Dodaj do ulubionych

DO czytających i nie majacych jeszcze odwagi...

26.11.08, 19:33
...żeby napisać.

Jeżeli chcecie dowiedziec sie na czym polega uzależnienie
poczytajcie w moim wątku HALT , na początek np tu:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=83726447&a=84797243
Zamieściłam w nim linki do artykułów,
oraz wypowiedzi uczestnikow naszego forum.

Jeżeli zdarzy Wam sie trafic na kłotnie na tym forum,
nie przejmujcie sie nią - i nie rezygnujcie z dalszego ciągu
poszukiwania drogi wydostania się z bagna uzależnienia.

Wiem jak trudno zdobyc sie na pierwszy wpis na forum,
więc czekamy na Wasze pytania i postaramy sie opowiedzieć
Wam , jak my radzilismy sobie w podobnych sytuacjach.


--
Rzeczy dla których warto żyć
nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
Edytor zaawansowany
  • 27.11.08, 18:31
    majacy lepsze lub gorsze dni i huśtawki nastrojów.

    Nie zrażaj sie więc prosze wypowiedziami, ktore moga Cie wkurzyć.

    Uzaleznienie jest choroba nieuleczalną.
    Dlatego dobrze jest poznać mechanizm tej choroby.

    Na własny użytek zrobilam sobie wyobrazam ja sobie tak:

    Przez lata moje szare kmórki ( widze w myslach te sprytne maleństwa)
    przyzwyczajalam do znieczulacza - dzieki temu
    bardzo sie rozleniwiły i teraz przeraża je prawdziwe zycie.

    Długo musza sie uczyć funkcjonowania bez błogostanu,
    na nowo muszą sie uczyć właściwie reagować bez uciekania- tak jak to było w
    znieczulanym zyciu.

    A że wychowałam leniuchy - próbuja róznych podstepów,
    żeby wróciło stare - a one dostały upragniony znieczulacz.
    Czasami jestem dla nich pełna podziwu - gdy łapie sie na tym
    ze myslę po staremu i niepotrzebnie zaczynam sie denerwować,
    lub reaguje zbyt emocjonalnie na zdarzenia, ktore - jak mi sie wydaje- mnie
    zabolały.

    Ktos kiedyś porównał psychike osoby uzaleznionej do człowieka z poparzona skórą
    - którego boli najlżejszy powiew powietrza.

    Na 4-tej stronie tego czasopisma jest dośc dobrze opisany problem naszego
    uzaleznionego myslenia.
    I nie ma znaczenia rodzaj znieczulacza, dzieki ktoremu uciekaliśmy od życia i
    siebie samego.

    www.parpa.pl/download/remedium/forumpazdziernik.pdf


    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 27.11.08, 20:03
    dobrze wg mnie opisuje ten fragment:
    " - Co ty tu robisz! – spytał Pijaka, którego zastał siedzącego
    w milczeniu przed baterią butelek pełnych i baterią butelek pustych.
    - Piję – odpowiedział ponuro Pijak.
    - Dlaczego pijesz? – spytał Mały Książę.
    - Aby zapomnieć – odpowiedział Pijak.
    - O czym zapomnieć? – zaniepokoił się Mały Książę, który już
    zaczął mu współczuć.
    - Aby zapomnieć, że się wstydzę – powiedział Pijak, schylając głowę.
    - Czego się wstydzisz? – dopytywał się Mały Książę, chcąc mu pomóc.
    - Wstydzę się, że piję – zakończył Pijak rozmowę
    i pogrążył się w milczeniu.”

    Antoine De Saint - Exupery
    “Mały Książe”

    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 27.11.08, 20:12
    różnica pomiędzy mną, a napotkanym przez Małego Księcia pijaka jest
    taka, że ja nie piję i nie wstydze się swojej przeszłości

    --
    na początku był chaos, chaos był dobry,
    potem rozdzieliłem światłość od ciemności - i to mnie zgubiło...
  • 27.11.08, 20:23
    tenjaras napisał:

    > różnica pomiędzy mną, a napotkanym przez Małego Księcia pijaka jest taka, że
    ja nie piję i nie wstydze się swojej przeszłości>

    A mnie ten fragment pozwolił zrozumieć
    jak ogłupiejaca chorobą jest uzaleznienie.

    Jak sprytnie "robiły mnie w konia moje pijane szare komóreczki",
    albo jak podstepnie trzymały mnie w więzieniu uzależnienia.


