ja zanim trafiłam na odwyk miałam tydzień na załatwienie palących
spraw. Nikt mi nie pomagał. Im trudniej tym lepiej...
Zdalam sobie wtedy sprawę jak delce byłam "niepoczytalna" i
uzmysłowienie tego nie spowodowało chęci napicia się lecz
zaowocowało potrzebą zmian...(to bylo niezwykle) wydobyłam się z
tego "zaklętego koła obłędu"
Mawiałam potem często, że w ciagu tego tygodnia zrozumiałam wiecej
niż w ciagu całego życia...
Oby i w jego przypadku też tak było...
trzymam kciuki...za Ciebie i za niego..
--
***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.