Witam.
Od niespełna roku mam problemy z kolanem.Miałem zerwane więzadła,jestem po
dwóch operacjach,jednak dalej nie ruszam się w pełni sprawnie(kule).Nie ma
mowy o nartach,rowerze czy innych sportach,ale to tylko jeden z tysiąca
skutków wypadku.Na dobrą sprawę cały czas mnie pobolewa,czasami ból jest nie
doniesienia.Lekarze przepisują mi sterte leków przeciwbólowych.W tej chwili
nie wyobrażam sobie życia bez „magicznej tabletki”.Regularnie mam robione
badania wątroby,które wychodzą całkiem nieźle.Nie tym się martwie.Zaczynam się
zastanawiać czy mój ból a tym samym permanentna potrzeba zażywania kilogramów
leków aby na pewno jest bólem faktycznym,a nie uzależnieniem.Sam oczywiście
nie wpadłem na ten błyskotliwy pomysł,tylko moja narzeczona.Oczywiście nasz
dialog przerodził się w zawziętą kłótnie.Nie przyznałęm jej racji, mało
tego,stwierdziłem że w ten sposób zarzuca mi symulację bólu.Skończyło się średnio.
Po głębszej analizie,zacząłem się poważnie zastanawiać,czy to może być
prawda.Za nim zrobie z siebie błazna przed lekarzem,wole spytaść was.
Z góry dzięki.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.