Dodaj do ulubionych

obsesja picia

29.08.08, 21:57

Coz, ostatnie tygodnie przekonuje sie na wlasnej skorze, czym to sie
je. Nie pamietam tak intensywnie atakujacych mnie mysli o piciu jak
ostatnie tygodnie niemal kazdego wieczoru. Nie wspomne, ze czesciej
ulegam niz wychodze obronna reka- a gdy to mi sie uda to czuje sie
bardzo dobrze, na drugi dzien rano ciesze sie z tego, ale mija dzien
czy dwa- nadchodzi wieczor i juz czuje, jak wielkimi krokami
nadchodzi ta obsesja.

To doslownie przechodzi zdolnosc rozumienia- jestem jakby dwoma
osobami tego samego dnia. Rano czy w poludnie zajety pozytywnymi
dzialaniami, picie jest ostatnia rzecza o jakiej mysle- a przychodzi
wieczor i na niczym sie nie moge skoncentrowac- cos co jeszcze 3
godziny wczesniej wydawalo sie idealnym pomyslem na wieczor- staje
sie nudne, bo nienudne jest tylko jedno- isc i kupic mniej czy
wiecej piw. Nawet co z tego, ze czasem wystarcza mi 4 piwa i ide
spac, a czasem nawet tego nie moge wypic, ale innym razem wychodzi 8
czy 10- i na drugi dzien zdychanie. A czasem poprawka- ktora
niestety dla mojego organizmu jest zabojcza- jezeli pije 2 dni z
rzedu czuje sie jakbym pil dwa lata- bez przesady, trzeciego dnia
nie tylko nie mam ochty na picie ale i na nic- tylko na lezenie do
poludnia a potem snucie sie z ambitnym planem "pierdziele, nie pije
teraz predko".
Mija dzien, wraca dobry nastroj, apetyt- i wraz z nimi jak cien
wraca cgec na picie. Zupelnie zapominam, jak zle sie czulem.

Doszlo do tego- co nawet mnie wydaje sie smieszne- ze rozwazam
pojscie do AA. Po prostu cos mnie musi odciagnac w tych obsesyjnych
chwilach na dobra droge- a ze mieszkam sam, w sensie bez rodziny- a
kolegow ma glownie "spozywcow"- no to nie bardzo jest sie do kogo
zwrocic. Wiec moze przydaloby mi sie towarzystwo kogos, kto to
rozumie i mnie przywola do porzadku?

Tyle mi dzis przychodzi do glowy. Jutro bede pewnie znowu walczyl z
obsesja i zarazem nie wyobrazal sobie, ze dzis moglem tak myslec.
Dziwne i glupie i zarazem nieco przerazajace.

Obserwuj wątek
    • drak02 Re: obsesja picia 29.08.08, 22:10
      Addi, pamiętam okres gdy nie piłeś, potem zacząłeś eksperymentować z jednym
      piwem , teraz walczysz z głodem alkoholowym i obsesyjnym myśleniem o piciu.
      Sporo czasu minęło ale mam wrażenie , że trochę go zmarnowałeś . Doskonale wiesz
      co Ci dolega i wiesz jak sobie poradzić, ale brakuje ci chyba wewnętrznej
      motywacji i takiego ogólnego sensu .
      Twój post jest smutny i ogólnie dosyć dołujący.
        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: obsesja picia 29.08.08, 22:31

          nie, jaj sobie nie robie.
          Moze nieco wyolbrzymiam- ale chyba niewiele- po prostu tak
          wyczytalem w pewnej ksiazce o tej obsesji i zobaczylem, ze mam cos
          podobnego- tylko wczesniej nie umialem tego nazwac.

          A jesli zanurzyc sie jeszcze glebiej- to jest to uczucie, ktore znam
          od dziecnistwa, taki niepokoj wieczorny, nie wiem co na to wplywa-
          ale poczucie pustki, samotnosci. A od kiedy poznalem alkohol-
          poznalem sposob na "zalatwienie" problemu.

          A od jakiegos czasy zaczalem sie przygladac swoim emocjom i
          zauwazylem to co napisalem.
          • janulodz Re: obsesja picia 29.08.08, 22:38
            I naprawdę tyle pijesz?
            Myślałem, ze Twój eksperyment zatrzyma się na jednym, góra dwóch browcach
            jednorazowo.
            Pisz o tych emocjach, ale jednocześnie staraj się coś z tym zrobic. Może wróć
            już do Polski.
        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: obsesja picia 29.08.08, 22:35

          -- a co Cie Janu tak zszokowalo, pomysl AA czy samo zjawisko?
          Zjawisko to chyba jest dosyc normalne i powszechne u alkoholikow- a
          ze mnie dotad oszczedzilo to chyba tylko udalo mi sie jak slepej
          kurze znalezc ziarno. Widze w tym jeden pozytyw- ze to mi moze
          pomoze cos robic w kierunku zmian.

          Przeciez ja tu nigdy nikogo nie oszukiwalem- tak swoja droga- i nie
          mowilem, ze ja nie mam problemow alkoholowych. Wrecz odwrotnie, to
          August mi to wmawial albo rauchen- a je zawsze mowilem, ze mam.

          Problemy moje dawne byly natury ambicjonalnej- chcialem cos
          udowodnic, pokazac, odgrozic sie itp. Nie mialem natomiast nigdy
          watpliwosci, ze jak zaczne pic to moze to sie potoczyc w zlym
          kierunku.

          Ale nie myslalem, ze moze mnie dopasc taki rodzaj obsesji. Co z
          trgo, ze moge kontrolowac picie jesli sie postaram- ale przeciez
          ciagle sie mecze walczac z takimi myslami i pokusami. A po co mi to?
            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: obsesja picia 29.08.08, 22:52

              No coz, spojrzmy uczciwie- jak mialo sie skonczyc?
              Raz- ze bylem na terapii niejako "zaprogramowany" na taki efekt, dwa
              ze bylem zaprogramowany przez sam alkoholizm, trzy- ze mieszkam sam
              na odludziu, nie mam rodziny i oparcia- nie ze sie zale tylko
              stwierdzam fakty- statystycznie to jest to taka prawda.


              Moze jest tak, ze sobie chcialem udowodnic sam, ze nie chce pic?
              Trudno powiedziec. Faktem jest, ze gdy "wracalem" do picia to jak
              mowie- z powodow ambicjonalnych- a na sam alkohol to wielkiej ochoty
              nie mialem. Raczej- czemu ja nie a inni tak, a czemu nie do konca
              zycia, a dlaczego musze a moze nie musze itp.

              Wiec pierwsze eksperymenty tak mnie ukierunkowalo- ze nie pojdzie to
              dalej, bo nie mialem ochoty. Ale potem nei wiem- zbyt pewnie sie
              poczulem czy jak- i ostatnio zaczalem pic juz normalnie- jak za
              dawnych czasow. "popsulo" sie jakos w maju/czerwcu, wiec wychodzi na
              to ze 3 miesiace popijam zdrowo.

              Owszem, nie upijam sie czesto- w sensie nie w trupa- wiec w dzien
              jestem trzezwy i swiadomy- ale jak mowie, wieczorem mnie ostro kusi.
              zaczynam zle myslec o swoim zyciu- w sensie takie klasyczne
              alkoholiczne usprawiedliwienia- a to sam jestem a to praca nie taka
              a to daleko od rodziny itp- i te mysli jeszcze mnie kieruj bardziej
              w strone obsesji picia.

              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: obsesja picia 29.08.08, 22:59

                Dodam jeszcze, ze ciekawe czuje jakby lekka ulge przezywajac te
                katusze i myslac tak, jak pisze- ulge w sensie, ze zaczynam myslec
                inaczej o abstynencji- chyba wlasciwie. Nie dla kogos, nie dla
                udowodnienia- tylko dla siebie. A ulga polega na tym, ze przy takim
                podejsciu nic nie musze udowadniac- no chyba ze samemu sobie, ale po
                co?

                Tylko ze najgorsze ze jutro juz mi sie zmieni myslenie i znowu
                wieczorem nadejdzie pokusa- jutro ja przetrzymam wiec w niedziele
                rano bedzie super, az do wieczora- i tak w kolko.

                Ale na pocieszenie powiem, ze od jakichs 2 tygodni nieco sie
                ograniczylem- pomijajac ostatni jeden wyskok- i pije w kratke- raz
                tak raz nie- i moze to wlasnie dlatego dopiero odczulem dotkliwosc
                tej obsesji. Jak sie nie nie przejmowalem to jej nie odczuwalem- to
                byla tylko ochota
                a jak zaczalem sie nieco martwic to nazwalem ja obsesja, bo to chyba
                to wlasnie jest. Skoro w sensie "ogolnym" zyciowym tej ochoty na
                picie nie mam, a wieczorem zamieniam sie w walczacego z obsesjami-
                to musi byc obsesja, jak strach przed zarazkami czy przed
                zamknietymi pomieszczeniami- cos co jest nieco irracjonalne- a
                raczej nie nieco tylko mocno.
              • janulodz Re: obsesja picia 29.08.08, 22:59
                Modelowa sytuacja, niestety.
                Jeszcze jedno. Czy tobie nie zaszkodziło to forum?
                Właśnie w sensie udowodnienia, pokazania, zrobienia na przekór?.
                Z teorii byłeś przecież dobry, tylko konfrontacja z rzeczywistością zawiodła.
                Tylko wiesz co Addi.
                W ten sposób udowodnić Augustowi, że Ty nie drobnopijoczek jesteś :((

                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: obsesja picia 29.08.08, 23:03

                  widzisz, ja chcialem udowodnic ze nie jestem alko i August chcial mi
                  udowodnic, ze nie jestem alko- obaj sie pomylilismy:)
                  Taki nieco czarny zart. Ale dzieki Janu za troske i dobre slowo.

                  Forum na pewno mi zaszkodzilo- jak takie przedluzenie terapii- w
                  sensie ambicjonalnym- tam chcialem udowodnic, skonczylem to tu
                  zaczalem udowadniac- ale coz, chcialem udowodnic dla samej zasady,
                  bo jak ktos pamieta moje wpisy, to ja nigdy nie ukrywalem, ze lubie
                  pic i to lubie pic duzo. Nawet jak bronilem pici akontrolowanego to
                  tez dla samej zasady- bo tez pislaem, ze mnie to nie dotyczy, bo mie
                  nigdy w zyciu jedno piwo nie wystarczalo.

                  Tak to jak to mowie- na zlosc babci wnuczek odmrozil sobie uszy, coz
                  dopisuje mi humor jak na uzalajacego sie alkoholika- juz nie
                  drobnopijaczka, zdalem do nastepnej klasy- teraz trzeba przestac
                  wagarowac:)
                  • janulodz Re: obsesja picia 29.08.08, 23:16
                    Za dobre słowo addi to mi nie dziękuj, bo ja cię po głowie nie głaszczę, ani się
                    nad Tobą użalam.
                    Też mam problem.
                    Przecież zostałem sam. Nikt życzliwy już się nie ostał.

                    Apel poległych można by zrobić.

                    Nie wagaruj Addi, ale nie staraj się być prymusem. Żebyś nie przegiął w druga mańkę
                  • aaugustw obsesja picia z piciem kontrolowanym... ;-)) 31.08.08, 09:32
                    beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                    > Forum na pewno mi zaszkodzilo- jak takie przedluzenie terapii...
                    Nawet jak bronilem pici akontrolowanego to tez dla samej zasady- bo
                    tez pislaem, ze mnie to nie dotyczy, bo mie nigdy w zyciu jedno piwo
                    nie wystarczalo...
                    ________________________________________________.
                    Juz dwa dni temu chcialem odpisac na te slowa, ze nasz
                    drobnopijoczek beka znowu rozpoczal swoj monolog, aby za pare dni
                    napisac i udowodnic sobie i swiatu, ze alkoholik potrafi pic
                    kontrolowanie...
                    Wtedy zrezygnowalem z napisania o tym tylko dlatego, zeby zobaczyc
                    czy moje myslenie i odczuwanie jest prawidlowe... - Dzis mam tego
                    juz potwierdzenie...! ;-))
                    A...
                    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: obsesja picia z piciem kontrolowanym... ;-)) 31.08.08, 10:44

                      August, problem Twoj polega na tym, ze Ty nie umiesz dyskutowac a
                      oze nawet myslec na poziomie ogolnym tylko operujesz wylacznie na
                      konkretach tu i teraz. To myslenie jak u ludzi ktorzy np. ciesza sie
                      ze powstal supermarket obok domu bo bedzie tania kielbasa, a nie
                      rozumieja innych konsekwencji.
                      I taki ktos ma latwy argument- wlasnie przez myslenie "tu i teraz"-
                      zada pytanie :jest tansza kielbasa? No jest. No to supermarket dobry.

                      (nie zebym byl jakims fanatycznym wrogiem marketow- to taki
                      przyklad).

                      Tak samo z tzw. piciem kontrolowanym. Zawsze zaznaczalem, ze jest to
                      wg. mnie mozliwe, acz nieczeste. I ze jesli jest mozliwe to w
                      pewnych warunkach.
                      A August wyciagnie wniosek prosty i czarno bialy- bo temu czy
                      tamtemu sie nie udalo to znaczy z nie ma.

                      Ja nie moge byc nawet czesciowo przykladem ani na potwierdzenie ani
                      na negacje tezy o piciu kontrolowanym- moge potwierdzic jedynie to,
                      swoim przykladem- ze owszem, czlowiek ktory nie zmienil stosunku do
                      alkoholu, nie zmienil sytuacji zyciowej wroci predzej czy pozniej do
                      tego co robil- czyli slynne zdanie AA o probowaniu osiagnieciu
                      innych efektow przez stosowanie tych samych recept.

                      Tu kiedys napisal tez drak o tym, ze nie chodzi tez o kontrole dzis
                      tutaj ale ogolnie- co z tego, ze raz czy dwa skontrolujesz jak
                      trzeci i czwarty nie skontrolujesz, albo gdy siebie sam przekonasz
                      ze "mozesz" i w efekcie wracasz na stare koleiny. To jest dla mnie
                      bardziej przekonywujace niz trabienie o wypiciu jednego piwa i
                      smierci- bo wlasnie takie myslenie jest zrodlem takiego
                      kombinowania, jakiego ja sam sie przez ostatni rok nauczylem.

                      Gdy mysle sobie- stary, dzis czy jutro moze zapanujesz ale w koncu
                      predzej czy pozniej wrocisz na stare tory idac ta droga- wiec- jak
                      to mawial prezydent- nie idzcie ta droga.
                      A jak slysze "proroctwa" typu wypijesz dzis kieliszek jutro umierasz
                      to od razu mysle- toc to jakis nonsens, to nie moze byc prawda.


                      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: obsesja picia z piciem kontrolowanym... ;-)) 31.08.08, 10:55

                        -- I nieco wracajac do tematu- jak mowie- wydaje mi ze abstynencja
                        jest latwiejsza i bardziej skuteczna niz proby "kontrolowania" przez
                        osobe, ktora miala problemy. Bo czy dluzej czy krocej sie uda
                        kontrolowac, czy w ogole sie uda czy w ogole nie- to mniej jest
                        wazne- ale jak sie wchodzi na droge picia to pojawia sie obsesja
                        picia- predzej czy pozniej- ktora jest po prostu nieprzyjemna.

                        To chyba oczywiste, ze ktos kto zawsze pil towarzysko ma niemal w
                        genach inny stosunek do alkoholu niz ktos, kto kiedys doznal "haju".
                        Ktos taki ma wspomnienia, nawyki, a nawet schematy dzialania i
                        myslenia, ktore trudno- jesli to w ogole mozliwe- wykorzenic.
                        Wiem to po sobie. O ile na poczatku te schematy byly nieaktywne, to
                        potem sie obudzily.
                        Poza tym tez jesr to cecha ludzkiego umyslu- ze jak sie cos robi
                        powoli to sie tego nie zauwaza. Wedlug mnie taki powrot do picia
                        moze byc takim "uzaleznianiem sie" na nowo- czyli od nowa zaczynaja
                        dzialac wszystkie opisane schematy. Tak jak pisalem np z pieniedzmi.
                        raz wydasz- zalujesz, drugi- juz nieco mniej, trzeci raz juz sie
                        przyzwyczajasz i nawet nie wiesz kiedy juz jest "normalne", ze
                        przepite pieniadze, ktore pol roku wczesniej bylyby dla Ciebie
                        olbrzymia suma, sa dzis zwyczajne.
                        A nawet dalej- ze pieniadze, ktore pol roku wczesniej przepite
                        bylyby "nie tak duze ale i tak duze" teraz staja sie grosikiem.

