chyba chce przestac pic - pomocy... Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • zaczynam szukac....
    pomyslow, pomocy...
    ale nie chce isc na zaden meeting...chce by anonimowa...

    pije,
    wieczorami,
    jak nikt nie widzi....mam butelke wodki w szafie - wlawam ja do
    butelki plastykowej i popijam...
    szklana - czyli dowod - wyrzycam rano jak nikt nie widzi, wkladam ja
    do torebki i wyrzucam...
    jeszcze nikt mnie nie złapał....
    maz nie widzi bo pije dla 'ukrycia' tego wino albo piwo...
    mam male dziecko
    ide spac

    wstydze sie tego
    chcialabym znalesc kogos kto tez tak robi
    czy jestem sama...?

    dacie mi jakas nadzieje....?

    zle sie czuje sama ze soba...
    nie moge chyba przestac...

    moj ojciec pil.
    ja zaczelam jak mialam ....chyba 18 lat ( z ukrywaniem butelek w
    szafie)
    zawsze mowilam ze mam mocna glowe po ojcu...i na imprezach pije duzo
    teraz mam duzo wiecej lat...

    napiszcie cos....
    • 5,5 roku tak jak Ty szukalam cudownego sposobu
      w internecie, pijąc identycznie w ukryciu.
      Musiało minąc pół roku , zebym bolesnie sie
      przekonała, że sama nia dam rady, że musze wyjśc
      z domu i poszukac pomocy.

      --
      Rzeczy dla których warto żyć
      nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
      • moze i ja sie przekonam....ale na razie widze ze ma problem ale nie mam sily
        wiazaloby sie to z tym ze maz musialby sie dowiedziec i cale otoczenie...
        a ja nie chce sluchac komentarzy...glupich tekstow...
        na razie chyba mam stracha...

        sa dni gdy widze problem i mowie sobie ze dam rade,
        a sa dnie kiedy uwazam ze przeciez ja nie mam z tym wcale problemu...

        • choroba alkoholowa jest chorobą zakłamamnia: iluzji i zaprzeczeń(co
          sama już zauważasz - mam problem,nie nie mam.)
          Prędzej czy później i tak będą wiedzieć,i widzieć.Strach - to główny
          motor ludzkiego działania(często nie uświadomiony).Masz jeszcze męża?
          Dziecko(ci)?Pracę?Znajomych,przyjaciół?Dom,rodzinę?Szacunek?Godność?
          To masz szansę - to wszystko stracić.Tylko pij dalej.A że jak już
          zauważasz ,sama możesz nie dać sobie rady-na razie nie masz siły(nie
          ludź się ,że później ją znajdziesz).Po co się więc męczyć?Łatwiej
          zwrócić się po pomoc(wiem,że to cholernie trudne,sam przez to
          przechodziłem-przyznać się do słabości).Po - moc(czyli właśnie siłę).
          A wsparcie innych ludzi daje tą niesamowitą siłę i motywację.
          Anonimowość jest podstawą leczenia wszelkich uzależnień(no chyba ,że
          ktoś chce się z tym afiszować,na pierwszych stronach tabloidów),więc
          nie masz się czego obawiać.
          I na koniec.Nie lubię generalizować,ale nie spotkałem jeszcze
          niepijącego alkoholika,który nie żałował - dlaczego tak późno?(a
          mówiła tak,nawet moja 19-letnia znajoma).
          Zauważyłaś ,już problem - możesz więc coś zrobić ze swoim
          życiem.Najtrudniejszy pierwszy krok.Ale z perspektywy kilkuletniego
          niepicia,potwierdzam,że warto.Powodzenia.



          Nie lubię
    • to żaden wstyd wstydem jest nic z tym nie robić.Wyjscie do ludzi to dobre
      rozwjązanie.pisanie na forum z kimś z takim samym problemem może skończyć się
      tylko użalaniem a to wcale nie pomaga.Wiem że alkoholicy to wspaniali,wrażliwi
      ludzie i chyba jesteś DDA szukaj ratunku dla siebie i dziecka aby i ono kiedyś
      nie przeżywało tego co teraz ty przeżywasz
      • Witam wszystkich,jak wyrzucisz chyba i zostanie juz tylko chcę... to
        masz gotowe recepty co dalej robić,może należysz do 10%
        straceńców,mogę tylko współczuć.Poczekaj aż osiągniesz takie dno ,że
        na 4 popedzisz do AA i wstydu już nie będzie,im wcześniej tym
        lepiej.Ja nie mam litości dla tych co chyba...ale mam pomysł dla
        tych co chcą .Jak będziesz gotowa to dam Ci "receptę",jeśli możesz
        napisać gdzie mieszkasz to napisz.
    • frida,
      ja tak jak i Ty chyba chce przestac pic...wstydze sie sama siebie ze
      tak sie staczam..tez popijam sama,przelewam do plastikow by
      dorastajaca corka nie widziala ile moze jednego wieczora ubyc z
      jednej czy drugiej butelki...koszmar..
      tez chce byc anonimowa,nie pojde do AA....
      jak sobie pomoc? kazdego rana mysle ze juz ostatni taki dzien ale co
      wieczor jak juz jestem sama ze soba poleje sobie tyle,ze zasypiam
      pozniej bez problemu.....

      czy kiedys sie to zmieni nie wiem,jak z tego wybrnac????

      ps. ogolna depresja w mojej sytuacji nie pomaga,a trwa to juz tak
      dluuuuugo

      • ...to strasznie smutne co piszecie :( o wazym problemie-chorobie...
        ja też mam problem-dotyczy mojego męża i tesciowej (którą aktualnie
        wysyłam na leczenie zamknięte). Mój mąż tej alkoholikiem -
        "niewinnym" i zycie z takim człowiekiem stało się koszmarem.... bo
        alkoholizm pociąga za sobą paskudne konsekwencje dla najbliższych,
        nie jest to choroba jednego człowieka (chyba że jest samotny) ale
        całej rodziny, otoczenia.... Uważam że każdą odmiane tej choroby
        można wyleczyć, ale tylko przy współpracy bliskich osób. Jeżeli jest
        ktoś kto chce pomóc, uświadamia, przestrzega i wyciąga rękę -
        odrzucajmy jej, bo owa ręka chce pomóc!!! a jeśli nie ma takiej
        bliskiej osoby to również obcy może pomóc, dlatego powstają tego tpu
        fora, wątki etc. żeby można było się znależć...
        • poprawiam błędy ...

          dorothyz napisała:

          > ...to strasznie smutne co piszecie :( o waszym problemie-
          chorobie...
          > ja też mam problem-dotyczy mojego męża i tesciowej (którą
          aktualnie
          > wysyłam na leczenie zamknięte). Mój mąż tej alkoholikiem -
          > "niewinnym" i zycie z takim człowiekiem stało się koszmarem....
          bo
          > alkoholizm pociąga za sobą paskudne konsekwencje dla najbliższych,
          > nie jest to choroba jednego człowieka (chyba że jest samotny) ale
          > całej rodziny, otoczenia.... Uważam, że każdą odmiane tej choroby
          > można wyleczyć, ale tylko przy współpracy bliskich osób. Jeżeli
          jest
          > ktoś kto chce pomóc, uświadamia, przestrzega i wyciąga rękę -nie
          > odrzucajmy jej, bo owa ręka chce pomóc!!! a jeśli nie ma takiej
          > bliskiej osoby to również obcy może pomóc, dlatego powstają tego
          typu
          > fora, wątki etc. żeby można było się znależć...


      • ewka-and-more napisała:

        > koszmar..
        > tez chce byc anonimowa,nie pojde do AA....
        > jak sobie pomoc?

        poczekaj aż Twoje dziecko napisze "mam 15 lat, nie wiem jak pomóc
        mojej mamie..."

        --
        na początku był chaos, chaos był dobry,
        potem rozdzieliłem światłość od ciemności - i to mnie zgubiło...
    • Samo chcenie nie wystarczy - trzeba działać !!
      To choroba śmiertelna !