    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 28.11.08, 10:54
    tak, to dobre określenie "więzienie uzależnienia"

    to, że alkohol mnie zawsze powali, wiedziałem jeszcze na wiele lat
    przed zakończeniem picia, piłem dopóki uważałem, że muszę z tym
    walczyć, jakoś to opanować, coś z tym zrobić...

    minęło mi dopiero jak sobie odpuściłem, przyznałem się, choć nie bez
    żalu, że nie mam kontroli nad swoim życiem

    --
    na początku był chaos, chaos był dobry,
    potem rozdzieliłem światłość od ciemności - i to mnie zgubiło...
  • 03.02.11, 14:01
    forum.gazeta.pl/forum/w,176,87749947,88178805,Wspoluzaleznienie.html
    wspoluzalezniona.blox.pl/html
    www.al-anon.org.pl/index.html
    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 25.06.12, 09:00
    zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/1,105912,11981865,Wspoluzaleznienie___po_drugiej_stronie_nalogu.html
  • 20.08.13, 09:14
    motyl.wordpress.com/2008/12/17/podstawy-systemu-myslenia-uzaleznionego/
  • 15.09.13, 21:07
    Uwaga na nick : "aaugusw"
    --
    W.W.D.A. I JEGO WPISY

    forum.gazeta.pl/forum/f,244935,Uzaleznienia_pomozmy_sobie.html
  • 22.10.13, 19:51
    thomi73pl napisał:
    > Uwaga na nick : "aaugusw"
    _________________________________.
    Sprawdzilem. Tu nie ma takiego nicka...! :-(
    A... ;-)
  • 22.10.13, 20:25
    Bystrzacha !

    --
    ☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★

    Lubie Siebie
  • 26.03.13, 16:09
    forum.gazeta.pl/forum/w,210,143490567,143490567,21_krokow_do_uniezaleznienia_Jampolsky.html
  • 23.06.13, 10:46
    forum.gazeta.pl/forum/w,176,144927851,144927851,Fanaztyzm_vs_zdrowy_rozsadek_.html
  • 28.11.08, 06:09
    Uzaleznienie to choroba w której sama/sam sobie nie poradzisz.
    Czytanie nttej choroby pozwala zdobyc wiedze,
    problem polega jednak na jej interpretacji.
    Uzalezniony umysł robi wszystko, żeby nic nie zmieniać,
    dlatego potrzebny jest specjalista, który pomoże Ci niby prostą wiedzę
    wprowadzic w zycie, a to wymaga czasu.

    Pamietam jak jeden z kolegów w AA ( jestem alkoholiczką)
    powiedział: co z tego ze masz głowe naładowana wiedzą
    skoro tego nie czujesz?
    To tak jakbyś miała głowe odcieta od serca.

    Poszukaj tu:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=45870627

    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 29.11.08, 12:01
    nie napisałem, że nie powinna, powstała dlatego, że powinna pomóc,
    skonstruowano terapię dla alkoholików w dobrej wierze, zebrano
    rzeczy, które powinny zadziałać

    jeśli nie działają to odpowiedź na pytanie dlaczego tkwi w sekrecie
    uczciwości wobec siebie samego - albo się ją posiądzie, albo nie,
    albo się nie zechce posiąść - tylko wtedy nie potrafi się nawet
    uczciwie tego przyznać i nie chodzi tu o mówienie wszem i wobec

    napisałem, że terapia to narzędzie, a nie cel sam w sobie, tak jak
    młotek sam z siebie nie przybije gwoździa, tak i terapia sama z
    siebie nic nie znaczy

    człowiek, który wypracował sobie uczciwe podejście do siebie sam
    decyduje co i kiedy robi, dlaczego i po co, nie ma w tym żadnej
    magii, ludzie, którzy zapijają do roku czasu, ze względów czysto
    chemicznych, zaspokajają swój głód, powyżej roku mówi się o
    nawrotach choroby, których symptomy zostały jasno określone, więc
    cały czas można się zreflektować, jeśli ma się taką wolę, po kilku
    latach trzeba już trochę popracować nad powrotem do picia,
    porozmawiaj ze świadomymi tych procesów ludźmi, żeby po wielu latach
    wrócić do picia nie wystarczy skleroza, to prowokowany proces i
    obejmuje całość osobowości, powrót do nałogu to nie jest zaskakujące
    wydarzenie, choć w początkowym okresie "zapijacz" najczęściej tak
    właśnie uważa, ale gdy już popracuje nad powrotem do świadomości
    potrafi określić dość dokładnie ścieżkę postępowania, którą się
    kierował

    dlatego "przebywanie" z alkoholikami jest takie pomocne, nawet jeśli
    jest nieuświadomione, cel jest jeden - wsparcie w utrzymaniu
    trzeźwości

    to właśnie obmyślił Bill Wilson, a potem zaczynało się potwierdzać w
    kontakcie z dr. Smithem, a udowodniło w kontakcie z trzecim
    alkoholikiem, beznadziejnym przypadkiem, który pomimo wiary w dobre
    intencje tych dwóch, przekreślał swoje nadzieje opierając się na
    własnym doświadczeniu...

