26.02.08, 17:20
hej, podczas przemierzania mojej drogi ku szczęśliwemu
przeznaczeniu, byłem ostatnio w stolicy i tam w jednym z miejsc
gdzie zawsze jest dla mnie krzesło i kubek z kawą natkinąłem się
na "dzieło" literackie,nieznanego autora, które pozwolę sobie
przytoczyć w calości. Nie żebym coś tam sugerował że to o kimś z
tego forum, absolutly. przytaczam bo fajne jest.


"Samosia"

Jest taka jedna Aosia
Zwą ją Aosia-Samosia
Bo wszystko sama,sama, sama,
Wazna mi dama!

Wszystko sama lepieju wie,
całkiem sama trzeźwieć chce.
Dla niej terapia, mityng, AA
Nic nie znaczą, gdzieś to ma

Pozjadała wszystkie rozumy,
Duzo ma fałszywej dumy.
Na mityng nie pójdzie, bo po co?
Sama lepiej wie-no to co?

A jak spytać Aosi:
Ile jest kroków AA?-Osiem
A kto to był Bill- jakiś król?
A co daje terapia?- Ból
A Akron gdzie leży?- Nad Wartą?
A wszyć esperal?-warto, warto.

Bo o trzeźwieniu wszystko wie
I antikol często je
Kroki sama se przerobi
No i wszystko ssama zrobi

Kto by tam się uczył pytał
dowiadywal się i czytał.
Kto by sobie głowę łamał,
Kiedy może sama, sama.

Toś ty taka mądra dama?
...a pijany kto???

JA SAMA
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: Samosia 26.02.08, 17:53
      yuraathor napisał:
      > hej, podczas przemierzania mojej drogi ku szczęśliwemu
      > przeznaczeniu, byłem ostatnio w stolicy i tam w jednym z miejsc
      > gdzie zawsze jest dla mnie krzesło i kubek z kawą natkinąłem się
      > na "dzieło" literackie,nieznanego autora, które pozwolę sobie
      > przytoczyć w calości.
      > :::::::::::::::::::::::
      > Toś ty taka mądra dama?
      > ...a pijany kto???
      > JA SAMA
      __________________.
      To jest suuuper...! ;-))
      A...
      Ps. Mowisz; nieznanego autora...!? - Po stylu pisania,
      powiedzialbym, ze to napisal: Marek "w......" ("Z..")!?
      ze stolycy
    • 1962wolf Re: Samosia 26.02.08, 18:55
      "trzpiotka -wspólnotka"

      na mityngu w dzień zimowy
      takie słyszy się rozmowy
      kto nie znami -ten pijany
      sucho chodzi narąbany

      nam nie trzeba psychologa
      wielka księga- nasza droga
      choć psychiatria całkiem miła
      nam wystarczy -wyższa siła

      po cóż rozum ? garść wyroków?
      stosuj jeno tuzin ktoków.

      hej
    • janulodz Re: Samosia 26.02.08, 18:58
      Tuwim to napisał chyba z siedemdziesiąt lat temu, a ktoś to przerobił na potrzeby AA.
      Tylko nie w tym problem. Dostrzegam tu coś poważniejszego. AA nie spełnia swojego zadania, więcej powiem, poziom edukacji pozostawia wiele do życzenia, skoro Zosia nie wie nawet ile jest Kroków, skąd pochodzi i kto jest Szefem. Zgroza.!!! Nie wie jak szkodliwy jest esperal i o anticolu nie ma pojęcia.
      Nad Zosią trzeba jeszcze popracować. Bo sobie pójdzie i wszystkim opowie :)))))
      Do roboty, owieczka wam się zbiesiła.
      • 1962wolf Re: do Janu 26.02.08, 19:25
        hej
        wsród sporej grupy osób wspomagających się w AA-pokutuje
        przekonanie,że każdy alkoholik niepijący-ma obowiązek posiadac
        wiedzę na temat AA- ,ża to taki swego rodzaju tuzinalog
        w głowie im się nie mieści ,że są inne wyznania.
        i chyba nie chodzi nawet o to ,że podobnie jak u dobrego
        katolika-wiara jest utożsamiona z rzymskim hegemonem. tak u
        aaowca - trzeźwośc jest tożsama z 12 krokowym maratonem.
        wszelkie inne dyscypliny sportowe są zaledwie rekreacją.
        ...........to coś takiego, jak głuchota.
        aaowiec "zdziwiony"-to taki który uważa ,że siła wyższa
        działa wobec wszystkich, nawet wobec takich , co jej nigdy
        nie widzieli na oczy.-natomiast w stan zdziwienia wprawia
        go ,gdy ktoś staje się szczęsliwy w swoim zyciu-przy pomocy
        joggingu.
        ale masz rację Janu z jednym-wtręt o esperalu i anticolu-jest
        z punktu widzenia dramaturgii wierszyka i logiki- bez sensu.

        " kto nie jest z nami , ten jest przeciw nam"
        ot taka dialektyka protetariacka-wynikająca ze strachu przed
        obrzydliwym karłem kontrrewolucji.
      • aaugustw Re: Samosia 26.02.08, 20:56
        janulodz napisał:
        > Do roboty, owieczka wam się zbiesiła.
        ______________________________________.
        Alez to caly czas o tobie - Samosiu...!
        A... ;-))
      • ela_102 Re: Samosia 26.02.08, 21:03
        janu:
        . AA nie spełnia swojego zadania,

        jakiego nie spelnia?
        skad tobie o tym wiedziec?
        --
        ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
      • daleh Re: Samosia 26.02.08, 21:22
        janu...
        Dostrzegam tu coś poważniejszego. AA nie spełnia swojego zadania,
        ------------------------
        Z własnego doświadczenia mogę stwierdzić,ze tak nie jest.Mi uczestnictwo w
        mitingach pomogło przetrwać najtrudniejszy okres po terapii.Dzieki temu ze
        miałem dokąd pójść, nie wróciłem do picia.
        A oszołomy które swoimi tekstami dyskredutuja ideały które głoszą,
        wypaczają w ten sposób sens i znaczenie wspólnoty...
        • tenjaras Re: Samosia 26.02.08, 21:56
          > A oszołomy które swoimi tekstami dyskredutuja ideały które głoszą,
          > wypaczają w ten sposób sens i znaczenie wspólnoty...

          i to akurat Ty potrafisz ich wskazać?
          masz jakiś certyfikat na prawdę AA?

          czy może podobnie jak tutaj piszący, a nie bojący się przyznać jak
          wiele zawdzięczają mądrości innych, masz zaledwie własne
          doświadczenie i mądrość którą się dzielisz?

          --
          To, że dotychczas życie sprawiało ci ból, nie znaczy, że nadal musi
          tak być.
          • daleh Re: Samosia 26.02.08, 22:04
            jaras...
            i to akurat Ty potrafisz ich wskazać?
            > masz jakiś certyfikat na prawdę AA?
            -------------------------------
            Ja pisze o swoich i tylko swoich doswiadczeniach w przeciwienstwie do was.Ela
            jest profesorem trzezwienia to certyfikat ma ,Ty cholera wie czym nie jestes,a
            August to spec od wszystkiego,wiec nie szukaj u mnie certyfikatu...
          • daleh Re: Samosia PS... 26.02.08, 22:12
            jaras...
            A oszołomy które swoimi tekstami dyskredutuja ideały które głoszą,
            > wypaczają w ten sposób sens i znaczenie wspólnoty...
            --------------------------
            Dlaczego tak zareagowałeś na te słowa? Nie było adresata przecież...
            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Samosia PS... 26.02.08, 23:06
              daleh napisał:

              > jaras...
              > A oszołomy które swoimi tekstami dyskredutuja ideały które głoszą,
              > > wypaczają w ten sposób sens i znaczenie wspólnoty...
              > --------------------------
              > Dlaczego tak zareagowałeś na te słowa? Nie było adresata przecież


              Tu sie Ela powinna wypowiedziec jako specjalistka od wynajdywania
              ukrytych powodow odpowiedzi na dany post.

              A od siebie dodam, ze tekst czy tam przerobka mnie osobiscie kojarzy
              sie z dzialalnoscia niejakiego Jacka Kurskiego
              • ela_102 Re: Samosia PS... 27.02.08, 11:27
                adi:

                Tu sie Ela powinna wypowiedziec jako specjalistka od wynajdywania
                ukrytych powodow odpowiedzi na dany post.

                "powinna" to coś zalatujacego wspóluzaleznieniem...
                ale proszę Cię bardzo...adusiu;-)
                Nie trzeba być człowiekiem wielkich lotów...aby wiedzieć kto co o
                kim myśli na tym Forum.
                Ponieważ nasz Forumowy daleh...już od dłuzszego czasu "wyraża" tutaj
                swój stosunek do innych Forumowiczów (czytaj.Plotkuje) nie nalezy do
                wiekszych zadań dedukcyjnych stwierdzenie kogo ma myśli
                pisząc "oszołomy" lub pijane pindy.
                ja wiem jedno otaczamy się takimi ludzmi jakimi jesteśmy sami...
                i w innych dostrzegamy te cechy ktorych w sobie nie akceptujemy..
                jak i te ...które w sobie lubimy...
                oczywistą rzeczą jest fakt że tych pierwszych będziemy odrzucac...
                gdy jestesmy pozbawieni świadomości tej prostej "zależności"

                a najzabwniejsze jest to że Ci ludzie kompletnie nie mają nic
                wspólnego z naszą ich wizją...

                Mnie to bawi nieustannie...
                bo walczą sami z sobą..
                i sami siebie chwalą...poprzez kontakt z wirtulanym nickiem..
                Doprawdy jest to niezwykle "groteskowe"
                to troche tak jak obserwacja mrowiska...i uwijajacych się w nim
                mrówek...którym wydaje się że caly Świat kończy się w tym miesjcu w
                którym żyją.

                I to mój Adi w swej "groteskowośći" jest tak naprwdę tragiczne.

                dość jasno?


                ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Samosia PS... 27.02.08, 12:07
                  Elu, zgadzam sie wlasciwie w pelni z Twoja diagnoza.

                  Tez mysle, ze ludzie, chyba wszyscy, latwiej zauwazaja u innnych te
                  cechy, z ktorymi sami maja jakis zwiazek- czy je lubia czy nie
                  cierpia.

                  To chyba dosyc naturalne nawet...


                  ale....


                  piszesz:

                  ja wiem jedno otaczamy się takimi ludzmi jakimi jesteśmy sami...
                  > i w innych dostrzegamy te cechy ktorych w sobie nie akceptujemy..
                  > jak i te ...które w sobie lubimy...
                  > oczywistą rzeczą jest fakt że tych pierwszych będziemy odrzucac...
                  > gdy jestesmy pozbawieni świadomości tej prostej "zależności"


                  cos mi tu nie gra.
                  jesli otaczam sie takimi, jaki sam jestem9zalozenie numer jeden)
                  a zarazem odrzucam tych z cechami, ktorych w sobie "nie lubie"
                  (zalozenie dwa)
                  - no to przeciez
                  zalozenie numer jeden przeczy zalozeniu numer dwa, blad logiczny.

                  (nie moge kogos zarazem odrzucac i sie nim otaczac)


                  A jeszcze dochodzi kolejna sprzecznosc, czesto przez Ciebie
                  poruszana.
                  Raz piszesz, ze krytykujemy innych za swe wlasne cechy, jakby
                  odbicie, a innym razem ze krytykujesz innych za to, ze maja cechy
                  ktorych ty nie masz i tak jakby ujawniaja prawde.

                  moze tutaj rozumuje zbyt prosto, ale jak na moj rozum to wychodzi,
                  ze krytykuje wszytskich- i tych ktorych cechy chialbym miec
                  (pokazywacze prawdy), i tych ktorych cech nie chcialbym miec
                  (wyparcie wlasnych cech)

                  • ela_102 Re: Samosia PS... 27.02.08, 12:28
                    Adi:
                    (nie moge kogos zarazem odrzucac i sie nim otaczac)

                    otaczasz sie tymi w ktorych widzisz cechy ktore w sobie lubisz...
                    odrzucasz tych (w sposob zupelnie nie swiadomy bo gdy jesteś tego
                    świadomy przestajesz to robić) w których widzisz te cechy ktore w
                    sobie nie akceptujesz...ale w twoim rozumieniu odrzucasz ich bo
                    są "inni" od ciebie...i mają to "coś" czefo ty nie lubisz..
                    w Twojej świadmości oni funkcjonują jako "odmiency"

                    wszystko sie zmienia gdy zdajesz sobie z tego sprawe..
                    bo działasz ku "rozszyfrowaniu" siebie...poznajesz siebie dzieki
                    innym...

                    nie ma tu nic nie logicznego...

                    masz trochę wiedzy psychologicznej..
                    wiesz ze "podswiadomość" to dól góry lodowej...Swiadome na wierzchu
                    w dodatku niemozliwe jest przyjzenie się jej bez pomocy innych ludzi

                    to co widza u mnie "inni" obcy mi ludzie jest zazwyczaj trafione...
                    realnie...albo to przyjmę i zastanowie sie nad tym...
                    albo odrzucę ...

                    oczywiscie biorąc pod uwagę opinie tych ktorzy sa juz w
                    miarę "zdrowi" bez własnych wypaczeń...
                    --
                    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
                    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Samosia PS... 27.02.08, 12:46



                      ALez ja nie kwestionuje tego, ze ktos moze zuwazyc cos, czego ja nie
                      widze- to oczywiste, przeciez ja sam tkwie w pewnym kregu swych
                      wlasnych przekonan i przyzwyczajen.

                      co nie znaczy automatycznie, ze to co widza inni jest prawdziwe- bo
                      inni widza tylko objaw a nie calosc zjawiska.

                      bo istnieja dwa fakty wspolistniejace- jeden taki, ze nikt nie zna
                      mnie lepiej niz ja sam i drugi, ze ja sam nie umiem spojrzec na
                      siebie obiektywnie.Porozumienie moze nastapic tylko na drordze
                      swiadomej konfrontacji, a nie tego, ze ktos mi powie co jest sluszne
                      i ja mam lykac jak zaba kit-

                      osttanie zdanie jest nieco nielogiczne- bo skoro sam
                      jestem "niezdrowy" to nie moge zadecydowac, ktorzy ludzie
                      sa "zdrowi", bo moje krtyeria wyboru sa niezdrowe, nie tak?

                      Tak czy owak i tak jest to nie tak proste jak Coi sie wydaje.

                      I rowniez mozna na to spojrzec z innej strony- to, ze widze wlasne
                      wady u innych jest jakos oczywiste- wiadoo, ze zlodziej lepiej wie
                      jak sie kradnie i wyczuje innego zlodzieja.

                      No i jeszcze jeden klocek- jak moge podzielic w sobie wady na takie
                      ktore lubie i ktorych nie lubie?

                      W samym slowie "wada" tkwi cos ujemnego- wady z zalozenia nie moge w
                      sobie lubic, moge jej nie lubic mniej lub bardziej- ale nie moge jej
                      zaakceptowac i polubic- bo wtedy przestaje ja uwazac za wade.


                      Reasumujac- to, ze innym ludziom moge przypisywac swoje "ukryte"
                      wady jest wg nie konsekwencja tego, ze takie mechanizmy znam. A ze
                      tych wad w sobie nie lubie to odrebna sprawa.

                      Laczenie jednego z drugim w zbyt mocny sposob prowadzi do jakiejs
                      perwersji- jakobym szukal ludzi z wlasnymi wadami po to, by ich na
                      sile znielubiac i w ten sposob dokopywac sobie? tego nie rozumiem i
                      pewnie nikt nie rozumie, bo skoro to jest podswiadomosc- to znowuz-
                      jej cecha polega na tym, ze jest niewidoczna.

                      I nie wierze w to, ze istnieja na swiecie dwie takie same
                      podswiadomosci. Moga byc zblizone a nie takie same. Wiec tym samym
                      nie wierze w to, ze ktos moze mi "objasnic" moje zycie. Moze mi cos
                      pokazac, naswietlic- ale jak mowie, to musi byc sprzezenie zwrotne a
                      nie relacja "madry/glupi".







                      • ela_102 Re: Samosia PS... 27.02.08, 12:51
                        Adi:
                        No i jeszcze jeden klocek- jak moge podzielic w sobie wady na takie
                        ktore lubie i ktorych nie lubie?

                        ja nie nazwyam niczego w sobie "wadą" lecz cechą...
                        wiele cech ogólnie przyętych za "wady" może być bardzo pożytecznych
                        dla mnie...to wszystko co mnie tworzy to moje cechy...
                        i skoro je mam..to widzocznie sa mi potrzebne...

                        niecierpliwość np...mozna wykorzystać w dobry sposob..
                        egoizm też...itd itp
                        --
                        ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
                      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Samosia PS... 27.02.08, 13:02
                        najlepiej byloby zreszta operowac konkretami.

                        Zrobie pewien eksperyment.

                        Najpierw spontanicznie wymienie rzeczy, ktorych nie lubie w innych.

                        Potem wymienie spontanicznie rzeczy, ktorych nie lubie w sobie
                        (oczywiscie na jakims tam chociaz etapie uswiadomienia)

                        zareczam- nie bede kasowal (uzywal klawisza backspace) i bede pisal
                        z glowy od razy, bez wahania:

                        fanatyzm, przemoc, agresja, nietolerancja, chciwosc,
                        niewyrozumialosc, narzucanie pogladow, nieslownosc,
                        nieodpowiedzialnosc, lenistwo, postawa roszczeniowa, cwaniactwo,
                        manipulacja, bezwzglednosc, pozerstwo

                        niech wystarczy na razie


                        Czego nie lbuie u siebie:
                        zbytniej odpowiedzialnosci, skolnnosci do stresowania sie glupotami,
                        przekonywania na sile do swych racji, malej wytrwalosci,
                        pamietliwosci, sklonnosci paranoidalnych, czasem wyrachowania,
                        zbytniej oszczednosci, zbtyniej uleglosci ktora potem zamienia sie
                        we frustracje, dociekliwosci czasem do granic patologii, zmiennosci
                        nastrojow,

                        niech bedzie

                        Porownanie list to juz nie moje zadanie, bo nie ocenie tego
                        obiektywnie.

                        Na pewno wiem o sobie, ze z cech "ukrytych", ktorych nie lubie u
                        innych, wystepuje u mnie chyba glownie wyrachowanie.

                        Otoz jestem czesto przekonany, ze inni robia cos z niecnych pobudek.
                        zarazem sam, nie wiem czy stosujac "atak wyprzedzajacy" czy tez
                        rekompensujac wyolbrzymione lub urojone "choc czasem tez na pewno
                        realne) krzywdy "wyrownuje rachunki", co mozna nawet nazwac
                        msciwoscia- jak pamietam, nie lbuie tego u innych:)

                        Druga rzecz, ktorej nie lubie u innych, wrecz nienawidze, jest
                        kontrolowanie mnie. Zarazem widze u siebie sklonnosc do
                        kontrlowowania innych.

                        Z tym, ze tutaj n ie jest ak prosto- bo obszary kontroli nie bardzo
                        pokrywaja sie.
                        Ja nie lubie, gdy ktos kontroluje lub narzuca i cokolwiek w kwestii
                        tego, co robie, co mysle, w co wierze.
                        NAtomiast u innych probuje kontrolowac kontrolowanie mnie, czyli
                        probuje kontrolowac ludzi by mnie nie kontrolowali, w czym pewnie
                        czasem przeginam i cel zatracam.

                        Ogolnie to dosyc zlozone, przyznaje ze jest cos w tym, ze nie lubi
                        sie w innych pewnych cech "wlasnych", z tym ze nie szukalbym tu
                        lustrzanego odbicia tylko jakiegos przeczulenia.

                        • ela_102 Re: Samosia PS... 27.02.08, 13:13
                          Gratuluję tak smiałej próby kofrontacji z sobą samym...
                          ja jednak uważam że do takich ćwiczeń bezwglednie potrzebny jest
                          spokój cisza...(odpowiednie warunki) no i zaufana osoba z którą
                          idzie to przedyskutować...
                          pamiętam...jak w 3 kl.Lo...czułam się jakas taka "nidostosowana" do
                          zycia...niby wiedzialam czego chcę ...ale brakowalo mi "pewności
                          swego" charakteryzowala mnie potworna chwiejność...

                          poprosiłam wówczas wszystkich z mojej klasy aby zupelnie 'anonimowo"
                          napisali mi opinie o mnie...
                          napisali..mam je do dziś...
                          byłam zadziwona że prawie wszyscy uważali mnie na osobę "pewną swego"
                          widzieli we mnie cechę której w swoim rozumieniu siebie nie
                          posiadalam...a ktora tak naprawde po latach okazla się być
                          moim "mechanizmem obronnym" ...


                          pewnie że nic z obaszaru "psychologia" nie jest proste..
                          ale z pewnoscią pociagajace gdy się zacznie coś z sobą czynić:-)
                          --
                          ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
            • tenjaras Re: Samosia PS... 27.02.08, 14:21
              > Dlaczego tak zareagowałeś na te słowa?

              po prostu uważam, że każdy ma prawo do siebie, Ty często piszesz, co
              pisze ktoś inny, jakby kogokolwiek interesowało Twoje zdanie poza
              Tobą - wiesz chyba, że może to interesować ewentualnie tych, którym
              obecność komentowanych przez Ciebie osób, przeszkadza w osiąganiu
              własnych celów

              jaki jest cel osoby wyśmiewającej terapię, skoro jej nie dokończyła
              i twierdzi, że nie jest nią zainteresowana? jaki jest Twój cel
              pomagania, może nieświadomego, a może świadomego, to już Ty sam
              wiesz, prześmiewania ludzi, którzy mieli odwagę dokończyć swój
              proces terapii?

              zareagowałem, bo uważam, że robisz tu złą robotę wspierając podziały
              na jakichś i jakichś

              --
              Obstawaj przy Nie Byle Czym, bo inaczej byle co cię przewróci.
              • daleh Re: Samosia PS... 27.02.08, 19:25
                jaras...
                po prostu uważam, że każdy ma prawo do siebie, Ty często piszesz, co
                pisze ktoś inny, jakby kogokolwiek interesowało Twoje zdanie poza
                Tobą - wiesz chyba, że może to interesować ewentualnie tych, którym
                obecność komentowanych przez Ciebie osób, przeszkadza w osiąganiu
                własnych celów
                --------------------------
                Rozpoczynasz swoja odpowiedz od zaprzeczenia...Mam wiernych oponentów
                których zawsze interesuje moje zdanie,a których wymieniać nie muszę.
                Jedyny cel jaki mi przyświeca na tym i innych forach to spędzić interesująco
                czas.Jako ze mam jakieś tam doświadczenia alko,fakt ze nieporównywalne do Twoich
                i nie tylko,to pozwalam sobie prostować niektóre mity i odchyłki od normy.Cenie
                sobie dyskusje z ludźmi konkretnymi,którzy mogą poprzeć swoje przekonania
                argumentami.
                Z innymi sprawia mi przyjemność doprowadzanie rozmowy do absurdu.
                Kiedy taki delikwent zorientuje sie ze zaczyna pisać jaki jest naprawdę i jak
                ulega przemianie jego obraz siebie,jaki chciałby prezentować...resztę sam sobie
                dopowiedz...
                  • aaugustw Re: Samosia PS... 27.02.08, 19:58
                    ela_102 napisała:
                    > Idę na film... cięzko dziś znoszę glupotę:-(((((
                    ________________________________.
                    A ja jeszcze troche potrenuje...! ;-))
                    Pozdrawiam:
                    A... ;-))
                    • daleh Re: Samosia PS... 27.02.08, 20:04
                      aaugustw napisał:

                      > ela_102 napisała:
                      > > Idę na film... cięzko dziś znoszę glupotę:-(((((
                      > ________________________________.
                      > A ja jeszcze troche potrenuje...! ;-))
                      > Pozdrawiam:
                      > A... ;-))
                      ------------------
                      Wierzysz w to,ze zmądrzejesz???
                      • aaugustw Re: Samosia PS... 28.02.08, 09:10
                        daleh napisał:

                        > > ela_102 napisała:
                        > > > Idę na film... cięzko dziś znoszę glupotę:-(((((
                        ________________________________.
                        > > A ja jeszcze troche potrenuje...! ;-))
                        > > Pozdrawiam:
                        > > A... ;-))
                        ------------------
                        > Wierzysz w to,ze zmądrzejesz???
                        ________________________________.
                        My mowimy tu o uodpornieniu sie na glupote - daleh...! ;-))
                        A...
                    • ela_102 Re: Samosia PS... 27.02.08, 20:04
                      dziekuję..
                      własnie miałam telefon od Teresy z Monachium ktorej pomogles znalezc
                      tam polskojezyczne grupy AA...
                      i tak to działa.

                      powodzonka:-)
                      --
                      ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
                      • aaugustw Re: Samosia PS... 28.02.08, 09:13
                        ela_102 napisała:
                        > dziekuję.. własnie miałam telefon od Teresy z Monachium ktorej
                        pomogles znalezc tam polskojezyczne grupy AA... i tak to działa.
                        > powodzonka:-)
                        _________________________________________________.
                        Ciesze sie... - "To dziala, kiedy my dzialamy...!" ;-))
                        A...
                        Ps. Wczoraj jakos mi ten watek ulecial...(!?)
              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Samosia PS... 28.02.08, 02:06
                tenjaras napisał:

                > > Dlaczego tak zareagowałeś na te słowa?
                >
                > po prostu uważam, że każdy ma prawo do siebie, Ty często piszesz,
                co
                > pisze ktoś inny, jakby kogokolwiek interesowało Twoje zdanie poza
                > Tobą - wiesz chyba, że może to interesować ewentualnie tych,
                którym
                > obecność komentowanych przez Ciebie osób, przeszkadza w osiąganiu
                > własnych celów
                >
                > jaki jest cel osoby wyśmiewającej terapię, skoro jej nie
                dokończyła
                > i twierdzi, że nie jest nią zainteresowana? jaki jest Twój cel
                > pomagania, może nieświadomego, a może świadomego, to już Ty sam
                > wiesz, prześmiewania ludzi, którzy mieli odwagę dokończyć swój
                > proces terapii?
                >
                > zareagowałem, bo uważam, że robisz tu złą robotę wspierając
                podziały
                > na jakichś i jakichś
                >


                Jaras, zastanow sie- jak to jest.
                Ktos, kto rezygnuje z terapii najwidoczniej ma ku temu powody.

                Rezygnacja z terapii jest efektem jakichs tam zastrzezen do niej, no
                nie?

                To chyba naturalne, ze terapie krytykuje ktos, kto z niej
                zrezygnowal.
                Dlatego zrezygnowal, bo ma krytyczny stosunek.

                A kto chce konczyc niech konczy- ale dlaczego wymagac od kogos, zeby
                chodzil piec lat i dopiero ocenial?