      Poczytajcie tu:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=83726447


      --
      Rzeczy dla których warto żyć
      nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
    • witam mam taki sam problem jestem juz nałogowa wstydze sie
      przeciez po mnie juz widac ale poradzic sobie nie potrafie napisz do
      mnie
    • Czesc tez jestem alkoholikiem choc nie mowie tego glosno bo sie wstydze tak jak
      ty ukrywam swoje picie chowam alkohol pije duzo spokojnie wypijam 1litr wodki
      stracilem juz prawko bo mialem 3pro jak prowadzilem
      po alkoholu trace swiadomosc i z normalnego czlowieka staje sie bardzo zlym
      facetem cieko jest mi przestac starm sie ale im bardziej nie chce tym jest
      gorzej moj ojciec pil matka tez ja zawsze mowilem sobie ze nie bede ale stalo
      sie inaczej mam kochajaca osobe z ktora chce byc i jestem i znosi to jeszcze ale
      nie wiem jak dlugo gdy nie jestem pijany jest oki ale pozniej piwo driny itp
      czasami nie wracam po 2dni do domu jak mam kase i tylko pije zdradzam swoja
      kobiete a smieszne jest to ze nie z inna kobieta lecz z alkoholem nic innego sie
      wtedy nie liczy tylko ja i butelka wtedy ona ma wladze na moim cialem i dusza a
      najgorsze jest to ze miejsca w ktorych bywalem gdzie pilem przypominaja mi dawne
      czasy kiedys uwarzalem ze nie jestem alkoholikiem teraz juz wiem ze niestety to
      moj narkotyk i ciezko bedzie sie z tego wydostac czy ktos nam pomoze watpie czy
      sami sobie umiemy pomoc tez watpie wiec co pozostaje moj przyjaciel odebral
      sobie 3lata temu zycie mial 30lat!!!!byl pijany chyba alkohol to najgorsza
      choroba jaka moze byc bo nie ranimy siebie lecz innych a najbardziej cierpia ci
      ktorzy nas kochaja niestety jesli bedziesz chciala pogadac czy cos to pisz na gg
      8989768 moze sobie pomozemy sama rozmowa bo wiem ze jest to wazne umiec
      rozmawiac o swoich problemach wtedy jest nam lepiej pozdrawiam.Pamietaj ze nie
      jestes sama ze swoimi problemami wystarczy tylko znalezc osobe ktora ma te same
      problemy;-)
      • piszez, że jak spotkają się dwie podobne osoby, to mogą sobie pomóc
        i dlatego wątpisz, że istnieje jakaś pomoc

        pijesz dużo, zrywa Ci się film i stajesz się wtedy złym człowiekiem,
        odebrano Ci prawko, choć ukrywasz swoje picie

        może pójdź do jakiegoś ośrodka odwykowego, a potem, po rozmowie z
        jakimś terapeutą lub psychologiem, znawcą tematyki uzależnienień,
        rozważ co właściwie chciałeś przekazać swoim wpisem

        --
        czyń dobro, dawaj światu najlepsze co posiadasz,
        odnoś sukcesy, kochaj, pomagaj i buduj
        mimo wszystko
      • do hans:
        Powiem ci tak. Ja jestem trzezwa juz 21 lat a tez bylo baaaardzo
        zle. Natomiast ZADEN, ZADEN z moich kumpli od kieliszka juz nie zyje!
        Tez tak chcesz?
        Tez juz dawno bym nie zyla gdybym nie powiedziala sobie STOP.
    • frida_nowa napisała:
      > pije,
      > wieczorami,
      > jak nikt nie widzi...

      ewka-and-more 05.09.08, 21:32
      frida,
      ja tak jak i Ty chyba chce przestac pic...wstydze sie sama siebie ze
      tak sie staczam..tez popijam sama

      dancia48 25.11.08, 06:19
      witam mam taki sam problem jestem juz nałogowa

      hanns0 26.03.09, 15:07
      Czesc tez jestem alkoholikiem choc nie mowie tego glosno bo sie
      wstydze tak jak ty ukrywam swoje picie chowam alkohol

      Jedna strona i cztery ludzkie tragedie.
      Ktoś już wcześniej napisał: "jak wyrzucisz chyba i zostanie juz tylko
      chcę...". Wyrzuć CHYBA, zostaw CHCĘ!
      Uważam, że potrzebne są działania radykalne. Żadne półśrodki w
      rodzaju postanowień, podpisów w kościele, wszywek, spotkania w AA
      itp. Uważam, że terapia zamknięta daje największą szansę na
      trzeźwość. Ale TYLKO szansę, reszta należy do Ciebie.
      Skontaktuj się z najbliższą poradnią leczenia uzależnień i po
      SZCZERYM wywiadzie poproś o przyjęcie na najbliższy termin.
      Dostaniesz L-4, nie będzie na nim informacji z jakiego powodu. Jeżeli
      musisz weź urlop. Wstydzisz się środowiska? Powiedz, że jedziesz do
      sanatorium. I zacznij działać już w najbliższy poniedziałek.
      NIE MA NA CO CZEKAĆ!
      Z każdym dniem, tygodniem, miesiącem będzie TYLKO GORZEJ!
      Pisząc te słowa opieram się na własnych doświadczeniach. Też
      zwlekałem, próbowałem sam, była wszywka, porady, mityngi w AA i
      g....
      Uważam, ze trzeba zacząć z "grubej rury" a potem można trzeźwość
      utrzymywać i wspomagać w AA czy innych grupach samopomocowych.
      I jeszcze jedno, aby wytrzeźwieć i nie pić musisz CHCIEĆ!
      Niby tak mało a jednak tak wiele....
      --
      Jutro to dziś
      tyle że jutro...