                        Wiec jak glupi cieszysz sie, ze wydales tak malo w tym tygodniu na
                        alkohol, "o jej, ale w tym tygodniu przyoszczedzilem, niemal nic nie
                        przepilem", choc jeszcze rok temu te niemal nic to bylo duzo.
                        • aaugustw Re: obsesja picia z piciem kontrolowanym... ;-)) 31.08.08, 11:12
                          beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                          > I nieco wracajac do tematu- jak mowie- wydaje mi ze abstynencja
                          jest latwiejsza i bardziej skuteczna niz proby "kontrolowania" przez
                          osobe, ktora miala problemy. Bo czy dluzej czy krocej sie uda
                          kontrolowac...
                          _________________________________________________.
                          Takie bzdury moze napisac tylko drobnopijoczek...!
                          (lub osoby bez doswiadczenia...!).
                          W chorobie alkoholowej nie istnieje dla alkoholika
                          pojecie; "kontrolowanego picie alkojholu".
                          (wiem z wlasnego doswiadczenia... - Raz sprobowalem, po 5,5 roku -
                          dziekuje wiecej juz nie chce...!).
                      • aaugustw Re: obsesja picia z piciem kontrolowanym... ;-)) 31.08.08, 11:06
                        beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                        > August, problem Twoj polega na tym, ze... (ble, ble, ble...!!!).
                        > Tak samo z tzw. piciem kontrolowanym. Zawsze zaznaczalem, ze jest
                        to wg. mnie mozliwe, acz nieczeste...
                        _____________________________________.
                        Czyli nie czytajac dalej tych bredni, chcesz powiedziec ze mozna byc
                        troszke w ciazy, acz nie zawsze...(!?) :-o
                        Addi przestan sie osmieszac i przyznaj raz, ze mam racje, bo to
                        widac, chocby po tym, ze tu zawrzalo jak w ulu, kiedy napisalem o
                        twym "kontrolowanym tricku", czyli, jak mowia: Trafilem...! ;-))
                        A... ;-))
                          • aaugustw Re: obsesja picia z piciem kontrolowanym... ;-)) 31.08.08, 18:23
                            beka.smiechu-w.sali.obok napisała (do A...):
                            > nie ma powrotu do kontrolowanego picia dla alkoholikow- wystarczy?
                            > jest tylko dla drobnopijakow i to niektorych. pasuje?
                            _____________________________________________.
                            Tak, gdyby nie to, ze troche wczesniej nazwales sie alkoholikiem i
                            rozmyslales na temat obsesji i kontrolowanego picia... - Dla
                            alkoholika pojecie to nie istnieje, dla pijoczkow - TAK...!
                            Sprostowalem cie dlatego, bo wiem jakie krzywdy mozesz narobic takim
                            pisaniem komus kto zamiast na meza, lub telewizor, patrzy juz na
                            piwo chlodzace sie w lodowce...!
                            A...
                        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: obsesja picia z piciem kontrolowanym... ;-)) 31.08.08, 11:28
                          aaugustw napisał:
                          dlaczego w ogole zmieniasz temat- ja pisalem o obsesji a nie
                          kontrolowanym czy niekontrolowanym piciu?

                          obsesja moze a nie musi prowadzic do niekontrolowanego picia- a nie
                          o to tu chodzi tylko o jej uciazliwosc- i to byl cel mojego wpisu a
                          nie rozwazania czy kontrolowanie czy nie.

                          z tego co wiem wielu ludzi w AA walczy z obsesja picia NIE PIJAC
                          wiele miesiecy i lat- i o czym to swiadczy, o nieskutecznosci AA?

                          (wedlug Twojej logiki tak najwyrazniej).

                          Lepiej zastanowic sie nad konstruktywnymi rozwiazaniami- jakie masz
                          August rady dla tych ktorzy borykaja sie z obsesja picia, poza
                          pojsciem do AA bo to wiadomo?

                          • janulodz Re: obsesja picia z piciem kontrolowanym... ;-)) 31.08.08, 11:59
                            Przecież tok rozumowania augusta jest wiadomy.
                            1.Alkoholik nie radzi sobie sam.
                            2.Alkoholik opiera się na doświadczeniu drugiego alkoholika.
                            3.Drugi alkoholik ma doświadczenie, że alkoholik nie radzi sobie sam
                            4. ....
                            5. .....
                            ....... na początku było Aacron
                            Stąd wniosek:
                            Chce ci się pić, to się napij, - niepotrzebnie myślisz, szukasz, błądzisz,
                            chcesz alternatywnych rozwiązań - ty i tak dronopijaczek jesteś. Masz pijane
                            myślenie i nic ci nie pomoże, bo ty drobnopijaczek jesteś. Drobnopijaczek może
                            się napić, bo jest drobnopijaczkiem, bo alkoholik nie radzi sobie sam.

                            Addi, nie idź do AA.
                            Idź do lekarza. Może cię wyleczy z tej depresji, obsesyjnego myślenia, nerwicy
                            natręctw. Wreszcie też - uzależnienia.
                            Myślisz logicznie, znasz temat, ale na tym forum nie uzyskasz żadnej odpowiedzi
                            na nurtujace Cie pytania. Wyjdziesz z niego tylko potłuczony, chyba, ze cały
                            czas kontrolujesz sytuację i masz nerwy jak postronki.
                            I zakończ te eksperymenty.
                            • aaugustw Nietrzezwe pier-dzielenie janu...! ;-)) 31.08.08, 18:58
                              janulodz napisał:
                              > Przecież tok rozumowania augusta jest wiadomy.
                              > 1.Alkoholik nie radzi sobie sam.
                              - - - - - - - - - - - - - - - - -
                              Alkoholik radzi sobie sam, ale sam nie poradzi sobie...! ;-))
                              ____________________________________.
                              janulodz napisał dalej:
                              > 2.Alkoholik opiera się na doświadczeniu drugiego alkoholika.
                              - - - - - - - - - - - - - - - - -
                              Alkoholik dzieli sie swym doświadczeniem z innymi alkoholikami...!
                              __________________________________________________________.
                              janulodz napisał dalej:
                              > 3.Drugi alkoholik ma doświadczenie, że alkoholik nie radzi sobie
                              sam
                              > 4. ....
                              > 5. .....
                              > ....... na początku było Aacron
                              ________________________________.
                              ???????????
                              Tak wyglada pijany belkot janu...!!!
                              (Akron, piszemy przez jedno "A" i "k")
                              A... ;-))

                          • aaugustw Re: obsesja picia z piciem kontrolowanym... ;-)) 31.08.08, 18:49
                            beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                            > Lepiej zastanowic sie nad konstruktywnymi rozwiazaniami- jakie
                            masz August rady dla tych ktorzy borykaja sie z obsesja picia, poza
                            pojsciem do AA bo to wiadomo?
                            ____________________________.
                            Rad ja nie daje... - Ja moge dac tobie sugestie i podzielic sie moge
                            z toba moim doswiadczeniem...!
                            W "Grapevine" (styczen 1963) mozna, m.in. cos takiego przeczytac:
                            "Nadzieja zrodzona z beznadziejnosci - List do doktora Carla Gustava
                            Junga:
                            Wiekszosc doswiadczen konwersji (nawrocenia sie) ma jedna ceche
                            wspolna - a mianowicie, doglebne poczucie wlasnej malosci i niemocy.
                            Czlowiek staje w obliczu problemu, z ktorym sam z siebie nie jest w
                            stanie sie uporac.
                            W moim przypadku problem ow wiazal sie z przymusem picia i glebokim
                            poczuciem beznadziejnosci mojej sytuacji, poglebionym jeszcze
                            ogromnie przez mojego lekarza, a nastepnie przez mego znajomego
                            alkoholika, ktory zapoznal mnie z panskim, nie rokujacym zadnej
                            nadziei orzeczeniem dotyczacym Rowlanda H.
                            Mojemu doswiadczeniu duchowemu towarzyszyla wizja wspolnoty
                            alkoholikow. Gdyby kazdy cierpiacy powiadomil innego o bezradnosci
                            nauki wobec alkoholizmu, to mialby szanse otworzyc nowicjusza na
                            przeobrazajace doswiadczenia duchowe. Taka wlasnie koncepcja okazala
                            sie fundamentem sukcesu, jaki osiagnelo od tamtej pory AA".
                            Ale, ty beko nie chcesz isc na Mityngi AA i pytasz co jeszcze mozesz
                            zrobic w tym kierunku...!?
                            Odp.: Poza doswiadczeniem ze Wspolnota AA male mam doswiadczenia o
                            alkoholikach, ktorzy zatrzymali te chorobe gdzie indziej... - Wiem,
                            ze chorzy alkoholicy trzezwieja (nie mylic z abstynencja i
                            duposciskiem), wsrod, tzw. "Dobrych Templariuszy", w "Klubach
                            trzezwosciowych", w przykoscielnych (religijnych) Zwiazkach... etc...
                            Jakby nie pisac, wszedzie tam sa alkoholicy, ktorzy zatrzymali juz
                            swoja chorobe... Sugeruje nawiazac kontakt z tymi zwyciezcami,
                            alkoholikami (nie ma lepszych od nich specjalistow...!) i wystarczy
                            beko, ze podniesiesz swoje "cztery litery" i ruszysz na poszukiwanie
                            takowych, poza ekranem twojego kompa - w realu...!
                            Tu nic zdrowego, ani konstruktywnego nie wymyslisz, oprocz kolejnego
                            piwa...
                            A...
                  • gold-tea Re: obsesja picia 01.09.08, 09:18
                    beka.smiechu-w.sali.obok napisała:

                    >
                    > widzisz, ja chcialem udowodnic ze nie jestem alko i August chcial
                    mi
                    > udowodnic, ze nie jestem alko- obaj sie pomylilismy:)
                    > Taki nieco czarny zart. Ale dzieki Janu za troske i dobre slowo.
                    >
                    > Forum na pewno mi zaszkodzilo- jak takie przedluzenie terapii- w
                    > sensie ambicjonalnym- tam chcialem udowodnic, skonczylem to tu
                    > zaczalem udowadniac- ale coz, chcialem udowodnic dla samej zasady,
                    > bo jak ktos pamieta moje wpisy, to ja nigdy nie ukrywalem, ze
                    lubie
                    > pic i to lubie pic duzo. Nawet jak bronilem pici akontrolowanego
                    to
                    > tez dla samej zasady- bo tez pislaem, ze mnie to nie dotyczy, bo
                    mie
                    > nigdy w zyciu jedno piwo nie wystarczalo.
                    >
                    > Tak to jak to mowie- na zlosc babci wnuczek odmrozil sobie uszy,
                    coz
                    > dopisuje mi humor jak na uzalajacego sie alkoholika- juz nie
                    > drobnopijaczka, zdalem do nastepnej klasy- teraz trzeba przestac
                    > wagarowac:)



                    Ale moze wyplywa z tego wszystkiego jeden pozytek.
                    Moze teraz juz wiesz, ze dla uzaleznionego czlowieka nie ma czegos
                    takiego jak picie kontrolowane. Nie ma i juz. Zawsze konczy sie taki
                    eksperyment ciagiem.
    • 7zahir Dziekuję Adi za ten watek. 30.08.08, 09:05
      Zamieściłam link do niego w swoim HALT.

      Tak samo jak Ty przezywałam to koszmarne uczucie.
      Najtrudniejsze były wieczory i weekendy,
      gdy córka wyjeżdzała ze znajomymi i zostawałam sama.

      Wtedy mój uzalezniony umysł kusił: tylko 1-no piwo,
      no może 2 albo 3 bo to była granica po której na drugi dzień
      czułam sie dobrze.

      Potem dowiedziałam sie, zeby nie uruchamiać błędnego
      kola trzeba nie pić tego pierwszego, nawet łyku,
      bo naszej podstepnej chorobie wystarczy widok,zapach,
      zeby nas zniewolić.



      --
      Rzeczy dla których warto żyć
      nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
        • 7zahir Re: Dziekuję Adi za ten watek. 30.08.08, 09:36
          tumann napisał:

          > kiedyś się śmiałem, że nawet łyk może spowodować lawinę!
          >
          > ale teraz po latach, wiem, że to prawda>

          Pamietam swoje zdziwienie, gdy usłyszalam,
          ze alkohol w składzie cukierka - nawet nie wyczuwalny smakiem
          może też tę lawinę uruchomić :-)
          Nie tylko oslawione kukułki, ale nawet Michałki go zawieraja.

          Nasze pijane szare komorki maja niezła zabawę,
          gdy sie nimi raczymy :-)


          --
          Rzeczy dla których warto żyć
          nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
              • deoand Re: oczy deo widzą wszystko !! 30.08.08, 13:22
                Tak jak w Maroku - " oczy Króla widzą wszystko " tak na forum
                Uzależnienia - oczy deo widzą wszystko a deo nie myli sie
                nigdy .

                więc Janu uważaj - jesteś następny w kolejce ...

                twój czas nadchodzi ...

                pzdr deo
              • e4ska Re: Zlot sępów 30.08.08, 13:34
                A ty, Janu, to co - kukułka cukiereczek jesteś? Pierwszy nadleciałeś sępiąc o
                szkodliwym oddziaływaniu Augustowej teorii drobnopijańskiej (pomimo tejże ja,
                sztandarowa ćwierćpijaczka, nie piję):

                "Czy tobie nie zaszkodziło to forum?
                Właśnie w sensie udowodnienia, pokazania, zrobienia na przekór?" -

                no bo Addi pił na przekór Augustowi i Rauchen, prawda? zaś na przekór twoim
                nudziarskim liczydełkom nie pił...?

                Przy okazji jeszcze ogłosiłeś apel poległych w sytuacji, gdy FU ma obecnie
                najwyższy poziom frekwencyjności. Sępienie całkiem poważnie pisane, ze łzą w oku
                - jak na forumową ofermę przystało.

                Posępiłeś sobie, niech inni też posępią. NA FU KAŻDY MOŻE PISAĆ W KAŻDYM
                TEMACIE!!!- no chyba żeby zmienili regulamin.

                Uwagi innych osób mogą Addiego odciągnąć od kolejnej puszki z piwem. Moja
                sępienie jest następującej treści:

                Addi, jestem zaskoczona, że tak długo piłeś ostro - i nic ci nie było. Wszakże
                pierwsze eksperymenty zaczęły się ponad rok czy dwa lata temu, a imprezowanie na
                całego - ile to miesięcy? Ostrzegałam, że przy takich ilościach i częstotliwości
                zarobisz sobie na prawdziwego głoda - no i zarobiłeś. Ta obsesja to jest głód
                alkoholowy, to jest fizjologia, kochany - a z potrzebami natury fizjologicznej
                ciężko się walczy, można jednak wygrać.

                Czy forum zaszkodziło... wtedy, gdy namówiono cię na terapię, jak najbardziej.
                Terapia w jej obecnym kształcie, Addi drogi, jest zabójcza dla niektórych osób -
                to piszą specjaliści o wyższym poziomie wykształcenia niż panie dorabiające
                sobie na łamach kolorowych tygodników pseudonaukowych. Rozmamłałeś się
                całkowicie... i nie bardzo potrafisz z owego rozmamłania wyleźć. Jeszcze trochę,
                a będziesz latał niby Mysza z gwoździem w głowie;-)

                Addi. Masz spore atuty - jesteś jeszcze młody (jak po Marcinie jagody),
                przystojny jesteś i ładny - tu bez żartów... wykształcony, kulturalny, kasy ci
                nie brak... i co, taki umysł i uroda ma wpaść w łapy jakiej trzeźwiejącej
                alkoholiczce ze stażem szesnastoletnim? No chyba że poczekasz tak ze dwanaście
                lat, żeby mnie się ten staż uprawomocnił, a wtedy.......... nie powiemy chyba
                nie???

                No więc - jak nie wrócisz do szklanki piwa w przyjacielskim gronie raz na
                miesiąc, to taki scenariusz cię czeka. Tylko Eska ci zostanie.

                Pozdrawiam serdecznie - nie łam się zbytnio - nie ma takiego ciągu, z którego
                przy forumowych auxiliach wyjść nie sposób:)
                Hej:)))
                • janulodz Re: Zlot sępów 30.08.08, 14:21
                  Eska, przecież od dawna wiadomo, ze nie ma kobiecego alkoholizmu, więc Twoja
                  sztandarowość jest jakby "z urzędu"
                  Bo kobiety to tylko drobnopijaczki mogą być i basta. :))
                  A co ja miałem addiemu powiedzieć, że pić nie powinien, tak jakby tego sam nie
                  wiedział. Jego eksperymenty o których na FU osobiście pisał mnie nie pasowały i
                  cały czas dawałem temu wyraz. Deo może poświadczyć.
                  Może i forumowa oferma wg Ciebie jestem, ale za to za blaszanego kogucika
                  kręcącego się w podmuchach forumowych wiatrów nie robię.
                  Frekwencja mnie akurat najmniej rajcuje, bo nie dla poklasku tu piszę. A reszta
                  jest milczeniem.
                  • e4ska Re: Zlot sępów 30.08.08, 14:36
                    "za to za blaszanego kogucika
                    > kręcącego się w podmuchach forumowych wiatrów nie robię".

                    Ale innych to byś chętnie w roli blaszaków widział, czyż nie? - sam za wiatr
                    robiąc.

                    "Frekwencja mnie akurat najmniej rajcuje" - to czemu "apel poległych" ogłaszasz?
                    Ostatni, co nie pije? - czy ostatni, który chciałby sobie poganiać, a nie ma z kim?

                    Zwyczajnie - podsuwasz Addiemu bardzo chwytliwe rozwiązanie: zaszkodziło forum.
                    A na tym forum... Augusty są. Mnie się widzi, że Janu też tu bywał.

                    Zaś August - kto wie, czy Addiego nie będzie w realu wspierał. Dobrze rozumie
                    młodych uzależnionych, czego dowodem dogadywanie się koncertowe Augusta z
                    Mikołajem Szackim.

                    Lepszy August niż Deo. Z uwagi na funkcje i rodzaj pomocy, nie zaś na osobę, ma
                    się rozumieć.
                    • deoand Re:Nie dokazuj 30.08.08, 15:14
                      Lepszy August niż Deo.

                      Nooooooooooooo

                      Nie dokazuj miła , nie dokazuj ......

                      PS. jedyny pozytywny efekt pisania addiego jest taki , że
                      uświadamia uzależnionym co sie stać MUSI ... niestety
                      prawie każdy alkoholik i nie tylko alkoholik uczy sie na
                      własnych błędach a nie na cudzych .

                      pytanie czy zdąży się nauczyć bo niektórzy niestety nie
                      zdążają

                      ale takie jest życie

                      pzdr deo
                    • aaugustw Zlot sępów, czyli pijane myslenie...! 30.08.08, 20:18
                      e4ska napisała (o aadicku):
                      > ... zaszkodziło forum. A na tym forum... Augusty są.
                      _____________________________________________________.
                      (tytul mial byc: "Kazdy sadzi wedlug siebie"):
                      Jezeli Ty, Eska uzalezniasz trzezwienie beki (i swoje)
                      od tego Forum i Augustow, to przykro mi, ale musicie
                      stapac dalej nietrzezwo na tym padole...!!
                      A... ;-))
                      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Zlot sępów, czyli pijane myslenie...! 30.08.08, 23:59
                        Ogolnie troche to dziwnie wyszlo- bo istnienie obsesji picia- jak to
                        nazwalem i uzasadnilem dlaczego tak to nazwalem- zadecydowalo o moim
                        alkoholizmie a nie drobnopijanstwie.

                        Dziwne dlatego, ze ja chyba raczej nie umniejszalem rozmiarow swego
                        picia- i nie mowilem "ja nie mam problemu". Odwrotnie, od poczatkow
                        eksperymentow mialem swiadomosc, ze moze to sie rozwinac bardziej
                        niz mniej.

                        Wczoraj ogolnie mialem lekkiego dola- zaznaczam, ze nic nie pilem,
                        ale bylem na kacu po 2 dniach mocnego picia wiec to na pewno
                        wplywalo na moje myslenie. Jednak nie znaczy to, ze dzis zmienilem
                        zdanie- choc wczoraj sie balem ze zmienie, bo ostatnio zmienialem:)

                        Oceniajac na chlodno- wiem, ze z jednej strony mam sklonnosc do
                        obsesji- o czym tez pisalem- ale zarazem nie umniejsza to
                        uciazliwosci obsesji dotyczacej picia. Mysle, ze sie po prostu
                        rozzuchwalilem. Poczulem sie pewnie, ze moge kontrolowac picie, ze
                        mam coraz mniejszego kaca, a takze uznalem, ze po co mam na sile sie
                        ograniczac- po prostu mam ochote wieczorem na piwo to je pije i juz
                        a jak nie mam to nie pije. Tyle, ze od kilku tygodni zaczalem liczyc
                        pieniadze i stracony czas i zaczalem ograniczac te picie- i wtedy
                        odczulem te obsesyjne wieczorne mysli. Przyznaje, ze dosyc
                        wkurzajace.

                        Wkurzajace bo po pierwsze przez sam fakt a po drugie przez to, ze
                        jak pisalem- rano nie bylo po nich sladu. A wieczorem z powrotem.
                        Zebym mial to cala dobe to bym jakos to logicznie polaczyl- ale nie,
                        to naprawde jakbym byl w dwoch osobach- do wieczora trzezwy,
                        aktywny, zajmujacy sie czym trzeba- a wieczorem nagle inna osoba.

                        Poza tym zauwazylem, ze powoli popadam w stare schematy, to znaczy
                        sie do nich przyzwyczajam. A to takie, ze: dobra rozrywka to knajpa,
                        ze rozpieprzenie pieniedzy na knajpy jest normalne- takie powolne
                        przesuwanie granicy- w tym tygodniu 20 funtow to duzo a za 3
                        tygodnie 30 funtow to nie tak duzo.

                        Zeby tu tez nie bylo przesady- ja nie jade ciagiem od 3 miesiecy-
                        raczej pije w kratke- dzien pije dzien nie, dwa pije dwa nie, i tak
                        w kolko. Wiec nie jest tak, ze nie trzezwieje i nie mam czasu na
                        refleksje. A mimo to- sam sie nieco oszukalem- czyli niby wiedzialem
                        ze cos mi sie tu nie podoba ale odkladalem "na pozniej" zrobienie z
                        tym porzadku.


                        Niestety, ja musze to przyznac, ze picie sprawia mi cholerna
                        przyjemnosc. Nieprzyjemnosc sprawia mi niestety i to wieksza
                        pozniejsze podsumowywanie takie jak to.

                        A tak ogolnie to sie wczoraj po prostu wkurzylem na siebie pierwszy
                        raz od tych paru tygodni folgowania zachciankom. Wkurzylem sie, ze
                        zachowuje sie nieodpowiednio i trzeba sie nieco poprawic.

                        A do Janu- nie, nie grozi mi raczej popadniecie w uduchowienie-
                        wspomnialem o AA na zasadzie takiej, ze po prostu jak pisalem- nie
                        znam osob niepijacych lub nawet malo pijacych- jakos tak sie sklada-
                        wiec pozostaje siedzenie w domu samemu- a wtedy mysli chodza juz po
                        glowie "odpowiednie"- albo telefon od kolegi tego czy tamtego- a tu
                        juz wiadomo co.
                        (dodam, ze jakies 2 godziny temu odparlem atak zaproszenia do
                        knajpy).

                        Pomyslalem, ze przeciez w AA sa rozni ludzie i nie sami nawiedzeni-
                        i ze moze znajomosc z takim jednym czy drugim by mi sie przydala.

                        Ale zaraz tez pomyslalem, ze to troche nie fair- ze to nieco
                        instrumentalne podejscie- pojde nie robic program tylko szukac
                        kumpli czy kumpelek- wiec sam nie wiem.

                        Moze sie zglosze do scjentologow, ponoc oni nie pija:)

                        • janulodz Re: Zlot sępów 31.08.08, 01:07
                          Z przyjemnością Addi stwierdzam, że jesteś jedynym na tym forum człowiekiem,
                          który nadąża za moim tokiem rozumowania i
                          niejednokrotnie dawałeś temu wyraz trafnie interpretując moje wypowiedzi.
                          Istotnie w zaniepokojenie wprawił mnie Twój wywód o chęci wstąpienia do AA.
                          Dlatego napomknąłem o prymusostwie. Jednocześnie ogłosiłem apel poległych mając
                          na myśli pozostanie na tym forum osób nie korzystających z tej formacji. Tak mi
                          wyszło, ze jestem już sam. Byłem ostatnio na forum Niepiję, gdzie właściwie są
                          sami czynni uczestnicy AA i osoby związane z tym ruchem. Admini i moderatorzy
                          tego forum nie dopuszczają do żadnych podjazdówek i nawet jaras jest tam
                          skutecznie dyscyplinowany. Ogólnie tamto forum pod względem dyscypliny i
                          porządku jest ok. Czytając tych ludzi rozumiem ich potrzebę uczestnictwa w ruchu
                          AA. Jednocześnie popadam w pewne zwątpienie i stąd moje ostatnie frustracje.
                          Pewno strzelę sobie teraz samobója, ale zaczynam wątpić, czy ja rzeczywiście
                          coś wskóram głosząc możliwość wytrzeźwienia bez tych wszystkich organizacji. To
                          jest tak silnie rozbudowane i chwytliwe, że wszelkie próby podejmowane w celu
                          umniejszenia, bądź pominięcia sa skazane na niepowodzenie. To jest tak , jakby
                          wrzucić do rwącej rzeki trawkę. Od trzech lat staram się wykrzyczeć, że można
                          inaczej, ale chyba tylko robię z siebie rzeczywiście życiową ofermę.
                          Pewnie sobie dam spokój.
                          Ciekawe ile jeszcze osób, oprócz deo oczywiście, cieszyłoby się, gdybym
                          rzeczywiscie zapił.
                          Addi, przełam się, rozejrzyj i działaj, znajdź sobie normalną dziewczynę (gadał
                          dziad do obrazu), żebyś miał kogoś przy sobie, nie eksperymentuj, a właściwie
                          nie komplikuj sobie życia. Teorię już masz obcykaną. Może zacznij jej używać w
                          praktyce. Napisałeś, że się rozzuchwaliłeś. Umiesz być powściągliwy?
                          A jak nie chcesz przerabiać kroków, to może poszukaj jakichś innych grup,
                          angole pewnie takie mają.
                          • magtomal Re: Zlot sępów 31.08.08, 09:24
                            janulodz napisał:
                            >Pewno strzelę sobie teraz samobója, ale zaczynam wątpić, czy ja rzeczywiście
                            >coś wskóram głosząc możliwość wytrzeźwienia bez tych wszystkich >organizacji.

                            Janu, raz jeszcze napiszę, że Twój przykład jest bardzo potrzebny ludziom,
                            którzy byli na terapii i uznali, że ona im NIC nie da, którzy byli na
                            spotkaniach AA i one im nie pomogły. I została im świadomość, że muszą poradzić
                            sobie sami. Gdyby nie przykłady osób takich jak Ty, może przyjęliby teorię
                            Augusta, ze pozostaje im tylko stoczyć się, że nie ma dla nich nadziei?
                            • aaugustw Re: Zlot sępów 31.08.08, 09:42
                              magtomal napisała:
                              > Gdyby nie przykłady osób takich jak Ty, może przyjęliby teorię
                              > Augusta, ze pozostaje im tylko stoczyć się, że nie ma dla nich
                              nadziei?
                              ____________________________________________.
                              A coz ty dziecino nie myta (czyt. wspoluzalezniona od alkoholika)
                              mozesz w tym temacie wiedziec...!? :-((
                              A... ;-))
                              Ps. Twoje wypowiedzi magtomal mowia mi o tym, jaka w domu u ciebie
                              jest nie przerobiona, (albo raczej; przerobiona we dwojke z mezem -
                              atmosfera...!).
                            • janulodz Re: Zlot sępów 31.08.08, 10:20
                              Witaj Magda.
                              Dawno cię nie było, ale nic nie straciłaś.
                              No może to ,że augustowi przybyło zwolenników, a raczej zwolenniczek.
                              No i dzięki temu frekwencja wzrosła. Bo jedna osoba przybyła.
                              Choć on i tak dalej nie rozróżnia kto jest kto. Wali równo na oślep.
                              A jak chamem był tak pozostał, co widać po podpisie pod Twoim wątkiem.
                              No ale on użyteczny jest, to pod specjalną ochroną się znajduje.
                              Nawet addiemu ma w realu pomóc.
                              • aaugustw Re: Zlot sępów 31.08.08, 11:00
                                janulodz napisał:
                                > Witaj Magda.
                                - - - - - - - -
                                Witajcie...! ;-))
                                ___________.
                                janulodz napisał dalej:
                                > Dawno cię nie było, ale nic nie straciłaś.
                                - - - - - - - - -
                                Ja tez nie...! ;-))
                                _____________.
                                janulodz napisał dalej:
                                > No może to ,że augustowi przybyło zwolenników, a raczej
                                zwolenniczek.
                                - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                To znaczy, ze jej ubywa, a mnie przybywa...(!?).
                                Jezus mowi: "Kto ma temu bedzie wiecej dane, a kto nie ma temu
                                bedzie jeszcze zabrane" - (wiesz janu... o co tu chodzi?)
                                ____________________________________________.
                                janulodz napisał dalej:
                                > No i dzięki temu frekwencja wzrosła. Bo jedna osoba przybyła.
                                - - - - - - - - - - -
                                Znowu pijesz do Eski, a potem chodzisz sikac z duzymi psami... :-(
                                ___________________________________________.
                                janulodz napisał dalej:
                                > Choć on i tak dalej nie rozróżnia kto jest kto.
                                - - - - - - - - - - - - - - - -
                                O, przepraszam: Alkoholika od drobnego pijaka rozrozniam pod
                                wiatr...! :-\
                                ______________________________________________________.
                                janulodz napisał dalej:
                                Wali równo na oślep...
                                - - - - - - - - - - - -
                                A ty mimo to, dalej tego swego kwadratowego kasku ochronnego nie
                                nosisz...! :-(
                                ___________________________________.
                                janulodz napisał dalej:
                                > No ale on użyteczny jest, to pod specjalną ochroną się znajduje.
                                Nawet addiemu ma w realu pomóc.
                                - - - - - - - - - - - -
                                Jezeli zechcesz kiedys trzezwiec to i tobie sprobuje pomoc...(!?).
                                A... ;-))
                                Ps. Eska, on wyraznie szczeka na Ciebie, w ukryciu - za
                                naroznikiem...! - co Ty na to...!?
                                • e4ska Re: Zlot sępów 31.08.08, 12:17
                                  Co ja na to?
                                  Cóż, czasem długo usprawiedliwia się kogoś w imię lojalności czy starej
                                  przyjaźni. Udajemy, że nie widzimy. Tłumaczymy, że ten ktoś popełnia
                                  niezręczności. Ale - sztuczne utrzymywanie braterskich związków na dłuższą metę
                                  nie przechodzi. To nie pierwsze takie moje doświadczenie forumowe.

                                  Zakrętasy Janu są śmieszne. Rola niewinnie cierpiącego bardzo mu pasuje. Facet
                                  dający teksty o cw..owaniu" kreuje się na grzecznego chłopczyka. Kłamie - ile
                                  wlezie. A przy okazji obrzuca błotem osoby postronne.

                                  Np. ostatnie jego pisanie w tym wątku. Tym razem dowala Jarasowi. Hacząc o forum
                                  Niepije: "nawet jaras jest tam skutecznie dyscyplinowany". Zapomniał dodać, że
                                  Jaras pisze na tamtym forum od lat, jest lubiany przez rożne osoby i jakoś obywa
                                  się bez pyskówek. Natomiast, co jest zabawne, to właśnie Janu na samym wstępie
                                  został ostrzeżony, w dodatku tutejszy i tamtejszy bywalec zamieścił tekst
                                  wypominający naszemu dżentelmenowi chamskie rozróby. Rycerz kwadratowy
                                  skompromitował nie tylko siebie, ale też ideę samodzielnego wychodzenia z nałogu
                                  - bo dyskusje w jego wykonaniu świadczą jedynie o pieniactwie oraz problemach ze
                                  złością. Kiedy się czyta ostatnie jękliwe wypociny ledwo maskujące agresję, to
                                  jednak idea terapii, na której odbywają się warsztaty radzenia sobie ze złością,
                                  wcale nie jest taka głupia.

                                  Mierzi mnie wplątywanie do swoich chorych popisów nie tylko mnie - prosiłam jak
                                  kogo dobrego, żeby pomijał mojego nicka, to go nawet w pyskowatych ustawiał - na
                                  samym wstępie. Opluł też Elę 102 (nie przeprosił), opluł Zahir (jak ja nie
                                  wypominam, to czemu on to robi?), teraz chwyta się za Jarasa. Kłamie, że sam
                                  pozostał na forum jako niezależny, bo oto ja teraz jeszcze jestem, jest jeszcze
                                  kobieta pisząca z Nowego Yorku. Kłamie i jeszcze raz kłamie - np. gdy figlarnie
                                  prosił ciebie, abyś mu podał link z Rozwolnienia, gdzie on cię zaczepia. A
                                  przecie założył ci cały wątek!!!

                                  Mnie się wydaje, że on po prostu z jakiegoś powodu bardzo chce się przypochlebić
                                  Rozwolnionym, link byłby dla czołowych ględziołek jakąś formą promocji
                                  tamtejszego chłamu. Nic dziwnego, że się nawet nie zająknie, gdy jedna tamtejsza
                                  ględziołka otwarcie sugeruje moją identyczność z Mimozą, chociaż wiadomo: wstyd
                                  by mi było z takim tekstem przed tutejszą Moderacją, która ma dostęp do IP.

                                  Łasi się do rozwolnionek, a potem włazi sobie na Niepije... a dobrze wie, co w
                                  trawie piszczy. Mam wrażenie, że polazł tam za mną i to nie w tym celu, żeby mi
                                  dobrze zrobić:)))

                                  Zaczepił ciebie i udaje niewiniątko. Ciekawe, co jeszcze napisze i kto mu nóż z
                                  pleców będzie wyjmował. Obnosi swoje guzy i liczy na babskie łez ocieranie. Jak
                                  zwykle zresztą.

                                  E, niech sam, bez mojego wsparcia, kreuje sobie tę własną wyjątkowość, byle za
                                  bardzo nie chlapał na boki...

                                  Zdrufka:)
                                  • janulodz Re: Zlot sępów 31.08.08, 13:33
                                    Tak mi wychodzi Esko, że to ja pierwszy prosiłem, ale nic to:
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=83893201
                                    Potem jeszcze prosiłem prywatnie, ale nic to.
                                    W ostatnim wczorajszym wątku prosiłem jeszcze raz, przynajmniej o zakończenie
                                    ale nic to.
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=84018430&a=84036936
                                    Dla mnie to był szok, bo co innego słyszałem przez telefon, co innego pisałaś
                                    potem na forum, a na moje maile nie odpowiadałaś w ogóle, co powinno mnie już
                                    ostrzec, ale ja nie mam doświadczenia w konstruowaniu i kontynuowaniu forumowych
                                    znajomości przez co dałem się nabrać.
                                    Teraz Wolne Forum Alkoholizm.
                                    Ani ono mnie ziębi, ani grzeje. Nie uprzedzam się do niego, bo ktoś mi z jego
                                    uczestników zrobił koło.... hmm... pióra.
                                    Nie nazywam go pejoratywnie brzmiącym określeniem, tylko dlatego ze ich k..a nie
                                    lubię.... hmmm.....
                                    Nie próbuje go nikomu obrzydzić, ani przed nim nie bronię niewiniątek, bo jak
                                    kto niewinny, to go sama skromność dziewicza ochroni.
                                    Skromność jest także towarem deficytowym w stwierdzeniu "polazł", bo co innego
                                    za kimś łazić, a co innego skorzystać z zaproszenia. Chyba, że to była prowokacja.
                                    Co do tutejszego i tamtejszego "bywalca" dyscyplinującego chamskiego janu
                                    wklejam wątek popełniony latoś przez ichniego... hmmm....:

                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=31738415&a=31738415
                                    Na temat urojeń dotyczących odnajdowaniu w różnych postaciach siebie i
                                    zapominaniu o pyskówach z zahir, rauchen, elą _102, augustem i jarasem już
                                    wspomnieć hadko, choć niedżentelmenowi to lata, bo już jego reputacja i tak
                                    zszargana.
                                    Ja tam wszędzie jestem janulodz, nicków nie zmieniam, charakter mam ten sam.
                                    Za blaszaną kurkę nie robię.
                                    Po forach nie łażę podglądać, tylko się na nich loguje.
                                    Z chamstwem i agresją jełopa aaugusta walczę wszędzie i otwarcie.
                                    Nawet dzisiaj nie mogę mu przepuścić agresji w stosunku do Magdy.
                                    Ciężko mi to było napisać, ale taki już łobuz i damski bokser jestem.
                                    Pa
                                  • aaugustw Eska, nie poznaje Cie...! (na plus, oczywiscie!) 31.08.08, 18:17
                                    e4ska napisała (do A... o janu...):
                                    > Co ja na to?
                                    > Cóż, czasem długo usprawiedliwia się kogoś w imię lojalności czy
                                    starej przyjaźni. Udajemy, że nie widzimy. Tłumaczymy, że ten ktoś
                                    popełnia niezręczności. Ale - sztuczne utrzymywanie braterskich
                                    związków na dłuższą metę nie przechodzi. To nie pierwsze takie moje
                                    doświadczenie forumowe.
                                    > Zakrętasy Janu są śmieszne. Rola niewinnie cierpiącego bardzo mu
                                    pasuje. Facet dający teksty o cw..owaniu" kreuje się na grzecznego
                                    chłopczyka. Kłamie - ile wlezie. A przy okazji obrzuca błotem osoby
                                    postronne...
                                    Rycerz kwadratowy skompromitował nie tylko siebie...
                                    > ...dyskusje w jego wykonaniu świadczą jedynie o pieniactwie oraz
                                    problemach ze złością. Kiedy się czyta ostatnie jękliwe wypociny
                                    ledwo maskujące agresję, to...
                                    > Kłamie i jeszcze raz kłamie - np. gdy figlarnie
                                    > prosił ciebie, abyś mu podał link z Rozwolnienia, gdzie on cię
                                    zaczepia. A przecie założył ci cały wątek!!!
                                    > Łasi się do rozwolnionek, a potem włazi sobie na Niepije... a
                                    dobrze wie, co w trawie piszczy. Mam wrażenie, że polazł tam za mną
                                    i to nie w tym celu, żeby mi dobrze zrobić:)))
                                    > Zdrufka:)
                                    _______________________________.
                                    Wrocilem niedawno do domu, a tu taka niespodzianka...! ;-))
                                    Ciebie Eska jednak lepiej miec za przyjaciela, jak za wroga...!
                                    Ja moglbym o janu pol roku starac sie napisac cos podobnego i nie
                                    bylbym w stanie tak naturalnie i realnie (przy tym z prawda),
                                    odzwierciedlic jego charakter i to nietrzezwe jego zachowania...!
                                    Przy sposobnosci posmialem sie tez zdrowo tak, ze przez pare minut
                                    nie moglem nic napisac...! ;-))
                                    Pozdrawiam i klaniam sie unizenie: A... ;-))
                                    • e4ska Potęga przypadku 31.08.08, 23:32
                                      Heh, tytuł postu twojego, Auguście, brzmi jak zakończenie dobrej farsy z
                                      niespodziewanym zakończeniem - jednak nie nasza w tym zasługa. Może to i siła
                                      wyższa, bo ani mi w głowie postało podobne całej afery zakończenie:)

                                      Można powiedzieć, że nas wrogowie zeswatali, pożenili, a teraz konsumujemy sobie
                                      wspólnie - tę żabę.

                                      Gdyby chodziło tylko o ciebie, może by mnie tak nie dźgnęło... ale nie dała się
                                      odegnać myśl następująca:

                                      czy ja zareagowałabym podobnie jak Janu, gdyby np. zechciał się on zaprzyjaźnić
                                      z Augustem? i to z własnej nieprzymuszonej woli?

                                      Pewnie niejedną szpileczkę musiałby ścierpieć, z drugiej jednak strony - jestem
                                      przyzwyczajona do tego, ze moi przyjaciele bratają się z moimi wrogami. Tak to
                                      się dzieje między ludźmi i nie ma co komu robić wyrzutów.

                                      Potem pomyślałam jeszcze, że kiedy dawno już temu Janu wyraził ochotę wejścia na
                                      wiadome forum, ja przyjęłam rzecz bez najmniejszego oporu, ba, zamiar uznałam za
                                      dobry. A przecie, jak sam pisze, mam obawy co do pewnych osób stamtąd.

                                      Więc jak to? Lojalność w obie strony biec powinna...
                                      mnie nie przeszkadza Janowe
                                      bywanie u "nielubianych",
                                      a jemu obrona moja przed
                                      wciąganiem Eski i Augusta w
                                      jakieś machinacje - nie pasuje?

                                      No i jeszcze jedno: gdziekolwiek bym była,
                                      to jeśli ktokolwiek szargałby honor
                                      mego przyjaciela, to jak bym się odwinęła...:((((
                                      A tutaj - nic. Żadnych reakcji
                                      na głupawe uwagi, na prymitywne sugestie,
                                      kompletna obojętność, a własciwie
                                      pełna akceptacja tychże.

                                      A potem - mimo próśb - znowu Eska i August.
                                      Jakby nas sam nie pożenił;-)
                                      I
                                      lamenty - że jak to tak, jak to...
                                      ano, to się nazywa logika zdarzeń.
                                      Z jakiegoś powodu przyjaźń ze mną
                                      okazała się dla Janu mniej cenna niż korzyści,
                                      o ktorych mi nie wiadomo,
                                      w grę weszły motywacje,
                                      ktorych mogę się tylko domyślać.
                                      Nie podoba mi się zakładanie maski pokrzywdzonego,
                                      podczas gdy samemu napędzało się
                                      bieg rzeczy.
                                      Niby mam czuć się winna... dlaczego?
                                      Przyjaźniliśmy się z pozoru -
                                      i w pewnym momencie okazało się,
                                      że ta bliskość polegała jedynie na współudziale
                                      w walkach.
                                      Łączyli wrogowie, nie zaś przekonania czy temperament.

                                      Idee, konsekwencja... Dla mnie ważne,
                                      bo np. jeśli stoczyliśmy boje w sprawie
                                      zakazu promocji rozmaitych -
                                      to nie powinniśmy akceptować wszelkich takich
                                      akcji, ktokolwiek by je prowadził.
                                      Jeśli przeciwstawialiśmy się agresywnym
                                      wulgarnym postom
                                      - to nie bawmy się w pisanie takowych.
                                      Jeśli nie przeszkadzał foronowicz i wredpark,
                                      czemu nagle przeszkadza rozwolnienie?
                                      Jeśli tępimy
                                      kłamstwo - po co kłamać?
                                      Przecież chronologia zapisanych postów
                                      jest nie do podważenia.

                                      "Ciebie Eska jednak lepiej miec za przyjaciela, jak za wroga...!" No, Auguście,
                                      jakoś się mnie nie bałeś przez parę ładnych lat:)
                                      A ja poglądów nie zmieniłam,
                                      więc jeszcze poleje się żółć jadowita moja po monitorze...

                                      Jesteś mistrzem w konstrukcji postów forumowych, Auguście.
                                      Dla mnie, fanatyczki lingwistycznych arkanów,
                                      twoje metody pisarskie są zaskakujące.
                                      Powiedzonka,
                                      kalambury, gra słów, wieloznaczności,
                                      te wszystkie przekręty sensów... masz
                                      niezwykły talent, wyjątkowy...
                                      jak tu się dziwić, że swego czasu forumowa
                                      publiczność bardzo obawiała się o to,
                                      czy aby cię nie zbanuję... i oni woleli
                                      Augusta niż Eskę, co artysta to artysta...
                                      Janu powinien to zrozumieć:)))

                                      Wyjaśniłam chyba cokolwiek, a teraz idę pospać
                                      zdrowym snem ćwierćpijackim,
                                      wszystkich pozdrawiam,
                                      Addi nie pij, hej:)
                                      Eska

                                      • janulodz Przyczyna i skutek 01.09.08, 00:51
                                        Przypomnij sobie Esko i ułóż w porządku chronologicznym wszystkie posty, nasze
                                        rozmowy telefoniczne, sms-y i nieprzeczytane, a właściwie zignorowane maile.
                                        Potem porównaj datami, godzinami i wyciągnij obiektywne wnioski opierając się o
                                        logikę zdarzeń.
                                        Wykaż się również odrobiną wyrozumiałości dla mojej ociężałości intelektualnej w
                                        wyartykułowaniu wszystkiego w parominutowej rozmowie, jak również mało sprawnemu
                                        pisaniu, nie pozwalającemu na precyzyjne wyjawienie najbardziej ukrytych myśli
                                        w kilku zdaniach i w chwilowym wzburzeniu. W którymś takim momencie budzi się
                                        zwątpienie w lojalność.
                                        Przypomnij sobie również naszą rozmowę o koguciku i chichy, śmichy z tego,
                                        jakie wnioski kogucik wyciągnął. To mnie trochę zdezorientowało. I osłabiło moją
                                        czujność. Ech ta logika.
                                        Mam jeszcze gorącą prośbę.
                                        Ponieważ ostatnio pisałaś, że nie życzysz sobie poruszania Twojego nicka w
                                        postach do osób postronnych, również proszę w ramach rewanżu o niepisanie o mnie
                                        na forum w postach skierowanych do innych.
                                        Przykro mi, że tak to się skończyło.
                                        Pozdrawiam i życzę owocnego grzybobrania, bo właśnie zaczął się wysyp
                                        Janu
                                        • arielka49 Re: Przyczyna i skutek 01.09.08, 10:12
                                          Janu-czułam po kościach , że Ty nie możesz być tak zakłamany jak Eska.
                                          Cieszę się , że miałam rację .

                                          To co czytam w wykonaniu Eski i Eli - dzisiaj .... szokuje mnie tak ,
                                          jak chyba NIC do tej pory ...
                                          Janu - trzymaj się.
                                          Lec mawiał : ,, ... wszystko mija ... nawet najdłuższa żmija ... ,,

                                          ***********************************************
                                          Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                                          • ela_102 Re: Przyczyna i skutek 01.09.08, 11:04
                                            Wieśka:

                                            dzisiaj .... szokuje mnie tak ,
                                            jak chyba NIC do tej pory ...

                                            o tej postawie zadziwienia i nieprawdy pisałam własnie niżej.
                                            A swoją droga jakie marne musi być zycie osoby na której czyjeś
                                            uczciwe poglądy magą byc bardziej szokujące od Holokaustu:-(


                                            ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
                                            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Przyczyna i skutek 01.09.08, 15:25

                                              -- Do Gold-Tea:

                                              czesciowo sie z Toba zgadzam, czesciowo nie.
                                              Zgadzam, bo znam wiele przypadkow takich osob, ktore wiele
                                              razy "przestawaly", obiecywaly, ograniczaly- i zawsze wracaly do
                                              tego samego, czyli ostrego picia. Ja jestem czesciowo potwierdzeniem-
                                              choc gwoli wyjasnienia- ja nie pilem ciagiem, zdarzyly mi sie
                                              kilkakrotnie dwudniowe ciagi nie dluzsze.

                                              Ale coz- znam tez osoby, ktore pily ostro i wg kryteriow byly
                                              alkoholikami a sie ograniczyly. Nie wiem jak- ale udalo im sie. Moj
                                              wujek- pil jak wariat, ciagi po 10 dni, wyrzucony z kilku prac- a od
                                              10 lat pije raz na pol roku- to fakt ze jak juz pije to z reguly do
                                              zwalki- no ale to jest jeden wyskok na pol roku przy okazji typu
                                              wesele.

                                              Moj kolega- lejec, picie ciagami, ostre objawy abstynencyjne po
                                              kilku dniach picia- od kilku lat pije sporadycznie, trche wina,
                                              czasem piwo- fakt ze ma problem z trzustka i nie moze, ale to
                                              podobno alkoholika nie zatrzyma.

                                              Z innej beczki.

                                              Pomyslalem o AA. Jak napisalem- nie zeby przemowil do mnie nagle
                                              program, ale mowie sobie- spotkam ludzi o podobnych celach, bede
                                              jakos inaczej budowal przyszlosc.

                                              I coz- jeden tekst Jarasa w stylu dobrego- zlego policjanta z tanich
                                              filmow sensacyjnych o zmienianiu majtek i sandalach- i juz mi
                                              przeszlo.
                                              Facet ma talent- kilkoma zdaniami zniechecil mnie do ledwie
                                              zakielkowanej idei.

                                              Nie, nie to ze Jaras ma klucze do AA- ale obawiam sie, ze spotkam
                                              tam takich "twardzieli" dobrych wujkow- a po co mi to, jeszcze sie
                                              denerwowac.
                                              Odezwala sie tez Ela- oni chyba maja placone zeby liczba czlonkow AA
                                              nie wzrosla, takie mam wrazenie.

                                              W kazdym razie- jeden na pewno mniej ( chocby tymczasem).
                                              • myszabrum Re: Przyczyna i skutek 01.09.08, 16:46
                                                Mój ojciec jest takim przypadkiem jak Twój wujek, Addi. Tygodniowe ciągi denaturatowe, powroty bez butów i obrączki, polegiwanie w rowie pod blokiem - a od kilkunastu lat "cudowna przemiana" (pije tylko na weselach i przy dużych okazjach, poza tym odpowiedzialny człowiek :-o).

                                                I bądź tu mądry :-/


                                                --
                                                <:3)~~ brrrum :)
                                                • aaugustw Re: Przyczyna i skutek 01.09.08, 17:15
                                                  myszabrum napisała:
                                                  > Mój ojciec jest takim przypadkiem jak Twój wujek, Addi.
                                                  > ...od kilkunastu lat "cudowna przemiana" (pije tylko na weselach i
                                                  przy dużych okazjach, poza tym odpowiedzialny człowiek :-o).

                                                  > I bądź tu mądry :-/
                                                  ___________________________________________________.
                                                  Czego nie rozumiesz myszko...!? - Przeciez on potrafi kontrolowanie
                                                  pic, wiec nie jest chorym alkoholikiem, a to co wyprawial, coz... -
                                                  Pijacy tak maja...! :-((
                                                  A... ;-))
                                                • tenjaras Re: Przyczyna i skutek 01.09.08, 17:32
                                                  myszabrum, to Ty jesteś osobą, z którą spędzisz całą resztę życia,
                                                  jakie znaczenie, w tej Twojej przyszłości, mają wujki i ich
                                                  zachowania?

                                                  --
                                                  na początku był chaos, chaos był dobry,
                                                  potem rozdzieliłem światłość od ciemności - i to mnie zgubiło...
                                                  • aaugustw Re: Przyczyna i skutek 01.09.08, 17:50
                                                    tenjaras napisał:
                                                    > myszabrum, to Ty jesteś osobą, z którą spędzisz całą resztę życia,
                                                    > jakie znaczenie, w tej Twojej przyszłości, mają wujki i ich
                                                    > zachowania?
                                                    ________________________________________________.
                                                    Chce udowodnic, ze z "kiszonego ogorka mozna zrobic swiezy"...!
                                                    A... ;-))
                                                  • tenjaras Re: Przyczyna i skutek 01.09.08, 18:49
                                                    taki kiszony i wysuszony ogórek to musi być nieźle napompowany by
                                                    wyglądał na gładki i śliczny...
                                                    tylko bron panie Bóg dotykać i poruszać...

                                                    ;-)

                                                    --
                                                    na początku był chaos, chaos był dobry,
                                                    potem rozdzieliłem światłość od ciemności - i to mnie zgubiło...
                                                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Przyczyna i skutek 01.09.08, 18:58

                                                    Jaras, napisal ze patrzac na mnie nie dziwi sie, ze kiedys
                                                    alkoholikom serwowano prad elektryczny.
                                                    Nie bardzo rozumiem o co mu chodzi, moze ktos mi objasnic?

                                                    Bo wedlug mnie to takie przy..ie z braku argumentow, ale moza
                                                    jakas zlota jarasowa mysl sie tam jednak kryje a jam slepy?

                                                    Jaras nie ustosunkowal sie tez do mojej refleksji, ze mnie
                                                    blyskawicznie zniechecil do AA. Moze oprzebierac ten fakt w szatki
                                                    ze ja nie rozumiem, ze glupi jestem- ale taki jest fakt.

                                                    Ale ja chyba wiem o co chodzi- po prostu Jaras ma cholernie
                                                    irytujacy sposob bycia. Taki wiejski madrala co pod sklepem w leb co
                                                    chwila dostaje ale znou przylazi i poucza.


                                                  • aaugustw Re: Przyczyna i skutek 01.09.08, 19:41
                                                    beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                                                    > Jaras, napisal ze patrzac na mnie nie dziwi sie, ze kiedys
                                                    > alkoholikom serwowano prad elektryczny.
                                                    > Nie bardzo rozumiem o co mu chodzi, moze ktos mi objasnic?
                                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                    To ty malo jeszcze wiesz - beka...! ;-((
                                                    Osobiscie widzialem takie miejsce "tortur", w ktorym prad
                                                    elektryczny odgrywal role tabletki uzdrawiajacej, (takze
                                                    alkoholikow). Osoby zakutej byly w kajdany zelazne,(siedzac na
                                                    twardej drewnianej pryczy nogi i rece delikwent mial skute). Bylo to
                                                    jeszcze przed powstaniem Wspolnoty AA w Ohio - w 1935.
                                                    Tacy "madrale", jak ty, ktorzy byli tylko drobnopijoczkami nie
                                                    rozumieli wtedy, ze chory alkoholik nie moze pic kontrolowanie...!
                                                    _______________________________________.
                                                    beka.smiechu-w.sali.obok napisała dalej:
                                                    > Bo wedlug mnie to takie przy..ie z braku argumentow, ale moza
                                                    ...jam slepy?
                                                    - - - - - - - - - - -
                                                    Tak... - Slepys!
                                                    _________________________.
                                                    beka.smiechu-w.sali.obok napisała dalej:
                                                    > Jaras nie ustosunkowal sie... , ze mnie ...zniechecil do AA.
                                                    - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                    To ja musialbym miec pretensje do Boga i nienawidzic caly ten swiat
                                                    za to, ze taka kreature stworzyl... - (o tobie mowie - beka...!) ;-))
                                                    A...
                                                  • tenjaras Re: Przyczyna i skutek 01.09.08, 20:52
                                                    > Jaras nie ustosunkowal sie tez do mojej refleksji, ze mnie
                                                    > blyskawicznie zniechecil do AA.

                                                    myślisz, że mam ochotę spotykać tam takie beksy i użalacze, jakim
                                                    Cię tutaj widzę?

                                                    AA to miejsce dla ludzi, którzy mimo, że nie zawsze tak wyglądało,
                                                    czegoś od życia chcą i pragną coś w nim osiągnąć, a nie siedzieć i
                                                    biadolić

                                                    > wedlug mnie to takie przy..ie z braku argumentow

                                                    argumentów do czego?

                                                    --
                                                    na początku był chaos, chaos był dobry,
                                                    potem rozdzieliłem światłość od ciemności - i to mnie zgubiło...
                                                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Przyczyna i skutek 01.09.08, 21:58

                                                    Jaras, jestes boski- Lojezu!
                                                    Chcesz, zebym znalazl dla Ciebie powody, dla ktorych sie czepiasz
                                                    bez powodow?
                                                    No to przerasta moje mozliwosci, z pustego to i Salmonella nie
                                                    naleje.

                                                    Myslalem, ze AA to miejsce dla ludzi, ktorzy pragna zaprzestac picia-
                                                    a nie dla duchowych geniuszy?
                                                    W takim razie rzeczywiscie sie nie nadaje.
                                                    Na mityngach powinien siedziec sam Jaras i przemawiac, potem oddawac
                                                    glos samemu sobie, pochwalic madrosc przedmowcy, dodac swoje i
                                                    zakonczyc mityng.

                                                    Do Rauchen- widzisz pewna roznice miedzy piciem kontrolowanym a
                                                    obsesja picia, o ktorej napisalem?
                                                    Bo ja tak. Ty nie?
                                                    To ci powiem- obsesja to przyczyna a niekontrolowanie lub
                                                    kontrolowanie to skutek.

                                                    Mozna nie miec obsesji i niekontrolowanie pic albo miec obsesje i
                                                    kontrolowac mniej lub bardziej picie.
                                                    A o obsesji picia slyszalem glownie na mityngach AA tak swoja droga.
                                                    Tam poznalem to pojecie i nawet sie nad tym zastanawialem. Stad moj
                                                    wpis.
                                                  • tenjaras Re: Przyczyna i skutek 02.09.08, 12:06
                                                    > Myslalem, ze AA to miejsce dla ludzi, ktorzy pragna zaprzestac
                                                    picia-
                                                    > a nie dla duchowych geniuszy?
                                                    > W takim razie rzeczywiscie sie nie nadaje.
                                                    > Na mityngach powinien siedziec sam Jaras i przemawiac, potem
                                                    oddawac
                                                    > glos samemu sobie, pochwalic madrosc przedmowcy, dodac swoje i
                                                    > zakonczyc mityng.


                                                    pomyliłeś się, uczestnictwo w mityngu jest dla tych, którzy mają
                                                    pragnienie zaprzestania picia, warunkiem jest praca nad sobą, a
                                                    efektem trzeźwość myśli i zachowan

                                                    na każdym etapie możesz sobie zaprzestać rozwoju lub kontynuować w
                                                    jakimś innym otoczeniu, ale żeby zacząć go w AA, musisz mieć
                                                    pragnienie zaprzestania picia, inaczej będziesz mędził, jak na tym
                                                    forum i nic konkretnego ze swoim życiem nie poczynisz

                                                    --
                                                    na początku był chaos, chaos był dobry,
                                                    potem rozdzieliłem światłość od ciemności - i to mnie zgubiło...
                                                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Przyczyna i skutek 02.09.08, 12:18
                                                    tenjaras napisał:

                                                    > > > pomyliłeś się, uczestnictwo w mityngu jest dla tych, którzy
                                                    mają
                                                    > pragnienie zaprzestania picia, warunkiem jest praca nad sobą, a
                                                    > efektem trzeźwość myśli i zachowan



                                                    czyli warunkiem wstepnym jest pragnienie zaprzestania picia, drugim
                                                    warunkiem wstepnym praca nad soba a efektem trzezwosc-

                                                    ale skoro trzezwosc jest efektem to jak moze byc warunkiem wstepnym
                                                    zarazem?

                                                    zreszta co to za pomyliles sie? ja sie nigdy nie myle, niemal jak
                                                    moj idol TenJaras


                                                    >
                                                    > na każdym etapie możesz sobie zaprzestać rozwoju lub kontynuować w
                                                    > jakimś innym otoczeniu, ale żeby zacząć go w AA, musisz mieć
                                                    > pragnienie zaprzestania picia, inaczej będziesz mędził, jak na tym
                                                    > forum i nic konkretnego ze swoim życiem nie poczynisz
                                                    >


                                                    Ale nawalony!!!:-)
                                                    Beka.....
                                                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Przyczyna i skutek 02.09.08, 12:21

                                                    A swoja droga to Twoj rozwoj duchowy Jarasie i paru innych zreszta
                                                    sie dawno zatrzymal.

                                                    Od kiedy Cie kojarze- czyli znam z tego forum- czyli jakies 3 lata
                                                    bedzie- od zawsze piszesz to samo, tak samo.
                                                    Ten sam ton, przypowiastki, niby zabawne porownania i anegdotki.
                                                    Zero rozwoju!

                                                    stoisz w miejscu- a to jak ze schodami ruchomymi- jak stoisz to sie
                                                    cofasz.
                                                    Moze jestes juz w moich okolicach kto wie?
                                                  • ela_102 Re: Przyczyna i skutek 02.09.08, 12:49
                                                    Adi skarbie...
                                                    ja 5 letniemu dziecku i 20 letniemu młodzieńcowi w rózny sposób
                                                    przekaże swoją wiedzę o Bogu np.
                                                    Jak Ty ruszysz z miejsca lub przestaniesz się cofać w tył...
                                                    to i mowa będzie inna;-)

                                                    --
                                                    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
                                                  • tenjaras Re: Przyczyna i skutek 02.09.08, 15:29
                                                    znowu pomyłka addi, wtopa jak u dzieciaka z pierwszej klasy, który
                                                    odwiedzając swoją nauczycielkę pod koniec szkoły zauważa, że ona na
                                                    tych swoich lekcjach ciągle o tym samym...

                                                    znasz mnie na tyle, na ile potrafiłeś mnie poznać, jak będziesz
                                                    chciał więcej, to dostaniesz więcej... narazie masz to, co sam
                                                    potrafisz przyjąć, tylko Ty masz na to wpływ

                                                    kiedyś ten wstrętny Woron powiedział Ci, że jak wrócisz do picia, to
                                                    Ci się pogorszy samopoczucie, zaczniesz pić więcej i nachodzić Cię
                                                    zaczną głody alkoholowe, w koncu opanują nie tylko Twój mózg, ale i
                                                    zachowania, bo rozmawiał z Tobą jak z poważnym facetem

                                                    ale to Ty zdecydowałeś, że nie będziesz zasługiwał na poważne
                                                    traktowanie

                                                    --
                                                    na początku był chaos, chaos był dobry,
                                                    potem rozdzieliłem światłość od ciemności - i to mnie zgubiło...
                                                  • magtomal Re: Przyczyna i skutek 02.09.08, 15:46
                                                    tenjaras napisał:

                                                    > znowu pomyłka addi, wtopa jak u dzieciaka z pierwszej klasy, który
                                                    > odwiedzając swoją nauczycielkę pod koniec szkoły zauważa, że ona na
                                                    > tych swoich lekcjach ciągle o tym samym...
                                                    >

                                                    Dobry nauczyciel nigdy nie ma takich samych lekcji i nigdy "ciągle o tym samym".
                                                    Dobry nauczyciel ucząc innych sam też się rozija, dojrzewa, szuka nowego. Jeśli
                                                    się powtarza, jest slabym nauczycielem. Nudnym nawet dla siebie samego. Taki
                                                    może sobie wmawiać, że jest nudny i do niczego przez to, że takich ma uczniów,
                                                    ale kto w to uwierzy?

                                                  • ela_102 Re: Przyczyna i skutek 02.09.08, 16:00
                                                    madzia:

                                                    Dobry nauczyciel nigdy nie ma takich samych lekcji i nigdy "ciągle o
                                                    tym samym".
                                                    Dobry nauczyciel ucząc innych sam też się rozija, dojrzewa, szuka
                                                    nowego. Jeśli
                                                    się powtarza, jest slabym nauczycielem

                                                    no tak...
                                                    mamtematyk wymysla nową matematykę...fizyk fizykę...
                                                    a historyk...historię tylko po to aby uczniowie się nie nudzili :-)
                                                    brawo brawo brawo!

                                                    p.s
                                                    historię rzeczywiscie próbowali zmienić ale ja wtedy bojkotowałam te
                                                    lekcje...dopoki nie znalazl sie taki historyk który mówił prawdę.
                                                    Do dzis jest wielu z wiedzą "zakłamaną" taki to rozwój...
                                                    --
                                                    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
                                                  • magtomal Re: Przyczyna i skutek 02.09.08, 17:24
                                                    ela_102 napisała:


                                                    > no tak...
                                                    > mamtematyk wymysla nową matematykę...fizyk fizykę...
                                                    > a historyk...historię tylko po to aby uczniowie się nie nudzili :-)
                                                    > brawo brawo brawo!

                                                    Przy Twoim żałosnym poziomie wiedzy i powierzchowności w poznawaniu różnych
                                                    dziedzin nie dziwi mnie wcale, że mozesz myśleć, że np matematyk zupełnie nie
                                                    zmienia treści swych lekcji, że fizyk w ciągu np 20 lat pracy uczy wciąż tego
                                                    samego i tak samo. Oj Elu, Elu, zajrzyj do zeszytów swoich dzieci i zobacz jak
                                                    zmieniają się programy. A mnie uwierz, że jest coś takiego jak postęp w nauce,
                                                    nowe teorie, nowe hipotezy, nowe dowody.
                                                  • aaugustw Re: Przyczyna i skutek 02.09.08, 18:17
                                                    magtomal napisała:

                                                    > ela_102 napisała:
                                                    > > no tak...
                                                    > > mamtematyk wymysla nową matematykę...fizyk fizykę...
                                                    > > a historyk...historię tylko po to aby uczniowie się nie
                                                    nudzili :-) > brawo brawo brawo!
                                                    - - - - - - - - - - -
                                                    > ... mnie uwierz, że jest coś takiego jak postęp w nauce,
                                                    > nowe teorie, nowe hipotezy, nowe dowody.
                                                    _________________________________________.
                                                    Czy wymyslili juz nowy wzor chemiczny alkoholu...!? :-()
                                                    (wtedy moznaby sprobowac znowu kontrolowanie pic...!)
                                                    A... ;-))
                                                  • ela_102 Re: Przyczyna i skutek 02.09.08, 21:28
                                                    Aigust:
                                                    Czy wymyslili juz nowy wzor chemiczny alkoholu...!? :-()
                                                    > (wtedy moznaby sprobowac znowu kontrolowanie pic...!)
                                                    > A... ;-))

                                                    Moja Mam emerytowana chemiczka szkoły średniej stwierdza,że tego nie
                                                    da się zrobić nawet dla mojego przyjaciela ;-)
                                                    i że przez 30 lat wykonywania zawodu dodano jej do "programu"
                                                    zaledwie dwa nowo odkryte pierwiastki nie wnoszące żadnej rewalcji
                                                    naukowej oprócz ich odkrycia. No cóz może jak Pra pra pra pra Wnuki
                                                    Madzi bedą uczyć się o tych pierwiastkach okaże się że przgapiono
                                                    coś istotnego w naszych czasach z powodu braku
                                                    aparatury "intromagafikacyjnej" odkrytej 200 lat po jej smierci:-)

                                                    Dobranoc:-) zapomnialam że tutaj można mieć taki ubaw:-))))))


                                                    --
                                                    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
                                                  • magtomal Re: Przyczyna i skutek 03.09.08, 14:49
                                                    ela_102 napisała:


                                                    >

                                                    Uwaga! Tak Która Wie Wszystko ogłosiła koniec nauki! Rozwój w nauce nie jest
                                                    możliwy! Naukowcy do łopat, a nie udawać, że można wymyślić coś nowego!
                                                    Nauczyciele! dość zawracania głowy z dokształcaniem, szukaniem nowych metod
                                                    nauczania, czyatnie nowości w waszej dziedzinie etc! Matka Tej Która Wie
                                                    Wszystko uczyła przez 30 lat tak samo i tego samego - od dziś macie ją naśladować!

                                                    Jaras, masz przy okazji odpowiedz na pytanie, po co tu jestem - nigdzie nie uda
                                                    mi się trafić na takie indywidua jak Ta Która Wie Wszystko.
                                                  • tenjaras Re: Przyczyna i skutek 03.09.08, 15:05
                                                    > Jaras, masz przy okazji odpowiedz na pytanie, po co tu jestem -
                                                    nigdzie nie uda
                                                    > mi się trafić na takie indywidua jak Ta Która Wie Wszystko.


                                                    teraz rozumiem, dlaczego ludzie prymitywni mieli bogów w ludziach...