                To jakies dziwne myslenie. znowu- niespotykane poza alkoholizmem.

                Jakbys zaczal jesc jakas zupe i po polowie talerza wylal
                mowiac "niedobre" a ktos by Ci powiedzial- nie masz prawa sie
                wypowiadac bo nie dojadles do konca.

                naprawde dziwne myslenie.
                • tenjaras Re: Samosia PS... 28.02.08, 19:46
                  beka, ja szanuję decyzje ludzi - pisałem o takich, którzy nie
                  szanują decyzji innych i własnych, przez co prześmiewają takich,
                  którzy potrafią zdobyć na coś więcej

                  to nie ranking, terapia trwa w sumie 20 miesięcy (jakieś 100
                  spotkań), jednak wymaga dużo wewnętrznej samodyscypliny, często
                  niespotykanej dotychczas u alkoholika

                  w swoim wpisie zwróciłem uwagę na ludzi, którzy to wyśmiewają, a nie
                  są powodowani jakąś decyzją - czytaj z uwagą ;-)

                  --
                  Gdy rządziło nami uzależnienie, nasze życie nie tylko wymykało nam
                  się z rąk, ale i przypominało obłęd.
                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Samosia PS... 29.02.08, 00:21
                    tenjaras napisał:

                    > beka, ja szanuję decyzje ludzi - pisałem o takich, którzy nie
                    > szanują decyzji innych i własnych, przez co prześmiewają takich,
                    > którzy potrafią zdobyć na coś więcej
                    >
                    > to nie ranking, terapia trwa w sumie 20 miesięcy (jakieś 100
                    > spotkań), jednak wymaga dużo wewnętrznej samodyscypliny, często
                    > niespotykanej dotychczas u alkoholika
                    >
                    > w swoim wpisie zwróciłem uwagę na ludzi, którzy to wyśmiewają, a
                    nie
                    > są powodowani jakąś decyzją - czytaj z uwagą ;-)
                    >


                    Sam sie zaplatales.
                    Szanujesz decyzje innych, a nie szanujesz decyzji o przerwaniu
                    terapii- sugerujesz, jakoby to byla "nieszanowaniem wlasnej decyzji"
                    a mozna powiedziec, ze to jest inna decyzja, ktora zmienia
                    poprzednia decyzje, tak samo jak u Ciebie byla decyzja, ze pijesz,
                    ktora za\stapila inna decyzja- o przerwaniu picia; zlosliwie moznaby
                    powiediec, ze tez nie szanujesz swoich wlasnych decyzji.

                    Odejscie od terapii nie musi byc efektem braku wytrwalosci, moge
                    powiedziec to o sobie, bo ja jeszcze chodzilem na terapie dlugi czas
                    od kiedy stwierdzilem, ze mi wiecej szkodzi niz pomaga- mozna rzec-
                    bylem wyjatkowo wiec wytrwaly, a mozna rzec, ze bylem zakladnikiem
                    swojej wczesniejszej decyzji, a mozna tez, ze ie mialem odwagi
                    podjac innej decyzji.

                    Ja osobiscie zawsze twierdzilem, ze terapie sa skrojone pod pewien
                    model ludzi. Nigdy nie mowilem, ze sa dla nikogo i nikomu nie
                    pomagaja. Mowie, ze pomagaja niektorym, o pewnych cechach osobowosci
                    lub tez stopniu rozwiniecia choroby- a jezeli ktos sie w tym
                    odnajduje to jego decyzja, on wie najlepiej co mu odpowiada ( tak
                    jak na przyklad zapewne Ty).

                    To juz tez mowilem- ze odrebna sprawa jest moja osobista ocena
                    programu ( nie pod katem skutecznosci, tylko jakosci), ale ona nie
                    rzutuje na pierwszy obszar. Tak jak moja osobista ocena np. religii
                    katolickiej nie powoduje uznania, ze kazdy katolik bladzi.
                    • ela_102 Re: Samosia PS... 29.02.08, 11:42
                      Adi:-)

                      ale to ty jesteś glono walczączym tutaj z "absurdalnymi" w twoim
                      mniemaniu porównaniami...
                      jedzenie przesolonej zupy ...porównujesz do terapi...

                      a jnie uznajesz porównania choroby alkoholowej do jakiejkolowiek
                      innej np.do cukrzycy...

                      o ile to drugie ma jednak jakiś ..spory...punkt wspólny tak to
                      pierwsze nie ma go albo w ogole albo ma bardzo "mataforyczny"

                      przerwanie terapi...to najczęsciej decyzja pacjenta...Choć czasami
                      terapeuta też odmawia dalszej wsółpracy ze wzgledu wlaśnie na jej
                      brak...i w 90% z powodu strachu przed zmianami...
                      inne przypadki to brak czasu...niezadowolonie z terapeuty (choć
                      zawsze mozna go zmienić)i jeszcze jakieś tam "inne"

                      tak samo jak odmowienie "operacji" lub zgodzenie się na nią...ta
                      decyzja nalezy do pacjenta...

                      a nie spozycie niesmacznej zupy to bardziej "mądrość" tylko po co
                      jeść ją do połowy?;-)
                      lub czemu pić niesmaczny alkohol skoro się jest alkoholikiem?

                      --
                      ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
                      • beka.smiechu-w.sali.obok sami tego chcieliscie 29.02.08, 12:36
                        coz, dobra wola niestety nie jest tutaj wskazana.

                        Ja pisze o tym, ze moga byc ROZNE motywy przerwania terapii, a
                        oczywiscie Jaras z Ela wpieraja, ze to strach przed zmianami
                        (coz za precyzyjne pojecie!) albo ogolnie tchorzostwo, ktore "ucieka
                        przed prawda".