    --
    na początku był chaos, chaos był dobry,
    potem rozdzieliłem światłość od ciemności - i to mnie zgubiło...
  • 29.11.08, 15:27
    Ja po 10-ciu latach terapii i AA bylem jeden metr od flaszki - no moze pol metra
    :). Stala w lodowce w laboratorium [gdzie pracuje - a spiryrus sluzy do
    czyszczenia szyb badanych], nikogo nie bylo w kolo. Mysle sobie - walne lyka,
    nic sie nie stanie. Przyszla jednak refleksja - czy aby warto ????.
    Zrezygnowalem z tego lyka i od razu tego samego dnia na mityng poszedlem. Po
    ilus tam spotkaniach na roznych mityngach sie okazalo: "skleroza" zadzialala,
    "zapomnialem" zem uzalezniony, bylem zmeczony, chodzilem rzadziej na mityngi,
    poczulem sie silny i pewny - byl to dluzszy proces [cos ze dwa lata] - nie grom
    z jasnego nieba [a ze flaszka tam stala ??? - ona stoi tam do dzisiaj i stala
    tam wczesniej - codzienie ja widzialem otwierajac lodowke po mleko do kawy]. Od
    tego czasu chadzam w miare regularnie - dla przypomnienia, dla wiedzy jak
    "dziala" gorzala po wielu latach od odstawienia, dla przypomnienia sobie jak to
    bylo u mnie w pierwszych dniach trzezwienia.
    I jeszcze jedno - pochlanie po 15-tu latach sie zdarza, po 5 i po 10-ciu - lecz
    nie jest to czas stracony czy zmarnowany. Terapia AA trwa do konca zycia. Tak
    samo jak sie zdarza choroba na grype, przeziebienie, zlamanie nogi, inna choroba
    - tak samo sie moze zdarzyc pochlanie. To nic strasznego, to jest tez choroba -
    alkoholizm.
    Nawroty choroby sa zawsze, czas caly - czesciej lub rzadziej, dluzsze lub
    krotsze, mocniejsze lub slabsze.
  • 29.11.08, 17:39
    jerzy, dodałbym tylko - u niektórych, bo to nie jest standart, nawet
    nie większość, ale są tacy, którzy mają kłopoty przez lata, a nawet
    do końca życia, nie jest to żadną tajemnicą czy odkryciem

    przyjrzałem się temu na samym początku i gdybym sam miałbym się
    męczyć, to wróciłbym do picia, nie lubię robić niczego wbrew sobie

    spotkałem takich, którzy stali się i są wolni od nałogowych
    zachowań, skoro takich znalazłem, sam taki zapragnąłem być, zdałem
    sobie sprawę, że to nie dzieje się na życzenie, tylko uwarunkowane
    jest ciężką pracą nad zmianą osobowości, nauczeniem się kierowania
    zupełnie innymi cechami charakteru, zmianą priorytetów, reakcji i
    nawyków... wszystkiego

    to jest proces i jeszcze potrwa, nie będę się nudził, ale na pewno
    uwolniłem się na tyle, by w chwilach kryzysu być wolnym od chęci
    ucieczki i mieć wolę podjęcia trudu wprowadzania zmian, by się nie
    powtarzały, wypadki losowe też już mnie nie zniechęcają, świat mi
    sprzyja, to jest zupełnie inne życie, takie jakiego zawsze
    pragnąłem, tylko nie byłem gotów się na nie zdobyć

    wziąłem więc się w garść i za siebie, przestałem szukać winnych i
    przeszkód, ubrałem długie spodnie i jestem sobą

    mi nie wmówisz, że można zapić po kilku latach bez własnego udziału,
    za wiele widziałem, zbyt dużo czasu spędziłem w AA i gadałem z
    psychologami, ale pamiętam, że Twoje życie, to Twoja broszka i sam
    sobie możesz robić i myśleć co chcesz, żyj i daj żyć innym

    --
    na początku był chaos, chaos był dobry,
    potem rozdzieliłem światłość od ciemności - i to mnie zgubiło...
  • 29.11.08, 13:58
    moim zdaniem sedno lezy w tym-że sa różne kierunki w
    terapii. nie ma terapii ujednoliconej-psychika to nie ogórki
    kiszone-i jej " uleczanie" często jest jeszcze experymentrem
    trwającym .
    na przykład jest terapia z stylu Worona-która zakłąda iż pijak
    na terapii ma się stać jak czysta kartka, jak bryła gliny-
    którą psycholodzy, terapeuci dopiero kształtują, zapisuja--tak
    w skrócie
    inny rodzaj terapii- tak zwany "humanistyczny"------zakłada,
    całkiem na owdrót---że nie ma punktu "zero"- i samemu się
    decyduje co się napisze na osobistym pamiętniku, lub co się
    w "rzeźbie zycia" zmieni, lub pozostawi.
    ale to takie dygresje
    terapia musi pasować do pacjenta- pacjent do terapii
    to proste jak drut.
    nie da się przeprowadzić rehabilitacji powypadkowej na poziomie
    sportowca u gością, który jest biurokratą.