                                                    --
                                                    na początku był chaos, chaos był dobry,
                                                    potem rozdzieliłem światłość od ciemności - i to mnie zgubiło...
                                                  • aaugustw Re: Przyczyna i skutek 03.09.08, 16:27
                                                    tenjaras napisał (do magtomal):
                                                    > teraz rozumiem, dlaczego ludzie prymitywni mieli bogów w
                                                    ludziach...
                                                    ________________________________________________.
                                                    A ja temat ten poznam glebiej, (anizeli to co przedstawia nam tu
                                                    magtomal), w piatek na 5 rocznicy powstania naszej Grupy AA...
                                                    Zaproszonymi goscmi beda, m.in. Ksiadz Dr ...., ktory powiedzial mi,
                                                    ze wyglosi przemowienie na temat poczatkow (korzeni) duchowosci u
                                                    ludow prymitywnych...
                                                    A... ;-))
                                                    Ps. Nie moge wiec na razie operowac tysiacami lat, jakie brakuja
                                                    jeszcze magtomal...! :-((
                                                  • ela_102 Re: Przyczyna i skutek 03.09.08, 15:05
                                                    Madziu :-)
                                                    zdaje się jednak że to twoj Manifest...więc mnie do niego nie
                                                    mieszaj. Pokaz raczej na czym polega Twój rozwój i dążność do zmian
                                                    czyzby w tym zdaniu "naukowcy do łopat" no no...niezly krok do
                                                    przodu...
                                                    ja tam uważam że nalezy im się emerytura :-)


                                                    --
                                                    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
                                                  • magtomal Re: Przyczyna i skutek 03.09.08, 15:43
                                                    To w was lubię: dyżur w necie 24 godz/dobę. Cokolwiek się napisze,
                                                    od razu "pyk" i trzy wpisy: Jarasa, Tej Która Wie Wszystko i Augusta
                                                    (dziś się spóźnił). A czasmi pięć wpisów: dwa Jarasa, dwa Tej Która
                                                    Wie Wszystko i jeden A. Zero życia prywatnego, całkowite poświęcenie
                                                    dla FU. Nic dziwnego, że wiedzy mało, bo kiedy ją zdobywać...
                                                  • tenjaras Re: Przyczyna i skutek 03.09.08, 15:53
                                                    > Zero życia prywatnego, całkowite poświęcenie
                                                    > dla FU. Nic dziwnego, że wiedzy mało, bo kiedy ją zdobywać...

                                                    och... przecież dzięki temu, że Ciebie nie ma tu bez przerwy, mogę
                                                    sobie skoczyć do kibelka, czy wolną ręką sięgnąć paluszka, by mieć
                                                    siłę i cierpliwość na chwilę, w której dasz znać o sobie...

                                                    --
                                                    na początku był chaos, chaos był dobry,
                                                    potem rozdzieliłem światłość od ciemności - i to mnie zgubiło...
                                                  • ela_102 Re: Przyczyna i skutek 03.09.08, 15:59
                                                    no widzisz matematyk Cię raz nauczył i potrafisz liczyć kto ile i
                                                    kiedy... mnie byloby szkoda na to czasu...kazdy rozwija się w tym w
                                                    czym jest najlepszy...Ty jak zawsze w zajmowaniu się
                                                    innymi...niedługo dojdziesz do paranoi ( jak już się to nie stalo )
                                                    i może wtedy zechesz jakiś zmian...w tym temacie :-)

                                                    ja Ci tego zyczę z całego serca...bo inaczej nie bedziesz nigdy
                                                    czlowiekiem wolnym :-)i nie będziesz rozumiała że inni ludzie też
                                                    mają do niej prawo.


                                                    --
                                                    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
                                                  • aaugustw Re: Przyczyna i skutek 03.09.08, 17:22
                                                    magtomal napisała:
                                                    > ... Cokolwiek się napisze, od razu "pyk" i trzy wpisy: Jarasa, Tej
                                                    Która Wie Wszystko i Augusta (dziś się spóźnił).
                                                    ____________________________________________.
                                                    Znowu luki i niedokladnosci w tekscie, magtomal...!
                                                    Znowu naciagasz tu jak stare skarpetki...!
                                                    czy ty nie widzisz, ze zanim A... sie pojawil, ty mialas tu juz trzy
                                                    wpisy...!
                                                    A...
                                                    Ps. A moze ten A... sie nie spoznia, lecz to ty go nie
                                                    doganiasz...! :-(
                                                  • tenjaras Re: Przyczyna i skutek 03.09.08, 17:27
                                                    a możechodzi o prostą zasadę - jak już coś robisz, to rób to
                                                    najlepiej jak potrafisz?

                                                    --
                                                    na początku był chaos, chaos był dobry,
                                                    potem rozdzieliłem światłość od ciemności - i to mnie zgubiło...
                                                  • aaugustw Re: Przyczyna i skutek 03.09.08, 18:06
                                                    tenjaras napisał:
                                                    > a możechodzi o prostą zasadę - jak już coś robisz, to rób to
                                                    > najlepiej jak potrafisz?
                                                    _______________________________________.
                                                    Wtedy powinna milczec, ale tego tez nie potrafi...! :-((
                                                    A... ;-))

                                                  • ela_102 Re: Przyczyna i skutek 02.09.08, 21:17
                                                    Madziu jestem w stanie uwierzyć w każde Twoje "rewelacyjne" odkrycie
                                                    świadczące o Twej niezwyłłej wręcz błyskotliwości i inteligancji
                                                    typu:
                                                    "ziemia jest planetą"
                                                    "mężczyzna to nie kobieta"
                                                    "siły grawitacji skierowane są w dół"
                                                    "samoloty latają" a niektóre spadają..
                                                    "ela_102 jest glupia i żałosna"

                                                    jeśli ty uwierzysz przynajmiej w to:

                                                    NADMIERNE PICIE ALKOHOLU wpływa na cały system rodzinny, a jego
                                                    skutki można rozpoznać w każdym, kto żyje (przebywa) z osobą
                                                    NADMIERNIE PIJĄCĄ .

                                                    i że te skutki nie ustają SAME.

                                                    --
                                                    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
                                                  • tenjaras Re: Przyczyna i skutek magtomal 02.09.08, 21:26
                                                    > Przy Twoim żałosnym poziomie wiedzy i powierzchowności...

                                                    czyli u Ciebie magtomal i Twojego męża bez zmian...
                                                    czego oczekujesz po tym forum? po co tu wchodzisz?

                                                    --
                                                    na początku był chaos, chaos był dobry,
                                                    potem rozdzieliłem światłość od ciemności - i to mnie zgubiło...
                                                  • aaugustw Re: Przyczyna i skutek 02.09.08, 16:06
                                                    magtomal napisała:

                                                    > tenjaras napisał:
                                                    > > znowu pomyłka addi, wtopa jak u dzieciaka z pierwszej klasy,
                                                    który odwiedzając swoją nauczycielkę pod koniec szkoły zauważa, że
                                                    ona na tych swoich lekcjach ciągle o tym samym...
                                                    - - - - - - - - - - - - - -
                                                    > Dobry nauczyciel nigdy nie ma takich samych lekcji i nigdy "ciągle
                                                    o tym samym". Dobry nauczyciel ucząc innych sam też się rozija,
                                                    dojrzewa, szuka nowego.Jeśli się powtarza, jest slabym nauczycielem.
                                                    Nudnym nawet dla siebie samego. Taki może sobie wmawiać, że jest
                                                    nudny i do niczego przez to, że takich ma uczniów, ale kto w to
                                                    uwierzy?
                                                    ______________________________________.
                                                    A czy ty w to uwierzysz, co teraz napisze...(!?):
                                                    Ty magtomal zrozumialas z tej (i tych wszystkich) lekcji Jarasia
                                                    tyle samo co i beka...! - I o czym tu jeszcze pisac,
                                                    kiedy swiadectwa juz sie rozdaje...(!?) :-((
                                                    A... ;-))
                                                  • tenjaras Re: Przyczyna i skutek 02.09.08, 16:07
                                                    magtomal, jak zwykle piszemy o dwóch różnych sytuacjach i jak zwykle
                                                    wynika z to z innego celu przebywania na tym forum, Ty tutaj robisz
                                                    swoje, ja swoje

                                                    jakiś czas mnie tutaj nie było, jak widzę u Addiego zmieniło się
                                                    trochę, pogorszyło i nagle poprawiło,co oznacza tylko tyle, że jest
                                                    bardzo rozbity i niepewny siebie, co mnie akurat nie dziwi, skoro
                                                    pije więcej niż ostatnio jak go czytałem, znaczy, że jest bardziej
                                                    niepewny siebie i swego niż wtedy - taka jest natura alkoholizmu

                                                    Twoja uwaga nie wiem czemu ma służyć, pamiętam, że gdy ostatnio tu
                                                    byłem, chwaliłaś addiego, mimo, że pomagało mu to pić, jakbyś nie
                                                    rozumiała lub nie chciała rozumieć, że alkoholizm to choroba
                                                    śmiercionośna, pamiętam też, że Twój mąż też jakoś krucho miał z
                                                    abstynencją, wskazywałem Ci wówczas, że tkwisz we współuzależnieniu
                                                    głęboko, ciekaw jestem jakie poczyniłaś od tamtej pory postępy, choć
                                                    swoimi słowami dajesz mi prawo myśleć, że niewielkie lub kierunek
                                                    podobny jak u Addiego...

                                                    --
                                                    na początku był chaos, chaos był dobry,
                                                    potem rozdzieliłem światłość od ciemności - i to mnie zgubiło...
                                                  • magtomal Re: Przyczyna i skutek 02.09.08, 17:29
                                                    tenjaras napisał:

                                                    chwaliłaś addiego, mimo, że pomagało mu to pić,

                                                    Ciekawa teoria. Co Ty na to Addi? Janu pomagał Ci w piciu, teraz okazuje się, że
                                                    ja też. No cóż...

                                                    pamiętam też, że Twój mąż też jakoś krucho miał z
                                                    > abstynencją,

                                                    Czyżbyś wiedział o czymś w moim życiu, o czym ja nie wiem? Wizjoner? Prorok? Wróżka?

                                                  • aaugustw Re: Przyczyna i skutek 02.09.08, 18:27
                                                    magtomal napisała (do Jarasia):
                                                    > Czyżbyś wiedział o czymś w moim życiu, o czym ja nie wiem?
                                                    _________________________________________________________.
                                                    Ta wiedza nazywa sie doswiadczeniem, a to czego ty nie wiesz, on juz
                                                    wie...!
                                                    A...
                                                    Ps. "Doswiadczenia sa jak zdjecia, z negatywow rodza sie pozytywy" -
                                                    (A.A.)
                                                  • aaugustw Re: Do augusta 02.09.08, 18:54
                                                    dianagaba napisała:
                                                    > Juz mi nie odpisujesz
                                                    ________________.
                                                    A powinienem...!? :-()
                                                    A...
                                                    Ps. Pisalem tu wiele razy, ze z nietrzezwymi rozmawiam tylko wtedy,
                                                    kiedy ja mam na to ochote i czas...!
                                                  • tenjaras Re: Przyczyna i skutek magtomal 02.09.08, 21:30
                                                    magtomal współuzależnienie to nie jest teoria, to tragedia rodzinna,
                                                    z którą alkoholik bardzo często, nie ma nic wspólnego

                                                    --
                                                    na początku był chaos, chaos był dobry,
                                                    potem rozdzieliłem światłość od ciemności - i to mnie zgubiło...
                                          • tenjaras Re: Przyczyna i skutek 01.09.08, 16:26
                                            arielko, dzięki za te słowa:

                                            > Janu-czułam po kościach , że Ty nie możesz być tak zakłamany jak
                                            Eska.

                                            bo jeszcze miałem wątpliwości co do przemiany w e4sce...

                                            pamiętam jak przy innej sytuacji pisałaś to samo przekłamanie ;-)

                                            E4ska - Tobie gratuluje odwagi, cieszy mnie Twoja refleksja nad
                                            przeszłością, oby tak dalej :-)

                                            --
                                            na początku był chaos, chaos był dobry,
                                            potem rozdzieliłem światłość od ciemności - i to mnie zgubiło...
                                          • aaugustw Re: Przyczyna i skutek 01.09.08, 17:25
                                            arielka49 napisała:
                                            > To co czytam w wykonaniu Eski i Eli - dzisiaj .... szokuje mnie
                                            tak , jak chyba NIC do tej pory ...
                                            __________________________________.
                                            Ty chyba szczesliwa, bo masz taka krotka pamiec...!?
                                            A... ;-))
                                      • ela_102 Rozsądek czyli trzeżwe widzenie. 01.09.08, 09:07
                                        Eska:

                                        Przyjaźniliśmy się z pozoru -
                                        i w pewnym momencie okazało się,
                                        że ta bliskość polegała jedynie na współudziale
                                        w walkach.
                                        Łączyli wrogowie, nie zaś przekonania czy temperament.

                                        Idee, konsekwencja... Dla mnie ważne,
                                        bo np. jeśli stoczyliśmy boje w sprawie
                                        zakazu promocji rozmaitych -
                                        to nie powinniśmy akceptować wszelkich takich
                                        akcji, ktokolwiek by je prowadził.
                                        Jeśli przeciwstawialiśmy się agresywnym
                                        wulgarnym postom
                                        - to nie bawmy się w pisanie takowych.
                                        Jeśli nie przeszkadzał foronowicz i wredpark,
                                        czemu nagle przeszkadza rozwolnienie?
                                        Jeśli tępimy
                                        kłamstwo - po co kłamać?
                                        Przecież chronologia zapisanych postów
                                        jest nie do podważenia.


                                        sprawa wygląda tak...
                                        wielu alkoholików podejmuje nie picie i wielu z nich pomimo nie
                                        funkcjonowania w pewnych "organizacjach" udaje się zreflektować
                                        nad własnym przynajmiej postępowaniem.
                                        Być może jest to kwestia wychowania i nabytych wartości...
                                        zatrzymania rozpędzonej pijaństwem lokomotywy "niezgody na wszystko"
                                        i uświadomienia sobie własnej rzeczywistości.

                                        To jest zawsze niezwykle budujące...

                                        Inni nie są zdolni do refleksji nad sobą...ich funkcjonowanie zawsze
                                        jest zależne od zachowania innych osób...tacy mają ciagłą
                                        postawę "zadziwienia" zwłaszcza w sytuacji gdy lokomotywy innych się
                                        zatrzymują i zmieniają kierunek.
                                        Tacy prawie w ogole nie mają świadomości swoich poczynań...
                                        Obrazaja a wydaje im się że to Oni są obrazani...
                                        manipulują a wydaje im się że to oni są manipulowani...
                                        wietrzą podstępy i spiski sami spiskując i knując.

                                        Taki człowiek mówi że nie musi starać się postepować moralnie
                                        bo zachowania etyczne wyssał z mlekiem Matki a zaraz potem pisze
                                        że przyszle potomstwo pewnych ludzi z pewnoscią bedzie "zdebilałe"
                                        Takie te wartości wyssał ? czy takich nabył ? czy tak mu się
                                        pomieszało przez lata picia ?

                                        Takiego czlowieka kazdy etyczny osobnik "pokonuje" "wyprzedza" ( nie
                                        może być inaczej ) a on z poczuciem swojej urojonej wyjatkowości i
                                        pokory zostając w tyle woła...TY nie jesteś w NICZYM lepszy!

                                        Ale on lepszy jest...i to pewnie nie tylko w moich oczach :-)


                                        --
                                        ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
                                      • aaugustw Re: Potęga przypadku 01.09.08, 17:22
                                        e4ska napisała:
                                        > Heh, tytuł postu twojego, Auguście, brzmi jak zakończenie dobrej
                                        farsy z niespodziewanym zakończeniem...
                                        _______________________________________.
                                        Dziekuje Ci Eska za slowa, ktore napisalas w tym poscie...!
                                        (nie przytaczam ich zeby mi woda sodowa nie odbila...!) ;-))
                                        Powiem jednak to, ze bez Ciebie nie byloby tych wszystkich zmian, na
                                        dobre...!
                                        A reszta...!? - Coz, "Psy szczekaja, karawana idzie dalej...! ;-))
                                        Pozdrawiam serdecznie:
                                        A... ;-))
                          • aaugustw Re: Zlot sępów 31.08.08, 09:38
                            janulodz napisał:
                            > Z przyjemnością Addi stwierdzam, że jesteś jedynym na tym forum
                            człowiekiem, który nadąża za moim tokiem rozumowania i
                            niejednokrotnie dawałeś temu wyraz trafnie interpretując moje
                            wypowiedzi.
                            ____________________________.
                            Czyli; swoj swego zawsze wywacha...!
                            Z tego widze, ze nie tylko alkoholicy maja ten dar, ale wy - drobne
                            pijoczki, (widze to po bece i janu...) takze macie ten zmysl...!
                            A... ;-))
                          • ela_102 tup tup w jednym miejscu lub w tył? 31.08.08, 19:52
                            Janu:

                            Z przyjemnością Addi stwierdzam, że jesteś jedynym na tym forum
                            człowiekiem,
                            który nadąża za moim tokiem rozumowania i
                            niejednokrotnie dawałeś temu wyraz trafnie interpretując moje
                            wypowiedzi.

