widzę ku radości ogromnej że wiele osób potrafi przekazać sens
własnych poczynań z okresu uzależnienia...
Bardzo ważne jest to co napisał orginal jakby z punktu drugiej strony
czyli Twojego męża...
Nie pomożesz mu znaleźć jego DNA...
możesz jednak swoimi poczynaniami jakby mu je przyblizyć...
ale też nie ma na to gwaracji...
napewno nic się nie zmieni jeśli Ty czegoś nie zmienisz.
Martwi mnie,że terapia nie wiele Ci daje...
może mityngi Al-anon , albo rozmowy z kimś kto przez to przechodził?
Wiem jakie to "piekło" i nie zazdroszczę...
ale sama tkwiłabym w nim do dziś gdybym nie uwierzyła ludziom...
--
***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.