zuzia36 napisała:
> ze da radę
> rozmawialiśmy bardzo krótko bo 50 sekund, pytał sie głownie o mnie
i dziecko wg mnie poczatki zawsze są trudne, póxniej bedzie sie
obawiał wyjścia...
_____________________________________________.
Zuzia, slowa Twoje przypominaja mi poczatki mojej terapii...
Moje poczucie winy i chec odrobienia wtedy wszystkiego od razu,
(najlepiej za jednym zamachem), powodowaly to, ze koncentrowalem sie
tylko na zonie i dzieciach. A robilem to jak jaki "bohater
narodowy" - dla nich...! Przypominam sobie, ze nie tylko ja. Inni
takze patrzyli z pogarda na terapeutow, ktorych nie rozumielismy do
konca, a ktorzy mowili cos w tym sensie, ze nasze zony byly, (lub
sa) wspoluzaleznione od alkoholikow i ponosza takze swego rodzaju
odpowiedzialnosc za picie meza...! - To byl bunt... (statystyki
wyraznie mowia, ze krotko po terapii nastepuje najwiecej
rozwodow...!?).
A...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.