                            Zobacz Janu kto nadarza za Twoim tokiem rozumowania jedynie?
                            Wracający od roku do nałogu czynnego(ku Chwale samodzielnych)
                            alkoholik tkwiący w wyjątkowo złośliwej odmianie "iluzji i
                            zaprzeczania" piszacy tutaj o swojej ostatniej OGROMNEJ porazce i
                            nawiekszej klęsce jaka może alkoholika spotakać.
                            Jak myslisz dlaczego możecie się ze sobą nogadać?
                            tylko dlatego że Wasz poziom pojmowania jest zblizony...
                            Tam gdzie ludzie wyszli już ze swojej iluzji, złapali kontakt z sobą
                            i tworzą swoje zycie na innej zupelnie plaszczyznie Ty doznajesz
                            flustacji i wcale mnie to nie dziwi...ja też jakbym nagle znalazła
                            się wsród samych wykształconych filozofów poczułabym się gorsza i
                            moglabym zrobić dwie rzeczy. Moglabym uznać ich za "dziwaków" lub
                            pozostać z nimi dla rozwoju wlasnego.
                            Ludzie rzeczywiscie trzeżwi dogadują się ze sobą bez względu na
                            sposoby jakimi do tej trzeżwości doszli...dlaczego Ty nie potarfisz
                            się z nimi dogadać ? dlaczego nie potarafisz dzielić się swoim
                            doświadczeniem w dochodzeniu do trzeżwości ? odpowiedz jest prosta
                            Ty jej zwyczajnie nie doświadczyleś.


                            piszę bo Twoje "rady" dla Adiego są żenująco głupie:-((((((
                            Czyzby Tobie rodzina przez lata nie mówiła: Nie pij!!! zajmij się
                            czymś wartosciowym!!!!! nie niszcz naszej rodziny!!!!!
                            i co docieralo do Ciebie?????????


                            Kiedy Ty pojmiesz że choroba alkoholowa to nie ubaw!
                            kiedy pojmiesz ze sam jesteś ciagle chory...

                            to by było na tyle...
                            nie dla dyskusji to napisałam ale z przerażenia że można w ten
                            sposob:-((((((

                            --
                            ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
                              • janulodz Re: tup tup w jednym miejscu lub w tył? 31.08.08, 21:08
                                Witam Cię Elu serdecznie na naszym forum. Nie spodziewałem się Ciebie tu
                                zobaczyć, bo jak wieść gminna niesie ponoć nie ma Cię w kraju. Fajnie że wpadłaś.
                                Przyjmuję z pokorą twoje uwagi, z pewnymi jednak zastrzeżeniami. Otóż dlaczego
                                miałbym Addiemu nie pisać, żeby nie pił?
                                A co mam mu napisać, - żeby pił????!!!!
                                Od kiedy to alkoholikowi zaleca się spożywanie alkoholu. Może powinienem mu
                                powiedzieć: masz pijane myślenie, bo Twoje spostrzeżenia są nic nie warte, kiedy
                                właśnie akurat jest odwrotnie?
                                Dają przykład, że nie należy eksperymentować z alkoholem, jeżeli jest się
                                uzależnionym.
                                Jako pierwszy zwóciłem też uwagę zadając mu naprowadzające pytanie, że to forum
                                jest nie dla niego. Frustrujące jest bowiem dla osoby uzależnionej wyśmiewanie
                                się z tego, że on sobie swoje uzależnienie wymyślił. (Vide: ciągłe teksty
                                Augusta). Dlatego też sformułowałem tezę o złym wpływie takich działań.
                                Co do zrozumienia pisanych tekstów mam nadzieję, że tym razem nie tylko addi się
                                połapie, co chciałem napisać.
                                No koniec jeszcze chciałbym Cie przeprosić, za to, że utożsamiłem Cię z Mimozą,
                                która zapoczątkowała całe to zamieszanie na naszym forum, ale po dłuższym
                                zastanowieniu doszedłem do wniosku, że Ciebie na takie teksty byłoby nie stać.
                                Jeszcze na koniec : co to jest flustacja, bo tego terminu nie znam.
                                Pozdrawiam cieplutko.
                                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: tup tup w jednym miejscu lub w tył? 31.08.08, 21:45

                                  heh, widze ze przywolalem na forum stare duchy- nie pomyslalbym.
                                  Ela odezwala sie w swoim stylu- piszac z dziwna satysfakcja o
                                  ogromnej porazce- nie wiem za bardzo o czym mowa. To,
                                  ze "rozwinalem" picie do rozmiarow wiekszych niz tzw picie
                                  kontrolowane? A czego mialem sie spodziewac? Ja od poczatku
                                  wiedzialem, ze tak bedzie- przeciez o tym pisalem wielokrotnie.

                                  Mnie tylko przypisywano ze ja rzekomo wypieram sie problemow z
                                  alkoholem albo ze uwazam, ze teraz bede pil tylko piwo tygodniowo.
                                  ALe to zaden dowod na nic- poza na to co dawno bylo udowodnione,
                                  czyli ze nie naleze do pijacych towarzysko, ze tak sie
                                  eufemistycznie wyraze.

                                  Zaraz ktos powie, ze racjonalizuje albo umniejszam- wiec nie
                                  powinienem pisac o faktach tylko dla dobra sprawy zamknac sie.
                                  Ale napisze- otoz w jakims tam stopniu przyznaje sie- dalem sie
                                  samemu sobie oszukac- ale generalnie wystarczyl jeden dzien
                                  refleksji i juz jestem z powrotem na odpowiednim miejscu. Nie zebym
                                  sie sam pocieszal- ale tak jest.

                                  Druga rzecz- czy to porazka? Nie. Wedlug mnie to droga do sukcesu.
                                  To, ze zaczalem wiecej pic nie zaciera pamieci tego, jak sie czulem
                                  przed piciem. A czulem sie fatalnie. Czulem sie osaczony
                                  przez "trzezwienie", czulem sie jak wiezien ktory marzy o wyjsciu na
                                  wolnosc.

                                  Moja abstynencja polegala na wycofaniu, oszukiwaniu samego siebie ze
                                  jest mi niby dobrze. Nie jestem w stanie tego zapomniec. Dlatego nie
                                  moge nisetety przyznac, ze zaluje zlamania abstynencji. Nie, nie
                                  zaluje.
                                  Mimo, ze ponioslem pewne koszty- ale mniejsze niz pewnie ponioslbym
                                  zachowujac sie inaczej. Bo od poczatku wiedzialem, ze to tylko etap.
                                  Ze musze sam dojrzec do pewnych spraw.

                                  Nie mowie, ze juz sie nigdy nie napije- bo nie mam az takiej wiary w
                                  siebie. Na dzis moge powiedziec, ze mam pewne koncepcje w glowie.
                                  Dochodze do slusznego chyba przekonania, ze jesli mam nie pic to mam
                                  to robic dla siebie a nie bo ktos mi kaze, zabroni.

                                  Moze ktos mi uwierzyc lub nie, ale rok temu czy poltorej, gdy
                                  zapijalem ze wzgledow ambicjonalnych- mialem obsesyjne mysli
                                  typu "ten sie cieszy za ja nie moge pic" "tamten z radoscia mi
                                  zabrania".

                                  A dzis wlasciwie mnie to nie obchodzi. Jak ktos sie cieszy- niech
                                  sie cieszy. Jak chce pic i sie cieszyc ze ja nie bede pil- niech
                                  pije i sie cieszy. Nikogo nie chce nawracac i nikt nie musi mi nic
                                  udowadniac ani ja nikomu.

                                  Teraz z kolei "dojrzalem" do starego problemu- czyli jak nie pic,
                                  jak sie wymawiac od picia, jak uzasadniac swoja abstynencje. Jakos
                                  przez rok picia odkleilem sobie latke "alkoholika" i czuje taki
                                  bardzo przedszkolny wrecz wstyd przed "dekonspiracja". ALe bardziej
                                  wynika to nie z tego, ze sie wstydze tylko z tego, ze mam pewne
                                  doswiadczenia.
                                  • ela_102 Re: tup tup w jednym miejscu lub w tył? 31.08.08, 22:24
                                    Adi :-)
                                    zapomniałeś już że przypisywanie komuś uczuć typu "dziwna
                                    satysfakcja" przy słowie pisanym świadczy tylko o Twoim odczuciu gdy
                                    czytasz te slowa? ja piszę że Gdyby mnie spotkało coś takiego jak
                                    powrot do picia była by to moja ogromna porażka i wiekszość
                                    alkoholików ma dokladnie tak samo :-)

                                    Nie Ciebie moja intuicja wyczaiła...Ty jeszcze "pofruwasz" sobie
                                    trochu...ale Eskę i czytam ją z wielką radoscią...i z jej względu
                                    warto było tutaj zajrzeć. Twoje przynudzanie znam ... nie mam juz do
                                    niej cierpliwosci od bardzo dawna i to się nie zmienilo.
                                    Przeczytałam pierwszych kilka zdań i bardzo ciepło podziekuję za
                                    resztę.Pisałam juz nie raz - słuchalam tego przez wiekszość swojego
                                    życia i nie jest to dla mnie żadną atrakcją. Dzis gustuję w
                                    przeciwieństwach do tegoż...wybacz:-)

                                    Ani ja Duch...ani stara...
                                    zyję bardzo ok i bardzo szczęsliwie :-)
                                    Stąd też wyjdę usatysfakcjonowana przynajmiej JEDNĄ osobą :-)

                                    niech Moc będzie z Wami :-)
                                    --
                                    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
                            • yuraathor Re: tup tup w jednym miejscu lub w tył? 31.08.08, 20:55
                              w pierwszej chwili pomyślałem: hej , tak nie można, nie dowalajcie
                              Janu. ale mysle teraz po zastanowieniu ze może w końcu wyjmie wate z
                              uszu.
                              a Addi realizuje doskonale znany, niejednokrotnie opisywany
                              scenariusz. kiedys pisał tu Tranzyt80 znany potem jako vivaeuro.
                              ten sam scenariusz.
                              pozdrawiam Babcię Elę

                              sam nie potrafilem, znalazłem takich co potrafią, zacząłem słuchać i
                              obserwować, dziś już trochę umiem.
                              • ela_102 Re: tup tup w jednym miejscu lub w tył? 31.08.08, 21:35
                                August witaj :-) Niezmiennie cieszę się że tutaj trwasz :-)
                                Ja od jakiegoś roku mam niezwykłą intuicję...przyciagnęła mnie tutaj
                                i nie zdziwiłam się czytając tutaj o sobie.

                                Janu :-)
                                zajmujesz się tym czym chcesz i jak chcesz...
                                skoro dla ciebie jestem za granicą to co mi do tego.
                                A jak Ci rodzina mówiła "nie pij" słuchałeś?
                                Bo Ty jak rozumiem nadal alkoholikiem pozostajesz?
                                Czy dopiero jak Ci powiedzieli "zapij sie na smierć ale my nie
                                bedziemy na to patrzeć"...stanąłeś przed oknem.
                                Alkoholik to nie cegła...kazdy jest inny.
                                na kazdego inne rzeczy zadziałają...ale są też tacy na których nie
                                zadziała NIC :-)


                                Yura :-)
                                babcią jestem rzeczywiscie szczęśliwą :-)))))))))
                                udziergałam nawet błękitny sweterem z literką "T"
                                mam jeszcze w planach czapkę i skarpety...
                                jakby co możesz zamówić u mnie takie rękodzieło ;-)
                                w lutym o ile dobrze pamietam :-))))))



                                --
                                ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
                              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: tup tup w jednym miejscu lub w tył? 31.08.08, 21:48
                                yuraathor napisał:

                                > w pierwszej chwili pomyślałem: hej , tak nie można, nie dowalajcie
                                > Janu. ale mysle teraz po zastanowieniu ze może w końcu wyjmie wate
                                z
                                > uszu.


                                a co wy do tego Janu sie tak czepiacie? czy ktos moze zacytowac,
                                gdzie on popelnil jakies "bluznierstwo"? Bo ja nie kojarze. JAnu
                                nigdy nie pochwalil mnie za jakikolwiek eksperyment z alkoholem-
                                jesli moze o to chodzi. A jak nie o to to nie wiem o co.





                                > a Addi realizuje doskonale znany, niejednokrotnie opisywany
                                > scenariusz. kiedys pisał tu Tranzyt80 znany potem jako vivaeuro.
                                > ten sam scenariusz.


                                A co z Tranzytem? Gdzie on jest, jaki scenariusz zrealizowal?
                                Bo z tego co pamietam ostatnio to Tranzyt nie pil i wyglaszal peany
                                na czesc abstynencji i nawet mnie samego opierdzielal?
                                Wiec jaki scenariusz, bo sie zgubilem?

                                >
                                >
                        • tenjaras Re: Zlot sępów, czyli pijane myslenie...! 01.09.08, 15:52
                          kiedy Cię czytam addi, mam dwie refleksje...

                          po pierwsze, wcale się nie dziwię, że alkoholikom stosowano
                          lobotomię i elektrowstrząsy

                          a druga myśl dotyczy opowieści o Billu W., który gdzieś tam, po
                          kilkumiesięcznej abstynencji spotkał jakiegoś typa, opowiedział mu o
                          swoim problemie z alkoholem, co przeszedł i jaki ma pomysł na
                          leczenie, związany z odejściem od grup religijnych, w których wtedy
                          alkoholicy mieli swoją przystan i poszli do knajpy

                          gość skomentował to wówczas krótko - musisz być naprawdę stuknięty,
                          że po tym co przeszedłeś sięgasz po alkohol

                          z tego co wiem, w zapiskach WHO o tym, że alkoholizm jest chorobą,
                          charakterystyką tej choroby tam wykazanej jest to, że alkoholik nie
                          jest zainteresowany leczeniem...

                          jeszcze dodam, że podobnie jak Ty, nie założyłem wtedy rodziny,
                          miałem o sobie zbyt niskie mniemanie, więc nie krzywdziłem bliskich,
                          oprócz rodziców, i dalszych pracodawców, współpracowników,
                          przyjaciół, ludzi, którzy na mnie liczyli...

                          podobnie jak Ty byłem jasiu wędrowniczek, więc nazbierało się parę
                          ciekawostek...

                          jak Cię czytam, to widzę, że dla Ciebie to nadal zabawa, baw się,
                          licz ile i kiedy i czekaj na dalszy rozwój wypadków... nieunikniony

                          --
                          na początku był chaos, chaos był dobry,
                          potem rozdzieliłem światłość od ciemności - i to mnie zgubiło...
                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Zlot sępów 31.08.08, 00:36

                  eska:
                  Addi, jestem zaskoczona, że tak długo piłeś ostro - i nic ci nie
                  było. Wszakże
                  > pierwsze eksperymenty zaczęły się ponad rok czy dwa lata temu, a
                  imprezowanie n
                  > a
                  > całego - ile to miesięcy? Ostrzegałam, że przy takich ilościach i
                  częstotliwośc
                  > i
                  > zarobisz sobie na prawdziwego głoda - no i zarobiłeś. Ta obsesja
                  to jest głód
                  > alkoholowy, to jest fizjologia, kochany - a z potrzebami natury
                  fizjologicznej
                  > ciężko się walczy, można jednak wygrać.
                  >


                  Konkrety- prosze bardzo:
                  styczen 2007 piwo, potem lipiec- jakis listopad picie niewielkich
                  ilosci- po 1-2 gora 3 piwa, potem kilka razy sie upilem na
                  przestrzeni czasu do kwietnia/maja, a od tego czasu zaczalem pic
                  wiecej.
                  Na to sie nalozylo to, ze mialem tu kumpla, ktory sie rozpil
                  dokumentnie i zaczal mnie "mobilizowac" a ja z kolei jego i tak sie
                  razem mobilizowalismy, ze wychodzilo picie co chwila- byle okazja a
                  i bez okazji. Tym bardziej, ze lato, plaza, ruszyly knajpy, zycie
                  nocne itp- i tak zaczelo to nas wciagac. Ten kumpel tez- chociaz nie
                  powinienem go obwiniac bo ja nie dziecko malutkie- ale taki fakt-
                  przywrocil mi pomysl picia "na kaca". Bo dlugo mialem zasade- a
                  nawet nie zasade tylko nie mialem zadnej ochoty na picie na kaca-
                  moze wieczorem tak ale nie od rana czy poludnia, ale tak to raz
                  zrobilem- z oporami bo wiedzialem, ze jak przekrocze ta granice to
                  moze bede ja przekraczal juz notorycznie- no i jakies wymyslalem ale
                  jednak sie napilem- i potem to sie powtorzylo jeszcze kilka razy-
                  nie za kazdym piciem, nawet powiedzialbym sporadycznie- ale coz, to
                  tez dobre doswiadczenie- bo ja po piciu od rana juz przez jeden
                  tylko dzien jestem wrakiem.
                  To swoja droga ciekawe zjawisko- moge pic wieczorami 5 dni pod rzad-
                  tyle chyba mialem najdluzszy ciag "wieczorowy"- raz mniej raz wiecej-
                  i po tych 5 dniach nagle hamuje i nic mi nie jest, zadnego kaca. A
                  wysraczy jeden dzien picia przez caly dzien- i kompletnie wysiadam.
                  Wtedy tez szybko odchodzi mi ochota na picie jak reka odjal:)

                  No i co jeszcze- nie wiem, czy to glod czy nie- ja to wole nazywac
                  obsesja- bo to sie dzieje w mojej glowie, chociaz jeden objaw
                  fizjologiczny mam- ktory mnie wkurza- mam sztywnosc karku- to
                  podobno jest objaw napiecia nerwowego- ale mnie to strasznie wkurza
                  i jak mam byc szczery to pare razy napilem sie tylko dlatego- nie
                  dlatego, bym mial ochote na "najebke" tylko zeby sie pozbyc tej
                  sztywnosci.
                  Ale w koncu ile mozna sie tak jej "pozbywac", no nie?

                  • tenjaras Re: Zlot sępów 31.08.08, 20:49
                    albo się będziesz z tym męczył, jakkolwiekto nazwiesz,albo pozwolisz
                    sobie pomóc w odpowiednim do tego miejscu

                    nie ma znaczenia czy to woronowicz czy foronowicz, ten, czy nie ten
                    jaras, janu ludź, czy nie ludź, zmieniaj majtki, wciągaj spodnie
                    ubieraj buty, nie sandałki i zasuwaj gdzie trzeba, albo siedź i
                    zagłębiaj się w tym swoim bałaganie, czy obsesji ze sztywnym karkiem

                    wiesz jaka jest stawka, dokąd to prowadzi

                    --
                    na początku był chaos, chaos był dobry,
                    potem rozdzieliłem światłość od ciemności - i to mnie zgubiło...
    • rauchen Re: obsesja picia 01.09.08, 20:41
      szczerze mowiac nic nie zrozumialam z tej czytanki,
      co najwyzej to ze teraz kontrolowane picie polega na nie wypiciu 11-
      stego???
      czy dobrze zrozumialam???


      --
      przykladu zaklamania to mowienie:
      (...)mowienie jestem wielkoduczna i zachowania malostkowe
      • aaugustw Re: obsesja picia 01.09.08, 21:26
        rauchen napisała:
        > szczerze mowiac nic nie zrozumialam z tej czytanki,
        > co najwyzej to ze teraz kontrolowane picie polega na nie wypiciu
        11-stego???
        > czy dobrze zrozumialam???
        __________________________.
        W tym widze sens i metode...!?) :-()
        To znaczy, ze to 11-ste (pelne) odlozyc trzeba na bok, (na kaca), a
        potem dalej pic kontrolowanie poczynajac od 12-go wzwyz...
        A... ;-))
        Ps. W przypadku rozpadu watroby nalezy tanczyc w rytmie raz po raz.
        • rauchen Re: obsesja picia 01.09.08, 21:55
          ale dobrze wlascwie ze jeszcze nie ma kaca nastepnego dnia...zatem
          mozna jeszcze pic - jeszcze ze trzy lata nastepne udowadniac ze
          jednak ma sie racje po swojej stronie...;zacznie sie kac?? hmmm,
          moze wtedy bedzie mozna pracowac nad wynalezieniem skutecznego
          sposobu na kaca....kolejne trzy lata.....a ze najskuteczniejszym
          sposobem na kaca, wylaczajac oczywiscie abstynencje, jest do niego
          niedopuscic i pic dalej....ach, ile lat na przyszlosc wypelnionych
          planami....

          :)

          ps bierz addi witaminki i mikroelementy, bo ci sie wyplucza :)
          --
          przykladu zaklamania to mowienie:
          (...)mowienie jestem wielkoduczna i zachowania malostkowe
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: obsesja picia 01.09.08, 22:46

            widzisz rauchen, jakie to skomplikowane, nie na twoja glowe malutka.
            myslalas ze zawsze jest tak samo- a tu nie. ty mialas kaca po 5
            tygodniach ciagu a po jednym dniu nie. ja nie mam po 5 dniach a mam
            po 2. ciekawe nie?
            • rauchen Re: obsesja picia 01.09.08, 23:08
              dwa pytania mam:
              pierwsze - po ilu piwach ja klamie i po ilu mam malutka glowe?

              --
              przykladu zaklamania to mowienie:
              (...)mowienie jestem wielkoduczna i zachowania malostkowe
              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: obsesja picia 01.09.08, 23:13

                Odpowiedz na obydwa pytania jest taka sama: 0 (slownie:zero)

                Dalej jest ujemnie- po 1 piwie glowa jest mniejsza niz zero i
                prawdomownosc mniejsze niz zero. I tak w nieskonczonosc.
                Po 2 tygodniach ciagu jest glowa wielkosci -nieskonczonosc,
                prawdomownosc- - nieskonczonosc.
                • rauchen Re: obsesja picia 01.09.08, 23:17
                  ja sie pytalam o twoje piwa, ile musisz wypic zebym wg ciebie klamac
                  zaczela.

                  --
                  przykladu zaklamania to mowienie:
                  (...)mowienie jestem wielkoduczna i zachowania malostkowe
                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: obsesja picia 01.09.08, 23:37
                    rauchen napisała:

                    > ja sie pytalam o twoje piwa, ile musisz wypic zebym wg ciebie
                    klamac
                    > zaczela.
                    >


                    A to Twoja prawdomownosc zalezy od moich piw?
                    Od paru dni nie pilem nic wiec chyba prawde mowisz.

                    Na razie nie bede Cie sklanial do klamania:)
                    • rauchen Re: obsesja picia 02.09.08, 19:46
                      kiedykolwiek sie ciebie spytac ile wypiles, to ty wiecznie ta sama
                      odpowiedz: od paru dni nie pilem.

                      --
                      przykladu zaklamania to mowienie:
                      (...)mowienie jestem wielkoduczna i zachowania malostkowe
                      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: obsesja picia 02.09.08, 21:39

                        Bardzo lubie, kiedy niektorzy tutaj opisuja moje zycie majac skads
                        tajemnicza wiedze na ten temat- wiedza rzeczy ktorych ja sam nie
                        wiem.

                        Rauchen wie zawsze, ze ja wypilem- i podejrzane jest, gdy ja pisze
                        ze nie pilem dzis czy w ostatnim czasie. Ja myslalem, ze nie pilem
                        gdy tak pisalem- ale rauchen wie lepiej. No coz, pewnie ma racje.

                        Jaras i Ela wiedza skads, ze mi sie dramatycznie pogorszylo i jestem
                        niepewny siebie. Ja bylem przekonany, ze nic sie nie pogorszylo, jak
                        to w zyciu- raz sie zmienia cos na lepsze raz na gorsze- ale ja sam
                        jestm w tym stanie jakim bylem od 20 lat jakie pamietam- ze wzlotami
                        i upadkami. Najwiekszy dwa upadki jakie kojarze to bylo 10 lat temu-
                        zawod milosny i depresje, potem 4 lata temu- ogolny zamet zyciowy i
                        frustracje, podsycane piciem i zakonczone rzuceniem picia. Potem
                        trzeci- gdy wyszedlem z terapii.
                        Reszta to gorki i dolki sporo mniejsze.

                        Ogolnie moje wlasne samopoczucie od dluzszego czasu jest lepsze,
                        choc w ostatnim czasie mam pewne problemy w pracy i w domu-
                        wynikajace ze wzrastajacych wymagan pod pewnymi wzgledami a takze z
                        zachowania osob wokol mnie ( niesplacony dlug, manager alkoholik
                        paranoik). Zaden z problemow nie wynika z picia dodam- poza
                        problemem moze finansowym- ktory z grubsza polega na tym, ze w
                        ostatnim czasie wydajac na knajpy oszczedzilem mniej pieniedzy niz
                        moglbym- a nie ze wpierdzielilem sie w dlugi albo sprzedalem
                        gramofon aby miec na wodke- jakby chcial pewnie jaras.
                        Ale z drugiej strony jest tez spora aktywnosc ktora sie pojawila od
                        kilku miesiecy na innych polach.
                        Bilans jest wiec zlozony.

                        A teraz o obsesji picia, o ktorej pisalem i ktora rzekomo
                        przepowiedzial mi Woronowicz.

                        Otoz jak pomyslalem o tym to ja juz od wielu lat mialem te obsesje,
                        tylko jej tak nie nazywalem. A nie robilem tego z tego powodu, ze
                        bylem "nieuswiadomiony".

                        W czasie swego milosnego zawodu sprzed 10 lat mialem tak samo. Tylko
                        ze wtedy niby wiedzialem, ze picie nie pomaga- ale tego nie czulem,
                        to byla taka teoria dzwoniaca z daleka.
                        Potem w czasie tych innych kryzysow ale nie tylko- pamietam
                        studencki lato, w ktore pilem niemal codziennie- dokladnie tak samo
                        jak teraz- czyli raz mniej raz wiecej, wieczorami, z taka sama
                        chetka na picie- dzis zwana przeze mnie obsesja.

                        Ale od pewnego czasu wbrew temu co sugeruje Jaras jestem dojrzalszym
                        i bardziej swiadomym czlowiekiem- stad gdy tym razem nieco zaczalem
                        wpadac w klimaty ucieczki w swiat alkoholu- swiadomie odczulem to
                        jako cos niewlasciwego.

                        Moze sie glupio cieszyc Jaras czy inny, ze niby rzekomo Woronowicz
                        wbrew mej woli mi zepsul komfort picia. A ja wcale sie tym nie
                        martwie- dobrze, ze mi zepsul ( choc umowmy sie, ze to ja sobie sam
                        zepsulem poznajac pewne rzeczy, on w pewnych momentach mnie jakos
                        moze zainspirowal, ale to moja robota).

                        To jest dobry znak- nieco sie zapomnialem i kilka tygodni wpadlem w
                        dawne klimaty- ale poradzilem sobie z tym i potrzasnalem sam soba w
                        jakis sposob, chocby taki ze od paru dni nie pije i nie mam ochoty.

                        Zauwazylem, ze przez to, ze jakos osiadlem- czyli popadlem w lekka
                        rutyne- oraz przez wlasciwie niewielkie ale rozdmuchane w mojej
                        glowie problemy ostatnich miesiecy zaczalem uzywac recepty, ktora
                        doskonale znam- a ktora jest niewlasciwa, czyli uciekania
                        w "kolorowy" swiat lokali i dyskotek z alkoholem w roli glownej.

                        Niestety, moi "przyjaciele" wykorzystuja moj szczery wpis zeby sie
                        dowartosciowac dokopujac mi. Coz, skoro im to poprawia nastroj- to
                        prosze.

                        Ale nie zmienia to faktu, ze ich oceny sa co najmniej nie oparte na
                        rzeczywistosci. Przeinaczenia wedle wlasnych zyczen.

                        Powtarzam po raz ktorys tam- moje samopoczucie teraz jest o wiele
                        lepsze niz tuz przed zapiciem oraz tuz po terapii.
                        Jestem dojrzalszy i bardziej wiem, czego chce.
                        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: obsesja picia 02.09.08, 21:46

                          I jeszcze jedna wazna uwaga.
                          Dotyczaca tego, ze ja niby nie chce sie spotykac z Jarasem czy Ela
                          ani ich sluchac, bo ich prawda jest mi niewygodna.

                          Nie, ja wszystko co pisze Jaras czy Ela czy August czy rauchen-
                          doskonale wiem. Moze wiem nawet wiecej niz oni, mowiac nieco
                          nieskromnie.

                          Ja po prostu nie lubie ich zachowania jako ludzi. Stylu bycia,
                          podejscia do swiata i innych. Po prostu mi nie odpowiada i tyle.
                          to, ze sa alkoholikami nie zwalnia ich z takich zwyczajnych wymagan
                          jak przyzwoitosc, skromnosc, prawdomownosc, rzetelnosc, zyczliwosc i
                          kultura osobista.

                          Jesli ktos wymaga ode mnie, bym go sluchal i szantazuje- on
                          alkoholik i mnie musi uratowac- wiec mam przymykac oczy na jego
                          cechy, ktore sa dla mnie nie do zaakceptowania- to ja mowie- nie
                          dziekuje.

                          czy to alkoholik, ktory ma mnie ratowac, czy znajomy z pracy czy
                          ksiadz czy papiez czy bogaty wujek- nie, po prostu nie.
                          Proste.
                          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: obsesja picia 02.09.08, 21:52

                            --i czesc trzecia- odnosnie AA

                            czy tam pojde czy nie to moj wybor. Jesli napisalem, ze wole umrzec-
                            to pewnie zrobilem to na zlosc jarasowi albo pod wplywem nerwow-
                            dzis juz nie pamietam. ale na chlodno ja raczej nigdy nie mowie
                            nigdy.
                            moja natura sceptyka a nie fanatyka na wierzchowcu tak mi nakazuje
                            myslec.

                            A ze w AA sa rozni ludzie to ja wiem.
                            Podam przyklad.

                            Biografia jednego ze znanych wokalistow- uczestnikow ruchu AA.
                            Mowi tak " jesli spotkam kogos, kto ciagle wraca do picia czy
                            cpania, kto przestaje i zaczyna i kto nie chce sie do konca poddac-
                            moge mu pomoc, moge wyjsc i powiedziec: tak, rozumiem Cie, sam tak
                            robilem przez wiele lat"
                            Jaras czy Ela by powiedzieli- medzisz, slabeuszu, glupi jestes,
                            posluchaj mnie natychmiast- zaloz majtki i sandalki i szoruj tam
                            gdzie trzeba.

                            taka "drobna" roznica.
                            • tenjaras Re: obsesja picia 02.09.08, 22:00
                              ależ Ty musiałeś mieć dzisiaj ciężki dzien...

                              --
                              na początku był chaos, chaos był dobry,
                              potem rozdzieliłem światłość od ciemności - i to mnie zgubiło...
                              • rauchen Re: obsesja picia 02.09.08, 22:03
                                tenjaras napisał:

                                > ależ Ty musiałeś mieć dzisiaj ciężki dzien...
                                >

                                ale bez obsesji picia za to....hmmmm

                                --
                                przykladu zaklamania to mowienie:
                                (...)mowienie jestem wielkoduczna i zachowania malostkowe
                                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: obsesja picia 02.09.08, 22:09

                                  ogolnie widze, ze niepotrzebnie w ogole o tym napisalem.
                                  niepotrzebnie uzylem terminu obsesja.
                                  heh w ogole po co ja tu pisze.
                                  widac jak popijalem to bylem madrzejszy i rzadko tu wchodzilem na
                                  forum.
                                  Jak widac- czasem alkohol dobrze sluzy.
                                  • tenjaras Re: obsesja picia 02.09.08, 22:12
                                    alkoholikowi pijącemu nic tak nie służy jak alkohol

                                    --
                                    na początku był chaos, chaos był dobry,
                                    potem rozdzieliłem światłość od ciemności - i to mnie zgubiło...
                                  • ela_102 Refleksja poranna :-) 03.09.08, 08:08

                                    tak sobie przy kawce ponudzę...

                                    Adi:

                                    Powtarzam po raz ktorys tam- moje samopoczucie teraz jest o wiele
                                    lepsze niz tuz przed zapiciem oraz tuz po terapii.
                                    Jestem dojrzalszy i bardziej wiem, czego chce.

                                    to w zasadzie było by budujace gdyby nie zauważalna doslownie
                                    na załowanie kompletna "niestabilnośc" "rozchwianie emocjonalne.

                                    Adi:
                                    ogolnie widze, ze niepotrzebnie w ogole o tym napisalem.
                                    niepotrzebnie uzylem terminu obsesja.
                                    heh w ogole po co ja tu pisze.
                                    widac jak popijalem to bylem madrzejszy i rzadko tu wchodzilem na
                                    forum.
                                    Jak widac- czasem alkohol dobrze sluzy.

                                    Adi nie nakazywalam Ci podania swoich danych
                                    tylko zwyczajnie chcialam poznać Twoje imię
                                    skoro Ty znasz moje. Po imieniu rozmowa jest
                                    przyjemniejsza.
                                    Nie dziwi mnie więc że mozesz nie lubić
                                    takich ludzkich zachowań jak "nakazywanie"
                                    "pouczanie" "kopanie" bo ja ich tez nie lubię
                                    tyle że Ty je "wymysliasz" przypisujesz je osobom które
                                    sa dalekie od takich zachowań i robisz to na potrzeby własnego
                                    myślenia.
                                    Tak w ogole zyczę Ci jak najlepiej i martwię się o Ciebie:-)
                                    ale ty wyczytasz w tym zdaniu ze kpię z Ciebie i uważam za słabeusza.
                                    Otóz nie uważam tak...
                                    trzeba mieć cholernie duzo siły aby walczyć z samym sobą
                                    i komplikować sobie zycie do takiego stopnia.
                                    ja też tę siłę mam...(postepowałam podobnie przez wiele lat)
                                    tyle że teraz wykorzystuję ją w innym celu.
                                    Pisałeś że wiesz wiecej odemnie czy Jarasa...
                                    oczywiscie że może tak być ale tego tutaj nie da się sprawdzić...
                                    Masz niewatpliwie ogromną wiedzę ogolną...
                                    ale na swój temat wiesz niewiele...
                                    Wszystkie twoje posty o tym świadczą...
                                    "nie wiem czemu tak mam" "myslę że to może
                                    być" "sadzę" "przypuszczam" "wydaje mi się"
                                    widzisz...
                                    A ja na swój temat wiem prawie wszystko...jestem pewna swego...
                                    i osiagnęłam to dzięki terapi.

                                    Pwiedz może jak czlowiek ciagle odkrywajacy siebie może tyle wiedzieć
                                    na temat innych ludzi tylko na podstawie tego co piszą?




                                    --
                                    ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***