      Link do strony z poradniami leczenia uzależnień:

      szukaj.sluzbazdrowia.pl/szukaj/20,1.html?frazy=Poradnia+leczenia+uzależnień
      • Ja tez chce przestac pic nie pije duzo to znaczy czesto ale juz jak
        jest okazja to pije i to duzo jak bym miała przy sobie 1000zł a
        imprezie to szczerze bym całe 1000 zł przepiła wiem ze to nie jest
        czasto bo r4az na jakis miesiac ale przeraza mnie to wmawiam sobie
        ze nie moge pic ale po jednym piwie juz nie moze przestac a
        najgorsze jest to ze nie mam mnie kto przypilnowac bo moi znajomi
        nie widza w tym problemu a ja poprostu nie chce pic czy moze mi ktos
        cos poradzic ?
        • Czesc. Ja sobie postanowilam, ze nie bede pic na dzien przed
          pojsciem do pracy (pracuje nieregularnie), ale to kicha.. Jestem
          zdolowana, to napije sie, jestem nieludzko zmeczona, to pije, mam w
          lodowce - skorzystam. Ostatnio wynioslam butelke do samochodu, bo
          nie zechce mi sie po nia pojsc jak jestem wykonczona - udalo sie ze
          2 dni, ale trzeciego przytargalam ja na gore, bo tylko jednego
          drinka... Dostalam nowa prace - palnelam taka gafe, ze meczy mnie do
          dzis: jakbym sie obudzila w pracy ze snu i nie na temat zagadalam!
          Ale wstyd! Bylam przeciez trzezwa!
          Jezu - poradz cos!
          Pozdrawiam. Dana

