Dodaj do ulubionych

Powrot do zdrowego spoleczenstwa - czynem...!

20.03.08, 11:22
Chorzy alkoholicy, ktorzy licza tylko na pomoc terapeutyczna i na
pomoc psychologa staja sie z czasem "przeterapeutyzowani".
Niezaradni zyciowo... - Ich przemiany staja sie tylko przemianami
teoretycznymi, a ich wiedza, jezeli nie zostanie wprowadzona w czyn,
czyli do zycia realnego, do rodzin, srodowiska, itp. staje sie
martwa wiedza - "sobie i muzom"...!
Taki czlowiem moze i bedzie abstynentem, ale czy taki czlowiek moze
byc trzezwym...(!?) :-((
A...
Edytor zaawansowany
  • tenjaras 20.03.08, 11:54
    na co takiemu człowiekowi abstynencja?

    aż chce się zacytować wielką mądrość życiową "wiara bez uczynków
    jest martwa"

    --
    Zdrowie oznacza kontakt z rzeczywistością: przeżywanie życia na
    stawianych przez nie warunkach.
  • arielka49 20.03.08, 12:14

    tenjaras napisał:

    > na co takiemu człowiekowi abstynencja?

    Własnie ...:-)
    Niech się lepiej idzie ... i zapije !!! :-)

    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • tenjaras 20.03.08, 16:06
    > Niech się lepiej idzie ... i zapije !!! :-)

    a nie lepiej by było, dla niego i jego najbliższych, żeby zadbał o
    coś więcej niż sama abstynencja?

    --
    Gdy mi się wydaje, że nad wszystkim panuję, nie panuję nad niczym.
  • arielka49 20.03.08, 16:15
    Tak się zastanawiam , Jarasku ... kiedy w końcu zejdziesz
    z tej swojej różowej chmurki i spojrzysz na świat realistycznie.
    Realnie ..aż do bólu .
    Bo na razie .. to tylko piszesz tak ckliwie , że aż płakać się chce.
    Zejdż na ziemię .
    Zobacz , że życie - to nie tylko alkoholizm.
    To nie tylko kręcenie się w koło własnego ogona.
    No człowieku ... pośmiej się trochę ... albo przeklnij ...
    Bądż normalny !!! Normalny facet , a nie ciepłe kluchy.
    Rany !!!


    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • tenjaras 20.03.08, 17:11
    czytałaś ten artykuł Mielibrudy? tam wyczytałem, że dopóki alkoholik
    nie stanie się alkoholikiem, nie stanie się nikim więcej

    czytałaś mnie kiedykolwiek z uwagą, a nie z uprzedzeniem? zawsze
    piszę, że tutaj, na forum dla uzależnionych jestem alkoholikiem,
    czasem wtykam nocha w sprawy rzucających palenie, bo mam w tym
    temacie również coś do powiedzenia

    poza tym, zawsze Ci podkreślam, że to co dla Ciebie jest
    odniesieniem do normy, dla mnie znaczy zupełnie coś innego, rozumiem
    więc, że gdybyś Ty poruszała się w klimatach dla mnie normalnych,
    źle by Ci z tym było

    --
    Jak to się robi? Bez kłamstw, bez uprzedzeń, bez wahania.
  • arielka49 20.03.08, 17:42
    Jaras :

    >tam wyczytałem, że dopóki alkoholik
    > nie stanie się alkoholikiem, nie stanie się nikim więcej

    Owszem - czytałam .
    I zupełnie inaczej interpretuję ten artykuł , aniżeli Ty .

    To tam przeczytałam :


    ,,Druga grupa problemów związanych z tożsamością dotyczy pozostałych aspektów
    tożsamości, które nie są bezpośrednio związane z podstawową chorobą i piciem
    alkoholu. Pacjent jest nie tylko alkoholikiem, ale również mężczyzną, ojcem,
    synem, mężem, Polakiem itp. Inne aspekty tożsamości odgrywają bardzo istotną
    rolę w życiu każdego człowieka, a więc także w życiu osób uzależnionych. ,,


    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • tenjaras 23.03.08, 16:12
    jeszcze raz - dopóki człowiek, który utracił kontrolę nad ilością
    spożywanego alkoholu nie przyzna się, że jest alkoholikiem wraz z
    całą konsekwencją tej indentyfikacji, nie ma szans stać się nikim
    dalej "mężczyzną, ojcem, synem, mężem, Polakiem itp."

    --
    Głównym naszym problemem okazał się kompletny brak siły duchowej
    (Anonimowi Alkoholicy str.38).
  • arielka49 24.03.08, 21:31

    tenjaras napisał:

    > jeszcze raz - dopóki człowiek, który utracił kontrolę nad ilością
    > spożywanego alkoholu nie przyzna się, że jest alkoholikiem wraz z
    > całą konsekwencją tej indentyfikacji, nie ma szans stać się nikim
    > dalej "mężczyzną, ojcem, synem, mężem, Polakiem itp."

    Masz dowód na to , że piszesz językiem ,,migowym ,,
    Ty wiesz , co chcesz powiedzieć , ale ludzie nie wiedzą
    o czym piszesz .
    Dlatego musisz ,,dwa razy ,, .

    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • tenjaras 25.03.08, 12:46
    arielko, ja Tobie polecam przestanie zajmowania się moimi treściami,
    a przejęciem się alkoholizmem w swoim życiu, by wreszcie zrozumieć
    gdzie tkwi przyczyna Twojego dyskomfortu życiowego, który wciąż
    odczytuję w Twoich wpisach

    już tu kilka razy pisałem, że debata nie służy rozwiązywaniu
    problemu, a jego odsunięciu w czasie

    a czym się kierujemy w niechęci do zmian, to każdy wie

    --
    Aby móc działać, musisz wpierw zaistnieć.
  • janulodz 25.03.08, 13:14
    A ja tobie jaras polecam zaprzestanie wydawania poleceń.
    Wtedy może zrozumiesz, gdzie leży przyczyna twoich wiecznych frustracji. Wciaż odczytuję w twoich wpisach, że zajmowanie się nie swoim życiem powoduje u ciebuie dyskomfort psychiczny. Zajmij się swoim trzeźwieniem, chyba, ze chodzi ci cały czas o robienie dymu.
    W wiadomym celu.
    A czym się kierujesz udając niechęć do zmian (metod),to każdy wie.
    Pa komercjuszku.
  • tenjaras 25.03.08, 13:36
    janu, moje dyskomforty mogą być jedynie dla Ciebie niedoścignionym
    wzorcem, obaj o tym wiemy, cokolwiek napiszą tu Twoje fanki

    --
    Żeby kochać innych, musisz najpierw pokochać siebie.
  • magtomal 25.03.08, 14:23
    tenjaras napisał:

    > janu, moje dyskomforty

    O rany! znów! "moje dyskomforty"!

    mogą być jedynie dla Ciebie niedoścignionym
    > wzorcem,

    Czyjś dyskomfort może byś "niedoścignionym wzorem"? Jaras, pisz tak,
    by nie trzeba było zgadywać, oc może Ci chodzić!


    obaj o tym wiemy, cokolwiek napiszą tu Twoje fanki
    >

    Jako fanka Janu, chciałabym wiedzieć, o czym to oboje wiecie. Może
    Janu wyjaśnij, bo Jarasa znów nie zrozumiem.
  • tenjaras 25.03.08, 14:43
    > Jako fanka Janu, chciałabym wiedzieć, o czym to oboje wiecie. Może
    > Janu wyjaśnij, bo Jarasa znów nie zrozumiem.

    masz rację, niech Ci to janu napisze, z mojej strony mogłoby to być
    rozumiane jako obraźliwe

    --
    Głównym naszym problemem okazał się kompletny brak siły duchowej
    (Anonimowi Alkoholicy str.38).
  • magtomal 25.03.08, 14:16
    tenjaras napisał:

    > arielko, ja Tobie polecam przestanie zajmowania się moimi
    treściami,

    O rany! Jaras! Brzmi to straszliwie! "Twoje treści"- co miałeś na
    myśli? Kiedy zaczniesz pisać po ludzku ( = po polsku)?!

    > a przejęciem się alkoholizmem w swoim życiu,

    jw

    by wreszcie zrozumieć
    > gdzie tkwi przyczyna Twojego dyskomfortu życiowego, który wciąż
    > odczytuję w Twoich wpisach
    >
    Dziwne. Arielka jest jedną z ostatnich osób, które podejrzewałabym o
    dyskomfort życiowy. Gdzieś to wyczytał?

    > już tu kilka razy pisałem, że debata nie służy rozwiązywaniu
    > problemu, a jego odsunięciu w czasie
    >
    > a czym się kierujemy w niechęci do zmian, to każdy wie

    Ty wiesz? No czym? I kto się kieruje? Arielka sporo zmieniła w swoim
    życiu, więc o kim myślisz?
    >
  • tenjaras 25.03.08, 14:42
    magtomal, jak my rozmawiamy, to o nas, o arielce porozmawiaj sobie z
    arielką, ze mną poklikasz o mnie lub o Tobie

    nie bawią mnie Twoje gierki, stosuj je we własnym środowisku, ja już
    z tego wyrosłem i nic mnie do tamtych klimatów nie ciągnie

    --
    To, że dotychczas życie sprawiało ci ból, nie znaczy, że nadal musi
    tak być.
  • janulodz 25.03.08, 15:17
    Magda, mnie tam nie przeszkadza, mogę z tobą porozmawiać o jarasie.
    Dla mnie to nieszczęśliwy, pogubiony, na dodatek zazdrosny facet.
    Robił dym na tym forum w celach typowo komercyjnych. Został rozszyfrowany, ale nie potrafi wyjść z tej swojej roli.
    Zaczyna być śmieszny. Zamiast zachować resztki przyzwoitości i po męsku się wycofać brnie w tą swoją ślepą uliczkę. Właściwie to mi go żal.
  • tenjaras 25.03.08, 15:24
    janulodz napisał:

    > Magda, mnie tam nie przeszkadza, mogę z tobą porozmawiać o jarasie.

    to oczywiste janu, nie tylko nie przeszkadza, ale i pomaga, wszystko
    byleby tylko nie o sobie ;-)

    --
    Jak to się robi? Bez kłamstw, bez uprzedzeń, bez wahania.
  • janulodz 25.03.08, 15:30
    Widzisz jaras, ja się nie muszę dowartościowywać.
  • aaugustw 25.03.08, 16:07
    janulodz napisał:
    > Widzisz jaras, ja się nie muszę dowartościowywać.
    __________________________________.
    Oczywiscie, ze nie, bo u tych cepow,
    ktorzy zyja z plewow, pszenica jest bezuzyteczna...! :-((
    A...
  • tenjaras 25.03.08, 19:40
    no cóż janu...

    w moich oczach jesteś idealnym przykładem dlaczego nie
    dowartościowywać się innymi ludźmi i przez porównania

    --
    Gdy rządziło nami uzależnienie, nasze życie nie tylko wymykało nam
    się z rąk, ale i przypominało obłęd.
  • magtomal 25.03.08, 19:43
    tenjaras napisał:

    > no cóż janu...
    >
    > w moich oczach jesteś idealnym przykładem dlaczego nie
    > dowartościowywać się innymi ludźmi i przez porównania
    >

    A mógłbyś napisać to raz jeszcze tylko tak, by było zrozumiałe?
    Proszę poważnie.
  • tenjaras 25.03.08, 20:10
    rozumiem magtomal Twoją prośbę, ale teraz Ty zrozum mnie, mi już się
    nie chce wyjaśniać Tobie rzeczy oczywistych

    --
    Jak to się robi? Bez kłamstw, bez uprzedzeń, bez wahania.
  • gocharl 25.03.08, 20:26
    magtomal napisała:
    jeszcze tylko tak, by było zrozumiałe..

    Wstaw słowo"warto" po słowach "dlaczego nie..."

    Ale dla mnie to i tak ocena dzieciaka...każdy normalny człek potrafi
    dostrzegać różnice i podobieństwa między ludźmi...bez porównywania
    się do kogokolwiek...

    Hejka Gocha
  • arielka49 25.03.08, 15:21
    tenjaras napisał:

    > magtomal, jak my rozmawiamy, to o nas, o arielce porozmawiaj sobie z
    > arielką, ze mną poklikasz o mnie lub o Tobie


    Mag... upoważniam Cię do rozmowy o mnie.
    Możesz śmiało !!!!
    Nie wadzi mi to.
    A Jaras ? Tchórzy ... i tyle.
    Dlatego odwraca ,jak zwykle ... kotka tyłem.:-)

    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • magtomal 25.03.08, 15:38
    arielka49 napisała:


    >
    > Mag... upoważniam Cię do rozmowy o mnie.
    > Możesz śmiało !!!!
    > Nie wadzi mi to.
    > A Jaras ? Tchórzy ... i tyle.
    > Dlatego odwraca ,jak zwykle ... kotka tyłem.:-)


    Dziękuję, Ariel!
    A Jaras oczywiście wolałaby, by nikt się nie wtrącał; wtedy mógłby
    pisać: "tylko Ty tak to widzisz", "tylko Ty tak to
    postrzegasz","tylko Ty nie rozumiesz moich postów", "wydaje Ci
    się", "jesteś nieszczęśliwa"...

    A tu, pech!- okazuje się, że nie tylko Ty, Arielko...
  • arielka49 25.03.08, 15:23
    tenjaras napisał:

    > arielko, ja Tobie polecam przestanie zajmowania się moimi treściami,

    Jarasku.Piszesz na forum publicznym.
    Przestanę , jak Ty przestaniesz pisać tutaj , a zaczniesz pisać
    pamietnik. Na swoje potrzeby.

    > gdzie tkwi przyczyna Twojego dyskomfortu życiowego,

    Jak już zacząłeś - kończ.
    Bądż facetem z jajami i wal.
    Prosto w oczy...A ja Ci odpowiem .


    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • tenjaras 25.03.08, 15:28
    ależ ja Ci nie zabraniam odnosić się do moich wpisów, tylko
    podpowiadam zajęcie się czymś więcej i znacznie pożyteczniejszym

    a to w czym tkwi przyczyna Twoich kłopotów i frustracji wiesz beze
    mnie, a ja nie mam ochoty na polemikę z Tobą

    --
    Głównym naszym problemem okazał się kompletny brak siły duchowej
    (Anonimowi Alkoholicy str.38).
  • magtomal 25.03.08, 15:40
    tenjaras napisał:


    > a to w czym tkwi przyczyna Twoich kłopotów i frustracji wiesz beze
    > mnie, a ja nie mam ochoty na polemikę z Tobą
    >

    Typowe: jak trzeba bzdety, które wypisywał, podeprzeć konkretami,
    ucieka. I to ma być facet...!
  • aaugustw 25.03.08, 16:10
    magtomal napisała:
    > Typowe: jak trzeba bzdety, które wypisywał, podeprzeć konkretami,
    > ucieka. I to ma być facet...!
    __________________________________.
    Kiedy czytam te i inne twoje odzywki, magtomal,
    wspolczuje nie Jarasiowi, ale twojemu mezowi...!
    A... ;-))
  • 1962wolf 25.03.08, 17:33
    w końcu nic łatwiejszego napisac enigamtyczne treści w stylu:
    " twoje rozedrgane wypowiedzi świadczą o głebokiej dysfunkcji
    i niedostatkach w Twoim zyciu rodzinnym".............to mniej
    więcej wzorem Jarasa.
    w stylu aaugusta -baniapusta, brzmi to mniej więcej tak:
    " drobnopijackie dyrdymały- widac jak cierpisz ,choć o tym
    jeszcze nie wiesz, reszte napisze jak wrócę z mityngu moim
    nowym luksusowym samochodem i zdejmę buty w moim exkluzywnym
    hallu".itditd
    hej
    hej

  • 1962wolf 25.03.08, 17:37

    sądząc po " mityngopwych" wpisach aaugusta, chyba czas
    najwyższy zacząc pisac jak bardzo współczuję jego żonie.
    wiele lat temu miała za męża pijanego głąba i mogła nim
    kręcić na prawo i lewo. teraz ma w domu głąba trzeźwego i
    nadaje się tylko do kręcenia z góry na dół.
  • arielka49 25.03.08, 18:26

    tenjaras napisał:

    > ależ ja Ci nie zabraniam odnosić się do moich wpisów, tylko
    > podpowiadam zajęcie się czymś więcej i znacznie pożyteczniejszym

    Jarasku - nie sądzisz chyba, że poświęcam Ci CAŁY mój czas.
    Nie przeceniaj się .Nie jesteś pępkiem świata , mimo , że tak uważasz.
    Wchodzę na forum - czytam ... widzę ... i reaguję.
    I to jest normalne.
    Normalna - ludzka reakcja. Przecież po coś tutaj jesteśmy , prawda ?
    Ty jesteś tutaj - bo potrzebujesz adrenaliny . Inaczej - nie byłoby
    Cię tutaj. Swój pamiętnik pisałbyś na swoim ,,wymarłym ,, forum.
    Zapewne odpowiesz , jak Guciek - że masz misję do spełnienia.
    Więc ja Ci napiszę - że również mam ,,misję,, tutaj .
    Daję nadzieję , że i bez AA można być trzeżwym.