                        Okej, chcecie prawdy to ja macie:

                        Po pierwsze- idiotyzmem czystej wody jest dla mnie opieranie
                        trzezwienia i w ogole dalszego zycia na "Sile Wyzszej"- jakkolwiek
                        bym ja rozumial- na jakimkolwiek syfiastym metafizycznym bycie
                        ktorego nie widze i nie wiem, czy istnieje.
                        Dla mnie jako ateisty (czy agnostyka)jest to po prostu
                        niedorzecznosc, kompletnie przeciwna mojej wizji widzenia swiata,
                        oczywiscie nie przyjmuje zadnego rozwadniania typu "AA jest tez dla
                        ateistow" bo jako ateista/agnostyk odrzucam jakakolwiek i jakkolwiek
                        nazywana, definiowana, opisywana i orkeslana koncepcje jakiejkolwiek
                        Sily Wyzszej na ziemii.


                        To jedno juz wlasciwie w pelni dyskwalifikuje cala "mysl
                        terapeutyczno-Aowska" w moich oczach i wystarczy za pelne
                        usprawiedliwienie przerwania terapii.


                        Ale sa inne kwiatki.
                        Pierwszy- nie podoba mi sie "program na zycie" stworzony w
                        szpitalnym lozku w fazie delirium tremens przez jakiegos degenerata,
                        ktory zaliczyl 40 odwykow czy cos tam.
                        Tak, to jest nieco nieracjonalne tlumaczenie- bo w ogole nie
                        przeszkadza mi sluchanie Doorsow z tekstami nawalonego Morrisona-
                        ale to moj wybor.

                        druga- czytalem lektury Aowskie i po rpostu sa dla mnie wtorne,
                        nudne i monotonne.

                        trzecie- nienawidze jak psow wszelkich zachowan stadnych,
                        kolektywizmu, lazenia przetartymi sciezkami.

                        moglbym tak wymieniac w nieskonczonosc, wlasciwie nie wiem po co, bo
                        to wiadomo.

                        I tak- jest to strach przed zmianami- strach przed zmiana w
                        swieto.. Ele czy cudownego polboskiego enrike- jarasa.
                        Mysle, ze kazdy normalny czlowiek powinien sie tego bac.

                        bez odbioru, nie odpisuje wiecej na te glupoty bo nie ma sensu.
                        • daleh Re: sami tego chcieliscie 29.02.08, 16:12
                          beka...
                          Mysle, ze kazdy normalny czlowiek powinien sie tego bac.
                          ---------------------------
                          Zachowania jakie opisałeś powyżej,charakteryzują ogólnie ludzi normalnych
                          inaczej...Odnaleźć sens życia w trzeźwieniu,nie można nazwać normalnością...Jest
                          tyle ciekawych rzeczy do zrobienia w życiu,kiedy jestem trzeźwy,których po
                          pijaku nie dałoby sie zauważyć nawet,
                          to jaki sens miałaby moja trzeźwość,gdybym zatrzymał sie nad praca ,
                          nad swoja trzeźwością...Samo to określenie jest idiotyczne...
                          • tenjaras Re: sami tego chcieliscie 29.02.08, 16:15
                            daleh, może i idiotyczne, ale innego nie wymyśliłeś :-(

                            ja też nie używam określenia "trzeźwienie", mówię o sobie, że sie
                            rozwijam - coś już umiem, jestem na takim etapie, ale pragnę lepiej,
                            to się staram

                            przede wszystkim nie krytykuję czegokolwiek, czy kogokolwiek, tylko
                            dlatego, że używa obcych mi lub niedopuszcalnych określeń na jakieś
                            tam, korzystne czynności...

                            --
                            Gdy rządziło nami uzależnienie, nasze życie nie tylko wymykało nam
                            się z rąk, ale i przypominało obłęd.
                            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: sami tego chcieliscie 29.02.08, 16:28
                              jaras:

                              nadal uważam, że są tchórze, którzy nie potrafią wytrwać w przacy
                              nad sobą i wszelkimi sposobami to usprawiedliwią, oprócz przyznania
                              się do słabości, a jeśli natknął się na takiego kogoś, kto im to
                              unaoczni, nawet "niechcący", będą z nim walczyć każdym sposobem




                              i moment pozniej:
                              tenjaras napisał:

                              >>
                              > przede wszystkim nie krytykuję czegokolwiek, czy kogokolwiek,
                              tylko
                              > dlatego, że używa obcych mi lub niedopuszcalnych określeń na
                              jakieś
                              > tam, korzystne czynności


                              bez komentarza
                              • ela_102 Re: sami tego chcieliscie 29.02.08, 18:06
                                Adi:

                                wszystko Ci się miesza...choć taki mądry z Ciebie chłopczyk;-)

                                jaras:
                                nadal uważam, że są tchórze..

                                a nie ma?

                                Stwierdzanie faktów to nie krytyka...

                                gdyby jaras napisał...

                                Adi to tchórz...

                                to też nie była by krytyka lecz pomówienie...


                                ale nic takiego nie mialo tutaj miejsca...
                                no chyba ze w wykonaniu innego zupelnie gościa...
                                ktory tak "uroczo" wypełnia sobie tutaj czas...
                                po ciężkim dniu pracy...