    • Idź do lekarza rodzinnego niech Ci przepisze antikol.Powinnaś się wstydzić,że
      pijesz a nie tego,że chcesz się leczyć.Jak masz normalnego i kochającego męża to
      powinnaś z nim o tym problemie porozmawiać.Musisz mieć kogoś kto będzie Cię
      wspierał i pilnował żebyś brała tabletki.Musisz wiedzieć,że już nigdy nie
      będziesz mogła ani grama alkoholu bo koszmar zacznie się odnowa!!!!!!O HLANIU
      wiem wszystko jestem żoną alkoholika.Ratuj siebie jak najszybciej bo się nie
      obejrzysz jak zostaniesz sama bez rodziny samotna zdołowana i pijana.Życzę Ci
      szybkiej mądrej decyzji ipowodzenia
    • szukam pomocy bo sama nie daję rady ,a więc przejdędo sprawy uważam
      że za dużo piję piwa tzn.jedno dziennie muszę wypić bo pomaga mi się
      odstresować oczywiście tak to sobiet łumaczę,chcę przestać pić
      codziennie jak to zrobić?
      • Przeczytałam wszystko i co? jakbym siebie widziała.
        Piłam w ukryciu, długo nikt nie wiedział.Myslałam że jestem mistrzynią
        kamuflażu.I owszem do czasu.Chodziłam do pracy, sprzatałam, gotowałam,
        odrabiałam z dziecmi lekcje i popijałam "soczek".Z czasem coraz więcej.Łeb
        miałam mocny.Zanim bliscy zaczęli cos "kapowac" minęło 2 lata chyba.I potoczyło
        sie lawinowo.Powiedziałam mężowi -mam problem.Przekonywał,ze dam radę sama.Nie
        dałam.Poszłam po pomoc.Wtedy dowiedzieli się wszyscy ci, którzy nie
        wiedzieli.Całe mnóstwo ludzi.Byłam w ośrodku pare kilometrów od
        domu.Powiedziałam"niech sie dzieje wola Nieba".jedni mnie obmawiali, drudzy
        popierali.A ja skupiłam sie na tym o czym MARZYŁAM od dawna- na przestaniu
        picia.Bo ja gdy piłam to płakałam z bezsilności, sama siebie wyzywałam i
        modliłam sie na przemian.Nie chciałam pić i nie umiałam przestać.To był
        normalnie fizyczny ból.
        Nie pije 6 lat od terapii.Wierzcie mi warto było.
        Wiem,że się martwicie sobą, reakcją otoczenia jak sie wyda- a wyda sie ,
        wierzcie wyda sie szybciej niż sądzicie.
        Oszczędzcie sobie cierpień i idzcie sie leczyć bo lepiej nie bedzie a sami nie
        dacie rady.
      • fortuna333 napisała:
        > szukam pomocy bo sama nie daję rady ,a więc przejdędo sprawy
        uważam że za dużo piję piwa tzn.jedno dziennie muszę wypić bo pomaga
        mi się odstresować oczywiście tak to sobiet łumaczę,chcę przestać
        pić codziennie jak to zrobić?
        ________________________________________________________________.
        Jakiej pomocy ty szukasz...!?
        Gdzie widzisz zagrozenie wypijajac 1 butelke piwa codziennie...!?
        Przeciez to pryszcz... - To tak jakbys jednego cukierka zjadala.
        A...
      • Nie mozna kogos zmusic do picia wody, jesli ten ktos wciaz jeszcze
        woli piwo albo jest tak niepoczytalny, ze sam nie wie czego chce.
        Nalezy postawic obok takiego czlowieka wiadro wody, opowiedziec mu o
        jej cudownym smaku i dobroczynnym dzialaniu, a nastepnie - zostawic
        go w spokoju.
        Jesli ludzie chca sie upic, to - o ile mi wiadomo - nie da sie ich
        od tego powstrzymac. Totez zostawcie ich w spokoju i pozwolcie im
        sie upic. Ale zarazem nie odcinajcie im tez dostepu do wody.
        (Jak to widzi Bill - 14)
        A...
        • Kurcze, a ja myślałam, że przelewanie alkoholu do plastikowych butelek to mój
          wymysł. U mnie jest ten kłopot, że jestem uzależniona od piwa i to określonych
          gatunków, więc dodatkowo ukrywam jeszcze te plastiki, bo widać w nich kolor
          zawartości.
          Mam ten sam problem co Wy. Popijanie wieczorami. Przez wiele lat to nie był
          żaden problem. Funkcjonowałam normalnie mimo to. Piwo to był jakiś rodzaj
          przyzwyczajenia, coś na zasadzie: jedni pija wodę, ja piwko. Po pracy, w domu;
          piłam bardzo powoli 2 piwka co wieczór (0,5 litra piwa przez 2-3 godziny), więc
          nawet go za bardzo nie poczułam. Miałam moment kiedyś, że dochodziłam do 4-6
          piw, wtedy sie upijałam, wkurzyło mnie to i przez wiele lat były to tylko 2
          piwa. Ale ostatnio, od ok. roku piję dużo 3-4-6 piw, upijam się; jestem poważnie
          chora, organizm osłabiony, już po 2-ch jestem wstawiona, a nadal piję. Mało tego
          stało się to najważniejsze dla mnie. Ponieważ się ukrywam, zaczynam już w pracy,
          jeszcze tylko przed 17-ta tego nie robię. Niszczę w ten sposób zdrowie, jestem
          dodatkowo osłabiona więc nic nie mogę zrobić tak jak należy, tak jak dawniej;
          niszczę związek ze swoim facetem. On to widzi, wkurza się. Rozmawiam ze sobą na
          wiele sposobów, nie chcę tego robić, nie lubię być upita, nie znoszę mieć kaca.
          Nie rozumiem siebie w tym wszystkim. Moi rodzice nie pili. I nie chce iść do AA,
          a już z pewnością nie przyznam się swojemu psychiatrze (pod kontrolą, którego
          jestem z powodu swojej choroby), bo pewnie odstawi mi antydepresanty, a bez nich
          żyć nie mogę.
          • Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • W końcowym etapie swojego pijanego zycia
            tez pilam tylko piwo i tez wybrane "gatunki"
            wmawiajac sobie , że jestem smakoszem.


            Jeżeli naprawde chcesz przestac pić
            poczytaj w linku, ktory w watku HALT podaje tu:
            forum.gazeta.pl/forum/w,176,83726447,84314408,Naprawde_CHCESZ_przestac_pic_.html
            W innych znajdziesz wszystki potrzebne Ci informacje.