    -i coś co wydaje mi się niezwykle ważne-------osobista
    uczciwośc wobec samego siebie- nie jest żadną obroną przed
    nałogiem-tyo puste słowa i teorie/moim zdaniem/
    z tej prostej przyczyny,że uzaleznienie samo wsobie jest
    nieuczciwe, działa głębiej niż wnika nasz świadomość/ czyli
    ucziciwość międzxy innymi/-i wtedy pozostaje ślepa wiara i
    dyscyplina wpojona............tak długo az stanie się drugą
    nasza naturą- taki odruch warunkowy. ale i wtedy trzeba się
    mieć na baczności
    inaczej nie było by dramatów zapicia po wielu latach
    uczciwość by gwarantowała bezpieczeństwo
    a jak do tej pory-------nawet w każdym innym wymiarze zycia-
    uczciwość jest pojęciem i stanem ducha-na potrzeby własne-
    przed niczym nie chroni jednak, nie uwalnia od nieszczęść-ani
    nie ma związku z sprawiedliościa
    itd itp
    amen
  • 29.11.08, 17:55
    wolfie jest coś takiego jak przekonanie - najpierw większość spraw w
    tym całym procesie trzeźwienia, wydaje się musem i koniecznością, z
    czasem przechodzi się do porządku dziennego i nawet przez myśl nie
    przemknie jakiekolwiek zagrożenie, które teraz wydaje się poważne,
    ani jakikolwiek dyskomfort życiowy związany z nałożoną dyscypliną

    podobnie jak z jazdą samochodem, początki są bardzo stresujące, ale
    z czasem jeździ się równocześnie wykonując jedną czy nawet dwie
    czynności i nie traci się kontaktu z drogą i otoczeniem

    oczywiście zależy to od umiejętności koncentracji, a tego można się
    nauczyć, uczciwość znacząco wspiera te procesy, uczciwy potrafi
    sobie powiedzieć "ok, spaprałem, dalej w to nie wchodzę, muszę teraz
    zrobić to i to i uwolnić się od szkodliwej sytuacji" (lub wchodzę i
    biorę wszelkie konsekwencje spowodowane własnym wyborem)

    znawcy AA określili 75 wskazówek jak zachować trzeźwość i poczucie
    bezpieczeństwa, ja stosuję kilka z nich, każdy wedle własnych
    potrzeb, uczciwie zweryfikowanych - w końcu chodzi o własne życie

    warto też pamiętać, że w tych miejscach można spotkać takich, którzy
    ciągle to traktują jak zabawę w pijanego zajączka - jeżeli AA
    porównać do łąki, to tutaj również trzeba uważać by nie wdepnąć ;-)

    --
    na początku był chaos, chaos był dobry,
    potem rozdzieliłem światłość od ciemności - i to mnie zgubiło...
  • 25.12.08, 07:48
    emocjonalnie
    A co to jest dojrzałość emocjonalna
    napisano tu:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=85916753

    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 11.06.13, 17:41
    www.gazeta.edu.pl/Uzaleznienie_od_agresji-95_700-0.html
  • 17.04.09, 19:19
    www.narkotyki.pl/

    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 22.12.10, 10:02
    www.styl.pl/magazyn/w-swiecie-kobiet/news-pigulka-nieszczescia,nId,313751
    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 08.05.12, 13:10
    www.psychologia.net.pl/testy.php?test=praca
    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 30.08.12, 20:45
    hyperreal.info/node/1326
  • 23.05.09, 18:26
    www.slaa.pl/40-pytan
    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 09.02.14, 17:38
    tu przydatny zestaw:
    forum.gazeta.pl/forum/w,210,149441046,149443420,Poczytaj_na_forum_uzaleznienia.html
  • 15.06.09, 22:01
    www.onanizm.pl/
    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 31.12.12, 21:39
    oto taki przykład
  • 11.04.12, 15:06
    forum.gazeta.pl/forum/w,176,135001792,135001792,Nalog_milosci.html
    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 26.03.11, 11:09
    forum.gazeta.pl/forum/w,176,122803294,122803294,Komputer_koszmar_.html
    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 23.06.11, 18:48
    vitalia.pl/index.php/mid/25/fid/201/odchudzanie/diety/forum/22/topicid/32414/page/0
    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 06.07.11, 19:48
    horoskop.wp.pl/kat,112834,title,Magiczna-moc-czekolady,wid,12816729,wiadomosc.html
    Na wypadek gdyby link stał sie nieaktualny cytuję fragment.
    Autorem tekstu opublikowanego na stronie Wirtualnej Polski jest Magda Pińska
    2011-06-23

    Pijali ją jedynie możni, bo przez długi czas czekolada była napojem elit. Jak wieść niesie, Casanova uważał ją za prawdziwy eliksir młodości i podobno pijał zamiast szampana.
    Ciemnobrązowy napój podawano podobno także na balach u markiza de Sade.
    Modę na czekoladę w naszym kraju wprowadził na początku XVIII wieku jej wielki amator – król August II Sas.

    Słodkie uzależnienie
    Dzisiaj czekoladowy napój nie jest smakołykiem tylko elit, a delektować mnóstwem innych smakowitych wyrobów z czekolady. Nic dziwnego, że tak trudno im się oprzeć.
    Ile razy przyrzekaliśmy sobie, że spróbujemy tylko kawałeczek czekolady, a zjadaliśmy całą tabliczkę? Dlaczego wielu z nas nie jest w stanie oprzeć się czekoladzie i porównuje ją do słodkiego narkotyku?
    Niedawno uczeni dowiedli, że w ziarnie kakaowym występują substancje przypominające związki chemiczne obecne w liściach marihuany.
    Działają one tak jak cząsteczki przenoszące sygnały w komórkach mózgu, a ich przyjmowanie prowadzi do uzależnienia. Gdy do tego dojdzie jeszcze zniewalający aromat i niezwykły smak, nic dziwnego, że trudno się od czekoladowego nałogu uwolnić.

    Jedz i ciesz się!
    Jeśli dopada Cię jesienny smutek – zjedz czekoladę. Zawiera ona dużo składników podnoszących poziom serotoniny, hormonu odpowiedzialnego za dobry nastrój.
    W 100g gorzkiej czekolady znajduje się aż 300 mg magnezu, który niezwykle korzystnie wpływa na nasz system nerwowy. Co więcej, matki które w czasie ciąży jedzą ciemną czekoladę, rodzą weselsze dzieci.
    Ponadto czekolada, jak twierdzą naukowcy może zapobiegać zawałom serca. Oczywiście nikt nie namawia, aby zjadać czekoladę kilogramami, ale podczas słotnej jesieni nic tak nie poprawia humoru jak kubek gorącej czekolady.




    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 12.02.12, 09:26
    forum.gazeta.pl/forum/w,176,133110763,133110763,Uzaleznienie_od_jedzenia.html
    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 26.04.13, 20:47
    forum.gazeta.pl/forum/w,176,144142668,144142668,Anonimowi_Zarlocy.html
  • 05.06.12, 12:19
    forum.gazeta.pl/forum/w,176,136422020,136422020,Uzaleznienia_behawioralne_.html
    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 14.07.11, 13:31
    Kiedy mówimy o współuzależnieniu Marta Derecka, psycholog



    Mąż Joanny od lat nadużywa alkoholu. Kiedyś kobieta łudziła się, że jej miłość do niego go zmieni. Teraz zaś robi wszystko, aby wyciągnąć go z nałogu.
    Załatwiła mu nawet terapię, ale on pojawił się na niej jedynie trzy razy, tłumacząc żonie, że terapeuta nie potrafił zrozumieć jego potrzeb i że alkohol nie stanowi prawdziwego problemu. Joanna odczuwa coraz większą rezygnację, ale nadal załatwia sprawy męża za niego: dzwoni do jego szefa za każdym razem, gdy mąż pijany nie jest w stanie iść do pracy; tłumaczy jego zachowanie przed znajomymi; pilnuje, by mąż zapłacił rachunki na czas oraz by nie zaniedbał żadnej istotnej sprawy. W efekcie jej życie zaczęło obracać się całkowicie wokół picia i nie-picia męża…

    Znany psycholog i profesor akademicki specjalizujący się w problematyce uzależnień - Jerzy Mellibruda, definiuje współuzależnienie jako: „utrwaloną formę funkcjonowania w długotrwałej, trudnej i niszczącej sytuacji życiowej, związanej z patologicznymi zachowaniami partnera, ograniczającą w sposób istotny swobodę wyboru postępowania, prowadzącą do pogorszenia własnego stanu i utrudniającą zmianę własnego położenia na lepsze.” Termin współuzależnienie odnosi się wyłącznie do osób dorosłych, będących w bliskiej relacji z osobą uzależnioną od alkoholu, narkotyków oraz wszelkich innych substancji uzależniających. Do niedawna termin ten stosowano wyłącznie w stosunku do rodzin z problemem alkoholowym.
    Życie z osobą uzależnioną stanowi ogromne obciążenie psychiczne dla członków najbliższego otoczenia. Ich codzienność to nieustanna obawa, strach i poczucie braku bezpieczeństwa i stabilizacji.

    Sam fakt bycia w związku z osobą uzależnioną nie jest wystarczający do rozpoznania współuzależnienia. Wszystko zależy od tego, w jaki sposób osoba reaguje na picie partnera oraz ile jest w stanie poświęcić, aby utrzymać związek. Warto tez zaznaczyć, że powstawaniu współuzależnienia sprzyja silna zależność ekonomiczna i emocjonalna partnera. Niekorzystna jest również izolacja rodziny, słabsza pozycja zawodowa drugiej osoby oraz naciski otoczenia, by za wszelką cenę utrzymać związek.
    Sama osoba uzależniona z biegiem czasu coraz bardziej pogrąża się w nałogu, co oznacza coraz większą koncentrację na piciu (czy innym uzależnieniu). To samo dotyczy osób bliskich. Zaczynają się oni coraz mocniej skupiać na nałogu osoby uzależnionej i na tym jak mu pomóc, przez co często całkowicie zaniedbują swoje własne potrzeby.

    Ogólna charakterystyka osób współuzależnionych jest bardzo podobna do opisu funkcjonowania samych osób uzależnionych. Osoby te:
    1) przejawiają silną koncentrację zachowań, uczuć i myśli wokół picia osoby uzależnionej;
    2) działa system iluzji i zaprzeczenia: osoby szukają usprawiedliwienia dla picia lub zaprzeczają problemowi (np. „on ma ostatnio bardzo trudny okres w pracy – to dlatego”);
    3) ukrywają uzależnienie partnera przed resztą świata;
    4) starają się przejąć kontrolę nad uzależnieniem (np. wylewanie alkoholu do zlewu lub wręcz kupowanie alkoholu, by partner nie musiał wychodzić)
    5) przejmowanie odpowiedzialności za nałóg i niwelowanie skutków picia (np. dbanie o higienę uzależnionego, opłacanie jego długów, itp.);
    6) branie na siebie wszelkich obowiązków domowych, wyręczanie partnera w jego zobowiązaniach.
    Niestety, wszystkie powyższe zachowania paradoksalnie jedynie umacniają uzależnienie. Osoba uzależniona nie ma szansy odczuć „na własnej skórze” skutków swojego nałogu i w rezultacie nie ma motywacji do zmiany swojego zachowania.

    Skoro bliscy osoby uzależnionej robią wszystko, aby ta nie straciła pracy, nie narobiła sobie zbyt wielu długów, by ludzie z zewnątrz niczego nie zauważyli, to uzależniony nie odczuwa potrzeby pomocy. On może spokojnie skupić się np. na piciu, podczas gdy całą resztą zajmie się najbliższa mu osoba.

    Oczywiście, wszelkie działania osób współuzależnionych biorą się z chęci pomocy i współodczuwania z uzależnionym. Kochają go i chcą mu pomóc i wciąż wierzą, że coś się zmieni. Problem w tym, że ich postępowanie nie przynosi żadnych konstruktywnych skutków. Jerzy Mellibruda wymienia trzy schematy funkcjonowania osób współuzależnionych: nieudane próby zmiany sytuacji (np. kontrolowanie i nadopiekuńczość); nieudane próby wycofania się z sytuacji (np. straszenie odejściem, użalanie się); szkodliwe sposoby przystosowania się do sytuacji (np. izolowanie się od otoczenia, zachowywanie pozorów).


    Aby poradzić sobie z współuzależnieniem trzeba najpierw zdać sobie sprawę z istniejącego problemu oraz rozpoznać według jakiego schematu się działa. To absolutna podstawa, aby się z niego wyzwolić! Dobrze jest też uświadomić sobie, na kim możesz polegać (tzw. siatka wsparcia), czy są blisko ciebie osoby, do których możesz się zwrócić o pomoc.

    Aby skutecznie walczyć z współuzależnieniem konieczna będzie także edukacja w zakresie problemu uzależnienia i współuzależnienia – dzięki temu łatwiej ci będzie zauważać dysfunkcyjne zachowania i myśli. Zatem współuzależnienie również wymaga terapii.

    Dzięki niej łatwiej będzie dostrzec problem w całej jego jasności oraz skonfrontować się z nim przy wsparciu ze strony terapeuty lub grupy terapeutycznej. Samemu niezwykle trudno jest powstrzymać się od popadania w schematy współuzależnienia – dlatego jeśli dotyczy ciebie ten problem, jak najszybciej poszukaj wsparcia terapeutycznego. Najlepszym połączeniem byłaby profesjonalna terapia współuzależnienia oraz uczestniczenie w spotkaniach grup wsparcia.

    Pamiętaj, że nie musisz pozostawać z tym problemem sam! Współuzależnienie jest obecnie znanym i rozpoznawanym problemem społecznym i istnieje wiele instytucji specjalizujących się w pomocy osobom z rodzin alkoholowych (i ofiarom innych współuzależnieni). Nie jesteś sam – na świecie i wokół ciebie jest więcej osób cierpiących tak jak ty. Razem łatwiej będzie wam przez to przejść.




    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 11.04.13, 08:20
    hazardzisci.org/forum/index.php
  • 16.07.09, 19:59
    abstynencja.toplista.pl/
    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 10.09.09, 18:33
    ŻAL PO STRACIE

    Żal po stracie – inaczej mówiąc żałobę, przeżywamy wszyscy, a jednak nie zawsze rozumiemy, czym naprawdę jest. W życiu każdego z nas jest tych żalów więcej, niż nam się wydaje. Mówiąc prosto, żal jest naszą reakcją, jest procesem, przez który przechodzimy za każdym razem, gdy coś utraciliśmy, lub doznaliśmy jakiejś krzywdy.

    Dla osób uzależnionych jest to żal po stracie "uzalezniacza".
    Praca nad żalem po stracie oznacza pełne zdrowienie i zapobiega nawrotom choroby.

    Jak wyglądają fazy przeżywania straty?

    - Izolacja (to nie ja jestem alkoholikiem, narkomanem.... itd)
    - Bunt -ja ci pokażę, mogę pić ( brać....itd) jak chcę, i ile chcę!
    - Targowanie się (może oni sie mylą , może uda mi się pić kontrolowanie)
    - Depresja (mnie już nic nie pomoże)
    - Akceptacja (szukanie nowego wyjścia)

    Reakcje nie wprost na stratę:
    1. Nadmierna aktywność
    2. Wrogość do rodziny i lekarzy
    3. Nabywanie symptomów choroby ukochanej osoby
    4. Nadużywanie środków farmakologicznych.
    5. Objawy psychosomatyczne
    6. Niezdolność do trwałego, celowego działania
    7. Patologiczne poczucie winy – karanie się.

    Źle przeżywana strata – to tkwi w naszej kulturze. Nie dostrzegamy, że to proces postępujący (kumultatywny), pozbawiający nas energii i radości życia.

    Jesteśmy źle przygotowani do radzenia sobie ze stratą:

    1. Nauczono nas, jak zdobywać a nie stracić
    2. Nauczono nas fałszywych przekonań o radzeniu sobie z żalem po stracie:
    - Trzeba głęboko chować swoje uczucia
    - Trzeba zrekompensować stratę (znajdź coś innego na to miejsce)
    - Przeżywaj stratę sam
    - „Czas leczy rany (uczy to bierności)
    3. Nauczono nas fałszywych przekonań o traktowaniu przeszłości, iż nie działo się więcej i lepiej
    4. Boimy się angażować, aby nie przeżywać bólu.

    Podobnie inne osoby są źle przygotowane do pomagania nam po poniesieniu straty:

    1. Nie wiedzą, co powiedzieć
    2. Boją się naszych uczuć
    3. Próbują zmienić temat
    4. Podchodzą do tego rozumowo
    5. Myślą, że pomaga, gdy jesteś cały dzień zajęty.
    7. Chcą utwierdzić nas w wierze (Bóg tak chciał)

    Jak sobie poradzić z żalem po stracie?

    1. Przede wszystkim zobaczyć problem:
    Dostrzeżenie, że to, czego uczyliśmy się w treningu społecznym jest nie przydatne, np. stwierdzenie: „czas leczy rany” jest szkodliwe, bo uczy bierności.
    h. Powracanie „o zdrowia” na pokaz – powoduje tłumienie uczuć
    2. Podzielić się z kimś swym żalem po stracie
    3. Nie blokować emocji (relacja, otwartość, intymność)
    4. Zobaczyć, co robisz, aby nie kontaktować się ze swoimi emocjami , uciekać od siebie.
    5. Wykres strat

    Nawet najmniejszy ruch w tym kierunku, aby zmienić coś u siebie powoduje ulgę.

    U alkoholika oprócz strat, jakie mógł ponieść normalnie w życiu (śmierć kogoś bliskiego, rozwód, utrata zdrowia), wiele strat było spowodowanych alkoholem.

    Mimo to samo rozstanie się z alkoholem także wyzwala poczucie straty. Żegna się, traci to (często jest mu to wydzierane siłą, przymusem), co nadawało mu sens życia, koiło ból, cierpienie.


    Pożegnanie się z uzalezniaczem, rozstanie się z nim świadomie ,powinno obejmować wszystkie dobre, i złe strony. Pożegnanie oznacza wyłączenie go ze swego życia raz na zawsze.

    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 01.07.11, 10:33
    forum.gazeta.pl/forum/w,176,20010438,20010438,SKUTKI_PALENIA_MARICHUANY_I_JEJ_ODMIAN.html
    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 13.04.10, 11:58
    forum.gazeta.pl/forum/w,176,109977200,109977200,Mam_dosc_.html
    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 17.09.11, 12:55
    forum.gazeta.pl/forum/w,176,128720900,128720900,love_story_z_heroina_w_tle.html
    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 08.01.12, 10:29
    www.monar.net.pl/News-article-sid-9779.html
    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 07.07.10, 08:52
    forum.gazeta.pl/forum/w,176,83726447,83811848,Dlaczego_nie_Wiesz_ze_jestes_uzalezniony_.html
    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 27.09.10, 20:15
    forum.gazeta.pl/forum/w,176,114723167,114723167,seksuolog_a_terapia_seksoholika.html
    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 15.11.10, 08:18
    uwaga.onet.pl/174388,reportaze,kiedy_powinna_wlaczyc_sie_nam_czerwona_lampka,wideo_detal.html
    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 12.06.11, 12:33
    forum.gazeta.pl/forum/w,176,97926229,97926229,Archiwum_mp3_audycji_radiowych_o_alkoholizmie.html
    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 02.02.12, 21:49
    forum.gazeta.pl/forum/w,176,125614909,125614909,Meszuge_i_jego_ksiazki.html
    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 01.07.11, 18:03
    www.narkotykitwojazguba.pl/marihuana.htm
    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 23.07.11, 12:20
    www.hazardzisci.org/
    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 17.08.11, 09:30
    forum.gazeta.pl/forum/w,176,127986503,127986503,Uzaleznienie_to_choroba_mozgu.html
    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 27.03.12, 10:44
    wyborcza.pl/narkopolacy/1,100609,6773977,Skad_sie_bierze_uzaleznienie.html
    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 29.03.12, 08:55
    W najbliższy poniedziałek 2.04.2012 Instytut Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego uruchamia nowy telefon zaufania 801-889-880, dedykowany osobom cierpiącym z powodu uzależnień behawioralnych oraz ich bliskim.

    Czym są uzależnienia behawioralne? Są to wszystkie uzależnienia, które nie są związane z zażywaniem substancji psychoaktywnych (alkoholu, narkotyków), czyli na przykład uzależnienie od hazardu, uzależnienie od Internetu lub komputera, seksoholizm, pracoholizm, uzależnienie od zakupów czy objadania się.

    Do kogo skierowana jest oferta telefonu? Do wszystkich osób, które mają problem lub też zastanawiają się, czy mają problem z uzależnieniami behawioralnymi. Dla osób bliskich osobom uzależnionym – rodziny, przyjaciół, znajomych.

    Czy to telefon dla mnie?
    Tak, jeśli wydaje Ci się, że Twoje dziecko popadło w nadmierne zaabsorbowanie internetem i komputerem, a wirtualna rzeczywistość staje się dla niego ważniejsza niż realni znajomi i przyjaciele.
    Tak, jeśli granie doprowadziło Cię do kłopotów finansowych lub rodzinnych, zdarza Ci się grać do ostatniej złotówki lub pożyczać pieniądze na granie.
    Tak, jeśli masz poczucie, że poszukiwanie doświadczeń seksualnych wymyka Ci się spod kontroli, podejmujesz zachowania ryzykowne dla zdrowia lub naruszające prawo. Jeśli seks przestał był przyjemnością a stał się wewnętrznym przymusem.
    Tak, jeśli z powodu zaabsorbowania pracą zapominasz o ważnych uroczystościach rodzinnych i sprawach swoich dzieci. Jeśli poświęcasz pracy dużo więcej myśli, czasu i energii niż realizowaniu pasji, rozrywkom, sportowi i związkom z partnerem, dziećmi, rodziną.

    Działalność telefonu zaufania będzie obejmowała:
    - prowadzenie konsultacji telefonicznych dla osób cierpiących z powodu uzależnień behawioralnych i ich bliskich
    - rozwijanie i udostępnianie bazy informacji o lokalnie działających specjalistach i instytucjach prowadzących terapię uzależnień behawioralnych
    - prowadzenie działań informacyjnych i edukacyjnych na temat uzależnień behawioralnych

    Konsultacje telefoniczne prowadzić będą doświadczeni specjaliści Instytutu Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, przeszkoleni w zakresie problematyki uzależnień behawioralnych.

    Nowy telefon zaufania 801-889-880 będzie czynny codziennie, także w weekendy, w godzinach od 17 do 22. Koszt połączenia to koszt jednego impulsu, według taryfy operatora.

    Projekt uruchomienia i prowadzenia telefonu zaufania świadczącego pomoc w zakresie uzależnień behawioralnych dofinansowywany jest ze środków Funduszu Rozwiązywania Problemów Hazardowych, będących w dyspozycji Ministra Zdrowia
    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 18.10.11, 11:05
    forum.gazeta.pl/forum/w,176,129044463,129044463,Film_o_narkomanii_co_polecacie_.html
    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • 02.01.12, 18:48
    forum.gazeta.pl/forum/w,210,131993415,131993415,Uzaleznienie_od_innych.html
    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.