    > a to w czym tkwi przyczyna Twoich kłopotów i frustracji wiesz beze
    > mnie, a ja nie mam ochoty na polemikę z Tobą

    Kłopoty były , są i będą .
    To też normalne i nieuniknione. Nie wiesz , co Cię
    w życiu czeka i co może Cię jeszcze spotkać.
    Ja swoje problemy rozwiązuję na bieżąco i na tyle , na ile się da.
    Umiem to. I wcale nie wyrywam sobie włosów z głowy , jak spotyka mnie coś złego.
    Podchodzę do tego realnie , konsekwentnie i z podniesioną głową . Więc nie
    wmówisz mi czegoś , czego NIE MA.
    Zanim Ty osiągniesz to co ja ... czas będzie odejść z tego świata.
    Więc goń ... goń szczęście. Obyś doznał go tyle , ile ja doznałam .
    Tego Ci życzę .


    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • tenjaras 25.03.08, 19:52
    ale ja sobie nie życzę tego, co Ty nazywasz szczęściem

    jeżeli to co ja robię, Ty nazywasz martwym, to gdzie jest to co
    zrobiłaś takim żywym? nie ja próbuję Ci wmówić rzeczy, których nie ma

    i cieszę się, że starasz się rozwiązywać swoje kłopoty na bierząco,
    na pewno Twoje otoczenie miało już dość przejmowania winy na siebie,
    życzę Wam takiego kierunku - realnie

    --
    Żeby kochać innych, musisz najpierw pokochać siebie.
  • arielka49 25.03.08, 20:30
    Jaras ;
    > jeżeli to co ja robię, Ty nazywasz martwym,

    Jaras .... nie ignoru mnie , skoro czytasz to , co piszę.
    Skoro czytasz - postaraj się ze zrozumieniem , okey ?
    Martwym - nazwałam TWOJE FORUM.
    I zaproponowałam , byś tam pisał - skoro piszesz jedynie dla siebie .

    Jaras :

    > na pewno Twoje otoczenie miało już dość przejmowania winy na siebie,

    Jakiej winy ? Co - na siebie ?
    Co insynuujesz ?
    Winisz kogoś za swoje picie , oprócz siebie ?
    Bo ja nie . Nie szukam winnych .
    Ty nie masz pojęcia , jak funkcjonuje rodzina.
    Ty się dopiero tego uczysz.Nigdy nie byłeś zobowiązany
    wziąść odpowiedzialności za rodzinę. Nie byłeś w stanie
    przez długi czas wziąść jej również za siebie. Więc precz
    od mojego otoczenia.
    Moje otoczenie ... Twoj otoczenie.
    To dwa otoczenia. Zupełnie inne od siebie.



    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • tenjaras 25.03.08, 20:49
    piszę dla siebie tutaj, bo tutaj znajduję takich ludzi, tutaj
    obserwuję taką postawę i uczę jej bezwartościowości, wszędzie gdzie
    jestem, jestem dla siebie i ze sobą, niczego innego nie posiadam

    a to co piszesz dalej, cieszy mnie, że rozumiesz, ucieszysz się jak
    przyjmiesz, narazie się stawiasz, ale pokaż mi kogoś kto od razu i
    bez szemrania, potrafi przyjąć prawdę o sobie :-)

    pech chce, arielko, że świetnie wiem co to jest rodzina, sam nawet
    nie przypuszczałem jak świetnie ;-)

    --
    Jak to się robi? Bez kłamstw, bez uprzedzeń, bez wahania.
  • 1962wolf 25.03.08, 21:15
    z całej dzisiejszej pisaniny wynika właściwie jedno:
    Jaras alergicznie reaguje na okreslenie-"martwe forum"
    hahahaha
  • 1962wolf 25.03.08, 21:22
    a teraz krótki wykład o zastosowaniu psów szczekających za
    płotem bez względu na rasę:

    otóż takie psy szczekają w jednym celu------------chcą
    ostrzec . lub poinformowac przewodnika swego stada ,że za
    płotem cuś się czai---------
    więc jesli na Ciebie jakiś kundel szczeka drogi Jarasie-to
    uważaj ,żeby w końcu nie wyszedł na Ciebie właściciel
    posesji z drągiem-bo jak mi się zdaje, wtedy Twoja
    górnolotna teoria tycząca psów, rozleci się szybciej niż Ty
    zgubisz buty od biegu.

    psy mój drogi Jarasie.to zbyt skomplikowane urządzenia dla
    takiehgo aaowca jak Ty.
    zajmij sie wielbłądami i do
    jednogarbnymi...............baktriany też są dla Ciebie zbyt
    złozonymi osobowościami.
    taki z Ciebie kynolog jak ze mnie łysy.

    w ogóle gdy słucham tych aaowskich teorii dla maluczkich
    to szlag mnie trafia................nie z powodu ich
    teortyczności-.............tylko z powodu głoszenia ich przez
    wszelkiej maści bufonów i pretensjonalnych filozofów.
  • aaugustw 25.03.08, 21:46
    1962wolf napisał:
    > a teraz krótki wykład o zastosowaniu psów szczekających za
    > płotem bez względu na rasę: otóż takie psy szczekają w jednym
    celu----chcą ostrzec . lub poinformowac przewodnika swego stada ,że
    za płotem cuś się czai---------
    - - - - - - - - - - - - - - -
    Co ty tam wiesz "madralo"... - suka (np.) nie szczeka dla wsi,
    lecz dla swojego powodu...!
    A poza tym gdybys mial choc troszke instynktu psiego,
    (rozum pomine, bo to nie twoja specjalnosc), bylbys dzis trzezwy -
    wolfiku...!
    ________________________________________.
    1962wolf napisał dalej:
    > psy ...to zbyt skomplikowane urządzenia dla takiehgo
    aaowca jak Ty. zajmij sie wielbłądami i do jednogarbnymi
    - - - - - - - - - - - - - - - -
    Wielblad, niesie ciezary wielu osłow...!!
    O czym taki "uczony pier_dola", jak ty nawet nie wie...!!.
    A... ;-))
    Ps. Od kiedy psy to "urzadzenia"...!?
  • arielka49 25.03.08, 22:15
    Wolf:

    > otóż takie psy szczekają w jednym celu------------chcą
    > ostrzec . lub poinformowac przewodnika swego stada ,że za
    > płotem cuś się czai-

    Dokładnie tak .
    Mają to w swojej naturze.
    Wyczuwają obcych na kilometr.
    I nie pozwolą ruszyć swego ....

    Wolfie - chyba nie zaprzeczysz ...
    Najwięcej tragedii ludzkich , wyrządzonych przez psy - wyrządziły
    psy tresowane.
    Słuchają mądrzejszych od siebie,przymilają się , chodzą tak , jak chce
    PAN.Tresowane zgodnie z książką i definicją.
    Do czasu . I tragedia gotowa.



    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • 1962wolf 26.03.08, 17:55
    prawde mówiąc n igdy nie tresowałem swoich
    psów..........uzywałem tego okreslenia,ale bardziej adekwatne
    jest: "uczyłem"
    uczyłem swoje psy zyć wśród ludzi i sam się od nich
    sporo nauczyłem.
    wierności
    zróżnicowania
    odpowiedzialności za stado
    różnych ról w grupie

    i będę sie upierał ,że ktoś kto wysmiewa szczekające za
    płotem kundelki-na psach się kompletnie nie zna.
    mój ostatni pies wazył ponad 70 kg-nie szczekał, nie warczał
    nawet, za to obserwował małego kundla naszych sąsiadów.
    tamten szczekła jak oszalały , mój Herman osadzał natychmiast
    wszystko obce , co na posesję weszło.
    gdy pies ujada-obowiązkiem właściciela jest zobaczyć co się
    dzieje na zewnątrz. inaczej pies głupiejem szczeka na wszystko
    co się rusza.
    reasumując:
    każde złe zchowanie psa-jest winą właściciela.
    zgodze się z Toba Ariel,że psy tresowane, zwłaszcza przez
    idiotów zakompleksionych w celach /nazwijmy to ohronnych/,
    lub tresowane przez niedouków są potencjalnie niebezpieczne.
    zwłaszcza psy bojowe..........
    to nie forum o psach co prawda,ale ........... wiekszość
    zachowań behawioralnie obserwowanych u ludzi i psów na poziomie
    pewnym -jest taka sama.
    jesteśmy ssakami


  • aaugustw 26.03.08, 18:12
    1962wolf napisał:
    > "uczyłem" uczyłem swoje psy zyć wśród ludzi i sam się od nich
    > sporo nauczyłem...
    - - - - - - - - - - - -
    To widac od razu... - Duzo sie od nich nauczyles...!
    ___________________________________________________.
    1962wolf napisał dalej:
    > ... wiekszość zachowań behawioralnie obserwowanych u ludzi i psów
    na poziomie pewnym -jest taka sama.
    - - - - - - - - - - -
    Skoro ty tak twierdzisz...! :-\\
    Ja osobiscie zauwazylem na tym FU, ze kiedy wiecej spotka sie
    tu psow razem, wtedy nawet tygrysa potrafia one obszczekac...!
    A... ;-))
  • gocharl 25.03.08, 21:54
    tenjaras napisał:
    > piszę dla siebie tutaj, bo tutaj znajduję takich ludzi, tutaj
    > obserwuję taką postawę i uczę jej bezwartościowości

    A nie z tego powodu ? :

    tenjaras napisał:
    >a prawda jest taka, że moja działalność na portalu gazeta.pl
    >przyciąga tu codziennie kilkaset osób, większość tzw. unikalnych,
    >czyli pierwszy raz i wielu z nich zostaje, zakładają konta, blogi,
    >fora, korzystają, przyciągając kolejnych...


  • aaugustw 25.03.08, 21:58
    gocharl napisała:
    > tenjaras napisał:
    > > piszę dla siebie tutaj, bo tutaj znajduję takich ludzi, tutaj
    > > obserwuję taką postawę i uczę jej bezwartościowości
    > A nie z tego powodu ? :
    :::::::::::::::::::::::
    ________________________.
    Gocha, dopoki nie bedziesz mogla odrozniac jedno od drugiego,
    bedziesz nietrzezwa pokutnica...! :-((
    A... ;-))
  • gocharl 25.03.08, 22:09
    aaugustw napisał:
    > Gocha, dopoki nie bedziesz mogla odrozniac jedno od drugiego,
    > bedziesz nietrzezwa pokutnica...! :-((
    > A... ;-))

    Właśnie z powodu iż odróżniam jedno od drugiego reaguję na wszelkie
    zakłamania ...

    Ps.nie komentuj mojego braku ignora dla Ciebie...zdjęłam
    go ,ponieważ i tak w postach Innych użytkowników tegoż forum
    znajdują się tam Twoje cytaty...a raczej urywki...ignor zdjęty dla
    przejrzystości odpowiedzi Innych do Ciebie...kapito ?

    Hejki Gocha
  • aaugustw 25.03.08, 22:12
    gocharl napisała:
    > Ps.nie komentuj mojego braku ignora dla Ciebie...zdjęłam
    > go ,ponieważ i tak w postach Innych użytkowników tegoż forum
    > znajdują się tam Twoje cytaty...a raczej urywki...ignor zdjęty dla
    > przejrzystości odpowiedzi Innych do Ciebie...kapito ?
    _____________________________________________.
    I tak wszystkie moje posty czytalas...! ;-))
    A...
    Ps. Wiedzialem, ze uda mi sie Ciebie sprowokowac...! ;-))
    Od jutra piszemy (gramy) w otwarte karty...! - OK...!? ;-))
  • gocharl 25.03.08, 22:33
    aaugustw napisał:
    > I tak wszystkie moje posty czytalas...! ;-))

    Nie nie czytałam...tak trudno Ci uwierzyć w to,że ludzie mówią
    prawdę ?

    aaugustw napisał:
    > Ps. Wiedzialem, ze uda mi sie Ciebie sprowokowac...! ;-))

    Zbrzmiało to jak tęsknota za mną ;-))

    aaugustw napisał:
    > Od jutra piszemy (gramy) w otwarte karty...! - OK...!? ;-))

    Zawsze gram uczciwie i w otwarte karty , z mojej strony nic się nie
    zmieni...a to czy uda nam się zagrać razem zależy już od
    Ciebie...bez wyzwisk,bez zciemniania,bez ...no sam wiesz Guciu...

    Hejka Gocha
  • aaugustw 26.03.08, 12:18
    gocharl napisała:

    > aaugustw napisał:
    > > I tak wszystkie moje posty czytalas...! ;-))
    ------------------------------
    > Nie nie czytałam...tak trudno Ci uwierzyć w to,że ludzie mówią
    > prawdę ?
    - - - - - - - - - - - - - - - -
    Nie wracam juz do przeszlosci i tego co bylo...!
    Zaczynamy budowac (alkoholik i wspoluzalezniona) nowe zycie! ;-)
    ________________________________________________.
    gocharl napisała dalej:

    > aaugustw napisał:
    > > Ps. Wiedzialem, ze uda mi sie Ciebie sprowokowac...! ;-))
    --------------------------------
    > Zbrzmiało to jak tęsknota za mną ;-))
    - - - - - - - - - - - - - -
    Masz dobry juz odbior tego otaczajacego Cie swiata...!
    Poprawimy go wspolnie jeszcze...! ;-))
    ________________________________.
    gocharl napisała dalej:

    > aaugustw napisał:
    > > Od jutra piszemy (gramy) w otwarte karty...! - OK...!? ;-))
    --------------------------------------
    > Zawsze gram uczciwie i w otwarte karty , z mojej strony nic się
    nie zmieni...a to czy uda nam się zagrać razem zależy już od
    > Ciebie...bez wyzwisk,bez zciemniania,bez ...no sam wiesz Guciu...
    - - - - - - - - - - - - - - -
    I tu mnie zmartwilas...! :-((
    Wiesz, ze nie cierpie klamstw, ani pruderii. Lubie nazywac rzeczy po
    imieniu... - Biore ten swiat takim, jakim on jest...! Nie bede go
    sztucznie upiekszal, ani prostowal galezi na drzewach...!
    Dla mnie cep pozostanie cepem, a nie szlachetnym kawalkiem drzewa
    sluzacym do mlocenia, choc to tez prawda, ale dla alkoholika zbyt
    skomplikowana... - Dla mnie jest to tylko narzedzie, ktore w rekach
    gospodarza sluzy do oddzielania plew od ziarna...
    A... ;-))
  • gocharl 26.03.08, 17:03
    aaugustw napisał:> Nie wracam juz do przeszlosci i tego co bylo...!

    Ok...

    > Zaczynamy budowac (alkoholik i wspoluzalezniona) nowe zycie! ;-)

    Do budowania nowego > czytaj dobrego życia jestem zawsze
    chętna...ale już nie jako współuzależniona...nie wiem czy wiesz ,że
    ze współuzaleznienia się "wychodzi"...nie ma we mnie ani chaosu
    emocjonalnego / innego również nie ma / nie cierpię z żadnego
    powodu...nie prowadzę życia w iluzji...nie biorę za nikogo
    odpowiedzialności...nie kontroluję ani siebie ani innych...żyję
    każdego dnia bardzo intesywnie....umiem się śmać z siebie...potrafię
    dostrzec swoje błędy...jeśli mi bardzo przeszkadzają pracuję nad ich
    wykluczaniem...nie jestem uwikłana w czyjeś problemy...nie jestem
    niczyim dozorcą...

    Tak więc jak już kiedyś Ci pisałam...nie jestem
    współuzależniona...od niczego i od nikogo....ale budować chcę :-))

    Jesteś dalej chętny ?...czy tylko opcja alkoholik-współzależniona
    wchodzi w grę ?

    Hejka Gocha

    Ps.nie wierzę,że bez wyzwisk Twój świat jest sztuczny...no nie
    wierzę.
  • aaugustw 26.03.08, 18:04
    gocharl napisała:
    > ...nie jestem współuzależniona...od niczego i od nikogo....ale
    budować chcę :-))
    > Jesteś dalej chętny ?...czy tylko opcja alkoholik-współzależniona
    > wchodzi w grę ?
    ____________________________________________.
    Jedna wypowiedz - dwa pytania...! ;-))
    Zawsze odpowiadam, wiec zanim odpowiem Tobie napisze, jak ja to
    widze..!
    Chcesz budowac i pytasz czy jestem chetny, czyli potrzebujesz
    partnera, ale nie chcesz byc (bo nie jestes juz, jak piszesz)
    uzalezniona...(!?)
    Dalej pytasz, czy tylko opcja "alkoholik-współzależniona
    wchodzi w grę ?" - Odpowiem tylko za siebie; ja jestem alkoholikiem
    i do konca moich dni nim bede, a czy Ty jestes juz uzdrowiona ze
    swojego wspoluzaleznienia, ja wypowiadac sie nie bede, bo w
    przeciwienstwie do Ciebie (i magtomal) nie znam sie na tym.
    Mam doswiadczenie tylko jako alkoholik... - Wy zato potraficie
    odpowiadac nawet za samych alkoholikow i myslicie, ze robicie
    to "lepiej" :-((
    Po tym malym wstepie podsumowanie:
    Chetny do wspolpracy z kobieta to ja zawsze bylem, jestem i bede...!
    Ale zanim zostanie ta umowa zawarta musze powiedziec, ze we mnie,
    jako alkoholik, siedzi specyficzna choroba duchowa, dlatego ja
    potrzebuje partnerki, przy ktorej optymalnie moge sie dalej rozwinac
    duchowo... Czy chcesz isc ze mna ta droga i w ten sposob
    budowac...? - To pierwsze pytanie ;-))
    To nie byloby polaczenie dwoch ludzi, lecz polaczenie sie dwoch dusz!
    Z moja "duchowa" partnerka bede budowal droge na poziomie duchowym,
    ktora doprowadzi nas do bram wewnetrznego raju, do wlasnego
    spelnienia. Celem tego zwiazku duchowego bedzie (jest) znalezc te
    prawde i stac sie (byc) soba i w ten sposob pomagac temu drugiemu
    (uzupelniac sie), rozwiazywac stare uczucia i mysli, ktore nas
    ograniczaja... - Czy chcesz tego Gocha...? - To drugie juz pytanie.
    A... ;-))
  • gocharl 26.03.08, 21:42
    aaugustw napisał:
    > Ale zanim zostanie ta umowa zawarta musze powiedziec, ze we mnie,
    > jako alkoholik, siedzi specyficzna choroba duchowa, dlatego ja
    > potrzebuje partnerki, przy ktorej optymalnie moge sie dalej
    rozwinac
    > duchowo... Czy chcesz isc ze mna ta droga i w ten sposob
    > budowac...? - To pierwsze pytanie ;-))


    Gustawie…rozumiem,że masz potrzebę rozwoju duchowego....ja nie mam
    takiej potrzeby bowiem nie mam poczucia niespełnienia…nie mam ani
    negatywnych myśli o sobie ani o świecie który mnie otacza…nie mam
    poczucia winy , niegodności ani słabości…gdym to wszystko miała na
    pewno uzdrowiłby mnie rozwój duchowy,ale nie mam Guciu…naprawdę…
    zostałam wychowana w poczuciu miłości i akceptacji siebie…tata mój
    zawsze mi powtarzał, że gdy będę tylko chciała coś osiągnąć to
    osiągnę…chwalił mnie nawet za kleksa , który zrobiłam w zeszycie
    mówiąc ,że wyszedł / po złożeniu zeszytu / z tego kleksa piękny
    czarny motyl…umacniał mnie we wszystkim abym nabrała chęci do
    działania…abym w sobie utrwaliła poczucie własnej wartości…to On
    rozwijał mnie duchowo…tak myślę…nigdy nie miałam pretensji do nikogo…
    nigdy…jeśli spotykały mnie w życiu jakieś niepowodzenia to był to
    dla mnie znak do działania…do poprawienia tego co nie wyszło…czyli
    szukałam…zawsze szukałam…nie ważne dla mnie było co działo się na
    zewnątrz…szukałam zrozumienia siebie i swoich zachowań…nie zawsze
    zdarzało mi się odnaleźć sens w tym co robiłam…ale dokładnie to
    wiedziałam…odkładałam rozwiązanie na później…co nagle to po diable
    mawiają…dla mnie to była wygoda…bywałam leniwa ….ale zawsze
    potrafiłam stanąć twarzą w twarz z problemem…zawsze…nie złamując się…
    bez biadolenia… i zawsze wiedziałam,że powinnam go rozwiązać a nie
    uciekać przed nim…

    Czy myślisz,że znajdziemy wspólny budulec ?


    aaugustw napisał:
    > Z moja "duchowa" partnerka bede budowal droge na poziomie
    duchowym,
    > ktora doprowadzi nas do bram wewnetrznego raju, do wlasnego
    > spelnienia. Celem tego zwiazku duchowego bedzie (jest) znalezc te
    > prawde i stac sie (byc) soba i w ten sposob pomagac temu drugiemu
    > (uzupelniac sie), rozwiazywac stare uczucia i mysli, ktore nas
    > ograniczaja... - Czy chcesz tego Gocha...? - To drugie juz pytanie.


    Guciu…do jakiego raju ?...ja nie mam takich potrzeb bycia w raju…. i
    wszystko czego pragnęłam to osiągnęłam tu na ziemi…wszystko…
    rozumiesz ?...teraz tylko zbieram tego owoce…mój system wartości
    przez lata ani trochę się nie zmienił…podejrzewam,że określisz mnie
    jako nieskromną….ale co to jest ta skromność ?...nie mówić o sobie
    prawdy ?...nie wychylać się …unikać i walczyć z pychą ?...może
    realizować jakąś misję ?...dla mnie to nie jest sens życia….piszesz
    o rozwiązywaniu starych uczuć i myśli,które nas ograniczają…ok…nie
    mam takich myśli ani uczuć…nic mnie nie ogranicza…jedynie czasami
    błogie lenistwo…ale ono przychodzi i odchodzi…czyli jest
    rozwiązywane…prawda ?....dla mnie ważny jest sukces…a on jest i był
    uzależniony od samooceny każdego człowieka…takie mam zdanie na temat
    sukcesu…i nie mam tu na myśli spraw materialnych…praca nad umysłem…
    dotarcie do niego…to nazywam sukcesem….nigdy nie czułam się
    niepotrzebna ani niedoceniona…zawsze cieszyły mnie malutkie sprawy
    tak samo jak duże…zawsze starałam się być przytomna i trzeźwo
    myśląca….nawet jak mnie okradli w samie też nie uważałam tego faktu
    za tragedię lecz nauczkę na przyszłość aby torbę w takim sklepie
    nosić z przodu a nie z tyłu…czyli wiedza…zawsze wiedza mnie
    uskrzydlała…i nigdy…przez minimalny kawałek swojego życia od niego
    nie uciekałam…nie mam w sobie lęku / poza ciemną piwnicą w której
    kiedyś spotkałam się z obrzydliwym szczurem / nie manipuluję ludźmi
    i nie pozwalam im tego robić ze mną…

    Myślisz Gustawie,że po drodze nam ?




  • aaugustw 26.03.08, 21:58
    gocharl napisała:
    Gustawie…rozumiem,że masz potrzebę rozwoju duchowego....ja nie mam
    takiej potrzeby… nie mam Guciu…naprawdę…
    zostałam wychowana w poczuciu miłości i akceptacji siebie…
    Guciu…do jakiego raju ?...ja nie mam takich potrzeb bycia w raju…. i
    wszystko czego pragnęłam to osiągnęłam tu na ziemi…wszystko…
    rozumiesz ?...teraz tylko zbieram tego owoce…mój system wartości
    przez lata ani trochę się nie zmienił…
    podejrzewam,że określisz mnie jako nieskromną….
    - - - - - - - - - - - - - -
    Nie Gocha, okreslam Cie jako biedna...!
    Nasuwa mi sie tylko pytanie:
    Co ty tu robisz miedzy nami alkoholikami tak nisko...!? :-((
    __________________________________________________.
    gocharl napisała dalej:
    Czy myślisz,że znajdziemy wspólny budulec ?
    Myślisz Gustawie,że po drodze nam ?
    - - - - - - - - - - - - - - - - - -
    Nie Gocha... - Nie gniewaj sie, ale nie znajdziemy...! ;-))
    Twoja budowla mi sie nie podoba jest zbyt przyziemna i szara...
    Mam inne juz pojecie o architekturze mojego wnetrza, Ty starasz
    sie upiekszyc wystroje istniejace - na zewnatrz...
    Dobranoc; A... ;-))
  • gocharl 26.03.08, 22:29
    aaugustw napisał:
    > Co ty tu robisz miedzy nami alkoholikami tak nisko...!? :-((

    Lubię się uczyć...poznawać czego nie znam....i realnie pomagam
    osobom które o tą pomoc mnie poproszą...a ,że tego nie widzisz...no
    cóż...zobaczyć nie możesz , bo dzieje się to poza forum...

    To jest moja rzetelna odpowiedź...nie odbierz jej jako przechwałki...

    aaugustw napisał:
    Nie gniewaj sie, ale nie znajdziemy...! ;-))

    A z jakiego powodu prosisz mnie abym się nie gniewała...daleko mi do
    gniewania się za to ,że komuś nie po drodze ze mną ani mnie z Nim...

    aaugustw napisał:
    Ty starasz
    > sie upiekszyc wystroje istniejace - na zewnatrz...

    Ja niczego nie upiększam...nie muszę ponieważ jestem spełniona...

    Na zewnątrz?...to jest właśnie uwaga osoby która nie ma zaufania do
    ludzi...napisałam o sobie prawdę...a to,ze Tobie się to nie
    spodobało...nie musi Gustawie...wiesz w ogóle z jakiego powodu to
    napisałam ?...no tak...upiększenie na zewnątrz...nie bedę Cię ani
    przekonywała ,że się mylisz ani udowadniała,że to prawda...po
    co ?...masz swój obraz więc patrz na niego Guciu...

    Dobranoc
    Gocha
  • arielka49 26.03.08, 22:28

    Gosiu ...
    Dla mnie - sensem i radością życia jest zachowanie
    równowagi pomiędzy życiem zawodowym , rodzinnym i
    rozwojem osobistym ...
    Wszystko ma swoje miejsce w moim życiu w odpowiednich proporcjach ...
    Na tym według mnie polega poczucie spełnienia się w zyciu i zadowolenia
    ....wszystkie elementy mojego zycia uważam za ważne...
    żadnego nich nie uważam za bardziej ważny ...
    Chcę być ... ale i mieć ...

    Pięknie napisałaś o sobie.


    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • gocharl 26.03.08, 22:35
    arielka49 napisała:
    > Wszystko ma swoje miejsce w moim życiu w odpowiednich
    proporcjach ...
    > Na tym według mnie polega poczucie spełnienia się w zyciu i
    zadowolenia
    > ....wszystkie elementy mojego zycia uważam za ważne...

    Na tym to polega...na wszystkim co nas spotyka,dotyka...na
    zadowoleniu z czegoś,kogoś...na doświadczaniu cierpienia , na
    wylewaniu łez , na śmiechu....na sukcesach i porażkach życiowych...i
    jak zauważyłaś ...sens życia to zachowanie we wszystkim równowagi...

    Wyższa szkoła jazdy...ale możliwa do osiągnięcia...wystarczy
    chcieć...wystarczy...

    Hejka Gocha
  • ela_102 27.03.08, 09:30
    Moja Mam...mysli o sobie identycznie...
    ha ha ha..
    Już Dwie "Matki Boskie" znam osobiście...
    najwazniejsze iż wiem ze to brednie...które akceptuję.
    W końcu znać tak doskonałe osoby to honor :-))))
    a jeszcze być dzieckiem jednej z nich do zaszczyt do samej śmierci:-)


    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • arielka49 27.03.08, 11:10

    ela_102 napisała:

    > Moja Mam...mysli o sobie identycznie...
    > ha ha ha..
    > Już Dwie "Matki Boskie" znam osobiście...

    Podejrzewam , że nawet własnej matki nie znasz ...

    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • magtomal 27.03.08, 15:43
    Nie pierwszy raz uderza mnie straszna pogarda, z jaką piszesz o swojej matce.
    Nie iwm, czym sobie na nią zasłużyła, ale jej współczuję.
  • ela_102 27.03.08, 16:08
    każdy toksyczny rodzic...udający że w jego domu wszystko było i jest
    pięknie...odbiera PRAWDĘ jako pogardę...bajkę...kit...kłamstwo...
    to oczywiste....nie może być inaczej...
    dzięki takim ludziom jak Ty Madziu zrozumiałam ten mechanizm...
    ja z niego skorzystałam w celu akceptacji...

    to co ja czuję do swojej Mam...wiem tylko ja...
    to co Tobie sie wydaje że ja czuję...pokazuje tylko twój strach
    wobec własnych dzieci...


    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • gocharl 27.03.08, 16:22
    ela_102 napisała:
    > każdy toksyczny rodzic...udający że w jego domu wszystko było i
    jest
    > pięknie...odbiera PRAWDĘ jako pogardę...bajkę...kit...kłamstwo...
    > to oczywiste....nie może być inaczej...


    Elu…każdy toksyczny rodzic może tak odbiera jak piszesz…ja nie
    miałam ani toksycznych rodziców ani nim nie byłam …z alkoholizmem
    zetknęłam się w czterdziestym roku swojego życia…widzisz tą
    różnicę ?...nie mam doświadczeń jak Ty , ani z dzieciństwa , ani z
    okresu kiedy wychowywałam swoje dziecko…nie jestem „Matką Boską”ani
    do niej nie pretenduję…zawsze znałam swoją wartość i nic i nikt nie
    jest w stanie mni jej zakłócić…ale dzięki za Twoją opinię…przykro
    mi ,że nie mogłaś mieć takiego życia jak ja…naprawdę mi przykro:-((

    Wiem,że trudno Ci zrozumieć moje życie tak jak mnie trudno zrozumieć
    Twoje...pozostaje mi tylko Ci współczuć...
  • tenjaras 27.03.08, 16:36
    > Elu…każdy toksyczny rodzic może tak odbiera jak piszesz…ja nie
    > miałam ani toksycznych rodziców ani nim nie byłam

    więc czego się nauczyłaś?

    --
    swoje zdrowienie z alkoholizmu opieram na możliwości wyboru, nie
    działają u mnie narzucane rozporządzenia, reguły ani przykazania,
    tak odzyskałem godność niezbędną do zachowania trwałej trzeźwości
  • gocharl 27.03.08, 17:01
    tenjaras napisał: > więc czego się nauczyłaś?

    Nie muszę zgadywać co jest normalnym zachowaniem…ja wiem….nie muszę
    kłamać gdyż wiem,że w każdej sytuacji mogę powiedzieć prawdę…
    utwierdziłam się,że miałam zdrowe i normalne dzieciństwo….w dorosłym
    życiu obce jest mi odczucie,że kiedyś w przeszłości nie miałam
    niezaspokojonych potrzeb…jako dziecko….a potem jako dorastającą
    młoda dziewczyna…potem jako żona…dzisiaj widzę ,że nie muszę szukać
    potwierdzenia swojej wartości…ja ją znam….

    Właśnie wtedy gdy już to wszystko znałam stanął na mojej drodze
    alkoholik...już w bardzo dorosłym życiu...przez parę początkowych
    lat nie miałam pojęcia,że nim jest...

    I wiesz co…dzisiaj jestem przekonana,że koszmar w jakim DDA przeżyły
    swoje dzieciństwo jest dla mnie nie do okiełznania…ale uczę się
    poznawać ….dalej się uczę….i wszystko co na razie mi się nasuwa do
    głowy to współczucie….
  • tenjaras 27.03.08, 17:07
    > i wszystko co na razie mi się nasuwa do
    > głowy to współczucie….

    a potrzebne jest działanie

    --
    swoje zdrowienie z alkoholizmu opieram na możliwości wyboru, nie
    działają u mnie narzucane rozporządzenia, reguły ani przykazania,
    tak odzyskałem godność niezbędną do zachowania trwałej trzeźwości
  • gocharl 27.03.08, 17:23
    tenjaras napisał:
    > a potrzebne jest działanie

    Toteż działam...kilka lat temu założyłam stowarzyszenie...dla matek
    i dzieci z rodzin w którym jest przemoc...to dla tych kobiet realna
    pomoc...po tych latach wiem ,że jestem im potrzebna...bo one chcą
    tej pomocy...wiele z nich stanęło na nogi...wiele pozostało przy
    alkoholikach prowadząc zupełnie inne życie ...są również takie ,
    które walczą...ale ja czekam...one też...na moją pomoc Jarasie...i
    ją otrzymają...
  • tenjaras 27.03.08, 17:42
    od nowa - co robisz na tym forum?

    poza wyrażaniem współczucia bez duchowego wyrazu

    --
    swoje zdrowienie z alkoholizmu opieram na możliwości wyboru, nie
    działają u mnie narzucane rozporządzenia, reguły ani przykazania,
    tak odzyskałem godność niezbędną do zachowania trwałej trzeźwości
  • gocharl 27.03.08, 17:45
    tenjaras napisał:

    > od nowa - co robisz na tym forum?
    >

    Już mówiłam Jarasie...uczę się...uczę się poznawać inny świat...a z
    jakiego powodu ? odpowiedz sobie może sam...
  • tenjaras 27.03.08, 17:49
    po co wypierasz się duchowej strony tej nauki?

    --
    swoje zdrowienie z alkoholizmu opieram na możliwości wyboru, nie
    działają u mnie narzucane rozporządzenia, reguły ani przykazania,
    tak odzyskałem godność niezbędną do zachowania trwałej trzeźwości
  • gocharl 27.03.08, 17:54
    tenjaras napisał:

    > po co wypierasz się duchowej strony tej nauki?

    Ponieważ obecnie nie czuję takiej potrzeby...zresztą tak naprawdę do
    końca nie wiem czy jej nie nabywam...może nie wiem co mam z nią
    zrobić / jeśli ją nabywam / ale żyję jeszcze...i wszystko zdarzyć
    się może...
  • aaugustw 27.03.08, 18:03
    gocharl napisała:

    > tenjaras napisał:
    > > po co wypierasz się duchowej strony tej nauki?
    - - - - - - -
    > Ponieważ obecnie nie czuję takiej potrzeby...
    ______________________________________________.
    Jak ty sobie zatem wyobrazasz tu te pomoc alkoholikom...!? ;-)))
    A...
  • tenjaras 27.03.08, 18:26
    > > po co wypierasz się duchowej strony tej nauki?

    > do końca nie wiem czy jej nie nabywam

    to już brzmi znacznie zdrowiej, niż pierniczenie, że nie
    potrzebujesz rozwijać duchowości, najgorszym, co możemy sobie
    zrobić, to stać w miejscu

    inną sprawą jest Twoja wola pomagania potrzebującym, którym
    postanowiłaś pomagać na tym forum, bo nie rozumiem po co, dzień, czy
    dwa temu, skrytykowałaś mnie tak na "dzień dobry"

    ja tutaj wskazuję to czego się nauczyłem od mądrzejszych ode mnie,
    że rozwój osobisty jest najlepszą formą trwałego wyrwania się z
    problemu alkoholowego i wskazuję moje doświadczenia z pijaństwem i
    jak z tego wyszedłem oraz syndrom Dorosłego Dziecka Alkoholika i co
    zrobiłem w tym temacie

    Twoja postawa dała pożywkę tym, którzy uważają to za śmiechu warte
    działania, ponieważ, oni bez tych ceregieli żyją normalnie

    znasz alkoholika, czy koalkoholika, który wyzbył się problemu bez
    pracy nad sobą?

    masz do zaproponowania coś innego? to to rób, a nie ganiaj za innymi

    --
    swoje zdrowienie z alkoholizmu opieram na możliwości wyboru, nie
    działają u mnie narzucane rozporządzenia, reguły ani przykazania,
    tak odzyskałem godność niezbędną do zachowania trwałej trzeźwości
  • gocharl 27.03.08, 18:36
    tenjaras napisał: bo nie rozumiem po co, dzień, czy
    > dwa temu, skrytykowałaś mnie tak na "dzień dobry"

    No właśnie ...nie rozumiesz...i niech tak zostanie...

    tenjaras napisał:> znasz alkoholika, czy koalkoholika, który wyzbył
    się problemu bez
    > pracy nad sobą?

    Nie znam żadnego człowieka , który rozwiązałby jakikolwiek problem
    bez swojego działania...
  • tenjaras 27.03.08, 19:03
    > Nie znam żadnego człowieka , który rozwiązałby jakikolwiek problem
    > bez swojego działania...

    cytuj to zdanie co jakiś czas

    --
    swoje zdrowienie z alkoholizmu opieram na możliwości wyboru, nie
    działają u mnie narzucane rozporządzenia, reguły ani przykazania,
    tak odzyskałem godność niezbędną do zachowania trwałej trzeźwości
  • gocharl 27.03.08, 19:23
    tenjaras napisał:
    > cytuj to zdanie co jakiś czas
    >
    Wiesz co Jaras...zadziwiasz mnie ...coraz bardziej mnie zadziwiasz...

    Ze smutkiem:-(( Gocha
  • nikolinaa 27.03.08, 19:33
    Wow, widze ze napiecie siegnelo zenitu.Jest ciekawiej niz na
    Pudelku. Plecialy ostre slowa i obelgi.Czytajac to czuje prawie tak
    samo jak na meczu Polska-Niemcy w 2006. Czuc az u mnie ze pewne
    granice zostana wkrotce przekroczone, a wtedy...
  • 1962wolf 27.03.08, 20:01
    przesadzasz nikolino
    pamietaj to jest net-i jest tu dość specyficzne grono
    łatwo ugrzężnąć na mielixnie
    w necie pewne prawa z reala nie obowiązują
    to co odbieramy za złość, czy gniew-bywa cudzą doskonałą
    zabawą i drwieniem
    cudzy płacz netowy-bywa złudniczy, obliczony na złapanie
    naiwnego, lub "iwnej"
    cudza rzekoma naiwność netowa, lub głupota- to często
    wyrachowany styl bycia
    ględzenie o pomocy i duchowym rozwoju-niekiedy jest sposobem
    na wcisnięcie naiwnym płatnego kitu.

    w realu dość łatwo wynająć lokal na mieście , zgłosić
    działaność w urzędzie powiatowym "psycho-bio-energo-alko-terapia"
    nikt tego nie zweryfikuje, nie prawdzi urzędowo-każden może.
    ale.................potencjalni pacjenci łatwo się mogą w
    realu połapać,że przyszli do gabinetu oszołoma oszusta
    ....zas w necie................wszystko wolno
  • nikolinaa 27.03.08, 23:05
    1962wolfie, ale ja nie trzymam tu zadnej ze stron w sprawie
    trzezwienia, abstynenecji itd. bo to mnie nie dotyczy...Dotyczy,ale
    nie bezposrednio. Wybieracie wlasne drogi i to kazdy z was najlepiej
    wiem, sam w sobie jak mu to wychodzi. Smieszne by bylo gdybym sie
    upierala przy terapii AA, czy obstawala za jej przeciwnikami.
    A czy kieruja nia oszolomy? Niektorymi na pewno tak, ale na pewno sa
    ludzie tez na tym zasranym swiecie, ktorzy chca komus pomagac
    bezinteresownie. Wierze w to i chce w to wierzyc, bo czy inaczej
    swiat mialby sens? Ale prosze, nazywaj mnie naiwna. Kto tu jest kim,
    nie mnie oceniac.Ja jedynie was czytam i wyciagam na ten temat
    wnioski dla siebie.
    Ocenic moge tylko jak mnie pomoze rozmowa, czy terapia (na ktora
    sie jednak zdecydowalam) w mojej sprawie. Mam nadzieje ze mi pomoze,
    ze trafie na tych "dobrych". Bo sama chyba nie jestem w stanie sobie
    pomoc, skoro moja sytuacja nie zmienia sie mimo uplywu lat. Myslisz,
    ze mnie nie boli to, ze nie potrafie sama rozwiazac swoich
    problemow?
    Nie sadze tez, zeby nie bylo tu zadnych (prawdziwych)emocji, tylko
    jakies gierki.Gierki na pewno sa bo to net, jak twierdzisz, ale nie
    tylko. Ze swojej strony moge stwierdzic jedynie, ze nie jestem
    wyrachowana...Nie chce mi sie tracic czasu na udawanie kogos, kim
    nie jestem. Po co mi to? Jezeli chce sie rozerwac, to wlaczam sobie
    film, albo czytam ksiazke.Na tym forum zapisala sie moja chwila
    slabosci.Napisalam tu pierwszego posta,(fakt- ze nie zastanawialam
    sie nad tym i na oslep szukalam jakiejkolwiek pomocy) bo nie mam w
    realu z kim szczerze pogadac.A mysle ze kazdy potrzebuje spojrzec na
    siebie z dystansem, a ze moim zdaniem najczesciej jest to
    niemozliwe, wiec moze warto spojrzec czasem na siebie cudzymi oczami.
    Otrzymalam tu rady, za ktore jestem wdzieczna, nie wszystkie mi sie
    przydadza, nie wszystkie zastosuje, ale na pewno cos sobie wzielam
    do glowy.
  • 1962wolf 28.03.08, 18:47
    prawde mówiąc , pisząc o oszołomie w realu nie miałem na
    mysli AA-tylko osoby które tutaj owszem błyszczą,
    niesprawdzalną trzeźwością, napawają się wirtualną chwałą i
    pomocowym systemem iluzji.
    natomaist w realu bardzo łatwo by było oszołomowi otworzyć
    realny gabinet pomocy "wszelakiej"----------no i co dalej?
    trzeba płacić podatki,ZUS,czunsz za wynajem lokalu itd itd,
    a pacjenci w realu nie tacy głupi i o wiele trudniej ich
    zbałamucić .
    w realu kucyk z włosów na głowie podstarzałego żigolo-
    wygląda pretensjonalnie i obciachowo.
    maślane oczy i mantrowe bajdy cytowane lekliwie co i rusz
    przy pomocy gogli-nie przejdą.
    niewyprasowane spodnie i ogólny wygląd podstarzałego hippisa z
    secend hand'u-tez w realu nie spowoduje natłoku pacjentów.
    w necie przejdzie wszystko.....................nawet bliskie
    spotkanie trzeciego stopnia z matką boską eskimosów.
    trzym sie nikolino
  • 1962wolf 28.03.08, 18:53
    a żeby było na temat tym razem.
    terapia zakończona...........czas wracac do społeczeństwa jak
    to górnolotnie napisano w temacie.
    czyli.....................na Madagaskar.
    z tej okazji zycze wszystkim.....nawet tym za kim nie
    przepadam wiele dobrego
    a tym których lubię,życzę jeszcze lepiej.
    hej
    a Esce nieobecnej w ramach protestu , ale jak mniemam
    czytającej,zyczę motocykla o pojemności na poczatek 250, lub
    dobrego roweru 28" trekingowego.
  • tenjaras 28.03.08, 19:01
    gratuluje wolfie :-)

    --
    a swoje zdrowienie z alkoholizmu opieram na możliwości wyboru, nie
    działają u mnie żadne rozporządzenia, reguły ani przykazania, tak
    odzyskałem godność niezbędną do zachowania trwałej trzeźwości
  • ela_102 28.03.08, 19:03
    powodzenia:-)
    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • daleh 28.03.08, 19:02
    wolf...
    a żeby było na temat tym razem.
    terapia zakończona...........czas wracac do społeczeństwa jak
    to górnolotnie napisano w temacie.
    czyli.....................na Madagaskar.
    --------------------
    Gratuluje !!! Wierze ze tym razem odrobiłeś lekcje i trwale przestaniesz pic
    czego Ci zycze...
    Pozdrawiam...
  • tenjaras 28.03.08, 19:05
    a to Ty jeszcze mało wiesz... przejrzyj google, a zobaczysz ile
    ofert jest dla alkoholików i ich rodzin, rodem nie wiadomo skąd,
    rozejrzyj się po plakatach na mieście

    wtedy pomyśl, dlaczego ja robię to co robię i tak jak robię w tym
    temacie

    --
    a swoje zdrowienie z alkoholizmu opieram na możliwości wyboru, nie
    działają u mnie żadne rozporządzenia, reguły ani przykazania, tak
    odzyskałem godność niezbędną do zachowania trwałej trzeźwości
  • 1962wolf 28.03.08, 20:30
    no właśnie o te googole mi chodziło .o te szamańskie gabinety-
    pełne "wojowników światła"-zdarzają sie takie i w realu, ale
    szybko zwijając interes do innego miasta.

    a co do Beowulfa......w jednej ze swych wykładów na temat
    poematu heroiczno-elegijnego "Beowulf" J.R.R. Tolkien zacytował
    za pogromcą smoka Grendela:
    " w dniu swojej smierci , człowiek może tylko umrzeć"
    a w innym fragmencie podał taki opis Grendela:
    ".......stwór podły w człeczym kształcie"

    Beowulf co prawda nie pozył długo, ale maszkarę utłukł i
    tafił do czegoś w rodzaju Walhalii. choc wczesnochrześcijańscy
    tłumacze upierali się , ze to był Eden.
    kto ich zresztą tam , wie..może mieli racje.

  • ela_102 28.03.08, 21:02
    Jedną maszkarę utłukł...
    drugą spłodził...tracąc milość i szczęście...
    pomęczył się długo..
    aż ten spłodzony przezeń go nie utłukł...

    taki to Eden:-(
    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • tenjaras 28.03.08, 21:30
    opowieść można zinterpretować i tak, bo czemu nie, że lepiej trzymać
    się z dala od czarodziejki (gorzałki) która może nas omotać do końca
    życia i odebrać radość ...życia z kobietą

    choć pozornie żyje się dostatnio i na wysokim poziomie

    w końcu jednak, by odwrócić przeznaczenie trzeba zabić to, co
    spłodziło się z tą czarodziejką, a i tak może się okazać, że nie ma
    już powrotu do normalności...

    --
    a swoje zdrowienie z alkoholizmu opieram na możliwości wyboru, nie
    działają u mnie żadne rozporządzenia, reguły ani przykazania, tak
    odzyskałem godność niezbędną do zachowania trwałej trzeźwości
  • 1962wolf 29.03.08, 13:01
    moje drogie dzieci...............ja nie oglądałem filmu
    kolorowanego made in hollyłud, więc trudno mi odpowiedzieć co
    oni tam wymyslili.
    natomiast w jezyku w jakim beowulfa napisano w oryginale -
    brzmi to mniej więcej tak:
    .......hans nafn mun uppi medan veroldin stendr.............he woes
    wreccena wide moarest..............he woes Beowulf

    "którego imię sława okryte , póki świat trwac będzie.........co
    był wedrowcem świata szerokiego...............a imię jego
    Beowulf"
  • tenjaras 29.03.08, 15:05
    cokolwiek pokazuje hollywood, uwielbiam Tolkiena :-)

    --
    a swoje zdrowienie z alkoholizmu opieram na możliwości wyboru, nie
    działają u mnie żadne rozporządzenia, reguły ani przykazania, tak
    odzyskałem godność niezbędną do zachowania trwałej trzeźwości
  • tenjaras 27.03.08, 19:34
    na to nie mam najmniejszego wpływu

    --
    swoje zdrowienie z alkoholizmu opieram na możliwości wyboru, nie
    działają u mnie narzucane rozporządzenia, reguły ani przykazania,
    tak odzyskałem godność niezbędną do zachowania trwałej trzeźwości
  • ela_102 27.03.08, 20:14
    Gocha:

    Ze smutkiem:-(( Gocha

    zaiste dziwne rzeczy Cię smucą...
    smuci Cię ze ktoś daje Ci madre rady...

    ale rozumiem że komuś tak doskonalemu jak Ty takich rad się nie
    udziela...czyli smuci cie ze ktoś stawia cie niżej w swojej hierarhi
    niz ty chcialabys sie widzieć...

    i to jest naprawde smutne:-((((
    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • gocharl 27.03.08, 21:13
    ela_102 napisała:
    > ale rozumiem że komuś tak doskonalemu jak Ty takich rad się nie
    > udziela...czyli smuci cie ze ktoś stawia cie niżej w swojej
    hierarhi
    > niz ty chcialabys sie widzieć...

    Elu...rady powinno się udzielać osobom , które stąpają po omacku na
    tej ziemi...i nie widzą co się dzieje naokoło nich...

    To :Nie znam żadnego człowieka , który rozwiązałby jakikolwiek
    problem bez swojego działania...

    akurat zaobserwowałam ja sama...w takim normalnym życiu...i to
    bardzo bardzo dawno temu...bez terapii...bez pomocy
    innych...sama...rozumiesz?...nikt nie musiał mi tego
    mówić....rodzice dając mi wskazówki do logicznego postrzegania
    świata dali mi narzędzia z których skorzystałam...

    Człowiek nabywa nauki od dziecka...i od dziecka się
    rozwija ...hierarchia ?....w jakiej Ty jesteś hierarchi ?...odbiło
    Ci już zupełnie...?

    Proszę nie odpisuj już mi...nie będę już reagować na takie głupoty...
  • ela_102 27.03.08, 21:23
    właśnie...glupoty...
    nie dawaj mi wiec żadnych rad...Typu nie opisuj...bo ja sama o tym
    decyduję...
    moje dziecinstwo jest pelne nie tylko takich narzedzi ktorymi sie
    tutaj szczycisz...
    miedzy innymi umiejetność rozpoznowania "zamiarów" innych ludzi...
    Twoje odczytuje własciwie od samego poczatku...
    musisz udowodnic innym ze jestes lepsza...
    znalazlas srodowisko w ktOrym jest to mozliwe..
    tyle że nie z wszystkimi.
    nam ze soba nie po drodze...

    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • magtomal 27.03.08, 21:45
    ela_102 napisała:



    > musisz udowodnic innym ze jestes lepsza...
    > znalazlas srodowisko w ktOrym jest to mozliwe..
    > tyle że nie z wszystkimi.
    > nam ze soba nie po drodze...
    >

    Jeśli ktoś tu bez ustanku udawadnia to, że jest lepszy od innych, a leczy w ten
    dziwaczny sposób własne, głębokie kompleksy - to robisz to Ty, Elko.
  • aaugustw 27.03.08, 17:09
    gocharl napisała:
    > Nie muszę zgadywać co jest normalnym zachowaniem…ja wiem….nie muszę
    > kłamać gdyż wiem,że w każdej sytuacji mogę powiedzieć prawdę…
    > utwierdziłam się,że miałam zdrowe i normalne dzieciństwo….
    ….dalej się uczę….i wszystko co na razie mi się nasuwa do
    > głowy to współczucie….
    ___________________________________.
    Ty dalej robisz te czarne kleksy... - Roznica jest dzisiaj taka, ze
    robisz je nie w zeszycie, lecz w zyciu i myslisz, ze i w doroslym
    wieku beda cie dalej chwalic za to niechlujne wspolzycie z innymi!.
    A...
    Ps. Bez rozwoju moralnego (duchowego) nie masz szans na postep...


  • arielka49 27.03.08, 17:21
    August:


    > Ty dalej robisz te czarne kleksy... - Roznica jest dzisiaj taka, ze
    > robisz je nie w zeszycie, lecz w zyciu i myslisz, ze i w doroslym
    > wieku beda cie dalej chwalic za to niechlujne wspolzycie z innymi!.
    > A...
    > Ps. Bez rozwoju moralnego (duchowego) nie masz szans na postep...

    Wybacz , Auguście , ale muszę Ci to powiedzieć.

    JESTEŚ GŁUPI , JAK PĘK SŁOMY .
    Do pięt Gosi nie dorastasz.
    Zyczę Ci , abyś ją poznał osobiście.
    Więc przestań się błaznić , człowieku !!!!
    I zajmij się lepiej sekciarzami .
    Już czas , byś oczy otworzył.

    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • aaugustw 27.03.08, 17:29
    arielka49 napisała:
    > JESTEŚ GŁUPI , JAK PĘK SŁOMY .
    > Do pięt Gosi nie dorastasz.
    _____________________________.
    Cos takiego, kazdy gupek moze powiedziec...! ;-))
    To tak, jakbym powiedzial o tobie:
    "JESTEŚ MADRA, JAK DWA PĘKi SŁOMY...!
    Gosia tylko cie przeywzsa...!"
    Jak myslisz arielko: Uwierzy kto w te bajki...!? ;-))
    A... ;-))))))))
  • arielka49 27.03.08, 17:32
    August :

    > Jak myslisz arielko: Uwierzy kto w te bajki...!? ;-))

    Ześ głupi , jak pęk słomy ?
    Tutaj nie trzeba wierzyć.
    Wystarczy spojrzeć i się wie.

    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • aaugustw 27.03.08, 17:36
    arielka49 napisała:

    > August :
    > > Jak myslisz arielko: Uwierzy kto w te bajki...!? ;-))
    - - - - - - - - - - - - - -
    > Ześ głupi , jak pęk słomy ?
    > Tutaj nie trzeba wierzyć.
    > Wystarczy spojrzeć i się wie.
    ______________________________.
    Nic nie kumasz... - Pytalem, czy ludzie uwierza,
    zes ty madra jak dwa pęki słomy ? ;-)))))))
    A... ;-))))))))
  • ela_102 27.03.08, 17:22
    tak sobie pomyślałam...
    spotkałam kiedyś w życiu geja...i lesbijkę..
    uznałam że fajni ludzie ale ich Świat i jego postrzeganie są dalekie
    od mojego...więc na jedym spotkaniu się skończyło...
    Nigdy im nie współczułam bo to ostatnia rzecz jakiej sobie ludzie
    życzą w ogóle.Jedyne czego ludziom potrzeba to akceptacja...
    Nie przyszlo mi do glowy aby potem wchodzić na Fora gejowskie i
    uczyć się ich Świata...a potem jeszcze udzielać rad innym gejom...

    choć pewnie mogłaby się zachwycić tymi ludzmi i poprostu chcieć z
    nimi przebywac dla nich samych...
    lecz gdybym zaczęła wypisywać o swoim "normalnym" pożyciu
    seksulanym...o swoim spelnieniu życiwowym i raju na ziemi oraz o
    swoim dla nich współczuciu odrzuciliby mnie od siebie z pewnoscią...

    kurcze a może pójść do beznogich i pisać o swoich nogach?

    niesamowite...


    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • ela_102 27.03.08, 16:39
    Gocha:-)

    ja bym się z tobą na życia nie chciała zamienić...
    moje jest dla mnie...
    a Twoje dla Ciebie...

    masz 100 lat?.ze od 40 roku życia zdążyłaś stać się
    współuzależnioną...potem z tego wyjść a wszystko to bez uszczerbku
    dla rodziny?
    to chyba ta "bajka" jaką wyczytujesz w tekstach innych osób...
    a nie widzisz w swoich...
    poczytaj to co napisałaś o sobie...potem potrz w lustro...i zapal
    kolejnego papierosa...lub napisz komuś ze jest "kłamcą"

    ja ci nie współczuje...
    bo mnie nie obchodzisz...
    znam ludzi spełnionych i prawdziwych...
    Oni inaczej wygladają...inaczej sie zachowują...i inaczej traktują
    innych ludzi..


    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • gocharl 27.03.08, 17:16
    ela_102 napisała: > ja bym się z tobą na życia nie chciała
    zamienić...
    > moje jest dla mnie...
    > a Twoje dla Ciebie...

    I vice versa Elu...:-((

    ela_102 napisała:
    > masz 100 lat?.ze od 40 roku życia zdążyłaś stać się
    > współuzależnioną...potem z tego wyjść a wszystko to bez uszczerbku
    > dla rodziny?

    Jeszcze nie mam 100 lat...ale mam dorosłą córkę...wnuki i
    prawnuka...mam Ci podesłać metrykę urodzenia razem z aktek ślubu
    abyś uwierzyła w to co piszę...co do współuzależnienia...do końca
    nie wiem czy nabyłam cech tego zjawiska...nie wiem czy wiesz ,ale
    że nie każda osoba mająca w rodzinie osobę uzależnioną będzie
    przejawiać te cechy ...

    Zawsze potrafiłam bronić siebie...bez uszczerbku dla rodziny...a w
    naszym domu pomimo,że mieszka w nim alkoholik dzieci nie odniosły
    nigdy żadnego uszczerbku....na przestrzeni prawie 20-tu lat widziały
    mojego alkoholika pod wpływem kilka razy...dzieci nigdy nie
    mieszkały z nami...jak przyjeżdżały to nie pił...otaczał je miłością
    i zrozumieniem...wnuk mój uważa mojego męża za autorytet...obaj się
    bardzo kochają....

    Myślę,że fakt, iż mąż mój wychodząc z domu pełnym miłości miał duże
    znaczenie....

    Wiesz z jakiego powodu nie uczestniczyłam na terapii...ze
    wstydu...ze wstydu,że ja miałam inaczej...że właściwie nie wiem co
    mam mówić na tych spotkaniach...raz odważyłam się powiedzieć prawdę
    o swoim życiu...wiesz co widziałam w oczach innych kobiet...żal...i
    to mnie skutecznie wycofało ze spotkań...
  • arielka49 27.03.08, 17:24
    gocharl napisała:

    > ela_102 napisała: > ja bym się z tobą na życia nie chciała
    > zamienić...
    > > moje jest dla mnie...
    > > a Twoje dla Ciebie...
    >
    > I vice versa Elu...:-((

    Masz rację , Gosiu ... bo Ty nie pozwoliłabyś się nazwać
    szmatą i zepsutą moralnie.

    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • ela_102 27.03.08, 17:26
    Żal?
    myslisz ze ktokolwiek Ci tam zadroscił?
    bardzij patrzyly na Ciebie z litoscią ze tkwisz w iluzji...
    ja w kazdym badz razie tego jestem pewna:-)
    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • magtomal 27.03.08, 17:29
    ela_102 napisała:

    > Żal?
    > myslisz ze ktokolwiek Ci tam zadroscił?
    > bardzij patrzyly na Ciebie z litoscią ze tkwisz w iluzji...
    > ja w kazdym badz razie tego jestem pewna:-)

    Elu Wszechwiedząca! Wiesz nawet, co myślały/czuły nieznane Ci
    kobiety, w nieznanym Ci miejscu, na nieznanej Ci (o dziwo!) terapii
    dla współuzależnionych! Żałosna jesteś!
  • gocharl 27.03.08, 17:39
    ela_102 napisała:
    > myslisz ze ktokolwiek Ci tam zadroscił?

    Nie muszę nic myśleć bo wiem ...nie zazdrościły mi niczego...żal nie
    wiąże się w żden sposób z zazdrością...a skąd wiem...bo przyjaźnię
    się z nimi do dzisiaj...i cieszę się dzisiaj ,że żal w ich oczach z
    tamtych lat zamienił się w zadowolenie...zadowolenie ze swojego /
    ich życia...rozumiesz Elu ?...ale przytoczę Ci Jarasa...moze
    weźmiesz to pod uwagę...jeśli oczywiście zechcesz...

    "Sens życia polega na tym, aby cieszyć się z życia i czynić je
    najpiękniejszym − dla siebie i dla każdego innego człowieka. Jeśli
    zobaczysz, że coś, co zrobiłeś − jakiś mały gest, słowo − sprawi
    komuś radość, jeszcze większą odczujesz w sobie."
  • ela_102 27.03.08, 17:46
    Gocha...
    nie wierze w twoją dobroć..
    to wszystko:-))))))
    jakby co ja nie żałuję że Ty masz ponoć lepsze zycie:-)
    na zdrówko:-)


    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • gocharl 27.03.08, 17:52
    ela_102 napisała:
    > Gocha...
    > nie wierze w twoją dobroć..
    > to wszystko:-))))))
    > jakby co ja nie żałuję że Ty masz ponoć lepsze zycie:-)

    Czy jestem dobra ?...tego nie wiem...wiem,że chcę pomagać ...i
    tyle..realnie pomagać Elu...i to robię...

    I nie mam lepszego ani gorszego życia...mam inne...
  • aaugustw 27.03.08, 18:01
    gocharl napisała:
    > Czy jestem dobra ?...tego nie wiem...wiem,że chcę pomagać ...i
    > tyle..realnie pomagać Elu...i to robię...
    ______________________________________________.
    Idz wiec do (np.) Al-Anonu, a nie kompromituj mi sie tu wsrod
    alkoholikow...!
    A...
  • gocharl 27.03.08, 18:31
    > Idz wiec do (np.) Al-Anonu, a nie kompromituj mi sie tu wsrod
    > alkoholikow...!

    Sama decyduję gdzie i kiedy mam przebywać...Ty nie masz na to i mieć
    nie będziesz żadnego wpływu...a kompromitujesz się sam..takimi
    wpisami jak tym / zresztą nie tylko tym...

    Gustawie...Twoja duchowość jest na właściwym miejscu ?
  • aaugustw 27.03.08, 21:21
    gocharl napisała:
    > Sama decyduję gdzie i kiedy mam przebywać...Ty nie masz na to i
    mieć nie będziesz żadnego wpływu...a kompromitujesz się sam..takimi
    > wpisami jak tym / zresztą nie tylko tym...
    > Gustawie...Twoja duchowość jest na właściwym miejscu ?
    ___________________________________________.
    Naturalnie Gocha, ze Ty decydujesz o tym...!
    Odpowiedz mi tylko, dlaczego wolisz przebywac
    wsrod alkoholikow, a nie wsrod Al-Anonu, gdzie
    moglabys wymieniac sie z innymi wspoluzaleznionymi
    swym ciezko zdobytym doswiadczeniem, a przy tym
    posrednio pomoc innym i wiele jeszcze samej sie nauczyc...!?
    Ty jednak wolisz prowadzic dysputy z alkoholikami
    i czesto ich pouczasz, co naturalnie wiesz czym sie to konczy! :-((
    Aha! - zapomnialbym odpowiedziec na Twoje pytanie, (cyt.):
    > "Twoja duchowość jest na właściwym miejscu ?" <
    Odpowiadam: Tak sprecyzowane pytanie to maslo maslane.
    A... ;-))
  • magtomal 27.03.08, 21:35
    aaugustw napisał:


    > Odpowiedz mi tylko, dlaczego wolisz przebywac
    > wsrod alkoholikow, a nie wsrod Al-Anonu, gdzie
    > moglabys wymieniac sie z innymi wspoluzaleznionymi
    > swym ciezko zdobytym doswiadczeniem, a przy tym
    > posrednio pomoc innym i wiele jeszcze samej sie nauczyc...!?
    > Ty jednak wolisz prowadzic dysputy z alkoholikami

    Pamiętaj Guciu, że jest to forum także dla współuzależnionych i Gocha nie jest
    tu sama.
  • gocharl 27.03.08, 21:42
    magtomal napisała: > Pamiętaj Guciu, że jest to forum także dla
    współuzależnionych i Gocha nie jest
    > tu sama.

    Magdomal...Guciu nie musi pamiętać...wystarczy aby zauważył...ale
    odpowiem Mu...
    Hejka Gocha
  • aaugustw 27.03.08, 21:50
    magtomal napisała:
    > Pamiętaj Guciu, że jest to forum także dla współuzależnionych i
    Gocha nie jest tu sama.
    _______________________________________________.
    OK, bede pamietal, ale ty tez - prosze pamietaj...! ;-))
    A...
  • gocharl 27.03.08, 21:48
    aaugustw napisał:> Odpowiedz mi tylko, dlaczego wolisz przebywac
    > wsrod alkoholikow, a nie wsrod Al-Anonu, gdzie
    > moglabys wymieniac sie z innymi wspoluzaleznionymi

    Ponieważ forum o tematyce przez Ciebie wspomnianej padło...a jak już
    siedzisz w mojej głowie i wiesz co ja wolę to może wysil się
    bardziej / jeśli stać Cię na to / bo jak narazie tylko krążysz...ale
    może niech tk zostanie...ok?
  • aaugustw 27.03.08, 21:56
    gocharl napisała:
    > Ponieważ forum o tematyce przez Ciebie wspomnianej padło...a jak
    już siedzisz w mojej głowie i wiesz co ja wolę to może wysil się
    > bardziej / jeśli stać Cię na to / bo jak narazie tylko
    krążysz...ale może niech tk zostanie...ok?
    _________________________________________.
    Chyba jestes juz tak, jak i ja zmeczona...(!?).
    Niewiele zrozumialem z tego co piszesz... :-((
    O jakim forum piszesz, jezeli o tym watku to jak mozesz mowic,
    ze on padl przeciez jest dynamiczny jak malo ktory...! ;-))
    To, ze siedze w Twojej glowie - to zrozumialem...!
    Co ma tak zostac...!? :-()
    Ja lubie Cie dalej, choc dziela nas lata swietlne:
    A... ;-))
  • gocharl 27.03.08, 22:03
    aaugustw napisał: > Chyba jestes juz tak, jak i ja zmeczona...(!?).

    Spałam dzisiaj do 11-tej...jestem wypoczęta...

    aaugustw napisał:
    > Niewiele zrozumialem z tego co piszesz... :-((
    > O jakim forum piszesz

    A na jakie forum mi proponowałeś przejść ?

    aaugustw napisał:
    > Ja lubie Cie dalej, choc dziela nas lata swietlne:

    A co to są lata świetlne wobec wieczności;-))
  • aaugustw 27.03.08, 22:08
    gocharl napisała:

    > aaugustw napisał:
    > > Ja lubie Cie dalej, choc dziela nas lata swietlne:
    - - - - - - - - - - - - -
    > A co to są lata świetlne wobec wieczności;-))
    _____________________________.
    No tu przynajmniej znowu mamy odnalezlismy nasz wspolny jezyk
    milosci, nadzieji i nieskonczonosci, czyli - nasza duchowosc...!
    A... ;-))
  • ela_102 27.03.08, 18:17
    pomagaj pomagaj...to uszlachetnia...sama to robię więc wiem.
    tylko pomagajac innym...najbardziej pomaga sie sobie...
    nie zapominaj o tym...
    no i trzeba to umiec robić...
    ja bym do ciebie o pomoc sie nie zwrocila...
    ale wierze ze inni maja inaczej...
    tak jak i Ty masz inne zycie...


    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • 1962wolf 27.03.08, 17:55
    a co ma gejowstwo lub lesbijstwo do bycia człowiekiem ciekawym
    i potrzebnym mi na codzień Elu??
    bo nie kumam
    znam wystarczająco sporo heteryków i choć podzielam ich popędy
    też nie wydają mi się w żaden sposón interesujący jako .
    pleciesz Elu takie bzdury ,że poprostu wstyd.
    a ten wtręt o gejowskich forach lub beznogich -to chwyt
    rodem z przedszkola.
    ja to nawet przjaźniłem sie kiedyś z pewnym księdzem-i co
    ciekawe nasza przyjaźń rozpadła się z powodu mego pijaństwa i
    jego skutków,a nie z powodu mego światopoglądu.

    często odnosze wrażenie ,że niektóre osoby pisujące tutaj
    mają swoisty odbiór rzeczywistości poprzez kontakty wirtualne.
    jakieś pseudo przemyslenia o gejach,
    lesbijkach,artystach,wojskowych itd itp
    takie znaczy się stereotypy rodem z świata czatowego.
    kiedyś w penym okresie mego zycia-ugrzązłem na kilka
    miesięcy na czatach tematycznych...............i tam własnie
    spotkałem głosicieli takich półprawd, znawców tematu rodem z
    pisemek kolorowych typu "fakt".
    wirtualni alkoholicy,aowcy,geje i filozofowie-----------------to
    odmienna kategoria ludzi jak się okazuje

  • 1962wolf 27.03.08, 18:01
    a cóz to takiego owa duchowośc według Jarasia?
    może w końcu to wyjasni -bo niajk się nie mozna dowiedzieć.
    EWojdyło opracowała dawno temu pewien test i prowadziła
    wykłady na temat duchowości------no i wyszło ,że duchowość
    to niekoniecznie kontakty spirytystyczne przy stoliku.
    to też pewne cechy umysłu,choćby abstrakcyjne myslenie.
    no i wyszło jej też ,że duchowość to pewna cecha
    charakterystyczna na ziemi tylko dla ludzi, ale w zaden
    sposób nie tożsama ze światem nadprzyrodzonym.
    świat nadprzyrodzony może być częścią duchowośći,
    ale duchowość też doskonale sobie radzi bez
    duchów............i niajak wtedy nie cierpi z tego powodu.
  • 1962wolf 27.03.08, 18:04
    a czemu Gosia ma nie bywać u nas alkoholików?
    wszak to nasze ofiary zapełniają salony al-anonu głównie,
    więc wymiana doświadczen jest tu mile widziana.
    Ty się tu kompromitujesz codziennie..i o ile mi wiadomo
    tylko ja wysyłam Ciebie do czubków.oczywście jako wyraz mej
    troski.
  • aaugustw 27.03.08, 18:23
    1962wolf napisał:
    > a czemu Gosia ma nie bywać u nas alkoholików?
    > wszak to nasze ofiary zapełniają salony al-anonu głównie,
    > więc wymiana doświadczen jest tu mile widziana.
    ________________________________________________.
    wolficku, jezeli ty takie rzeczy piszesz, wtedy mam
    przekonanie, ze tobie nastepne terapie takze nie
    przyniosa tego zbawczego kaganka oswiecenia...! :-((
    A... ;-))
  • ela_102 27.03.08, 18:19
    moje bzdury...więc ich nie czytaj..
    ja twoich nie czytam...
    a tym bardziej nie odnosze sie do nich;-)

    wilku:-)
    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • aaugustw 27.03.08, 17:00
    gocharl napisała:
    > …ja nie miałam ani toksycznych rodziców ani nim nie byłam …z
    alkoholizmem zetknęłam się w czterdziestym roku swojego życia…
    widzisz tą różnicę ?...nie mam doświadczeń jak Ty , ani z
    dzieciństwa , ani z okresu kiedy wychowywałam swoje dziecko…
    > …przykro mi ,że nie mogłaś mieć takiego życia jak ja…naprawdę mi
    przykro:-((...pozostaje mi tylko Ci współczuć...
    _______________________________________________.
    Jad wychodzi z ciebie - Gocha i cieknie po brodzie...
    Z powyzszedgo postu Gocha wyczytuje, ze ty nie tylko nic w zyciu nie
    przezylas, ale takze nic nie wiesz w tej dzialce, dlaczego wiec tak
    szeroko otwierasz tutaj swoj dziob...!?
    Podpadlas mi okrutnie tym swoim wywyzszanie sie tu, a przy tym nic
    nie wnioslas oprocz tego, ze podkreslilas siebie jako nadeta baba, z
    nadetym EGO...!
    (wspoluzalezniona od pijaka, w bialych rekawiczkach!)
    A... :-((
  • gocharl 27.03.08, 17:28
    aaugustw napisał: Jad wychodzi z ciebie - Gocha i cieknie po
    brodzie...

    No cóż...to Twoja ocena...odebrałeś to bardzo śmiesznie / moim
    zdaniem / napisałam to co myślę i co czuję ...współczucie moje jest
    szczere,ale nie mam zamiaru Ci niczego udowadniać...i nie będę...


  • magtomal 27.03.08, 17:20
    ela_102 napisała:

    > każdy toksyczny rodzic...udający że w jego domu wszystko było i
    jest
    > pięknie...odbiera PRAWDĘ jako pogardę...bajkę...kit...kłamstwo...
    > to oczywiste....nie może być inaczej...
    > dzięki takim ludziom jak Ty Madziu zrozumiałam ten mechanizm...
    > ja z niego skorzystałam w celu akceptacji...
    >
    > to co ja czuję do swojej Mam...wiem tylko ja...
    > to co Tobie sie wydaje że ja czuję...pokazuje tylko twój strach
    > wobec własnych dzieci...
    >
    >
    Nie znam (na szczęście!) drugiej osoby żyjącej w wiekszym zakłamaniu
    jak Ty, Elu. Najlepszym dowodem są Twe opowieści o Twej religijności
    i przestrzeganych - zgodnie z nią - zasadach moralnych, przy
    równoczesnym związki z Jarasem. Gdy Ci to wypomniano na forum -
    zniknąłaś. Kolnych dowodów jest mnóstwo: np. krytykowanie oceniania
    innych przy równoczesnym nieustannym...ocenianiu innych.
    Prosiłam już wielokrotnie: nie oceniaj cudzych rodzin, bo w Twych
    ocenach widać tylko kompleksy i własne niezrealizowanie.
  • aaugustw 27.03.08, 17:25
    magtomal napisała:

    > ela_102 napisała:
    > > każdy toksyczny rodzic...udający że w jego domu wszystko było i
    > jest pięknie...odbiera PRAWDĘ jako pogardę...bajkę...kit...
    kłamstwo... to oczywiste....nie może być inaczej...
    - - - - - - - - - -
    (magtomal):
    > Nie znam (na szczęście!) drugiej osoby żyjącej w wiekszym
    zakłamaniu jak Ty, Elu...
    ______________________________________________.
    Czemu ciebie akurat to tak mocno zabolalo - magtomal...!? ;-))
    A... ;-))
  • arielka49 27.03.08, 17:26
    August:

    > Czemu ciebie akurat to tak mocno zabolalo - magtomal...!?

    DUP..K

    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • aaugustw 27.03.08, 17:33
    arielka49 napisała (do A...):
    > DUP..K
    ____________________________.
    Mialas sie juz do mnie nie kleic...!
    Dalej to robisz, jakby byla uzalezniona od tego > DUP..Ka ;-))
    A...
  • arielka49 27.03.08, 17:35
    August :

    > Mialas sie juz do mnie nie kleic...!

    DUPEK.
    Jestem w stanie Ci oczy wydrapać za Twoja naiwność.
    Czekam na Twoje wielkie buuuum ... dupku.
    Zal mi Ciebie .

    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • aaugustw 27.03.08, 17:38
    arielka49 napisała (do A...):
    > Zal mi Ciebie .
    _________________.
    A mi ciebie - nie! ;-))))
    A... ;-))))))
  • ela_102 27.03.08, 17:42
    August:-)
    otoz to litość i udawany żal lub współczucie...
    to STRACH...
    ja im też nie współczuję..
    choć to takie bidulki...zyjące w nieprawdzie:-))))

    brakowalo im taj adrenalinki...
    tylko sie pojawilam ha ha ha
    ale widzę że wszystko jest jak było..

    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • aaugustw 27.03.08, 17:49
    Eela na 102 napisała:
    > August:-)
    > otoz to litość i udawany żal lub współczucie...
    > to STRACH...
    > ja im też nie współczuję..
    > choć to takie bidulki...zyjące w nieprawdzie:-))))
    > brakowalo im taj adrenalinki...
    > tylko sie pojawilam ha ha ha
    > ale widzę że wszystko jest jak było..
    _______________________________________________.
    Wiem to wszystko, ale pomoc im nie potrafimy, bo
    oni nie chca dac sobie pomoc...! :-((
    Czasami, kiedy wylewam na takich wiadro z zimna glowa,
    mam nadzieje ze choc troche wytrzezwieja, ale efekt ten
    sam, jakbym polewal lezacego pijanego...! :-((
    A... ;-))
  • magtomal 27.03.08, 17:32
    aaugustw napisał:


    > Czemu ciebie akurat to tak mocno zabolalo - magtomal...!? ;-))
    > A... ;-))

    Skąd pomysł, że mnie zabolało? Elka jest tak żałosna, że może budzić
    tylko zdziwienie i litość. Oburzać mogę się na poważniejszych
    ludzi...
  • ela_102 27.03.08, 17:28
    Madziu:-)
    Ty naprawde pozostaniesz glupia do samej smierci...
    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • arielka49 27.03.08, 17:30
    ela_102 napisała:

    > Madziu:-)
    > Ty naprawde pozostaniesz glupia do samej smierci...

    Ty się taką urodziłaś .
    Nic tego nie zmieni.
    Sekciara...

    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • ela_102 27.03.08, 17:35
    Domyślam się że Twoje dzieci rodziły się bardzo mądre ...
    obrazasz w ten sposob moich rodzicow...
    14 marca tamtego roku...bralas urlop aby pomoc synowi ktory pije...
    i rozpisywalas sie o tym na wszystkich forach..radzac sie co robic?
    To madrość?
    A syn OFERMA...czy zwyczajny alkoholik?

    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • arielka49 27.03.08, 17:42
    ela_102 napisała:

    > Domyślam się że Twoje dzieci rodziły się bardzo mądre ...
    > obrazasz w ten sposob moich rodzicow...
    > 14 marca tamtego roku...bralas urlop aby pomoc synowi ktory pije...
    > i rozpisywalas sie o tym na wszystkich forach..radzac sie co robic?
    > To madrość?
    > A syn OFERMA...czy zwyczajny alkoholik?

    Już Ci napisałam.
    Od mojej rodziny WARA.
    Bo pożałujesz , żeś pisała o swojej.
    A takiego syna - to możesz mi pozazdrościć.
    On nie odszedł od matki alkoholiczki , żeby przestała pić.
    Wręcz przeciwnie. Ja mogłam liczyć na niego , a on na mnie.
    W życiu nie dowiesz się , jaki on jest naprawdę...bo poszczułabym Cię psami
    sprzed mojego domu , wredna babo ...
    A Oferma ? Twój Jaraś to oferma ... i sekciarz Vipowy ...
    Poczekaj ... znajdzie następną .
    Nie Ty pierwsza - nie ostatnia.
    Na co liczysz ?

    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • ela_102 27.03.08, 17:49
    na co liczę?

    na to na co liczylam już mam...
    Żadna zakłamana Baba...mnie nie irytuje:-)

    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • arielka49 27.03.08, 17:56

    ela_102 napisała:

    > na co liczę?
    >
    > na to na co liczylam już mam...
    > Żadna zakłamana Baba...mnie nie irytuje:-)

    Czyżby ?
    Napisałabym więcej ... ale przyjdzie na to czas.
    Kiedy spadniesz wielkim hukiem .
    I wtedy nie mów mi - ostrzegałaś mnie ... miałas rację...


    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • ela_102 27.03.08, 18:07
    Ariel:

    wtedy nie mów mi - ostrzegałaś mnie ... miałas rację...

    Tobie? ja?
    żartujesz...nas nie ma...
    ale jeśli to co robisz wobec mnie tutaj...nazywasz ostrzeganiem..
    a nie tym czym jest rzeczywiscie...(żałosnym zawistnym prostctwem)
    to dobrze wiedzieć..
    ja bym na to nie wpadla ...nigdy...
    ale jak to się może mieć do opisu tego co o sobie myślisz?
    zupełne pomiesznie pojęć..
    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • magtomal 27.03.08, 17:34
    ela_102 napisała:

    > Madziu:-)
    > Ty naprawde pozostaniesz glupia do samej smierci...

    Taką ocenę w ustach osoby na Twoim poziomie traktuję jako komplement.
  • tenjaras 27.03.08, 16:33
    > Podejrzewam , że nawet własnej matki nie znasz ...
    >
    > ***********************************************
    > Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.


    i co teraz?

    --
    swoje zdrowienie z alkoholizmu opieram na możliwości wyboru, nie
    działają u mnie narzucane rozporządzenia, reguły ani przykazania,
    tak odzyskałem godność niezbędną do zachowania trwałej trzeźwości
  • arielka49 27.03.08, 17:22
    tenjaras napisał:

    > > Podejrzewam , że nawet własnej matki nie znasz ...
    > >
    > > ***********************************************
    > > Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
    >
    >
    > i co teraz?


    Co teraz ?
    Proste. Wystarczy dupy jej nie obrabiać.
    Bo to wróci.

    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • tenjaras 27.03.08, 18:08
    widzisz arielko, to, że Ty nie pojmujesz co piszesz, nie zwalnia Cię
    z odpowiedzialności za swoje słowa

    podobnie jest z rodzinami i tym co Ty sądzisz o rodzinach, to, że
    się wstydzisz za swoją nie znaczy, że wszyscy tak mają, że coś muszą
    ukrywać, w jednym miejscu mieć taki wizerunek w innym, inny

    wszystko wynika ze zgody na otaczającą nas rzeczywistość, tak jak
    potrafisz ją przyjąć, tak masz, Ty, ja, ela i każdy kto jeszcze nie
    wydał ostatniego tchnienia

    i każdy z nas świadczy tutaj o sobie - zwłaszcza, kiedy nieproszony
    pisze o innych

    --
    swoje zdrowienie z alkoholizmu opieram na możliwości wyboru, nie
    działają u mnie narzucane rozporządzenia, reguły ani przykazania,
    tak odzyskałem godność niezbędną do zachowania trwałej trzeźwości
  • arielka49 27.03.08, 18:37
    Okey ...wypiłam kawę ... jestem sama w domu - mam czas.
    Więc moge pogadać.
    Bo kiedy indziej , to szkoda by mi było czasu dla sekciarzy...:-)

    tenjaras napisał:

    > widzisz arielko, to, że Ty nie pojmujesz co piszesz, nie zwalnia Cię
    > z odpowiedzialności za swoje słowa



    Jarasku.
    Jestem dumna ze swojej rodziny .
    Bez względu na to , jaka jest i co przeżyliśmy.
    Jestem dumna ze swoich rodziców, męża i synów.
    Z siebie - też jestem dumna.
    Osiągnęliśmy wszyscy w życiu bardzo wiele .
    I to nie jest żadna ściema. Bez względu na to , co myślisz.
    W pełni odpowiadam za swoje słowa.
    To ... że nie mam zamiaru pisać o swojej rodzinie nic więcej - wynika z
    doświadczenia. Doświadczyłam różnych rzeczy na forach .
    Przekonałam się , że rozmowy na forach - to fikcja.
    To namiastka - zwana szumnie POMOCĄ.
    Ja ... w zyciu posługuję się intuicją i rozumem.
    Rozmowy poważne - odbywam w realu.
    I nic nie jest w stanie zastąpić rozmów realnych z rozmowami
    na forach. NIC .
    I choćbyś tutaj na głowie stawał - nigdy nie dowiesz się , jaka
    jestem naprawdę. Jest to niemożliwe .
    Powiem Ci tylko jedno - radzę sobie doskonale.
    I moja rodzina również .
    I mój syn również. Jeden i drugi.
    A najwazniejsze - możemy na siebie liczyć. W dobrym i złym.
    Łączą nas prawdziwe uczucia.
    Z rodzicami , ze współmałżonkami ... z dziećmi.

    To by było na tyle ... w temacie - rodzina.



    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • aaugustw 27.03.08, 18:49
    arielka49 napisała:
    > Okey ...wypiłam kawę ... jestem sama w domu - mam czas.
    > Więc moge pogadać.
    > Ja ... w zyciu posługuję się intuicją i rozumem.
    ___________________________________________________.
    Arielka, ja to mam dobre serce...! ;-))
    Nikt nie chce z Toba pisac, to ja szkrobne pare slow przed kolacja.
    Mowisz, ze, (cyt.): w zyciu posługuję się intuicją i rozumem.
    Pomyslalem: jak to dobrze, ze tak daleko mieszkam od ciebie...!
    (i wcale nie chodzi mi o zglupienie...!) :-((
    A... ;-))
  • ela_102 27.03.08, 18:49
    Szał oklasków...fajerwerki...serpentyny...owacje na stojaco:-)

    tylko dlaczego tak duzo alkoholikow?
    w tej rodzinie?
    rozumiem ze alkoholizm rodzinny to taki rodzaj "samorealizacji"
    tradycji i religijności ...takie snobistyczne dopełnienie
    wspaniałości...zbratanie sie z okolicznym ludem:-)))

    to chyba zimny prysznic nie kawa...móglby bardziej pomoc.

    skad pomysl wiec ze w innych alkoholowych rodzinach...takich jak
    moja...sprawy ułozyly sie inaczej? gorzej?
    Toc my pobratyncy...

    skonam;-)

    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • tenjaras 27.03.08, 19:15
    ja również jestem dumny ze swojej rodziny, ale to nie znaczy, że ta
    rodzina nie ma nieprzyjemnych chwil w swojej przeszłości, nikt też
    nie może gwarantować przyszłości...

    jestem dumny z siebie, choć nie zawsze tak było i jestem pewien, że
    przyszłość może rysować się czarno tylko w jednym momencie, gdy znów
    zatracę odpowiedzialność za siebie, z różnych przyczyn

    i jestem dumny ze swoich poczynań i działań, nie muszę tego sobie
    podpierać drugim człowiekiem, sam dla siebie jestem na tyle godnym
    zaufania, że wiem co robię i o czym piszę i kiedy :-P

    dumny jestem z tego co robię teraz w temacie rodzina, a Twoje czy
    podobnych Tobie, powierzchowne spojrzenie i wrogość do tego, nic nie
    wnosi, ani odbiera, świadczy tylko o tym jak można Ci ufać i liczyć
    na Twoje wsparcie

    > Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.

    --
    swoje zdrowienie z alkoholizmu opieram na możliwości wyboru, nie
    działają u mnie narzucane rozporządzenia, reguły ani przykazania,
    tak odzyskałem godność niezbędną do zachowania trwałej trzeźwości
  • 1962wolf 27.03.08, 19:29
    ariel napisała:
    "....Okey ...wypiłam kawę ... jestem sama w domu - mam czas.
    > Więc moge pogadać. "

    no a ja jutro kończe terapię-nawet nie wiem kiedy minęło te
    6 tygodni- wrato było mimo moich początkowych oporów i
    nieufności
    i wiesz co Ci powiem ariel?
    z terapią jest jak z wytworami pana boga-trzeba brac co się
    da, bo nigdy nie wiadomo co się przydac może.
    no to se wziąłem diabelskie rogi ,skrzydła anioła i wio w
    świat.
    no ...... może trochę przesadziłem z tymi skrzydłami anioła /
    tu wstaw usmiech szeroki/, ale jak sie przyjrzec to miewam
    czasami coś z anioła.
    .......................miecz ognisty gabriela
    hej
  • arielka49 27.03.08, 20:16
    Wolf :

    > tu wstaw usmiech szeroki/, ale jak sie przyjrzec to miewam
    > czasami coś z anioła.

    Pewnie , że masz.
    Bo jakżeby inaczej z Tobą wytrzymała Zona i dzieci ?
    One nie należą do osób , które dałyby sie ubezwłasnowolnić. :-)
    To akurat jest pewne.

    Co do terapii.
    Ja mam bardzo miłe wspomnienia.
    Miałam potrzebę ją zrobić w tamtym momencie.
    A potem ... potem sam zobaczysz i zdecydujesz , co ważne , a co nie ważne.
    Dla mnie najśmieszniejszy był ,, LITRAŻ ,, .
    Nadal nie rozumiem - po co to .
    Mniejsza z tym ...
    Warto samemu spróbować i wybrać to , co dla nas dobre.
    By potem nie żałować .


    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • ela_102 27.03.08, 19:55
    Ariel:
    Przekonałam się , że rozmowy na forach - to fikcja.
    To namiastka - zwana szumnie POMOCĄ.
    Ja ... w zyciu posługuję się intuicją i rozumem

    zabiorę jeszcze glos w tej kwestii...
    miałam okazję czytać troche twoich postów na innym Forum.
    u Ciebie zawsze prośba o pomoc...byla tylko na początku..
    potem jak inni pisali co sadzą...jak postępowali lub postąpiliby
    bedąc na Twoim miejscu...odrazu stawali sie Twoimi "wrogami"
    a zaraz potem to Ty udzielałaś im rad...
    taka swoista paranoja...

    jak sie prosi o pomoc to i powinno sie umieć ją przyjąć..
    a jak się nie umie przyjąć to się nie prosi..
    a jak sie pomocy nie potrzebuje to sie zwyczajnie żyje...
    i daje życ innym...

    proste:-)

    Twój rozum niestety Cię zawodzi...
    a najbardziej Cię zawiódł wraz z intuicją gdy wpadałaś w
    alkoholizm...
    alkoholiczka ktora innych alkoholikow nazywa
    Ofermami..nieudacznikami...mając w domu "mityng" to troche tak jakby
    moja Asia śmiała się z osób poruszajacych sie na wózku.

    takie zachowanie można nazwać bardzo róznie..
    ale napewno nie że jest "rozumne"

    więc czym sie w życiu kierujesz?
    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • arielka49 27.03.08, 20:10
    Ela:

    > jak sie prosi o pomoc to i powinno sie umieć ją przyjąć..
    > a jak się nie umie przyjąć to się nie prosi..
    > a jak sie pomocy nie potrzebuje to sie zwyczajnie żyje...
    > i daje życ innym...


    Elu.
    Skoro czytałaś , więc wiesz również , że żałowałam
    mojej prośby o pomoc.
    Zwyciężył rozum i rozsądek.:-)
    Było dno ... i jest zwycięstwo.
    Ale to akurat nie dla Ciebie informacja.
    Nie jesteś warta tego , bym miała się dzielić z Tobą moimi radościami i smutkami.
    Ci , którzy mają wiedzieć - wiedzą.
    Było widowisko - nie ma widowiska .
    I więcej nie będzie.
    Ty akurat już niczego więcej się nie dowiesz .:-)










    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • ela_102 27.03.08, 20:21
    jak nie bedziesz pisala w moim "ogródku"
    napewno nie bedę wiedziala...
    nie latam za Tobą tak jak Ty za mną:-)
    dlatego że mnie nie interesujesz jako ktoś warty uwagi... dopóki nie
    wleziesz mi na oczy...
    lub nie przelecisz na swojej "miotle" napedzanej "rozumem"
    i "intuicją" odrzutową...


    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • arielka49 27.03.08, 20:32
    Ela :

    > dlatego że mnie nie interesujesz jako ktoś warty uwagi...

    Elu ... a mnie - wręcz przeciwnie ...:-)
    Interesujesz mnie .
    Nigdy nie spotkałam tak wrednej , zakochanej w sobie , zakłamanej ...
    i wrednej baby.
    Lubię Cię obserwować.
    Lubię , jak użalasz się nad sobą ..lubię , jak obgadujesz matkę , lubię , jak
    robisz z siebie ofiarę alkoholizmu.
    Lubię - jak szukasz winnych.
    Lubię , jak mówisz do wszystkich - głupi / głupia.
    Uwielbiam - jak wciskasz kit.
    Uwielbiam Cię .... Elu ...:-)




    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • ela_102 27.03.08, 20:38
    uwielbiasz we mnie siebie samą...
    może tuż przed smiercią to bedzie TEN MOMENT...OLśNIENIA...
    że to zrozumiesz...
    i pójdziesz brzegiem morza nie z mężem...lecz z Bogiem Miłosiernym...
    z którym to dokładnie omówisz...a potem będziesz spokojnie żyć
    wiecznie nie utrudniając życia innym takim samym Aniołom jak Ty.


    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • arielka49 27.03.08, 20:48

    Elu ...
    Czytałaś sekciarski program pewnej sekciarskiej
    pani ,,psychoradynet,, ?
    Jest tam taki punkt - ,,Tydzień 10 - Empatia, czyli jak wroga przerobić na
    przyjaciela?,,
    Wierzysz w to ? Bo ja nie .

    :-)))))))
    Dobranoc ...


    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • ela_102 27.03.08, 21:05
    Wróg to ktoś kto świadomie planuje wyrządzenie nam krzywdy...
    jeżeli nazywasz mnie swoim wrogiem...to jak zawsze w związku ze mna
    sie mylisz...
    a jeśli Ty uważasz się za mojego wroga...to wiedz że nie jesteś w
    stanie mnie skrzywdzić...

    tak więc czytaj sobie dalej sekciarzy...ja tego nie robię.
    jak coś czytam to bez pogardy dla autora...(tak postępują ludzie
    rozumni)choc znam ludzi którzy sluchają "radia maryja" tylko po to
    aby podsycać swą nienawiść do kleru...

    nie życze dobrej nocy...
    wiem że i tak nie bedziesz jej miała...


    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • arielka49 27.03.08, 20:50
    Ela :

    > i pójdziesz brzegiem morza nie z mężem.

    Ja zawsze i wszędzie z mężem.
    Na dobre i na złe.


    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • ela_102 27.03.08, 21:09
    ha ha ha juz wiesz że umrzecie w tym samym czasie?
    nieżle...musi że w Waszej tradycji rodzinnej nie tylko alkoholizm...
    ale i samobójstwa...

    tak więc tutaj ...baj baj trzeżwosć..
    a tam baj baj ...życie wieczne...

    wszystko na poł gwizdka...
    z myslą ze to MIECH...

    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • arielka49 28.03.08, 15:49
    Ela:

    > tak więc tutaj ...baj baj trzeżwosć..
    > a tam baj baj ...życie wieczne...

    Elka.
    Ty jesteś chorą psychicznie osobą.
    Miałam nadzieję , że tak nie jest - że jesteś jedynie
    wściekłą,złośliwą ...wredną babą.
    A Ty jesteś po prostu chora.


    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • aaugustw 28.03.08, 16:38
    arielka49 napisała:
    > Ty jesteś chorą psychicznie osobą.
    > Miałam nadzieję , że tak nie jest - że jesteś jedynie
    > wściekłą,złośliwą ...wredną babą.
    > A Ty jesteś po prostu chora.
    ___________________________________________________.
    Te slowa, arielko to dowod na to, ze ty sie zawsze mylilas,
    (mowilem ci to, ale nie chcialas mi wierzyc) :-((
    A teraz tez sie mylisz, ale ty mi nie uwierzysz...
    Spiesze sie, bo dzisiaj mam Mityng AA w realu...
    Moglabys sie tam raz wybrac, zobaczyc trzezwych z bliska...!
    Moze cos w tobie by sie zmienilo...(!?) - Wez wolfa z soba! :-))
    A...
  • ela_102 28.03.08, 17:05
    August :-)))))

    ja od wczoraj już wiem..Ariel mi wyjasniła...
    Ona mnie nie wyzywa prostacko...
    Ona mnie "ostrzega" ha ha ha
    prawda że brzmi to inaczej...

    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • aaugustw 28.03.08, 17:21
    ela_102 napisała:

    > August :-)))))
    > ja od wczoraj już wiem..Ariel mi wyjasniła...
    > Ona mnie nie wyzywa prostacko...
    > Ona mnie "ostrzega" ha ha ha
    > prawda że brzmi to inaczej...
    _______________________________.
    Tak. To jest tzw. metoda "na huki".
    (czesto stosowana przez pijakow,
    nie majacych trzezwych argumentow!).
    A my boimy sie wtedy, jak "zajac bebna"
    A... ;-))
  • arielka49 28.03.08, 17:36
    Dla Twojego dobra ...
    Namiastka Z opisu twojej choroby :


    ,,Większość osób z BPD wspomina dzieciństwo pozbawione stałości i
    bezpieczeństwa, pełne doświadczeń niezgodnych z oczekiwaniami, utraty
    najbliższych osób lub ich niedostępności. Skłonności w genach (m.in.
    wrażliwość), trudne dzieciństwo (lub stresujące wydarzenie w pierwszych latach
    życia), w połączeniu z ich naturalnymi cechami (niski próg stresu) odcisnęły
    swoje piętno na układzie limbicznym (który jest bardzo wrażliwy na stres), a
    także pośrednio i bezpośrednio na powstanie opisywanych tu wzorców zachowania i
    mechanizmów obronnych psychiki, które sumują się na zaburzenie borderline.,,

    ,,Pacjenci z borderline mają niedorozwinięte – nieskonsolidowane i
    niezintegrowane ze strukturą osobowości – superego. Przejawia się to poprzez:
    (1) wykazywanie braku poczucia winy oraz braku empatii w stosunkach z innymi;
    (2) wykazywanie rozszczepienia w funkcjonowaniu superego, polegające na
    impulsywnym uciekaniu się do działań, za które się później nienawidzą; (3)
    trzymanie się surowych norm moralnych połączone z okresowym ich naruszaniem; (4)
    surową samoocenę i prześladowanie przez superego, jeżeli naruszy się jego
    standardy. ,,


    Cały opis - pod tym linkiem :

    bpd.szybkanauka.net/
    Hejki ... czekam na mojego kochanego męża , którego nie widziałam
    4 dni .
    Pozdrawiam tych , których lubię.


    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • ela_102 28.03.08, 17:48
    Ariel:-)

    diagnoza godna diagnozującej...
    moje dobro zostw ludziom ktorzy mnie kochają...
    a swoje diagnozy stawiaj swoim najblizszym...

    jakbys byla czujniesza...
    Twoje dzieci nie musialby zmagać sie z tym samym co Ty i Twój mąż...
    a może poczytaj to w związku z nimi:-)
    bo mówienie że się jest "super" mamą...to za mało...
    mówienie że się jest katoliczką...to też za mało..

    trzeba jeszcze być wiarygodnym:-)
    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • magtomal 28.03.08, 17:53
    ela_102 napisała:

    > mówienie że się jest katoliczką...to też za mało..
    >
    > trzeba jeszcze być wiarygodnym:-)

    O tak! Elka powiedz to samej sobie! Ile razy przedstawiałaś się jako
    wzór katoliczki? Samo mówienie o tym, Elko to za mało!
  • aaugustw 28.03.08, 17:56
    magtomal napisała:
    > O tak! Elka powiedz to samej sobie! Ile razy przedstawiałaś się
    jako wzór katoliczki?
    ____________________________________________.
    A co ty, w tym temacie mozesz powiedziec - magtomal...!?
    Czy jest jakis temat, na ktorym sie nie znasz (oprocz MEZA,
    oczywiscie...!).
    A...
  • magtomal 28.03.08, 18:03
    aaugustw napisał:

    > magtomal napisała:
    > > O tak! Elka powiedz to samej sobie! Ile razy przedstawiałaś się
    > jako wzór katoliczki?
    > ____________________________________________.
    > A co ty, w tym temacie mozesz powiedziec - magtomal...!?
    > Czy jest jakis temat, na ktorym sie nie znasz (oprocz MEZA,
    > oczywiscie...!).
    > A...

    Widzisz Auguscie, jeśli coś deklaruję, jeśli coś jest dla mnie
    istotne, to także staram się to poznać. Ty już wykazałeś się
    potworną ignorancją jeśli chodzi o chrześcijaństwo i pokazałeś, że
    Twoje powoływanie się na Siłę Wyższą to tylko słowa, formułki,
    których nawet nie przemyślałeś i powtarzasz je jak papuga. Elka też
    nie zna podstawowych reguł i zasad religii, na którą się wciąż
    powoływała. Kolejne wasze podobieństwo.
  • aaugustw 28.03.08, 18:09
    magtomal napisała:
    > Widzisz Auguscie, jeśli coś deklaruję, jeśli coś jest dla mnie
    > istotne, to także staram się to poznać...
    __________________________________________.
    Dlaczego wiec tak nie czynisz, jak piszesz...!?
    Poznaj to najpierw, a potem dyskutuj z madrzejszymi...
    Z tym pojeciem "Chrzescijanstwo" dalas plame i dalej sie tego
    trzymasz, mimo ze juz Nikolinaa ci to wytlumaczyla...
    Ucz sie dzicino, bo lata plyna...!
    Do jutra: A.. ;-))
  • ela_102 28.03.08, 18:12
    zadeklarowana współuzalezniona...
    to napewno...
    i co?
    nic...poprostu nic...
    czynne poglebiajace się wspoluzaleznienie...


    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • ela_102 28.03.08, 18:07
    Madziu odpowiedz jest prosta...NIGDY :-)
    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • aaugustw 28.03.08, 17:54
    ela_102 napisała (do Ariel):
    > mówienie że się jest katoliczką...to też za mało..
    > trzeba jeszcze być wiarygodnym:-)
    ______________________________________________.
    Niedawno dala nam tu pokazowke (w Swieta), jaka
    to z niej "kato_liczka"... ;-))
    A... ;-))
    Ps. Na wsi chodzi sie do Kosciola na pokaz, bo co ludzie by
    powiedzieli na taka "gorolice"...(!?).
  • arielka49 28.03.08, 17:59
    ,,Należy mieć jednak świadomość, iż psychoterapia (ani farmakoterapia) nie jest
    sposobem na wyjście z borderline. Wyjścia nie ma, zmiany biologiczne są
    nieodwracalne.,,


    ,,Należy jednak przyznać, że osoby mocno zaburzone, których jest niewiele, są
    naprawdę nie-do-wytrzymania, są istnym piekłem; potrafią nieustannie atakować
    innych w najczulsze ich miejsca, choć czasem na ślepo. Wykańczają psychicznie
    (innych i siebie) swoją niestabilnością, chaosem i intensywnymi huśtawkami nastroju.
    Ciężko ich jednak winić: są oni ofiarą innych ludzi i/lub wydarzeń. Czy
    ktokolwiek z nas stojąc w ich butach miałby siły zachowywać się inaczej? Pytanie
    tylko jak długo – może godzinę, dzień, ale raczej nie 5 lat. Ciężko nieustannie
    walczyć z własnym umysłem. Jednocześnie osoby mniej zaburzone, które również
    cierpią, mają też huśtawki nastroju, wpadają w depresje i mają inne cechy
    borderline, są często miłe, sympatyczne, inteligentne. Tylko w rzadkich chwilach
    (w których ból psychiczny ich przerasta) ukazują swoje "inne" oblicze, i nie
    przed każdym.,,

    Fiu ...fiu ...

    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • ela_102 28.03.08, 18:10
    czytaj czytaj...
    moze chociaz wnuki nie zostaną alkoholikami;-)
    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • tenjaras 28.03.08, 18:34
    > ,,Należy mieć jednak świadomość...zmiany biologiczne są
    > nieodwracalne.,,

    > ,,Należy jednak przyznać...i nie
    > przed każdym.,,

    > Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.

    jak zwykle, żadnego zdania...

    --
    a swoje zdrowienie z alkoholizmu opieram na możliwości wyboru, nie
    działają u mnie żadne rozporządzenia, reguły ani przykazania, tak
    odzyskałem godność niezbędną do zachowania trwałej trzeźwości
  • magtomal 27.03.08, 21:52
    ela_102 napisała:

    > uwielbiasz we mnie siebie samą...

    O nie, Elko! Nie pochlebiaj sobie! W NICZYM nie jesteś podobna do Ariel; Ty i
    Ona to różne światy, które dzieli przepaść.
  • aaugustw 27.03.08, 21:57
    magtomal napisała:
    > O nie, Elko! Nie pochlebiaj sobie! W NICZYM nie jesteś podobna do
    Ariel; Ty i Ona to różne światy, które dzieli przepaść.
    __________________________________________.
    Oho, i tu ktos siedzi w czyjejs glowie...! ;-))
    A...
  • ela_102 27.03.08, 22:08
    August ha ha ha..
    dziś się ubawiłam jak nigdy...
    ale to że ktoś zył z alkoholikiem 20 lat nie wyrobil w sobie cech
    wspoluzaleznienia ba! nawet nie zauwazyla ze ma w domu taki
    problem...dzieci tez nie...
    a potem zajął się pomocą dla osób które zmagają się z alkoholizmem
    osob bliskich...to już przebiło wszystko:-)))))dla długo...
    czasami myslę ze tutaj to "dom wariatów" ochotników...

    Tobie zyczę dobrej nocy...
    bo wiem ze własnie taka bedziesz ją miał:-)

    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • aaugustw 27.03.08, 22:12
    Ela na 102 napisała (do A...):
    > Tobie zyczę dobrej nocy...
    > bo wiem ze własnie taka bedziesz ją miał:-)
    ___________________________.
    Jak zawsze...! ;-)))
    Tobie tez spokojnej nocy, Elu - dobranoc:
    A... ;-))
  • ela_102 27.03.08, 22:15
    magda:

    nie, Elko! Nie pochlebiaj sobie! W NICZYM nie jesteś podobna do
    Ariel; Ty i
    Ona to różne światy, które dzieli przepaść.

    ABSOLUTNIE SIE Z TYM ZGADZAM....brawo:-)

    --
    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
  • arielka49 25.03.08, 22:19
    Gustek:

    > bedziesz nietrzezwa pokutnica...!


    Guciek ... jak ja uwielbiam takie pokutnice !!!! :-)
    Jakże inny byłby ten świat , gdyby tylko taki na nim były.

    Guciu ... co Ty tam wiesz o pokutnicach.
    NIC NIE WIESZ. I wiedzieć nie będziesz .
    A raczej widzieć....
    Wszystko przez te złote okulary.



    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • tenjaras 26.03.08, 11:57
    > > piszę dla siebie tutaj

    moja działalność na portalu gazeta.pl
    > >przyciąga tu codziennie kilkaset osób

    przecież to się nie wyklucza, FU odwiedzam i piszę ze względu na
    swoją przeszłość i umiejętność poradzenia sobie z problemem
    alkoholowym, ale FU to nie cała Gazeta.pl, tak jak alkoholizm to nie
    jest całe moje życie - zrozumie mnie teraz tylko ta osoba, która nie
    ma już problemu z alkoholem, przeszłością, poczuciem wstydu, winy i
    radzi sobie w życiu normalnie

    jestem zdania, że trzeba stać się alkoholikiem, całkiem i do końca,
    by móc się całkiem i do końca pozbyć tego problemu, półśrodki mnie
    nie interesują, przynajmniej w tym jednym temacie, bo kilka innych
    aspektów życia biorę "byle było" ;-)

    --
    Obstawaj przy Nie Byle Czym, bo inaczej byle co cię przewróci.
  • aaugustw 25.03.08, 16:05
    arielka49 napisała:
    > Jak już zacząłeś - kończ.
    > Bądż facetem z jajami i wal.
    > Prosto w oczy...A ja Ci odpowiem .
    ___________________________________.
    Po chamsku prowokujesz do chamstwa... - Zapomnij arielko...
    Znam Jarasia i wiem, ze nie znizy sie on do tego twojego i
    twoich znajomych - poziomu...! :-((
    A...
  • arielka49 25.03.08, 18:15
    August:

    > Po chamsku prowokujesz do chamstwa... - Zapomnij arielko...
    > Znam Jarasia i wiem, ze nie znizy sie on do tego twojego i
    > twoich znajomych - poziomu...!

    I kto to mówi ????!!!
    Największy prowokator chamskich odzywek tego forum
    zwraca innym uwagę na prowokację. :-)
    Guciek - nie jestem zdziwiona Twoją reakcją.
    Jestem jednak zdziwiona , że znasz Jarasa.
    Gdyby było tak , jak piszesz - Jarasa nie byłoby na tym forum.
    On nie zniżyłby się do poziomu PISANIA na jakimkolwiek forum.


    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • tenjaras 25.03.08, 19:58
    przecież pisałem, że jestem tu dlatego właśnie by obserwować ludzi,
    których nie mam okazji obserwować nigdzie indziej, nie są to wszyscy
    uczestnicy tego forum, rzecz jasna, ale kilka osób, które zachowują
    się, jak to mądrzejsi ode mnie określają, kundle za ogrodzeniem

    --
    Aby móc działać, musisz wpierw zaistnieć.
  • arielka49 25.03.08, 20:35
    Jaras :

    >ale kilka osób, które zachowują
    > się, jak to mądrzejsi ode mnie określają, kundle za ogrodzeniem

    Mądrzejszych od Ciebie jest zapewne wielu.
    Nie mam wątpliwości.
    Kundle za ogrodzeniem - weż pod uwagę , że nie każdy pies
    podda się tresurze. Dlatego uwielbiam takie psy.
    Z charakterem. Znają swoje miejsce na ziemi. Nie idą z ,,prądem ,,.
    Nie robią niczego wbrew swojej naturze .

    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • tenjaras 25.03.08, 20:42
    > Mądrzejszych od Ciebie jest zapewne wielu.
    > Nie mam wątpliwości.

    jest znacznie gorzej niż przypuszczasz - dołaczam do nich

    > Kundle za ogrodzeniem - weż pod uwagę , że nie każdy pies
    > podda się tresurze. Dlatego uwielbiam takie psy.

    tu się nie zrozumieliśmy, pisałem o takich, które szczekają, bo nic
    innego nie potrafią, i za ogrodzeniem, bo gdy otworzyć furtkę
    uciszają się, przymilają lub wieją na bezpieczną odległość

    --
    Gdy rządziło nami uzależnienie, nasze życie nie tylko wymykało nam
    się z rąk, ale i przypominało obłęd.
  • arielka49 20.03.08, 12:16

    Guciek:

    > Niezaradni zyciowo...

    Bo pęknę ze śmiechu ...:-)
    Niezaradnym życiowo , jest po prostu OFERMA ŻYCIOWA , Guciek ...
    I nic tego nie zmieni...
    No - chyba , że baba z jajami ...:-) weżmie pod opiekę ofermę ...


    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • arielka49 20.03.08, 12:18
    Gucio:

    > Taki czlowiem moze i bedzie abstynentem, ale czy taki czlowiek moze
    > byc trzezwym...(!?) :-(

    Ależ skąd !!!
    To mutant - nie człowiek.
    Zyje , aby jeść , pić i oddychać.
    I siedzieć non stop przed kompem.
    A kiedy go zona wywali sprzed kompa - to SRU !!! Na mityng !!!

    ***********************************************
    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
  • janulodz 20.03.08, 14:41
    Gołodupki hop do kupki.
    Trzeźwi alkoholicy łączcie się.
    W kupie siła.
    Tylko wspólne przerabianie tego Cudownego Programu da wam radość i wyzwolenie.
    Nie ma trzeźwości bez Aawspólności.
    Poznaj trzeźwego po uczynkach jego.
    Tak nam dopomóż Siło Wyższa i Trójco Alkoholiczna
    i daj nam Trzeźwośc wieczną, jaką i my dajemy.
    Prosit
    sorry
    Amen
  • aaugustw 20.03.08, 17:49
    janulodz napisał:
    > Gołodupki hop do kupki. Trzeźwi alkoholicy łączcie się.
    > W kupie siła. Tylko wspólne przerabianie tego Cudownego Programu
    da wam radość i wyzwolenie. Nie ma trzeźwości bez Aawspólności.
    > Poznaj trzeźwego po uczynkach jego. Tak nam dopomóż Siło Wyższa i
    Trójco Alkoholiczna i daj nam Trzeźwośc wieczną, jaką i my dajemy.
    > Prosit sorry Amen
    _____________________________.
    Janu... - daleko zaszedles...!
    A... ;-))
  • 1962wolf 20.03.08, 16:18
    takiej bzdury jak aaugustowy wstep dawno nie czytałem. i
    to zakonczenie p[lus jarasowy wtręt o wierze bez uczynków.
    to samo moznaby powiedzieć o "przeaowanych" anonimowych .
    zamiast wcielać w zycie zdobytą wiarę, poświęcają czas na
    modlitwy o siłę wyższą na każde zawołanie
    jednym słowem bzdury uniesione do poziomu świętości.

    nie ma zadnej religii, dziedziny nauki, umiejętności,
    któraby zadziałała sama z siebie,
    o bojętne jest czy to terapia, czy wielka księga, biblia,
    książka kucharska, poradnik sexu małżeńskiego, mały modelarz,
    szybki kurs brydża turniejowego, horoskop z tygodnika dla pań
    itd itd


    nawet któryś z ojców kościoła rzymskiego powiedział:
    modlitwa nie działa sama dla siebie-----ona wspomaga
    czyn ,który stoi obok.

    takie mam ostatnio wrażenie-zresztą wcale nie ostatnio.
    ze trzeźwość, abstynencja , pomaganie innym alkoholikom- to
    ostatnia rzecz jaka interesi pacanów w
    rodzaju "jarasoaaugusta"
    ich interesi zdobywanie poklasku u najbardziej naiwnych,
    brylowanie na salonach dla zagubionjych i przewodzenie niezbyt
    obrotnym.
    to taki rodzaj hien.............choć to akurat porównanie
    jest dla hien obraźliwe.
    ..........padlinożercy - to lepsze określenie
    dla "jarasoaaugustów"--nikogo nie obraża , a stwierdza fakt.;
  • 1962wolf 29.03.08, 13:07
    "niezaradni zyciowo"......................i w pewnym sensie
    miał racje i jej nie miał
    najwięcej niezaradnych zyciowo, za to uczciwych spotkałem
    podczas terapii, byli nie skażeni aa
    natomiast zaradnych zyiowo .przewaznie na cudzy koszt
    kilkunastu się przewinęło...............mimo wieloletniej
    aklimatyzacji w aa-zycie realne mieli w gruzach, lecz zycie
    mityngowe jak najbardziej zaradne i gnuśne w samochwalnej
    trzeźwości.
  • aaugustw 29.03.08, 13:30
    1962wolf napisał:
    > ..najwięcej niezaradnych zyciowo, za to uczciwych spotkałem
    > podczas terapii, byli nie skażeni aa...
    ----
    > ....mimo wieloletniej aklimatyzacji w aa-zycie realne mieli w
    gruzach...
    ______________________________________________________.
    Czy ktos moze mi to wytlumaczyc, oprocz wolfa, ktorego
    myslenie prowadzi go do zlozenia wniosku na kolejna terapie...!?
    1.- Niezaradni zyciowo na terapii, bez AA - OK... - to rozumiem!
    2.- Mimo lat w AA, a zycie w gruzach... - Z moich doswiadczen wiem,
    ze tam alkoholicy ucza sie zycia i powrotu do spoleczenstwa...
    A...
    Ps. Wolfie, zycze ci zebys nie musial juz wiecej pic, chocby
    to mialo byc z kolejna terapia, bez AA albo (i) na duposcisku w
    samotnosci...! - Wtedy zadne zycie bez alkoholu nie mozna juz nazwac
    zyciem w gruzach... - Badz trzezwy...!
  • tenjaras 29.03.08, 15:09
    tam gdzie ludzie, tam każde ludzkie zachowania

    dla mnie najistotniejsze jest to, by trzymać z tymi, których
    podziwiam, po to, by przesiąknąć tym, za co ich tak podziwiam

    i nie idę na łatwiznę - to jasne, że niezaradnych życiowo można
    wyłowić nawet wśród "weteranów" AA, tylko po co?

    --
    a swoje zdrowienie z alkoholizmu opieram na możliwości wyboru, nie
    działają u mnie żadne rozporządzenia, reguły ani przykazania, tak
    odzyskałem godność niezbędną do zachowania trwałej trzeźwości
  • 1962wolf 29.03.08, 15:48
    tolkien jak tolkien
    napisał sporo esejów , prac , opracowań, w trakcie swej
    kariery wykłądowcy na Merton College.
    własnie Tolkien udowodnił że beowulf jest oryginalnym
    staroangielskim/czyli w niczym niepodobnym do angielskiego/
    tekstem.
    tolkien też jako jeden z niewielu anglików miał odwage
    uczyc w oksfordzkim studium angielskiego,ze współczesny
    angielski to nic innego jak normańska francuzczyzna przyjęta
    w anglii przez anglosasów po podboju wilhelma zdobywcy,
    czyli ......łacina.

    z tą łatwizną to ciekawa sprawa-ideałem zycia człowieka
    szczęśliwego jest własnie osiągnąć wysoki stopień łatwizny w
    życiu.
    i sporo się trzeba namęczyć by zycie było łatwizną-------
    jednak...........programowe chadzanie tak , by nie iśc na
    łatwiznę, nie jest dowodem na dobrze wybrany kierunek drogi.
    to raczej pomyłka już na samym starcie.















  • tenjaras 29.03.08, 16:28
    wychodzę z założenia, że nic nie staje się proste, dopóki nie
    zacznie być trudnym

    --
    a swoje zdrowienie z alkoholizmu opieram na możliwości wyboru, nie
    działają u mnie żadne rozporządzenia, reguły ani przykazania, tak
    odzyskałem godność niezbędną do zachowania trwałej trzeźwości
  • 1962wolf 29.03.08, 16:43
    pozbawieni duchowości alkoholicy, ktorzy licza tylko na pomoc
    współnoty AA i na
    pomoc innych im podobnych uczestników, staja sie z
    czasem "przesiłowani wielce".
    Niezaradni zyciowo... - Ich przemiany staja sie tylko przemianami
    teoretycznymi, a ich duchowość, jezeli nie zostanie wprowadzona w
    czyn,
    czyli do zycia realnego, do rodzin, srodowiska, itp. staje sie
    duchowością - "sobie i kapeluszowi"...!
    Taki czlowiem moze i bedzie abstynentem, ale czy taki czlowiek moze
    byc trzezwym...(!?) :-((
    ano.................jak widac po wielu wpisach takiego własnie
    głąbgustAA na tym forumie, we własnym mniemaniu nie tylko
    może , ale i jest trzeźwy, a co śmieszniejsze, nadal będzie.
  • 1962wolf 29.03.08, 16:50
    "wychodzę z założenia, że nic nie staje się proste, dopóki nie
    zacznie być trudnym"
    no i git.
    mnie to nie przeszkadza,................ale czy to jest jakaś
    podpowiedź dla innych?..czy tylko opis własnego błąkania się
    po okolicy?.
    taką wiedzę jak w powyższym cytacie mają dzieci na poziomie
    klocków lego. podobne teksy publikowali namiętnie starozytni
    chińczycy, japończycy w swoich haiku, mistycy chrześcijańscy,
    co na widok konia u wodopoju wołali"hosanna, jeździec
    apokalipsy odpoczywa", żydowsy rabini potrafili nawet znacznie
    więcej :
    rebe? czemu moje pejsy nie są takie pokręcone jak u Moszego?
    rebe: a używałeś kiedyś lokówki?
    natomaist moi przodkowie grawerowali na klamrach napis:gott mit
    uns....a w duchu dodawali: gott, ist tot.
    hej


  • tenjaras 29.03.08, 17:24
    > taką wiedzę jak w powyższym cytacie mają dzieci na poziomie
    > klocków lego. podobne teksy publikowali...

    wiem, dlatego dziwiłem się jak wielu ludzi tego nie kuma, dziś już
    się nie dziwię, ale i nie zazdroszczę

    spotykam takich, którzy twierdzą mocno, że lokówka jest niekoszerna,
    a zdażają się tacy, którzy zauważyli gdzieś reklamę takiego czegoś,
    przy czym lokówka wysiada, ale nie znaczy to, że biorą ten
    nowoczesny sprzęt na warsztat, jedynie upewniają się w słuszności
    zdania o lokówce ;-)

    --
    a swoje zdrowienie z alkoholizmu opieram na możliwości wyboru, nie
    działają u mnie żadne rozporządzenia, reguły ani przykazania, tak
    odzyskałem godność niezbędną do zachowania trwałej trzeźwości
  • 1962wolf 29.03.08, 17:40
    na temat koszerności pewien cadyk z Jordanowa powiedział swoim
    wyznawcom:
    "jesli mleko ugotujesz w garnku po rosole z kury, będzie
    niekoszerne, ale jesli ugotujesz je z rosołem , będzie git"
  • 1962wolf 29.03.08, 17:44
    a jeszcze inny cadyk zapytał podchwytliwie, czy mydło w
    pewnej łaźni będzie koszerne...gdy uzyskał odpowiedź
    twierdzącą, uznał ,że właściwie może zostac
    brudny.....................ale okazało się że cyklon B też był
    koszerny.
  • tenjaras 29.03.08, 18:17
    tak można do wtorku rano...

    Ty rób co dla Ciebie najważniejsze, bo im szybciej to zrobisz, tym
    mniej będziesz miał zmartwień, gdy już będziesz musiał to robić

    w Desideratach pisze o rozwoju siły ducha, by mogła być tarczą w
    niespodziewanych sytuacjach, a w AA się mówi, że w czasie, w którym
    nie potrzebujesz pić, zrób wszystko to, co pozwoli się tobie nie
    napić w chwili, gdy bardzo się będzie chciało...

    jak myślisz? można nad tym zapanować? masz doświadczenie, to
    korzystaj ;-)

    --
    a swoje zdrowienie z alkoholizmu opieram na możliwości wyboru, nie
    działają u mnie żadne rozporządzenia, reguły ani przykazania, tak
    odzyskałem godność niezbędną do zachowania trwałej trzeźwości
  • 1962wolf 29.03.08, 18:33
    a jaką masz na mysli dezyderatę?
    bo jak sama nazwa mówi-dezyderata to postulat, jasno
    okreslone pragnienie, może nawet pobożne zyczenie.........
    itd itd
    nad czym tu panowac?
    ja wiem co mam robić gdy dopadnie mnie głód chlania, lub
    jakaś inna paskuda.chyba nawet wiedziałem to już 10 lat
    temu...tylko nic w tym celu nie robiłem czego bym nie
    chciał zrobić,a teraz chcę.
    zmartwień mi pewnie nie ubędzie bo to jest tak:
    jedno załatwisz, przyjdzie drugie.
    a jak człowiek trzeźwy to widzi więcej.

    w beowulfie jest taki fragment:
    "zycie jest wątłe, wszystko przemija i zycie wraz mija"
    a rzymianie wymyslili dwa epigramy/tak się to chyba nazywa/
    ars longa vita brevis-1
    ars putana, vita ad anus-2
    więc niby nad czym miałbym zapanować?.................nad
    niesmiertelnością?
    czy nad własnym pijaństwem?
    siła ducha u mnie , objawia się ignorowaniem wszelkich duchów.
    czyli innymi słowy: myśl rodzi się w głowie, uczucia w
    abstrakcji, emocje w instynktach.
    jestem ssakiem.znam swoje miejsce na ziemi -i nad nim
    postaram się zapanować przy pomocy mysli ,uczucia i emocji.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.