            --
            Rzeczy dla których warto żyć
            nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
            • Poczytaj np tu:
              forum.gazeta.pl/forum/w,176,83726447,84317389,Nie_pije_dzisiaj_program_24_godzin.html
              --
              Rzeczy dla których warto żyć
              nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
              • "nałogowe regulowanie uczuć ..." - to ciekawe. "aaugustw" załamałeś mnie. Miałam
                nadzieję, że w tym wypadku nie będę musiała dochodzić "do dna". Choć wiem, że to
                dość skuteczna metoda, zwłaszcza na mnie. Ale już tyle razy w życiu to robiłam,
                tak sobie tłumaczyłam w różnych sprawach, teraz nie mam siły. Jestem tak bardzo
                osłabiona, chyba lekami, że nie jestem w stanie racjonalnie myśleć. Szukam,
                chyba, ulgi. I pomocy też, bo naprawdę nie chcę pić. Picie nie daje mi nic.
                • nowa_0 napisała:
                  > "aaugustw" załamałeś mnie. Miałam nadzieję, że w tym wypadku nie
                  będę musiała dochodzić "do dna"...
                  ____________________________________________.
                  To nie bylo moim celem, zeby Ciebie zalamywac...!
                  Podzielilem sie swoim doswiadczeniem i opisalem,
                  jak wyglada ta smiertelna choroba...
                  Jezeli chodzi o "dno", to ono wcale nie musi byc takie
                  straszne, jezeli opamietanie nadejdzie w pore... -
                  Dla kazdego jest to "dno" rozne...
                  Nie zalamuj sie wiec, tylko glowa do gory i pytaj
                  siebie; czego ty naprawde chcesz i pamietaj: Nie sztuka
                  upasc, sztuka jest sie podniesc...
                  Pozdrawiam: A...
                  Ps. Wspolczucia i litosci u mnie nie szukaj dla tej choroby...! ;-)
                • nowa_0 napisała:
                  >... Szukam, chyba, ulgi. I pomocy też, bo naprawdę nie chcę pić.
                  Picie nie daje mi nic.
                  ___________________________________.
                  To wiedzielismy wszyscy pijacy, ze nic to nie daje i ze picie nie
                  jest zdrowe i ze to i ze tamto... - Nic to nie pomagalo... Nie
                  pomagalo rowniez zwalanie winy na innych... - Dopiero kiedy
                  zobaczysz, ze decyzja nalezy do Ciebie, wtedy dopiero przez ta
                  prawdziwa gotowosc zaczniesz cos robic z soba...
                  Mnie pomogly Mityngi AA, na ktore cholernie nie chcialo mi sie z
                  poczatku chodzic... - Nic nie rozumialem z tego co do mnie mowily te
                  zadowolone tam twarze...
                  A...
                  • OK. Dzięki. Ja wiem, chyba od urodzenia, że wszystko zależy ode mnie. Cóż, zdaje
                    się, że od tego AA nie ucieknę :-) Nie znoszę terapii grupowych, zwierzania się,
                    wywalania bebechów, ale skoro to jedyna metoda? Dotąd "z różnymi takimi w sobie"
                    radziłam sobie sama, ale to mnie jakoś przerasta najwyraźniej.
                    • Na Mityngach AA nie ma musu odzywania sie... - Nawet lepiej bedzie
                      abys tylko sluchala na pierwszych paru spotkaniach...
                      Potem takze nie musisz mowic tego, czego sobie nie zyczysz..
                      Od tego jest sponsor...
                      To sa male kroczki... - Cierpliwosci wiec zycze...
                      Swiat mozna sobie samemu zbudowac...
                      A... ;-))
                      • Mysle,że na początek powinnas porozmawiać ze specjalistą od uzaleznień.Zacznij
                        terapie.Jest mozliwe,że na początek indywidualną.Nie musisz od razu gnać do AA,
                        może u Ciebie ta chęć pojawi sie z czasem.Nic na siłe.Na poczatek idz do poradni.
                  • "bo naprawdę nie chcę pić.
                    > Picie nie daje mi nic."

                    jesli juz doszlas do takiego momentu, ze picie nie przynosi Ci
                    zadnej ulgi.to polowe drogi masz za soba. a jesli masz tego
                    swiadomosc dodatkowo.......to nawet wiecej niz polowa.
                    tak mi sie przypomnialo......gdy juz tez dotarlem do tej
                    granicy, to nigdy juz potem , chocby najwieksza ilosc alkoholu,
                    nie potrafila nawet na chwile mi ulzyc.

                    idz do poradni leczenia uzaleznien, sprobowac mozna i AA...w
                    AA , jest nawet o tyle latwiej, ze tam mozna byc
                    nieaktywnym i to dosc dlugo. tam nie ma obowiazku mowic.
                    terapia ,taka, czy siaka jednak postawi Ciebie przed
                    koniecznoscia "grzebania we flakach publicznie"......ale to tez
                    mozna przezyc.
                    najgorsze co sie mnie alkoholikowi przydarzalo w
                    kontekscie "niepicia"........to moja wlasna wyobraznia o demonach
                    leczenia , lub AA.
                    strach ma wielkie oczy, duze uszy........i malo rozsadku.

                    powodzenia
                    • wolfwkapuscie napisał:
                      > najgorsze co sie mnie alkoholikowi przydarzalo w
                      > kontekscie "niepicia"........to moja wlasna wyobraznia o demonach
                      > leczenia , lub AA.
                      > strach ma wielkie oczy, duze uszy........i malo rozsadku.
                      _______________________________________.
                      Czyli nie boisz sie wiecej byc trzezwym!
                      A...
                      • Witam, jeden z Was, który mi odpisał lub nie, ale przeczytał moje posty w tym
                        wątku napisał do mnie na priva, zgłaszając chęć pomocy. Bardzo dziękuję, jednak
                        byłam tym zaskoczona niemile. Po przemyśleniu sprawy dziękuję temu komuś, mimo
                        jego dobrych intencji, ale nie skorzystam. Oczywiście, przyznaję, że pomocy
                        potrzebuję i w tym celu weszłam na ten wątek, i to mi na razie wystarczy. Pozdrawiam
    • Witajcie,
      dawno tu nie wchodzilam ale widze ze moj watek ... est jeszcze zywy.
      widze ze jest woele takich osob, ktore szukaja pomocy, szukaja ale do konca nie
      wiedza gdzie czy czy raczej nie maja odwagi - i chyba to drugie jest sielniejsze.

      napisze Wam cio sie ze mna dzialo/dzieje

      od 06/2009 kiedy napisalam tu tego posta pilam dalej
      nie radzac sobie ze zoba i z problemem ktory jeszcze mialam w domu - meza z
      problemem uzaleznienia ale ciut innym pozornie niz moj - meza palacego
      trawe....jak na moje oko za cesto i za duzo, palil wiecozrami - sam..
      nie docieraly do niego zadne moje argumenty

      ja zas zaczelam wiecej czytac o swoim problemie, o piciu, o DDA i powoli
      djrzewalam do decyzji i WNIOSKU ZE SAMA NIE DAM RADY!!!!!

      jestem w drugiej ciazy
      od pol roku nie pije
      postawialm M ultimatum - jesli nie przestaniesz plaic - idziesz na terapie -
      jesli nie pojdziesz - koniec z niami. M poszedl na terapie (nie myslcie sobie ze
      to bylo latwe...nie bylo ale na razie chodzi na terapie i jest juz miedzy nami
      znacznie lepiej)

      ja poszlam do osrodka uzalezenien - chodze na terapie indywidualna na razie, jak
      urodze i wyjde z pologu zajmiemy sie mna powazniej, na razie jestem jeszcze
      niezdiagnozowana
      czy DDA czy Alkoholik czy oba terminy

      zobaczymy

      ale sluchajcie wiem jedno,
      jest mi znacznie lepiej
      wiem ze jeszcze duzo przede mna
      ale nie chce juz pic
      NIE CHCE
      ciesze sie ze poszlam po pomoc

      zycze i Wam sily
      wezcie sie i pojdzcie po pomoc,
      reszta sama sie ulozy oczywoscie z waszymi checiami!!!!
      da sie:))))
    • "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest
      tylu idiotów" Stanisław Lem
      • pierzchnia napisał:
        > "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na
        świecie jest tylu idiotów" Stanisław Lem
        _____________________________________________.
        Jak myslisz pierzchnia; O kim on myslal...!? ;-)
        A...
        "Niemadry glupota sie cieszy, rozumny idzie prawa droga" -
        (Ksiega Przyslow 15,21)
      • cytat:
        ""Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest
        > tylu idiotów" Stanisław Lem "

        " mozna przypuscic, ze wszyscy ludzie maja swiadomosc, lecz na ogol
        nie wszyscy zdaja sobie z tego sprawe..." s. lem--okamgnienie
        • Widze ze troche pozno weszlam na ta stronke ,ale coz moze ktos
          jeszcze oprocz mnie to czyta .Ja tez jestem alkocholiczka i wiem o
          tym od 12-stu lat a pije jakies 15 lat.Moja mama i ojczym tez sa
          uzaleznieni i jak sobie ich przypomne i to w jaki sposob zmarnowali
          swoje zycie i jak potrafili przepic nie tylko swoje ale dzieci
          przyszlosc,to nie mam dla nich zadnego wspolczucia ani
          usprawiedliwienia, a pomimo to ja tez siegnelam po alkochol w wieku
          23 lat i tak zostalo.Pije do dnia dzisiejszego na poczatku tylko w
          dni wolne od pracy potem czesciej bo zauwazylam ze mam silna glowe i
          nie miewalam kaca.Dobre czasy sie skonczyly w momencie kiedy majac
          innego rodzaju problemy wpadlam w korek i pilam do nie przytomnosci
          przez 3 miesiace dzien w dzien rzucilam prace, kobiete do dziecka
          wynajelam prawie na 24 godziny na dobe,bo sama nie moglam i nie
          chcialam sie moja corka opiekowac.Wiem ze nie ma sie czym chwalic
          tym bardziej ze nadal pije,ale musze to gdzies z siebie
          wyrzucic.Wszyscy tu pisza ze chca ale nie potrafia picia zucic i
          szukaja pomocy ale nie wiedza gdzie i jak .Ja mysle ze nie chce
          rzucic tak samo jak i papierosow chociarz powinnam bo mam astme i
          przyjmuje kazdego dnia leki i czasami bardzo zle sie czuje to i tak
          nie mam do tego sily zeby przestac.Picie w ukryciu przerobilam ale
          nie bylam az tak silna zeby zaczynac dopiero wieczorem ´czesto kiedy
          wiem ze w pracy nie moge to przynajmniej przed samym wyjsciem do
          pracy muzse sie czegos napic i wtedy iles godzin
          funkcjonuje.Najgorszy byl okres jak lezalam w szpitalu i nie moglam
          wychodzic z tamtad wtedy odczulam skutki ale jak tylko nadazyla sie
          okazja wymknelam sie i potem do samego konca pobytu juz to
          dzialalo.Problem picia w ukryciu zakonczylam tz.roztalam sie z moim
          przyjaielem biorac cala wine na siebie typu ze to ja nie nadaje sie
          do partnerstwa ,jestem egoistka ,potrzebuje wiencej przestrzeni
          itd.itd.Teraz jestem sama chodze do pracy ,corka juz sama mieszka i
          pracuje spotykamy sie od czasu do czasu i mysle ze nie wie o moim
          nalogu
    • Z tego co wiem to dobrze jest zaczać biegać podobno taki
      zwykły "jogging" bardzo pomaga i po kilku tygodniach zmniejsza sie
      pragnienie Alkoholu ale to zależy w jakiej kondycji jest osoba
      uzależniona i czy ma tyle samozaparcia.Nie trzeba od razu biegać
      duzo wystarczy 15 min dziennie i to pomga ale trzeba do tego dużo
      cierpliwości .Dobrze też robi Jazda na roweże. Sport ogólnie może
      pomuc w rzucaniu alkoholu dlatego ,że człowiek w ciagłym rychu
      inaczej przyjmuje alkochol .Teraz pogoda jest nie bardzo na bieganie
      ale moze warto sprubować. Napewno nie jest to najlepszy sposób i
      ktoś mnie moze wyśmiać ale nowe zainteresowania ,które są
      czasochłonne mogą w jakiś sposób pomóc.
      • Brain.
        Wystarczy skorzystać z tzw. autokorekty, żeby nie pisać "na roweże"

        No i jak założyłeś temat o okropnych Janochach, to nie właź w temat o roweże, bo
        to, widzisz, kochany... jakoś tchnie. Forumową zgnilizną. Że o moralnej nie
        wspomnę.

        Wiesz, jak się pisze "jogging". Ale nie wiesz, jak się pisze "pomuc", "sprubować".
        Istnieje taka głupia grafologia. Nie polega ona na tropieniu ortografii, ale na
        tropieniu tego, co się Jasiowi wydaje, że jest nieortograficzne.

        Żeby rozwiać wątpliwości co do autentycznej potrzeby wypowiedzenia się na piśmie
        - wróć do tematu i wyjaśnij postronnym, o co chodzi. Bo inaczej wyjdzie na to,
        że oszkalowałeś ośrodek Janochy.

        A tak się nie postępuje.
    • Witaj,powiem Ci,że jestem w podobnej sytuacji,ja zaczełam pić jak miałam 15 lat
      w tedy popijałam,jak tylko wyszłam za mąż stwierdziłam że mogę robić co
      chcę,piłam z mężem,potem się rozstaliśmy,w drugim związku to samo najgorsze jest
      to że mam syna i córeczkę które zostały mi zabrane przez sąd za picie,kobieto ić
      na leczenie,jeśli nie chcesz stracić dziecka!Sama sobie nie poradzisz ja już to
      przerabiałam i wiem,chociaż zacznij od samych spotkań AA poszukaj w necie w
      swojej okolicy,są też spotkania dla matek gdzie możesz iść z
      dzieckiem.Pozdrawiam i daj znać co u Ciebie.
      • wiolenc2 napisała:
        > ... najgorsze jest to że mam syna i córeczkę które zostały mi
        zabrane przez sąd za picie,kobieto ić na leczenie,jeśli nie chcesz
        stracić dziecka!
        ___________________________________________________.
        Co robisz ty, wiolenc2, aby odzyskac wlasne dzieci...!?
        A...

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.