                                i to była już krytyka świadoma...bo Ona wielu takim pomaga...
                                choć temu raczej nie;-)

                                --
                                ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
                                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: sami tego chcieliscie 29.02.08, 22:41
                                  ela_102 napisała:

                                  > Adi:
                                  >
                                  > wszystko Ci się miesza...choć taki mądry z Ciebie chłopczyk;-)
                                  >
                                  > jaras:
                                  > nadal uważam, że są tchórze..
                                  >
                                  > a nie ma?
                                  >
                                  > Stwierdzanie faktów to nie krytyka...
                                  >



                                  Elu, nie udawaj glupie.
                                  chyba zauwazasz roznice miedzy stiwredzniem, ze niektorzy zrywaja
                                  terapie ze strachu a stwierdzeniem, ze wszyscy tak robia?

                                  Jaras i Ty wyraznie zasugerowaliscie, ze kazdy kto rezygnuje to
                                  tchorz i tyle
                                  • ela_102 Re: sami tego chcieliscie 01.03.08, 14:06
                                    Adi:
                                    Jaras i Ty wyraznie zasugerowaliscie, ze kazdy kto rezygnuje to
                                    tchorz i tyle

                                    w tym to wyczytaleś?

                                    Ja kilka postów wyżej:

                                    przerwanie terapi...to najczęsciej decyzja pacjenta...Choć czasami
                                    terapeuta też odmawia dalszej wsółpracy ze wzgledu wlaśnie na jej
                                    brak...i w 90% z powodu strachu przed zmianami...
                                    inne przypadki to brak czasu...niezadowolonie z terapeuty (choć
                                    zawsze mozna go zmienić)i jeszcze jakieś tam "inne"

                                    takie sa statystyki...a nie moje widzimisie...



                                    --
                                    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
                                  • tenjaras Re: sami tego chcieliscie 01.03.08, 14:41
                                    > Jaras i Ty wyraznie zasugerowaliscie, ze kazdy kto rezygnuje to
                                    > tchorz i tyle

                                    ja pisałem o tym, że ludzie, którzy nie wytrwali w terapii, a
                                    wyśmiewają tych, którzy wytrwali, to tchórze

                                    --
                                    Nim zaczniesz żyć z kimś, naucz się żyć ze sobą.
                            • daleh Re: sami tego chcieliscie 29.02.08, 17:31
                              jaras...
                              przede wszystkim nie krytykuję czegokolwiek, czy kogokolwiek, tylko
                              dlatego, że używa obcych mi lub niedopuszcalnych określeń na jakieś
                              tam, korzystne czynności...
                              -------------------------------
                              Ty to pewnie już sam nie wierzysz w to co piszesz...Zmieniasz zeznania
                              jakbyś miał coś do ukrycia...Czasami odnoszę wrażenie,ze tak naprawdę boisz sie
                              powiedzieć,ze masz wątpliwości o czym piszesz,stad tyle sprzecznych prawd
                              piszesz...Prawd o sobie...?
                              • tenjaras Re: sami tego chcieliscie 29.02.08, 18:17
                                > Ty to pewnie już sam nie wierzysz w to co piszesz...

                                nie tylko wierzę, ale i wiem - cała reszta to już nie moja rzecz

                                --
                                Gdy mi się wydaje, że nad wszystkim panuję, nie panuję nad niczym.
                                • daleh Re: sami tego chcieliscie 29.02.08, 18:30
                                  jaras...
                                  nie tylko wierzę, ale i wiem -
                                  ----------------------
                                  To raczej niemożliwe w Twoim przypadku,choćby dlatego ze często zaprzeczasz sam
                                  sobie pisząc w tym samym temacie...ktoś mądry kiedyś powiedział,ze czym więcej
                                  wie tym jego wiedza staje sie mniejsza.Z prostej przyczyny,ze ma coraz więcej
                                  pytań na które szuka odpowiedzi...
                                  W swoim mniemaniu jesteś największym mędrcem tego FU,to sadzisz ze wiesz wszystko...
                    • tenjaras Re: Samosia PS... 29.02.08, 11:42
                      nadal uważam, że są ludzie, którzy potrafią zdobyć się na pracę nad
                      sobą, korzystając z dostępnych im narzędzi, np. dla alkoholików
                      świetnie działa terapia i 12 Kroków AA

                      i nadal uważam, że są tchórze, którzy nie potrafią wytrwać w przacy
                      nad sobą i wszelkimi sposobami to usprawiedliwią, oprócz przyznania
                      się do słabości, a jeśli natknął się na takiego kogoś, kto im to
                      unaoczni, nawet "niechcący", będą z nim walczyć każdym sposobem

                      --
                      Zdrowie oznacza kontakt z rzeczywistością: przeżywanie życia na
                      stawianych przez nie warunkach.
        • 1962wolf Re: do daleha 26.02.08, 21:58
          zgadzam się z Toba Daleh co do potrzeby istnienia i sedna
          istnienia AA-----
          natomiast tak się niestety dzieje-.ze to własnie wszelkiej
          maści oszołomy wyrabiają markę i opinię-tak jak pijane
          bydło na stadionach stało się synoniem kibiców.
          no i ............ale może się czepiam.
          bez wpsparcia psychologa, psychiatry, sama wspólnota niewiele
          może-fachowa opieka nad osobami chorymi jest potrzebna na
          codzień-tkwienie w złudnym systemie "samopomocowym" wspólnoty,
          że program jest dobry na wszystko-to szodliwa i
          niebezpieczna zabawa.oczywiście są osoby ,które bez
          psychopomocy fachowej sobie poradzą w dłuższym dystansie,ale
          nie o nich rozmawiamy jak sądzę?.........
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka