
    Tak naprawde w tym pisaniu chodzi o Ciebie...
    po co to robisz w zwiazku z toba nie z innymi?
    ---------------------------------------------
    Dosc zawile to co piszesz i tak do konca nie rozumiem o czym piszesz...
  • ela_102 08.12.07, 14:50
    zazwyczaj staramy sie komplikowac rzeczy najbardziej proste..
    lub szukac zawilosci tam gdzie ich nie ma...
    Kazdy tak ma ...tylko jedni zaczynaja chciec pewne sprawy rozumiec...
    a inni nie...lubią nie odpowiadac sobie na trudne pytania...bo
    lekają sie zmian...i wziecia odpowiedzialnosci za siebie od poczatku
    do konca..

    powiem tak....
    jesli wyszukujesz na Forum ludzi ktorzy twoim zdaniem ...doprowadza
    innych do picia....to juz jest wyjatkowo absurdalne...
    bardziej logiczne jest to ze jak juz...to chronisz siebie...
    lub znalazles kogos kto w twoim odczuciu kiedys Ciebie doporowadzil
    Cie do picia...
    taki rodzaj przeniesien...tylko to ma miejsce na tym Forum...
    a nie jakis rzeczywisty stan...
    lub prawda ogolno-Forumowa bo jej nie ma...
    Jest tylko czlowiek ze swoim bagazem przezyc...i doswiadczen...
    ktory kontakty z drugim czlowiekiem tutaj ogranicza tylko do
    swojego zycia i poprzez swoje zycie...
    Jak ktos cie wkurza...to szukaj w sobie dlaczego...
    jak ktos ci sie podoba...to szukaj tez w sobie odpowiedzi dlaczego..

    to jest niezwykla forma poznawania siebie samego...
    jak sie o tym wie...
    przestaje sie chciec walczyc z kimkolwiek...
    tylko wyraza sie siebie...i siebie sie broni...
    a to wydaje sie najwlasciwsze zachwanie z mozliwych..

    jezeli wyzywasz Augusta od "idiotow" "oszolomow" "debili" "kretynow"
    i innym nakazujesz tak o nim myslec...to co Ty robisz?
    chronisz ludzi przed napiciem sie?
    Czy pokazujesz im tylko swoja bezradność wobec drugiego czlowieka?
    bo nie oszukujmy sie nie masz mocy...aby kogokolwiek zmienic:-)
    --
    Nie zrobisz kroku naprzód,
    dopóki nie nauczysz się być tutaj...
  • daleh 08.12.07, 15:16
    ela...
    Czy pokazujesz im tylko swoja bezradność wobec drugiego czlowieka?
    bo nie oszukujmy sie nie masz mocy...aby kogokolwiek zmienic:-)
    ------------------------------------------
    A czy jest ktos,kto potrafi zmienic drugiego czlowieka bez jego udzialu w tym
    przedsiewzieciu ? Sa mozliwosci prania mozgu i prowokowanie czlowieka do
    nieswiadomego dzialania .
    Nie chce i nie potrafie nikogo zmieniac.Moge jedynie zwracac uwage co mi sie w
    danej osobie niepodoba i dlaczego.Nie zalezy mi rowniez na tym aby ktos zmienial
    swoje poglady,a jedynie wchodze w spor z tymi ktorzy uwazaja ze znaja jedynie
    sluszna droge,bo wszyscy ktorzy maja inna to alkoholicy drugiej kategori,ktorzy
    z zyciem w trzezwosci nie maja nic wspolnego.A ja i nie tylko ja,na wlasnym
    przykladzie probuje udowodnic ze tak nie jest...
  • ela_102 08.12.07, 15:53
    daleh...
    ja nigdzie tutaj nie wyczytlam jeszcze o jednynej i slusznej
    drodze...od osob ktore sa o to oskarzane...
    tylko od ich oponentow...
    bo tak wlasnie dziala...ludzka podświadomość...
    walczysz z czyms co nie miesci się w twoim rozumowaniu...
    wymyslalajc mase roznych powodow dla ktorych tak sie dzieje..
    po to tylko aby ukryć ten własciwy...

    powiedz czy czlowiek rzeczywiscie akceptujacy siebie ..
    musi udowadniac komus cokolwiek...
    Czy wystarczy mu pisac o sobie...
    Ci ktorym przypisuje sie jednokierunkowosc i krotkowzrocznosc...
    nic tak naprawde nie maja z tą tezą wspólnego...
    To Ci ktorzy im przypisuja takie cechy...je posiadaja wlasnie:-)

    prosty przyklad...
    piszesz o kims ze jest chamem...sam zachwujac sie po chamsku..
    --
    O wiele ważniejsze jest to,co trzeba zrobić,
    niż wszystko,co możesz zrobić.
  • daleh 08.12.07, 16:06
    ela...
    piszesz o kims ze jest chamem...sam zachwujac sie po chamsku..
    --------------------------------------
    Nieprawda!!! Takiego slowa nie uzywam...
    Hej...
  • ela_102 08.12.07, 16:34
    daleh...
    Nie chodzi o to akurat slowo...
    ale "idiota" "kretyn" "dupek" "bufon" "prostak"
    to sa slowa z kategori chamskiej...
    a tych uzyles nieporownywalnie wiecej niz August..
    I jak piszesz ze przy tym masz jeszcze "szlachetne" pobudki...
    to ja ci mowie ze to nieprawda...
    nigdy nic szlachetnego nie wynika z takich zachowan..
    ale zawsze mozna je zmieniac...
    tylko i wylacznie w sobie...nie w innych...

    --
    Myśl o czym mówisz
    i mów to co myślisz:-)
  • daleh 08.12.07, 16:41
    ela...
    a tych uzyles nieporownywalnie wiecej niz August..
    ---------------------------------------
    Ha...Ela jestes jedyna niepowtarzalna...
    August kiedy wroci spokojnie nadrobi zaleglosci...
    A Ty jesli juz cos piszesz to staraj sie trzymac faktow aby byc
    wiarygodna.Poniewaz slowa cham nie mam w swoim bogatym slowniku...
    Podobnie i to,gdzie pisalem ,ze jestem szlachetnym czlowiekiem?
    Ela mniej emocji,skup sie na faktach...
    Pozdrawiam...
  • ela_102 08.12.07, 16:47
    Taki mechanizm...
    jak ci mowia ze pijesz za duzo...to twierdzisz ze sie myla...
    jak Ci mowia ze piszesz po chamsku...bez wzgeldu na to ze innym tez
    sie do zdarza...ty wypierasz sie bo nie uzyles akurat jednego
    obrazliwego slowa na tysiac innych...z jednej strony ciekawe...
    a z drugiej typowy...
    zawsze zainteresowany dowiaduje sie ostatni ze go zona zdradza:-)

    rowniez pozdrawiam:-)
    szczegolnie ze rzeczywsicie jestem jedyna i niepowtarzalna..
    choc rozumiem ze twoim zamiarem nie bylo skomplementowanie mnie...
    ja sie ciesze tym zdaniem:-)
    --
    Myśl o czym mówisz
    i mów to co myślisz:-)
  • daleh 08.12.07, 16:59
    ela...
    szczegolnie ze rzeczywsicie jestem jedyna i niepowtarzalna..
    choc rozumiem ze twoim zamiarem nie bylo skomplementowanie mnie...
    -------------------------------------------
    Uwazasz ze dalem Ci powod,abys pomyslala ze to nie komplement...
    Nie dalas mi powodu abym cos zlego o Tobie pomyslal...
    Luzna wymiana zdan i tyle...
    Co do mechanizmow to nie widze u siebie z tym problemu.
    Bardzo uwaznie ,w przeciwienstwie do przeszlosci,wsluchuje sie w to co mowia o
    mnie inni i staram sie poprawiac niektore rzeczy w sobie.
    Na poczatku bardzo mnie to dziwilo,ale dzis juz nie...
  • ela_102 08.12.07, 17:04

    Ide na spacer...
    widzisz czytamy to co nam sie wydaje ze czytamy...
    ja to odebralam po swojmu...
    nie po twojemu...
    i ze wszystkim tutaj tak jest wlasnie:-)

    paka:-)
    --
    Nie zrobisz kroku naprzód,
    dopóki nie nauczysz się być tutaj...
  • ela_102 08.12.07, 16:56
    daleh:
    Ela mniej emocji,skup sie na faktach...
    jakich emocji?
    jakich faktach?

    swoja droga po co z tak wielu zdan ktore ja napisalam wybierasz
    te...ktore najmniej dotyczą sensu tej rozmowy?

    --
    Nie zrobisz kroku naprzód,
    dopóki nie nauczysz się być tutaj...
  • daleh 08.12.07, 17:08
    ela...
    swoja droga po co z tak wielu zdan ktore ja napisalam wybierasz
    te...ktore najmniej dotyczą sensu tej rozmowy?
    -----------------------------------------
    Przeciez nie robie nic innego co Ty...
    Nie wypowiadasz sie w czym moja droga jest gorsza od
    kaznodziei Augusta,a skupilas sie na formie w jakiej do nigo pisze...
  • beka.smiechu-w.sali.obok 08.12.07, 17:44
    Pytanie do |Jarasa i Eli:
    czy naprawde tak u was kiepsko z argumentacja, ze nie potraficie sie
    odniesc do tego, co napisalem, tylko ciagle powtarzacie jak
    mantre "addicted chora duchowosc, addicted pijany, addicted
    nieszczesliwy"

    no to podyskutujcie z argumentami addicteda, ktory Okej, jest pijany
    chory na ducha i nieszczesliwy i sfrustrowany, zly i zawistny ,

    bo z argumentami wlasnymi ( swoich klonow)
    to kazdy potrafi "dyskutowac"
  • ela_102 08.12.07, 19:26
    Adi:-)
    a czego dotyczy pytanie?
    --
    Myśl o czym mówisz
    i mów to co myślisz:-)
  • ela_102 08.12.07, 19:25
    Bo wedlug mnie rozmowa wlasnie tego dotyczy.
    twoja droga jest twoja droga...
    August idzie swoja...
    do glowy mi nie przyszlo nawet aby je porownywac i oceniac...
    chodzi o to ze walczac z nim...walczysz z swoim o nim wyobrazeniu...
    taki byl sens tej rozmowy dla mnie...

    --
    Nie wiedziałam,że chcę przestać pić,
    dopóki nie spróbowałam.
  • tenjaras 07.12.07, 17:02
    moim zdaniem taka postawa jak Twoja, Parysie, wynika z dwóch
    czynników - na rękę Ci kojarzenie alkoholika z ludźmi gorszego
    gatunku i/lub nie rozumiesz o co chodzi w wyzdrowieniu z alkoholizmu

    zarówno spotkania terapeutyczne, jak i praca na 12 Krokach (nie znam
    innych sposobów), prowadzi do postawy uczciwej wobec siebie samego,
    pokaż mi pracodawcę, który nie zatrudni uczciwego człowieka i pokaż
    mi człowieka, który nie potrafi zawieść

    generalnie, ludzie podziwają takich, którzy zdołali pokonać swój
    nałóg, naprawdę nie znam innej postawy wśród ludzi, oprócz garski
    tych, którym z jakiegoś powodu na rękę zła opinia o takim
    postępowaniu, najczęściej są to właśnie ci, którzy sobie nie
    poradzili z własną słabością, albo nie mają zamiaru

    --
    Jak to się robi? Bez kłamstw, bez uprzedzeń, bez wahania.
  • aniolparys 07.12.07, 17:33
    tenjaras napisał:

    >na rękę Ci kojarzenie alkoholika z ludźmi gorszego gatunku

    skąd taka myśl? dlaczego? jakiś najmniejszy powód daj. sam jestem alkoholikiem

    > i/lub nie rozumiesz o co chodzi w wyzdrowieniu z alkoholizmu

    jestem zdrowy

    > pokaż mi pracodawcę, który nie zatrudni uczciwego człowieka

    uczciwy ale chory. Alkoholizm zatrudnianego jest zbędnym balastem, niepotrzebnym
    ryzykiem. Gdyby mi kadrowa takiego zatrudniła miałbym do niej żal.

    > generalnie, ludzie podziwają takich, którzy zdołali pokonać swój
    > nałóg,
    tak jak pieska w cyrku co skacze na jednej łapce. dziękuję za taki podziw.
  • ela_102 07.12.07, 17:38
    Anioł:-)
    Nie wiesz o czym piszesz...
    pobądż w innych sytuacjach...a innymi alkoholikami...
    moze umow sie z Borysewiczem..lub Pilchem..albo z laiza mineeli...
    Oni co powiedza czy sie wstydza...i czy czuja sie jak maulpki:-)
    ja w kazdym badz razie sie tak nie czuje...
    a swoja droga...po co Ci te Forum? tutaj moga Cie rozpoznac?
    --
    Myśl o czym mówisz
    i mów to co myślisz:-)
  • aniolparys 07.12.07, 17:58
    ela_102 napisała:

    > a swoja droga...po co Ci te Forum?

    Polski internet pełen jest 12 kroków i zgniłych ogórków.
    Daję nadzieję innym, podobnym do mnie, że można inaczej.
  • ela_102 07.12.07, 18:00
    Aniol:-)

    To jakis absurd...
    niesiesz poslanie?
    --
    Nie zrobisz kroku naprzód,
    dopóki nie nauczysz się być tutaj...
  • aniolparys 07.12.07, 18:15
    ela_102 napisała:

    > To jakis absurd...
    > niesiesz poslanie?

    Tak.
    Kiedy piłem, powoli traciłem nadzieję, że można z tym walczyć. Wszędzie "wyjmij
    watę z uszu, wsadź do ust", "jesteś kiszonym ogórkiem i już nigdy nie będziesz
    świeży", dna, mityngi do końca życia, sponsorzy mądrzejsi ode mnie, dzienniczki
    uczuć.
    Coś, co dla człowieka, który nie do końca pogodził się ze swoim upadkiem, było
    nie do zaakceptowania. I nie spotkałem ani jednego głosu dającego nadzieję, ze
    można inaczej, namawiającego do walki z własnym alkoholizmem. Nie poprzez
    poddanie się.
    Co innego mnie zmobilizowało do rzucenia, ale mam teraz pewność, że warto
    walczyć z alkoholizmem. Że cała nadzieja i siła jest w człowieku. Że nikt za
    niego nie rzuci picia. Że dobrze jest nie pić.
    I to jest moje posłanie.
  • ela_102 07.12.07, 18:25
    Anioł:-)
    rob swoje..
    nie wiem czemu nie spotkales innych ludzi...
    i innych sposobow..
    ja mialam spory wybor...i ciagle mam...
    ale tez mam oczy i uszy wokol calej glowy;-)
    ogromna ciekawosc Świata:-)
    Moj brat osobisty zmaga sie z nalogiem 18 lat...
    ostatnio trwalej trzezwosci ma lat 7...
    zaczynamy ze soba rozmawiac..
    nigdy nie pasowala mi jego droga...bo jest czlowiekiem
    smutnym...napietym...i w spory sposob nieszczesliwym...

    moze teraz to sie zmieni;-)
    --
    O wiele ważniejsze jest to,co trzeba zrobić,
    niż wszystko,co możesz zrobić.
  • daleh 07.12.07, 18:26
    anioparys...
    Że cała nadzieja i siła jest w człowieku. Że nikt za
    niego nie rzuci picia. Że dobrze jest nie pić.
    ---------------------------------------------
    Ale o tym mozemy sie dowiedziec kiedy dotrzemy do tej prawdy.
    Co dla niektorych wydaje sie nieosiagalne...
  • aniolparys 07.12.07, 18:30
    daleh napisał:

    > Ale o tym mozemy sie dowiedziec kiedy dotrzemy do tej prawdy.
    > Co dla niektorych wydaje sie nieosiagalne...

    Zgadzam się.
    Nie chcę nikogo leczyć.
    Daję nadzieję na początek. Nic więcej nie potrafię.
    Ja tego potrzebowałem, gdy piłem.
  • tenjaras 08.12.07, 12:27
    jedno z najważniejszych zdań, jakie do mnie dotarły w początkach,
    to, "najnieszczęśliwszą istotą na świecie jest chroniczny alkoholik,
    który tęskni do radości życia, ale nie potrafi sobie ich wyobrazić
    bez alkoholu" - nie chciałem tak żyć i tak nie żyję

    --
    Gdy już coś napiszesz, czytaj innych, żeby zobaczyć, czy cokolwiek
    napisałeś.
  • tenjaras 07.12.07, 17:42
    Parys, ja Ci nie pomogę jeśli sam sobie nie pomożesz, możesz
    cierpieć, ale bądź pewien, że nie musisz

    --
    To, że dotychczas życie sprawiało ci ból, nie znaczy, że nadal musi
    tak być.
  • aniolparys 07.12.07, 17:50
    tenjaras napisał:

    > Parys, ja Ci nie pomogę jeśli sam sobie nie pomożesz, możesz
    > cierpieć, ale bądź pewien, że nie musisz
    >

    Przed chwilę Ela, teraz Ty ;-))
    Chcecie mnie zdyskredytować moim cierpieniem.
    Daję Wam słowo: nie cierpię z powodu mojego alkoholizmu. Jest mi z nim dobrze.
    Dokładnie mówiąc z moją trzeźwością dzisiaj.
    Nie głoszę go jedynie wszem i wobec bo by mi było wstyd. Tylko tyle.
    Odpowiedziałem na Twoje pytanie, które rozpoczęło wątek.
  • ela_102 07.12.07, 17:58
    moze więc chwilke poświęć na swój "irracjonalny" wstyd...
    bo ja wiem napewno ze bez niego zyje sie spokojniej...
    Chyba ze juz Ty spokojniej nie chcesz..
    to inni skorzystaja byc moze..

    www.morawica.com.pl/trzezwosc/wstyd.htm
    --
    Kobiety choć słabsze są mocniejsze.
  • aniolparys 07.12.07, 18:24
    ela_102 napisała:

    > Chyba ze juz Ty spokojniej nie chcesz..

    Masz nieprzyjemną skłonność antagonizowania, jaka ja jestem śliczna a ty fe.
    Wysuwając nieuzasadnione zarzuty.

    Jestem spokojny.
    Wstyd by mi było głosić wszem i wobec o moim alkoholizmie, ale tego nie robię. A
    mam profity z niepicia, z którymi też się nie obnoszę. I tyle. Jestem normalnym
    członkiem społeczeństwa. Zdrowym. Nie obciążonym w żaden sposób moim
    alkoholizmem. Na tym polega zdrowie. Że nie muszę udowadniać wszystkim dookoła
    jaki to ja jestem wspaniały.
  • ela_102 07.12.07, 18:29
    ech...
    nie jestem sliczna a Ty fe...
    ale ty widac wiesz lepiej co ja robie;-)
    a innym to zarzucasz:-)
    Nie musisz nic udowadniac oprocz tego...ze mozna nie pic samemu:-)
    choc to zadna nowosc...tyle ze ja z takimi ludzmi sie mecze...
    --
    Nie wiedziałam,że chcę przestać pić,
    dopóki nie spróbowałam.
  • aniolparys 07.12.07, 18:32
    ela_102 napisała:

    > Nie musisz nic udowadniac oprocz tego...ze mozna nie pic samemu:-)
    > choc to zadna nowosc...tyle ze ja z takimi ludzmi sie mecze...

    Naprawdę jestem miłym facetem.
    Są jednak osoby, które męczę i muszę z tym żyć.
    Lustereczko.
  • ela_102 07.12.07, 19:04
    Nie musisz...
    ja to zmieniam...
    unikam;-)
    nigdy nie bede lubiana przez wszystkich...
    ale moge byc tam gdzie chce...
    z tymi z ktorymi mi milo:-)
    czego i Tobie Anioł zyczę..

    pozatym moze to nie lustereczko...
    moze to pycha...
    nie pisalam o Tobie ale o tych ktorzy nie pija...tylko...
    a ja z nimi siedze w jednym pomieszczeniu..
    a toba chyba jednak jeszcze nie mialam okazji...choc kto wie..
    ja "powsinoga" wielka jestem;-)
    --
    O wiele ważniejsze jest to,co trzeba zrobić,
    niż wszystko,co możesz zrobić.
  • beka.smiechu-w.sali.obok 08.12.07, 00:23
    Wg mnie osia sporu stalo sie w jakis dziwny sposob- nie to czy
    wstydze sie ze jestem alkoholikiem, tylko jak spolecznosc postrzega
    alkoholikow.

    Raczej panuje zgoda, ze "alkoholik" kojarzy sie zle.
    Bycie alkoholikiem w oczach szarego czlowieka nie oznacza
    potencjalnie zadnych plusow, same minusy.
    Kwestia osoby, czy powie ze to szmata i syf, czy ze to chory
    czlowiek.
    tak czy owak- same minusy.

    "Podziw" dla alkoholika wystepuje tylko w kontekscie jego wlasnej
    osoby- jak juz alkoholik, to dobrze ze trzezwy a nie pijany.
    Czyli- ze wydobyl sie z gowna, ale najpierw w gownie byl.
    W ajlepszym przypadku bilans wychodzi na zero.


    Inna sprawa to czy nalezy powielac czy dostosowywac sie do
    spolecznych stereotypow, czy dokladac cegle do ich lamania.

    Wedlug mnie cegly moze dokladac kukiz, osiatynski albo mel gibson.
    Szary czlowiek tylko na tym traci.
    Szczegolnie, ze jedynymi, ktorzy maja profity, sa ci ktorzy wlasnie
    na ten stereotyp alkoholika wplyneli- zlodzieje, zaszczani
    prymitywni osiedlowi zule, bandyci terroryzujacy rodziny.

    Szary czlowiek, ktory niewiele nafrzeszyl, trabiac o swoim
    alkoholizmie bierze na swoje barki i wybiela tychze.
    ktorzy moga sie pogrzac w blasku.


    Nim spoleczenstwo nie zrozumie w pelni, ze alkoholizm nie tak wiele
    wspolnego, zaledwie pewna korelacje, ze zlodziejstwem, brudem,
    lajdastwem itp, dopoki przyznawanie sie do alkoholizmu jest wedlug
    mnie pewnego rodzaju meczennikostwem.

  • ela_102 08.12.07, 10:30
    Adi:

    wstydze sie ze jestem alkoholikiem, tylko jak spolecznosc postrzega
    alkoholikow.

    spolecznosc spostrzega alkoholizm na milion roznych spsobow..
    Ty nie tego miliona sie wstydziesz..tylko tego co sam o nim
    sadzisz...
    Ludzie maja Ciagle na ciebie wiejszy wplyw niz Ty sam
    i to jest bardziej niebezpieczne od wódy...
    zycze abys sie w koncu uwolnil od ludzi...
    i zobaczyl kim jestes ...
    --
    O wiele ważniejsze jest to,co trzeba zrobić,
    niż wszystko,co możesz zrobić.
  • tenjaras 08.12.07, 12:33
    beka.smiechu-w.sali.obok napisała:

    > Wg mnie...

    Addi, to tylko teorie, w dodatku człowieka, który nie próbuje poznać
    prawdy, będącego w kiepskim stanie ducha i patrzącego na wszystko
    skrajnie - więc dokąd takie teorie mogą prowadzić?

    --
    Udany dzień to taki, w którym nie skrzywdziłem ani siebie, ani
    nikogo innego.
  • rauchen 08.12.07, 11:00
    nie wstydze sie swojego alkoholizmu.
    dlaczego?
    wlasciwie to nie jestem nawet w stanie znalesc wlasciwych slow,
    dlaczego.
    Bo nie :)))
  • deoand 08.12.07, 21:24
    No widzisz addi ... wszystko zależy gdzie i kiedy i przez kogo
    zostanie powiedziane ....

    jeśli ktoś tak jak nick beka .. etc robi z siebie głupka na
    dzień dobry
    to nawet jak ten nick mądrze napisze cyt:

    Wg mnie osia sporu stalo sie w jakis dziwny sposob- nie to czy
    wstydze sie ze jestem alkoholikiem, tylko jak spolecznosc postrzega
    alkoholikow.

    Raczej panuje zgoda, ze "alkoholik" kojarzy sie zle.
    Bycie alkoholikiem w oczach szarego czlowieka nie oznacza
    potencjalnie zadnych plusow, same minusy.
    Kwestia osoby, czy powie ze to szmata i syf, czy ze to chory
    czlowiek.
    tak czy owak- same minusy.

    to i tak beka kojarzy sie z głupota a nie z mądrościa i
    mądre słowa pójdą w zapomnienie ...

    a akurat w tym wypadku masz addi całkowita racje ..

    z tym , że istnieje jednak różnica między - nie wstydzę się
    alkoholizmu , a jestem dumna z alkoholizmu ...

    Dumnym ze swego alkoholizmu można być na grupie AA a
    wszędzie indziej ludzie popatrza na takiego jak na
    wariata ... coś tak jak sie patrzy na bekę ...

    nie wstydzić sie oczywiście można, choc generalnie alkoholizm
    nalezy do chorób wstydliwych takich jak kiła czy rzeżączka
    albo AIDS ale byc z siebie dumnym z panowania nad choroba -
    to ok ... ale epatowanie otoczenia ...

    to juz za duzo jak na normalnych ludzi ... po co ich
    epatować czymś co im sie kojarzy negatywnie ...

    bezsens .. jak tak zaczniesz opowiadac jakim to jestes
    bohaterskim alkoholikiem i nie pijesz iles tam dni i lat - to
    w końcu ktos ciebie zapyta ... no to kiedy zaczniesz
    pić .. i co wtedy

    po co prowokowac licho

    pzdr deo i ciebie addi tez choć co do beki- to nie wymagaj
    za wiele ..
  • aaugustw 09.12.07, 17:06
    deoand napisał:
    > Dumnym ze swego alkoholizmu można być na grupie AA a
    > wszędzie indziej ludzie popatrza na takiego jak na
    > wariata ... coś tak jak sie patrzy na bekę ...
    _______________________________________________________.
    Zaczynam dostrzegac luki (nie, nie w mozgu Twoim - Deo),
    lecz w Twoich wypowiedziach i... w Twoim rozumowaniu...!
    Nie wiem na ile Ty miales do czynienia z alkoholizmem
    wlasnym...!? - Jezeli masz tylko doswiadczenia "obce",
    to potrafie zrozumiec Twoja "zielonoswiatkowosc".
    Ty napisales to tak, jakby alkoholicy doznawali orgazmu
    na sama mysl o tym, ze sa alkoholikami... - Ktory alkoholik
    Deo mowi z duma o tym, ze jest alkoholikiem...!?
    Podziele sie z Toba moimi doswiadczeniami i moge Cie zapewnic,
    ze trzezwiejacy alkoholicy, ktorzy uczeszczaja na spotkania AA
    zachowuja sie autentycznie prawdziwie na i poza Mityngami...!
    Kiedys powiedzialem mojemu szefowi, ze jestem nie pijacym
    alkoholikiem przyjal mnie z checia do pracy...(!!).
    Inny przyklad; Niedawno powiedzialem sasiadce (autochtonce),
    w miejscowosci, w ktorej mieszkam 16 lat o swojej chorobie...
    Po tym moim zwierzeniu nasze kontakty sasiedzkie staly sie
    jeszcze bardziej cieple...!
    Jezeli ja to mowie obcym, to nie chodzi mi o to aby podkreslic
    moja dume alkoholika poza mityngami AA, lecz tu chodzi o cos
    wiecej, ale widze, ze masz problemy abys to mogl zrozumiec...!
    A...
    Ps. Wiekszosc swietych to najwieksi grzesznicy w mlodosci...!
  • promocja_2007 21.12.07, 15:18
    Hmm, miałam nie pisać ale w jakiś fajny sposób ujął mnie Twój post.

    Nie będę się rozpisywać bo pewnie wszyscy już to napisali, ale ja myślę tak samo
    i też jestem zwyciężcą. Mam wiele problemów i chorób z którymi zmagałam się i
    zmagać muszę by przeżyć, ale niczego nie żałuję, niczego nie zamykam. To mnie
    kształtowało i to mnie stworzyło.
    Cieszę się z Twojej postawy i imponuje mi to co robisz. Poczytałam jak dawniej i
    chyba o to chodzi, żeby móc "na własne oczy" sprawdzić, że u kogoś nam bliskiego
    wszystko OK i że się trzyma. Aby tak dalej.

    PR
  • tenjaras 21.12.07, 16:03
    dzięki za dobre słowo promocja :-)

    też fajnie widzieć, że radzisz sobie ze sobą i sukcesywnie
    poprawiasz to co nawalało :-)

    życzę cierpliwości i wytrwałości :-)

    --
    Aby móc działać, musisz wpierw zaistnieć.
  • aaugustw 21.12.07, 17:11
    Promocja_2007 napisała :
    ::::::::::::::::::::::::
    ____________________________________________________.
    Promocja, zdejmuje przed Toba moj kapelusz z glowy...
    Po przeczytaniu Twych slow, postanowilem juz dzisiaj
    napisac zyczenia z okazji zblizajacych sie Swiat...
    Sa one dedykowane dla Ciebie i wszystkich uczestnikow
    tego Forum Uzaleznien z osobna:
    Niech magiczna noc Wigilijnego Wieczoru przyniesie Ci spokój i
    radość. Niech każda chwila Świąt Bożego Narodzenia żyje własnym
    pięknem, a Nowy Rok obdaruje Cię pomyślnością i szczęściem.
    Najpiękniejszych Świąt Bożego Narodzenia, niech spełniają się
    wszystkie Twe marzenia. Tobie i wszystkim Twoim bliskim...
    Samych juz 24-godzin w trzezwosci...!
    A...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka