Niespodziewana wizyta mojego brata...alkoholika trwale nie pijącego
ponad 8 lat. jego pijaństwo w czasie gdy byłam nastolatka było dla
mnie czymś tak nie pojętym, że jedyne co potarfiłam robić to
izolować się od niego, chronić ciekawymi miejscami (kino, chóry,
zespoly muzyczne,kółka teatralne) Potem jak byłam już mężatka zawsze
robił mi taki wstyd, że dlugo nie mogłam ochłonąć po jego wizycie.
Ale zadziałać nie miałam ani siły, ani ochoty...
Więzi miedzy nami to twór tak wykrzywiony, nawet teraz kiedy oboje
jestesmy alkoholikami unikamy mówienie o tym co jest miedzy nami po
to by zajmować się rozmową o innych...
Ogolnie wizyta wesoła, oboje mamy radość z tego że nie pijemy ale...
teraz odzywa się we mnie "niezalatwiona" siostra alkoholika...
odzcuwam przykrość z domieszką odrzucenia....
przypomina mi się strach o niego i strach przed nim...
Wiedza o alkoholizmie nie przekłada się na życie
emocjonalne...niestety...
Jedyne co jest inne teraz w tych moich emocjach to dawanie im prawa
do istnienia...
--
***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.